Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 3 6

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Presja otoczenia, depresja, smutek - jak sobie z tym poradzić?

Witam! Bardzo fajnie, że powstał ów portal, który pomaga, albo bardziej podnosi na duchu, prowadzi w dobrą stronę ludzi, którzy właśnie tego potrzebują. Bardzo proszę o pomoc i wsparcie. Ponad rok temu zaczęły u mnie pojawiać się symptomy depresyjne. Ciągły...

Witam! Bardzo fajnie, że powstał ów portal, który pomaga, albo bardziej podnosi na duchu, prowadzi w dobrą stronę ludzi, którzy właśnie tego potrzebują. Bardzo proszę o pomoc i wsparcie. Ponad rok temu zaczęły u mnie pojawiać się symptomy depresyjne. Ciągły stres przed jakimkolwiek spotkaniem, brak radości z życia, czuję się nikim, choć mam cel w życiu. Mam przyjaciół, nie jestem samotna, ale ciągle czegoś mi brakuje. Przyjaźnię się, ale pragnę jeszcze więcej tych kolegów. Nie mogę się cieszyć tym co mam. Chcę więcej i więcej. Mimo że dobrze, wręcz bardzo, dogaduje się z koleżankami, kolegami to i tak często wmawiam sobie, że jestem nielubiana, nie potrzeba i samotna, co kompletnie wyklucza moją sytuację życiową. Wprawia mnie to w żal i najczęściej po prostu płacz ;(. Nie potrafię nad tym panować. Nic nie sprowadziło mnie na tę depresyjną drogę, jeżeli chodzi o wychowanie, dzieciństwo. Mam wspaniałą, kochającą się, troskliwą rodzinę, z którą mam świetny kontakt. Jednak i tak czuję się źle, smutno... Chodzę na zajęcia dodatkowe z języka francuskiego. Mam tam bardzo (baaardzo) ambitną grupę, która non stop zabiera głos na lekcji. A ja? Hmm, nie idzie mi tak dobrze jak im. Nie przeszkadzałoby mi to, gdyby nie fakt, że, kurcze, bo jak czegoś nie umiem, nie zrobię, nie powiem to mówią: - no odezwij się wreszcie! - co się jąkasz? - pomyśl trochę, masz mózg... masz, tak...? - ona nie umie! (śmiech) - czy ty myślisz? to jest proste, ach przepraszam... tak trudne, ojejku... I inne. Naprawdę czasami aż mam ochotę się rozpłakać. Mam też jedną lekcję z native'm speakerem i choć rozumiem co do mnie mówi, często nie mogę się wysłowić. Wszyscy się potem na mnie patrzą, chichoczą i z dumą odpowiadają na jego pytania. To jest okropne, czuję się pod presją! Przed każdą lekcją dodatkową francuskiego ogarnia mnie rozpacz, smutek i wielki strach. Co powiedzą? Co pomyślą? Nauczycielka nie reaguje, chyba uważa, że jest to śmieszne. Nie mogę się z tego śmiać, nic to nie daje. Proszę o pomoc, jakieś artykuły, które mogłabym poczytać, porady… Nie daję sobie rady, kolejna lekcja niedługo. Ps. Wiem, że ludzie bardzo wiele do was piszą, ale proszę o możliwie jak najszybszą poradę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Przewlekły ból mięśni, pleców i szyi - co to jest i dlaczego tak boli?

Od trzech lat cierpię na przewlekły ból pleców, zaczęło się od zwykłego lumbago w szyi, miałam robione rtg i nic nie wykazało, potem ból rozlał się na resztę pleców, bardziej po lewej stronie - miałam masaże, środki antydepresyjne... Od trzech lat cierpię na przewlekły ból pleców, zaczęło się od zwykłego lumbago w szyi, miałam robione rtg i nic nie wykazało, potem ból rozlał się na resztę pleców, bardziej po lewej stronie - miałam masaże, środki antydepresyjne nie pomagają, a ja codziennie budzę się z bólem i uczuciem sztywności, ten ból nie pojawia się nagle tylko trwa nieprzerwanie, a w szyi dodatkowo uczucie ciężaru napiętej skóry, okropne uczucie, strzelają mi wszystkie kości w kręgosłupie. Mam 39 lat, a czuję się na 100 lat. Miałam 2 psychoterapie grupowe i rok indywidualną i zero poprawy - moja psychiatra nie widzi u mnie depresji, choć miewam epizody depresyjne, a ostatnio coraz częściej. Neurolog po popukaniu mnie młoteczkiem stwierdził, że to nerwica, ale czy to normalne żeby tyle lat bolało? Nie potrafię podjąć pracy, bo nie podołam, zawsze lubiłam pracować, a ten ból mi nie pozwala. Teraz doszedł lęk, że nie ma dla mnie nadziei, i że każdy kolejny dzień to męka. Proszę o pomoc
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Nie wiem czego szukać w życiu i gdzie jest jego sens. Co robić?

Witam. Od kilku miesięcy nie mogę się odnaleźć w życiu codziennym, nie mogę się skoncentrować na niczym, mam huśtawkę nastrojów. Czasami siedząc i myśląc rozklejam się bez powodu, mam bóle mięśni, zawroty w głowie. Ostatnio zauważyłem nawet, że...

Witam. Od kilku miesięcy nie mogę się odnaleźć w życiu codziennym, nie mogę się skoncentrować na niczym, mam huśtawkę nastrojów. Czasami siedząc i myśląc rozklejam się bez powodu, mam bóle mięśni, zawroty w głowie. Ostatnio zauważyłem nawet, że siwe włosy pojawiły się, a mam dopiero 23 lata... Skutkami tego jest brak znalezienia pracy, problemy w związku zakończony rozstaniem. Z niczego praktycznie nie czerpię radości, ciągle ta sama ponura mina na twarzy. Na szczęście nie posiadam myśli samobójczych... Po prostu odechciewa mi się wszystkiego. Rozmowa z bliskimi i znajomymi pomagała na samym początku, ale teraz nawet i to mi nie pomaga... Nie wiem czego szukać w życiu i jak z tym walczyć, tak więc proszę o jakąś wypowiedź na ten temat. Z góry dziękuję. Konrad

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Bezsenność i brak diagnozy - pomocy

Kobieta, wiek 49. Sypiam 1-2-3 godz. dziennie lub wcale. Często chodzę do rana, nie kładąc się do łóżka, nie mam takiej potrzeby. Wyszukuję różne ciche prace domowe, po 2 bezsennych nocach padam ze zmęczenia i zasypiam nawet o godz. 20-21....

Kobieta, wiek 49. Sypiam 1-2-3 godz. dziennie lub wcale. Często chodzę do rana, nie kładąc się do łóżka, nie mam takiej potrzeby. Wyszukuję różne ciche prace domowe, po 2 bezsennych nocach padam ze zmęczenia i zasypiam nawet o godz. 20-21. Zdarzało mi się spać do 7-8 rano. Do tego miałam kilka razy silne bóle głowy z wymiotami i wysokie ciśnienie do 160/108 (często w deszczową pogodę). Czy to migrena? Jak sięgnę pamięcią, to 1-2 x w roku miewałam silne bóle głowy z wymiotami.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Irracjonalne lęki - czy da się z tym jakoś walczyć, czy to po prostu "urok" mojej osobowości?

Witam, jestem 24-letnią kobietą. Odkąd pamiętam, zawsze miałam problem z nadmiernym analizowaniem sytuacji i zamartwianiem się. Ostatnio jednak zauważyłam, że jestem w ten sposób w stanie odebrać sobie radość z każdej niemal rzeczy: wyjazd z przyjaciółmi to dla mnie nieprzespane...

Witam, jestem 24-letnią kobietą. Odkąd pamiętam, zawsze miałam problem z nadmiernym analizowaniem sytuacji i zamartwianiem się. Ostatnio jednak zauważyłam, że jestem w ten sposób w stanie odebrać sobie radość z każdej niemal rzeczy: wyjazd z przyjaciółmi to dla mnie nieprzespane noce i analizowanie wszystkiego tego, co może źle pójść. Kiedy zaparkuję samochód, bywa, że godzinami zadręczam się tym, że nie zdołam później stamtąd wyjechać, mimo że tak naprawdę nie miewam z tym problemów. Od dwóch lat wykonuję tę samą pracę, i mimo że wiem, że jestem w tym dobra, czasem sama myśl o pracy wiąże się z kompletnie abstrakcyjnym strachem, takich sytuacji jest miliony. Patrząc na te lęki obiektywnie i logicznie, zdaję sobie sprawę, że są irracjonalne i zupełnie niesłusznie sama siebie katuję negatywnymi scenariuszami, jednak nie jestem w stanie nad tym zapanować. Bywa tak, że muszę spać przy zapalonym świetle, bo moja wyobraźnia potrafi doprowadzić do tego, że boję się zamknąć oczy; boję się w sposób dziecinny, niemal na zasadzie "potwora spod łóżka". Objawy lęku nasilają się wieczorami, pojawia się uciążliwy ucisk w piersi, trudności z zasypianiem, praktycznie codziennie budzę się też zaniepokojona. Częstokroć stan taki wywołują u nie sytuacje, w których wiem, że nie potrafię przejąć kontroli, czy też, że nie zależą ode mnie. Mam przez to wszystko ochotę rezygnować z wielu rzeczy, żeby nie dawać sobie powodu do przeżywania wszystkich tych emocji, staram się jednak przezwyciężać strach i niepokój z nadzieją, że jeśli przekonam się, że tym radzę lęk był niesłuszny, to następnym razem obędzie się bez niego, niestety tak nie jest. Czy da się z tym jakoś walczyć? Czy to po prostu "urok" mojej osobowości? Obydwoje moi rodzice mają historię leczenia psychiatrycznego, tata cierpiał na depresję, mama m. in. leczyła się ze stanów lękowych, zresztą od wielu lat jest nadal na lekach psychotropowych.

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska
Dotyczy: Neurologia Nerwica

Jak skłonić osobę w depresji do rozmowy z specjalistą?

Chciałbym nakłonić przyjaciela aby zweryfikował u psychologa lub psychiatry, czy nie poddaje się nawracającej depresji. Regularnie wracają u niego okresy obniżonego nastroju, deklaruje brak motywacji do jakiegokolwiek działania, czasem wspomina o samobójstwie, negatywnie widzi swoją obecną, przeszła i przyszłą sytuacje...

Chciałbym nakłonić przyjaciela aby zweryfikował u psychologa lub psychiatry, czy nie poddaje się nawracającej depresji. Regularnie wracają u niego okresy obniżonego nastroju, deklaruje brak motywacji do jakiegokolwiek działania, czasem wspomina o samobójstwie, negatywnie widzi swoją obecną, przeszła i przyszłą sytuacje - w większości nieracjonalnie (ma pracę, przyzwoicie zarabia, jest lubiany w towarzystwie). W okresach obniżenia nastroju często mówi o uczuciu wyczerpania, braku poczucia sensu czegokolwiek. Kiedyś namówiłem go by przeprowadził rozbudowany test online na depresję umieszczony w internecie przez jakąś instytucję psychoterapeutyczną. Trudno mi ocenić jakoś tego testu, ale wynik jednoznacznie wskazywał na problem z depresją. Podobnie było z kolejnym testem, który napotkałem w wydawnictwie poświęconym depresji (Zdaję się, że "Męska depresja"). Jestem jego przyjacielem i trudno mi pozostawać bezczynnym, szczególnie, że mój przyjaciel jest de facto samotny (w trudnym związku na odległość) . Zdaję sobie też sprawę, że nie powinienem za bardzo się angażować, bo nie mam ani kompetencji, a ni pewności, że moje podejrzenia są słuszne. Nie chcę sytuacji pogorszyć swoim wtrącaniem się. Czy jesteście Państwo w stanie przekazać jakieś wskazówki jak można pomóc takiej osobie aby jej nie zaszkodzić?

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Jak pokonać mój lęk? Czy to jest groźne?

Mam 19 lat. Od paru lat mam takie dziwne stany, najczęściej wieczorem, jak jest cicho w domu, dopada mnie lęk, strach i boję się wyjść z pokoju, mam wrażenie, że zaraz coś się stanie, wszystko jest takie wielkie i spowolnione,...

Mam 19 lat. Od paru lat mam takie dziwne stany, najczęściej wieczorem, jak jest cicho w domu, dopada mnie lęk, strach i boję się wyjść z pokoju, mam wrażenie, że zaraz coś się stanie, wszystko jest takie wielkie i spowolnione, a ja ciągle się rozglądam. Kiedy się położę to mam wrażenie jakbym podrzucał taką ogromną piłkę leciutką i w zwolnionym tempie, a ja jestem malutki i wszystko mnie przygniata i wszystko jest takie ogromne... Nie mam pojęcia co to jest, boję się pójść do lekarza - może ktoś mi coś doradzi, podpowie co to jest i co powinienem zrobić? Z góry dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Dotyczy: Neurologia Nerwica

Mój syn nie chce mówić

Witam, problem jak jeden z wielu tutaj, o których czytałam. Mój syn ma już 5.5 roku. Jesteśmy rodziną wielojęzyczną, mój mąż jest Francuzem, a mieszkamy w Niemczech. Żeby nie było łatwo, od początku naszej znajomości do dziś zazwyczaj komunikujemy się...

Witam, problem jak jeden z wielu tutaj, o których czytałam. Mój syn ma już 5.5 roku. Jesteśmy rodziną wielojęzyczną, mój mąż jest Francuzem, a mieszkamy w Niemczech. Żeby nie było łatwo, od początku naszej znajomości do dziś zazwyczaj komunikujemy się z mężem w języku angielskim między sobą, z dziećmi rozmawiamy każdy w swoim języku. Mieliśmy małe problemy z córka, która do wieku lat 4 wcale mówić nie chciała i nie mówiła, potem jakoś z pomocą logopedy ruszyło, dziś mówi dwoma językami, francuski i niemiecki (chodzi do dwujęzycznej szkoły), z polskim radzi sobie coraz lepiej, w szkole ma też angielski i też daje sobie z tym radę. Z synem było inaczej. Od małego gadał wiele, pierwsze słowo padło w wieku lat około 1.5 roku. Teraz ma 5.5 roku, powtarza doskonale, używa podstawowych zdań, aby powiedzieć czy coś chce lub czegoś nie chce (używa 3 języków na raz, mieszając je czasami w jednym zdaniu), ale nadal też używa własnego języka. Chodzi do logopedy, powtarza chętnie, ale sam z siebie mówić na zajęciach nie chce.

Byliśmy z synem u psychologa, po 3 spotkaniach wydaje mi się, że pani doktor nas olała, tzn. nie potrafią zidentyfikować, co dolega naszemu dziecku, mam wrażenie, że próbuje go zdiagnozować w kierunku ADHD. Owszem, mały niespecjalnie lubi się koncentrować na rzeczach, które go mało interesują i lubi ruch, ale nie ma innych objawów typu: problemy ze snem (jest ogromnym śpiochem) ma wielu kolegów, z którymi się bawi, jest dzieckiem, mimo problemów mowy, komunikatywnym, błyskotliwym i zaradnym. Po wielu radach i specjalistach mam sama mętlik w głowie. Zaczęliśmy wprowadzać w domu tylko j. francuski, no ale nie zawsze działa, bo coraz bawiąc się z synem rozmawia z nim po niemiecku. Sama też najlepiej nie władam tym językiem, a coraz częściej widzę, że syn lubi coś po polsku między słowami wtrącić. Wiadomo już, że przez mowę do szkoły jako 6-ciolatek nie pójdzie. Ale zaczynam się poważnie bać, czy naprawdę coś tutaj w dobrym kierunku ruszy. Z góry dziękuję za każdą wskazówkę.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Tatiana Lewicka
Mgr Tatiana Lewicka

Depresja czy urojenia? Co to może być i jakie są przeciwwskazania?

W zasadzie nie wiem od czego zacząć. Nigdy nie przypuszczałabym, że mogę być ofiarą depresji. Mam 16 lat i od 4 lat mieszkam w Danii. Zawsze w towarzystwie rówieśników czułam i czuję się starsza. W dzieciństwie ciągle ponosiłam odpowiedzialność...

W zasadzie nie wiem od czego zacząć. Nigdy nie przypuszczałabym, że mogę być ofiarą depresji. Mam 16 lat i od 4 lat mieszkam w Danii. Zawsze w towarzystwie rówieśników czułam i czuję się starsza. W dzieciństwie ciągle ponosiłam odpowiedzialność za drugą osobę. Często mówi się o mnie „stary duch w młodym ciele”. Ciągle mam wrażenie, że coś mi umknęło, jakiś punkt dzieciństwa. Zawsze musiałam być tą rozsądniejszą, mądrzejszą, odpowiedzialną. Nigdy nie mieszkało mi się tu dobrze, straszliwe przeżyłam przeprowadzkę do obcego kraju. Sadzę też, że nigdy nie zdołam się tu zaaklimatyzować, mimo tego, że język opanowałam do perfekcji i w szkole idzie mi znakomicie. Powtarzam też ciągle, że wrócę do kraju jak tylko skończę studia. Wcześniej niestety śmiem twierdzić, że nie byłabym w stanie sama utrzymać się w Polsce. Zawsze byłam inna od otoczenia (niemniej mam sporą rzesze przyjaciół, nie mam problemów z kontaktem międzyludzkim). Zawsze ciekawiły mnie rzeczy zupełnie irracjonalne, nie tolerowałam nic zwyczajnego bądź normalnego. Ludzie często mi się zwierzają, lecz ja sama jestem dość zamknięta (kiedyś tak nie było). Zamykając oczy i wyobrażając sobie swoją duszę widzę zupełne szarości, czernie i granatowe barwy. Teraz wszystko wybuchło... są dni, kiedy nie jestem w stanie wstać z łózka, czuję niewyobrażalny strach. Boję się o przyjaciół, siebie, przyszłość i to wszystko co mnie otacza. Z rodziną nigdy nie miałam dobrych kontaktów. Teraz tych kontaktów w ogóle nie ma. W domu zaledwie oddycham. Nie mogę znieść widoku rodziców i rodzeństwa - wydają mi się tacy płytcy. Do łez są mnie w stanie doprowadzić naprawdę błahostki. Do głowy przychodzą mi myśli, z którymi sobie zupełnie nie radzę. Wręcz nie mam na nie wpływu. Zamiast życia płynie we mnie niepokój, wszystko jest szare... Prawie nie sypiam. Wiem, że mam przyjaciół, którzy mnie wspierają, niemniej znaczna większość ich jest w Polsce. Często mimo tego, że oni są, czuję się strasznie samotna, osłabiona i beznadziejnie żałosna. Nie cieszy mnie nic. Myśli wyżej wspomniane są samobójczymi. Nie chce ich, ale nie jestem w stanie nad tym panować... Brakuje mi dystansu, do białej gorączki doprowadza mnie zupełnie wszystko. Jestem zła na siebie, ciągle prowokuję los. Eksperymentuję z lekami, nie chce tego, ale w mojej obolałej głowie pojawił się pomysł, by z tej ambiwalencji, jaką czuję do ludzi (nienawiści i miłości zarazem) zabijać się powoli, dlatego te leki i brak pożywienia. A powoli, właśnie z tej miłości. Mam świadomość, że tym samym krzywdzę wszystkich. Wiem, że się martwią, ale ja nie potrafię zaradzić. Ręce mi się trzęsą, nie potrafię się na niczym skupić. Zatarła mi się granica pomiędzy dobrem a złem. W nic nie potrafię już wierzyć. Powoli tracę możność rozmawiania z kimkolwiek. Noce są najgorsze - wtedy jestem sama ze sobą... Z resztą nie ma już mnie, jest coś, czego nie potrafię nazwać. Co to może być i jakie są przeciwwskazania?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Nie mam wsparcia u nikogo, mam fatalną depresję - co ja mam zrobić?

Nie mam wsparcia u nikogo, w ciężkich sytuacjach szukam rozwiązania w alkoholu, brak pracy, nawet prawka nie potrafię zdać,moja najbliższa rodzina nie żyje, pozostał jedynie ojciec, mam fatalną depresję, zawsze trafiam na nieodpowiednią dziewczynę, a mam zaledwie 18 lat – poradźcie, co mam robić?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Częste zmiany nastroju, napady paniki - co zrobić, by stać się lepszą osobą i pozbyć się wyrzutów sumienia?

Jestem kobietą, mam 21 lat. Postanowiłam sięgnąć po pomoc w związku z moimi licznymi zmianami nastroju i napadami paniki, gdyż zaczynają one wpływać na moje relacje z bliskimi. Od wielu lat mam problem z opanowaniem własnych emocji. Kiedy byłam nastolatką...

Jestem kobietą, mam 21 lat. Postanowiłam sięgnąć po pomoc w związku z moimi licznymi zmianami nastroju i napadami paniki, gdyż zaczynają one wpływać na moje relacje z bliskimi. Od wielu lat mam problem z opanowaniem własnych emocji. Kiedy byłam nastolatką często pojawiały się u mnie myśli samobójcze (nigdy nie podjęłam próby), apatia, nadużywanie alkoholu. Wydaje mi się, że główny wpływ miała na to sytuacja w moim domu. Mój ojciec jest alkoholikiem, osobą bardzo wrażliwą emocjonalnie, a jego problem z piciem pojawia się pod wpływem zachowania mojej mamy. Jest ona osobą bardzo niestabilną emocjonalnie. Jej życie składa się z faz depresyjnych przeplatanych skrajną żywiołowością. W okresach gorszego nastroju przedstawia mi obraz swojego życia, jako pasma niepowodzeń, brak jej sił, by cieszyć się z czegokolwiek, a swoje niezadowolenie wyładowuje na reszcie członków rodziny (często bywa agresywna, rzuca przedmiotami, kopie ściany). Jeszcze trudniejsze są jej fazy "dobrego nastroju", kiedy potrafi nie spać przez kilka dni prawie wcale. Podejmuje się wielu inicjatyw, niektóre są tak abstrakcyjne, jak próba sprzedaży naszego domu w celu kupna pensjonatu w górach, lub wydanie wszystkich oszczędności na założenie plantacji brzozy energetycznej. Być może brzmi to śmiesznie, ale mamę potrafi taki pomysł całkowicie pochłonąć na kilkanaście dni. Swoją decyzję o wyjeździe do pracy za granicę podjęła w 2 dni bez konsultacji z resztą rodziny. O jej wyjeździe na 2 lata dowiedziałam się na tydzień przed odlotem. Takie przypadki z jej życia można mnożyć bez końca, ja jednak chciałabym napisać o moim problemie. Zaczynam obawiać się, że popadam w podobny stan co moja mama. Chcę również dodać, że problemy psychiczne są częste wśród kobiet w mojej rodzinie, dlatego tym bardziej chciałabym szybko zareagować na mój stan pogłębiający się od ok. roku. Największym problemem dla mnie są częste ostatnio napady paniki. Często mam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje, lub śledzi (piszę "mam wrażenie", ale w trakcie takiego stanu jestem o tym przekonana). Piszę głównie dlatego, gdyż wczoraj po raz pierwszy widziałam cień za szybą drzwi, kiedy byłam w łazience. Ogarnęła mnie ogromna panika, jednak nikogo nie mogło być wtedy w domu. Była 2 w nocy i wszystkie drzwi były pozamykane. Kolejnym problemem jest to, że mój nastrój zaczyna się wahać w sposób podobny, jak u mojej mamy. Sądziłam, że stany depresyjne opuszczą mnie wraz z opuszczeniem rodzinnego domu. Tymczasem ostatnio znowu zaczęły się pojawiać. 2 wakacyjne miesiące były dla mnie nie do zniesienia po nich nastąpił jednak okres totalnej aktywności. Zajęłam się dziś zbieraniem myśli i zauważyłam, że podczas wyjazdu pod koniec września wraz ze znajomymi, mogłam przejawiać zachowania, podobne to tych mojej mamy. Do tej pory wszyscy uczestnicy wypadu wypominają mi, że brakowało nam doby, by zrobić wszytko to co zaplanowałam i wyczerpałam całą grupę fizycznie moją aktywnością. Kiedy przebywam wśród ludzi mam czasem wrażenie, że wszyscy są moimi przyjaciółmi, mam wrażenie, że jestem bardzo atrakcyjna i lubiana. Bardzo angażuję się w różne sprawy, mam wielu przyjaciół i jestem często motorem działania. Często jednak zmieniam plany i nie potrafię spraw dociągnąć do końca. Niedotrzymane deklaracje powodują, że znowu popadam w otępienie. Czuję, że powoli tracę grunt pod nogami i kontakt z otoczeniem. Mam okropne wyrzuty sumienia, że moi bliscy muszą być wystawieni na kontakt z obiema moimi twarzami i czuję, że zawodzę ludzi, najbardziej zaś zawodzę mojego chłopaka, który dawał mi zawsze ogromne wsparcie, a o którym potrafię zapominać, gdy oddam się jakiemuś działaniu. Proszę o radę, co zrobić, by stać się lepszą osobą i pozbyć się wyrzutów sumienia.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy jest możliwe, że coś mi dolega (depresja, nerwica), czy może jednak przesadzam?

Witam. Mam 20 lat, studiuję na dziennych studiach poza domem, jestem mężczyzną. Od jakiegoś czasu mam problemy ze "zmuszeniem się" do uczenia, a ostatnio nawet do wykonywania najprostszych czynności (zrobienie jedzenia, wzięcie prysznica, wstanie z łóżka). Od dłuższego czasu...

Witam. Mam 20 lat, studiuję na dziennych studiach poza domem, jestem mężczyzną. Od jakiegoś czasu mam problemy ze "zmuszeniem się" do uczenia, a ostatnio nawet do wykonywania najprostszych czynności (zrobienie jedzenia, wzięcie prysznica, wstanie z łóżka). Od dłuższego czasu (parę lat) mam także okresy gorszego i lepszego samopoczucia - często zmieniające się w ciągu jednego dnia - na przykład rano mógłbym skakać z radości, a wieczorem jedyne co chciałbym to zasnąć i najchętniej nigdy więcej się nie obudzić, chociaż bywają okresy, że czuję się lepiej (czyli po prostu normalnie), lub gorzej przez parę dni pod rząd. Oprócz tego dochodzą moje już wieloletnie problemy z nauką/zrozumieniem materiału i koncentracją - chociaż to mogą być po prostu braki spowodowane coraz to mniejszym przykładaniem się do nauki i większymi zaległościami (gwoli wyjaśnienia, mimo że oczekiwałbym lepszych wyników w nauce po sobie, nie mam zaległości przekreślających moją naukę - jak dotąd zdaję wszystkie egzaminy, niektóre nawet całkiem dobrze). Ostatnie dwa semestry jest o tyle gorzej, że zacząłem opuszczać więcej wykładów i niektóre zajęcia (poza ostatnim tygodniem, w którym w końcu wziąłem się do roboty i byłem na wykładach - co mnie cieszy). Do tego dochodzi brak satysfakcji i ciągłe uczucie przygnębienia/smutku/zdołowania, które odczuwam. Próbowałem rozmawiać o tym z paroma osobami, ale albo nie chcę ich martwić moimi problemami, bo nieczęsto same mają poważniejsze, albo same mają problemy i raczej nie obchodzą ich bardzo moje, albo nic mi nie radzą i mówią żebym wziął się za siebie albo też ignorują to. Poza tym jest jeszcze ciągłe poczucie zmęczenia, zupełnie rozstrojony i nieregularny sen (to też z mojej winy, bo tak źle ustawiłem sobie plan pracy/życia - późno wstaje, to późno chodzę spać; i biorę się za rzeczy w ostatniej chwili), okresowe nadużywanie kofeiny (szczególnie w czasie jak muszę się czegoś nauczyć - albo próbuję się rozbudzić, bo nie chcę iść spać - sen mnie męczy), niskie poczucie wartości (bez skrajności, nie uważam się za zupełnie bezwartościowego, ale mam wątpliwości co do swojej przyszłości - praca, rodzina), ciągłe poddenerwowanie i wysokie ciśnienie (kofeina?) oraz trzęsące się ręce - nawet jeśli jestem spokojny. Zawsze usilnie próbuję zmuszać się do działania - co często mi się udaje - między innymi dzięki temu radzę sobie jakoś, zdaję przedmioty i wykonuję obowiązki, ale czasami robię rzeczy na ostatnią chwilę, nie mogę się za nie zadbać i albo zaniedbuję coś, albo jestem zbyt zmęczony żeby coś zrobić/skończyć, albo po prostu brakuje mi czasu. Do tego dochodzi bardzo ograniczona satysfakcja (jakaś jest, ale mała i szybko mija) no i sam fakt zmuszania się/zmian nastrojów i ten ciągły niepokój są męczące. Że o w.w. problemach z koncentracją nie wspomnę. Czasami miewam także myśli może nie tyle samobójcze, co o śmierci. Czasem jedyne co mnie cieszy, to myśl, że kiedyś zginę, będę miał chwilę spokoju - albo makabryczne myśli gdzie ktoś lub coś mnie zabija - a ja nie boję się tego, myślę po prostu, że to byłby spokój (choć prawda jest taka, że na prawdę nie chcę umierać, i nie jestem na tyle głupi żeby uważać to w praktyce za dobre wyjście - myślę nie tylko o sobie, co o swoich bliskich - przyjaciele, rodzice - co dla nich byłoby wielką krzywdą). Dodam jeszcze, że miałem kiedyś dziewczynę, albo przynajmniej bliską osobę, chociaż z różnych przyczyn nie wyszło. Wciąż mi kogoś brakuje, ale nie mam chyba szczęścia w miłości, a w obecnym stanie jaki jestem nawet nie staram się za bardzo kogoś szukać. Nie ukrywam jednak, że sam ten fakt bycia "samotnym" też jest dołujący i może mieć związek z moim samopoczuciem... Przechodząc do sedna, widząc, że bardzo obszernie się rozpisałem, moje pytanie jest następujące: czy jest możliwe, że coś mi dolega (depresja, nerwica), czy może jednak przesadzam, i piszę takie pytanie w okresie, w którym jest mi gorzej? Teraz taki jest, raptem 2 dzień - co mi przeszkadza, bo już na jutro kolejne zadanie do zrobienia na uczelnię - które samo się nie zrobi, a ja jak zwykle zostawiam to na ostatnią chwilę, mimo, że jest zaległe. Może moim problemem jest lenistwo (a leniwy też bywam)? No i kwestia uzależnienia - warto dodać, że cały swój czas wolny spędzam przed komputerem. To też może być problem, może to ten właściwy? Lecz jeśli może nie przesadzam i jest możliwość, że coś mi "dolega", to co powinienem wpierw zrobić? Porozmawiać z rodzicami (mam z nimi dobry kontakt)? Że nie wspomnę o kłopocie (przynajmniej z mojego punktu widzenia) pogodzenia jakiejkolwiek terapii ze studiami z dala od domu. Tak czy owak, z góry dziękują za jakąkolwiek odpowiedź i pomoc oraz za przeczytanie tego co napisałem. Będę czekać na odpowiedź i serdecznie pozdrawiam!

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Czy mam depresję? Cały czas dręczy mnie pytanie skąd się to mogło wziąć u mnie

Dzień dobry. Mam 20 lat, fajną rodzinę, kochającego chłopaka, ale od 3-4 lat zauważyłam niepokojące objawy, ale dopiero teraz przyjęłam to do świadomości, a przez ostatnie kilka miesięcy mój stan się pogorszył - płaczę bez powodu, miewam lęki, rzeczy, które...

Dzień dobry. Mam 20 lat, fajną rodzinę, kochającego chłopaka, ale od 3-4 lat zauważyłam niepokojące objawy, ale dopiero teraz przyjęłam to do świadomości, a przez ostatnie kilka miesięcy mój stan się pogorszył - płaczę bez powodu, miewam lęki, rzeczy, które mnie cieszą, albo o których marzyłam po jakieś dłuższej chwili przestają mnie cieszyć… Nie jestem w stanie spełniać swoich marzeń, bo zaczęłam bać się ludzi, panicznie się ich boję, boję się ich wzroku, mam wrażenie, że będą mnie obgadywali bądź śmiali się ze mnie, mimo posiadania porządnej rodziny. Rodzina dokucza mi, ponieważ ciągle jestem nerwowa i agresywna, w środku rozpiera mnie złość, której nie potrafię dać ujścia, denerwują mnie ludzie, a zarazem się ich boję, przestałam być towarzyska jak kiedyś, mimo że posiadam wielu znajomych i jestem bardzo lubiana, nie potrafię się za nic zabrać, szybciej się poddaję, mam problem z pamięcią. Boję się, że sobie nie poradzę. Poszłam do psychiatry i psychologa i dostałam skierowanie na terapię, ale cały czas dręczy mnie pytanie skąd się to mogło wziąć u mnie? Czy to objawy depresji czy schizofrenii? Nic w życiu złego mnie nie spotkało, żadna większa przykrość, nie posiadam złych doświadczeń, zawsze przecież czułam się dobrze, a teraz nagle moje życie obróciło się o 360 stopni i sobie nie radzę - z czym to może być związane? Proszę o odpowiedź. Z testu na depresje wyszedł mi wynik 40, ale nie będę się sugerować testem. Proszę o odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to zalążek depresji?

Witam! Mam 16 lat, jestem chłopakiem, zdaję sobie sprawę, że w moim wieku występują dolegliwości takie jak lęk, osamotnienie i tym podobne, jednak czytałem dużo o tym, sądzę, że w moim przypadku jest inaczej. Nie mam myśli samobójczych,...

Witam! Mam 16 lat, jestem chłopakiem, zdaję sobie sprawę, że w moim wieku występują dolegliwości takie jak lęk, osamotnienie i tym podobne, jednak czytałem dużo o tym, sądzę, że w moim przypadku jest inaczej. Nie mam myśli samobójczych, cenie sobie życie, mimo iż uważam, że nie ma ono sensu - uważam, że jutro będzie lepiej. Mam ledwie dwóch przyjaciół, z którymi de facto i tak nie jestem bardzo zżyty, nigdy nie byłem w bliższych relacjach z dziewczyną (czego mi brakuje), czuję się samotny i niepotrzebny. Często zastanawiam się nad sensem istnienia, którego nie dostrzegam, nad tym, czy miłość i przyjaźń w ogóle istnieją. Moimi poglądami, tak mi się wydaje, odstraszam zarówno kobiety jak potencjalnych i przyjaciół/znajomych. Są one bardzo radykalne, a ja bardzo uparty. Moje smutki próbuję utopić w muzyce, lecz, mimo wszystko, przestaję sobie z tym radzić. Z góry dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Dlaczego ciągle atakuje mnie paniczny lęk? Co mi jest?

Witam. Mam 21 lat. Jestem po dwóch próbach podjęcia studiów, które kończyły się niepowodzeniem z powodu dziwnych objawów. Za pierwszym razem trafiłam do szpitala i stwierdzono u mnie zaburzenia osobowości typu Borderline. Od jakiegoś miesiąca mam dziwne objawy. Pojawiły...

Witam. Mam 21 lat. Jestem po dwóch próbach podjęcia studiów, które kończyły się niepowodzeniem z powodu dziwnych objawów. Za pierwszym razem trafiłam do szpitala i stwierdzono u mnie zaburzenia osobowości typu Borderline. Od jakiegoś miesiąca mam dziwne objawy. Pojawiły się one z dnia na dzień, co skutkowało przerwaniem studiów. Strasznie denerwuje się każdym wyjściem z domu. Jedynie w domu czuję się bezpiecznie, oraz dziwne, np. u lekarza też nie czuję się najgorzej, ale objawy są lecz mniej nasilone. Objawia się to tak: gdy mam zamiar wyjść z domu zaczynam się bardzo pocić, szybko bije mi serce. Gdy już wyjdę mam objawy typowe dla osoby która miałaby zaraz zemdleć. Nawet wizyta u babci mnie tak nastraja. Gdy już siedzę w jakimś miejscu gdzie jest dużo ludzi czuję się bardzo źle. Tętno zbliża się do 150, normalnie mam około 120 przez ostatni miesiąc (nawet w domu). Strasznie się wtedy denerwuję, staję się agresywna. Ratuje mnie wtedy tylko bardzo szybki powrót do domu, i wtedy objawy po około godzinie mijają. Już dzień przed jakimś planowanym wyjściem pojawiają się te objawy, i z każdą godziną narastają. Nie jestem w stanie normalnie funkcjonować. Każde nawet głupie wyjście do sklepu po bułki tak się kończy. Więc od jakiegoś tygodnia zaprzestałam wychodzenia z domu, gdyż boję się, że w mieście może mi się coś stać. Zażywam leki uspakajające, ale nie czuję zbytniej różnicy nawet jeśli go biorę. Co to może być? Kiedyś w przeszłości zdarzało mi się podobnie, lecz dużo mniej nasilone były te objawy (wtedy stwierdził psychiatra fobię szkolną, gdyż te objawy pojawiały się przed wejściem i podczas pobytu w szkole). Pomóżcie. Bo zaczyna mnie do coraz bardziej dobijać. Mam za sobą 2 nieudane próby samobójcze, lecz z innych powodów. A teraz po prostu z dnia na dzień czuję się coraz gorzej, chciałabym uczestniczyć w normalnym życiu społecznym, a życie mi to uniemożliwia.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Boję się, że pewnego dnia wszystko zniszczę - co robić?

Mam 26 lat i cierpię na depresję od roku. Pochodzę z patologicznej rodziny - ojciec znęcał się nade mną i młodszym rodzeństwem fizycznie i psychicznie. Obecnie kończę studia, a właściwie nie mogę ich skończyć. Została mi jeszcze tylko, albo aż...

Mam 26 lat i cierpię na depresję od roku. Pochodzę z patologicznej rodziny - ojciec znęcał się nade mną i młodszym rodzeństwem fizycznie i psychicznie. Obecnie kończę studia, a właściwie nie mogę ich skończyć. Została mi jeszcze tylko, albo aż obrona pracy. Boję się, że nie dam sobie rady, czuję się gorsza od innych, brak mi pewności siebie, czuję, że nie zasługuję na to by skończyć te studia.   Przeprowadziłam się do Krakowa z chłopakiem, z którym jestem w długoletnim związku, póki co on mnie utrzymuje, co nie jest dla mnie zbyt komfortową sytuacją. Tzn. on mi nie daje tego odczuć, ale ja się z tym czuję źle. Z powodu niskiej samooceny uważam, że nie zasługuję na dobrą pracę, brak mi pewności siebie. Z chłopakiem układa mi się różnie. Wiem, że jest dobrym człowiekiem, ale po prostu nie radzi sobie już z moją chorobą, bo czasem nic do mnie nie dociera. Ostatnio mi powiedział, że jak się nie wezmę w garść to nie mamy co myśleć o ślubie itp., bo nie zamierza sobie marnować ze mną życia. Ale ja nie zawsze taka jestem wiem, że to choroba, to nie moja wina. Nie wiem jak z nim o tym porozmawiać, póki co odstawiłam to na bok, bo ważniejsza jest obrona, ale prędzej czy później będę zmuszona coś z tym zrobić. A nie mam pojęcia co? Zależy mi na tym, żeby pokonać kolejny nawrót tej choroby, nie chcę wszystkiego zniszczyć. Czasem boje się przyznać, że jest źle i kłamię, bo tak bardzo boję się kolejny raz zawieść najbliższych i cały czas się szamotam ze sobą, i te myśli złe przychodzą choć wiem, że to głupie, bo na samobójstwo nie mam siły, ale okładam się pięściami jak nie widzi nikt. Może jest jakaś grupa wsparcia w Krakowie?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Czemu tak dużo śpię w dzień?

Witam. Od dwóch tygodni męczę się z okropną bezsennością. Nie śpię cały dzień lub zasypiam o 5 rano... Ale to nie wszystko. Chodzę do szkoły. Bezsenność powoduje, że nie mogę zasnąć. Czasem nawet przesypiam w domu cały dzień i...

Witam. Od dwóch tygodni męczę się z okropną bezsennością. Nie śpię cały dzień lub zasypiam o 5 rano... Ale to nie wszystko. Chodzę do szkoły. Bezsenność powoduje, że nie mogę zasnąć. Czasem nawet przesypiam w domu cały dzień i nie idę do szkoły. Co na to poradzić?? Pomóżcie, bo mam dużo godzin opuszczonych.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Moje samopoczucie jest fatalne. Czy to początki depresji?

Witam, mam 19 lat i jestem studentką pierwszego roku na jednej z warszawskich uczelni. Od około 2 miesięcy, czyli praktycznie od początku studiów, moje samopoczucie uległo znacznemu pogorszeniu: często płaczę bez powodu, nie mogę się skupić na nauce, mam wrażenie,...

Witam, mam 19 lat i jestem studentką pierwszego roku na jednej z warszawskich uczelni. Od około 2 miesięcy, czyli praktycznie od początku studiów, moje samopoczucie uległo znacznemu pogorszeniu: często płaczę bez powodu, nie mogę się skupić na nauce, mam wrażenie, że jestem najgorsza z grupy, że sobie nie poradzę. Dodam, że studia mi się nie spodobały, nie był to mój wymarzony kierunek, chciałam iść na filologię angielską, ale się nie dostałam więc poszłam tu, bo musiałam gdzieś pójść na studia. Mieszkam teraz w stolicy, ale pochodzę z miejscowości oddalonej 2 godz drogi stąd. Gdy wracam do domu to jestem bardzo szczęśliwa, że odpocznę i że nie muszę chodzić na zajęcia, które tak naprawdę, mam wrażenie, mnie kompletnie nie interesują. Problem zaczyna się gdy muszę wrócić do stolicy - jest mi nie tylko smutno, ale też zbiera mi się na płacz. Oczywiście staram się tego nie okazywać przy rodzinie. Nie umiem mówić o swoich problemach. O tych wie tylko mój chłopak, który daje mi duże wsparcie, bardzo go kocham, ale czuję się trochę winna, że nie okazuję mu tyle uczucia, na ile zasługuje. Gdy zaczynam płakać to ciężko mi się opanować. Ostatnio gdy byłam w domu, dzień przed powrotem po prostu siadłam i płakałam, nie mogłam się opanować. Zastanawiam się tez nad zmianą kierunku studiów na filologię angielską, ale to dopiero od października. Myślałam o rezygnacji ze studiów, mówiłam o tym rodzicom, ale tata powiedział, żebym poczekała do polowy semestru i wtedy wszystko samo się rozwiąże. Boję się tej zmiany studiów - niby tata mówi, że zobaczymy, że się samo rozwiąże, ale myślę, że jak sobie nie poradzę to będzie mi miał to za złe i tego się najbardziej boje. Mój brat w tamtym roku też zmienił kierunek po semestrze i wiem jaka była sytuacja w domu. Teraz też tata mi powtarza, że chciałby, żeby chociaż jedno z nas skończyło „normalnie” studia. Mam wrażenie, że na mnie spoczywa jakby odpowiedzialność. Tylko że ja jestem na politechnice i tu jest naprawdę ciężko. Czy to są początki depresji? Z góry dziękuje za jakąkolwiek odpowiedź. Pozdrawiam

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Dr Daniel Melerowicz
Dr Daniel Melerowicz

Czy powinnam przyznać się psychiatrze do samookaleczeń?

Moja historia jest taka, że choruję na depresję, chciałam się leczyć, ale na ubezpieczenie musiałam długo czekać, trzeba parę miesięcy, a na prywatnie nie było mnie stać. Miałam silne myśli samobójcze i się kaleczyłam żyletką, byłam agresywna, moja mama zadzwoniła...

Moja historia jest taka, że choruję na depresję, chciałam się leczyć, ale na ubezpieczenie musiałam długo czekać, trzeba parę miesięcy, a na prywatnie nie było mnie stać. Miałam silne myśli samobójcze i się kaleczyłam żyletką, byłam agresywna, moja mama zadzwoniła na karetkę - po rozmowie z lekarzem zaproponowali szpital. Zgodziłam się, przyznałam się do samookaleczeń, ale na izbie przyjęć nie przyznałam się. Poleżałam w tym szpitalu. Jak przyjechałam za 2 tyg już do psychiatry byłam zarejestrowana ze względu, że byłam w szpitalu. Gnębi mnie to, że w dniu, w którym przyjechała karetka miała przyjść moja rodzina ze strony ojca i  będzie wiedziała, że jadę do szpitala psychiatrycznego - oni takich osób nie rozumieją, by mi dokuczali, krytykowali i mogłabym coś sobie zrobić. Jakby przyjechali przed karetką, zobaczyliby mnie w tym stanie. Martwi mnie to, że z karetki mogli być niemili i wziąć mnie za wariatkę. Czy powinnam przyznać się psychiatrze do samookaleczeń? Wiem, że to idiotyczne, ale gnębi mnie co by było, bo boje się ich krytyki i że będę miała u nich złe zdanie. Lekarz z karetki tłumaczy, że ważna jestem ja, bym wyzdrowiała i pielęgniarka ze szpitala też tak mówiła, ale nie daje mi to spokoju już 2 miesiące. Proszę odpisać, bo dopiero do psychologa idę w styczniu, a nie daje mi to spokoju. Obwiniam się za depresję i za szpital i się karzę żyletka. Proszę odpisać, dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Bezsenność i ciągły brak diagnozy

Witam. Kobieta, wiek - 49 lat. Znów dopadła mnie bezsenność, jest 4 i jeszcze nie śpię - wróciła się w sierpniu 2010 - miałam już ten problem od 2002 do 12.2009 Mam b. d. SKOLIOZĘ kręgosłupa ok. 80 st. z...

Witam. Kobieta, wiek - 49 lat. Znów dopadła mnie bezsenność, jest 4 i jeszcze nie śpię - wróciła się w sierpniu 2010 - miałam już ten problem od 2002 do 12.2009 Mam b. d. SKOLIOZĘ kręgosłupa ok. 80 st. z rotacją kręgów ok. 50 st. L-S wielopoziomowa dyskopatia z deformacją struktur kostnych (obustronne rwy kulszowe, drętwienie rąk silne bóle wyrywały mnie ze snu, zespół bolesnego barku przerodziły się w przewlekły zespół bólowy. zaniepokojona zwróciłam się o pomoc do poradni zaburzeń snu.  W sierpniu po raz kolejny doszło do zatrucia organizmu może pokarmowe i twierdzę że polekowe - OBJAWY wymioty 9 godz. zółcią, a nie treścią żołądkową. ODMOWA PRZYJMOWANIA POKARMÓW PO ŚCISŁEJ DIECIE OKOŁO M-CA TYLKO PŁYNY, kleiki (płatki, soki, zupy bez mięsa).

Ostatnie badanie - dyżur na KOR-O .z dn.10.11.2010 TK głowy przeglądowa b/k mózgowie bez ewidentnych w badaniu bez CM zmian ogniskowych, bez cech krwawienia, bez cech obrzęku. Układ komorowy ustawiony pośrodkowo. Tylna jama bez zmian w TK. ale EEG z dn 09.11.2010 przez prof. dr hab. wnioski: Zapis do kontroli w celu weryfikacji licznych wielosekundowych odcinków zmienionej czynności bioelektrycznej, w których nie rejestruje się czynność podstawowa, w a jej miejsce pojawiają się nisko i średnionapięciowe fale wolne theta. Proszę o informację co to za podejrzenie, jakiej choroby /SM? jakie powinnam mieć szczegółowe badanie diagnostyczne? Pytanko czy nie ugryzł mnie kleszcz i nie było rumieni. Odpowiedziałam, że tak, może 2-3 razy miałam kleszcza, ale usunęłam je, nie było rumieni. Prawie co dzień męczy mnie bezsenność, dezorganizacja, brak koncentracji, niemoc czytania i pisania jakoś funkcjonuje ale to porażka co trwa od 11.2008 r. proszę o pomoc co dalej robić? Czekam na MRI głowy po 20 .12

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty