Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 8 3

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Relacje z partnerem: Pytania do specjalistów

Mój chłopak nie radzi sobie z chorobą mamy i oddala się ode mnie - co robić?

Mojego chłopaka mama jest chora na nowotwór złośliwy. Od czasu diagnozy wszystko zaczęło dziać się w błyskawicznym tempie - jedna, potem druga operacja, kiepskie rokowania. Mój chłopak jest strasznie zżyty ze swoją mamą. Takiej więzi i kontaktu można pozazdrościć. Od...

Mojego chłopaka mama jest chora na nowotwór złośliwy. Od czasu diagnozy wszystko zaczęło dziać się w błyskawicznym tempie - jedna, potem druga operacja, kiepskie rokowania. Mój chłopak jest strasznie zżyty ze swoją mamą. Takiej więzi i kontaktu można pozazdrościć. Od pewnego czasu on strasznie się zmienił. Nie okazuje mi uczuć, mówi, że nic nie czuje na każdej płaszczyźnie życia, jest nerwowy, mówi, że nawet nie wie, czy mnie kocha. Wcześniej okazywał mi bardzo dużo uczuć, aż można było się nimi dzielić z innymi. Ja starałam się mu pomóc, być wyrozumiała, nie naciskać, nie czepiać się, wspierać go dobrym słowem i swoją obecnością. Przez ostatni tydzień, kiedy przebywał z mamą w szpitalu, załamał się. Do tej pory udawał twardego i pocieszał całą rodzinę, a ostatnio coś w nim pękło, nie mógł opanować łez. Mówi, że boi się swoich myśli i że w środku dzieje się z nim coś złego. Niestety dłuższe rozmowy na te tematy nie wychodzą, ale i tak wciąż próbuję wyciągnąć z niego jakieś emocje. Nie wiem, jak mogę mu pomóc, czuję, że się oddala. Po ostatnim moim płaczu powiedział mi, że wszystko jakoś się ułoży. Niestety martwię się o niego. Czy taka jego postawa, brak uczuć, obojętność i chłód w stosunku do mnie to jedna z możliwych pozycji obronnych przed stresem i tym, co się dzieje?

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Nie potrafię zaufać mojemu chłopakowi

Mam 18 lat i jestem kobietą. Jestem ze swoim chłopakiem półtorej roku. Przyjaźniliśmy się parę lat zanim zaczęliśmy ze sobą być. Jestem z nim naprawdę szczęśliwa, kocham go i nie wyobrażam sobie życia bez niego. On darzy mnie takim samym...

Mam 18 lat i jestem kobietą. Jestem ze swoim chłopakiem półtorej roku. Przyjaźniliśmy się parę lat zanim zaczęliśmy ze sobą być. Jestem z nim naprawdę szczęśliwa, kocham go i nie wyobrażam sobie życia bez niego. On darzy mnie takim samym uczuciem. Lecz mam problem. Nie ufam mu, choć staram się. Niestety ma on bujną przeszłość. Był z dziewczyną dość długo, którą zdradzał. Znam się z nim tyle lat, że wiem z kim był, co robił, gdzie chodził- wiem wszystko. I to mi chyba nie pasuje. Wiem również, że nie powinnam wracać ciągle do przeszłości, bo to może rozwalić naprawdę świetny związek. Tylko nie wiem co robić. Kiedy wychodzi gdzieś beze mnie to zastanawiam się co w danej chwili robi, wariuję kiedy nie dostanę żadnej wiadomości i jestem zazdrosna o byle co... Co zrobić żeby zapomnieć o przeszłości i po prostu Mu bezgranicznie zaufać?

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Marta Hat
Lek. Marta Hat
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Chłopak chce się ze mną rozstać - czy powinnam nalegać, żeby został?

Od ponad pół roku spotykam się z chłopakiem starszym o 2 lata. Ja mam 18 lat, on ma 20 lat. Już po kilku pierwszych spotkaniach uległam chwili i poszłam z nim do łóżka. Spotykamy się do tej pory i do...

Od ponad pół roku spotykam się z chłopakiem starszym o 2 lata. Ja mam 18 lat, on ma 20 lat. Już po kilku pierwszych spotkaniach uległam chwili i poszłam z nim do łóżka. Spotykamy się do tej pory i do tej pory przy każdym spotkaniu się kochamy. Jednak nie jesteśmy razem. Gdy jesteśmy gdzieś razem na mieście czy na przystanku, zachowujemy się tak, jak byśmy byli tylko i wyłącznie kolegami. Na początku znajomości obiecywaliśmy sobie, że się nie zaangażujemy, lecz ja się w nim zakochałam. Mieliśmy już setki rozmów na ten temat. Ja mu mówiłam, że go kocham, że bardzo mi na nim zależy. On mi ciągle powtarza, że jestem mu obojętna, że jestem jego dobrą koleżanką, że nie obchodzi go, co ja robię i z kim. Z drugiej strony spotykamy się, kochamy się. On mi mówi, że owszem, seks jest dla niego wielką przyjemnością, ale to nic dla niego nie znaczy. Dzisiaj powiedział, że nie widzi sensu dalszego spotykania się, bo to do niczego nie prowadzi. Powiedział jeszcze, że nie chce się we mnie zakochać, bo w październiku idę na studia i nie będziemy mieli się jak spotykać i wtedy on będzie cierpiał. A na końcu powiedział, że nie chce mnie więcej ranić i że im szybciej to zakończymy, tym lepiej dla mnie, bo szybciej zapomnę. Ja wiem, że tak nie będzie, chcę z nim być, a właściwie to wystarczą mi spotkania z nim. Co mam zrobić, co mu napisać czy powiedzieć, żeby dalej chciał się ze mną spotykać i nie kończył tego teraz i w ten sposób?

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Marta Hat
Lek. Marta Hat
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Rozwód rodziców - jak go przeżyć?

Mam 14 lat. Mój tata chce odejść od mojej mamy! On tylko przez jedno kłamstwo chce wszystko zepsuć. Powiedział mi, że nie będzie widywał mojej siostry (ma 7 lat) ani mnie. Bardzo się boję, co będzie ze mną i moją siostrą. Nie chcę, aby rodzice się rozstawali :(
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Rozstanie po długim związku - jak sobie z tym poradzić?

Witam! Jestem (a w zasadzie byłam) w długim związku z chłopakiem, za którego miałam wyjść za mąż. Niestety nie udało się (nieporozumienia i ciągłe kłótnie doprowadziły do tego, że nie jesteśmy już ze sobą). On był moim pierwszym, "prawdziwym" chłopakiem....

Witam! Jestem (a w zasadzie byłam) w długim związku z chłopakiem, za którego miałam wyjść za mąż. Niestety nie udało się (nieporozumienia i ciągłe kłótnie doprowadziły do tego, że nie jesteśmy już ze sobą). On był moim pierwszym, "prawdziwym" chłopakiem. Takim, który zawsze był ze mną, wiedział o mnie wszystko. Ja lubiłam mu się zwierzać, wiedziałam, że zawsze mnie wysłucha i że zawsze mogę na niego liczyć. Tak było przez dłuższy okres. Jednak wszystko się zmieniło, kiedy koledzy i interesy okazały się ważniejsze. Czułam, że nie ma tak naprawdę osób, które mi pomogą. Teraz, kiedy go nie ma, czuję się strasznie opuszczona. Kiedy wstaję każdego ranka, boli mnie serce na samą myśl o tym, że po tak długim (6-letnim) związku zostały mi tylko wspomnienia. Czuję, że nic dobrego w życiu mnie nie spotka. Sama próbuję to sobie tłumaczyć - tyle przez niego wycierpiałam, a tak mi go brak. Jak to możliwe? Czuję się samotna. Nie mogę sobie z tym wszystkim poradzić. Proszę o odpowiedź. Pozdrawiam

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Brak zainteresowania ze strony partnera - czy walczyć o ten związek?

Mam 26 lat, mój partner 27. Od 2 lat jesteśmy razem, od niecałego roku mieszkamy ze sobą w jego mieszkaniu. On ma 5-letnie dziecko z poprzedniego związku, nie ma wykształcenia, zawodu, pracy. Niby to argumenty przemawiające za brakiem wspólnej perspektywy,...

Mam 26 lat, mój partner 27. Od 2 lat jesteśmy razem, od niecałego roku mieszkamy ze sobą w jego mieszkaniu. On ma 5-letnie dziecko z poprzedniego związku, nie ma wykształcenia, zawodu, pracy. Niby to argumenty przemawiające za brakiem wspólnej perspektywy, ale akceptowałam to i nie było to dla mnie jakimś wielkim problemem. Nie umiem nazwać relacji naszego związku. Raz myślę, że mu zależy, ale kiedy nie liczy się z moim zdaniem i lekceważy, mam wrażenie, że jestem mu obojętna. Nieraz były poważne rozmowy na temat naszego związku, zawsze jednak się dopasowywałam, kiedy on mowił, że się nie zmieni i że najwidoczniej nie da mi tego czego oczekuję (mowa o uwadze i zainteresowaniu). Wiele razy sprawiał mi przykrość tym, że dał mi się poczuć nieważną i niewartościową. Ostatnio było bardzo dobrze, pozwolił mi uwierzyć, że jestem dla niego ważna, ale 5 dni temu, kiedy weszłam załamana po sytuacji w pracy, on mnie zlekceważył. Poszłam do rodziców, zostałam u nich i siedzę do dziś. Przeraża mnie jego nastawienie, brak zainteresowania i brak prób rozmowy o zaistniałej sytuacji. Zależy mi na nim i chcę z nim być, tylko nie wiem czy przy jego postawie ma to sens. Próbowałam się kontaktować - odpisywał obojętnie i bez zainteresowania. Nie wiem tylko czy jest zły, że nie wróciłam na noc i przez swoje zachowanie to pokazuje, czy faktycznie mu nie zależy. Nie mogę się poradzić rodziców, bo od początku nie akceptowali naszego związku (między innymi dlatego się do niego wprowadziłam, bo postawili mi ultimatum). Chcę wrócić póki nie padły słowa, że to koniec i porozmawiać o tym, nie wiem tylko czy warto, czy on tego chce i jak go do tego skłonić... Moim zdaniem nic wielkiego się nie stało, ale nie wiem jak mu to przetłumaczyć?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Moja dziewczyna chce odejść - jak powinienem się zachować?

Byłem z dziewczyną 3,5 roku. Na początku było dobrze, później ona zaczęła pracować (i ja też) za granicą. Nie ma dobrych koleżanek. Po jakimś czasie zamieszkaliśmy razem. Było fajnie na początku, ale potem się kłóciliśmy. Ja najczęściej wszczynałem awantury....

Byłem z dziewczyną 3,5 roku. Na początku było dobrze, później ona zaczęła pracować (i ja też) za granicą. Nie ma dobrych koleżanek. Po jakimś czasie zamieszkaliśmy razem. Było fajnie na początku, ale potem się kłóciliśmy. Ja najczęściej wszczynałem awantury. Pojechałem niedawno do kraju, a ją zostawiłem. Wszystko było w porządku. Mówiłem, że za tydzień wrócę. Jak wróciłem, powiedziała mi, że wszystko przemyślała i nie wie, czy mnie kocha, żebym dał jej czas. Nie wiem, co mam robić. Ja ją kocham tak bardzo mocno. Proszę o odp.  

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Problemy w związku: dlaczego mąż się masturbuje?

Witam. Jestem kobietą, mam 25 lat. Jesteśmy z mężem po ślubie 3 lata. Mamy dziecko, które ma 2 latka. Po urodzeniu dziecka przytyłam 25 kilo. Niestety do tej pory mam nadwagę. Wcześniej, jeszcze przed ciążą, kochaliśmy się kilka razy... Witam. Jestem kobietą, mam 25 lat. Jesteśmy z mężem po ślubie 3 lata. Mamy dziecko, które ma 2 latka. Po urodzeniu dziecka przytyłam 25 kilo. Niestety do tej pory mam nadwagę. Wcześniej, jeszcze przed ciążą, kochaliśmy się kilka razy w tygodniu, a teraz odkąd jestem gruba kochamy się raz w miesiącu, albo rzadziej. Doszło do tego, że śpimy osobno. Poza tym zauważyłam już 2 razy, że się onanizuje. Boję się, że go nie podniecam. Nie chce ze mną rozmawiać. Mąż odpowiada, że sobie coś wmawiam. Na codzień zawsze się kłócimy, o głupoty. Wykrzyczał mi, że nie może na mnie patrzeć, dlatego się onanizuje i że pójdzie na prostytutki. Co mam o tym myśleć? Proszę o pomoc.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Mąż ciągle ma do mnie pretensje - co powinnam zrobić?

Od roku jestem w związku z mężczyzną, którego bardzo kocham. On - doktor prawa, zdrowy, silny, wysportowany. A ja jestem przeciętna, bez studiów i od dwóch lat walczę z rakiem. Kiedy się poznaliśmy, byłam silna, wiedziałam, czego chcę od życia,...

Od roku jestem w związku z mężczyzną, którego bardzo kocham. On - doktor prawa, zdrowy, silny, wysportowany. A ja jestem przeciętna, bez studiów i od dwóch lat walczę z rakiem. Kiedy się poznaliśmy, byłam silna, wiedziałam, czego chcę od życia, z podniesioną głową pokonywałam trudności. A dziś jestem życiowym nieudacznikiem, niczego nie osiągnęłam, straciłam pracę, nie mogę znaleźć kolejnej. Nie mam już żadnych zalet. Ciągle słyszę, że do niczego nie dojdę, że jestem nikim, że tylko on potrafił mnie w życiu docenić, bo nawet moja rodzina tego nie zrobiła, że nie może już na mnie polegać, bo nie podałam mu sztućców do obiadu, z byle powodu robi mi takie awantury, zrobił się agresywny. Tak bardzo się staram, sprzątam, gotuję, a ciągle słyszę, że wypaliłam się w kuchni, że nie umiem dobrze umyć szyby, że moja morda nawet nie potrafi od psa wyegzekwować prostej komendy siad... Jest mi tak źle, że nie umiem nawet o tym pisać. Nie mogę na siebie patrzeć, nie mogę spać w nocy. Ja nie chcę tak żyć. Płaczę po kątach, bo nienawidzę samej siebie. Okłamuję rodzinę i znajomych, że jestem szczęśliwa, że wszystko jest dobrze. A nie jest. Dziś pierwszy raz błagałam Boga, żeby rak mnie wykończył, bo moje życie nie ma sensu... Tak bardzo chciałabym, żeby było jak dawniej. Normalnie. Czy ja jeszcze kiedyś będę tą szczęśliwą i pewną siebie kobietą?

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Marta Hat
Lek. Marta Hat
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Przygnębienie i złe samopoczucie - jak sobie pomóc?

Odkąd pamiętam, zawsze byłam gorszą córką moich rodziców. To do mnie należało sprzątanie, wynoszenie śmieci itp., podczas gdy siostra miała "luz-blues". Nigdy nie czułam, że ktokolwiek z mojej rodziny mnie kocha. Każdy tylko oceniał i pouczał. Szybko znalazłam sobie "miłość"...

Odkąd pamiętam, zawsze byłam gorszą córką moich rodziców. To do mnie należało sprzątanie, wynoszenie śmieci itp., podczas gdy siostra miała "luz-blues". Nigdy nie czułam, że ktokolwiek z mojej rodziny mnie kocha. Każdy tylko oceniał i pouczał. Szybko znalazłam sobie "miłość" - w rzeczywistości osobę, która zastraszała mnie, szantażowała... Mając 16 lat zaszłam w ciążę, 17 lat jak urodziłam... On w ogóle mi nie pomagał, mało co go interesowało. Mieszkałam z rodzicami. W mojej mamie obudził się "instynkt macierzyński", przez co starała się oddalić mnie od opieki nad dzieckiem, mówiła, że wszystko robię źle - wprost nazywałą ją swoją 3 córką. Było mi ciężko i źle... Później poznałam kogoś, komu zaufałam, lecz ten ktoś bez podania jakiegoś logicznego powodu odszedł, pozostawiając na sercu ogromną bliznę... Po pewnym czasie znów ktoś się pojawił. Mogłam postawić jasno sprawę z rodzicami - żeby się nie wtrącali. Narobili nam szumu i gnoju - przestałam utrzymywać z nimi kontakt. A my? Przyznam się - były sprawy, w których go okłamałam (dlatego, że o pewnych sprawach nie chciałam mówić, a on wymuszał to na mnie). Jak się wszystko wydało zaczął się koszmar... Brak zaufania, pretensje, kłótnie, obwinianie, sms co 20 minut, odbieranie telefonu za każdym razem, pisanie gdzie idę, z kim rozmawiam, wytykanie spóźnienia o minutę z smsem... Nie mogę nigdzie ruszyć się bez telefonu... nawet w pracy. Muszę za wszystko przepraszać, mam się go o wszystko pytać, bo sama nie umiem podjąć żadnej dobrej decyzji... Jest dobrze, po chwili czuję się jak nic... On robi to "dla mojego dobra", ale nawet nie wie, czego ja pragnę... Nie mam już siły. Nie chcę wracać do rodziców - bo będzie jeszcze gorzej. Dość mam płakania w pracy przy biurku... Mam napady płaczu, agresji. Czuję się beznadziejna... Nie chce "być". Nic mnie nie cieszy, nie chce mi się uśmiechać. Jest mi ciężko, przykro, smutno... Chcę, żeby ktoś mnie przytulił i nie pozwolił, bym płakała. Chcę, żeby ktoś mnie kochał... Proszę, odpiszcie. Do psychologa nie pójdę - sama nigdzie nie chodzę, a i on odwleka...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Moja rodzina jest dręczona przez byłego partnera mojej mamy - co robić?

Rok temu moja mama wyjechała, opuszczając naszą rodzinę. Przez jakiś czas spotykała się z pewnym mężczyzną, również Polakiem. Chciała ułożyć sobie życie na nowo. Jednak już po krótkim czasie zrozumiała, że nie będzie szczęśliwa z tym człowiekiem. Uciekła stamtąd. Dosłownie...

Rok temu moja mama wyjechała, opuszczając naszą rodzinę. Przez jakiś czas spotykała się z pewnym mężczyzną, również Polakiem. Chciała ułożyć sobie życie na nowo. Jednak już po krótkim czasie zrozumiała, że nie będzie szczęśliwa z tym człowiekiem. Uciekła stamtąd. Dosłownie - uciekła. Teraz ten mężczyzna wydzwania do niej i po całej rodzinie, oczerniając nas od złodziei i jeszcze gorszych. Dzwoni do mojego zakładu pracy, mówiąc, że nie warto mnie zatrudniać, ponieważ jestem złodziejem i z pewnością niedługo okradnę mojego pracodawcę. Dzwoni przez całą dobę na telefon, wygrażając się. Nie pomaga zmienianie numeru, ponieważ znajduje on telefony domowe innych członków rodziny. Jego rodzina nie chce mieć z nim nic wspólnego. W swoich groźbach niejednokrotnie wskazuje, że chce wyrządzić krzywdę mojej mamie lub mnie. Twierdzi, że uknułyśmy spisek, żeby go oszukać. Są to jedynie oszczerstwa niemające nic wspólnego z prawdą. W rzeczywistości człowiek ten mści się za to, że mama nie chce z nim być i uciekła od niego. Sądząc po jego nagraniach na pocztę i SMS-ach, to człowiek chory psychicznie! Nieraz pisze, żebym się cieszyła, że mama nie przyjechała do mnie w trumnie. Serce mnie boli, jak o tym piszę. Są to ewidentne próby zastraszenia, szantażu i groźby. Jednak na policji powiedzieli mi, że ich autor musiałby dokładnie powiedzieć, jak chciałby dokonać jakiegokolwiek czynu. On jednak nie jest głupi i z pewnością zdaje sobie z tego sprawę. Stara się uprzykrzyć życie mnie i naszej rodzinie na każdym kroku, we wszelkich instytucjach i urzędach. Boję się, co może zrobić, bo wiem, że jest strasznie mściwy. Proszę wszystkich, którzy mogą pomóc, co zrobić w takiej sytuacji, żeby nie zwariować.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Zakochałem się w przyjaciółce: co robić?

Witam serdecznie. Zakochałem się, mam 16 lat i wiem, że zaraz będą odpowiedzi typu: "Masz na wszystko czas, życie przed tobą, lecz moje życie co chwila, a szczególnie z roku na rok się rujnuje, ponieważ zakochałem się w przyjaciółce. Ale... Witam serdecznie. Zakochałem się, mam 16 lat i wiem, że zaraz będą odpowiedzi typu: "Masz na wszystko czas, życie przed tobą, lecz moje życie co chwila, a szczególnie z roku na rok się rujnuje, ponieważ zakochałem się w przyjaciółce. Ale zacznę od początku, a zaczęło się od roku 2008, gdy po pobycie za granicą przez 8 miesięcy musiałem (niestety) wrócić na jakiś czas do Polski. Ten czas się przedłużył do kilku lat i w przeciągu tych kilku lat spotkało mnie tyle nieszczęść, że długo by wyliczać. Piszę tutaj, by uzyskać jakąkolwiek pomoc, bo byłem już u kilku psychologów i to była chyba jednak tylko strata czasu i pieniędzy. Zaczęło się od tego, że po przyjeździe rodzice zapisali mnie w Polsce do niezbyt odpowiedniego gimnazjum. Jednym słowem piekło. Nieprzyjemni uczniowie, nauczyczyciele z dziwnym podejściem, itd. Teraz jestem w lepszym gimnazjum, ale nerwica po poprzednim została lub sie nasiliła. Po 2 latach nie mogę się przyzwyczaić do polskich gimnazjów, ale to już inna kwestia. Całe moje życie mam problem z przedmiotami ścisłymi, a szczególnie mam na myśli matematykę. Żeby dostać chociaż ocenę 2- muszę wykonać mnóstwo pracy. Wstyd, ale tak bywa. Nie widzę pozytywnych myśli, ponieważ nie wiem, co to będzie pod koniec roku szkolnego. Jestem załamany. Jedynym problemem były u mnie kłopoty w szkole, lecz kolejny kłopocik doszedł na początku roku 2010. Zakochałem się i to doszło do problemu głównego. Otóż po kilku latach braku kontaktu z pewną koleżanką, nagle dostałem od niej wiadomość. Odezwała się, co było czymś, o czym nawet nie pomyślałem nigdy. W końcu minęło tyle lat. Po odnowieniu kontaktów spotkaliśmy się kilka razy. Później zaczęło się robić gorzej i gorzej. Zapraszałem ją do kina, ona odmawiała. Zawsze uczyła się świetnie, ponieważ to Azjatka, więc rewelacyjne oceny to nie przypadek. Poczułem coś do niej, coś, co czuję do tej pory od prawie roku, a mianowicie zakochałem się. Teraz ona nawet nie odpowiada na moje wiadomości. Próbowałem nawet porozmawiać z moimi rodzicami na ten temat, w końcu się odważyłem, lecz odpowiedzi były niezbyt zachęcające i przez tę rozmowę, czułem się gorzej. Zakochałem się i teraz w szkole chodzę smutny, zamyślony, itp. Ciężko mi żyć. Nie wiem, co zrobić, bo ona cały czas siedzi mi w głowie. Aż mi żal to mówić, ale zakochałem się i przez te ciągłe zamyślenia porzuciłem własne pasje i być może początki kariery! W tym przypadku mogę się pochwalić, że byłem bardzo dobrze zapowiadającym się kierowcą kartingowym. Niestety, może to dziwne, nawet dla samego siebie, ale zrobiłbym wszystko dla tej dziewczyny. Wykonując rzeczy, które lubiłem zaczynały się myśli o niej. To, że może mnie nie chce, itd. Sprawa jest tak poważna, że byłem kilka razy u psychologów, którzy jak to wszyscy, mówili, że mam na wszystko czas i takie tam. Moje życie ciągle stoi pod znakiem zapytania. Zakochałem się, nie mogę bez niej żyć i normalnie funkcjonować. Już miałem tysiące prób samobójczych. Wiem, może jak tchórz, ale nie mam żadnych optymizmów, przynajmniej ich nie widzę. Wiem, że w sytuacjach uczuciowych trzeba sobie jakoś samemu poradzić, ale naprawdę się w to wplątałem. Może jednak jest jakaś pomoc? Dziękuję za uwagę i informuję, że rozpisywanie się, to moja cecha. Pozdrawiam.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Anna Syrkiewicz
Lek. Anna Syrkiewicz

Załamałam się po rozstaniu z partnerem - gdzie mogę znaleźć pomoc?

Jestem samotną matką. Kilka dni temu rozstałam się ze swoim kilkuletnim partnerem. Wszystko zaczęło się kilka miesięcy temu, a skończyło się teraz. Straciłam pracę, dom, partnera... wszystko mi się zawaliło. nie mam nawet z kim porozmawiać. Całe dnie spędzam sama...

Jestem samotną matką. Kilka dni temu rozstałam się ze swoim kilkuletnim partnerem. Wszystko zaczęło się kilka miesięcy temu, a skończyło się teraz. Straciłam pracę, dom, partnera... wszystko mi się zawaliło. nie mam nawet z kim porozmawiać. Całe dnie spędzam sama albo bez sensu wałęsam się po mieście. Nie wiem już, co mam robić. Biorę jakieś leki, które nie pomagają. Lekarz - odległe terminy, a na prywatnego nie mam teraz pieniędzy. Proszę o pomoc. Jestem u kresu sił!!!  

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak zmienić swój charakter? - proszę o radę

Jak można się zmienić dla chłopaka? - twierdzi, że jestem małolatą, a mam przecież 17 lat. Jestem dorosłą dziewczyną. Cytuję sms-a od niego: "CZY TY NIE MASZ ROZUMU DZIEWCZYNO? NIE ROZUMIESZ CO SIĘ DO CIEBIE MÓWI I PISZE LISTY TAKIEGO...

Jak można się zmienić dla chłopaka? - twierdzi, że jestem małolatą, a mam przecież 17 lat. Jestem dorosłą dziewczyną. Cytuję sms-a od niego: "CZY TY NIE MASZ ROZUMU DZIEWCZYNO? NIE ROZUMIESZ CO SIĘ DO CIEBIE MÓWI I PISZE LISTY TAKIEGO TYPU CO TY NAPISAŁAŚ TO TAK PISZĄ DO SIEBIE W 1 KLASIE PODSTAWÓWKI TO JUŻ WYSZŁO Z MODY! JEŻELI JESTEŚ TAKA MĄDRA TO POGADAJ ZE MNĄ NA REALA BO TE LIŚCIKI SĄ ŻAŁOSNE JAK JE CZYTAM TO ŚMIAĆ SIĘ CHCE JESTEŚ ŻAŁOSNA! NIE DZIWIĘ SIĘ WCALE TWOJEJ MAMIE! JAK ZMĄDRZEJESZ TO POGADAMY DAJĘ CI CZAS DO 2 TYGODNI JAK SIĘ NIE ZMIENISZ TO SERIO NARA MALEŃKA" - nie wiem co mam robić i jak postępować, by go nie stracić??? Chciałabym się dla niego zmienić i udowodnić mu, że chcę być z nim i że mi na nim bardzo zależy:* Jest wyjątkowym chłopakiem, podoba mi się wszystko co ma w sobie:* Jest inny niż wszyscy kolesie, których miałam :* Proszę o szybką poradę i odpowiedź:* Dziękuję:) Z poważaniem, Ania

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Nasz związek się rozpada - jak go uratować?

Witam, jestem kobietą w związku z kobietą. Ja swój coming out przeżyłam bardzo dobrze, nigdy nie doznałam z zewnątrz od społeczeństwa, od przyjaciół, od rodziny żadnych negatywnych komentarzy, ostrzeżeń - zawsze wszyscy mnie bardzo wspierali. Kiedy przyprowadzałam do domu X,...

Witam, jestem kobietą w związku z kobietą. Ja swój coming out przeżyłam bardzo dobrze, nigdy nie doznałam z zewnątrz od społeczeństwa, od przyjaciół, od rodziny żadnych negatywnych komentarzy, ostrzeżeń - zawsze wszyscy mnie bardzo wspierali. Kiedy przyprowadzałam do domu X, Y czy Z, zawsze rodzice byli otwarci na moje decyzje. Swoją obecną dziewczynę poznałam na szkoleniu - ona zawsze związana z mężczyznami, nagle jej świat obrócił się o 180 stopni. Ja od razu powiedziałam swoim znajomym, rodzinie, że mam kogoś i że jestem zakochana, a moja dziewczyna (nazwę ją dla ułatwienia XX) chowała się z tym jak mogła. Nie dziwię się - jest z miejscowości, gdzie na murach miasta są napisy geje do gazu... Trzeba dodać, że jest osobą bardzo pewną siebie, umie dostać to, co chce... Zaczęłyśmy się spotykać, coraz częściej, coraz otwarciej przyjmowałyśmy świadomość tego, że w końcu się do siebie cieleśnie zbliżymy. I wszystko świetnie się układało. Byłyśmy po 1,5 roku związku... nagle XX zaczęła mieć problemy w pracy, w domu rodzinnym, z przyjaciółkami - widać było, że XX ukrywa fakt, że jesteśmy razem - z jedną z nich dzieliła się każdą sprawą, były jak siostry. Problemy zaczęły się nawarstwiać, XX zaczęła wpadać w coraz większe ponure myśli, że nie daje sobie rady, że jest brzydka, że za gruba, że nikt jej nie kocha, że za szybko dorosła, doprowadzała do psychologicznych gier, żeby tylko zwrócić na siebie uwagę, a ja zaślepiona miłością do niej, w podskokach robiłam to, na co ona miała ochotę - i się do tego przyzwyczaiła. Ja mieszkałam poza większym miastem, X w centrum - wprowadziłyśmy się po obopólną zgodą do mieszkania po jej dziadku - na chwilę zapomniałyśmy o kłopotach - cała sprawa toczyła się wokół mieszkania, i to wspólnego. Teraz minęło pół roku, nasze wspólne życie nie przypomina już tego sprzed roku, nie ma w nas iskry, nie ma tej wielkiej miłości, nie ma radości we wspólnym mieszkaniu... Czyżby za wcześnie i za raptownie podjęłyśmy decyzję o wspólnym mieszkaniu i życie nas przytłoczyło? Teraz każda z nas po całym dniu w pracy wraca skonana, nie ma nawet chęci na wspólne planowanie następnego dnia, bo nie mamy siły, a prawda jest taka, że nie mamy wspólnych dni, żyjemy obok siebie, a nie ze sobą. Kłopoty X jeszcze bardziej wpłynęły na jej zdrowie, psychikę, jest ponura, bez życia, bez pomysłu na jutro. Kłopot jeszcze w tym, że nie ma tak naprawdę nikogo, z kim mogłaby porozmawiać o naszym związku, zwierzyć się, jej przyjaciółki przecież o niczym nie wiedzą, a X nie chce nadal nic mówić. Ja już czasami też nie mam siły, bo jakkolwiek staram się urozmaicić nasz dzień, słyszę "nie wiem", "to bez znaczenia". Czuję czasami, że X chciałaby skończyć nasz związek, ale jakby czeka, aż na mnie spadnie ten obowiązek, ale prawda jest taka, że kocham ją bardzo, choć może to już bardziej przywiązanie... Często i coraz częściej X mówi, że wszystkie problemy pojawiły się, kiedy ja pojawiłam się w jej życiu, oraz że samotność to najlepsze wyjście, bo nie będzie nikomu przeszkadzać. Czasami potrafimy przesiedzieć obok siebie 2 godziny, nie odzywając się, bo nie mamy tematów do rozmowy... Czy to już początek końca?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Zakochanie, kłopoty w szkole, brak pomocy - czy jest jakieś wyjście?

Witam serdecznie. Mam 16 lat i wiem, że zaraz będą odpowiedzi typu "Masz na wszystko czas, życie przed tobą". Moje życie co chwila, a szczególnie z roku na rok, się rujnuje. Zaczęło się od roku 2008, gdy po pobycie za...

Witam serdecznie. Mam 16 lat i wiem, że zaraz będą odpowiedzi typu "Masz na wszystko czas, życie przed tobą". Moje życie co chwila, a szczególnie z roku na rok, się rujnuje. Zaczęło się od roku 2008, gdy po pobycie za granicą przez 8 miesięcy musiałem (niestety) wrócić na jakiś czas do Polski. Ten "jakiś czas" się przedłużył do kilku lat i w przeciągu tych kilku lat spotkało mnie tyle nieszczęść, że ciężko wyliczać. Piszę tutaj, by uzyskać jakąkolwiek pomoc, bo byłem już u kilku psychologów i to była chyba jednak tylko strata czasu i pieniędzy. Zaczęło się od tego, że po przyjeździe rodzice zapisali mnie w Polsce do niezbyt odpowiedniego gimnazjum. Jednym słowem piekło. Nieprzyjemni uczniowie, nauczyciele z dziwnym podejściem itd. Teraz jestem w lepszym gimnazjum, ale nerwica po poprzednim została lub się nasiliła. Ja jakoś do teraz po 2 latach nie mogę się przyzwyczaić do polskich gimnazjów, ale to już inna kwestia. Całe moje życie mam problem z przedmiotami ścisłymi, a szczególnie mam na myśli matematykę. Żeby dostać chociaż ocenę 2, muszę wykonać megawyzwanie. Wstyd, ale bywa. Nie widzę pozytywnych myśli, ponieważ nie wiem, co to będzie pod koniec roku szkolnego. Jestem załamany. Jedynym problemem były u mnie kłopoty w szkole, lecz kolejny kłopocik doszedł na początku roku 2010. No i doszedłem do problemu głównego. Otóż po kilku latach braku kontaktu z pewną koleżanką nagle dostałem od niej wiadomość. Odezwała się, co było czymś, o czym nawet nie pomyślałem nigdy. W końcu minęło tyle lat. Po odnowieniu kontaktów spotkaliśmy się kilka razy. Później zaczęło się robić gorzej i gorzej. Zapraszałem ją do kina, ona odmawiała. Zawsze uczyła się świetnie, ponieważ to Azjatka, więc rewelacyjne oceny to nie przypadek. Poczułem coś do niej, coś, co czuję do tej pory od prawie roku. A mianowicie uczucie zakochania. Teraz ona nawet nie odpowiada na moje wiadomości. Do tego aż doszło. Próbowałem nawet porozmawiać z moimi rodzicami na ten temat, aż w końcu się odważyłem. Lecz odpowiedzi były niezbyt zachęcające, i przez tę rozmowę czułem się gorzej. Teraz w szkole chodzę smutny, zamyślony itp. Ciężko mi żyć. Nie wiem, co zrobić, bo ona cały czas siedzi mi w głowie. Aż mi żal to mówić, ale przez te ciągłe zamyślenia porzuciłem własne pasje i być może początki kariery! W tym przypadku mogę się pochwalić, że byłem zapowiadającym się kierowcą kartingowym. Niestety, może to dziwne nawet dla samego siebie, ale zrobiłbym wszystko dla tej dziewczyny. Wykonując rzeczy, które lubiłem, zaczynałem myśleć o niej. Sprawa jest tak poważna, że byłem kilka razy u psychologów, którzy - jak to wszyscy - mówili, że mam na wszystko czas i takie tam. Moje życie ciągle stoi pod znakiem zapytania. Nie mogę bez niej żyć i normalnie funkcjonować. Już miałem tysiące prób samobójczych. Wiem, że w sytuacjach uczuciowych trzeba sobie jakoś samemu poradzić, ale ja naprawdę się w to wplątałem. Może jednak jest jakaś pomoc... Dziękuję za uwagę i informuję, że rozpisywanie się to moja cecha :)   Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mąż mnie zdradza - jak mam się z tym pogodzić?

Witam bardzo serdecznie. Proszę, pomóżcie. Jak poradzić sobie ze zdradą męża? Mój mąż mnie zdradza! Odkąd pamiętam, zawsze miał bardzo duże wymagania seksualne! Robiłam wszystko, aby zaspokoić męża. Nawet w dni, kiedy nie miałam na to ochoty! Niestety mój mąż...

Witam bardzo serdecznie. Proszę, pomóżcie. Jak poradzić sobie ze zdradą męża? Mój mąż mnie zdradza! Odkąd pamiętam, zawsze miał bardzo duże wymagania seksualne! Robiłam wszystko, aby zaspokoić męża. Nawet w dni, kiedy nie miałam na to ochoty! Niestety mój mąż znalazł sobie kochanki! Nie jedną, nie dwie, tylko kilka! Nie potrafię odejść! Błagam, pomóżcie ;( ;( ;(

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Czy warto zawalczyć jeszcze o tą miłość?

Witam, chciałbym przedstawić swój problem a mianowicie "dlaczego nie potrafię docenić osoby która tak potwornie kocham?" ale może najpierw zacznę od przedstawienia mojej sytuacji, która nie jest zbytnio skomplikowana, a więc: byłem z dziewczyna 3 lata. Był to piękny związek...

Witam, chciałbym przedstawić swój problem a mianowicie "dlaczego nie potrafię docenić osoby która tak potwornie kocham?" ale może najpierw zacznę od przedstawienia mojej sytuacji, która nie jest zbytnio skomplikowana, a więc: byłem z dziewczyna 3 lata. Był to piękny związek lecz miewał i kryzysy ale teraz po tym czasie wiem na pewno że była ona miłością mojego życia i jeszcze długo o niej nie zapomnę (o ile w ogóle poradzę sobie z zapomnieniem o niej i znalezieniem innej choć wiem, że to tylko ją kocham i nie chce nikogo innego). Jedynym naszym problemem byli moi koledzy, do których tak mnie zawsze ciągnęło i wydawało mi się, że czas spędzany z nimi był o wiele lepiej spędzony. Raz zerwaliśmy nawet z tego powodu lecz złożyłem jej pusta obietnicę, że ta sytuacja się już nie powtórzy i zacznę doceniać jej zaangażowanie w nasz związek. Później zaczęło się robić coraz gorzej gry już całkiem zacząłem poświęcać mój czas kolegom, a ja odstawiłem na drugi plan mojego życia. Koniec końców rozstaliśmy się definitywnie miesiąc temu a ja dopiero teraz jak ten ostatni idiota zorientowałem się, że straciłem najważniejszą osobę w moim życiu, dla której jestem w stanie zrobić wszystko. Proszę o pomoc chciałbym to wszystko naprawić i odzyskać miłość mojego życia! na koniec dodam, że straciliśmy całkowicie kontakt ze sobą! jeszcze raz proszę o pomoc w tej sprawie!

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Marta Hat
Lek. Marta Hat
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czuję się nieszczęśliwa w związku - co powinnam zrobić?

Będąc z chłopakiem ponad 3 lata, spędziliśmy razem wiele wspaniałych chwil, na początku było bardzo fajnie, choć nie zaczęłam z nim być z miłości, bo jak sam stwierdził, etap chodzenia to etap poznawania się, więc na początku nie muszę go...

Będąc z chłopakiem ponad 3 lata, spędziliśmy razem wiele wspaniałych chwil, na początku było bardzo fajnie, choć nie zaczęłam z nim być z miłości, bo jak sam stwierdził, etap chodzenia to etap poznawania się, więc na początku nie muszę go kochać. Z czasem stwierdziłam, że chyba jednak go kocham, zawsze był dla mnie czuły, troskliwy, zawsze mogłam na niego liczyć. O co go nie poprosiłam, to to zrobił, przez jedno moje słowo rzucił palenie. Jednak po tak długim okresie zastanawiam się, czy to nie jest już przyzwyczajenie... Od pół roku mieszkamy ze sobą razem, bo jesteśmy na studiach w tym samym mieście. Ale tak od ok. roku coś zaczęło się psuć... Bardzo często się kłócimy, tak naprawdę więcej jest chwil złych niż dobrych, on jest bardzo porywczy i nerwowy, często się unosi, a jak ja mu zwracam uwagę, to on mówi, że to nic takiego, że jestem przewrażliwiona albo mam uraz z dzieciństwa. Nie chcę, żeby się tak do mnie odnosił. Często się kłócimy, właściwie to o głupoty... Ostatnio się pokłóciliśmy i ja stwierdziłam, że nie chcę z nim już być, a on powiedział, że rzeczywiście nie ma to już chyba sensu, lecz po 5 minutach zadzwonił i powiedział, że nie może beze mnie żyć, że nie lubi, jak się kłócimy i że mnie bardzo kocha. A ja przez cały ten czas czuję, jakby mi życie przemijało obok. Dodam, że mam 20 lat, przy nim czuje, że mam zagwarantowane dobre życie. On studiuje na dobrym kierunku i snuje już pewne plany na przyszłość ze mną... Jednak mi się wydaje, że w ogóle nie korzystam z życia, bo od 17. roku życia ciągle wszędzie z nim i z nim... Ostatnio zaprosiłam kolegę na film, jak go nie było, bo po prostu chciałam spędzić trochę czasu z innym chłopakiem, jednak nic nie robiliśmy, to był tylko film, ale nie powiedziałam chłopakowi, bo zaraz zrobiłby awanturę, a ja nie czuję, że to było coś złego. Boję się go zostawić, bo nie wiem, czy kiedyś spotkam chłopaka, który będzie mi tak wierny i będzie dla mnie tak troskliwy jak on... Nie wiem, co mam robić, proszę o radę. Dodam, że zastanawiałam się już nad zerwaniem z nim chyba 20 razy i to trwa od roku.

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Marta Hat
Lek. Marta Hat
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Słowa mojego chłopaka ranią mnie - jak mu o tym powiedzieć?

Staram się jakoś dotrzeć do mojego partnera i zakomunikować mu, że pewne sytuacje mnie drażnią, a co gorsza - ranią. Ale on… nie chce mnie słuchać. Nie chce zrozumieć, że coś mnie boli w jego zachowaniu, że coś sprawia mi...

Staram się jakoś dotrzeć do mojego partnera i zakomunikować mu, że pewne sytuacje mnie drażnią, a co gorsza - ranią. Ale on… nie chce mnie słuchać. Nie chce zrozumieć, że coś mnie boli w jego zachowaniu, że coś sprawia mi dużą przykrość. Dobrym przykładem są jego żarty. Potrafi mi powiedzieć, żebym „uderzyła się kilka razy mocno głową w mur, tak z rozpędu” na moje pytanie, co sądzi o tym, jak pomalowałam paznokcie. Lub mówi mi coś w rodzaju "Nie rozumiesz pojęcia kreatywność". W nawiązaniu do ekscentrycznie pomalowanych paznokci spróbowałam nawiązać do wyglądu nagiej pani z okładki kolorowego magazynu - dowiedziałam się, że ta pani jest "naprawdę bardzo ładna" i ona nie ma niskiego poczucia własnej wartości, nie wygląda tak i nie decyduje się na takie zdjęcia, by podnieść swoją samoocenę. W reakcji na takie zachowania on otrzymuje moją smutną minę, którą szybko próbuję ukryć, lub jakieś mamrotanie pod nosem, po czym słyszę z jego ust, że „to miał być tylko żart, a Ty jak zwykle się obrażasz”. Kiedy staram się powiedzieć, że mi to nie odpowiada, słyszę o swoim przewrażliwieniu lub o tym, że normalne osoby tak się nie zachowują i że mam zaburzenia poczucia własnej wartości. Czy takie żarty są rzeczywiście żartami i powinnam zacząć się śmiać? Może jestem przewrażliwiona i nie potrafię sama sobie tego dostatecznie uświadomić i pojąć. Być może nie jest to facet dla mnie i dobrym rozwiązaniem byłoby podziękowanie mu za współpracę...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Patronaty