Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 3 6

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Uzależnienie od alkoholu: Pytania do specjalistów

Mam już dość

Witam, mój mąż pracuje w systemie 4 zmianowym, co wolne to on pije. Zaczęłam się od niego odsuwać. Poświęcam się tylko dzieciom, mam dwoje dzieci. A jego nienawidzę, ponieważ jak jest pijany to się czepia, wyzywa mnie i robi mi...

Witam, mój mąż pracuje w systemie 4 zmianowym, co wolne to on pije. Zaczęłam się od niego odsuwać. Poświęcam się tylko dzieciom, mam dwoje dzieci. A jego nienawidzę, ponieważ jak jest pijany to się czepia, wyzywa mnie i robi mi awantury. Ja mam już dość. Proszę o pomoc! Co mam robić, bo rozstać się, to najprostsze. Przeprowadzałam z nim wiele rozmów, ale to nic nie pomaga, dalej jest tak samo. Tylko po każdej rozmowie słyszę już tak nie będzie, zmienię się itd. Jest tylko coraz gorzej.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Czy to jest nałóg?

Witam, piszę w sprawie mojego męża, który z mojego punktu widzenia jest na dobrej drodze do alkoholizmu. Odkąd pamiętam mąż lubił piwo i dość często wypijał jedno albo dwa. Ostatnio zaczęło mnie to troszkę denerwować, ponieważ nie ma dnia...

Witam, piszę w sprawie mojego męża, który z mojego punktu widzenia jest na dobrej drodze do alkoholizmu. Odkąd pamiętam mąż lubił piwo i dość często wypijał jedno albo dwa. Ostatnio zaczęło mnie to troszkę denerwować, ponieważ nie ma dnia bez piwa i to dużego mocnego piwa. Ustaliłam z mężem, że trzeba ograniczyć spożywanie piwa i doszliśmy do kompromisu. Miało być duże piwo raz na dwa dni. Z początku szło mu całkiem nieźle, dopóki się nie zorientowałam, że jak położę się spać, to mój mąż kupuje następne piwo i pije po kryjomu, chowając puste butelki na półkę, albo inne miejsce, gdzie rzadko zaglądam. Taka sytuacja zdarzyła się już kiedyś i wtedy po rozmowie mąż trzymał się naszej „umowy” i było ok. Jednak ostatnio znowu go przyłapałam.

Muszę też dodać, że gdy jesteśmy gdzieś w gościach i jest alkohol to mój mąż się nawet kontroluje albo ja zdążam zauważyć, kiedy trzeba iść do domu. Jednak po powrocie czasem mąż musi się "dopić" i wtedy dopiero kładzie się spać. Mąż nie jest agresywny i nie urządza mi awantur, po prostu pije, bo lubi i już. Żadne moje argumenty do niego nie trafiają, bo nie wyrządza mi ani dziecku żadnej krzywdy. Być może jestem przewrażliwiona, ale chciałabym się dowiedzieć czy to jest już początek alkoholizmu czy nie. Za wszelkie porady jak powinnam postąpić lub rozmawiać z mężem będę bardzo wdzięczna. Pozdrawiam

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Lek. Jerzy Bajko
Lek. Jerzy Bajko

Jak rozpoznać schizofrenię u partnera?

Witam serdecznie, mam pytanie dotyczące mojego obecnego partnera. Właściwie nie wiem, jak zacząć, ponieważ to trwa bardzo długo. Poznaliśmy się 15 lat temu, ale od początku nie był to związek łatwy. Moj partner miał problemy z alkoholem, a ja nie...

Witam serdecznie, mam pytanie dotyczące mojego obecnego partnera. Właściwie nie wiem, jak zacząć, ponieważ to trwa bardzo długo. Poznaliśmy się 15 lat temu, ale od początku nie był to związek łatwy. Moj partner miał problemy z alkoholem, a ja nie zdawałam sobie sprawy chyba jak duże. Zdarzało się bardzo często, że nie wracał do domu na noc, pił, robił mi tym samym wstyd przy znajomych i mojej rodzinie. Ponieważ bardzo go kochałam, często wybaczałam mu, aż do następnego razu. Wiele razy miałam ochotę zakończyć ten związek, ale to nie takie proste, ponieważ mamy 14-letnią córkę. Rozstawaliśmy się kilka razy, ale jakoś tak się składało, że wracaliśmy potem do siebie. Nie wzięliśmy nigdy ślubu, ponieważ moi rodzice byli przeciwni temu zupełnie, a w początkowym okresie, szczególnie kiedy jeszcze studiowałam, byłam uzależniona od nich finansowo. Poza tym darzę ich ogromnym szacunkiem i w głębi duszy wiedziałam, że mają rację. Ja jednak nie potrafiłam odejść na zawsze. Kilka lat temu pojawiła się możliwość wyjazdu za granicę. Chciałam, żeby mój partner pojechał, ponieważ uznałam, że jest to dobra forma zarobkowa (w kraju jakoś nie miał dobrej pracy, a już z pewnością nie przez dłuższy czas). Teraz z perspektywy czasu myślę, że może to i było tak, że chciałam, abyśmy od siebie odpoczęli... Po roku jednak ja również do niego dołączyłam. Tęskniłam bardzo za krajem, za rodziną i za pracą. Miałam dobrą pracę w kraju, może niezbyt dobrze płatną, ale ja za to spełniałam się zawodowo i czerpałam satysfakcję z tego, co robiłam. Poza krajem nie było mi więc lekko. Po nocach śniła mi się moja rodzina i praca. Ale nie to było najgorsze. Moj partner stracił pracę. Tym razem nie ze swojej winy. Po prostu firma upadła i zwolniono kilku pracowników. I wtedy mniej więcej zaczęły się jego urojenia. Znalazł prace tymczasową, ale mówił, że w pracy wszyscy są przeciwko niemu i że ktoś go śledzi, kiedy tam jedzie. Mówił, że widział czarny samochód i ktoś do niego krzyczał z tego samochodu itp. Kiedyś nawet nie pozwolił mi wyjść do pracy, ponieważ powiedział, że kilku osób nie ma w jego pracy i z pewnością zaczaili się na mnie... poszłam i oczywiście nikogo nie było... Tłumaczyłam mu, że to niedorzeczne, co mówi, i wydawało się, że to podziałało, na kilka miesięcy był spokój. Pomogłam mu znaleźć inna pracę. Niestety, problem z alkoholem nie skończył się i co jakiś czas wracał zupełnie pijany do domu. Na szczęście nie stracił przez to pracy. Ja musiałam borykać się ze swoją tęsknotą, myślami i pomagać córce, która również nie przechodziła rozłąki z rodziną łatwo, a kontakty z tatą niestety nie należały do najlepszych. W końcu postanowiłam wracać, a wtedy mój partner przestał pić. Zostałam więc, tym bardziej iż w tym samym czasie dostałam propozycję dobrej pracy. Przez ok. pół roku było w porządku, ale niestety zaczęło się od nowa. Mój partner nie pił, ale zaczął być bardzo małomówny, nawet jego rodzeństwo to zauważyło. W końcu któregoś wieczoru nie wrócił na noc. Okazało się, że miał stłuczkę, do dziś dnia nie wiem, jak było naprawdę. Po powrocie nie chciał nic powiedzieć, spakowałam swoje rzeczy, powiedziałam, że odchodzę i też nic, w końcu uzbroiłam się w cierpliwość i postanowiłam spokojnie zapytać jeszcze raz, i wtedy zaczął mówić, i opowiadał straszne rzeczy. Że ktoś mu kazał to zrobić, że w jego firmie ludzie zajmują się zabijaniem ludzi itp... Byłam przerażona. Chciałam, żeby poszedł do lekarza, ale nie chciał nawet o tym słyszeć. Upłynęło kilka miesięcy, starałam się bardzo, ale myślę, że w którymś momencie brakło mi cierpliwości, ponieważ te jego podejrzenia wracały (mówił, że wszyscy są przeciwko nam, że w domu mamy podsłuch itp.). Podjęłam próbę odejścia jeszcze raz i chyba dobiłam go tym, ponieważ zaczął znowu pić, zamknął się w mieszkaniu, w ciemnym pokoju i patrzył w sufit, w końcu trafił do szpitala. Nic nie stwierdzono, postanowiliśmy z jego rodziną, że lepiej będzie, jeśli wróci do kraju, ale leczenia żadnego nie było w dalszym ciągu. Mówił, że jego rodzina też jest przeciwko niemu, że robią wszystko, żeby mu zaszkodzić... koszmar. W końcu postanowiłam, że chcę, żebyśmy do siebie wrócili znowu i tak się stało, ale ja ciągle nie mogę o tym zapomnieć...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak ratować małżeństwo z DDA?

