Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 3 6

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Co robić gdy nie pomagają leki na depresję?

  Witam, Mój mąż jest chory na depresję - bierze już od ponad kilku lat leki, niestety żadne mu nie pomagają, teraz to chyba bierze ósmy lek z kolei i nic żadnej poprawy - jak można dobrać leki choremu aby...

  Witam, Mój mąż jest chory na depresję - bierze już od ponad kilku lat leki, niestety żadne mu nie pomagają, teraz to chyba bierze ósmy lek z kolei i nic żadnej poprawy - jak można dobrać leki choremu aby zaczęły pomagać? On już ta chorobą jest tak załamany, mówi non stop o samobójstwie, choć ostatnie dwa miesiące spędził w szpitalu na oddziale depresji, nic mu to nie pomogło, wręcz przeciwnie - teraz czeka na oddział dzienny, ale jak widać terapia też nic nie daje, więc chyba tylko leki zostały, ale jak je dobrać? Magda

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Mam wątpliwości co do diagnozy psychiatry - czy to na pewno depresja?

Witam. Jak powinno się prawidłowo diagnozować zaburzenia depresyjne? Czy jedna wizyta lekarska, oparta na powierzchownym wywiadzie, wystarczy, by stwierdzić, iż u pacjenta występują biochemiczne przyczyny zaburzeń? Czy nie powinno się raczej zlecać badań dodatkowych, które mogłyby wykluczyć medyczne przyczyny...

Witam. Jak powinno się prawidłowo diagnozować zaburzenia depresyjne? Czy jedna wizyta lekarska, oparta na powierzchownym wywiadzie, wystarczy, by stwierdzić, iż u pacjenta występują biochemiczne przyczyny zaburzeń? Czy nie powinno się raczej zlecać badań dodatkowych, które mogłyby wykluczyć medyczne przyczyny lub szczegółowo je określić i na podstawie takich badań dobrać pacjentowi lek? W moim przypadku lekarz stwierdził zaburzenia na podstawie rozmowy i przepisał lek. W razie gdybym się źle po nim czuł, miałem próbować innego. Przeczytałem ulotkę i czytając o możliwych skutkach ubocznych, postanowiłem nie brać lekarstwa. Nie mam zaufania do takiej metody na chybił trafił. Przecież nawet nie wiem, czy przyczyną moich problemów są czynniki biochemiczne, czy może tylko psychologiczne. Zanim zacznę brać jakiś lek, wolałbym się upewnić, co mi konkretnie dolega.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Gdzie powinieniem się udać jeśli to depresja?

21 lat, M. Myślenie o "sznurze" jako o najlepszym i ostatecznym rozwiązaniu problemów pojawiło się, gdy mój wiek był jednocyfrowy, i tak przez kolejne 10 lat (jak widać jestem teoretykiem skoro piszę ten post. Być może na początku wiązało się...

21 lat, M. Myślenie o "sznurze" jako o najlepszym i ostatecznym rozwiązaniu problemów pojawiło się, gdy mój wiek był jednocyfrowy, i tak przez kolejne 10 lat (jak widać jestem teoretykiem skoro piszę ten post. Być może na początku wiązało się to z nową szkołą, później zostało z przyzwyczajenia. Myśli samobójcze były częste i natrętne, że jeśli nic mi się nie będzie udawać to zawsze zostaje to wyjście. myślałem, że przeszło mi to i jest lepiej, ale powoli zapadam się znowu. Nic nie przynosi mi satysfakcji, wszystko co robię po prostu "zapycha" czas. Nie mam problemów ze snem - mogę spać 12 godzin, podobnie z jedzeniem (przygotowywanie posiłków to doskonały sposób na kolejne godziny), oddalam od siebie myśli o aktualnych obowiązkach przeglądając internet, czytając gazety. Często "przerzucam" stare czasopisma. Problemy z koncentracją na jednej czynności dłużej niż kilkadziesiąt minut miałem praktycznie zawsze. Wykazuję mnóstwo krótkotrwałych zainteresowań, często sprzecznych z aktualnymi celami, nie przejmuję się przyszłością, nie planuję czegokolwiek, próby myślenia o tym są dla mnie nie do zniesienia. Od 18 urodzin nie chcę pogodzić się z dorosłością, nie chcę widzieć siebie w jakiejkolwiek poważnej roli. Uciekam od rzeczywistości chciałbym ciągle poznawać nowe rzeczy, nie zatrzymywać się, a pragnienie spokojnego trwania w miejscu tłumaczę sobie "obecnym stanem". Ciągle rozpamiętuję rzeczy, które mogłem zrobić w przeszłości jak do tej pory pisałem o sobie, bo ludzie praktycznie dla mnie nie istnieją. Nie wzbudzają jakichkolwiek emocji. Bezosobowe otaczające mnie ciała przedstawiające roszczenia. Staram się zachować pozory, podtrzymuję "rozmowy o niczym", ale np. szczerze śmieję się z absurdalnych żartów. Wcześniej po prostu mało spotykałem się z ludźmi w szkole średniej i wcześniej, ale teraz specjalnie unikam kontaktów - dyskusja z grupą nie sprawia mi problemów, ale rozmowa z nową osobą to traumatyczne przeżycie. W kontaktach z kobietami przez lata w mojej głowie panowała absolutna pustka i panika, o czym mógłbym rozmawiać z dziewczyną - każda dziewczyna, z którą pogadam parę minut wydaje się bardzo miłą, ale to koniec skali emocji. Nie ma nic ponadto. Emocje i rozpacz ludzi wokół mnie stanowią dla mnie zagadkę, czy raczej powód do zastanowienie dlaczego nic nie odczuwam, bo przecież nie przejmuję się obcymi problemami - odczuwam potrzebę przebywania z ludźmi lecz wydaję się, że nie miałbym nic do zaoferowania i narzucałbym się, prawie każdy komentarz kogoś na temat mojej osoby wydaje się być szyderstwem (wiem, że tak nie jest, ale coś wewnątrz nakazuje tak sądzić), dlatego staram się być "niezauważalny". Wygląd fizyczny nie niepokoi mnie zbytnio, kiedyś stanowił problem, ale to już przeszłość skoro i tak wszystko zależy od psychiki. Pisałem ten post kilkadziesiąt minut i usunąłem wiele nadprogramowych "mój" "mnie" "moich" ale i tak pewnie aż roi się od tego w tekście :P. Na koniec napiszę, że wszystko i tak rozbija się o pseudofilozoficzne kosmologiczne rozważania, wg których życie jednostki nic nie znaczy w skali i czasu wszechświata, czy chociaż ameby państw rozpełzające się po kuli ziemskiej przez setki lat przy których ludzkie egzystencje to mignięcia świetlików.

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Dlaczego moja 3-letnia córka nie mówi?

Witam, mam taki problem, bo ona mało co mówi, tylko takie słowa, jak: mama, tata, pić, daj, ał. Dużo słów używa, których się nie rozumie, nuci kilka piosenek, używając swoich słów, najgorsze jest to, że mało reaguje na polecenia typu:...

Witam, mam taki problem, bo ona mało co mówi, tylko takie słowa, jak: mama, tata, pić, daj, ał. Dużo słów używa, których się nie rozumie, nuci kilka piosenek, używając swoich słów, najgorsze jest to, że mało reaguje na polecenia typu: przyjdź, patrz, podaj itp., nie pokazuje czego chce, trzeba się domyśleć, jak coś mocno chce lub nie chce, to piszczy, byliśmy u neurologa, ale nic jej nie jest pod tym względem.

Co dalej mamy robić?

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Anna Tońska-Szyfelbein
Mgr Anna Tońska-Szyfelbein
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Czy dziecko mojej siostry może mieć autyzm?

Witam! Kilka miesięcy temu odwiedziłam siostrę, ma syna w tym samym wieku co moja córa! Nie widuje go często, ale jego zachowania podczas naszej wizyty zwróciły moją uwagę, nie tylko moją, ale i kilku innych osób. Widziałam Go w listopadzie,...

Witam!

Kilka miesięcy temu odwiedziłam siostrę, ma syna w tym samym wieku co moja córa! Nie widuje go często, ale jego zachowania podczas naszej wizyty zwróciły moją uwagę, nie tylko moją, ale i kilku innych osób. Widziałam Go w listopadzie, potem dwa miesiące później, nie zrobił w tym czasie żadnego postępu, potem widziałam Go miesiąc po miesiącu i zachowanie było takie samo jak w miesiącach poprzednich (unika kontaktu wzrokowego, nie reaguje na imię, nie mówi, podobno kiedyś mówił: mama, tata, baba), nie zwrócił kompletnie uwagi na swoich rówieśników! Nie sygnalizuje, że chce zejść z huśtawki, mimika twarzy zerowa, przy czym uśmiecha się, przytula się rzadko! Gdy wzięłam go na ręce, sparaliżowało go, odgiął się do tyłu, tak jakby zatykał uszy, reaguje np. na ulubioną reklamę czy teledysk. Biegnie wtedy z drugiego końca domu (nic nie jest w stanie go odciągnąć od TV). Napomknęłam siostrze, że niepokojące to jest! Ona mi powiedziała, że on codziennie taki nie jest. Moje pytanie brzmi, czy możliwe jest, żeby on się zmienił na te dni, w które go widziałam? Nie wiem, czy mam siostrze coś sugerować?

Dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Anna Tońska-Szyfelbein
Mgr Anna Tońska-Szyfelbein
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Jak zrobić, żeby się zabić?

Chcę się zabić, nie mam siły już walczyć z problemami, pomóżcie mi wybrać jak, tylko żeby było szybko.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Moja matka niedługo przestanie chodzić - dlaczego?

Witam, piszę bo już nie mam siły. Moja mama ma 57 lat, od 7 zaczęła chorować i miewać poważne problemy z chodzeniem. Na początku lekko się zataczała i to czasami, później nie mogła już chodzić szybko, zataczała się gdy jej... Witam, piszę bo już nie mam siły. Moja mama ma 57 lat, od 7 zaczęła chorować i miewać poważne problemy z chodzeniem. Na początku lekko się zataczała i to czasami, później nie mogła już chodzić szybko, zataczała się gdy jej nie trzymano, teraz prócz tego doszło uginanie się samowolne nóg i bolące sztywnienie wszystkich stawów. Po oczach widać, że nie nadążają za ruchem. Ruchy są ogólnie jakby zwolnione. Była już u wielu lekarzy. Niestety nie wiedzą co jej jest, badania wykazały lekką miażdżyce, żyły drożne, wynik badania radiologicznego - zaostrzenie krawędzi trzonów C6-C7 o charakterze zwyrodnieniowym. Tarcza m-kręgowa tej wysokości obniżona, następne wygładzenie lordozy odcinka L - kręgosłupa. Pojedyncze, brzeżne osteofity w obrębie trzonów kręgów L3-L4, przestrzeń m- kręgowa L5-S1 w tylnym odcinku przewężona. Proszę o szybka odpowiedź, dziękuję!
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Jak pomóc koleżance, która mówi, że chciałaby się zabić?

Witam, Moja koleżanka ma 15 lat. Od kilku miesięcy dziwnie się zachowuje. Twierdzi, że ma depresję. Często mówi o tym, że chciałaby się zabić. Wspólnie z 2 koleżankami rozmawiałyśmy z nią o tym. Mówi, że nie wie dlaczego tak...

Witam, Moja koleżanka ma 15 lat. Od kilku miesięcy dziwnie się zachowuje. Twierdzi, że ma depresję. Często mówi o tym, że chciałaby się zabić. Wspólnie z 2 koleżankami rozmawiałyśmy z nią o tym. Mówi, że nie wie dlaczego tak się zachowuje. Dwa razy się cięła, nie wiemy jak jej pomóc. Jej rodzice nic o tym nie wiedzą. Ostatnio chciałyśmy do nich pójść, ale stwierdziła, że jest już lepiej, że wszystko już ok, i jest szczęśliwa. Ale sytuacja oczywiście się powtarza. Nie wiemy jak jej pomóc. Nie widzimy powodów dla których miałaby się tak czuć. Ma kochającą rodzinę, w której nie ma problemów. Nie chodzi też o miłość, bo nie miała chłopaka, ani się w nikim nie zakochała. Czasami dość dziwnie się zachowuje, np. ostatnio na imprezie urodzinowej, na której było kilku bliskich znajomych zamknęła się w pokoju i siedziała tam sama. Jak do niej przychodziłyśmy mówiła, że nie mamy się przejmować i dalej bawić, oczywiście potem wszyscy wspólnie do niej przyszliśmy, ale najczęściej zachowuje się tak jakby wszystko było ok. Wspólnie z nami się śmieje i żartuje. Potem przychodzi do domu i pisze, że nie potrafi dalej żyć. Itd. Naprawdę nie wiemy dlaczego tak się dzieje, a bardzo chciałybyśmy jej pomóc. Martwię się o nią. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Czy jestem chora na depresję, czy to nerwy?

Witam serdecznie, zacznę od tego iż czasem nie umiem pohamować swych emocji jeśli nie mogę sobie z czymś poradzić, ale uparcie do celu dążę. Wykańczam czasem siebie przez to i bliskie mi osoby, nie wiem jak to powiedzieć, ale sama...

Witam serdecznie, zacznę od tego iż czasem nie umiem pohamować swych emocji jeśli nie mogę sobie z czymś poradzić, ale uparcie do celu dążę. Wykańczam czasem siebie przez to i bliskie mi osoby, nie wiem jak to powiedzieć, ale sama samoistnie się krzywdziłam bijąc się, czy nawet dusząc, sprawiając nawet krzywdę tym postępowaniem i czynami swoim bliskim. Miałam straszną siłę w sobie i czasem nie wiedziałam co mówię i czynię, bowiem będąc w takim stanie po prostu zanadto się słowami zagalopowałam. Moi rodzice i mój narzeczony mają dosyć takiego mojego zachowania, ciągle chodzę podenerwowana, zestresowana… Studiuję, ale chciałabym pracy, mam również niską samoocenę swej osoby. Nie chcę sobie tutaj wmawiać żadnej choroby, może po prostu jestem słaba psychicznie, ale jedno wiem, iż chcę z takim stanem skończyć, nie krzywdzić siebie i swych bliskich poprzez krzyki, rękoczyny itp. Czasem nawet miałam myśli samobójcze, po co jestem i po co żyję jak i tak się nie nadaję do niczego. Mój stan owy się ciągnie już od 3 lat, a ja nie chcę krzywdzić siebie, swych bliskich i swej 2 połowy, chcę żyć. Dodam również iż czasem dopadają mnie myśli złości i powiedzenia czegoś głupiego, a potem to żałuję. Co zatem ze mną jest nie tak? Proszę mi pomóc

odpowiada 3 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Dorota Nowacka
Mgr Dorota Nowacka

Czy mam nerwicę i jak mam ją leczyć?

Mam 24 lata. Jestem nerwowa bardzo. Codziennie borykam się z nerwami. Przez kłótnie z partnerem brak mi cierpliwości i dobrego podejścia do dziecka i samej siebie. Mam mieszane uczucia do większości spraw, co mi sprawia problem w podejmowaniu decyzji, nie...

Mam 24 lata. Jestem nerwowa bardzo. Codziennie borykam się z nerwami. Przez kłótnie z partnerem brak mi cierpliwości i dobrego podejścia do dziecka i samej siebie. Mam mieszane uczucia do większości spraw, co mi sprawia problem w podejmowaniu decyzji, nie wychodzę praktycznie z domu. Przestałam dbać o siebie jako kobietę, bo stwierdziłam, że to nie ma sensu. Zaczęło wszystko mnie drażnić, wszystko - od przestawienia jednej rzeczy w domu do rzeczy, o które poprosiłam partnera kilkakrotnie, które zostają zignorowane. Z nerwów potrafię albo nie jeść tydzień, albo jeść na masę przez miesiąc, tyję z miesiąca na miesiąc. Ciągle mam zły humor, nie potrafię się skupić na codziennych obowiązkach co mnie też irytuje. Zamykam się w sobie od 3 m-cy, przestałam się spotykać ze znajomymi. Denerwuję się przed każdym spotkaniem ze znajomymi w większym gronie. Rozmowy z partnerem zamieniły się w kłótnie.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak pomóc dziecku autystycznemu, które mieszka za granicą?

Witam! Niedawno dowiedziałam się, że u mojej kuzynki dziecka (4 latka) zdiagnozowano autyzm. Bardzo długo była z tym sama i na dzień dzisiejszy cała ta sytuacja ją przerosła. Mieszka w Nowym Jorku, mała spotyka się z tamtejszymi terapeutami,...

Witam!

Niedawno dowiedziałam się, że u mojej kuzynki dziecka (4 latka) zdiagnozowano autyzm. Bardzo długo była z tym sama i na dzień dzisiejszy cała ta sytuacja ją przerosła. Mieszka w Nowym Jorku, mała spotyka się z tamtejszymi terapeutami, ale z tego co widzę, mojej kuzynce przydałaby się pomoc specjalisty. Kogoś, kto mógłby wesprzeć ją, może jakaś terapia dla rodzin. Bardzo proszę o informację odnośnie do adresów stowarzyszeń działających na terenie USA, a dokładnie Nowego Jorku lub o adresy polskich specjalistów za granicą, którzy mogliby pomóc. Z góry dziękuję za pomoc.

Pozdrawiam serdecznie!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska

Po co mi zaświadczenie o niezdolnosci do pracy i czy coś mi się należy z tego tytułu?

Witam was, nie wiem co mnie skłoniło do napisania tego, może dlatego, że już sama sobie pomóc nie potrafię. Czytałam większość postów i nigdzie nie widziałam podobnych problemów do moich, zacznę od początku. Gdy chodziłam do zerówki wszystko było OK....

Witam was, nie wiem co mnie skłoniło do napisania tego, może dlatego, że już sama sobie pomóc nie potrafię. Czytałam większość postów i nigdzie nie widziałam podobnych problemów do moich, zacznę od początku. Gdy chodziłam do zerówki wszystko było OK. Nie zważałam na komentarze dotyczące mojego wyglądu itp., bo miałam rodzinę, chociaż koleżanki i koledzy wytykali mnie palcami, bo nie miałam ani ładnych cuchów, ani butów, wszystko dostawała siostra starsza ode mnie, ciężko mi o tym pisać, bo wolałabym zapomnieć, bo tak najłatwiej, ale nie daję sobie rady już, nawet psycholog przepisał mi tabletki na depresję, ale po nich zaczęły się dziać jeszcze gorsze rzeczy. Nie mogłam sypiać, bo śniła mi się rodzina, która mnie bardzo zraniła - do dziś boję się spać, biorę tabletki na sen, ale nie pomagają, a biorę maksymalną dawkę. Pod koniec 6 klasy siostra, której nie chcę wspominać i pamiętać, poznała chłopaka starszego od siebie - dziś ma 26 lat, ona 23, a ja 19. Wszystko było dobrze do czasu, gdy nie zamieszkał u nas - wolałabym pisać u nich, bo nie chcę mieć z nimi nic wspólnego i przepraszam z góry za błędy. Od czasu gdy zamieszkał dziwnie się zachowywał w stosunku do mnie, puszczał filmy pornograficzne gdy jej nie było, dobierał się do mnie w taki sposób, że nie mogłam odejść, był zbyt silny. Na jej 18-tkę złapał mnie i chciał wsadzić gdzieś rękę, zaczął przychodzić co noc, mówił mi, że każdą może mieć - to, co opowiadam to jest bardzo krótkie streszczenie tego. Gdy skończyła 21 lata zaszła w ciążę z nim, byłam zła na siebie, bo wiedziałam, że źle robi, że ja coś zrobiłam źle, obwiniałam się, szukałam wsparcia w każdej nieznajomej osobie, w każdym chłopaku jakiego miałam i każdy mi mówił, że wszystko będzie dobrze, ale potem mnie rzucali - wpadłam w jeszcze większą depresję, bo nie potrafiłam się pozbierać. Po 10 nieudanych związkach chciałam jak najszybciej uciec stamtąd, zapomnieć o bólu, cierpieniu, o nich, o tym kim jestem, skąd jestem i gdzie się urodziłam. W szkole mi gorzej szło, przestałam wychodzić na dwór, często się dołowałam, głodziłam się, nie chciałam z nikim rozmawiać, wolałam siedzieć sama w pokoju. Gdy urodziła dziecko chciałam jechać do szpitala w odwiedziny - był on i ja, niedaleko jakiegoś lasu się zatrzymał, powiedział, że zrobimy to tu i teraz - wystraszyłam się, mówiłam „nie”, gdy zobaczył we mnie gniew, gdy krzyczałam powiedział, że żartował. Pojechaliśmy do niej. Ona już wtedy zaczęła mnie nie lubić, nie wiem czemu, w dzieciństwie zawsze razem się trzymałyśmy kocham ją, ale nie potrafię się pogodzić z tym, nie wytrzymałam tego cierpienia, tego wszystkiego co działo się od 6 klasy do 16. roku życia i powiedziałam jej - wkurzyła się, zaczęła płakać, a ja poczułam się lepiej, bo jej w końcu powiedziałam co mnie boli. Myślałam, że porozmawia ze mną, ale ona wyszła z pokoju, po kilku godzinach wróciła wesoła jakby nigdy nic, nie odezwała się, pojechała na 5 dni do niego - wzięła brata, brat też miał z nim dobre kontakty od zawsze. Następnego dnia powiedziałam rodzicom - matka nic na to, ojciec powiedział, że każe mu się wynieść, nie dotrzymał słowa, zabolało mnie to, zaczęłam nienawidzić wszystkich chłopaków i rodzinę, znajomych, przyjaciółki, bo zawsze się wywyższały, nigdy nie potrafiłam odmówić pomocy innym, zawsze byłam, gdy potrzebowali, ale oni nie - odwrócili się ode mnie wszyscy. Straciłam nadzieję, zaczęłam się ciąć za każdą przykrość, za wszystko, za każde słowo, cięłam się coraz częściej, nie jadłam tylko paliłam 3 paczki dziennie minimum, nie wychodziłam na dwór, zawsze miałam zasłonięte zasłony, nie chodziłam do szkoły. Często miałam wrażenie, że nikt mnie nie lubi i tak było - spotkałam chłopaka, był miły, myślałam, że będziemy ze sobą, że pomoże mi wyjść z tego, spojrzeć na świat inaczej niż inni moi byli, obiecywał, wspierał mnie, ale po jakimś czasie znudziłam mu się, stwierdził, że jestem zbyt dziecinna chociaż nie miał powodów by tak twierdzić - prosiłam go żeby tego nie robił, żeby odpisał, że jadę do niego, ale nic, tak po prostu zerwał, odszedł ode mnie. W wieku 17 lat postanowiłam się zmienić na gorsze, sama nie wiem na jakie, może na dobre - poznałam chłopaka, z którym do dziś jestem, ale nie potrafię pokochać i zaufać, boję się zranienia kolejnego i powrotu do domu, do nich, do osób, które mnie nienawidzą, nie szanują, są złe i mi nigdy nie pomagały - gdy powiedziałam rodzeństwu o tym śmiali się ze mnie, że kłamie, ja się popłakałam. Tego dnia chciałam to zakończyć, ale nie potrafiłam, z każdym dniem tęskniłam za nimi, nie mogłam znieść tego bólu. Moja matka też ma depresję i nikt jej nie pomógł, oboje są chorzy, ojciec jest alkoholikiem - dzień w dzień pije z tego co wiem. Ostatnio odwiedziłam ich rok temu, kupiłam mu piwo, chciałam jakoś pogodzić się, nie wiedziałam, że wpadł aż tak w alkoholizm, zaczęli mi mówić, że jestem upośledzona, bo daje mu jeszcze piwo, a ja nie wiedziałam. Obgadywali mnie z siostrą na gg i mojego chłopaka, lecz teraz jest inaczej - chłopaki zaczęli mnie podrywać, rodzina wydzwania czasami, lecz ja już nie chcę ich znać, bo nigdy mnie nie przeprosili. Zaczęłam się mścić na chłopakach za to co oni mi zrobili, czułam ból i zadowolenie, że tak robię, dla mnie ich ból był zadowoleniem, stałam się taka, jaką bym nie chciała być, jak rodzina bez miłości nie kochająca się. Za każdym razem, gdy ktoś się pytał jak tam rodzina wypierałam się ich, ale nadal tęsknię, a zmienić się nie mogę, nie potrafię, czasami mam dni załamania, a czasami jest tak, jakby nic mi nie było. Nie wiem czemu, ale dalej nie wchodzę na dwór. Boję się spać w nocy, kilka razy połknęłam tabletki, chciałam się zabić, nie chciałam żyć bez nich, bo ich potrzebuję, ale też nienawidzę i nie chcę się do nich przyznawać, bo oni nigdy mnie nie zrozumieją ani nie odwiedzą, a tym bardziej nie pomogą. Zawsze były dla nich ważne pieniądze. Mam dni takie, że wychodzę na dwór i dni takie, że nie chce patrzeć na siebie w lustrze, a tym bardziej wychodzić. Nienawidzę swojego imienia i nazwiska, to jest ciężkie, jest wiele rzeczy jeszcze, ale boję się o tym mówić. Ostatnio, gdy odwiedziłam ich brat powiedział: „nawet jeśli masz rację, to i tak byś nie wygrała w sądzie, bo on ma szkołę” - tak, ma szkołę, a ja nie - gdy zaczynałam chodzić to ja rzucałam, bałam się prawdziwej siebie. Chcę być inną osobą, nie mogę znieść myśli, że mówią mi, że jestem podobna do matki. Gdy mi coś nie wychodzi mam ochotę się zabić, ale wiem, że zranię tym nie tylko siebie, ale i bliskich, czyli chłopaka, bo tylko jego interesuje moje życie i jego rodzinę, a przede wszystkim Boga. Od 6 klasy rozmawiałam z nim, wierzyłam w niego, zawsze miałam nadzieję, że będzie lepiej. Wiem, że istnieją osoby z większymi problemami niż ja i im współczuję, bo „bez cierpienia nie ma współczucia”. Czasami, gdy jestem mila dla innych, ludzie to wykorzystują. Nie wiem co mam robić. Proszę, pomóżcie mi, boję się, że kiedyś nie wytrzymam i się powieszę, nie panuję nad nerwami, nad tym wszystkim. Chodzę do psychiatry od dwóch lat i bez skutku, mój umysł walczy skutecznie z tabletkami. Lekarz chce mi wypisać zaświadczenie o niezdolności do pracy - chciałabym wiedzieć, czy coś mi się należy za to i po co jest to zaświadczenie. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Dotyczy: Neurologia Depresja

Czy mam ADHD? Czy ze mną wszystko jest dobrze?

Witam, mam 20 lat. Już od małego miałem dużo więcej energii niż moi rówieśnicy, miewałem napady, które mnie pobudzały dawały mi wtedy nazywałem to "nadludzką siłą". Miałem wtedy dużo więcej energii, dużo więcej siły i ogólnie wszystko mi się wyostrzało,...

Witam, mam 20 lat. Już od małego miałem dużo więcej energii niż moi rówieśnicy, miewałem napady, które mnie pobudzały dawały mi wtedy nazywałem to "nadludzką siłą". Miałem wtedy dużo więcej energii, dużo więcej siły i ogólnie wszystko mi się wyostrzało, mogłem nad tym kontrolować, trwało to nie dłużej jak 30 minut, miałem to często, przynajmniej z 5 razy na tydzień. Teraz jak już jestem starszy uspokoiło się to, ale dalej mam podobne napady siły, na szczęście wykorzystuję to w pracy. Czy coś ze mną jest nie tak?? Czy może mam jakaś odmianę ADHD?? A i jeszcze nie raz mam tak, że gdy patrzę na przyjaciół bądź znajomych to wyobrażam sobie jak im robię krzywdę, albo jak zabijam ludzi.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Co mam myślec o tym, że byłabym gotowa kogoś zabić?

Czasem miewam stany lękowe, najczęściej podczas pracy i w środkach komunikacji: samochodach, autobusach. Przyzwyczaiłam się już do tego, ale dziś na wykładach przeszła mi przez głowę myśl, że jestem w stanie kogoś zabić - spanikowałam. Jak mogę o czymś takim...

Czasem miewam stany lękowe, najczęściej podczas pracy i w środkach komunikacji: samochodach, autobusach. Przyzwyczaiłam się już do tego, ale dziś na wykładach przeszła mi przez głowę myśl, że jestem w stanie kogoś zabić - spanikowałam. Jak mogę o czymś takim myśleć? Co, jeśli mam słabą psychikę? Gdzie się udać po pomoc? studentka

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy poczucie, że w Polsce marnuję swoje życie może być spowodowane depresją?

Witam, mam 25 lat, mój problem polega na tym, że przeraźliwie boję się przyszłości. Boję się co będzie po trzydziestce, jeżeli teraz nic mnie nie cieszy, czuję jak życie przelatuje mi przez palce. Nie zawsze tak było. Jeszcze 5, 6...

Witam, mam 25 lat, mój problem polega na tym, że przeraźliwie boję się przyszłości. Boję się co będzie po trzydziestce, jeżeli teraz nic mnie nie cieszy, czuję jak życie przelatuje mi przez palce. Nie zawsze tak było. Jeszcze 5, 6 lat temu byłem szczęśliwym człowiekiem, miałem mnóstwo znajomych, ciągle coś robiłem, niczym się nie przejmowałem. Teraz jestem po studiach, mam dobrą pracę i kochającą dziewczynę, ale nie wiem co dalej. Boję się ożenić i obowiązków z tego płynących. Mam brata, 29 lat - jak na niego patrzę (3 dzieci, ciągle tylko praca dom, dzieci, problemy) widzę, że zmarnował sobie życie, swoją młodość, stracił szansę realizacji swoich marzeń. Ja tak nie chcę, boję się przeciętności, mam jeszcze tyle marzeń, ale nie wiem czy dam radę je spełnić. Większość moich znajomych wyjechała za granicę, są szczęśliwi, dlatego myślę, że wina leży trochę po stronie tego kraju. Przeciętny obraz Polaka to praca, mieszkanie, samochód i człowiek już wszystko ma. Ale jak myślę, że na tym ma się życie opierać to jakaś tragedia chyba. Ciągle oglądam programy o ludziach którym się w życiu udało, spełniają się, korzystają z uroków życia, ale w Polsce mój wiek zobowiązuje tylko do tego, żeby siąść i zając się rodziną. Nie mogę słuchać ludzi z pracy w moim wieku i młodszych co robią wszystko dla dzieci, a sami nic w życiu nie osiągnęli, nic nie przeżyli. Boję się, że jest to spowodowane tym, że się nie wybawiłem jak miałem szansę (jestem z dziewczyną odkąd miałem 20 lat, dla niej zostałem na studia w swoim mieście). Boję się równocześnie ją stracić, wiem jak ciężko być samemu, czytam jak ludzie piszą, że oddali by wszystko za drugą osobę, ale ja nigdy tego nie doświadczyłem także pewnie tego nie doceniam. Kiedyś nie potrafiłem usiedzieć w weekend, musiałem coś robić, bawić się, z kimś się spotykać - teraz przeważnie siedzę z dziewczyną przed telewizorem i piję piwo. Jak piję alkohol to chyba jedyna rzecz kiedy się lepiej czuję, zapominam o wszystkim, ale na drugi dzień znowu to samo, to wielkie kłucie w sercu i uczucie marnowania życia. Chciałbym kiedyś zostawić to wszystko i postawić na jedna kartę i wyjechać gdzieś w świat, jakoś się spełniać, odmienić o 180 stopni swoje szare życie. Nigdy nie sądziłem, że będę tak miał, wcześniej byłem naładowany optymizmem, z radością spoglądałem w przyszłość. Wiem, że to głupie, ale mam uczucie, że w wieku 25 lat nic mnie nie czeka. I od razu mówię ze dzieci i rodzina to nie to na co czekam i co mi da szczęście. 5 lat studiów zleciało mi momentalnie, a ja dalej czuję się jakbym miał 19 lat, a 40 zarazem. Już nie wiem co robić, czy tak już będzie zawsze, czy dam radę spełnić jeszcze jakieś marzenia, coś zmienić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jeśli mam nerwicę, to jak przekonać mamę do wizyty u lekarza?

Dzień dobry, Mam 14 lat i podejrzewam, że mogę mieć tą nerwicę lub coś takiego. Otóż mam fobię przed owadami robakami itp. (jak wyszukała w internecie - entomofobia). Wiem, że to fobia, bo latem, kiedy przez okno do mojego pokoju...

Dzień dobry, Mam 14 lat i podejrzewam, że mogę mieć tą nerwicę lub coś takiego. Otóż mam fobię przed owadami robakami itp. (jak wyszukała w internecie - entomofobia). Wiem, że to fobia, bo latem, kiedy przez okno do mojego pokoju wlatują te robale strasznie panikuję, pocę się, masakrycznie szybko bije mi serce, cała się trzęsę, zwijam w kulkę i oddalam się od pokoju, a nawet płaczę. Zwykle wszyscy w domu wtedy śpią, więc nie ma kto zrobić z tym porządku. Wtedy nawet nie śpię, tylko zwinięta w tą kulkę siedzę w toalecie, albo leżę z psem. Ostatnio te objawy się powtórzyły. Mam na myśli to szybkie bicie serca, trzęsienie się, płacz, nawet płytkie oddechy, a później jeszcze bolała mnie głowa. Nie wiem skąd to się mogło wziąć, bo żadnego robaka nie widziałam, nawet nie myślałam wtedy o owadach, ani nic. Myślała chyba że zemdleję. Na następny dzień wspomniała przy okazji o tym lekarzowi, ale trochę niedokładnie to powiedziałam i nic z tego nie wynikło. Mama pewnie nawet nie wie, że można mieć coś takiego jak nerwica i nie pójdzie ze mną w tej sprawie do specjalisty, więc może powinnam jej to jakoś zasugerować, tylko jak? Nie chcę wyjść na jakąś przewrażliwioną. Przepraszam za rozpisanie się, ale to może w czymś pomoże. ;)

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy moje problemy wynikają z depresji czy choroby ciała?

Witam, Czuję się wyprany z jakiejkolwiek energii, ile bym nie spał - nic nie pomaga, jestem w tym stanie dosyć długo, już kilka lat, może nawet 4, stąd rodzina jak i znajomi postrzegają mnie jako takiego z charakteru, że to...

Witam, Czuję się wyprany z jakiejkolwiek energii, ile bym nie spał - nic nie pomaga, jestem w tym stanie dosyć długo, już kilka lat, może nawet 4, stąd rodzina jak i znajomi postrzegają mnie jako takiego z charakteru, że to taka moja cecha, a rodzina, kiedy im się skarżyłem na brak energii mówi, że przesadzam, dorastam, jestem hipochondrykiem, mam za mało ruchu. Czasami czuję się lepiej, czasami gorzej, ale w ciągu ostatnich 2 lat czuję się naprawdę okropnie. Mam problemy z pamięcią, tzn. niedługo trwała i pamiętam rzeczy, które mnie b. zainteresują lub są ważne, ale nie pamiętam np. tego, co się działo 2 dni temu, nie potrafiłbym odtworzyć takiego dnia z pamięci jeśli nie działo się wtedy nic szczególnego, a jeszcze wcześniej to już w ogóle, tzn. rzeczy, które robiłem w ciągu ostatniego miesiąca zlewają mi się w jedno i potrafię powiedzieć np. jakie szczególne rzeczy robiłem i mniej więcej które wcześniej, a które później, ale nie dokładnie, a kiedy to już w ogóle. Ponadto mam problemy z koncentracją, do wszystkiego muszę się zmuszać, potrafię się śmiać np. w gronie znajomych, ale nie przychodzi mi to tak łatwo jak kiedyś, jak z kimś rozmawiam to cały czas boję się mu patrzeć w oczy, a najbliższym tym bardziej, a zwłaszcza ojcu. Cały czas jestem w złym nastroju, czuję się źle, ponadto dobija mnie fakt, że jeśli się nie zmienię, nie wyleczę, to nie mam szans na normalne życie, znalezienie kobiety i dbanie o nią, kiedy nie mogę zadbać sam o siebie. Myślałem, że ten stan minie, ale czekam już 4 lata i jest tylko gorzej - nie potrafię nawet normalnie myśleć, tzn. przez mój brak pamięci to jest tak, że kiedy chcę przemyśleć jakiś tok działania, na którym składa się wiele elementów i układam sobie taki łańcuch to zauważam, że co chwila o którymś elemencie zapominam, umyka mi - to jest w tym wszystkimi najgorsze, nie potrafię nawet normalnie myśleć, a co ciekawe, kiedy czasem zjem czekoladę - czuję się szczęśliwszy, choć wciąż otępiały i mam więcej energii, to samo po kawie, ale z kawą to mam taka dziwną tolerancję, że jedna na 8 daje skutek dobrego pobudzenia na jakieś 3 godziny, a tak to potrafi albo nie wywołać efektu, albo jetem strasznie wkurzony, albo nawet mnie usypia i kręci mi się w głowie - wiec nie mogę się "leczyć" przez picie kawy. Dodatkowo czuję się normalnie, tzn. pełen siły i dobrze myślący (a cały czas czuję się tak, jakbym był slaby - od 4 lat). Pod wpływem adrenaliny dodatkowo czuję się w miarę normalnie i dobrze jak nigdy. Kiedy jest mi w miar zimno (kiedy, np. zmoknę na deszczu) - wtedy nie czuję się otępiały, senny i nie mam problemów z myśleniem aż tak, jak zazwyczaj. Nie wiem już czy to jest depresja czy jakaś choroba - wykonałem jedno badanie krwi pod względem pasożytów czy tarczycy i żadnych uchyleń od normy nie wskazało. Ponadto chyba pamiętam jak właśnie przed 4 laty było takie stresujące wydarzenie, które za mną chodziło i chodziło, aż w końcu coś we mnie pękło i stałem się ponury, słaby, zalękniony i pomyślałem, że to minie jak poczekam - nie minęło, ale czy to rzeczywiście to? Na jakie badania mam się zgłosić? Do jakich poradni? Do psychologa czy możne jakieś badania? Może na jakieś hormonalne lub powtórzyć te odnośnie tarczycy, krwi, bo słyszałem, że nie są zbyt skuteczne (jakieś 40% szansy na wykrycie dolegliwości)? Dodam, że mam 18 lat, lekarze z tego powodu często mnie zbywali mówiąc, że to przez dorastanie.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Jak leczyć dziecko z zaburzeniami mowy?

Moja wnuczka w marcu br. będzie miała 4 latka. Zamieszkuje wraz z rodzicami w USA. Ma problem z mówieniem. Owszem mówi: mama, tata, ciocia, po swojemu - wujek. Pięknie woła po angielsku - gdzie jesteś mamo? Wszystko u niej było...

Moja wnuczka w marcu br. będzie miała 4 latka. Zamieszkuje wraz z rodzicami w USA. Ma problem z mówieniem. Owszem mówi: mama, tata, ciocia, po swojemu - wujek. Pięknie woła po angielsku - gdzie jesteś mamo? Wszystko u niej było dość późno: dziwnie raczkowała, jakby przerzucając ciało. Zęby zaczęły się pojawiać tuż przed ukończeniem 1 roku (teraz ma je bardzo ładne i bardzo zdrowe), chodzić zaczęła między 15-16 miesiącem życia. Bardzo lubi się bawić, ale przy tym nie powtarza słów. Liczy po angielsku do 10, zna trochę alfabet angielski. Zdarza się, że wnuczka, kiedy córka zwraca się do niej po polsku, odpowiada: „nie” lub „czekaj” po angielsku. Bardzo dużo córka pozwalała małej słuchać i oglądać telewizję, ale tylko w języku angielskim. Bywa, że na skype, kiedy proszę, aby coś opowiedziała babci, siada i „coś” mówi, ale w języku tylko dla niej zrozumiałym. Wygląda to tak, jakby coś opowiadała, przeżywała. Proszę o radę, do jakiego lekarza w pierwszej kolejności powinna udać się córka. Nadmieniam, że kiedy zgłaszała lekarzowi pediatrze problem - ten uspokajał ją, że wszystko u niej będzie w swoim czasie, ale samą córkę zaczyna to zastanawiać. Tym bardziej że po rozmowie z własną teściowa dowiedziała się, że w rodzinie męża najmłodszy z rodzeństwa też tak późno zaczął mówić i to dopiero po współpracy z logopedą.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Anna Tońska-Szyfelbein
Mgr Anna Tońska-Szyfelbein

Czy moje wszystkie objawy spowodowała nerwica?

Witam wszystkich, Jestem nowa. Od ponad pól roku, czyli odkąd zaczęły się moje problemy, czytam rożne fora i można powiedzieć, że prawie cały czas siedzę w internecie i szukam odpowiedzi na pytanie co mi jest. Nie chce mi się wierzyć,...

Witam wszystkich, Jestem nowa. Od ponad pól roku, czyli odkąd zaczęły się moje problemy, czytam rożne fora i można powiedzieć, że prawie cały czas siedzę w internecie i szukam odpowiedzi na pytanie co mi jest. Nie chce mi się wierzyć, że to nerwica, chociaż lekarze mnie o tym zapewniają! Boli mnie wszystko, od żołądka po głowę. Ja już nie wytrzymuje! Wszystko zaczęło się w czerwcu 2010 r. Czułam straszny ból, wręcz kłujący i piekący, pod żebrami. Później doszło do tego kłucie w żołądku, w okolicach wątroby, serca, płuc, po prostu wszędzie! Pierwsze badania miałam robione w lipcu, były to tylko badania krwi - wszystko ok. Lekarz rodzinny powiedział, że może to stres, za dużo pracy itd. Objawy nie ustępowały, wręcz nasilały się. Poszłam do angielskiej przychodni (jestem za granicą). Zrobili mi ponowne badania krwi plus USG jamy brzusznej i wszystko było ok. Ponownie diagnozą był stres. Z dnia na dzień było coraz gorzej, codziennie płakałam z bezsilności, nie miałam nawet siły chodzić, bolało mnie wszystko, nawet mięśnie. Strasznie schudłam, a naprawdę apetyt miałam ogromny! W końcu, w październiku poleciałam do Polski i zrobili mi szereg badań. Prześwietlenie płuc - pełno małych guzków, ale podobno po jakimś niewyleczonym zapaleniu płuc, krew - ok, mocz - ok, badania krwi wątrobowe - ok, prześwietlenie kręgosłupa - ok, gastroskopia - ostre zapalenie żołądka (podobno wywołane stresem), USG - ok. Byłam również u psychiatry, po wywiadzie stwierdził nerwicę. Przepisał leki, ale nie pomogły. Dalej się meczę. Ból jest wręcz rozrywający. Jakby miało mi jelita rozwalić razem z sercem, złożeniem i całą resztą! Jak naciskam mocno pod mostkiem to również mnie bardzo boli. I do tego jeszcze ten straszny ból głowy, codziennie… Błagam, pomóżcie mi. Wyszukuję sobie cały czas jakieś choroby, moje objawy pasują mi do wszystkiego. Czy to możliwe, żeby nerwica wywołała takie bóle, nawet te "mechaniczne"? A najgorsze jest to, że nikt się mną nie przejmuje (oprócz rodziców) - chłopak, brat, znajomi - oni mówią, że sobie to wszystko wmawiam. A ja już naprawdę nie mogę wytrzymać! Mam 23 lata. Błagam, pomóżcie...

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy to przez depresję straciłem pewność siebie i poczucie sensu życia?

Witam, Mam 25 lat, zawsze myślałem, że mam silną osobowość, miałem jasno zarysowany cel w życiu, co chcę osiągnąć. Chciałem zawsze imponować innym. Prawda jest taka, że nie życie dało mi lekcję pokory - nie mam nawet dobrej, stałej pracy,...

Witam, Mam 25 lat, zawsze myślałem, że mam silną osobowość, miałem jasno zarysowany cel w życiu, co chcę osiągnąć. Chciałem zawsze imponować innym. Prawda jest taka, że nie życie dało mi lekcję pokory - nie mam nawet dobrej, stałej pracy, tak, jak sobie zawsze wyobrażałem. Od jakichś dwóch lat widzę, że przestałem się cieszyć życiem, moje dotychczasowe pasje poszły w odstawkę, nigdy nie myślałem, że przestanę trenować sport, a przestałem ponad rok temu. Teraz mi się po prostu nie chce, nie wiem czemu. Jestem w związku, w którym nie jestem szczęśliwy, a zarazem nie mogę z tego związku wyjść, bo boje się, że będzie jeszcze gorzej, że nie znajdę kogoś lepszego niż Ona, że trzeba będzie wszystko budować od początku. Moja mama zmarła jakiś rok temu, ojciec jest też w podeszłym wieku, wkrótce nie będę miał nikogo. Czuję, że się zapętlam. Jestem dobrze zbudowanym facetem, kobiety twierdzą, że przystojnym, a ja straciłem pewność siebie, mam ochotę cały dzień przesiedzieć w domu i się z nikim nie widzieć, a jak mam ochotę gdzieś wyjść, spotkać się z kimś to muszę się przygotować, jakby nakręcać swoją psychikę i potrafię znów być duszą towarzystwa, tak jakbym miał jakąś huśtawkę nastrojów. Jestem ciągle zmęczony, brak koncentracji, czasem jak z kimś rozmawiam to czuję, że w głowie mam pustkę, jakbym był tam fizycznie, ale tak naprawdę nie potrafię się skoncentrować na tym, co dana osoba mówi. Czasem mam ochotę zakończyć rozmowę i po prostu iść do domu jak najszybciej. Mam kłopoty z pamięcią, imiona, twarze - ogólnie nie pamiętam wielu rzeczy tak jak kiedyś. Nie wiem co robić, nawet zacząłem palić, choć nigdy nie paliłem, czy mam zacząć pić na umór? Brałem kiedyś narkotyki, nie było tego dużo, popalałem marihuanę, czasem amfetamina na imprezach, ale to było dawno, 5-6 lat temu, za czasów liceum - jak powiedziałem, mam silną osobowość i pewnego dnia powiedziałem, że nie będę brał i nie biorę. Mój wujek miał, jak się nie mylę, schizofrenię i się powiesił - nie wiem czy to jest jakoś dziedziczne i powiązane z moim stanem. Nie mam myśli samobójczych, ale życie mnie przytłacza. Proszę o poradę - co robić? Czy to depresja?

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Patronaty