Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 8 3

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Relacje z partnerem: Pytania do specjalistów

Już tak nie mogę...

Witam.... Nie wiem, co już mam robić... byłem z dziewczyną 3 lata. Było wszystko okej, miło, kochaliśmy się. Aż do piątku, gdy cały dzień pisała do mnie, że mnie kocha, że wreszcie się spotkamy, doczekać się nie mogłem i przyjechałem... Witam.... Nie wiem, co już mam robić... byłem z dziewczyną 3 lata. Było wszystko okej, miło, kochaliśmy się. Aż do piątku, gdy cały dzień pisała do mnie, że mnie kocha, że wreszcie się spotkamy, doczekać się nie mogłem i przyjechałem do niej o 22.00 i na dzień dobry powiedziała, że to koniec, że jej miłość wygasła. Następnego dnia pojechała na grilla z innym. Ja nie wiem, co mam robić, mam myśli samobójcze, nie widzę, życia bez niej... Nic nie jem, nie śpię. Nie rozumiem jak w 3 minuty można zmienić tak zdanie i udawć, że się nie zna drugiej osoby. Proszę pomóżcie mi, bo nie wytrzymam. Tak długo była całym moim życiem, a teraz zostałem sam ;/ Z góry dziękuję.

Nie radzę sobie

Jesteśmy ze sobą 5 lat. Od 2 lat mieszkamy razem. Zamiast zbliżyć się do siebie, oddaliliśmy się. Nie kochamy się, a nawet jak dochodzi do zbliżenia, nie szczytujemy, nie mamy przyjemności. Ostatnio odkryłam, że mój partner siedzi na internecie na...

Jesteśmy ze sobą 5 lat. Od 2 lat mieszkamy razem. Zamiast zbliżyć się do siebie, oddaliliśmy się. Nie kochamy się, a nawet jak dochodzi do zbliżenia, nie szczytujemy, nie mamy przyjemności. Ostatnio odkryłam, że mój partner siedzi na internecie na stronach porno. Czuję teraz do niego obrzydzenie, nie potrafię sobie pomóc z tym, ponieważ byłam zakompleksiona, ale teraz naprawdę bardzo obniżył mi samooocenę.. nie mam już sił.. jest mi ciężko, bo już wiem dlaczego nie ma na mnie ochoty. Proszę o pomoc, co robić, jak postąpić.. jakiej rady potrzebuję. Z góry dziekuję

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak postępować z chorobliwie zazdrosnym człowiekiem?

Jestem mężatką 16 lat. Mamy 16-letnią córkę i 3 letniego syna. Mój mąż był od zawsze o mnie zazdrosny, ale od maja 2009 nie mam życia. Mąż przebywa w Norwegii. Chce mieć wszystko pod kontrolą. Wydzwania do mnie do pracy...

Jestem mężatką 16 lat. Mamy 16-letnią córkę i 3 letniego syna. Mój mąż był od zawsze o mnie zazdrosny, ale od maja 2009 nie mam życia. Mąż przebywa w Norwegii. Chce mieć wszystko pod kontrolą. Wydzwania do mnie do pracy po 10 razy na prywatną komórkę, ale też na tel. stacjonarny w pracy. Jak nie odbiorę telefonu jest awantura, bo pewnie odeszłam od biurka do swojego kochanka. Jak jest w domu, są ciągle awantury, przywozi i odbiera mnie z pracy, żeby zobaczyć ilu mam kolegów. Żaden nie może zwracać się do mnie po imieniu. Nie mogę mieć dekoltu nawet najmniejszego. Sprawdza moją komórkę, wymusił na mnie podanie hasła do skrzynki e-mail, przegląda torebkę i kieszenie. Studiuję, więc tam też mam kochanków. Jak zbliża się zjazd, zaczynają się awantury. Nie mogę chodzić na basen, fitness, ani spotkać się ze znajomymi. Powinnam siedzieć w domu. Jak wychodzę, to muszę powiedzieć gdzie idę, za ile wrócę, bo wtedy dzwoni na tel. stacjonarny i sprawdza. Kochanków mam też w rodzinie, zdradzam go wszędzie i ze wszystkimi. Do siostry męża nie mogę chodzić, bo mi miesza w głowie. Straszy mnie, że zrobi wszystko, żeby mnie zwolnili z pracy, bo praca poprzewracała mi w głowie. Nie mogę już tak dalej żyć. Patrzy na to moja dorastająca córka. Opowiedziałam o tym wszystkim teściom, rozmawiali z nim, powiedzieli, że ja nie jestem niewolnikiem tylko też człowiekiem, cudowną matką i żoną, ale on nie da sobie nic powiedzieć, nie słucha. Powiedziałam mężowi, że składam pozew o rozwód, to zaczął mnie szantażować, że się powiesi albo naje się tabletek i popije alkoholem, bo on nie może bez nas żyć. Mówił, że będzie lepiej, ale jest jeszcze gorzej. Mąż nie chce słyszeć o terapii. Jak mam postępować z moim mężem, przecież nigdy nie dawałam mu najmniejszego powodu do zazdrości to zawsze on szukał przygód z kobietami, w pierwszych latach naszego małżeństwa. Kocham go całym sercem, ale psychicznie nie daję już rady tego znosić. Proszę o radę. Serdecznie Pozdrawiam i z góry dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy uzależnienie od oprawcy kiedyś minie?

Witam, mam 42 lata. 5 miesięcy temu odeszłam od człowieka, z którym żyłam przez wiele lat. Mamy razem dwoje dzieci pełnoletnich. Związek był oparty na jego patologicznej kontroli nade mną, jego zazdrości bezpodstawnej, krzykach, krytyce, poniżaniu i wielu innych destrukcyjnych...

Witam, mam 42 lata. 5 miesięcy temu odeszłam od człowieka, z którym żyłam przez wiele lat. Mamy razem dwoje dzieci pełnoletnich. Związek był oparty na jego patologicznej kontroli nade mną, jego zazdrości bezpodstawnej, krzykach, krytyce, poniżaniu i wielu innych destrukcyjnych zachowań. Teraz mieszkam z dziećmi, czuję się bardziej swobodnie, zasypiam spokojnie, więcej się uśmiecham i co najważniejsze mam swoje zdanie i własne decyzje. Dlaczego mimo to mój umysł wciąż mi przypomina, jeśli np. coś postanawiam, kupuję, czy to, co robię, spotkałoby się z jego aprobatą? Gdzieś wewnątrz boję się tych krzyków, oskarżeń, nie chcę tego, ale myślę, że zbyt mocno siebie kontroluję, ponieważ boję się każdego ewentualnego błędu, bo może on się dowie i co wtedy? Moje pytanie to: jak długo trwa taki okres wyleczenia się z tego i poprzestawiania "szufladek" na swoje miejsca? Dodam, iż nie spotykam się z żadnym mężczyzną (chyba jeszcze nie jestem gotowa), z dziećmi mam bardzo pozytywny kontakt, pracuję i mam wiele oddanych mi osób. Jednak to uzależnienie od mizoginisty gdzieś jeszcze jest. Czy kiedykolwiek to minie?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Jak mam sobie poradzić z odrzuceniem?

Mam 23 lata, jestem gejem. Od 4,5 roku mam chłopaka. Ma 30 lat. To bardzo specyficzny związek oparty na zaufaniu, romantyzmie i "miłości na całe życie". Dotychczas byliśmy razem bardzo szczęśliwi, mówiliśmy, że jesteśmy dla siebie stworzeni i że...

Mam 23 lata, jestem gejem. Od 4,5 roku mam chłopaka. Ma 30 lat. To bardzo specyficzny związek oparty na zaufaniu, romantyzmie i "miłości na całe życie". Dotychczas byliśmy razem bardzo szczęśliwi, mówiliśmy, że jesteśmy dla siebie stworzeni i że zawsze będziemy razem, nie mogę bez niego wytrzymać 2 dni, widujemy się niemal codziennie itd. Po prostu bajka. Problemy jakie nas dotyczyły były dotychczas błahe, czasem byłem zazdrosny o jego heteroseksualnych kolegów. Nigdy nie mieliśmy znajomych innych gejów, nie mieliśmy takiej potrzeby. Poza tym czasem ja nie chciałem z nim jechać np. na narty albo w góry, bo nie lubię tego i czasem o to były małe sprzeczki. Obecnie: był 4 tygodnie na wyprawie w tropikach, pisał czułe maile. Wrócił i coś się zmieniło. Nie poznaję go. Naciskałem, by powiedział o co chodzi i okazało się, że nie jest ze mną szczęśliwy, że jest miedzy nami mnóstwo problemów i że dopiero jak miał dużo czasu, to to zobaczył. Jestem w szoku, już mi nie mówi, że nie może beze mnie żyć, choć mówi, że mnie kocha i chce być nadal razem. Okazało się, że dał anons w Internecie, że szuka przyjaciela, bo chciał z kimś porozmawiać o problemach i się poradzić. Spotkał się z tym kimś dwa razy. Mówi, że nie było seksu i że już więcej się nie spotka z nim. W pierwszej chwili chciałem odejść, ale nie dał mi, jak chciałem z nim zerwać, to szedł za mną i gadał różne rzeczy, trwało to odchodzenie kilka dni i wreszcie zostałem, podczas tych paru dni próbowałem się udusić paskiem i powiesić, ale gdy już nie mogłem wytrzymać, wyplątywałem się :( Ciągle płaczę i jestem nie do życia. Skończyła się moja bajka, tak w nas wierzyłem i nie umiem sobie świata ułożyć. Jest inny niż był, a ja nie wiem czemu, przedstawia mi nową wizję przeszłości, która jest zła i w której o niego nie dbałem, a było inaczej i zawsze był szczęśliwy, mam na to dowód w listach i prezentach jakie wymienialiśmy :( często myślę o samobójstwie, w okropnie racjonalny sposób. Dziś byłem w sklepie i chciałem kupić sznur :( ale uciekłem przerażony własnymi pomysłami :( Nie umiem o tym rozmawiać z mamą, która jest mi bardzo bliska, czy znajomymi, jest mi wstyd za niego i wstyd, że nie odszedłem, bo głęboko mnie zranił. Jak to ma teraz być? Jest nieszczęśliwy, zły, a chce nadal ze mną być. Co mam zrobić? Dodam, że jakiś czas temu miał operację i zagrożenie życia, teraz jest już zdrowy, źle to na niego wpłynęło, ma mniejszą ochotę na ludzi i często jest zniechęcony. Czasem myślę, że ma jakąś ukrytą depresję, ale on tak nie myśli. Był też u wróżki, której irracjonalnie wierzy i powiedziała mu, że nie pasujemy do siebie, więc jest nastawiony źle. Co ja mam robić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy ratować małżeństwo? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Jesteśmy półrocznym małżeństwem. Nasz problem polega na tym, że nie mieszkamy obecnie razem. Widujemy się w weekendy. Mąż mieszka z rodzicami. On i jego rodzice uważają, że powinniśmy mieszkać z nimi w ich domu. Ja mam swoje mieszkanie w...

Jesteśmy półrocznym małżeństwem. Nasz problem polega na tym, że nie mieszkamy obecnie razem. Widujemy się w weekendy. Mąż mieszka z rodzicami. On i jego rodzice uważają, że powinniśmy mieszkać z nimi w ich domu. Ja mam swoje mieszkanie w bloku i wolę mieszkać na swoim, zwłaszcza, że sytuacja w domu męża nie jest najlepsza. W święta teść wyzwał mnie i powiedział, że pobije, bo się dowiedział, że nie jesteśmy zdecydowani, by z nimi zamieszkać. To już trzecia taka afera z ich strony. Dodatkowo mąż pracuje z ojcem i ten rok jest uwiązany z ich domem. Twierdzi, że jest zmęczony po pracy i nie jest w stanie codziennie jeździć do mnie (tj. 27 km). Siostra i teściowa męża nie akceptują mnie. Mąż po naszej kłótni żalił się siostrze. Przeczytałam tę rozmowę. Słucha rad siostry następujących: weźcie separację, nie ustępuj jej, nie miej z nią dziecka, bo będzie później za późno itd. Mąż za wszelką cenę chce mieszkać w domu rodziców. Ja chcę mieszkać na swoim. Nie wchodzi w grę żaden kompromis ze strony męża, ani kupno mieszkania bliżej rodziców jego, ani zmiana pracy jego. Ja panicznie się boję tam zamieszkać po tych sytuacjach. Nie wiem, czy jest nadzieja dla nas? Zadaję sobie pytanie, czy warto walczyć o to małżeństwo? Jeżeli tak, to co mogę zrobić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

O co mu tak naprawdę chodzi? Co powinnam zrobić?

Kilka miesięcy temu napisał do mnie pewien chłopak (wówczas byłam tydzień po rozstaniu z moim dawnym chłopakiem). Chodzimy razem do mojej szkoły. Napisał, że mu się bardzo podobam. Polubiłam go. Podrywał mnie jak szalony. Rozumieliśmy się bez dwóch zdań, bardzo...

Kilka miesięcy temu napisał do mnie pewien chłopak (wówczas byłam tydzień po rozstaniu z moim dawnym chłopakiem). Chodzimy razem do mojej szkoły. Napisał, że mu się bardzo podobam. Polubiłam go. Podrywał mnie jak szalony. Rozumieliśmy się bez dwóch zdań, bardzo interesował się moim życiem i martwił się o mnie. Spotykaliśmy się. Po dwóch miesiącach stwierdziłam, że zakochałam się w nim. Nic mu o tym jednak nie powiedziałam. Koleżanki mi mówiły, że on też jest na 100% we mnie zakochany. Kilka tygodni temu napisał mi, że nie będziemy mogli ze sobą pisać, bo nie ma kasy na koncie. Wyznał jednak, że mnie nadal bardzo lubi. Po tym czasie spotkaliśmy się tylko 2 razy. Czuję, że się od siebie oddalamy. Ostatnio miałam wrażenie, że on mnie unika. Spytałam się o co chodzi. On odparł, że nie jest na mnie obrażony. Nie chcę go stracić, bo bardzo go kocham. Co powinnam w tej sytuacji zrobić? I co on tak naprawdę czuje do mnie?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Były chłopak

Mam 17 lat. Właśnie zakończyłam pełną emocji znajomość, nie z mojej winy ani chęci, tylko drugiej strony (chłopaka). Tak zdecydował. Starałam się wpłynąć na zmianę jego decyzji, ale na nic. Nasz związek trwał blisko 2 lata. Uzasadniał swoją decyzję studiami,...

Mam 17 lat. Właśnie zakończyłam pełną emocji znajomość, nie z mojej winy ani chęci, tylko drugiej strony (chłopaka). Tak zdecydował. Starałam się wpłynąć na zmianę jego decyzji, ale na nic. Nasz związek trwał blisko 2 lata. Uzasadniał swoją decyzję studiami, brakiem czasu oraz zmęczeniem związkiem. Niestety lub stety chodzimy do jednej szkoły i jesteśmy w stosunkach "dobrych znajomych", lecz mi jest z tym ciężko, ponieważ wolałabym, abyśmy byli razem. Nie wiem czy powinnam to dalej ciągnąć, czy jednak zakończyć tę znajomość? Albo może i coś innego? Jednego dnia wmawiam sobie, że jednak może i lepiej się stało, ale drugiego jest mi bardzo z tym źle. Pozdrawiam i czekam na odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Jak radzić sobie z natarczywymi myślami?

Witam. Od pół roku jestem związana z pewnym chłopakiem. Wszystko byłoby cudownie, gdyby nie te myśli o jego byłej... Gdy nie widzimy się jeden dzień, musimy się pokłócić, bo ja nie mogę spokojnie spojrzeć na inną dziewczynę, bo zaraz wszystkie...

Witam. Od pół roku jestem związana z pewnym chłopakiem. Wszystko byłoby cudownie, gdyby nie te myśli o jego byłej... Gdy nie widzimy się jeden dzień, musimy się pokłócić, bo ja nie mogę spokojnie spojrzeć na inną dziewczynę, bo zaraz wszystkie moje myśli skupiają się na nich, na tym jak im ze sobą było, co razem robili, jakie mieli plany, jak się sobą cieszyli. Bardzo mnie to dobija, czasem tak bardzo, że mam ochotę zrobić sobie krzywdę, a teraz już nie tylko sobie, bo jestem w ciąży. To nie jest planowane dziecko, co więcej nie wiemy, co zrobić ze swoją przyszłością, on nie podejmuje tematu, a jak podejmuje to kończy się na tym co zawsze, czyli tym, że mamy jeszcze czas i jeszcze coś się wymyśli:( to, że jestem w ciąży w ogóle mnie nie cieszy, wręcz przeciwnie, boję się swojego wyglądu później, tego, że przestanę mu się podobać i zostawi mnie dla innej, czuję się taka brzydka i beznadziejna:( jestem bezsilna, proszę o pomoc...

Dlaczego mnie zostawił, skoro twierdzi, że kocha?

Znamy się od dziecka. Nasi rodzice się znali. Jeździliśmy takimi samymi spacerówkami itp. Kiedy byliśmy maluchami, byliśmy w sobie zakochani :) Potem ja wyprowadziłam się do Krakowa, a on został w Grodzisku. Przez jakiś czas pisaliśmy do siebie... Potem w...

Znamy się od dziecka. Nasi rodzice się znali. Jeździliśmy takimi samymi spacerówkami itp. Kiedy byliśmy maluchami, byliśmy w sobie zakochani :) Potem ja wyprowadziłam się do Krakowa, a on został w Grodzisku. Przez jakiś czas pisaliśmy do siebie... Potem w wieku 20 lat przyjechał do mnie z mamą, wtedy to jego ojciec umarł. Patryk był w związku, ja też, ja mu się nadal podobałam, on mi już nie ;p Jakiś rok temu odnalazłam go na nk i się zaczęło :) W końcu po pół roku przyjechał do mnie i się stało, zakochaliśmy się w sobie na zabój. Dodam, że Patryk przez 15 lat był narkomanem, właśnie kończył ośrodek i był gotowy na nowe życie. Powiedział mi też, że ma HCV :( Mimo tego wszystkiego zdecydowałam się z nim zamieszkać. Wyjechałam z Krakowa do małego miasteczka, on założył firmę, która zresztą ma moją nazwę :) Sprowadza ciuchy z Niemiec. Pomagałam mu jak tylko mogłam, na początku było pięknie, aż zaczęły się spięcia... Nawet z 2 razy pakowałam się, on płakał i wszystko wracało na dobre tory. Moje pakowanie się myślę bierze się ze strachu przed tym, że on zrobi to pierwszy... Dodam, że mój ojciec nie ma ze mną kontaktu od jakiś 20 lat... nie wiem, czy ma to na mnie wpływ, ale sądzę, że ma... Patryk brał narkotyki, działał w mafii, zarabiał krocie, a potem wylądował na ulicy... ja skończyłam studium aktorskie i pracuję w teatrze objazdowym. Zupełne dwa różne światy... Kocham go i on mówi, że nie przestał mnie kochać, ale stanowię dla niego zagrożenie... Nie chce skończyć na ulicy, a ze mną jest tak, jak sam powiedział, że oczekuję od życia Sylwestra, że jestem dla niego jak narkotyk: daję wspaniałe doznania, ale bywam niebezpieczna. Powiedział mi tak, mimo tego, że jakiś tydzień wcześniej mówił, że cieszy się, że mnie ma, że jestem piękna i takie tam. Ja nie piję, nigdy nie brałam. Wiem, że czuł, że źle mi w tym małym mieście... nie miałam tam znajomych, nie chciałam iść na aerobik czy prawko, takie tam. Tęskniłam za Krakowem, ale nie byłam tam nieszczęśliwa, byłam, bo byłam z nim... Tęskniłam za przyjaciółkami i klimatem Krakowa tyle... Doszło do tego, że kiedy wrócił do domu po biopsji, pierwsze o czym mówił to o wydatkach... a ja chciałam się nim nacieszyć... Aż w piątek zadzwonił, obudził mnie i spytał kto ma zrobić zakupy przed majówką, powiedziałam ty, na co on się zezłościł i powiedział dość. Potem były 3 trudne noce, kiedy się upokarzałam, kiedy on mówił nie. Dodam, że w ciągu dnia jak wracał z pracy czy piłki nawet żartowaliśmy, żarty były podszyte seksem... bo było nam fenomenalnie... Nawet raz zaczął mnie całować, ale dla mnie było to trudne... Potem ja wyjechałam w trasę do pracy, przez ten czas miał się zastanowić, no i dzień przed moim powrotem powiedział: nie. Umarłam emocjonalnie. Przyjechałam po rzeczy, odprowadził mnie na pociąg i przytulił, płakał. Potem wysłał resztę, mówiąc, że to trudne... Co robić, chcę go odzyskać!!! Bardzo go kocham.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak żyć, kiedy kocham bez wzajemności?

Witam. Mam pytanie i proszę o szybką odpowiedź. Otóż jestem dziewczyną i mam rocznikowo 17 lat. Byłam z chłopakiem rok, ale w czasie naszego związku poznałam innego chłopaka. Całowaliśmy się i poczułam coś do niego bardzo silnego (bardziej niż do...

Witam. Mam pytanie i proszę o szybką odpowiedź. Otóż jestem dziewczyną i mam rocznikowo 17 lat. Byłam z chłopakiem rok, ale w czasie naszego związku poznałam innego chłopaka. Całowaliśmy się i poczułam coś do niego bardzo silnego (bardziej niż do mojego chłopaka). Oboje byliśmy zajęci. Wolałam zostać z moim chłopakiem, bo nie chciałam kończyć tego po roku, ale ja ciągle czułam potrzebę kontaktu z tym, którego poznałam. Nie dawało mi spokoju to, gdy nie miałam z nim kontaktu. Chłopak mnie zostawił, bo zauważył, że ja kocham innego. I teraz ja i ten poznany jesteśmy sami. Wczoraj się spotkaliśmy, całowaliśmy, tulili itp. Powiedział, że chce ze Mną być, ja z nim też. A dziś się nie odzywa, nie odpisuje itp. To trwa już 8 miesięcy ;( Pomóżcie! On Mnie nie kocha, ale ja go tak. Straciłam jakiekolwiek cele życiowe. Myślałam, że to zauroczenie i przejdzie, ale to właśnie miłość i nie wiem jak mogę się odkochać. Ja ciągle płaczę z tęsknoty i niespełnionej miłości. Proszę pomóżcie ;(

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Bez Niej nie widzę sensu życia...

Jakieś trzy miesiące temu rozstałem się z Kobietą. To Ona zakończyła związek bez podania powodu, podejrzewam ją o zdradę, ale nic nie udowodniłem. Generalnie chodzi o to, że nie potrafię poradzić sobie z tym rozstaniem, nie umiem żyć bez...

Jakieś trzy miesiące temu rozstałem się z Kobietą. To Ona zakończyła związek bez podania powodu, podejrzewam ją o zdradę, ale nic nie udowodniłem. Generalnie chodzi o to, że nie potrafię poradzić sobie z tym rozstaniem, nie umiem żyć bez Niej, najróżniejsze myśli chodzą i chodziły mi po głowie. Szukałem sposobu na samobójstwo i cały czas, mimo pewnych spraw dających sens życia, nie widzę go i nie potrafię się zmobilizować do niczego. Wciąż błądzę i myślę o Niej. Jak można poradzić sobie z utratą sensu życia stosuje środki farmakologiczne, ale nie skutkują. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak sobie poradzić ze stratą zaufania do męża?

Mam 37 lat, urodziłam się 08.06.1973. Jestem, jak to mówią, dojrzałą kobietą. Mam problem z moim mężem, który wyjechał za granicę pracować na rodzinę i nie mogę się pogodzić z tym, że on tam jest. Mamy 3 dzieci i rozumiem,...

Mam 37 lat, urodziłam się 08.06.1973. Jestem, jak to mówią, dojrzałą kobietą. Mam problem z moim mężem, który wyjechał za granicę pracować na rodzinę i nie mogę się pogodzić z tym, że on tam jest. Mamy 3 dzieci i rozumiem, że jest w Polsce ciężko z pracą, ale kilka miesięcy temu u mojego męża w spodniach znalazłam innę kartę do telefonu i męczy mnie to, że on ponownie robi takie rzeczy, jak wydzwania na 0-700 i mnie zdradza. Ja nie pracuję, siedzę w domu, różne myśli mi do głowy przychodzą, nie mogę spać. Nie wiem, co mam robić, wypisuję do męża różne rzeczy, że on mnie zdradza, oszukuje. Nie wiem, co się dzieje ze mną, naprawdę. Wiem, że zawiodłam się na swoim mężu, ale czy ja muszę tak cierpieć? Nie mogę zapomnieć, że on tam kupuje sobie karty i pisze z innymi kobietami. To mnie boli, nie mogę mu zaufać. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje. Od paru tygodni, może miesięcy, chcę się już pożegnać z życiem. Proszę mi pomóc. Mimo rozmów z mężem i tak nie mam do niego zaufania, nie czuję tego, co na początku małżeństwa.

Czy mam depresje? Gdzie powinnam szukać pomocy?

Ja potrzebuję pomocy psychologa... Opowiem o problemie z którym pewnie boryka się dużo kobiet i zdaje sobie sprawę z tego, że każdy przypadek jest inny. Zostałam zdradzona 1.5 roku temu. Maż zdradzał mnie z koleżanką z pracy przez ponad...

Ja potrzebuję pomocy psychologa... Opowiem o problemie z którym pewnie boryka się dużo kobiet i zdaje sobie sprawę z tego, że każdy przypadek jest inny. Zostałam zdradzona 1.5 roku temu. Maż zdradzał mnie z koleżanką z pracy przez ponad 5 miesięcy. Ja wyjechałam zagranicę do pracy, dorobić do potrzeb codziennego życia, dodam, że mieliśmy wtedy 2 córeczki i jak sie niebawem okazało, pracowałam z trzecią w brzuszku, tak do szóstego miesiąca, potem wróciłam i pod koniec siódmego miesiąca odkryłam zdradę męża. Dodam, że bylismy wtedy 10 lat po ślubie.

Zawsze uważałam, że jesteśmy szczęśliwym i udanym małżeństwem. Wszyscy zazdrościli nam zycia... Jak się okazało, nawet ta jego kochanka. Teraz minęła nam dwunasta rocznica ślubu. Jesteśmy razem, przyjęłam go z powrotem ale... i tu mam problem. Nie ma dnia, bym nie myślała, co mi zrobił. Potrafię w jednej chwili śmiać się w zabawie z dziećmi, a zaraz potem płakać godzinami. Ukrywam ten stan przed moim mężem, rodziną, przed dziećmi mi trudno, bo ciągle z nimi jestem. Rozmawiałam z moim mężem o tym, co się dzieje ze mną, ale on przeprasza i zapewnia, że to się nie powtórzy.

Ja sprawdzam jego telefon, torbę z pracy, kieszenie, auto, mam jakąś obsesję, że coś znajdę. Wiem, że to brak zaufania do niego, ale te wspomnienia wychodzą w każdej kłótni, nawet tak w ciagu dnia. Jak bardziej zagłębiam się w szczegóły jego okrucieństwa, to wyję, wręcz histerycznie, aż dusi mnie od środka. Nie potrafię zapanować nad tymi myślami, są ze mną każdego dnia, gdy mąż jest przy mnie i gdy go nie ma. Nie wybaczyłam mu tego jeszcze i myślę o zemście na niej i na nim. To jest straszne, bo staje się moją obsesją!

Nie wiem, którą drogą mam iść. On codziennie wyznaje mi miłość, ja milczę jak skała. Nie potrafię mu powiedzieć, że czuję to samo, bo nie potrafię zapomnieć tych krzywd, jak mnie zdradzał. Sądzę, że poświęcam się dzieciom. On twierdzi, że to odbuduje, a ja mam łzy w oczach, gdy to słyszę. Nie wiem, co mam robić. Mam nawet myśli samobójcze po kłótni z nim. Czuję się do niczego i beznadziejnie czasem, ten ból jest we mnie, jak jakiś nowotwór, który zżera mnie żywcem. Dlaczego mam takie huśtawki nastroju? Moje życie jest jak fale Dunaju, trzymam się jakoś, ale przy trójce dzieci nie jest to łatwe. W środku jestem wrakiem.

Opisałam juz swoją historię poniekąd na waszej stronie w kwietniu, wtedy też miałam te ciężkie dni. Mało śpię po nocach, jestem zmęczona już jak wstaję. Myślałam o rozwodzie z moim mężem, ale on jest dobrym ojcem dla dziewczynek. Co dzień o niego pytają jak jest w pracy, jak wraca to rzucają się na niego. Mnie to rozrywa od środka, jakbym im miała to zabrać, ale jestem jeszcze ja albo nie jestem. Sama nie wiem, jak mam ukierunkować swe myśli, by wrócić do równowagi i być znów sobą. Jak przestać nienawidzić i znów zaufać? Jak to pogodzić? AGNES

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Co mam zrobić? Zdrada

Jestem z dziewczyną od 5 lat, planowaliśmy ślub, dużo już było pozałatwiane, nagle okazało się, że ona nie chce ślubu, musi to przemyśleć, a co do czego doszło, to od 2 miesięcy w nowej pracy spotykała faceta, z którym...

Jestem z dziewczyną od 5 lat, planowaliśmy ślub, dużo już było pozałatwiane, nagle okazało się, że ona nie chce ślubu, musi to przemyśleć, a co do czego doszło, to od 2 miesięcy w nowej pracy spotykała faceta, z którym spała. 2 razy po kompletnym zerwaniu odezwała się, płacząc, że chce wszystko naprawić i żebyśmy spróbowali. Ja ciągle myślę o tym, jak oni to robią? Powiedziała mi o tym ze szczegółami, bo tego chciałem. Teraz nie mogę spać po nocach i ciągle myślę, do tego przez 5 lat związku dawała mi w kość przelotnymi romansami, zdradziła mnie fizycznie, pocałunki i psychicznie najgorsze jest to, że bardzo ją kocham i nie wyobrażam sobie życia bez niej, dlatego jej wybaczałem, ale teraz jest poważniej, bo kochała się z innym. Co mam robić? Wybaczyć? Zaufać?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Despota tyran - jak sobie z nim poradzić?

Witam serdecznie wszystkich, którzy zechcą mi pomóc i mnie wesprzeć. Jestem młodą mężatką z 8-miesięcznym stażem, pobraliśmy się po 5 latach związku. Jeżeli mam być szczera, to nie wyszłam za mąż z miłości, ale raczej z wygody - mój mąż... Witam serdecznie wszystkich, którzy zechcą mi pomóc i mnie wesprzeć. Jestem młodą mężatką z 8-miesięcznym stażem, pobraliśmy się po 5 latach związku. Jeżeli mam być szczera, to nie wyszłam za mąż z miłości, ale raczej z wygody - mój mąż gotuje i sprząta. Wszyscy dookoła mi zazdroszczą, że mam tak cudownego i wspaniałego męża, natomiast ja wypalam się z dnia na dzień. Mój mąż to istny despota tyran i gestapo. Czepia się chyba tak naprawdę wszystkiego - o banałach życia codziennego nawet nie ma sensu pisać. Jemu przeszkadza to, że głośno jem, piję głośno herbatę, że w nocy przewracam się z boku na bok, że oddycham przez usta (w chorobie przy zatkanym nosie), że chrupię, jedząc marchewkę, że piłuję paznokcie. To normalnie obłęd. Zastanawiam się, czy jest coś co mu nie przeszkadza. Wszystko doprowadza tego despotę tyrana  do furii i napadów złości. Jak mu zwrócę uwagę na jego nieodpowiednie zachowanie zaczyna się szereg epitetów i upokorzeń. Non stop w kłótniach słyszę: zamknij się, nie drzyj mordy itp. Natomiast 5, 10, 15 minut po upokorzeniu powraca do normalnej rozmowy, jakby nic się nie stało. Sama już nie wiem, co począć z despotą tyranem. Serce mnie boli i płakać mi się chce jak znoszę ten brak szacunku. Nienawidzę siebie, że to toleruję i znoszę. Z drugiej strony modlę się o niego, aby zmienił się, abyśmy byli zgodnym i szczęśliwym małżeństwem. Jestem na rozdrożu. Raz chcę to zakończyć i przerwać teraz dopóki nie mam dzieci z despotą tyranem (właśnie kwestia dzieci - bardzo chciałabym je mieć, ale jak obserwuję jego stosunek do mnie, świadomie wzbraniam się, aby moje dziecko nie obserwowało takich scen, a z drugiej strony w przypadku rozwodu, żebym nie szarpała się podwójnie), a z drugiej strony chcę walczyć, przecież przysięgałam przed Bogiem, może celowo jestem wystawiana na próbę. Uciekam świadomie przed despotą tyranem, coraz więcej zajęć organizuję sobie po pracy, aby spędzać jak najmniej czasu w domu, który już mi się kojarzy z cierpieniem. Boję się z drugiej strony rozwodu, tego że despota tyran  zabierze coś, co nie należy do niego (mieszkanie ja kupiłam za własne pieniądze zanim pobraliśmy się). Ale z drugiej strony boję się, że marnuję czas. Mam 28 lat i bardzo chciałabym zostać mamą, ale chyba nie z tym człowiekiem. Zupełnie nie wiem, co robić. Błagam, pomóżcie!

Co mam zmienić w swoim życiu, żeby znów było dobrze?

Jestem 21-letnią kobietą. Mieszkam z rodzicami w małej miejscowości. Wiadomo jak to jest w takim miejscu - każdy każdego zna, wszyscy o wszystkim wszystko wiedzą, trudno też w tych czasach znaleźć pracę i jakoś rozwinąć skrzydła. Do czasu jak miałam...

Jestem 21-letnią kobietą. Mieszkam z rodzicami w małej miejscowości. Wiadomo jak to jest w takim miejscu - każdy każdego zna, wszyscy o wszystkim wszystko wiedzą, trudno też w tych czasach znaleźć pracę i jakoś rozwinąć skrzydła. Do czasu jak miałam przyjaciół, moje życie było do zniesienia. Miałam problemy z rodzicami, z rówieśnikami, często się okaleczałam, bo przynosiło mi to ulgę w bólu psychicznym. Byłam poniżana, bita, ale umiałam sobie z tym radzić dzięki wsparciu przyjaciół. Ale po szkole wszyscy wyjechali na studia do większych miast – 100, 200km od domu i więcej. Nawet najlepsza przyjaźń nie przetrwa w takich warunkach. Zostałam z jedną wieloletnią przyjaciółką, która była młodsza ode mnie, ale z powodu rozbitej rodziny i wyjazdów matki za granice była dużo dojrzalsza ode mnie, dlatego lubiłam z nią rozmawiać o swoich problemach, a ją satysfakcjonowało to, że może mi pomóc. Rodzice chcieli żebym się wyprowadziła z domu, bo mieli mnie po prostu dość. Ich nienawiść do mnie do tej pory jest nieuzasadniona. Zastanawiałam się nad tym - miałam załatwione mieszkanie, szkołę, pracę i już miałam podjąć decyzję o wyjeździe, ale poznałam Mariusza (wtedy 22-latka), którego pokochałam całym sercem, i który był dla mnie podporą w trudnych chwilach, gdy mój poprzedni chłopak mnie zdradził i dla którego postanowiłam zostać. Myślałam, że moje zmartwienia i samotność dzięki Mariuszowi i mojej przyjaciółce po prostu znikną. Ale myliłam się. Jestem już z Mariuszem 3lata - przeżyłam jego alkoholizm, jego agresję, poniżania z jego strony, zdradę. Przeszłam przez to u jego boku, bo miałam nadzieję, że pewnego dnia to się zmieni, że będzie mi wdzięczny za okazaną pomoc w walce z czymś, z czym on nie mógł sobie poradzić. Niestety Mariusz i moja przyjaciółka nie lubili się nawzajem. Ciągle kłóciłam się z jednym o drugiego. Musiałam wybrać pomiędzy nimi, bo nie umiałam tego znieść - wybrałam miłość, bo stwierdziłam, że przyjaźń znaleźć można zawsze. Żałuje tego wyboru do dziś. Po tym co przeszłam z Mariuszem, i po tym jak bardzo on był niewdzięczny po tym wszystkim, zrozumiałam, że popełniłam duży błąd. Dziś jest tak - przy mnie Mariusz nie pije, jest spokojniejszy, i kochany. ALE...odbudował przyjaźń ze swoim dawnym przyjacielem, którego znienawidziłam po tym, jak specjalnie upijał Mariusza, wyciągał go potajemnie wieczorami z domu żeby się upić, poznał go również z dziewczyną (która choć młoda nadawałaby się raczej ze swoim zachowaniem do domu publicznego), z którą z czasem, po oblewanej alkoholem imprezie - zdradził mnie. Nie umiem o tym zapomnieć, więc poprosiłam Mariusza aby zakończył z nim przyjaźń - ostatecznie odmówił. Nawet szantaże, że odejdę od niego - nie pomogły. Zaczął mnie również zdradzać emocjonalnie - wystawiając swoje nagie zdjęcia w Internecie i wypisując do obcych dziewczyn i kobiet, flirtował z nimi, nawet zapraszał do siebie, chociaż jak sam stwierdził - były to tylko żarty (w co akurat nie wierze). Żałuję tych wielu rzeczy, które dla niego poświęciłam. Przez to wszystko wystawiłam się na jeszcze większą nienawiść rodziców. Nie mam pracy, rodzice mnie poniżają, partner ciągle okłamuje. Przez to wszystko coraz bardziej chudnę, przestałam się uśmiechać, z domu wychodzę tylko jak idę do Mariusza. Nie mam ochoty nigdzie wychodzić, bo nawet nie mam z kim się spotkać. Odechciewa mi się żyć. Mam myśli samobójcze, a całą sobą czuję tak ogromny smutek, że aż mnie od środka rozpiera. Mój organizm też tego nie wytrzymuje. Coraz częściej wszystko mnie boli - żołądek, wątroba, nerki, mam okropne nerwobóle w klatce piersiowej - najczęściej po lewej stronie. Moja skóra stała się tak blada, wręcz biała. Oczy mam ciągle napuchnięte, a pod nimi mam duże, sine, fioletowe a czasami aż czarne worki. Staram się mimo wszystko odżywiać normalnie, regularnie. Ale z każdym dniem muszę się raczej do tego zmuszać. Czasami jedną kanapkę potrafię jeść przez godzinę, od niechcenia mieląc ją w ustach. Na dodatek po tym jak zdałam prawo jazdy ojciec zrobił ze mnie swojego szofera, a ja nie lubię robić samochodem długich dystansów, bo mimo tego, że jeżdżę długo, długie dystanse bardzo mnie stresują. Na dodatek mój ojciec, jako doświadczony kierowca ciągle wymawia mi błędy, krzyczy na mnie, poniża mnie, wyśmiewa mój sposób prowadzenia samochodu. Nie umiem tego psychicznie wytrzymać, i jak przychodzę w końcu do domu, wszystkie emocje w końcu ze mnie wypływają - serce zaczyna bić jak oszalałe, cała się trzęsę, trudno mi się oddycha, robi mi się słabo, zaczynam płakać, czasami kładę się na podłodze i samo z siebie moje ciało zaczyna się kiwać w przód i w tył i nie umiem tego opanować. Od kilku miesięcy mam też kilka razy dziennie problemy z sercem - zaczyna bić bardzo szybko, a ja czuję się albo pobudzona albo bardzo senna (czasami różnie na to reaguje moje ciało), czuję okropny lęk, ciało zaczyna się pocić, i staję się wtedy bardzo nerwowa, a jak akurat robię coś, co wymaga ode mnie cierpliwości - reaguję na to bardzo agresywnie, aż zaczynam krzyczeć, przeklinam, nawet jak jestem sama. Proszę o pomoc, bo coraz bardziej boję się sama siebie. Z góry dziękuję.

Zdradziłam i bardzo tego żałuję. Co robić?

Witam. Mam problem. Od dłuższego czasu nie wiem, co mam robić? Zacznę od początku. Mam 22 lata, studiuję i pracuję. Od 6 lat jestem w związku z chłopakiem, którego bardzo kocham. Układało się nam różnie, raz było dobrze, a raz...

Witam. Mam problem. Od dłuższego czasu nie wiem, co mam robić? Zacznę od początku. Mam 22 lata, studiuję i pracuję. Od 6 lat jestem w związku z chłopakiem, którego bardzo kocham. Układało się nam różnie, raz było dobrze, a raz źle. Kiedyś on spotykał się z moją koleżanką ze szkoły za moimi plecami, dowiedziałam się o tym po jakimś czasie, wybaczyłam mu. Potem było trochę lepiej. Ale później to ja zawiodłam. Jakieś ponad pół roku temu na imprezie pod wpływem alkoholu zdradziłam go, nie chciałam tego, bardzo tego żałuje. Teraz, kiedy było naprawdę dobrze, on się o tym dowiedział i się wszystko popsuło. Przyznałam się do tego, ale on nie potrafi mi wybaczyć i co więcej, nie wierzy mi, kiedy mu mówię i opisuję jak to wyglądało. Ciągle mówi, że ja kłamię. Chcę to naprawić, obiecałam, że nigdy więcej tego nie zrobię, naprawdę bardzo tego żałuję i bardzo go kocham, nie wyobrażam sobie życia bez niego. On mówi, że nigdy mi tego nie wybaczy, że już nigdy nie będzie tak jak kiedyś. Nie wiem, co mam robić? Trwa to już drugi miesiąc, spotykamy się, rozmawiamy, jest dobrze, a za chwilę jest źle. Pisze mi, że ten związek nie ma sensu, mówi, że mnie kocha, ale nie możemy być razem. Co mam robić? Jak go przekonać, że możemy razem odbudować ten związek? Nie radzę sobie z tym. Kocham go najbardziej na świecie, powoli tracę chęć do życia. Nie chce mi się jeść, nie chce mi się jeździć na uczelnię ani chodzić do pracy, często płacze i myślę, co mogę zrobić żeby naprawić swój błąd. Naprawdę nie chciałam tej zdrady, pod wpływem alkoholu stało się. Nie wiem co dalej? Jak ratować tę miłość? Jak walczyć o to, żeby mi wybaczył i zrozumiał, że naprawdę tego żałuję i że bardzo go kocham? Proszę, pomóżcie mi.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak poradzić sobie z chorą zazdrością?

Witam. Mam problem z chorobliwą zazdrością, jestem bardzo zazdrosna o mojego chłopaka. Zacznę od początku, jesteśmy razem krótko, bo niecałe pół roku, ale bardzo się kochamy i mogę powiedzieć już teraz, że jest to mężczyzna, z którym chciałabym spędzić...

Witam. Mam problem z chorobliwą zazdrością, jestem bardzo zazdrosna o mojego chłopaka. Zacznę od początku, jesteśmy razem krótko, bo niecałe pół roku, ale bardzo się kochamy i mogę powiedzieć już teraz, że jest to mężczyzna, z którym chciałabym spędzić resztę życia. Jakiś czas temu znalazłam jego profil na portalu erotycznym, na którym pisał do jakichś przypadkowych dziewczyn – bardzo mnie to zabolało, mogę powiedzieć, że poczułam się zdradzona. Chciałam się z nim rozstać, już nawet go spakowałam, ale prosił o jeszcze jedną szansę, mówił, że to tylko takie wygłupy, że to nic dla niego nie znaczy, że kocha tylko mnie i ja jestem kobietą jego życia. Więc wybaczyłam, jesteśmy razem. Wiem o tym, że mnie kocha, już od 6 lat próbował być ze mną, okazuje mi miłość, jest nam razem bardzo dobrze. Problem tkwi w tym, że nie potrafię opanować mojej zazdrości, denerwują mnie jego rozmowy z koleżankami na gg, SMS-y (naprawdę niewinne), spojrzenia, jest dobrze jak jesteśmy razem, jak tracę go z pola widzenia tracę i opanowanie. Nie potrafię mu zaufać, po tym co się stało, strasznie się boję, że mogę go stracić przez moje zachowanie. Oczywiście ciągła kontrola z mojej strony (telefon, komputer, poczta itp.). On mi ufa, z tym, że ja nie dałam mu powodów do niepewności, a on wręcz przeciwnie. Rozmawialiśmy nawet ostatnio na ten temat, powiedział, że dłużej tego nie wytrzyma... Co mam zrobić, żeby mu zaufać, czy w ogóle jest to możliwe??? Pomocy... Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Chorobliwa zazdrość - proszę o rady i pomoc

Witam. Niestety mam problem typu chorobliwej zazdrości... Mam 19 lat, jestem ze swoją dziewczyną prawie rok. Kocham ją ponad wszystko i jestem o nią chorobliwie zazdrosny. Wiem, że ją to męczy i przez to psuje nasz związek. Nie pozwalam jej...

Witam. Niestety mam problem typu chorobliwej zazdrości... Mam 19 lat, jestem ze swoją dziewczyną prawie rok. Kocham ją ponad wszystko i jestem o nią chorobliwie zazdrosny. Wiem, że ją to męczy i przez to psuje nasz związek. Nie pozwalam jej rozmawiać z takim jednym chłopakiem, jej byłym przyjacielem... zawsze było tak, że ona szukała sobie przyjaciół w gronie chłopaków... zawsze lepiej dogadywała się z facetami... w sumie to normalne, bo ja zawsze wolałem kumplować się z dziewczynami niż chłopakami... Niestety teraz jest tak, że np. ona chce pójść z mamą na koncert... a ja się boję, że zaraz jakiś chłopak na nią wpadnie, czy będzie się na jakiegoś patrzeć... wiem, że to chore i chciałbym się z tego wyleczyć. Własnych rodziców nie kochałem tak, jak Ją i nie chcę zepsuć naszego związku. Nie wyobrażam sobie życia bez Niej, zawsze chciałbym być z nią na imprezach typu koncert, być przy niej i kontrolować wszystko. Jestem na 100% pewien, że by mnie nigdy nie zdradziła i nie skrzywdziła. Wiem, że ona też mnie bardzo kocha, ale nie potrafię inaczej reagować na takie sytuacje. Dziś zrobiłem jej awanturę o to, że ten były przyjaciel do niej dzwonił... tak jak by to była jej wina, że on dzwonił, przecież akurat na to wpływu nie miała... a mimo to ją obwiniłem za to. Proszę o radę i pomoc, czy psycholog lub jakaś terapia to dobry pomysł? Nie chcę zepsuć naszego związku i chcę być z moją dziewczyną już na zawsze... nie ma w moim życiu mowy o innej... Nie chcę jej ranić i nie chcę, żeby przeze mnie cierpiała. Pozdrawiam, Marcin

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty