Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 3 6

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Uzależnienie od alkoholu: Pytania do specjalistów

Na dręczący mnie niepokój codziennie się upijam. Co robić?

Dręczy mnie ciągły niepokój. Wracając do domu idę zupełnie inną drogą niż zwykle, przekonana, że coś złego mnie spotka, ciągle czuję lęk w żołądku. Do tego mam zmiany nastrojów, bardzo często się zamyślam, a ocknę się dopiero, gdy ktoś...

Dręczy mnie ciągły niepokój. Wracając do domu idę zupełnie inną drogą niż zwykle, przekonana, że coś złego mnie spotka, ciągle czuję lęk w żołądku. Do tego mam zmiany nastrojów, bardzo często się zamyślam, a ocknę się dopiero, gdy ktoś mnie szturchnie.

Nie potrafię się skupić, jestem kompletnie nieczuła i niewrażliwa. Wszystko jest mi kompletnie obojętne, również w relacjach damsko-męskich. Ponieważ nic nie sprawia mi radości, łacznie z moją pasją, jaką niegdyś było malarstwo, codziennie upijam się licząc, że zobaczę sens. Nigdy nie zaczęłabym się zastanawiać czy wszystko jest OK, gdyby nie ciągłe pretnensje moich bliskich. Miewam również omamy słuchowe, kładąc się do łóżka słyszę ciężki oddech za moimi plecami.

Nie mogę spać, bo czuję lęk. Tracę kontakt ze wszystkimi. Martwią mnie też częste myśli o sposobie w jaki odbiorę sobie życie. Takie myśli miewam często, właściwie niemal codziennie, i chyba pewnego dnia już nie wytrzymam.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak zwalczyć początki padaczki?

Pocenie się, dreszcze, nie zawsze bezsenność w nocy i wydaje mi się jakby mi włosy wyskakiwały z głowy. Jak to zwalczyć najłatwiej?    
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska

Czy to alkoholizm? Jak temu zaradzić?

Witam! Mam 25 lat, męża i dziecko 9-miesięczne. Moim problemem jest zachowanie męża. Mój mąż nie pije codziennie, nawet nie co tydzień. Czasem nawet dwa miesiące nie pije ani kropli. Ale jak tylko dorwie się do alkoholu, to nie...

Witam! Mam 25 lat, męża i dziecko 9-miesięczne. Moim problemem jest zachowanie męża. Mój mąż nie pije codziennie, nawet nie co tydzień. Czasem nawet dwa miesiące nie pije ani kropli. Ale jak tylko dorwie się do alkoholu, to nie ma umiaru. Raz na jakis czas idziemy do znajomych albo gdzieś sobie wychodzimy i wtedy towarzyszy nam alkohol. Jeśli w porę nie zareaguję to on upija się do takiego stopnia, że nie panuje nad sobą. Robi awantury, nie chce wracać do domu, wywraca się na chodnikach. Jak proszę go żeby ze mną szedł, to on wymyśla, żeby iść gdzieś jeszcze się napić, żeby się dopić, a ja już widzę, że on ledwo co stoi na nogach. Po jednym takim zajściu musiałam wezwać policję bo on chciał uciekać przez balkon. Nie reaguje na żadne tłumaczenia. Czasem też mocno naprężają mu się mięśnie co jakiś czas, tak jakby skurcze, i wtedy najchętniej z kimś by się pobił. Mnie nigdy nie uderzył, ani np. swojej mamy czy dziecka. Tego w życiu, mówi cały czas, że nas za bardzo kocha.

Często w takim pijackim amoku mówi o swoim ojcu, gdyż on zostawił jego i jego mamę jak tylko się dowiedział o ciąży. Ja myślę po prostu, że go to bardzo dręczy, że chyba chciałby go poznać i zadać mu kilka pytań, tj. dlaczego? Rozmawiałam z nim o tym na trzeźwo - powiedział, że mu głupio, że się tak zachowuje, że nie wie co zrobić, by tak się nie zachowywać. Dosłownie jakby miał rozwojenie jaźni. Mówi też że chyba by chciał się z ojcem spotkać, ale się trochę tego boi. Dodam jeszcze, że często po takich imprezach jak z nim o tym rozmawiałam to mówił że: "nie zauważyłaś, że jak piję z tym to mi nic nie jest, a jak z tym to zawsze musi coś być?" - boję się, że to takie pijackie wymówki. Jak mówię mu żeby skończył z alkoholem to się zgadza i wszystko jest OK, dopóki nie nadaży się jakaś okazja, a to czyjeś wesele, a to urodziny itd. Jeśli mówię mu, że nie chę iść, to on się trochę obraża i mówi, że ja nie chcę z nim nigdzie wychodzić. A ja nie chcę po prostu, aby on tak się zachowywał, żeby nie było już takiej sytuacji. Wolę wtedy w ogóle nie iść niż mam użerać się drugie pół wieczoru z nim, żeby zasnął, żeby się uspokoił, że dziecko śpi, że zaraz je obudzi itd. Do niego wtedy nic nie dociera. Jakby nie był tym samym człowiekiem.

Dodam jeszcze tylko, że mój mąż ma lat 26 i jest po tętniaku mózgu. Operację miał jakieś 5 lat temu. Nie wiem czy to może mieć jakieś związek z tym, że może mózg gdzieś jest naruszony i nie działa tak jak powinien, szczególnie jeśli dostanie sporą dawkę alkoholu. Dodam jeszcze, że tego tętniaka ma klipsowanego i nic się z nim nie dzieje, bo byliśmy na prześwietleniu głowy. Po operacji wystąpiły u niego takie skutki jak zanik pamięci. Nie wiem czy może ma to jakiś związek. Proszę o pomoc!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mama dostała padaczki alkoholowej - czy to się może powtórzyć?

Moja mama jakieś parę tygodni temu dostała padaczki alkoholowej, ale przestała pić. Ja do końca nie wiem, co to jest ta padaczka - czy da się ją wyleczyć? Czy może się jej to jeszcze kiedyś powtórzyć? I co mogę zrobić,...

Moja mama jakieś parę tygodni temu dostała padaczki alkoholowej, ale przestała pić. Ja do końca nie wiem, co to jest ta padaczka - czy da się ją wyleczyć? Czy może się jej to jeszcze kiedyś powtórzyć? I co mogę zrobić, bo mama nie chce się leczyć - uważa, że poradzi sobie sama z tym? Proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Dr n. med. Anna Błażucka
Dr n. med. Anna Błażucka

Nerwica a terapia DDA

Mam 22 lata, studiuję dwa kierunki, między innymi pedagogikę, pracuję. Radzę sobie, a przynajmniej takie sprawiam wrażenie. Rodzice są ze mnie dumni. Na ogół jestem wesoła, wychodzę ze znajomymi. Pozornie wszystko ze mną w porządku, tylko czasami albo często, w...

Mam 22 lata, studiuję dwa kierunki, między innymi pedagogikę, pracuję. Radzę sobie, a przynajmniej takie sprawiam wrażenie. Rodzice są ze mnie dumni. Na ogół jestem wesoła, wychodzę ze znajomymi. Pozornie wszystko ze mną w porządku, tylko czasami albo często, w zależności od okresu, czuję się rozdarta i nieszczęśliwa, jakby wszystko szło nie tak. Myślę, że to może być jeden z objawów DDA. Blokuję emocje i to jest chyba najgorsze, jestem maksymalnie zamknięta. Mam miliony opowieści, ale o tym jak naprawdę się czuję i co myślę, nie potrafię mówić - maskuję się. Mam skłonność do intelektualizowania, nie przeżywam, tylko tłumaczę. Często się obwiniam - moja samoocena wypada kiepsko, nie czuję się pewnie - wchodzenie w nowe środowisko jest dla mnie drogą przez piekło. Zostając z nowo poznaną osobą sam na sam czuję się jak na egzaminie. Nie potrafię nawiązywać przyjacielskich relacji z mężczyznami, nie potrafię się zaangażować, a jeśli już to potrzebuję na to bardzo dużo czasu, ale to i tak nic nie znaczy, bo nie potrafię okazywać uczuć. Coś jest nie tak, wiem to, tylko nie jestem pewna czy dobrze diagnozuję swój problem.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mój chłopak pije. Czy warto o niego walczyć?

Witam, mam 18 lat i uporządkowane życie - liceum (przede mną ostatnia klasa) i rodzinę. Zależy mi bardzo na pewnym chłopaku - ma 21 lat. Ba, ja po prostu się w nim zakochalam i nawet nie wiem dlaczego, to takie... Witam, mam 18 lat i uporządkowane życie - liceum (przede mną ostatnia klasa) i rodzinę. Zależy mi bardzo na pewnym chłopaku - ma 21 lat. Ba, ja po prostu się w nim zakochalam i nawet nie wiem dlaczego, to takie niewyjaśnione, ale do sedna sprawy. Mój chłopak jest synem alkoholiczki (zmarla kilka lat temu), żyje w patologicznym środowisku (mieszka z babką i wujkiem - również mają problem z alhoholem, jego dom, do którego nie chciał żebym weszła, wygląda w środku jakby od 10 lat po żadnej awanturze tam nikt nie sprzątał). Wiem, że ten facet może pociągnać mnie na dno i zburzyć moje życie, moją przyszłośc. Mój chłopak żyje chwilą, nie ma wykszałcenia. Byliśmy razem przez 3 tyg. i tylko kilka razy nie czułam od niego alkoholu. Mój chłopak twierdzi, że nie ma problemu, że potrafi nie pić, ale ja widzę, że to nałóg. Ma zabrane prawo jazdy za jazdę pod wpływem (wygadał się jego kumpel, on sam nigdy by mi nie powiedział), jeździ nadal - taką ma pracę - ale jego szef, którego miałam przyjemność poznać nic sobie z tego nie robi, gdyż popijają razem. Martwię się o tego chłopaka… Zrobiłam błąd, bo przez jeden wieczór piłam razem z nim i paroma znajomymi, ale wtedy jeszcze nie byłam świadoma, że oni piją prawie codziennie, myślałam, że to jeden raz w tygdoniu, bo na drugi dzień on miał wolne. Teraz urwał mi się kontakt z moim chłopakiem, bo nie wytrzymałam. Pewnego dnia umówiłam się z nim na szczerą rozmowę, chciałam postawić mu ultimatum, albo sama nie wiem, pogadać o tym, że zależy mi jak na nikim innym, że nie chcę widzieć go za 10 lat jako - nie oszukujmy się -  menela. On ma pracę póki jest młody, a potem? Pamiętam jak się do mnie przytulił i powiedział, że nie ma nikogo na tym świecie, że jest sam, bez rodziców i nie ma w nikim wsparcia, a ja powiedziałam mu, że ma mnie - nie doszło do niego, bo mnie zignorował. Nie przyszedł na wspomnianą rozmowę, już wiedział, że chcę gadać o alkoholu. Jego telefon odebrał jakiś kumpel i powiedział, że P. jest pijany. Wstąpiło wtedy we mnie takie coś, taka złość - wtedy weszłam do jego "domu"… Tam jest strasznie. On sam był u kolegi, niedaleko - poszłam tam, leżał, myślałam, że jest pijany. Zrobiłam kolejny błąd, bo zaczęłam krzyczeć na niego od progu, co sobie wyobraża, padły z moich ust niecenzuralne słowa, ale chyba miałam prawo? Jak można umówić się z kobietą i nie przyjść? Jak mógł pozwolić kumplowi żeby robił sobie ze mnie takie żarty? Wstał i oznajmił, że nie jest pijany. Czyżby sprawdzał moją rekcję? Poprosiłam go o tę rozmowę, kazał mi poczekać aż wypali papierosa w pokoju obok, gdzie był jego kumpel ze swoją siostrą, potem poczekać, aż gdzieś zadzwoni - a dzwonił do kogoś, żeby przyszedł na piwo, Nie wiem co mu to miało dać, może myślał, że siądę z nimi, wypiję piwo i zapomnę o sprawie? Kiedyś był umówiony ze mną, nie było go przez 2 dni, nie dawał znaku życia, aż nagle sie pojawił. Trzasnęłam drzwiami i poszłam. On nie wyszedł za mną. Od tamtego czasu nie mam z nim kontaktu. Może po prostu on nie potrzebuje kobiety, która będzie mu robić awanturę o alkohol, zburzy jego piękne, beztroskie życie pod wpływem alkoholu? Wiem, że on ma problemy z prawem, ale nie chciał powiedzieć jakie. Wiem, że nie miał lekkiego dzieciństwa, ale z drugiej strony sam jest sobie winien życia, które wybrał, bo ma troje rodzeństwa, które nie zostało tutaj z nim, w tej melinie, w jego "domu". Boli mnie to, że on się niszczy, chciałabym go przytulić i powiedzieć jeszcze raz, że ma mnie, chciałabym mu pomóc, być z nim. Czy warto? Czy warto być z kimś, kto już rano pije piwo, by przebrnąć przez dzień i napić się wódki? Czy on potrafi mnie pokochać i postawić nad alkoholem? Czy i jak go z tego bagna wyciągnąć? Czy dam radę? Czy zanim się obejrzę, sama popadnę w alkoholizm? Dodam, że mam skłonność do używek - zeszłe wakacje puściłam z marihuanowym dymem, teraz palę sporadycznie. Poza tym nie mam umiaru w piciu alkoholu, jak już zacznę na imprezie (pije okazyjnie) to zawsze wleję w siebie za dużo... Czy nasz związek miałby szanse? Czy doszłoby do wspołuzależnienia? Boję się o niego, bo jest teraz sam… Boję się o siebie gdy z nim jestem, bo wiem, że mogę zawalić szkołę i zrujnować swoje plany. Nie ma dnia ani godziny, w której bym o nim nie myślała, gdy jesteśmy razem czuć chemię w powietrzu, mimo tego, że on jest nieodpowiedzialny i wybuchowy - czuję się przy nim dziwnie bezpieczna, bo ufam mu bezpodstawnie... Co robić?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy następny atak padaczki będzie silniejszy?

Dzień dobry. Mój mąż (42 l) od pięciu lat nadużywa alkoholu, pije dużo. 6-tygodni temu miał pierwszy atak padaczki. Nie muszę pisać, co przeżyłam. W karetce pogotowia domięśniowo dostał zastrzyk uspokajający, w szptalu drugi, tym razem dożylnie. Miał...

Dzień dobry. Mój mąż (42 l) od pięciu lat nadużywa alkoholu, pije dużo. 6-tygodni temu miał pierwszy atak padaczki. Nie muszę pisać, co przeżyłam. W karetce pogotowia domięśniowo dostał zastrzyk uspokajający, w szptalu drugi, tym razem dożylnie. Miał spać dwie godziny, spał jednak 10 minut. Kilka razy musiałam mu przypominać co się stało i gdzie jest. Po dwóch godzinach wypuszczono go do domu. Obiecał i przysięgał, że nie bedzie pił. Prawdę mówiąc nie łudziłam się poprawą, ale gdzieś była nadzieja na lepsze. Jednak parę dni temu wypił kieliszek koniaku, następnego dnia drugi. Koniak się skończył, kupił do obiadu wino - jak twierdzi dla zdrowia, wczoraj piwo. Wiem, że zacznie pić. Chciałam zapytać, kiedy może nastąpić następny atak, czy jeśli nastąpi będzie silniejszy i czy może dojść do wylewu? Mąż przez jakiś czas po ataku brał lek uspokajający. O pójściu do lekarza nie chce słyszeć. Na poważną rozmowę też nie ma szans. Bardzo proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak żyć z mężem, który od kilku lat stał się zupełnie innym człowiekiem?

Mam 41 lat, od 19 lat jesteśmy małżeństwem. Około 10 lat temu zaczęły się problemy - mąż miewał stany lękowe, bał się iść do pracy, bał się szefa. Namówiłam go na wizytę u lekarza, który przepisał mu psychotropy, ale oczywiście...

Mam 41 lat, od 19 lat jesteśmy małżeństwem. Około 10 lat temu zaczęły się problemy - mąż miewał stany lękowe, bał się iść do pracy, bał się szefa. Namówiłam go na wizytę u lekarza, który przepisał mu psychotropy, ale oczywiście mąż zbagatelizował sprawę i nie brał leków. Zaczął uciekać się w alkohol, codziennie pił. Miewał różne stany, najgorzej było jesienią - bywało, że mówił o samobójstwie. Do lekarza oczywiście nie chciał iść. Traciliśmy kontakt ze sobą, aż w końcu zdradził mnie (przez ok rok) i nie mówiąc o niczym uciekł za granicę. Po trzech miesiącach pozwoliłam mu wrócić, ale to jest już zupełnie inny człowiek, z którym nie mam żadnego kontaktu. Wiedziałam, że nie będzie łatwo, ale na taki czarny scenariusz nie byłam przygotowana. Mąż zaczął mnie wręcz terroryzować psychicznie, mam wrażenie jakby chciał zrzucić winę na mnie, jakbym to ja go zdradziła. Jest podejrzliwy, mam wrażenie jakby miał jakieś manie, że to ja go zdradzam. Miewa różne okresy, bywa przygnębiony, małomówny, dużo śpi (potafi spać w dzień i kłaść się wcześnie). Jesienią rozpoczęłam studia, mąż przez pół roku się do mnie nie odzywał (bo kto wie co ja tam robię, a studia są mi w ogóle niepotrzebne). Oczywiście nadal nadużywa alkoholu, ostatnio mnie nawet uderzył. Tracę szacunek sama do siebie i boję się, że w końcu ja zapadnę na jakąś nerwicę. Poważnie myślę o rozwodzie, a mamy 3 dzieci. Czy to choroba psychiczna czy tylko wredny charakter mojego męża?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mój mąż jest alkoholikiem. Jak długo jeszcze jego organizm to wytrzyma?

Mój mąż pije chyba od zawsze. Z tego co usiłuję sobie przypomieć, to ponad 20 lat. Chyba od 15 lat pije średnio 7-8 piw dziennie i twierdzi, że on po prostu jest tylko piwoszem. Nie chce mi się już po...

Mój mąż pije chyba od zawsze. Z tego co usiłuję sobie przypomieć, to ponad 20 lat. Chyba od 15 lat pije średnio 7-8 piw dziennie i twierdzi, że on po prostu jest tylko piwoszem. Nie chce mi się już po raz kolejny opowiadać mojego życiorysu (depresja, próby samobójcze, psychologowie, poradnie). Jedno jest pewne - jestem od niego uzależniona, gorzej niż narkoman od prochów, on jest moim powietrzem. Głupie, prawda? Sama tego nie ogarniam, ale tak jest. Po tych wszystkich latach, interesuje mnie teraz tylko jedno - jak mogą wyglądać obecnie jego narządy wewnętrzne, jak długo jeszcze mogą wytrzymać takie codzienne dawki piwa? Dodam jeszcze tylko, że mąż bardzo mało je, w ostatnim czasie bardzo schudł.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Boję się, że mężowi niedługo zabraknie siły, by mnie wspierać. Co robić?

Witam. Jestem młodą mężatką z pewnym doświadczeniem DDA. Sama nie uczestniczyłam w terapii czy spotkaniach z psychologiem (raz próbowałam, ale niestety jest to dla mnie zbyt stresujące, starałam się sama czy przy pomocy literatury wyciągnąć pewne wnioski). Bardzo...

Witam. Jestem młodą mężatką z pewnym doświadczeniem DDA. Sama nie uczestniczyłam w terapii czy spotkaniach z psychologiem (raz próbowałam, ale niestety jest to dla mnie zbyt stresujące, starałam się sama czy przy pomocy literatury wyciągnąć pewne wnioski).

Bardzo wiele spraw udało mi się poukładać, dużo rzeczy wytłumaczyłam mężowi. Mimo iż nie dotyka mnie to już jak dawniej, to nadal we mnie tkwi. Miewałam od bardzo dawna wahania nastroju, długotrwałe dołki, raz nie jadłam innym razem pochłaniałam całą lodówkę, chciałam zniknąć. Zawsze jednak dawałam sobie radę i wychodziłam na prostą. Ostatnio wydarzyło się w moim życiu coś, co mnie odmieniło i nie mogę się pozbierać (była to sytuacja nawiązujacą do przeszłości). Na prośbę męża łykam od 2 tyg. ziołowe leki poprawiające nastrój, ale to nic nie daje.

Nie mam na nic siły, dużo płaczę, nie jestem w stanie funkcjonować. Na siłę staram się udawać, że jest OK i w miarę normalnie zachowywać, bo wstyd mi, że nie umiem sama sobie dać rady tak, jak przez te wszystkie lata. Nie wiem co ze soba zrobić. Boję się, że mężowi niedługo zabraknie siły, by mnie wspierać.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to są początki alkoholizmu?

Witam. Chciałabym się dowiedzieć czy problem leży we mnie czy w moim mężu. Streszczę to pokrótce: mam 30 lat, mój ojciec był alkoholikiem i nie wiem, czy te wszystkie traumatyczne przeżycia związane z jego piciem nie przenoszę na grunt rodziny,...

Witam. Chciałabym się dowiedzieć czy problem leży we mnie czy w moim mężu. Streszczę to pokrótce: mam 30 lat, mój ojciec był alkoholikiem i nie wiem, czy te wszystkie traumatyczne przeżycia związane z jego piciem nie przenoszę na grunt rodziny, widząc w mężu alkoholika? Mój mąż, z którym wielokrotnie rozmawiałam na temat jego wybryków alkoholowych w pracy, nie zmienił swojego postępowania i nie zmienia, nie umie odmówić lub zapanować nad ilością wypijanego alkoholu, zdarza się to raz na jakiś czas mniej więcej raz na dwa miesiące. Poza tym popija w pracy piwo, przynosi piwo do domu, nie opuszcza imprez domowych. Chciałam się dowiedzieć, czy to są początki alkoholizmu.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak pomóc mojemu tacie, który jest alkoholikiem?

Witam, mam 17 lat, dwójkę rodzeństwa, rodziców, dziadków. Wszyscy mieszkamy w jednym domu. Mój tata jest alkoholikiem, pół roku temu stracił pracę właśnie z tego powodu. Od niedawna pracuje za granicą, wraca w weekendy i wtedy zaczyna się koszmar....

Witam, mam 17 lat, dwójkę rodzeństwa, rodziców, dziadków. Wszyscy mieszkamy w jednym domu. Mój tata jest alkoholikiem, pół roku temu stracił pracę właśnie z tego powodu. Od niedawna pracuje za granicą, wraca w weekendy i wtedy zaczyna się koszmar. Pije bez przerwy, wciąż krzyczy, popycha mamę, klnie, rzuca przedmiotami, trzaska drzwiami, parę razy dochodziło do rękoczynów, najczęściej "obrywała" właśnie mama. Zdarzyło się, że ja też miałam odbitą na twarzy jego dłoń. Chciał też bić babcię, brata i nawet młodszą siostrę. Nie ukrywam, że w momencie, kiedy jest pijany nie wytrzymuję i mówię mu, co myślę, ale kiedy widzę jego, idącego w moją stronę, z ręką w górze i " dzikością " w oczach, chowam się pod kołdrę, bo naprawdę strasznie się boję. On domaga się od nas wielkiego szacunku, podczas gdy on nie ma dla nas żadnego.

Dodam także, że alkoholikiem był jego ojciec. Może to też ma jakieś powiązanie. Coraz częściej zaczyna mówić, że go rozumie etc. Coraz bardziej się boimy, nie wiemy jak mu pomóc. Nieważne co by się do niego powiedziało i tak zaraz robi się agresywny i krzyczy. Wciąż robi z siebie kozła ofiarnego, mówi jakies bzdury, że np. mama go zdradza, że przez nią zmarnował tyle lat życia, że miał plan na życie, ale my nie pozwoliliśmy mu go spełnić. Wciąż sa kłótnie o pieniądze, że mamy za dobrze, a te kwoty co daje mamie, to ledwo starczają na taty opłaty. Naprawdę to już wykracza poza wszelkie granice. O leczeniu oczywiście nie chce słyszeć. On przecież jest wspaniały, dobry i to nas " nienormalnych" wysyła do lekarza. Błagam o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Siostra piła kilkanascie lat - czy jest szansa na to, aby wyzdrowiała i była normalna?

Moja siostra pije długo (kilkanaście lat). Od jakiegoś czasu dostaje padaczki. W zeszłym tygodniu miała aż dwa ataki. Ostatni miała jakoś ponad pół roku temu. Podczas, gdy ma te "dni" do picia, to nie dojada lub nie je w...

Moja siostra pije długo (kilkanaście lat). Od jakiegoś czasu dostaje padaczki. W zeszłym tygodniu miała aż dwa ataki. Ostatni miała jakoś ponad pół roku temu. Podczas, gdy ma te "dni" do picia, to nie dojada lub nie je w ogóle. Właśnie teraz jak dostała tych ataków padaczki, to zabrano ją do szpitala. Lekarze powiedzieli, że jest zły stan wątroby. A jeszcze tego samego dnia przewieziono ją do zakładu dla psychicznie i nerwowo chorych. Od tego momentu jest z nią nie dobrze. Zawsze po takich atakach (miała ich chyba wcześniej 3) dochodziła do siebie i już była normalna. A teraz to jak ją widzę od paru dni to jest zupełnie nie tym człowiekiem, co kiedyś (jak była trzeźwa). Teraz to jest słaba, sama chodzić nie może, cały czas leży, mówi niewyraźnie. Rzeczywiście wygląda jakby była osobą psychicznie chorą. Co to może być? Czy jest szansa na to, aby wyzdrowiała i była normalna. Czy może jest to stan nie do przejścia?

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Lek. Agnieszka JamroĹźy
Lek. Agnieszka JamroĹźy

Mąż często zagląda do kieliszka, jestem już u kresu sił. Co robić?

Mam na imię Ewa, jestem mężatką od 10 lat. Mamy dwoje dzieci, 6 i 9 lat. Mam już dość życia w małżeństwie gdzie mąż ma za nic moje zdanie i dobro dzieci. Jestem już zmęczona ciągłym gadaniem, aby nie zaglądał...

Mam na imię Ewa, jestem mężatką od 10 lat. Mamy dwoje dzieci, 6 i 9 lat. Mam już dość życia w małżeństwie gdzie mąż ma za nic moje zdanie i dobro dzieci. Jestem już zmęczona ciągłym gadaniem, aby nie zaglądał do kieliszka. Nie ma komunikacji między nami, wulgarnie się do mnie odzywa…

Do tego doszło, że tak mnie denerwuje, że nawet jak je albo kaszle doprowadza mnie do szału. Jestem już u kresu sił. Doszło u nas od miłości do nienawiści, mąż oczywiście nic sobie z tego nie robi, ale ja mu powiedziałam, że jak się nie zmieni, to go wygonię na dobre. Po prostu brak słów. Dla niego koledzy i kieliszek są najważniejsi. Poproszę o poradę.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak znaleźć w sobie siłę, aby wygrać z przygnębieniem i apatią?

Witam. Mam na imię Paulina, mam 20 lat. Znalazłam się na ciężkim zakręcie życiowym i poza tym, że wszystko mi się sypie w życiu, moje samopoczucie jest z każdym dniem gorsze. Po 16 miesiącach pracy - często po 12 godzin...

Witam. Mam na imię Paulina, mam 20 lat. Znalazłam się na ciężkim zakręcie życiowym i poza tym, że wszystko mi się sypie w życiu, moje samopoczucie jest z każdym dniem gorsze.

Po 16 miesiącach pracy - często po 12 godzin - mam urlop, ale bardzo źle sypiam, nie mogę wypocząć, nie mam siły się umyć, ubrać, nic nie muszę robić - więc nie robię nic. O 16 narzeczony wraca z pracy - wtedy na gwałt się ubieram i z musu robię jakiś obiad, tylko żeby się nie czepiał. Nie mam ochoty na seks, nie sprawia mi przyjemności malowanie, ubieranie się ładnie. Nie chcę wychodzić do znajomych.

W tej chwili jestem w trudnej sytuacji - staram się o przymusowe leczenie mojej matki alkoholiczki i o prawa rodziny zastępczej dla mojej 4,5 rocznej siostry. Mimo że wiem, że muszę działać - iść do sądu, kuratora - nie mogę. Po prostu nie mam siły. Jestem świadoma, że ta sytuacja wpływa na złe samopoczucie, ale jest bardzo źle. W nocy długo nie mogę zasnąć, a w ciągu dnia spałabym cały czas.

Nie wiem jak to ogarnąć. Poszłabym do lekarza rodzinnego, ale pewnie stwierdzi, że nic mi nie jest - w moim małym mieście jest taka mentalność, że tylko grypa i angina to choroby, dentysta to nie lekarz, a nowotwory leczy się tylko za oceanem. Nie wiem do kogo skierować się po pomoc…

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy można leczyć alkoholizm farmakologicznie?

Jesteśmy małżeństwem 21 lat, byliśmy bardzo młodzi zawierając związek. Mąż zawsze był duszą towarzystwa, bardzo lubiany przez swoich kolegów w pracy, jak również moich znajomych. Od paru lat ma ogromny problem z alkoholem - pije 7 miesięcy non stop, po...

Jesteśmy małżeństwem 21 lat, byliśmy bardzo młodzi zawierając związek. Mąż zawsze był duszą towarzystwa, bardzo lubiany przez swoich kolegów w pracy, jak również moich znajomych. Od paru lat ma ogromny problem z alkoholem - pije 7 miesięcy non stop, po czym 4 miesiące nie pije nawet piwa. Ta sytuacja powtarza się, z tym że przerwy w piciu są coraz krótsze. Zaciągnął wiele kredytów bez mojej wiedzy. Banki wydzwaniają, straszą, a on nie odbiera telefonów. Boję się zajęć bankowych. Pomagam, nie mówiąc mu o tym. Mobilizuję go do pracy, którą często zarywa. Pomocników do pracy zawsze wyszykuje podobnych do siebie. Mamy córkę na studiach, jest mi coraz ciężej, czasami chciałabym z sobą skończyć, ale szkoda mi dziecka i moich rodziców, którzy mnie wspierają duchowo. Córka ma tylko jedno rozwiązanie - rozwód. Kocham męża, ale nie wiem, ile jeszcze dam radę to wszystko znosić. Maż nie chce poddać się leczeniu - zna wszystkie procedury leczenia przymusowego, więc śmieje mi się w twarz jak go straszę. Jak mam mu pomóc? Kłótnie, dobroć nic nie dają. Czy można leczyć alkoholizm farmakologicznie? Co robić?

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Czy problemy z dzieciństwa można przenieśc na życie dorosłe?

Witam! Mam 23 lata. Wychowałam się w rodzinie gdzie "rządził" ojciec alkoholik. Zaczął pić kiedy miałam 6 lat, a moja najmłodsza siostra 4 miesiące. Niektóre wydarzenia jako dziecko wymazałam z pamięci, jednak większość z nich pozostała. Pamiętam dokładnie -...

Witam! Mam 23 lata. Wychowałam się w rodzinie gdzie "rządził" ojciec alkoholik. Zaczął pić kiedy miałam 6 lat, a moja najmłodsza siostra 4 miesiące. Niektóre wydarzenia jako dziecko wymazałam z pamięci, jednak większość z nich pozostała. Pamiętam dokładnie - zawsze baliśmy się z rodzeństwem (mam 2 siostry i brata) w jakim stanie wróci tata, co będzie robił, co będzie mówił, będzie się czepiał nas czy mamy - chociaż to było obojętne, bo i tak zawsze stawaliśmy w jej obronie i nam się obrywało. "Szło" wszystko co pod ręką - rzucał szklankami, butami, krzesłami, ganiał nas z piłą motorową czy nożem. Nie moglismy zapraszać sobie znajomych, koleżanek tylko dlatego, żeby nie "najeść się wstydu". Ciężko mi się o tym pisze. Moje dzieciństwo było koszmarem, a to, że wszyscy wyrośliśmy na dorosłych, odpowiedzialnych ludzi zawdzięczamy tylko naszej mamie:). Wspaniałej kobiecie, która chciała dobrze, ale nie miała gdzie z nami uciec, bo jej tata, a mój dziadek to również alkoholik. Na stancję z czwórką dzieci nie było ją stać…

Im byłam starsza tym bardziej przekonywałam się w twierdzeniu, że kiedyś to się skończy - poznam kogoś, kto zabierze mnie z tego domu i tak właśnie się stało. Kiedy miałam 17 lat poznałam mojego obecnego męża. Na początku prosiłam go, żeby mnie zostawił w spokoju, bo widział co się u mnie dzieje, a on pochodzi z bardzo spokojnej rodziny i był w wielkim szoku, patrząc na relacje nasze z ojcem. Nie zostawił mnie. Powiedział, że jest tu od tego, by mi pomóc. Po dwóch latach zabrał mnie za granicę - odpoczęłam psychicznie, było super, cicho i spokojnie. Moje rodzeństwo też zaczęło podróżować i się usamodzielniać :) A w tym samym czasie i tata się uspokoił - co prawda pije do dnia dzisiejszego, ale nie jest już taki szkodliwy, gdy się upije widzi tylko łóżko, idzie spać i go nie ma:)

Teraz mieszkam z mężem w Holandii już 4 lata, tu urodziłam syna (obecnie ma 2 latka) i od kiedy pojawiło się dziecko w naszym życiu okazało się kto jest bardziej odpowiedzialny. Kiedy w Holandii był kryzys z pracą i we dwoje nie pracowaliśmy, a oszczędności starczyły na nie długo - mąż zaczął sięgać po alkohol. Wystarczyły mu 4 piw,a żeby tracił panowanie nad sobą, nie trzeźwiał tydzień. Wtedy pierwszy raz widziałam go pijanego przez taki długi okres, nasz syn miał wtedy 6 miesięcy i właśnie wtedy pierwszy raz mnie popchnał - miałam dziecko na rękach i upadliśmy na łóżko (na szczęście), potem już wystarczyła głupia wymówka, by się kolejny raz upić. Kiedy syn miał niecały roczek uderzył mnie w twarz. Za co? Tego nie wiem, a on nie pamięta!

Od 2007 roku już miał dwa razy wstrzymywane prawa jazdy po jeździe w stanie nietrzeźwości (raz w Polsce i za 12 miesięcy je odzyskał, a drugi raz w Holandii gdzie po miesiącu mu je przysłali twierdząc, że dokumentów wydanych nie w swoim kraju nie mogą przetrzymywac dłużej jak miesiąc). Na dzień dzisiejszy zdarza mu się jeździc po pijanemu, a mi już zaczyna brakować sił. Nie dochodzą moje prośby, groźby, tłumaczenia - nic... Co prawda nie pije już tak dużo i nie jest w stosunku do mnie agresywny, ale boję się, żeby nie wyrządził krzywdy niewinnym ludziom na trasie i żeby znowu nie znalazł sytuacji do tego, aby się porządnie upić i skrzywdzić mnie czy dziecko. Kocham go bardzo mocno, cześciej jest trzeźwy niż pijany, jest dobrym ojcem i myślącym o przyszłości człowiekiem, ale się gubi, a ja nie potrafię mu pomóc, tym bardziej nie chcę takiego dzieciństwa dla syna jakie ja miałam! Co robić, aby go przed tym chronić? Czy ja powinnam odejść? Mój mąż twierdzi, że sytuację z domu przeniosłam na niego i porównuję go do ojca. Co robić? Proszę o pomoc:(

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co mam zrobić z mężem pijakiem?

Co zrobić żeby mąż pszestał pić alkohol, bo niewiem co mam robić. Pomóżcie!
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak namówić męża alkoholika, by pozostał w ośrodku odwykowym?

Witam. Piszę do Państwa, bo mam problem z mężem alkoholikiem, który po namowach zgodził się na leczenie w prywatnym ośrodku odwykowym. Trafił do niego 15.07, a już 16.07 stwierdził, że chce stamtąd wyjść, bo nie daje sobie rady, nie potrafi...

Witam. Piszę do Państwa, bo mam problem z mężem alkoholikiem, który po namowach zgodził się na leczenie w prywatnym ośrodku odwykowym. Trafił do niego 15.07, a już 16.07 stwierdził, że chce stamtąd wyjść, bo nie daje sobie rady, nie potrafi się otworzyć, nie potrafi opowiadać o sobie, nie potrafi nawet słuchać, a najgorsze jest to, że bardzo tęskni. Mąż jest w ośrodku oddalonym od domu o 250 km, można go odwiedzać w niedzielą, ale było to zabronione w pierwszą niedziele jego pobytu tam. Zastanawiam się, czy mąż nie ma depresji. Ostatnie miesiące były naprawdę straszne. Trafił do szpitala psychiatrycznego z powodu halucynozy alkoholowej, wyszedł stamtąd i nie pił przez miesiąc. Brał leki, które przepisał mu psychiatra, leczył się niby na alkoholizm, ale w ulotkach było opisane, że są to leki na depresję, były to leki tj. neuroleptyki, lek przeciwdepresyjny i beta- bloker, a zaraz po wyjściu ze szpitala brał też lek uspokajający z grupy benzodiazepin. Byliśmy u kilku lekarzy psychiatrów, dwóch z nich kazało odstawić mu leki i tak zrobił. Zapomniałam wspomnieć, że mąż raz brał te leki raz nie, a niekiedy mieszał je z alkoholem w taki sposób, że rano wziął leki, a po południu napił się alkoholu. Chcę za wszelką cenę, żeby wytrzymał do końca terapii, ale nie wiem, jak go do tego namówić. Proszę o pomoc!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to już uzależnienie?

Witam, proszę o odpowiedź, gdyż sama nie potrafię już obiektywnie ocenić sytuacji. Od kiedy mieszkamy razem (blisko 3 lata), alkohol zawsze gościł w naszym domu. Piwo, wino (wódka bardzo rzadko). Mój mąż każdego dnia potrafil wypić 3-4 piwa i jeszcze...

Witam, proszę o odpowiedź, gdyż sama nie potrafię już obiektywnie ocenić sytuacji. Od kiedy mieszkamy razem (blisko 3 lata), alkohol zawsze gościł w naszym domu. Piwo, wino (wódka bardzo rzadko). Mój mąż każdego dnia potrafil wypić 3-4 piwa i jeszcze otworzyć butelkę wina. Od jakiegoś czasu - po wspólnej rozmowie - poszliśmy na komproms i uzgodniliśmy, że w tygodniu mąż nie będzie pił więcej niż 2 piwa i 2 (pełne) lampki wina (każdego dnia). W weekendy pije więcej, tzn. całe winko, do 2 czy 3 piw. Czasem jednak zrywa naszą umowę i pozwala sobie na więcej. Mówi, że musi wypić by zasnąć, gdyż uważa, że ma problem z zasypianiem. Oczywiście do lekarza z tym problemem nie pójdzie. Proszę o odpowiedź: czy on już jest uzależniony? Czy jest na dobrej drodze do tego? Jak sobie z tym radzić? Czasem moje prośby by nie pił tak dużo nie wystarczają, a mąż odbiera je jako próbę rządzenia nim. Zaznaczę, że mąż pod wpływem alkoholu nie robi się agresywny, nie siada za kierownicę. Czasem gdy pił więcej, potrafił się przyznać do tego, że pije za dużo, nawet robił sobie przerwę - okolo tygodnia. Wytrzymał, ale po przerwie dalej pił i pije.

odpowiada 3 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Lek. Jerzy Bajko
Lek. Jerzy Bajko
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Patronaty