Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Bulimia: Pytania do specjalistów

Codziennie się przeczyszczam - czy to bulimia?

Codziennie się przeczyszczam, najczęściej wygląda to tak, dwie tabletki i dwie herbatki przeczyszczające, próbuję, ale nie umiem wymiotować. To bulimia? Nie umiem tego zahamować:(
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to już bulimia?

Witam! Jestem kobietą i mam 18 lat, skończone (1992 rok), niedawno oglądałam program „Rozmowy w Toku”. Bohaterkami tego odcinka były kobiety, które chorują na bulimię. Wszędzie się spotykam z tym, że bulimia polega na m.in. wymuszaniu wymiotów, czytam to również...

Witam! Jestem kobietą i mam 18 lat, skończone (1992 rok), niedawno oglądałam program „Rozmowy w Toku”. Bohaterkami tego odcinka były kobiety, które chorują na bulimię. Wszędzie się spotykam z tym, że bulimia polega na m.in. wymuszaniu wymiotów, czytam to również na forach. Bohaterki opowiadały, że wymuszają wymioty. Ja się zastanawiam, czy choruję na bulimię, czy też nie. Od dwóch lat, obsesyjnie myślę o jedzeniu, wpycham w siebie ogromne ilości jedzenia, a potem biorę po kilkanaście tabletek przeczyszczających. Na ulotce jest napisane, że powinno się brać 1 tabletkę na dobę i nie przekraczać okresu siedmiu dni. Ja biorę po 15 takich tabletek, co najmniej 3 razy w tygodniu. Mam zachwianie równowagi wagi. Schudłam 6 kg, ale po jakimś czasie przytyłam te 6 kg, jak nie więcej, właśnie niedawno, w wakacje.

Mam nieregularną miesiączkę, czasem w ogóle zanika, nie miałam jej przez okres dwóch miesięcy. Gdy jem, zaraz myślę, że i tak po posiłku pójdę do apteki, żeby kupić tabletki. Wypadają mi włosy. Jednak ja nie potrafię wymiotować, próbowałam. Jadłam jakieś okropne tabletki, żeby wymusić wymioty, jednak się nie udało. Czy mimo tego choruję na bulimię?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak nazwać to, co się ze mną dzieje?

Witam! Cztery lata temu przez około dwa miesiące jadłam znacznie mniej i trochę schudłam. Może to był początek mojego problemu, ale podejrzewam, że zaczął się on już wcześniej, bo nigdy się nie akceptowałam. I tak, po dwóch miesiącach „diety...

Witam! Cztery lata temu przez około dwa miesiące jadłam znacznie mniej i trochę schudłam. Może to był początek mojego problemu, ale podejrzewam, że zaczął się on już wcześniej, bo nigdy się nie akceptowałam. I tak, po dwóch miesiącach „diety”, wróciłam do normalnego jedzenia, ale od tych czterech lat zmuszam się do wymiotów po każdym posiłku. Nie wiem, czy można nazwać to bulimią, bo nie mam typowych napadów, podczas których je się dużo. Ja po prostu odczuwam potrzebę wyrzucenia z siebie wszystkiego, co zjadłam/wypiłam. W efekcie niekiedy wymiotowałam nawet kilkanaście razy dziennie. Może czasem faktycznie zdarzało mi się, że jadłam wtedy, gdy nie byłam głodna, ale nie były to jakieś ogromne ilości jedzenia. Moja waga była raczej stała, ale oczywiście niezadowalająca.

Zmieniłam się bardzo. Od tamtego czasu ciągle towarzyszą mi negatywne myśli, poczucie winy. Zamknęłam się w sobie. Wcześniej byłam naprawdę towarzyska, teraz nie dogaduję się z ludźmi i oddalam się od znajomych. Od jakiegoś czasu odczuwam paniczny strach przed przytyciem. Jem znacznie mniej, ale wciąż wymiotuję po czymkolwiek. Ćwiczę, ale nie widzę żadnych efektów. Wciąż wyglądam tak samo, chociaż waga pokazuje mniej (w ciągu ostatnich 6 miesięcy schudłam prawie 10 kg). Nie widzę żadnej różnicy, przynajmniej z zewnątrz. Zrobiłam się bardziej nerwowa. Zawsze byłam człowiekiem ugodowym, wiecznie podporządkowującym się. Teraz zdarzają mi się niekontrolowane wybuchy złości, czasem z naprawdę błahych powodów. Nie radzę sobie z tym wszystkim, ostatnie cztery lata bardzo mnie zmieniły i źle na mnie wpłynęły. W związku z tym mam kilka pytań: czy to, co się ze mną dzieje, to jakaś choroba? Jeśli tak, to jaka? Czy powinnam coś z tym robić? Dodam, że mam 18 lat, 163 cm wzrostu i ważę 56 kg.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Liczenie kalorii, obsesja odchudzania, próby głodówek. Czy choruję na jakieś zaburzenia odżywiania?

Witam, mam 19 lat. W wieku 13 lat pojawiła się u mnie myśl, że jestem za gruba - „chłopak" za mną zerwał i mimo, że byłam bardzo szczupła, wmówiłam sobie, że to przez moją wagę... Od tamtego czasu się zaczęło:...

Witam, mam 19 lat. W wieku 13 lat pojawiła się u mnie myśl, że jestem za gruba - „chłopak" za mną zerwał i mimo, że byłam bardzo szczupła, wmówiłam sobie, że to przez moją wagę... Od tamtego czasu się zaczęło: liczenie kalorii, obsesja, straszne wyrzuty po zjedzeniu czegoś kalorycznego, próby głodówek - słowem, od 6 lat nie umiem jeść normalnie. Z tym że zawsze brakowało mi silnej woli, by głodzić się dłużej niż 3 dni, potem objadałam się jeden dzień i znowu to samo, i tak w kółko. Przez to nigdy nie uzyskałam wyglądu osoby chorej na anoreksję - mam 160 cm wzrostu, obecnie ważę 50 kg, w najgorszym okresie było 43, więc nikt nigdy nic nie podejrzewał.

Ostatnio przez naukę do matury trochę sobie odpuściłam i właśnie dlatego przytyłam z wagi, którą utrzymywałam od roku, czyli 46 kg do 50. Gdy zobaczyłam cyferkę na wadze zaczynającą się od piątki... ryczałam cały dzień. Próbowałam wszystkiego: środki przeczyszczające, głodówki, ale nigdy nie wymiotowałam... do teraz, do póki zobaczyłam, że ważę aż 50 kilo! Męczę się. Od tylu lat nie potrafię po prostu zjeść pączka i o nim nie myśleć. Ale wychudzona nigdy nie byłam... Więc, czy choruję na jakieś zaburzenia odżywiania? Czy ktoś może mi pomóc? Przecież każdy by mnie wyśmiał, ważącą 50 kilo i chorą na ED...?! Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy mam już bulimię?

Mam 15 lat i wydaje mi się że mam bulimie ale, nie znam się na tym za bardzo i nie jestem wychudzoną dziewczyną. Uprawiam ciężki sport. Na okres startowy trener kazał mi schudnąć, schudłam po czym przytyłam i zaczęłam panicznie...

Mam 15 lat i wydaje mi się że mam bulimie ale, nie znam się na tym za bardzo i nie jestem wychudzoną dziewczyną. Uprawiam ciężki sport. Na okres startowy trener kazał mi schudnąć, schudłam po czym przytyłam i zaczęłam panicznie bać się wagi. Trener ważył nas co tydzień wiec przed każda wagą robiłam sobie herbatę przeczyszczającą. Później robiłam po kilka, codziennie. Mama zabierała mi każde opakowanie tych herbat, to zaczęłam wymiotować(co jakiś czas) teraz robie to co dziennie. Czytałam ze bulimiczki intensywnie ćwiczą ja tego nie robie, mam treningi 2 razy dziennie i zdarzało mi się na nich zemdleć. Mam straszne wyrzuty sumienia, trener wie ze ja nie jem normalnie i mówi mi ze nie osiągnę wysokich wyników gdy nie będę się dobrze odżywiała. Co do objadania się nie występuje to u mnie codziennie. Gdy jem strasznie mało przez pewien okres czasu to czuje straszna chęć na wszystko np gdy chcę czekolady potrafię zjeść od razu 3 tabliczki. Później zwracam wszystko, jak tego nie zrobię czuje się ociężała i nie mogę na siebie patrzeć. Robie tak od jakiś 6 miesięcy. Czy to bulimia, czy zwykłe kompleksy?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Chciałabym wiedzieć, co mi jest?

Witam! Mam 25 lat i zaburzenia odżywiania od wielu lat... Zaczęło się od zwykłych diet, później były jakieś środki wspomagające odchudzanie, później zaczął się okres albo chudy albo tłusty - np. 3 miesiące bardzo mało jadłam i się...

Witam! Mam 25 lat i zaburzenia odżywiania od wielu lat... Zaczęło się od zwykłych diet, później były jakieś środki wspomagające odchudzanie, później zaczął się okres albo chudy albo tłusty - np. 3 miesiące bardzo mało jadłam i się trzymałam, następnie parę razy nie zapanowałam nad chęcią jedzenia i poddałam się pokusie, co spowodowało, że tyłam - jak tyłam, to już nie widziałam sensu, żeby jeść normalnie i pochłaniałam wszystko co tylko było możliwe... Taki stan znowu utrzymywał się jakiś czas - do momentu, gdzie nie mogłam na siebie patrzeć i postanawiałam przejść na dietę.. kółko się zamyka...

Był okres, gdzie wymiotowałam, ale nie trwało to długo (może z racji tego, że nienawidzę tego robić..) Tak w sumie było od czasu liceum... Nigdy nie stroniłam od alkoholu czy papierosów, ale zawsze miałam nad tym taką kontrolę, że nie byłam w nałogu (nie paliłam codziennie, raczej właśnie dla towarzystwa na imprezie) Nie mam anoreksji, nie mam bulimii, nie wiem... Na ten moment ważę 56 kg (przynajmniej tak było parę dni temu) przy wzroście 175cm - zdaje sobie sprawę, że nie jest to dużo i że na pewno nie jestem gruba, ale jednak nie potrafię się zatrzymać.. i tak te nogi nie są takie jak być powinny.

Na ten moment niestety już nawet siły nie mam na diety, więc od jakiegoś czasu (parę miesięcy) praktycznie cały czas odurzam się narkotykami, które mi pomagają nie jeść.. Do tego spożywam praktycznie codziennie alkohol i wiem jak bardzo się wyniszczam. Wiem, że muszę iść do lekarza i pójdę. Chciałabym tylko wiedzieć co mi jest... Dlaczego np. dziś skoro cały tydzień się trzymałam, nie potrafię przestać jeść? Już dwa dni.. cały czas.. Żołądek mój jest już taki przeciążony.. ciężko mi się oddycha, ale nie potrafię przestać.. Wydaje mi się, że przez to, że wiem, że jutro znowu nie będę jadła chce się najeść na zapas... ale z 2 strony zdaje sobie sprawę jak bardzo nielogiczne jest to moje zachowanie i co? i nic.. Proszę o radę! Z góry dziękuję za odpowiedź!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Bulimia - czy to są objawy?

Dzień dobry. Nie wiem dlaczego właściwie teraz zdecydowałam sie napisać tego maila, ale to chyba wynika z potrzeby porozmawiania z kimś, zasięgnięcia rady, może pomocy. Wiem, że powinnam się udać do specjalisty, ale się wstydzę. I boję. Moje problemy rozpoczęły...

Dzień dobry. Nie wiem dlaczego właściwie teraz zdecydowałam sie napisać tego maila, ale to chyba wynika z potrzeby porozmawiania z kimś, zasięgnięcia rady, może pomocy. Wiem, że powinnam się udać do specjalisty, ale się wstydzę. I boję. Moje problemy rozpoczęły sie 3 lata temu. Byłam wtedy pełną życia 15-letnią dziewczyną z pasją (tańczyłam taniec towarzyski od 9 roku życia), z masą przyjaciół, wiecznie uśmiechniętą. Ważyłam wtedy 54 kg przy 170cm wzrostu.- wszystko w normie. Ale w gimnazjum musiałam zmienić szkołę i przeniosłam się tam, gdzie uczyła się moja przyjaciółka - Marta. I w tym momencie moje problemy zaczęły się na dobre. Koleżanka ta ważyła już wtedy ponad 100 kg i zaczęła mnie zapraszać na wspólne przesiadywanie, oglądanie filmów - zgadzałam się, bo niby czemu nie? Przez pół roku przytyłam 20kg. Nie wiedziałam kiedy stałam się 74-kilogramową kulką. Przestałam chodzić na zajęcia, odcięłam się od znajomych i wspólnie z Martą siedziałyśmy codzienne, zajadałyśmy smutki: jadłyśmy, bo byłyśmy grube, byłyśmy grube, bo jadłyśmy - zamknięte koło, nie mające końca. Tak się zapędziłyśmy, że moja najwyższa waga wynosiła 96 kg.

Moja mama była przerażona, ciągle powtarzała mi "Zrób coś ze sobą!", ale mi było to obojętne... - przecież i tak nie miałam znajomych, nie chodziłam na imprezy, nie znaczyłam nic. Z atrakcyjnej nastolatki stałam się pośmiewiskiem szkoły. Bo jak wyglądałyśmy, idąc ramię w ramię korytarzem gimnazjum: ja 96 kg i Marta 130kg... Wmawiałam sobie, że jest mi to obojętne, ale w rzeczywistości wszystko w środku mnie bolało, nie chciałam żyć. Pewnego dnia zajadając się orzechami w karmelu weszłam w folder "Zdjęcia" na komputerze. Unikałam go odkąd zaczęłam waży 2x tyle co wcześniej. Jak popatrzyłam na swoje nogi, brzuch, wypracowane ciało... Poleciałam do łazienki i zaczęłam wymiotować Tak mi się to spodobało, ze jadłam całą noc i wymiotowałam, na przemian płacząc.. to ze szczęścia, to z żalu. I tak to się zaczęło. To jadłam pizzę z cola, to leciałam w barze do łazienki.. Wymiotowałam i znowu wracałam i jadłam.. I znowu łazienka-bar, łazienka-bar.. Potrafiłam godzinami biegać w tą i z powrotem.. Bo mogłam zjeść wszystko i nie przytyć.

Dodatkowego kopa, aby tak robić otrzymałam, gdy zobaczyłam, że dzięki 'tej diecie' chudnę. Na wadze pojawiały się kolejno: 90kg, 85, 80, 75... Aż znowu wpadałam w wir niekontrolowanego jedzenia i tyłam.. 75, 80, 85, 90, 95.... I znowu: jedzenie i wymioty: 95, 90, 85, 80, 75... Trwało to dwa lata. Miesiąc po moich 18-stych urodzinach postanowiłam, ze wezmę się za siebie.. Ważyłam wtedy znowu 96 kg.. A za pół roku miałam mieć studniówkę. Na studniówce ważyłam 80kg (oczywiście nie dzięki ćwiczeniom, a wymiotowaniu)... A tak bardzo chciałam założyć krótką sukienkę... Przez ostatnią klasę liceum moja waga wahała się 95-80kg, nigdy mniej. Niby byłam lubiana, ale wytykano mnie palcami. Na szczęście w liceum już nie uczyłam się z Martą i przerwy spędzałam na zajadaniu się zapiekankami. Po maturze zdałam sobie sprawę, że w sierpniu idę na studia.. Nie mogę zacząć kolejnego etapu życia z tą wagą co teraz... Nie chcę być dziwadłem, które niesie swój bebech przez korytarz, maskuje się czarnymi ubraniami czy ściska pasami elastycznymi, żeby zmieścić tyłek w spodnie o 3 rozmiary za małe...

Tych ostatnich wakacji nie pamiętam, wpadłam w wir odchudzania. Najpierw odwiedziłam dietetyka, dzięki jego pomocy schudłam pierwsze 10 kg, a później sama ustalałam sobie diety coraz to bardziej zmniejszając ilość jedzenia. Jadłam minimalne porcje potraw... Około 500-600kcal na dzień, z czego 400kcal spalałam na siłowni, na basenie, biegając, robiąc brzuszki. Ciągła dieta, liczenie kalorii, ważenie się 3-4 razy dziennie, płacz, histeria, ulga mieszające się z radością, wycieńczeniem, satysfakcją.. Miliony uczuć przeplatające się w jednej osobie z powodu wagi. To ciągłe myślenie o jedzeniu, o kaloriach, o składzie danej potrawy jest koszmarem... Wiesz, że jak zjadłaś na śniadanie 200kcal, to na drugie śniadanie możesz tylko 90, a na obiad 300kcal.. ale skoro poszłaś na spacer i spaliłaś około 100 kcal, to możesz zjeść dodatkową marchewkę... - ale jej nie zjesz, bo to przecież 100 kcal mniej niż zwykle. Jeden wielki koszmar. Przez 7 miesięcy schudłam 28 kg. Przez ten cały okres odchudzania nie zwymiotowałam ani razu, bo nie miałam czym. Dostarczałam organizmowi tyle jedzenia - tak minimalne porcje, że ledwo starczało mu na to, aby nie zasłabnąć.

Obecnie mam 19 lat, w lipcu kończę 20. Od pół roku ważę się codziennie, moja obecna waga to 63,6 kg przy wzroście 175cm. Diety nigdy nie skończyłam, cały czas starałam się odżywiać tak samo.. Ale coś we mnie pękło. Od października znowu ze sobą walczę. Walczę z bulimią, bo czas otwarcie przyznać, że jestem chora i potrzebuję pomocy. Nikt nie jest sobie w stanie wyobrazić, co czuje osoba chorująca na bulimię... Kiedy wbiega się do sklepu z uśmiechem na ustach, wkłada do koszyka wszystko co wpadnie pod ręce: bułki słodkie, pączki, masło, serki, chrupki, ciasta, ciastka, batony, napoje gazowane, pizze mrożone, majonez, ketchup, soki, czekolady, kartony lodów... leci się prędko do kasy, patrzy z obłędem w oczach na kasjerkę, która powolnymi ruchami skanuje kody kreskowe przy kasie, z chęcią wyrwania jej produktów i jedzenia, jedzenia, jedzenia! Nie ma większej radości, kiedy oddaje Ci zapłacony rachunek na kwotę około 100zł, a ty biegniesz do domu z myślą o jedzeniu, jedzeniu, jedzeniu.. O tym, ze w końcu "ta głupia baba" dała ci twoje smakołyki, którymi będziesz mogła się z radością i łzami w oczach objadać przed jakimś filmem, mając nadzieję, że zmieścisz wszystko na raz..

Kiedy jesz, nie ma niczego piękniejszego. Nie liczy się gdzie jesteś, co robisz w danej chwili, ważne jest tylko to, że ciągle coś przeżuwasz. Kiedy stajesz się pełna, robi ci się niedobrze, biegniesz do łazienki i wymiotujesz. Nie musisz już nawet prowokować wymiotów, pomagać sobie, wszystko samo wychodzi, potrzebujesz kilku sekund, aby pozbyć się "trucizny". A później człowiek jest pusty... Czuje do siebie wstręt... Ale kiedy wchodzi do pokoju i znowu widzi jedzenie, rzuca się na nie z pazurami jak wygłodniałe, dzikie zwierze na padlinę. Je, je, je... I zaraz biegnie wymiotować.. I tak, aż do momentu, gdy zabraknie jedzenia... Po ostatnim wymiotowaniu wypija się butelkę wody i wmawia się sobie, że to był ostatni raz, że to się nie powtórzy... I tak codziennie od października sobie wmawiam i nie umiem przestać. Później dwa, trzy dni nic nie jem...A w dniu czwartym zjadam takie porcje, że nie umiem sama tego zliczyć. I tak cały czas, całe dnie, tygodnie, miesiące. Nie potrafię sobie z tym poradzić.

Nie wiem do kogo mam się zwrócić, komu powiedzieć... Powiedziałam o tym Marcie, ale ona zaczęła ze mnie kpić... Powiedziałam też rodzicom, ale tak się wystraszyli, że przekonałam ich, że w sumie się myliłam, że to bulimia, że miałam tylko zatrucie... Nie mogę ich obarczać takimi problemami. Jestem z tym wszystkim sama. Nie umiem sobie dać rady, kiedy przechodząc obok cukierni widzę ciastka, muszę je kupić, zjeść, a później zwymiotować... Nie umiem przestać. Kiedy jem, nie jestem sobą, nie umiem sobie wytłumaczyć, ze tak nie można. Totalnie się zatracam w jedzeniu, w myślach mając wizję wymiotowania.. Ciągle chodzę zła, rozdrażniona, nic mi się nie chce, przesypiam większość dnia, nic mnie nie cieszy, nie interesuje. Źle się czuję ze sobą, ze swoim ciałem, ze swoimi ciągłymi myślami, które błądzą dookoła jedzenia i wymiotowania.

Teraz były święta, miałam okres głodu, nie zjadłam nic przez Wigilię i dwa dni świąteczne. Ale od wczoraj znowu jem i wymiotuję. Pisząc ta wiadomość, siedzę i jem ciasto, popijam coca-colą, zagryzam tłustym kotletem z ogórkami, czekoladą, chrupkami, żelkami, batonami. Już zaczyna mi się robić niedobrze, więc za chwilę idę odprawić stały rytuał. Proszę o pomoc. Błagam. Nie chcę tak dalej żyć... Nie mogę.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy mam bulimię, mimo że nie mogę zwymiotować?

Witam, mam 17 lat i od roku zmagam się z dziwnymi napadami obżarstwa;/ W trakcie 3 godzin potrafię pochłonąć tyle, co normalny dorosły facet przez cały dzień. Kiedy patrzę na siebie w lustrze, po tym wszystkim nie mogę znieść...

Witam, mam 17 lat i od roku zmagam się z dziwnymi napadami obżarstwa;/ W trakcie 3 godzin potrafię pochłonąć tyle, co normalny dorosły facet przez cały dzień. Kiedy patrzę na siebie w lustrze, po tym wszystkim nie mogę znieść swojego widoku... Kilkakrotnie próbowałam zmusić się do wymiotów, ale mój organizm skutecznie się przed tym bronił... Nie chcę skończyć, jak wiele dziewcząt w objęciach sedesu, pomocy!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy mam bulimię? Gdzie mam się z tym zgłosić?

Dzień dobry! Wczoraj stwierdziłam, że jestem jak bulimiczka, tyle że nie wymiotuję, bo nie umiem i się brzydzę tego. Ale z ciekawości postanowiłam poszukać w internecie informacji na temat bulimii i zobaczyłam, że wcale nie trzeba wymiotować, żeby mieć bulimię,...

Dzień dobry! Wczoraj stwierdziłam, że jestem jak bulimiczka, tyle że nie wymiotuję, bo nie umiem i się brzydzę tego. Ale z ciekawości postanowiłam poszukać w internecie informacji na temat bulimii i zobaczyłam, że wcale nie trzeba wymiotować, żeby mieć bulimię, wystarczy np. głodzić się. I tutaj chciałabym powiedzieć o sobie... Moje problemy żywieniowe zaczęły się 4 lata temu w wakacje, po skończeniu liceum, zaczęłam jeść z nudów, pierwszy raz wtedy moja waga urosła, wcześniej zawsze był to stały poziom, potem na studiach ciągłe wahania, w górę i w dół. Mogłam zjeść cały bochenek chleba w ciągu 2 godz., a potem następny dzień nie jeść prawie nic, żeby zrzucić ten ciężar dnia poprzedniego. Obecnie nie zdarza mi się już zjeść całego bochenka chleba, ale potrafię zjeść dużo, głównie jem z nudów, bo jestem głodna, bo się stresuję. Szybko udaje mi się przytyć, od razu mi brzuch rośnie po każdym pokarmie. Są 2 okresy w roku, kiedy udaje mi się to zrzucić, jest to sesja egzaminacyjna, stres który wtedy mam, jest tak wielki, że przestaje głód nawet czuć i potrafię nie jeść prawie nic przez kilka dni, pić np. tylko mleka smakowe lub zjeść parę batonów, ostatnio schudłam tak ok. 6 kg w 1 miesiącu czerwcu. Czułam się wyśmienicie, mogłam wrócić do spodni, które nosiłam kilka lat temu. Czułam straszny głód, a jednoczenie ta wielka radość z własnej sylwetki była większa niż potrzeba jedzenia i potrafiłam to utrzymać. Ale w połowie lipca wyjechałam do pracy za granicę, dostawałam ciągle komplementy na temat swojego wyglądu i mimo chęci utrzymania go, to zaczęłam jednak jeść z powrotem, żeby być w stanie pracować. Głównie słodycze, napoje energetyczne i przytyłam 3 kg, które niestety wyglądają na więcej w samej sylwetce. Po powrocie do Polski miałam to zrzucić, ale nie było okazji, ciągle stres, byłam dłuższy czas chora, miałam kontuzję nogi, więc siłownia odpadła, teraz brak czasu, więc siłownię przekładam na później. Nienawidzę siebie za to, nie umiem tego kontrolować, wyżywam swoją złość głównie na swojej twarzy, bo po nadmiernym jedzeniu zaczynam wyszukiwać jakiś wyprysków, których często nie ma i wyciskać je. Często nie mogę przestać i moja idealna twarz z jednego dnia staje się koszmarna w dniu kolejnym, potrafię opuścić zajęcia na uczelni przez kilka dni, bo tak mi wstyd się pokazać z taką twarzą. W mieszkaniu mam czas, żeby jeść, nie koniecznie obżerać się, ale z nudów niestety głównie jem. Odnośnie do siłowni, to miałam okresy kilkumiesięczne, że codziennie ćwiczyłam, tylko wtedy, gdy chodziłam na siłownię umiałam panować nad swoim jedzeniem, bo to tak działa na mnie, zwłaszcza, gdy wracam z siłowni, mam świadomość, że nie mogę tego zmarnować i mało co jem, mniej niż powinnam, a jeśli już, to słodycze... To taka moja historia w skrócie, nie wiem, czy to bulimia czy to w ogóle można jakoś nazwać, wiem że chciałabym w końcu zapanować nad swoim odżywaniem, móc jeść kilka normalnych posiłków dziennie, nie mieć tych napadów głodu i przestać siebie nienawidzić za moje zachowanie. Od dawna narzekam, że się obżeram jak świnia, to słyszę jedynie, żebym przestała albo że przesadzam, a ja naprawdę nie potrafię tego kontrolować, myślę bardzo dużo o jedzeniu, czasem tylko o tym i wyobrażam sobie, co zjem po powrocie z uczelni, co kupię sobie w sklepie... Bardzo proszę o pomoc, z kim mogłabym na ten temat porozmawiać, do jakiego lekarza się zgłosić? I czy naprawdę coś ze mną jest nie tak, czy tylko mi się tak wydaje? Nie mogę z nikim na ten temat porozmawiać tutaj, bo nikt nie rozumie, że mam problem poważniejszy niż wszyscy myślą... Bardzo proszę o odpowiedź. Pozdrawiam, M.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy mam bulimię?

Witam, od kilku lat cierpię na bulimię, a co za tym idzie depresję, z której samodzielnie próbuję się wydostać. Mój problem jest wielki. Otóż za każdym razem po wymiotach, parę min po, robi mi się słabo, mięśnie drżą, serce wariuje,...

Witam, od kilku lat cierpię na bulimię, a co za tym idzie depresję, z której samodzielnie próbuję się wydostać. Mój problem jest wielki. Otóż za każdym razem po wymiotach, parę min po, robi mi się słabo, mięśnie drżą, serce wariuje, nie mam siły w mięśniach. Kiedyś wystarczyło, że zjadłam szybko coś słodkiego i już wracało do normy moje ciało, ale teraz jest coraz gorzej. Nie zmuszam się do wymiotów już bardzo długo, od 2 lat, ale niedawno raz czy 2 naprawdę było mi niedobrze, więc poszłam do łazienki i zauważyłam, że po całej akcji prawie przytomność traciłam. Traciłam kontakt z otoczeniem, cała drżąca i zdezorientowana... Dlaczego tak się dzieje? Czy coś poważnego dzieje się z moim ciałem?

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Codziennie zaczynam dietę i codziennie ją kończę. Czy mam bulimię?

Cały dzień myślę o jedzeniu. Codziennie zaczynam dietę i codziennie ją rozwalam. Gdy zdarzy mi się zjeść coś niedozwolonego w planie menu, to od razu uważam dzień za stracony i jem co tylko mogę. Gdy nic nie ma w domu,...

Cały dzień myślę o jedzeniu. Codziennie zaczynam dietę i codziennie ją rozwalam. Gdy zdarzy mi się zjeść coś niedozwolonego w planie menu, to od razu uważam dzień za stracony i jem co tylko mogę. Gdy nic nie ma w domu, idę do sklepu i kupuję spore ilości słodyczy. Po zjedzeniu tego wszystkiego strasznie się czuję. Myślę, jak się tego pozbyć. Kilka razy próbowałam wymiotów, ale nie wychodziło. Zaczęłam pić herbaty przeczyszczające, tabletki. Ale wiem, że dopiero po kilku godzinach zadziałają i wtedy są chwile, że wybiegam z domu ze łzami w oczach, biegam aż sił mi zabraknie. Wtedy obiecuję sobie, że to nigdy się nie powtórzy. Kilka dni jest dobrze. Ale gdy jakieś sytuacje mnie smucą, to od razu pojawia się napad. Bardzo mi zależy by schudnąć, tragicznie czuję się w swoim ciele. Nie wiem już, co mam robić.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak odchudzanie zmieniło się w bulimię?

Hej! Jak czytam wasze historie, to mam wrażenie, że piszecie o mnie, ale to jest ta choroba - bulimia! Przeklinam ją na wszystkie sposoby, a ona i tak do mnie wraca i skutecznie mnie wyniszcza. Jako dziecko byłam grubasem, w...

Hej!

Jak czytam wasze historie, to mam wrażenie, że piszecie o mnie, ale to jest ta choroba - bulimia! Przeklinam ją na wszystkie sposoby, a ona i tak do mnie wraca i skutecznie mnie wyniszcza. Jako dziecko byłam grubasem, w odróżnieniu od moich sióstr, a ja zawsze ta gruba, wiele razy się odchudzałam, zawsze w okresie wakacji, bo wtedy mogłam to kontrolować, i tak to trwalo, raz mi sie udało schudnąć, a po jakimś czasie znowu tyłam! Aż pewnego dnia powiedziałam sobie dość. I tak to się zaczęło, ścisła dieta, tylko warzywa i owoce, zero tłuszczu, bardzo małe ilości mięsa i dużo sportu. Czułam jak się topię i do tego te komplementy - to dawało mi siłę, choć ciągle mój mąż mnie upominał, bym nie przesadzała z tym wszystkim i zaczęła normalnie jeść, więc zaczęłam jeść, ale tylko dla mojego męża, a potem piłam duże ilości wody i umykałam do toalety. Po misji czułam się po prostu czysta...

I tak to już trwa od 3,5 roku i jest coraz gorzej, w międzyczasie powiedziałam też o tym mężowi, bo wiedziałam, że sama nie dam rady i potrzebuję pomocy. Wizyta u lekarza, mniej pracy, urlop miały mi pomóc w odnalezieniu się w tym błędnym kole, wytrzymałam miesiąc, teraz wszyscy są dumni ze mnie i wierzą mi, że jestem na dobrej drodze! Tylko, że mnie się żyć już nie chce, bo ja dalej tak robię: patrzę na swoje ciało i dostaję furii, zaczynam się obżerać i nie mogę przestać o tym myśleć, obżeram się jak świnia i ląduję na kiblu. Jestem beznadziejna i brzydzę się siebie... ja już nie umiem żyć inaczej!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Jak pomóc bulimiczce?

Dzień dobry Pani. Piszę, ponieważ zainteresowała mnie Pani wypowiedź odnośnie odpowiedzi na pytanie "Jak wyjść z kompulsywnego objadania się?". Moja siostra od 7 lat zmaga się z zaburzeniami odżywiania. Na początku była anorektyczką, od kilku lat jest bulimiczką. Dlatego...

Dzień dobry Pani. Piszę, ponieważ zainteresowała mnie Pani wypowiedź odnośnie odpowiedzi na pytanie "Jak wyjść z kompulsywnego objadania się?". Moja siostra od 7 lat zmaga się z zaburzeniami odżywiania. Na początku była anorektyczką, od kilku lat jest bulimiczką. Dlatego postanowiłam napisać do Pani. Bardzo proszę o podpowiedź, jak jej można pomóc? Wcześniej nie zdawałam sobie sprawy jak to naprawdę wygląda. Mieszkałyśmy w innych miastach. Teraz od kilku miesięcy mieszkamy znowu razem i widzę to naocznie i jestem przerażona. Chcę jej pomóc, lecz nie wiem jak. Każdego dnia widzę jak się z tym wszystkim męczy: jedzenie + codzienność typu szkoła, znajomi itp., życie... po prostu serce się kraje. I tak dzień za dniem.

Chodzi od roku do psychologa, jednak terapia nic nie daje. Ona sama powiedziała, że zatoczyła koło. Zastanawiam się dlaczego nie pomogła. Dlaczego nie widać efektów. Raz w tygodniu godzina, czasem dwa razy w tygodniu przez cały rok - wydawało mi się, że to pomoże. W czym może tkwić problem? Przy tym mam pytanie, czy psycholog to samo, co psychoterapeuta? Może po prostu jest u złej osoby, w sensie nieodpowiedniej dla jej problemów? Co robimy nie tak? Jak znaleźć specjalistę, z którym praca przyniesie wyniki? Chciałam także zapytać, czy w przypadku tak długiego czasu trwania tych zaburzeń, to czy u niej też można postawić na "zestaw" opisany przez Panią: psychoterapeuta + dietetyk + dieta 4-5 posiłków dziennie + dzienniczek posiłków? Czy zna Pani godnego polecenia psychoterapeutę z Wrocławia i okolic, z którym praca mogłaby jej pomóc wyrwać się z tej beznadziejnej choroby? Pozdrawiam serdecznie. Proszę także o kontakt mailowy.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Po jakim okresie bulimia może spowodować choroby serca?

Od ponad roku jestem chora. Bulimia przejęła zupełnie kontrolę nad moim życiem, nie potrafię już na nic znaleźć czasu. Mam 17 lat, moja waga waha się pomiędzy 50-55 kg, w zależności, czy mam wystarczająco dużo sił by wymiotować, czy też...

Od ponad roku jestem chora. Bulimia przejęła zupełnie kontrolę nad moim życiem, nie potrafię już na nic znaleźć czasu. Mam 17 lat, moja waga waha się pomiędzy 50-55 kg, w zależności, czy mam wystarczająco dużo sił by wymiotować, czy też zupełnie się poddaję i zamykam na cały otaczający mnie świat, wzrost 164 cm. Kiedyś byłam wesoła, miałam dużo energii i chęci do życia. Teraz nie znajduję na nic czasu, bulimia pochłania całe moje życie.

Od września wymiotowanie znacznie się nasiliło, wcześniej były to napady 2-3 razy w tygodniu. Wrzesień i październik były krytyczne, zdarzało się nawet do 5-6 razy dziennie. Wymiotowałam wszędzie: w domu, w centach handlowych, tam, gdzie obecnie byłam. Straciłam zupełnie wolę walki, nie potrafię już sobie pomóc. Każdego dnia mówię sobie, że już jest lepiej, lecz nadchodzi wieczór i wszystko zaczyna się od nowa. Od tygodnia mam silną wolę i już nie wymiotuję, lecz jedzenie jakie spożywam, przekracza dzienną porcję dla 2-3 osób. Czuję się strasznie źle, mam jeszcze mniej energii, ciągłe uczucie zgagi, bóle brzucha i serca, brak chęci do życia. Miałam też myśli samobójcze. Właściwie to te myśli są ze mną cały czas.

Rodzina nie wie o moich problemach, nikt o nich nie wie. Waham się, czy powiedzieć o tym przyjaciółce (jest to jedyna osoba, której ufam na tyle, żeby jej o tym powiedzieć, lecz nie wiem, czy to nie pogorszy jeszcze sytuacji). Proszę o pomoc, nie wiem gdzie mogę znaleźć jakieś oferty, które pomogą mi z tego wyjść. Może jakaś terapia, nie wiem, gdzie mam się udać. No i czy powiedzieć o tym mojej przyjaciółce? Proszę o radę, błagam. Mieszkam w Poznaniu.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czuję się ogromny i wstydzę się siebie. Co z sobą robić?

Dzień dobry! Mam 14 lat, 181 cm wzrostu i ważę ok. 74 kg, jestem płci męskiej. Borykam się z różnymi zaburzeniami odżywiania. Dawniej, w szkole podstawowej, byłem bardzo otyły - ważyłem lekko powyżej 100 kg, mierząc kilka centymetrów mniej niż...

Dzień dobry! Mam 14 lat, 181 cm wzrostu i ważę ok. 74 kg, jestem płci męskiej. Borykam się z różnymi zaburzeniami odżywiania. Dawniej, w szkole podstawowej, byłem bardzo otyły - ważyłem lekko powyżej 100 kg, mierząc kilka centymetrów mniej niż obecnie. Byłem z tego powodu bardzo wyśmiewany. Pod koniec szóstej klasy szkoły podstawowej (końcówka czerwca 2009) powiedziałem sobie: „Mam dość porównań do świń i pulpetów, odchudzę się!". Zacząłem się głodzić, w efekcie czego już we wrześniu ważyłem 74 kg. Wpadłem coś w rodzaju anoreksji - jadłem dwa razy dziennie (rano jogurt z bułką, na obiad różne rzeczy, ale w śladowych ilościach).

Na początku grudnia 2009 skłoniono mnie do jedzenia symbolicznych kolacji (np. dwóch jabłek), a pod koniec tego miesiąca - zacząłem jeść jakieś bardziej obfite kolacje (np. twarożek z dżemem owocowym) i brać do szkoły owoce, ale dalej jadłem bardzo mało (np. na śniadanie mleko z małym opakowaniem 40 g musli). W kwietniu-maju 2010 zacząłem jeść porządne śniadania (600-900 kcal) i bardzo obfite obiady (dwa dania, duża porcja surówki). Teoretycznie powinno być lepiej, ale naprawdę wcale tak nie było, waga leciała w dół, bałem się obsesyjnie przytyć, ciągle przeliczałem kalorie, na kolację jadłem ciągle to samo - twaróg z warzywami, piłem mleko 0 proc., nie używałem masła ani margaryny. Męką byłoby dla mnie pójście na jakieś urodziny ze względu na jedzenie (nie byłem w stanie nawet skosztować tortu) czy poczęstowanie się ciasteczkiem.

Lipiec 2010. Ważę ok. 65 kg. W końcu przełom, zrozumiałem, że takie odżywianie się szkodzi zdrowiu i postanowiłem jeść normalnie, 4-5 urozmaicone posiłki o odpowiedniej wartości kalorycznej (porządne drugie śniadania, np. grahamka z wędliną i margaryną, a nie jabłko), przestałem obsesyjnie bać się przytyć, przeliczać kalorie, piłem mleko 2 proc., smarowałem margarynę, itp. Zrozumiałem, że nawet wskazane mi by było przytyć i tak się stało. Ale później zaczęły się problemy - napady kompulsywnego jedzenia. Nachodzą w różnych sytuacjach, kiedy jest mi smutno, kiedy np. wyszedłem z szpitala, gdzie schudłem do 62 kg, a ostatnio - najczęściej kiedy chce mi się słodkiego. Jem bez przerw, potrafię pochłonąć w ciągu kilku godzin kiełbasę, owoce, kromki chleba z masłem, drożdżówki. Potem oczywiście jest mi źle i mam wyrzuty sumienia.

Stwierdzam, że jest ze mną coraz gorzej, teraz np. miałem napady trzy dni z rzędu. Jem po kryjomu, potrafię wpakować w siebie kilka drożdżówek. Próbowałem już wszystkiego, jedzenia co 3-4 godziny, produktów o niskim IG, picia wody. itp., ale nic. Brakuje mi silnej woli. W rodzinie nie mogę liczyć na wsparcie - kiedy mówię, że potrzebuję pomocy psychologicznej słyszę, że nie ma czasu i pieniędzy, by włóczyć mnie po poradniach. Co z sobą robić? Czuję się ogromnie, wstydzę się i nienawidzę siebie, a wszystko przez te napady. Zagubiony

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to jest bulimia czy anoreksja bulimiczna?

Witam serdecznie! Mam 17 lat. Podejrzewam u siebie anoreksję bulimiczną, czy słusznie, to tego nie wiem. U mnie jest tak, że zaczynam stosować głodówkę i po kilku dniach mam napad obżarstwa. Zaczynam prowokować wymioty, ale najczęściej się przeczyszczam, biorąc 5...

Witam serdecznie! Mam 17 lat. Podejrzewam u siebie anoreksję bulimiczną, czy słusznie, to tego nie wiem. U mnie jest tak, że zaczynam stosować głodówkę i po kilku dniach mam napad obżarstwa. Zaczynam prowokować wymioty, ale najczęściej się przeczyszczam, biorąc 5 tabletek X***. Po przeczyszczeniu się, znów stosuję głodówkę i tak w kółko. Najgorsza w tym wszystkim jest przymusowa chęć jedzenia, nawet kiedy nie jestem głodna. Proszę o odpowiedź. Czy to jest bulimia czy anoreksja bulimiczna? Mam 165 cm wzrostu, było 78 kg, jest 66.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Nie potrafię zaakceptować swojego ciała. Co się ze mną dzieje?

Mam 17 lat, 157 cm wzrostu i ważę 48 kg. Moja waga jest dobra, lecz chciałabym nadal schudnąć. Nie potrafię się zaakceptować. Po każdym posiłku mam depresję i wyrzuty sumienia, zastanawiam się, co mogłabym zrobić, aby schudnąć. Pomimo, że nigdy...

Mam 17 lat, 157 cm wzrostu i ważę 48 kg. Moja waga jest dobra, lecz chciałabym nadal schudnąć. Nie potrafię się zaakceptować. Po każdym posiłku mam depresję i wyrzuty sumienia, zastanawiam się, co mogłabym zrobić, aby schudnąć. Pomimo, że nigdy nie byłam gruba, taka się czuję. Raz się odchudzam, za chwilę zjadam połowę lodówki. Wtedy pojawia się myśl: „co teraz?” i mam ochotę iść zwymiotować wszystko. Parę razy nawet próbowałam, lecz nie potrafię. Co się ze mną dzieje?

Nigdy nie miałam takiej obsesji na punkcie wagi, zawsze jadłam tyle, ile chciałam i to co chciałam, aż w końcu postanowiłam schudnąć. Chciałabym, żeby ta obsesja minęła, abym zaakceptowała siebie i mogła normalnie jeść, bym nie rozmyślała o wszystkich kaloriach, które zjadam. Poza tym, ostatnią miesiączkę miałam 1 sierpnia... Podobno jest to jeden z objawów anoreksji. Co to wszystko znaczy?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Bulimia - gdzie leczyć?

Dzień dobry, mam 21 lat, jestem studentką, od dziecka walczyłam z otyłością, po maturze ważyłam 94 kg przy wzroście 168, obecnie ważę 58 kg, schudłam w ciągu 1 roku. Po zakończeniu serii diet i wyczerpujących ćwiczeniach, które sama sobie...

Dzień dobry, mam 21 lat, jestem studentką, od dziecka walczyłam z otyłością, po maturze ważyłam 94 kg przy wzroście 168, obecnie ważę 58 kg, schudłam w ciągu 1 roku. Po zakończeniu serii diet i wyczerpujących ćwiczeniach, które sama sobie układałam stwierdziłam, że osiągnęłam idealną wagę i nie chcę już więcej chudnąć i w końcu mogę jeść ile chcę. Początkowo nie mogłam przyzwyczaić się do jedzenia pieczywa, smażonego, wszystkiego tego czego nie było na moich dietach, bo bałam się, że przytyję. Więc zaczęłam wymiotować w zasadzie po wszystkim, bo wszystko wydawało się "złe". Gdy zauważyłam, że jedząc i wymiotując to wszystko, nie tyję, zaczęłam pochłaniać coraz większe ilości pokarmów.

Obecnie mam napady żarłoczności kilka razy dziennie, na raz potrafię zjeść ok. 2000 kcal. Obsesyjnie myślę o jedzeniu, tj. potrafię się budzić w nocy i myśleć co zjem rano. Jestem studentką, do tej pory nie miałam problemów z nauką, jednak teraz myślenie o jedzeniu zabiera mi zbyt dużo czasu. Doszło do tego, że przez godzinę się objadam, a potem wymiotuję i tak kilka razy dziennie. Mój chłopak próbuje mi pomóc i mnie pilnuje, jednak nie ma czasu cały czas być ze mną z resztą ja go i tak ciągle okłamuję, że zjadłam i nie zwymiotowałam. Mam dosyć tego wszystkiego, powoli zaczynam tracić znajomych i przyjaciół. Rodzice o niczym nie wiedzą, nie występują u mnie żadne rodzinne problemy. Nie wiem jak sobie z tym wszystkim radzić. Czy powinnam iść do psychiatry, psychologa, czy istnieją leki które sprawią, że przestanę ciągle myśleć o jedzeniu? Czy taką pomoc otrzymam w ramach NFZ, czy sama muszę płacić za leczenie? Jestem zdesperowana, proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Wymiotuję na zawołanie - czy jestem chora?

Witam, nie wiem w sumie od czego zacząć... Jakieś 4 lata temu zaczęłam się odchudzać, na życzenie mojego chłopaka (już byłego na całe szczęście). Było mi strasznie przykro, że powiedział mi, że mam schudnąć, no ale „wzięłam się w garść”...

Witam, nie wiem w sumie od czego zacząć... Jakieś 4 lata temu zaczęłam się odchudzać, na życzenie mojego chłopaka (już byłego na całe szczęście). Było mi strasznie przykro, że powiedział mi, że mam schudnąć, no ale „wzięłam się w garść” i zaczęłam dietę. W sumie nie było źle, przez ok. rok schudłam w sumie z ok. 65 kg do 54 kg (przy wzroście 160 cm). Dieta, ćwiczenia, wiem, że miałam nadwagę, ale jakoś nigdy strasznie mi to nie przeszkadzało, cała ta sytuacja obniżyła strasznie moje poczucie wartości. Takie mam wrażenie. Później ciągle wydawało mi się, że jeszcze mogłabym trochę mniej ważyć. Zaczęłam za dużo myśleć o jedzeniu, dietach, ćwiczeniach... Co przytyję, to się odchudzam. 1,5 roku temu znalazłam stronę o głodówce leczniczej - przeprowadziłam ją zgodnie z zaleceniami z dietą przed i po. Pomagać miała na zaburzenia odżywiania - normować apetyt. Unormowała go - na kilka miesięcy. Czułam się super. Ważyłam ok. 48 do 50 kg. Zaczęłam się strasznie bać, że przytyję - „a tak ładnie wyglądałam”. Co jakiś czas pozwalam sobie na więcej jedzenia (słodyczy, większych posiłków) i potem żałuję, bo po tygodniu ważę ze 3 kg więcej, a mam dość kiepską przemianę materii (to rodzinne - Mama i Ciocia są otyłe). Czasem nie jem nic po 2 dni, i tak w kółko. Później jem normalnie, jest ok, i np. gdy jestem sama w domu, objadam się i niestety wpadłam na ten genialny pomysł, żeby to zwrócić. Nauczyłam się wymiotować na zawołanie i czasem tak robię, mimo że wiem, że tak nie wolno. Robiłam sobie badania krwi - wszystko jest w normie. Czytałam o bulimii. Nie wiem, co mam o tym myśleć. Nie wszystko pasuje do mojego zachowania. Nie mam napadów głodu, w sensie zjadania wszystkiego co popadnie w ilościach niewyobrażalnych. Po prostu napycham się pysznościami, a że boję się przytyć, to wymiotuję. Zdarza mi się to różnie - czasem 2 razy w miesiącu, bywało, że i raz w tygodniu, ale to nieczęsto. Robię tak chyba od dwóch lat (jeszcze przed głodówką, po niej przestałam na jakiś czas). Czasem też biorę X***, wtedy jak wszystko wyrzucę, to czuję się lekko i jest ok, teraz mam 22 lata. Jestem chora czy zwyczajnie głupia?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Wyszłam z bulimii, ale nie akceptuję swojego ciała - co robić?

Przez rok chorowałam na bulimię. Z pomocą przyjaciółki i własną silną wolą wyszłam z tego bagna... Od pół roku nie wymiotuję, ale niestety sporo przytyłam. Przy wzroście 172 cm ważę 68 kg. Wiem, że to dużo i bardzo bym chciała...

Przez rok chorowałam na bulimię. Z pomocą przyjaciółki i własną silną wolą wyszłam z tego bagna... Od pół roku nie wymiotuję, ale niestety sporo przytyłam. Przy wzroście 172 cm ważę 68 kg. Wiem, że to dużo i bardzo bym chciała schudnąć jakieś 8-10 kg. Oczywiście w rozsądny sposób, tylko jest problem, po tej chorobie mój układ trawienny nie doszedł jeszcze od siebie. Jeżeli jem więcej niż jakieś 1200-1500 kcal od razu tyję. Nie wiem co mam robić i jak schudnąć? Proszę o pomoc;)

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty