Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 2 9

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Dziecko nie naśladuje podczas zabaw - czy to może być autyzm?

Witam, jestem mamą 11-miesięcznego chłopca. Synek ruchowo rozwija się bardzo dobrze. Od ok. 3 tygodni chodzi z naszą pomocą. Martwi mnie to, że nie pokazuje paluszkiem, nie robi „papa”, nie klaszcze, nie robi „kosi-kosi”. Jak mu to pokazuję, to uśmiecha...

Witam, jestem mamą 11-miesięcznego chłopca. Synek ruchowo rozwija się bardzo dobrze. Od ok. 3 tygodni chodzi z naszą pomocą. Martwi mnie to, że nie pokazuje paluszkiem, nie robi „papa”, nie klaszcze, nie robi „kosi-kosi”. Jak mu to pokazuję, to uśmiecha się do mnie, ale nie chce naśladować. Umie robić „Indianina” (mąż go uczył). Nauczył się od razu i teraz, jak mu się przypomni, to tak robi. Mamy z synkiem dobry kontakt, reaguje na imię, lubi towarzystwo, rozumie, gdy mówię mu, że nie może czegoś zrobić. Często śmieje się w głos, uwielbia się z nami bawić, przytulać. Martwi mnie tylko to, że nie naśladuje. Bardzo się martwię, odchodzę od zmysłów, bo synek w czasie ciąży doznał lekkiego niedotlenienia. Byliśmy pod opieką neurologa, ale jest wszystko ok. Bardzo proszę o odpowiedź. Z poważaniem.

odpowiada 3 ekspertów:
Lek. Anna Syrkiewicz
Lek. Anna Syrkiewicz
Mgr Anna Tońska-Szyfelbein
Mgr Anna Tońska-Szyfelbein
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Po jakim czasie poziom cytochromu P-450 wraca do normy?

Chciałem zapytać po jakim czasie od odstawienia paroksetyny poziom cytochromu P-450 wraca do normy?
odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Anna Syrkiewicz
Lek. Anna Syrkiewicz
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Jak mógłbym pomóc mojej dziewczynie, która jest nerwowa?

Witam! Mam 23 lata i jestem w związku z cudowną kobietą 1,5 roku. Cierpi ona na nerwicę. Dzisiaj udała się do psychoterapeuty na wizytę. Od początku lipca nie widujemy się systematycznie, ponieważ są wakacje i spędzamy je u swoim...

Witam! Mam 23 lata i jestem w związku z cudowną kobietą 1,5 roku. Cierpi ona na nerwicę. Dzisiaj udała się do psychoterapeuty na wizytę. Od początku lipca nie widujemy się systematycznie, ponieważ są wakacje i spędzamy je u swoim rodziców z racji tego, że jeszcze studiujemy. Oczywiście spotykamy się, lecz są to zazwyczaj jakieś weekendy gdyż ona pomaga rodzicom w sklepie i nie ma zbytnio czasu. Jest osobą nerwowa i ostatnimi czasy skarży się na to, że nie jest z siebie zadowolona. Mówi, że jest gruba, mimo że codziennie biega i wygląda bardzo ładnie i o nadwadze nie ma nawet co myśleć. Mówi, że źle się czuje w swoim ciele i źle jej z tym. Źle jej z tą jej nerwicą. W roku akademickim mieszkamy razem i faktycznie jest czasem nerwowa, objawia się to w tym, że od razu mówi to co myśli a czasem sama mówi i przeprasza, że w ten a nie inny sposób zareagowała. Pytanie jest moje takie, wiem że nie jestem lekarzem i nie pomogę jej jako lekarz jakimiś świetnymi radami, ale co mogę zrobić, by czuła się lepiej i żeby nie denerwowała się. Staram się jak mogę, ale czasem moje żarty są brane w taki sposób, że czuję jak się denerwuje albo szykuje się spięcie. Chciałbym coś się dowiedzieć na ten temat, może jakąś książkę mi poradzicie albo coś. Strasznie ją kocham i chciałbym, żeby czuła się dobrze i nie denerwowała się, a sam chciałbym pomóc jak najwięcej tylko nie zawsze umiem jak. Nie chcę jej się narzucać i nie chcę mówić, że Ty jesteś chora, więc ja Ci pomogę. Jak mam robić i przede wszystkim jak? Pozdrawiam i z góry dziękuję za rady i odpowiedź.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Dotyczy: Neurologia Nerwica

Czy można stwierdzić cechy autyzmu u 3,5-miesięcznego dziecka?

Nasz synek ma 3,5 miesiąca. Jest dzieckiem raczej wesołym i raczej komunikatywnym. Niektórzy nawet mówią, że straszny z niego gaduła. Zaniepokoiło mnie jego ustawiczne ulewanie, pomimo wprowadzenia do diety nutritonu (karmiony jest bebilonem 1 i w tym miesiącu wprowadzam również...

Nasz synek ma 3,5 miesiąca. Jest dzieckiem raczej wesołym i raczej komunikatywnym. Niektórzy nawet mówią, że straszny z niego gaduła. Zaniepokoiło mnie jego ustawiczne ulewanie, pomimo wprowadzenia do diety nutritonu (karmiony jest bebilonem 1 i w tym miesiącu wprowadzam również owoce). Ponadto pojawiły się na skórce (na brzuchu i udach) jasne place suchej skóry, które wieczorami czerwienieją. To mnie zaniepokoiło i dlatego poszłam do pediatry, ale to co usłyszałam przeszło moje najśmielsze wyobrażenia. Pani doktor nie nawiązała kontaktu wzrokowego z moim synem - w zasadzie jeszcze nigdy jej się to nie udało. Poprosiła także mnie o nawiązanie z nim rozmowy, ale on na mnie wówczas tylko spojrzał i odwrócił głowę do interesującej go w tym momencie lalki. Zdaniem Pani doktor synek jest odizolowany i nie nawiązuje kontaktu, czyli jak stwierdziła, ma cechy autyzmu. Pomimo że powiedziałam, że syn nawiązuje kontakty choćby z dziadkami - była nieugięta. Problem ulewania zupełnie odłożyła, jakby nie istniał.

Wizytę u neurologa mamy zaplanowaną na przyszłą środę, ale ta wiadomość tak mnie przytłoczyła, że idziemy jutro prywatnie. Wcześniej Pani doktor zdiagnozowała u syna wzmożone napięcie mięśniowe. Pomimo rehabilitacji i ćwiczeń w domu syn sporo pręży się i macha rączkami i nóżkami. Nie przeszkadza mu to jednak w osiąganiu kolejnych etapów rozwoju – potrafi obracać się na boczki, na brzuszku utrzymuje głowę na przedramionach. Dotychczas byłam przekonana, że syn bez problemu nawiązuje kontakty z ludźmi. Bardzo interesuje go świat, ludzie, zabawki. Gdy ktoś do niego mówi, odpowiada uśmiechem, wydaje różne dźwięki takie jak agu, gi, ekhe, au, ej itp. Czasem owszem, pomimo prób słownego wzbudzenia jego zainteresowania on odwraca głowę i patrzy w kierunku jakiegoś interesującego go przedmiotu. Czasem zamyśla się. Zauważyłam też, że nie przeszkadza mu jak wychodzę z pokoju albo jak do niego wchodzę. Zajmuje się sobą. Owszem, śledzi mnie wzrokiem jak wychodzę, ale nie zawsze zareaguje jak wejdę. Czasem po tym jak wejdę do pokoju i brak jego reakcji, zaczynam coś do niego mówić.

