Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 2 9

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Uzależnienie od alkoholu: Pytania do specjalistów

Jak ma się zachować dziecko, kiedy matka wpada w ciąg alkoholowy i ma napady padaczki?

Moja matka jest alkoholiczką. Od kiedy złamała nogę już nie pije - może coś zrozumiała, ale jak ma się zachować dziecko w wieku 13 lat, kiedy matka wpada w ciąg i kiedy ma napady padaczki? Proszę o odpowiedź.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Gdzie leczyć alkoholika i furiata?

Mąż od 10 lat zaczął spożywać alkohol. Na początku było to np. 1 piwo, a z biegiem czasu coraz więcej, obecnie 8 piw to minimum. Czasami dochodzi do furii, gdzie ma wściekłe oczy, rozbija wszystko w domu, niszczy jedzenie,...

Mąż od 10 lat zaczął spożywać alkohol. Na początku było to np. 1 piwo, a z biegiem czasu coraz więcej, obecnie 8 piw to minimum. Czasami dochodzi do furii, gdzie ma wściekłe oczy, rozbija wszystko w domu, niszczy jedzenie, naczynia twierdząc, że to on na to pracuje, choć wszyscy pracujemy. Znęca się nade mną i dziećmi wyzywając nas - nie do powtórzenia. Po 2-3 dniach mu przechodzi, ale uraz pozostaje. Niszczy wówczas samochody przebijając koła, rowery, wygania nas z domu - niestety to wszystko niszczenie naszej psychiki. Gdzie można go leczyć? Początkowym objawem zbliżającej się furii jest to, że przestaje spożywać jakiekolwiek posiłki.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy mój partner jest alkoholikiem?

Witam, mój narzeczony niemal codziennie sięga po alkohol (średnio 2 lub 3 piwa dziennie). Zdarzają się również dni bez alkoholu, ale to raczej rzadkość. W jego rodzinnym domu było standardem wypić 2 piwa po pracy. Rodzice wręcz zachęcają do...

Witam, mój narzeczony niemal codziennie sięga po alkohol (średnio 2 lub 3 piwa dziennie). Zdarzają się również dni bez alkoholu, ale to raczej rzadkość. W jego rodzinnym domu było standardem wypić 2 piwa po pracy. Rodzice wręcz zachęcają do tego - „skoro nie musisz nigdzie dziś jechać samochodem, to idź zrobić sobie drinka”. Dlatego on też nie widzi w tym nic złego. Prawdziwy problem zaczyna się gdy idziemy na imprezę - nie pamiętam kiedy on nie był kompletnie pijany i nie stracił tzw. „filmu”, obiecuje, że nie będzie tyle pił i że mogę być spokojna, obietnice jednak na nic się nie zdają. Najgorsze są dni po imprezie, śmieje się i kpi ze mnie, że płaczę, odnosi się do mnie bez szacunku, na słowo „przepraszam” z jego ust raczej nie mam co liczyć. Proszę o pomoc. Dopiero zdałam sobie sprawę, że sprawa jest poważna, ponieważ wczoraj doszły jeszcze do problemu narkotyki, które kiedyś (ok. 5 lat temu) brał regularnie.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Czy to już początkujący alkoholik?

Mam 30 lat i przerastający mnie problem. Nie potrafię odpowiedzieć sobie na pytanie czy mój mąż (34 lata) jest początkującym alkoholikiem. Znamy się od 3 lat, jesteśmy małżeństwem od roku. Mąż nigdy nie ukrywał, że lubi wypić w towarzystwie,...

Mam 30 lat i przerastający mnie problem. Nie potrafię odpowiedzieć sobie na pytanie czy mój mąż (34 lata) jest początkującym alkoholikiem. Znamy się od 3 lat, jesteśmy małżeństwem od roku. Mąż nigdy nie ukrywał, że lubi wypić w towarzystwie, ale ostatnio sytuacja zmieniła się. W weekend regularnie wypija ok. 6-8 piw twierdząc, że należy mu się czas własny i spędzanie dnia w tygodniu tak jak lubi. Rozmawia wtedy z kolegami online (przeprowadziliśmy się i nie ma tutaj znajomych) i pije. Bywa, że kończy wieczór w toalecie, bywa, że jest agresywny wobec mnie (na razie słownie). Twierdzi, że ja wywołuję agresję prosząc by tyle nie pił i (jego zdaniem) czepiając się, ograniczając jego swobodę takimi uwagami itp. Po awanturze przeprasza, robi przerwę ok. 2 tygodnie, ale też zawsze podkreśla, że z takich wieczorów nie zrezygnuje. Próbowałam kompromisu prosząc, by rozłożył ilość piw np. na dwa dni weekendu - obiecał i nie dotrzymał słowa. Kolejny kompromis - prośba o zmniejszenie wypijanego alkoholu - obiecał i… kupił 5 piw, a w domu znalazłam ukryte 5 kolejnych, które dołożył ukradkiem do 5 zakupionych, puste puszki także ukradkiem usunął, pozostawiając oficjalnie tylko pięć. Poza tym jest świetnym mężczyzną, bardzo dobrym partnerem. Czy nadal uważać opisaną sytuację za problem, czy pozwalać na taki 1 dzień w tygodniu kiedy, jak twierdzi, lubi wypić? Planujemy dziecko, więc teraz muszę podjąć decyzję.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Czy mogę sama z córkami zadecydować o leczeniu męża?

Witam! Mąż cierpi na padaczkę, przyjmuje leki od 15 lat, często nadużywa alkoholu i w konsekwencji tego coraz częściej ma napady padaczki. Napady te występują w nocy, 2 lub 3 razy, w odstępach mniej więcej dwugodzinnych. Niestety nie potrafi...

Witam! Mąż cierpi na padaczkę, przyjmuje leki od 15 lat, często nadużywa alkoholu i w konsekwencji tego coraz częściej ma napady padaczki. Napady te występują w nocy, 2 lub 3 razy, w odstępach mniej więcej dwugodzinnych. Niestety nie potrafi powstrzymać się od picia. A ja z moimi 3 córkami przeżywamy koszmar. Mąż ciągle obiecuje, że już nie będzie pił, że przeprasza, ale tak już kilkanaście lat. Twierdzi, że nie jest alkoholikiem, a my sobie dodajemy i przesadzamy. Chodzi mi o to, że krzywdzi nie tylko nas, ale też robi wielką krzywdę sobie. Szwankuje mu pamięć, jego zachowanie po atakach jest bardzo dziwne, jest dla nas zupełnie obcy. Nawet wtedy kiedy nie pije. W marcu z tego powodu leżał w szpitalu 10 dni. Po wyjściu twierdził, że weźmie się za siebie, ale niestety trwało to tylko 2 tygodnie i znowu się poddał i tak do dzisiaj. Czy istnieje możliwość zmuszenia go do leczenia? Czy mogę sama z córkami zadecydować o jego leczeniu? Boję się że skończy się to jakimś nieszczęściem. Proszę o odpowiedź.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Jak pozbyć się alkoholika z domu?

Witam! Mam pytanie. Od jakichś dobrych kilku lat w domu mój ojciec spożywa alkohol - doprowadziło to już do wezwanie policji, ponieważ awanturował się, oczywiście to nie był jego pierwszy raz. Zamierzałam czekać aż skończę szkołę i wtedy siostrę...

Witam! Mam pytanie. Od jakichś dobrych kilku lat w domu mój ojciec spożywa alkohol - doprowadziło to już do wezwanie policji, ponieważ awanturował się, oczywiście to nie był jego pierwszy raz. Zamierzałam czekać aż skończę szkołę i wtedy siostrę namówić i razem coś wynająć i się utrzymać, no ale niestety problem stał się poważniejszy - siostra leży w szpitalu, na szczęście to nic poważnego. Chciałabym spytać jak się pozbyć ojca z domu? Skierować go na leczenie czy cokolwiek zrobić? Jest to dla mnie bardzo ważne, ponieważ ojciec przeklina mnie, używa niecenzuralnych słów w moim kierunku, jak i innych domowników (siostra 15 lat i druga 18 lat). Czy mam zawiadomić gminę, a jeśli tak, to do kogo się zgłosić? Chcę załatwić to w sposób taki, aby ojciec nie wszczynał kolejnych awantur - grozi mi, że mnie zabije, że już po mnie. Mam już dość, nie wiem co robić i teraz jeszcze chce mnie wyrzucić z domu, pomocy! Czekam na odpowiedź. Ojciec jest właścicielem domu, nie ma prawa jazdy, bo zabrali mu kolejny raz za jazdę pod wpływem alkoholu, nie płaci za nic, utrzymuje nas matka, która też od jakiegoś czasu zaczęła pić. Czekam na odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Problem z alkoholem u chłopaka

Piszę w sprawie swojego 28-letniego chłopaka. Zastanawiam się, czy ma problem alkoholowy, czy, jak on twierdzi, ja jestem zbyt znerwicowana. Przeczytałam mnóstwo literatury na temat alkoholizmu i mam straszne mieszane uczucia co do słuszności moich przypuszczeń. Mój chłopak w tygodniu...

Piszę w sprawie swojego 28-letniego chłopaka. Zastanawiam się, czy ma problem alkoholowy, czy, jak on twierdzi, ja jestem zbyt znerwicowana. Przeczytałam mnóstwo literatury na temat alkoholizmu i mam straszne mieszane uczucia co do słuszności moich przypuszczeń. Mój chłopak w tygodniu pije bardzo rzadko, a jeżeli czasem, to np. 2 piwa i nic więcej. Bez problemu potrafi nie pić, na imprezach również, bo np. przyjechał samochodem. Zdarzają mu się też dłuższe okresy całkowitej abstynencji, np. miesiąc, spowodowane tym, że jak twierdzi, nie ma ochoty albo nie ma czasu, pieniędzy itp. Po alkoholu nigdy nie jest agresywny i nie zmienia się... tylko jest bardziej rozluźniony, a wręcz nawet jeszcze milszy i kochany.

Mój niepokój wynika z tego, że potrafi wypić bardzo dużo. Jest co prawda postawnym, bardzo wysokim, dobrze zbudowanym mężczyzną, ale potrafi w ciągu wieczoru wypić np. pół litra wódki. Mnie taka ilość alkoholu przeraża. Rozmawiałam z nim o tym wielokrotnie i jest otwarty na rozmowę na ten temat, tylko uważa, że musimy iść na kompromis. Mówi, że od zawsze miał zdolność do picia dużych dawek alkoholu, że ma wysoką tolerancję i jest duży, ale zawsze wie ile wypija i czasami nie może wypić za dużo (bo np. następnego dnia ma pracę), ale od czasu do czasu ma ochotę sobie pozwolić na mocniejsze picie i ma do tego prawo. Zaznacza przy tym, że nie ma przecież żadnych negatywnych konsekwencji jego picia poza tym, że ja się denerwuję na niego o to. Ma w tym rację, ja jednak nie potrafię przestać się tym stresować, ponieważ od zawsze panicznie bałam się nałogów. Zaznaczam do tego, że w mojej najbliższej rodzinie nigdy nie było problemów z żadnymi używkami, tylko z zasady bardzo bałam się alkoholu, narkotyków itd., wszystkiego, co zmienia świadomość. Wyszłam wobec tego z założenia, że lepiej być zawczasu trochę przewrażliwionym, niż obudzić się wtedy, kiedy będzie już za późno. Chciałam się zapytać, czy mój stres jest uzasadniony, czy rzeczywiście trochę przesadzam?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Mąż z DDA nie może nawiązać kontaktu z dziećmi - co zrobić?

Mam 28 lat. Sześć lat temu wyszłam za mąż. To była klasyczna wpadka, był ślub - co prawda przyspieszony - i chyba od tego się zaczęło. Z biegiem czasu myślę, że mogliśmy zaczekać, upewnić się co do naszych uczuć. Mąż...

Mam 28 lat. Sześć lat temu wyszłam za mąż. To była klasyczna wpadka, był ślub - co prawda przyspieszony - i chyba od tego się zaczęło. Z biegiem czasu myślę, że mogliśmy zaczekać, upewnić się co do naszych uczuć. Mąż pracuje w delegacji, jest w domu tylko w weekendy. Mamy 2 córeczki (6 i 3 lata) i tu zaczyna się problem: mąż od początku nie miał kontaktu z córką, gdy płakała a ja ją kołysałam potrafił wstać bez słowa i zgasić nam światło. Teraz jest jeszcze gorzej - starsza córka go nie obchodzi, z młodszą jest troszkę lepiej, ale widzę, że ich kontakt też się zmienia na gorsze. W weekend maż ciągle wymyśla sobie jakieś prace, ucieka z domu, jakby nas unikał. Zaczął pić. Kiedyś pił czasami, teraz każda sobota kończy się upiciem do utraty świadomości - wymiotuje, wygaduje jakieś głupoty, a córki są tego świadkami.

