Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Nerwica: Pytania do specjalistów

Częste lęki

Witam. Lekarz stwierdził u mnie nerwicę lękową. Pół roku temu odbyłam terapię grupową, natomiast obecnie czekam na terapię indywidualną, która będzie odbywała się raz w tygodniu. Przyjmuję lek Z*** 50 mg rano i wieczorem. Proszę mi odpowiedzieć na pytanie, czy... Witam. Lekarz stwierdził u mnie nerwicę lękową. Pół roku temu odbyłam terapię grupową, natomiast obecnie czekam na terapię indywidualną, która będzie odbywała się raz w tygodniu. Przyjmuję lek Z*** 50 mg rano i wieczorem. Proszę mi odpowiedzieć na pytanie, czy taki rodzaj nerwicy da się wyleczyć? Ogólnie nie czuję się najgorzej, jednak czasami towarzyszy mi uczucie lęku, mam także natręctwa myślowe, które przeszkadzają mi w codziennym życiu. Proszę o radę, co mam zrobić w tym kierunku.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Nerwica a zmiana uczuć

Witam. Mam 23 lata, jestem kobietą. Moja obecna sytuacja jest bardzo skomplikowana, ale postaram się jasno ją przedstawić. Od 15 roku życia mam nerwicę lękową. Pierwszy "napad" lęku miałam w nocy. Obudziłam się ze ściskiem w gardle i panicznie się...

Witam. Mam 23 lata, jestem kobietą. Moja obecna sytuacja jest bardzo skomplikowana, ale postaram się jasno ją przedstawić. Od 15 roku życia mam nerwicę lękową. Pierwszy "napad" lęku miałam w nocy. Obudziłam się ze ściskiem w gardle i panicznie się bałam, sama nie wiem czego. Byłam u paru specjalistów, ale przerwałam leczenie, czego teraz bardzo żałuję. Mam za sobą nieudane związki, ale w końcu poznałam osobę, którą mocno pokochałam, wiązałam z nią dalsze życie, cieszyłam się, że w końcu coś mi się udało. Zawsze był przy mnie, wspierał mnie i nie wyobrażałam sobie życia bez niego. Ale pewnego dnia, dostałam podobnego ataku w pracy. Pewien chłopak zamienił ze mną parę słów, przyznam że wydał mi się interesujący, ale tego dnia odliczałam minuty do końca pracy, bo zaczynał się mój upragniony urlop i mieliśmy wyjechać nad morze. Niestety po powrocie do domu wpadłam w panikę, że w jakiś sposób go zawiodłam, że porozmawiałam z kimś i wtedy się zaczęło... Serce kołatało mi, jak szalone, nie wiedziałam, co się dzieje, ściskało mnie w gardle, znowu panicznie się bałam. I to zmieniło moje życie. Od pół roku jestem na lekach, ale moje uczucia nie wracają. Przez pierwsze dni nie mogłam spotykać się ze swoim chłopakiem, tak jakby wszystko, co kochałam, odwróciło się w drugą stronę. Nachodziły mnie myśli, których sama się bałam. I tak jest do dziś. Nie czuję już tego samego, choć tak bardzo bym chciała. Wiem, że nie można odkochać się z chwili na chwilę. Tym bardziej, że tamten chłopak w ogóle mi się nie podoba, nie chcę być z nikim innym. Walczę sama ze sobą, biję się z myślami, bo tak bardzo chciałabym, żeby wszystko wróciło, kiedy byłam najszczęśliwsza na świecie... Chłopak mnie wspiera, tłumaczy, że wszystko przetrwamy, ale ja nie umiem się pogodzić z tą sytuacją :( Proszę o pomoc... Nie wiem, czy choroba mogła tak na mnie podziałać, że wszystko się zmieniło? Nie umiem sobie sama z tym poradzić... :(

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Zaburzenia lękowe - ile trwa ich leczenie

Witam. Chciałabym dowiedzieć się, ile czasu leczy się zaburzenia lękowe? Ile czasu trwa leczenie psychoterapią i ile czasu trzeba brać leki na te zaburzenia lękowe? I czy zaburzenia lękowe są całkowicie uleczalne? Ostatnio coś się też ze mną dziwnego...

Witam. Chciałabym dowiedzieć się, ile czasu leczy się zaburzenia lękowe? Ile czasu trwa leczenie psychoterapią i ile czasu trzeba brać leki na te zaburzenia lękowe? I czy zaburzenia lękowe są całkowicie uleczalne? Ostatnio coś się też ze mną dziwnego dzieje... Wystarczy, że przeczytam artykuł w gazecie, np. na temat jakiegoś wypadku czy np. o jakimś innym wydarzeniu złym, to zaraz cała się trzęsę, jestem poddenerwowana i niespokojna. To samo jest z tv, nie mogę oglądać wiadomości czy seriali, w których coś złego się wydarzyło, bo zaraz ogarnia mnie jakiś dziwny niepokój. Czy ten stan może być spowodowany właśnie zaburzeniami lękowymi? Wcześniej tak nie reagowałam na to wszystko mogłam normalnie oglądać dziennik i czytać w gazetach różne informację na różne tematy... A teraz nie potrafię.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Problem z zamyślaniem się

Mam 18 lat, jestem w klasie maturalnej. Zawsze byłam osobą niepewną siebie, a od początku gimnazjum miałam tendencję do wycofywania się. Jednak prawdziwy problem zaczął się od poł. 2 klasy liceum - problem z myślami. Często wyłączam się w czasie...

Mam 18 lat, jestem w klasie maturalnej. Zawsze byłam osobą niepewną siebie, a od początku gimnazjum miałam tendencję do wycofywania się. Jednak prawdziwy problem zaczął się od poł. 2 klasy liceum - problem z myślami. Często wyłączam się w czasie rozmowy, z powodu marzeń coraz gorzej idzie mi z nauką, trudno mi jest się skoncentrować na niej, przekładam ją na coraz później. Próbowałam robić plany tygodniowe, dzienne, lecz zwykle kończyło się to tylko zapisaniem kartki, więc z tego zrezygnowałam. W moich myślach główną bohaterką jestem ja, tylko ja, kompletnie odrealniona, idealna, triumfująca. Obawiam się, że to już nerwica, tylko czy mogę jeszcze w tym stadium poradzić sobie sama? Jeśli tak, to jak? Poza zamyślaniem się, nie mam żadnych większych problemów z relacjami z ludźmi, nie boję się też wychodzić z domu, jak opisują inni. Zwykle napady myśli mam w domu, rzadko poza nim, wśród ludzi z zewnątrz. Kontakty z rodziną mam w porządku. Jedyny stres związany jest właśnie z nauką, ale wcześniej dawałam sobie z nim lepiej rady. Wobec ludzi jestem nieufna, nie jestem towarzyska, jednak mimo to, potrafię się wśród nich odnaleźć. Swoje przeciwności losu, problemy wśród rówieśników mam już dawno za sobą, dlatego też mnie dziwi, że tego typu sytuacja spotyka mnie w liceum, gdzie wszyscy mnie akceptują.

Przyczyny nagłych stanów lękowych

Mam 22 lata. Ostatnimi czasy trapi mnie pewien problem. Zawsze byłam nocnym markiem i siedziałam bardzo długo w nocy, kładłam się spać późno, a czasami nawet dopiero o wschodzie słońca, ale ostatnio nie mogę zasnąć, nawet jeżeli położę się późno...

Mam 22 lata. Ostatnimi czasy trapi mnie pewien problem. Zawsze byłam nocnym markiem i siedziałam bardzo długo w nocy, kładłam się spać późno, a czasami nawet dopiero o wschodzie słońca, ale ostatnio nie mogę zasnąć, nawet jeżeli położę się późno i jestem bardzo zmęczona. Często też podsypiam w dzień. Podejrzewano u mnie cukrzycę, ale okazało się, że mam ponoć za gęstą krew i niedokrwistość. Ostatnio jednak napada mnie dziwne poczucie lęku, strachu, nie wywołuje go nic konkretnego, po prostu się pojawia... ręce mi drżą i jestem niespokojna, boję się, tak jakbym przeczuwała, że coś złego mnie spotka. Rozmowy z ludźmi i wbicie się w codzienny rytm pomaga... nie wiem, czy jest to związane z nieregularnym snem, czy może czymś innym, proszę o jakieś wskazówki :)

Obawa o przyszłość

Witam serdecznie. Mój problem jest dość złożony. Mam 24 lata. Od dziecka byłem wrażliwy na krytykę, odrzucenie i ośmieszenie. Wraz z upływem lat, kiedy doświadczałem niepowodzeń towarzyskich, traciłem zaufanie do ludzi. Pojawił się epizod depresyjny. Zawsze starałem się pomagać innym,...

Witam serdecznie. Mój problem jest dość złożony. Mam 24 lata. Od dziecka byłem wrażliwy na krytykę, odrzucenie i ośmieszenie. Wraz z upływem lat, kiedy doświadczałem niepowodzeń towarzyskich, traciłem zaufanie do ludzi. Pojawił się epizod depresyjny. Zawsze starałem się pomagać innym, a gdy doznawałem krzywd stawałem się coraz bardziej nerwowy. Lekarz neurolog powiedział mi, że przyczyną mojej niskiej odporności na krytykę, dużej wrażliwości są złe doświadczenia życiowe w kontaktach z ludźmi, ale także fizyczne uszkodzenie jednego z nerwów w trakcie porodu spowodowało, że stałem się słabszy psychicznie. Przejmowałem się wieloma rzeczami. Skończyłem studia, na razie pracuję dorywczo, ale mam kłopoty ze znalezieniem stałej pracy i to mnie także frustruje. Inna sprawa, to brak szczęścia do kobiet. Obawiam się samotności, że w życiu mi się nie ułoży. Potrafię rozmawiać z kobietami, ale mam trudność z nawiązaniem znajomości, chodzi o pierwszy kontakt. Przeważnie poznawałem dziewczyny przez Internet. Ale nie miałem szczęścia. Raz byłem z kimś związany. Na imprezy już teraz rzadko chodzę, a nie mam odwagi kogoś zagadnąć w miejscu publicznym, więc nie wiem, jak będzie wyglądać moja przyszłość. A bardzo mnie to martwi, bo czas nie stoi w miejscu. Mam przyjaciółkę, której nie wyszło w życiu, jest rozwódką, młodą dziewczyną, byłem nią zainteresowany, ale ona nie pragnie niczego innego poza przyjaźnią. Ostatnio udało mi się kogoś poznać, ale ta osoba ma mało czasu na spotkania, a ja nie chcę się narzucać. Boję się kolejnego niepowodzenia i nie wiem, jak podejść do tego. Obawa o moją przyszłość zaprząta mi głowę i nie wiem, co powinienem zrobić, czy jest jakieś wyjście z tej sytuacji. Będę wdzięczny za odpowiedź. Pozdrawiam serdecznie.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Napadowe duszności u dziecka

Nie wiem do jakiego lekarza się udać. Lekarz rodzinny bagatelizuje sprawę, twierdząc, że to emocjonalne, nerwowe. Być może ma rację, córka (10 lat) ma od dłuższego czasu problemy w szkole z rówieśnikami, nie akceptują jej, dokuczają itp. Sama nie wiem...

Nie wiem do jakiego lekarza się udać. Lekarz rodzinny bagatelizuje sprawę, twierdząc, że to emocjonalne, nerwowe. Być może ma rację, córka (10 lat) ma od dłuższego czasu problemy w szkole z rówieśnikami, nie akceptują jej, dokuczają itp. Sama nie wiem dlaczego, bo jest mądrą i miłą dziewczyną. Jednak zanim zwalę wszystko na nerwicę, chciałabym najpierw sprawdzić, czy nie dolega jej coś innego. Ma napady duszności, przy których twierdzi, że nie może "przepchać" wdychanego powietrza dalej, i ma wrażenie, że zatrzymuje się ono gdzieś w przełyku. Fakt, że kiedy się zdenerwuje, po prostu się dusi, ale takie ataki zdarzają się i bez powodu. Do tej pory byłam u laryngologa, który niczego nie znalazł. We wczesnym dzieciństwie miała też robioną echosondę (czy warto ją powtórzyć?), ostatnio w okresie zimowym - testy alergiczne, które nie wykazały astmy (czy trzeba zrobić jeszcze raz, w sezonie wiosna-lato? Innymi słowy, czy tamte mogły nie wykazać astmy, czy może to wszystko jedno, w jakim czasie się robi takie testy?), miała badany migdał, wszystko OK, robione badania hormonalne na tarczycę, też w normie. Już naprawdę nie wiem, gdzie iść, proszę o radę. Nadmienię jeszcze, że w czasie wysiłku duszności się nie pojawiały, ani również w czasie snu, bardziej i najczęściej wieczorem przed snem. Córka nie kaszle też w tym czasie, nie ma świszczącego oddechu, nie czuje bólu w klatce piersiowej, za to mówi, że jej słabo, biało przed oczami, czasem narzeka na mrowienie po jednej stronie ciała, ale niestety nie pamiętam, o którą chodzi.

Jak uporać się z niewytłumaczalnym lękiem przed ciążą?

Witam. Mam 18 lat i straszny problem. Zacznę od początku. 25 stycznia straciłam dziewictwo, kochałam się z chłopakiem najpierw z prezerwatywą, lecz później juz bez (jednak wytrysk nastąpił poza mną). To był wielki błąd, ponieważ cały miesiąc żyłam w ciągłym...

Witam. Mam 18 lat i straszny problem. Zacznę od początku. 25 stycznia straciłam dziewictwo, kochałam się z chłopakiem najpierw z prezerwatywą, lecz później juz bez (jednak wytrysk nastąpił poza mną). To był wielki błąd, ponieważ cały miesiąc żyłam w ciągłym stresie. Nic nie sprawiało mi radości, byłam przygnębiona, powiedziałam partnerowi o moich podejrzeniach i on również bardzo się denerwował. Dodam, że widujemy się zaledwie co dwa tygodnie i od tamtego czasu już za każdym razem używaliśmy prezerwatywy. Okres pojawił się dwa dni po przewidywanym terminie, tj. 17 lutego (mam 28-dniowe cykle). Uspokoiło mnie to, lecz na krótką metę. Otóż na nowo zaczęłam wmawiać sobie to, że jestem w ciąży, mimo że po tamtej ''nauczce'' cały czas się zabezpieczaliśmy. Raz jednak było tak, że zbliżyliśmy się bez, ale to było zaledwie kilka ruchów, bo zdaliśmy sobie sprawę z tego, że znów będziemy niepotrzebnie się bać. Mam nadzieję, że przy tym prawdopodobieństwo zajścia w ciążę było bardzo nikłe? Dziś czekam na okres jak na boskie zbawienie. Z moich obliczeń wynika, że powinnam dostać go wczoraj, lecz na razie nie widać krwawienia. Pobolewa mnie brzuch, mam obolałe piersi, ale mimo to nic nie ma:(. Dodam, że od jakiegoś czasu mam zaparcia, strasznie burczy i tak jakby ''trzepocze'' i przelewa mi się w brzuchu. Czytałam, że to może być jeden z objawów ciąży. Ostatnio również częściej oddawałam mocz, lecz teraz juz tak nie jest (czytałam, że może być to z nerwów). Nie robiłam żadnych testów, nie byłam u lekarza. W głębi serca wiem, że raczej niemożliwe, żebym była w ciąży, ale mimo to panicznie się boję. Nie jestem gotowa na macierzyństwo. Martwię się, że przez ten lęk wpadnę w chorobę psychiczną. Kompletnie nie wiem, jak sobie z nim radzić. Nawet jeśli teraz dostanę okres, to boję się, że w przyszłości i tak moje obawy będą się powtarzać, a przez to przecież można się wykończyć... Proszę o jak najszybszą odpowiedź, z góry dziękuję i pozdrawiam.

Czy to wszystko kiedyś minie?

Witam serdecznie Chciałabym podzielić się z moim problemem. Mam 22 lata jestem studentką pierwszego roku. Od dłuższego czasu mam problemy ze sobą. Jestem juz po wielu przejściach w życiu, m.in. zaburzenia depresyjno-lękowe w wieku 13 lat po śmierci taty,...

Witam serdecznie Chciałabym podzielić się z moim problemem. Mam 22 lata jestem studentką pierwszego roku. Od dłuższego czasu mam problemy ze sobą. Jestem juz po wielu przejściach w życiu, m.in. zaburzenia depresyjno-lękowe w wieku 13 lat po śmierci taty, później wykryto u mnie nowotwór i jestem po przeszczepie. Było dobrze, jednak od pewnego czasu mam problemy, zdiagnozowałam u siebie fobię społeczną, lęk który mnie paraliżuje podczas rozmowy z ludźmi: jest dobrze, rozmawiam z kimś, po chwili czuję się tak dziwnie, unikam zajęć w szkole, ponieważ bardzo się boję, że wszyscy zobaczą moją reakcję, strasznie stresuję się wystąpień publicznych i bycia w centrum zainteresowania, komputer to moja jedyna rozrywka. Jestem przewrażliwiona na swoim punkcie, nie mam chłopaka, choć mam adoratorów, ale się ich boję, mam bardzo niską samoocenę, pewność siebie - wręcz jej brak. Izoluję się od ludzi, unikam spotkań towarzyskich, nie potrafię rozmawiać z ludźmi, bo nie wiem, co powiedzieć, nie jestem w pełni wyluzowana, ciągle spięta. Mam mnóstwo objawów somatycznych: uderzenia gorąca, czerwienienie twarzy, przyspieszone tętno, drżenie ciała, pocenie się, płochliwość, oprócz tego bardzo skupiam się na mimice, jak z kim rozmawiam, co jest bardzo uciążliwe. Dlaczego tak się dzieje? Chciałabym nad tym zapanować, ale nie potrafię. Pięć dni temu byłam u psychiatry, dostałam lek - preparat citalopramu - brałam po pół tabl., czyli 5mg, ponieważ bałam się skutków ubocznych, ale będę stopniowo zwiększać dawkę. Dziś wzięłam 10 mg. Czeka mnie psychoterapia. Czy można pokonać tę chorobę i cieszyć się normalnym życiem? Dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Obsesja na punkcie rtęci

Rok temu miałam obsesję na punkcie rtęci, wszędzie ją widziałam, to dlatego, że jak byłam mała, kiedyś stłukłam termometr. Teraz mam 15 lat i uwolniłam się od tej obsesji - przynajmniej tak mi się wydawało. Od jakiegoś roku nękają mnie...

Rok temu miałam obsesję na punkcie rtęci, wszędzie ją widziałam, to dlatego, że jak byłam mała, kiedyś stłukłam termometr. Teraz mam 15 lat i uwolniłam się od tej obsesji - przynajmniej tak mi się wydawało. Od jakiegoś roku nękają mnie różne natrętne myśli. Na początku były one o Bogu - straszne, obraźliwe, nawet wulgaryzmy. To było dla mnie straszne... później było trochę lepiej, ale zaczęły pojawiać się natrętne myśli w postaci złorzeczeń, które pojawiały się w różnych sytuacjach, np. usłyszałam, że ktoś jest chory i zaraz pojawiała się zła myśl. Najgorsze jest w tym to, że bardzo się bałam o tych ludzi, modliłam i obwiniałam za ich krzywdę... Ostatnio bardzo mi pomogła spowiedź, która bardzo podniosła mnie na duchu, a teraz znów się wszystko posypało... Słyszałam o chorobie pewnej kobiety i też pojawiały się złe myśli, modliłam się za nią, później ona wyszła ze szpitala, a po jakimś czasie znów tam trafiła, potem okazało się, że znów jest w szpitalu i po jakimś czasie okazało się, że nie żyje. Obwiniam za to siebie, ponieważ dzień przed śmiercią nie pomodliłam się za nią... Wiem, że nie muszę się modlić za wszystkich i że nie chcę tych myśli, ale obwiniam się za jej śmierć, że gdybym się wtedy pomodliła, to ona by żyła... Proszę o pomoc!!! Dodam jeszcze, ze nigdy bym nikogo nie skrzywdziła...

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Dlaczego samobójstwo nie miałoby być wyjściem?

Mam 26 lat. Od ósmego roku życia miałem nerwicę natręctw, zdiagnozowaną psychiatrycznie w wieku 23 lat. Od tego czasu chodziłem dość regularnie do psychiatry i psychologa, brałem leki i czytałem mnóstwo literatury przedmiotu (Horney, Fromm, Kępiński i in.), bardzo dużo...

Mam 26 lat. Od ósmego roku życia miałem nerwicę natręctw, zdiagnozowaną psychiatrycznie w wieku 23 lat. Od tego czasu chodziłem dość regularnie do psychiatry i psychologa, brałem leki i czytałem mnóstwo literatury przedmiotu (Horney, Fromm, Kępiński i in.), bardzo dużo myśląc o swoich życiu i psychice. Nie mam już większości natrętnych myśli i przymusowych czynności, ale tak naprawdę nie czuję, by coś się w moim zmieniło na lepsze. Od skończenia studiów wegetuję, nie będąc zdolnym do zorganizowania sobie życia. Sądzę, że mój obecny stan pasuje do opisu nerwicy depresyjnej Kępińskiego. Otóż elementem w mojej świadomości, który nie pozwala mi nic robić, jest poczucie bezsensu wszelkich działań, bezcelowości wszelkich wysiłków, braku sensu samego życia. Dopóki moim celem, narzuconym niejako z góry, było skończenie studiów, ten problem, choć przewijał się tu i ówdzie, nie był jednak pierwszoplanowy. Zawsze chciałem zrobić po nich karierę naukową. Ale gdy dostałem się na doktorat, straciłem dla tego zainteresowanie. Zrozumiałem, że moje życie, nawet z dr przed nazwiskiem, będzie dalej równie bezsensowne. Zresztą nie wierzyłem, żebym potrafił tego dokonać, i zrezygnowałem. Od tej pory siedzę w domu na wikcie rodziców, udając, że szukam pracy. Sądzę, że świadomość nieodwołalnego braku sensu życia samego w sobie jest w istocie moją strategią obronną przed: - poczuciem krzywdy za cierpienia w dzieciństwie i młodości z powodu choroby, i poczuciem niemocy, gdyż winą za to cierpienie nie mogę racjonalnie nikogo obarczyć i domagać się odeń zadośćuczynienia (a tylko tak jestem w stanie odzyskać równowagę) - poczuciem zmarnowania najlepszych lat życia i najlepszych okazji w życiu, czasu radości i spontaniczności, przyjaźni i miłości, czasu, w którym wykuwa się charakter człowieka i jego fascynacje na resztę życia - poczuciem wstydu i zapóźnienia w stosunku do rówieśników - nienawiścią i pogardą dla samego siebie - strachem przed ogromem wysiłku i dalszych cierpień, jakich wymagałoby ode mnie naprawianie tych prawie 20 lat z nerwicą - sztucznością i nieadekwatnością każdego celu, jaki mógłbym obrać w życiu, wobec tych cierpień i tych wysiłków. Każdy z tych problemów (i wiele pomniejszych) był dla mnie przez lata nierozwiązywalny z osobna i w splocie z resztą. Lecz jeśli nic nie ma sensu, to wtedy nie ma też krzywdy, winy, wstydu, nienawiści, strachu. Jeśli twoje problemy są nierozwiązywalne, musisz je usunąć z pola widzenia, sprawić by nie istniały, nawet jeśli ty przestajesz psychicznie istnieć, bo inaczej stają się nie do zniesienia. Teraz nie chce już nawet, by cokolwiek zyskało sens. Każdy możliwy sens jest niczym wobec ogromu cierpienia, nienawiści i lęku, które jego wątły miraż natychmiast uruchamia z całą mocą. Musiałby to być sens absolutny i niepodważalny, taki, który czyni drobiazgami wszystkie problemy jednocześnie. Ale takiej wartości nie ma, bo to człowiek sam sobie nadaje sensy. Nie jest nią Bóg, o którym nie wiem nawet, czy istnieje, i którego, w przypisywanej Mu wszechmocy i dobroci, musiałbym obarczyć winą za swój stan, gdyby istniał. Nie jest nią też Eros, miłość, do której zyskałem szczerą niechęć, gdyż moja nerwica miała od początku seksualne podłoże, a każda fascynacja kobietami była zawsze nieodwołalnie frustrująca. Tym bardziej nie jest nią praca czy zainteresowania. Pozostaje więc uczynić wartością brak wszelakiego głębszego sensu. I trzymam się tego w miarę solidnie od prawie roku... Niestety, okazuje się, że na dłuższą metę tak się nie da. Brak sensu staje się powoli równie niemożliwy do zniesienia, jak wszelki ułomny sens... Jeśli więc sens i jego brak są nie do zniesienia, czyż nie jest jedynym prawdziwie sensownym wyjściem zakończenie życia?

Derealizacja - czy można ją pokonać?

Jestem kobietą, mam 23 lata, od ok. 7 lat cierpię na nerwicę lękową z objawami derealizacji. Na początku (czas ok. 5, 5 roku) zupełnie nie wiedziałam, co mi jest, byłam po prostu przerażona, kiedy pewnego razu na spacerze przestałam odbierać...

Jestem kobietą, mam 23 lata, od ok. 7 lat cierpię na nerwicę lękową z objawami derealizacji. Na początku (czas ok. 5, 5 roku) zupełnie nie wiedziałam, co mi jest, byłam po prostu przerażona, kiedy pewnego razu na spacerze przestałam odbierać świat jako "rzeczywisty". Przez około 5 lat rzeczywistość odbierana była przeze mnie jako coś "obok", coś arealnego, sztucznego.

Teraz jest o tyle lepiej, że wielokrotnie percypuję "jak należy", szczególnie gdy poruszam się blisko domu. Do tego dopadają mnie czasem ataki somatyczne (układ oddechowy, żołądek). Lęk towarzyszy mi nieustannie, każda najdrobniejsza rzecz, wydarzenie (negatywne ale i pozytywne) powodują ogromne nieadekwatne emocje. Bardzo często sytuacje "emocjonalne" powodują ogromne zmęczenie (nawet zwykłe spotkania z ludźmi) - ale to zależy "od dnia". Czasem czuję się nawet bardzo dobrze, ale tylko wtedy, gdy mam właśnie "dobry dzień", pozytywny nastrój - ale czuję, że nie zależy to ode mnie. Staram się dbać o siebie, wysypiać, zdrowo odżywiać, itd. - od pewnego czasu czuję się bardziej "wyporna". Już się do tych moich przypadłości nawet przyzwyczaiłam i nauczyłam zachowywać jakąś namiastkę wewnętrznego spokoju czy nie rozogniać sytuacji. W tej chwili doszedł mi jeszcze lęk w środkach komunikacji, czego wcześniej nie było (zawsze mogłam prawie wszędzie dojechać samochodem, gorzej było z chodzeniem, teraz jest jakby na odwrót). Nigdy nie wiem, na co się mój lęk przeniesie. Nerwica dopadła mnie w okresie kiedy przeżywałam wielkie napięcie związane z koszmarną atmosfera w szkole - wyszłam stamtąd z psychiką w kawałkach.

Diagnoza choroby jest moja, ale została potwierdzona przez jednego z psychologów. Byłam u dwóch psychologów, niestety, w tej chwili nie jestem w stanie po prostu dojechać na psychoterapię. Staram się jakoś "opanować" drogę, "wćwiczyć ją" tak, aby móc w jakiś sposób tam dotrzeć. Mam nadzieję, że w końcu mi się uda. Nie biorę leków, jedynie zioła. Brałam pewien lek, bardzo krótko, jednak po jego odstawieniu poczułam się niezwykle niekomfortowo, jak nigdy dotąd.

Jestem osobą fizycznie zdrową, nigdy nie miałam problemów z nauką, zapamiętywaniem itp. Studiuję (opanowałam mniej więcej drogę na uczelnię). Czuję się jak w klatce, bo nie mogę się normalnie przemieszczać/poruszać, jedynie w miejsca, które nie są mi obce (i to nie wszystkie). Boję się przyszłości, bo mogłabym godnie żyć i pracować, ale jak mam to zrobić, skoro do pracy nie dojadę? Poza tym nikt o tym nie wie, wszyscy myślą, że jestem zupełnie "zdrowa" i dziwią się, dlaczego unikam spotkań czy wielu okazji rozwoju (wiele takich propozycji mi już uciekło). Nie jestem w stanie zapanować nad "wadliwą percepcją", staram się jakoś do tego przyzwyczaić, ale jest to na tyle niekomfortowe, sprawia to tak wielkie cierpienie, że nie mogę udawać, że to nic takiego (jak napisałam - praktycznie nigdzie nie jeżdżę, mój świat jest bardzo "ograniczony"). Chciałabym się dowiedzieć, czy jest w ogóle szansa na wyzdrowienie, na normalną percepcję i pozbycie się lęków, rozemocjonowania, czy jest szansa na normalne życie? Bardzo proszę o odpowiedź. Pozdrawiam serdecznie - Kasia

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Boję się wychodzić z domu. Jak sobie z tym poradzić?

Witam! Codziennie rano budzę się ze ściskiem w żołądku, mam lęk przed wyjściem z domu (dwa lata temu zemdlałam parę razy, boję się, że znów mi się to przytrafi gdzieś podczas podróży), boję się sama gdziekolwiek jeździć, mimo tego staram...

Witam! Codziennie rano budzę się ze ściskiem w żołądku, mam lęk przed wyjściem z domu (dwa lata temu zemdlałam parę razy, boję się, że znów mi się to przytrafi gdzieś podczas podróży), boję się sama gdziekolwiek jeździć, mimo tego staram się wychodzić z domu, ale podróż jest dla mnie zawsze bardzo stresująca, chyba że spotkam już kogoś znajomego i moja głowa zajmie się czymś innym. Ostatnio często płaczę i mam straszne wahania nastroju, a to że mam lęk przed opuszczaniem mieszkania powoduje, że zachowuję się jak babcia, która nie ma ochoty na spotykanie się ze znajomymi i wypady na miasto. Mieszkam obecnie poza moim miastem rodzinnym, ponieważ od roku jestem na studiach, na pierwszym roku nie miałam tego problemu, przed wyjazdem na studia miałam lekkie załamanie związane z maturą (piłam wtedy za dużo kawy, która wypłukała mi magnez z organizmu), ale wszystko minęło na pierwszym roku, jednak teraz znów wróciło. Są dni, kiedy jest okej, ale o wiele więcej jest takich, podczas których niepotrzebnie się stresuję, teraz w planie mam wyjazd za granicę ze znajomymi, a myśl o podróży mnie przeraża. Nie wiem, czy powinnam z tym iść do psychologa, boję się, że on mnie utwierdzi, że ze mną jest cos nie tak i zacznę się dołować jeszcze bardziej, plus nie chciałabym zażywać żadnych leków.

Nie potrafię już sam poradzaić sobie z sobą - co robić?

Jestem już tak rozkojarzony. Jedyne myśli krążą wokół rodziny, a właściwie synów, z którymi mam bardzo ograniczony kontakt. Staram się czasem "zagłuszać" te wspomnienia ogólnie dostępnymi znieczulaczami (alkoholem), ale przestaje to działać. Biorę jakieś tabletki - pomagają...

Jestem już tak rozkojarzony. Jedyne myśli krążą wokół rodziny, a właściwie synów, z którymi mam bardzo ograniczony kontakt. Staram się czasem "zagłuszać" te wspomnienia ogólnie dostępnymi znieczulaczami (alkoholem), ale przestaje to działać. Biorę jakieś tabletki - pomagają zasnąć, ale to na nic - to dziwne myślenie powraca ze zdwojną siłą. Co robić? Jak się od tego uwolnić?

Proszę, pomóżcie :(:( czy to naprawdę tylko zaburzenia lękowe???

Witam. Byłam u lekarza psychiatry i stwierdził u mnie zaburzenia lękowe. Ale mam wątpliwości czy rzeczywiście chodzi tylko o zaburzenia lękowe, czy to czasem nie jest może jakaś poważniejsza choroba :(:( Byłam dziś na spacerze z moim dzieckiem i było...

Witam. Byłam u lekarza psychiatry i stwierdził u mnie zaburzenia lękowe. Ale mam wątpliwości czy rzeczywiście chodzi tylko o zaburzenia lękowe, czy to czasem nie jest może jakaś poważniejsza choroba :(:( Byłam dziś na spacerze z moim dzieckiem i było wszystko okej aż do pewnego momentu. Nagle, nie wiadomo skąd, pojawił się u mnie jakiś taki dziwny niepokój, jakiś strach... idąc aż do samego domu z dzieckiem ze spaceru, miałam cały czas ten dziwny niepokój ze sobą... okropne to było uczucie. Taki jakiś lęk czułam, jakby zaraz miało się coś wydarzyć albo ja lada moment miałabym zwariować :(:( jak siedzę np. sama w domu, wszyscy domownicy wychodzą, też czuję jakiś dziwny niepokój w domu, lęk, obawę przed czymś:(:( Czy to aby na pewno tylko zaburzenia lękowe, czy może to też początek jakiejś poważnej choroby psychicznej u mnie? :(:( Proszę o pomoc:(:(

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Brak poczucia sensu życia

Witam. Mam 27 lat, mam stałą pracę, kochającego partnera, który planuje nasze wspólne życie, kochającą rodzinę, na którą zawsze mogę liczyć, grupę znajomych, którzy mnie lubią i szanują, jestem z pozoru wesołą młodą kobietą, zadowoloną z siebie... A jednak coś...

Witam. Mam 27 lat, mam stałą pracę, kochającego partnera, który planuje nasze wspólne życie, kochającą rodzinę, na którą zawsze mogę liczyć, grupę znajomych, którzy mnie lubią i szanują, jestem z pozoru wesołą młodą kobietą, zadowoloną z siebie... A jednak coś jest nie tak, nie rozumiem tego, mam wszystko, czego człowiek potrzebuje do szczęścia, a nie daje mi to radości, męczy mnie codzienność, nie chce mi się wstawać, wszystko wydaje się bez sensu, bo niby jaki jest sens życia, jak i tak wszyscy skończymy pod ziemią, takie myśli często mnie nachodzą. Nie chcę tak czuć, a czuję, nie chcę ranić bliskich, a ranię. Nie wiem, co ze sobą robić, jak siebie naprawić? Aby poczuć się lepiej i pozytywniej patrzeć na świat, sięgam po drinka. Wiem, że to źle, ale pomaga, na chwilę, niestety, bo niewidzialny problem nadal istnieje, problem, którego nie potrafię sama zrozumieć...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Dlaczego się wszystkiego boję? Jak sobie z tym poradzić?

Witam, bardzo serdecznie. Wysłałam już tydzień temu moją historie, ale jak dotąd nigdzie jej nie ma. Może zacznę od informacji ogólnych. Mam 21 lat, studiuję dziennie, pracuje dorywczo jako opiekunka, pomagam w lekcjach. Piszę do Państwa, bo szukam pomocy, nie...

Witam, bardzo serdecznie. Wysłałam już tydzień temu moją historie, ale jak dotąd nigdzie jej nie ma. Może zacznę od informacji ogólnych. Mam 21 lat, studiuję dziennie, pracuje dorywczo jako opiekunka, pomagam w lekcjach. Piszę do Państwa, bo szukam pomocy, nie wiem, do kogo mam się zwrócić. Mój problem dręczy mnie już od ponad roku... zaczęło się gdy mój dziadek, z którym byłam bardzo żyta, miał udar... problemy z sercem - dawano mu tylko kilka dni, przepłakałam całe dnie (na szczęście dziadek zrobił na złość lekarzom i nie dał się, teraz miewa się dobrze). Do tego doszły studia - nowe miejsce, nowi ludzie, nikogo znajomego... nic złego w tym nie było, bo byłam bardzo otwartą i towarzyską osobą, zawsze pełną energii i uśmiechu.  Ale doszedł do tego problem z wypadającymi włosami, wypadały garściami... stwierdzono u mnie łysienie plackowate, miałam duży placek na głowie bez włosów. Czułam się nieatrakcyjnie, wstydziłam się wychodzić z domu, bo czułam wzrok innych na sobie... nowi ludzie na uczelni.. nie znałam ich, nie miałam tam oparcia... z dziewczyny pełnej energii zmieniłam się w ponurą, bez życia i chęci na spotkania towarzyskie. Jedynie co we mnie zawsze się podobało, to właśnie gęste, blond włosy i oczy... Chłopak mnie wspierał, mówił, że mogę być nawet łysa, a on i tak mnie będzie kochać... ale niestety ja się zaczęłam oddalać... nie chciałam się z nim widywać, z nim i z nikim innym... nie mówiąc już w ogóle o jakiś bliższych kontaktach z chłopakiem. Do tej pory nie umiem nabrać powietrza "do końca", pozwala mi na to jedynie ziewnięcie... Boli mnie od czasu serce. Byłam u kardiologa - EKG idealne. Odwiedziłam lekarza płucnego - testy alergologiczne, spirometria, prześwietlenie płuc idealnie. Obydwaj lekarze powiedzieli, że to na tle nerwowym. Zauważyłam, że te złe oddychanie nasila się bardziej przy stresie i mam ciągle temperaturę 37 stopni. Wszystkiego się boję, wszystkim stresuję, nawet najmniejsza rzeczą... wmawiam sobie rzeczy, które są racjonalnie niemożliwe. Nie umiem w nocy spać, gdy ktoś mnie zaprasza na imprezę czy zwykły wypad, wymyślam jakieś wymówki, byle by nie iść :( (włosy się wyleczyły, dziś są znów piękne - powodem było brak witamin, tak lekarka powiedziała). Schudłam znacznie. Czuję się nadal nieatrakcyjna, jakoś odrzuca mnie, jak chłopak chce się zbliżyć, pocałować... jaka jest przyczyna tego, o czym piszę, jak sobie poradzić? :( Pomocy.

Choroby nerwicowe utrudniają mi życie. Jak poradzić sobie z nimi?

Witam. Mam 16 lat. Mam nerwicę natręctw i bardzo utrudnia mi to życie. Tracę wiele czasu, na gaszeniu światła kilka razy, myciu rąk, liczeniu wciąż, dotykaniu, a nawet co chwilę wracam się i tak w kółko, codziennie nie potrafię się...

Witam. Mam 16 lat. Mam nerwicę natręctw i bardzo utrudnia mi to życie. Tracę wiele czasu, na gaszeniu światła kilka razy, myciu rąk, liczeniu wciąż, dotykaniu, a nawet co chwilę wracam się i tak w kółko, codziennie nie potrafię się na niczym skupić, bo co chwilę myślę o smutnych rzeczach, i co chwilę chce mi się płakać. Kompulsja mnie wykańcza. Co chwilę mam myśli samobójcze, a rodzice nie widzą, że ze mną dzieje się coś złego. Raz próbowałam wytłumaczyć to rodzicom, ale nie chcieli mi wierzyć. Oprócz kompulsji mam także erytrofobię, czyli lęk przed czerwienieniem się. Gdy ktoś na mnie patrzy robię się czerwona, nawet jak nikt na mnie nie patrzy, to bardzo utrudnia mi to życie w społeczeństwie. Gdy poszłam we wrześniu do 1 klasy technikum, poznałam fajnego chłopaka, ale straciłam go, gdy zobaczył, że prawie co chwilę robię się czerwona, bez powodu, od razu wyrzucił mnie ze swojego życia, i bardzo mnie tym zranił. Teraz dręczą mnie ciągle o nim myśli, a nawet raz się rozpłakałam na lekcji. Mam strasznie przez tą chorobę zmieniony humor. Teraz strasznie się boję, że już nigdy nie znajdę sobie chłopaka, a jak znajdę, to go znów stracę. Odechciewa mi się przez to żyć. Choroba mnie strasznie wykańcza, bardzo mnie zniszczyła i zmieniła. Już nie jestem tą samą dziewczyną, którą byłam kiedyś, kiedy jeszcze nie chorowałam na żadną z tych chorób. Ta choroba tak szybko i niespodziewanie się pojawiła. Niedawno dowiedziałam się, że mam też emetofobię - czyli lęk przed wymiotami. Nigdy nie wiedziałam, że to jest choroba nerwicowa. Boję się zwracać, sama nie wiem dlaczego, ta choroba rok temu się pojawiła. Gdy o tym myślę, to choroba bardziej się nakręca. Do tego boję się, czy przypadkiem nie mam depresji. Zrobiłam sobie kilka testów na depresję i w każdym wyszło, że mam. Próbuję się sama wyleczyć z tych wszystkich dręczących mnie chorób, ale mi się nie udaje, bardzo boję się, że mogę sobie coś przez to zrobić. Nie potrafię siebie zaakceptować taką, jaką jestem i nic mi się nie udaje. Winię siebie za wszystko, szczególnie za to, że przez siebie i erytrofobię straciłam chłopaka. Próbuję walczyć, i się nie poddawać, ale co chwilę czuję się samotna i strasznie smutna. Proszę o pomoc, jakbym mogła wyleczyć się z tych chorób, bo sama sobie z nimi nie poradzę. Raz jak próbowałam mamę namówić, by zapisała mnie na psychoterapię, nie zgodziła się. Nie chce słyszeć nic o tej chorobie, bo od razu, na mnie krzyczy, a wtedy bardziej choroba mi się sama nakręca. Jak mam rodziców namówić, żeby zapisali mnie na psychoterapię, albo do lekarza, bym mogła brać leki przeciw tym chorobom? Pół roku temu brałam leki homeopatyczne na nerwicę, ale mi nie pomagały, więc przestałam je brać. Proszę o pomoc jak najszybciej. ;(

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Nie wiem, co z tym zrobić, proszę o poradę.

Witam! Mój problem polega na tym, że codziennie rano od jakiegoś czasu (jeśli mam w perspektywie wyjście z domu) budzę się ze ściskiem w żołądku. Dwa lata temu przed maturą miałam lekkie załamanie, byłam przemęczona, piłam za dużo kawy, co...

Witam! Mój problem polega na tym, że codziennie rano od jakiegoś czasu (jeśli mam w perspektywie wyjście z domu) budzę się ze ściskiem w żołądku. Dwa lata temu przed maturą miałam lekkie załamanie, byłam przemęczona, piłam za dużo kawy, co powodowało omdlenia. Wyjechałam do obcego miasta na studia i na pierwszym roku wszystko było w porządku, poznawałam nowych ludzi i miło spędzałam z nimi czas. Jednak obecnie jestem na drugim roku i od wakacji (podczas których pracowałam) zaczęłam robić się nerwowa, denerwowałam się byle sytuacją na uczelni, a obecnie denerwuję się wychodzeniem z domu. Nie chodzi tutaj o to, że boję się wyjść do sklepu obok, nie, boję się gdy mam wyjechać gdzieś dalej, np. na uczelnie, boję się ze zemdleje, że coś mi się stanie. Czuję się bezsilna wobec tego lęku. Nie jestem w stanie nic zjeść przed wyjściem, dlatego też schudłam w ostatnim czasie. Jednak gdy już wyjdę z domu i spotkam kogoś znajomego, wszystko wraca do normy, utrzymuje się on dłużej, gdy muszę sama podróżować. Teraz mam w perspektywie wyjazd za granicę Polski na przedwczesne wakacje i zastanawiam się, czy z niego nie zrezygnować, ponieważ w żołądku już czuję ścisk i bardzo się tą podróżą denerwuję. Unikam wizyty u psychologa, boję się, że mi się pogorszy, jeśli do niego pójdę, bo zacznie mnie utwierdzać w przekonaniu, że coś jest ze mną nie tak i mi się pogorszy. Nie wiem, co zrobić w tej sytuacji i jak pokonać ten lęk? Bardzo proszę o poradę.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Myśli o krzywdzeniu innych po nie zdaniu egzaminu

Witam! Mam 26 lat, jestem kobietą i mam wielki problem. Około 6 lat temu pracowałam w kafejce. Po około 2 latach nagle dostałam wielkiego zawrotu głowy, serce zaczęło mi tak bić, że czułam, że zaraz dostanę zawału. Szef zrobił... Witam! Mam 26 lat, jestem kobietą i mam wielki problem. Około 6 lat temu pracowałam w kafejce. Po około 2 latach nagle dostałam wielkiego zawrotu głowy, serce zaczęło mi tak bić, że czułam, że zaraz dostanę zawału. Szef zrobił mi badania EKG itd., które nic nie wykazały. Teraz wiem, że wywołał to stres i działo się to jeszcze przez jakiś czas, aż minęło całkowicie. Kiedy wyjechałam do Anglii, było bardzo ciężko i jestem pewna, że dostałam depresji... straszny okres smutku, przygnębienia i niemocy, ale postanowiłam, że sobie z tym poradzę i faktycznie minęło w momencie, kiedy zaczęłam chodzić do szkoły, pracować i zmieniliśmy mieszkanie, to wtedy postanowiłam się z nią pożegnać raz na zawsze. Minęły prawie 4 lata i było naprawdę super aż do teraz. Zdawałam ważny egzamin i okazało się, że nie zdałam, nie mogłam znaleźć pracy i jestem już w domu 3 miesiące, zaczęło się dziać cos dziwnego ze mną, na pewno nie jest to depresja ani stany lekowe tak jak wcześniej, że zawroty głowy itp. Mam natomiast przerażające myśli, kiedy patrzę na nóż, że mogłabym komuś zrobić krzywdę (wiem, że tego nie zrobię), ale pokazują mi się okropne obrazy w głowie i myśli, że mogłabym, ale nie chcę i nie zrobię tego. Boże, co to jest??? Nigdy w życiu nie zrobiłam krzywdy drugiej osobie ani nigdy nie myślałam o czymś takim (te myśli szczególnie dotyczą mojego narzeczonego, najbliższej mi osoby tutaj, którą bardzo kocham). Boję się tych myśli, czasami jest okej, ale niekiedy wracają z taką siłą, że nie mogę się pozbierać. Co TO jest i czy jeszcze kiedyś będę normalnie myśleć i funkcjonować? Na razie jestem przerażona tym wszystkim. Proszę o pomoc.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Patronaty