Zdarza się, że synek jest tak zajęty przyglądaniem się jakiemuś przedmiotowi, że zupełnie nie zwraca na mnie uwagi. Jednak gdy „wejdę mu w kadr” lub po prostu odwrócę jego główkę do siebie, wówczas uśmiecha się do mnie i nawiązuje dialog. Potrafi śmiać się w głos - zwłaszcza przed kąpielą, kiedy wie, że za chwilę tata włoży go do wanienki. Patrzy się wtedy tacie zawsze prosto w oczy, gaworzy i uśmiecha się. Kiedy jest pora karmienia i widzi jak mieszam mleko, reaguje bardzo specyficznymi gardłowymi dźwiękami. Nasze życie jest raczej na wariackich papierach, synkowi nie przeszkadza, że każdy dzień jest odmienny. Liczą się jedynie pory karmienia i kąpieli, a cała reszta może toczyć się bardzo różnie. Jest przeszczęśliwy, kiedy sadzam go do nosidła samochodowego. Wie, że za chwilę gdzieś pojedziemy i widać, że lubi to. Siedząc w samochodzie, ogląda widoki przez okno, patrzy na swoje stopy, czasem sprawdza czy jestem. Czy rzeczywiście synek może mieć cechy autyzmu?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda

Duszenie w klatce piersiowej, zawroty głowy przy nerwicy

Witam serdecznie. Mam pewien problem. Od 6 miesięcy choruję na nerwicę, lecz żadne lekarstwa mi nie pomagają. Jest to dla mnie bardzo uciążliwe, ponieważ dolegliwości mam codziennie i to już takie bardzo silne, przez które nie mogę prawidłowo funkcjonować....

Witam serdecznie. Mam pewien problem. Od 6 miesięcy choruję na nerwicę, lecz żadne lekarstwa mi nie pomagają. Jest to dla mnie bardzo uciążliwe, ponieważ dolegliwości mam codziennie i to już takie bardzo silne, przez które nie mogę prawidłowo funkcjonować. Moje objawy nasilają się z dnia na dzień. Dolegliwości są następujące: duszenie w klatce piersiowej, zawroty głowy, osłabienie, kłucie w sercu, kołatanie serca, problemy z oddychaniem, momentalnie całe ciało się poci i natrętna kula w gardle. Nie wiem, co mam robić. Boję się, że któregoś dnia stanie mi się coś złego. Podobno jest to psychika człowieka, lecz ja w to nie wierzę. Bardzo proszę o jakąś metodę pozbycia się tych dolegliwości, bo już nie daję rady. Mam 21 lat. Bardzo mi zależy na czasie. Dziękuje bardzo i pozdrawiam serdecznie!

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Marta Hat
Lek. Marta Hat
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Silne bóle w klatce piersiwej - czy to nerwica?

Mam 42 lata, od 2 lat zaczęły się moje dziwne objawy: najpierw ból głowy, potem mięśni, uciski w klatce piersiowej. Rok temu trafiłam do szpitala z typowymi bólami zawałowymi, ale badania ogólne, holter, wysiłkowe ok. Ciągle jednak czuję ból...

Mam 42 lata, od 2 lat zaczęły się moje dziwne objawy: najpierw ból głowy, potem mięśni, uciski w klatce piersiowej. Rok temu trafiłam do szpitala z typowymi bólami zawałowymi, ale badania ogólne, holter, wysiłkowe ok. Ciągle jednak czuję ból w klatce, takie rwanie, które ściąga aż do szczęki. Od niedawna do bólów głowy doszły zawroty, uczucie palenia w klatce, ramionach, często w sklepie mam wrażenie że zaraz się przewrócę. W pracy, którą naprawdę lubię nagle to wszystko mnie dopada, wtedy nie wiem co robić, siadam, oddycham głęboko, ale bóle straszne i te w klatce, bóle pleców, zawroty, pieczenie w gardle. Dodam, że robiłam tomografię komputerową kręgosłupa, piersiowy bez zmian, w szyjnym niewielkie zmiany. Ja na razie daję sobie radę, pozytywnie myślę, ale ciągle odwiedzam jakiś lekarzy, którzy nie potrafią mi pomóc, a mnie boli codziennie, jestem zmęczona czasem nawet dopada mnie w nocy, parę razy trafiłam na pogotowie, bo ból był nie do wytrzymania, rwało i bolało wszędzie. Co ze mną jest, nie wiem jak dam dalej radę.

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Anna Syrkiewicz
Lek. Anna Syrkiewicz
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Smutek i przygnębienie - skąd te objawy?

Witam serdecznie. Moja dziewczyna ma 16 lat. Od około tygodnia jest często smutna i przygnębiona. Mówi, że nie ma na nic siły i ochoty. Na jej twarzy dawno nie widziałem uśmiechu. Nie chce iść na badanie do lekarza. Jej matka...

Witam serdecznie. Moja dziewczyna ma 16 lat. Od około tygodnia jest często smutna i przygnębiona. Mówi, że nie ma na nic siły i ochoty. Na jej twarzy dawno nie widziałem uśmiechu. Nie chce iść na badanie do lekarza. Jej matka z ojcem są bardzo nerwowi. Każda rzecz, którą zrobi nie tak, jak sobie wyobrażają, wyprowadza ich z równowagi, co kończy się kłótnią. Często krzyczą nawet bez powodu. Proszę mi powiedzieć, jak ma sobie z tym poradzić. Co znaczą jej objawy? Jak jej pomóc? Z góry bardzo dziękuję, Desperados

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Anna Syrkiewicz
Lek. Anna Syrkiewicz
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Chorobliwa zazdrość - co robić, by związek przetrwał?

Chciałbym się poradzić pewnej sprawy. Jestem w szczęśliwym związku od prawie dwóch miesięcy, jednak moim najpoważniejszym problemem jest zazdrość. Jestem świadomy, że to jest choroba i że da się to leczyć, ale sam nie potrafię sobie z tym poradzić....

Chciałbym się poradzić pewnej sprawy. Jestem w szczęśliwym związku od prawie dwóch miesięcy, jednak moim najpoważniejszym problemem jest zazdrość. Jestem świadomy, że to jest choroba i że da się to leczyć, ale sam nie potrafię sobie z tym poradzić. Jestem zazdrosny dosłownie o wszystko: o przyjaciół, o koleżanki/kolegów, o to, że z kimś pisze, rozmawia lub się widuje. Rozmawialiśmy o tym, że mam taki problem, ona o tym wie, tłumaczy mi, że dla niej liczę się tylko ja, że nie potrafiłaby mnie skrzywdzić, że jest jej ze mną dobrze, że jest szczęśliwa, że jej niczego nie brakuje. Mimo to ja nadal jestem zazdrosny. W każdym słowie, które wypowie/napisze doszukuje się zdrady. Ona jest moją przeciwnością w tej sprawie, ufa mi w 100% i mówi, że nie ma powodu do zazdrości, dlatego nie jest wcale zazdrosna. Rozmawialiśmy o tym tyle razy. Mówiłem, że postaram się z tym walczyć, ale gdy tłumię to w sobie, to robię się agresywny, wulgarny, palę lub biorę walerianę na uspokojenie (otępienie). Zazdrość mnie wykańcza i wiem, że jeśli będę taki dalej, to zniszczę ten piękny związek, bo ona będzie miała dość. Teraz odpowiem na pytania, które może będziecie chcieli mi zadać: nie, nigdy nie dawała mi powodów do zazdrości, nigdy nie widziałem, jak rozmawia z obcym facetem, większość czasu spędza z rodziną, ze mną albo z przyjaciółkami, o które też jestem zazdrosny (bo sam przyjaciół nie mam). Zawsze, jak poruszamy ten temat, to zapewnia mnie, że jestem tylko ja. Oczywiście staram się panować nad zazdrością na tyle, że dla niej jestem okej, nie obrażam, nie wyzywam, nie biję (nigdy bym nie uderzył kobiety). Jednak ciągle czuje ten niepokój, do tego dochodzi nerwica lękowa (budzę się z kołatającym sercem, przez sen jęczę i śpię bardzo płytko). Jestem świadomy, że to jest złe i chciałbym się z tego wyleczyć, aby nie zniszczyć tej pięknej miłości, jaka jest między nami. Potrzebuję pilnie pomocy. Pozdrawiam

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Anna Syrkiewicz
Lek. Anna Syrkiewicz
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Dotyczy: Neurologia Depresja

Agresywne zachowanie dziecka - czy to autyzm?

Proszę o pomoc. Jestem wdową z dzieckiem niepełnosprawnym umysłowo. Dziecko bardzo późno zaczęło mówić. Były to tylko pojedyncze wyrazy. Przedstawiam opinię psychologiczną, gdy dziecko miało 6,5 roku. Chłopiec posługuje się głównie pojedynczymi wyrazami (wyrazy onomatopeiczne, czasowniki rzeczowniki). Pojawiają się proste...

Proszę o pomoc. Jestem wdową z dzieckiem niepełnosprawnym umysłowo. Dziecko bardzo późno zaczęło mówić. Były to tylko pojedyncze wyrazy. Przedstawiam opinię psychologiczną, gdy dziecko miało 6,5 roku. Chłopiec posługuje się głównie pojedynczymi wyrazami (wyrazy onomatopeiczne, czasowniki rzeczowniki). Pojawiają się proste wypowiedzi - rzeczownik z czasownikiem. Zasób słownictwa obejmuje kilka słów: pan, pani, pieski, koło, misiu, tu, tam, tata, jedzie, idzie, miał jako kotek, ko-ko jako kura. Rozumienie poleceń jest oparte głównie na rozumieniu sytuacji, o ile dotyczą one sytuacji lub aktywności dobrze dziecku znanych, wielokrotnie powtarzanych, wykonuje je. Sfera społeczno-emocjonalna: chłopiec w znanej sobie sytuacji, o jasno określonych granicach, dobrze funkcjonuje.

W sytuacji, gdy nie rozumie, prezentuje zachowanie o typie nadpobudliwości ruchowej, dlatego też 2 lata był odroczony od etapu szkolnego. Od 3 lat występują zaburzenia zachowania i emocji. Dziecko ma problemy z komunikacją z rówieśnikami, nawet nie umie przekazać, co mu dolega, co go boli. Wszystkiego muszę się domyślać, bo nie umie przekazać. Ponadto występuje agresja wobec domowników i na siebie (chociaż ostatnio jest łagodniejsza). Rok temu stwierdzono cechy autystyczne. Dziecko ma nadmierny apetyt, zjada nawet papierki, gryzie ołówki, nawet próbuje gryźć kapsle i inne przedmioty. Od 3 lat występuje regres, który stale postępuje. Dziecko ma 15 lat. Obawiam się, że może cierpieć na autyzm, a nie tylko na cechy autystyczne. Gdzie mogę przeprowadzić badania w tym kierunku z NFZ?

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Anna Syrkiewicz
Lek. Anna Syrkiewicz
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Nie wiem co się ze mną dzieje - czy to nerwica?

Witam, mam 33 lata, mam męża i córkę. Nie wiem co się ze mną dzieje od dłuższego czasu. Jestem ciągle zdenerwowana, wszystko mnie denerwuje, mały drobiazg nieraz potrafi mnie wyprowadzić z równowagi. Najgorsze jest to, że najbardziej cierpi na tym...

Witam, mam 33 lata, mam męża i córkę. Nie wiem co się ze mną dzieje od dłuższego czasu. Jestem ciągle zdenerwowana, wszystko mnie denerwuje, mały drobiazg nieraz potrafi mnie wyprowadzić z równowagi. Najgorsze jest to, że najbardziej cierpi na tym moja rodzina, bo daję to im właśnie odczuć. Boje się, że mąż mnie zostawi, bo zdaje sobie z tego sprawę, że nikt by długo tego nie wytrzymał. Jestem przepełniona złością, i nie mogę już sobie z tym dać rady. W takich sytuacjach mam ochotę sobie coś zrobić, bo bardzo się z tym wszystkim męczę. Na nic nie mam ochoty, nic nie sprawia mi przyjemności. Bardzo proszę o poradę.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Ataki agresji - czy to tylko cechy autystyczne, czy już autyzm?

Dziecko ma 15 lat. Od 3 lat leczone jest na zaburzenia zachowania i emocji oraz występują u niego cechy autystyczne. W ostatnim czasie stan dziecka się pogorszył. Nastąpiły zaburzenia w komunikowaniu się, lubi samotność, nie garnie się do...

Dziecko ma 15 lat. Od 3 lat leczone jest na zaburzenia zachowania i emocji oraz występują u niego cechy autystyczne. W ostatnim czasie stan dziecka się pogorszył. Nastąpiły zaburzenia w komunikowaniu się, lubi samotność, nie garnie się do dzieci, dość uboga mowa, echolalie, brzydkie pismo, każdy rysunek pokreśli, potem zjada papier, gryzie kredki, ołówki, kapsle - co popadnie. Umie rysować ósemki - to lubi, podśpiewuje, np. iii, aaa, uuu i tym podobne bez normalnej treści, jakieś gaworzenie. W ostatnim czasie miał napady furii - 5 dni, kilka razy w ciągu dnia był agresywny dla domowników. Zachowywał się z krzykiem i atakował siebie. Było też uderzanie głową o ścianę, o stół. Ataki ustąpiły, ale boli go teraz głowa. Zastanawiam się, czy to tylko cechy autystyczne, czy już autyzm?

odpowiada 3 ekspertów:
Lek. Magdalena Kowalska
Lek. Magdalena Kowalska
Mgr Anna Tońska-Szyfelbein
Mgr Anna Tońska-Szyfelbein
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda

Ucisk w gardle oraz zaburzenia wzrokowe

Witam, dwa tygodnie temu miałam jechać z Holandii do Polski na weekend, ale w czasie podróży miałam pewien atak, który przypominał zawał. Pojechaliśmy do szpitala w Niemczech, ale tam powiedzieli, że za mało jem i piję, ale to nieprawda. Wróciliśmy...

Witam, dwa tygodnie temu miałam jechać z Holandii do Polski na weekend, ale w czasie podróży miałam pewien atak, który przypominał zawał. Pojechaliśmy do szpitala w Niemczech, ale tam powiedzieli, że za mało jem i piję, ale to nieprawda. Wróciliśmy się do Holandii i prosto do szpitala. Zostałam tam na parę dni. Stwierdzili u mnie hiperwentylację i przepisali tabletki B*** 2,5 mg, ale to nic nie pomaga i czasami jest nawet gorzej. Mam ciągły ucisk na gardle, zaburzenia wzrokowe, osłabienie, częsty ucisk na klatce piersiowej, tak jakby ktoś mi na niej coś ciężkiego zawiesił oraz uczucie bardzo szybkiego, mało wyczuwalnego drgania w okolicy głowy, serca i płuc. Gdy mam atak, to do tego dochodzą: silny ból głowy, pieczenie i bulgotanie w brzuchu, suchość w gardle, bóle w okolicy serca, zatkanie uszu, drgania mięśni nóg (bardzo widoczne), uczucie omdlenia i wszystko to, co opisane powyżej, tyle że mocniejsze. Najgorsze to jest to, że jestem teraz w Holandii, a oni nic mi nie mogą więcej pomóc. Do Polski nie mogę zjechać, ponieważ nie mogę nawet przejechać 5 km, bo od razu mam silny ucisk na głowie i całej szyi. Jestem tym już wykończona psychicznie i fizycznie. Do niedawna pracowałam przy obszywaniu chodników samochodowych (praca siedząca). Pierwsza niepokojąca sytuacja była 14.08.11 w nocy, przy zasypianiu przestawałam oddychać na kilkanaście sekund, po chwili się budziłam z szokiem i tak do 4 rano przez parę dni (z czasem to ustawało lecz czasem jeszcze się tak zdarzy, ale nie w takim stopniu jak na początku). Poszłam do lekarza ogólnego, a on mnie skierował na szereg badań EKG, prześwietlenie płuc (wyszły dobrze), inne nie dokończyłam ponieważ następna wizyta była dzień później jak wyszłam ze szpitala i kazano mi je przerwać bo lekarz powiedział, że nie ma potrzeby ich kontynuować. Jestem alergikiem na pyłki, zażywam A*** ale tylko w lato więc aktualnie ich nie biorę. 10 dni temu rzuciłam palenie papierosów, zażywałam tabletki antykoncepcyjne C*** ostatnią tabletkę wzięłam 19.08.11, a miałam zacząć kolejną serię 27.08.11, lecz przerwałam. Pierwszy taki silny atak miałam 30.08.11 pojechałam wtedy do lekarza ogólnego przepisał mi O*** a*** 40mg i C*** mr 200mg i mogę je brać do teraz, gdy mam bóle brzucha, pieczenie lub tzw. męczące bulgotanie. Jedyną moją dolegliwością o jakiej wiem jest arytmia, ale to jest chyba u mnie rodzinne. Moje ciśnienie przed braniem B*** 2,5 mg było 105/60 puls od 85 do 110, po tabletkach czyli teraźniejsze 105/55 puls 55, a przy ataku (miałam tyle jak trafiłam do szpitala w Niemczech) 140/110 puls 125. Napisała pani na jakiej podstawie w Niemczech stwierdzili taką diagnozę, a więc zmierzyli ciśnienie, posłuchali serca, zapytali co dokładnie odczuwam i podali kroplówkę (powiedzieli, że to jest coś w formie płynnego jedzenia i będę po tym senna). Nie napisałam jeszcze, że po wypisaniu ze szpitala w Holandii zostałam skierowanie na fizjoterapię i psychoterapię, ale jest to dla mnie niemożliwe ponieważ nie umiem mówić w języku, którym są prowadzone te terapie, a tłumacza nie mogę mieć. Postanowiłam, że w ten weekend pojadę do Polski i może tam mi pomogą. Prosiłabym bardzo o podanie jakiegoś środka który pomógłby mi przejechać tą trasę, a jeśli nie może pani/pan mi podać konkretną nazwę to chociaż jaki skład powinien mieć, jaką ilość użyć i ile czasu przed podróżą, może coś nasennego? Tak jak już pisałam gdy tylko trochę przejadę samochodem zaczynam się czuć o wiele gorzej czyli: silny ucisk na szyi, głowie, kolo tzw. migdałków i klatce piersiowej, zatykanie i ból uszu, problem z oddychaniem, od czasu do czasu dziwnie odczuwalny puls, mocno uderzający bardzo wolny puls. Czasem dostaje drgawek, ale to może być ze strachu mimo, że staram się nie panikować. Kazali mi oddychać przez woreczek, lecz nie umiem się określić czy mi to pomaga czy nie. Bardzo proszę panią/pana o pomoc, bo dzienne takie męczarnie (prawie ciągły ucisk na szyi, migdałkach, głowie i klatce piersiowej oraz osłabienie, chwilowe utraty koncentracji i nie przespane noce) są nie do zniesienia.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Anna Syrkiewicz
Lek. Anna Syrkiewicz

Długotrwałe przygnębienie - nerwica czy depresja?

Witam. Mam 18 lat, ale z trudem przychodzi mi dalsze życie. Straciłam sens istnienia kilka lat temu i od tamtej pory jedynym moim uczuciem jest przygnębienie. Nie widzę już niczego pozytywnego, nie wierzę w siebie i sobie nie ufam. Straciłam...

Witam. Mam 18 lat, ale z trudem przychodzi mi dalsze życie. Straciłam sens istnienia kilka lat temu i od tamtej pory jedynym moim uczuciem jest przygnębienie. Nie widzę już niczego pozytywnego, nie wierzę w siebie i sobie nie ufam. Straciłam nadzieję na jakąś "normalną" przyszłość. Niska samoocena jest u mnie na porządku dziennym. Mam zaburzenia snu - tzn. do tygodnia mogę nie spać dobę w dobę, później śpię po 5-6 godzin. Nie lubię wychodzić z domu, ale muszę jakoś funkcjonować, by zdać chociaż maturę. Mam za sobą dwie próby samobójcze. Czasami widzę wszędzie otaczające mnie koszmarne twarze, słyszę głosy. Codziennie myślę o samobójstwie, jestem nadwrażliwa. Zarzucam sobie, że ciągle udaję przed rodzicami, znajomymi, że wszystko jest w najlepszym porządku. Agresję wyładowuję na sobie, za każde niepowodzenie, kłótnię rodziców (bo myślę, że to przeze mnie), samookaleczeniem. Nie potrafię cieszyć się z pozytywnych chwil. Najchętniej skończyłabym ze sobą teraz, w tym momencie. Ale wiem, że nie mogę, że muszę na razie żyć. Błagam pomóżcie, poradźcie coś. Ja już jestem wycieńczona. Chcę się poddać.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Chłopak próbował popełnić samobójstwo - co robić?

Witam, mój chłopak próbował wczoraj popełnić samobójstwo. Wczoraj sądziłam, że to poważna sprawa, dziś uważam, że to była chyba taka pokazówka. Nawet trudno mówić, że się pokłóciliśmy. Pisał ze swoją była dziewczyną smsy i rozmawiali przez telefon. Nie...

Witam, mój chłopak próbował wczoraj popełnić samobójstwo. Wczoraj sądziłam, że to poważna sprawa, dziś uważam, że to była chyba taka pokazówka. Nawet trudno mówić, że się pokłóciliśmy. Pisał ze swoją była dziewczyną smsy i rozmawiali przez telefon. Nie są para od 2 lat, zostawił ją dla mnie, ale ona przez długi czas nie mogła się z tym pogodzić, pisała dzwoniła, a on odpisywał i oddzwaniał i ciągle powtarzał, że chce się od niej uwolnić. Doradziłam, by zaprzestał kontaktu. Podobno zaprzestał (teraz niczego pewna nie jestem). Po jakimś czasie zadzwoniła do niego zapłakana, a on tak się zmartwił o nią, że pojechał w nocy do niej. Chciała mu wmówić, że ma raka i zostało jej pół roku życia (minęły 2 i całkiem nieźle się ma), więc powiedziałam, że jak chce jej pomóc, niech jej pomaga. Zastanawiał się długo. W końcu stwierdził, że poczeka na rozwój wypadków. Po miesiącu zażądała od niego pieniędzy, około 20 000 zł, za wydatki, które ona poniosła gdy byli razem. Zapłacił jej część, potem ona nękała go, by oddał jej resztę. Nie mógł wziąć kredytu, ja wzięłam, by jej oddał. Oddał ( w trakcie podniosła swoje żądania, a on bez żadnego „ale” je spełnił – mówił, że po to, by dała mu spokój). Był w tym czasie bardzo rozdrażniony, zdenerwowany co wpłynęło źle na nasz związek. Ogólnie przyjęliśmy zasadę, że jak się odzywa jego była lub mój były - bo na ogół coś chcieli i źle to wpływało na nas - mówimy sobie o tym. Minął rok czasu. Od czasu do czasu padały pytania, czy się odzywają i ja przynajmniej od roku słyszałam że nie. W sumie to uwierzyłam mu - zmienił numer telefonu, podobno jej go nie dał. Miesiąc temu dowiedziałam się, że jednak się kontaktują - on zapewniał, że nie – stwierdziłam, że ktoś się pomylił i uwierzyłam. Dwa dni temu przejrzałam jego telefon - były smsy od niej, była rozmowa 10-minutowa. Zapytałam, czy ma z nią kontakt, on że nie. Numer nie był zapisany ani imieniem, ani nazwiskiem. Zadzwoniłam i poprosiłam o rozmowę z nią. Powiedziała, że przy telefonie. Pytałam go dalej. Twierdził, że wymyślam, szukam pretekstu, pewnie kogoś mam (sam mnie podejrzewa, że ja kogoś mam ), że byłaby ostatnią osobą, z którą ukrywałby kontakt. W końcu jak zacytowałam mu treść smsa i podałam numer telefonu i powiedziałam, że zadzwoniłam i że to ona - zamilkł, nie miał nic do powiedzenia. Poprosiłam, by wyjaśnił mi od jak dawna mnie oszukuje. Nie chciał nic powiedzieć. Po powrocie do domu nie odezwał się słowem, ale ja mu powiedziałam, jak bardzo mnie zranił i że to koniec. Poszedł do łazienki, siedział ze 20 minut, w końcu zaczęłam coś podejrzewać i okazało się, że próbuje podciąć sobie ręce, przerwałam mu, przepychałam się z nim chwilę, powiedział że i tak to zrobi, że jestem tylko ja i w ten sposób mi to udowodni. Płakałam, błagałam, by nic sobie nie robił, przestał. Miał iść do wieczornej pracy nie wypuściłam go, bo powtarzał że już nie wróci. Zadzwoniłam do jego szefa i usprawiedliwiłam go, a potem chciał się wódki napić, a ja poleciałam po nią, by być pewną, że nic sobie nie zrobi. Po 2 godzinach mówił o weekendowych planach z kolegami. Alkohol w ilości 200 ml codziennie i 2-3 piwa to dla niego już codzienność. Próbowałam z tym walczyć, ale z marnym skutkiem. Ostatnio zrobił się ciągle narzekający i ciągle mnie krytykuje i uważa, że on pokazuje mi jak bardzo mu zależy. Nie wiem, czy mam rację, ale obawiam się, że choć ma 31 lat, to nie dojrzał do życia. Przypomina mi zagubionego chłopca, który nabroił i unika ze wszystkich sił konsekwencji. Jest najmłodszy ze swojego rodzeństwa (10 lat różnicy od najstarszego) i ciągle w oczach rodziców rywalizuje o pierwsze miejsce, które zajmuje jego brat. Robi wszystko, co rodzice sobie zażyczą, przywozi obiadki od mamusi, a jak ja ugotuję, to nie je, bo przecież zmarnuje się to, co jego mama zrobiła. Gdy mam inne zdanie z jego mamą, to ma pretensje do mnie, że ciągle musi godzić to, co ja chcę z tym, co chce jego mama. Choć mieszkamy razem, to jego mama czy tata w mojej obecności potrafią go zapytać, czy nie potrzebuje on jakiegoś jedzenia. Odeszłam od tematu, ale obawiam się, że to może mieć wpływ na jego zachowania. Chcę mu pomóc. Martwię się i boję, że coś mu się stanie, chcę go wyciągnąć. Zapytałam go dlaczego mnie oszukiwał - nie odpowiedział na pytanie, ale powiedział, że chce być albo ze mną albo z nikim. Im dłużej z nim jestem, tym bardziej tracę szacunek do siebie (już ciężko mi z tym żyć) , pochodzę z rodziny, gdzie ojciec był alkoholikiem. Proszę pomóżcie mi znaleźć odpowiedź na 2 pytania: 1. Co robić, gdy on grozi śmiercią, jak się zachować? 2. Jak mam odzyskać szacunek dla siebie, bo ja już nie wytrzymuję.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Gdzie jest moje dziecko i czy ma ADHD?

Bardzo proszę o pomoc, bo w moim mieście Państwowa Poradnia Pedagogiczna, do której co chwilę jestem kierowana z dzieckiem, nie bardzo radzi sobie z problemami dzieci. Jestem wściekła i zrozpaczona, czasami bezradna, bo nie wiem gdzie jest moje dziecko. Mam... Bardzo proszę o pomoc, bo w moim mieście Państwowa Poradnia Pedagogiczna, do której co chwilę jestem kierowana z dzieckiem, nie bardzo radzi sobie z problemami dzieci. Jestem wściekła i zrozpaczona, czasami bezradna, bo nie wiem gdzie jest moje dziecko. Mam dziesięcioletniego syna Kamila. W obecnej chwili rozpoczął naukę w 4 klasie szkoły podstawowej. Od 1 klasy ma problemy z nauką, koncentracją. Naprawdę staram się pomagać mu jak potrafię ale gdzie jest moje dziecko z myślami. Mały ma problem z ortografią (błędy czysto ortograficzne, a zna zasady, zjadanie literek, mylenie liter podobnych graficznie, problemy ze zmiękczeniami), problem z czytaniem udało nam się rozwiązać po 3 latach nauki w domu i szkole. Z matematyką też ma problem (dodawanie z przekroczeniem progu opanowaliśmy w 2 klasie, odejmowanie idzie bardzo ciężko, tabliczkę mnożenia niby zna, ale metodą „kombinowaną”, trochę mnoży, trochę dodaje, mnożenie przez 9 liczy na palcach, dzielenie jest czystą porażką).

Najgorsze jest to, że mam wrażenie, że on się uczy tylko „na chwilę” i nie wiem gdzie jest moje dziecko, że niby słucha a po chwili nie pamięta. Po prostu zapomina czego wcześniej się nauczył, tak jakby w jego mózgu było miejsce na tylko jedną partię materiału i tylko z jednego przedmiotu. Przyrodę uwielbia. Wychowawczyni z kl. 1-3 mówiła, że jak tylko omawiali przyrodę, dziecku aż oczy się świeciły z zachwytu. Ponadto Kamil po prostu musi się przez chwilę poruszać w ławce. Zakłada sobie bluzkę na głowę, chowa głowę pod parapet, macha nogami, wydaje różne odgłosy. Odrabianie lekcji w domu jest koszmarem. Ponadto ma stwierdzoną nadwrażliwość na dźwięki. Jest to tylko część problemów. Czuję się pozostawiona na pastwę losu. Nie wiem, gdzie szukać pomocy. Boję się, co będzie dalej z Kamilem.

W PPP najpierw pani pedagog stwierdziła dysleksję. Kazała zrobić dziecku badanie słuchu i wzroku. Doniosłam wymagane badania, po czym przez 3 miesiące nie mogłam doprosić się o opinię, a przecież nadal nie wiem gdzie jest moje dziecko. Po otrzymaniu wybłaganej opinii, ze zdziwieniem stwierdziłam brak niektórych istotnych informacji przekazanych mi ustnie przez panią pedagog (w tym stwierdzenia dysleksji). Nie zależy mi na dysleksji u mojego dziecka, ale do licha, mógłby mi ktoś wreszcie powiedzieć, jak ja mam pracować z dzieciakiem i gdzie jest moje dziecko. Podporządkowałam Kamilowi wszystko, wychowawczyni z klas młodszych stwierdziła, że dzięki mnie otrzymywał promocję do klas starszych, ale po trzecim teście załamałam się. Zwątpiłam, czy to wszystko ma sens. Nie widzę efektów, boję się o przyszłość mojego dziecka, martwię się, że nauczyciele ze starszych klas nie będą mieli tyle cierpliwości do mojego syna. Staram się nie denerwować na dziecko, ale jak słyszę teksty typu : „Tak, bo ja jestem głupi”, „Nie interesuje mnie to”, „Nie potrafię”, to naprawdę mnie trafia, a przy tym to „zawieszanie się”... Pracujemy do pewnego momentu i dalej ani rusz i zazwyczaj Kamil „wykłada się” na łatwiejszych zadaniach, które przed chwilą rozwiązywał. Przerwy w pracy nie pomagają, bo po nich Kamil nie ma chęci do pracy i już zupełnie nie wiem gdzie jest moje dziecko mentalnie.

Matko, co jeszcze... Teraz już nie tak często, ale też jeszcze czasami ma takie „ataki”, że zaczyna strasznie szaleć, bić się z bratem, krzyczeć, skakać. Jest wtedy nie do opanowania. Sam też nie może się uspokoić. Gdy był młodszy, szalał, aż się w końcu rozpłakał. Zapewniam, że to jeszcze nie wszystko. Bardzo proszę o pomoc, co zrobić i gdzie jest moje dziecko, jak mam przywrócić go do normalności. Gdzie mam się zgłosić, jakie ćwiczenia stosować? Kto może mi pomóc?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Co oznaczą silne bóle i zawroty głowy oraz ataki paniki?

Witam! Na imię mam Marcin lat 30. Mój problem zaczął się ok 5 lat temu. Na samym początku historii nie będę ukrywał, że bawiłem się zbyt mocno, gdzie w towarzystwie używano marihuany amfetaminy oraz alkoholu, bawiłem się tak dosyć...

Witam! Na imię mam Marcin lat 30. Mój problem zaczął się ok 5 lat temu. Na samym początku historii nie będę ukrywał, że bawiłem się zbyt mocno, gdzie w towarzystwie używano marihuany amfetaminy oraz alkoholu, bawiłem się tak dosyć długo dokiedy nie zaczęły się problemy ze zdrowiem. Pracowałem za granicą i spotkała mnie przykrość, ponieważ zostałem napadnięty i rozbito mi głowę kijem bejzbolowym. Miałem dwie rany jedną za prawym uchem drugą na górnej części głowy (rany szyte)... Minęły ok dwa miesiące od tego wydarzenia, kiedy nagle w nocy w pracy dostałem bardzo silnych bóli głowy z tyłu i w górnej części głowy, piszczenie nieustanne w uszach oraz pulsowanie w tylnej części głowy, silne zawroty oraz nie wyraźne widzenie, zatykają się i strzela w uszach, silne bicia serca, zimne ręce jak lód, pocenie się. Myślałem, że to przejdzie, ale nic z tego. Po jakimś czasie udałem się do prywatnych lekarzy specjalistów. Pierwszy lekarz laryngolog stwierdził, że to objawy błędnika lecz po lekach, które mi przepisał nie pomogło, więc chorobę wykluczył skierował do neurologa lekarz ten wykluczył najgorsze, czyli krwiak. Przeprowadzone były badania EEG oraz tomografia komputerowa. Badania wykazały, że wszytko jest ok. kolejny lekarz kardiolog wykluczył nadciśnienie oraz choroby serca (przeprowadzone podstawowe badania). Po ostatniej diagnozie neurolog stwierdził, że to na tle psychicznym od czasu kiedy zaczęły się dziwne rzeczy dziać odstawiłem wszystkie używki. Wydawało mi się to dziwne, ponieważ nie czuję się, że jestem jakiś nie normalny? Wyszła dziwna sprawa, ponieważ neurolog przepisał mi na sen A*** 0,25 i to zaczęło pomagać w sytuacjach jakich mnie na początku przerażały. Dziwne ataki (interwencja pogotowia - oraz diagnoza chirurga ze nie widzi nic groźnego) lek ten jakby hamował to w jakiś sposób do dnia dzisiejszego biorę ten lek, tj. ok poł tabletki dziennie, ale to już nie pomaga jak na początku. Dodatkowo biorę lek przeciwbolowy, który w jakiś sposób hamuje bóle głowy. Próbowałem kontaktu z psychiatrą, ale otrzymałem leki po których wymiotowałem, czułem się bardzo źle (P*** czy jakaś taka nazwa) i polpranazol na uregulowanie bicia serca. Biorąc te leki nie mogłem pracować normalnie prowadzić auta itp. Napotkałem się z czasem ze boję sie przebywać wśród ludzi, tj. markety kościoły autobusy, bo zaraz robi mi się słabo i wpadam w szał. Z dnia na dzień jest coraz gorzej nie wiem co robić. Lekarz psychiatra stwierdził, że to silne stany lękowe i potrzeba psychoterapii ale kazał mi jej szukać ok. 100 km od mojej miejscowości. Boję się ponieważ jestem w związku małżeńskim mam malutką córeczkę i tylko ja utrzymuję rodzinę. Nie wiem co dalej czynić, więc piszę do Was o pomoc...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Problemy z oddychaniem - czy to nerwica?

W momencie kiedy się bardzo denerwuję mam duszności (nawet jak mówię, to muszę robić pauzy, bo nie mogę złapać oddechu) i czuję jak drętwieje mi twarz i głowa. Zaczynam się martwić bo zdarzyło mi się to już kilka razy. Takie objawy nie pojawiają się podczas wysiłku fizycznego, ani w nocy.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Lek przeciwdepresyjny a sterydy - jaki wpływ mają na zdrowie?

Witam, Od 4 miesięcy zażywam S*** 10 mg dziennie. Chciałem się dowiedzieć, czy leki tego rodzaju mogą być łączone razem z W*** (substancja aktywna stanazolol)? Chodzi mi o zdrowie fizyczne.
odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Anna Syrkiewicz
Lek. Anna Syrkiewicz
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Stany lękowe przed snem, złe samopoczucie, zły nastrój

Witam serdecznie. Od razu uprzedzam, że będzie to długi list, za co przepraszam! Mam 25 lat. Wczoraj w nocy, pierwszy raz od dawna, odczuwałam straszny niepokój, który uniemożliwił mi zaśnięcie (bywało już tak wiele razy w przeszłości). Wyglądało to następująco:...

Witam serdecznie. Od razu uprzedzam, że będzie to długi list, za co przepraszam! Mam 25 lat. Wczoraj w nocy, pierwszy raz od dawna, odczuwałam straszny niepokój, który uniemożliwił mi zaśnięcie (bywało już tak wiele razy w przeszłości). Wyglądało to następująco: zmęczona po całym tygodniu pracy, ok. 1:00 w nocy postanowiłam położyć się spać sądząc, że jak tylko przyłożę głowę do poduszki, to zasnę w mgnieniu oka. Dałam buziaka narzeczonemu, który został pooglądać coś w TV i się położyłam. Na chwilę faktycznie przysnęłam, lecz dosłownie na parę minut. Gdy otworzyłam oczy poczułam jak okropnie szybko bije mi serce, co pozbawiło mnie niemalże tchu. Zaczęły pojawiać mi się w głowie same niemiłe dla mnie myśli. Starałam się więc położyć na plecach i spokojnie oddychać, wciągając powietrze nosem i wypuszczając ustami. Niestety to nie pomogło. Zaczęło mi się przewracać w brzuchu, więc musiałam położyć się na bok, gdyż na wznak sprawiało mi to ból. Wstałam w końcu do ubikacji oddać mocz, gdyż poczułam nagłą potrzebę. Zajrzałam co robi narzeczony i ponownie się położyłam. Gehenny ciąg dalszy: zaczęła narastać we mnie już złość i frustracja, ponad to pociłam się, a gdy przysnęłam na sekundkę, to od razu śniły mi się niemiłe rzeczy i budziłam się "obśliniona" (może nie jak wściekły pies, ale tak, że miałam mokre usta i poduszka była wilgotna) i spocona. Palpitacja serca wciąż nie ustawała. Wydawało mi się, że to wszystko trwa wieki, a okazało się, że minęło dopiero niecałe półtorej godziny odkąd się położyłam. W końcu narzeczony położył się obok mnie, chwilę mnie pogłaskał i zasnęłam. Spałam do rana bardzo złym i męczącym snem. Ostatecznie wstałam bardzo późno, bo ok. 11.30. Włosy miałam całe "tłuste" od tego pocenia się, klatka piersiowa też była wilgotna. Jak spojrzałam w lustro, to się przestraszyłam. Miałam całą opuchniętą twarz i oczy - jakbym całą noc nie spała i płakała. Mam dziś w rezultacie okropny nastrój, niemalże depresyjny. Jestem niemiła, nieszczęśliwa i opryskliwa. Dodam coś więcej o sobie, żeby łatwiej było cokolwiek poradzić. Jestem młodą osobą, w miarę aktywną fizycznie, chodzącą do pracy, będącą w długoletnim związku. Mam stwierdzoną od roku niedoczynność tarczycy i biorę E*** 50, przyjmuję też antykoncepcję doustną już od jakichś 6 lat. Jestem wegetarianką. Od dziecka lubiłam się "kołysać" do snu, łatwiej przy tym zasypiałam. Kiedyś robiła to przedszkolanka i siostra, potem robiłam to sama bujając się lekko na prawym boku. Zdarza mi się robić to nadal, dlatego nie sprawia mi kłopotu fakt, że narzeczony położy się później, bo przynajmniej jak mam kłopot z zaśnięciem, to mogę się pobujać. Wstydzę się tego, ale czasem to robię, bo ważniejsze jest dla mnie wyspanie się niż poczucie wstydu. Jestem osobą nieco neurotyczną i dość wrażliwą - często długo rozmyślam nad swoimi poczynaniami i tym co np. powiedziałam. Bardzo przejmuję się przykrymi rzeczami, które dzieją się na świecie - szczególnie, gdy dotyczy to zwierząt. Potrafię długo o tym myśleć, płakać z tego powodu, czuję się wtedy bardzo bezsilna i nieszczęśliwa. Mam za sobą 2 ciężkie lata. Dosyć niedawno, bo 2 lata temu musiałam uśpić mojego ukochanego psa, który był śmiertelnie chory. Przeszedł on bardzo wiele, był leczony 6 lat, codziennie patrzyłam na jego zmagania z chorobami, codziennie dawałam leki, robiłam zastrzyki itd. W końcu nadszedł ten najgorszy dzień. Na wszystko patrzyłam, wpadłam w histerię, nie potrafiłam opanować płaczu, rozpaczy itd. Do dziś widzę w myślach jak pies umiera, jak oczy robią się mgliste. Nie potrafię o tym nawet mówić, zawsze wtedy płaczę. Psa pochowałam na podwórku u narzeczonego, ale to nie przyniosło żadnej ulgi. Nawet nie chodzę tam go odwiedzać, bo kojarzy mi się to tylko ze śmiercią i trupem. Rok później zmarła moja babcia, miesiąc po wylewie. Patrzyłam na jej bezwładność, płakałam. O tym też nie umiem mówić. Tak więc ciężki okres mam za sobą. Praktycznie przez cały rok po śmierci psa byłam do niczego, ciągle płakałam, miałam ciągle te same koszmary dotyczącego mojego zmarłego psa, nie mogłam spać, nic mnie nie cieszyło, miałam straszny problem, aby w ogóle funkcjonować jak człowiek, czułam się jak zombie. Byłam nawet u psychiatry i psychologa, ale byli kompletnie do niczego (nie ubliżając nikomu - sama jestem psychologiem). Psychiatra powiedział: "proszę zadbać o higienę snu, a na pewno się poprawi". Nawet nie zapytał o chorą tarczycę, a psycholog: "proszę skupić się na pozytywnych aspektach życia, na związku z narzeczonym i waszym wspólnym życiu". Tyle to ja sama sobie mogę powiedzieć. Poddałam się więc. Zrobiłam sama badania krwi, okazało się że mam chorą tarczycę, więc ucieszyłam się (o, ironio) bo myślałam, że będą mogła ją obwinić za wszystko, ale niestety. Leczę się i jest nieco lepiej, ale tylko nieco. No i potem babcia zmarła i powróciło wszystko jak bumerang. Znowu zaczęłam panicznie bać się śmierci. Uznałam, że życie jest bezsensowne itd. Jednak jakoś powoli wracałam do siebie. Miewam różne okresy - raz jestem do niczego, a innym razem tryskam humorem. W sierpniu na wakacjach czułam się słabo, zero humoru i chęci do czegokolwiek - mimo że byłam w pięknym miejscu itd. Natomiast 2 tygodnie temu, przez tydzień miałam świetny humor, czułam się wspaniale, byłam wesoła, nic mnie nie martwiło, było super. Dziś jak wstałam po tej okropnej nocy, to już się nie pozbierałam. Bywało już wiele razy tak, że miałam nocne palpitacje serca i źle przez to spałam (od wielu lat co jakiś czas się to pojawia). Pojawiały się też natrętne myśli. W tym tygodniu bardzo pociłam się w nocy, mimo otwartego okna. Ściekały wręcz strużki potu po klatce piersiowej. Często zdarza mi się "ślinić". Często też mam kłopoty ze snem, tzn. ciężko zasypiam i gdy wstaję, nie czuję się wypoczęta. Często (tzn. nie kilka razy w nocy, tylko raz na noc, ale np. kilka razy w tygodniu) wstaję oddawać mocz w nocy, mimo że nie piję dużo przed snem. Jest lepiej, gdy mam w miarę stały tryb dnia, czyli kładę się między 00:00-1:00 i wstaję o 9 do pracy. Bywa, że śpię świetnie, ale to rzadkość. Żeby móc funkcjonować w pracy na drugi dzień i móc też podejmować inne aktywności (chodzę 3 razy w tygodniu na zajęcia fitness), muszę czasem brać przed snem 2 tabletki P*** 50mg - nawet to czasem nie pomaga, ale z reguły śpię po tym bez kłopotu. Bardzo proszę o jakąś poradę, co mi dolega w ogóle, czy to depresja? Może jest jakiś specjalista, do którego mogłabym się udać? Ostatnimi czasy czułam się naprawdę całkiem nieźle, ale dziś to jest katastrofa. Z góry ogromnie dziękuję!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Uciążliwy ból - dyskopatia, przebyty udar czy nerwica?

Mam 30 lat. Dwa miesiące temu trafiłam do szpitala: zaburzenia elektrolitowe, tachykardia, skoki ciśnienia i drgawki drżenia nóg, wieczorem pobudzenie i bezsenność, a potem tylko tachykardia drżenia nóg, potworny ból głowy z tyłu głowy po prawej stronie oraz klatki...

Mam 30 lat. Dwa miesiące temu trafiłam do szpitala: zaburzenia elektrolitowe, tachykardia, skoki ciśnienia i drgawki drżenia nóg, wieczorem pobudzenie i bezsenność, a potem tylko tachykardia drżenia nóg, potworny ból głowy z tyłu głowy po prawej stronie oraz klatki piersiowej. Temu wszystkiemu towarzyszyła ogromna duszność. Potem leki przeciwpadaczkowe i antydepresanty. Zanim trafiłam do szpitala, upadłam na prawy bok. Dziś już nie jestem na lekach, a jedyne co pozostało to zdrętwiała prawa półkula z tyłu głowy i cała prawa strona twarzy ból w okolicy oka, zdrętwiały cały prawy bark i prawa ręka. Drętwienie ustępuje w 50% jak pływam codziennie kraulem, ale twarz jest zdrętwiała cały czas. Gorzej się czuję przez te dolegliwości. Mam dyskopatię L-S (wykazał to rezonans), która doskwiera, ale jakoś sobie radzę z nią - rehabilitacja DBC i basen. Jednak, kiedy nie ćwiczę, to rezultat jest taki, że cała prawa strona mego ciała jest zdrętwiała. Czy to rzeczywiście nerwica lękowa? Jedyna sprzeczność we mnie to fakt, że od lutego bieżącego roku, kiedy to dostałam dyskopatii w odcinku L-S przestałam uprawiać sporty - ukochane sporty zimowe i jeździć na rowerze, ukochanych rolkach - załamał się mój świat. Sport dawał mi ogromne szczęście, to była pasja. Pozostał mi ból krzyża. Dziś jest lepiej, ale tęsknię za tą swobodą życia bez ciągłego bólu.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Anna Syrkiewicz
Lek. Anna Syrkiewicz
Patronaty