Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 7 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Czy to może być depresja, czy ja taka jestem?

Proszę o pomoc w wyjaśnieniu mi tego, co się że mną dzieje. Otóż od jakiegoś czasu, mniej więcej ok. 2,5 roku, nie jestem szczęśliwa, nie cieszę się, a w zasadzie nie potrafię się cieszyć z tego, co mam - że...

Proszę o pomoc w wyjaśnieniu mi tego, co się że mną dzieje. Otóż od jakiegoś czasu, mniej więcej ok. 2,5 roku, nie jestem szczęśliwa, nie cieszę się, a w zasadzie nie potrafię się cieszyć z tego, co mam - że żyje, że mam dobrą pracę i wspaniałego syna, którego bardzo kocham. Nie uśmiecham się, czasami tylko udaję, jestem zmęczona i dosyć szybko się denerwuję. Zastanawiałam się nad tym i nie wiem gdzie szukać rozwiązania. Mieszkam za granicą, pracuję w zawodzie, jestem przedszkolanką, kocham syna, mam męża, z którym rożnie mi się układa, a jednak coś jest nie tak. Mój ojciec jest alkoholikiem, pije odkąd pamiętam, ale ja nigdy nie uczęszczałam na zajęcia dla DDA, możne to tu tkwi problem? Proszę o radę: co robić? Jest mi już ciężko.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to możliwe, aby się zabił?

Witam. Poznałem jakieś pół roku temu w internecie chłopaka. Świetnie się zaprzyjaźniliśmy. On ma straszne problemy w domu, alkoholizm i po prostu czysta patologia. Dzisiaj mi napisał, że się zabije, że już połknął tabletki. Czy to możliwe? Czy wierzyć człowiekowi z internetu?
odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Czy to remisja depresji?

Witam. Niedawno skończyłam 20 lat. Mam problem, ponieważ zauważyłam u siebie pewne objawy i zastanawiam się czy nie jest to przypadkiem remisja depresji oraz zaburzeń osobowości, które zaczęłam leczyć dwa lata temu. Zakończyłam leczenie i terapię w maju tego roku....

Witam. Niedawno skończyłam 20 lat. Mam problem, ponieważ zauważyłam u siebie pewne objawy i zastanawiam się czy nie jest to przypadkiem remisja depresji oraz zaburzeń osobowości, które zaczęłam leczyć dwa lata temu.

Zakończyłam leczenie i terapię w maju tego roku. Względnie zaczęłam układać sobie życie, jestem na niezłych studiach, mam garstkę znajomych oraz pracuję jako wolontariusz. Nie zaczął się jeszcze rok akademicki, więc nie jestem przeciążona jeśli chodzi o pracę i naukę. Obecnie, mamy już październik. Czyli nie biorę już leków 5 miesięcy. Wszystko było w porządku, aż nagle przestałam dobrze spać. Nie mogę zasnąć, dręczą mnie typowo "dziecinne" lęki nocne (np. przeraża mnie otwarta szafa, cienie itd.- wiem, że to głupie, ale anonimowość powoduje również szczerość). Kiedy już uda mi się zasnąć śnią mi się dziwne rzeczy, często się budzę, wstaje dość wcześnie rano, znów pojawiły mi się myśli samobójcze - same myśli, bez jakby chęci czynu. Dodatkowo pojawiły mi się uporczywe i permanentne bóle głowy oraz brzucha, trzęsące się ręce oraz co mi się nigdy nie zdarzało - łomotanie serca. Łatwo się denerwuję, bez powodu wpadam w wielką złość, wszystko mnie irytuje. Następuje to zazwyczaj po takim czasie, w którym mogę "przenosić góry".

Nie potrafię z nikim o tym porozmawiać. Trochę przyglądam się sobie. Staram się nie wpadać w panikę, czasem jednak przerasta mnie zrobienie herbaty. Boję się, że dramatyzuje, nie chce sama się ściągnąć w dół. Może za dużo patrzę w siebie i w swoje emocje, których pochodzenia nie znam? Boję się, że to remisja choroby. Mogłabym prosić o poradę?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak mam ożyć?

Jestem załamana, samotna i bez perspektyw. Mam 41 lat i nie chce mi się żyć, bo nie widzę sensu - to taka wegetacja, co nie prowadzi donikąd... W marcu straciłam pracę, 2 rozwody: pierwszy nieudacznik i nieodpowiedzialny,...

Jestem załamana, samotna i bez perspektyw. Mam 41 lat i nie chce mi się żyć, bo nie widzę sensu - to taka wegetacja, co nie prowadzi donikąd...

W marcu straciłam pracę, 2 rozwody: pierwszy nieudacznik i nieodpowiedzialny, drugi alkoholik. Mam 3 dzieci i zero szans na jakiś związek, jestem od 3 lat sama. Coraz bardziej zamykam się w sobie i nic mi się nie chce, wstaje rano wypijam kawę i snuje się całymi dniami bez życia, co jakiś czas leżąc tylko na łóżku i wpatrując się w telewizor lub przysypiając... Nie mam kontaktu z otoczeniem, nie chce mi się wychodzić z domu, nawet do sklepu po zakupy wysyłam córkę. Nie mam ochoty posprzątać, ubrać się, chodzę przeważnie w starych dresach i upinam niechlujnie włosy.

Szukałam pracy, ale od pół roku nikt się nie odezwał, sytuacja jest bardzo skomplikowana, bo nie mam za co już żyć, tylko alimenty, ale one na wiele nie starczają, na życie, a opłaty? Nie wiem co mam robić, jestem zrozpaczona, bo powinnam coś zmienić, ale nie mam siły nawet podnieść się z łóżka... Czuję się bardzo samotna i zrezygnowana, nie mam nikogo przy boku kto by mnie wspierał, zostałam sama ze wszystkimi problemami, nie mam możliwości kogoś poznać i boję się, bo uważam, że nie jestem atrakcyjna, stara i zmęczona życiem.

Nie chcę tak żyć! Chcę mieć partnera, kontakt z dziećmi, uśmiechać się, pracować, mieć znajomych, taka normalną zwykłą rodzinę i stabilizacje, ale nie mam już wiary i nadziei, ze jeszcze kiedyś coś się zmieni.To życie mnie już męczy i gdyby nie to, że boję się co się stanie z dziećmi, jak mnie zabraknie, gdzie mogą trafić, oraz strach - wolałabym już nie żyć!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Dolegliwości bólowe o niejasnym pochodzeniu - co to może być?

Mam 18 lat, od 13 lat choruję na chorobę, której nikt nie potrafi mi stwierdzić. Co mi jest? Objawy to ból karku pod kolanami, czasami omdlenia. Jeśli potrafisz mi pomóc proszę o kontakt, więcej informacji o chorobie dostaniecie w wiadomościach prywatnych. Z góry dziękuję za wysłuchanie.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to schizofrenia razem z depresją?

Jestem Ania mam 19 lat. Nie całe 3 miesiące temu zmarł mój chłopak. 3 lata temu też zginął mój chłopak, ale nie miałam żadnych zwidów. Tak bardzo za nim tęsknię, biorę leki na uspokojenie. Ale od nie dawna cały czas...

Jestem Ania mam 19 lat. Nie całe 3 miesiące temu zmarł mój chłopak. 3 lata temu też zginął mój chłopak, ale nie miałam żadnych zwidów. Tak bardzo za nim tęsknię, biorę leki na uspokojenie.

Ale od nie dawna cały czas go widzę jakby stał koło mnie. Czuje delikatne ciepło, gdy jego nie istniejąca ręka przejeżdża po mojej twarzy. Ogólnie nie przeszkadza mi to w normalnym funkcjonowaniu, ale nie wiem co to jest i chciałbym się dowiedzieć. Chodzę do psychiatry, ale nie specjalnie mi to pomaga. Przez moją gigantyczną aspołecznością nie mam żadnych szans na normalną, szczerą rozmowę z psychiatrą. Mam wrażenie także, że powraca mi depresja (ponad 3 lata temu byłam hospitalizowana). Pobyt w szpitalu psychiatrycznym też mi nie pomógł.(przez depresje i zażywanie narkotyków) Chodzę do szkoły, do 1 liceum. Co do narkotyków paliłam marihuanę i wciągałam amfetaminę. Na odwyku nie byłam, pomógł mi z tym mój śp. chłopak. Pomógł mi także na nowo poznawać świat, dzięki nie mu zaczęłam chodzić do szkoły. Tyle mu zawdzięczam. Gdyby nie umarł jutro zacząłby swoje wymarzone studia. Nie mam pojęcia co ze sobą zrobić.

Całymi dniami siedzę i gapię się ślepo w jego zdjęcia. Rzuciłam pracę, bo nie mam na to siły, nie robię rzeczy, które kochałam, np. nie gram na gitarze, wyrzuciłam swój aparat, spaliłam zeszyt z wierszami.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Dotyczy: Neurologia Depresja

To nerwica czy obłęd?

Witam i bardzo proszę o pomoc i odp. Od bardzo długiego czasu cierpię na lęki i napady natłoku myśli, przy tym wszystkim mam wrażenie jakbym miał zwariować, ale jakoś na tyle sobie z tym wszystkim radziłem, bo wmawiałem sobie, ze...

Witam i bardzo proszę o pomoc i odp. Od bardzo długiego czasu cierpię na lęki i napady natłoku myśli, przy tym wszystkim mam wrażenie jakbym miał zwariować, ale jakoś na tyle sobie z tym wszystkim radziłem, bo wmawiałem sobie, ze to tylko nerwica, bo moja mama cierpi na depresje lękową stąd miałem jakąś wiedzę i takie wsparcie psychiczne, że nigdy nie poszedłem z tym do lekarza. Ale ostatnio to wszystko mnie przerosło. Od jakiegoś czasu pracuję w nowej firmie, przemysłowej, a dawniej jako instruktor nauk jazdy więc znacznie spokojniejsza praca. W tej właściwie tez nie pracuję jakoś tak ciężko bym był po niej zmęczony, jest to bardziej praca umysłowa, bo jako automatyk, ale mam tak wielki teraz problem - nie wiem czy przez hałas czy co się ze mną dzieje, ale od niedawna zaczął mi przeszkadzać robot, który jeździ w pobliżu mojego stanowiska i rozwozi materiał przy czym wydaje bardzo charakterystyczny dźwięk, a właściwie jest to melodia. Jeździ on nieustannie, a ja, nawet będąc dość daleko od miejsca, w którym przejeżdża, non stop go słyszę i wsłuchuję się nawet gdy on nie jedzie i doszukuję się wśród tego hałasu jaki wydają inne maszyny czy klimatyzacja nieustannie jego dźwięku. Mam wrażenie, że oszaleję, bo to trwa cały mój dzień roboczy i potrafię lecieć do ubikacji zwymiotować z tego stresu jaki mi się dzieje . Skąd w człowieku takie natręctwa i jako sobie z tym radzić? Podkreślam, że nie ma możliwości bym go nie słyszał, ponieważ to bardzo mała fabryka. Za odp. z góry dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Przed snem dręczą mnie wszystkie moje błędy i złe rzeczy jakie mi się przytrafiły. Jak temu zaradzić?

A więc zaraz po położeniu się do łóżka, zadręczam się różnymi błędami w życiu i sytuacjami złymi, które mi sie przytrafiły. Bardzo mnie to załamuje :/ Proszę o pomoc.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to depresja, czy tylko osłabienie?

Witam. Mam 25 lat. Od jakiegoś czasu wciąż jestem osłabiona, mam zawroty głowy, ociężałe nogi, najchętniej bym tylko spała i gdyby nie to, że nigdy nie okazywałam słabości przy innych (mieszkam z bratem i narzeczonym), nie wychodziłabym najchętniej z...

Witam. Mam 25 lat. Od jakiegoś czasu wciąż jestem osłabiona, mam zawroty głowy, ociężałe nogi, najchętniej bym tylko spała i gdyby nie to, że nigdy nie okazywałam słabości przy innych (mieszkam z bratem i narzeczonym), nie wychodziłabym najchętniej z łóżka. Często też mnie mdli, mam wstręt do jedzenia ( chociaż chwilami zajadam się czekoladą, mimo że nie mam na nią ochoty), wciąż mi słabo, nie mogę na siebie patrzeć, wyjście do sklepu to dla mnie problem, bo strasznym wysiłkiem dla mnie jest samo wejście pod prysznic, umalowanie się, doprowadzenie do jakiegoś normalnego stanu. Najchętniej zapadłabym się pod ziemię, schowała gdzieś, gdzie będę z dala od ludzi. Boli mnie głowa od kilku dni, nie mogę się na niczym skupić, ugotować normalnie obiadu...

Mam coś takiego, że jeśli już się przezwyciężę, wyjdę do ludzi - do sklepu, gdziekolwiek - nigdy nie pokazuję słabości, jestem pewna siebie, za nic nie chcę by ktoś zauważył, że coś jest nie tak. Jednak po powrocie do domu czuję się potwornie zmęczona, jak by ktoś wyciągnął ze mnie całą energię, chce mi się płakać, na nic nie mam ochoty. Nie jestem w stanie się skupić na książkach, na gotowaniu, sprzątaniu - na niczym. Jestem około miesiąca na zwolnieniu, muszę znów szukać pracy, bo pracodawca uznał, że moja choroba to wymysł, żeby zrobić sobie wolne. Jak się zastanowię to tak jest za każdym razem, kiedy za długo nie pracuję, zaczynam za dużo myśleć, czuję się bezużyteczna, tak jest też kiedy coś mi dłuższy czas nie wychodzi, tracę wiarę w siebie, zamykam się w sobie...

Jakiś czas temu (ok. 8 lat) temu miałam załamanie nerwowe - wtedy przez ok. rok musiałam brać leki nasenne, bo nie mogłam spać i jakieś pobudzające rano, żeby w ogóle wstać z łóżka, wciąż płakałam - to było okropne. Od tamtej pory też żaden mój związek nie był udany, zawsze kiedy zaczyna mi się coś układać, jakoś podświadomie to burzę, kłócę się, strasznie awanturuję - a potem przepraszam... Ale ile można. Byłam 4lata z kimś. Odeszłam, bo znów zaczęłam wariować mimo, że na początku było cudownie. Minął rok, znów próbujemy być razem, bo on twierdzi, że mnie kocha, ale ja się boję - są chwile, że marzę żeby być sama, ale potem biegnę do niego, bo chcę się przytulić i znów płaczę - po prostu, bez konkretnego powodu.

Zawsze chciałam pójść do jakiegoś lekarza, porozmawiać o tym, ale kiedy mieszkałam jeszcze z rodzicami oni uważali to za wstyd i bezsens, a potem jakoś lata leciały, bardzo szybko się wyprowadziłam i jakoś nie potrafiłam nic z tym zrobić. Mimo, ze co jakiś czas to się wciąż powtarza. Proszę o radę - gdzie mam się zgłosić, czy sama mogę sobie pomóc?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Nerwica - lekarz ogólny, psycholog, psychiatria i co dalej?

Drodzy odpowiadający! Dostarczacie kilku praktycznych porad i jak trochę poczytać to wszędzie jest ciągle tak samo. Problemy z oddychaniem, stany lękowe, depresja, bóle brzucha potem wizyty u lekarzy nastu i naście badań, które wykluczają inne choroby. Wizyta u psychologa...

Drodzy odpowiadający! Dostarczacie kilku praktycznych porad i jak trochę poczytać to wszędzie jest ciągle tak samo. Problemy z oddychaniem, stany lękowe, depresja, bóle brzucha potem wizyty u lekarzy nastu i naście badań, które wykluczają inne choroby. Wizyta u psychologa i psychiatry, a na koniec – psychoterapeuta. Ze mną jest tak samo. Trwa to od 1 stycznia. Chcę zwrócić uwagę na dwa tematy: po pierwsze to nikt nie tłumaczy pacjentowi dlaczego jest w takim stanie, do tego stopnia żeby takowy mógł pojąć czego ma nie robić w teraźniejszości, żeby za krótszy lub dłuższy czas nie było gorzej. Tu liczę na Waszą pomoc (może być konkretny lekarz w Polsce, ale niech to będzie profesjonalista z powołaniem). Drugi temat to sposób leczenia. Psychoterapia, jaką mi zaproponowano, miła trwać co najmniej 3 miesiące, pięć dni w tygodniu po 8 godzin… Ludzie, kto ma na to czas?! Nawet proponowano L-4 na cały okres, czyli miałem się leczyć odcinając się od codzienności, zostawić wszystko - takie leczenie wg mnie jest chore! Druga opcja to pół roku, dwa razy w tygodniu, po 2 godz., ale to też za długa zabawa. Nie mam na to czasu. Finał jest taki, że jem minimalna dawkę psychotropu, a pomaga kiedy chce... No i co dalej?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Moje dziecko ma padaczkę. Jak się ją leczy?

  Elka, 38 lat, mam pytanie co do choroby mojej 3-letniej córci. Czy ten rodzaj padaczki dobrze się leczy? Najbardziej niepokoi mnie, jak mała śpi, nie wiem, co się z nią dzieje. Proszę o pomoc.  Badanie MRI głowy wykonano w...

  Elka, 38 lat, mam pytanie co do choroby mojej 3-letniej córci. Czy ten rodzaj padaczki dobrze się leczy? Najbardziej niepokoi mnie, jak mała śpi, nie wiem, co się z nią dzieje. Proszę o pomoc.  Badanie MRI głowy wykonano w sekwencji SE.FSE/ obrazyT1 i T2/ oraz FLAIR i DWI-EPI w płaszczyznach poprzecznych, czołowych i strzałkowych .W pniu ciała modzelowatego widoczne są dwa linijne ogniska długości do 0.4cm hiperintesywne w obszarach T2-zależnych i hipointesywne w obrazach T1-zależnych i sekwencji FLAIR mogące odpowiadać szerszym przestrzeniom okołonaczyniowym. Badanie EEG badanie wykonane w czasie zasypiania oraz we śnie fizjologicznym cechy bioelektryczne obu stanów dobrze wyrażone. Wrzeciona snu obecne12-13Hz bardzo obfite symetrycznie  Orzeczenie: Zapis nieprawidłowy. Zmiany napadowe w okolicy ciemieniowo-centralnej pośrodkowej .  Martwi mnie jeszcze zachowanie jej ciała podczas snu - ma zrywy kończyn górnych, dolnych i zdarza się, że cała się zerwie, tak jakby się czegoś przestraszyła. Bierze D*** 100 rano, 250 na noc.  Nie wiem, co mam robić? Proszę o pomoc, nie daję sobie z tą sytuacją rady.      

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Dotyczy: Neurologia Padaczka

Nie radzę sobie z życiem i z sobą. Jak to zmienić?

Jestem 18-letnią dziewczyną. Mam problemy w domu, szkole i życiu. Jestem osobą nieśmiałą, czasem zastanawiam się czy to nie fobia społeczna. W szkole nie mam koleżanek i kolegów, mam problemy w nawiązywaniu nowych znajomości. Nie chce mi się uczyć, a...

Jestem 18-letnią dziewczyną. Mam problemy w domu, szkole i życiu. Jestem osobą nieśmiałą, czasem zastanawiam się czy to nie fobia społeczna. W szkole nie mam koleżanek i kolegów, mam problemy w nawiązywaniu nowych znajomości. Nie chce mi się uczyć, a w tym roku mam maturę. Z tego wszystkiego zdecydowałam się tylko na przedmioty obowiązkowe na maturze. Atmosfera w domu też nie jest najlepsza. Tata często przychodzi do domu pijany. Mam ochotę wtedy uciec i już nie wracać. Wieczorem kiedy już wszyscy śpią często płaczę. Nie mam z kim o tym wszystkim porozmawiać. W rodzinie nie mam żadnego wsparcia. Wszyscy mnie krytykują i obrażają. Moje życie już nie ma sensu. Gdy gdzieś wychodzę jestem cały czas zestresowana. Boję się że zrobię coś głupiego i wyjdę na idiotkę. Nie wiem jak to nazwać, ale jak np. kupuje coś w sklepie to nie dość, że jestem zdenerwowana to się trzęsę i nie mogę nad tym zapanować to jest silniejsze ode mnie. Jestem cały czas smutna, nic mnie nie cieszy. Przed rodziną udaję, że wszystko jest w porządku. Nie wiem jak ja długo tak wytrzymam. Proszę o pomoc, jakąś poradę.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Mam brata z ADHD, który doprowadza mnie do szału. Co robić?

Mam problem. Mam 17 lat. Strasznie łatwo wyprowadzić mnie z równowagi. Mam brata (7 lat) z ADHD takim niewielkim, ale jednak. On doprowadza mnie do szału, ja coś mówię, a on skacze, wrzeszczy, po prostu zwariować można! Wtedy ja krzyczę...

Mam problem. Mam 17 lat. Strasznie łatwo wyprowadzić mnie z równowagi. Mam brata (7 lat) z ADHD takim niewielkim, ale jednak. On doprowadza mnie do szału, ja coś mówię, a on skacze, wrzeszczy, po prostu zwariować można! Wtedy ja krzyczę na niego i zazwyczaj uderzam go w twarz, na co on reaguje bardzo źle. Wtedy krzyczy z całej siły, to jest jak z jakiegoś horroru. Dzisiaj tak mnie wkurzył, że myślałam, że po prostu zwariuję, naprawdę. Zaczęłam się drzeć jak opętana, wybiegłam z domu. Wróciłam po kilku minutach i płakałam przez godzinę. Potem wróciła mama i musiała nas uspokajać, ale ja tak nie chcę. Kocham Janka i naprawdę chciałabym potrafić sobie z nim radzić. Wiem, że to nie jego wina, że jest jaki jest, mimo to mógłby się starać i trochę mi pomagać. Dodam jeszcze, że mam wrażenie, że on jest pozbawiony uczuć. On prawie nigdy nie płacze, on się nerwowo śmieje, albo boi, że mu coś zrobię. Nienawidzę siebie za to, a jego w tych momentach też. Co robić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Co oznaczają coraz częstsze, bardzo silne bóle głowy i puchnięcie oczu?

Witam serdecznie. Zwracam się z prośbą o sugestie, rady odnośnie mojego zdrowia. Jestem kobietą, mam 18 lat. Od jakiegoś półtora roku cierpię na powtarzające się coraz częściej bóle głowy. Na początku zdarzały się raz na parę miesięcy, potem raz...

Witam serdecznie. Zwracam się z prośbą o sugestie, rady odnośnie mojego zdrowia. Jestem kobietą, mam 18 lat. Od jakiegoś półtora roku cierpię na powtarzające się coraz częściej bóle głowy. Na początku zdarzały się raz na parę miesięcy, potem raz na miesiąc, a ostatnio częściej niż raz w tygodniu. Pomiędzy ostatnimi "atakami" wystąpiła przerwa jedynie 4 dni. Pierwszą, jakby zapowiedzią tego napadu, jest ból oka, czasem obu, najczęściej jednak dwa ataki przypadają na jedno, kolejne dwa - na drugie. Towarzyszy temu opuchlizna oka i po paru godzinach zaczyna boleć głowa. Oczy puchną jeszcze bardziej, przeszywa je taki ból w głąb głowy. Ból jest tak silny, że uniemożliwa robienie czegokolwiek, cały czas leżę, nie jestem w stanie się ruszać, a gdy uda mi się to zrobić - przed oczami czarno, pulsujący ból przy skroniach - to skutecznie wysyła mnie z powrotem do łóżka. Ból obejmuje całą głowę, jednak mam wrażenie, że odrobinę bardziej jest nakierowany na prawą stronę. Tabletki przeciwbólowe nie pomagają, a bardzo silny ból trwa około 20 godzin. Do neurologa trafiłam dopiero przed miesiącem, gdyż długo byłam błędnie leczona na zapalenie spojówek, które przytrafiało mi się wcześniej. Dwóch kolejnych okulistów stwierdziło, że to nic okulistycznego, nie ma śladów po przewlekłym zapaleniu spojówek. Badanie dna oka wykazało przetarte tarcze i zasugerowano obrzęk mózgu. EEG wykazało cechy napadowości, a TK głowy drobne, symetryczne zwapnienia w warstwie podkorowej. Neurolog zlekceważył oba wyniki i postanowił leczyć na migrenę, tabletki oczywiście nie pomagają. Proszę mi pomóc i zasugerować, co oznaczają te bóle głowy. To już się robi nie do wytrzymania, z dnia na dzień jest coraz gorzej. Od niedzielnego incydentu nie zeszła opuchlizna z oczu, wręcz jak mówią znajomi - codziennie mam bardziej zapuchnięte oczy. Prawe oko jest już zupełnie malutkie, a neurolog na pytanie o ten obrzęk wzrusza ramionami. Zdarza mi się też czasami, że kończyny tak jakby mi "podskakują", nie miałam tego już parę dni, ale jak się zdarza, to nawet kilkanaście razy na dobę, najczęściej prawa noga, rzadziej ręce. Od jakiegoś miesiąca obserwuję również głowę za pomocą dotyku, miesiąc temu wyczułam z tyłu głowy, po środku wybrzuszenie, a parę dni temu poczułam drugie, na prawo od pierwszego. Czy to normalne, by kształt, faktura głowy się zmieniała? Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź!

odpowiada 2 ekspertów:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Dr n. med. Anna Błażucka
Dr n. med. Anna Błażucka
Dotyczy: Neurologia Migrena

Psychicznie czuję się fatalnie. Czy jest coś, co mi pomoże?

Witam. Mam 33 lata i chyba aż nadto powodów do depresji. Jestem gejem i już choćby z tego powodu nie bardzo dostrzegam sens dalszego życia, które nie zakończy się posiadaniem pełnej rodziny z potomstwem. Niestety mam niekompletną rodzinę, z której...

Witam. Mam 33 lata i chyba aż nadto powodów do depresji. Jestem gejem i już choćby z tego powodu nie bardzo dostrzegam sens dalszego życia, które nie zakończy się posiadaniem pełnej rodziny z potomstwem. Niestety mam niekompletną rodzinę, z której pochodzę i prawie nie mam wsparcia psychicznego w bliskich. Jestem samotny.

Obecnie jestem bez pracy, a depresja niestety nie motywuje mnie do jej znalezienia. Zwyczajnie trudno mi uwierzyć, znaleźć siłę. Nie mam też stałego miejsca zamieszkania i co jakiś czas zmuszony byłem i jestem do wynajmowania pokoi w nowym miejscu i kolejnej przeprowadzki. Związane to było z kończeniem 2 uczelni i różnych sytuacji losowych. Najbardziej doskwiera mi jednak to, co moja dermatolog określiła jako dysmorfofobia. Nie potrafię zaakceptować swojej naczynkowej cery, która powoli nadaje mi wygląd pijaka, choć całe życie unikałem alkoholu. Myślę o swoim wyglądzie w kontekście samotności, której nie potrafię znieść. 2 lata temu miałem poważną operację serca, co również odbiło się depresyjnie.

Wiem, że to wszystko na raz może wyglądać jak żart internauty, ale tak nie jest. W trudnych sytuacjach mam napadowe ataki stresu powodujące, że płycej oddycham, poważne problemy ze skupieniem uniemożliwiające mi obejrzenie filmu w całości za jednym razem oraz cierpię na bezsenność. Byłem kilka razy u psychiatry, ale mój nastrój się waha i czasami posiadam stany wręcz euforyczne, by znów wpaść w wielką depresję. Dlatego psychiatra odsyłał mnie, prosząc bym wrócił za 2 tygodnie itd. Nie chciał uderzać w leki prawdopodobnie ze względu na skutki uboczne.

Czy jest coś co może mi pomóc nie szkodząc? Leki, które nie uzależniają? Wiem, że potrzebuję leczenia. Już sobie nie radzę. Nie radzę z samotnością i bezsensem.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy jestem chory psychicznie ?

Witam! Jestem Sławek i mam 18 lat. Lubię być nieszczęśliwy i odrywać się od rzeczywistości w jakąś zupełnie inną, mroczną i ciekawą. Lubię patrzeć na świat z zupełnie innej perspektywy niż większość ludzi. Nienawidzę tej rzeczywistości, w której nam, Polakom,...

Witam! Jestem Sławek i mam 18 lat. Lubię być nieszczęśliwy i odrywać się od rzeczywistości w jakąś zupełnie inną, mroczną i ciekawą. Lubię patrzeć na świat z zupełnie innej perspektywy niż większość ludzi. Nienawidzę tej rzeczywistości, w której nam, Polakom, dane jest mieszkać. Gdy słyszę słowo kotlet albo niedzielny obiad to mam ochotę umrzeć. Często wychodzę z domu w nocy, słucham ulubionej muzyki - takiej melancholijnej, i często zachodzę na cmentarz i właśnie wtedy czuję się lepiej. Czuję ulgę. Wszystko ulatuje jak zobaczę jakieś palące się znicze. Musi być ciemno, wtedy jest ok. Potrafię trwać w tym nastawieniu jakieś 2 h maksymalnie, następnie czuję się z powrotem źle. Rano szkoła, nauka i ta cholerna rzeczywistość. Czuję, że ucieknę z domu w celu poszukiwania tych innych przeżyć. Bo nie wytrzymam. Nie chcę być szczęśliwy! Nie chcę mieć rodziny! Chcę mroku. Czy ja jestem chory ?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Ciągle żyję wspomnieniami - jak z tym walczyć i to pokonać?

Mam 20 lat, od dłuższego czasu dzieje się ze mną coś dziwnego, zamiast przechodzić mi to jest coraz gorzej. Powinnam być szczęśliwa, bo mam wszystko czego pragnę: kochającego chłopaka, przyjaciółkę, pracę. Ale to wszystko niszczy mój stan psychiczny. Wypominam...

Mam 20 lat, od dłuższego czasu dzieje się ze mną coś dziwnego, zamiast przechodzić mi to jest coraz gorzej. Powinnam być szczęśliwa, bo mam wszystko czego pragnę: kochającego chłopaka, przyjaciółkę, pracę. Ale to wszystko niszczy mój stan psychiczny.

Wypominam sobie rzeczy, które miały miejsce gdy miałam 14 czy 15 lat, np. że całowałam się z trzema chłopakami jednego dnia (oczywiście nic więcej), bo byłam pod dużym wpływem alkoholu czy różne inne rzeczy, głupoty, których żałuję i wstydzę się. Wiem, że nigdy nic złego nie zrobiłam, zawsze znałam granicę. Jak już napisałam, od około roku wypominam sobie wszystko, czego żałuję, to stało się moją obsesją. Mimo tego, że mój chłopak i przyjaciółka tłumaczą mi, że to jest po prostu chore, bo nic aż tak złego nie zrobiłam, że każdy przechodził ten wiek, oni też, to jest ze mną coraz gorzej.

Ostatnio nawet wmawiam sobie rzeczy, których nie zrobiłam. Nie potrafię myśleć o niczym innym, męczę się z tym. Moja psychika każe mi wypominać sobie to wszystko, karzę siebie samą. Są dni, że zaczynam płakać i nie mogę przestać, są minuty, podkreślam, minuty, że sama się z siebie śmieję, że wymyślam sobie problemy.Od miesiąca biorę leki na depresję, niestety nie widzę poprawy. Byłam nawet u psychologa, ale czekając na korytarzu zrezygnowałam, bałam się. Gdy tylko mam wolny czas, śpię, chociaż ciągle męczą mnie koszmary, w których nie mogę znaleźć mojego chłopaka lub widzę czyjąś śmierć. Ostatnio boję się ludzi, gdy widzę kogoś kto mnie zranił lub czuję wobec niego negatywne emocje, wpadam w panikę. Co robić?

Wszyscy mówią o mnie, że porządniejszej osoby ode mnie nie znają, że jestem dobra i mądra. Że jestem ostatnią osobą, która odwaliłaby głupotę. Wiem, że mają rację, bo staram się być idealna. Ale nie chcę dalej się męczyć, chcę być szczęśliwa i nie karać się, za to, że dwa czy trzy razy i to lata temu popełniłam błąd. Pozdrawiam i bardzo proszę o radę, może ktoś obcy przemówi mi do rozumu.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy możliwe, że czuję się źle z powodu nawracającej depresji?

Mam 42 lat, dwoje dorosłych już dzieci i dobrego męża, ale ciągle czuję się źle, a ostatnio znowu ciągle płaczę i wszystkiego się boję. Nawet drobny problem powoduje u mnie ogromny strach i płacz. 7 lat temu przeszłam depresję, z...

Mam 42 lat, dwoje dorosłych już dzieci i dobrego męża, ale ciągle czuję się źle, a ostatnio znowu ciągle płaczę i wszystkiego się boję. Nawet drobny problem powoduje u mnie ogromny strach i płacz. 7 lat temu przeszłam depresję, z której leczyłam się farmakologicznie około roku. Depresja pojawiła się 6 m-cy po śmierci mojego młodszego brata, który zmarł po długotrwałej i nieuleczalnej chorobie. Już w trakcie jego choroby (przez 8 lat) często czułam się źle, zamartwiając się o niego i często nie śpiąc, ale nie czułam się aż tak źle jak podczas depresji.

Po śmierci brata rozchorowała się moja mama, a ojciec (który z resztą zachowuje się jakby był chory psychicznie i przez jego zachowanie nawet nie chcę z nim utrzymywać żadnych kontaktów) zadłużył się tak bardzo, że zabrano im wszystko i moi rodzice zostali na moim utrzymaniu. Po 7 latach choroby (4 miesiące temu zmarła moja mama) ja odczułam oprócz smutku, pewien rodzaj zadowolenia, że mama już nie cierpi (również z powodu ojca), ale pomimo tego, że już nie mam się o kogo martwić ciągle się wszystkiego boję i jest mi źle. Ja nawet po zakończeniu leczenia nie czułam się w pełni zdrowa (tzn. nie czułam się tak jak przed zachorowaniem), ale lekarz kazał przestać się sobie przyglądać i zacząć normalnie żyć.

Starałam się odganiać od siebie wszystkie złe myśli, próbowałam różnych technik oddechowych i ćwiczeń fizycznych , ale cały czas czuję się jak na polu bitwy i brakuje mi już sił i mam wrażenie, że znowu przegrywam. Chciałabym czuć się normalnie, tak jak przed depresją, bez tego roztrzęsienia wewnętrznego, które nie daje mi wytchnienia. Nie znam żadnych dobrych lekarzy w mojej okolicy i nie wiem gdzie mogę się udać i czy w ogóle można jeszcze się z tego wyleczyć, czy już na zawsze będę taka. Proszę o poradę, Pozdrawiam D.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Nic mnie nie cieszy, czuję, że niedługo zwariuję. Czy potrzebuję pomocy lekarza?

Mam 16 lat i moja depresja trwa już od bardzo dawna. Jakieś kilka lat temu, pod koniec podstawówki. Teraz jestem w technikum (dostałam się tam gdzie chciałam), ale i to mnie nie cieszy. Nic mnie nie cieszy. Potrzebuję jak najszybciej...

Mam 16 lat i moja depresja trwa już od bardzo dawna. Jakieś kilka lat temu, pod koniec podstawówki. Teraz jestem w technikum (dostałam się tam gdzie chciałam), ale i to mnie nie cieszy. Nic mnie nie cieszy. Potrzebuję jak najszybciej pomocy, bo czuję, że zwariuje i się wykończę.

Jestem samotna i nie mam po co żyć. Cały czas czuję się beznadziejnie. Jestem ciągle zmęczona, nic mi się nie chce. Najchętniej bym zasnęła i już nigdy się nie obudziła. Nikt mnie nie rozumie, ani w domu ani w mojej dawnej klasie i obecnej też. Doskwiera mi samotność, a wszystkie uwagi i komentarze na mój temat przeżywam bardzo, tłumię je w sobie. Nikomu nie mogę powiedzieć co mi jest - ja sama też tego nie rozumiem. Miałam i nadal nachodzą mnie myśli samobójcze, ale jestem zbytnim tchórzem, by na coś takiego się odważyć. Doskwiera mi samotność. Najgorsze jest to, że ja chcę żyć, ale nie wiem w jaki sposób sobie poradzić. Cały czas się boję. O siebie, o przyszłość.

Nienawidzę siebie i swojego ciała, nic mi nie pasuje. Jestem beznadziejna i nic mi nie wychodzi. Czuję się gorsza od innych. Nierozumiana i nieakceptowana. We własnym domu czuję się jak więzień zamknięty w 4 ścianach. Dlatego błagam o pomoc, bo już tak dłużej nie mogę. Dodam, że zrobiłam sobie test na depresję i wyszło 39 pkt. Błagam o pomoc!!!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak objawia się autyzm u małego dziecka?

Witam, synek mojej siostry za miesiąc skończy 3 latka. Urodził się w 38 tyg ciąży przez cesarskie cięcie, ponieważ okazało się, że jest niedożywiony z powodu jakiegoś problemu z łożyskiem, ważył 2500g. Później miał jakieś zaburzenia z napięciem mięśniowym...

Witam, synek mojej siostry za miesiąc skończy 3 latka. Urodził się w 38 tyg ciąży przez cesarskie cięcie, ponieważ okazało się, że jest niedożywiony z powodu jakiegoś problemu z łożyskiem, ważył 2500g. Później miał jakieś zaburzenia z napięciem mięśniowym ale mimo wszystko rozwijał się w miarę normalnie. Chodzić zaczął w 14 miesiącu życia, niestety jego zachowanie coraz bardziej mnie niepokoi. Dziecko nie mówi ale kiedyś gaworzyło, teraz nie wypowiada nawet mama, tata, nie sygnalizuje potrzeb tzn. nie powie, pokaże, że chce mu się pić, jeść, siku (dalej używa pampersa). Nie słucha, gdy się do niego mówi, nie reaguje na imię (na spacerze nie można puścić jego rączki, bo niestety bardzo często zaczyna uciekać i nie reaguje na wołanie). Często kręci się w kółko machając rączkami, często chodzi na palcach, nie można go zainteresować niczym poza tym co on akurat chce, nie interesują go żadne książki, nie pokazuje gdzie są oczy uszy itp. nie naśladuje dzwięków zwierząt, nie lubi się przytulać i bardzo ciężko nawiązać z nim kontakt wzrokowy.

Ja mam synka młodszego od niego o 13 miesięcy który wszystkie te rzeczy robi i dlatego niepokoi mnie zachowanie siostrzeńca, na dodatek moja siostra nie widzi problemu w zachowaniu swojego dziecka i twierdzi że dziecko ma czas na te wszystkie rzeczy i że każde dziecko jest inne i że ogólnie wszystko jest ok. Poradźcie czy mam rację, że z małym jest coś nie tak i jak mam rozmawiać z moją siostrą, bo żal mi małego.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Patronaty