Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 8 3

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Relacje z partnerem: Pytania do specjalistów

Problemy po rozstaniu się rodziców

Witam. Jestem piętnastoletnią dziewczyną, która od dłuższego czasu nie wie, co robić. Odkąd moi rodzice się rozstali około 3 lata temu, nie mogę sobie poradzić. Przez prawie rok miałam zaburzenia snu. Teraz doświadczam szybkich zmian nastrojów, potrafię się śmiać...

Witam. Jestem piętnastoletnią dziewczyną, która od dłuższego czasu nie wie, co robić. Odkąd moi rodzice się rozstali około 3 lata temu, nie mogę sobie poradzić. Przez prawie rok miałam zaburzenia snu. Teraz doświadczam szybkich zmian nastrojów, potrafię się śmiać przez cały dzień, a po chwili, przez jedną przykrą sytuację, zalewam się łzami. Jestem rozkojarzona, mam problemy z nauką, dla porównania; kiedyś zapamiętanie 100 słówek z angielskiego zajmowało mi około 30 min, niestety, teraz tej samej ilości słówek muszę się uczyć czterokrotnie dłużej. Jestem drażliwa i często odczuwam kłucie w klatce piersiowej. Mam obsesję na punkcie swojego wyglądu, ponieważ tata zawsze wypominał mamie, że jest za gruba. Odnosząc się do tematu ojca, nie mam z nim kontaktu od prawie pół roku i nie ma dnia, w którym bym o nim nie myślała. Sama myśl o szkole budzi we mnie niechęć, przez chwilę myślę, że będę się uczyć, a chwilkę później zastanawiam się na co to, po co i czy kogoś w ogóle to obchodzi? Posiadam ciągle taką myśl, aby się odwodnić i zobaczyć, czy tacie na mnie zależy lub czy jakbym umarła, kto by się przejął i przyszedł na mój pogrzeb. Byłam wzorową uczennicą, teraz przez niechęć do nauki i rozkojarzenie nie radzę sobie i zaczynam wagarować, ponieważ nie chcę rozczarować zarówno mamy, jak i nauczycieli. Z odżywianiem się też mam dziwną sytuację. Jem, kiedy czuję się jak odludek, i szybko tyję, natomiast kiedy jestem szczęśliwa i przebywam z przyjaciółmi, nie mam apetytu, i tracę na wadze, lecz ostatnio przytyłam 2 kg w 2 tygodnie. Bardzo proszę o pomoc!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Brak chęci do życia po zdradzie

Mam lat 20. Kiedyś byłam bardzo zadowoloną i wesołą dziewczyną, codziennie rano budziłam się z uśmiechem na ustach, nie bałam się wychodzić na dwór. Chodziłam na imprezy jak każda młoda osoba. 3 lata temu poznałam swojego chłopaka, ponieważ mieszkałam we...

Mam lat 20. Kiedyś byłam bardzo zadowoloną i wesołą dziewczyną, codziennie rano budziłam się z uśmiechem na ustach, nie bałam się wychodzić na dwór. Chodziłam na imprezy jak każda młoda osoba. 3 lata temu poznałam swojego chłopaka, ponieważ mieszkałam we Francji 5 lat. Strasznie się zakochałam w nim, oddałam mu całe swoje serce, ufałam ponad wszystko. Zdecydowałam, że wyjadę do niego do Polski i otóż tak właśnie uczyniłam. Kiedyś siedzieliśmy w domu i komputer się włączył, dowiedziałam się, że mnie zdradził... Cały świat mi się zawalił, nie wiedziałam dlaczego. Właśnie od tego momentu nie potrafię już się cieszyć, nie chcę wychodzić z domu i tak jest już od 2 lat, a z dnia na dzień jest coraz gorzej. Kłócę się ciągle z nim o wszystko, już nie potrafię z nim rozmawiać jak kiedyś... Budzę się rano czasem z płaczem i poczuciem winy, bezradności, poczuciem, że jestem w rozsypce. Często mam myśli samobójcze, ale nie potrafię tego zrobić, bo wiem, że kocham mojego chłopaka. Nic mnie już nie cieszy tak, bym mogła śmiać się cały czas jak kiedyś, a gdy się śmieję, to uśmiech znika równie szybko, jak się pojawił. Pracuję w Polsce, póki co w sklepach takich jak carrefour itp., ponieważ są zmiany też wieczorem, często rezygnuję z pracy, nie potrafię żyć jak dawniej... Często wydaje mi się, że ten jeden ''skok'' zmieniłby całe życie, zakończyłby cierpienia. Bardzo proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Zazdrość o byłe związki partnera

Witam, mam 24 lata. Od jakiegoś czasu notorycznie zaczęłam myśleć o byłych związkach mojego partnera. Rozmyślałam, co mi kiedyś mówił, że był z inną itp. W tej chwili przez te myśli nie mogę spać i jeść, nie mogę się od...

Witam, mam 24 lata. Od jakiegoś czasu notorycznie zaczęłam myśleć o byłych związkach mojego partnera. Rozmyślałam, co mi kiedyś mówił, że był z inną itp. W tej chwili przez te myśli nie mogę spać i jeść, nie mogę się od nich uwolnić. Jak sobie z tym poradzić? Teraz mój partner nie chce o tym rozmawiać. Jesteśmy razem 7 lat. Pomocy! Jak uwolnić się od tego stanu?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Czy potrzebuję pomocy fachowca?

Mam 31 lat i jestem kobietą. Po ślubie jestem 11 lat. Mąż od dawna mnie oszukiwał, nawet z bardzo błahych powodów. Wiele razy mu mówiłam, żeby przestał kłamać. On potrafił kłamać mi prosto w oczy i tłumaczył, że kłamstwem chciał...

Mam 31 lat i jestem kobietą. Po ślubie jestem 11 lat. Mąż od dawna mnie oszukiwał, nawet z bardzo błahych powodów. Wiele razy mu mówiłam, żeby przestał kłamać. On potrafił kłamać mi prosto w oczy i tłumaczył, że kłamstwem chciał uniknąć awatur i że kłamał, by mnie nie ranić. Doszło do tego, że podejrzewam go o zdradę, chociaż on twierdzi, że nie mógłby mi tego zrobić, a pisał SMS-y niby jeden do koleżanki z pracy, by mi zrobić na złość, bo był zazdrosny o moich kolegów, ale on ukrył tego SMS-a, a dowiedziałam się przypadkiem. Przez 3 lata twierdził, że ona napisała do niego, bo ją poprosił. Teraz mówi, że ona mu odpisała, bo on jej napisał. Wcześniej wypierał się, że w ogóle z nią gadał. Gdy już nie mogłam znieść tych kłamstw i chciałam odejść, on zaczął mnie szatażować, że się zabije. Nie jadłam, nie spałam. Dodam, że mamy dwoje dzieci, ktore patrzyły na to wszystko, i płakały budzone po nocach. On im mówił, że mama im znajdzie lepszego tatusia, bo on nic nie jest wart. Teraz mówi, że rozumie, co źle zrobił i że tak już nie postąpi, i żałuje wszystkiego. Ja już nie potrafię wierzyć i nie wiem, co mam zrobić. Kłamstwa, szantaże to wszystko było nie raz i nie wiem, czy potrafię sobie z tym poradzić. Proszę o opinię.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Najważniejsze jest dobro dziecka, ale ja też chcę być szczęśliwa

Mam 19 lat, mam na imię Anastazja. Niedawno urodziłam syna (7 mies. temu). Wraz z moim partnerem od początku nie zawsze byliśmy szczęśliwi, a mnie się wydawało, że tak po prostu być musi, że taka kolej rzeczy, że jestem w...

Mam 19 lat, mam na imię Anastazja. Niedawno urodziłam syna (7 mies. temu). Wraz z moim partnerem od początku nie zawsze byliśmy szczęśliwi, a mnie się wydawało, że tak po prostu być musi, że taka kolej rzeczy, że jestem w ciąży i muszę z nim być. Niestety od paru miesięcy jestem w totalnej rozsypce i nie jest to depresja poporodowa. Mam po prostu problem, chciałabym się związać z kimś innym, z kimś kto kocha mnie (małego również), kto traktuje mnie jak KOBIETĘ. Przy nim czuję się szczęśliwa, dowartościowana. Ale wszystko to ginie, gdy tylko zaczynam ten temat z rodzicami. Przez nich, choć byłam pewna swojej decyzji, zaczęłam znów się wahać. A przy moim obecnym partnerze czuję się mało kobieca, nie kocham go. Nie wiem, co mam robić, nie widzę sensu w życiu, skoro mam trwać przy kimś jedynie z PRZYZWYCZAJENIA.(Jesteśmy razem 3 lata). Najważniejsze jest dla mnie dobro małego, ale sama chcę również być szczęśliwa, a wiem, że tamten człowiek może nam to szczęście dać. CO ROBIĆ? :(:(:(:((

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Czy przez moje nerwy mogę zniszczyć związek?

Witam. Jestem kobietą i mam 20 lat. Jestem w związku już 3 lata. Od jakiegoś czasu czuje, że nasz związek rozpada się. Partner nie wytrzymuje mojego zachowania i to powoduje, że oddala się ode mnie. Wiem, że wina leży po...

Witam. Jestem kobietą i mam 20 lat. Jestem w związku już 3 lata. Od jakiegoś czasu czuje, że nasz związek rozpada się. Partner nie wytrzymuje mojego zachowania i to powoduje, że oddala się ode mnie. Wiem, że wina leży po obu stronach, ale uważam, że gdyby się zmienił byłoby inaczej. Jestem strasznie wybuchowa. Czasem partner zrobi coś, co uważa, że jest dobre, a mi się to nie podoba, nie wytłumaczę mu, tylko wychodzę do pokoju i zaczynam płakać. Kiedy przyjdzie do mnie, wybucham... Zaczynam krzyczeć, wyzywać, czasem czymś rzucę... I nie tylko w związku są kłopoty. Jest tak też z rodzicami. Nie panuję nad swoimi wybuchami. Potem bardzo żałuję tego, ale jest już za późno. Często, gdy już nie wiem, co mam zrobić, nie potrafię sobie poradzić ze sobą, myślę o samobójstwie lub o jakimś wypadku. Proszę o pomoc, bo zależy mi na związku i na tym, żebym była inna.

Czy miłość bez wzajemności jest zła?

Jestem dziewczyną i mam 12 lat. Potrzebuję pomocy psychologa. Zakochałam się w chłopaku o 3 lata starszym. Jest przystojny. Chodzi z moją siostrą do klasy. Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia, było to rok temu na ognisku. Bardzo...

Jestem dziewczyną i mam 12 lat. Potrzebuję pomocy psychologa. Zakochałam się w chłopaku o 3 lata starszym. Jest przystojny. Chodzi z moją siostrą do klasy. Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia, było to rok temu na ognisku. Bardzo mi się podoba. Niekiedy się spotykamy w większej grupie i spacerujemy. Nie mam odwagi nikomu tego powiedzieć. Ta miłość jest bez wzajemności. Wokół niego kręci się dużo innych lasek, on wcale nie zwraca na mnie takiej uwagi. Niekiedy żartuje i zaczepia mnie, ale to nie to. Nie mogę sobie z tym poradzić, ponieważ bardzo go kocham. Nie wiem, co mam robić. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Od trzech lat kocham pewnego chłopaka - co dalej?!

Jestem dziewczyną w wieku 19 lat. Od trzech lat kocham chłopaka, który chodzi ze mną do liceum. Przez te trzy lata flirtowaliśmy, spotykaliśmy się, momentami była cisza, a później znów wzajemny zachwyt. Ostatnio, niestety, on przestał zwracać na mnie uwagę,...

Jestem dziewczyną w wieku 19 lat. Od trzech lat kocham chłopaka, który chodzi ze mną do liceum. Przez te trzy lata flirtowaliśmy, spotykaliśmy się, momentami była cisza, a później znów wzajemny zachwyt. Ostatnio, niestety, on przestał zwracać na mnie uwagę, a ja zorientowałam się, że naprawdę go kocham. Nie chcę być z kimś innym, chcę tylko jego. W ciągu tych trzech lat próbowałam być z innymi, ale mi nie wychodziło, bo cały czas porównywałam innych do niego. On jest moim ideałem. W tym roku kończę szkołe i nie chcę wiedzieć, co będzie dalej... Nie będę miała już z nim kontaktu, a ja nie potrafię bez niego funkcjonować! Może powinnam wszystko mu powiedzieć, ale jeśli mnie odtrąci, nie wiem, jak to przeżyję. Co mam zrobić?! Proszę o radę!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Problem po rozstaniu z ukochaną

Witam serdecznie, mam na imię Mateusz. Szukam wsparcia i pomocy wszędzie, gdyż kompletnie nie potrafię się pogodzić z myślą, że nie mam już swojej ukochanej obok siebie. Rozstaliśmy się po dwóch latach związku. Po dwóch pięknych latach związku. Można...

Witam serdecznie, mam na imię Mateusz. Szukam wsparcia i pomocy wszędzie, gdyż kompletnie nie potrafię się pogodzić z myślą, że nie mam już swojej ukochanej obok siebie. Rozstaliśmy się po dwóch latach związku. Po dwóch pięknych latach związku. Można rzec, że rozstaliśmy się z dnia na dzień. Wina leży raczej po mojej stronie. Gdyż w czasie świąt, wypiłem za dużo. Powiedziałem za dużo słów, których bardzo żałuję do dziś. Zrobiłem również trzy tygodnie wcześniej podobną akcję, gdzie też powiedziałem za dużo. Nie byłem świadomy tego, co mówię. Nagle ukochana powiedziała, że to koniec, nie potrafi mi już zaufać. Kiedy to usłyszałem, to dopiero dotarło, co ja takiego wyprawiałem i mówiłem wtedy, jak bardzo ją zraniłem. Od dwóch tygodni próbuję jakoś to naprawiać. Tylko zawsze dostaję odpowiedź, że już nie chcę, bo nie potrafię ci zaufać. Piszę do niej dużo, wszystko co przeżywam teraz i że bardzo tego żałuję, i że chcę to wszystko naprawić, aby dała mi szansę na naprawę, jednak nie chce. Co mogę takiego zrobić, aby jakoś dać jej do zrozumienia, że naprawdę się zmieniłem? Kiedy słyszę, że już nic, opadam z sił. Mam nawet myśli samobójcze, gdyż mój świat legł w gruzach i teraz szukam wszędzie jakiejś pomocy.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Mówi, że kocha, ale odchodzi

Witam, z moim narzeczonym byłam ponad 3 lata, mieszkaliśmy razem, spieraliśmy się od czasu do czasu, ale było między nami dobrze. W zeszłym tygodniu doszło do kłótni o to, że za mało czasu spędza w domu - kilka dni milczenia...

Witam, z moim narzeczonym byłam ponad 3 lata, mieszkaliśmy razem, spieraliśmy się od czasu do czasu, ale było między nami dobrze. W zeszłym tygodniu doszło do kłótni o to, że za mało czasu spędza w domu - kilka dni milczenia z mojej strony. Pewnego dnia wracam z pracy, a jego już nie było. Spakował się i wyprowadził. Poprosiłam o spotkanie, pytałam dlaczego i usłyszałam, że nie potrafimy dojść do porozumienia. Mówiłam o swoich uczuciach, co czuję, że chcę, żeby wrócił i że dużo się zmieni. Powiedział, że mnie bardzo kocha, że tęskni, że jestem wspaniała, ale nie wróci, bo to nie ma sensu. Po dwóch dniach napisał mi SMS, że życie beze mnie jest puste, szare, że chce od czasu do czasu mieć ze mną kontakt. Jak mam to rozumieć, mam mętlik w głowie, czego on chce. Dodam, że mam 26 lat, a on 27 lat. Bardzo proszę o poradę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Nieodwzajemnione uczucie - jak sobie poradzić?

Witam. Jestem 18-letnim chłopakiem i ogólnie o tej sprawie nie lubię mówić. Potrzebuję jednak czyjejś rady, a nawet pomocy. Od blisko 2,5 roku jestem zakochany w jednej dziewczynie i, niestety, do teraz bez wzajemności. Problem może i dość pospolity... Traktuje... Witam. Jestem 18-letnim chłopakiem i ogólnie o tej sprawie nie lubię mówić. Potrzebuję jednak czyjejś rady, a nawet pomocy. Od blisko 2,5 roku jestem zakochany w jednej dziewczynie i, niestety, do teraz bez wzajemności. Problem może i dość pospolity... Traktuje mnie jednak jako najbliższego przyjaciela, nigdy się nie kłóciliśmy, mimo tak długotrwałej znajomości. Przyznam, że swego czasu nigdy bym się nie spodziewał takiego obrotu sprawy. Widzi, że się staram, że robię wszystko, co mogę, jednak nie żywi do mnie uczucia. Kilka dni temu rozstała się z chłopakiem, a ja starałem się jej pomóc. Mam ogromne nadzieje, że wkrótce uda mi się być z nią, choć z drugiej strony czuję, że znowu wszystko skończy się tak samo. Bardzo dołują mnie te myśli, często jestem bezradny... jak byłem młodszy, byłem wesoły, wiele rzeczy mnie cieszyło, ale od dwóch lat jestem jakby przygaszony... staram się żyć dalej, inni znajomi mówią, że mam skończyć tę znajomość, żyć dalej i spróbować z inną dziewczyną. Niestety, albo i stety, nie potrafię tego zrobić. Nie mogę i nie chcę o niej zapomnieć. Od kilku tygodni jednak coraz częściej uważam, że kolejnego odrzucenia nie wytrzymam i się nie pozbieram... mam cechy introwertyka, tak więc dużo myślę o tym, często chcę być sam, a tym samym nastrój mam coraz gorszy. Nie lubię mówić o tym, a Internet to jednak łatwiejsze pole do wypowiedzenia się. Nie wiem, co robić, jak wybrnąć z tej sytuacji... Proszę o kilka słów, które w jakiś sposób dodadzą mi sił, jakieś porady. Z góry dziękuję.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Czy to ma sens?

Dwa tygodnie temu rozstałem się z moją kobietą, byliśmy 4 lata razem. Było nam dobrze do ok. jakieś pół roku temu, kiedy zaczęły się częste kłótnie i po czasie ona mówiła mi, że coś się wypaliło z jej strony, no...

Dwa tygodnie temu rozstałem się z moją kobietą, byliśmy 4 lata razem. Było nam dobrze do ok. jakieś pół roku temu, kiedy zaczęły się częste kłótnie i po czasie ona mówiła mi, że coś się wypaliło z jej strony, no i dwa tygodnie temu się rozstaliśmy w zgodzie. Ja od tamtej pory cały czas się źle czuję, praktycznie nie jem, bo nie mam najmniejszego apetytu, źle mi się śpi, sypiam ok. 5 godzin na dobę, wcześniej spałem min. 8-9 godzin. Dowiedziałem się, że zaczęła się spotykać z kolegą z pracy, nie są razem, ale się spotykają, to mnie jeszcze bardziej dołuje. Czy są realne opcje, że możemy się jeszcze zejść?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Wyjść za mąż? Pomocy!

Witam! Mam 23 lata, niedługo zbliża się termin mojego ślubu i mam dużo wątpliwości związanych z tym wydarzeniem. Obecnie studiuję dziennie ostatni semestr, dla narzeczonego przeniosłam się do jego miejscowości i codziennie dojeżdżam do uczelni (ok. 1 h). Kiedyś byłam...

Witam! Mam 23 lata, niedługo zbliża się termin mojego ślubu i mam dużo wątpliwości związanych z tym wydarzeniem. Obecnie studiuję dziennie ostatni semestr, dla narzeczonego przeniosłam się do jego miejscowości i codziennie dojeżdżam do uczelni (ok. 1 h). Kiedyś byłam bardziej rozrywkową dziewczyną, duszą towarzystwa radosną, a teraz siedzę tylko w domu, jeżdżę na zajęcia, a po zajęciach od razu do domu, bo później już nie mam transportu do domu. Z życia towarzyskiego całkowicie zrezygnowałam. Mój narzeczony ma firmę domową przewozową, ciągle go nie ma, bo tak pomaga ojcu, że on jeździ w trasy na prawie cały tydzień, a ja siedzę w domu sama i czekam tylko na niego. Gdy zaczynam rozmowę w sprawie przyszłości i jego pracy, bo mówię mu otwarcie, że mi nie pasuje jego praca, on zaczyna robić mi wywody, że to ich firma rodzinna i on musi pomagać rodzicom, a rodzicie są w kwiecie wieku i dają radę sami. Gdy zaczynam jakiekolwiek rozmowy o przyszłości, ciągle mnie ucina, mówiąc, żebym była cierpliwa, żebym nie myślała, że życie to bajka i twierdzi, że jak przestanie jeździć (jak parobek) dla rodziców, to nie będziemy mieli z czego chleba kupić w przyszłości. Ja siedzę tylko po całych dniach sama i czekam na niego i nic nie mogę zrobić, z nikim pogadać, bo przeprowadziłam się dla niego do miejscowości, w której tylko jego znam. Nie sypiamy ze sobą często, bo on jest najczęściej zmęczony, jak wraca z wyjazdu, ciągle mnie odtrąca, żadnych czułości, przytulenia, o takie rzeczy muszę się dopominać i prosić. Ostatnio się spytał nawet, czy bym mogła się dostosować do jego grafiku, tzn. jak nie pracuje w weekend, to wtedy mogę się przytulać. Zdradzać mnie na pewno nie zdradza, to wiem w 100%, czy mnie kocha – na to pytania zawsze odpowiada, że bardzo mocno i bardzo chce zostać moim mężem, ale czy to ma sens, jak on pomimo że go nie ma, to jeszcze jak wróci, z własnym ojcem rozmawia więcej niż ze mną, ojciec może zawsze zadzwonić, kiedy ma potrzebę i mu nie przeszkadza, a ja najczęściej przeszkadzam. Ze swoim tatusiem potrafi godzinami rozmawiać na żywo i przez telefon o bzdurach, a do mnie potrafi tylko powiedzieć, że jest zmęczony. Co ja mam zrobić...?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Rozpadł mi się z wiązek przez moja chorobliwa zazdrość. Z którą sobie sam nie radzę, tak jak z moją nieśmiałościa i lękiem...

Dzień dobry. Płeć męska, mam 21 lat. Rozpadł mi się związek, z którym wiązałem nadzieje na przyszłość. Jestem osobą bardzo nieśmiałą, przez co nie mam wielu znajomych (mam kilka osób i jestem bardzo lubianą osobą, jednak nie są to osoby,... Dzień dobry. Płeć męska, mam 21 lat. Rozpadł mi się związek, z którym wiązałem nadzieje na przyszłość. Jestem osobą bardzo nieśmiałą, przez co nie mam wielu znajomych (mam kilka osób i jestem bardzo lubianą osobą, jednak nie są to osoby, z którymi utrzymuje stały kontakt), ani nie umiem nawiązywać nowych kontaktów. Jestem osobą zamkniętą na innych, nie umiem poradzić sobie z tym, otworzyć się przed innymi. Trudność sprawia mi nieraz nawet zapytanie o coś drugiej nieznajomej osoby np. bank, sklep itp. - porozumieć się z inną osobą. Nie wiem, czym to jest spowodowane, może tym, że zawsze byłem wychowywany tylko przez mamę i ona pomagała mi we wszystkim i na mnie się skupiała, bo jestem jedynakiem. Związek ten wypełniał mi każdy dzień przez kilka lat, lecz rozpadł się z powodu mojej zazdrości. Tylko z tą dziewczyną umiałem się porozumieć, porozmawiać, tylko na nią się otworzyłem i z nią spędzałem każdy dzień. Ograniczałem ją, bo nie chciałem jej stracić, gdyż jest jedyną i najważniejszą osobą, jaką mam. To znaczy czytałem SMS-y, nieraz zabraniałem wyjść, choć i tak zawsze ją puszczałem, ale zazdrość kipiała we mnie. Nie umiem sobie z nią (zazdrością) poradzić, choć bardzo bym chciał. Nie raz miałem tylko powody do zazdrości, gdy kontaktowała się z poprzednim chłopakiem, co uczyniła też od razu po rozstaniu, co mnie dobiło jeszcze bardziej. Obawiam się, że teraz ze mną będzie jeszcze gorzej, gdyż jestem osobą wrażliwą i wszystko dobieram do siebie i trzymam w głowie, i choć z zewnątrz tego nie widać, to w środku jestem wrakiem psychicznym człowieka, ale sam usiłuję z tym wszystkim walczyć, nieraz z dobrym skutkiem. Nie wiem, czy jest jakieś racjonalne wytłumaczenie tego zjawiska występującego u mnie, ale proszę o odpowiedź, jeśli jest taka możliwa. Co powinienem zrobić z sobą, jak się zachowywać? Czy są na to jakieś lekarstwa lub jakieś spotkania? Proszę o pomoc doświadczoną osobę, gdyż sam nie umiem już. Z góry dziękuję z wyczerpującą odpowiedź, Daniel
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak sobie poradzić z zazdrością o byłego?

Witam, mam 22 lata i jestem/byłam w super udanym związku, problem w tym, że wcześniej też miałam chłopaka, z których współżyłam, no i jakieś kilka miesięcy temu zaczęło mnie gryźć sumienie z tego powodu i nie mogłam już wytrzymać....

Witam, mam 22 lata i jestem/byłam w super udanym związku, problem w tym, że wcześniej też miałam chłopaka, z których współżyłam, no i jakieś kilka miesięcy temu zaczęło mnie gryźć sumienie z tego powodu i nie mogłam już wytrzymać. Odbyłam rozmowę z moim obecnym chłopakiem i powiedziałam mu o tym, on przyjął to normalnie, ze spokojem. Powiedział, że to dla niego nieważne i nie ma zamiaru mnie rozliczać, i że to nic między nami nie zmienia. Tak miało być, ale, niestety, nie jest. Oddaliliśmy się od siebie i dogryzamy sobie, chociaż potrafimy o tym porozmawiać i jest oczywiste, dlaczego tak się dzieje. Ja coraz częściej zaczynam płakać, on mnie przeprasza, prosi o czas, mówi, że zupełnie zeszło z niego powietrze... Coraz częściej puszczają nam nerwy, on, niestety, wie z kim byłam poprzednio... Ogólnie jest okropnie. Jak coś robimy wspólnie, jesteśmy zajęci, to jest dobrze, cudownie jak zawsze, ale jak na odchodne dostaję suchego cmoka w policzek, i to właściwie cała czułość jakiej doświadczam (no, oprócz przytulania), to szlag mnie trafia. Widzę, że on też się męczy. Mówi mi, że nie ocenia mnie, że nigdy nic złego o mnie nie pomyślał z tego powodu i że nie wie, co się z nim dzieje. Wiem, że bardzo się stara jakoś mi to wynagrodzić, dzwoni ciągle, kupuje mi książki, zaprasza gdzieś, troszczy się o mnie... A ja? Nie wiem jaką postawę mam przyjąć... Czy to minie? Bo nie chce się rozstawać z powodu czegoś takiego, on też tego nie chce.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Co robić... boję się podejmowania decyzji i nie tylko

Witam, Jestem studentką i mam 23 lata. Od jakiegoś roku mam straszną huśtawkę nastrojów. Jednak najczęściej jest tak, iż nic mnie nie cieszy. Gdy już mam humor - w sekundę potrafię go stracić. Czuję się bezużyteczna, nie wystarczająco dobra. Niby...

Witam, Jestem studentką i mam 23 lata. Od jakiegoś roku mam straszną huśtawkę nastrojów. Jednak najczęściej jest tak, iż nic mnie nie cieszy. Gdy już mam humor - w sekundę potrafię go stracić. Czuję się bezużyteczna, nie wystarczająco dobra. Niby mój chłopak, z którym planujemy wspólną przyszłość, mnie wspiera, ale boję się tej przyszłości. W sumie wielu rzeczy się boję - wszystko widzę od tej czarnej strony. Nie potrafię sobie wyobrazić, że będzie dobrze. Że partner będzie mi pomagał, opiekował się dzieckiem..., że będziemy wspólnie podejmowali decyzje... ale ja po prostu nie widzę tego. Wydaje mi się, że on będzie Panem, a ja kurą domową. Mam już dość takiego myślenia... Chciałabym się wreszcie szczerze zaśmiać, czerpać z życia radość... ale po prostu nie potrafię - tak jakbym miała jakąś blokadę. Czy istnieje szansa na pozbycie się tych destrukcyjnych uczuć? Dodam, iż z partnerem próbowałam o tym rozmawiać... jednak on chyba za bardzo nie rozumie, o co mi tak naprawdę chodzi... Przez ten mój stan coraz częściej kłócimy się o błahostki... A co dopiero będzie, gdy dojdzie do podejmowania poważnych decyzji? I znów się boję...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Jak poukładać wszystko tak, żeby było dobrze? Pomocy!

Jestem kobietą, mam 21 lat i 11-miesięcznego synka. Jestem po rozwodzie. Okazało się, że wyszłam za człowieka, który nie był mnie wart... oszukiwał, kłamał, kradł i do tego był kryminalistą. Kiedy się rozwodziliśmy, on siedział w zakładzie karnym. Byłam...

Jestem kobietą, mam 21 lat i 11-miesięcznego synka. Jestem po rozwodzie. Okazało się, że wyszłam za człowieka, który nie był mnie wart... oszukiwał, kłamał, kradł i do tego był kryminalistą. Kiedy się rozwodziliśmy, on siedział w zakładzie karnym. Byłam wtedy stanowcza, postanowiłam, że nigdy nie będę miała z nim kontaktu... do momentu jego powrotu. Na świecie pojawił się nasz syn. Były mąż bardzo prosił, żeby mógł go przynajmniej zobaczyć. Uległam i zgodziłam się, czego teraz bardzo żałuję. Zaczęło się od jednego spotkania, z czasem zrobiło się ich coraz więcej. W pewnym momencie poczułam, że chyba chcę do niego wrócić, ze względu na nasze dziecko, ale nigdy nie byłam w stanie powiedzieć o tym moim rodzicom, bo wiem, że to dla nich byłby ogromny szok i coś, czego do końca życia by mi nie wybaczyli... Wtedy myślałam, że nadal go kocham i że może to ma sens. Ale z czasem zaczęłam się wycofywać, nikt nawet do dnia dzisiejszego nie wie, że mam z nim jakikolwiek kontakt. A on niestety chce coraz więcej, chce regularnych spotkań z synem i myśli, że znów będziemy szczęśliwą rodziną... Boję się mu powiedzieć, że jednak tak nie będzie, bo powiedział mi, że pójdzie z tym do moich rodziców i powie o wszystkim, czego oni nie wiedzą (że się spotykamy, że się kochaliśmy, że mamy kontakt i że on widuje naszego syna...). A ja nie wiem, jak mam z tego wszystkiego wybrnąć. Dwa miesiące temu kogoś poznałam i jestem z tym człowiekiem szczęśliwa. On również, jak ja, jest po rozwodzie i też ma małe dziecko. Wiem, że z moim byłym mężem nic mnie już nie łączy i robię wszystko na siłę, żeby go tylko zadowolić, żeby przestał straszyć mnie, że pójdzie do moich rodziców. Jednocześnie jestem nie fair w stosunku do obecnego partnera, bo on o niczym nie wie i jestem prawie pewna, że gdyby się o wszystkim dowiedział, to byłby koniec tego związku... A ja bardzo chcę z nim być, stworzyć dla naszych dzieci dom i rodzinę. Nie wiem, co mam dalej zrobić. Dla mnie ta sytuacja nie ma żadnego rozwiązania, rozwiązania takiego, w którym wszyscy byliby zadowoleni... Dlatego bardzo proszę o pomoc, bo to dla mnie bardzo trudna sytuacja, bardzo trudna emocjonalnie, z której nie wiem, jak wybrnąć. Bardzo proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Jak sobie poradzić z trudnym rozstaniem?

Jestem studentem pierwszego roku bardzo ciężkich studiów (w innym mieście niż to rodzinne), nie wychodzi mi na studiach i tutaj pojawiał się pierwszy stres dotyczący (mający wpływ) na obecną sytuację. Druga sprawa jest taka, że po czterech latach związku z...

Jestem studentem pierwszego roku bardzo ciężkich studiów (w innym mieście niż to rodzinne), nie wychodzi mi na studiach i tutaj pojawiał się pierwszy stres dotyczący (mający wpływ) na obecną sytuację. Druga sprawa jest taka, że po czterech latach związku z dziewczyną, zerwałem z nią, gdyż moje uczucie się wypaliło, ale gdy w następnych dniach obudziłem się bez niej, nie umiałem wyobrazić sobie życia właśnie bez tej ukochanej osoby i wróciliśmy do siebie po półrocznym staraniu się, troszkę na siłę (ale nie, że cały czas byłem przymuszony, tylko gdzieś tam, w psychice, mi siedział problem, czy aby na pewno chcę się wiązać z jedną dziewczyną na całe życie itd). Rozstaliśmy się ponownie i po tygodniu rozłąki znów czuję to samo, nie umiem żyć bez niej i chcę do niej wrócić, ale też wiem, że za pół roku mogę powiedzieć jej to samo i rozstaniemy się, nie wiem, co robić, niby utrzymujemy kontakty przyjacielskie, ale idzie to w stronę bycia razem :/ Bardzo panicznie się boję z jednej strony, że zostawię swoją miłość życia, a z drugiej, iż pomimo powrotu do niej, za jakiś czas może być źle. Proszę, a wręcz BŁAGAM, o pomoc. Nie wiem, co robić, nie umiem spać, budzę się co chwilę, a najgorsze jest to, że nawet jak ze sobą zerwaliśmy i powiedziała mi, że idzie np. na miasto, to ja cholernie byłem zazdrosny i nie umiałem tego przeżyć :/ Cały czas czuję do niej wielkie uczucie, ale tak jakby wiem, że nie będę z nią szczęśliwy w 120%, a tego bardzo, bardzo bym chciał może po prostu nie dojrzałem do takich decyzji (bycia razem na zawsze i tylko z jedną dziewczyną). Z jednej strony chciałbym być z nią i dla mnie jest ideałem kobiety, niczego jej nie brakuje, a z drugiej strony chciałbym spróbować czegoś nowego - ale kiedy próbuję kogoś poznać, to nawet nie umiem do dziewczyny zagadać, gdyż tak jakby cały czas czuję, że jestem z tą jedyną. Jestem po sesji, mam parę przedmiotów w plecy i nie umiem nic z tym zrobić, gdyż cały czas, nawet czytając zdanie, mam milion myśli. Proszę o pomoc, gdyby cos było niezrozumiałe, mogę to głębiej wyjaśnić. Podsumowując, marzę o jakiejś tabletce, która dałaby mi pewność, że mogę być w tym związku i będę szczęśliwy, wiem, że takiej drugiej osoby już nigdy nie spotkam, a jednak boję się czegoś. :/ ;(

Czuję się wbita w ziemię, bez energii, dobita...

40 lat, kobieta, 2 dzieci, bezrobotna. Rozpadło się moje małżeństwo, zupełnie ze sobą nie rozmawiamy, nawet nie chce mi się czasami kłócić. Mam dość. Czasami czuję, jakby ukłucie szpilką, że powinnam coś zmienić i znowu w dół - jak...

40 lat, kobieta, 2 dzieci, bezrobotna. Rozpadło się moje małżeństwo, zupełnie ze sobą nie rozmawiamy, nawet nie chce mi się czasami kłócić. Mam dość. Czasami czuję, jakby ukłucie szpilką, że powinnam coś zmienić i znowu w dół - jak mam to zrobić. Mąż zupełnie mnie izolował od swoich spraw, prowadzi własne życie, mówi, że kocha dzieci ale w ogóle sie nimi nie zajmuje. Gdy doszło do rozmowy o rozwodzie, to go nie chce - wygodnie mu, robi co chce, prowadzi firmę, ja mam na głowie wszystko pozostałe i już mam dość. Zupełnie nie liczy się ze mną. Jak to zmienić, jak odzyskać własne życie, gdzie szukać pomocy, nawet nie mam, z kim o tym porozmawiać.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Mój zespół dolegliwości pokryty strachem. Czy jest dla mnie ratunek?

Dzień dobry. Na imię mam Anna, w czerwcu skończę 21 lat. Nie wiem od czego zacząć, więc zacznę od krępującej sprawy, mianowicie faktu, że niestety robię bardzo dużo błędów ortograficznych i stylistycznych, za które bardzo przepraszam:( Około rok temu mama...

Dzień dobry. Na imię mam Anna, w czerwcu skończę 21 lat. Nie wiem od czego zacząć, więc zacznę od krępującej sprawy, mianowicie faktu, że niestety robię bardzo dużo błędów ortograficznych i stylistycznych, za które bardzo przepraszam:( Około rok temu mama chcąc mi pomóc, zasięgnęła pomocy prawnej i pod groźbą ubezwłasnowolnienia trafiłam do psychiatry, teraz chodzę tam dobrowolnie, bo chcę wreszcie zacząć żyć ;( Dowiedziałam się, że mam ciężką depresję przyjmuję leki: 2x dziennie ***** jednak to mi nie pomaga, więc dalej poszukuję pomocy i bardzo proszę Państwa o nią ;( Mam ogromny problem sama ze sobą, mianowicie nie wierzę w siebie, w swoje możliwości, uważam się za osobę nieatrakcyjną, często w głowie mam sprzeczne ze sobą myśli, nie potrafię podjąć żadnej decyzji, bo zaczynam zbyt dużo rozmyślać o jej skutkach i zapętlam się we własnych myślach, satysfakcję daje mi pomoc innym - nawet jeśli mam świadomość, że dana osoba chce mnie tylko wykorzystać, aktywnie pomagam również porzuconym lub skrzywdzonym zwierzątkom... Kiedyś byłam aktywna, tańczyłam, śpiewałam, ale w 2007 r. moje życie się zmieniło, ponieważ w wypadku samochodowym doznałam złamania kręgosłupa w obrębie TH4-TH8. Nie jestem sparaliżowana, ale o tańcu zawodowym musiałam zapomnieć... Studiuję niestacjonarnie pedagogikę opiekuńczo-wychowawczą z resocjalizacją, a czas zjazdu jest dla mnie odskokiem od mojej szarej rzeczywistości... Boję się wracać do własnego domu ;( i nic nie potrafię z tym zrobić, mianowicie mój chłopak, z którym jestem od 7 lat - od lat czterech znęca się nade mną psychicznie i fizycznie :( Nie potrafię odejść, bo nie widzę innej możliwości życia, boję się samotności, mam wrażenie, że go kocham, choć może to przyzwyczajenie, ale także boję się jego napadów szału... Oprócz wyzwisk, słuchania jaka jestem beznadziejna, często słyszę, że "powinnam mu podziękować, że bije mnie w taki sposób, że nie mam na TWARZY śladów". Choć 2 tygodnie temu pozostał ślad - złapał mnie za włosy i uderzył moją głową o kant drzwi. Jak osunęłam się na ziemię, przyjęłam jeszcze kilka kopnięć w brzuch, z głowy ciekła mi krew, a on zabronił mi wstania choćby po chusteczkę, po ok. 30 min przyniósł mi mop, żebym umyła podłogę z krwi. Wtedy zaczęła mi znów lecieć - chyba przez wysiłek. W nocy jak zasnął, pojechałam na pogotowie, założono mi 3 szwy, które też ukrywam w obawie, że za to też oberwę ;( Mój dzień kręci się wokół jego zachcianek i rozkazów. Nie mam w swoim mieście koleżanek, bo zabronił mi na spotkania z nimi, koledzy sami dali spokój po jego telefonach do nich z groźbami i oskarżeniami o zdradę ;( Codziennie mam przeglądany telefon, a na studiach kontroluje mnie jego siostra ;( Obrywam za nic... Ciężko to wytłumaczyć, wystarczy, że wpadnie w zły nastrój... Dlaczego nie potrafię odejść:( Niekiedy tak bardzo tego chce, ale potrzebne słowa nie przechodzą mi przez gardło i znów go przepraszam ja za to, że on mnie pobił... ;( Dodatkowo podejrzewam u siebie anoreksję, jako dziecko byłam bardzo otyła i dokuczania ze strony rówieśników były na porządku dziennym, pomimo że byłam lubianą dziewczynką, do niedawna potrafiłam nie jeść nic przez 4-5 dni, wspomagałam się piciem napojów energetyzujących. Teraz zmuszam się do 1 malutkiego posiłku dziennie, po którego zjedzeniu zaraz cisną mi się do oczu łzy i złość na siebie, że zjadłam... biegnę też do łazienki, by stanąć na wadze i sprawdzić, czy nie przybyło mi kg... Na moje szczęście nie umiem wymuszać wymiotów, ale często tego próbowałam ;( Raz podjęłam próbę samobójczą, chcąc się utopić w rzece, na szczęście wówczas jak anioł zjawił się mój 10 lat starszy kolega, który zobaczył jak w kurtce (to była zima) skoczyłam do rzeki i mnie wyłowił, ponieważ byłam przytomna i nie potrzebowałam pomocy medycznej (tylko suchego ciepłego ubrania, bo woda była lodowata). Poprosiłam go o to, by ten fakt pozostał miedzy nami i się zgodził, sama z czasem przyznałam się do tego bliskim i zapewniłam ich, że nigdy już nie spróbuję, bo za mocno ich kocham. Jak na razie dotrzymuję słowa, ale bardzo często myślę o tym, że lepiej by było wszystkim, nie tylko mi, ale i najbliższym, gdybym jednak odeszła i nie musieliby się o mnie martwic i wydawać pieniędzy (które się nie przelewają) na moje leczenie ;( Nie mam życia towarzyskiego, sama jestem beznadziejna - jestem niczym i nienawidzę siebie, dla wszystkich jestem problemem i obciążeniem. Boję się wracać do własnego domu, tłumaczę się z noszonych siniaków, wymyślając coraz głupsze historie, jak również z moich łez w oczach, gdy ktoś mnie najdzie, a płacze często... Mam problemy ze snem - albo śpię za dużo, albo w ogóle;( miewam koszmary, izoluję się od znajomych, bo tak bardzo mi na nich zależy, że przez swoje jakieś głupie zachowanie nie chcę ich stracić, a w konsekwencji przez izolację od nich i tak ich tracę i znów pozostaje mi płacz;( Czuję, że jestem gorsza, że na nic nie zasługuję, boję się mówić, robić, a nawet myśleć w obawie przed samotnością;( A w rzeczywistości przecież jestem samotna, tak bardzo brakuje mi uczuć, miłości i wsparcia... Mam tak wiele dolegliwości, że nie wiem, czy w tak długim swoim wywodzie ujęłam choćby połowę;( Żałuję, że mieszkam tak daleko od metropolii, bo tu u mnie ciężko o specjalistów - dobrych, leczę się i nie ma efektów, wręcz czuję, że jest jeszcze gorzej ;( PROSZĘ O POMOC, BO JUŻ DŁUŻEJ TAK NIE POTRAFIĘ ;( BOJĘ SIĘ, ŻE NIEDŁUGO NIE WYTRZYMAM I ZŁAMIĘ OBIETNICĘ DANĄ RODZICOM – ODEJDĘ - A PRZEZ TO ONI BEDĄ CIERPIEĆ, NIE CHCĘ ICH SKRZYWDZIĆ ;( PROSZĘ, JESTEM ZUPEŁNIE POWAŻNA, BŁAGAJĄC O POMOC! ;(

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty