Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 3 8

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Czy ostatnie wydarzenia mogły doprowadzić u mnie do depresji?

Witam! Kilka spraw nałożyło się jedna na drugą. W sierpniu 2008 r. poroniłam ciążę. Ledwie otrząsnęłam się z tego, a w grudniu tego samego roku zmarła mi mama. Miała 59 lat. Dostała sepsy. Ja pracuję jako pielęgniarka na oddziale chirurgii...

Witam! Kilka spraw nałożyło się jedna na drugą. W sierpniu 2008 r. poroniłam ciążę. Ledwie otrząsnęłam się z tego, a w grudniu tego samego roku zmarła mi mama. Miała 59 lat. Dostała sepsy. Ja pracuję jako pielęgniarka na oddziale chirurgii. Mama przed śmiercią leżała kilka dni na moim oddziale. Potem stan się pogorszył. Była na OIOMI-e. Jeździłam do niej co dziennie. Było już lepiej. Odzyskała przytomność, wypisali ją na inny oddział i tam dostała zawału serca. Nie mogłam poradzić sobie z jej odejściem. Ciągle obwiniam się, że mogłam zrobić coś więcej, znaleźć lepszych lekarzy, lepszy szpital. Zaraz po śmierci mamy miałam myśli samobójcze. Kupiłam nawet odpowiednie tabletki, żeby się już nie obudzić. Zabrakło mi odwagi, żeby je wziąć. Trzy miesiące później okazało się, że znów jestem w ciąży. Poczułam wtedy chęć do życia i ogromną radość, a jednocześnie lęk, czy tym razem będzie wszystko dobrze. Udało się. Urodziłam synka tydzień przed pierwszą rocznicą śmierci mamy. Zajęłam się dzieckiem i myślałam, że ból po stracie już przeszedł. Jednak w tym roku wszystko wróciło ze zdwojoną siłą. Przypomina mi się jak jeździłam do mamy do szpitala. Wszystko kojarzy mi się z tamtym okresem. Nie potrafię się z niczego cieszyć. Nie mogę spać, a gdy zasnę śnią mi się szpitale i pogrzeb. Czasem śni mi się jeszcze, że rodzę martwe dziecko, albo że ono umiera zaraz po urodzeniu. Na niczym nie mogę skupić myśli, nic mi się nie chce. Zmuszam się, żeby wstać rano i zająć się synkiem. Ciągle chce mi się płakać. Radości nie sprawia mi już nawet zabawa z dzieckiem. To trwa już kilka miesięcy. Rozmawiałam z lekarzem, ale on powiedział, że to mogą być zaburzenia hormonalne po ciąży. Czy to możliwe, żeby tak długo trwały? Rodziłam prawie 11 miesięcy temu. Co robić?Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jakie mogą być przyczyny zawrotów głowy nasilających się przy pochylaniu?

Witam. Mam 18 lat. Od kilku lat dokuczają mi zawroty głowy, które pojawiają się gwałtownie, a przy pochylaniu głowy w doł bardzo się nasilają i trwają najczęściej od kilku do kilkunastu godzin. Kilka lat temu skierowana do szpitala miałam...

Witam. Mam 18 lat. Od kilku lat dokuczają mi zawroty głowy, które pojawiają się gwałtownie, a przy pochylaniu głowy w doł bardzo się nasilają i trwają najczęściej od kilku do kilkunastu godzin. Kilka lat temu skierowana do szpitala miałam robione badania sprawdząjące błędnik, ale badania wyszły w porządku, więc odesłano mnie do domu, przepisując jakieś leki. Niedługo potem zawroty znów się pojawiły, miałam robione badanie EEG, ktorego wyniki wyszły bez zastrzeżeń, w międzyczasie robiłam badanie krwi i moczu, które również były prawidłowe. W ubiegłe wakacje miałam robiony tomograf głowy, ktory także wyszedł w porządku. Neurolog twierdzi, że być może jest to błędnik, ale nie da się tego udowodnić. Mam zrobione dwa zdjęcia odcinka kręgosłupa piersiowego, z którego wynika, że mam niewielką prawostronną skoliozę kręgosłupa Th, a na zdjęciu odcinka szyjnego okazało się, że mam spłycenie lordozy szjnej bez innych zmian patologicznych. Robiono mi także przepływ krwi przez tętnice szyjne, ale to badanie również wyszło bez zastrzeżeń, dowiedziałam się, że mimo tego, że badanie wyszło w porządku, nie musi to oznaczać, że przepływ przez naczynia jest prawidłowy, gdyż badanie wykonano w czasie, gdy tych zawrotów nie było. Robiłam także badanie słuchu jak podejrzewałam wyniki również są dobre. Moja dr rodzinna nie widzi innych przyczyn, które mogą powodować moje zawroty tłumacząc, że to raczej kręgosłup lub ewentualnie mogą wystepować na tle nerwowym. A i co ważne, pamiętam, że pierwsze tego typu zawroty pojawiły się na lekcji w-f jeszcze w szkole podstawowej, kiedy przypadkowo dostałam mocną piłką w głowę. Tego dnia te zawroty trwały aż do wieczora, być może ma to jakiś związek. Proszę o pomoc i podsunięcie mi jakiegoś wyjścia. Może powinnam zrobić jeszcze jakieś badania? I czy rzeczywiscie takie zawroty mogą pochodzić od kręgosłupa? Z góry dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Jak leczyć depresję w ciąży?

Jestem w 7. miesiącu ciąży. Nie była ona planowana więc w ostatnim czasie przeżyłam dużo stresu związanego z ciążą, małżeństwem (z własnej woli, bez nacisków rodziny, ale nie z miłości) obroną pracy dyplomowej (za miesiąc - chyba mi się...

Jestem w 7. miesiącu ciąży. Nie była ona planowana więc w ostatnim czasie przeżyłam dużo stresu związanego z ciążą, małżeństwem (z własnej woli, bez nacisków rodziny, ale nie z miłości) obroną pracy dyplomowej (za miesiąc - chyba mi się nie uda) rzuceniem palenia, rzuceniem pracy w Krakowie i przeprowadzką spowrotem do miasta rodzinnego i wszystkimi możliwymi stresami... Przede wszystkim nie wiem tak na prawdę czy mam depresję czy jej nie mam. Wiem, że smutek, nie spowodowany niczym konkretnym, potrafi zupełnie sparaliżować moje życie, czasami trwa to kilka dni, czasami kilka tygodni a jest ze mną od wielu, wielu lat. Więc nie jest to spowodowane konkretnie ostatnimi stresami w moim życiu, doskonale znam to uczucie... Uczęszczałam raz na terapię, ale był to krótki, enigmatyczny epizod, po którym raczej zraziłam się do psychologów i zastanawiam się teraz nad psychiatrą i braniem leków antydepresyjnych. Obecnie nie czuję się najlepiej, a niestety okazało się, że nie mogę liczyć na zrozumienie bliskich mi osób, zależy mi zatem na tym, żeby jak najszybciej zacząć brać tabletki. Czy istnieją jakieś bezpieczne dla dziecka tabletki, które można brać w ciąży/okresie karmienia? Jak tabletki wpływają na nastrój? Czy będę w stanie opiekować się małym dzieckiem? I jeszcze jedno - czy po tym co napisałam jest możliwe stwierdzenie, że raczej mam/nie mam depresji? Myślę, że zidentyfikowanie problemu byłoby dla mnie dużą ulgą, przynajmniej poznałabym wroga, bez tego jestem zupełnie zagubiona i bezsilna... Dziękuję za pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mam napady lęków i przeświadczenie, że ktoś mnie obserwuje - co mi jest?

Ostatnio miewam napady lęków. Kiedy myję się w łazience mam wrażenie, że ktoś tam jest, że zaraz po prostu go zobaczę, do mnie wejdzie. Do tego dochodzi przeświadczenie, że ktoś mnie obserwuję. Na przykład idę po schodach w internacie i...

Ostatnio miewam napady lęków. Kiedy myję się w łazience mam wrażenie, że ktoś tam jest, że zaraz po prostu go zobaczę, do mnie wejdzie. Do tego dochodzi przeświadczenie, że ktoś mnie obserwuję. Na przykład idę po schodach w internacie i nagle ogarnia mnie takie uczucie, że nie mogę. Po prostu zaczynam się bać i szybko iść do swojego pokoju. Kiedy jestem w łazience i mam twarz umyć i zęby, to muszę się pochylić nad zlewem. Czasami mam tak, że boję się podnieść wzrok i dosłownie cała dygoce, bo mam wrażenie, że za mną ktoś stoi, że będzie chciał mnie skrzywdzić, a z drugiej strony czasami tak mam, że od razu się podnoszę tak co chwilę, żeby sprawdzić, czy aby na pewno nikogo nie ma. Kiedyś także miałam tak, że okna były zamknięte, ale czułam chłód i tak jakby powiewała taka zasłonka od prysznica. W domu czasami nie mogłam usnąć, kiedy miałam łóżko piętrowe. Otulałam się kołdrą, bo bałam się, że zaraz ktoś przyjdzie. Że ktoś jest, że mnie dotknie, że się wystraszę. Ostatnia sytuacja, kiedy serio się przestraszyłam i poczułam to na własnej skórze to początek roku. Stałam w kościele i wokoło mnie pełno ludzi. W pewnym momencie poczułam jak ktoś położył mi rękę na ramię. Pomyślałam, że to pomyłka, więc się nie odwróciłam. Dopiero później się odwróciłam i doszło do mnie, że tak żeby ktoś mnie dotknął to nie ma nikogo, bo dzieci, które za mną stały były ode mnie niższe, o wiele. Dosłownie wtedy zrobiły mi się wielkie oczy, pewnie wyglądałabym jakbym zaraz miała wylądować w szpitalu. Co to może być? Co się ze mną dzieje?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Czy szczękościsk doprowadzi do całkowitego zamknięcia jamy ustnej

Miałam suchy zębodół i ropień w poliku. Teraz mam szczękościsk. Co mam robić, aby się nie powiększał?    
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Co jest przyczyną łomotu serca, duszności, braku oddechu?

Witam, mam problem ze zdrowiem i lekarzami, którzy, wydaje mi się, nie wiedzą co ze mną robić. Tachikardia, 270 uderzeń na minutę, ale do tego już przywykłem i mówią, że wiedzą co mi jest - jakiś zabieg przez aortę i...

Witam, mam problem ze zdrowiem i lekarzami, którzy, wydaje mi się, nie wiedzą co ze mną robić. Tachikardia, 270 uderzeń na minutę, ale do tego już przywykłem i mówią, że wiedzą co mi jest - jakiś zabieg przez aortę i wypalenie czegoś ma pomóc. Duszności i koszmary - to jest teraz najgorsze, każda noc to tragedia, boje się iść spać, bo myślę, że się nie obudzę. Jak tylko się położę to mam takie szumy w oskrzelach lub płucach, że nie mogę zasnąć, ocean, piski w uszach, ale to może być przez pracę w hałasie. Ja osobiście wynalazłem sobie kilka chorób: depresję lekową, nerwicę serca no a teraz jeszcze astmę. Tarczycę robiłem i wyszła dobra, ekg mam ze 20 razy w roku - też serce jak dzwon to w sumie powinienem rozumieć skąd to bicie skoro jest jak dzwon i jeszcze nerwus ze mnie straszny, byle co wystarczy mi zwrócić uwagę, że coś źle robię, a ja już zmieniam prace i tak 35 razy przez 14 miesięcy. Teraz też zmieniłbym, ale nie mam pieniędzy by wrócić do domu to się meczę. Myślę, że jak mi nikt nie pomoże to popełnię samobójstwo - mój brat już tak zrobił. Błagam, niech ktoś, kto jest lekarzem nie tylko dla pieniędzy i statusu pomoże.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Odwieczny lęk o kogos bliskiego - to nerwica czy depresja?

Witam. Mam 25 lat. Odkąd pamiętam towarzyszył mi strach i lęk o moich bliskich. Już jako dziecko wystarczyło, że rodzice wyszli do sklepu, który był po drugiej stronie ulicy ja mając 8 czy 10 lat wpadałam w panikę, jeśli...

Witam. Mam 25 lat. Odkąd pamiętam towarzyszył mi strach i lęk o moich bliskich. Już jako dziecko wystarczyło, że rodzice wyszli do sklepu, który był po drugiej stronie ulicy ja mając 8 czy 10 lat wpadałam w panikę, jeśli nie wrócili po 10 minutach tylko po 15, bo była kolejka zaczynałam płakać, bo myślałam, że na pewno coś złego im się stało, wpadałam w panikę, której nie potrafiłam powstrzymać. Nie mówiłam tego rodzicom, bo się wstydziłam, w końcu zauważyli, że coś jest nie tak i zaczęli ze mną o tym rozmawiać, trochę pomogło. Moja młodsza siostra patrzyła na mnie jak na wariatkę i spokojnie oglądała bajkę albo grała w grę i próbowała mnie wciągać w swoje zajęcia, ale ja nie byłam w stanie myśleć o niczym innym. W głowie miałam czarne wizje, że rodzice mieli wypadek i nie żyją itp. Przez lata ten lęk się zmniejszył, a kiedy poznałam mojego obecnego męża zamienił się na lęk o niego. Wiem, że jest odpowiedzialny itd., ale bardzo się boję gdy on jedzie samochodem do pracy albo nie odbierze telefonu, bo nie usłyszy. Wpadam w histerię, że na pewno coś mu się złego stało. Ciężko mi z tym żyć. Przez dwa lata leczona byłam na depresje, a teraz wydaje mi się, że mam nerwice, bo widzę u siebie jej objawy. Ogólnie nie potrafię radzić sobie ze stresem w rożnych sytuacjach. Kiedy się czymś bardzo zdenerwuje to skutki tego stresu, lęku odczuwam jeszcze przez kilka dni a nawet tygodni. Zdarzyło się 3 razy, że obudziłam się w nocy z walącym sercem, trzęsącymi rękami, zlana potem i przerażona, bo myślałam, że umrę. Zanim się uspokoiłam trwało to ok. 20 minut. W ciągu dnia zdarza się, że odczuwam ucisk w klatce piersiowej i robi mi się duszno. Jak o tym nie myślę to przechodzi. Nie mam jakiejś szczególnie trudnej sytuacji, mam męża, wszystko jest niby ok. Nie spotkała mnie w życiu żadna tragedia. Z rodzicami mam bardzo dobry kontakt i zresztą rodziny też. Mamy z mężem znajomych, z którymi czasem się spotykamy. Widzę, że moje problemy psychiczne bardzo źle wpływają na moje zdrowie i samopoczucie fizyczne. Mam często mdłości, biegunki. Byłam parę razy u lekarza, ale te spotkania niewiele mi pomagały. Mam wsparcie w mężu i dużo mi to daje, ale ja chce żyć normalnie. Nie ma dnia bez strachu i lęku. Co robić? Jak sobie pomóc? Chcielibyśmy z mężem za jakiś czas postarać się o dziecko i do tego czasu muszę sobie jakoś poradzić z tymi lękami. Obecnie biorę tabletki antykoncepcyjne ze względu na problemy z hormonami i jajnikami. Nie chciałam ich brać, ale nie mam wyboru.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Żyję tylko oczekiwaniem na koniec dnia. Co się ze mną dzieje?

Witam. Mam 18 lat. Od jakichś trzech lat czuję się okropnie. Budzę się codziennie bez żadnych sił do robienia czegokolwiek. Stale odczuwam smutek, cały dzień chodzę przygnębiony i poirytowany, nie pamiętam kiedy ostatni raz miałem dobry nastrój. Jestem też...

Witam. Mam 18 lat. Od jakichś trzech lat czuję się okropnie. Budzę się codziennie bez żadnych sił do robienia czegokolwiek. Stale odczuwam smutek, cały dzień chodzę przygnębiony i poirytowany, nie pamiętam kiedy ostatni raz miałem dobry nastrój. Jestem też bardzo roztargniony, ciągle o czymś zapominam i nie jestem w stanie się skoncentrować, motywacji także brak. Wieczorami mam skłonność do załamywania się, przychodzą też myśli o charakterze paranoicznym - byle telefon czy dzwonek do drzwi powoduje u mnie lęk. Sytuacja o minimalnym napięciu sprawia, że czuję duży niepokój. Brakuje mi jakiejkolwiek radości życiowej, nie potrafię się niczym cieszyć. Żyję tylko oczekiwaniem na koniec dnia. Utraciłem zainteresowania i coraz częściej unikam kontaktów z ludźmi. Do tego nieśmiałość i ogromnie niskie poczucie własnej wartości, uczucie pustki w głowie. Kiedyś czułem się całkiem inaczej. Byłem energiczny, pewny siebie i pełen sił do życia, gdy budziłem się rano byłem szczęśliwy, że zaczyna się kolejny dzień i że jest szansa by coś zrobić, a świat wydawał mi się piękny podczas gdy teraz widzę go tylko w szarych kolorach. Chciałbym wiedzieć co jest ze mną nie tak i do jakiego lekarza powinienem się zgłosić. Bardzo proszę o odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Izabela Gieryszewska
Mgr Izabela Gieryszewska

Nawrót depresji i myśli samobójcze. Co robić?

Witam! Mam 18 lat. Mój tata, gdy miałam 2 latka, chorował na depresję. Przebywał w szpitalu psychiatrycznym. Jednak wszystko dobrze się zakończyło, ale nie do końca. Choroba niestety nawróciła z powodów finansowych (kredyt). Był u psychiatry, zapisał mu leki....

Witam! Mam 18 lat. Mój tata, gdy miałam 2 latka, chorował na depresję. Przebywał w szpitalu psychiatrycznym. Jednak wszystko dobrze się zakończyło, ale nie do końca. Choroba niestety nawróciła z powodów finansowych (kredyt). Był u psychiatry, zapisał mu leki. Moja mama bardzo się o niego boi, pilnuje go na każdym kroku, żeby nie zrobił sobie coś złego. Dzisiaj, gdy poszła zadzwonić i była w kuchni usłyszała szelest opakowania od tabletek. Nie były to jego leki tylko jakieś inne, które wziął z apteczki i ukrył je pod łóżkiem. Niestety następną wizytę mam dopiero w 8.10, inni lekarze w okolicy też mają urlopy lub przyjmują raz w tygodniu w zależności - jest to wtorek, poniedziałek. Poprosiła go, żeby zwymiotował, ale za bardzo nie chce. Nie wiem co robić, boję się o niego, o mamę również!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy można wyleczyć nerwicę natrectw?

Dzień dobry. Od 2003 r. choruje na nerwicę natręctw. Obecnie biorę  lek z grupy SSRI i zamierzam skorzystać z terapii poznawczo-behawioralnej. Proszę powiedzieć czy jest szansa wyjść z tej choroby i jeśli Pan doktor zna jakiegoś dobrego psychologa prowadzącego... Dzień dobry. Od 2003 r. choruje na nerwicę natręctw. Obecnie biorę  lek z grupy SSRI i zamierzam skorzystać z terapii poznawczo-behawioralnej. Proszę powiedzieć czy jest szansa wyjść z tej choroby i jeśli Pan doktor zna jakiegoś dobrego psychologa prowadzącego ta terapię to proszę o kontakt i również proszę powiedzieć jaki obecnie jest najlepszy lek na tę dolegliwość.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Dlaczego tak szybko chudnę?

Mam 15 lat. Mój problem dotyczy jedzenia. Nie wiem jak to wytłumaczyć, ale pomimo głodu nie chce mi się jeść. To tak jakby tylko mój żołądek był głodny, a ja nie. Jem dosyć mało, a czasem potrafię wcale nie jeść....

Mam 15 lat. Mój problem dotyczy jedzenia. Nie wiem jak to wytłumaczyć, ale pomimo głodu nie chce mi się jeść. To tak jakby tylko mój żołądek był głodny, a ja nie. Jem dosyć mało, a czasem potrafię wcale nie jeść. Od czasu do czasu miewam takie coś, że jem więcej, ale nie jest to dużo raczej normalna porcja, a zdarza się to czasami. Jak myślę o jedzeniu, to tak jakby wszystko mi się już przejadło, znudziło. Nie mam nawet ochoty na słodycze ani na ulubione kiedyś potrawy. Ważę 45 kg, a mam wzrostu 165 cm. Jak nie jem dłuższy czas, zdarza mi się zjechać nawet do 42 kg. Nie odchudzam się. Nie ćwiczę, jedynie na w-f.

Nie czuję się gruba. Znaczy nie chcę sie chyba przyznać do tego, że jestem za chuda, wydaje mi się, że wyglądam dobrze, normalnie i chyba się boję przytyć, tak mi się wydaje. Nie ważę się, tylko czasem raz na kilka miesięcy. Zawsze byłam chuda i odkąd sięgnę pamięcią zawsze jadłam jakiś czas i potem znów mniej jadłam i może dlatego właśnie zawsze byłam chuda. Nie mogę sobie żadnych dopasowanych ubrań kupić, gdyż wszystkie na mnie wiszą. Nie wiem, czy to istotne, ale dodam, że choruję na depresję i leczę się. Bardzo proszę o pomoc bo nie wiem co z tym zrobić, a mam dość tego już.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Dotyczy: Neurologia Depresja

Jak pomóc osobie chorej na depresję dwubiegunową?

Witam. W rodzinie mojej żony jest osoba chora od wielu lat na depresję dwubiegunową. Wcześniejsza depresja zakończyła się 2-krotnym pobytem w szpitalu psychiatrycznym. Choroba wyciszyła się na pewnie czas, ale niestety od około 3 lat następują okresowe nawroty choroby. Osoba...

Witam. W rodzinie mojej żony jest osoba chora od wielu lat na depresję dwubiegunową. Wcześniejsza depresja zakończyła się 2-krotnym pobytem w szpitalu psychiatrycznym. Choroba wyciszyła się na pewnie czas, ale niestety od około 3 lat następują okresowe nawroty choroby. Osoba ta jest pod stałą opieką lekarza psychiatry, ale wizyty są bardzo rzadkie (maksymalnie 2 wizyty rocznie) bez względu na stan zdrowia psychicznego. Przyjmuje na stałe leki wyciszające (niestety nie wiem jakie). Największym problemem jest to, że osoba ta uważa się za zdrową i każda próba umówienia spotkania się z lekarzem odbierana jest jako napaść i chęć ponownego wsadzenie do szpitala psychiatrycznego. Depresja dwubiegunowa objawia się czasowymi wymysłami paranoicznymi opartymi na zdarzeniach, które nigdy nie miały miejsca. Kiedyś głównym powodem/celem urojeń były problemy w pracy (zwolnienie), aktualnie będąc na emeryturze powodem znęcania psychicznego nad członkami rodziny jest rzekoma zdrada partnera. Nawroty chorobowe trwają kilka tygodni po czym ulegają czasowemu wyciszeniu i następuje faza przepraszania (skruchy). Niestety w momentach, gdy stan psychiczny jest lepszy nie ma możliwości skłonienia do wizyty kontrolnej u lekarza oraz zmiany przyjmowanych leków. Proszę o wskazówki jak rozmawiać i jak skłonić człowieka w takim stanie psychicznym do wizyty u swojego lekarza lub na podjęcie próby leczenia w inny sposób. Obecna sytuacja niszczy psychicznie całą rodzinę włącznie z niepełnosprawnym fizycznie synem.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to neuroborelioza?

Witam serdecznie. Od maja br mam boreliozę. Przechodziłam już 2 kuracje antybiotykami i niestety wynik IgM jest nadal dodatni. Od kilkunastu dni mam silne bóle głowy, z którymi niestety nie mogę sobie poradzić, do tego dochodzi ból stawów, drętwienie...

Witam serdecznie.

Od maja br mam boreliozę. Przechodziłam już 2 kuracje antybiotykami i niestety wynik IgM jest nadal dodatni. Od kilkunastu dni mam silne bóle głowy, z którymi niestety nie mogę sobie poradzić, do tego dochodzi ból stawów, drętwienie rąk i słaba koncentracja. Lekarz pierwszego kontaktu skierował mnie do neurologa, który dalej zadecyduje co robić. Proszę o informację czy może to być neuroborelioza? Mam wrażenie, że wszyscy przerzucają mnie od jednego lekarza do drugiego i nikt nie chce powiedzieć nic konkretnego lub uważają, że borelioza to nic groźnego - niestety jest :(

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Magdalena Kowalska
Lek. Magdalena Kowalska

Czy mój synuś ma autyzm?

Jestem matką 5-letniego synka, który używa około 30 prostych słów: mama, tata, dom, drzwi, dam, jem, oko, rak, hak, baba, jajko, chleb, kółko, bułka, auto, ja, ty, on, nie, tak. Powtarza sylabując swoje imię i trudniejsze wyrazy, np. ko-pa-ra, ja-de......

Jestem matką 5-letniego synka, który używa około 30 prostych słów: mama, tata, dom, drzwi, dam, jem, oko, rak, hak, baba, jajko, chleb, kółko, bułka, auto, ja, ty, on, nie, tak. Powtarza sylabując swoje imię i trudniejsze wyrazy, np. ko-pa-ra, ja-de... Największy problem polega na tym, że wstydzi się mówić w przedszkolu, unika kontaktu wzrokowego z obcymi osobami, świetnie natomiast odnajduje się w grupie, bawi się z dziećmi, jest spokojnym i grzecznym dzieckiem... Jesteśmy w trakcie treningu słuchowego metodą tomatisa, chodzimy do logopedy...

Czy naprawdę może być to dziecko autystyczne?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Czy moje dawne problemy w relacjach z ludźmi mogą oznaczać zespół Aspergera?

Mam 22 lata i jestem mężczyzną. Czasami buszuję sobie po internecie, czytając różne pojęcia, również medyczne, ot tak, z ciekawości. Natrafiłem w końcu na artykuł dotyczący Zespołu Aspergera i zauważyłem, że wiele objawów tego "typu osobowości" (nie nazwałbym...

Mam 22 lata i jestem mężczyzną. Czasami buszuję sobie po internecie, czytając różne pojęcia, również medyczne, ot tak, z ciekawości. Natrafiłem w końcu na artykuł dotyczący Zespołu Aspergera i zauważyłem, że wiele objawów tego "typu osobowości" (nie nazwałbym tego chorobą czy zaburzeniem, bo czuję się sam ze sobą dobrze) jest mi dość bliskich. Odkąd pamiętam, zawsze miałem problemy z aklimatyzacją w szkołach, w przedszkolu bardzo przeżywałem wyjście mamy do pracy, lecz z czasem jakoś udało mi się z tym wszystkim oswoić. Pamiętam, że stanowczo sprzeciwiałem się np. leżakowaniu. Z tego, co mi wiadomo, wykazywałem również pewne zdolności artystyczne, przedstawiając na rysunkach obiekty moich zainteresowań. Interesowałem się różnymi rzeczami, jednak zwykle jedną dziedziną w danym czasie. Od taty dowiedziałem się, że byłem zwykle dość monotematyczny w aktualnej dziedzinie zainteresowań.

W szkole podstawowej początkowo miałem problemy z nauką (brak chęci), chciano mnie posłać do szkoły specjalnej, bo jakoś nie rozumiałem zasad uczenia się - nie zapisywałem prac domowych itd. Były też pewne problemy z porozumieniem się z nauczycielką, ogólnie początkowo stresowały mnie interakcje związane ze mną. Dzięki mamie jednak udało mi się przez to jakoś przebrnąć, aż w końcu zacząłem dostawać "czerwone paski" do końca szkoły podstawowej. Gdzieś na początku szkoły pojawił się w domu komputer, który, oczywiście, szybko stał się moim najlepszym przyjacielem. Zainteresowałem się grami komputerowymi i odkryłem programowanie, które zadecydowało o mojej dotychczasowej "karierze". Za to w dziedzinach społecznych wszystko raczej kulało. Miałem niby kilku znajomych, ale żadnemu nie ufałem i w zasadzie z żadnym nie trzymam bliskiego kontaktu, rzadko jeździłem na wycieczki szkolne. Nie rozumiałem trendów i tych wszystkich bzdurnych gier w "pokemony", łatwo się też denerwowałem o różne rzeczy i przez to byłem czasem obiektem drwin. Często byłem nieco zagubiony we własnych myślach, czułem się przez to jakby głupszy od innych (ale, jak się potem okazało, niesłusznie).

W gimnazjum było nieco lepiej, ale nadal wolałem komputery, tworzyłem proste gry komputerowe dla przyjemności. Okazało się, że wolę nauki ścisłe i zacząłem mieć spore problemy z przedmiotami humanistycznymi, zwłaszcza z historią. Słabsi uczniowie dziwili się, czemu jestem na poprawce z historii, bo przecież zawsze miałem dobre oceny. Jednak już dużo więcej nauczyłem się o ludziach w tym okresie. W liceum również wprawdzie byłem przeważnie samotnikiem, ale miałem więcej kolegów (głównie z klasy mat-inf), zmusiłem się też do przełamania pewnych oporów przed np. prezentowaniem, co poskutkowało dobrze zdaną maturą ustną z polskiego (najwyższy wynik z mojej grupy), oczywiście na tematy związane z informatyką (w skrócie: język internetowy). Najbardziej bałem się zająknięcia, jeżeli już takie się przytrafi, nie potrafię wymówić wyrazu do końca (zdarza mi się to do dziś). Moja mowa jest również szybka i niewyraźna, na co często zwracano mi uwagę.

Nigdy nie byłem na żadnej imprezie i nie wyobrażałem nigdy siebie w grach zespołowych na WF, na szczęście zdrowie fizyczne nie pozwoliło mi w nich uczestniczyć. Ogólnie bawiło mnie to, że niektórzy ludzie mimowolnie wykonują jakieś gesty w kontaktach z rówieśnikami, czułem się czasem jak zoolog wśród dzikich zwierząt. Niedawno zauważam, że sam zacząłem takie wykonywać, co może przyczyniło się do tego, że czuję się nieco bardziej komfortowo niż kiedyś. Od czasu liceum sporo się nauczyłem, dlatego coraz mniej mam problemów z ludźmi i mniej oporów z poznawaniem nowych. Nadal jednak omijam imprezy szerokim łukiem, wolę cichy pokój i odgłos komputerowego wentylatorka od tłumu. Obecnie zainteresowałem się pogodą, ale nie należę do osób, które lubią np. tworzyć szczegółowe prognozy - po prostu lubię sprawdzać, jakie warunki panują w danym rejonie świata, jak zmienia się temperatura w ciągu doby, jak zmieniają się warunki z dnia na dzień w danym klimacie, etc. Odczuwam jakiś rodzaj relaksu podczas eksploracji historycznych zapisów pogodowych. Ogólnie przez to, że zmieniałem zainteresowania cyklicznie, uważam się za osobę o dość szerokich zainteresowaniach, jednak obecnie rozwijam tylko nieliczne z nich (jednak już nie jest to tylko jedno zainteresowanie - łączę np. pogodę z informatyką).

Wiem, że sam nauczyłem się żyć z ludźmi (na tyle, na ile jest to możliwe), ale nadal nie mam bliskich przyjaciół. Za to nauczyłem się trochę czytać emocje (osób, które najlepiej znam) i już (mam nadzieję) wiem, co jest dla rozmówcy zabawne, a co "dziwne" i mogłoby przyczynić się do drwin. Drwiny na szczęście już minęły, ale może dlatego, że osoby, z którymi przebywam, również są bardziej dojrzałe. Przez cały okres miałem też pewne problemy z czytaniem między wierszami, w szkole, jak ktoś mi usilnie próbował wmówić jakieś bzdury, strasznie się denerwowałem, aż ktoś inny powiedział mi, że ów delikwent się tylko nabija. Teraz jest o wiele lepiej, pod tym względem czuję się zupełnie innym człowiekiem. Sam nawet używam ironii i metafor. Zdaję sobie sprawę, że rozpisałem się niemiłosiernie (starałem się pisać o tym, co przeżyłem w odniesieniu do mojej wiedzy o ZA zdobytej w internecie), jednak piszę to z ciekawości, bo tak naprawdę sam nie wiem, czy ewentualna pomoc psychologa jest mi już potrzebna: obecnie kończę studia IT, mam nawet pracę w branży. Obecnie czuję się raczej indywidualistą niż osobą z jakimś zespołem, jednak z uwagi na moją ciekawą przeszłość, która zaskakująco dobrze wpisywała się w objawy ZA, oraz opinię "nerda komputerowego", zdecydowałem się opisać moje doświadczenia i ciekaw jestem opinii kogoś, kto się na tym zna. Pewnie nikogo nie zdziwi fakt, że może nawet sam wybrałbym się do psychologa, ale wolę na razie porozmawiać drogą elektroniczną.

Od razu mówię, że nie traktuję obecności ZA jako jakiegoś wyroku, w końcu (jeżeli to mam), żyję z tym już 22 lata i jakoś sobie radzę. Ciekaw jestem tylko, czy warto wybrać się do specjalisty w moim przypadku. Czy może ewentualnie ułatwić to moje obecne i przyszłe życie "aspołeczniaka"? Czy lepiej, skoro już jakoś funkcjonuję, dalej iść własnym torem i nie pozwalać nikomu wchodzić z butami w moją dość ukształtowaną już osobowość? Od mamy dowiedziałem się, że to wszystko, według niej, wynik odizolowania we wczesnym dzieciństwie z powodu mojej silnej alergii, jednak dziwne, by to się przeciągało przez niemal całe moje życie.

Z góry dziękuję za zainteresowanie.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak pokonać zawroty głowy występujące przy nerwicy?

  Od roku leczę się na zaburzenia lękowe, nerwicowe. Byłam już u laryngologa, neurologa, badaniu Dopplera tętnic szyjnych - wszystko ponoć ok. Krew ok, tarczyca ok. Wszystkie somatyczne objawy nerwicy typu lęki, trzęsienia, spadek masy ciała, bezsenność wyleczyłam...

  Od roku leczę się na zaburzenia lękowe, nerwicowe. Byłam już u laryngologa, neurologa, badaniu Dopplera tętnic szyjnych - wszystko ponoć ok. Krew ok, tarczyca ok. Wszystkie somatyczne objawy nerwicy typu lęki, trzęsienia, spadek masy ciała, bezsenność wyleczyłam lekiem od psychiatry, który biorę do dziś. Jedynym moim problemem są zawroty głowy. Wstaje rano jak po imprezie, jak po zejściu z karuzeli i trwa to od roku non-stop, czasem mija wieczorami, czasem nie. Wiejec jest tak, że nawet zaczynam się bać chodzić, bo to uczucie siania się w głowie nie mija. Lekarz mówi, że na to trzeba czasu, tylko ja nie wiem ile tak wytrzymam - chodzę do psychologa na ter. indywidualną, ale lekarz tylko wypytuje jak tam w domu, jak mąż i nic mi to nie zmienia. Nie mam myśli samobójczych czy braku akceptacji siebie, nie mam stresów w domu, nie wiem od czego to jeszcze może być. Czy to się da wyleczyć? Jak mam dalej z tym żyć? Pomocy! Mam 29 lat i życie mi choroba-widmo niszczy… Dziękuję za pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy na pewno mam nerwicę? Czy diagnoza jest prawidłowa?

Zaczęło się wszystko w pracy. Dziwny ucisk w klatce piersiowej, zrobiłem się blady, czułem się jak bym miał zemdleć, zaczęło się wszystko trząść, mrowienie w dłoniach. Powiem tyle, że miałem już robione badania TK, TSH 3, ob, morfologia, usg brzucha,...

Zaczęło się wszystko w pracy. Dziwny ucisk w klatce piersiowej, zrobiłem się blady, czułem się jak bym miał zemdleć, zaczęło się wszystko trząść, mrowienie w dłoniach. Powiem tyle, że miałem już robione badania TK, TSH 3, ob, morfologia, usg brzucha, usg serca - wszystko OK. Od roku mam ciągle bóle głowy, kłucia w okolicy serca, strasznie mam czerwone dłonie. Często się cały trzęsę - nie wiem już co to jest, lekarze twierdzą, że to nerwica, ale ja już w to nie wierze. Dodam jeszcze, że bylem już u psychiatry i neurologa.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak pomóc dziecku, które źle reaguje na terapię?

Bardzo proszę o poradę dotyczącą mojej pięcioletniej córki. Ola skończy w listopadzie 5 lat, zawsze była chorowitym dzieckiem, ale ostatecznie udało jej się wygrać z astmą wczesnodziecięcą - chorowała od 4 ms przez prawie 2 lata non stop, lekarze wlali...

Bardzo proszę o poradę dotyczącą mojej pięcioletniej córki. Ola skończy w listopadzie 5 lat, zawsze była chorowitym dzieckiem, ale ostatecznie udało jej się wygrać z astmą wczesnodziecięcą - chorowała od 4 ms przez prawie 2 lata non stop, lekarze wlali w nią multum antybiotyków, sterydów  - dziś jest zdrowa, nie przyjmuje żadnych lekarstw, jednak ma ogromny uraz psychiczny do lekarzy, lekarstw. Z powodu niskiej odporności Ola nie bawiła się z dziećmi, a jeśli tak to tylko starszymi chłopakami siostry - którzy cały czas przed nią uciekali. Córka jest nieufna wobec obcych osób, z nami ma kontakt rewelacyjny. Ola jest strasznym maminym cycusiem, niechętnie się bawi, lubi patrzeć na bajeczki, jeździ na rowerku, ale najchętniej to bieg za mamą i sprawdza co robię, uwielbia oglądać książki, tańczyć z mamą lub tatą i biegnie sprawdzać co dzieje się u babci mieszkającej na dole...

W sierpniu zachorowała - miała wymioty i ze strachu odmówiła przyjmowania pokarmów - trafiła do szpitala, zaczęła jeść jednak, po konsultacji psychologicznej pani doktor skierowała nas do ośrodka wczesnej interwencji... Ola zaczęła pracę z pedagogiem, logopedą, psychologiem - jednak badania nie udało się dokończyć, bo córka zasnęła - było prosto po przedszkolu, a do niedawna spała nam jeszcze w dzień. Chodzi także na terapię w grupie, jest dobrze zaczęła włączać się do zabawy, słucha poleceń, strasznie histeryzowała że nie chce chodzić do "paniów", ale teraz jest już spokojnie i pracuje bez mamy, oprócz tego ma zajęcia z rehabilitantem, który stwierdził zaburzenia sił. Ola zaczęła także chodzić do przedszkola - też był lament, ale po 2 tygodniach skończył się płacz i teraz dziennie jest uśmiech i radość, w kilku zdaniach opowiada co działo się w przedszkolu, że przytulała się z dziećmi i bawiła, choć pani twierdzi że Ola woli bawić się sama, za to chętnie tańczy, stara się powtarzać zabawy z pokazywaniem, na wystawie wiszą jej prace...

Wiem, że ma trudności z adaptacją i rozłąką ze mną, ale się zmienia - w ciągu 2 miesięcy pracy nie poznaję dziecka, niechętnie "pracowała "manualnie, teraz maluje, rysuje, koloruje, lepi, układa puzzle... Jednak mam problem, Ola nie potrafi się sprzedać... neurolog podczas 2 min stwierdził autyzm? upośledzenie? zaburzenia? pani doktor potraktowała nas okrutnie, zero tłumaczeń, rozmowy, Ola ryczała już pod drzwiami, że nie chce do nowej pani, a ta skierowała nas do szpitala i powiedziała, że mam zaburzone dziecko z autyzmem - szlocham do dziś - wyszukałam wszelkich cech autyzmu i szczerze jest troszkę - już piszę, ale żeby od razu taką diagnozę - deficyty w zachowaniu społecznym - słaby kontakt z rówieśnikami, mowa - u Oli pojawia się niekiedy echolalia, powtarza co mówiła np. pani w przedszkolu - ale ja bardziej widzę, że brakuje jej czasowników i niekiedy sama dodaje "pani powiedziała - Ola zjadaj"; Anormalne reakcje na środowisko - nic. Wymagane niezmienności - nic - niekiedy zdarza jej się zadawać podobne pytania - jeśli zauważy np. karetkę pogotowia, ale to jej strasznie gdzieś głęboko ten lęk został, ewentualnie powtarza np. kiedy pójdziemy do domu w kościele a msza u nas trwa dobre 1-1,5 godz; Autostymulacja - ewentualnie mina ze strachu jak np. ma być badana patyczkiem - gardło, autoagresja - nic, umiejętności specjalne - nic, funkcjonowanie intelektualne - no słabo wypadła na teście, bo zasnęła, a test został niedokończony. Afekt - nic bardziej pasuje mi tu: problem z guziczkami, równowagą, koncentracją, wycofywanie rączki przed obcymi, problem z koordynacją ruchowo-wzrokową, słabsze umiejętności motoryczne, np. nie umie skakać na jednej nodze, no i te problemy z dziećmi np. na zjeżdżalni zawsze jakieś dziecko jest szybsze, poganiają ją i odchodzi od grupy, stoi i patrzy. Wg mnie to potrzebuje czasu!!!

Jest zmiana, martwi mnie tylko, że nie rozmawia z dziećmi, ale to może taki też charakterek, no i ta echolalia - jak jej pomóc to zniwelować, jakieś ćwiczenia, przerywanie? No i jeszcze ma dziwny sposób okazywania radości robi dzikie yyyyyy,yyyyyyy, co źle się kojarzy, np. podchodzi do dziecka, przygląda, a jak biega za dziećmi to te dźwięki się pojawiają, ale to moim zdanie radość, że za nim biega.

Proszę o poradę jak pracować, jak jej pomagać?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Już nie jestem sobą - co zrobić, by było jak dawniej?

Witam bardzo serdecznie. Jestem 30-letnią żoną i matką trzylatka. Od dłuższego czasu czuję się bardzo przygnębiona i osłupiała, nic mi się nie chce robić, zwykłe prace codzienne sprawiają mi ogromny trud. Są takie dni, że wstając rano myślę tylko o...

Witam bardzo serdecznie. Jestem 30-letnią żoną i matką trzylatka. Od dłuższego czasu czuję się bardzo przygnębiona i osłupiała, nic mi się nie chce robić, zwykłe prace codzienne sprawiają mi ogromny trud. Są takie dni, że wstając rano myślę tylko o tym żeby był już wieczór, aby móc się położyć spać. Doszła do tego jeszcze bardzo niska samoocena (zawsze przy kimś czuję się taka głupia, nawet przy mężu), przez to zaczęłam unikać ludzi, nawet rodziny, rodzeństwa. Czuję się bezużyteczna, myślę, że nie jestem w stanie dobrze wychować syna (staram się jak mogę poświęcać mu czas lecz przychodzi mi to z ogromną trudnością, nie jest to spowodowane brakiem czasu, bo nie pracuję, lecz tym, że po prostu trudno jest mi siebie zmusić żeby odpowiednio się nim zajmować). Odsunęłam się od męża, praktycznie ze sobą nie sypiamy (ja całkowicie nie czuję takiej potrzeby). Nigdy z nikim nie rozmawiałam o swoich problemach - nawet teraz jest mi trudno o tym pisać. . . Kiedyś byłam inną osobą - pełną życia, z tysiącem pomysłów. Uwielbiałam towarzystwo ludzi. Niczego się nie bałam, zawsze pozytywnie patrzyłam w przyszłość - dziś tak nie potrafię - dziś nie mogę podjąć jakiejkolwiek decyzji, wzruszam tylko ramionami - to bardzo irytuje mojego męża. Czuję, że zawodzę moją rodzinę, czasami myślę, że beze mnie byłoby im lepiej. Nie pracuję (bardzo bym chciała), ale nie potrafię cokolwiek zrobić w tym kierunku, sytuacja finansowa bardzo mnie przez to przygnębia. Bardzo chciałabym być taka jak kiedyś - mam dziecko, chcę go jak najlepiej wychować - muszę coś ze sobą zrobić, bo dalej nie dam rady tak żyć. Proszę pomóżcie. . . Dziękuję i pozdrawiam, Kasia

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Uważam, że całe zło na świecie jest przeze mnie. Jak to zmienić?

Witam! Mam 16 lat, chodzę do pierwszej klasy technikum. Mam dużo problemów, głównie związanych z koncentracją. Od pewnego czasu nie potrafię się skupić na tym co robię. Nic mi się nie chce. Straciłam apetyt i chęć do życia. Ciągle chodzę...

Witam! Mam 16 lat, chodzę do pierwszej klasy technikum. Mam dużo problemów, głównie związanych z koncentracją. Od pewnego czasu nie potrafię się skupić na tym co robię. Nic mi się nie chce. Straciłam apetyt i chęć do życia. Ciągle chodzę smutna, przygnębiona i często przez to bywam złośliwa, agresywna. Gdy dostanę złą ocenę lub także pojawi mi się dodatkowy problem w szkole, nie wiem co mam ze sobą zrobić i panikuję. Jakiś czas temu chciałam popełnić samobójstwo - miałam dwie próby nieudane. Miałam jakiś czas spokoju, aż ostatnio znowu wróciły mi myśli samobójcze. Czuję, że gdyby mnie nie było wśród żywych lepiej byłoby na świecie, bo uważam, że całe zło na świecie jest przeze mnie. Może to dlatego, że czuję, że moi rodzice ciągle mi wszystkiego zabraniają, wszystkie winy zwalają na mnie. Ciągle mi powtarzają, że jestem głupkiem, nieudacznikiem. A przecież codziennie się uczę (nawet w weekendy), ale oni twierdzą, że to i tak mało. Natomiast mojego brata się nie czepiają i na wszystko mu pozwalają. Gdy chciałam z nimi porozmawiać o tym, że mam problem, zaczynają mówić bym nie zmyślała, bo nie mam. Po prostu wydaje mi się, że nie zwracają na mnie uwagi. Do psycholog, psychiatry etc. nie będę chodzić, bo raz jestem niepełnoletnia, a sama raczej niczego nie załatwię bez zgody rodziców, to dwa nie lubię chodzić do takich osób i nie mam zamiaru. Zastanawiałam się czy to depresja? Zrobiłam sobie test na depresję i wyszło mi 49 punktów (skala depresji Becka). Test ten powtarzam co tydzień, ostatni wynik miał 46 punktów.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Izabela Gieryszewska
Mgr Izabela Gieryszewska
Patronaty