Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 3 6

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Dlaczego nie mogę znaleźć sensu życia i ciągle zmagam się z depresją?

Mam 55 lat, dobrze mi się powodzi - mam dom, dobrego zaradnego męża, zdrowe dorosłe dzieci, naprawdę niczego mi nie brakuje, oprócz odrobiny poczucia szczęścia. Prawdę mówiąc i aż wstyd się przyznać, ale ja nie umiem się nawet ''budować'' tym...

Mam 55 lat, dobrze mi się powodzi - mam dom, dobrego zaradnego męża, zdrowe dorosłe dzieci, naprawdę niczego mi nie brakuje, oprócz odrobiny poczucia szczęścia. Prawdę mówiąc i aż wstyd się przyznać, ale ja nie umiem się nawet ''budować'' tym co mam, jakbym tego nie doceniała i uważała, że mi się wszystko należy! Ale tak nie jest - ja po prostu tego nie potrafię zrobić mimo dobrych chęci i nie wiem dlaczego tak się dzieje. Do urodzenia 1-go dziecka pracowałam zawodowo, potem, za namową męża, zrezygnowałam z pracy, następnie było 2 dziecko i scenariusz powtórzył się. Cały czas było mi z tym źle, ale nie oponowałam zbytnio, gdyż pozwoliłam innym na wmówienie mi, że to dla dobra dzieci, a ponieważ wychowałam się w rodzinie patologicznej więc nigdy swoich potrzeb nie miałam (nie mówiąc już o marzeniach, zainteresowaniach, pasjach czy nawet gronie znajomych). Po drodze mojego małżeńskiego życia zaczęły się depresje - najpierw nierozpoznane poporodowe, a potem na tle nerwicy obsesyjno-kompulsywnej. Nie muszę wiele pisać jak w tym okresie przebiegało wychowywanie dzieci, ponieważ łatwo sobie wyobrazić matkę wiecznie płaczącą jak małe dziecko, izolującą się aby nikt nie rozpoznał jej stanu, wiecznie niezadowoloną, agresywną (bo nie potrafiłam wyrażać emocji, ani też o nich rozmawiać). Mąż ciągle nieobecny, zarabiający na luksus dla mnie - a ja w tym wszystkim sama, pogubiona, mimo swoich 30 wtedy lat bez wsparcia, pomocy, a wręcz pomagająca innym, bo tego ode mnie oczekiwała matka i chory od alkoholu ojciec. Totalna trauma. Wreszcie wylądowałam u psychologa, gdy na któreś święta nie wstałam z łóżka. Terapia trwała 14 lat, po drodze włączał się psychiatra na 2 lub innym razem 3 lata z psychotropami z czego p. psycholog nie była zadowolona, ale może dzięki niemu jeszcze żyję - tylko co to za życie! Ja nie potrafię żyć, cieszyć się, podnosić swojej niskiej samooceny nawet odnosząc nieraz sukces, mąż jest przerażony, ponieważ nic z tego nie rozumie, więc zaczęłam przed nim ukrywać swoje emocje, stałam się nijaka - kiedyś to chociaż płakałam, wpadałam we wściekłość, a teraz palę te swoje śmierdzące papierosy, popatrzę w tv, zrobię coś w domu, ale nie za wiele, gdyż mi się po prostu nie chce, zresztą już nie muszę i tak dzień w dzień. Do minimum ograniczam kontakty z ludźmi, gdyż nie chcę im opowiadać o sobie, a u nich wszystko zawsze OK, po amerykańsku, ale upojne w alkohol imprezy po polsku. Od 10 lat wpadam w obsesję, że się starzeję i nie chodzi tu bynajmniej o urodę, ale oto, że nic konkretnego nie robię, że nic nie zrobiłam dla siebie, że nawet nie jestem do końca zdrowa (nadal biorę psychotropy) nie mówiąc o szczęściu, które nie jeden człowiek odczuwałby będąc na moim miejscu. Ciągle czegoś szukam, potrzebuję, ale nie wiem co to jest, nie umiem nazwać. Ja chyba już sfiksowałam naprawdę. Nie chcę powtórki z psychologiem za dużo mnie to kosztowało, a leki zapewne nie wiele pomogą bez terapii. Jestem naprawdę zmęczona takim życiem i w dodatku w ciągłym lęku. Lęku nie tylko przed starością, bo tej mam nadzieję nie doczekać, ale lękiem wynikającym ze świadomości jak dalece pokancerowałam swoje dzieci, czym to w przyszłości trąci, jak długo mój mąż ze mną wytrzyma, oraz wiele innych zapewne irracjonalnych lęków, które mi na co dzień towarzyszą.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Urazy głowy - czy ma znaczenie jak szybko zostanie wykonana TK?

Podczas jazdy na nartach zderzyłem się  z innym narciarzem w taki sposób ze uderzył mnie barkiem w szczękę. Byłem cały czas przytomny, a jedynie lekko zamroczony i "spowolniony". Przez jakiś czas pobolewał mnie lekko tył głowy. Ponieważ w nocy...

Podczas jazdy na nartach zderzyłem się  z innym narciarzem w taki sposób ze uderzył mnie barkiem w szczękę. Byłem cały czas przytomny, a jedynie lekko zamroczony i "spowolniony". Przez jakiś czas pobolewał mnie lekko tył głowy. Ponieważ w nocy towarzyszył mi ból, następnego dnia wybrałem się na ostry dyżur. Gdzie zrobiono mi rentgen i podstawowe badania neurologiczne (palec do nosa, źrenice). Lekarz stwierdził, że wszystko jest w porządku i zalecił 4 dni odpoczynku. Ponieważ ból ustępował po dwóch dniach wsiadłem na narty i czułem się  dobrze. Niepełny tydzień od urazu poszedłem na piłkę i niestety potykając się  o kolegę usztywniłem ręce i upadając z dużą siła silnie wstrząsnęło moja głowa. Co prawda nie miałem właściwie żadnych objawów, ale znowu wrócił nieznaczny ból głowy, który utrzymuje się  również następnego dnia. Moje pytania brzmią: -czy powinienem się  zgłosić do lekarza, a jeśli tak to do jakiego -czy wykonanie tomografii komputerowej po dłuższym czasie od urazu (np. kilka miesięcy) jest w stanie wykryć zmiany spowodowane tym urazem -jak długo powianiem prowadzić oszczędzający tryb życia. Serdecznie dziękuję za odpowiedz.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy mój synek choruje na autyzm?

Dzień dobry. Mój synek ma 22 miesiące. Zaobserwowaliśmy następujące niepokojące objawy: Nie mówi, tylko niektóre sylaby. Mam wrażenie, że tego co się wcześniej nauczył nie pamięta. Kiedyś powtarzał słówka (choć było ich niewiele) teraz tego nie robi. Brak kontaktu wzrokowego,...

Dzień dobry.

Mój synek ma 22 miesiące. Zaobserwowaliśmy następujące niepokojące objawy: Nie mówi, tylko niektóre sylaby. Mam wrażenie, że tego co się wcześniej nauczył nie pamięta. Kiedyś powtarzał słówka (choć było ich niewiele) teraz tego nie robi. Brak kontaktu wzrokowego, jedynie śpiewanie przeze mnie piosenki powoduje, że skupia on wzrok na mojej twarzy. Nie uśmiecha się do innych ludzi, czasem tylko do siebie. Krzyczy, tupie nóżkami i macha rękami (często prawie przez cały dzień). Bawi się najchętniej w przeglądanie książek, układanie kart do gry, samochodzikami lub przedmiotami, które mają kółka. Lubi kręcić różnymi przedmiotami. Ostatnio zaczął zadzierać głowę go góry i kręcić się wokół własnej osi. Zaczął chodzić w 16 miesiącu, nie raczkował, nie ciągnął smoczka (jednak muszę dodać, że moja starsza córka też nie raczkowała i nie używała smoczka). Do tej pory jakość jego chodzenia nie poprawiła się. Najczęściej biega z pokoju do pokoju, niezdarnie. Nadal chodzi jakby miał się przewrócić. Nie lubi lalek, boi się ich. Pluszakami bawi się, gryzie swoje ubrania, brzeg kojca, zabawki. Jeśli czegoś nie akceptuje to krzyczy.

Zauważyłam również, że nie lubi gdy ma podciągnięte rękawy, zaraz je poprawia. Synek ma starszą siostrę. Lubi z nią przebywać, ale nie szuka wspólnej zabawy. Bawi się obok. Prawdą jednak jest, że córcia go odgania. Lubi pisać po książkach, na znikopisie. Choinka nie bardzo go interesuje, wręcz się jej obawiał. Dopiero, gdy wzięłam go na ręce i pokazałam choinkę, przekonał się do niej. Czasami chodzi na paluszkach, w kościele gdy zagrają organy a ludzie zaczną śpiewać, synek płacze (faktem jest, że nie chodzimy za często do Kościoła). Lubi oglądać telewizję, płacze gdy się ją wyłączy. Od urodzenia był bardzo zaśliniony i miał problem ze swobodnym oddychaniem. Oddychał jakby mu coś przeszkadzało w gardle, trochę jak delikatne chrapanie, furczenie. Żaden z lekarzy nie zaobserwował nic niepokojącego. Dzisiaj synek zdecydowanie mniej się ślini i również lepiej oddycha. Urodził się w terminie siłami natury, dostał 9 punktów. W czasie ciąży brałam leki: d***, d***. Istniej jeszcze wiele dziwnych zachowań mojego synka. Bardzo się niepokoję i proszę o pomoc. Proszę jednocześnie nie pisać, żebyśmy udali się do specjalisty, bo to nie jest żadna pomoc.

Dziękuję za odpowiedź, pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Lęki po zapaleniu marihuany - co mi jest?

Mam 16 lat. Około 3 miesiące temu zapaliłem po raz pierwszy marihuanę, połączyłem ją z alkoholem -2 piwa. 10minut po paleniu poczułem ogromny lęk, zimno, myślałem, że umarłem i jestem w innym świecie (nie miałem omamów) ponadto miałem bardzo wysokie...

Mam 16 lat. Około 3 miesiące temu zapaliłem po raz pierwszy marihuanę, połączyłem ją z alkoholem -2 piwa. 10minut po paleniu poczułem ogromny lęk, zimno, myślałem, że umarłem i jestem w innym świecie (nie miałem omamów) ponadto miałem bardzo wysokie tętno około 130-140 uderzeń na minutę i czas wolniej upływał. Na szczęście po 3 godzinach wszystko minęło i położyłem się spać. Rano wszystko było w porządku. Po TYGODNIU od tego wydarzenia wieczorem nagle poczułem się identycznie jak po paleniu marihuany(z spowolnieniem czasu włącznie). Rano po obudzeniu to samo.... Czułem bez przerwy lęk nie wiadomo przed czym było mi zimno, wydawało mi się, że obecny świat jest inny niż ten którym żyłem kiedyś. Mój stan cały czas się poprawia. Zniknęło uczucie zimna, a lęk i poczucie inności świata zmalało. Jednak normalnie tak jak kiedyś czuje się jedynie po alkoholu:). Ogólnie to teraz ten dziwny lęk jest dużo mniejszy niż na początku, ale świat wydaje mi się jakby smutniejszy, szary. To co kiedyś mnie cieszyło i interesowało spotkania z kolegami, dziewczyny, facebook straciło dla mnie znaczenie. Opisałem tu WSZYSTKIE moje problemy. Co to może być za przypadłość i ile to może trwać? Wyzdrowieje do wakacji? (wiem że ciężko jest dokładnie podać ile to może trwać, ale proszę mi podać chociaż średnią długość tej "choroby")

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy mężczyzna może mieć depresję?

Witam, czy mężczyzna może mieć depresję? Mam 16 lat chodzę do technikum, ale od jakiegoś czasu mam tak, że ciągle odczuwam zmęczenie, potrafię rozmawiać tylko z osobami, które dobrze znam, z nowymi znajomymi trudno mi się rozmawia, zaczynam się jąkać, często boli mnie głowa.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Zmęczenie życiem - jak sobie poradzić?

Witam, mam prawie 20 lat. Odkąd pamiętam miałem myśli samobójcze, które pojawiały się ot tak. Jakieś 3 lata temu w wypadku zginął mój ojciec, a niedawno matka. Dzieciństwo miałem raczej nieciekawe, ponieważ ojciec był alkoholikiem, co wiązało się z...

Witam, mam prawie 20 lat. Odkąd pamiętam miałem myśli samobójcze, które pojawiały się ot tak. Jakieś 3 lata temu w wypadku zginął mój ojciec, a niedawno matka. Dzieciństwo miałem raczej nieciekawe, ponieważ ojciec był alkoholikiem, co wiązało się z awanturami w domu itd. Od jakiegoś czasu znowu mam takie dni kiedy myślę o śmierci, tylko teraz doszło do tego przygnębienie, mam np. tak, że przez parę dni myślę o najgorszych rzeczach, chce mi się płakać no i ciągle powracający temat śmierci. Myślę jak bym to zrobił - czy rozbijając się o drzewo motorem czy po prostu przedawkowanie leków/narkotyków (których nie biorę). Te dni są naprawdę ciężkie, nie odzywam się do nikogo, jak ktoś chce pogadać to dosłownie musi mnie ciągnąć za język. Po takich dniach przychodzą lepsze, ale nie na długo, bo za 2-3 dni znowu powracają te myśli. Mam tak od ok pół roku. Czy to jest normalne? Jestem już chyba za stary żeby myśleć, że jest to spowodowane okresem dojrzewania. Jak sobie z tym poradzić? Pozdrawiam

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy problemy z sercem są spowodowane przez nerwicę?

Witam, mam 27 lat, wspaniałego męża i syna, no i od lipca ataki paniki, duszności, lęki, bóle mostka, ciągły strach. Miałam trudne dzieciństwo a i w dorosłym życiu wiele przeżyłam, wiele smutnych chwil, ciągle wracam do przeszłości, brakuje mi...

Witam, mam 27 lat, wspaniałego męża i syna, no i od lipca ataki paniki, duszności, lęki, bóle mostka, ciągły strach. Miałam trudne dzieciństwo a i w dorosłym życiu wiele przeżyłam, wiele smutnych chwil, ciągle wracam do przeszłości, brakuje mi osób, które odeszły, ale jeszcze to mogę zrozumieć, ten żal. Od początku takich ataków chodziłam od lekarza do lekarza, wykryli tylko lekką tachykardię, podejrzewali zapalenie nerwu żebrowego, dawali coś na uspokojenie i tyle, ale wreszcie trafiłam do lekarza, który przepisał mi lek, biorę go już od ponad tygodnia, czekam na rezultaty, dobrze się po nim czuję, ale wiem, że to potrwa zanim zacznie działać. Już nie męczą mnie typowe ataki leku, bo nauczyłam się z tym żyć, ale ciągle mam jakieś objawy chorobowe, dorabiam sobie do nich swoje czarne scenariusze, w jeden dzień boli mnie noga, więc na pewno mam zakrzep itp. Nie chcę biegać po lekarzach, ale jedna rzecz mnie martwi najbardziej: kiedy byłam u kardiologa, to miałam inne objawy niż teraz, teraz po prostu bardzo boli mnie po lewej stronie, w okol. serca, powyżej piersi, tak jakby na środku mostka, jest to ból niezbyt głęboki, są to ataki o rożnych częstotliwościach, pulsowanie, jakby rażenie prądem, bolesne, jakby po uderzeniu czymś mocnym, tzn. bardziej jak miejsce po uderzeniu, taki tępy ból i znów się denerwuję. Boję się zostawać sama z dzieckiem, boję się, że to jakiś zator, wstydzę się już mówić w domu, że coś mnie boli, ale to mi bardzo dokucza już od 2 tygodni, znów się boję i ciągły lęk przed tym, że coś mi się stanie i dziecko sobie nie poradzi, bo siedzę z nim w domu sama do 16 - zwariować można. Tak bardzo chciałabym normalnie żyć, bez strachu, myślę, że leki mi pomogą. Bardzo proszę o odpowiedź: co to może tak boleć, czy to nerwobóle, czy nie jest to jakiś objaw poważniejszej choroby, bo z badań to miałam tylko zwykle EKG, bardziej się męczę i ciągle łapię głęboki oddech, tu łatwiej poprosić o pomoc, będę bardzo wdzięczna. Pozdrawiam

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy pewnego dnia poczuję znów chęć do życia?

Witam, Mam 20 lat i jestem studentką II roku. Postanowiłam poprosić o poradę, gdyż ostatnio nie radzę sobie, zupełnie nie wiem co się ze mną dzieje... Zacznę od początku. Zawsze byłam pogodną, otwartą osobą, z ambicjami, tysiącami pomysłów na minutę,...

Witam, Mam 20 lat i jestem studentką II roku. Postanowiłam poprosić o poradę, gdyż ostatnio nie radzę sobie, zupełnie nie wiem co się ze mną dzieje... Zacznę od początku. Zawsze byłam pogodną, otwartą osobą, z ambicjami, tysiącami pomysłów na minutę, gotową by próbować realizować nawet te najbardziej szalone. Stawianie czoła trudnościom sprawiało mi swego rodzaju przyjemność, lubiłam wyzwania, moje życie towarzyskie było bogate, ciekawe. Tak było do sierpnia, wtedy poznałam chłopaka, w którym zakochałam się tak, jak jeszcze nigdy w nikim. Spędziliśmy całe 2 tygodnie razem, potem, ze względu na dzielącą nas odległość, kontakt ograniczał się do spotkań raz w miesiącu i tak jest aż do teraz. Jednak od sierpnia właśnie towarzyszy mi ciągły lęk - ze względu na dość rzadki kontakt, niepewność kiedy znów się zobaczymy i czy w ogóle... wiem, ze coś nas łączy, jednak żadne z nas do końca nie wie jak to dalej ma wyglądać, on wciąż boryka się z przeszłością - byłą dziewczyną, która wciąż chce do niego wrócić i nie daje mu o sobie zapomnieć. On z kolei mówi, ze chciałby być ze mną, ale boi się znów zaangażować. Wciąż się zastanawiam, czy taki lęk rzeczywiście istnieje? Czy to jakaś wymówka, bo sam nie wie czy chce ją czy mnie, więc stawia się w komfortowej sytuacji mając nas obie... To okropne, ale nie potrafię o nim zapomnieć, odizolować się od tej wyniszczającej mnie znajomości, ciągłej niepewności. Dziwi mnie też moja reakcja na tą sytuację, gdyż nigdy nie byłam tak wrażliwą osobą. Potrafiłam powiedzieć sobie „nie ten, to następny”, smutek utrzymywał się parę dni i szłam znów z uśmiechem przed siebie, czując że jeszcze wiele dobrych rzeczy może mnie w życiu spotkać. Teraz natomiast jestem kłębkiem nerwów. Nic mnie nie cieszy, mogłabym cały dzień przeleżeć i rozmyślać i płakać. Najprostsze rzeczy sprawiają mi problemy, nie mogę się nad niczym skupić, jestem niemiła dla znajomych, dla rodziny. Wiem, że sprawiam im przykrość, ale ja nie mam często nawet siły żeby się uśmiechnąć... Na pytania co się ze mną dzieje reaguję płaczem lub zamykam się w pokoju. Opuściłam się w nauce, przede mną sesja a mi jest wszystko obojętne - czy zdam egzaminy czy nie, przestało mieć to dla mnie znaczenie. Uczę się, bo wiem, że powinnam, wiem, że rodzice byliby zawiedzeni. Zawsze byłam jedną z lepszych uczennic - nie, rodzice nigdy nie zmuszali mnie do niczego, zawsze wspierali i wspierają, to ja sama zawsze chciałam być dobra we wszystkim co robię... Teraz marzę tylko o tym, żeby przespać to wszystko, spać i nie myśleć o niczym. Patrząc wstecz myślę, że pomimo tego, że zawsze chciałam wiele, ostatecznie nigdy nic nie szło po mojej myśli, wszystko okazywało się porażką. Wiec jeśli nigdy nic się nie udaje to po co próbować... Wydaje mi się nieprawdopodobne, że taka lawina negatywnych uczuć spowodowana jest tylko stanem zakochania i niepewności, a jednak od tego wszystko się zaczęło. Nie wiem co mam robić, czy ten stan sam przejdzie? Czy pewnego dnia obudzę się i znów poczuje chęć do życia? Znów będę osobą, którą byłam jeszcze pół roku temu? Chciałabym nie czuć tego co czuję teraz. Proszę o poradę i pozdrawiam.

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak pomóc koleżance, która ma myśli samobójcze?

Witam, Mam 16 lat i chodzi o moją przyjaciółkę, która jest moją rówieśniczką. Prawdopodobnie ma ona depresję, a przynajmniej jej zachowanie na to wskazuje. Na pozór wszystko wygląda w porządku. Rozmawia z ludźmi, uśmiecha się, zachowuje się całkiem normalnie...

Witam, Mam 16 lat i chodzi o moją przyjaciółkę, która jest moją rówieśniczką. Prawdopodobnie ma ona depresję, a przynajmniej jej zachowanie na to wskazuje. Na pozór wszystko wygląda w porządku. Rozmawia z ludźmi, uśmiecha się, zachowuje się całkiem normalnie w towarzystwie innych. Jednak kiedy rozmawia ze mną na osobności zaczyna mówić, że pomimo tego, że nie jest sama, w jej życiu nie dzieje się nic aż tak strasznego, i tak czuje się nieszczęśliwa. Czegoś jej brakuje, a ona nie potrafi nic zmienić i nie liczy, że coś się polepszy. Czasami całkiem nie ma ochoty nikogo widzieć, twierdzi, że sobie nie radzi i tylko płacze po pokoju. Miewa także myśli samobójcze, wychodząc z założenia, że w sumie i tak wszystko jest bez większego sensu, i nawet jeśli chwile jest dobrze, zaraz się zepsuje. Wiem również, że, aby choć chwilę nie myśleć i męczyć się psychicznie, jako rozwiązanie tego, potrafi się samookaleczać, robiąc sobie np. siniaki. Twierdząc, że nie potrafi wytrzymać i musi jakoś rozładować tą wściekłość na siebie. Mogłabym pisać i pisać, podając co inne przykłady. Jednak myślę, że ten zarys wystarcza. Dodam jeszcze, że nie ma ciekawej sytuacji z rodzicami. Ojciec wyjechał za pracą do Anglii, a matka została tutaj, jakby nie patrzeć, przez córkę, bo ta nie chciała tam jechać. Dlatego czasami potrafi jej wypomnieć, że przyczynia się do rozpadu rodziny i ogólnie niespecjalnie mają ze sobą dobry kontakt, zazwyczaj ich rozmowy kończą się tylko pogorszeniem stanu koleżanki. Matka twierdzi tylko, że koleżanka swoim stanem stwarza tylko problemy i ich na siłę szuka, więc raczej na jej pomoc nie można tu liczyć. Straszna jest również ta jej huśtawka nastrojów i stan jakbym miała 2 koleżanki w jednej. Jednego dnia ma ochotę się zabić, a drugiego mówi, że jest fajnie, rozmawia z ludźmi, jakby nigdy nic. A za chwilę znowu to samo. Nic z tego nie rozumiem, całkiem 2 sprzeczne sytuacje. Zdecydowałam się napisać, ponieważ czuję się całkiem bezsilna w tej sytuacji. Staram się ją pocieszać, spędzać z nią czas, interesować się i w miarę możliwości pomagać. Jednak na dłuższą metę to nic nie daje. Wręcz gorzej pogarsza i mój stan. Przykładowo wezmę ją na spacer, rozśmieszam ją, staram się jakoś doradzić, pomoc, niby jest dobrze. Jednak za kilka godz chwile słyszę, że to i tak bez sensu, że nikt by się nie przejął jakby po prostu zniknęła. I jak ja mam się z tym czuć? staram się, tyle robię, i wszystko na nic? Jakby to w ogóle nie było ważne i dostrzeżone. Żebym nie wiem, co robiła i tak to na marne. Jednak jeszcze gorzej, jak całkiem nic nie zrobię. Dlatego proszę o pomoc, mam dość świadomości, że coś dzieje się z nią złego, a ja o tym wiem i nic mi się nie udaje zrobić. Męczy mnie to psychicznie, to ciągle zamartwianie, analizowanie i sama już mam tego też dość. Skoro ja nie umiem, to może jakiś psycholog? Mogłaby się tam udać bez wiedzy rodziców? Co robić? Z góry dziękuje za pomoc i przepraszam za tak długą wiadomość :)

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Dziwne objawy, boję się śmierci - co robić?

Hej,  jeden raz tamtym latem gdy stałam latem coś mi zaszło do głowy od tego momentu czuje się  jak w śnie, a potem sam koszmar... widzę jakieś czarne kropki na ścianie, a teraz mam mega zaburzenia serca, czyli serca...

Hej,  jeden raz tamtym latem gdy stałam latem coś mi zaszło do głowy od tego momentu czuje się  jak w śnie, a potem sam koszmar... widzę jakieś czarne kropki na ścianie, a teraz mam mega zaburzenia serca, czyli serca się idzie spokojnie a potem bulgocze, trze się  i przewraca! Tak bywa po kolei z 4 razy boje się że umrze, robiłam kardiogram czy jakoś tam badania ok... ale mam mega trzęsienia serca do tego drętwienie rąk i nóg.. nawet teraz gdy pisze mi drętwieją i napisałam bo przed 1 godz. miałam cos podobnego do zawału serce się  trzęsło nawet z 3 razy!!!! do tego mam skoczenie nerwów po całym ciele a w nocy mam paraliż.... Tracę przytomność potem mam wibracja po ciele chce krzyczeć o pomoc mamy ale nie mogę,  a do tego mam halucynacje, pije, ale się boję aby jeszcze nie było gorzej a i do tego czuje jak krew pulsuje. Nie chce umrzeć teraz jak popatrzyłam na ręce jakieś czerwone światło a potem znikło a w domu takiego niema....

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Stany lękowe - jak je zwalczyć?

Ostatnio zdarzyła mi się niefajna rzecz. Leżę sobie w łóżku i w pewnym momencie ogarnął mnie taki potworny strach i właściwie nie mam pojęcia od czego. Nie wiem co to, po prostu czułem taki strach, bez konkretnej przyczyny, bałem się...

Ostatnio zdarzyła mi się niefajna rzecz. Leżę sobie w łóżku i w pewnym momencie ogarnął mnie taki potworny strach i właściwie nie mam pojęcia od czego. Nie wiem co to, po prostu czułem taki strach, bez konkretnej przyczyny, bałem się cokolwiek zrobić, bałem się wyjść spod kołdry, musiałem oświecić światło i nawet jak rozmawiałem z bliską mi osobą przez telefon to niewiele się uspokoiłem. To było naprawdę straszne. Jak mogę sobie z tym radzić? A może jakaś bliska mi osoba mogłaby zrobić coś bym się już nie bał?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Często płaczę i nic mi się nie chce - czy to początki depresji?

Jestem kobietą, mam 19 lat. W październiku zaczęłam studia i wyprowadziłam się od rodziców. Wydaje mi się, że od początku wakacji straciłam dobry humor, którego nigdy mi nie brakowało. Na początku to były tylko gorsze jakby dni, teraz rzadko mam...

Jestem kobietą, mam 19 lat. W październiku zaczęłam studia i wyprowadziłam się od rodziców. Wydaje mi się, że od początku wakacji straciłam dobry humor, którego nigdy mi nie brakowało. Na początku to były tylko gorsze jakby dni, teraz rzadko mam jakieś lepsze. Wspominając te wakacje, myślę, że były najgorsze ze wszystkich pod względem mojego samopoczucia, bo dostałam się na wymarzone studia. Schudłam wtedy dość znacznie, bo około 5 kg. Mam problem ze wstaniem rano z łóżka, nie chce mi się po prostu, i jak nie mam zajęć na uczelni, to nie wstaje przed 12, bo wtedy już najczęściej jestem głodna. Teraz zbliża się sesja, więc jakoś sobie rano powtarzam, że muszę i wstaję. Kiedyś nigdy nie płakałam. Teraz wieczorami często mam na to ochotę, czasami są dni, że cały dzień czuję się jakbym się miała zaraz rozpłakać. Staram się szukać dobrych stron, zajmować się nauką żeby nie myśleć o rzeczach przygnębiających na przykład, że nie mam chłopaka. Jestem dość zadowolona ze swojego wyglądu i z charakteru, ale fundamenty mojego dobrego zdania o sobie cały czas są naruszane przez to, że żaden chłopak się mną nie interesuje. Wydaje mi się to żałosne... Nie mam samych czarnych myśli, widzę często dobre strony życia, ale tak częste uczucie przygnębienia i obojętności trochę mnie martwi, zastanawiam się czy to się nie pogłębi... Macie dla mnie jakąś radę?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Depresja małżonków - jak sobie poradzić?

Witam, mam 24 lata i od trzech lat jestem mężatką. Mamy z mężem córeczkę, która jest dla mnie najcenniejszą i najbardziej kochaną osobą na tym beznadziejnym świecie. Moi drodzy, od pewnego czasu zaczęliśmy się z mężem strasznie kłócić. Przyczyną naszych...

Witam, mam 24 lata i od trzech lat jestem mężatką. Mamy z mężem córeczkę, która jest dla mnie najcenniejszą i najbardziej kochaną osobą na tym beznadziejnym świecie. Moi drodzy, od pewnego czasu zaczęliśmy się z mężem strasznie kłócić. Przyczyną naszych kłótni są często sprawy związane z naszą trudną sytuacją finansową, a jeszcze częściej całkiem przyziemne sprawy, że tak powiem pierdoły... Bardzo oddaliliśmy się od siebie. Nie doceniamy siebie nawzajem. Czuję się sama, nie mam na nic siły ani ochoty, widzę w sobie same wady, mam wrażenie, że nie sprawdzam się w roli żony ani matki i przez to ze mąż mnie nie docenia... Ostatnio stwierdził, że ma depresję. Wszystkie swoje zawodowe niepowodzenia odreagowuje na mnie, co często odbija się na dziecku, bo staję się bardziej nerwowa, mąż czasem zagląda również do kieliszka. Wcześniej miałam wrażenie, że nie dorósł do bycia ojcem, ani do tego żeby założyć i utrzymać rodzinę. Jednak teraz wydaje mi się, że sobie z wieloma rzeczami nie radzi, że ma problem, którym jest depresja. Przez przypadek natknęłam się na Wasz portal i po uważnym przeczytaniu każdego artykułu wydaje mi się, że ze mną również jest coś nie tak. Mąż nie ma we mnie wsparcia, bo wszystko mnie zaczęło przytłaczać, z niczym sobie nie radzę. Staram się być silna ze względu na córeczkę, ale już nie daję rady. Co w takim przypadku? Jak mamy sobie na wzajem pomagać, wspierać się w tych trudnych chwilach, skoro żadne z nas nie może sobie poradzić ze sobą? Proszę pomóżcie mi, nam :(

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy poprawa stanu syna jest spowodowana przez leki?

Umieściłam swego 19-letniego syna w szpitalu wbrew jego woli, diagnoza brzmi: „epizod depresyjny i zaburzenia schizotypowe”, przebywa tam już ponad miesiąc. Widać poprawę - rozmawia, na przepustkach włącza się do życia domowego, wcześniej przez ponad miesiąc nie wychodził ze...

Umieściłam swego 19-letniego syna w szpitalu wbrew jego woli, diagnoza brzmi: „epizod depresyjny i zaburzenia schizotypowe”, przebywa tam już ponad miesiąc. Widać poprawę - rozmawia, na przepustkach włącza się do życia domowego, wcześniej przez ponad miesiąc nie wychodził ze swego pokoju, nie rozmawiał, nie utrzymywał żadnych kontaktów towarzyskich. Doceniam to, co się dzieje, ale czy to tylko wpływ leków? Obawiam się, że syn pogodził się z tym gdzie jest, bierze co dają, ale nie jestem pewna czy ma świadomość swojej choroby - próbowałam z nim o tym rozmawiać, ale chyba nie jestem odpowiednią osobą. Syn ma do mnie dużo złości i żalu. Problemy zaczęły się od zwykłych konfliktów domowych, kiedy zorientowałam się, że to nie tylko bunt i złość było już źle. Ciągle trudno nam się rozmawia, więc nie wiem w jaki sposób i jaką wiedzę mam mu przekazać, skoro on sam niczego nie jest ciekaw. Chyba się zaplątałam, ale chodzi mi o to na ile ważna i potrzebna jest mu wiedza o tych zaburzeniach, jak pomóc mu pogodzić się z myślą, że to nie mój wymysł, tylko faktycznie choroba, i jak sobie z tym radzić? On o nic nie pyta, niczego nie szuka, a przed rokiem był jeszcze bystrym i ciekawym człowiekiem.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy to, że mam złe wyniki w nauce i nie mogę się skupić może być spowodowane depresją?

Więc mam 14 lat i szczerze mówiąc to załamały mnie moje oceny na 1 semestr. Rodzice pewnie mnie okrzyczą. Mama już nie raz mówiła, że nie ma zamiaru się za mnie wstydzić, a teraz znowu musi. Chce, żeby moi rodzice...

Więc mam 14 lat i szczerze mówiąc to załamały mnie moje oceny na 1 semestr. Rodzice pewnie mnie okrzyczą. Mama już nie raz mówiła, że nie ma zamiaru się za mnie wstydzić, a teraz znowu musi. Chce, żeby moi rodzice wreszcie mogli mi z uśmiechem na twarzy powiedzieć "Córko jestem z ciebie dumny/a". Tak bardzo tego chcę, ale nie umiem się przyłożyć do nauki, próbuję dawać z siebie wszystko, ale to na nic. Nie mam zapału, po prostu nie mogę wstać i zajrzeć do książki, mimo że nie mam co robić. Chcę również iść na medycynę, jednak moje oceny pozastawiają wiele do życzenia... Powoli nie wiem czego chcę, a swoje marzenie o byciu lekarzem chyba porzucę. W dodatku moja przyjaciółka zmienia szkołę i ogólnie się wyprowadza, powiedziała, że nie chce z nikim utrzymywać kontaktu, również ze mną. Nie chcę stracić przyjaźni z nią, natomiast chłopak, który mi się podoba ma dziewczynę. Dręczy mnie nie mal wszystko, ale najbardziej mina zawiedzionych rodziców. Od wczorajsza mam myśli samobójcze - uważam, że osób takich jak ja jest wiele i to czy umrę nie zrobi wielkiej różnicy, chce mi się płakać. Jutro mam zamiar iść do szkolnego psychologa. Czy jest możliwość depresji? Wiem moje powody są błahe, jednak nie daję rady...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Dotyczy: Neurologia Depresja

Jak pozbyć się lęków związanych z chorobą syna?

Mam coraz częstsze napady lęku. Nie daję sobie z nimi rady i co najgorsze nie mam wsparcia i zrozumienia u najbliższych. Od 7 lat jestem mężatka, a od 4 lat mamą i właśnie rodzicielstwo, a raczej stan zdrowia mojego dziecka...

Mam coraz częstsze napady lęku. Nie daję sobie z nimi rady i co najgorsze nie mam wsparcia i zrozumienia u najbliższych. Od 7 lat jestem mężatka, a od 4 lat mamą i właśnie rodzicielstwo, a raczej stan zdrowia mojego dziecka powodują u mnie właśnie te straszne napady lękowe. Mój syn dosyć często choruje, jest alergikiem, miewał podduszania astmatyczne, ma krzywą przegrodę nosową no i teraz podobno to przerośnięty trzeci migdal powoduje u niego coraz częstsze infekcje. Za każdym razem kiedy zaczyna się nowa infekcja nie jestem w stanie normalnie funkcjonować, kiedy mały dostaje stan gorączkowy ja automatycznie ląduję w toalecie z biegunką, a nawet wymiotami, nie potrafię utrzymać moczu, nie jestem w stanie pomóc mojemu dziecku tylko się na przemian telepię, pocę, mam dreszcze i odczuwam przeogromny, nie do opisania lęk. W zasadzie nie potrafię myśleć o niczym innym tylko przypisuje temu najczarniejsze scenariusze, wyobrażam sobie, że mój syn (wstyd mi się do tego przyznać!) choruje na najgorszy przypadek choroby nowotworowej i że nie będzie dla niego ratunku. Oczywiście syn jest pod stała opieką lekarza pediatry i laryngologa, ale ja cały czas uparcie myślę o tej chorobie i o tym, że mój synek może umrzeć, tego boję się najbardziej. Nie wiem skąd u mnie to zachowanie, te czarne myśli. Proszę o wsparcie, pomoc, bo z dnia na dzień czuję się coraz gorzej, boję się zasnąć, tylko czuwam przy łóżku małego. Mój mąż twierdzi, że jestem wariatką, a dziecko choruje, bo tak się zdarza, szczególnie u alergików, a ja nie mam powodów do takiej nerwicy i wyolbrzymiania problemu, a ja nie wiem czy to nerwica, depresja, a może powinnam się już zgłosić do specjalisty? Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Dotyczy: Neurologia Nerwica

Czy można pokonać depresję bez porady specjalisty?

Witam, nie wiem od czego zacząć... Czuję się taka beznadziejna, zmarnowana, stracona, szkoda, że żyję - nie wiem po co właściwie. Moje problemy zaczęły się od kilku tygodni. Kompleksy, niska samoocena, zaczęłam udawać kogoś, kim nie jestem, aż...

Witam, nie wiem od czego zacząć... Czuję się taka beznadziejna, zmarnowana, stracona, szkoda, że żyję - nie wiem po co właściwie. Moje problemy zaczęły się od kilku tygodni. Kompleksy, niska samoocena, zaczęłam udawać kogoś, kim nie jestem, aż w końcu poczułam się nikim. I poznałam ją, moją przyjaciółkę - fobię społeczną. Miewam myśli samobójcze, nie wiem jak sobie radzić z depresją, chodzę non stop przybita. Najbardziej mnie dobija szkoła i to, że mam 19 lat i mi nic nie wychodzi - nie mam wzrostu, urody, rozumu, głosu, mam wadę wzroku, czuję się źle z tym. Nie wiem co robić, nie chcę iść do specjalisty. Jak mogę sobie z tym sama poradzić? Czy są na to jakieś leki?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Nerwica natręctw związana z masturbacją - jak sobie pomóc?

Witam, Od dłuższego czasu mam dziwne myśli po masturbacji, tzn. kiedy skończę masturbację, to muszę wszystko wyczyścić, tego co dotknąłem, ponieważ sądzę, że na rękach miałem nasienie i ktoś, kto dotknie tego miejsca, które ja wcześniej dotknąłem rękami po masturbacji,... Witam, Od dłuższego czasu mam dziwne myśli po masturbacji, tzn. kiedy skończę masturbację, to muszę wszystko wyczyścić, tego co dotknąłem, ponieważ sądzę, że na rękach miałem nasienie i ktoś, kto dotknie tego miejsca, które ja wcześniej dotknąłem rękami po masturbacji, bojąc się, że miałem nasienie na rękach, ten ktoś zarazi się ode mnie. Inny przykład: gdy jestem po wytrysku to uważam, że wszystko ospermiłem i muszę zobaczyć czy w danym miejscu nie ma mojego nasienia, oglądam, sprawdzam, jeżeli mam wątpliwości albo jestem pewien, że to miejsce, rzecz są pobrudzone spermą to od razu je całe myję mydłem, płynem i wodą ze szmatką. Byłem kiedyś uzależniony od masturbacji, teraz robię to bardzo rzadko, ale niestety czasami się zdarza. Wydaję mi się, że jestem chory. Nie wiem jak nazwać tą chorobę. Uważam, że choruję na nerwicę natręctw, dotyczącą lęku przed zarażeniem innych osób. Dziwnie to może teraz zabrzmi, ale dzięki nerwicy natręctw prawie wyleczyłem się z uzależnienia od masturbacji. Teraz chciałbym się również pozbywać tej nerwicy natręctw. Jak mam sobie pomóc? Proszę o odpowiedź. Pozdrawiam
odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Zostałam napadnięta - jak sobie pomóc?

Ostatnio w pracy zostałam napadnięta, w sumie nic mi się nie stało, ale psychicznie sobie niezbyt radzę, pomimo że biorę leki uspokajające. Co mam zrobić żeby sobie pomóc?
odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy depresja jest przyczyną wątpliwości?

Witam, mam 24 lata, a moja dziewczyna ma 25 lat (będę ją oznaczał inicjałem K.), jesteśmy razem już od 5 miesięcy. Poznaliśmy się na studiach i przez cały czas studiów byliśmy znajomymi. Wychodziliśmy na piwo (w grupie) itp. Ona miała...

Witam, mam 24 lata, a moja dziewczyna ma 25 lat (będę ją oznaczał inicjałem K.), jesteśmy razem już od 5 miesięcy. Poznaliśmy się na studiach i przez cały czas studiów byliśmy znajomymi. Wychodziliśmy na piwo (w grupie) itp. Ona miała chłopaka, z którym była 7 lat. Pod koniec studiów coś pękło i zaczęliśmy się wzajemnie przyciągać. W jej związku zaczęły się znaczne komplikacje, z powodu różnych celów życiowych. Wkrótce postanowiła się rozstać ze swoim chłopakiem i w niedługim czasie zaczęliśmy się spotykać. Było świetnie, oboje czuliśmy jakbyśmy się znali od zawsze. Przedstawiliśmy się nawet swoim rodzinom. Ale od pewnego czasu coś się zmieniło. Przed Sylwestrem, gdy byłem w jej domu rodzinnym (pochodzimy z różnych miejscowości) powiedziała mi, że ma depresję. Był to nawrót choroby, gdyż na początku ubiegłego roku miała ją po raz pierwszy po śmierci ojca. Pani doktor przepisała K. inne leki niż za pierwszym razem i chyba nie bardzo się sprawdziły, bo jej się pogorszyło zamiast poprawić. W momencie gdy jej się pogorszyło K. zaczęła myśleć o swoim byłym chłopaku (dodam, że mają ze sobą kontakt). W rozmowie ze mną powiedziała, że zaczęła mieć wątpliwości odnośnie naszego związku, że nie wie czy coś do niego jeszcze czuje i że nie wie czy to przez tą depresję. Wcześniej mówiła, że jest ze mną szczęśliwa i że bardzo się zaangażowała w ten związek. Moje pytanie brzmi następująco: czy powodem tych wątpliwości może być właśnie depresja? Poprzedni związek trwał dosyć długo bo 7 lat, więc jej były chłopak był z nią także w trudnych sytuacjach i może przez to właśnie teraz w trudnej sytuacji o nim myśli? Rozmawialiśmy oczywiście o wszystkim i ona mówi, że teraz niczego nie jest pewna i ciężko jej podejmować jakiekolwiek decyzje. Bardzo mi na niej zależy i chciałbym jej pomóc zmagać się z tą chorobą. Dodatkową przeszkodą jest oddzielająca nas odległość, ponieważ K. wróciła do domu, aż jej się polepszy. W jaki sposób powinienem walczyć o ten związek? A może nie powinienem teraz wywierać żadnego nacisku i dać jej czas? Zupełnie nie wiem jak się zachowywać w stosunku do niej. Zetknąłem się z depresją po raz pierwszy. Proszę o poradę

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty