Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 2 9

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Uzależnienia: Pytania do specjalistów

Jak pomóc chłopakowi uzależninemu od marihuany?

W jaki sposób mogę pomóc mojemu chłopakowi? Niestety jest uzależniony od marihuany...
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Magdalena Kowalska
Lek. Magdalena Kowalska

Marihuana mojego męża

Czytałam dziś na forum o marihuanie, bo właśnie borykam się z tym problemem tzn. nie ja ale mój mąż. Pali już od dawna, również wiedziałam od początku naszej znajomości o tym. Ja nie mam nic przeciwko temu, bo wszytko jest...

Czytałam dziś na forum o marihuanie, bo właśnie borykam się z tym problemem tzn. nie ja ale mój mąż. Pali już od dawna, również wiedziałam od początku naszej znajomości o tym. Ja nie mam nic przeciwko temu, bo wszytko jest dla ludzi, ale myślę, że to nie powinno stać na pierwszym miejscu. Pali codziennie, mimo iż obiecał, że będzie tylko w środę. Jak spotyka się z kolegami i jak jakaś impreza, ale niestety jakoś nie wychodzi. Zawala pracę, bo wychodzi za późno, bo ma zawsze czas, po pracy obiad i trawka, a potem znowu trawka i ja nie mam sił. On jest super rozluźniony, a mnie dopada stres, że nie można nic na przyszłość zaplanować, bo sporo kasy idzie na to G....no. Dużo rozmawiam z nim na ten temat, on dużo obiecuje, ale słowa jego jak powietrze i problem zostaje. Nie chciałabym odejść i zostawić problem. Chcę mu pomóc, pilne.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Amfetamina a depresja

Witam, ok. 4 lata temu zdarzyło mi się kilka razy wziąć amfetaminę. Czy możliwe jest, że uszkodziła ona mózg w taki sposób, że po kilku latach spowodowało to, iż wpadłam w ciężką depresję? Pojawiły się myśli samobójcze itd.? Już jest...

Witam, ok. 4 lata temu zdarzyło mi się kilka razy wziąć amfetaminę. Czy możliwe jest, że uszkodziła ona mózg w taki sposób, że po kilku latach spowodowało to, iż wpadłam w ciężką depresję? Pojawiły się myśli samobójcze itd.? Już jest dobrze, wyszłam z tego, nie biorę leków, nie czuję smutku, choć pojawił się u mnie lęk, którego nie odczuwałam w czasie depresji ani wcześniej. Czasem gdy zasypiam, miewam różne wyobrażenia, np. że ktoś czai się za oknem i chce mnie skrzywdzić. Czym to może być spowodowane? Czy powinnam się z kimś skonsultować? Bardzo proszę o odpowiedź.  

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Uzależnienie od leków nasennych nowej generacji - symptomy poodstawienne 2 miesiące po odstawieniu?

Witam Państwa, potrzebuję porady eksperta w kwestii uzależnienia od niebenzodiazepinowych środków nasennych. Sprawa dotyczy mojej mamy. Oto historia dolegliwości. Mama ma 71 lat i przyjmowała przez wiele lat nieregularnie niewielkie dawki benzodiazepin oraz przez ostatnie 2 lata lek z grupy...

Witam Państwa, potrzebuję porady eksperta w kwestii uzależnienia od niebenzodiazepinowych środków nasennych. Sprawa dotyczy mojej mamy. Oto historia dolegliwości. Mama ma 71 lat i przyjmowała przez wiele lat nieregularnie niewielkie dawki benzodiazepin oraz przez ostatnie 2 lata lek z grupy niebenzodiazepinowych leków nasennych w dawce terapeutycznej. Od ponad roku doświadczała przykrych objawów neurologicznych, które zinterpretowaliśmy jako dobowe symptomy odstawienne. Podjęto decyzję o stopniowym odstawieniu - w pierwszej kolejności benzodiazepiny, następnie niebenzodiazepiny. Proces odstawiania był bardzo powolny i stopniowy. Odstawienie leków nie pomogło na dolegliwości neurologiczne - wręcz przeciwnie - objawy pogarszały się z czasem, i obecnie są gorsze niż kiedykolwiek - 6 miesięcy po odstawieniu benzodiazepiny oraz 2 miesiące po odstawieniu niebenzodiazepiny. Sam proces odstawienny był relatywnie znośny w przypadku benzodiazepiny, a znacznie trudniejszy w przypadku niebenzodiazepiny - fizycznie i psychicznie.

Moje główne pytanie brzmi, czy jest możliwe, aby opisane poniżej objawy to były symptomy poodstawienne po tak długim czasie? Inna przyczyna dolegliwości jest poszukiwana i do tej pory nie została znaleziona. Interesuje mnie podobny przypadek w Państwa doświadczeniu - gdzie dawki przyjmowane były nieznaczne, a symptomy tak silne. Oto detale: mama jest generalnie zdrowa, sztuczna zastawka mitralna (1996), kardiologicznie i krążeniowo w dobrym stanie, lekkie nadciśnienie. 03.2009 - 15.07.2009 - redukcja i odstawienie benzodiazepiny, 15.09.2009 - 11.11.2009 - redukcja i odstawienie niebenzodiazepiny. Symptomy: silne i zróżnicowane odczucie mrowienia i drętwienia, i parestezje w stopach, szczególnie prawej. Przeszywające prądy w nogach. Odczucie zimna w stopach. Symptomy nasiliły się podczas i po odstawieniu benzodiazepiny, w trakcie odstawienia niebenzodiazepiny, po odstawieniu niebenzodiazepiny. Stopniowo mrowienia i drętwienia stóp zamieniły się w silne bóle. Od ponad miesiąca dołączyły palące bóle i spięcia mięśni, głównie pośladków i ud. Dolegliwości te uniemożliwiają spanie - naturalne spanie od odstawienia niebenzodiazepiny nie wystąpiło. Dolegliwości są niezwykle silne - mama nie jest w stanie leżeć ani siedzieć, dużo chodzi po pokoju, cierpi potwornie.

Wykluczone inne przyczyny dolegliwości: płyn mózgowo-rdzeniowy czysty, elektromiografia nóg nie wykazała zmian, tomografia i rezonans również nie wykazały znacznych zmian poza 5 mm protruzją krążka międzykręgowego dysku L4/5 bez ucisku na nerw. Przed dwoma tygodniami, po wielu nieprzespanych nocach i znacznym nasileniu spięć mięśniowych, na które nie pomagały leki rozluźniające mięśnie ani leki przeciwbólowe, mama w desperacji przyjęła lek benzodiazepinyowy, który nie złagodził bólu. Kolejnej nocy przyjęła lek niebenzodiazepinowy, który CAŁKOWICIE zniósł objawy neurologiczne i spięcia mięśniowe na kilka godzin. Mama przyjmuje go teraz od kilku dni ponownie codziennie - pół tabletki powoduje złagodzenie bólu i spięć mięśniowych i uśnięcie na ok 1,5 - 2 h. Dawka 1 tabl. powoduje dalsze złagodzenie bólu i sen ok. 4-5 h. Maksymalnie mama przyjmuje w nocy do dwóch i pół tabletki leku niebenzodiazepinowyego, podzielonego na mniejsze dawki. Obecnie te dawki nie przynoszą już całkowitej ulgi w bólu. Moje pytanie brzmi: czy na podstawie opisanych wyżej objawów i działania tej grupy leków, można ocenić, czy pochodzą one od uzależnienia? Serdecznie proszę o odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jestem już dwa lata na emigracji. Nie mam w nikim wsparcia. Nic mi się nie udaje....

Mam 21 lat i pochodzę z rodziny alkoholowej. Rodzice rozwiedli się 15 lat temu. Zamieszkałem z matką u jej rodziców (dziadków) w małym dwupokojowym mieszkaniu. Matka wciągnęła ojca w alkoholizm, przez co stracił dobrą pracę w policji (jako...

Mam 21 lat i pochodzę z rodziny alkoholowej. Rodzice rozwiedli się 15 lat temu. Zamieszkałem z matką u jej rodziców (dziadków) w małym dwupokojowym mieszkaniu. Matka wciągnęła ojca w alkoholizm, przez co stracił dobrą pracę w policji (jako oficer). Później kilka razy próbował stanąć na nogi, między innymi zarządzał firmą ochroniarską i windykacyjną. Ale przez ciągi alkoholowe znowu spadał na samo dno. Podobnie było z moją matką. Przez alkoholizm była wyrzucana z kolejnych prac. Nigdy nie była w stanie mnie sama utrzymać. Urodziła mnie w młodym wieku (22 lata) i od razu oddała na wychowanie do dziadków. W szkole miałem problemy w kontaktach z rówieśnikami, ponieważ byłem nad wiek rozwinięty i nie mogłem z nimi nawiązać wspólnych kontaktów. Nauczycielka od nauczania początkowego uważała mnie za dziecko opóźnione w rozwoju, ze względu na wadę wymowy (nieprawidłowa wymowa "r"), dysgrafię (nie wiedziała, co to jest) i złą koordynację ruchowo-wzrokową. Nauczycielka w zerówce publicznie naśmiewała się z tego przy dzieciach. Na szczęście zostałem zabrany z tej szkoły. Jednakże znowu nie byłem akceptowany przez rówieśników. W szkole byłem cały czas kozłem ofiarnym. Rówieśnicy obrzucali mnie wyzwiskami takimi jak: pedał, ciota, cwel. To wszystko zasiało we mnie kompleksy, które mam do dzisiaj. Jeszcze do niedawna, kiedy widziałem grupę rówieśniczą na ulicy, dopadał mnie strach. W szkole uczyłem się dobrze. Brałem udział w konkursach i olimpiadach. Byłem bardzo dobry z przedmiotów humanistycznych. W gimnazjum odkryłem talent do języków obcych, a w liceum zamiłowanie do biznesu i przedsiębiorczości. Znam bardzo dobrze język niemiecki, na takim samym poziomie jak polski. Z angielskim też sobie dobrze radzę. W gimnazjum zacząłem interesować się płcią przeciwną. Jednakże byłem odrzucany przez dziewczyny, ponieważ nie byłem dobrym sportowcem ani nie miałem dobrych, markowych ubrań jak inni. W międzyczasie moja mama miała kolejne ciągi alkoholowe. Ojciec oczywiście nie dawał znaku życia po rozwodzie. Potem okazało się, że jest w Anglii. Miałem wtedy 16 lat. Trochę pomagał mi finansowo przez ten czas. Nie trwało to jednak długo, bo znowu zaczął pić. Pod koniec gimnazjum zacząłem pielęgnować marzenie o studiach w Niemczech i późniejszym życiu w tym kraju, i oczywiście o "byciu kimś". W liceum również miałem problemy z dziewczynami. Moi rówieśnicy chodzili na imprezy, prowadzili życie towarzyskie. Ja praktycznie siedziałem cały czas w domu, pielęgnując swoje marzenie. Ponieważ pochodzę z biednej rodziny i nie jestem bardzo ładny, nie znalazłem dziewczyny. Wszystkie patrzyły tylko na pochodzenie społeczne i wygląd chłopaka. Przez to wszystko miałem zaburzenia orientacji seksualnej, które na szczęście już minęły. W wieku 19 lat wyjechałem na studia do Niemiec. Myślałem, że raz na zawsze odmieni to moje życie na lepsze. Mieli mi tam pomóc dobrzy znajomi, którzy jednak nie wywiązali się ze swoich obietnic. Musiałem przenieść się do innego miasta, gdzie znalazłem pracę z wynagrodzeniem prowizyjnym w branży ubezpieczeniowo-finansowej. Nie jestem z niej zadowolony, bo nie zapewnia mi ona dostatecznej płynności finansowej. Posiadam kwalifikacje, aby robić inne rzeczy, np. jako tłumacz (mam doświadczenie w tym zawodzie). Jednak pracodawcy niedowierzali moim umiejętnościom ze względu na młody wiek. Moim marzeniem jest otwarcie prywatnego polsko-niemieckiego pośrednictwa pracy. W przyszłości chciałbym być dobrze prosperującym przedsiębiorcą, mieć duży dom, samochód. Planuję też zrobić zaoczne studia MBA oraz egzamin na tłumacza przysięgłego z języka polskiego. Praktycznie całe życie cierpię na depresję. Mam momenty, kiedy chcę wypłakać się w poduszkę. Chciałbym mieć ukochaną osobę, która wspierałaby mnie w trudnych momentach. Nie mam, niestety, wsparcia w rodzinie. Mojego ojca i matkę nie interesuje mój los. Skarżą się tylko, że nie pomagam im finansowo. Moja matka potrafi w amoku nawyzywać mnie od skur*****, ch**** itd. Moja dalsza rodzina nie chce mojego sukcesu. Czekają tylko z utęsknieniem, jak spadnę na samo dno i będę nikim. Cały czas mi powtarzali, zwłaszcza wujek (brat matki), że jestem ofiarą losu, nikim i do niczego się nie nadaję. Jest mi bardzo smuto z tego powodu, że nie mam w nikim wsparcia. Zarówno duchowego, jak i materialnego. Ciężko jest mi znaleźć dziewczynę, ponieważ nie mam prawa jazdy, samochodu i domu, jak duża część moich rówieśników. Dziewczyny uważają mnie za ofiarę losu i niedojdę życiową. Mam 21 lat i nigdy nie miałem dziewczyny ani nie uprawiałem seksu. Ten fakt również powoduje u mnie depresję. Jak widzę na naszej-klasie szczęśliwe pary (w moim wieku) z dobrych domów, podczas wycieczek zagranicznych i na tle dobrych samochodów, napawa mnie uczucie zazdrości i zemsty. Takie dziewczyny zawsze gardziły mną i wyśmiewały się ze mnie. Mam 21 lat i nie wiem, co mam dalej zrobić ze swoim życiem. Niepewność jutra oraz brak stabilności i wsparcia napawają mnie lękiem. Boję się, że nigdy nie zrobię prawa jazdy, nie znajdę dziewczyny oraz całe życie będę musiał pracować przy sprzątaniu. Czuję, że życie ucieka mi między palcami i najlepsze lata minęły bezpowrotnie. Moi rówieśnicy studiują, cieszą się życiem, jeżdżą na wczasy za granicę. Chciałbym ułożyć sobie życie i zapomnieć o rodzinie w Polsce. Pragnę stać się nowym człowiekiem. Jednakże rzeczywistość sprowadza mnie szybko na ziemię. Ostatnio dowiedziałem się, że nie mam szans u jednej dziewczyny, ponieważ to nienormalne, że chłopak w wieku 21 lat nie ma prawka, samochodu ani domu. Coraz bardziej dołuje mnie ten świat i jego podejście do mnie. Chciałbym znaleźć swoje miejsce, ale nie mam wsparcia w nikim. Moje doświadczenia z dzieciństwa determinują mój stosunek do świata, zwłaszcza do płci przeciwnej. Czuję, że każdy chce mnie tylko oszukać i wyśmiać oraz pokazać, że jestem nikim. Codziennie chce mi się płakać. Snując wizję na temat własnej przyszłości, mam przeczucie, że skończę jak mój ojciec. W wieku czterdziestu paru lat będę wykonywał najprostsze prace fizyczne i nie będę miał nic własnego. Podczas gdy moi rówieśnicy będą mieli domy, samochody i wspaniałe, kochające żony. Denerwuje mnie to, jak widzę rówieśników, którym powodzi się o wiele lepiej ode mnie, bo mieli lepszy start życiowy. Nienawidzę ich. Dzieli nas ogromna przepaść. Jestem świadomy, że to, co oni mają teraz, ja będę mieć najwyżej za 20 lat. Mam cele i marzenia. Bardzo chciałbym je zrealizować, ale nie mam żadnego wsparcia. Czuję się samotny, porzucony i gorszy od innych. Nie mam dziewczyny, a moich rodziców nie obchodzi mój los. Nie interesują się nawet tym, czy żyję. Bardzo cierpię z tego powodu, proszę o pomoc.... Z góry dziękuję!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Kwiatkowska
Mgr Joanna Kwiatkowska

Zapalenie żył w uzależnieniu od heroiny

Zawsze po braniu heroiny mnie boli żyła, ale te objawy pojawiły się dopiero od miesiąca, a biorę od 3,5 miesięcy. Więc co się dzieje z moimi naczyniami krwionośnymi i co to może być za choroba albo coś innego? Czekając na odpowiedź, będę dobrej myśli i pozdrawiam!!!
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska

Co zrobić, by odbudować związek małżeński i znów cieszyć się z życia?

Kobieta, 29 lat. Pochodzę z rodziny, gdzie ojciec nadużywał alkoholu i znęcał się nad rodziną, mąż również. Obiecaliśmy sobie, że nasz dom będzie wyglądał inaczej. Niestety, od dwóch lat wszystko się między nami zepsuło, jesteśmy małżeństwem od pięciu lat, a...

Kobieta, 29 lat. Pochodzę z rodziny, gdzie ojciec nadużywał alkoholu i znęcał się nad rodziną, mąż również. Obiecaliśmy sobie, że nasz dom będzie wyglądał inaczej. Niestety, od dwóch lat wszystko się między nami zepsuło, jesteśmy małżeństwem od pięciu lat, a znamy 8, mamy dwoje dzieci. Sytuacja materialna się zmieniła i mąż zaczął pić. Zaczęły się kłótnie. Najpierw między nami, potem w rodzinie. Ta sytuacja zaczęła mnie przerastać i poprosiłam o pomoc rodzinę męża. Opowiedziałam o naszych problemach i liczyłam na pomoc, głównie ze względu na dzieci. Niestety wszystko wymknęło się spod kontroli, nie uzyskałam pomocy, a rodzina męża stwierdziła, że winę za wszystko ponoszę ja. Od tamtej pory toczę wojny z rodziną męża, bo mąż wypiera się wszystkiego, co było podczas okresu, kiedy pił. Wszystko obróciło się przeciwko mnie. Czuję się z tym okropnie, bo myślałam, że robię dobrze, mówiąc o problemie i prosząc o pomoc, a zrobiono ze mnie mitomankę i wariatkę. Nie wiem, jak odnaleźć się w takiej sytuacji... Mąż jest na mnie zły, że wplątałam rodzinę w nasze problemy i chce odejść, a ja szukałam pomocy dla nas, dla naszych dzieci i małżeństwa. Rodzina męża nie utrzymuje ze mną kontaktu, tylko z mężem. Co mam zrobić, by znów cieszyć się życiem i odzyskać zaufanie męża? Kocham męża i dzieci mimo wszystko, bo rodzina jest dla mnie najważniejsza. Działałam w dobrej wierze i nie potrafię zrozumieć takiej reakcji. Czuję się wszystkiemu winna, i nie mogę spać w nocy. Ciągle o tym myślę. Nie biorę żadnych leków, a u psychologa byłam raz w życiu. Wtedy nic nie stwierdzono, a teraz nie potrafię poradzić sobie z samą sobą i własnym życiem. Może ze mną jest coś nie tak? Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Czy senność minie?

Witam! Mam lat 24. Śmiem twierdzić, iż efektem stosowania marihuany od 9 lat oraz, od czasu do czasu, amfetaminy od 3 lat, uszkodziłem sobie mózg. Męczy mnie straszna senność, kasuje mi to trochę życiorys, gdyż sił starcza mi...

Witam! Mam lat 24. Śmiem twierdzić, iż efektem stosowania marihuany od 9 lat oraz, od czasu do czasu, amfetaminy od 3 lat, uszkodziłem sobie mózg. Męczy mnie straszna senność, kasuje mi to trochę życiorys, gdyż sił starcza mi praktycznie na pójście do pracy. No i zasiniałe lekko mam oczy tuż przy nosie. Chciałem się dowiedzieć, czy jest szansa, że to minie? Wiem, że ciężko odpowiedzieć przez internet... Robiłem badania krwi i moczu, ale nic nie wykazały, wątrobę mam sprawną i tarczycę też. Napisałem już kiedyś do lekarza, a on mi odpisał, że powinienem iść do psychiatry po leki zwiększające aktywność. Ogólnie to ciężko mi jest się dobudzić, straszne mam rano uczucie senności, ponieważ ogólnie to organizm jest wypoczęty, tylko głowa dalej śpi. Przestawiam zegarek co 10 minit przez 3 godziny i śpię po 10, 11 godzin. Chciałbym nadmienić, że od 7 miesięcy nie korzystam z ww. środków. Czy to ma związek z marihuaną czy z amfetaminą, czy z obiema substancjami naraz...?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Magdalena Kowalska
Lek. Magdalena Kowalska

Czy spożywanie preparatów na koncentrację, pamięć wpływa na bezsenność?

Mam 26 lat i od 5 miesięcy mam problem ze snem. Przyczyną tego jest to, że jestem nerwusem. Napięcie, które mi towarzyszy, powoduje, że nie mogę zasnąć. Wstaję o 5.00 rano, bo muszę, i typowym zombie jestem, leczonym środkami...

Mam 26 lat i od 5 miesięcy mam problem ze snem. Przyczyną tego jest to, że jestem nerwusem. Napięcie, które mi towarzyszy, powoduje, że nie mogę zasnąć. Wstaję o 5.00 rano, bo muszę, i typowym zombie jestem, leczonym środkami uspokajającymi. Jednak zauważyłem, że jest coraz gorzej, mimo że zwiększam dawkę. Mam więcej stresów, nie mogę zasnąć! Stosuję w miarę higienę snu, ale nic to nie daje. Do tego muszę dużo się uczyć, dlatego z rana zazwyczaj, nie później, zażywam lecytynę w kaspułkach bądź tabletki musujące, które w jakimś stopniu pobudzają mnie po takiej nieprzespanej nocy na resztę dnia.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to depresja, czy alkoholizm i co powinienem zrobić?

Mam 37 lat, jestem z żoną od 17 lat, mamy 3 dzieci. Nie wiem od kiedy dokładnie zaczęło się między nami psuć, ale trwa już to kilka lat. Oczywiście raz było lepiej, raz gorzej, ale od dwóch lat jest tragicznie....

Mam 37 lat, jestem z żoną od 17 lat, mamy 3 dzieci. Nie wiem od kiedy dokładnie zaczęło się między nami psuć, ale trwa już to kilka lat. Oczywiście raz było lepiej, raz gorzej, ale od dwóch lat jest tragicznie. Zacząłem pić alkohol w dużych ilościach, zmieniałem co jakiś czas pracę. Myślałem, że jak zerwę kontakty z kolegami, to nie będę pił. Kolega zaproponował mi wyjazd za granicę. Okej, pomyślałem, pracę miał mi załatwić, miszkanie też, nawet bilet mi kupił. Wyjechałem w grudniu i fakt, nie piję, ale pracy jeszcze nie mam, ale zaczynam wariować powoli. Wszyscy z Polski dzwonią, mają do mnie pretensje, że jeszcze nie pracuję. Z żoną się pokłóciłem. Języka nie znam, to do lekarza pójść nie mogę. Pieniędzy na powrót też nie. Chciałem sobie podciąć żyły, ale nie mogłem, to się okaleczyłem. Nie wiem, czy są jakieś leki, żebym nie wariował. Nie mówię o tym z kolegą, bo mi wstyd, ale gdyby były jakieś leki, to bym sobie kupił. W nocy nie mogę spać, a w dzień nic mi się nie chce robić. Mam uczyć się języka, ale jakoś mi nic do głowy nie chce wchodzić. Miało być lepiej, a jest coraz gorzej. Nie wiem, co mi może jeszcze dziwnego wpaść do głowy.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Jak pomóc osobie uzależnionej od leków?

Witam! Mam na imię Ania i chciałabym pomóc innej osobie, dotkniętej tą chorobą (kobieta po pięćdziesiątce). Trochę się buntuje, słysząc o depresji, ale ja nie o tym chciałam. Znam przypadek, kiedy to kobieta, mając złe dni i doły, które dotykają...

Witam! Mam na imię Ania i chciałabym pomóc innej osobie, dotkniętej tą chorobą (kobieta po pięćdziesiątce). Trochę się buntuje, słysząc o depresji, ale ja nie o tym chciałam. Znam przypadek, kiedy to kobieta, mając złe dni i doły, które dotykają każdego z nas, miała dostęp do leków nasennych i innych leków psychotropowych. Wiem nawet, jak działają takie leki, bo sama przez krótki czas je zażywałam, ale z polecenia lekarza i dość szybko je odstawiłam, bo zdaję sobie sprawę, co taki lek może z nami zrobić. Ale wracając do tematu - z biegiem czasu osoba ta zaczęła sobie wmawiać, że ma depresję. Polecono jej pójście do specjalisty, nie obrażając nikogo, do tej pory trafia na kiepskich specjalistów. Tam poinformowała takiego lekarza, iż ma depresję i stosowała takie i takie leki, tak, oczywiście, ale bez zgody lekarza i skąd ten miał o tym wiedzieć. I tak zaczęła się historia choroby - depresja. Do tej pory po zmianie kolejnego lekarza nie można tej osobie dobrać leków, bo albo nie działają, albo ta osoba twierdzi, że czuje się gorzej, nie wstaje czasami z łóżka, jest niezadowolona ze wszystkiego, wszystkim się zamartwia i twierdzi, że jej dzieci są nieszczęśliwe. Dlatego zwracam się o pomoc - jak pomóc, do jakiego lekarza specjalisty wysłać, jeśli wszystko zawodzi? Do tego dochodzi menopauza i jak wiadomo zmiany nastroju. Chciałabym pomóc tej osobie, bo nie mogę patrzeć, jak sama zażywa coraz więcej leków, bo twierdzi, że sama może sobie regulować dawkę i przez to nie mogę patrzeć, jak cierpią i powoli wykańczają się osoby dookoła niej. W tej chwili rodzina chce ją wysłać do szpitala, nie wiem, czy to dobry pomysł. Wiem, że potrzebna jej profesjonalna pomoc, terapia, ale gdzie i do kogo się zgłosić? Mieszkam w Łodzi. Mam nadzieję, że Wy potraficie pomóc. W końcu jest napisane, że można liczyć na fachową pomoc ekspertów. Więc na taką liczę. Pozdrawiam, Ania.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Uczucie oszołomienia i problemy ze wzrokiem pół roku po przyjęciu LSD

Witam. Kilka lat temu zażyłem LSD (pół papierka) i konkretnie od tego momentu coś stało mi się z głową. Czuję się, jakbym był lekko oszołomiony, skacowany, wydaje mi się, że źle widzę (tak jakby za szybą, choć wzrok jest dobry),...

Witam. Kilka lat temu zażyłem LSD (pół papierka) i konkretnie od tego momentu coś stało mi się z głową. Czuję się, jakbym był lekko oszołomiony, skacowany, wydaje mi się, że źle widzę (tak jakby za szybą, choć wzrok jest dobry), czasem zakręci mi się w głowie, czasem przejdą jakby dreszcze w środku głowy, ciężko to opisać. Nie biorę żadnych narkotyków (kiedyś paliłem sporo marihuany). Leczyłem się u neurologa, lecz badania eeg, rezonans wychodziły dobrze, bez jakichkolwiek zastrzeżeń. Co robić? Może znają Państwo jakiegoś lekarza w Warszawie, który mógłby pomóc? Z góry dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Magdalena Kowalska
Lek. Magdalena Kowalska

Jak pomóc mamie chorej na depresję i alkoholizm?

Moja mama ma depresję niezdiagnozowaną (bo nie chce iść do lekarza, jest utwierdzona w tym, że z nią wszystko jest w porządku), jest też alkoholiczką, pije już paręnaście lat. Co 2 tygodnie wpada w ciąg alkoholowy, nie chodzi do...

Moja mama ma depresję niezdiagnozowaną (bo nie chce iść do lekarza, jest utwierdzona w tym, że z nią wszystko jest w porządku), jest też alkoholiczką, pije już paręnaście lat. Co 2 tygodnie wpada w ciąg alkoholowy, nie chodzi do pracy, odcina się od rodziny, znajomych. Zamyka się w swoim pokoju, śpi i pije, moje rozmowy już zupełnie nic nie dają, obiecywała, że przestanie, jednak znów piła. Takie sytuacje powtarzają się, jak już pisałam, co ok. 2 tygodnie. Jak mogłabym pomóc mamie albo jak mogłabym ją namówić na wizytę czy spotkanie z lekarzem?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Jak sobie poradzić z problemami rodzinnymi?

Witam serdecznie! Na początek chciałabym powiedzieć, że ogromnie się cieszę, że znalazłam się na tej stronie, i mogę wrzeszczcie podzielić się moimi kłopotami. Mam 29 lat, od 10 lat mieszkam za granicą, a praktycznie całe życie jestem osobą nieszczęśliwą. Urodziłam...

Witam serdecznie! Na początek chciałabym powiedzieć, że ogromnie się cieszę, że znalazłam się na tej stronie, i mogę wrzeszczcie podzielić się moimi kłopotami. Mam 29 lat, od 10 lat mieszkam za granicą, a praktycznie całe życie jestem osobą nieszczęśliwą. Urodziłam się w biednej rodzinie, ojciec i matka byli alkoholikami, rodzice nigdy nie interesowali się mną i moją siostrą. W wieku 6 lat przyniosłam wszy z przedszkola i zaraziłam całą rodzinę. Nikt nie potrafił lub nie chciał wytępić robactwa, więc ciągle winili mnie za to. Miałam wszy aż do 4 klasy podstawówki. Rówieśnicy odsuwali się ode mnie, nikt nie chciał mieć ze mną do czynienia, nigdy nie miałam śniadania w szkole, więc w końcu postanowiłam w ogóle do niej nie chodzić. Nauka szła mi bardzo źle, wagary i uciekanie z domu, przeważnie gdy ojciec przychodził po pijaku i chcial zamordować mnie i moją siostrę. Spałam po koleżankach albo po prostu w szopie. W wieku 17 lat się zakochałam i odeszłam z domu. Mój chłopak okazał się również alkoholikiem. Pracowałam wtedy w sklepie u jego matki, przepijał wszystkie moje pieniądze i na dodatek mnie bił. Ale ja i tak go kochałam, tak jak kochałam i nadal kocham moich rodziców.

W wieku 19 lat wyjechałam za granicę przy pomocy mojej koleżanki. Wydawałoby się, że uciekłam wreszcie od tego wszystkiego, ale niestety nie. Wszystkie zarobione pieniądze wysyłałam do Polski, by ulżyć matce i siostrze, czasami chodziłam w dziurawych butach, bo wydawało mi się, że oni muszą mieć węgiel, by ogrzać się zimą (tak jest do tej pory). Siostra zaczęła mnie nienawidzić, bo myślała, że żyję w luksusie i wciąż musiałam wysyłać więcej i więcej, chciałam, żeby mnie kochali. Jestem po 3 nieudanych związkach, nie mam dzieci, bo poroniłam 2 razy. Nie mam nawet własnego mieszkania, wciąż mieszkam na pokoju, bo taniej, a połowę wypłaty wysyłam co miesiąc do Polski, by opłacić ubezpieczenie siostry i na wyżywienie. Moja siostra nigdy nie pracowała, a jest starsza ode mnie. Boi się ludzi tak samo jak ja. Miała problemy i była w szpitalu psychiatrycznym. Warunki w moim rodzinnym domu są nie do zniesienia, nie ma łazienki ani toalety, dom się wali, ojciec jest inwalidą i ma niską rentę, praktycznie wszyscy są chorzy. Dlatego nie potrafię wybrać swojego życia, wciąż jestem z nimi związana, bo jest mi ich żal.

Płaczę prawie co noc, już nie raz byłam w ciężkiej depresji, ukrywałam to jednak ze wszystkich sił, teraz jest coraz ciężej, nie potrafię sobie z tym poradzić, nie chcę iść do psychiatry, boję się. Mam psa, który trochę rozjaśnił moje życie i którego bardzo kocham, ale chcę więcej od życia, chcę mieć dzieci i normalnego męża, przyjaciół. Jestem bardzo samotna i nie umiem się ustatkować. 5 lat temu byłam narkomanką, ale wyszłam (sama) z nałogu. Teraz piję alkohol, nie codziennie, ale piję. Poza tym ciągle spotykam się z dyskryminacją, nawet w pracy. Nie wiem, co mam robić, ciągle nachodzi mnie strach. Pomóżcie mi. Do Polski nie mogę wrócić, bo nie mam tam nic oprócz rodzinnego domu. Z góry dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Depresja, alkohol, wcześniejsze leczenie trądziku

Witam. Mam 24 lata, nazywam się Piotr. W chwili obecnej jestem w 6 tygodniu przyjmowania leku przeciwdepresyjnego z grupy SSRI. Wcześniej stosowałem go w połączeniu z lekiem uspokajającym, ale po nim spałem po 18 h, więc go odstawiłem po 4...

Witam. Mam 24 lata, nazywam się Piotr. W chwili obecnej jestem w 6 tygodniu przyjmowania leku przeciwdepresyjnego z grupy SSRI. Wcześniej stosowałem go w połączeniu z lekiem uspokajającym, ale po nim spałem po 18 h, więc go odstawiłem po 4 tygodniach. Teraz, jadąc tylko na leku przeciwdepresyjnym, nie sypiam w ogóle. Chyba to już trzecia doba. Dzisiaj w nocy może spałem 10 razy po 2 min, gdyż od razu śnią mi się koszmary, więc wolę nie spać. Jedynym sposobem, by po takich seriach pójść spać, to alkohol w różnych ilościach. Trochę historii.... trochę przydługie, ale... Od kiedy sięgam pamięcią, byłem osobą bardzo kontaktową, aktywną, ze szczęśliwym dzieciństwem. W podstawówce lekcje muzyki, sport 3 razy w tygodniu po 2 h, lekcje angielskiego. Nie wszystko to lubiłem, ale... Zawsze gromadziłem wokoło siebie dużo ludzi. Potem liceum, tam lekka depresja związana ze zmianą miejsca zamieszkania i że klasa nie jest zbyt okay, ale jak na to teraz patrzę, to były to złote czasy mojego życia. Właśnie liceum. I tam zaczyna się problem. O dziwo... Zwykły nastolatek, parę kompleksów - nie taki nos, pryszcze itd., ale generalnie dobrze. W trzeciej klasie, na początku, przechodzę terapię na pryszcze.

I od tego momentu zaczyna się stopniowe pogarszanie mojego nastroju i życie dobrze się rozwijające, zaczyna się zwijać. Najpierw powoli, potem szybciej. Zaczynają się wagary, depresja przed maturą, wydumane kompleksy zaczynają mnie nagle przytłaczać. Wyjazdy w różne miejsca przestają mnie bawić. Po 3 dniach czekam na powót. Ale jeszcze funkcjonuję w miarę, mocno po bandzie, ale zaczynają się studia. Prawo, UW. Kiedyś wymarzone, teraz obojętne. Nie poznaję nikogo w grupie, bo albo tych ludzi nie szanuję, mam za pajaców, pozerów, albo się ich boję. Drugi rok studiów - zaczyna się już picie (było przez całe liceum, ale nie aż takie) po 0,7 na osobę. Izba wytrzeźwień. Przestaję chodzić do szkoły, w sensie wsiadam do autobusu, ale nie docieram, gdzieś sobie chodzę. Mam repetę roku. Jest jeszcze gorzej. Rok następny spędzam w domu, praktycznie nic nie robiąc. Wielkie plany, języki, może praca w UK lub chociaż odwiedziny na parę tygodni u znajomych. Lipa kompletna, nic nie wychodzi. Potem kolejne studia i kolejne, i chyba też będzie słabo w tym roku... Mam pytanie: czy jest ktoś, kto orientuje się, czy czytał coś więcej niż tylko forum w Internecie, na temat depresji, jaką powoduje potem lek przeciwtrądzikowy? Bo ja nie widzę innego powodu, dlaczego kiedyś mogłem wszystko, a teraz nie wychodzę z domu przez tydzień. Leki nie pomagają, planuję zacząć psychoterapię, ale tam trzeba chodzić, a ja mam coraz większą fobię dotyczącą przemieszczania się.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Skutki uzależnienia od marihuany

W sumie nie ja mam problem, a najbliższe mi osoby. Otóż w mojej szkole mam kilku znajomych, którzy od czasu do czasu używali marihuany, palili, odlatywali, mieli fazy, lecz było to rzadkością. Zaczął się nowy rok szkolny, nowe zapędy,...

W sumie nie ja mam problem, a najbliższe mi osoby. Otóż w mojej szkole mam kilku znajomych, którzy od czasu do czasu używali marihuany, palili, odlatywali, mieli fazy, lecz było to rzadkością. Zaczął się nowy rok szkolny, nowe zapędy, nowe sytuacje życiowe. Wkręcili się w to coraz głębiej, choć ostrzegałam, gdy palili co miesiąc, by uważali, co robią. Teraz nastał okres świąteczno-przednoworoczny, postanowili coś zmienić. Obiecywali, że przestaną, zauważyli w czym problem, gdy palili dzień w dzień przez równe dwa miesiące. Okres przedsylwestrowy był spokojny. Byli "czyści". Niestety, imprezy noworoczne zmieniły wszystko. Na nic poszły moje gadania, na nic moje wsparcie. Znów zapędzili się w kozi róg. Palą dzień w dzień... Wykańczając siebie i wszystkich dookoła. Chcą pomocy, widzą problem, ale trudno im zaakceptować myśl, że zaczynaliby dzień bez odpalenia lufki. Wyglądają jak pół żywi, zjawy, cienie człowieka, ze światem się nie kontaktują. Popadając w swoje towarzystwo opiewają wspaniałości Mary Jane. Nie wiem, co mam już robić. Chodzę, rozmawiam, pomagam, wspieram, po prostu jestem. Czuję się totalnie bezsilna i bezradna.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Problem z tatą - alkoholikiem. Proszę o pomoc

Mam 17 lat i nie wiem już, co w mojej sytuacji mogę zrobić. Mój tata dużo pije. Każdego dnia, gdy rano wstanę, jest już pijany, a wieczorem wchodzi po schodach na ''czworaka", bo inaczej nie da rady ;( Czasem...

Mam 17 lat i nie wiem już, co w mojej sytuacji mogę zrobić. Mój tata dużo pije. Każdego dnia, gdy rano wstanę, jest już pijany, a wieczorem wchodzi po schodach na ''czworaka", bo inaczej nie da rady ;( Czasem bije mamę ;( a także raz uderzył mnie. Mówi nam, że nas zabije w nocy, ostatnio groził nam nożem. Rozbija lampy, rzuca krzesłami. Nie pracuje. Ma wielkie długi. Próbowałyśmy już coś z tym zrobić, ale wszystko na marne. Nikogo nie słucha. Groziłyśmy mu, że zgłosimy to pani dzielnicowej, ale gdy do tego doszło, pani odpowiedziała, że przyjedzie na rozmowę, jednak nie przyjechała, gdyż tata rozmawiał z nią, a znają się, więc nic mu nie zrobi ;( Nic do niego nie dociera. Od czasu do czasu, gdy zaczyna awanturę, straszymy go, że zadzwonimy na policję, ale to wygląda w ten sposób, że zabiorą go na wytrzeźwienie i musimy dużo zapłacić za drogę czy coś takiego, a mama nie ma pieniędzy. Znowu, gdy chciałaby gdzieś to zgłosić, potrzebne są nam dokumenty od policji, że byli wzywani do awantury. Ale to chyba wygląda w ten sposób, że gdy oni przyjadą, on będzie spokojny i nic nie powiedzą ;/ i tak w kółko. Co mamy zrobić? Proszę o pomoc. ;( Z góry bardzo dziękuję ;( a oto mój e-mail : Katarzyna1993@interia.pl ;(

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Wpływ marihuany na ciążę

Mój mąż pali marihuanę niestety codziennie. Czy to ma wpływ na to, że ja nie mogę zajść w ciążę i czy to również mogło mieć wpływ na ciążę, którą straciłam? Pozdrawiam i dziękuję.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Przyczyny i powstawanie uzależnienia

Witam! Postanowiłem napisać o swoim problemie. Od 2 lat palę trawkę prawie codziennie. Na początku myślałem, że to tylko dla wyluzowania, odstresowania, ale zaniepokoiło mnie to, że nie mogę jednego dnia bez tego fukcjonować. Kiedy się zorientowałem, teraz dopiero walczę...

Witam! Postanowiłem napisać o swoim problemie. Od 2 lat palę trawkę prawie codziennie. Na początku myślałem, że to tylko dla wyluzowania, odstresowania, ale zaniepokoiło mnie to, że nie mogę jednego dnia bez tego fukcjonować. Kiedy się zorientowałem, teraz dopiero walczę z tym, bynajmniej się staram, ale jakoś nie mogę sobie poradzić z tym. Niby powtarzam sobie, że nie zapalę, potrafię cały dzień bez palenia wytrzymać, ale zawsze jak przychodzi wieczór, coś we mnie ciągnie mnie do tego. Bardzo chciałbym skończyć z tym, tylko za bardzo nie wiem jak. Co zrobić, aby móc sobie pomóc? Doradźcie coś, proszę.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Magdalena Kowalska
Lek. Magdalena Kowalska

Przedawkowanie amfetaminy

Wiem, że Pan powiedział, że i tak dojdzie do mnie, że nie warto brać. Ale czuję, że te dawki, po których wcześniej dostawałam kopa takiego, że nie wiem, co mówiłam i robiłam, mi nie pomagają. Czy mogę przedawkować i jakie...

Wiem, że Pan powiedział, że i tak dojdzie do mnie, że nie warto brać. Ale czuję, że te dawki, po których wcześniej dostawałam kopa takiego, że nie wiem, co mówiłam i robiłam, mi nie pomagają. Czy mogę przedawkować i jakie są objawy przedawkowania amfetaminy? Przecież trzeba walczyć o siebie, tak Pan powiedział. I znowu czuję, że muszę ćpać, bo nerwowo się czuję i nieswojo, a rano brałam działkę. Może trzeba będzie zacząć brać kokainę? Pozdrawiam i czekam na odpowiedź....

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Łukasz Dubielecki
Lek. Łukasz Dubielecki
Patronaty