Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 8 3

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Relacje z partnerem: Pytania do specjalistów

Już sama nie wiem, co czuję...

Witam! Mam prawie 19 lat i wydaje mi się, że mam depresję. Do pewnego czasu wiedziałam w 100%, że jestem zakochana w moim chłopaku (jesteśmy ze sobą prawie 4 lata). Tylko że bardzo często się kłócimy - on o...

Witam! Mam prawie 19 lat i wydaje mi się, że mam depresję. Do pewnego czasu wiedziałam w 100%, że jestem zakochana w moim chłopaku (jesteśmy ze sobą prawie 4 lata). Tylko że bardzo często się kłócimy - on o byle co się obraża, często dochodzi do jakichś nieporozumień (nawet o to, że mam konto na naszej klasie w internecie, czy że spojrzałam na jakiegoś chłopaka, że nie odpisałam na SMS-a od razu, tylko 10 minut później). Ostatnio już sama nie wiem, co czuję... Ciągle płakać mi się chce, porównuję mój związek do związku mojej kuzynki (ona ma bardzo udany związek, wcale się ze swoim mężem nie kłócą, to ona jest głową tego związku). I ja od pewnego czasu myślę tylko o tym. Chciałabym, aby i mój związek wyglądał tak jak mojej kuzynki, chciałabym, aby wszystko, co się jej przydarzyło, aby i mi się przydarzyło, chciałabym mieć taką samą rodzinę, dom, pomysły... Całe życie. Ostatnio jestem nerwowa, ciągle bym płakała, nie potrafię się cieszyć, odnaleźć. Co mam ze sobą zrobić? Proszę o pomoc.

Zakochałam się bez wzajemności...

Minęło 15 miesięcy i dwa dni, od kiedy go kocham. Próbowałam zagłuszyć tę miłość, ale nie potrafię zapomnieć. To jest moja pierwsza, PRAWDZIWA miłość. Zostało tylko parę miesięcy, później odejdzie ze szkoły. Zmieniłam dla niego wygląd, schudłam 10...

Minęło 15 miesięcy i dwa dni, od kiedy go kocham. Próbowałam zagłuszyć tę miłość, ale nie potrafię zapomnieć. To jest moja pierwsza, PRAWDZIWA miłość. Zostało tylko parę miesięcy, później odejdzie ze szkoły. Zmieniłam dla niego wygląd, schudłam 10 kilo. Chciałam zapytać o jego zachowanie. Bardzo mnie drażni to, jaki jest, a mianowicie: omija mnie, nie zauważa, gdy widzi, że się patrzę, peszy się i ucieka. Dziś, gdy stałam z koleżanką, a on z kolegami, patrzył się. O co może chodzić? Czy podoba mu się moja koleżanka, czy co? Naprawdę nie wiem, co mam zrobić. Za długo już zwlekałam z prośbą o pomoc. Proszę, pomóżcie. ;(

Kiedy mężczyzna potrzebuje czasu... Co to oznacza?

Jak mam rozumieć, kiedy facet mówi mi, że potrzebuje czasu, by wszystko poukładać? To znaczy, że nie mam już szans u niego? Bardzo mi na nim zależy. Czekam tylko kiedy napisze, nie mogę jeść, spać.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Jak się odkochać?

Może zacznę od tego, że z powodu alkoholizmu w moim domu (oboje rodzice piją) całe życie było mi ciężko nawiązywać kontakty z ludźmi. Nie okazywałam uczuć i takowe nie liczyły się skierowane w moją stronę. Poznałam chłopaka w te wakacje.... Może zacznę od tego, że z powodu alkoholizmu w moim domu (oboje rodzice piją) całe życie było mi ciężko nawiązywać kontakty z ludźmi. Nie okazywałam uczuć i takowe nie liczyły się skierowane w moją stronę. Poznałam chłopaka w te wakacje. Między Bogiem a prawdą - nie wierzę w tzw. miłość od pierwszego wejrzenia, ale odnoszę wrażenie, że właśnie coś takiego mnie spotkało. Po prostu jedno spojrzenie, a ja byłam już w skowronkach. Rozwijaliśmy naszą znajomość, nigdy się tak nie czułam. Pozytywna energia, wszystko wypada z rąk, nikt się nie liczy. Nagle mój opór przed mężczyznami zniknął. Potrafiłam spać po 3 godziny, tylko po to, aby z nim porozmawiać. W każdym razie on wyjeżdżał na studia. Wiedział o tym, że niedługo go nie będzie, ale nakręcaliśmy się nadal. Jednak po koniec wakacji zaczął zachowywać się inaczej. Nie rozmawiał ze mną, jego wypowiedzi stawały się coraz mniej treściwe, pozbawione tej wcześniejszej energii. Kiedy spotkaliśmy się ostatniego dnia przed wyjazdem, oświadczył mi, że on nie widzi powodzenia tego "związku", że w to nie wierzy. Załamałam się. Powiem otwarcie, wpadłam w depresję. Ogólnie nie odzywał się do mnie w ogóle od tamtego czasu (jedyny nasz kontakt, to jego odpowiedzi na moje pytania, nie nazwałabym tego rozmową). Czy ja mogę uwierzyć, że on się mną nie zabawił? Poza tym, co zrobić, aby się odkochać? Mijają 3 miesiące, a ja nadal płaczę w poduszkę. Tęsknię za nim, nie mieści mi się w głowie, że to mogła być tylko gra.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Chyba jestem gejem. Co mam robić?

Chyba jestem gejem. Zakochałem się w chłopaku ze szkoły i bardzo cierpię. On chyba nie jest gejem, tak przypuszczam. Próbowałem jakoś dyskretnie go powiadomić o moich uczuciach. Myślę, że on wie, ale najwyraźniej nic z tym nie robi. Płaczę prawie...

Chyba jestem gejem. Zakochałem się w chłopaku ze szkoły i bardzo cierpię. On chyba nie jest gejem, tak przypuszczam. Próbowałem jakoś dyskretnie go powiadomić o moich uczuciach. Myślę, że on wie, ale najwyraźniej nic z tym nie robi. Płaczę prawie codziennie, czasami się tnę, żeby złagodzić ból. Nie wiem już, co mam robić.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Zakochałam się, ale nie mam z nim kontaktu

Cześć, mam na imię Nicola. Mam problem, ponieważ któregoś dnia poszłam z koleżanką na imprezę i poznałam wspaniałego chłopaka, bardzo się polubiliśmy i widać, że coś zaiskrzyło między nami. Zaczęliśmy tańczyć i rozmawiać, i tak dalej, i w którymś momencie...

Cześć, mam na imię Nicola. Mam problem, ponieważ któregoś dnia poszłam z koleżanką na imprezę i poznałam wspaniałego chłopaka, bardzo się polubiliśmy i widać, że coś zaiskrzyło między nami. Zaczęliśmy tańczyć i rozmawiać, i tak dalej, i w którymś momencie zauważyłam, że ja go kocham. No, zakochałam się po prostu, ale nie wiem jak on się nazywał ani nic. Ta impreza była w październiku i ja od tej pory go nie widziałam, a ja go kocham. Moja koleżanka go widziała, jak jechała autobusem do szkoły, bo ja mieszkam za granicą i ja go cały czas kocham, i tęsknię, cały czas o nim myślę, i nawet w szkole, i przez to na testach obniża mi się ocena, bo się nie umiem skupić. Co ja mam zrobić?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Przygnębienie po rozstaniu czy depresja?

Witam! Mam 24 lata, kilka tygodni temu z mojego życia odeszła osoba, na której bardzo mi zależało, banalnie rzecz ujmując, ideał. Na początku wydawało mi się, że jakoś się z tym uporam, ale mój stan pogarszał się z dnia na...

Witam! Mam 24 lata, kilka tygodni temu z mojego życia odeszła osoba, na której bardzo mi zależało, banalnie rzecz ujmując, ideał. Na początku wydawało mi się, że jakoś się z tym uporam, ale mój stan pogarszał się z dnia na dzień. Odczuwam dolegliwości fizyczne, których wcześniej nie odczuwałam, drżą mi dłonie, czuję kołatanie serca, ból w okolichach mostka, dreszcze, często oblewają mnie zimne poty. Nie mogę zasnąć w nocy, a rano nie mogę zwlec się z łóżka, po prostu nie mam ochoty. Przestałam zwracać uwagę na to, w co jestem ubrana, muszę się zmuszać do tego, żeby się umyć, co z kolei nie zawsze mi wychodzi. Nie potrafię się na niczym skupić, czuję intelektulane odrętwienie, nie mogę sobie przypomnieć, co robiłam tydzień temu. Czuję wręcz namacalny ból, nie widzę sensu w niczym i nic nie sprawia mi przyjemności. Przestałam rozmawiać i spotykać się z przyjaciółmi, czuję się cały czas zmęczona, pozbawiona energii. Zapominam o tym, że muszę jeść, nie odczuwam łaknienia. Chudnę. Nie mam ochoty na nic. Uciekam w ból fizyczny. Nie potrafię sobie poradzić z tym wszystkim, zaczynam coraz częściej myśleć, że chyba lepiej by było, gdyby mnie po prostu nie było, mimo że wiem, iż nie powinnam. Codziennie powtarzam sobie, że będzie lepiej, a jednocześnie w głowie kołacze mi się "Nie będzie, przecież na to nie zasługujesz''.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Być kochaną czy dyrygowaną?

Witam! Jestem 24-letnią kobietą, mieszkającą za granicą, która w najlepszym przypadku cierpi na depresję. Tak naprawdę to nie wiem od czego zacząć; może od mojego samopoczucia. Czuję się (i w większości czasu jestem) samotna, nie widuję nikogo tygodniami,...

Witam! Jestem 24-letnią kobietą, mieszkającą za granicą, która w najlepszym przypadku cierpi na depresję. Tak naprawdę to nie wiem od czego zacząć; może od mojego samopoczucia. Czuję się (i w większości czasu jestem) samotna, nie widuję nikogo tygodniami, no chyba, że wsiądę w autobus i dojadę do najbliższej cywilizacji oddalonej o ok. 10 km, co zresztą też nie jest tanio, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że jestem bezrobotna. A z tymi podróżami to też bywa różnie; większość z nich to katorga. Ludzie wypytują o moje życie, jak mi się układa z partnerem itd. Są bardzo wścibscy, no i strasznie plotkują. Zresztą co się dziwić — to jedyna atrakcja tej wioski, wypełnionej ludźmi po 70. Dlatego też teraz to tylko siedzę w domu (w którym zresztą nie chciałam mieszkać, bo to ruina) i staram się przespać większość dnia, tylko po to, żeby zabić te nudne i dołujące godziny mojego życia. Moj partner też nie jest za bardzo wyrozumiały, denerwuje go wszystko, co robię. Wymaga ode mnie niemożliwych rzeczy, właściwie to decyduje za mnie, tak jakby sterował moim życiem. On mi mówi, jak się ubierać, jak zachowywać, kiedy się odezwać w towarzystwie (coś na zasadzie "Zamknij się! Teraz dorośli rozmawiają"). Zawsze mi mówi, że to dla mojego dobra, ale ja czuję, że on kreuje kogoś, z kim by chciał być — osoba pokorna (do przesady), idealna kura domowa, wyrozumiały "psychiczny worek treningowy", ogólnie Matka Teresa. Z jego mamą też się nie dogaduję, bo ciągle mną dyryguje i daje mi znać, że nie jestem wystarczająco dobra dla jej syna. A ja ciągle wierzę, że miłość wszystko naprawi, że za moją dobroć otrzymam dobroć w zamian (jak na razie to otrzymałam wrzody na żołądku). Bardzo Cię proszę, doradź mi, co robić! Wiem, że jak zostanę tu dłużej, to się rozchoruję. Ja go kocham, ale nie mogę być dłużej tak dyrygowana. Chcę w końcu zrobić coś ze swoim życiem. Nie mam zamiaru mieszkać w domu, który on kupił za wujka pieniądze — czuje się w nim jak służąca. Pomocy!!!

odpowiada 2 ekspertów:
 Paulina Witek
Paulina Witek
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Jak żyć z człowiekiem, który jest po dwóch próbach samobójczych?

Poznałam mężczyznę, który jako nastolatek targnął się na własne życie, a drugi raz zrobił to po rozwodzie. I to wcale nie dlatego, że został skrzywdzony, tylko dlatego, że uważał, że to on skrzywdził bardzo swoją żonę, mimo tego że...

Poznałam mężczyznę, który jako nastolatek targnął się na własne życie, a drugi raz zrobił to po rozwodzie. I to wcale nie dlatego, że został skrzywdzony, tylko dlatego, że uważał, że to on skrzywdził bardzo swoją żonę, mimo tego że ich małżeństwo było fikcją, a oboje zgodnie i bez awantur podjęli decyzję o rozstaniu...

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Po 2 latach związku jestem zazdrosna, aż mam myśli samobójcze...

Witam! Mam 18 lat. Sytuacja jest taka: dwa lata temu, gdy zaczynaliśmy być razem, było fantastycznie, pewnie jak w każdym związku, ale po 8 miesiącach zaczęło się dziać coś nieprzyjemnego (przynajmniej wtedy tak uważałam). Przeszkadzało mi bardzo to, że mój...

Witam! Mam 18 lat. Sytuacja jest taka: dwa lata temu, gdy zaczynaliśmy być razem, było fantastycznie, pewnie jak w każdym związku, ale po 8 miesiącach zaczęło się dziać coś nieprzyjemnego (przynajmniej wtedy tak uważałam). Przeszkadzało mi bardzo to, że mój chłopak jest o mnie bardzo zazdrosny. Mówiłam mu, że go kocham. Niby było OK, ale później postanowiliśmy rozstać się na tydzień, spotkaliśmy się raz w tym tygodniu. Poprosiłam, abyśmy zamienili się telefonami, nie chciał, ale nalegałam. Gdy weszłam w SMS-y, okazało się, że pisze ze swoją byłą dziewczyną, z którą był rok. Nawet nie chcę przypominać tych SMS-ów, bo autentycznie w brzuchu mam ból i chcę uwolnienia go jakąś raną. Później, po tym jak się dowiedziałam, że mnie okłamywał (mieliśmy nie zrobić nic głupiego, z nikim się nie spotkać), postanowiłam ''uciec'' z domu. Rzecz oczywista, aby wiedział, że nie może od tak sobie, bawić się mną... Pojechałam na noc do mojego kolegi. Nie spałam z nim ani nic innego nie robiłam. Zbyt kochałam mojego chłopaka. Lecz później, gdy wróciłam do domu, jemu było obojętne wszystko. Nawet opowiadał mi, że się z nią spotykał (ze swoją byłą). Ja mu nazmyślałam, że my też nie siedzieliśmy bez ruchu, że niby mnie pocałował. Wróciliśmy do siebie. Po pół roku byliśmy na imprezie, na której był mój kolega, którego znałam od dawna. Wyszło jak wyszło, pocałował mnie, ale powiedziałam o tym mojemu chłopakowi, wiem, że stan upojenia nie jest wymówką, ale nie wiedziałam, co robię. Wybaczył mi. Nie był oschły ani nic w tym rodzaju, ale wiedziałam, że coś jest nie tak. W pewnym momencie zauważyłam, że ogląda się za innymi dziewczynami. Jak by to ładnie ująć, interesują go inne ''pupy''. Gdy to zauważyłam, powiedziałam mu, że mi się to nie podoba, ale on przytakiwał, mówił, że już tak nie będzie robił. Za każdym razem tak robi. Nic się nie zmieniło. Łzy same płyną mi jak to widzę (nie jestem szczuplutka jak te, na które on patrzy, ale to po co ze mną jest skoro interesują go inne?). Wiem, że mam już bzika na tym punkcie, jak stanie koło jakiejś dziewczyny, jak spojrzy na nią, jak z nią rozmawia, jak rozmawiając ze mną odwróci głowę i niby nie, a jednak zmierzy inną dziewczynę od góry do dołu, jakby chciał ją ''skonsumować'' na miejscu. Gdy usiądzie na końcu autobusu, jak wraca do domu (na przodzie nie ma takiej możliwości zawarcia znajomości z nikim, więc uważam, że tam powinien siedzieć), robię mu awanturę, że wiem, że chce po prostu móc sobie popatrzeć. Mam dosłownie tego dość! Albo jestem zazdrosna, bo kocham go tak mocno, albo jestem świruską! Nie mam już sensu życia, tylko patrzę ukradkiem na jego oczy, czy przypadkiem nie zerka na tył innej, ładniejszej... a poza tym ja nie mogę mieć niczyich numerów telefonu (faktem jest, że i on nie ma), nie mogę spotykać się z koleżankami, widzimy się codziennie, ale boję się, że gdy tak będzie patrzył na inne, to w końcu mnie odsunie na bok, bo pomyśli "Mogę mieć każdą inną niż ją! Po co ja się w ogóle męczę", a wtedy to już nie wiem, połknęłabym chyba wszystko. Jak na razie, obawiam się, że nie wytrzymam psychicznie. Planuję iść z tym do psychologa, ale boję się, że zbagatelizuje on moją sprawę i mnie wyśmieje, bo ludziom ręce, nogi ucina, a ja się przejmuję jednym z miliardów facetów. Proszę o pomoc. Tak się boję, że w końcu naprawdę zrobię sobie krzywdę! ;-(

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Trudny związek. Co dalej robić?

Mam 18 lat. Jestem ze swoim chłopakiem już od roku, jest w moim wieku. Na początku było OK. Nie był za bardzo wylewny w uczuciach, ale stwierdziłam, że jest nieśmiały. Jednak okazywał mi choć troszkę, jak mu zależy i...

Mam 18 lat. Jestem ze swoim chłopakiem już od roku, jest w moim wieku. Na początku było OK. Nie był za bardzo wylewny w uczuciach, ale stwierdziłam, że jest nieśmiały. Jednak okazywał mi choć troszkę, jak mu zależy i jak mnie kocha. Po paru miesiącach zaczął się dziwnie zachowywać. Dziwnie, bo twierdzi, że nie ma totalnie żadnych uczuć. Nie lubi okazywać uczuć, mówić o nich, żadnych czułości, musiałam wręcz wymuszać to z niego. Bo ja na odwrót, bardzo lubię okazywać uczucia, chcę czuć się kochana, czy to takie złe i niezrozumiałe? On jest bardzo zamknięty w sobie. Jak patrzyłam na chłopaków moich koleżanek, to byłam smutna. Oni jakoś potrafili okazywać uczucia i kochać się. Gdy mu to mówię, to twierdzi, że jak się coś mówi dużo razy, to to traci znaczenie i że nie lubi takich gadek. Jest też nerwowy, bo od razu się denerwuje, krzyczy. Nie słucha nikogo! Oprócz siebie samego. Nie uznaje racji innych. Tylko on może mieć rację. Rozumiem to, ale bez przesady, przecież czasem można nie zgodzić się z kimś innym. Ja zawsze muszę pierwsza przeprosić, odezwać się, bo wiem, że inaczej by nie dało rady. Dwa miesiące temu spotkałam się z innym chłopakiem, który lubił mnie od dawna. On był inny. Czuły, rozmowny, po prostu trochę mnie zauroczył i pocałowaliśmy się. Potem bardzo tego żałowałam, teraz też żałuję. Teraz wiem, jak bardzo mimo wszystko, mimo tego jak często przez nasze kłótnie, krzyki płakałam przez niego, TO I TAK GO KOCHAM. Boję się, że się dowie o zdradzie i mnie zostawi, a tego nie chcę. Choć z drugiej strony czasem zastanawiam się nad sensem naszego związku, ale za chwilę nie wyobrażam sobie życia bez niego. Co mam robić? Tamten chłopak mówi, że nic nie powie, że to była chwila, wyszło jak wyszło, ale i tak się boję, że mój obecny chłopak się dowie, a po drugie jestem zagubiona. Nie wiem, co myśleć o nim, o jego charakterze, o jego uczuciach, które są zagadką... Kocham go, ale ostatnie miesiące były kłótniami. Teraz już nawet ustały, ale kiedyś w nocy bardzo płakałam przez niego, a on nic, bo on twierdzi, że "Łzy go nie ruszają"... Nie wiem, czy gra takiego twardziela, czy po prostu nic do mnie nie czuje, chociaż przecież przyjeżdża do mnie, gdy może, gdyby nie chciał, to by tego nie robił. Nic nie wiem. Proszę o pomoc.

Jak mam to odebrać?

Mam 14 lat, od dwóch lat chodzę do gimnazjum. Od kiedy przekroczyłam próg szkoły, wszystko się zmieniło. Zaczęłam inaczej się ubierać i zmieniła się moja postawa. Miałam już wiele wzlotów i upadków, ale pojawił się problem i potrzebuję pomocy. Przejdźmy...

Mam 14 lat, od dwóch lat chodzę do gimnazjum. Od kiedy przekroczyłam próg szkoły, wszystko się zmieniło. Zaczęłam inaczej się ubierać i zmieniła się moja postawa. Miałam już wiele wzlotów i upadków, ale pojawił się problem i potrzebuję pomocy. Przejdźmy do sedna sprawy. Od pół roku jestem zakochana w pewnym chłopaku. On dowiedział się o tym od moich "ukochanych" chłopaków z klasy. Czasami przychodził na przerwach i po prostu się z nimi śmiał i zerkał na mnie. Tak naprawdę nie mam pojęcia, co czuł. Kiedyś sypnął, że mnie lubi, ale mu się nie podobam. To był dla mnie cios. Od tej pory nie zwracałam na niego uwagi. Pewnego dnia napisał do mnie kolega. Dosyć fajny. Podrywał mnie i nawet go polubiłam. Miałam nawet z nim chodzić, ponieważ byłam pewna, że nie będę z moim boskim... Ale to się nie stało. Gadałam z nim czasami na przerwach i tak minęły dwa tygodnie. I nagle stało się coś wspaniałego :) Szłam z przyjaciółką i usłyszałam wołanie. Był to kolega z klasy i mój boski. Spędziłyśmy z nimi chyba 3 godziny i zaprosili nas na andrzejki. Podczas tej trzygodzinnej wyprawy boski był jakiś dziwny. Już bardziej szło się dogadać z kolegą z klasy niż z nim.... Poszłyśmy oczywiście na imprezę. Tam było fantastycznie. Tańczyłam z boskim chyba pół godziny przytulankę na balkonie, leżeliśmy razem na łóżku, przytulał mnie i rozmawialiśmy. Nie wiem, czy go kilka razy nie spłoszyłam, bo wołał mnie, żebym koło niego usiadła, a ja głupio się uśmiechnęłam, bo nie usłyszałam... Zaczęłam wierzyć, że coś z tego będzie. W następnym tygodniu nie było już tak fajnie. Sylwester, który mieli zrobić, odwołany, bo oni "jadą do Inwałdu do koleżanki". Tak powiedział mi kolega z klasy, który często nie jest za miły. A ten kolega, z którym flirtowałam? Doszły mnie słuchy, że ma dziewczynę (nie wiem, czy to prawda). Nawet się nie zdenerwowałam, ale jak można być tak podłym, żeby rozkochać w sobie dziewczynę, a potem znaleźć sobie inną? Oczywiście "cześć" na korytarzu mi mówi itd., ale już nie rozmawiamy. No, a co do boskiego, to dalej coś do niego czuję, i nie wiem jak mam odbierać jego zagrania. Proszę o pomoc. Nie wiem, jak mam na to wszystko patrzeć...

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Łukasz Dubielecki
Lek. Łukasz Dubielecki

Skłócone rodziny po mojej próbie samobójczej. Nie wiem, co robić...

Witam! Mam taki problem - byłem z kobietą przez 3,5 roku, mieszkaliśmy razem, studiowaliśmy, wszystko super. W pewnym momencie coś się zaczęło sypać. Moja zazdrość i myśl, że zostanę sam, bo bardzo się związaliśmy, przeraziła mnie. Próbowałem pozbawić się życia,...

Witam! Mam taki problem - byłem z kobietą przez 3,5 roku, mieszkaliśmy razem, studiowaliśmy, wszystko super. W pewnym momencie coś się zaczęło sypać. Moja zazdrość i myśl, że zostanę sam, bo bardzo się związaliśmy, przeraziła mnie. Próbowałem pozbawić się życia, wylądowałem w szpitalu psychiatrycznym w Warszawie. Przebywałem tam przez tydzień i wyszedłem na własne żądanie. Po tym wszystkim nasze rodziny się skłóciły. Nie chcieli się już znać, lecz my i tak po tym wszystkim nie mogliśmy bez siebie żyć i zaczęliśmy potajemnie się spotykać. Wszytko zaczęło układać się super. Ona dalej studiowała w Warszawie, a ja pracuję w rodzinnej firmie 500 km od niej. Spotykamy się co 2 tygodnie, a w miarę możliwości odwiedzam ją w Warszawie. Lecz przyszedł taki moment po prawie roku od tej sytuacji, że ona już nie może znieść tego kłamstwa, że się spotykamy i zaczęło ją to przerastać. Mówi, że bardzo mnie kocha, ale nie wie, co robić, bo wie, że nasze rodziny się nie pogodzą i nigdy nie będziemy razem. Jak tylko dowiedziałem się, że chce się ze mną rozstać, podłamałem się. Znowu tracę sens życia, wszystko co robię, robię dla naszej przyszłości. Nie wiem, co robić. Mamy trudnych rodziców i obydwoje jesteśmy w jakimś stopniu od nich uzależnieni. Mi na samą myśl, że znowu mamy się rozstać, zaczyna brakować siły. Już nie wiem, co mam robić. Jesteśmy po tej sytuacji już prawie rok i mówiliśmy sobie, że jakoś to będzie, że damy radę jakoś. Proszę o jakąś pomoc, bo już nie wiem, co mam robić. Znowu życie mi tak jakby się kończyło. Nie potrafimy żyć bez siebie, ale są rodzice, którzy nie pozwolą, lecz ona nie chce żyć ze skłóconymi rodzicami. Pozdrawiam, Maksymilian

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co mam robić? Nie wiem już, jak dalej tak żyć:(((

Witam. Piszę, ponieważ mam chyba problem ze sobą. Od ponad dwóch lat jestem z Mateuszem. Między nami zawsze było wszystko cudownie, jak w bajce... W te wakacje Mateusz zdecydował się na wyjazd za granicę, ja bardzo za nim tęskniłam, przyjeżdżał...

Witam. Piszę, ponieważ mam chyba problem ze sobą. Od ponad dwóch lat jestem z Mateuszem. Między nami zawsze było wszystko cudownie, jak w bajce... W te wakacje Mateusz zdecydował się na wyjazd za granicę, ja bardzo za nim tęskniłam, przyjeżdżał raz na jakiś czas. Wtedy mieszkaliśmy razem od roku. Już czułam, że się oddalam. We wrześniu również wyjechał na 9 dni. Wtedy jak był w Berlinie, nie wiem dlaczego, wymyśliłam straszne kłamstwo:( Powiedziałam mu, że byłam w ciąży, ale poroniłam. Nie wiem dlaczego, ale wszystko działo się w mojej głowie. Byłam pewna, że tak było, i strasznie w to brnęłam. Jak się zorientowałam, że coś jest ze mną nie tak, było już za późno, bo mój Mateusz dowiedział się o tym - rozmawiał z moim lekarzem, czyli wpadłam. Dopiero jak to się wydało, doszło do mnie, co zrobiłam (wcześniej razem z nim opłakiwałam to, że tak się stało). Od pół roku bardzo chciałam mieć dziecko z Mateuszem, ale on tego nie chciał... Mówił, że za wcześnie, więc zgadzałam się na to. Mateusz się wyprowadził, ale potem mi wybaczył... Choć ja i tak się wyprowadziłam. Do teraz wynajmuję sama mieszkanie. W czasie gdy nie byliśmy razem, poznałam Kubę. Imponował mi, bo on jest starszy, marzy o rodzinie i w ogóle bardzo był za mną, ale gdy Mateusz mi wybaczył, powiedziałam Kubie, że kocham Mateusza i nie będę z nim... Ciągle Kuba pojawia się w moim życiu, wiem, że bardzo mnie kocha. Jak tylko pojadę do mojego domu rodzinnego, zawsze się z nim spotykam. Jakoś nie potrafię mu odmówić:( To jest silniejsze. Mateusz ciągle wyjeżdża nadal... Ale wiem, że mnie kocha... Lecz ja już nie wiem, co mam robić... W zeszłym tygodniu spotkałam się z Kubą. Trzy wieczory spędziliśmy ze sobą. Czułam się cudownie przy nim. Dopiero jak wróciłam do Koszalina, to zaczęłam mieć co do Kuby wątpliwości, a jeszcze niedawno byłam pewna, że zostawię Mateusza, jak wróci... Teraz nie wiem, co robić, co czuję i czego chcę. Ja nie potrafię być sama. Jak tylko siedzę w domu sama, to od razu piszę albo do Kuby, albo do Mateusza. Mam wrażenie, że panicznie boję się być sama, że jestem uzależniona od związków... Jestem bardzo zagubiona i smutna:( Ciągle o tym myślę. Czuję, że jestem złym człowiekiem:((( Proszę o pomoc. Chciałam również napisać, że miałam bardzo trudne dzieciństwo. Tata bił mamę, rozeszli się. Moja mama spotkała innego, ma z nim 3 dzieci. On pił i ją zostawił, teraz ma kogoś innego, dla niego zostawiła rodzeństwo. Moje rodzeństwo jest w rodzinie zastępczej. Przez 3 miesiące miałam moją najmniejszą siostrzyczkę Olę u siebie, wychowywałam ją, ale potem mama mi ją odebrała po to, aby znów ją oddać:(( Ona ciągle mnie rani i miesza w swoje problemy. Jeszcze niedawno ciągle przez nią płakałam, niszczyła mi życie. Wiem, że moje dzieciństwo ma duży wpływ na mnie i na to, co teraz się dzieje. Dlaczego ja zdradzam Mateusza? Dlaczego nie wiem, czego chcę i nie jestem stała w uczuciach? Może powinnam być sama, aby nie krzywdzić innych...? Żałuję wszystkiego, co zrobiłam źle, ale najgorsze jest to, że nie potrafię przestać i podjąć decyzji:( Bardzo się boję tego wszystkiego... Wiem, że dzieje się ze mną coś niedobrego. Najbardziej czego pragnę, to tego, aby być pewną swoich uczuć, ustatkować się i nie zmieniać swojego życia :( Okropnie mi z tym wszystkim, mam koszmary po nocach... Nie chce mi się żyć:((( Choć wiem, że jak w tym życiu sobie nie radzę, to zapewne w innym też nie będę potrafiła...

Miłosne rozterki

Witam, jakieś pół roku temu poznałam fajnego chłopaka. Spotykaliśmy się co jakiś czas. Pisaliśmy do siebie prawie codziennie SMS-y. Lubiłam spędzać z nim wolny czas, dobrze nam się razem rozmawiało. Zaczeliśmy się lepiej poznawać, ale nie byliśmy razem. Traktowałam go...

Witam, jakieś pół roku temu poznałam fajnego chłopaka. Spotykaliśmy się co jakiś czas. Pisaliśmy do siebie prawie codziennie SMS-y. Lubiłam spędzać z nim wolny czas, dobrze nam się razem rozmawiało. Zaczeliśmy się lepiej poznawać, ale nie byliśmy razem. Traktowałam go jak dobrego kolegę. Potrzebowałam jeszcze czasu. W międzyczasie wyjechałam za granicę na 1,5 miesiąca. Powiedział mi, że jak przyjadę, to pójdziemy razem na kolację. Czułam, że chciał rozwinąć ze mną znajomość. W tym czasie mieliśmy ze sobą kontakt przez gg. Gdy wróciłam, spotkaliśmy się. Powiedział mi, że cieszy się, że przyjechałam, nawet rozmawialiśmy o następnym spotkaniu. Niestety, to było nasze ostatnie spotkanie od tamtej pory (2 miesiące temu). Przestał pisać tak często SMS-y. Wtedy dopiero poczułam, że mi na nim zależy bardziej, niż myślałam. Postanowiłam spotkać się z nim. Mieliśmy spotkać się parę dni później. Niestety, w dzień spotkania napisał mi, że nie może się spotkać, bo jest bardzo zapracowany, a poza tym ma urodziny babci. OK, zrozumiałam. Myślałam, że zaproponuje w międzyczasie inny dzień na spotkanie, ale tak się nie stało. Po tygodniu napisałam mu, co słychać? jak się masz? Odpisał mi. Niestety, sam z siebie się do mnie nie odzywa. Nie chciałabym mu się narzucać, bo wiem, jak to denerwuje. Ale proszę, napiszcie, co powinnam zrobić? Mam dalej próbować umówić się z nim czy sobie dać spokój? Co mnie dziwi to to, że gdy napiszę, to odpisze i jeszcze się pyta, co u mnie... chyba że robi to z grzeczności... dzięki za wszystkie odpowiedzi, napiszcie, co byście zrobili na moim miejscu? Jest jeszcze jakiś cień szansy, aby nawiązać z nim ponowny kontakt? Jak myślicie...?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Problemy przed ślubem

Witam, mam 22 lata, mój problem polega na tym, że od 3 miesięcy nie potrafię dogadać się z narzeczonym (mamy już zaklepaną salę na wesele i wszystko z tym związane). Jesteśmy z sobą już bardzo długo, bo ponad 7 lat,...

Witam, mam 22 lata, mój problem polega na tym, że od 3 miesięcy nie potrafię dogadać się z narzeczonym (mamy już zaklepaną salę na wesele i wszystko z tym związane). Jesteśmy z sobą już bardzo długo, bo ponad 7 lat, a on po kłótni z moimi rodzicami (dla mnie niepotrzebnej i błahej, ale jego bardzo uraziła) zaczął trakować mnie jak powietrze. Bardzo go kocham, dlatego chciałabym, żeby to wszystko się ułożyło, już nawet miewam dziwne myśli, że lepiej by było, gdybym znikła, gdyby mnie nie było... Chodzi tylko o to, aby on przeprosił moich rodziców, a wtedy na pewno wszystko wróciłoby do normy, lecz jego duma mu na to nie pozwala, choć też zachował się nie fair w stosunku do starszych. Chodzi tutaj o moich rodziców, zachował się tak, jakby nie miał szacunku. Bardzo krzyczał. Ja nie potrafię uporać się z myślą, że mogłabym żyć bez niego ;( Nie mam wcale apetytu ani ochoty na nic, choćby na jakieś odreagowanie, spotkania ze znajomymi czy większe zakupy, choć zawsze bardzo je lubiłam. Ciągle tylko myślę o nim, a że jestem osobą dość płaczliwą, to odreagowuję właśnie płaczem, więc płaczę często:( Naprawdę nie wiem, co mam robić. Jestem już bezsilna, bo zbyt wiele włożyłam w ten związek i tak bardzo się w niego zaangażowałam. Nie potrafię tego przekreślić i zapomnieć :( Boję się, że pewnego dnia z nadmiaru tego stresu mogłabym sobie coś zrobić... bo nie wyobrażam sobie życia bez niego!

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Nie wiem, co robić. Czy ten związek ma sens?

Z moim chłopakiem jestem ponad 3 lata. Od 4 tygodni mieszkamy w Anglii. Wyjazd był spontaniczną decyzją, miałam nadzieję, że coś się dzięki temu między nami zmieni. Chłopak mnie zdradzał przez pierwszy rok naszej znajomości, zresztą ja nie pozostawałam mu...

Z moim chłopakiem jestem ponad 3 lata. Od 4 tygodni mieszkamy w Anglii. Wyjazd był spontaniczną decyzją, miałam nadzieję, że coś się dzięki temu między nami zmieni. Chłopak mnie zdradzał przez pierwszy rok naszej znajomości, zresztą ja nie pozostawałam mu dłużna. Wszystko było OK, dopóki nie zaczął podejrzewać, że zdradzam go z jego starszym bratem. Dla złagodzenia sytuacji wyjechaliśmy. Chciałam, żeby ten koszmar się skończył. Przez pierwsze 2 tygodnie wspólnego mieszkania było bardzo fajnie, miło, cieszyłam się, że tak dobrze się dogadujemy. Ale to, co się dzieje ostatnio, to koszmar. Mam tutaj znajomych, z którymi chciałabym się spotkać, ale gdy chcę się spotkać sama, to słyszę, że on wraca do Polski. Z nim nie ma szans, żeby gdzieś wyjść, bo pracuje na nocki, a w dzień odsypia. Nie mogę zejść do salonu, żeby obejrzeć telewizję, bo mam siedzieć z nim w pokoju. Przecież mogę sobie obejrzeć film na laptopie - słyszę. Gdy tylko wstanę z łóżka, już jest pytanie, gdzie idę. Mogę chodzić tylko do ubikacji i do kuchni, ale jeżeli w kuchni zamienię z kimś kilka zdań, słyszę wyrzuty, że miałam iść tylko np. po kromkę chleba. Ja też mu do końca nie ufam i nieraz w napadzie złości zdarzyło mi się Go uderzyć. Nie umiem, nie chcę, nie potrafię się z nim rozstać, nie wyobrażam sobie życia bez niego. Przecież czasami bywa taki kochany. Boję się samotności, boję się, że nie poradzę sobie, tak bardzo Go kocham i wiem, że on mnie też. Nie radźcie mi, żebym z nim porozmawiała - to naprawdę nic nie daje. Rozmowa kończy się płaczem i awanturą, a za dwa dni znowu to samo. Proszę o jakieś inne rozwiązanie. Z góry dziękuję za pomysł. Beata

Czy to jest depresja po rozstaniu? Czy może obsesja?

Mam 24 lata i od kilku tygodni, gdy kobieta, która była dla mnie wypełnieniem słowa szczęście, zakończyła po roku znajomość ze mną, i to przez SMS!, trudno mi uporać się ze zjawiskiem, które określiłbym jako tzw. fale. Jednego dnia czuję,...

Mam 24 lata i od kilku tygodni, gdy kobieta, która była dla mnie wypełnieniem słowa szczęście, zakończyła po roku znajomość ze mną, i to przez SMS!, trudno mi uporać się ze zjawiskiem, które określiłbym jako tzw. fale. Jednego dnia czuję, że jest już całkiem OK - jakoś to przechodzi, przekonuję się, że nie jestem taki zły, wmawiam sobie, że ta druga osoba w sumie trochę straciła i przypominam sobie sytuacje, w których też nie do końca była wobec mnie w porządku. Jednak co pewien czas wraca znowu stan bólu i cierpienia. I znowu, niemal z chwili na chwilę, cały mój świat pada pod naciskiem gruzu wspomnień, wszystko przysypuje przygnębienie :( Czy to są jakieś niepokojące objawy?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Co zrobić z tą pustką i tym, że odechciewa mi się wszystkiego...?

Mam 16 lat i, jak zapewne większość moich rówieśników, zacząłem interesować się dziewczynami. Od 3 lat chodzę do klasy z pewną dziewczyną (imienia nie będę podawać, bo nie chciałbym, aby ktoś powiązał fakty), bardzo mi się podoba i czuję, że...

Mam 16 lat i, jak zapewne większość moich rówieśników, zacząłem interesować się dziewczynami. Od 3 lat chodzę do klasy z pewną dziewczyną (imienia nie będę podawać, bo nie chciałbym, aby ktoś powiązał fakty), bardzo mi się podoba i czuję, że to uczucie wyższe, lecz niestety ona ma chłopaka, którego naprawdę kocha... I przez to wszystko złapałem strasznego doła, czuję pustkę w swoim życiu, nie potrafię sobie z tym poradzić. Czasami jak siedzę wieczorem, to nachodzą mnie czarne myśli, okłamuję się codziennie, podchodząc do niej i rozmawiając z nią (aby tylko zobaczyć jej uśmiech), lecz niestety później jest powrót do rzeczywistości i znowu jestem w tym samym nędznym punkcie. Ja już nie mam sił, wiem, że mam 16 lat i że to burza hormonów itp., ale ja poza nią świata nie widzę, jest najlepszą osobą, jaką poznałem w moim życiu, a nie potrafię nawet powiedzieć jej tego, co do niej czuję. Nie potrafię o niej zapomnieć ani znaleźć innej, bo dla mnie takiej nie ma, ona jest tą wyjątkową, tą jedyną. Proszę o pomoc.

Co to znaczy, że mężczyzna potrzebuje czasu?

Przedstawiam dokładny opis sytuacji, bo nie ukrywam, że jest to dla mnie ważne. Witam, mam 21 lat. Jestem studentką pedagogiki, ale pracuję także w rodzinnym lokalu, w którym organizowane są różne imprezy. Pewnego dnia na jednej z imprez był mój...

Przedstawiam dokładny opis sytuacji, bo nie ukrywam, że jest to dla mnie ważne. Witam, mam 21 lat. Jestem studentką pedagogiki, ale pracuję także w rodzinnym lokalu, w którym organizowane są różne imprezy. Pewnego dnia na jednej z imprez był mój znajomy z liceum, który, nie ukrywam, zawsze mi się podobał. Niestety, w szkole średniej wpadł ze swoją dziewczyną i wzięli ślub. Teraz obecnie są w separacji, więc był sam :) Nie ukrywam, że ucieszyło mnie to. Tydzień później dostałam wiadomość od koleżanki, że pewien chłopak chce mój numer, to był on. Zgodziłam się i tak zaczęła się nasza znajomość. Spotykaliśmy się, chodziliśmy na kolacje, spacery, mówił mi, że jest mu ze mną cudownie i że dawno się tak nie czuł, a także, że jestem jego iskierką nadziei na normalne życie... Byłam szczęśliwa, że ktoś dziękował mi za to, że jestem.. :) To było piękne. Chciał bardzo, żebym poznała jego córeczkę, też tego bardzo chciałam. Planowaliśmy wspólne ferie, wakacje itd. Do czasu... Wczoraj również pisaliśmy ze sobą SMS-y, spytałam, czy nie znudziłam się mu troszkę. Napisał mi, że nie i żebym się tego nie bała... i skończył pisać... cisza... nie wiedziałam, co się dzieje. Pisałam SMS-y, próbowałam się dodzwonić i nic... W końcu napisał mi, że przeprasza mnie, że wszystko, co mówił to prawda, ale pogubił się w tym wszystkim i musi to poukładać, potrzebuje czasu... Załamałam się, bo naprawdę mi na nim zaczęło zależeć... Mam cichą nadzieję, że wróci do mnie, bo w końcu było nam bosko ze sobą i to on zrobił pierwszy krok... Nie wiem, co o tym myśleć... :*(

Patronaty