Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 3 6

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Uzależnienie od alkoholu: Pytania do specjalistów

Mój mąż jest alkoholikiem a ja czuję, że znalazłam się w sytuacji bez wyjścia. Co robić?

Jestem 40-letnią żoną i matką dorastającego syna. Mój mąż jest alkoholikiem. Przez pewien okres podjął leczenie i nie pił. Od miesiąca jednak wrócił do picia. Praktycznie rzadko jest trzeźwy. Wszystko jest na mojej głowie. Do pewnego czasu jakoś sobie...

Jestem 40-letnią żoną i matką dorastającego syna. Mój mąż jest alkoholikiem. Przez pewien okres podjął leczenie i nie pił. Od miesiąca jednak wrócił do picia. Praktycznie rzadko jest trzeźwy.

Wszystko jest na mojej głowie. Do pewnego czasu jakoś sobie radziłam. Od kilkunastu dni jednak czuję się coraz gorzej. Mam wrażenie, jakbym znalazła się w sytuacji bez wyjścia. Zmuszam się, żeby chodzić do pracy. Zaczynam popełniać błędy przy wykonywaniu nawet prostych czynności. Poważne problemy z koncentracją, szybkie denerwowanie się, poważne kłopoty z pamięcią… Gdy jestem sama w domu, popłakuję i siedzę bezczynnie gapiąc się w telewizor. Czasami boję się, że zwariuję. Często towarzyszy mi dziwny, wewnętrzny niepokój.

Przed synem gram rolę pogodnej matki, radzącej sobie z problemami życia codziennego, które w rzeczywistości zaczynają mnie przerastać. Czuję się zmęczona, nic mi się nie chce. Są momenty, że mam problem w przypomnieniu sobie, co robiłam przed chwilą lub wczoraj.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Czy istnieje terapia stacjonarna zamknięta trwająca dłużej niż trzy miesiące?

Potrzebuję pomocy w znalezieniu ośrodka terapii alkoholizmu, która trwa dłużej niż 3 miesiące - czy istnieje w Polsce coś takiego? Niestety krótkotrwale (2-3 miesięczne) leczenie nie oddało długotrwałych skutków.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak można pomóc ojcu, który jest alkoholikiem i ma zaniki pamięci?

Mój tata 6 października '10 skończył 64 lata, z czego ostatnie 30 lat poświecił na codzienne upajanie się alkoholem, ja, moja mama i rodzeństwo nigdy nie byliśmy w stanie pomoc ojcu, ponieważ ma trudny charakter i robił wszystko, by...

Mój tata 6 października '10 skończył 64 lata, z czego ostatnie 30 lat poświecił na codzienne upajanie się alkoholem, ja, moja mama i rodzeństwo nigdy nie byliśmy w stanie pomoc ojcu, ponieważ ma trudny charakter i robił wszystko, by tylko dać mu spokój. Od kilku miesięcy ma coraz częstsze napady padaczki alkoholowej, zaniki pamięci i nie trzyma moczu w nocy - bardzo trudno jest o tym pisać. Ojciec powiedział mojej starszej siostrze, że czuje, że umiera i godzi się z tym, to naprawdę trudne dla naszej całej rodziny. Jeśli się prosi Ojca by czasami zrobił coś innego np. wyszedł na lody, pobawił się z wnukami, by cieszył się piękną jesienią, kolorami, On nie reaguje, widać, że się poddaje i rezygnuje. Jesteśmy załamani. Ja chcę pamiętać mojego tatę jak w czasach mojego dorastania - był przystojnym, dobrze zbudowanym mężczyzna, o bardzo przyjemnym, ciepłym wyrazie twarzy - teraz ojciec jest prawie wrakiem człowieka, a my boimy się o to, co będzie dalej. Co będzie dalej? Na co jeszcze mamy się przygotować? Może jednak istnieje jakiś, jakikolwiek ratunek dla mojego taty?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy dobrze robię myśląc nad daniem mu ostatniej szansy?

Witam. Jesteśmy razem prawie 10 lat. Problem z alkoholem w naszym związku zaczął się ok. 3 lat temu. Mieszkaliśmy że znajomymi w wynajmowanym mieszkaniu. Wieczorne popijawy mojego chłopaka z koleżkami doprowadzały mnie do rozpaczy. Postanowiłam coś zrobić i dałam jemu...

Witam. Jesteśmy razem prawie 10 lat. Problem z alkoholem w naszym związku zaczął się ok. 3 lat temu. Mieszkaliśmy że znajomymi w wynajmowanym mieszkaniu. Wieczorne popijawy mojego chłopaka z koleżkami doprowadzały mnie do rozpaczy. Postanowiłam coś zrobić i dałam jemu ultimatum - albo ja, albo koledzy.

Zamieszkaliśmy razem. Na początku wszystko było OK. Jednak koledzy ciągle o sobie przypominali. Zaczęli do nas przychodzić w weekendy. Nie wiedziałam co robić, tym bardziej, że wśród nich był brat mojego chłopaka. To zrozumiałe, że chcieli utrzymywać kontakt, więc starałam się zaciskać zęby i być cool. Od ok. pól roku każda sobota wygląda podobnie. Sobotnia libacja wieczorna, później wyjście na miasto. Ja w tym nie uczestniczyłam więc siedziałam sama w domu. Po pewnym czasie zaczęłam się poddawać i sama zaglądać do kieliszka. Na szczęście opamiętałam się.

Od ok. miesiąca zaczęło być coraz gorzej - sprowadzanie podejrzanych typów do domu i zamienianie go w melinę. Nie wytrzymałam. Kazałam mu się spakować i wynosić do koleżków. Teraz mam mętlik w głowie. On mnie blaga, mówi, że się zmieni i pójdzie na terapię. Kocham go i wiem, że on kocha mnie, nigdy mnie nie uderzył i bardzo mi pomógł wiele razy. Jest dobrym człowiekiem. Czy dać mu szansę? Jestem zacięta i postanowiłam, że bez terapii nie ma mowy o powrocie. Kocham go, wiele razem przeszliśmy i ciągle wierzę, że może być miedzy nami tak, jak dawniej. Czy dobrze robię myśląc nad daniem mu ostatniej szansy?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Oboje rodzice piją - czy mogę sobie jakoś pomóc?

Mam 15 lat, w swoim życiu przeżyłam wiele. Najdotkliwszą dla mnie rzeczą jest to, że rodzice piją... Często, jak miałam kilka lat, widziałam jak po pijaku tata bije mamę, wrzeszczy na nią, wyzywa od najgorszych. Ja tego nie rozumiałam,...

Mam 15 lat, w swoim życiu przeżyłam wiele. Najdotkliwszą dla mnie rzeczą jest to, że rodzice piją... Często, jak miałam kilka lat, widziałam jak po pijaku tata bije mamę, wrzeszczy na nią, wyzywa od najgorszych. Ja tego nie rozumiałam, moja starsza o 10 lat siostra zawsze reagowała. Mama często mówiła, że się wyprowadzi, pytała się mnie z kim bym została - z nią czy z tatą. Często widziałam jak chodzą pijani po domu, jak prawie zabijają się schodząc na dół - już nie mogłam tego wytrzymać, ale siedziałam w pokoju, zamknięta, myśląc, że ten koszmar się w końcu kiedyś skończy! Przez jakieś pół roku nie było tak źle, ale kilka dni temu, mama przyszła do mnie (była trzeźwa, bo do pracy szła) i powiedziała, że tata chce ją uderzyć, gdy przyszedł, wrzeszczałam do niego żeby przestał, żeby nie przy dziecku (przy mnie) i wyszedł...

Ja tego psychicznie nie wytrzymuję, cały czas płaczę gdy o tym pomyślę. Mam myśli samobójcze, np. co by było gdyby mnie zabrakło tutaj. W nocy myślę sobie jak to zrobić, pociąć się, wbiec na trasę pod samochody, skoczyć z wysokości... Zostałam z tym wszystkim sama, siostra się wyprowadziła, jedynie na kogo mogę teraz liczyć to moja przyjaciółka - gdyby nie ona, to nie miałabym dla kogo żyć i już pewnie bym nie pisała tego listu. Proszę o pomoc, bo nie wiem czy mam coś robić, czy żyć dalej z tym i czekać aż w końcu będę mogła się stąd wyprowadzić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Walka z DDA u 19-latki

Kobieta, 19 lat. Rodzice rozwiedli się 10 lat temu, ponieważ ojciec był alkoholikiem. Zawsze odczuwałam żal tylko do matki. Wśród ludzi czuję się obco, jestem nieśmiała i boję się kontaktów międzyludzkich. Jestem zdania, że nikt mnie nie lubi, ponieważ nie...
Kobieta, 19 lat. Rodzice rozwiedli się 10 lat temu, ponieważ ojciec był alkoholikiem. Zawsze odczuwałam żal tylko do matki. Wśród ludzi czuję się obco, jestem nieśmiała i boję się kontaktów międzyludzkich. Jestem zdania, że nikt mnie nie lubi, ponieważ nie ma we mnie nic pozytywnego. Czuję się beznadziejnie. Odczuwam poczucie winy, gdy chcę coś zrobić tylko dla siebie, jednak nie mam przy tym motywacji. Moim celem była osoba, która mnie zrozumie i pokocha; taka, która będzie ze mną już zawsze. Myślałam, że znalazlam właśnie kogoś takiego... Zostawił mnie pół roku temu, ponieważ nie mógł ze mną wytrzymać. Każdy ze mnie rezygnuje, nawet mnie to już nie dziwi. Odczuwam brak sensu życia, brak perspektyw na lepsze życie. Chodzę cały czas smutna, nie chcę już żyć. Boję się myśli samobójczych, chociaż ciągle myślę o samobójstwie. Boję się także śmierci. Wyobrażam sobie, że stoję nad swoim grobem i mogę umrzeć. Jestem nerwowa, lękliwa. Boję się zasypiać, obawiam się nocy, ponieważ myślę, że się nie obudzę. Odczuwam wrażenie, że zaraz zemdleję, nie mogę złapać oddechu. Mam kołatania serca, zaburzenia snu. Często całymi nocami nie śpię. Jestem także hipochondryczką, ale wszystkie badania mam w normie. W dzień boli mnie brzuch, mam problemy z żołądkiem. Nieustannie czuję lęk, nie mam już siły. Jak można mi pomóc? Chcę żyć normalnie, chcę cieszyć się życiem. Pomocy...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Padaczka alkoholowa - co bedzie z mamą, jeśli nie przestanie pić?

Witam. Mam 22 lata, moja mama jest alkoholiczką odkąd pamiętam. Niestety ostatnio dowiedziałam się, że pojawia się u niej padaczka alkoholowa (mama nie mieszka z nami, nie chce naszej pomocy i uciekła z domu). Proszę mi powiedzieć, co będzie jeśli...

Witam. Mam 22 lata, moja mama jest alkoholiczką odkąd pamiętam. Niestety ostatnio dowiedziałam się, że pojawia się u niej padaczka alkoholowa (mama nie mieszka z nami, nie chce naszej pomocy i uciekła z domu). Proszę mi powiedzieć, co będzie jeśli nie przestanie pić - co jej grozi i jak można jej pomóc, pomimo, że tej pomocy nie chce?

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Dr n. med. Anna Błażucka
Dr n. med. Anna Błażucka

Jestem DDA. Jak żyć, jak wyrwać się z tego obłędu?

Mam 22 lat. Pochodzę z rodziny rozbitej, kiedy miałam 11 lat matka wyjechała za granicę do pracy. Ja i moja starsza siostra zostałyśmy z ojcem alkoholikiem, który pił odkąd pamiętam. Było ciężko, brak pieniędzy, awantury. Później rozwód. Zostałyśmy same z...

Mam 22 lat. Pochodzę z rodziny rozbitej, kiedy miałam 11 lat matka wyjechała za granicę do pracy. Ja i moja starsza siostra zostałyśmy z ojcem alkoholikiem, który pił odkąd pamiętam. Było ciężko, brak pieniędzy, awantury. Później rozwód. Zostałyśmy same z ojcem już na stale, matka osiedliła się za granica. Miałyśmy z nią tylko kontakt tel. i to rzadko, przyjeżdżała też rzadko. Ojciec zabraniał nam spotkań z nią, kiedy dowiadywał się, że przyjechała i że się z nią spotykałyśmy, wyzywał nas i wyganiał z domu, najczęściej mnie. Obecnie mieszkam z chłopakiem (on też pochodzi z patologicznego domu). Ojciec pije dalej. Ogólnie rzecz biorąc niby wszytko jest już ok, bo uwolniłam się od tej patologii, jednak jestem świadoma tego, że jestem DDA. Nie chcę terapii, chciałabym sobie pomóc sama. Czy jest to możliwe?

Jestem osoba bardzo skomplikowaną. Kiedyś byłam nieśmiała. Jednak przyszedł taki okres, że postanowiłam to w sobie zmienić i udało mi się. Owszem, mam chwile niepewności, ale nie tak jak kiedyś. Piszę tu, bo mam, że sobą problemy. Czasami czuję jakby było we mnie kilka osób, często się zawieszam, odpływam gdzieś daleko. Kiedy mam doła - płaczę, patrzę się w jeden punkt, a później się śmieje. Czuje się jakaś inna, ciężko mi znaleźć prawdziwą przyjaciółkę. Miałam już kilka takich pseudo. Mam skłonności do skrajnych zachowań, np. kiedy mam doła potrafię nawet płakać w metrze. Często mam ochotę rzucić wszytko i pobyć sama, pozbierać myśli, czuję, że jest mi to potrzebne - chciałabym zatrzymać czas, zresetować się, zacząć od nowa. Mam poczucie niższości, czuję się beznadziejna za to, że kiedyś byłam nieśmiałą, szarą myszką. Nie czuję się normalna - wiem, że coś jest nie tak. I mam tego potwierdzenie, bo niektórzy mówią mi, że mam popalone w głowie. Czuję, że moje życie to jakiś film. Często robię coś pod wpływem impulsu, np. powiem coś, czego nie powinnam mówić, ale mowię to, mimo że wiem, że będę miała problemy. Tak jakby sama sobie utrudniam życie. Zdarza mi się, że mówię do siebie na ty, np. „ale ty jesteś głupia” itp., jakby mówiła do mnie jakaś inna osoba. Jestem pesymistką, często wyolbrzymiam.

Mam żal do rodziców, że zniszczyli mi dzieciństwo, zawsze czułam się gorsza przez nich i do tej pory tak jest. Nie umiem się odwrócić od matki za to, że nas zostawiła, bo ja sobie to tłumaczę inaczej, chyba na własne potrzeby. Wszyscy twierdza, że tak zrobiła, a ja widzę plusy tej sytuacji, bo pomagała nam materialnie i gdyby nie ona, to byłoby bardzo źle. Mimo to mam żal, mam bardzo wielki żal do nich i często płączę z tego powodu. Tak naprawdę sama nie wiem jaka jestem, nie czuję samej siebie. To dziwne uczucie. Źle mi :((. Chciałbym stracić pamięć i zacząć od nowa. Jestem taka młoda, a czuje się jak stara baba. Nie mam w sobie tej radości młodzieńczej, jestem znudzona życiem. Zadaję sobie pyt: jaki to wszystko ma sens, to nasze przeżywanie problemów, depresje i w ogóle, skoro kiedyś nas zakopią? To pędzenie Bóg wie za czym, ten jeden wielki wyścig szczurów? Chciałabym swoje życie przeżyć inaczej, lepiej, ale brak mi motywacji - chcę to zmienić :( a po chwili to olewam i tak w kółko. Czuję taką dziwną pustkę, gdziekolwiek jestem mam wrażenie, że to nie ci ludzie, że to nie to miejsce, że powinnam szukać dalej. A tym czasem stoję w miejscu. Od roku mieszkam z chłopakiem i sama nie wiem co dalej. Jak żyć, jak wyrwać się z tego obłędu?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Sawrina Stopyra
Mgr Sawrina Stopyra

Jak namówić alkoholika ze zdiagnozowaną depresją i nerwicą na leczenie?

Witam, mam problem: jak namówić moją mamę na leczenie? Problem alkoholowy zaczął się już dawno, jak byłam dzieckiem - mama zaczęła pić ze swoim konkubentem, w skrócie wyglądało tak, że zadłużyli mieszkanie wtedy moja mama się ocknęła i go pogoniła,...

Witam, mam problem: jak namówić moją mamę na leczenie? Problem alkoholowy zaczął się już dawno, jak byłam dzieckiem - mama zaczęła pić ze swoim konkubentem, w skrócie wyglądało tak, że zadłużyli mieszkanie wtedy moja mama się ocknęła i go pogoniła, niestety, ale już z długami, straciłyśmy mieszkanie i musiałyśmy się przeprowadzić do innego miasta. Problem jednak był nadal, ja wyjechałam za granicę z moim obecnym mężem, ona była sama, ale ukrywała swoje picie. Problem sięgną zenitu półtora miesiąca temu - zadzwoniła do mnie mojej siostra, że z moją mamą jest bardzo źle, jest niedożywiona, odwodniona, prawie umierająca i z wielkimi długami w bankach. Zataiła przede mną prawdę, która była taka, że moja mama doprowadziła się do takiego stanu pijąc non stop od jakiegoś czasu. Po stracie pracy nie starczało jej na spłatę kredytów - taki podały mi przykład. Moja mama jest trudna i uparta nie wiem tym bardziej jak mam ją namówić na to leczenie zaważając na to, że nie ma mnie w Polsce. Poza tym stwierdzono u niej jak była w szpitalu silną nerwicę i depresję.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Po alkoholu pogorszył mi się wzrok. Dlaczego?

Witam. Mam 16 lat, nigdy wcześniej nie piłem dużych ilości alkoholu, pierwszy raz tak mocniej "upiłem się" gdzieś na początku tego roku. Nie wiem jak to opisać, ale od tamtego czasu tak jakby nie widzę tak ostro, jak przedtem,...

Witam. Mam 16 lat, nigdy wcześniej nie piłem dużych ilości alkoholu, pierwszy raz tak mocniej "upiłem się" gdzieś na początku tego roku. Nie wiem jak to opisać, ale od tamtego czasu tak jakby nie widzę tak ostro, jak przedtem, mniej się koncentruję i ogólnie wszystko jest jakieś inne. Czy to możliwe, że od tego jednego upicia się pogorszył mi się wzrok? Jeżeli nie, to co mi jest? Bardzo proszę o odpowiedź, pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Sawrina Stopyra
Mgr Sawrina Stopyra

Czy kiedykolwiek będę mógł wrócić do alkoholu?

Witam! Nazywam się Kamil, mam 23 lata, od 2007 roku mam nerwice lękową. W tym czasie do roku 2009 roku pojawił się tez alkohol, który pilę codziennie przez rok w celu usunięcia lęków. Potem zamieniłem to na benzodiazepiny....

Witam! Nazywam się Kamil, mam 23 lata, od 2007 roku mam nerwice lękową. W tym czasie do roku 2009 roku pojawił się tez alkohol, który pilę codziennie przez rok w celu usunięcia lęków. Potem zamieniłem to na benzodiazepiny. W roku 2009 byłem w ośrodku leczenia uzależnień, teraz żyję bez alkoholu i benzodiazepin, ale są lęki, myśli natrętne i zmienne samopoczucie. Czy będę mógł wrócić do alkoholu kiedykolwiek mimo lęków i tego, że nadużywałem alkoholu przez rok i brałem rok benzodiazepiny? Brakuje mi alkoholu w życiu towarzyskim, jestem młody, chciałbym się jeszcze wyszaleć, mimo że teraz muszę o alkoholu zapomnieć na jakiś czas…  

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Alkohol, narkotyki, mysli samobójcze - co robić?

7 lat temu próbowałem popełnić samobójstwo. Gdy wyszedłem z zakładu w miarę wszystko wróciło: narkotyki, alkohol - to była rzecz powszednia, brało się, później były wyrzuty sumienia, problemy się pogłębiały, z małego problemu robił się mega problem. Próbowałem...

7 lat temu próbowałem popełnić samobójstwo. Gdy wyszedłem z zakładu w miarę wszystko wróciło: narkotyki, alkohol - to była rzecz powszednia, brało się, później były wyrzuty sumienia, problemy się pogłębiały, z małego problemu robił się mega problem. Próbowałem skończyć z narkotykami i mi się chyba udało, choć alkohol dalej jest. W międzyczasie miałem depresję chyba - tak matka mi mówiła - nie chciałem iść do psychologa, po prostu nie lubię - matka sama poszła, przepisali mi jakieś leki - wszystko po czasie przeszło. Teraz znów wróciły myśli samobójcze, jakaś bezradność, tak się jeszcze nie czułem - co robić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to depresja czy dda?

Witam! Mam 17 lat i niestety mam problem. Właściwie problemy, całe mnóstwo. 1) Nadal mieszkam z rodzicami, mój ojciec jest alkoholikiem od około 2 lat. Z tym, że w moim domu nie ma kompletnie przemocy, agresji. Są tylko nerwy...

Witam! Mam 17 lat i niestety mam problem. Właściwie problemy, całe mnóstwo.

1) Nadal mieszkam z rodzicami, mój ojciec jest alkoholikiem od około 2 lat. Z tym, że w moim domu nie ma kompletnie przemocy, agresji. Są tylko nerwy i wzajemne niekończące się oskarżenia i totalny brak chęci porozumienia. Moja mama pije okazyjnie, ale nie chce jej się walczyć z ojcem. Jej tak po prostu wygodnie, że mimo tego, że wszyscy się męczymy, ona ma więcej pieniędzy, w końcu dwie pensje do rozdysponowania, a jedna to różnica (moja matka to przykład skrajnej egoistki). Poza tym w moim domu nigdy nie było okazywania uczuć. Tylko pretensje i oskarżenia. Żadnego "nie martw się", "dasz radę", "wierzymy w ciebie", o zwykłym przytuleniu i "kocham cię" nie wspominając. Od pół roku ta sytuacja mnie straszliwie męczy. Niestety, sama za głęboko siedzę w tej spirali oskarżeń i wyrzutów, by albo się od tego odciąć, albo wykrzyczeć im to wszystko w twarz.

2) Doszłam do wniosku, że powyższa sytuacja powoduje chyba moje dalsze problemy. Nie miałam chłopaka, tzn. miałam, ale tylko tydzień, bo zbyt krępowało to, że chce mnie przytulić, pocałować, to było takie nienaturalne. Od tej pory z góry zakładam, że nie uda mi się znaleźć kogoś, kto nie dość, że odpowiadałby moim wysokim niestety wymaganiom, to jeszcze zaakceptowałby taką pokręconą, smutną osobę. W ogóle zakładam że miłość jest nie dla mnie, że będę zawsze sama. Pojawiła się też myśl, że może jestem lesbijką... Niestety tak do końca nie potrafię tego określić, co też mnie bardzo boli, bo po prostu nie wiem kim jestem...

3) Zazdrość. Miałam przyjaciółkę. Super dziewczyna, w gruncie rzeczy we wszystkim lepsze ode mnie, ładniejsza, zgrabniejsza itp., itd. Tą przyjaźń zabiło moje poczucie niższości, okrutna zżerająca zazdrość, że ona ma chłopaka a ja nie. Byłam z nią naprawdę blisko, nadal często się spotykamy, bo mamy tych samych znajomych, ale to rozstanie tak mnie boli... Bardzo się do niej przywiązałam i próbowałam to wszystko naprawić, ale zdecydowałam się w końcu na drastyczny koniec, być może wreszcie to się zabliźni.

4) Na co dzień, dla ludzi, znajomych to wszystko wyżej nie istnieje. Jestem bardzo pewna siebie, często złośliwa, bystra, zabawna, potrafiąca się bawić. Ale gdy tylko wracam do domu to wszystko znowu wraca, plącze się po głowie, zmusza do płaczu i też do napisania tego listu. I do przyznania się wreszcie przed samą sobą - jestem nieszczęśliwym człowiekiem.

Co ja bym mogła zrobić? Gdzie się udać? Co tak naprawdę się ze mną dzieje? Proszę o pomoc. Pozdrawiam Klaudia

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak radzić sobie z problemami bez alkoholu?

Witam, mam 36 lat, żonę i 8-letnią córkę. Od jakiegoś czasu (rzadko) bez żadnego powodu biorę piwo i pije 1, ale po jednym jest smak na 2,3… W domu żona mówi, że jestem nerwowy, z byle powodu odzywam się...

Witam, mam 36 lat, żonę i 8-letnią córkę. Od jakiegoś czasu (rzadko) bez żadnego powodu biorę piwo i pije 1, ale po jednym jest smak na 2,3… W domu żona mówi, że jestem nerwowy, z byle powodu odzywam się z nerwami. Z natury jestem skryty w sobie i nie umiem rozmawiać o swoich problemach, zawsze wszystko trzymam w sobie, ale jest czas, że to wychodzi i wtedy biorę piwo. Nie chcę tak żyć i jest mi z tym źle, bo przez to, że ja jestem nerwowy, moja córka i żona też takie się robią. Proszę o poradę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak przestać rozmyślać i zacząć działać?

Witam. Mam na imię Piotr. Mam 22 lata. Obecnie przebywam w Anglii. Póki chodziłem do szkoły wszystko układało się w miarę dobrze, mimo ojca alkoholika i częstych awantur. Do szkoły przestałem w pewnym momencie chodzić przygotowany, bo przestało mieć to...

Witam. Mam na imię Piotr. Mam 22 lata. Obecnie przebywam w Anglii. Póki chodziłem do szkoły wszystko układało się w miarę dobrze, mimo ojca alkoholika i częstych awantur. Do szkoły przestałem w pewnym momencie chodzić przygotowany, bo przestało mieć to dla mnie jakikolwiek sens. Bez przerwy zacząłem marzyć jakim wspaniałym człowiekiem będę w przyszłości. Cały czas rozmyślałem nad sobą, a na końcu i tak robiłem to co mi powiedziała mama lub bliscy.

Skończyłem szkołę 2 lata temu. Po podpowiedziach znalazłem pracę i wybrałem uczelnię. W pracy wyrabiałem się lecz ze względu na mój wiek i wątłą posturę byłem strasznie wyszydzany. Zaczęły się częste napady paniki, które miały miejsce tylko w domu. Tam czułem się bezpieczny. Bałem się cokolwiek zrobić w pracy, jakkolwiek zaradzić temu. Zaczęły się studia, jeździłem na nie regularnie, mimo pracy 5 dni w tygodniu. W listopadzie zacząłem chodzić na co miesięczne wizyty do psychiatry. I tak do maja - trwałem na tabletkach na uspokojenie coraz silniejszych, a potem psychotropach, w miedzy czasie kupując i rozbijając auto i coraz częściej pijąc alkohol. W maju zrobiłem parę głupot, za które mi wstyd do dziś. A w czerwcu na psychotropach i po spożyciu alkoholu wziąłem auto wjechałem celowo w słup. Nic mi nie było. Straciłem prawo jazdy i zyskałem kolejny wstyd w mojej miejscowości.

Od roku pracuję w Anglii. Spłaciłem grzywnę, pracuję na nockach, a w dzień nie robię nic. Po prostu przebywam. Nie jem tabletek, staram się nie nadużywać alkoholu. Po prostu wegetuję. Myśli o samobójstwie mam, ale tego nie zrobię ze względu na bliskich. Żyje z dnia na dzień, samotnie, z bałaganem w głowie i z marzeniami. Dochodzi do tego, że marzę czasami o przeszłości, np. o mojej imprezie na 18. urodziny. Wiem, że jestem chory. Nienawidzę siebie i tego co w mojej głowie siedzi. To jest ze mną 24 h na dobę. Najgorsze jest to, że wie o tym tylko parę osób. Przy pozostałych staram się być kimś innym. Bardziej normalnym.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Agresywne zachowania pod wpływem alkoholu - czy to typowe?

Witam. Jestem 20-letnią dziewczyną i chciałabym uzyskać poradę. Problem dotyczy mojego związku i alkoholu. Jesteśmy ze sobą dwa lata. On (19 l) - swego czasu bardzo lubił imprezować, a co za tym idzie - spożywać dość spore ilości alkoholu....

Witam. Jestem 20-letnią dziewczyną i chciałabym uzyskać poradę. Problem dotyczy mojego związku i alkoholu. Jesteśmy ze sobą dwa lata. On (19 l) - swego czasu bardzo lubił imprezować, a co za tym idzie - spożywać dość spore ilości alkoholu. Po kilku rozmowach, kilku sytuacjach, kiedy to nie dotrzymał danego słowa - w końcu zrozumiał, że musi ograniczyć picie. Od tego czasu faktycznie pije rzadziej i mniej. A jednak problem istnieje dalej, tym razem przejawia się on w Jego zachowaniu. Po wypiciu staje się często bardzo agresywny. Jedno źle wypowiedziane słowo może doprowadzić go do furii. O ile wcześniej złość ta kierowana była zazwyczaj na osoby trzecie, tak teraz ofiarą jego złości staję się ja. Według jego tłumaczenia działa to na takiej zasadzie: ma dobry humor, dopóki go nie zdenerwuję (czyli nie przyczepię się o jakąś drobnostkę), wtedy zaczyna się złościć, krzyczeć, wyolbrzymiać i robić aferę. Czym go denerwuję? Np. tym, że powiem, że już za dużo wypił. Albo kiedy zrobi coś, co mnie irytuje i poinformuje go o tym.

Dodam, że ja jestem osobą, która nie potrafi czegoś w sobie trzymać, dlatego jeśli coś mi się nie spodoba w jego zachowaniu to staram mu się o tym mówić. Podczas takich kłótni słyszę często bardzo dużo słów, które mnie ranią. Krzyczy na mnie, czego na trzeźwo nie robi. Wypomina. Nie okazuje mi szacunku. Zachowuje się jakby kompletnie mu na mnie nie zależało - mogę wtedy z Nim zerwać, a na nim to i tak nie robi wrażenia. Zazwyczaj wtedy staram się załagodzić sytuację, ale on nie daje za wygraną. Zupełnie, jakby radość sprawiało mu moje cierpienie. Na następny dzień żałuje, przeprasza, mówi, że nie wie czemu tak się zachował. Na trzeźwo jest człowiekiem spokojnym i opanowanym. Rzadko kiedy podnosi głos. Owszem, jest uparty, ale również umie iść na kompromis. Okazuje mi dużo szacunku i naprawdę dobrze mnie traktuje. Ale niestety - to jak się zachowuje pod wpływem alkoholu, powoli zaczyna mnie wykańczać. Podczas ostatniej takiej sytuacji uderzyłam go, co nie zdarzyło mi się nigdy wcześniej. Czuję, że wobec tego wszystkiego przestaję nad sobą panować. Że to mnie przerosło. I wiem, że jeśli nic się nie zmieni - odejdę. Ale zanim to miałoby nastąpić, chcielibyśmy zrozumieć, dlaczego tak się dzieje. Co jest powodem? I w miarę możliwości, zwalczyć go.

Niedawno poszedł do poradni zajmującej się leczeniem uzależnień. Jednak bardziej zależało nam na tym, by dowiedzieć się jaka jest przyczyna tego zachowania, aniżeli na wysłaniu go na terapię grupową. A niestety, po drugiej wizycie dostał informację na temat spotkań grupy i nic się nie dowiedział się o swoim stanie. A my po prostu potrzebujemy rozmowy z kimś, kto nam to wszystko wyjaśni. Bo, czy całkowite rezygnowanie z picia alkoholu, nie byłoby w tym przypadku drogą na skróty? Czy tak naprawdę problemem nie jest tutaj zachowanie pod wpływem alkoholu, niż sam alkohol (w sensie wypijane ilości czy częstotliwość)? Mam nadzieję, że dość jasno opisałam ten problem, co jednak jest zadaniem trudnym, kiedy emocje biorą górę… Pozdrawiam serdecznie i liczę na odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to alkoholizm czy słaba wola?

Witam! Mam 25 lat, 3-letnią córeczkę i męża, który jest czułym i troskliwym ojcem, ale nie mężem. Wiem, że mnie kocha, ale ma charakter człowieka nieokazującego uczuć, a już na pewno nie wylewnego czy romantycznego. Jednak mój problem związany jest...

Witam! Mam 25 lat, 3-letnią córeczkę i męża, który jest czułym i troskliwym ojcem, ale nie mężem. Wiem, że mnie kocha, ale ma charakter człowieka nieokazującego uczuć, a już na pewno nie wylewnego czy romantycznego. Jednak mój problem związany jest z alkoholem. Mąż ma dwa zawody: jest instruktorem nauki jazdy i dekarzem. Kiedy pracuje na budowach i znajduje się w towarzystwie pijaczków nie potrafi odmówić i pije nawet w czasie pracy, przeważnie są to piwa, ale w ilości na pewno przekraczającej zdrowy rozsądek. Towarzystwo tych osób ujawnia jego słabą wolę i charakter. Po prostu nie umie powiedzieć NIE, mimo iż wie, że przez to będzie w domu kłótnia nie robi sobie z tego nic. Podobny brak umiaru ujawnia się gdy jesteśmy w towarzystwie - wówczas pije póki alkohol jest dostępny, albo idzie do sklepu uzupełnić braki. Przypadki, gdy wraca podpity z pracy nie są nagminne, zdarza się to jakieś 15 razy w roku z różną częstotliwością. Mąż mówi, że przesadzam, obraża się, gdy mu wyrzucam, że nie powinien pić w pracy. Mówi, że raz kiedyś to nic takiego i że się czepiam. Wiem, że mam rację - najgorsze jest, że nikt go z niej nie wyrzuci, bo on tam jest szefem, więc niczego się nie obawia. Nie wiem jak mam na niego wpłynąć. Mąż nie ma umiaru i nie potrafi powiedzieć dość. Czy to już alkoholizm? Proszę o pomoc!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy on faktycznie jest uzależniony? Co mam dalej robić?

Witam. Chciałam opisać problem jaki mam z partnerem i zapytać czy moje przypuszczenia, że jest uzależniony są prawidłowe. Gdy nie pije potrafi nie pić przez cały tydzień i czeka do soboty, żeby po pracy sobie wypić piwo, ale gdy np....

Witam. Chciałam opisać problem jaki mam z partnerem i zapytać czy moje przypuszczenia, że jest uzależniony są prawidłowe. Gdy nie pije potrafi nie pić przez cały tydzień i czeka do soboty, żeby po pracy sobie wypić piwo, ale gdy np. wypije drinka to ciągnie go, żeby wypić kolejnego i kolejnego i później może pić tak wieczorami przez cały tydzień. Nie potrafi odmówić, gdy ktoś proponuje, żeby się napić, a jak już zaczyna pić - nie umie skończyć. Nie wypije jednego piwa, tylko musi wypić tyle, żeby już nie być w stanie pić. Trwa to już długo, tłumaczę mu, że jest chory, jednak on nie dopuszcza tej myśli do siebie lub dopuszcza, ale tylko wtedy jak pije przez pewien okres i nie potrafi skończyć. Jak mu mówię na trzeźwo, że jest chory, żeby poddał się leczeniu, to on mnie wyśmiewa i mówi, że nie idzie na leczenie, bo on jest zdrowy. Zaproponowałam mu żeby wszczepił sobie E***, ale on nie wyrzeknie się alkoholu.

Teraz urodziła się nam córka i rozumiem - pępkowe itp., ale dziecko ma już 5 tygodni, a przez ostatnie 2 tygodnie wracał po pracy bardzo pijany każdego dnia i nie obchodziło go dziecko. Wstawał w południe, kąpał się i szedł do pracy, potem wracał pijany i tak przez kolejne dni. Dałam mu ostatnią szansę, bo nie chcę by dziecko się w taki sposób wychowywało, jednak on ma to gdzieś - woli się napić niż zająć się dzieckiem. Dodam, że jesteśmy w Londynie i poprosiłam go o wybór: albo my albo leczenie. Nie poskutkowało. Powiedziałam, że wracam do Polski z dzieckiem i nadal się tym nie przejmuje, woli pić, myśli, że tego nie zrobię. Proszę mi powiedzieć co robię źle, czy on faktycznie jest uzależniony i co mam dalej robić - zachęcać go do podjęcia leczenia, czy co? Proszę o odpowiedź, bo sama sobie nie radzę.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Sawrina Stopyra
Mgr Sawrina Stopyra
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Czy to może być zespół Otella?

Witam. Moja rodzina potrzebuje pomocy, mieszkają w S. w Wielkiej Brytanii już od kilku lat. Problem zaczął się niedawno, właściwie nie wiem co było bezpośrednią przyczyną... Chodzi o to, że mój tato jest chorobliwie zazdrosny o mamę, jakiś miesiąc temu...

Witam. Moja rodzina potrzebuje pomocy, mieszkają w S. w Wielkiej Brytanii już od kilku lat. Problem zaczął się niedawno, właściwie nie wiem co było bezpośrednią przyczyną... Chodzi o to, że mój tato jest chorobliwie zazdrosny o mamę, jakiś miesiąc temu zamieszkał z nimi Pan P., tato po tygodniu go wyrzucił, bo był pewien, że mama z nim sypia. Przesadnie ją kontroluje, nie pozwala samej nigdzie wychodzić, nawet do sklepu czy do kościoła, do pracy wozi i przywozi, posądza o zdradę, o sypianie z innym w pokoju obok - nie wiem skąd biorą mu się takie urojenia, ale wszystko to jest bezpodstawne. Jest bardzo agresywny do tego, zarówno do mamy, jak i do rodzeństwa. Boję się o mamę, bo ona już dłużej tego nie wytrzyma. Tato nie należał do abstynentów nigdy, ale ciągami też nie pił, teraz z tego co opowiadają mi siostry wypije piwko dziennie i to widać już mu wystarcza, żadne tłumaczenia go nie przekonują, stwarza sobie swój obraz, gdzie wszystkie najdrobniejsze szczegóły do niego pasują, ze mną nie chce nawet na skypie rozmawiać…

Ja mieszkam w Polsce i nie wiem jak mogę im pomóc, boję się o nich wszystkich, doszło już do aktów przemocy ojca wobec mamy. Proszę o pomoc. Jak można z tym walczyć? Tato jest taka osobą, że na żadne terapie indywidualne czy nawet grupowe się nie zgodzi, to wiem na pewno, jedynie może jakieś leki uspokajające czy coś - sama nie wiem. Proszę, poradźcie mi coś, gdzie szukać pomocy mają? Do kogo tam w S., czy gdzie najbliżej się można zgłosić, żeby nie było za późno? Czytałam dużo na temat zespołu Ottela - wydaje mi się, że to może być to, niestety... Proszę o podpowiedź jak z tym walczyć, jak zachowywać się wobec chorego?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak pomóc bratu zerwać z nałogiem?

Witam, mój brat jest uzależniony od alkoholu. Chodzi do psychologa oraz do poradni AA. Był pół roku na zwolnieniu lekarskim, obecnie jest zarejestrowany w urzędzie pracy jako bezrobotny. Oprócz alkoholizmu choruje na nadciśnienie i ma kłopoty z kręgosłupem i lewą...

Witam, mój brat jest uzależniony od alkoholu. Chodzi do psychologa oraz do poradni AA. Był pół roku na zwolnieniu lekarskim, obecnie jest zarejestrowany w urzędzie pracy jako bezrobotny. Oprócz alkoholizmu choruje na nadciśnienie i ma kłopoty z kręgosłupem i lewą ręką (18 lat temu miał wypadek samochodowy, rękę miał złamaną z przemieszczeniem - założono mu blachę i śruby po jakimś okresie coś mu usunięto, a chyba blacha została), w każdym razie do dzisiaj nie może dźwigać ciężkich rzeczy, a na zmianę pogody strasznie cierpi. Proszę mi poradzić, jak mu mogę pomóc? Przed zwolnieniem lekarskim pracował, ale z powodów częstego nadużywania alkoholu po zwolnieniu lekarskim został zwolniony.

Żona, która myślę, że jest jednym z powodów jego nałogu - codzienne krzyki, głównie o pieniądze, ale i o to, że źle posprzątane, że ona wstała i nie ma kawy - dosłownie o głupoty, no a teraz, że pije - to jest teraz jej wymówka. Chociaż ją proszę i tłumaczę, że czytałam o alkoholizmie i że powinna mu pomóc, musi być wytrwała, a przede wszystkim tłumaczyć i rozmawiać w spokoju, ale do niej to nie dochodzi. Proszę doradźcie jak mu pomóc. Czy ma jakąś szansę na rentę? Wówczas by miał stały dochód, a on by mógł się leczyć, bo jak pójdzie gdzieś do pracy na budowę (jest murarzem) to wiadomo, że tam codziennie jest picie. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Sawrina Stopyra
Mgr Sawrina Stopyra
Patronaty