Między nami jest coraz gorzej, ja mam pretensje, że nas zaniedbuje, nie poświęca czasu. On uważa, że wszystko jest OK, nie widzi problemu. Mówię mu, że jest na najlepszej drodze do alkoholizmu, nie wiem jak jest w pracy, nie mam możliwości sprawdzić czy pije. Od zawsze był zamknięty w sobie, nigdy nie powiedział, że ma jakiś problem, że coś jest nie tak. Jest wybuchowy i agresywny, jeśli mu coś nie wychodzi, np. gdy naprawia samochód nerwy wylewa na mnie - wiem, że muszę wtedy unikać go aż mu minie. Nie bije mnie, choć ostatnio grozi, że to zrobi. Uderzył mnie raz, po pijanemu, nie pamiętał. Przepraszał, przebaczyłam.

Ostatnio szukając jakiejś pomocy w internecie uświadomiłam sobie, że mąż jest DDA. Miał ciężkie dzieciństwo, ojciec alkoholik próbował jego i jego matkę spalić, podpalił dom, w ostatniej chwili uciekli przez okno, uciekał wiele razy, spał w rożnych miejscach. Ojciec poszedł do kryminału, ale gdy wyszedł miał wypadek, matka go przyjęła do domu. Mąż od 16. roku życia radził sobie sam, teraz jeździmy czasem do teściów, rozmawiają jak gdyby nigdy nic. Czytałam, że osoby z DDA mają złe relacje ze swoimi dziećmi - dlaczego? Proszę pomoc. Kocham męża, chcę mu pomóc, mówiłam o terapii, ale nie chce iść. Uważa, że to ja nastawiam dzieci przeciwko niemu, a przysięgam, że tak nie jest. Mówię, że jeśli tak będzie - odejdę. Odpowiada: "takiemu jak ja, to wszystko jedno".

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska

Utrata kontroli nad piciem i upijanie się do nieprzytomności - jak rozmawiać z mężem?

Mój mąż nie jest alkoholikiem (chyba). Problem polega na tym, że nie potrafi kontrolować ilości spożywanego alkoholu i prawdę mówiac wiekszość wyjść na zakrapiane imprezy kończy się tym, że on upija się do nieprzytomności i zmienia się w innego człowieka...

Mój mąż nie jest alkoholikiem (chyba). Problem polega na tym, że nie potrafi kontrolować ilości spożywanego alkoholu i prawdę mówiac wiekszość wyjść na zakrapiane imprezy kończy się tym, że on upija się do nieprzytomności i zmienia się w innego człowieka (a raczej demona). Za mało tu miejsca, żeby wyliczyć jego wszystkie "numery" po pijaku, ale najczęściej jest tak, że jest po prostu chamski, nieprzyjemny, nietaktowny, zdażyło się, że syczał (dosłownie) na znajomą, połamał nogę, rozbił sobie twarz. Wiem, że zanim się poznaliśmy pił bardzo dużo (miał ciągi, potrafił wypić pół litra wódki duszkiem, nawet nie pamięta ile razy połamał sobie nos po pijaku), teraz to jest prawdopodobnie nic w porównaniu do tego, co wyprawiał kiedyś. On uważa, że nic się nie dzieje, że robię z niego alkoholika, gdyż to tylko i wyłacznie moja teoria, że nie radzi sobie z alkoholem.

Nie pije często, ale ze względu na to co sie wydarzało, rzadko wychodzimy razem na imprezy. Ja zwyczajnie boję się, że on się znów nawali i będzie odstawiał cyrki (nienawidzę patrzeć na to jak sie zatacza, bełkocze, nie panuje nad tym co mówi). Nie tylko ja mam takie zdanie, wiem od znajomych, że w kilku przeszłych sytuacjach znajomi nie reagowali na jego wybryki tylko ze względu na to, żeby nie robić mi przykrości. On sam mi powiedział, że jego przyjaciele wiedzą o tym, że jest "ich dwóch" (dokładnie tak to określili), ale im to nie przeskadza. To nie pomaga, bo on żyje w przekonaniu, że skoro znajomi są przyzwyczajeni do jego wybryków, to wszystko jest OK. Jednak dla mnie nie jest. Gdy staram sie podjąć temat i porozmawiać z nim o tym (bardzo bym chciała namówić go na wizytę u psychologa, ale to raczej nierealne) na spokojnie zaczynamy sie kłócić, bo wg niego ja mam paranoję. Trochę jest w tym racji, gdyż ze względu na to, że mój tata jest alkoholikiem (nie mieliśmy łatwego dziedziństwa) i jego też był (zmarł z powodu alkoholizmu), ja bardzo się boję, żeby historie naszych rodzin się nie powtórzyły.

Bardzo mnie boli to, że nie możemy bawić sie razem na imprezach. Był kiedyś nawet czas, że on sam poprosił, żeby mu powiedziec kiedy ma przestać pić na imprezie, oczywiście skutek był mierny, bo w momencie, gdy on zaczyna pić, a ktoś mu zwróci uwagę, że powinien już przestać on się denerwuje i zaczyna pić więcej. Nie wiem jak wybrnąć z tej sytuacji. Bardzo się też boję, że przyjdzie taki moment, że po którymś z kolei upiciu się na umór, coś "przestawi mu się w głowie" i zostanie taki już na zawsze. Na co dzień bardzo się kochamy, jest cudownym, mądrym, odpowiedzialnym mężczyzną. Ale przy każdym takim alkoholowym wybryku mój strach wraca, a ostatnio się nasilił ze względu na to, że wzięliśmy ślub. Nie potrafię i nie chcę zaakceptować. Jak z tego wybrnąć?

odpowiada 3 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski
Dr Daniel Melerowicz
Dr Daniel Melerowicz

Mój mąż jest za granicą i pije, boję się, że wpadnie w nałóg - co robić?

Witam, mam bardzo poważny problem. Mam 24 lata, mój mąż także, od 4 lat jesteśmy małżeństwem. Mój mąż jest za granicą, w Niemczech, jest tam też mój tata - wcześniej mieszkał z nim w mieszkaniu i problem ten nie był...

Witam, mam bardzo poważny problem. Mam 24 lata, mój mąż także, od 4 lat jesteśmy małżeństwem. Mój mąż jest za granicą, w Niemczech, jest tam też mój tata - wcześniej mieszkał z nim w mieszkaniu i problem ten nie był aż tak istotny, bo wiedziałam, że istnieje jeszcze jakaś kontrola. Mój mąż mieszka z kilkunastoma mężczyznami w miejscu, gdzie bardzo często się pije. Bardzo się martwię, bo wydaje mi się, że mój mąż ma problem z alkoholem. Mówi, że nigdy nie wychodzi pijany do pracy, pracuje na 3 zmiany, więc jak np. po nocy o 6 rano wraca, to pije z kolegami po czym idzie spać i wstaje trzeźwy, sytuacja się powtarza, nie wiem czy codziennie, ale wydaje mi się, że często nie potrafi odmówić. Pije z nimi, bo twierdzi, że to z tęsknoty i żalu - bardzo się o niego boję, bo jest młody, mamy określony czas jego powrotu na jesień, bo mąż chce zacząć studia, ale nie wiem czy to dojdzie do skutku. Prosiłam go wiele razy by nie pił, ale nie zawsze słucha. Nie ma żadnej pasji poza komputerami i pije z nudów.

Kiedy przyjeżdża do domu też pije, ale potrafi się opanować, choć nie zawsze - ostatnio dzień przed przyjazdem pił w nocy, następnego dnia bardzo się pocił, nie wiem czy to dlatego, że nie pił kolejnego dnia. Martwię się, bo nie chcę by się uzależnił. Jego tata pije, on wie jak to jest, mówi mi, że ma problem, ale czasem nie wiem czy mówi to na serio, czy nie. Nie wiem też czy jest w stanie się opanować, bo go nie kontroluję, a on twierdzi, że wtedy zapomina o tęsknocie. Czasem dzwoni, mówi, że chce wrócić, ale nie wiem czy tak jest, bo wiem, że jest tam po to by odłożyć pieniądze. Przysięga, że nie chodzi pijany do pracy, ale ja się boję, że jemu coś się stanie.

Nie wydaje mi się, że on tam dba o dietę, nie chcę, by zachorował - co mam zrobić? Jak go przekonać by nie pił? Nie raz z nim gadałam, ale on słucha 2-3 dni i jest to samo. Dzwoni do mnie trzeźwy, czasem zdarza się, że zadzwoni po alkoholu, ale nie chcę, by pił po pracy ani w weekendy - co mam zrobić, jak mu pomóc? Tak się martwię, już próbowałam wszystkiego - działa kilka dni. Powiedzieć mu żeby wracał? Jak go przekonać by nie pił? Proszę o poradę. Jest młody, mamy dziecko, nie chcę go zostawiać. Jak przyjeżdża jest ok, owszem, wypije, ale nie codziennie. Mąż jest w kraju co miesiąc na tydzień czasu - wtedy jest miły i jest OK, ale nie wiem co on tam robi, nie mogę go sprawdzić, a nie wiem jakich mam argumentów użyć - proszę o pomoc! Podkreślę, że mąż jest na kontraktach od 3 lat i wyjeżdża bardziej z przymusu, chce wrócić - może mu powiedzieć, żeby wracał?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Co zrobić, żeby w końcu być szczęśliwym człowiekiem?

Witam, Nie jestem szczęśliwa osobą, od kiedy pamiętam zawsze szukałam dziury w całym, stawiałam sobie wysoko poprzeczkę i prawie wszystko udało mi się zrealizować, no prawie wszystko, ponieważ nie udało mi się znaleźć pracy w zawodzie, ani związać z nikim...

Witam, Nie jestem szczęśliwa osobą, od kiedy pamiętam zawsze szukałam dziury w całym, stawiałam sobie wysoko poprzeczkę i prawie wszystko udało mi się zrealizować, no prawie wszystko, ponieważ nie udało mi się znaleźć pracy w zawodzie, ani związać z nikim na stałe. Mam 27 lat, ukończyłam studia, pracowałam przez pewien krótki czas w szkole jako nauczycielka, kiedy umowa się skończyła (umowa na zastępstwo) - nie mogłam znaleźć pracy w Polsce, postanowiłam więc wyjechać za granicę. Teraz wykonuje pracę "pomocy w restauracji", zdaję sobie sprawę, że jest to praca poniżej moich kwalifikacji. Jeszcze w czasie pobytu w Polsce izolowałam się od osób, które osiągnęły sukces zawodowy, zawsze wstydziłam się, że nie jestem wystarczająco dobra aby otrzymać dobrą prace. W sumie to zawsze czułam się gorsza od innych i zawsze musiałam udowadniać, że nie jestem gorsza. Przez długi czas udawałam (razem z moją mamą i rodzeństwem), że jesteśmy wzorową rodzina, ponieważ ojciec jest alkoholikiem, wstydziłam się. Do tego ojciec jest typem awanturnika, wszystkie pieniądze przepijał, a utrzymanie domu było na mamy głowie. Może dlatego też nie potrafię się z nikim związać na stałe. W sumie to przez ostatnie dwa lata nikogo nie miałam na dłużej, wszystkie randki kończyły się po dwóch - trzech spotkaniach. Teraz czuję się do niczego, bo i nie dość, że nie potrafię odnieść zawodowego sukcesu, to i w dodatku nie udaje mi się też w sprawach osobistych. Proszę o poradę.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Co zrobić z wracającymi negatywnymi wspomnieniami?

Od pewnego czasu nie potrafię dać sobie rady ze swoimi myślami, czuję się często rozbita, kręci mi się w głowie, jestem słaba, mam ochotę nic nie robić, leżeć i myśleć, wracać myślami do przeszłości. Jestem młodą dziewczyną, mam dopiero 21...

Od pewnego czasu nie potrafię dać sobie rady ze swoimi myślami, czuję się często rozbita, kręci mi się w głowie, jestem słaba, mam ochotę nic nie robić, leżeć i myśleć, wracać myślami do przeszłości. Jestem młodą dziewczyną, mam dopiero 21 lat, studiuję, staram się sobie organizować tak czas, żeby być cały czas czymś zajętą. Chodziłam do liceum, w którym trzeba było się bardzo dużo uczyć, praktycznie non stop, wręcz brakowało czasu. Wtedy myślałam, że jak będę miała choć 1 dzień dla siebie, to będę mogla w końcu malować, czytać, albo po prostu leniuchować i cieszyć się tym czasem. Muszę przyznać, że wtedy byłam dużo silniejsza psychicznie, mimo że miałam dość duże problemy. Miałam siłę, żeby walczyć, żeby iść do przodu, żeby coś zmienić. W tamtym okresie ojciec co tydzień, w piątki i w soboty, czasami również w niedziele pił. Nadużywanie alkoholu to zbyt lekkie określenie. Upajał się wręcz do nieprzytomności, mogę określić wręcz ten widok - "żywy trup", tak mi się to kojarzy. Dochodziło też często do awantur, do szarpanin, nieraz leciały talerze przez okno, często też bił matkę. Przyjmowałam różne postawy, często czynne wychodząc mu naprzeciw, w obronie matki, później bierne, ale trwało to dość krotko, bo nie potrafię nie reagować jak widzę, że coś bardzo złego się dzieje. Po prostu bałam się o matkę, było mi jej szkoda, często się bałam, że ją zabije (choć to już chyba moja nadinterpretacja).

Jeśli chodzi o bicie to nie nowość w moim życiu, bo często pamiętam takie sceny z dzieciństwa, których właśnie nie potrafię zapomnieć i one wracają do mnie ze zdwojoną silą. W ogóle pamiętam dużo agresywnych zachowań, a obojętnych postaw innych wobec tego. W tej chwili jestem zła na siebie. Sytuacja w domu uległa poprawie, muszę przyznać, że jest spokój, jeśli chodzi o tamte wydarzenia - tylko czasami się to zdarza, ale rzadko, a ja nadal czuję złość, a najbardziej czuję strach przed wieloma rzeczami. Poza tym o wiele rzeczy muszę walczyć, o to czy mogę gdzieś wyjść. Później i tak co chwilą słyszę dość prymitywne docinki. Czasami są awantury, ale staram się na nie nie reagować, tylko duszę to w sobie i jakoś daję z tym radę. Często wracam myślami do przeszłości, popadam w takie zamknięte koło, czuję wewnętrzny niepokój, bardzo szybko się denerwuję, dekoncentruję, nie czuję w sobie siły, większość rzeczy jest mi obojętna - począwszy od bałaganu w pokoju, po studia, przestałam je lubić chociaż idzie mi dobrze, bo łatwo się uczę i tu jestem zdziwiona, bo wkładam w to mniej wysiłku, a mam dobre oceny i wszystko zaliczam dobrze.

Czasami czuję bezsens. Jestem bardzo zła na siebie, bo uważam, że tak nie powinno być ze mną. Powinnam sobie dać z tym radę i zapomnieć tak jak to robiłam wcześniej, nie myśleć. Nie powinnam być wrażliwa i uczuciowa tak, jak jestem. Denerwuję się, że mam takie cechy. Wiem poza tym, że ludzie mają straszne problemy w domu i że to, co się ze mną dzieje jest niczym nieznaczącym, a jednak coś we mnie pękło i pęka, coś się zburzyło - nie wiem dlaczego, ale te myśli wracają co jakiś okres czasu. Potem ucichają na chwilę i znowu wracają. Teraz wróciły z większą siłą niż poprzednio.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Moi rodzice piją i nie wiem co robić

Dlaczego moi rodzice piją? Co z tym zrobić? Od kiedy pamiętam tata zawsze pił. Był okres, że pił tylko piwo bezalkoholowe, ale to dawno i przez krótki okres. Potem zasmakował ponownie piwa i zaczęło się picie - pił nałogowo, ale... Dlaczego moi rodzice piją? Co z tym zrobić? Od kiedy pamiętam tata zawsze pił. Był okres, że pił tylko piwo bezalkoholowe, ale to dawno i przez krótki okres. Potem zasmakował ponownie piwa i zaczęło się picie - pił nałogowo, ale to już kwestia przyzwyczajenia. Od wakacji moja mama zmieniła pracę i tu zaczął się koszmar, bo moi rodzice zaczęli pić oboje. Mama często lubiła się napić, ale odkąd zmieniła zaczęła pić nałogowo. Potrafiła w ciągu jednego dnia napić się 3 razy. Napić się, spać ze 2 godz. i znowu wychodzić. Przepraszała mnie jeden raz - wybaczyłam, drugi, trzeci, czwarty - to już stało się monotonne. Wielokroć prosiłam ją by przestała. Wmawiałam jej, że wyprowadzę się do babci, że wolałabym mieszkać w domu dziecka niż z nią, że jej nienawidzę. Już nie mogę na nią spojrzeć. Nie mogę narzekać, bo mam internet, mam co jeść, płaci za dom, mam w czym chodzić. Praktycznie ona sama pracuje na wyżywienie i dom. Do niej nic nie dociera, nie da się jej przemówić do rozsądku. Tata ostatnio zaczął ją bić, bo on też już tego nie wytrzymuje. Siostra powiedziała, że ma jej nie bić, bo zgłosi to na policję. Mam dopiero 14 lat i już nie daje rady, a moi rodzice wciąż piją i jest tylko gorzej. Czasem miałam ochotę się zabić, nie raz trzymałam nóż przy żyłach, ale gdy próbowałam zawsze za bardzo bolało. Moja siostra ma 20 lat, ale też ma swoją pracę, swojego chłopaka i praktycznie jest tylko na noc w domu i czasami w dzień, to ona zajmuje się domowymi obowiązkami, a nie moi rodzice.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Ojciec nadużywa alkohol - jak nakłonić go do próby leczenia?

Witam serdecznie, Mam 15 lat. Nie sprawiam żadnych problemów wychowawczych, rozwijam się, kształcę, doskonalę umiejętności, mam cele w życiu. Mam rodzeństwo - młodszą siostrę. Rodzice zapewniali (zapewniają nadal, nie czuję ich braku) mi psychiczne potrzeb - bezpieczeństwo, czułość, ciepło, miłość...

Witam serdecznie, Mam 15 lat. Nie sprawiam żadnych problemów wychowawczych, rozwijam się, kształcę, doskonalę umiejętności, mam cele w życiu. Mam rodzeństwo - młodszą siostrę. Rodzice zapewniali (zapewniają nadal, nie czuję ich braku) mi psychiczne potrzeb - bezpieczeństwo, czułość, ciepło, miłość i oparcie. Z mamą doskonale się rozumiem - rozmawiamy często. Z ojcem jest inaczej - staram się z nim nie rozmawiać odkąd postanowiłem "coś" z tym zrobić. Od 1,5 roku pojawił się problem alkoholizmu... Odkąd sięgam swą pamięcią zaczynało się od pijaństwa (nie alkoholizm). Kilka razy w miesiącu (2-4) ojciec upijał się ze znajomymi, po czym następowała kilkutygodniowa abstynencja.

Obecnie tata regularnie (codziennie) spożywa alkohol w domu - robi to w ukryciu. Ma 42 lata. Nie jestem w stanie określić w jakich ilościach, aczkolwiek na pewno robi to sekwencyjnie, 2-3 razy dziennie w mniejszych ilościach. Gdy pracuje, od rana do powrotu jest całkowicie trzeźwy. Zaś w dni wolne zaczyna się od lekkiego stanu upojenia, a kończy na średnim wieczorem (nigdy nie upił się na umór w domu). Nie rozmawiam o tym z mamą, lecz kiedyś w stanie ogromnej złości, lamentu, płaczu dowiedziałem się, że mama chciała, by ten udał się na leczenie. Niestety ojciec nie wyraża takiej zgody. Wydaje mi się, że on jest więźniem samego siebie. Jeśli jest trzeźwy nigdy o problemie nie ma mowy - tak jakby nie istniał. Mam nadzieję, że dociera do niego, że problem istnieje i zwiększa się.

Ano właśnie, około roku temu ojciec dostał ataku epilepsji. Pół roku później miał drugi atak. Spędził 2 tygodnie w szpitalu. Ze strony neurologicznej wszystko w normie, żadnych problemów z mózgiem. Lekarze nie podejrzewali, że winowajcą jest alkohol, ale ja to wiem. Od tamtej pory nie było żadnego ataku, ani innych zaburzeń (poza oczywiście nadużyciem). Od niedawna problem zaczął mnie bardziej dotykać, nie jestem w stanie tego akceptować i nie byłem, ale teraz wyrosła we mnie chęć działania, przecież może się udać. Ojciec nigdy nie był agresywny po alkoholu. Jest wtedy w stanie "ogłupienia". Nie jest smutny, ma humor, widać, że czuje się po alkoholu lepiej. 2 miesiące temu po tym, gdy ze łzami w oczach powiedziałem mu (był co prawda bardzo zapity - znikł i prawdopodobnie pił ze znajomymi) co się dzieje, że niszczy mi dzieciństwo (mam mocną psychikę, skoro do tej pory nie zbzikowałem i nie zamierzam, mnie zniszczyć się NIE DA), psuje relacje rodzinne, dzieli mnie i jego, sprawia ból całej rodzinie...

Po tym dniu, po wytrzeźwieniu (generalnie do usunięcia alkoholu z organizmu minęły 2 dni) zachował 3 dni abstynencji. Bardzo się cieszyłem, choć wiedziałem, że nie potrwa to długo. Ojciec był poddenerwowany, czegoś mu brakowało. po 3 dniach znów wpadł w "cykl". Spożywał alkohol aż do dnia Wigilii, kiedy odmówiłem podzielenia się opłatkiem (popsułem jednocześnie ten piękny dzień rodzinie, a ja sam wyszedłem ze łzami w oczach po kilku minutach - nie tylko ja je miałem). Zachował abstynencję przez całe święta. Po tych kilku dniach znów zaczął… Bardzo chciałbym, aby przestał, lecz on sam chyba nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest alkoholikiem. Nie chce się podjąć leczenia, dlatego zwracam się z prośbą - jak nakłonić go do próby leczenia? Pozdrawiam.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Dlaczego on jest agresywny po spożyciu alkoholu?

Witam, Mam 24 lata, mój narzeczony 27. Jesteśmy ze sobą 2 lata, stanowimy udany związek, dobrze się rozumiemy. Można by rzec - idealna para. Niestety ideałów nie ma. Alkohol pijemy sporadycznie, a w większych ilościach bardzo rzadko, np. na weselu,...

Witam, Mam 24 lata, mój narzeczony 27. Jesteśmy ze sobą 2 lata, stanowimy udany związek, dobrze się rozumiemy. Można by rzec - idealna para. Niestety ideałów nie ma. Alkohol pijemy sporadycznie, a w większych ilościach bardzo rzadko, np. na weselu, w Sylwestra itp., 4-5 razy na rok. Po takich mocno zakrapianych imprezach zauważyłam, że mój narzeczony zachowuje się agresywnie. Najpierw szuka pretekstu, obraża się, później używa niecenzuralnych słów wobec mnie. Nigdy mnie nie uderzył, co nie oznacza, że to się może kiedyś zdarzyć, tego się boję i nie chcę do tego dopuścić. Bywają imprezy, po których wracamy normalnie do domu, i bywają takie, na których on przekracza "cienką czerwoną linię" i staje się zły na cały świat, agresywny... Chciałabym mu pomóc, bo wiem, że jego praca jest stresująca (jest ratownikiem medycznym) i to może też przyczyniać się do tego zachowania. Bardzo go kocham, ale nie chce być kolejna ofiarą przemocy i wciąż wysłuchiwać obelg, bać się wyjść gdziekolwiek na imprezę. Obawiam się tylko, że nie uda mi się go namówić na wizytę u psychologa, bo jest to bardzo uparty i dumny człowiek, który nie akceptuje tego, że jego agresja przyczynia się do naszych kłótni. Bardzo proszę o poradę!

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Przeraża mnie moje picie - co zrobić w tym momencie?

Jestem mężczyzną w wieku 22 lat. Odkąd poszedłem na studia, piłem praktycznie przez pierwszy okres raz w tygodniu, dokładnie w piątki, jako że był to koniec tygodnia i "należało odreagować" z kolegami po całym tygodniu trudów. Po pół roku zaczęło...

Jestem mężczyzną w wieku 22 lat. Odkąd poszedłem na studia, piłem praktycznie przez pierwszy okres raz w tygodniu, dokładnie w piątki, jako że był to koniec tygodnia i "należało odreagować" z kolegami po całym tygodniu trudów. Po pół roku zaczęło się zdarzać, że mniej więcej co 3-4 miesiące piłem praktycznie codziennie przez okres do jednego/półtora tygodnia, później przed wakacjami, na jednej imprezie miałem sytuację, że "rwał mi się film" później się okazało, że narozrabiałem, kiedy świadomość była wyłączona... Po wyrzutach sumienia postanowiłem, że tak dalej nie może być i nie piłem przez okres 2-3 miesięcy. Później powiedzmy, że dla podbudowania własnej pewności siebie i dla odwagi, znowu zacząłem pić. I wróciły stare standardy, że piłem co tydzień z tym, że na tygodniu zacząłem wypijać po 3 piwa dziennie. Pieniędzy na imprezach ubywało w zastraszającym tempie do tego stopnia, że ledwo starczało mi na powrót do domu po tygodniu (mieszkam w innym mieście niż studiuję).

Po wakacjach, zaczęło się zdarzać, że, co 2-3 miesiące wpadałem w tygodniowe ciągi, imprezując codziennie, rano wstawałem niewyspany, ale bez kaca, a wieczorami gdy dochodziłem do siebie znowu szedłem na imprezę. Piłem do momentu, aż czułem, że jestem w stanie chodzić i pamiętać wszystkiego z imprezy. W okresie poza ciągami piłem po 2 piwa na dzień i standardowo w piątki. Często zdarzało, się że z powodu braku gotówki, którą wydawałem na imprezach (w głównej części na alkohol) nie miałem z czego opłacić akademika. Taka sytuacja utrzymywała się do grudnia. Od początku wiosny (początek lutego) stopniowo zacząłem ograniczać picie, czyli nie piłem już 2 piw dziennie, ale coraz częściej wpadałem w ciągi, po świętach wielkanocnych przechodziłem dobre dwa tygodnie "na bani". Część bliskich znajomych zaczęła mi mówić, że za dużo. Miałem fazy, że jak coś mnie zdenerwowało od razu ciągnęło mnie by się napić. Zaczynałem "szukać imprez", żeby się napić, narzucałem szybkie tempo picia, że niektórzy mówili, że aż za duże. Na spotkaniach ze znajomymi, nie mogłem się doczekać "kiedy zaczniemy pić" bym mógł poczuć stan upojenia. Częstsze były przypadki wymiotowania po alkoholu (ok. 2 razy w tygodniu), łapanie "agresora", zarywanie zajęć, bo nie byłem w stanie rano pójść na uczelnię. Nie umiałem odmówić, gdy ktoś zaproponował mi piwo…

Na początku maja 2010 stwierdziłem, że tak dalej być nie może… Zacząłem czuć, że jest nieciekawie. Przez cały maj nie piłem nic, pod koniec tego okresu przez 3 dni przechodziłem pijany, „bo znajomy chciał się spotkać, ale, że nie piłem to nie chciał… i poczeka, aż znowu zacznę”. Do wakacji piłem już tylko w piątki. W wakacje wziąłem się ostro za siebie, przez 3 miesiące byłem raz pijany, z tym, że piliśmy wódkę, a później sam wypiłem jeszcze dwa piwa by się dobić. Od tego roku akademickiego, zacząłem więcej czasu poświęcać swojej pasji, jaką jest turystyka i sport (wreszcie teraz czuję szybsze efekty budowania formy). Od września nie piję niczego na tygodniu, tylko w weekendy. Średnio wychodzi mi, że piję 2 razy w miesiącu. Z tym, że za każdym razem kiedy piję, piję ile tylko się da… Mam problemy z odtworzeniem niektórych zdarzeń. I zaplanowaną ilością wypitej wódki/piwa (choć i tak najczęściej mieszam).

W ostatni weekend się przeraziłem… Piłem dwa razy z piątku na sobotę i z soboty na niedzielę (mimo sobotniego kaca). Dwa razy miałem zerwany film, raz wymiotowałem i raz mnie musieli do pokoju odprowadzać. Część znajomych ma do mnie teraz żal, bo podobno powiedziałem im trochę przykrych rzeczy, choć nic nie pamiętam i mam wyrzuty sumienia. Teraz się zacząłem zastanawiać, czy, aby na pewno wszystko ze mną w porządku, bo nie panuję nad tym. W sobotę miałem wypić jedno piwo dla towarzystwa, a skończyło się na kilku i dobiciu wódką. Dodam teraz, że nie piję by podnieść własne ego itp. Myślę, że dużo mi się udało jak do tego momentu osiągnąć w tej kwestii, a problemem pozostaje to, że gdy tylko wypiję, przy weekendach piję do końca ile tylko dam radę w siebie wlać, zero hamulca i do tego mam teraz opóźnienia w kilku rzeczach, które miałem zrobić przez dwa dni wolnego, no i kilku obrażonych znajomych, którzy teraz kręcą wymownie głowami na mój widok. Nie jest to dla mnie przyjemne uczucie, i do tego jestem na siebie wściekły, że piję bez opamiętania i pod wpływem alkoholu zmieniam się nie do poznania…. Dodam jeszcze tylko, że w mojej rodzinie przypadki alkoholizmu nie należą do rzadkości, z tym, że nie w najbliższej.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Jak uwolnić się od alkoholizmu?

  Witam, ma 19 lat i odczuwam, że przesadzam z alkoholem. Urwał mi się kilka razy film, zacząłem pić od 14 roku życia. Znudził mi się alkohol, ale nie mam silnej woli - jak ktoś zaprasza, to nie odmawiam....

  Witam, ma 19 lat i odczuwam, że przesadzam z alkoholem. Urwał mi się kilka razy film, zacząłem pić od 14 roku życia. Znudził mi się alkohol, ale nie mam silnej woli - jak ktoś zaprasza, to nie odmawiam. Od 6 tygodni wracam ze szkoły i nie wychodzę na dwór, bo nie chcę szukać okazji. Moje picie było spowodowane problemami zdrowotnymi w stanie załamania i naporu stresu, piłem 3 razy w życiu sam ;/. Mam Rodzinę, która mnie kocha i nie chcę żeby patrzyła na mnie w takim stanie. Szukam rad, niedługo wchodzę w dorosłe życie :) i chcę przestać pić i nauczyć się odmawiać, jak ćwiczyć silną wolę - wiadomo, okazja jest na każdym kroku, a nie chcę zostać alkoholikiem, mam dużo marzeń, chcę coś osiągnąć, a nie stać pod sklepem. Proszę o pomoc :):)

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Ojciec alkoholik - jak żyć normalnie?

Mam 21 lat, jestem kobietą. Mój tata pije od 30 lat, a od stycznia 2010 r. pije bez przerwy. Nawet w Wigilię pijany był i dzisiaj w Sylwestra poszedł pić. Kiedyś moja mama powiedziała tacie, że się wyprowadzi, a on...

Mam 21 lat, jestem kobietą. Mój tata pije od 30 lat, a od stycznia 2010 r. pije bez przerwy. Nawet w Wigilię pijany był i dzisiaj w Sylwestra poszedł pić. Kiedyś moja mama powiedziała tacie, że się wyprowadzi, a on ta to, że się powiesi. Bił ją często. Ja był chciała żyć normalnie i się wyprowadzić, ale przecież nie nie zostawię mamy samej z nim. Co ja mam zrobić? Pomocy.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Brat po detoksie znowu pije - co robić?

Witam, Mój brat jakiś miesiąc temu trafił na detoks. Wyszedł i przez około tydzień nie pił. Było w porządku - w domu sytuacja wracała do normalności, rodzice byli wyraźnie w lepszych nastrojach i w ogóle było dobrze. Wydawało się, że...

Witam, Mój brat jakiś miesiąc temu trafił na detoks. Wyszedł i przez około tydzień nie pił. Było w porządku - w domu sytuacja wracała do normalności, rodzice byli wyraźnie w lepszych nastrojach i w ogóle było dobrze. Wydawało się, że brat nie będzie już pił, że zrozumiał iż ma problem i nie może żyć w ten sposób. Nieststy po tygodniu wszystko się zmieniło. Z początku pił 1 piwo (a przynajmniej tak twierdził) co 2-3 dni, ale później znowu popijał więcej i częściej. Z początku pił "tylko" piwo, ale później ewidentnie czuć było od niego też wódkę. No i w końcu teraz pije jak przedtem. W domu znowu ciągłe kłótnie, złości i płacz. Rodzice nie mają już siły. Podupadli na zdrowiu. Jest coraz gorzej. Mama boi się, że po pijaku brat może im coś zrobić. Zauważyłam, że brat zrobił się trochę nerwowy, agresywny jak popije. Wdaje się w kłótnie z tatą. Rodzice nawet kazali mu się wyprowadzić, ale on nic z tego sobie nie robi. Przeszukali wszystkie miejsca, w których brat chował alkohol i teraz on ukrywa picie w budzie dla psa. Rodzice mówią, ze nie maja już siły do tego wszystkiego. A na dodatek dziadek się pochorował.

Ja nie mieszkam z nimi, ale staram się im pomagać w miarę możliwości. Mam swoją rodzinę. Wszyscy, czyli ja, rodzice i moje rodzeństwo starają się z nim rozmawiać, przemówić mu do rozumu, ale on albo się nie odzywa, albo mówi: "no" i dalej robi swoje. Lekarz na detoksie powiedział, że jak dalej będzie pił to może mieć majaczenia alkoholowe. Wiem na czym to polega. Mówimy mu to, ale do niego to chyba nie dociera. Aha, wspomnę jeszcze, że brat chodzi (przynajmniej tak mówi) na spotkania grupowe AA, ale według mnie to rozmija się z celem, skoro on i tak nie zamierza przestać pić. Naprawdę martwię się o rodziców, bo widzę w jakim są stanie psychicznym i fizycznym. Proszę o jakąś radę, pomoc, wyjaśnienie. A może po prostu to wszystko nie ma sensu?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Chęć bycia potrzebną - co jest ze mną nie tak?

Witam, mam 19 lat i jakiś czas temu dowiedziałam się, że jestem DDA. Od 19 lat mieszkam z mamcią i bratem pod jednym dachem z ojcem alkoholikiem. Nigdy nie było spokoju w domu, pamiętam tylko awantury, znęcanie się...

Witam, mam 19 lat i jakiś czas temu dowiedziałam się, że jestem DDA. Od 19 lat mieszkam z mamcią i bratem pod jednym dachem z ojcem alkoholikiem. Nigdy nie było spokoju w domu, pamiętam tylko awantury, znęcanie się psychicznie nad nami. Nie było miłości u nas w domu, lecz ciągły strach i lęk przed nim, co przyniesie dzień. Idąc do domu ze szkoły myślałam tylko, co będzie w domu. Pamiętam też, że przychodząc do domu czy to od babci, czy ze szkoły, sklepu zawsze wszyscy wchodzili do domu po cichu, żeby tylko się nie obudził - ja się ciągle bałam! Smutne dzieciństwo miałam, ojciec obiecywał mi, że np. pójdzie ze mną na basen nauczyć mnie pływać, a ja wtedy czekałam na niego a on nie przyszedł, jeździłam swoim rowerkiem po całym mieście, aż zobaczyłam go pijanego pod blokiem ;(. Mam do niego wielki żal, a czasem wręcz odczucie nienawiści. Nie wiem czy to ma jakiś duży związek z tym co napiszę, ale czytając artykuł o DDA i czuję, że to ma jakieś powiązanie za sobą - potrzeba bycia potrzebną, kochaną, akceptowaną... Jest mi bardzo ciężko, mimo że mam chłopaka, z którym jestem ok. 3 lat. Chodzi o to, że przez ostatni czas mam dziwne zmiany nastrojów, ciągle chodzę smutna, chce mi się płakać i gdy nikt w domu nie widzi, płaczę. Mimo że kocham mojego faceta, a on na swój sposób okazuję mi swoje uczucia to w środku i tak czuję pustkę, to wciąż dla mnie za mało, a ja tylko pragnę miłości, szacunku, ciepła, czułości, troski. Żeby czasami ktoś zapytał się jak się czuję, czy jest mi ciepło, przykrył mnie kocem, czy zapytał czy chcę herbatę:(. A ja Czuję, że nikomu wcale nie jestem potrzebna, czuję się niedoceniona, uważam, że nie poradzę sobie w życiu. Czasami jest tak, że na nic nie mam ochoty, nic mi się nie chce, nawet z rana wstać z łóżka, co się ze mną dzieje? Boję się nowych wyzwań, robiłam prawo jazdy, ale gdy oblałam 2 egzamin dałam sobie spokój z myślą, że i tak mi się już nie uda, że szkoda pieniędzy, że lepiej, aby mama przeznaczyła je na coś innego. Wolę dawać coś od siebie, lubię sprawiać komuś radość - pomagam często mamie, sprzątam, do ukochanego często piszę listy, w których wyznaje jak bardzo go kocham, robię mu prezenty bez okazji, małe upominki, ale nachodzi mnie smutek gdy nikt tego nie docenia, nie podziękuje i w ogóle nie zauważy tego jak się starałam :(. Ostatnio zrobiłam się bardzo zaborcza, zaczęłam kontrolować mojego mężczyznę - gdy dłuższy czas nie odzywa się lub gdzieś wychodzi ja wariuję i mam różne złe myśli, jestem uzależniona od niego, wszystkie rzeczy chciałabym z nim robić, każda wolną chwilę z nim spędzać, gdy tak się nie dzieje rodzi się we mnie smutek i przekonanie, że jestem do niczego, że nie zasługuję na kawałek szczęścia. Czasami, mimo uczucia jakim go darzę, myślałam o rozstaniu z nim, ale co będzie potem? Mimo że nie jestem brzydką kobietą i mam powodzenie to boję się, że nikt mnie nie zechce. Boję się krytyki, i czuję się jak popsuta zabawka, nikomu nie potrzebna:(. Gdy patrzę na zakochanych, gdy mężczyzna obejmuje swoją kobietę, dopada mnie smutek, zazdrość i płakać mi się chce. Chciałabym poczuć, że jestem kochana i ważna, aby mój mężczyzna pokazywał mi częściej, że mu zależy, że mnie kocha. Czy to jest nie normalne, czy ja jestem na coś chora? Czasami ''uciekam'' z domu do chłopaka i u niego jestem 2, 3 dni, byle jak najdalej od domu - nie lubię wracać do domu, nie lubię tu spać, ani być. Poza domem czuję się wolna, a u chłopaka szczęśliwsza, mimo że ojciec (na szczęście) zaczął pracować za granicą, w domu wszyscy funkcjonują normalnie, ale gdy zbliżają się święta, wszyscy chodzą podenerwowani. Dlatego tak nienawidzimy świąt. Czy potrafi powiedzieć Pan/ Pani co mi jest? Jak mam walczyć z zaborczością o mojego mężczyznę, jak walczyć o uczucia, docenienie? Rozmowa nie raz to za mało. Pozdrawiam i czekam jak najszybciej na odpowiedź, jestem psychicznie zmęczona już :(. Liczę na pomoc!

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski
Patronaty