Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 3 6

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Uczucie braku myśli - czy to może być rak mózgu?

Miewam od jakiś kilku dni uczucie braku myśli, martwię się tym bardzo, czy może być to efektem burzy hormonalnej? Dodam, że cierpię na hipochondrię i często wmawiam sobie choroby, czy to może być rak mózgu? Proszę o pomoc ;(
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Depresja - jak mogę sobie pomóc?

Mam 42 lata. Jestem wykształconą kobietą, zajmującą dość eksponowane stanowisko. Kieruję firmą. Sama się dziwię co mnie skłoniło do przeglądania tej strony. Zadaję Wam pytanie, a przecież znam odpowiedź. Ale jak już poczyniłam pierwsze kroki by "otworzyć " się przed...

Mam 42 lata. Jestem wykształconą kobietą, zajmującą dość eksponowane stanowisko. Kieruję firmą. Sama się dziwię co mnie skłoniło do przeglądania tej strony. Zadaję Wam pytanie, a przecież znam odpowiedź. Ale jak już poczyniłam pierwsze kroki by "otworzyć " się przed Wami to pozwólcie, że trochę rozpiszę się - zapewniam, że nie na maksa. Od kilku lat jestem kobietą wolną, nie będącą w żadnym związku. Tak naprawdę kiedykolwiek byłam to zawsze ja odchodziłam. Dziś nawet zadaję sobie pytanie czy kiedykolwiek kochałam? Zawsze byłam osobą w pełni niezależną, wolną. Przez te lata nigdy nie uważałam się również za samotną duszę. Miałam wielu znajomych, przyjaciół, narzeczonych, kochanków. Tak było mi dobrze. Nie tęskniłam, nie pragnęłam stałego związku, choć uchodzę za kobietę, która ma powodzenie. I zawsze mi było z tym dobrze. Powodzenie, pieniądze, pozycja. I stało się. Dziś jestem w prawdziwej depresji. Przewijają się nawet myśli samobójcze, widzę często sznur wiszący gdzieś na belce. I teraz przyznam się - wysiłek to dla mnie wielki, że piszę - bo nigdy nie przyznawałam się do swoich słabości - NIKOMU. Zawsze uchodziłam za osobę twardą, tę, która innym pomaga. A dziś co jest? I wiem skąd to się wzięło. Przyznaję się: niestety z samotności. To samotność sprawia dziś, że uciekam od ludzi, unikam spotkań (pod byle pretekstem), czuję się beznadziejna, do niczego. Często bywam opryskliwa, zła, niezadowolona. Jeszcze nie tak dawno czułam się spełniona. Dziś się wszystko zmieniło. Rozważam odejście z firmy, nie chcę być zdemaskowana. Boję się jakiegokolwiek związku. Sprawiam bliskim wiele przykrości, a z drugiej strony jest we mnie jeszcze odrobina delikatności, ciepła, ale nie potrafię tego chyba już okazać. I na koniec pytanie: czy może wyleczyć mnie tylko psycholog, czy poradzę sobie sama. Przecież jestem kobietą inteligentną, wykształconą. Sprawy trudne powinni rozwiązywać specjaliści. I choć to teraz zabrzmi głupio, infantylnie: nie chcę tej pomocy, bo nigdy nikt mi nie pomagał tym bardziej w chwilach mojej słabości. Jest to głupie (w pełnym znaczeniu tego słowa), ale co ja na to poradzę…

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Dr Małgorzata Mazurek
Dr Małgorzata Mazurek

Dobry specjalista od Zespołu Aspergera lub autyzmu w Londynie

Witam! Mam 26 lat, mieszkam w Londynie od ponad 5 lat. Mam dwójkę wspaniałych dzieci, synka i córeczkę. Synek ma 4-latka, od ponad pół roku próbuję zdiagnozować u niego chorobę. Jeździłam już z nim wszędzie, każdy lekarz wystawia jakieś niby...

Witam! Mam 26 lat, mieszkam w Londynie od ponad 5 lat. Mam dwójkę wspaniałych dzieci, synka i córeczkę. Synek ma 4-latka, od ponad pół roku próbuję zdiagnozować u niego chorobę. Jeździłam już z nim wszędzie, każdy lekarz wystawia jakieś niby raporty, wszystko to trwa już ponad 6 miesięcy, a ja nadal nie wiem, co mu właściwie dolega, nikt mi nic nie mówi, w ogóle ci londyńscy lekarze są jacyś dziwni. Ja podejrzewam, iż mój syn choruje na autyzm lub zespół Aspergera, ale nie jestem specjalistą, więc sama jemu nie mogę przecież diagnozy postawić.

Historia mojego syna zaczyna się jak wiele innych. Harus rozwijał się prawidłowo, był pogodnym, wesołym dzieckiem, no może troszkę nadpobudliwy, wszędzie było go pełno, na początku podejrzewałam, że być może ma ADHD, poszłam więc do lekarza, ale lekarz zbył mnie i stwierdził, że u małych dzieci to normalne. Gdy synek miał 2,5 roku, umiał już cały alfabet w języku polskim, jak i angielskim. Potrafił liczyć do 30 w obydwu językach. Znał nazwy wszystkich owoców, warzyw, zwierząt, kolory, nawet marki samochodów. Zawsze podglądał mnie w kuchni, jak gotuję i mówił mi, co mam dodać. Mówił niewiele: „mama”, „tata”, „babcia” i takie tam pojedyncze słowa. Zaczęłam się niepokoić, gdy skończył 3 latka i zamknął się jakby w sobie, unika kontaktu z rówieśnikami, a uczęszcza do przedszkola, codziennie (zawsze siedzi sam w koncie z boku, z dala od innych) unika kontaktu wzrokowego, nigdy nie reaguje na moje prośby, nawet początkowo bałam się, że być może nie słyszy, bo często zakrywa uszka rączkami. Lekarz zbadał jego słuch i wszystko jest dobrze. Nie odpowiada na zadawane pytania.

Uwielbia pociągi - z byle czego potrafi ułożyć pociąg. Jego ulubionymi zabawkami są właśnie pociągi, klocki i maleńkie samochodziki. Są dni, kiedy praktycznie go nie ma, jest jakby nieobecny, potrafi godzinami się bawić lub oglądać programy dla dzieci, czasami wpatruje się przed siebie, siada przed oknem i jakby odpływa. Nic do niego nie dociera. A są dni, kiedy kompletnie sobie z nim nie radzę. Wpada w jakąś furię, nie wiem, jak mam to opisać, krzyczy, wrzeszczy, przy okazji bije i kopie - potrafi płakać godzinę, półtora, po czym momentalnie zasypia. Zależałoby mi na tym, by osoby czytające to, zgłosiły się do mnie, szukam pomocy, lekarza zajmującego się takimi dziećmi, kogoś, kto by mnie pokierował gdzieś do specjalistów lub innych tego typu instytucji. Szukam również rodziców mających podobne problemy z dziećmi.

Będę niezmiernie wdzięczna za jakakolwiek odpowiedź od Państwa, dziękuję.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda

Czy objawy depresji mogą też być objawami innych chorób?

Mam 18 lat i jestem kobietą. Czytałam tu o wielu przypadkach depresji, ale czy objawy depresji mogą wskazywać na inna chorobę? Od prawie miesiąca nie mogę się na niczym skupić. Oglądając telewizję nie patrzę się w ekran tylko w szafkę,...

Mam 18 lat i jestem kobietą. Czytałam tu o wielu przypadkach depresji, ale czy objawy depresji mogą wskazywać na inna chorobę? Od prawie miesiąca nie mogę się na niczym skupić. Oglądając telewizję nie patrzę się w ekran tylko w szafkę, otwierając książkę i czytając nic nie rozumiem i nie umiem się skoncentrować. Budzę się parę razy w nocy, więc jestem potem pół dnia nieprzytomna. Przychodząc do domu myślę tylko o łóżku, ale idę na telewizor lub internet i tak patrzę się w monitor bez jakiejkolwiek potrzeby, strasznie tracę na tym czas, a jestem w klasie maturalnej i po prostu nie mogę sobie pozwolić na takie marnowanie czasu. Kiedy w końcu się zmotywuję do nauki siadam i otwieram książki i jak pisałam wyżej nie umiem się z koncentrować, więc odchodzę. Moja nauka na tym bardzo ucierpiała w ciągu tych paru tygodni, a niewysypianie się odbija się na moim samopoczuciu i fizycznym zmęczeniu. Od miesiąca mam co dzień czkawkę, nawet 3 razy dziennie. I codziennie boli mnie głowa i już nie mogę barć tabletek przeciwbólowych. Z jednej strony jestem przybita i zmęczona, ale z drugiej strony źle się czuję po prostu fizycznie.

odpowiada 3 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Dr Małgorzata Mazurek
Dr Małgorzata Mazurek

Czy mam depresję, czy to tylko skutek nieudanego małżeństwa?

Witam, jestem 5 lat po ślubie, mam dwójkę dzieci (4 i 1,5 roku). Od początku w moim związku nie układało się najlepiej, mój mąż jest typem "dwulicowca" - raz potrafi być przemiłym, cudownym mężem i ojcem, ale częściej jest...

Witam, jestem 5 lat po ślubie, mam dwójkę dzieci (4 i 1,5 roku). Od początku w moim związku nie układało się najlepiej, mój mąż jest typem "dwulicowca" - raz potrafi być przemiłym, cudownym mężem i ojcem, ale częściej jest po prostu chamski, nie interesuje się nami i wszystko co złe zarzuca mnie, nie docenia mnie. Tym bardziej jest mi z tym źle, ponieważ jestem na urlopie wychowawczym i nie pracuję, a on powtarza mi, że jak jestem taka mądra to mam iść do pracy, on zostanie z dziećmi - z przyjemnością bym to zrobiła, ale ja niestety nie zarobię przez tydzień tyle co on przez 3 dni w tygodniu (bo tyle pracuje). Owszem, ja cały czas szukam pracy z nadzieją, że znajdę coś, ale w małym mieście, w którym mieszkamy graniczy to z cudem, mimo że jestem po studiach. Na początku jak były między nami nieporozumienia, czułam złość, potrafiłam wykrzyczeć swój żal, ale z czasem (a takie sytuacje powtarzają się średnio co miesiąc, czasem co 2 miesiące z czym potrafimy nie odzywać się do siebie bity miesiąc) dobijało mnie, teraz jest coraz gorzej z taką sytuacją. Mój mąż na coraz więcej sobie pozwala, a ja jestem załamana. Ciężko mi rano wstać z łóżka, płaczę z byle powodu, nie mam apetytu, a raczej mam ciągle kluchę w gardle i ciężko mi coś przełknąć, za każdym razem nie wyobrażam sobie, że może być jeszcze dobrze, a jednak po długim czasie jakoś dochodzimy do normy i stan mój gdzieś zanika, żeby znów powrócić ze zdwojoną siłą... Mam ogromny żal do męża i tak naprawdę to sama nie wiem czy bym chciała odejść, a nawet jeśli by do tej sytuacji doszło, to i tak nie mam się gdzie podziać. Nie mam myśli samobójczych, bo bardzo kocham moje dzieci, ale szkoda mi, że muszą patrzeć na mnie tak załamaną. I teraz nie wiem czy to jest powód by iść do lekarza? Z jednej strony to chciałabym, żeby ktoś mi pomógł, ale z drugiej nie potrafi przełamać się żeby opowiedzieć komuś obcemu prosto w oczy o moich odczuciach. Nie wyobrażam sobie żeby opowiadać od początku jak nieudany mam związek. Może są jakieś leki bez recepty czy jakieś inne sposoby żeby choć trochę mi się poprawiło? Ja nie mam energii do życia, a potrzebna mi, by wychowywać synów. Proszę o pomoc

odpowiada 3 ekspertów:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Dr Małgorzata Mazurek
Dr Małgorzata Mazurek

Jak pracować nad sobą w depresji?

Dzień dobry, Zanim przejdę do pytania w skrócie opiszę rozwój całej sytuacji, z którą mój mąż nie może sobie poradzić. W wakacje gdy byłam za granicą, mąż mnie zdradził (był z kolegami w barze, upił się i stało się) -...

Dzień dobry, Zanim przejdę do pytania w skrócie opiszę rozwój całej sytuacji, z którą mój mąż nie może sobie poradzić. W wakacje gdy byłam za granicą, mąż mnie zdradził (był z kolegami w barze, upił się i stało się) - na początku sierpnia. Po moim powrocie ukrywał się z tym, ale chyba wyrzuty sumienia nie dawały mu spokoju i miał kilka spotkań z psycholog, która stwierdziła u niego zaburzenia lękowe - mąż bardzo bał się, że się dowiem od osób trzecich. Niestety spotkania te nie przynosiły skutków i na początku listopada wylądował w szpitalu psychiatrycznym na psychoterapii grupowej. Mąż od początku twierdził, że ma depresję. Po dwóch tygodniach nie wytrzymał, wypisał się na własne żądanie i wrócił do domu; wtedy przyznał się do zdrady. Od 15 listopada przyjmuje 1 dziennie C***. Widoczne były naprawdę duże poprawy. Stany lękowe mu minęły i funkcjonuje normalnie - chodzi do sklepu, do szkoły po córki, jeździ samochodem. Tydzień temu był na wizycie w przychodni i pani psychiatra stwierdziła, że wszystko jest OK - ma tylko brać się za siebie. Od poniedziałku mąż jest bardzo przygnębiony i poszedł wczoraj ponownie do pani doktor, która stwierdziła, że mąż ma depresję i musi nad sobą pracować. Mąż się totalnie załamał i nie wie czy to wytrzyma. Czy jest to normalne, że po widocznej poprawie (kilkudniowej) w funkcjonowaniu jest nawrót depresji i to tak ciężki. Czy to będzie się powtarzać? I najważniejsze pytanie - na czym polega praca nad sobą w depresji?

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak pomóc mężowi choremu na depresję?

Mój mąż ma depresję. Namówiłam go na wizytę u psychologa, który skierował go do psychiatry. Została stwierdzona depresja lękowa - jak mam mu pomóc? Opisujecie, że powinnam się nim bardziej zając, ale gdy tylko zaczynam się pytać co w firmie...

Mój mąż ma depresję. Namówiłam go na wizytę u psychologa, który skierował go do psychiatry. Została stwierdzona depresja lękowa - jak mam mu pomóc? Opisujecie, że powinnam się nim bardziej zając, ale gdy tylko zaczynam się pytać co w firmie (prowadzi własną) słyszę: „nie wtrącaj się”, a za chwilę przeprasza - już nie wiem jak mam z nim rozmawiać. Jak jestem miła to się pyta co tak miło, podejrzewa jakiś podstęp, a jak już innym tonem mówię to też mu nie pasuje. Bardzo kocham swojego męża i chcę mu pomóc, proszę o poradę.

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Dr Małgorzata Mazurek
Dr Małgorzata Mazurek

Ostatni cios zupełnie zwalił mnie z nóg i załamał całą moją wiarę. Jak mam żyć?

Jestem znana wśród znajomych z mojego niegasnącego optymizmu, zawsze doszukuję się dobrych stron, zawsze widzę coś dobrego, zawsze mam nadzieję na lepsze, nigdy się nie poddaję ani nie załamuje, liczę na to co najlepsze, wierzę, że wszystko się ułoży. A...

Jestem znana wśród znajomych z mojego niegasnącego optymizmu, zawsze doszukuję się dobrych stron, zawsze widzę coś dobrego, zawsze mam nadzieję na lepsze, nigdy się nie poddaję ani nie załamuje, liczę na to co najlepsze, wierzę, że wszystko się ułoży. A raczej wierzyłam... Po serii niekończących się porażek zawodowych, zbiegów okoliczności, które prowadziły do stopniowego pogarszania się sytuacji, ostatnie rozczarowanie to był cios, który zwalił mnie z nóg zupełnie i załamał całą tę wiarę i całe to pozytywne spojrzenie. Nie mam już zupełnie siły liczyć na cokolwiek, nie mam nawet ochoty próbować, nie chcę mi się myśleć co zrobić, nie chcę już nic. Wszystko mnie drażni, wszystko jest bezsensu. Mój chłopak, który próbuje mnie jakoś podźwignąć ma już chyba dosyć, a ja mam dosyć jeszcze bardziej, nie wiem jak sobie poradzić, nie wiem po co wstawać rano z łóżka. Nie wiem już co robić, czuję, że powoli tonę, wewnątrz, na zewnątrz, że nic a nic nie ma już sensu, sposobu, wyjścia...

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Czy mam depresję i czy mogę ją jakoś sama leczyć?

Witam, 9 września urodziłam synka, 2 tygodnie karmiłam go piersią, bo nie miałam pokarmu i miałam doła, bo maleństwo mi płakało, więc wprowadziłam mleko w proszku. Po tych 3 tyg. zaczęło mi się kręcić w głowie i po tyg. zaczęłam...

Witam, 9 września urodziłam synka, 2 tygodnie karmiłam go piersią, bo nie miałam pokarmu i miałam doła, bo maleństwo mi płakało, więc wprowadziłam mleko w proszku. Po tych 3 tyg. zaczęło mi się kręcić w głowie i po tyg. zaczęłam czuć powietrze w gardle. Gdzieś po miesiącu poszłam do lekarz, który stwierdzi zaburzenia emocjonalne pod postacią somatyczną i przepisał leki, ale mi nie pomogły i dostałam nowy. Dodam jeszcze, że czuję w gardle jakby mnie coś tam zatykało, jakby mi żyły przeskakiwały i się blokowały, do tego boli mnie klatka piersiowa i się męczę. Miałam zrobione badania w szpitalu (echo serca, ekg, rezonans głowy, płuca) i wszystko ok - czy to może być nerwica lękowa? Jak sobie z tym poradzić? Pomóżcie mi proszę. Podobno mam depresję, bo chce mi się płakać - jak z tym sobie mogę sama poradzić, bez specjalisty? Zapomniałam dodać, że mam 25 lat. Proszę o pomoc. Pozdrawiam, Magda

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Jak sobie radzić z depresją przy problemach finansowych?

Jestem kobietą, mam18 lat, chodzę do LO. To się stało z dnia na dzień. Przedtem byłam pełną wiary i energii osobą, cały świat do mnie należał. Szybko zajęłam się biznesem, jednak przegięłam - teraz wpadłam w problemy finansowe i mam...

Jestem kobietą, mam18 lat, chodzę do LO. To się stało z dnia na dzień. Przedtem byłam pełną wiary i energii osobą, cały świat do mnie należał. Szybko zajęłam się biznesem, jednak przegięłam - teraz wpadłam w problemy finansowe i mam depresję, jeszcze mnie okradziono, na nic nie mam ochoty, nie mam odwagi nikomu powiedzieć o problemie, nie chcę nikogo tym martwić. Ostatnio byłam bliska kradzieży, nie wiem co ze sobą robić, chce mi się płakać, ale nie mam sił, wkurzam się gdy ktoś coś ode mnie chce, chcę, by to się już skończyło, chcę żyć jak kiedyś, nie mam sił by iść do psychologa lub psychiatry, mam dość, nie umiem się pogodzić z porażką, najbardziej mnie rani moja rodzina, nie chce ich zawieść, nie chce by płacili za moje błędy… Wiem co muszę robić, wiem, że to się da zrobić, ale ja już nie mam sił.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Napięcie mięśnia podudzia

Witam! Od kilkunastu lat jeżdżę codziennie samochodem osobowym do pracy min. 2h dziennie. Po kilku latach zacząłem odczuwać zmęczenie/napięcie mięśnia podudzia w prawej nodze oraz takie samo napięcie w mięśniu pod lewą łopatką. Jest to takie uczucie jakby mięsień był...

Witam! Od kilkunastu lat jeżdżę codziennie samochodem osobowym do pracy min. 2h dziennie. Po kilku latach zacząłem odczuwać zmęczenie/napięcie mięśnia podudzia w prawej nodze oraz takie samo napięcie w mięśniu pod lewą łopatką. Jest to takie uczucie jakby mięsień był twardy, napięty. Nie jest to ból, ale takie permanentne napięcie mięśnia. Mięsień podudzia jest wciąż napięty od podtrzymywania palców stopy w powietrzu - do operowania pedałem gazu. Mięsień pod łopatką z kolei ma coś wspólnego z operowaniem kierownicą lewą ręką, bo jeżdżąc głównie tą ręką operuję kierownicą. Gdy zacząłem to kilka lat temu odczuwać, pomagał masaż tych okolic - nawet niefachowy, po prostu uciskanie tych miejsc przez drugą osobę. Obecnie - od 2-3 lat - napięcie to jest permanentne, na tyle nawet, że np. tygodniowa przerwa w jeżdżeniu nie likwiduje znacząco tego napięcia. W okresach kiedy atakuje mnie jakaś grypa i zaczyna "łamać w kościach" - te objawy mięśni nasilają się, tak jakby było jakieś zapalenie mięśnia czy coś takiego. Poza tym spędzanie dłuższego czasu w pozycji np. z podkurczonymi nogami (np. godzinna jazda w małym samochodzie na tylnym siedzeniu) powoduje zwiększenie dolegliwości. Póki co byłem z tym u lekarza ogólnego i u chirurga-ortopedy. Mam wrażenie, że żaden z nich nie wie jak podejść do tematu - zjadłem już serię tabletek rozluźniających, przeciwzapalnych i nie ma żadnego efektu. Wybieram się do lekarza rehabilitanta - może jakieś masaże czy inne zabiegi rehabilitacyjne pomogą z zwalczeniu tego napięcia... Pytanie brzmi: czy znane są tego typu choroby związane z ustawicznym napięciem jakiegoś mięśnia? Co się wtedy robi - jakie zabiegi rehabilitacyjne tudzież inne są w takich przypadkach wskazane? Póki co zakładam w ogóle, że taka sytuacja jest odwracalna i że da się usunąć taką dolegliwość. Oczywiście usunięcie źródła napięcia (jazdy samochodem) byłoby na pewno wskazane, ale póki co nie ma takiej możliwości, bo jakoś do pracy jeździć muszę. :) Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Nie wiem co się ze mną dzieje - skąd się biorą te objawy?

Witam, Mam 26 lat, jestem kobietą. Od kilku miesięcy mam problemy ze zdrowiem - od stanów zapalnych pęcherza, które powtarzają się od około roku, do bólu w podbrzuszu, trudnego do opisania. Byłam już u lekarza nefrologa, miałam zrobione podstawowe...

Witam, Mam 26 lat, jestem kobietą. Od kilku miesięcy mam problemy ze zdrowiem - od stanów zapalnych pęcherza, które powtarzają się od około roku, do bólu w podbrzuszu, trudnego do opisania. Byłam już u lekarza nefrologa, miałam zrobione podstawowe badania oraz USG. Są niewielkie odchylenia od normy, ale USG bez zmian. Wysłano mnie do urologa - czekam na wizytę. Natomiast dwa miesiące temu zaczęłam bardzo mocno kaszleć, kaszel utrzymywał się jakieś 1,5 miesiąca. Byłam u pulmonologa, laryngologa oraz dermatologa, bo w międzyczasie dostałam też dziwnej wysypki. Bez żadnych konkretów. Kaszlę nadal, najczęściej gdy wyjdę na zewnątrz oraz gdy wstanę z łóżka. Nie palę papierosów. Mam problemy z koncentracją i pamięcią. Jestem podenerwowana oraz towarzyszy mi dziwne uczucie zmęczenia, braku siły, senności. Towarzyszą temu bóle głowy oraz zawroty. Pogorszył mi się znacznie wzrok, mam zdiagnozowany oczopląs, który teraz już mi bardzo przeszkadza w funkcjonowaniu. Nie wiem czy to istotne, ale od miesiąca czarnieje mi skóra od kontaktu ze złotem (noszę obrączkę) - nigdy wcześniej nie miałam reakcji alergicznej w kontakcie ze złotem. Pracuje zawodowo jako pracownik biurowy, mam kontakt z wieloma ludźmi, jestem mężatką, nie mam dzieci. Proszę o pomoc

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Próba samobójcza - co działo się z moimi nogami?

Od 5 lat leczę się psychiatrycznie i psychologicznie (z przerwami). Ostatnio próbowałem popełnić samobójstwo zażywając sam nie wiem ile tabletek psychotropowych (neuroleptyk, lek przeciwdepresyjny z grupy TLPD) i może potem jeszcze coś, ale nie pamiętam, nie przewieziono mnie...

Od 5 lat leczę się psychiatrycznie i psychologicznie (z przerwami). Ostatnio próbowałem popełnić samobójstwo zażywając sam nie wiem ile tabletek psychotropowych (neuroleptyk, lek przeciwdepresyjny z grupy TLPD) i może potem jeszcze coś, ale nie pamiętam, nie przewieziono mnie do szpitala gdyż pilnowała mnie mama, ale pamiętam z tego tylko, że strasznie chciało mi się ruszać nogami - nie mogłem ich utrzymać w spokoju, potem nie pamiętam, ale mówiono mi, że strasznie rzęziłem, chodziłem na kolanach, a potem usnąłem. Minęło około 5 dni po tym - czułem się dobrze. Zastanawia mnie to, nie czułem się tak dawno, ale dzisiaj zaczynam się czuć lekko gorzej. Proszę powiedzieć dlaczego działo się to z moimi nogami, chciało mi się spać, a nogi nie pozwalały, myślałem, że oszaleję. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Dotyczy: Neurologia Depresja

Jakie są konkretne przyczyny izolowania od społeczeństwa?

Niektórzy ludzie źle się czują w towarzystwie - dlaczego?
odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Podejrzewam depresję u mamy. Jak mogę jej pomóc?

Witam, Nie wiem od czego zacząć to długie pytanie, ponieważ sytuacja wydaje się być skomplikowana. Postaram się dokładnie ją opisać. Otóż od jakiegoś czasu moja mama źle sypia, notorycznie ma obniżony nastrój, ciągle mówi, że nie ma ochoty żyć i...

Witam, Nie wiem od czego zacząć to długie pytanie, ponieważ sytuacja wydaje się być skomplikowana. Postaram się dokładnie ją opisać. Otóż od jakiegoś czasu moja mama źle sypia, notorycznie ma obniżony nastrój, ciągle mówi, że nie ma ochoty żyć i że nie ma siły już walczyć o szczęście. Tak się dzieje teraz, kiedy nie dogaduje się z moim Tatą, ma problemy w pracy (wizja albo zwolnienia za rok, albo wzięcia odprawy i odejścia z firmy bez perspektyw na znalezienie innej - mama ma 47 lat). Nie łączę stanu mamy z tym, że wyszłam za mąż, urodziłam dziecko i wyprowadziłam się do innego miasta, ale może to również ma jakieś znaczenie biorąc pod uwagę, że pomimo licznych kłótni zawsze byłam dla mamy podporą i słuchałam Jej, gdy miała problem (naturalnie rozmawiamy nadal, ale internet i telefon to nie to samo). Mój Tata jest alkoholikiem. Kiedyś pił co jakiś czas, a bardzo intensywnie. Wracał w nocy, potrafił wyzywać, próbował nas bić. Wówczas Mama pod wpływem chwili (prawdopodobnie) zadecydowała, że już nie chce żyć i podcięła sobie żyły (miała 33 lata) jednak fakt ten nie został nigdzie zgłoszony. Mama nie leczyła się ani nie nie uczestniczyła w psychoterapii. Mimo że wielokrotnie od tamtego czasu powtarza, że nie chce żyć więcej już nie próbowała nic sobie zrobić (łykała zbyt duże ilości lekkich tabletek nasennych po alkoholu, ale chyba tylko po to aby "odpocząć"). Przez kilkanaście lat był spokój, mama jakoś akceptowała to, że Ojciec pije i mimo że się kłócili było znośnie. 3 lata temu Rodzice się przeprowadzili i wzięli kredyt - są zadłużeni dosyć znacznie, ale nie tak aby nie dawali sobie rady. Od tego momentu zaczęło się dziać między nimi coraz gorzej i gorzej. Tata w tej chwili już nie pije jak dawniej, jednak bardzo często (codziennie, co drugie dzień) się zdarza, że pije jedno czy dwa piwa w ukryciu, wypierając się później. Potrafi też podbierać pieniądze na piwo bez wiedzy mamy. Z tego rodzą się kolejne kłótnie, Tata nie zdaje sobie sprawy ze swojego problemu. Problem nasilił się około miesiąca, dwóch temu. Była impreza i znajomi, tata wypił niewiele, mama chciała jeszcze. W pewnym momencie po pijaku zaczęła obrażać wszystkich dookoła, wrzeszczeć na ojca. Znajomi wyszli, a Ona wpadła w furię. Mój synek spał obok, bo akurat przyjechaliśmy za kilka dni więc wyszłam i prosiłam ją aby był ciszej i nie krzyczała, bo go obudzi. Mama zaczęła jeszcze gorzej krzyczeć i na mnie również. Nie miałam sposobu jak ją uspokoić, zwrócić na siebie jej uwagę, aby odetchnęła przez chwilę i pomyślała. Jako nerwowa osoba w pewnym momencie nie wytrzymałam i klepnęłam ją delikatnie po twarzy i to był ogromny błąd (wiem, że źle zrobiłam jednak nerwy wygrały), bo Mama zaczęła mnie tłuc na oślep, a kiedy Tata próbował ją powstrzymać, dosłownie rzuciła się na niego i zaczęła pięściami okładać po twarzy. Kiedy próbowałam przeprosić mówiła, że nie jestem jej córką, mam się z mężem pakować, wynosić i nie wracać. Tydzień czasu czekałam, aż się do mnie odezwie, przeprosi za swoje zachowanie jednak się nie doczekałam i zadzwoniłam sama (wyjechaliśmy). Mama swojej winy nie widziała żadnej w całej sytuacji i u uważała siebie za poszkodowaną i zarzucała mi, że się zgadałam z Ojcem przeciwko Niej. Od tamtej pory ma lepsze i gorsze dni... Średnio co 2 - 3 dni łapie potwornego doła, na którego zaczyna pić. Dzisiaj próbowałam się do niej dodzwonić od rana, ale się nie zgłaszała, więc w obawie przed tym, że może sobie coś zrobić poprosiłam Ojca, aby wziął wolne i pojechał do domu. Mama przed 11 była już pijana, a jak go zobaczyła to zareagowała agresją "po coś tu przyjeżdżał, wynoś się". Nie wiem zupełnie co mam robić! Staram się codziennie ją przekonywać, że powinna pójść do psychologa. Moim podstawowym argumentem jest to, że sama miałam depresję i zaburzenia osobowości i w momencie kryzysu to właśnie Mama mnie namówiła na wizytę u psychiatry i leczenie, które zakończyło się powodzeniem. Tłumaczę (nie wiem czy dobrze), że depresja to stan, w którym człowiek pomimo paskudnego nastroju się lubuje i w gruncie rzeczy zaprzyjaźnia się ze swoją niedolą. Z jednej strony chciałby to pokonać, ale z drugiej zwyczajnie jest mu dobrze. Staram się ją przekonać, że taki stan nie może trwać długo, bo z dnia na dzień będzie się czuła gorzej. Mama mnie jednak nie słucha w ogóle i powtarza za każdym razem, że musi się wyprowadzić od Ojca, uciec, bo inaczej żaden psycholog jej nie pomoże. Wymyślała już, że wyprowadzi się do swojej siostry (która ma na głowie mamę, dwójkę dzieci i męża i nie ma warunków, aby zajmować się jeszcze moją Mamą), że weźmie rozwód z Ojcem (papiery składała już chyba ze 3 razy)... Zupełnie nie wiem co mam robić i jak Jej pomóc. Jak pomóc przy okazji sobie, bo sytuacja w domu rodzinnym, to że non stop się martwię o Mamę odbija się na relacjach z Mężem oraz synkiem. Jestem bardziej nerwowa, wręcz agresywna i sama popadam w stany depresyjne. Niezamierzenie wyładowuję złość na Mężu i na 8-miesięcznym synku. Nie czuję jednak, że powinnam sama się zgłosić do psychologa, ponieważ gdy u Rodziców jest względny spokój ja też jestem spokojna. Dochodzi do tego jeszcze problem poczucia winy z tego powodu, że nie ma mnie u Rodziców, nie doglądam Mamy i najgorsze, że jak coś jej się stanie albo sama zrobi coś głupiego będę miała wyrzuty sumienia i poczucie winy do końca życia. Przepraszam za tak długie pytanie i bardzo proszę o jakąś radę. Dzisiaj rozmawiałam z Tatą i póki co zgodził się na to, że poszedłby z Mamą do lekarza. Zastanawiam się więc czy powinni zacząć od terapii par, terapii rodzinnej, a może dalej się jednak starać o to, aby Mama się zgłosiła do lekarza? Agnieszka

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak poradzić sobie ze sobą?

Od ponad roku czuję, że się zmieniłam - nie mam chęci do życia, nic mi się nie chce, ciągle jestem smutna. W dodatku jestem nieśmiała i mam niskie poczucie własnej wartości. Mam takie dni, że mówię sobie: dość...

Od ponad roku czuję, że się zmieniłam - nie mam chęci do życia, nic mi się nie chce, ciągle jestem smutna. W dodatku jestem nieśmiała i mam niskie poczucie własnej wartości. Mam takie dni, że mówię sobie: dość tego, chcę zacząć żyć naprawdę pełnią życia, ale co z tego, jak na następny dzień już mi się nie chce, a raczej nie mam sił na zmianę? W dodatku mam straszny mętlik w głowie, niepoukładane życie, nie mam żadnego głębszego sensu życia… Nie radzę sobie sama z sobą, mam dość życia. Proszę o pomoc.

odpowiada 3 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Dr Małgorzata Mazurek
Dr Małgorzata Mazurek

Jak pomóc tacie, który ma depresję?

Dzień dobry, Niedawno u mojego taty (68 lat) wykryto depresję gdy przeszedł zawał. Bierze leki depresyjne, był dwa razy u psychiatry. Od tego czasu minęło ok 1, 5 miesiąca i jak na razie nie widzę żadnej poprawy. Co prawda...

Dzień dobry, Niedawno u mojego taty (68 lat) wykryto depresję gdy przeszedł zawał. Bierze leki depresyjne, był dwa razy u psychiatry. Od tego czasu minęło ok 1, 5 miesiąca i jak na razie nie widzę żadnej poprawy. Co prawda do tego przyczyniły się problemy mieszkaniowe i finansowe oraz problemy z synem i jego rodziną. Po wyjściu ze szpitala zabrałam tatę do siebie, wydawało mi się to logiczne, ale teraz sama nie wiem czy to był bobry pomysł. Ja niedługo wyjeżdżam i nie będzie mnie 6 tygodni, co prawda mój tata zostanie z moim mężem i synami, ale sama nie wiem… Często tata nie zakręca gazu, woda z kranu leje się godzinami jak nas nie ma w domu itp. Co robić? Czasami myślę, że nie chce mu się nic, a przede wszystkim nie myśli co robi. Ratunku, jak mu i nam pomóc przetrwać ten trudny okres?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Wiem, że powinienem iść do specjalisty, ale nie chce - chcę umrzeć. Depresja?

Witam, Mam na imię Paweł, mam 25 lat. Od mniej więcej 18. roku życia (a więc około 7 lat) moje życie się zmieniło (pod względem psychicznym). Czytałem sporo w internecie i wywnioskowałem, że mam silną depresję. Z każdym tygodniem,...

Witam, Mam na imię Paweł, mam 25 lat. Od mniej więcej 18. roku życia (a więc około 7 lat) moje życie się zmieniło (pod względem psychicznym). Czytałem sporo w internecie i wywnioskowałem, że mam silną depresję. Z każdym tygodniem, dniem, godziną marzę o samobójstwie/śmierci. Na początku myślałem sobie "to chwilowe - pewnie minie", niestety myliłem się... Postanowiłem do Was napisać, bo czuję, że od kilku tygodni żyję już "na rezerwie". Uważam siebie za życiowego nieudacznika - brzydki, głupi… Po prostu nie akceptuję siebie, nie potrafię spojrzeć nawet w lustro. Odizolowałem się od znajomych, nawet z rodzicami już prawie nie gadam mówiąc im wprost, że na życiu mi nie zależy. Mam problemy ze snem, jestem nerwowy, zamknięty w sobie, co noc modlę się do Boga by zabrał mnie do siebie podczas snu, lecz nie słucha. Wiem, że powinienem iść do specjalisty, ale nie chce - chcę umrzeć, tylko o to proszę Boga.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Podejrzewam autyzm u syna - co robić?

Moj syn w styczniu będzie mieć 3 urodziny. Nie mówi, choć kiedyś jak miał 2 lata potrafił powiedzieć kilka wyrazów: kółko, dziadzia, mama, tata. Był bardziej kontaktowy niż teraz. Ciężko mi się z nim bawić, nawiązać kontakt. Jest jedynakiem, z...

Moj syn w styczniu będzie mieć 3 urodziny. Nie mówi, choć kiedyś jak miał 2 lata potrafił powiedzieć kilka wyrazów: kółko, dziadzia, mama, tata. Był bardziej kontaktowy niż teraz. Ciężko mi się z nim bawić, nawiązać kontakt. Jest jedynakiem, z mężem pracujemy w domu, dziecko jest z nami wśród dorosłych. Oprócz tego co mnie martwi - ma ulubione swoje karteczki, które może ciągle układać. Bawi się  innymi zabawkami, ale zazwyczaj sam. Czasem auta, rzadko klocki, ogląda jakieś katalogi, książki dla dorosłych... Dzieci się boi i ucieka, ale miał mały kontakt z rówieśnikami. Za parę miesięcy ma pójść do przedszkola i się bardzo boję o niego czy sobie poradzi. Teraz wolno go oswajam z dziećmi, już nie płacze na ich widok, ale stroni uciekając od nich:( Nawiązuje jednak z dzieckiem kontakt wzrokowy, dziecko potrafi mnie pocałować, pogłaskać, lubi jak ja też to robię, uśmiecha się, często głośno śmieje. Często upiera się, żeby mu włączyć bajki, wtedy niekoniecznie je ogląda, ale ma swój "stały repertuar" i potrafi się ze mną" kłócić ", żeby włączać mu telewizor. Przyznam, że często ulegałam i może to jest przyczyna jego opóźnienia mowy? Dodam, że reaguje jak ktoś wchodzi i wychodzi z pokoju, domowników ciągnie za rękę, lubi jak wszyscy siedzą razem... Ogólnie jest często uparty, mało kontaktowy. Nigdy na nic nie chorował, 10 w skali Apgar przy urodzeniu. Mam takie wrażenie, że jak tasuje te swoje karteczki i ogląda tv to czuje bezpieczeństwo. Jest bardzo spostrzegawczy, jak coś zmieni się w pokoju. Czy mogę schować mu te karteczki? Czy mogę ograniczyć dziecku oglądanie tv? Czy to jest autyzm?:(

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Irytacja, poddenerwowanie - co jest ze mna nie tak?

Witam, Mam 28 lat i od jakiegoś czasu mieszkam po za granicami naszego kraju. Piszę tutaj, ponieważ szukam jakiejkolwiek pomocy, bo mam poważne problemy z koncentracją oraz z stosunkami międzyludzkimi. Czasami mi się wydaje, że moje życie nie ma sensu,...

Witam, Mam 28 lat i od jakiegoś czasu mieszkam po za granicami naszego kraju. Piszę tutaj, ponieważ szukam jakiejkolwiek pomocy, bo mam poważne problemy z koncentracją oraz z stosunkami międzyludzkimi. Czasami mi się wydaje, że moje życie nie ma sensu, staram się unikać ludzi, a kiedy znajduję się w otoczeniu ludzi odczuwam niepewność oraz zbiera mi się na wymioty. Czasami mam ochotę schować się gdzieś i nie wychodzić. Od jakiegoś czasu jestem bardzo podenerwowany, irytuje mnie wszystko wokół mnie, ale kiedyś tak nie było, bylem zaręczony, miałem dom i rodzinę - to się zmieniło, zacząłem się zamykać w sobie, a moja ówczesna narzeczona, zamiast mi jakoś pomóc, robiła mi awantury oraz czepiała się najmniejszych rzeczy sprawiając, że zamykałem się w sobie coraz bardziej. Z jednej strony mówiła, że zależy jej na uratowaniu naszego związku i że powinniśmy spędzać więcej czasu ze sobą, a z drugiej, kiedy mieliśmy szanse być tylko razem wychodziła do barów i na dyskoteki tłumacząc, że potrzebuje trochę rozrywki w życiu, a ja zajmowałem się naszą małą córka. Na domiar złego zaczęła mnie zdradzać z moim kolega z pracy, który miał być moim świadkiem na naszym ślubie. Po jakimś czasie się wyprowadziłem, zamieszkałem u znajomych zanim znalazłem coś własnego. A muszę jeszcze wspomnieć, że z tym moim kolegą ciągle pracujemy razem i czasami mamy te same zmiany. Czasami też ona przychodzi z naszą córka do nas do pracy, ponieważ pracujemy w restauracji. To tak w wielkim skrócie moja historia. A ja czuję się coraz gorzej. Nawet zrobiłem kilka testów on-line na depresję, wszystkie pokazały, że cierpię na kliniczną depresję oraz że potrzebuję farmakoterapii. Proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Patronaty