Dzień dobry. Mam ogromny problem, nie wiem, jak sobie z nim poradzić i czy w ogóle istnieje jakąś szansa, że będzie lepiej. Jestem niepijącą alkoholiczką (od 6 lat), dużo pracuję nad sobą, właściwie to diametralnie zmieniłam swoje życie. Od czego...

Dzień dobry. Mam ogromny problem, nie wiem, jak sobie z nim poradzić i czy w ogóle istnieje jakąś szansa, że będzie lepiej. Jestem niepijącą alkoholiczką (od 6 lat), dużo pracuję nad sobą, właściwie to diametralnie zmieniłam swoje życie. Od czego zacząć? Nie piję, trzeźwieję, dużo pracuję nad sobą i staram się i robię wszystko, aby odzyskać rodzinę i męża. Z dziećmi mam bardzo dobry kontakt, zwłaszcza z młodszym synem, który mnie wspiera i jako jedyny stanął za mną murem, gdy przestałam pić – wierzył, że mi się uda i bardzo dopingował mnie w tym, co robię.

Natomiast mam poważny problem z mężem :( Walczyłam o niego, starałam się pokazać, że zmieniam się i że może spróbujemy stworzyć jeszcze rodzinę i będziemy szczęśliwi. Mąż wrócił do mnie, ale widzę, że moje starania nic nie dają. Mąż jest silnym DDA – wiem i dużo czytam na ten temat, aby móc pomóc im – także moim synom. Wiele rzeczy mu wybaczam... ale jego zachowanie w stosunku do mnie jest okropne, obwinia mnie o wszystko, nie słucha, nie rozmawia, na każdą moją próbę rozmowy krzyczy lub mówi, że sobie wymyślam, i że nie będzie mnie słuchał... wyłącza się, wychodzi, rzuca słuchawką, gdy dzwonię, używa wobec mnie brzydkich określeń – jego zachowanie nic się nie zmieniło wobec mnie. Czy mogę liczyć na jakąś zmianę?

Namawiałam go na terapię – nie chce słuchać i mówi, że to ja mam problem, a nie on, i że on nie ma sobie nic do zarzucenia, to ja byłam i jestem złą matką i kobietą, mówi wiele strasznych slow. Później przeprasza, poczym niedługo zaczyna się na nowo. Jak mu coś nie pasuje, złości się i reaguje agresją słowną. Nie mam już sił :(:(. Chcę zakończyć ten związek, tylko cały czas tkwię w poczuciu winy... w ogromnym poczuciu winy, że zmarnowałam mu kawałek życia i że nie powinnam teraz go zostawić... ale widzę, że nic nas nie łączy, a przeszłość bardzo dzieli. Co robić? Gdyby Pani potrzebowała dodatkowych informacji, chętnie napisze. Bardzo potrzebuję wsparcia i pomocy. Dziękuję i czekam na odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Alkoholizm. Do jakiego specjalisty się zwrócić?

Witam. Moje pytanie nie dotyczy mnie, lecz mojego męża. Po ostatniej rozmowie ustaliliśmy, że chce on skorzystać z porady specjalisty, ale nie wiemy, do kogo powinniśmy się zwrócić. Mąż prawdopodobnie ma mniejszy lub większy problem z alkoholem (mówię prawdopodobnie, bo...

Witam. Moje pytanie nie dotyczy mnie, lecz mojego męża. Po ostatniej rozmowie ustaliliśmy, że chce on skorzystać z porady specjalisty, ale nie wiemy, do kogo powinniśmy się zwrócić. Mąż prawdopodobnie ma mniejszy lub większy problem z alkoholem (mówię prawdopodobnie, bo nie umiemy oboje tego ocenić, co jest już problemem, a co nie). Dodam, że ojciec męża jest alkoholikiem od wielu lat, po kilku leczeniach i terapiach, bez najmniejszego sukcesu, pije jak tylko opuszcza szpital po zakończonej terapii. Ponadto mąż ma duży poziom niewyładowanej agresji. Nie jest ukierunkowana na osoby, nigdy nie skrzywdził mnie ani dziecka i nie odczuwa takiej potrzeby. Ale mówi, że ma w sobie poczucie chęci walki, chciałby chodzić na boks. Chodzi na siłownię od wielu lat, ale mówi, że to go nie rozładowuje, jest zbyt statyczne. Nie wiemy, czy to zbyt duży poziom testosteronu, czy jakiś problem psychologiczny, emocjonalny.

Jak był młodym chłopakiem lubił się bić, określał to jako walkę z przeciwnikiem, zawsze wygrywał. Teraz też ma chęć się bić, ale nie żeby skrzywdzić, tylko żeby powalczyć i wygrać. Jego samego też to niepokoi, bo mówi, że ta potrzeba wylądowania agresji jest ogromna. Proszę o radę, z jakim specjalista powinniśmy porozmawiać najpierw: psychologiem, psychiatra, psychoterapeuta, terapeuta uzależnień? Od czego zacząć? Z góry dziękuję za radę i pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to depresja, czy nieporadność życiowa?

Witam! Mam 36 lat i czuję się jak dziecko, zagubione, potrzebujące pomocy... Nie umiem sobie poradzić z trudnościami życia dzisiejszego, nie pasuję do tego świata... Nie mogę się wyspać, prześladują mnie myśli samobójcze... Wyszłam za mąż w wieku 30 lat...

Witam! Mam 36 lat i czuję się jak dziecko, zagubione, potrzebujące pomocy... Nie umiem sobie poradzić z trudnościami życia dzisiejszego, nie pasuję do tego świata... Nie mogę się wyspać, prześladują mnie myśli samobójcze... Wyszłam za mąż w wieku 30 lat (6 lat temu) za człowieka nieodpowiedzialnego, wydawało mi się, że mnie kochał, jest alkoholikiem. Żadnego poczucia bezpieczeństwa, kochałam go, wydawało mi się, że jak mu poświęcę życie, to on zrozumie, że jestem ważna, myliłam się. Moje miejsce to przy garach, dziecku i w łóżku, bez jakiegokolwiek oczekiwania wdzięczności, zrozumienia. Seks jest dla mnie porażką. Nie jest agresywny, teraz od dwóch miesięcy (po zawale serca) nie pił, nigdy mnie nie bił, a żyć się z nim nie daje. Po powrocie z pracy nie robi nic, tylko leży, śpi, zje obiad, śpi dalej. O pieniądze na czynsz (wynajmujemy mieszkanie) muszę się trzy dni prosić, czy to normalne? Proszę go o rozmowę, ale to jest "odbijaniem piłeczki" - jeśli mu coś zarzucę, nie tłumaczy tego, tylko odpowiada, a ty to... Wczoraj wolał wypić sobie 200 gramów, niż powiedzieć, właściwie obiecać mi cokolwiek, on chyba boi się obiecywać... Błagam, pomóżcie, ja już nie mogę pracować, boję się myśli, które mnie nachodzą, nie mogę z nim zostawić wspaniałego syna, boję się odejść, bo nie stać mnie na utrzymane nas. Nie wiem od czego zacząć, nie stać mnie na nic...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak zapomnieć?

Witam! Mam problem, z którym sobie nie radzę. Mam 26 lat, a od 4 lat spotykałam się z chłopakiem. To był trudny związek dla mnie. On jest alkoholikiem. Od samego początku wiedziałam, że on pije, ale myślałam, że nie...

Witam! Mam problem, z którym sobie nie radzę. Mam 26 lat, a od 4 lat spotykałam się z chłopakiem. To był trudny związek dla mnie. On jest alkoholikiem. Od samego początku wiedziałam, że on pije, ale myślałam, że nie są to duże ilości. Zaplanowaliśmy ślub i im bliżej było do ślubu, to on więcej pił, a ja coraz bardziej się bałam. Na 1,5 tygodnia przed odwołałam wszystko. On prosił, bym tego nie robiła, ale ja nie miałam siły, by z nim być. Poszedł na leczenie, starał się, ale trwało to chwilę. Potem zaś zaczął pić. Wiele razy schodziliśmy się, rozchodziliśmy. Potem lekarz psychiatra stwierdził, że on ma depresję. Gdy brał leki, to nie pił, ale brał je krótko i chyba wtedy, kiedy mu się chciało. Ale nie pił i między nami się ułożyło. Zdecydowaliśmy się ponownie na ślub. Ale on zaczął pić. I wesele odwołałam. Wiem już, że on się nie zmieni, że stara się przez chwilę, a potem zaś to olewa i jest źle. Wiem, że on mnie kocha. Ja jego też, ale widzę, że on nie radzi sobie sam ze sobą. On jest też DDA. Miał chodzić na terapię, ale się jej nie podjął. Ciężko mi zapomnieć o nim, bo ciągle martwię się o niego. Jest mi go tak bardzo żal. Jak mam sobie pomóc? Czy mogę jakoś mu pomóc, czy powinnam go zostawić w spokoju? Przepraszam, za chaotyczność mojego listu, ale nie umiem tych 4 lat opisać w krótkim liście. Codziennie płaczę i bardzo tęsknię za nim. Mam żal do siebie, że tyle razy mnie zawiódł, a ja mimo to mu wierzyłam. Mieliśmy tyle planów, a alkohol zabrał nam wszystko. Jak mam dalej żyć? Proszę o odpowiedź. Dominika

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

W jaki sposób można wpłynąć na męża alkoholika?

Witam. Piszę tu po raz pierwszy i przyznam, że nie jest mi łatwo. Z mężem znamy się od 6 lat, od prawie roku jesteśmy małżeństwem, 2 lata mieszkamy razem i powiem szczerze, że to wszystko już dawno mnie przerosło. Kiedyś...

Witam. Piszę tu po raz pierwszy i przyznam, że nie jest mi łatwo. Z mężem znamy się od 6 lat, od prawie roku jesteśmy małżeństwem, 2 lata mieszkamy razem i powiem szczerze, że to wszystko już dawno mnie przerosło. Kiedyś jak się spotykaliśmy bywały "sytuacje awaryjne", gdzie małżonek zapił, musiałam się nim opiekować i tak dalej, wtedy pomyślałam sobie, że za wszelką cenę postaram się mu pomóc. On nie jest złym człowiekiem, tylko alkohol go zmienia i niszczy wszystko co ma. Przez swoje picie stracił wiele. Swego czasu rozstaliśmy się poniekąd z tego powodu, a właściwie skutku jego picia. Kiedy próbował mnie odzyskać (a może ja jego), to wydawało mi się, że naprawdę będzie inaczej, że będzie normalnie, lecz od czasu ślubu jest z dnia na dzień gorzej, myślę że on zdaje sobie z tego sprawę, tylko nie umie sobie z tym poradzić.

W pewnym momencie przy moich namowach, tłumaczeniach, sam stwierdził, że pora coś z tym zrobić. Zgłosił się do AA. Na początku się naprawdę ucieszyłam, przez 2 tygodnie był trzeźwy i nam się układało, ale teraz jest dokładnie to samo, może z tą małą różnicą, że chętnie jeździ na meetingi i nadal pije. Nadal pije, kłamie, włóczy się nawet nie wiem gdzie, jeździ po pijanemu, zapiera się w pień i nie ma pracy, a ja już naprawdę opadam z sił i nam tego wszystkiego dosyć. Nie wiem jak mu pomóc, jak pomóc naszemu małżeństwu, jak pomóc samej sobie? Dodam, że ja mam 22 lata, a mój mąż 26. Bardzo proszę o jakąś wskazówkę, aby móc wyjść z tego labiryntu pijaństwa.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Alkoholizm u nastolatka

Mój chłopak ma 17 lat. Od dłuższego czasu zauważyłam, że pije. Wszystko zaczęło się półtora roku temu od problemów w domu. Nie pił mało, dużo też nie. Ale z czasem pił coraz więcej. Pół roku temu przestał, a przynajmniej tak...

Mój chłopak ma 17 lat. Od dłuższego czasu zauważyłam, że pije. Wszystko zaczęło się półtora roku temu od problemów w domu. Nie pił mało, dużo też nie. Ale z czasem pił coraz więcej. Pół roku temu przestał, a przynajmniej tak mówił. Ale dwa miesiące temu znowu zaczął. Wiem, że teraz pije bardzo dużo. Zdarzyło mu się upić do tego stopnia, że trafił już dwa razy do szpitala przez przedawkowanie. Jego mama z nim długo rozmawiała, ale to nic nie daje. On uważa, że nie jest uzależniony, chociaż pije coraz więcej. Poza tym nigdy jej nie słuchał. Teraz nie słucha również mnie. Znika gdzieś na całe dnie, coraz rzadziej widzę go trzeźwego. Matka zapisała go na terapię, ale był tylko raz, po prostu przestał chodzić, nie powiedział nic, ciągle powtarza, że owszem pije, ale od czasu do czasu. Mówi, że mu nie ufam ... A wtedy po prostu wymiękam. Chciałabym się dowiedzieć jak mogę mu pomóc, a właściwie jak przekonać go do leczenia? Wydaje mi się, że leczenie stacjonarne byłoby najlepszym wyjściem, ale nie wiem czy zostałby przyjęty. Czy są jakieś specjalne ośrodki uzależnień dla nastolatków?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak pomóc partnerowi alkoholikowi?

Mam 27 lat, od 3 lat spotykam się ze starszym od siebie mężczyzną, który jest alkoholikiem. W tym czasie wielokrotnie byłam świadkiem zarówno okresów trzeźwości (głównie za sprawą implantów), jak i upokarzających ciągów picia do nieprzytomności. Na początku tego...

Mam 27 lat, od 3 lat spotykam się ze starszym od siebie mężczyzną, który jest alkoholikiem. W tym czasie wielokrotnie byłam świadkiem zarówno okresów trzeźwości (głównie za sprawą implantów), jak i upokarzających ciągów picia do nieprzytomności. Na początku tego roku, po naszym kolejnym już rozstaniu, on zdecydował się pójść na terapię dzienną. Wytrzymał tydzień, potem jeszcze 2 tygodnie bez picia, a potem powoli, dzień za dniem, wrócił do starych przyzwyczajeń. W międzyczasie pogłębiły się problemy w jego firmie, zaczął też zauważać częściej pojawiające się kłopoty ze zdrowiem. Mimo to nadal zaprzecza, pomimo świadomości własnej choroby, że alkohol jest czymś negatywnym w jego życiu! Faktycznie, w okresach trzeźwości jest aktywny, lubi sport, podróże, osiągnął wiele w życiu zawodowym. Jednocześnie, czego nie muszę tłumaczyć, wiele stracił, ale neguje, jakoby miało to związek z alkoholem.

Zdaję sobie sprawę z tego, że najrozsądniejszym dla mnie rozwiązaniem jest uciekać gdzie pieprz rośnie, ale jest to osoba, na której bardzo mi zależy i której chciałabym pomóc. Byłabym wdzięczna za jakiekolwiek wskazówki, zwłaszcza do kogo kompetentnego, oprócz ośrodka terapii dziennej, można się udać po pomoc. Słusznym będzie zaznaczyć, że mój partner chodził do dwóch tutejszych terapeutów; obydwu wodził za nos i nic nie osiągnęli.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak posklejać połamane życie, skąd wziąć siłę?

Witam, pokrótce przedstawię swoją historię: pochodzę z rodziny dysfunkcyjnej (agresja ojca, alkoholizm matki, brak akceptacji od najmłodszych lat ze strony rodziców). W wieku 15 lat zachorowałem na zaburzenia lękowo-depresyjne (pobyt w szpitalach, całkowity paraliż normalnego życia przez 3 lata). Następnie...

Witam, pokrótce przedstawię swoją historię: pochodzę z rodziny dysfunkcyjnej (agresja ojca, alkoholizm matki, brak akceptacji od najmłodszych lat ze strony rodziców). W wieku 15 lat zachorowałem na zaburzenia lękowo-depresyjne (pobyt w szpitalach, całkowity paraliż normalnego życia przez 3 lata). Następnie popadałem w alkoholizm. Poznałem dziewczynę, której robiłem piekło z życia w wyniku mojej nerwicy i zaburzeń osobowości (megalomania, dysmorfofobia, agresja czynna, ekshibicjonizm mentalny, agresja do całego świata, izolowanie się). Wytrzymała ze mną 3 lata (razem wyjechaliśmy z małego miasta na studia). Na ostatnim roku studiów byłem już totalnie sam i właściwie co dzień w samotności się upijałem, a jeśli już miałem kontakt z ludźmi, to zawsze zrobiłem coś co odstraszało mnie od innych (agresja, wulgarność, wywlekanie nieprzyzwoitych spraw z własnego życia, seksoholizm, megalomania - po alkoholu najczęściej). Nie myślałem zupełnie o przyszłości, studia skończyłem z miernym wynikiem, jako że szedłem "po najmniejszej linii oporu". Nie potrafiłem utrzymać żadnej pracy po studiach, wciąż wpatrzony w swój brud wewnętrzny, z którym sobie nie radziłem, roztrząsając to co wyprawiam z własnym życiem. Nie potrafiłem się skoncentrować (wciąż piłem, brałem psychotropy i leki nasercowe, paliłem marihuanę). Wróciłem ze studiów do rodzinnego miasteczka, gdzie mam zszarganą opinię przez różnego rodzaju wybryki. KAŻDĄ relację w przeciągu 11 lat kończyłem jakimś idiotycznym akcentem, "akcją" z mojej strony, wszystkie relacje koleżeńskie i erotyczne kończyłem przez niedojrzałość, alkohol, złe emocje. Jestem teraz zupełnie sam w tym moim miasteczku, gdzie trudno o pracę (nie mówiąc nawet o dobrze płatnej), wzgardzony przez wszystkich. Jeszcze na studiach myślałem, że jestem zdolny, żyłem w nierealnym świecie depresyjno-alkoholowo-megalomańskim. Jedyne do czego dążyłem to seks, upicie się, upalenie marihuaną, właściwie się nie rozwijałem, "olewałem" wszystko. Teraz nie piję, nie palę marihuany, odczuwam głęboki bezsens życia, nie mam chęci na spotkanie terapeutyczne, często powracają migawki z życia - te wstydliwe dla mnie momenty, w których się po prostu ośmieszałem i budziłem odrazę u ludzi. Wiem, że zszarganej opinii nie odbuduję, na wyjazd do innego miasta nie mam pieniędzy, posiadam niewiele zdolności przydatnych na rynku pracy, staram się rozwijać w kierunku "społecznej użyteczności", lecz silna depresja przeszkadza mi często w tym. Często czuję, że w ogóle nie nadaję się do życia, mieszkam z rodzicami, czasem każda sekunda samotności jest wprost nieznośna, myśli samobójcze są już na tym etapie, że przestałem się obawiać tego aktu, ale jeszcze coś mi mówi, że mam z tym troszkę poczekać. Jest mi cholernie ciężko, choć wiem, że gdy nie piję, potrafię przynajmniej nie robić złych rzeczy, ale depresja silna istnieje. Myślałem naiwnie, że wszystko mi "z nieba spadnie", gdy skończę studia, że usamodzielnię się jak moje rodzeństwo, że osiągnę sukces (to dopiero naiwność). Mam więc pytanie: jak wyjść z tego wszystkiego, jak odbudować swoje życie, czy konieczna jest psychoterapia (w miasteczku nie mam nawet takiej możliwości), jak samemu przetrwać ten trudny okres "olśnienia", że jestem totalnym ZEREM i nie mam nic? Dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak ratować rodzinę?

Dzień dobry, mam 41 lat, jestem mężatką od 20 lat, troje dzieci. Mój mąż jest alkoholikiem. Od kiedy to sobie uświadomiłam i "ruszyłam" problem, pije po kryjomu. Wcześniej pił "legalnie" niewiele, więc się nie domyślałam, ale jak się okazało resztę...

Dzień dobry, mam 41 lat, jestem mężatką od 20 lat, troje dzieci. Mój mąż jest alkoholikiem. Od kiedy to sobie uświadomiłam i "ruszyłam" problem, pije po kryjomu. Wcześniej pił "legalnie" niewiele, więc się nie domyślałam, ale jak się okazało resztę dopijał w tajemnicy, jak szłam spać. Nie upija się, przynajmniej tego jakoś specjalnie nie widać, trudno mi nawet czasem stwierdzić po wyglądzie czy akurat pił czy nie. Nie wszczyna awantur (choć ma zmienne nastroje i czasem jest przykry) ale na pewno zdarza się, że prowadzi samochód w stanie nietrzeźwym. Jakiś czas temu, w rozmowie przyznał, że ma problem, udał się nawet do specjalisty, ale dość szybko zaniechał tych wizyt (tak naprawdę nie wiem ile razy naprawdę był, bo mam wrażenie, że kłamie w każdym temacie i kompletnie mu nie wierzę).

Do tej pory nie było źle, miał krótkie okresy gorszego samopoczucia (pewnie wtedy pił, albo miał z kolei zespół abstynencyjny), wyrastał wtedy między nami mur, ale to jakoś szybko mijało, potem był "normalny" i szło się z nim dogadać, nasza rodzina w miarę normalnie funkcjonowała. W miarę interesował się dziećmi, mną, choć jak sięgnę pamięcią zawsze miałam niedosyt, jeśli chodzi o jego zainteresowanie nami. Mąż jest zamknięty w sobie, zawsze miał problemy z wyrażaniem uczuć i tzw. poważnymi rozmowami. To chyba jeszcze pogarsza sprawę. 2 tygodnie temu nastąpił kryzys jeśli chodzi o stosunek do mnie, zmiana jest ogromna, praktycznie z dnia na dzień całkowita niechęć do mojej osoby, całkowity mur, nie odzywa się do mnie, odpowiada tylko na pytania (więc jakby co, to przecież rozmawiamy), fizyczny kontakt zerowy, w ogóle nie spędza z nami wspólnie czasu (niby pracuje, ma firmę w domu). Przez ten czas stopniowo "zszedł" z wszystkiego co wiąże się z moją osobą, do dzieci - minimum kontaktu. Ale nie mam pojęcia czy właśnie ma etap popijania, czy męczy się z abstynencją.

Dużo czytałam na temat tej choroby, ale kompletnie nie wiem jak teraz, w związku z takim zachowaniem, postępować. Próbowałam rozmawiać, odmawia: "niech każdy pilnuje swojego nosa". Mówi, że nie potrzebuje żadnej pomocy. Potrzebuję rady jak się zachowywać w domu, żeby mu jakoś pomóc dostrzec problem! Wcześniej, tak jak pisałam nie zaprzeczał, że jest uzależniony, teraz jakby się przed tym bronił. Chyba jest wściekły, że sobie nie radzi (do tego źle się czuje fizycznie od strony przewodu pokarmowego, tyle mogę zaobserwować). Teraz nie nadskakuję mu absolutnie (wcześniej po tych gorszych dniach zdarzało się, że to ja przełamywałam lody). Ale czy próbować jeszcze rozmawiać, czy dać spokój? Traktować jak powietrze (włącznie z praniem, obiadami - trudna sprawa ze względu na dzieci, przynajmniej wtedy jesteśmy wszyscy razem, itp.)? Traktować w miarę normalnie, ale bez nadskakiwania? Gdzieś czytałam, że takiemu człowiekowi nie należy dawać tego, czego się samemu od niego nie otrzymuje. Więc jak chłód to chłód? Do tej pory nikt w rodzinie nie wie o problemie, pewnie im delikatnie powiem. A co z dziećmi? Przecież widzą, że coś jest nie tak. Dodam, że nie miałam powodów go kryć na zewnątrz, kłamać, czy powodować by unikał ew. konsekwencji (nie wiem nawet czy ma jakieś kłopoty w związku z piciem, pewnie zawodowe). Bardzo proszę o radę.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak rozpoznać alkoholika? Symptomy choroby alkoholowej.

Witam! Chciałabym się dowiedzieć, czy mój partner może jest alkoholikiem, jak rozpoznać zaawansowaną chorobę alkoholową? Poznaliśmy się ok 3 lat temu. On jest ponad 10 lat starszy ode mnie i przedtem, jak twierdził, wiódł typowe życie kawalerskie. Tzn....

Witam! Chciałabym się dowiedzieć, czy mój partner może jest alkoholikiem, jak rozpoznać zaawansowaną chorobę alkoholową? Poznaliśmy się ok 3 lat temu. On jest ponad 10 lat starszy ode mnie i przedtem, jak twierdził, wiódł typowe życie kawalerskie. Tzn. wypijał w tyg. parę piw, natomiast weekendy spędzał w ciągu alkoholowym, co na pewno jest również związane ze środowiskiem w jakim się wychował i dorastał, ponieważ w jego rodzinie piją prawie wszyscy, może z wyjątkiem 3 osób. Prócz tego wszyscy jego koledzy są alkoholikami. Z początku o niczym nie wiedziałam, przede mną się krył, lecz nie długo to trwało. Zaczął pić w weekendy, nawet kiedy byliśmy razem lub dzwonił do mnie kompletnie pijany, nie raz mnie wyzywał, po czym na następny dzień twierdził, że tego nie pamięta lub przepraszał i obiecywał, że to się nie powtórzy.

Postanowiłam szczerze z nim porozmawiać, bo zdążyłam już na tamtym etapie zorientować się, że ma z alkoholem problem. Niestety on tego nie widział i twierdził, że ''pije jak każdy normalny facet''. Ustaliliśmy więc kompromis, na który się zgodził, że nie będzie upijał się częściej, niż raz w mies. Niestety, jak łatwo się domyśleć, nie wytrzymał ani jednego mies. Postanowiłam się z nim rozstać i robiłam to potem nie raz, lecz on obiecywał poprawę i znów naiwnie w to wierząc do niego wracałam. Potem sprawy przybrały inny obrót, ponieważ zaszłam w ciążę i słyszałam znów, zmienię się po urodzeniu dziecka... Ja nie wierzyłam już w jego słowa, więc pierwszych parę mies. po przyjściu na świat naszego dziecka, mieszkałam w domu rodzinnym. Potem jednak zamieszkaliśmy razem i niestety było podobnie jak kiedyś. Wracał do domu po pracy już wstawiony, weekendy pił, nieraz nie pojawiał się w domu w ogóle wracając następnego dnia, dzieckiem zajmowałam się tylko ja, do tego dochodziły awantury, moje nerwy, płacz, a dziecko było zdezorientowane i wystraszone.

Czara goryczy się przelała, niedługo po tym jak się przeprowadziłam, wracałam do rodziców, tym razem z postanowieniem, że już na zawsze. Zerwałam z nim kontakt, czasem widywał dziecko. Jednak gdy przychodził, twierdził że już nie pije, ponieważ zrozumiał już co przez alkohol stracił. Minęło trochę czasu i postanowiłam dać mu jeszcze jedną szansę. Znów zamieszkaliśmy razem. Obecnie minęło parę mies. i nie upił się ani razu, może z 2 razy w sob. wypił 4 piwa w tyg. czasem wypije do 2. Nigdy po pracy nie wrócił wstawiony. Więcej czasu spędza z dzieckiem. Jednak ja nie jestem całkiem spokojna ani pewna, że tak zostanie na stale. Jaka jest szansa, że jeśli nawet partner ma problem z alkoholem, choć sam tego nie widzi, zatrzyma się na etapie''zdrowego picia''? Czy jest duże prawdopodobieństwo, że wnet wszystko ''wróci do normy''? Możliwe jest w ogóle żeby ktoś taki zaprzestał pić bez pomocy? Z dobrej woli? Z góry dziękuję za odp.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Co zrobić aby to zmienić?

Witam. Mam 22 lata, studiuję i pracuję. Alkohol w moim życiu pojawił się w wieku 10 lat, na początku na próbę z kolegami z boiska itp. Z wiekiem, czyli jak miałem 15 lat piłem co weekend, teraz piję średnio 4...

Witam. Mam 22 lata, studiuję i pracuję. Alkohol w moim życiu pojawił się w wieku 10 lat, na początku na próbę z kolegami z boiska itp. Z wiekiem, czyli jak miałem 15 lat piłem co weekend, teraz piję średnio 4 razy w tygodniu, a weekend do upadłego. Tracę znajomych, bo coraz częściej po alkoholu mówię różne dziwne rzeczy i ludzie przestają to tolerować. Dziś w szkole oblałem egzamin, nie wstałem, bo byłem za bardzo pijany, żeby dojechać na uczelnię. Rodzice się mną nie przejmują, bo sam płacę za siebie, ale jedynie chcieliby oni, żebym się wyprowadził.

Ja mam problem, w sumie jestem jestem sam jeden, mam 22 lata, niezłą pracę i studia na ostatnim roku. Moim najlepszym przyjacielem jest butelka, którą jak pije to staje się mocny, zabawny, kochany przez wszystkich, czasami sobie jeszcze do tego zapodam ścieżkę i już jestem niepokonany dla wszystkich i dla siebie. Jestem wtedy najlepszy. Co gorsze, nie przeszkadza mi, że tracę znajomych, że potrafię kacować 2 dni, nie ruszając się z łóżka i patrząc w sufit. Mój ojciec był taki sam. Czasami jak trafiam na imprezę, to trwa to od 3 do 5 dni, kiedy to tylko piję, rozbijam się po klubach, znajomych, barach, jestem wszędzie, gdzie jest alkohol.

Osoby z którymi się bawię są podobne do mnie. Pieniądze nie są dla nas problemem, bo jesteśmy tzw. elitą finansową. Ale dziś doszedłem do wniosku, że mam z tym problem, że bóle serca, głowy i coraz mniejsza ilość znajomych i ta kłótnia z mamą dziś doprowadziły, że chce się zmienić. Nie wiem co zrobić, jak ostatnio nie pamiętam co robiłem w piątek, a jest niedziela? Odpowiadam retorycznie -piłem, tańczyłem, wciągałem, obojętnie, to wtedy każdy rozumie, przybija piątkę i można gadać dalej. Co zrobić, żeby to zmienić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Czy to jest alkoholizm?

Podejrzewam, że mój partner ma problem alkoholowy. Jesteśmy parą weekendową, tzn. spotykamy się najczęściej w weekendy i to co widzę zaczyna mnie zastanawiać, a nawet przerażać. Za każdym razem, kiedy jesteśmy razem on pije, kupuje alkohol, są drinki. Nie mam...

Podejrzewam, że mój partner ma problem alkoholowy. Jesteśmy parą weekendową, tzn. spotykamy się najczęściej w weekendy i to co widzę zaczyna mnie zastanawiać, a nawet przerażać. Za każdym razem, kiedy jesteśmy razem on pije, kupuje alkohol, są drinki. Nie mam możliwości być z nim na co dzień, aby zobaczyć jak to wygląda od drugiej strony, lecz często, kiedy rozmawiamy przez telefon, wiem, że jest wstawiony. Byłam kiedyś u niego w mieszkaniu i znalazłam w szafce butelkę z wódką. Myślałam, że ją tam ot' tak wstawił, lecz im mijało więcej dnia, tym samym zawartość tej butelki też zmniejszała się. Byłam przerażona, lecz nie powiedziałam mu o tym, że wiem, iż pije po kryjomu.

Niekiedy mam wrażenie, że skóra jest przesiąknięta alkoholem. Czuję ten zapach alkoholu. Nie mogę powiedzieć, jest bardzo zadbanym mężczyzną, ale zdarza mi się poczuć ten zapach. Czy to tylko świadomość, że wiem, że pił czy tak jest naprawdę? Bardzo chcę z nim być, chcę mu pomóc, planujemy razem zamieszkać, lecz wcześniej chciałabym wiedzieć, czy moje podejrzenia są słuszne. Inne objawy? Nadmierne pocenie się czasami, skoki ciśnienia. Innych objawów nie spostrzegłam. Nie chcę go atakować, wolałabym przygotować się np. do rozmowy, aby powiedzieć mu... no właśnie co powiedzieć? Proszę o odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy da się jeszcze pomóc mojemu mężowi?

Mam niespełna 22 lata, mój mąż ma 33. Mamy na wychowaniu córkę, która ma 21 miesięcy. Z mężem jestesmy w związku małżeńskim od 2 lat. Przed tym byliśmy ze sobą również 2 lata. Zdarzało się, że zażywał alkohol, ale...

Mam niespełna 22 lata, mój mąż ma 33. Mamy na wychowaniu córkę, która ma 21 miesięcy. Z mężem jestesmy w związku małżeńskim od 2 lat. Przed tym byliśmy ze sobą również 2 lata. Zdarzało się, że zażywał alkohol, ale nie miał z tym takiego problemu jak teraz. Pod wpływem alkoholu opowiada niesamowite historie. Niekiedy dochodzi do bicia. Próbowałam już na każdy możliwy sposób, aby zapobiec jego piciu, ale bez rezultatu. Twierdzi, że nie jest mu potrzebna żadna pomoc, bo nie ma z piciem problemu. Niestety, nie ma racji. Jest człowiekiem bardzo wpływowym na kolegów z pracy. Dwa razy stracił pracę właśnie przez alkohol. Córka jest dzieckiem, które na swój wiek jest bardzo mądre. Bardzo dużo mówi i wszystko rozumie. Nieraz stawała między nami, gdy dochodziło do spięć. Staram się unikać takich sytuacji przy niej, ale czasem jest to nieuniknione. Przez męża wpadłam w depresję lękowo-objawową. Na początku brałam leki, które obecnie nic nie pomagają. Nie daję sobie z tym wszystkim rady. Moi rodzice nie są w stanie już nic zrobić. Bo do niego nic nie dociera. Natomiast jego rodzice stwierdzili, że to moja wina. Oskażają mnie za to, mimo że nigdy nie był święty. Bardzo proszę Was o jakąkolwiek pomoc. Z góry bardzo dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Nerwica po problemach z ojcem

Witam, mam 18 lat. Chodzę do liceum, jestem bardzo pogodną osobą. Znajomi mówią, że wiele we mnie optymizmu. Moim problemem mianowicie jest sytuacja w domu. Nie mam kontaktu z mamą. Moja mama jest najwspanialszą osobą na świecie, ale nie mamy...

Witam, mam 18 lat. Chodzę do liceum, jestem bardzo pogodną osobą. Znajomi mówią, że wiele we mnie optymizmu. Moim problemem mianowicie jest sytuacja w domu. Nie mam kontaktu z mamą. Moja mama jest najwspanialszą osobą na świecie, ale nie mamy wspólnych kontaktów. Często się kłócimy, ale myślę, że jest to skutkiem różnicy wieku, ja mam 18, mama 51. Większy problem zaczyna się z ojcem... lubi wypić i nie przebiera w słowach... na porządku dziennym są u mnie przekleństwa i wyzwiska najgorsze z możliwych. Najbardziej na mamę, ale również i na mnie. I teraz coś się we mnie zmieniło... coś pękło, nie wiem co, zamiast płakać, mnie nic nie rusza. Straciłam szacunek do ojca i nie umiem sobie z tym poradzić... wyklinam go, traktuję jak psa... Mam jeszcze siostrę, ale ona ma już swoje życie. Co wieczór przed snem od jakiegoś roku mam wyobrażenia, że rodzice mi umierają, że ja choruję na białaczkę. I tylko wtedy płaczę, na resztę mam znieczulicę... Problemy z ojcem przełożyły się na nerwicę u mnie - niestety, tak, ale najprawdopodobniej ją mam. Wybucham, gdy popadnę w szał rzucam czym popadnie albo się duszę. Największym jednak problemem jest, że nie umiem sobie poradzić z tym, że kiedy bronię mamy przed ojcem, ona po tym jak on uśnie, drze się na mnie, że mnie sąsiedzi słyszą, że na miejscu ojca mocniej by mnie uderzyła za takie zachowanie... Czy to jest depresja?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak sobie poradzić z pijącym chłopakiem?

Witam. Mam 22 lata i mieszkam od prawie dwóch lat w Anglii. Od niespełna roku jestem w związku z chłopakiem o 3 lata starszym. Kiedy jeszcze nie mieszkaliśmy sami, to można było jeszcze wytrzymać ten jego pociąg do alkoholu, ale...

Witam. Mam 22 lata i mieszkam od prawie dwóch lat w Anglii. Od niespełna roku jestem w związku z chłopakiem o 3 lata starszym. Kiedy jeszcze nie mieszkaliśmy sami, to można było jeszcze wytrzymać ten jego pociąg do alkoholu, ale jak już zamieszkaliśmy sami, to nie wiem, co mam zrobić. Nie pije codziennie, ale jak przychodzi sobota lub niedziela, to znika, a jak wraca, to robi mi awantury, że go zdradzam. A i zapomniałam dodać, że jestem w ciąży z nim, ale on jak jest pijany to krzyczy, wrzeszczy, że to nie jest jego dziecko, że chce badań. Gdy mówię mu, że zrobimy badania, to dalej zaczyna... Nie wiem, jak mam sobie samej tutaj poradzić. Kocham go i wiem, że on mnie też, bo gdy nie pije, to jest to chłopak do rany przyłóż. Znajomi radzą mi, abym go zostawiła i odeszła, ale nie wiem gdzie. Nie pracuję teraz i nie mam odłożonych żadnych pieniędzy. Do Polski też nie wrócę do rodziców, bo nie przelewa się im także. Proszę o radę...

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Znęcanie psychiczne?

Nie wiem od czego mam zacząć, ale głównie zwracam się z problemem takim, że martwię się o moją mamę, zarówno jak i tatę... Może zacznę od tego, że nie najlepiej od dłuższego czasu układa się między nimi... Tata ostatnio bardzo...

Nie wiem od czego mam zacząć, ale głównie zwracam się z problemem takim, że martwię się o moją mamę, zarówno jak i tatę... Może zacznę od tego, że nie najlepiej od dłuższego czasu układa się między nimi... Tata ostatnio bardzo dużo pije alkoholu można powiedzieć, że wpadł w nałóg. Ciągle krzyczy na mamę, wyzywa ją od najgorszych, wmawia jej, że uprawia seks z innymi, także kłóci się ciągle o pieniądze, że je całe wydaje na byle co, a to nie jest prawda! Moja mama jest wspaniałą osobą, nie ma lepszej od niej, wszystkim się interesuje, a on niczym! Mama ma już tego kompletnie dosyć, a ja z moim rodzeństwem też. Tego nie da się słuchać, nawet nie da się tego opisać, ale mnie to tak bardzo przerasta, że sama nie daje się z tym rady. Nie wiem czy to można nazwać znęcaniem psychicznym, ale proszę o pomoc? Czy można pomóc mamie i tatowi? Co robić w takie sytuacji?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co mam zrobić - mój ojciec jest alkoholikiem?

Co mam zrobić, mój tata nie pracuje i w dodatku jest alkoholikiem? Są momenty, że wcale nie pije, a jak już zacznie, to zdarza się, że pije tydzień, dwa tygodnie:( Moja mama jest ciężko chora i nie wiem jak...

Co mam zrobić, mój tata nie pracuje i w dodatku jest alkoholikiem? Są momenty, że wcale nie pije, a jak już zacznie, to zdarza się, że pije tydzień, dwa tygodnie:( Moja mama jest ciężko chora i nie wiem jak jej pomóc;( Mam już tego wszystkiego dość, nie mogę na to patrzeć, mam tylko 17 lat ;( Chciałabym mieć życie jak inni ;( Mam chłopaka, któremu strasznie ufam, długo już jesteśmy razem, ale ja nie jestem wstanie mu tego wszystkiego powiedzieć;( Boję się, bo tak naprawdę to mam tylko jego ;( Proszę pomóżcie mi;(

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty