Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 8 3

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Relacje z partnerem: Pytania do specjalistów

Jak mam sobie radzić po rozstaniu?

Po ponad 4 latach rozstał się ze mną narzeczony, były już zaręczyny, był już termin ślubu, wspólne mieszkanie... Z dnia na dzień oświadczył, że się wyprowadza, uzasadniając to wypaleniem się. Po paru dniach spotykał się z kimś innym. Szok,...

Po ponad 4 latach rozstał się ze mną narzeczony, były już zaręczyny, był już termin ślubu, wspólne mieszkanie... Z dnia na dzień oświadczył, że się wyprowadza, uzasadniając to wypaleniem się. Po paru dniach spotykał się z kimś innym. Szok, rozczarowanie, smutek, ból... Brak chęci do wszystkiego... Jak w takiej sytuacji sobie poradzić? Boję się że zostanę sama, że nie założę rodziny lub natrafię na jakiegoś dupka...

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Kiedy psuje się związek jak go uratować?

Witam, jestem z chłopakiem już dłuższy czas, ale nasz związek się wypala.Ciągle się kłócimy czasami nawet wyżywamy jak dzieciaki. Pragnęłam dojrzałego związku, pełnego miłości, ciepła, zrozumienia. Mój związek taki był, ale z czasem wszystko się zmieniło. Chłopak pokazuje mi miłość...

Witam, jestem z chłopakiem już dłuższy czas, ale nasz związek się wypala.Ciągle się kłócimy czasami nawet wyżywamy jak dzieciaki. Pragnęłam dojrzałego związku, pełnego miłości, ciepła, zrozumienia. Mój związek taki był, ale z czasem wszystko się zmieniło. Chłopak pokazuje mi miłość przez pieszczoty, niestety inaczej ich nie widzę... Chciałabym by po prostu przyszedł powiedział, że mnie kocha, dał buziaka lub przytulił - tak po prostu bez dążenia do czegoś więcej. Ciągle słyszę że jestem oziębła, bo nie mam na coś ochoty. Już sama nie wiem kto ma rację- czy on czy ja. Kocham go i chcę zmienić swój związek, ale nie bardzo wiem jak.

Mam nadzieję, że dostanę jakąś dobrą radę i wskazówkę na lepszy, udany i pełen radości związek.

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Czy moje samopoczucie spowodowane jest przez jakieś zaburzenia psychiczne?

  Jestem 27 letnią kobietą, mam dwie śliczne córeczki, młodsza niepełnosprawna w związku z tym – rehabilitacja, a również związku z tym nie mogę podjąć pracy (zbyt dużo wolnego czasu). W związku nie układa mi się przez partnera, mamy...

  Jestem 27 letnią kobietą, mam dwie śliczne córeczki, młodsza niepełnosprawna w związku z tym – rehabilitacja, a również związku z tym nie mogę podjąć pracy (zbyt dużo wolnego czasu). W związku nie układa mi się przez partnera, mamy dużo kłopotów finansowych, miewa problemy z alkoholem, a co najbardziej boli - nie potrafi okazywać uczuć, rozmawiać. Od pięciu lat mam zamiar się z nim rozstać, ale nie potrafię, boję się bycia sama, że jeszcze gorzej będę się czuć. Może podam przykład moich ciężkich chwil: wczoraj się zaczęło, cały dzień miałam złe samopoczucie, wszystko mnie denerwowało, drażniło pod wieczór przyszedł partner, który oczywiście czekał na obiad w nerwach, ale zrobiłam obiad, położyliśmy się, on jeszcze pretensje co mnie ugryzło i na tym się skończyło – zasnął, a ja pół nocy przepłakałam w zasadzie nie mając konkretnego powodu. W końcu zasnęłam z myślą, że rano będzie nowy dzień i będzie lepiej. Budzę się, oczy napuchnięte i nadal to okropne samopoczucie. Gdy tylko pomyślę o tym, że każdy kolejny dzień będzie taki jak poprzedni i o tym jak moje życie wygląda zaczynam płakać w zasadzie prawie bez przerwy płaczę z nadzieją, że następny dzień będzie inny. Proszę mi powiedzieć co to za stan? Jak mam sobie z nim radzić? Może jestem zbyt przewrażliwiona i nie ma to nic wspólnego z żadnym "zaburzeniem", ale dlaczego tak się czuję?

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Jak pomóc przyjaciółce zapomnieć o chłopaku?

Witam. Mam przyjaciółkę. 4 miesiące temu rozstała się z chłopakiem jednak ciągle nie może się pozbierać po tym rozstaniu. Uważa, że jest winna temu co się stało, ponieważ to ona jego zostawiła pod wpływem nagłej złości. Jednak...

Witam. Mam przyjaciółkę. 4 miesiące temu rozstała się z chłopakiem jednak ciągle nie może się pozbierać po tym rozstaniu. Uważa, że jest winna temu co się stało, ponieważ to ona jego zostawiła pod wpływem nagłej złości. Jednak to nie prawda.

Ten związek nie był normalny. On w ogóle się z nią nie liczył. Poniżał ją. Przy kolegach traktował ja jak powietrze. Jednak ona świata poza nim nie widziała i wciąż nie widzi. Ostatnio umówiła się z nim na spotkanie, jednak nie skończyło się ono na konwersacji, po czym on oświadczył jej, że ją kocha, lecz nie mogą ze sobą być, bo on nie znosi być kontrolowany.

Nie potrafię jej wyperswadować, żeby o nim zapomniała i zaczęła w końcu żyć własnym życiem. Od czasu spotkania z tym chłopakiem czuję, że tracę z nią kontakt. Jeszcze bardziej zamknęła się na ludzi. Wciąż powtarza, że życie nie ma sensu i że lepiej było by bez niej.Przekonywałam ją żeby wybrała się do lekarza. Jednak ona nie chce o niczym takim słyszeć. Jak mogę jej pomóc?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak przetrwać nieszczęśliwą miłość?

Kiedy miałem 13 lat się zakochałem się (teraz mam 14 lat może bardzo mało, jestem mężczyzną). Akurat szedłem już do gimnazjum. W mojej klasie była piękna dziewczyna, zagadałem do niej, było wszystko spoko, wyglądało to jakbym się jej podobał, lecz... Kiedy miałem 13 lat się zakochałem się (teraz mam 14 lat może bardzo mało, jestem mężczyzną). Akurat szedłem już do gimnazjum. W mojej klasie była piękna dziewczyna, zagadałem do niej, było wszystko spoko, wyglądało to jakbym się jej podobał, lecz tak nie było. Później okazało się ze kocha innego. Byłem trochę zdołowany, ale nasza przyjaźń była dalej taka sama. Wyznałem jej swoje uczucia i od tej pory było inaczej - miała mnie gdzieś, już nie wychodziliśmy na dwór itp. Później mi powiedziała, że to nie ma szans, że jestem brzydki itp. Zdołowałem się i zamknąłem w sobie, już nie miałem kontaktu z innymi, miałem wszystko gdzieś i do dnia dzisiejszego mam cały czas tak. Mowie innym, że jej nie kocham, a tak w głębi siebie ja ją kocham. Myślę o niej to mi się płakać chce (wiem to dziecinne). Były myśli samobójcze i nawracają się, ale nie mam odwagi tego zrobić. Wiem mam tylko 14 lat, ale to taka pierwsza prawdziwa miłość - nie wiem co robić ;/. Może ktoś z was mi pomoże? Powiem ze to się zaczęło od 1 września i trwa do dziś.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy powinnam szukać pomocy?

Po rozstaniu z narzeczonym (bardzo to przeżywam) nie mam ochoty na jedzenie, a właściwie mam jadłowstręt - w pięć dni schudłam 5 kg. Jedynie dużo chce mi się pić. Ogarnął mnie smutek nie mam ochoty na nic, nic mi się...

Po rozstaniu z narzeczonym (bardzo to przeżywam) nie mam ochoty na jedzenie, a właściwie mam jadłowstręt - w pięć dni schudłam 5 kg. Jedynie dużo chce mi się pić. Ogarnął mnie smutek nie mam ochoty na nic, nic mi się nie chce, nic nie ma dla mnie sensu. Nie mogę spać. Mój żołądek przeżywa kosmos - mam takie uczucie jak bym była na kacu, choć nie piję alkoholu. Chce mi się wymiotować. A najgorsze jest to że nie mogę nad tym zaoponować. Nie umiem powiedzieć sobie: weź się w garść, będzie dobrze. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Jakie są szanse na odbudowanie tego związku?

Witam, mam 35 lat. Nie potrafię pozbierać się po rozstaniu z facetem i po każdym przypadkowym spotkaniu z nim rozsypuję się od nowa. Wiedziałam, że jest tym facetem, na którego czekałam całe życie. Mieliśmy za sobą nieudane związki. Tomasz jest...

Witam, mam 35 lat. Nie potrafię pozbierać się po rozstaniu z facetem i po każdym przypadkowym spotkaniu z nim rozsypuję się od nowa. Wiedziałam, że jest tym facetem, na którego czekałam całe życie. Mieliśmy za sobą nieudane związki. Tomasz jest kawalerem a ja jestem po rozwodzie (mąż odszedł do innej kobiety).

Spotykaliśmy się ze sobą ponad dwa lata, to był cudowny okres w moim życiu. Był dla mnie bodźcem w każdej sytuacji. Chciało mi się żyć, poszłam na studia, zmieniłam pracę na lepszą - On jest prawnikiem, a ja nie chciałam odstawać od niego (wynika to z mojego zaniżonego poczucia własnej wartości). Był przy mnie w trudnych momentach (cierpię od lat na nerwicę). Tomasz miał jeden problem - był bardzo powściągliwy w okazywaniu uczuć. Mówił, że mnie kocha, ale dla mnie to było za mało. Zerwałam z nim po dwóch latach, ulegając chwilowemu zauroczeniu kolegą. Chciałam zrobić Tomaszowi na złość. Nawet nie mogłam mu spojrzeć w oczy tylko załatwiłam sprawę przez telefon. To był fatalny pomysł. Wiem od znajomych,że przeżył to strasznie.

Chciałam do niego wrócić po paru miesiącach, ale On powiedział, że bardzo go skrzywdziłam i teraz się boi. Od rozstania minęły dwa lata, a ja nadal go kocham. Każde przypadkowe spotkanie rozsypuje mnie na kawałki. Wiem, że On jest kimś, przy kim chciałabym się zestarzeć. Spotkałam go kilka dni temu w pubie. Powiedział mi, że kocha mnie nadal i też tak jak ja nie potrafi już zbudować z nikim związku .Mamy ten sam problem. Porównujemy swoich potencjalnych kandydatów na partnerów do siebie. Wiem, że to straszne. On pracuje w innym mieście. Spotykam go bardzo rzadko, ale myślę o nim cały czas.

Chciałabym zawalczyć o to uczucie, ale czy się nie ośmieszę? On chyba chciałby zapomnieć o mnie ale też nie potrafi. Wiem, że unika spotkań ze mną, ponieważ kosztują go dużo emocji.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Jak mam wybierać między mężem a dzieckiem?

Witam wszystkich, jestem o krok załamania nerwowego, bardzo proszę niech ktoś mnie wesprze i podpowie co mam robić. Jestem w związku 7 lat, mamy dwoje swoich dzieci. Wszystko było ok dopóki moja siostra nie straciła prawa do opieki nad...

Witam wszystkich, jestem o krok załamania nerwowego, bardzo proszę niech ktoś mnie wesprze i podpowie co mam robić. Jestem w związku 7 lat, mamy dwoje swoich dzieci.

Wszystko było ok dopóki moja siostra nie straciła prawa do opieki nad swoim dzieckiem, trafiło do domu dziecka. Będąc na rozprawie sąd zaproponował mi opiekę nad maluchem - ja się zgodziłam iż kocham to dziecko i jestem z nim zżyta. Myśl, że jest tam sam bez bliskich w domu dziecka była dla mnie okropna. I odtąd moje życie zmieniło się o 180 stopni.

Z początku nie było źle, dopóki wygadałam się jemu. Kiedy sąd zapytał mnie, co mój mąż na to, że dziecko u nas zamieszka ja powiedziałam „a co on ma do gadania” - jego nie było na rozprawie, a ja jak najszybciej chciałam mieć dziecko w domu. Ja tak wcale nie myślałam, zawsze liczyłam się z jego zdaniem, myślałam, że mnie zrozumie, widział jak przeżywałam, że dziecko jest tam. I to jeszcze było by znośne od czasu do czasu wygadywał mi przy różnych sytuacjach „no ale ja tu nie mam nic do gadania”.

Koszmar zaczął się kiedy maluch podrasta, buntuje się, zaczął rozumieć, zwraca na siebie uwagę, zadaje pytania, czemu nie może być u mamy, jest zły kiedy ona idzie do domu, nie słucha, a męża to zlewa nic sobie z niego nie robiąc. Często siedzi postawiony przez niego w kącie, mąż nie może na niego patrzeć. Tłumaczę mu, że dziecko potrzebuje więcej cierpliwości, bo jest rozdarty i jest mu smutno, bo on kocha tą swoją mamę. Ale to na nic!

Prawie codziennie mam do słuchania, że maluch zrobił to, a nie zrobił tamtego itp., kłócę się o niego z mężem co najmniej raz w tygodniu, w zeszłym tygodniu kazał mi wybierać albo on albo ja - powiedziałam mu, że on chyba nie mówi poważnie - nie odpowiedział. Dziś podczas wymiany zdań oczywiście chodziło o to samo, kazałam mu wyjść i nie wracać. I wyszedł, miałam dość wszystkiego, nadal mam. Wieczorem moje rodzone dzieci pytają mnie: „a gdzie jest tata?”. Naprawdę ja nie wiem co mam zrobić.

Kocham męża i kocham malucha - dlaczego on stawia mnie w takiej sytuacji? Jak mam do niego dotrzeć, aby mnie zrozumiał. Proszę niech mi ktoś pomoże, nie wiem co mam zrobić, proszę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Jestem na skraju wytrzymałości, przy życiu trzyma mnie tylko syn. Co robić?

Ja po przeczytaniu kilku listów z problemami postanowiłam, że też napiszę kilka słów odnośnie tego co mnie dręczy i proszę o poradę, bo nie wiem jak żyć. Mam 30 lat, rodzinę męża i 4-letniego synka - można było by powiedzieć...

Ja po przeczytaniu kilku listów z problemami postanowiłam, że też napiszę kilka słów odnośnie tego co mnie dręczy i proszę o poradę, bo nie wiem jak żyć.

Mam 30 lat, rodzinę męża i 4-letniego synka - można było by powiedzieć sielanka. Mąż super zarabia, mamy dom, ja nie pracuję i mieszkamy w Norwegii. Wcześniej mieszkaliśmy w Niemczech, ale mąż uznał, że w Norwegii dostanie lepszą pracę. Czuję się tutaj okropnie, jestem na skraju wytrzymałości. Gdyby nie mój syn to bym dawno była na tamtym świecie.

Mąż-tyran nie bije mnie, ale bardzo źle traktuje - wyzywa, poniża krzyczy na mnie, każdy dzień jest dla mnie udręką, a jak nie spełnię jego najskrytszych zachcianek seksualnych to dzień mogę uważać za stracony. Ostatnio przytyłam i mąż tak mnie z tego powodu męczy, że robi mi się niedobrze i ląduję w toalecie. Dzisiaj np. usłyszałam, że jestem nierób, leń i paszkwil i że nie ma ochoty ze mną rozmawiać, więc bywa tak, że jestem sama ze sobą kilka dni, a mąż mnie poniża i wyzywa. Nie chce mi się żyć, nie mam dokąd pójść, nie pracowałam długo, nikt mnie do pracy nie przyjmie, w szczególności tutaj, gdzie nie znam dobrze języka. Mój mąż wychodzi z założenia, że skoro nie pracuję to ma prawo mnie tak traktować, pomimo że pracuję w domu, tzn. zajmuje się dużym domem i dzieckiem i czasem jestem naprawdę wykończona - on tego nie rozumie czasami jak mówi lub krzyczy na mnie to słyszę jaką nienawiścią do mnie pała.

Co ja mam zrobić? Już się leczyłam na depresję, pół roku temu przestałam brać leki, przez które też dostawałam, że jestem lekomanką i takie tam. Chcę odejść, ale nie mam gdzie. Co ja zrobię sama? Nie mam gdzie mieszkać, rodzice powiedzieli, że jak od niego odejdę to mam się do nich nie odzywać i chociaż widzą moją sytuację to twierdzą, że tak wybrałam i tak mam. Depresja do mnie wraca, jest coraz gorzej. Żyć mi się nie chce, nie mam po co. Czasem wydaje mi się, że mój syn ma 4 lata to zapomni szybko, że miał mamę. Nie mam w nikim oparcia, w rodzinie, nie mam przyjaciół, nie mam nikogo oprócz synka. Męczy mnie życie, każdego dnia życie mnie dobija zamiast podnosić na duchu - ja umieram duchowo. Pomocy!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Życie mi się sypie. Co robić?

Nie mam z kim porozmawiać o mojej sytuacji, dlatego szukam pomocy w sieci. Mam 33 lata, moje życie wywróciło się do góry nogami. Zawsze miałem ambicje, cele, chciałem coś osiągnąć w życiu. Kiedy poznałem moją żonę przeprowadziłem się do miasta,...

Nie mam z kim porozmawiać o mojej sytuacji, dlatego szukam pomocy w sieci. Mam 33 lata, moje życie wywróciło się do góry nogami. Zawsze miałem ambicje, cele, chciałem coś osiągnąć w życiu.

Kiedy poznałem moją żonę przeprowadziłem się do miasta, było to tuż po naszych zaręczynach. Zamieszkaliśmy razem, dostałem pracę o której zawsze marzyłem. Mogłem pozwolić sobie na rzeczy, które wcześniej oglądałem tylko na sklepowych wystawach. Pamiętam jak się cieszyłem kiedy kupiliśmy pierwszy samochód, 16-letni grat, ale za własne pieniądze. Wszystko było idealnie, do czasu. Pewnego dnia naszła mnie myśl, że coś jest nie tak w tym związku, przeszukałem komputer mojej dziewczyny. To co znalazłem załamało mnie. Przeczytałem zapis jej rozmowy z jakimś obcym człowiekiem, pisała, że ona mnie nie kocha, że zamieszkała ze mną, bo nie miała się gdzie podziać. Pisała, że ma romans z facetem, z którym była przed związkiem ze mną. Znalazłem ich wspólne nagie zdjęcia, zdjęcia ze wspólnych wyjazdów. Pisała, że on ma żonę, że nie może z nim być, ale chce mieć z nim dziecko, że kiedyś go o to poprosi.

Postanowiłem, że to koniec. Kiedy wróciła do domu rozmawialiśmy, do wszystkiego się przyznała. Męczyliśmy się z tym jeszcze tydzień, kiedy powiedziałem jej że ma się wyprowadzić i spakowałem jej rzeczy. Nie wyprowadziła się, chyba nie potraktowała poważnie moich słów. Przepraszała, obiecywała... w końcu postanowiła szukać mieszkania. Zanim je znalazła i się wyprowadziła okazało się że jest w ciąży, że będziemy mieć dziecko. Została.Postanowiliśmy wszystko zacząć od nowa. Wzięliśmy ślub cywilny. 3 miesiące przed narodzinami dziecka straciłem pracę, przez pół roku szukałem kolejnej. To był okres kiedy urodził się syn. Byłem cały czas w domu, przy niej i dziecku, to ja się nim opiekowałem, to ja go kąpałem, to ja pierwszy raz obcinałem mu paznokcie, pielęgnowałem pępek, usypiałem.

Teraz dziecko ma 8 miesięcy, wciąż mieszkamy razem, ale moje życie to koszmar. Żona ciągle wyzywa mnie on nieudaczników, ciągle mówi że się mnie brzydzi, że nie o takiego faceta jej chodziło. Wspomina swojego kochanka, mówi o nim z wielką czułością, wie doskonale jak mnie to rani. Nie ma dnia bez kłótni, nie pamiętam dnia, kiedy by mnie nie wyzywała. Ciągle mnie straszy, że zabierze dziecko i wyjedzie. Jakiś czas temu straciłem znów pracę, zostaliśmy bez dochodów. Do tej pory zarabiałem tak mało, że moi rodzice musieli nam pomagać. Teraz nie stać mnie na wynajmowane mieszkanie, do końca listopada musimy się wyprowadzić i prawdopodobnie pojedziemy do moich rodziców. Tam przynajmniej będziemy mieli co jeść. Dla mnie to wielka tragedia.

Byłem zawsze optymistą, zawsze wierzyłem w swoje możliwości. Kierowałem grupą ludzi w dużej firmie, chodziłem do pracy w garniturze, a dzisiaj podarły mi się ostatnie spodnie i nie mam w czym wyjść na ulicę. Nie mam za co kupić jedzenia, nie wiem co będzie jutro. Wyjechałem z rodzinnego domu, żeby się rozwijać, a za chwilę wrócę do niego bez grosza, w podartych spodniach ze zmarnowanych życiem. Bardzo kocham syna, teraz słodko śpi obok, nie wyobrażam sobie dnia bez niego, ale boję się o naszą przyszłość. Dlaczego coś takiego spotkało właśnie mnie, zdrada, upokorzenie. Zawsze marzyłem o szczęśliwej rodzinie, takiej w jakiej sam się wychowałem. Moja żona nigdy nie miała kochającej rodziny i chyba powtarza ten model w naszym związku.

Pamiętam jaki byłem szczęśliwy kiedyś. Mam pomysł na życie, chciałbym założyć własną działalność, wiem co chcę robić, wiem jak i wiem, że odniosę sukces. Jednak każde moje działanie spotyka się krytyką żony. Nie pomaga mi, nie wspiera wręcz przeciwnie. Teraz to ja opiekuję się synem, spędzamy razem całe dnie, moja żona pracuje, po pracy kiedy przyjdzie do domu uważa, że to ja powinienem opiekować się dzieckiem. Kiedy mówię, że potrzebuję trochę czasu, żeby przygotować ofertę, wysłać ją do klienta i być może zarobić trochę pieniędzy ona twierdzi, że mam na to czas w nocy, krzyczy, wyzywa od "skurwysyn*w". Co ja mam dalej robić? Czy jest sens w takiej sytuacji myśleć o własnej firmie?Boję się, że nie poradzę sobie z przyszłymi obowiązkami w takiej sytuacji.

Chciałbym jak najszybciej wyjść z tego związku, ta sytuacja mnie powoli wykańcza, ale boję się, że ona zabierze mi dziecko. Czasami siedzę i płaczę, podobno "chłopaki nie płaczą". Gdybym tylko mógł coś zrobić. Kocham syna, choć nie mam pewności, czy to nie dziecko tamtego faceta. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy nasz związek po zdradzie będzie taki jak dawniej?

Mój mąż zdradził mnie, a dowiedziałam się o wszystkim sama. Okłamywał nie na każdym kroku - ja pracowałam po 16-godzin dziennie w naszym gospodarstwie handlowym, a on twierdził ze ma dużo do rozwożenia na nasze sklepiki towaru, co było nieprawdą...

Mój mąż zdradził mnie, a dowiedziałam się o wszystkim sama. Okłamywał nie na każdym kroku - ja pracowałam po 16-godzin dziennie w naszym gospodarstwie handlowym, a on twierdził ze ma dużo do rozwożenia na nasze sklepiki towaru, co było nieprawdą - spotykał się z kobietą, z która kiedyś był, chociaż jesteśmy małżeństwem od 16-lat, mamy dwoje dzieci.

Myślałam, że jest między nami wszystko w porządku, ale się myliłam - mam męża o dwóch twarzach i chyba go jednak nie znam... Wiem co prawda jak ta kobieta wygląda ze zdjęcia, ale osobiście jej nie znam, ale widzę ją teraz wszędzie, w snach, mam koszmary, nie mogę spać. Nie mogę pracować - cały czas o tym myślę, wpadam w histerię. Kocham męża, ale nie mam już żadnego zaufania do niego. Może to wydaje się wyolbrzymione, ale ja naprawdę nie wiem co robić, nie mam żadnej kontroli nad mężem i nie wiem czy dalej z tą kobietą jest.

Proszę o poradę. Chcę wiedzieć jak powinna postępować kobieta mająca 34 lata w takiej sytuacji. Dziękuję i czekam na odpowiedź. Lusi

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Jak poradzić sobie z chorobliwą zazdroscią mojego chłopaka?

Nie wiem od czego mam zacząć... Jesteśmy związkiem od ponad dwóch lat. Zaczęło się od przeglądania historii mojego komputera, gg, telefonu. Po moim pierwszym wyjściu na drinka ze znajomymi z pracy (same kobiety, nigdy wcześniej nigdzie bez niego nie wychodziłam),...

Nie wiem od czego mam zacząć... Jesteśmy związkiem od ponad dwóch lat. Zaczęło się od przeglądania historii mojego komputera, gg, telefonu. Po moim pierwszym wyjściu na drinka ze znajomymi z pracy (same kobiety, nigdy wcześniej nigdzie bez niego nie wychodziłam), kiedy wróciłam do domu zwyzywał mnie i wyrzucił z domu, oczywiście zaraz po tym chciał ze mną rozmawiać itp. Chciałam tylko dodać, że podczas tego wyjścia byłam z nim w ciągłym kontakcie telefonicznym. Długo potem słuchałam, że tak naprawdę go okłamywałam i że on tak naprawdę nie wie co ja robiłam.

Ostatnio wróciłam do domu po 9 godz w pracy bez poprawionego makijażu co tez od razu wzbudziło jego podejrzenia. Dzisiaj natomiast pod koniec mojej pracy kazał mi zadzwonić z mojego firmowego telefonu, lub że on zadzwoni i poprosi mnie do telefonu. Takich sytuacji jest mnóstwo - od dopytywania o moje godziny pracy (wiele razy mówił, że czeka na mnie pod pracą, co oczywiście było kłamstwem, aby tylko sprawdzić moją reakcję) po dopytywanie się o cenę torebki, którą sobie kupiłam, w jakim sklepie itp.

Ogólnie to tłumaczy to tak, że ja zburzyłam jego zaufanie swoim zachowaniem. Tylko ja tego nie rozumiem, jakim zachowaniem?Boli mnie to podwójnie,  ponieważ nigdy nie zdradziłam swojego partnera i nawet mi by to przez myśl nie przeszło. zawsze wydawało mi się, że nie daję mu żadnych powodów do zazdrości. Poza tym pracuję 9 godz dziennie po 5-6 dni w tyg i po pracy od razu wracam do domu. Może to mój błąd... Przepraszam za formę, ale jest już późno i chyba nie radze sobie już z tym wszystkim. Co powinnam zrobić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Straciłam wszystko, tak się poświęciłam dla niego - co teraz mam zrobić?

Jestem z chłopakiem prawie 4 lata, mam podobną sytuację jak pani wyżej, tylko mogę powiedzieć, że jeszcze gorszą - mój chłopak siedział nawet w warcie! Zdradził mnie chyba z 10 razy, ja nie mogę nic, a jestem oskarżana i podejrzewana...

Jestem z chłopakiem prawie 4 lata, mam podobną sytuację jak pani wyżej, tylko mogę powiedzieć, że jeszcze gorszą - mój chłopak siedział nawet w warcie!

Zdradził mnie chyba z 10 razy, ja nie mogę nic, a jestem oskarżana i podejrzewana o wszystko, robi mi sceny przy ludziach, nawet się ciął przy moich znajomych. Zachowuje się jak jakiś psychol, nie mam już siły do tego, on jeszcze pije. Mam 18 lat nie mogę go zostawić, bo on się zabije, a wiem, że to zrobi, bo już kilka razy mu się nie udało. Jak go zostawię to jego mama będzie cierpieć, a na pewno nigdzie tego nie zgłosi - on zachowuje się jak jakiś król!

Jestem bezradna. Kocham go, ale mam ochotę czasem to wszystko skończyć. Już nawet mi się udało - nie byliśmy ze sobą 4 miesiące wróciłam, bo mnie nachodził, stał pod oknem i się wydzierał, pisał i dzwonił, że chce wrócić itp., a z innymi się zabawiał :/. Ja wróciłam, bo nie miałam już siły, a teraz jest jeszcze gorzej - wypomina mi każdego chłopaka, z którym gadałam przez te 4 miesiące, nawet jak dodam zdjęcie na nk to jest taki zły, że rozwala wszystko co ma pod ręką, z koleżankami nie mogę wychodzić.

Nie mogę nikomu o tym powiedzieć, bo już nawet nie mam komu - straciłam wszystko, tak się poświęciłam dla niego, a mamie nie powiem, bo by ją to zabiło :( POMOCY!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy można zapomieć o zdradzie? Jak pomóc osobie zdradzonej?

No więc tak mam 20 lat. Kilka miesięcy temu poznałam miłą koleżankę. Jest zamożną osobą, ma 2 dzieci (córka 18 lat i 8 lat ). Beata ma 42, a jej mąż 45. Wszystkim w naszej miejscowości się wydaje, że wiodą... No więc tak mam 20 lat. Kilka miesięcy temu poznałam miłą koleżankę. Jest zamożną osobą, ma 2 dzieci (córka 18 lat i 8 lat ). Beata ma 42, a jej mąż 45. Wszystkim w naszej miejscowości się wydaje, że wiodą oni cudowne i luksusowe życie. Jednak w ostatnim czasie dowiedziałam się, że Darek około 10 lat temu zdradził Beatę ze swoją sekretarką (był to długotrwały romans). Cała miejscowość o tym huczała. Zastanawiam się nad jednym: dlaczego ona mu wybaczyła? Jest to bardzo atrakcyjna kobieta (nauczycielka), on wielki biznesmen niezbyt przystojny (pracuje w rodzinnej firmie). Od jakiegoś czasu, kiedy z nią rozmawiam, czuję w sercu wielkie współczucie i nie wyobrażam sobie z jakiego on powodu ją zdradził, taką wspaniałą kobietę. Chciałam zacząć ten temat, ale nie znamy się zbyt dobrze na tyle, by o tym rozmawiać. Wiem tyle, że było jej bardzo ciężko i na pewno nie chciała by do tego wracać. Myślę cały czas nad jednym: dlaczego ona mu wybaczyła? Czy zapomniała o tej zdradzie po 10 latach (małżeństwem są już około 20 lat)? Gdy rozmawiam z Beatą to chwali męża, ale czy czuje ten ból w trakcie kłótni itp? Jak rozpoznać jej złe dni, by ją wesprzeć?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Jak mam się zachowywać, aby dziewczyna zrozumiała, że musi uważać, aby mnie nie stracić?

  Witam. Mam 20 lat. Dziewczyna ma 18. Kilka dni temu zerwałem z dziewczyną - jak mam się zachowywać w stosunku do niej, aby zrozumiała, że jestem wartościowy i musi być solidna, żeby mnie nie stracić, a jak już straci...

  Witam. Mam 20 lat. Dziewczyna ma 18. Kilka dni temu zerwałem z dziewczyną - jak mam się zachowywać w stosunku do niej, aby zrozumiała, że jestem wartościowy i musi być solidna, żeby mnie nie stracić, a jak już straci to żeby wiedziała, że byłem dla niej kimś ważnym, bez kogo nie potrafi żyć i w związku z tym wróciła do mnie z poprawą siebie? Zerwałem z nią, chociaż ją naprawdę kocham i chcę jej, ale innej, lepszej i wiem, że potrafi być lepsza. Jak ją do tego przekonać? Załamuję się, wiem, że jej chcę, ale odrobinę innej, lepszej. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Matka i siostra mojego chłopaka ciągle się wtrącają. Co robić?

Witam, mam 21 lat i ogromny problem z mamą i siostrą mojego partnera. Oboje znamy się ponad 12 lat, zawsze byliśmy najlepszymi przyjaciółmi, a od ponad 3 lat jesteśmy parą. Jeśli chodzi o problem, o którym już wspomniałam to...

Witam, mam 21 lat i ogromny problem z mamą i siostrą mojego partnera. Oboje znamy się ponad 12 lat, zawsze byliśmy najlepszymi przyjaciółmi, a od ponad 3 lat jesteśmy parą. Jeśli chodzi o problem, o którym już wspomniałam to Jego młodsza o 5 lata siostra nie traktuje go jak brata, wszędzie chce z nim iść, chce z nim spać w jednym łóżku, pragnie się upodobnić do mnie (pewnie dlatego, że ja mu się podobam). Siostra wysyła do niego mnóstwo sms-ów dziennie, ma pretensje, gdy nie odpisuje, gdy nie dzwoni, wszędzie chce z nami chodzić, gdy jesteśmy cała trójką na ulicy ona chwyta go za rękę. . . Ogólnie strasznie wcina się w nasze życie, nie daje nam spokoju. Problem z mamą polega na tym, że nie widzi nic złego w zachowaniu córki, uważa, że to mój chłopak jest złą osobą, bo chce zapewne odepchnąć siostrę. Mama uważa również, że to matka i siostra powinny stać na pierwszym miejscu, nie kobieta z którą zamierza założyć rodzinę. Jego matka jest okropną hipokrytką i zadufaną w sobie osobą, całe wychowanie dzieci przypisuje sobie, uważa, że tylko jej rodzina jest idealna i że tylko ona potrafi doskonale wychować dzieci. Ostatnio oznajmiła mojej mamie, że lubi mojego chłopaka dlatego, że został tak cudownie wychowany. Oczywiście „teściowa” nie zna za grosz swojego syna, nigdy z nim nie rozmawiała, dla niej liczyły się tylko wyniki w nauce, a jeśli on zachował się "nieodpowiednio" (np. nie zgodził się ze zdaniem mamy) obrażała się i potrafiła nie odzywać się tydzień, mimo prób rozmowy. Teraz mamy ogromna awanturę, matka mojego chłopaka uważa, że docinam ciągle jego siostrze i że to wszystko moja wina, że co ja powiem to on robi. Stwierdziła też, że on wreszcie machnie na mnie ręką, bo matka jest najważniejsza. Oczywiście mój chłopak uważa to za chore postępowanie, nie chciał nawet jechać do domu (mieszkamy 300 km od rodzinnej miejscowości), ale powiedziałam, że to tylko pogorszy sprawę. Mimo to, że on ma zdrowe podejście do sprawy, to boję się, że wystraszy się swojej matki i ulegnie (bardzo się jej boi od dziecka). Nie chcę aby nasz związek przepadł, za dużo razem przeżyliśmy, mało osób może pochwalić się tak długą znajomością. Taki związek to skarb. Próbowaliśmy cokolwiek wytłumaczyć jego matce, ale nie dociera ani jedno nasze słowo, nie wiemy co mamy robić, bardzo proszę o radę.

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Czy to toksyczny związek? Czemu nie umiem się ustabilizować?

Witam. Mam 22 lata i ostatnie 2 lata spędziłem z pewną dziewczyną, którą myślałem, że kocham i że jest tą jedyną.Było rożnie, zrywaliśmy głównie przeze mnie, bo mi się "odwidywało", a np. 2 tyg później biegałem za nią jak przysłowiowy...

Witam. Mam 22 lata i ostatnie 2 lata spędziłem z pewną dziewczyną, którą myślałem, że kocham i że jest tą jedyną.Było rożnie, zrywaliśmy głównie przeze mnie, bo mi się "odwidywało", a np. 2 tyg później biegałem za nią jak przysłowiowy pies. Takich sytuacji było dużo.

Ale ostatnio, jak się rozstaliśmy po tygodniu znowu chciałem wrócić - ona trzymała mnie na dystans. Ja się starałem - miłe sms-y, kwiaty wyznawałem znowu miłość. I gdy po kilku dniach ona powiedziała, że znowu jestem dla niej najważniejszy to przestało mnie to pociągać już. Nie wiem co jest ze mną nie tak. Teraz znowu nie jesteśmy razem, myślę o niej ciągle ciepło i chciałbym dla niej jak najlepiej, ale wiem, że znowu historia się powtórzy i jak znowu ją zdobędę to mi przejdzie;/ Naprawdę nad tym nie panuję. Chciałbym stworzyć stabilny związek, ale to silniejsze ode mnie. Dodam, że żadne inne dziewczyny mnie nie interesują, bo porównuję je ciągle do tej.

Proszę o jakaś poradę, co mam robić? Czy to już jakiś toksyczny związek? Dlaczego wciąż nie umiem się ustabilizować, co może być przyczyną?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Co zrobić ze złamanym sercem?

Cześć, jestem zwykłym, 18-letnim chłopakiem. Pewnego dnia w szkole poznałem piękną dziewczynę. Wiedziałem, że to ta dziewczyna, na którą tak dawno czekałem. Zaczęliśmy ze sobą pisać i rozmawiać. Wiedziałem, że czuję coś do niej. Z czasem doszło do mnie, że...

Cześć, jestem zwykłym, 18-letnim chłopakiem. Pewnego dnia w szkole poznałem piękną dziewczynę. Wiedziałem, że to ta dziewczyna, na którą tak dawno czekałem. Zaczęliśmy ze sobą pisać i rozmawiać. Wiedziałem, że czuję coś do niej. Z czasem doszło do mnie, że ją po prostu kocham, szaleję na jej widok. Ona się niczego nie domyślała. I nadszedł ten dzień. Wyznałem jej miłość, lecz ona powiedziała, że się zastanowi. Niestety powiedziała, że ma kogoś innego i teraz nie mam szans u niej. Załamałem się. Nie mogę spać od kilku dni, ciągle myślę o niej. Nic mnie nie bawi, śmieszy. A najgorsze jest to, że widzę ją codziennie w szkole z tym swoim chłopakiem. Nie wiem co mam ze sobą zrobić…

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

I po co tu żyć?

Witam. Jestem kobietą i mam 25 lat. Mam ogólnie poczucie, że wszystko mi się wali od mniej więcej pół roku. Wstaje wcześnie rano (6-7), pomimo że mam do pracy na 14 i mimo to nie mogę już usnąć, a pierwsza...

Witam. Jestem kobietą i mam 25 lat. Mam ogólnie poczucie, że wszystko mi się wali od mniej więcej pół roku.

Wstaje wcześnie rano (6-7), pomimo że mam do pracy na 14 i mimo to nie mogę już usnąć, a pierwsza myśl po moim przebudzeniu to wszystkie problemy jakie mnie otaczają. Ja nie wiem czy stwarzam je sobie sama czy moje życie jest naprawdę takie beznadziejne. Jedyne dowartościowanie jakie mam to moje studia, które w przyszłym roku kończę pisząc właśnie pracę mgr. Chodzi o to, że przede wszystkim mieszkam z rodzicami, którzy ciągle się kłócą i są ciągłe awantury, bo mój tata jest alkoholikiem. Ja nie mam na razie możliwości wyprowadzki, bo nie mam do tego warunków finansowych.

Mam chłopaka, jestem z nim kolo 7 lat i ciągle go prześladuję, że mnie zdradzi, chodzę za nim krok w krok - nie wiem co się ze mną dzieje, a to wszystko dlatego, że raz mnie oszukał, że jedzie do domu, bo jest zmęczony, a spotkał się z kolegami. Boję się, że mnie rzuci jak będę go tak ciągle sprawdzała, bo widać, że ma już tego dosyć.

Nikt kompletnie mnie nie docenia, nie wiem po co żyję, najchętniej bym popełniła samobójstwo, ale tchórzostwo mi na to nie pozwala. Nie mam dla kogo żyć bo i po co. Rodzice mnie nie doceniają, że mimo tych awantur studiuję, chcę być kimś. Mieliśmy ustalony ślub 2 razy na przyszły rok, ale on już nie chce - nie wiem dlaczego, nie chce mi powiedzieć, za dużo po prostu mówi, że nie chce wracać do przyszłego domu co do minuty i że będę go trzymała pod kluczem. Nie mam nikogo. Magda

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Komu mam uwierzyć?

Jestem z chłopakiem od prawie 6 miesięcy. Bardzo go kocham i wydawało mi się, że on czuje to samo do mnie. Od początku trochę się kłócimy, bo nie pasujemy do siebie charakterami - ja jestem typową grzeczna dziewczyna, a...

Jestem z chłopakiem od prawie 6 miesięcy. Bardzo go kocham i wydawało mi się, że on czuje to samo do mnie. Od początku trochę się kłócimy, bo nie pasujemy do siebie charakterami - ja jestem typową grzeczna dziewczyna, a on wyluzowanym chłopakiem.Przeszkadza mu we mnie ta sztywność, ale nadal mówi, że mnie kocha.

Był moment, kiedy moja koleżanka mu się spodobała, bo też jest fajną, ładną, wyluzowaną laską. Ale wybrał mnie i się pogodziliśmy, od tego czasu kłótni nie było. Zakończyliśmy ten temat. Ostatnio nie mogłam się z nim skontaktować, więc poprosiłam o jakaś wiadomość o nim naszą wspólną znajomą. Ona napisała mi zamiast tego, że nic nie wie, ale za to powie mi bardzo szokujące wiadomości: podobno zdradza mnie po alkoholu ze wszystkimi koleżankami, opowiada o mnie rożne głupoty, mówi, że nic do mnie nie czuje, kocha inna dziewczynę. Zrobiło mi się przykro, nie chciałam słuchać jego wyjaśnień, najechałam na niego z pretensjami. 2 dni temu zadzwonił, wszystko wyjaśnił, wydawało mi się to sensowne i chyba uwierzyłam mu, ale 9 osób jest przeciwko niemu, a jedna go popiera.

Myślę poważnie o naszym związku, z jednej strony wydaje mi się, że skoro go kocham, to powinnam mu wierzyć bardziej niż koleżankom, z drugiej jednak strony wydaje mi się, że ta wspólna znajoma nie miałaby powodu okłamywać mnie wraz ze swoimi kolegami.

Myślę o nim poważnie, ma już 18 lat, chcemy podjąć poważne decyzje, ale boję się jednak, że jeśli uwierzę większości i zostawię miłość mojego życia, będę żałować, z drugiej strony boje się, że jestem okłamywana i zostanę po prostu wykorzystana i porzucona. Dodam, że mieszkamy w pewnej odległości od siebie, więc codzienne kontrolowanie go odpada.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Patronaty