Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 0 8

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Depresja: Pytania do specjalistów

Co robić, gdy odejdzie ukochany z depresją jednobiegunową?

Witam, właśnie się zarejestrowałam, mam wiele pytań, ale wszystkie sprowadzaja się do jednego - co robić gdy odejdzie ukochany mężczyzna, który ma depresję kliniczną i dopiero co odstawił leki? Po kilku tygodniach znajomości, romansu, Kamil zamieszkał ze mną - to...

Witam, właśnie się zarejestrowałam, mam wiele pytań, ale wszystkie sprowadzaja się do jednego - co robić gdy odejdzie ukochany mężczyzna, który ma depresję kliniczną i dopiero co odstawił leki?

Po kilku tygodniach znajomości, romansu, Kamil zamieszkał ze mną - to nie była łatwa decyzja, dzieli nas różnica wieku - ja mam 37 on 27, sporo innych różnic - ja przebojowa, dom, dobra praca, przepracowana, ale energiczna, on cichy, skromny, pracowity, cudowny, dobry człowiek… Zupełnie inny niż moi rówieśnicy, niż jego rówieśnicy. Przez 4 miesiące wspólnego mieszkania życie było dla mnie jak bajka - po wielu latach nieudanego związku i kilku latach odchorowywania go, był ten ktoś, kto chciał być, bezinteresownie. Nie mówiliśmy o miłości, mi wystarczało to, że ją czuję u siebie i u niego.

Po 5 miesiacach wspólnego życia musiałam wyjechać na tydzień i po powrocie powiedział mi, że odstawił leki. Nie wiedziałam jakie mogą być tego konsekwencje, ale wkrótce zaczęło się zmieniać - zaczał palić, stał się osowiały, zupełnie bez energii, przesypiał popołudnia, stracił zainteresowanie wszystkim co robiliśmy wczesniej. W końcu oświadczył mi, że nie kocha, zakochał się, ale nie przeszło to w miłość, zresztą on nie wie co to jest miłość skoro nie potrafi siebie kochać i może tylko w głowie układa sobie obraz miłości.

Rozstaliśmy się, wyprowadził się. Z mojej strony były próby przekonywania, rozmów - bezskuteczne. Wyczuwałam wręcz nieznaną mi wcześniej wrogosć. Utrzymalismy kontakt tylko telefoniczny i smsowy, inicjowany zawsze przeze mnie. Po miesiacu spotkaliśmy się na dłużej, powiedział, że czuł się tak źle, że znowu bierze leki. Po kilku dniach od tego spotkania, po 6 tygodniach pierwszy raz sam zadzwonił, zaproponował spotkanie, było "jak kiedyś", zaproponował następne i kino. Nie wiem co mam robić. Ja w dalszym ciągu czuję do niego miłość, zależy mi na nim, ale nie wiem co u niego jest epizodem depresji, a co tym, co rzeczywiście czuje.

Czy to była chęć izolacji, ucieczki, nieangażowania się, czy prawdziwy stan uczuć i niekochania? Jakie są doświadczenia innych? Co można robić w takiej sytuacji? Co powinno się robić? Okazywać to co kiedyś, czy tylko wsparcie, poczucie bezpieczeństwa, pomocy, tego że się jest? Czy uczucia, być może skrywane, wracają? Czy to tylko moje łudzenie się, że może byc tak jak było wcześniej?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Spadło na mnie za dużo problemów - podejrzewam, że mam depresję. Czy poradzę sobie sama?

Witam. 6 lat temu zmarła mi mama - bardzo to przeżyłam, ale mimo wszystko nie dawałam się tęsknocie. Miałam wtedy 3 dzieci i nie mogłam pozwolić sobie na płacz itd. - oby dzieci się nie zamartwiały. 4 lata temu...

Witam. 6 lat temu zmarła mi mama - bardzo to przeżyłam, ale mimo wszystko nie dawałam się tęsknocie. Miałam wtedy 3 dzieci i nie mogłam pozwolić sobie na płacz itd. - oby dzieci się nie zamartwiały.

4 lata temu wyjechałam z Polski do Wielkiej Brytani. Po roku urodziłam 4 dziecko tu na miejscu i od tego czasu nie mogę się odnaleźć. Zrobiłam się bardzo nerwowa, wybuchowa, na wszystko reaguję płaczem, nie mogę się skoncentrować na niczym, zapominam, nic mi nie wychodzi - podkreślę, że między 3 dzieckiem a 4 jest różnica 12 lat.

Bardzo dobrze znosiłam ciążę, która była planowana, więc jestem szczęśliwa, że mam synka. Cały czas mi się wydaje, że nie chudnę, nie wychodzę z domu wstydzę się ludzi, czuję się okropnie, moje starsze dzieci odwracają się ode mnie, nie rozumieją mnie w ogóle - zresztą ja sama siebie już nie rozumiem i nie wiem co mi jest.

Proszę o pomoc, może wskazówki co jest przyczyną mojego zachowania - nie potrafię normalnie funkcjonować w społeczeństwie i nie radzę już sobie z rodziną, ze wszelkimi sprawami. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy moje dolegliwości są objawem depresji?

Witam. Na wstępie napiszę, że mam 19 lat. Moje problemy zaczęły się już w wieku15 lat. Otóż w 2 gimnazjum miałem egzamin poprawkowy z chemii. Nie zdałem go. Bardzo dobrze grałem w piłkę nożną. Odnosiłem sukcesy na zawodach. Jednak tylko...

Witam. Na wstępie napiszę, że mam 19 lat. Moje problemy zaczęły się już w wieku15 lat. Otóż w 2 gimnazjum miałem egzamin poprawkowy z chemii. Nie zdałem go. Bardzo dobrze grałem w piłkę nożną. Odnosiłem sukcesy na zawodach. Jednak tylko w podstawówce i na początku gimnazjum.

Później zaczęło wszystko pękać. Traciłem ambicje i zainteresowania. Przypalałem co jakiś czas trawę, co jakiś czas alko... . Teraz mam 19 lat. Nie skończyłem żadnej szkoły. Straciłem znajomych, jestem sam jak palec. Mam oznaki depresji tj. miewam huśtawki nastrojów, ciągle chodzę przygnębiony - po prostu moje życie straciło sens.

Do tego cały czas o czymś myślę… Objawia się to tym, że nie potrafię się skupić na danej czynności, bo myślami jestem gdzie indziej. To samo jest gdy z kimś rozmawiam - niby konwersuję z nim, ale tak jak bym bujał w obłokach... Może wie pan/pani co to jest? Czy jest to objaw jakiejś choroby?;/

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Wiem, że mam depresję. Czy ktoś może mi pomóc?

Wyszłam za mąż bardzo niefortunnie. Całą odpowiedzialność za rodzinę, w tym dwoje dzieci wzięłam na siebie. Gdybym kiedyś rozwiązała ten toksyczny związek, dzisiaj byłoby inaczej, ale nie wiem czy lepiej. Nadmierna ambicja doprowadziła m.in. do problemów finansowych. Kiedyś, gdy...

Wyszłam za mąż bardzo niefortunnie. Całą odpowiedzialność za rodzinę, w tym dwoje dzieci wzięłam na siebie. Gdybym kiedyś rozwiązała ten toksyczny związek, dzisiaj byłoby inaczej, ale nie wiem czy lepiej.

Nadmierna ambicja doprowadziła m.in. do problemów finansowych. Kiedyś, gdy odnosiłam sukcesy, miałam wielu nibyprzyjaciół. Teraz zdałam sobie z tego sprawę. Jestem po 60-tce, wciąż muszę pracować, żeby pokonać kłopoty finansowe, mimo że teraz powinnam cieszyć się emeryturą, którą zajął komornik. W dalszym ciągu nie zdradzam się przed najbliższymi z tych problemów, bo spotka mnie tylko krytyka. Mam takie dni, że boję się wyjść z łóżka, ale rozmawiam z sobą i wychodzę. Nie wiem jak długo tak wytrzymam. Dbam o kondycję fizyczną i na razie mnie to ratuje. Ale też powoduję zazdrość wśród innych kobiet, że tak dobrze wyglądam. I bądź tu mądry.

Wciąż uczę się czegoś nowego. Teraz chcę prowadzić zajęcia schwinn cycling i uczę się i wiem, że się nauczę. Tylko najgorsze są poniedziałkowe ranki, kiedy trzeba wyjść z łóżka i walczyć. Potem jakoś idzie. Pomóżcie mi. Bez wykrzykników, bo nie wiem czy ktoś potrafi.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Jak pomóc osobie chorej na depresję?

Jak pomóc osobie chorej na depresję, która z niewiadomych dla znajomych i rodziny przyczyn zaprzestała leczenia u swojego psychiatry oraz zrezygnowała z rozpoczętej terapii? Obecnie przestała przychodzić do pracy, przynosi tygodniowe zwolnienia od lekarza rodzinnego (dlaczego lekarze tak bezmyślnie...

Jak pomóc osobie chorej na depresję, która z niewiadomych dla znajomych i rodziny przyczyn zaprzestała leczenia u swojego psychiatry oraz zrezygnowała z rozpoczętej terapii? Obecnie przestała przychodzić do pracy, przynosi tygodniowe zwolnienia od lekarza rodzinnego (dlaczego lekarze tak bezmyślnie wypisują zwolnienia?!).

Koleżanka jest w fazie manii, książkowy przypadek, bardzo pobudzona, agresywna i absolutnie nie pozwala do siebie dotrzeć. W przeszłości była leczona na oddziale, miała myśli samobójcze. Najgorsze jest to, że sama wychowuje syna, bardzo się o niego niepokoimy. Jak jej pomóc, jak namówić do leczenia?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak sobie poradzić z depresją chłopaka?

Mam lat 16 i chodzę od dwóch miesięcy z chłopakiem o 2 lata starszym. Na początku naszej znajomości wytłumaczył, że jest chory na depresję. W sumie to nie przejęłam się tym, bo sądziłam, że jakoś sobie razem damy rade. Tak...

Mam lat 16 i chodzę od dwóch miesięcy z chłopakiem o 2 lata starszym. Na początku naszej znajomości wytłumaczył, że jest chory na depresję. W sumie to nie przejęłam się tym, bo sądziłam, że jakoś sobie razem damy rade. Tak naprawdę z początku nie było po nim nic widać.

Problemy zaczęły się po jakichś dwóch tygodniach - okazał się strasznie zaborczy, nie wiedziałam, że chłopak może być taki zazdrosny - nawet o to, że się spotykam z przyjaciółką. Potem, nawet przy najmniejszej kłótni, sugerował żebyśmy się rozstali. Po chwili stwierdzał, że jeśli go zostawię to się zabije. Mam świadomość tego, że mówił serio.

Po poprzedniej dziewczynie, jakoś rok temu, starał się odebrać sobie życie. Ma skierowanie na leczenie psychiatryczne. Stwierdzili, że jest niebezpieczny dla siebie i otoczenia. Czasem nawet wspomina o tym szpitalu, że powinien pojechać tam i dać się leczyć, ale rozmyśla się mówiąc, że wtedy nie bedziemy się widywać. I rozmowa skończona.

Jest biedny, tzn. jego rodzina jest biedna i nie daje mu pieniędzy, teraz nawet na lekarza. Dziś znów była awantura, jak wczoraj. Czasem mam wrażenie, że nie wytrzymam tego, ale kocham go i nie zostawię. Czuję się bezradna kiedy mówi ile to ma powodów by odejść. Uspokaja się na trochę, kiedy go głaszczę po głowie, ale nie pomaga to na dłużej. Nie wiem jak mu pomóc, bo on i tak wie "swoje".

Boję się, że musi jechać do szpitala, ale nie wiem jak go namówić. Rodzina go nie wspiera. Zostawili go samemu sobie. Najgorsze jest to, że nie ma pieniędzy na psychiatrę. Nie znam się na tym wszytskim, nie wiem co jest płatne, a co nie. Boje się czasem, że sobie coś zrobi i to będzie moja wina, bo nic nie zrobiłam. Ale co mogę zrobić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy depresja i anoreksja w rodzinie mogą być ze sobą powiązane?

Witam! Bardzo dziękuję za merytoryczne odpowiedzi na moje pytania. Jest to jedyna strona, która w profesjonalnie (szybko, bezpłatnie, merytorycznie) pomaga osobom z różnymi zaburzeniami psychicznymi. W odpowiedzi na Pani odowiedź :) nasunęły mi się 2 kwestie: jak pisałem mam depresję...

Witam! Bardzo dziękuję za merytoryczne odpowiedzi na moje pytania. Jest to jedyna strona, która w profesjonalnie (szybko, bezpłatnie, merytorycznie) pomaga osobom z różnymi zaburzeniami psychicznymi.

W odpowiedzi na Pani odowiedź :) nasunęły mi się 2 kwestie: jak pisałem mam depresję - po krótkim wywiadzie w mojej rodznie okazało się, ze mój brat w wieku 12 lat zachrował na anoreksję (leczył sie w zamknietym ośrodku) i z wielkim trudem udało mu sie chorobę pokonać. Czy ta choroba może coś powiedzieć o mnie, tzn. czy anoreksja mojego brata w tak młodym wieku (u chłopaka!) może zdradzać pewne predyspozycje do chorób psychicznych w mojej rodzinie - mówiąc ścislej: mój przypadek depresji?

Druga kwetsia odnosi się do przyzczyn i skuteczności leczenia depresji. Uniwersalna wiedza nt. depresji wskazuje, że 20-30% lub więcej leczonych nie uzyskuje poprawy mimo bardzo skutecznych leków, długości terapii itp. Napisała Pani, że częstą przczyną depresji są zmiany somatyczne (m. in. tarczyca) lub dużo innyh chorób somatycznych, które nie wywołują depresji w sposób psychogenny tylko organiczny.

Czy długotrwała nieskuteczność leczenia dobrymi lekami zorientowanymi na biochmię mózgu może dać do zrozumienia lekarzowi, że przyczyny depresji leża gdzie indziej, np. w niedoczynności tarczycy, o której chory na depresję i lekarz prowadzący nie wiedzą? Jak Pani podchodzi do leczenia depresji wyciągiem z dziurawca? Czy stany derealizacji i depersonalziacji są niebezpieczne - ciągle się boję, że zwariuje, zachoruje na psychozę itp.? Niby osoby w depresji często mają takie lęki. Ja mam deprsję z agorafobią więc chyba nie ma mowy abym zachorował na schizofrenię? Depresja w moim przypadku ewidentnie zaostrza się w godzinach popołudniowych - co o tym sądzić?

Na szczęście w mojej depresji w ogóle nie pojawiają się myśli i tendencje samobójcze i wiem, że świat jest inny, tylko depresja w pewien sposób zakłamuje rzeczywistość ukazując choremu świat szary, beznadziejny, nijaki itp. To jest bardzo niebezpieczne, ponieważ chory, długo nielczony uzna, że świat taki jest naprawdę. Czy jest prawdą, że jak w depresji nie ma myśli ani tendencji samobójczych to jest ona o wiele łatwiejsza do wyleczenia?

Były to moje (prawdopodobnie) ostatnie pytania na tej stronie. Wszystko czego chiałem się dowiedzieć o depresji dowiedziałem się od Pani. Serdecznie dziekuję!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Dotyczy: Neurologia Depresja

Nic mnie nie interesuje ani nie cieszy. Czy mam depresję?

Jestem kobietę i mam 20 lat. Od jakiegoś czasu czuję się źle i wiecznie jestem zmęczona, rano nie mogę się dobudzić, mam złe samopoczucie i nastawienie do życia. Nic mi się nie chce robić, nawet rozmawiać z rodziną, przyjaciółmi...

Jestem kobietę i mam 20 lat. Od jakiegoś czasu czuję się źle i wiecznie jestem zmęczona, rano nie mogę się dobudzić, mam złe samopoczucie i nastawienie do życia. Nic mi się nie chce robić, nawet rozmawiać z rodziną, przyjaciółmi czy mężem - najchętniej zamknęłabym się w pokoju i wcale z niego nie wychodziła, albo wyjechała w miejsce, gdzie będę tylko ja!

Jest mi cały czas smutno, coraz rzadziej się śmieję i uśmiecham, bo nic mnie nie interesuje ani nie cieszy. Czuję się jak ofiara losu. Kiedyś byłam bardzo uśmiechniętą kobietą, a teraz - z każdym dniem jest coraz gorzej. Czy to może być skutek tęsknoty za miłością mego życia? Czy to dlatego się tak zachowuję i popadam w depresję? Proszę o pomoc! Magdalena

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Nie umiem się na niczym skupić. Czy możliwe, że mam depresję?

Mam 18 lat. Od paru miesięcy bardzo się zmieniło moje zachowanie: zawsze lubiłam wychodzić do ludzi, a teraz tylko bym siedziała w domu, nie mam apetytu, nic mnie cieszy, czesto mam myśli samobójcze… Jestem bardzo płaczliwa i strasznie szybko...

Mam 18 lat. Od paru miesięcy bardzo się zmieniło moje zachowanie: zawsze lubiłam wychodzić do ludzi, a teraz tylko bym siedziała w domu, nie mam apetytu, nic mnie cieszy, czesto mam myśli samobójcze… Jestem bardzo płaczliwa i strasznie szybko można mnie zdenerwować. Nie potrafię się na niczym skupić i nie chce mi się nic robić - najchętniej bym leżała w lóżku i nic nie robiła, muszę się zmuszać, żeby zająć się dzieckiem albo ugotować obiad. Boję się, że mam depresję.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Kocham swoje dzieci, ale boję się, że zrobię im krzywdę. Czy ktoś mi może pomóc?

Mam 22 lata, dwójkę dzieci, które kocham, a jednocześnie ich nie nawidzę - boję się już, że zrobię im krzywdę. Już kilkakrotnie zauważyłam, że jestem agresywna, nie chę wychodzić z domu, bo po co, jak i tak wszyscy maja mnie...

Mam 22 lata, dwójkę dzieci, które kocham, a jednocześnie ich nie nawidzę - boję się już, że zrobię im krzywdę. Już kilkakrotnie zauważyłam, że jestem agresywna, nie chę wychodzić z domu, bo po co, jak i tak wszyscy maja mnie gdzieś?

Ostatnio nawet stwiedziłam, że jestem brzydka i zaczęłam ciąć włosy, wyrywać, a nawet już próbuję okaleczyć swoją twarz. W szkole mnie gnębiono, opluwano, więc uciekałam z domu i do szkoły nie chodziłam. Proszę mi pomóc.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Dotyczy: Neurologia Depresja

Gdzie można otrzymać pomoc w Krakowie i czy jest mi ona potrzebna?

Witam. Wydaje mi się, że cierpię na depresję. Kilka lat związku, utracona miłość. Miewam tydzień czy dwa tygodnie stanu błogiego nie myślenia o niczym, a potem tydzień - dwa tygodnie smutku. Nic mi się nie chce robić, myśli samobójcze są...

Witam. Wydaje mi się, że cierpię na depresję. Kilka lat związku, utracona miłość. Miewam tydzień czy dwa tygodnie stanu błogiego nie myślenia o niczym, a potem tydzień - dwa tygodnie smutku. Nic mi się nie chce robić, myśli samobójcze są bardzo silne. Dominuje raczej myślenie po co żyć, skoro już nic w życiu nie będzie dobrze?

Potrafię usiąść z tabletkami nasennymi (S*** czyli raczej silny lek) i tylko dziwne przypadki okoliczności, jak przyjazd rodziców czy dziadków sprawiają, że odwlekam tę myśl. Ostatnio przerodziło się to wręcz w kilkuminutowe stany otępienia i negatywnego myślenia żeby chwilę potem myśleć, że będzie dobrze. I tak w kółko. Nie radzę sobie już z tym a nie mam komu się nawet wygadać. Nikogo takiego nie mam. Wiem, że jeżeli komuś zaufam i się wygadam i wszystko powiem, a ten ktoś po prostu wypisze receptę i zignoruje to może być ponad moje siły i drugi raz na pewno się na to nie zdobędę. Sama historia i jej podłoże jest dosyć długie i skomplikowane, a metody "z zegarkiem w ręku" mnie przerażają i boję się iść do specjalisty. Zresztą chciałbym, ale nie wiem do kogo i jestem w kropce.

Raz chcę się zabić, a raz chcę pomocy, ale nie wiem do jakiego psychologa się z tym zwrócić. Jeżeli naprawdę jest kolosalna różnica to jestem gotowy pójść prywatnie, ale raczej nie dysponuję dużymi kwotami. Co ja mam zrobić i gdzie w Krakowie mógłbym znaleźć pomoc? Jesteście moją ostatnią deską ratunku.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Sam już nie wiem… Czy to depresja?

Witam. Mam 18 lat i nie wiem co mi jest. Od dłuższego czasu żyć mi się nie chce. Cały czas jestem przygnębiony, wszystko mnie denerwuje. Nie wychodzę z domu, bo nie mam do kogo. Całymi dniami siedzę w domu...

Witam. Mam 18 lat i nie wiem co mi jest. Od dłuższego czasu żyć mi się nie chce. Cały czas jestem przygnębiony, wszystko mnie denerwuje. Nie wychodzę z domu, bo nie mam do kogo. Całymi dniami siedzę w domu i nie mam nawet z kim porozmawiać o czymkolwiek, a co dopiero o tym, że coś mi jest. Nic mnie nie cieszy ani nie interesuje. Z racji tego, że nie mam już nic do stracenia sięgnąłem po narkotyki, ale jak wiadomo - pomagają na chwilę, a potem jest jeszcze gorzej. Mam wrażenie że już nic mi nie pomoże...

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Obniżenie nastroju, ciągłe myślenie, brak pamięci. Co z tym począć?

Witam, mam 24 lata i od dłuższego czasu czuję się tragicznie. Od 2 tygodni znacznie obniżył mi się nastrój, mówiąc kolokwialnie mam wielkiego "doła" i cały dzień jestem przygnębiony. Wystąpienie tego nastroju wydaje mi się być nieco powiązane z...

Witam, mam 24 lata i od dłuższego czasu czuję się tragicznie. Od 2 tygodni znacznie obniżył mi się nastrój, mówiąc kolokwialnie mam wielkiego "doła" i cały dzień jestem przygnębiony. Wystąpienie tego nastroju wydaje mi się być nieco powiązane z tym, iż zbiegło się to w przerwie w pracy i nie mogę sobie zorganizować dnia - siedzę całymi godzinami przed telewizorem lub komputerem. Wiem jednak, iż praca nie jest bezpośrednią przyczyną tego "dołka", bo przed wspomnianą przerwą też nie tryskałem humorem i byłem nieco przygnębiony.

W ogóle to chodzę taki od dłuższego czasu, powiedzmy, iż jest to niespełna rok, może 10 miesięcy, z krótkimi przerwami. Do tego nastroju dochodzi jeszcze szereg innych objawów, z którymi również nie mogę sobie sam poradzić. Krótko po tym jak się obudzę, wchodzę w taki stan jakbym był nadal we śnie i trwa to przez cały dzień. Chodzi o to, że czuję się przez cały dzień jakbym śnił na jawie, chociaż mam świadomość tego, że nie śnię; jakbym przeżywał życie tak za mgłą, trochę jakby z perspektywy trzeciej osoby.

Dodatkowo zobojętniałem emocjonalnie - nic mnie nie cieszy nic mnie nie smuci wszystkie wydarzenia są jakby jednakowe i nie wywołują u mnie żadnych emocji. Wcześniej rozróżniałem wydarzenia radosne od smutnych chwil, teraz jakby to przestał mieć dla mnie znaczenie. Kolejna rzecz jest taka, że cały czas o czymś myślę; nie mogę się wyłączyć, muszę o czymś myśleć i najczęściej myślę o tym, że dopadło mnie jakaś straszne choróbsko psychiczne i boję się, że sobie z nim nie poradzę. Czym więcej o tym myślę, tym dłużej się tego boję i robi się z tego zamknięty krąg :/

Boję się wychodzić do ludzi, nawet zwykłe wyjście z psem na spacer od parku wywołuje u mnie poczucie jakieś wewnętrznego strachu i nie wiem czym ten strach jest spowodowany. Tak samo ma się spraw jeśli chodzi o spotkania ze znajomymi (nawet starymi przyjaciółmi) - boję się takich spotkań, a jeśli już do nich dochodzi to prawie się nic nie odzywam, nie analizuję tego co do mnie mówią, po prostu przelatuje to obok mnie, a ja siedzę cały czas myśląc o sobie we wspomniany wcześniej sposób (ten z tym choróbskiem).

Mam jeszcze straszne problemy z pamięcią. Naprawdę ogromne. Czasami łapię się na tym, że, dajmy na to, czytając artykuł w gazecie w połowie artykułu nie wiem o czym on jest i trudno mi sobie przypomnieć jego sens lub tematykę; to samo jest z książkami lub filmem. Czasami łapię się na tym, że po rozmowie z dziewczyną zastanawiam się o czym gadaliśmy przez pół godziny, bo ja pamiętam ostatnie 2 minuty. Boję się także przyszłości. Nie mogę sobie siebie wyobrazić za kilka lat w roli ojca i wracającego do domu po pracy. Boję się tego już na samą myśl.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Najchętniej nie wstawałabym z łóżka. Co mi dolega?

Jestem kobietą i mam 18 lat. Od dawna czuję, że nie wszystko co dzieje się w mojej głowie jest takie jakie powinno być. Dziwne długotrwałe stany, w których czuję się przygnębiona pojawiały się już w wieku 15 lat. Miewałam okresy,...

Jestem kobietą i mam 18 lat. Od dawna czuję, że nie wszystko co dzieje się w mojej głowie jest takie jakie powinno być. Dziwne długotrwałe stany, w których czuję się przygnębiona pojawiały się już w wieku 15 lat. Miewałam okresy, że nie było we mnie energii i często płakałam z nieznanych mi do końca przyczyn. Jednak niegdyś nie nasilało się, to do takiego stopnia jak teraz.

Po wakacjach będę uczennicą klasy maturalnej (3 klasa liceum). Jak napisałam wcześniej przygnębienie towarzyszy mi od dawna, ale mniej więcej w połowie 2 klasy liceum strasznie się to wszystko nasiliło. Zaczęły się problemy ze snem, bez znaczenia, o której godzinie kładę się spać, nie mogę zasnąć. Towarzyszą mi różne nieprzyjemne myśli dotyczące mojego życia, pojawiają się wyrzuty sumienia, nie mogę znieść samej siebie. Myślałam niejednokrotnie o samobójstwie, ale ostatecznie nie mam na to odwagi.

Problem się powiększa, kiedy nadchodzi ranek. Nie mam siły na to by wstać i prowadzić normalne życie - i nie chodzi tu o to, że jestem niewyspana - wszystko mnie przerasta, nie czuję się na tyle silna, aby wyjść. Kiedy muszę iść do szkoły, przeraża mnie wizja wszystkich ludzi tam obecnych, czasem robi mi się na samą myśl niedobrze.

Często jest tak, że wieczorem uczę się, przygotowuje do zajęć, a następnego dnia nie idę do szkoły, tylko leżę w łóżku. Przysporzyłam tym sposobem wiele problemów moim rodzicom, bo udało mi przejść do następnej klasy tylko przez to, że nie chciałam bardziej ich martwić. Z trudem przyszło mi pozaliczanie ocen, których było brak przez moje nieobecności. To nie jest tak, że nie mam ambicji czy jestem totalnym nieukiem.

Kiedyś nauka szła mi jak z płatka. W chwili obecnej wszystko mnie przerasta, mam poczucie odrębności. Chciałabym żyć normalnie, kiedy patrzę na beztroskich rówieśników. Czasem wmawiam sobie, że muszę tak cierpieć, aby inni mogli normalnie żyć. Czuję, że nie znajdę pełnego zrozumienia nawet wśród przyjaciół, tym bardziej u rodziców, którzy twierdzą, że na siłę wyszukuję sobie chorób czy zmartwień i że to tylko moje pesymistyczne nastawienie.

Rodzice nie wiedzą, co tak naprawdę siedzi w mojej głowie, ale już teraz nawet nie odczuwam do nich żalu, bo wszystko pomału staje mi się obojętne, Ciągle towarzyszą mi myśli o beznadziejności, ale niekoniecznie mojej. Teraz w wakacje również potrafię leżeć cały czas w łóżku, czy spać w kółko, bo wolę spać, niż myśleć o wszystkim. Boję się przyszłości. Idę do klasy maturalnej i nie mogę pozwolić sobie na takie opuszczanie zajęć jak teraz, ale wiem, że sama sobie z tym nie poradzę, bo to nie jest problem lenistwa.

Nic mnie już nie potrafi uszczęśliwić. Do spotkań z przyjaciółmi zmuszam się, ale jest ciężko. Wtedy tak jakby przyjmuję inną postawę, aby nie widzieli co tak naprawdę się ze mną dzieje. Chociaż najbliższa przyjaciółka zasugerowała mi, że mogę mieć depresję. Proszę o odpowiedź jeśli jest takowa możliwa. Gdzie mogę się z tym zgłosić, bo naprawdę ciężko mi się z tym żyję.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak nakłonić do leczenia osobę chorą na depresję?

Mój chrzestny syn, 29-latek mieszkający w Stanach, od roku wyizolował się zupełnie z życia. Przestał pracować i studiować. Cały dzień przebywa w swoim pokoju, schodzi tylko na posiłki choć nie zawsze, wykonuje polecenia rodziców, ale prawie się nie odzywa. Ojciec...

Mój chrzestny syn, 29-latek mieszkający w Stanach, od roku wyizolował się zupełnie z życia. Przestał pracować i studiować. Cały dzień przebywa w swoim pokoju, schodzi tylko na posiłki choć nie zawsze, wykonuje polecenia rodziców, ale prawie się nie odzywa.

Ojciec jest w Stanach czynnym lekarzem - zasięgał fachowych porad, lecz nikt bez zgody pacjenta nie może mu pomóc. Chłopak zdaje sobie sprawę z tego, że jest chory, lecz każdą pomoc odrzuca. Rodzice szaleją z rozpaczy, bo ten stan trwa już ponad rok, a oni nie potrafią znależć przyczyny. Nie chcą na siłę oddać go na leczenie, gdyż podejrzewają, że go stracą. Jest spokojny i grzeczny, nie zagraża otoczeniu, przestał utrzymywać kontakty z rodziną i przyjaciółmi, na zadawane pytania nie odpowiada.

Rok temu był promieniującym życiem człowiekiem. Jak do niego trafić? Rodzina jest bezradna. Proszę o odpowiedz: czy nie ma fachowych metod? Można zostawić tak tę sprawę - płacząc i rozkładając ręce?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Mam myśli samobójcze i nic mi się nie chce. Czy to depresja?

Dzien dobry. Mam 20 lat i jestem na I roku studiów. Już od ponad roku czuję, że jest ze mna coś nie tak. Często czuję smutek, żal, rozgoryczenie i samotność, mimo iż jest przy mnie rodzina. Niby z jednej strony...

Dzien dobry. Mam 20 lat i jestem na I roku studiów. Już od ponad roku czuję, że jest ze mna coś nie tak. Często czuję smutek, żal, rozgoryczenie i samotność, mimo iż jest przy mnie rodzina.

Niby z jednej strony się śmieję, ale po chwili, w głębi duszy, ogarnia mnie smutek i poczucie osamotnienia. Chodzę bardziej nerwowy, przez co częściej kłócę się z rodziną i ich ranię, oddalając ich w ten sposób od siebie. Ale najbardziej mnie martwi brak chęci do życia, a czasem nawet nasilenie się myśli samobójczych, od których wypełnienia na szczęście odwleka mnie religia i strach przed cierpieniem. Owe myśli mam już od kilku lat, ale zawsze były chwilowe, więc wszystko byłoby w porządku, ale od ok. roku bardzo często mnie prześladują. Od III liceum czuję strach i niechęć do poznawania nowych ludzi.

Najchętniej zamknąłbym się w domu i nigdzie nie wychodził. Do tego doszedł jeszcze brak koncentracji, przez co mam problem z nauką, a mam egzamin sesji poprawkowej. Czy jest to już depresja?

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Podejrzewam, że przyjaciel ma depresję. Jak go nakłonić na wizytę u psychologa?

Witam. Mój znajomy od 3 lat zachowuje się bardzo dziwnie: nie pracuje i cały czas siedzi w domu, nie utrzymuje kontaktu ze znajomymi. Ostatnio prawie w ogóle nie mówi, przytakuje tylko lekko głową. Bardzo się martwię, że jest to mój...

Witam. Mój znajomy od 3 lat zachowuje się bardzo dziwnie: nie pracuje i cały czas siedzi w domu, nie utrzymuje kontaktu ze znajomymi.

Ostatnio prawie w ogóle nie mówi, przytakuje tylko lekko głową. Bardzo się martwię, że jest to mój dawny przyjaciel -  dawny ponieważ nie mogę się już z nim dogadać. To młody chłopak, w jego rodzinie nie zdiagnozowano żadnych chorób psychicznych a jednak jego zachowanie wskazuje na depresję...

Chciałabym mu pomóc, ale on nie chce żadnej pomocy, widzę, że jej jednak potrzebuje. Czy musi zbadać go lekarz? Proszę o pomoc i wskazówki jakiekolwiek.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie widzę sensu życia, nic mnie nie cieszy, nikt ze mną nie wytrzymuje - czy możliwe, że to przez depresję?

Witam, piszę do Państwa z prośbą o zdiagnozowanie mojego problemu. Od bardzo dawna miewam huśtawki nastrojów. Przez kilka dni mam dobry humor a następnie 2-3 dni czuje się fatalnie. Te parę dni nie mam ochoty na nic. Nie interesuje...

Witam, piszę do Państwa z prośbą o zdiagnozowanie mojego problemu. Od bardzo dawna miewam huśtawki nastrojów.

Przez kilka dni mam dobry humor a następnie 2-3 dni czuje się fatalnie. Te parę dni nie mam ochoty na nic. Nie interesuje mnie to, co ktoś do mnie mówi, nie potrafię się skupić na najprostszych sprawach. Nic mi się nie chce. Nic mnie nie cieszy, jestem "toksyczny" i coraz mniej osób potrafi ze mną wytrzymać. Tracę znajomych a nie chce mi się nikogo poznawać. Najchętniej przesiedziałbym sam w ciemnym pokoju te kilka dni tak, by nikt mi nie przeszkadzał. Te gorsze stany przychodzą mi zdecydowanie łatwiej niż te dobre.

Dodam, że nigdy nie śmiałem nawet myśleć o samobójstwie. Ale jest to życie dla samego życia. Proszę o radę, co mam robić bo nie chce zostać na świecie sam.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Trudności z oddychaniem, uczucie lęku - czego to są objawy?

Duszności, uczucie połknięcia dużej gruszki, która zatrzymała się w przełyku, trudności z oddychaniem, uczucie lęku, uczucie dziwnego strachu, kilka razy tachykardia, nagłe pocenie się lub dreszcze,  pernamentne uczucie wzdęcia, kręcenia w bebechach, sciskanie za gardło.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy jest sens mówić o tym, co się czuje, skoro nikt tego nie zrozumie?

Od kilku lat mam (jak to lekarz stwierdził) nawracającą depresję z natręctwami o podłożu lękowym. Posiadam orzeczenie o stopniu niepełnosprawności. Nie jestem pod stałą opieką lekarską gdyż od pewnego czasu za wizyty trzeba płacić. Mam ojca alkoholika (co prawda niepijącego...

Od kilku lat mam (jak to lekarz stwierdził) nawracającą depresję z natręctwami o podłożu lękowym. Posiadam orzeczenie o stopniu niepełnosprawności. Nie jestem pod stałą opieką lekarską gdyż od pewnego czasu za wizyty trzeba płacić.

Mam ojca alkoholika (co prawda niepijącego od 3 lat), brata nadużywającego alkohol, włóczę się ze szkoły do szkoły - żadnej nie mogę skończyć. Znowu popadłem w ten dziwny stan... Od 3 tygodni mam huśtawki nastrojów, byle co wytrąca mnie z równowagi, spadające naczynie powoduje strach, znajomi się odwracają, bo nie są w stanie zrozumieć co się dzieje, a ja nie potrafię im wytłumaczyć, no bo niby jak to zrobić? Będą się tylko śmiali - a tego nie zniosę - więc popadam w sen, całe dnie przesypiam i jest coraz gorzej. Nie mam już siły. Podświadomość każe mi się głodzić, łapać wszystkie możliwe choroby, bo może się uda odejść do mamy. Z tego powodu jestem sam, śmieją sie ze mnie w wiosce chodź po pomoc potrafią przyjść, a ja nie odmawiam pomimo całego tego nabijania.

Jak mam tym, nielicznym już, wytłumaczyć co się dzieje w taki sposób, żeby zrozumieli i nie uciekli? Pozostanie samemu nie wróży nic dobrego. Przed snem wyobrażam sobie, że umieram, że zachorowałem i że nie muszę się już męczyć.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty