Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 8 8

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Czy mój niespełna 2-letni syna ma autyzm?

Witam. Chciałam zapytać czy są to faktyczne objawy autyzmu wczesnodziecięcego, jeśli tak, gdzie mogę zdiagnozować dziecko w pobliżu Bytomia, Tarnowskich Gór lub Katowic? Poród przebiegał bez komplikacji, Filip był płaczliwym niemowlakiem, czasem nie potrafiliśmy go uspokoić, co tłumaczyliśmy kolkami. Raczkował...

Witam.

Chciałam zapytać czy są to faktyczne objawy autyzmu wczesnodziecięcego, jeśli tak, gdzie mogę zdiagnozować dziecko w pobliżu Bytomia, Tarnowskich Gór lub Katowic? Poród przebiegał bez komplikacji, Filip był płaczliwym niemowlakiem, czasem nie potrafiliśmy go uspokoić, co tłumaczyliśmy kolkami. Raczkował w wieku 10 miesięcy, chodził już praktycznie na swoje pierwsze urodziny. Gaworzenie moim zdaniem nie przebiegało prawidłowo - przede wszystkim opóźnione, dziś mając 22 miesiące mówi jedynie bababab, czasem coś w rodzaju da, ta, zabawy językiem itp. głównie swoje własne "wypowiedzi", przypomina to naśladowanie intonacji - nie wiem jak to inaczej określić.

Jako raczkujące dziecko lubił kręcić piłeczką, dziś bawi się piłką rzucając ją do kogoś lub zza fotela. Lubi bawić się w KUKU i chować się w szafie, potrafi wskazać gdzie ma ucho, rączkę, nogę, włosy. Zauważa, że na głowie ma czapkę on i np mama. Potrafi wskazać te same kształty np księżyc na łóżeczku i na ścianie (lampa). Samodzielnie je widelcem, coraz lepiej wychodzi mu picie z kubeczka, łyżeczka sprawia jeszcze trochę kłopotów. Lubi oglądać książeczki i wskazuje elementy, o które się go pyta. Sam również przegląda i czyta "po swojemu". Lubi zabawę w taniec. Do śpiewanej piosenki labada, kręci się w kółeczko lub z kimś za rękę. Chętnie rysuje - jest na etapie bazgroł. Lubi, gdy jemu się rysuje np słonia, autko, twarz. Buduje wieżę i zwala ją. Po czym buduje na nowo. Najbardziej jednak niepokoi nas, że bardzo lubi machać np szmatką, ręcznikiem itp. Chodzi i macha w jednej rączce. Gdy próbuje się mu to zabrać, reaguje krzykiem i złością. Trzeba od razu go czymś innym ciekawym zająć, żeby zapomniał o "machaniu".

Zaznaczam, że lubi się do nas przytulać, choć wiem, że niektóre dzieci autystyczne nie mają co to tego oporów. Spogląda też w oczy, nawiązuje kontakt wzrokowy zwłaszcza jeśli coś tłumaczy "po swojemu" np. że czapeczkę ma Filip i mama itp. Jego mowa wygląda tak, jakby ktoś zakleił mu usta i próbował mówić. Tzn. tylko intonacja. Jeśli chce pić, podaje mi butelkę lub prowadzi pod szafkę, w której jest herbatka. Konsultacja u logopedy wykluczyła nieprawidłowości w narządzie mowy, pani logopeda stwierdziła, że jest z dzieckiem kontakt, choć "lubi stawiać swoje warunki". Nas jednak najbardziej niepokoi owe "machanie", i brak mowy, nawet wyrazów dźwiękonaśladowczych. W kontaktach z rówieśnikami jest różnie. Mało jest okazji do zabawy z rówieśnikiem, jeśli już się taka okazja pojawi, lubi się gonić z kolegą lub bawić w a kuku, zauważa kolegę, głaszcze po głowie, ale jeśli coś mu się zabierze reaguje krzykiem.

Proszę o wstępną poradę i wskazówki.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Aspołeczność czy depresja? Czy to i to?

Witam. Mam 22 lata. Chyba mam objawy aspołeczne, a nawet dużej depresji. Ale nie wiem nawet, od czego zacząć, tyle tego jest. Rozpocznę od tego może, że mam problemy ze wstawaniem, a jak już wstaję, to często brakuje mi sił,...

Witam. Mam 22 lata. Chyba mam objawy aspołeczne, a nawet dużej depresji. Ale nie wiem nawet, od czego zacząć, tyle tego jest. Rozpocznę od tego może, że mam problemy ze wstawaniem, a jak już wstaję, to często brakuje mi sił, energii i motywacji do jakiegokolwiek działania. Muszę wypić kawę, bo inaczej się nie da. Jak jestem wśród ludzi na studiach, to mam problem z kontaktem, mam dziwne myśli albo za dużo myślę i wspominam jakieś dziwne rzeczy z przeszłości z mego życia (jak jestem sam na sam z kolegą, to tego raczej nie ma, gorzej jak jest więcej osób). Problem ten powstaje również, w obecności osób, do których nie darzę zaufaniem, czasami zanim coś powiem, musze to "przemyśleć", a później zastanawiam się po spotkaniu, czy nie palnąłem jakiegoś głupstwa. To jednak nic, najgorzej wkurza mnie drżenie rąk. Myślałem, że to tylko jednorazowo, gdy na weselu napiłem się, na drugi dzień drżały mi ręce, nie mogłem żadnej zupy zjeść itp. Teraz to nawet w nowej pracy, drżą mi te zasrane ręce, gdy mam przynieść kawę, czy też wypić ją. Na samo słowo "Chcesz wypić kawę?" nielogicznie wali mi serce, jak oszalałe, a ja czuje się wtedy jak paralityk no i jak k** mają mi nie drżeć te ręce??? Poza tym mam problemy z koncentracją przy rozmowach niektórych i jak już się "gubię", to tylko przytakuję i (jakby to powiedzieć) nie słucham rozmówcy, tylko myślę, co JA mu odpowiem. Żadnych leków nie brałem. Najśmieszniejsze jest to, że kiedyś tak nie miałem, byłem nawet kabareciarzem w szkole i zawsze byłem towarzyski. Teraz niestety unikam raczej kontaktów. Boli mnie to wszystko i strasznie w***pienia. Co mam zrobić??? Wiem, że tu nie obejdzie się bez psychologa bądź psychiatry, ale wstydzę się iść. Pozdrawiam i liczę na jakieś wskazówki.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co mogę zrobić, jak pomóc?

Podejrzewam u swojego mężczyzny depresję. Brak zainteresowania czymkolwiek, zero kontaktu ze znajomymi, obojętność, myśli samobójcze - to tylko niektóre objawy. Mówi że mnie kocha - mimo tego odtrąca mnie zupełnie. Wiem, że na specjalistę nie namówię go nigdy -...

Podejrzewam u swojego mężczyzny depresję. Brak zainteresowania czymkolwiek, zero kontaktu ze znajomymi, obojętność, myśli samobójcze - to tylko niektóre objawy. Mówi że mnie kocha - mimo tego odtrąca mnie zupełnie. Wiem, że na specjalistę nie namówię go nigdy - a to zwykle wszyscy radzą w takich sytuacjach. Nie ma mowy - ani prośbą, ani groźbą, próbowałam. Czy ja mogę coś sama zdziałać? Jak się zachowywać? Bardzo mnie boli jego zachowanie, często czuję się poniżona przez to... Czy mam być zawsze taką podporą? Czy właśnie ostro mówić, żeby się pozbierał? Wyciągać go gdzieś czy zostawić w spokoju...? Jest coraz gorzej, bardzo proszę o radę.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Jak pomóc swojemu chłopakowi?

Dzień dobry. Kilka miesięcy temu, dowiedziałam się, że mój chłopak choruje na depresję. Jeszcze przed tym, jak mi o tym powiedział, zaczęłam zauważać jego dziwne zachowania, nie mógł się skupić, był dla mnie niemiły, jak bym nic dla niego...

Dzień dobry. Kilka miesięcy temu, dowiedziałam się, że mój chłopak choruje na depresję. Jeszcze przed tym, jak mi o tym powiedział, zaczęłam zauważać jego dziwne zachowania, nie mógł się skupić, był dla mnie niemiły, jak bym nic dla niego nie znaczyła. Teraz już wiem o jego chorobie i staram się tolerować jego obojętność, ale czasami jako człowiek "z charakterem" nie mogę się powstrzymać, żeby nie wybuchnąć. W dzieciństwie byłam dość rozpieszczonym dzieckiem i teraz to się odbija. Tak naprawdę nie jestem na niego aż tak zła, tylko chodzi o pokazanie, że "ja też mam wiele do powiedzenia". Potem, kiedy on już wraca do normy, przeprasza mnie, mówi, że ciężko mu się kontrolować. On sądzi, że zachorował dlatego, że utracił swoje cele, czyli całe świadome życie dążył do czegoś, a jak już wszystko osiągnął, to coś w środku niego się zmieniło. W dzieciństwie nie czuł miłości i ciepła, z rodziną nie jest związany. Obawia się też, że to schizofrenia. Dręczy się także tym, że krzywdzi mnie, chociaż zawsze mu zaprzeczam. Lekarz mówi, że jego stan się polepsza, ale nie może określić, jak długo jeszcze to potrwa. Bardzo go kocham i chcę mu pomóc, proszę więc o radę, bo sama nie wiem, jak mam się zachowywać. Dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Proszę o interpretację wyniku eeg głowy mojego syna 4-latka.

Badanie wykonano w czuwaniu, senności i śnie spontanicznym z rejestracją okresu budzenia. W czuwaniu zapis zróżnicowany przestrzennie. Czynność podstawowa składa się z fal alfa 8-9 Hz, z falami theta 6-7 Hz o ampl. 60 uV. We śnie: cechy bioelektryczne senności...

Badanie wykonano w czuwaniu, senności i śnie spontanicznym z rejestracją okresu budzenia. W czuwaniu zapis zróżnicowany przestrzennie. Czynność podstawowa składa się z fal alfa 8-9 Hz, z falami theta 6-7 Hz o ampl. 60 uV. We śnie: cechy bioelektryczne senności i snu są wyrażone. We śnie lekkim, zwykle razem z cechami bioelektrycznymi snu, rejestrowane są nieliczne, uogólnione, napadowe grupy fal wolnych 3-5 Hz i fal ostrych o ampl. do 280 uV. ORZECZENIE: Zapis czuwania bez uchwytnych cech nieprawidłowy. We śnie zapis z dyskretnymi cechami nieprawidłowymi uogólnionymi.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Tanatofobia połączona z depresją?

Witam, nie chcę stawiać sobie autodiagnozy, jednak po naczytaniu się wielu informacji, swoje objawy mogę ukierunkować na te dwie choroby. Mam 27 i od ok. 2 lat nieustannie mam stan, w którym nic mi się nie chce, na niczym mi...

Witam, nie chcę stawiać sobie autodiagnozy, jednak po naczytaniu się wielu informacji, swoje objawy mogę ukierunkować na te dwie choroby. Mam 27 i od ok. 2 lat nieustannie mam stan, w którym nic mi się nie chce, na niczym mi szczególnie nie zależy, wszystko z dotychczasowych pasji przestało mnie interesować, teraz mnie nudzi i irytuje, każda nowa rzecz, jaką zaczynam... Po prostu mnie nie interesuje. Dużo śpię. Wstaję do pracy o 6 rano, a potrafię zasnąć już o 20.00. Moje życie to schemat, który codziennie się powtarza. Mam męża, który co prawda jest tym zaniepokojony, ale zdaje się akceptować, jako że nie mówię mu codziennie o swoich problemach, czasem tylko napomknę, że mi wcale nie przeszło. Staram się coś robić, wychodzić z domu na spacery, spotykać się z ludźmi... Zresztą codziennie chodzę do pracy, ale na chwilę jest dobrze, jednak jak jestem sama ze sobą... to wszystko wraca. Moja mama ma stwierdzoną depresję i leczy się lekami, jest na rencie. Do tego była alkoholiczką, codziennie ogląda seriale w telewizji i rozwiązuje krzyżówki. Nie chcę skończyć tak jak ona. Do tego od paru miesięcy mam nieustanne lęki związane ze śmiercią. Nie jestem wierząca i wiem, że po śmierci nie ma już nic, mamy to życie i koniec, więc fakt... że kiedyś umrę najprościej mnie przeraża... jednak normalnie kiedyś o tym nie myślałam, teraz jednak ta świadomość nawiedza mnie prawie przy każdej okazji: widzę kwiaty w wazonie – myślę, że praktycznie są już martwe i niedługo zwiędną... Widzę stary film i myślę... ci aktorzy byli wtedy tacy młodzi, a teraz już nie żyją. Widzę ludzi w metrze i myślę, że też się zestarzeją i umrą. Patrzę na swoją twarz w lustrze i wyobrażam sobie, że czas szybko zleci, niedługo będę stara i umrę, nic po mnie nie zostanie... moja świadomość zniknie wraz ze śmiercią mózgu. Więc wszystko traci sens, wszystkie moje starania na nic, bo śmierć to wszystko zniszczy, zniszczy mnie, moje ego, moją świadomość, to kim jestem. Kiedy nachodzą mnie te myśli, czuję, jak oblewa mnie zimny pot, ciarki przechodzą mi po plecach... Póki co, staram się uspokajać, że mam 27 lat i pożyję jeszcze jakieś 30-40 lat, ale czym będę się pocieszać za 20 lat? Przeraża mnie to, nie potrafię normalnie funkcjonować, skupić się na swoim życiu, pracy, bliskich, jestem jak duch. Jak mogę sobie pomoc?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Dziwne zachowanie dziecka a autyzm

Witam, mój 2,5 letni syn nie wykazuje postępów w mowie i komunikacji. Właściwie mało mówi (mama, tata, cześć, dwa, trzy, masz, pa pa). Generalnie, nie chce powtarzać słów, nie pokaże zwierzątek na obrazku ani części ciała (a umiał to...

Witam, mój 2,5 letni syn nie wykazuje postępów w mowie i komunikacji. Właściwie mało mówi (mama, tata, cześć, dwa, trzy, masz, pa pa). Generalnie, nie chce powtarzać słów, nie pokaże zwierzątek na obrazku ani części ciała (a umiał to robić przed skończeniem 2. roku życia, więcej też mówił, mówił: tak, idź, chodź, daj, śpi, nie). Potem jakby był regres. Niby teraz znowu zwiększa się mu liczba wypowiadanych słów, ale jest ona bardzo uboga. Powie: "taty ma" - co oznacz "taty nie ma". Posiada swój niezrozumiały język (paplanina), ale też nie jest jakiś on obszerny. Ciągnie za rękę, jak coś chce lub stoi i podskakuje. Denerwuje się przy tym. Wskazuje ręką, gdy czegoś chce, mówiąc "to to to", a jak chce mnie gdzieś zaprowadzić, to ciągnie za rękę lub nogę. Ignoruje moje pytania, jakby nie słyszał. Reaguje na proste polecenia, typu chodź z mamą, daj piłkę, rączkę, idziemy spać itd. Potrafi kiwać głową na "nie" (wcześniej mówił wyraźne "tak", teraz nie powie).

Od 2. roku sygnalizuje potrzeby fizjologiczne. Pokaże, że chce siku mówiąc "eee" i pokazując na "ptaszka", lub na pupę jak chce kupkę. Bardzo lubi kartkować gazety, książki, oglądać zdjęcia, ale gdy coś mu pokazuję w książeczce, czytam bajkę, to szybko się nudzi i odchodzi. Zadaje pytanie wskazując palcem na obrazku "co to?" (np. mamy obrazek krowy, a on po 10 razy będzie się pytał "co to"). Lubi bawić się sam, muszę być jednak w pobliżu, czasami przynosi mi zabawki lub budowlę z klocków, którą samodzielnie wykonał. Potrafi bawić się zabawkami, ale nudzi się, zmienia je na inne. Lubi przytulać się do mnie, taty lub babci. Obejmuje mocno ręką za szyję. Niechętnie rozstaje się ze mną, Czasami jednak sprawia wrażenie zamyślonego i nieobecnego. Cieszy się na widok rodziców, uśmiecha się, podnosi rączki, pomaga rozbierać się, rozpina mi kurtkę, zdejmuje szalik, biega z pokoju do pokoju. Przynosi buty jak go poproszę, swoje i moje. Lubi łaskotki i głośno się śmieje.

Czasami boi się obcych, ale taki strach ma działanie wybiórcze, jednych znajomych od razu akceptuje, do reszty się przyzwyczaja, albo nie zwraca na nich uwagi. Nie lubi bawić się ze starszą córka, bije ją. Rówieśnikom zabiera zabawki, złości się, bije inne dzieci. Płaczem i leżeniem na podłodze próbuje wymuszać swoje zachcianki. Składa klocki po zabawie. Lubi zmiany. Ostatnio na poczcie podawał pani karteczkę z awizo, a na koniec powiedział "cześć" i "papa" machając ręką. Widziałam kilka razy, jak zatyka uszy bez wyraźnego powodu. Jest sprawny ruchowo, szybko biega, skacze na kanapach, bardzo ciekawy, wszędzie zagląda, szpera w szufladach. Ze mną bawi się w chowanego, a-kuku, śmieje się wtedy głośno, Czasami naśladuje, np. rozmawia na niby przez telefon (jest to pilot, książeczka lub kalkulator), maluje się pędzelkiem. Uwielbia muzykę, ma swoje ulubione piosenki. Chętnie spędza czas poza domem, lubi wyjazdy, spacery, zabawy z psem. Lubi oglądać reklamy w tv, niektóre bajki, piosenki, wtedy nic do niego nie dociera. Jest spostrzegawczy. Lubi układanki i puzzle.

Niepokoi mnie brak mowy, niechęć do powtarzania, ignorowanie wołania i pytań. Z drugiej strony nie ma innych problemów. Czasami mam wrażenie jakby nie reagował na imię. Generalnie styl olewczy. Jak coś chce to wtedy pokaże, ewentualnie coś spróbuje powiedzieć. Ma dobry apetyt, je wszystko. Sam posługuje się łyżką. Sprawnie pije ze szklanki lub łyżeczką. Lubi kąpiele (i wszystkie zabawy z wodą), czesanie, ubieranie się. Nie wiem co mu jest. Jak mocno się buntuje, wygina się do tyłu i bije. Był etap, że przychodził i przepraszał - znaczy przytulał się. Nie wiem, co się dzieje. Miał robione EEG i wszystko normie.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda

Boję się wychodzić z domu. Jak sobie z tym poradzić?

Witam! Codziennie rano budzę się ze ściskiem w żołądku, mam lęk przed wyjściem z domu (dwa lata temu zemdlałam parę razy, boję się, że znów mi się to przytrafi gdzieś podczas podróży), boję się sama gdziekolwiek jeździć, mimo tego staram...

Witam! Codziennie rano budzę się ze ściskiem w żołądku, mam lęk przed wyjściem z domu (dwa lata temu zemdlałam parę razy, boję się, że znów mi się to przytrafi gdzieś podczas podróży), boję się sama gdziekolwiek jeździć, mimo tego staram się wychodzić z domu, ale podróż jest dla mnie zawsze bardzo stresująca, chyba że spotkam już kogoś znajomego i moja głowa zajmie się czymś innym. Ostatnio często płaczę i mam straszne wahania nastroju, a to że mam lęk przed opuszczaniem mieszkania powoduje, że zachowuję się jak babcia, która nie ma ochoty na spotykanie się ze znajomymi i wypady na miasto. Mieszkam obecnie poza moim miastem rodzinnym, ponieważ od roku jestem na studiach, na pierwszym roku nie miałam tego problemu, przed wyjazdem na studia miałam lekkie załamanie związane z maturą (piłam wtedy za dużo kawy, która wypłukała mi magnez z organizmu), ale wszystko minęło na pierwszym roku, jednak teraz znów wróciło. Są dni, kiedy jest okej, ale o wiele więcej jest takich, podczas których niepotrzebnie się stresuję, teraz w planie mam wyjazd za granicę ze znajomymi, a myśl o podróży mnie przeraża. Nie wiem, czy powinnam z tym iść do psychologa, boję się, że on mnie utwierdzi, że ze mną jest cos nie tak i zacznę się dołować jeszcze bardziej, plus nie chciałabym zażywać żadnych leków.

Nie chodzę do szkoły

Witam. Mój problem może wydaje się błahy, lecz dla mnie jest to duży problem. Mam 15 lat, chodzę do 2 gimnazjum, raczej do niedawna dobrze się uczyłem, jestem coraz bardziej leniwy... Kiedy tylko jest okazja, nie idę do szkoły, nawet...

Witam. Mój problem może wydaje się błahy, lecz dla mnie jest to duży problem. Mam 15 lat, chodzę do 2 gimnazjum, raczej do niedawna dobrze się uczyłem, jestem coraz bardziej leniwy... Kiedy tylko jest okazja, nie idę do szkoły, nawet gdy nie mam klasówek itp. Coraz rzadziej spotykam się ze znajomymi (których z prędkością światła tracę). Jedno z moich rodziców pracuje "na zmiany", czyli pracuje po 12 godzin: raz dzień raz w noc, więc w tygodniu nadarza mi się jedna lub dwie okazje, aby nie iść do szkoły. Po prostu wstaję rano, idę do salonu i oglądam badziewia w TV. Na semestr zawsze miałem 5 lub 6 z zachowania, lecz w tym semestrze 3. Miałem ok. 35 nieusprawiedliwionych godzin. W domu normalnie się uczę, ale to nie to samo, co jest na lekcji. Ostatnio "łapię" dużo jedynek. Niektórzy nauczyciele mnie nie lubią, gdyż myślą, że specjalnie nie przychodzę na ich lekcje. Rano jest często tak, iż wstaję, pakuję się, jestem ubrany i przy drzwiach coś mnie cofa. Wracam, siadam na kanapie, włączam TV i myślę, jaki jestem głupi i niezdarny. Często miewam myśli samobójcze, ale nie byłbym wstanie zrobić sobie czegoś. Robiłem testy w Internecie i wyszło mi, że to łagodna/średnia depresja... Nie mam z kim rozmawiać o moich problemach. Wstydzę się o tym rozmawiać z przyjacielem, psychologa szkolnego też się wstydzę. Z rodzicami nawet nie zamierzam rozmawiać, nie chcę im sprawiać kłopotu, myślę, że poradzę sobie z pomocą tego forum. Często słucham muzyki, surfuję po Internecie, aby zapomnieć o tym wszystkim. Przy rodzicach staram się zachowywać normalnie. Kiedy wracają do domu mówię, że byłem w szkole (chociaż mnie nie było), ale nie zdarzyło się nic szczególnego. Kładę się do łóżka ok. 22, zasypiam ok. 1-3 w nocy, bo przez ten czas myślę nad swoją głupotą, budzę się ok. godzinę przed budzikiem, jestem na siebie zły. Często miewam napady złości. Ludzie w szkole śmieją się ze mnie, ale są to raczej zwykłe "podśmiechujki". Coraz częściej się modlę i co tydzień chodzę do kościoła. Wcześniejsze priorytety zeszły na plan dalszy. Chcę znów normalnie chodzić do szkoły, gdyż jest to ważny okres w moim życiu - walczę o dobre liceum i dobrą przyszłość. Mam nadzieję, że opisałem już wszystko, proszę o pomoc!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper
Dotyczy: Neurologia Depresja

Częste myśli samobójcze i problemy ze szkołą

Witam, zwracam się z problemem/problemami, o których rozwiązanie nie zabiegam, jedynie chcę się dowiedzieć, jak można z nimi żyć po prostu w miarę normalnie, byle dotrwać do końca i nie zabić się po drodze. Jestem 19-letnią dziewczyną, chodzę do liceum...

Witam, zwracam się z problemem/problemami, o których rozwiązanie nie zabiegam, jedynie chcę się dowiedzieć, jak można z nimi żyć po prostu w miarę normalnie, byle dotrwać do końca i nie zabić się po drodze. Jestem 19-letnią dziewczyną, chodzę do liceum ogólnokształcącego, a dokładniej jestem w klasie maturalnej. Już od początku gimnazjum miewam bardzo częste myśli samobójcze. Dodatkowo pogorszyła tę sytuację pewnie przyjaźń z osobą będąca chorą na Borderline Personality Disorder. Z drugiej strony zawsze byłam outsiderką, chociaż szczerze mówiąc, zaczęło się to w gimnazjum. Wtedy sama wycofałam się z życia społecznego, bo w końcu doszło do mnie, że przez 10 lat ludzie mieli rację (byłam zawsze wyśmiewana za wygląd, grzeczne zachowanie oraz piętnowana za zdolność naukowe), wtedy właśnie przestałam zwracać uwagę na oceny oraz stałam się jeszcze bardziej nieśmiała... chociaż, szczerze mówiąc, zawsze byłam (to z powodu kompleksów, które do dzisiaj mam i wiem, że nie są bagatelne i bezpodstawne). Parę razy nałykałam się tabletek, jednakże nie było żadnych efektów. Często jednak myślę o śmierci. Myślę, że jest to temat na dłuższy wywód, jednakże będę się streszczać. W marcu poszłam do psychiatry, bo już nie wytrzymywałam, całkowicie odizolowałam się od świata, leżałam w łóżku i tylko płakałam, z nikim się nie spotykałam (zresztą teraz też tak jest), no i co najważniejsze nie mogłam się zabrać do nauki, a przecież mam maturę niedługo. Doktor przepisał mi lek przeciwdepresyjny, jednak nie pomagał. Następnie ze względu na moją bezsenność (przed snem zawsze płakałam i miałam szczególnie myśli samobójcze) dał mi preparat mianseryny. Ten lek jednak spowodował, że znacznie przytyłam, co jeszcze bardziej pogorszyło mój stan. Przestałam brać leki od tygodnia, bo nie chcę już iść do psychiatry... Po co mi leki, skoro to tylko doraźne działanie. Oczywiście lekarz zdiagnozował depresję, wyszczególnił czynnik sezonowy (!). Ciekawe, bo przez wakacje było tak samo... Zresztą najlepiej przepisać leki, mimo tego, że powiedziałam całą historię życia. Co dzień postanawiam żyć od nowa, zarzucić przeszłość, aby: zająć się nauką, polepszyć stosunki międzyludzkie, prowadzić aktywny tryb życia, zacząć się czymś interesować... i tak od paru lat... i nie wychodzi oczywiście i wiecznie się załamuję.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Dotyczy: Neurologia Depresja

Brak ochoty do życia

Witam, mam na imię Paweł. Jestem 22-letnim studentem logistyki. Zacznę może od tego, że coś dziwnego się zaczyna ze mną dziać. Od roku tak jakby życie przestało mieć dla mnie jakikolwiek sens. Wszystko, co kiedyś było dla mnie ważne, dzisiaj...

Witam, mam na imię Paweł. Jestem 22-letnim studentem logistyki. Zacznę może od tego, że coś dziwnego się zaczyna ze mną dziać. Od roku tak jakby życie przestało mieć dla mnie jakikolwiek sens. Wszystko, co kiedyś było dla mnie ważne, dzisiaj zeszło na drugi plan. Praca, która kiedyś była wielkim wyzwaniem, przynosiła satysfakcję, teraz jest tylko przykrym obowiązkiem. Rozpoczynając studia byłem pełen werwy, pierwsze 2 lata zaliczyłem z bardzo dobrymi ocenami, zostało mi jeszcze 2,5 roku i nie jestem pewien, czy uda mi się dotrwać do końca. Mówiąc prawdę, boję się, że nie zaliczę nawet tego roku. Nie mam siły na naukę. Co się ze mną dzieje? Wszyscy mi mówią, że to nie ja, to nie ten człowiek, którego kiedyś znali. Początkowo próbowałem udawać, że wszystko jest okej. Przez pewien czas jakoś mi to wychodziło, teraz już każdy widzi, że jest ze mną źle. Wstając codziennie z łóżka, zadaję sobie pytanie: "po co znów się obudziłem?". Od kilku miesięcy nie przestaję myśleć o śmierci. Wydaje mi się, że to jedyne sensowne rozwiązanie mojego problemu. Jadąc samochodem, parę razy wcisnąłem gaz w podłogę, puściłem kierownicę i chciałem uderzyć w pierwsze lepsze drzewo, stojące przy drodze... Coś jednak zawsze mnie powstrzymywało. Zakochałem się w dziewczynie, którą lepiej omijać szerokim łukiem. Nie potrafię dostrzec niczego oprócz czubka własnego nosa, a mimo to nie mogę przestać o niej myśleć. Powiedziała mi prosto w twarz, że nie mam u niej najmniejszej szansy. Nie wiem, co powoduje mój stan, nic złego w moim życiu się nie stało, po prostu z dnia na dzień straciłem ochotę, żeby dalej żyć. Pragnę się położyć i następnego dnia nie wstać z łóżka! Proszę o jakąś radę, bo sam sobie już nie jestem w stanie pomóc. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Czy to znów depresja?

Jestem dziewiętnastoletnią dziewczyną, która bardzo chciałaby poznać odpowiedź na nurtujące pytanie, które zawarte jest w temacie. Od trzech tygodni moje samopoczucie uległo przeogromnej zmianie. Zaczęło się to od problemów w związku. Nagle trzyletni związek, w który włożyłam całą siebie, stanął...

Jestem dziewiętnastoletnią dziewczyną, która bardzo chciałaby poznać odpowiedź na nurtujące pytanie, które zawarte jest w temacie. Od trzech tygodni moje samopoczucie uległo przeogromnej zmianie. Zaczęło się to od problemów w związku. Nagle trzyletni związek, w który włożyłam całą siebie, stanął pod wielkim znakiem zapytania (nie z mojej przyczyny). Przyznam, że to był najgorszy okres w moim życiu, nie jadłam, całymi dniami płakałam i miałam coraz to gorsze myśli. Lecz na szczęście jakoś przetrwaliśmy i staramy się wszystko powoli odbudowywać. Jednak od tamtego momentu strasznie się zmieniłam. Boję się każdego dnia, bardzo często płaczę, jestem praktycznie ciągle poddenerwowana, rozżalona i smutna, nie dostrzegam żadnego celu na przyszłość, mimo że zawsze byłam bardzo ambitną dziewczyną, która wie, czego chce od życia... Dodatkowo ostatnio czuję się bardzo samotna (nie mam przyjaciół, bliższych znajomych). Uczę się zaocznie, więc bliższy kontakt z ludźmi mam co dwa tygodnie. Znajomych z dawnych lat już nie mam, od gimnazjum miałam indywidualny tok nauczania (ze względu na nerwicę lękową), bliscy mi wtedy ludzie, odwrócili się ode mnie. Zauważyłam też, że po ostatnich wydarzeniach boję się otworzyć przed swoim partnerem (choć on wie o mnie wszystko). Ostatnio skupiłam się praktycznie tylko na jego problemach, gdy chciałam nawiązać do moich spraw, to chwilę pogadaliśmy i on znów zaczął mówić o sobie. Próbowałam mu wytłumaczyć, że to boli. Leczę się farmakologicznie od pięciu lat (nerwica lękowa, problemy z tarczycą, nadciśnienie). Jestem pod stałą kontrolą psychiatry, jeszcze miesiąc temu śmiało mogłam powiedzieć, że już jest lepiej, a teraz coś we mnie pękło. Ciężko mi się żyje, właściwie nie wiem nawet po co... Tak bardzo chciałabym, żeby było lepiej. Boję się.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czerwona twarz przy zdenerwowaniu - gdzie udać się po pomoc?

Witam. Zanim udam się na konsultację do lekarza, chciałam zapytać. Mam pewien problem. Zawsze jak się denerwuję, czy podczas publicznych wystąpień, egzaminów czy innych nerwowych sytuacji wyskakują mi czerwone plamy na dekolcie i szyi. Wystarczy minimalnie większa emocja (radość, leciutki...

Witam. Zanim udam się na konsultację do lekarza, chciałam zapytać. Mam pewien problem. Zawsze jak się denerwuję, czy podczas publicznych wystąpień, egzaminów czy innych nerwowych sytuacji wyskakują mi czerwone plamy na dekolcie i szyi. Wystarczy minimalnie większa emocja (radość, leciutki stres itp.), a zaraz mam czerwona wysypkę. Nie przyjmuję żadnych leków, ciśnienie mam w normie. Chciałam zapytać, czy to jest wyleczalne, co mogę z tym zrobić, czy można to wyleczyć? Gdzie zwrócić się o pomoc? To jest straszna przypadłość, ciężko z tym żyć, bardzo mnie blokuje. Proszę o poradę, pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Jak sobie poradzić z DDA?

Gdy miałam 13 lat, zdiagnozowano u mnie depresję (trwała ona 3 lata). Przyczyną było życie pod jednym dachem z ojcem alkoholikiem, który bił mnie i mamę. Chodziłam wtedy do psychologa, ponieważ często miewałam myśli samobójcze oraz cierpiałam na autoagresję....

Gdy miałam 13 lat, zdiagnozowano u mnie depresję (trwała ona 3 lata). Przyczyną było życie pod jednym dachem z ojcem alkoholikiem, który bił mnie i mamę. Chodziłam wtedy do psychologa, ponieważ często miewałam myśli samobójcze oraz cierpiałam na autoagresję. W pewnym momencie mama powiedziała dość, i wyprowadziliśmy się od ojca. Wtedy wszystko się zmieniło i myślałam, że moje życie w końcu będzie uporządkowane... Teraz, kiedy minął ponad rok od wyprowadzki, moja mama jest szczęśliwa, ma nowego mężczyznę, stałą pracę. Po prostu już nie ma powodu do poważniejszych zmartwień, tylko czasem ma gorszy humor. Natomiast ja chyba się skutecznie nie wyleczyłam z depresji, wydaje mi się, że choroba powróciła... 2 mies. temu rozstałam się z chłopakiem po ponad trzyletnim związku... Tak, wiem, że byłam młoda kiedy zaczęłam z nim być, ale na początku to było bardziej na stopie przyjacielskiej niż partnerskiej. Jednak z czasem pokochałam go. Przez te trzy lata bardzo mi pomagał, wspierał, zawsze miałam w nim oparcie. Czasem śmiał się, że zna mnie lepiej niż ja siebie... Po pewnym czasie zaczęliśmy poważniej myśleć o tym co nas łączy, planować najbliższe lata, mieliśmy tak wiele marzeń i, co najważniejsze, kochaliśmy się bardzo mocno mimo przeszkód (odległość). Było mi z nim naprawdę cudownie, choć czasem ten związek wymagał wielu poświęceń... Od września miał zamieszkać w mojej miejscowości, a po mojej maturze wyjechać stąd i zamieszkać razem ze mną tam, gdzie będę studiować. Jednak moja mama była temu przeciwna. Od samego początku próbowała mnie zniechęcić do tego związku, mówiła, że jestem za młoda. Ja jednak ignorowałam to i próbowałam jej wytłumaczyć, że swoje życie ułożę po swojemu i żeby mi zaufała, bo nie powtórzę jej błędu... Ona chyba miała nadzieję, że po paru mies. ten związek się rozpadnie, ale on wciąż trwał. I właśnie w styczniu tego roku postanowiłam jej powiedzieć, że mój chłopak chce tu zamieszkać, zrozumiała, że naprawdę mnie z nim łączą plany, i wybuchła awantura... Tłumaczyłam jej, że nie byłabym z nim, gdyby mi było źle i że ta przeprowadzka jest po to, żeby się upewnić, czy na co dzień też jest nam ze sobą dobrze, a nie żeby wychodzić za niego za mąż... Ale ona nie zrozumiała, powiedziała, że się nie zgadza, że jestem za młoda i że on mi zniszczy życie (a dokładniej chodzi jej o to, że on nie idzie na studia, a ja tak)... Długo rozmawiałyśmy, mama nie ustępowała, więc stwierdziłam, że nie ma sensu walczyć. Bo w końcu matkę mam jedną, i wiem, że ona chce dla mnie dobrze, nie chcę, żeby to było tak, że kiedy skończę 18-tkę i teoretycznie będę mogła wszystko, to zerwę z nią kontakt tylko dlatego, że ona nie lubi mojego chłopaka. Więc zadzwoniłam do niego tego dnia i rozstałam się z nim. Przyjął to ze spokojem, bo wiedział jaka jest sytuacja. Postanowiliśmy utrzymywać kontakt jako przyjaciele. I na początku było nawet dobrze.... A teraz? Teraz minęły 2 mies. i jest tylko coraz gorzej. Piszemy ze sobą raz na jakiś czas, on już chyba o mnie zapomniał albo chce zapomnieć... A ja nie daję sobie z tym rady! Zrozumiałam, jak bardzo go kocham i że bez niego nie ma sensu żyć. Brakuje mi go tak jak jeszcze nigdy. Z początku po prostu mnie to bolało, ale teraz jest ze mną dużo gorzej. Prawie nie sypiam, ciągle płacze, non stop o nim myślę. Jestem wyczerpana, schudłam 5 kg i naprawę czuję, że szybko się to nie zmieni. Nic mnie już nie obchodzi, nie mam na nic siły... Nigdy nie byłam towarzyska, więc nie wychodzę nigdzie, bo po prostu mnie to męczy, a każdy mi powtarza, że powinnam. Mówią też, że mogłabym się czymś zająć, a nie tylko zadręczać... Ale to nie takie proste... Nie mam szczególnych zainteresowań ani talentu, nie wiem, czym miałabym wypełnić swój czas, na razie pozostaje mi tylko nauka, ale i ona mi już nie pomaga. Mam dość wszystkiego, naprawdę... Ostatnio myślałam o samobójstwie, ale chyba nie zrobiłabym tego mamie. Rozmawiałam też z chłopakiem, byłam już naprawdę załamana i nie wytrzymałam i porosiłam. żeby wrócił do mnie. Nie zgodził się... To mnie dobiło. Nie wiem. po co mam żyć, co mam ze sobą zrobić i kiedy skończy się to wszystko. Nienawidzę siebie. Jestem do niczego, no po prostu do niczego... Nie umiem nic zrobić dobrze, jestem brzydka i nieatrakcyjna... Inne dziewczyny są szczupłe, ciągle poznają kogoś nowego, bawią się życiem... A ja? Ja się czuję jakbym miała 200 lat i wszystko już przeżyła. Wiem, że głupoty gadam, ale właśnie tak się czuję. Moja najlepsza przyjaciółka też już powoli się ode mnie oddala, spędza czas z innymi, a ja zostałam z tym wszystkim sama... Inni mówią, że będę miała jeszcze niejednego chłopaka i że mam wziąć się w garść. Naprawdę chciałabym to zrobić. Ale jak? Nie mam już dwójki najlepszych przyjaciół, do mamy się przecież nie będę żalić, że przez nią zrobiłam wielki błąd i rzuciłam chłopaka... Inni się mną nie przejmują... A ja sama z sobą nie wytrzymuję... Mam dość leżenia w łóżku z górą chusteczek. Chciałabym przestać płakać, zacząć normalnie spać, znów śmiać się ze znajomymi... Ale nie mam pojęcia jak:( nie sądziłam, że będzie tak ciężko. Mój chłopak dawał mi szczęście, poczucie bezpieczeństwa, zawsze mogłam z nim porozmawiać... A teraz jestem z tym sama, i już nie mam siły. Nie mogę na siebie patrzeć, czuję wstręt. Wiem, że nie wyjdę z domu na dyskotekę czy coś, bo tego nie znoszę. Poza tym teraz już nawet nie miałabym z kim. Mam już dość oglądania komedii, które mnie nie śmieszą, czytania książek i tych innych pierdół. Myślałam, że wyjdę z tego sama, brałam D*** (nie pomógł), starałam się myśleć pozytywnie. Wiem, że czas leczy rany, ale ja czuję, że nie dożyję tego momentu wyleczenia... A nie pójdę do psychologa, na 100%, bo musiałabym powiedzieć o tym mamie. Wcześniej miałam powód, a teraz co mam jej powiedzieć? Nie chcę jej martwić, bo będzie mi robiła wyrzuty w stylu "O co chodzi? przecież masz wszystko. czego chcesz? Czemu narzekasz? Przecież tyle dla ciebie robię" itp. Albo powie, że wymyślam i że mam przestać gadać głupoty. Ona nie rozumiała, że kocham swojego chłopaka ani teraz nie zrozumie, że bez niego jest mi tak źle:( Nie chcę, żeby chodziła i mnie jeszcze bardziej dobijała, bo ona prędzej mnie zacznie gonić do nauki niż pozwoli iść do psychologa. A ja też nie chcę, żeby ona się zamartwiała, że jestem z nią nieszczęśliwa:( Nie wiem, co mam zrobić, naprawdę nie wiem. To takie błędne koło. Nie mam z kim pogadać, nie mam, co robić, po prostu bezsens;/ Nie wiem, co mam myśleć, ile mam czekać, jak mam zapomnieć o moim chłopaku, przestać go kochać... To tak boli. Nie wiem też, jak mam zaakceptować samą siebie i przestać siebie nienawidzić. To chyba niemożliwe. Nie zabiję się, ale znowu perspektywa takiego życia jak teraz też mnie specjalnie nie cieszy :( Napisałam tu, bo po pierwsze musiałam w końcu to wszystko z siebie wyrzucić, a po drugie mam cichą nadzieję, że może uzyskam jakąś poradę, która mi pomoże... i że to nie będzie "idź do psychologa", "wyjdź z domu", "bądź cierpliwa" itp... Bo to bez sensu. Mam nadzieję, że ktoś to chociaż do końca przeczytał...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Wynik badania EEG przy bólach głowy

Witam, proszę o jak najszybszą interpretację opisu EEG. W zapisie dominuje rytm podstawowy fala o częstotliwości 10,2 Hz i amplitudzie 29,8 uV w odprowadzeniach potylicznych z nakładającym się rytmem szybkim betha o częstotliwości 20,1 Hz i amplitudzie 18. Doskwiera mi ból głowy.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Nie wiem, co z tym zrobić, proszę o poradę.

Witam! Mój problem polega na tym, że codziennie rano od jakiegoś czasu (jeśli mam w perspektywie wyjście z domu) budzę się ze ściskiem w żołądku. Dwa lata temu przed maturą miałam lekkie załamanie, byłam przemęczona, piłam za dużo kawy, co...

Witam! Mój problem polega na tym, że codziennie rano od jakiegoś czasu (jeśli mam w perspektywie wyjście z domu) budzę się ze ściskiem w żołądku. Dwa lata temu przed maturą miałam lekkie załamanie, byłam przemęczona, piłam za dużo kawy, co powodowało omdlenia. Wyjechałam do obcego miasta na studia i na pierwszym roku wszystko było w porządku, poznawałam nowych ludzi i miło spędzałam z nimi czas. Jednak obecnie jestem na drugim roku i od wakacji (podczas których pracowałam) zaczęłam robić się nerwowa, denerwowałam się byle sytuacją na uczelni, a obecnie denerwuję się wychodzeniem z domu. Nie chodzi tutaj o to, że boję się wyjść do sklepu obok, nie, boję się gdy mam wyjechać gdzieś dalej, np. na uczelnie, boję się ze zemdleje, że coś mi się stanie. Czuję się bezsilna wobec tego lęku. Nie jestem w stanie nic zjeść przed wyjściem, dlatego też schudłam w ostatnim czasie. Jednak gdy już wyjdę z domu i spotkam kogoś znajomego, wszystko wraca do normy, utrzymuje się on dłużej, gdy muszę sama podróżować. Teraz mam w perspektywie wyjazd za granicę Polski na przedwczesne wakacje i zastanawiam się, czy z niego nie zrezygnować, ponieważ w żołądku już czuję ścisk i bardzo się tą podróżą denerwuję. Unikam wizyty u psychologa, boję się, że mi się pogorszy, jeśli do niego pójdę, bo zacznie mnie utwierdzać w przekonaniu, że coś jest ze mną nie tak i mi się pogorszy. Nie wiem, co zrobić w tej sytuacji i jak pokonać ten lęk? Bardzo proszę o poradę.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Co zrobić, gdzie pójść po urazie głowy?

Witam, jakiś czas temu miałam wstrząs głowy. Od tamtej pory kręci mi się w głowie, a ostatnio zdarzły mi się zawroty z chwilową utratą przytomności. Do jakiego lekarza powinnam pójść i jakie badania zrobić?
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Wyczerpanie psychiczne. Co robić?

Witam, mam 25 lat, proszę o radę, do jakiego lekarza powinnam się zgłosić, a może dramatyzuję. Mam bardzo poważne problemy wewnętrzne, które trudno jest mi opisać - chroniczne zmęczenie, nie mogę zasnąć i budzę się bardzo wcześnie, nie mam motywacji...

Witam, mam 25 lat, proszę o radę, do jakiego lekarza powinnam się zgłosić, a może dramatyzuję. Mam bardzo poważne problemy wewnętrzne, które trudno jest mi opisać - chroniczne zmęczenie, nie mogę zasnąć i budzę się bardzo wcześnie, nie mam motywacji do robienia czegokolwiek, jem więcej niż zawsze, w różnych sytuacjach mam niemoralne myśli, które mnie dręczą, nie chce mi się dbać o siebie, chociaż bardo chciałabym coś zmienić. Ale problemy ze sobą miałam odkąd pamiętam (żołądkowe, z jedzeniem i seksualnością), tylko teraz niepowodzenia, brak pracy, mieszkania i snu zrzucam na męża. Robiłam już wiele testów na depresję - ostatnio Becka, wyszło mi 33 - i mówiłam sobie, że muszę coś z tym zrobić. Boję się gdziekolwiek zgłosić, bo pochodzę z niewielkiego miasta i nie chcę narazić się na śmieszność, a nie stać mnie na prywatną wizytę. Ale boję się też, że kiedyś będę miała depresję poporodową albo że po prostu nie wytrzymam napięcia. Chociaż po ostatnich doświadczeniach ze sobą zaczynam się bać, że to coś gorszego. Bardzo proszę o jakąkolwiek wskazówkę.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Ruchliwe i niegrzeczne dziecko

Mojej koleżanki syn, gdy miał roczek, zachorował na zapalenie uszu. Będąc w szpitalu dostawał sterydy wziewne i po tym zaczęło się dziać z nim coś dziwnego. Przestał mówić, zaczął być dzieckiem bardzo ruchliwym, nie potrafi usiedzieć w miejscu, wszystko rozrzuca,...

Mojej koleżanki syn, gdy miał roczek, zachorował na zapalenie uszu. Będąc w szpitalu dostawał sterydy wziewne i po tym zaczęło się dziać z nim coś dziwnego. Przestał mówić, zaczął być dzieckiem bardzo ruchliwym, nie potrafi usiedzieć w miejscu, wszystko rozrzuca, wszystko u niego jest na NIE. Był wszędzie, robiono mu wszystkie badania i lekarze nie wiedzą co mu jest. Słuch ma bardzo dobry, neurolog badał wszystko jest ok. Zamknął się w sobie i mam pytanie, czy to może być autyzm?

odpowiada 2 ekspertów:
Prof. dr hab. Małgorzata Marszałek
Prof. dr hab. Małgorzata Marszałek
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Mój przyjaciel się zmienił - czy to depresja?

Witam. Mój przyjaciel ma 30 lat... Od ok. jakichś dwóch miesięcy jest inny, bardzo się zmienił... Jest osłabiony, cały czas by spał, nic mu się nie chce i jest otępiały... Ma problemy w pracy i w domu. Mało mówi i...

Witam. Mój przyjaciel ma 30 lat... Od ok. jakichś dwóch miesięcy jest inny, bardzo się zmienił... Jest osłabiony, cały czas by spał, nic mu się nie chce i jest otępiały... Ma problemy w pracy i w domu. Mało mówi i jest często rozdrażniony. Nie wiem, co więcej napisać... chciałabym mu pomóc, ale nie wiem jak, bo co bym nie zrobiła, to i tak źle. Wygląda, jakby żył w swoim świecie i nic go nie obchodziło.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty