Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 3 6

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Uzależnienie od alkoholu: Pytania do specjalistów

Dziwne stany świadomości

Witam. Mam 33 lata i jestem mężczyzną. Od dłuższego czasu zaobserwowałem u siebie dziwne stany świadomości. Na początku dotykało mnie to po spożyciu większej ilości alkoholu i kiedy na drugi dzień się obudziłem, nie mogłem pozbyć się złych myśli i...

Witam. Mam 33 lata i jestem mężczyzną. Od dłuższego czasu zaobserwowałem u siebie dziwne stany świadomości. Na początku dotykało mnie to po spożyciu większej ilości alkoholu i kiedy na drugi dzień się obudziłem, nie mogłem pozbyć się złych myśli i uczucia lęku jaki mnie ogarniał.

Nie było wokół mnie żadnego zagrożenia, ale mimo to nie potrafiłem się pozbyć tych złych myśli. Ograniczyłem spożywanie alkoholu do minimum i nie zdarza mi się już to, ale przez ostatnie parę dni to uczucie znowu mnie ogarnia, natomiast jest ono troszkę lżejsze, lecz nadal pojawia się lęk i obawa o swoje życie, rodziny (jestem żonaty i mam małą córeczkę).

Powinienem dodać, że mieszkam już od dłuższego czasu w Wielkiej Brytanii, lecz przez ostatnie kilka miesięcy byłem sam, ponieważ żona z córką wyjechały do Polski, a ja byłem w tej samotności sam, tak naprawdę bez przyjaciół. Ciągle tylko praca i dom. Tutaj nie do końca czuję się dobrze. Jest tu inna kultura, inne obyczaje. Mam dość stresującą pracę i pracuję dość długo (11 godzin dziennie).

Nie mamy problemów finansowych, żyjemy na dość dobrym poziomie, ale ja nie jestem do końca zadowolony i teraz znów, kiedy żona z córeczka wyjechały (26 maja i wracają 10 czerwca), czuję się samotny i mimo odrzucenia alkoholu mam pewne obawy i lęki. Proszę o poradę i jeśli to możliwe diagnozę mojego przypadku. Dziękuję i pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak pomóc pijącej osobie w depresji?

Problem dotyczy mojego narzeczonego. Po kolei: ma 40 lat, od trzech lat jesteśmy razem.Od jakiś dwóch miesięcy coś się z nim dzieje. Jest ciągle zmęczony (fakt, dużo pracuje), nie ma ochoty wyjść z domu, gdy wraca z pracy -  siada...

Problem dotyczy mojego narzeczonego. Po kolei: ma 40 lat, od trzech lat jesteśmy razem.Od jakiś dwóch miesięcy coś się z nim dzieje. Jest ciągle zmęczony (fakt, dużo pracuje), nie ma ochoty wyjść z domu, gdy wraca z pracy -  siada przed komputerem i może tak bezmyślnie spędzić parę godzin. Dużo je, szczególnie późnym wieczorem, nie może zasnąć, a rano się obudzić, ma bóle stawów.

No i najgorsze - zaczął pić (wcześniej był abstynentem). Nie ma na nic ochoty, na wszystko narzeka. On jest z natury samotnikiem, z raczej pesymistycznym nastawieniem do życia. To ja zawsze go "ciągnęłam za uszy". Ale teraz już nie daję rady. Myślę o rozstaniu (ten alkohol przeważył), ale chcę się upewnić czy to jego wina, czy choroba. Dziękuję za odpowiedź, Monia.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Były mąż mówi, że się zabije. Co robić w tej sytuacji?

Witam, mój problem dotyczy mojego byłego męża. Jest alkoholikiem, nigdzie nie pracuje, ma 42 lata. W ubiegłym roku rozwiedliśmy się, jednak mieszkamy we wspólnym domu (kredyt hipoteczny). Po zakończeniu roku szkolnego zamierzam razem z dziećmi wyprowadzić się, i...

Witam, mój problem dotyczy mojego byłego męża. Jest alkoholikiem, nigdzie nie pracuje, ma 42 lata. W ubiegłym roku rozwiedliśmy się, jednak mieszkamy we wspólnym domu (kredyt hipoteczny).

Po zakończeniu roku szkolnego zamierzam razem z dziećmi wyprowadzić się, i tego tyczy mój problem. Otóż były twierdzi, że mnie kocha, ale pije dalej – podobno przeze mnie, bo chcę odejść. Nic nie je, dużo pali, przy wzroście 175 waży 50 kg (!). Mówi też, że się zabije. Co robić w tej sytuacji? Nie chcę mieć go na sumieniu, ale nie chcę dłużej z nim żyć, chcę odejść i zacząć wreszcie spokojne życie, czego dotychczas nie miałam.

Jak z nim rozmawiać, żeby zrozumiał? Dodam, że jest ktoś w moim życiu, z kim wiążę plany na przyszłość. On o tym wie. Proszę o pomoc, sprawa jest bardzo poważna.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy tak będzie zawsze?

Witam. Mam 21 lat, ogólnie nic mi się nie chce i nic mnie nie obchodzi, mogłabym leżeć całymi dniam i patrzeć w sufit . Mimo że mam znajomych i niby jakichś tam przyjaciół, bo oni się za nich uważaja, to...

Witam. Mam 21 lat, ogólnie nic mi się nie chce i nic mnie nie obchodzi, mogłabym leżeć całymi dniam i patrzeć w sufit . Mimo że mam znajomych i niby jakichś tam przyjaciół, bo oni się za nich uważaja, to tak naprawdę od zawsze czuję, że nie mam jednak przyjaciół. Samo powiedzenie, że ktoś jest moim przyjacielem sprawia mi trudność, wolę więc unikać takich sytuacji i słów. Okłamuję innych, że nie mam czasu na spotkania i na jakiekolwiek imprezy, zamykam sie w pokoju i nie chcę nikogo widzieć!:-( Ograniczam się jak tylko mogę tylko po to, żeby nic nie robić i być sama. Mimo że wychodzi mi to i tak czuję, że ciągle mam za mało czasu i za dużo przebywam z ludźmi. Gdy ktokolwiek zaczyna ze mnąą rozmowę, już mam dość tego, że muszę odpowiadać na pytania. Rzeczy, które robię na co dzień są dla mnie przymusem, nic mnie nie cieszy. Gdy ktoś zrobi coś dla mnie, jest mi to obojetne i nie potrafię udawać radości. Wiem, że ranię innych. Chce mi się płakać jak o tym myślę. Dziwię się, że w ogóle jeszcze są osoby, które chcą ze mną rozmawiać, ale podejrzewam, że to tylko dlatego, że jak już znajdę sie w gronie tych bliższych przyjaciól to ciągle żartuję. Jest to dla mnie dziwne, bo uważam się ża osobę przybitą życiem i smutną - nie wiem dlaczego czasami mam, nie wiadomo skąd, poczucie euforii i wtedy głupie żarty mi w głowie (albo nie rozmawiam w ogóle, albo zachowuję się jak pajac i sama mam z tego największy ubaw i śmieję się aż do łez, tego też mam już dość, bo po powrocie do domu znowu jest tylko przybita ewelinka). Od dawna wydaje mi się, że sama sobie jestem obca, bliscy są mi obcy, a to co się dzieje wokół mnie jest nierzeczywiste i wtedy mam takie myśli: że przecież wiem jak się nazywam, niestety pamiętam całe swoje życie (wolałabym stracić pamięć i nie pamietać tego, co było), a jednak coś jest ze mną nie tak. Za czasów szkolnych, kiedy się coś wydarzyło i jak miałam w tym swój jakiś udział, to myślałam sobie, że to już się kiedyś wydarzyło, miałam poczucie, jakbym żyła już kiedyś, chociaż wiedziałam, że to się zdarzyło pierwszy raz. Ogólnie moje myśli są gdzieś ciągle w przeszłości, rozmyślam o nich nieustannie, o sytuacjach, w których ja zrobiłam jakiś błąd lub nic nie zrobiłam, nawet nie powiedziałam zwykłego dziękuję czy przepraszam ludziom, na których mi zależało. Najgorszą sprzecznością jest to, że chciałabym być inna, ale nie wkładając w to żadnych wysików, chciałabym mówić to co czuję i myślę, ale nie potrafię, gdyż wtedy chce mi się płakać, chociaż nie czuję żadnego zażenowania tym, kim jestem i czasami to nawet jestem zadowolona z tego, że tkwię w takiej jakiejś beznadziejności. Teraz jak myślę o tym jaka jestem, to czuję się jak ofiara, pełna żalu (kiedyś nienawiści) do swojego ojca pijaka za to, że jestem jaka jestem, a mama ma depresję lękową. Już nie mam myśli samobójczych, choć chciałabym, aby mnie nigdy nie było, abym sie nie urodziła. O tym co tu napisalam nie wie nikt i nigdy się nie dowie, bo wyglądałoby to w ten sposób, że zanosiłabym się płaczem, nie mogłabym wypowiedzieć żadnego słowa, a w końcu sama bym już nie wiedziała czego chcę i o co w ogóle mi chodzi. Do psychologa wysyłała mnie pedagog szkolna w liceum, ale ja nie chciałam rozmawiać ani z nią, ani z kimkolwiek obcym czy też bliskim. Zadziwiła mnie ta kobieta, że w ogóle się mną zainteresowała, bo nie sprawiałam żadnych problemów w szkole, stwierdziła tylko, że chodzę smutna, jestem zamknięta w sobie i odizolowana od klasy, czego klasa wogóle nie zauważyła - mieli tylko o mnie zdanie takie, że jestem dowcipna i nie przejmuję się niczym, chociaż ja leczylam się na nerwicę. Może mi ktoś cokolwiek napisać, żebym nie myślała już, że jestem nienormalna?

Pijany mąż – co zrobić?

Mam 38 lat i jestem po ślubie 17 lat i jest coraz gorzej. Mamy dwójkę dzieci. Już nie wiem, co mam robić. Mąż jest kierowcą twierdzi, że w trasie nie pije, lecz gdy jest w domu to koszmar. Kłamie,...

Mam 38 lat i jestem po ślubie 17 lat i jest coraz gorzej. Mamy dwójkę dzieci. Już nie wiem, co mam robić. Mąż jest kierowcą twierdzi, że w trasie nie pije, lecz gdy jest w domu to koszmar. Kłamie, obiecuje, przeprasza i nic. Potrafi jeździć samochodem po pijanemu, nie liczy się nic i nikt. Awantury to już norma. Zawsze ma do mnie jakieś, ale potrafi mi zwymyślać od jak najgorszej. Jestem oddana mężowi i strasznie to boli, gdy słyszy się takie słowa. W domu brakuje pieniędzy, a on jest pijany, nie mam pojęcia skąd je ma. Wszyscy i wszystko jest przeciwko niemu, tak twierdzi. Nie mam pojęcia skąd on to bierze. Może wstać i za godzinę znów jest pijany. Mówi, że nas kocha, a za chwilę już znowu jest pijany. Jestem załamana tego wszystkiego nie da się opisać, mam momentami myśli samobójcze, bo nie mogę już tego znieść, a nie potrafię go zostawić. Błagam, doradźcie, co mam zrobić?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Walka z nałogiem alkoholowym. Czy ma sens?

Witam, mam 22 lat, jesteśmy razem już prawie 6 lat, mój chłopak ma lat 25, od zawsze miał problem z alkoholem. Nie mam już siły walczyć z tym nałogiem. Kiedyś pił sporadycznie, a jak już zamieszkaliśmy razem, 3 lata...

Witam, mam 22 lat, jesteśmy razem już prawie 6 lat, mój chłopak ma lat 25, od zawsze miał problem z alkoholem. Nie mam już siły walczyć z tym nałogiem. Kiedyś pił sporadycznie, a jak już zamieszkaliśmy razem, 3 lata temu, to już się zaczęło coraz częściej i częściej. Dostał od rodziców firmę, nad którą jest nasze mieszkanie, do pracy ma tylko 6 schodków i jest w firmie. Prowadził ją od początku z bratem, ale tylko 2 lata i brat go zostawił, bo ciągle pił, zabierał firmowe pieniądze i ciągle były konflikty. Teraz jego tata założył nowa firmę i go zatrudnił, bo mieliśmy nadzieje, że zrozumiał, że może wszystko stracić i się poprawi... ale niestety. Już tyle razy go wyciągaliśmy z długów, a on dalej w nie wpada, jak jest w transie. Kiedyś zdarzało mu się upić raz na czas i bardzo żałował, przepraszał itp. Teraz jest już tak źle, że potrafi pić 2 miesiące, a jak wytrzeźwieje, mówi no i nic takiego się stało. Nie widzi, że ma problem i zaledwie 25 lat.

Ma naprawdę ciężki charakter, a jak już wypije, to nic mu się nie przetłumaczy. Jest awanturny, nie umie spokojnie z nami o tym porozmawiać, krzyczy, mówi żebyśmy żula z niego nie robili i mu choroby nie wmawiali. Nie wiem co mam już zrobić, może wyprowadzanie się, zostawienie go samemu sobie itp. nie pomogło... nic nie pomaga. W zeszłym tygodniu skończył swoje 8 dniowe picie i stwierdził, że nie chce pić i chce się leczyć, żebym mu pomogła i go nie zostawiała itp. Ale jak wczoraj zapytałam, czy poszukamy jakieś pomocy powiedział, że później, a dziś jak wróciłam z pracy widzę, że ma już wypite, już ze 3 piwka wypił i nie ma z nim gadki. Teraz się zastanawiam czy na tym się skończy, czy to początek nowego maratonu jego picia...:( Jeszcze boli mnie to, że naprzeciwko mojego domu jest taki salon gier i tam mieszka taki 60-letni pijak i przychodzą tam sami starzy pijacy, a on ich wszystkich uwielbia. On nie ma kolegów w swoim wieku, tylko takich żuli i z nimi pije. Kiedy chce, wychodzi sobie z pracy i tam idzie na piwko. Co ja mam zrobić, bo już nie mam siły to mnie już tak niszczy psychicznie. Byłam silna i ciągle myślałam, że sobie poradzę i on to zrozumie, ale teraz czuję się przegrana, nie mam już siły walczyć, ani ciągle się kłócić, tłumaczyć, że jemu nie wolno pić. Bardzo proszę o jakieś wskazówki, bo czuję się taka bezsilna.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jaki wpływ na leczenie depresji ma picie alkoholu?

Mój mąż ma 47 lat i od siedmiu lat leczy się na depresję dwubiegunową. W 2009 r. był po raz pierwszy chospitalizowany. Od tamtej pory bierze leki o nazwie D***, C***, i l***. Bardzo się boję, że będzie nawrot...

Mój mąż ma 47 lat i od siedmiu lat leczy się na depresję dwubiegunową. W 2009 r. był po raz pierwszy chospitalizowany. Od tamtej pory bierze leki o nazwie D***, C***, i l***.

Bardzo się boję, że będzie nawrot choroby, ponieważ coraz częściej pije kilka piw dziennie, pomimo że proszę i tłumaczę, że tak nie wolno. Nie wiem co mam zrobić, aby nie pił. Od wypicia po okolo 2-3 godzinach bierze tabletki.

Jak mam przetłumaczyć, żeby nie pił? Może nic nie mówić? Widzę, że zdrowy nie jest i wymaga przyjmowania leków. Choroba w ciągu tych kilku lat wracała już kilka razy i zawsze jest coraz gorzej. Proszę o radę, jak mam postąpić? A może mąż robi mi na złość?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Ucieczka w alkohol, sen i myśli samobójcze...

Witam! Mój chłopak ma depresję (nie jest stwierdzona przez lekarza). Bardzo chciałabym mu pomóc, ale nie wiem jak. Problem tkwi również w tym, że nie jesteśmy razem od paru dni. Zerwałam z nim, pomimo tego, że go kocham. Przyjaźnimy się...

Witam! Mój chłopak ma depresję (nie jest stwierdzona przez lekarza). Bardzo chciałabym mu pomóc, ale nie wiem jak. Problem tkwi również w tym, że nie jesteśmy razem od paru dni. Zerwałam z nim, pomimo tego, że go kocham. Przyjaźnimy się i jesteśmy ze sobą blisko, jednak on nie jest w stanie mnie pokochać. Chcę mu pomóc jako przyjaciółka. On nie może zapomnieć dziewczyny, z którą był niecałe 3 miesiące, a minęło od tego już 10 lat, nie może dogadać się z rodzicami, ucieka w alkohol i imprezy z kolegami, ucieka w sen i ma myśli samobójcze. Jak mogę mu pomóc, pomimo tego, że dzielą nas kilometry?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Alkoholizm w rodzinie. Co robić?

Mam 17 lat i doskonale zdaję sobie sprawę z sytuacji, która już od dłuższego czasu istnieje w moim domu. Mam tatę alkoholika. Nie wiem, od kiedy dokładnie zaczęła się ta jego "przygoda" z nałogiem. Pewne jest to, że jest coraz...

Mam 17 lat i doskonale zdaję sobie sprawę z sytuacji, która już od dłuższego czasu istnieje w moim domu. Mam tatę alkoholika. Nie wiem, od kiedy dokładnie zaczęła się ta jego "przygoda" z nałogiem. Pewne jest to, że jest coraz gorzej. Tata początkowo pił z kolegami, dla towarzystwa. Potem zaczęło się coraz częstsze spożywanie alkoholu i w większych ilościach. W końcu doszło do tego, że kupował sobie ćwiartkę i pił po kątach sam. Teraz dochodzi do tego, że potrafi kupić sobie byle jakie wino, czy taniego jabola, aby tylko coś przełknąć. Zdarza się, że przed wypłatą nie ma zbyt wielu pieniędzy na zakupy, ale on na alkohol zawsze coś znajdzie. Potrafi też grzebać w naszych portfelach, kradnąc pieniądze i bacznie wypierając się tego co zrobił. Najgorsze jest to, że jak wraca do domu po pracy i jest normalny, to można go przyłożyć do rany, a jak zacznie swoją "ucztę" chowając się po piwnicach, grzebiąc w szafach etc., robi się agresywny, zaczyna wszystkich o wszystko obwiniać, krzyczeć itd.

Kilka razy zdarzyło się nawet, że uderzył mojego młodszego brata. Mnie na szczęście nie tknie. Oczywiście, kiedy jest pijany, ja strasznie źle się z tym czuję. Nie mogę na niego patrzeć, wykrzykuję mu w twarz różne rzeczy, nie mogę się pogodzić z tym, że to właśnie ja mam taki problem. Najgorsze jest to, że gdy jest trzeźwy nie potrafię z nim rozmawiać np. o tym, co robił dzień wcześniej gdy był pijany etc. Dostaję blokady i choćbym chciała, to nie dam rady. Tak bardzo wstydzę się tego co robi, że nie jestem w stanie wyżalić się nawet najlepszym przyjaciółkom. Kiedy mama rozmawia z nim na ten temat, udaje, że jest święty i że nic się nie stało. Nie chce przyznać się do tego, co robi, bo jest mu wstyd, ale wola wypicia alkoholu jest silniejsza. O leczeniu nie chce słyszeć. Bardzo chciałabym, aby on w końcu zmądrzał. Chciałabym mieć normalnego ojca, który mnie przytuli, gdy będę tego potrzebowała i z którym będę mogła swobodnie porozmawiać o wszystkim. Jestem na skraju wyczerpania nerwowego ;( Co mam zrobić, aby przetrwać te trudne chwile? Jak reagować, gdy ojciec jest pijany? Co powinnam, a czego nie powinnam?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to uzależnienie?

Witam, Chciałabym aby moje obawy okazały się bezpodstawne, ale to się okaże. Pochodzę z rodziny, gdzie tata pił, podjął leczenie i nie pije już od 15 lat. Życie mojej rodziny zmieniło się diametralnie i ja sama, mam prawie 30 lat,...

Witam, Chciałabym aby moje obawy okazały się bezpodstawne, ale to się okaże. Pochodzę z rodziny, gdzie tata pił, podjął leczenie i nie pije już od 15 lat. Życie mojej rodziny zmieniło się diametralnie i ja sama, mam prawie 30 lat, zapomniałam już jak to jest, gdy ktoś nadużywa alkoholu. Obecność alkoholu pojawiła się w moim życiu, odkąd zamieszkałam z chłopakiem. Otóż jest on barmanem, oboje pracujemy za granicą i od czasu do czasu wychodzi z kolegami na bilarda i przysłowiowe piwko, czasem piwko plus jakiś drink. Nie wraca pijany, zataczający się jak kiedyś mój ojciec. Czasem jak ma wolny dzień, kupuje sobie 2 piwka i wypija do obiadu. Ale to też nie zawsze. Widzę, że alkohol jest obecny w jego życiu, że lubi od czasu do czasu wypić coś fajnego, z klasą. Czy on jest osobą pijącą normalnie? Od kiedy można mówić o 'nienormalności'? Mam czasem wrażenie, że to ja panikuję i myślę sobie, że jest on na dobrej drodze do uzależnienia. Mówię mu o tym, ale on nie rozumnie do końca moich obaw i uważa, że niesłusznie panikuję. Osobiście nienawidzę alkoholu, bo wiem ile krzywdy potrafi wyrządzić, nie lubię obecności alkoholu w domu, w lodówce. Zauważyłam, że jestem bardzo wrażliwa na ten temat chyba przewrażliwiona. Ale przecież wszystko dla ludzi prawda? Przecież nie każdy lubiący wypić jest uzależniony. Kiedy się nim staje? Będę wdzięczna za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mój tata miał depresję, teraz zaczął pić - co robić?

Witam! Nazywam się Karolina, mam 14 lat. Mam poważny problem, ponieważ mój Tata (37 lat) miał depresję, był na leczeniu w szpitalu w Krakowie, na osiedlu Złotej Jesieni, brał leki, chodził do psychologa, psychiatry, terapeuty. Wyszedł ze szpitala po dwóch...

Witam! Nazywam się Karolina, mam 14 lat. Mam poważny problem, ponieważ mój Tata (37 lat) miał depresję, był na leczeniu w szpitalu w Krakowie, na osiedlu Złotej Jesieni, brał leki, chodził do psychologa, psychiatry, terapeuty. Wyszedł ze szpitala po dwóch miesiącach. Przyjeżdżał na przepustki na weekend. Po wyjściu ze szpitala lekarze mówili, że wszystko jest na dobrej drodze, bo faktycznie - Tata czuł się lepiej, śmiał się, żartował, chodziliśmy na grille, imprezy rodzinne, ale jednak pod wpływem leków przeciwdepresyjnych było fatalnie.

W domu po prostu panowało piekło. KOSZMAR. Tata był otępiały, nie mógł się skoncentrować, wzrok mu się pogarszał, mówił, że jest nikomu nie potrzebny, chciał aby Pan Bóg go zabrał... Wszystko mu nie pasowało, nikogo nie lubił. Nie był sobą. Krzyczał na mnie (jestem jedynaczką), na mamę. Kiedyś mama umyła podłogę płynem o zapachu mydła marsylskiego, to się rozpętało piekło. Zaczął się wydzierać, że mama chce go już wszystkim wykończyć, że jej na nim nie zależy i takie tam. Oprócz tego był też CHOROBLIWIE zazdrosny. O wszystko i o wszystkich.  O sms z erotycznymi reklamami które do Mamy przypadkowo ktoś wysłał, sprawdzał wszystkie bilingi z telefonów, mój telefon, GG, e-maile... KOSZMAR po prostu.

Aczkolwiek, kiedy przestał stosować leki przeciwdepresyjne, i wrócił do swoich leków (mówię tutaj o lekach na cukrzycę i nadciśnienie) nagle wszystko ustało. Nie ma żadnych kłótni, konfliktów, sporów... Nic! Jest tak jak dawniej!!! Nawet wrócił do pracy, i codziennie wraca ucieszony. Na początku myślałam, że on to wszystko, ukrywa, tuszuje. Ale ile by można tak było ukrywać to, że go coś gnębi? Jedak wszystko wróciło na właściwy tor.

Ale ostatnio pojawił się nowy kłopot. Tata coraz częściej zaczyna pić. Wprawdzie nie pije codziennie, ale co tydzień. Kiedy tylko przychodzi weekend to on pije, czasem nawet sam ze sobą. Obawiam się, że to choroba (depresja) się nawraca i on chce się jej pozbyć alkoholem. Chce jakby odbiec od tego. Uniknąć nawrotu. Boi się, że choroba powróci. Takie ja odniosłam wrażenie. Mama chciała mu postawić twarde warunki, czyli, że np. "albo przestajesz pić, a jak nie to żegnam" lub "pójdziesz sie leczyć, a jak nie, to składam pozew o rozwód", ale nie postawi Mu tych warunków, ponieważ Tata ma słabą psychikę i Mama nie zaryzykuje aż tak bardzo, bo Mama twierdzi że Tata mógłby coś sobie zrobić!

Nieraz podczas choroby mówił, że się idzie powiesić, albo chciałby, żeby już go zabrało z tego świata, a ja wiem jaki Tata jest wrażliwy, i miękki. On by sobie sam nie poradził. A w tej chwili naszym problemem jest zadłużenie. Oczywiście nie bije nas, ani nie wyzywa. Ale przez to picie może sobie coś zrobić i zniszczyć sobie zdrowie. Bo taki sposób, jak alkohol, to na odbieganie od problemów jest za słaby i trzeba mu to powiedzieć. A ja mam na niego NAJWIĘKSZY wpływ. Ale jak mu to powiedzieć żeby poszedł na odwyk? Czy to dobry pomysł? Co mam Mu powiedzieć, żeby go przekonać? Jakich argumentów użyć? Pozdrawiam, Karolina.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Dlaczego piję więcej?

Witam! Od dłuższego czasu mam problem z alkoholem. Zgłosiłem się nawet w związku z tym do poradni, gdzie terapeuta powiedział mi, że jestem uzależniony od alkoholu. Nadal jednak nie jestem przekonany, że powinienem się leczyć, a na pewno nie traktuję...

Witam! Od dłuższego czasu mam problem z alkoholem. Zgłosiłem się nawet w związku z tym do poradni, gdzie terapeuta powiedział mi, że jestem uzależniony od alkoholu.

Nadal jednak nie jestem przekonany, że powinienem się leczyć, a na pewno nie traktuję siebie jako alkoholika. Nie urywa mi się film, ale mam inne problemy związane z moim piciem. Zauważyłem jednak, że odkąd zgłosiłem się do poradni w związku z moim piciem, ujawniłem się ze swoim problemem, piję jeszcze więcej, praktycznie codziennie.

Dlaczego tak się dzieje, dlaczego odkąd zacząłem oficjalnie mówić o swoim problemie terapeucie zacząłem pić więcej, pofolgowałem sobie?? Dlaczego myślę sobie, że skoro już mam problem i tak jestem alkoholikiem to mogę pić jeszcze więcej? Proszę o szczerą odpowiedź!

Jak sobie poradzić z uciekaniem w alkohol z problemami?

Mam problem ze Sobą, chyba. W sierpniu wyszłam za mąż (po 7 latach wspólnego mieszkania i bycia razem). Zawsze było dobrze, nie bajkowo - bo tak jest w bajkach - ale czułam się szczęśliwa, że się spełniam, i że to...

Mam problem ze Sobą, chyba. W sierpniu wyszłam za mąż (po 7 latach wspólnego mieszkania i bycia razem). Zawsze było dobrze, nie bajkowo - bo tak jest w bajkach - ale czułam się szczęśliwa, że się spełniam, i że to jest to. Pochodzę z patologicznej rodziny, było mi ciężko dorastać wśród alkoholizmu matki i jej konkubenta, chciałam dla siebie czegoś innego. Mój Mąż dawał mi poczucie bezpieczeństwa... Po ślubie zaraz zaszłam w ciążę, w 14 tygodniu poroniłam, co dla mnie było straszne, chyba do dziś nie pogodziłam się z tym. Czuję, że wszystko mnie przytłacza, coraz częściej patrzę na swój nadgarstek i mam ochotę umrzeć, uciec od tego wszystkiego. Codziennie kłócę się z Mężem (który stracił pracę miesiąc temu - więc staram się tłumaczyć sobie jego dziwne fochy), mam dość mojej pracy i wszystkiego, co mnie otacza, nie widzę sensu mojego życia, a co najgorsze, jak się kłócimy i zostaję sama, mam ochotę się napić. Nigdy nie piłam alkoholu, jednak wiem, że wtedy usnęłabym bez trosk, bez myśli. Miałabym gdzieś jego pretensje i cały świat. Wiem, że alkoholizm nie jest dziedziczny, ale wiem też, że czuję potrzebę zapomnienia. Widziałam jak staczała się matka, odwiedzałam braci w domu dziecka, nie chciałabym. Ale sobie nie radzę z niczym. Ostatnio sobie nóż przymierzałam do nadgarstka, tyle że stchórzyłam. Później sobie wyrzucałam, że nawet tak prostej rzeczy nie potrafiłam. A miałabym spokój... Nie wiem, czy to może użalanie się nad sobą...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Nic mnie nie cieszy - czy jestem chory?

Jestem w miarę młodym mężczyzną, mam 31 lat. Dużo w życiu przeszedłem, choćby utratę rodziców i mam dość długi czas myśli samobójcze. Dość często o tym myślę, czasami ostatnio dość często zaglądam do kieliszka. Nie mam pracy, nie radzę sobie...

Jestem w miarę młodym mężczyzną, mam 31 lat. Dużo w życiu przeszedłem, choćby utratę rodziców i mam dość długi czas myśli samobójcze. Dość często o tym myślę, czasami ostatnio dość często zaglądam do kieliszka. Nie mam pracy, nie radzę sobie z bieżącymi problemami. Nie sypiam czasami nawet po tygodnie, czasami również duszę w sobie to wszystko i płaczę sam do siebie, nie ogarniam tego. Nie mam apetytu, nie mam ochoty na nic, nic mnie nie cieszy, nic mnie nie interesuje. Nie wiem, co bym mógł zrobić w takiej sytuacji. Jeżeli bym mógł prosić o jakiekolwiek wskazówki, by poprawić ten stan... Bardzo proszę, co bym mógł zrobić, by wrócić do rzeczywistości? Naprawdę dręczy mnie to i dlatego próbuję zaczerpnąć jakiekolwiek informacje. Z góry dziękuję i oczekuję na odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to może być problem?

Postaram się przedstawić pokrótce mój problem, choć kilka lat trudno opisać w kilku tylko słowach. Mam 27 lat, a od 6 w szczęśliwym związku – tak myślałam. Od pewnego czasu zaczęłam się zastanawiać czy mój chłopak (30 l) nie ma...

Postaram się przedstawić pokrótce mój problem, choć kilka lat trudno opisać w kilku tylko słowach. Mam 27 lat, a od 6 w szczęśliwym związku – tak myślałam. Od pewnego czasu zaczęłam się zastanawiać czy mój chłopak (30 l) nie ma problemów z nadużywaniem alkoholu. Wszystko zaczęło się od wyjazdu za granicę, kiedy raz po raz zostawałam wieczorami w domu, a on w tym czasie dobrze się bawił popijając. Wracał często w takim stanie autem do domu (po powrocie do kraju nie zdarzyło mu się to już). Na początku myślałam, że z dala od domu i swojej rodziny oraz nawałem pracy tak to po prostu znosi nowe miejsce i klimat, ale po moich prośbach nic się nie zmieniło. Doszło nawet do tego, że nie zawsze przyniósł do domu zarobione pieniądze.

Po powrocie każde z nas zamieszkało w swoim rodzinnym mieście i wróciło do swoich obowiązków. Nadal widywaliśmy się weekendami, ale nie mieszkaliśmy razem. Mieliśmy plany zamieszkać razem. W końcu nadarzyła się taka możliwość, lecz mieszkanie trzeba było wyremontować – i znowu się zaczęło. Codzienny „browarek pomaga przy pracy, lepiej się pracuje i myśli” – tak mówił. Cały czas nurtowało mnie pytanie czy nie za dużo i za często sięga po piwo, ale po rozmowie doszliśmy do porozumienia i obiecał, że jak tylko skończy remont, ograniczy picie, a ja wierzyłam i ufałam w to co mówi. Jednak po tym wszystkim minęło już 8 miesięcy, a ja nadal czekam na zmianę zachowania, często dochodzi między mani do kłótni właśnie przez to piwo, gdyż doszło do tego, że nawet jak poproszę, aby nie pił chociaż przez 2 dni, kiedy się widzimy – wpada w złość i mówi, że jak mi nie pasuje to mnie nie trzyma na siłą i że on wie co robi. Kilka razy przyłapałam go na kłamstwie, lecz on nawet nie uważał, że źle robi.

Był taki okres, że wciągnął się w hazard na dobre – wiedziałam, że nie poradzę sobie sama, więc o wszystkim powiedziałam jego mamie i razem postawiłyśmy warunek zmusi z tym skończyć albo wszyscy się od niego odwrócą – od jakiegoś czasu nie chce słyszeć o grze na automatach, więc myślę, że mu przeszło. Był taki dzień, że naprawdę zaczynało być coraz gorzej i wynikło kilka sytuacji, których podejrzewam, że się wstydził i chyba sam doszedł do takiego wniosku, bo sam zgłosił się do psychologa. Wszystko było w porządku – nie pił przez 2 tygodnie, byłam szczęśliwa i mieliśmy niemal bezkonfliktowy związek do momentu spotkań grupowych, gdzie byli alkoholicy w naprawdę zaawansowanym stadium choroby. Po tych spotkaniach twierdził, że on nie pasuje tam, bo potrafi się kontrolować, wie ile może wypić i nie dopuści do tego co inni mówili na AA.

Ostatnio zdarzają mu się etapy „użalania nad sobą” lub „nerwówki o byle co” – uważa, że jest do niczego, że nic nie potrafi, że nie umie rozkręcić firmy, którą niedawno założył – choć przekonuję go, że jest dobry w tym co robi i jakie ma pomysły, ale to nic nie daje. Pomagam mu jak tylko mogę i wspieram, ale on uważa, że nie robię nic i jestem niewyrozumiała. Bywają dni, że muszę uważać na to co mówię, żeby go nie zdenerwować i nie zacząć kłótni – stał się bardzo nerwowy. Ostatnio powiedział, że dobrze, że ma piwo, bo sam nie potrafiłby się uspokoić w momencie, jak go coś wyprowadzi z równowagi. Wiem, że to dobry i zdolny człowiek, a alkohol zmienia go w zupełnie innego. Na początku tego nie dawał poznać po sobie, ale teraz zaczyna być coraz gorzej i czasami wydaje mi się, że nie potrafi zapanować nad nerwami. Gdyby nie ten alkohol to nie mielibyśmy w zasadzie żadnych poważnych problemów.

Myślę, że duży wpływ ma środowisko, w którym się obraca – ludzie bez związków i rodzin, którym zależy tylko, żeby mieć na piwo od rana lub jeszcze inne używki, a on nie potrafi nikomu odmówić, jeśli wchodzi w grę piwo i koledzy. Ostatnio postanowił się na jakiś czas nie spotykać, a ja nie narzucam się z nadzieją, że sobie wszystko przemyśli i zrozumie, że ma już tyle lat, że czas zacząć normalnie żyć i że doceni brak mojej obecności (bo uważam, że naprawdę jestem dla niego w stanie wiele zrobić i pomóc, jeśli tylko che). Proszę o pomoc, bo nie wiem jak mam się zachować i co dalej zrobić, czy odwrócić się od niego, bo chce mieć szczęśliwą rodzinę w przyszłości, nawet jeśli teraz będę musiała cierpieć przez rozstanie. Jak działa umysł takiego człowieka, czy naprawdę potrafiliby mnie zostawić dla wolności picia ? Czy to w ogóle można nazwać problemem z alkoholem? Proszę o radę.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak zmienić swoje podejście?

Mam na imię Kinga. Mam 20 lat. Od kilku lat nie umiem sobie poradzić ze swoim samopoczuciem. Czuję się człowiekiem bez wartości, nic mi nie wychodzi, tak jakbym chciała, i mam ciągłe zmiany, w zasadzie wahania, nastrojów....

Mam na imię Kinga. Mam 20 lat. Od kilku lat nie umiem sobie poradzić ze swoim samopoczuciem. Czuję się człowiekiem bez wartości, nic mi nie wychodzi, tak jakbym chciała, i mam ciągłe zmiany, w zasadzie wahania, nastrojów. Ze stanu euforii przechodzę w smutek. Jestem też DDA.

Jako, że gdy byłam dzieckiem, nie doznałam zbyt wiele uczucia, teraz można powiedzieć, że żebrzę o miłość. Staram się, wybaczam rzeczy, które mnie bolą i smucą, bo boje się być sama. Przesadnie okazuje uczucia, np ciągłą chęcią przytulania. Oddaje siebie i bardzo przeżywam jak coś idzie "nie tak". Czuję się wtedy winna. Że to musi być moja wina, że coś jest ze mną nie tak, że albo za mało się staram albo za dużo.

Rozkładam każdą sytuację na czynniki pierwsze, zastanawiam się trzy razy zanim coś postanowię. W końcu jednak pomimo, że coś mi nie odpowiada, i tak się na to godzę, bo nie chce, aby mój chłopak mnie zostawił. Kiedyś samookaleczałam się. Miewam myśli samobójcze. Nie są one codzienne, ale jednak można powiedzieć "cykliczne". Chciałabym się w końcu cieszyć życiem, ale nie wiem, jak mam to zrobić. Mam wiele planów, ale szybko się zniechęcam.

Mam niskie poczucie własnej wartości, pomimo tego, że często ludzie mi mówią coś odwrotnego. Chciałabym to zmienić, tylko nie wiem, gdzie mam to zrobić, do kogo się udać, więc zamieszczam tą prośbę tutaj w nadziei na odzew. Z góry dziękuję. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Upija się w samotności... i co teraz?

Mój chłopak ma 27 lat i ma problem... tak mi się przynajmniej wydaje. On ma mocną głowę i lubi pić - niestety. Najgorsze jest to, że będąc sam w domu, potrafi wypić nawet 9 piw. To najbardziej mnie martwi. Czasem...

Mój chłopak ma 27 lat i ma problem... tak mi się przynajmniej wydaje. On ma mocną głowę i lubi pić - niestety. Najgorsze jest to, że będąc sam w domu, potrafi wypić nawet 9 piw. To najbardziej mnie martwi. Czasem zdarza się, że po tylu piwach do mnie dzwoni, a następnego dnia nic nie pamięta. Powiedziałam mu, że nie będę tolerować takiego zachowania, to wyznał mi, że robi to z nudów, dla zabicia czasu i dlatego, że miewa kłopoty ze snem, a tak tylko się wysypia. Ostatnio obiecał mi (ale sam z siebie) że nie będzie pił rok - nie wytrzymał nawet miesiąca. Znamy się od jakichś 9 miesięcy i bardzo mi na nim zależy, ale nie wiem czy poradzę sobie, jeśli ten problem się nasili, bo niestety wiem, z doświadczeń w moim otoczeniu, ile krzywdy potrafi wyrządzić alkohol. Proszę o pomoc. Czy to już jest problem? Jak mu pomóc? Czy może postawić mu warunek albo ja albo alkohol?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Moi rodzice nadużywają alkoholu - jak mam z tym żyć?

Witam. Mam 20 lat. Jestem zdrowa, młoda... I powinnam żyć pełnią życia, jednak nie potrafię. Problemem są moi rodzice, którzy nadużywają alkoholu... Mam straszne wspomnienia z tym związane i lęki, bo koszmary z dzieciństwa wciąż się powtarzają. Widzę,...

Witam. Mam 20 lat. Jestem zdrowa, młoda... I powinnam żyć pełnią życia, jednak nie potrafię. Problemem są moi rodzice, którzy nadużywają alkoholu... Mam straszne wspomnienia z tym związane i lęki, bo koszmary z dzieciństwa wciąż się powtarzają. Widzę, jak się staczają na dno i nie mogę nic poradzić. Wieczorami nadsłuchuje dźwięków, zastanawiając się wciąż: czy piją w pokoju obok? Kłócą się?

Ostatnio zauważyłam, że mama zaczyna pić sama, po kryjomu, a nigdy tego nie robiła... Piją coraz częściej... Żyję w ciągłym stresie, płaczę wieczorami, mam myśli samobójcze... Mam wspaniałego chłopaka, który chce mnie stąd zabrać na drugi koniec Polski, gdzie mieszka. Mówi, że ich picie mnie zabija. Bardzo bym chciała zamieszkać z nim, bo tylko przy nim czuję się bezpieczna, jesteśmy już ze sobą 3 lata. Ale ja porostu boję się, że oni się tu pozabijają – muszę ich pilnować...

Mam marzenia, chciałabym pójść na studia, lecz jak mam stąd wyjechać? Oni nie podejmą leczenia...Ten koszmar nigdy się nie skończy...A ja nie mam już sił, by tak żyć....Co mam robić? Czy rzeczywiście powinnam opuścić dom? Zostawić ich samym sobie? Nie wiem, czy potrafię... Bardzo kocham swoich rodziców i gdyby któremuś z nich coś się stało, nie wybaczyłabym tego sobie... Bardzo proszę o radę... I z góry dziękuję za pomoc... Kasia

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czemu nie chce mi się żyć?

Nazywam się Klaudia, mam 12 lat, choruję na cukrzycę typu 1 od 6 lat. Męczy mnie to. Mam ojca pijącego, nie ma dnia, żeby nie pił, mama chce się rozwieść, ale nie potrafi, boi się o mnie i moją siostrę, ja już nie mogę! Pomocy!
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Chcę się leczyć

Jestem alkoholikiem i mam poważny problem z piciem. Nie piłem przez okres dwóch lat. Przez ok. pół roku miałem nad sobą "bat" w postaci "wszywki". Później się jakoś trzymałem, ale na wczasach pofolgowałem sobie i POPŁYNĄŁEM. Po powrocie z wczasów...

Jestem alkoholikiem i mam poważny problem z piciem. Nie piłem przez okres dwóch lat. Przez ok. pół roku miałem nad sobą "bat" w postaci "wszywki". Później się jakoś trzymałem, ale na wczasach pofolgowałem sobie i POPŁYNĄŁEM. Po powrocie z wczasów znów się uspokoiłem, ale raz na dwa, trzy miesiące wypiłem jakiś alkohol. Od ok. dwóch miesięcy zdarzyło mi się pić więcej i mimo, że żona wie o tym, ja próbuję ją oszukiwać. Żona chce się ze mną rozstać, twierdzi, że ma już tego dość. Jest lekarzem i styka się z alkoholikami codziennie. Ja uważam, że wina leży po obu stronach, bo trzeba przyznać, że kobieta ma "ciężki" charakter (sama się do tego przyznaje) i potrafi czepiać się o drobnostki. Ale mimo dziesięcioletniego stażu małżeńskiego, nigdy nie przestałem jej kochać choć wielokrotnie miały miejsce kłótnie.

Ja już nie wiem, co mógłbym zrobić, aby rozwiązać ten problem. Mieszkam w małej miejscowości, znajduje się u nas ośrodek AA, tylko jest mi ogromnie wstyd zgłosić się tam, bo wiem, że całe miasteczko będzie o tym "trąbiło" i z tego powodu szkoda mi żony. Może ktoś z Was jest w stanie mi pomóc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Patronaty