Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 8 8

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Czy strach przed życiem i zamknięcie się to depresja?

Witam. Jestem osiemnastoletnią dziewczyną. W ostatnim czasie w moim życiu działo się dużo złych rzeczy. Straciłam przyjaciółki oraz beznadziejnie się zakochałam. Podejrzewam też u siebie początki bulimii. Na nic nie mam ochoty. Najchętniej spędzałabym dni leżąc w łóżku. Straciłam...

Witam. Jestem osiemnastoletnią dziewczyną. W ostatnim czasie w moim życiu działo się dużo złych rzeczy. Straciłam przyjaciółki oraz beznadziejnie się zakochałam. Podejrzewam też u siebie początki bulimii. Na nic nie mam ochoty. Najchętniej spędzałabym dni leżąc w łóżku. Straciłam radość życia. Wszystko, co widzą inni, udaję, czasem aż boję się tego, co się dzieje. Obwiniam się za wszystko, co nie wyszło. Miewam także myśli samobójcze. Nie radzę sobie z własnymi myślami. Nie mam z kim szczerze porozmawiać, zamykam się w sobie. Przy tym jest jeszcze bezsenność. Boję się spać, bo za każdym razem kiedy mi się to udaje, to śni mi się mężczyzna, który m.in. mnie doprowadził do tego stanu. Moje uczucia są zmieszane. Boję się swojego życia. Błagam o pomoc. Nie mam się do kogo o nią zwrócić, dlatego błagam z całych sił.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Jak pomóc koleżance?

Witam, co zrobić, żeby nakłonić/przekonać kogoś do pójścia do specjalisty? Moja koleżanka ewidentnie nie radzi sobie i według mojej wiedzy, jej stan jest depresyjny. Jest na wysokim stanowisku i jest obciążona dużą odpowiedzialnością, coraz częściej, niby w żartach, mówi rzeczy, które mnie bardzo martwią. Proszę o radę. Bardzo dziękuję.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Nie mam już nadziei...

 Dzień dobry. Jestem 23-letnim mężczyzną. Od pięciu lat próbuję zwalczyć niesamowicie głęboka depresje. Każda minuta to niewyobrażalne cierpienie, a trwa ono już 5 lat... Brałem wszystkie możliwe leki przeciwdepresyjnie - obecnie próbuję preparatu z grupy SSRI - oczywiście bez...

 Dzień dobry. Jestem 23-letnim mężczyzną. Od pięciu lat próbuję zwalczyć niesamowicie głęboka depresje. Każda minuta to niewyobrażalne cierpienie, a trwa ono już 5 lat... Brałem wszystkie możliwe leki przeciwdepresyjnie - obecnie próbuję preparatu z grupy SSRI - oczywiście bez poprawy. Próbowałem też neuroleptyków o profilu przeciwdepresyjnym. Przed zachorowaniem byłem duszą towarzystwa, miałem świetne wyniki w szkole oraz grono serdecznych przyjaciół - byłem naprawdę bardzo szczęśliwym człowiekiem. Po zachorowaniu wytworzył się ''efekt domina'', tzn. straciłem ukochana dziewczynę, wyrzucili mnie ze szkoły oraz nie jestem w stanie chodzić do pracy. Nie jestem w stanie wykonać nawet podstawowych i najprostszych czynności - jeśli już gdzieś z domu wychodzę, to tylko na ''tysięczną'' wizytę u psychiatry czy psychologa... Cierpię na chroniczną bezsenność, niepokój z napadami leku oraz zaburzenie łaknienia. Mój dzień wygląda zawsze tak samo - leżę w łóżku i dosłownie wyję z bólu albo siedzę na podłodze w kącie pokoju i płaczę. Zdałem sobie sprawę, że jedyną rzeczą, która może mnie wyzwolić od tego niewyobrażalnego dla zdrowego człowieka cierpienia, jest śmierć, o którą proszę codziennie Boga. Cierpienie oraz chroniczny/nieustający stres spowodował także u mnie powikłania fizyczne. Mam duszności, bóle serca, mdłości, biegunkę oraz wymioty. Nie mam już nadziei, że ktoś jest w stanie mi pomóc, ale nie wyobrażam sobie doświadczać tych mąk do końca życia... Więc BŁAGAM o szczerą odpowiedź na pytanie, czy da się jeszcze coś zrobić... Z góry dziękuję za odpowiedź oraz pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Przyczyny nagłych stanów lękowych

Mam 22 lata. Ostatnimi czasy trapi mnie pewien problem. Zawsze byłam nocnym markiem i siedziałam bardzo długo w nocy, kładłam się spać późno, a czasami nawet dopiero o wschodzie słońca, ale ostatnio nie mogę zasnąć, nawet jeżeli położę się późno...

Mam 22 lata. Ostatnimi czasy trapi mnie pewien problem. Zawsze byłam nocnym markiem i siedziałam bardzo długo w nocy, kładłam się spać późno, a czasami nawet dopiero o wschodzie słońca, ale ostatnio nie mogę zasnąć, nawet jeżeli położę się późno i jestem bardzo zmęczona. Często też podsypiam w dzień. Podejrzewano u mnie cukrzycę, ale okazało się, że mam ponoć za gęstą krew i niedokrwistość. Ostatnio jednak napada mnie dziwne poczucie lęku, strachu, nie wywołuje go nic konkretnego, po prostu się pojawia... ręce mi drżą i jestem niespokojna, boję się, tak jakbym przeczuwała, że coś złego mnie spotka. Rozmowy z ludźmi i wbicie się w codzienny rytm pomaga... nie wiem, czy jest to związane z nieregularnym snem, czy może czymś innym, proszę o jakieś wskazówki :)

Czy to autyzm wczesnodziecięcy?

Synek jest z ciąży bliźniaczej, urodzonych cięciem cesarskim z powodu dużej niedoczynności tarczycy mojej, no i epilepsji. Ataków nie mam dużo - 1 do 2 na rok no, ale to już zagrożenie dla dzieci było. Poza tym przyszli na ten...

Synek jest z ciąży bliźniaczej, urodzonych cięciem cesarskim z powodu dużej niedoczynności tarczycy mojej, no i epilepsji. Ataków nie mam dużo - 1 do 2 na rok no, ale to już zagrożenie dla dzieci było. Poza tym przyszli na ten świat w 33 tyg. Urodziłam 2 ślicznych chłopców 1 bliźniak 2430 i 2 bliźniak 2340. O 2 mowa, Alanek, obaj urodzili się z niedoczynnością tarczycy. Do 1.6 na tabletkach i od tej pory bez leków na tarczycę. Wyniki co rok i wszystko w normie. Zaczął chodzić jak miał rok i dwa miesiące. Do tego czasu ogólnie rozwój był w normie poza mową i nadpobudliwością psychoruchową. Po 2.5 roczku zauważyłam jednak, że chłopcy odchodzą od rówieśników. Po zachowaniu nie lubili głośnej muzyki, dużo gości, przytulania, z obcymi przebywać też nie lubili, reagowali płaczem. Alanek w ogóle wszystko załatwiał płaczem, jak mu coś nie pasowało, to zaraz płacz. Jak z mężem przytulaliśmy, to nie było sprzeciwu, no i bujanie nocne. Dziś mają po 7 latek, u Alanka mowa ruszyła w wieku 5 lat. Na początku myśleliśmy, że ma ADHD, ale byłam prywatnie w takiej poradni, no i takie dzieci są intelektualnie rozwinięte, a synek jest pobudliwy psychoruchowo, ale jak na swój wiek bardzo słabo rozwinięty. Pani doktor powiedziała, że tak na 3 latka to jednak duża różnica.

Na dziś mogę powiedzieć, że bardzo lubi się przytulać, słuchać muzyki. Już nawet śpiewa przy muzyce, zauważyłam, że ma swoje ulubione piosenki. Lubi oglądać kolorowe książeczki. Bardzo lubi wózki z lalkami i programy tv dla maluchów, tych najmłodszych, teletubisie, tego typu. Chodzić do przedszkola, ale nie lubi się uczyć. Jak mam z nim popracować, to jest wojna. W przedszkolu ta sama sytuacja. Prostych szlaczków sam nie zrobi, po śladzie to jeszcze, a jeszcze mu nie wychodzi, a jeszcze dodam, że jak się cieszy, to pokrzykuje, klaszcze w ręce, a jak go pytam, co robi, to mówi ja się cieszę, albo tsęse. Mi to z początku wyglądało na adhd, ale teraz się zastanawiam, bo w opisie z komisji mam napisane upośledzenie umysłowe. Jak mam mojemu synkowi pomóc, bo nie wiem już co robić? Co by było dla jego przyszłości najlepsze? Troszkę może za mało coś napisałam, jak by co to mogę dopisać.

Pozdrowienia i z góry dziękuję, proszę o szybką odp.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Jak mam pomóc osobie w stanie depresji?

Witam serdecznie. Moje pytanie dotyczy zachowania się wobec osoby, która cierpi na depresję. Bliska mi osoba leczy się na depresję od kilku miesięcy, a może i lat... z systematycznymi nawrotami;/ kiedyś był pełen życia, radości, pomysłów na przyszłość, teraz nie...

Witam serdecznie. Moje pytanie dotyczy zachowania się wobec osoby, która cierpi na depresję. Bliska mi osoba leczy się na depresję od kilku miesięcy, a może i lat... z systematycznymi nawrotami;/ kiedyś był pełen życia, radości, pomysłów na przyszłość, teraz nie widzi jego sensu. Rozmawiając z nim jakiś czas temu, powiedział, że terapia jest mu w stanie pomóc. Rozpoczął więc spotkania z psychologiem. Zażywa tabletki. Aktualnie stwierdził, że nie ma już ochoty chodzić do Pani psycholog, ponieważ nie będzie opowiadał o swoim życiu i tak naprawdę te spotkania nie dają rezultatów. Staram się z poruszać z nim temat jego choroby, ale kończy się na zbywaniu, że nie jestem w stanie mu pomóc, że go nie zrozumiem, że nie chce ze mną o tym rozmawiać, bo jego stan nie jest do opisania. Ponadto pokazuję mu, naśladując jego zachowanie (patrzenie w jeden punkt, "wystraszony wzrok", nerwowe ruszanie nogą), jak w danej chwili wygląda. Jestem wtedy przerażona, bo nie wiem, co siedzi w jego głowie, co wtedy myśli, jakie ma niepokoje. Co ważne, często wspomina, że ma szybkie bicie serca (kołatanie) i uczucie niepojętego lęku, że komuś lub jemu coś się stanie. Wielokrotnie tego nie zauważam, ponieważ jak stwierdził... "nauczyłem się nie okazywać tego na zewnątrz". Często zdarza się mu z byle powodu podnosić głos, uszczypliwie ripostować, docinać lub zamykać się w sobie. Nie mam już siły chodzić koło niego z piórkiem w ręce;/// Może nie powinnam tak pisać, bo jest mi bardzo bliski, ale bardzo często jego zachowanie doprowadza mnie do płaczu. RATUNKU, nie chcę go zostawić w tej depresji samego, ale coraz częściej brak mi sił!!! Zastanawiałam się czy ta depresja, z powodu bezsilności, nie dotknie i mnie. JAK MAM POMÓC JEMU I SAMEJ SOBIE? Za wszelkie wskazówki będę dozgonnie wdzięczna. Z wyrazami szacunku, xyz

Nie potrafię już sam poradzaić sobie z sobą - co robić?

Jestem już tak rozkojarzony. Jedyne myśli krążą wokół rodziny, a właściwie synów, z którymi mam bardzo ograniczony kontakt. Staram się czasem "zagłuszać" te wspomnienia ogólnie dostępnymi znieczulaczami (alkoholem), ale przestaje to działać. Biorę jakieś tabletki - pomagają...

Jestem już tak rozkojarzony. Jedyne myśli krążą wokół rodziny, a właściwie synów, z którymi mam bardzo ograniczony kontakt. Staram się czasem "zagłuszać" te wspomnienia ogólnie dostępnymi znieczulaczami (alkoholem), ale przestaje to działać. Biorę jakieś tabletki - pomagają zasnąć, ale to na nic - to dziwne myślenie powraca ze zdwojną siłą. Co robić? Jak się od tego uwolnić?

Nic mi się nie chce, izoluję się od innych... Co mi dolega?

Hm, pisze bo ostatnio mnie coś niepokoi... Nie mam ochoty na nic, odsunęłam się od znajomych, nie chcę z nikim rozmawiać, z nikim się nie dogaduję, nie mam ochoty chodzić do szkoły, z każdym się kłócę, ostatno mam częste bóle...

Hm, pisze bo ostatnio mnie coś niepokoi... Nie mam ochoty na nic, odsunęłam się od znajomych, nie chcę z nikim rozmawiać, z nikim się nie dogaduję, nie mam ochoty chodzić do szkoły, z każdym się kłócę, ostatno mam częste bóle brzucha, gdy coś zjem, to boli. Często czuję kłucie serca. Nie mam się do kogo zwrócić, więc piszę do Was z nadzieją na pomoc...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to już choroba, czy coś normalnego?

Jestem mężczyzną w wieku 22 lat, studiuję i pracuję. Od kiedy pamiętam (chyba nawet od szkoły podstawowej, ale w mniejszym stopniu), mniej więcej co rok albo pół roku (zupełnie nie potrafię określić okresu czasu) przytrafiają mi się stany "depresyjno podobne"....

Jestem mężczyzną w wieku 22 lat, studiuję i pracuję. Od kiedy pamiętam (chyba nawet od szkoły podstawowej, ale w mniejszym stopniu), mniej więcej co rok albo pół roku (zupełnie nie potrafię określić okresu czasu) przytrafiają mi się stany "depresyjno podobne". Ich cechą wspólną był stan beznadziei, braku chęci do życia, utraty chęci do nauki i pracy, uznanie za nieistotne mojego przyszłego życia, spędzanie prawie dwóch tygodni w łóżku, zaniedbywanie higieny, spanie cały dzień. Dawniej raz przytrafiły mi się myśli samobójcze, ale to tylko raz. W tym roku dodatkowo płakałem wieczorami i odczuwałem strach przed śmiercią, i jakby straciłem wiarę w wyższy sens istnienia tego świata. Problem w tym, że to mija po dwóch, trzech tygodniach i poza jakimś ogólnym przygnębieniem dalej funkcjonuję w społeczeństwie. Ten "stan" w tym roku był wyjątkowo dołujący. Jednak nie wiem, czy to faktycznie jest jakaś choroba, którą można wyleczyć, czy tylko może jakaś chandra . Od 12. roku życia nie byłem u lekarza, a i wtedy to był tylko zabieg związany z częstym krwawieniem z nosa. Nie wiem, czy zawracać głowę lekarzowi tym problemem, czy to tylko przejściowe wahania nastroju. Tym bardziej, że nawet nie wiem, jak powinna wyglądać taka wizyta i co z tego konkretnie mam mu opowiedzieć.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Brak zainteresowania życiem

Witam, jestem 20-letnią studentką polonistyki. Od ponad roku, a w większym nasileniu od pary miesięcy, cierpię z powodu "niemocy"... Nie wiem, jak inaczej to nazwać. Nie mam siły ani ochoty na żaden większy wysiłek fizyczny, umysłowy ani psychiczny. Moja koncentracja...

Witam, jestem 20-letnią studentką polonistyki. Od ponad roku, a w większym nasileniu od pary miesięcy, cierpię z powodu "niemocy"... Nie wiem, jak inaczej to nazwać. Nie mam siły ani ochoty na żaden większy wysiłek fizyczny, umysłowy ani psychiczny. Moja koncentracja jest równa zeru. Próbuję wspomagać się specyfikami typu (tabletki "Sesja", "Koncentracja"), ale nie przynosi to żadnego efektu, mimo tego, że kiedyś takie tabletki w jakimś stopniu mi pomagały. Nie mogę się skupić na niczym, kiedy zabieram się za naukę, potrafię godzinami patrzeć w okno, na ścianę, po to, by po paru godzinach zrezygnować z "nauki" i dalej siedzieć bezczynnie, wiedząc, że takie coś przynosi mi tylko zaległości i kłopoty. Jednak nie potrafię się zmusić do działania, nie mam na to siły... Zawalam szkołę, ale ten bezwład jest silniejszy. Jestem ciągle zmęczona, senna. Nie potrafię wzbudzić w sobie większych emocji... niby czasem się śmieję, czasem wychodzę na imprezy, ale mam wrażenie to wszystko jest takie płytkie. Najgorszy jest fakt, że nie mogę płakać. Czasami już nie mam siły, nie wytrzymuję tego bezwładu, ale łzy nie chcą mi lecieć. Często mam poczucie beznadziejności, mam mniejszą potrzebę wychodzenia z domu, jestem mniej przebojowa, często zastanawiam się nad tym, że nie mam żadnego talentu, że się starzeję i brzydnę. Każdy z pewnością miewa takie myśli, ja wcześniej też takie miałam, jednak teraz są one jakby poważniejsze, traktowane przeze mnie bardziej serio. Mam wrażenie, że moje ciało jakby odmawiało mi posłuszeństwa, jestem mniej sprawna fizycznie niż kiedyś, bo mniej aktywna, ale tyczy się to również nie tylko "wyczynów" sportowych, których u mnie praktycznie brak, ale zwykłej sprawności - codziennej motoryki, szybkości reakcji, precyzyjności ruchów etc. Jeśli chodzi o sferę intymną, moje libido jest znikome, co wpływa na relacje między mną a chłopakiem. Może jest to wina tabletek antykoncepcyjnych, które biorę już od roku (Y***), może fakt, że stosunki nadal są dla mnie bardzo bolesne, ale ten temat jest jeszcze bardziej rozciągnięty w czasie niż reszta problemów. Często miewam ostre bóle żołądka w wyniku stresu, zdarzają się również bez wyraźnego powodu. Mam wrażenie jakby pogarszał mi się wzrok. Nie potrafię już założyć sobie jakiegoś celu, dążyć do niego... po prostu nie chce mi się nic robić. Najgorsze jest to, że zaczynam wagarować, robię sobie duże zaległości na uczelni. Kiedyś nie dawałoby mi to spać, miałabym wyrzuty sumienia itd., a teraz zostaję w domu i nic nie robię - patrzę się tępo w TV lub ekran monitora komputera, z wielkim wysiłkiem raczę pozmywa lub zrobić cokolwiek produktywnego i tak mija mi dzień. Zauważyłam też, że straciłam zainteresowanie swoim wyglądam, mniej dbam o siebie. Kiedyś miałam wyznaczone dni lub pory kiedy przeprowadzałam jakieś mini zabiegi pielęgnacyjne, jak każda kobieta, teraz mi się tego nie chce. Wszystko robię na pół gwizdka. Nie chce mi się rano wstawać, chodzić na zajęcia, w weekendy do pracy, żeby sobie dorobić. Nie wiem, co się dzieje... czy to obrzydliwe lenistwo, czy coś innego.... Czuję, jak coś mnie omija, jak powoli zaczynają pojawiać się kłopoty spowodowane moim nic nierobieniem, jak coraz bardziej pogrążam się w jakimś martwym punkcie i w głębi duszy wiem, że jest źle, trzeba się ogarnąć, ale nie mogę... nie mam siły, nie chce mi się, nie potrafię... Proszę o radę, pomoc, bo jest coraz gorzej. Nie chcę już do końca życia siedzieć w fotelu i podziwiać sufit. Z poważaniem, roks4n4

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Co jest ze mną nie tak? Czy naprawdę mam depresję?

Mam już praktycznie 18 lat. Pochodzę z bardzo dobrej rodziny, co też jest problemem, ponieważ wiele osób zazdrości osiągnięć moich rodziców. Nigdy nie pasjonowało mnie chodzenie po dworze. Niektórzy włóczyli się niewiadomą ilość czasu, a ja mimo że do szkoły...

Mam już praktycznie 18 lat. Pochodzę z bardzo dobrej rodziny, co też jest problemem, ponieważ wiele osób zazdrości osiągnięć moich rodziców. Nigdy nie pasjonowało mnie chodzenie po dworze. Niektórzy włóczyli się niewiadomą ilość czasu, a ja mimo że do szkoły mam 500 metrów zostałem przywożony i odwożony przez rodziców. Do 2 klasy gimnazjum bodajże nie miałem poważniejszej styczności z alkoholem. Koledzy już wtedy pili i uprawiali seks na dyskotekach. Mimo że według mnie znam bardzo, bardzo dużo osób, i jeszcze więcej mnie zna (kilkanaście razy było tak, że to się uwydatniało), nigdy nie miałem przyjaciół. Zawsze koledzy, i tylko tyle. Rodzice bali się o mnie, w wieku ponad 17 lat byłem na pierwszej imprezie. Każdy niby mnie lubi, a nikt np. jak mnie nie ma w szkole, nie zadzwoni, co się dzieje... Zauważyłem słabość, że jak zacznę pisać z jakąś dziewczyną, to na początku one są bardzo zafascynowane mną, bardzo (a wybieram tylko górną półkę), po czym to znika. Już kilka razy mówiły mi, że jestem nachalny, i to chyba prawda, jak mi się z kimś fajnie pisze, to potem pisze do niej często, a one się odwracają. Tak jakby brakuje mi tych przyjaciół. W tamtym roku, tak na oko poznałem 20 dziewczyn, z tego jedna poznana od niechcenia coś chciała, z jedną się dobrze zakolegowałem, mimo że bardzo jej się podobam i jest sama... W tym też już poznałem kilka, jedna sama napisała, popisaliśmy na gg, pogadaliśmy troszkę w szkole, i tyle, mówi, że ma zły humor i się odwróciła... A jak siedzę w domu i nie mam do kogo napisać (może to uzależnienie od telefonu), to całą winę zrzucam na siebie, na mój charakter. Dlaczego nie mogę wytworzyć pozytywnej atmosfery wokół siebie? Nawet nie wiem, co mam pisać, jestem załamany, chciałbym być taka towarzyską osobą, za którą urywają się telefony od kolegów i zakochanych dziewczyn, a mimo że mam wszystko, tak naprawdę nie mam nic... Dziękuję za pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy mam problem?

Jestem 32 letnią kobietą, mam dwoje wspaniałych dzieci i kochającego męża. Jestem świadoma, że w życiu spotkało mnie wiele dobrego, lecz to nie wystarcza, nie wiem, co dokładnie się ze mną dzieje, bo nie jestem pewna, czy inni może też...

Jestem 32 letnią kobietą, mam dwoje wspaniałych dzieci i kochającego męża. Jestem świadoma, że w życiu spotkało mnie wiele dobrego, lecz to nie wystarcza, nie wiem, co dokładnie się ze mną dzieje, bo nie jestem pewna, czy inni może też coś takiego przeżywają. Niby wszystko OK, mam pracę, jestem ogólnie zdrowa, tzn. moje wyniki badań tak stwierdzają, nie chcę zostać posadzona o rozczulanie się nad sobą, dlatego o wielu sprawach nie opowiadam swoim najbliższym, bo naprawdę, tak w sumie, to nie mam na co narzekać. Niestety, ja czuję się nienajlepiej, jestem dość często zmęczona, pomimo że właściwie nie robiłam nic takiego, żeby tak się czuć, prawie codziennie popołudniu robię sobie kimkę, bo inaczej nie dociągnęłabym do wieczora, gdzie znowu jak już jest noc, budzę się wcześnie rano, 4-5, i nie mogę spać, a jak już dzwoni budzik, to jest mi ciężko się zwlec z łóżka, i jak już się zwlekę, to pierwsze co muszę zrobić sobie, to kawę, żeby się wybudzić, ciągle czuję ociężałość nóg i że mi się nic nie chce (nie chce mi się leżeć, nie chce mi się siedzieć, sama nie wiem, czy coś mi się chce, jak leżę, to mi się nie chce lezeć, jak siedzę, to mi niewygodnie i się kładę, żeby znów czuć uczucie, że jest nie tak jak być powinno). Trwa to ok.4 miesiące, ale zdarzają się dni, że mnie normalnie rozpiera energia, tyle tylko, że wtedy też jestem bardzo nerwowa i rozdrażniona byle czym, krzyczę na wszystkich dookoła i mam problem z dogadaniem się z otoczeniem, jest mi również coraz trudniej być uprzejmą dla klientów, bo ciągłe mnie coś w nich irytuje. Są dni, że się wściekam dosłownie na wszystko, np. na to, że strona na necie się zbyt wolno uruchamia, a są dni, że jest mi dosłownie niemalże wszystko, poza moimi najbliższymi, obojętne, nie mam ochoty z nikim rozmawiać, najchętniej zapadłabym wtedy w głęboki sen i przespała te dni, bo zdarza się, że następny dzień jest w miarę OK. I zawsze mam tę nadzieję, że jak zasnę, to może jutro będzie inaczej.... To by było na tyle w tej kwestii. Druga jest taka, że mam myśli samobójcze, ale nie sądzę, żebym była zdolna do rzeczywistego odebrania sobie życia, raczej w ten sposób rozładowuję swoje jakieś emocje, chyba tak mi się wydaje, ale nie jestem pewna. Mam coraz to nowsze pomysły, jak mogłabym sobie odebrać życie, widzę w myślach jak znajduje mnie rodzina, zastanawiam się, jakby to było oraz co będzie, jak mnie już nie będzie. Kolejną rzeczą jest to, że gdy mój maż gdzieś jedzie czy się spóźnia, wyobrażam sobie jak przyjeżdża policja i mi mówi, że coś się stało i zastanawiam się, jak ja sobie z tym poradzę, jak będę żyła bez niego, czasami boję się odebrać telefon z numerem niewidocznym, bo dzwoni policja, pogotowie, straż, tzn. ja tak sobie wyobrażam, że dowiem się czegoś, czego bym nie chciała usłyszeć. Czasami tak mnie kłuje w sercu i czuję lęk, że komuś z mojej rodziny coś się złego przytrafiło, w nocy potrafię wstać z takim lękiem i sprawdzić, czy moje dzieci na pewno są w pokojach i czy oddychają (mają 7 i 11 lat, nie ma takiej opcji, żeby same gdzieś wyszły). Ciągle sprawdzam, czy mój syn jest na pewno w pokoju, czy nie wyszedł, ma pokój na parterze. Jestem już tym zmęczona, a z drugiej strony może wiele ludzi ma takie wizje, lęki i żyje. Ciągle myślę o tym, że jak bym miała pieniądze, to poszłabym się prywatnie leczyć, na kozetkę, a tak się boję, a w sumie nie jestem pewna czego. Czy tego, że rzeczywiście jestem chora, czy tego, że nic mi nie jest, a ja się tylko nad sobą rozczulam, bo jestem słaba psychicznie. Na pewno wiem, że nie chcę być potraktowana przedmiotowo przez lekarza i tego, że każe mi się faszerować lekami  żeby odhaczyć wizytę. Myślę, że jakbym miała pieniądze, to lekarz przyjmujący mnie prywatnie bardziej zagłębiłby się w mój stan psychiczny i pomógł wyleczyć moja duszę, ale może się mylę. Czekam na odpowiedź i z góry serdecznie dziękuje oraz serdecznie pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Opóźniony rozwój czy autyzm?

Dzień dobry! Jestem mamą 28-miesięcznego Bartusia. Gnębi mnie fakt, że mój synek nie mówi. Owszem wydaje dzięki "mówi" aaa, bbb, aj,ja, acha, mama i to wszystko. Byłam z nim u kilku lekarzy, w tym u laryngologa, która stwierdziła trzeci migdał...

Dzień dobry!

Jestem mamą 28-miesięcznego Bartusia. Gnębi mnie fakt, że mój synek nie mówi. Owszem wydaje dzięki "mówi" aaa, bbb, aj,ja, acha, mama i to wszystko. Byłam z nim u kilku lekarzy, w tym u laryngologa, która stwierdziła trzeci migdał, lecz to chyba nie ma wpływu na aparat mowy. Kolejnym lekarzem była pani psycholog, która nie stwierdziła nic ciekawego poza tym, że mój syn jest nadruchliwy. Ta jego nadruchliwość objawia się w nowych miejscach, w domu jest jest grzeczny. Pediatra oraz alergolog twierdzą, że to genetyczne i mu przejdzie. Neurolog zleciła badanie tk głowy, wynik jest taki, że wszystko jest ok! Logopeda, do której trafiłam stwierdziła, że mój syn jest autystyczny, bądź też niedorozwinięty. Nie ukrywam, że zabolała mnie ta diagnoza, sprawdziłam w internecie objawy tych chorób, i mam wątpliwości co do tej diagnozy, gdyż mój syn uśmiecha się, nie boi się nowego otoczenia, tylko bada je. Lubi się przytulać i sam daje buzi. Jak sprzątam, to pomaga mi.

Nie unika innych dzieci. Bawi się grzecznie. jedyne co pasowało to fakt, iż nie zawsze słucha co się do niego mówi. Jak poproszę go, gdy nic nie robi, by pokazał gdzie ma ucho, nos itd. albo poszukał określonej zabawki, to wykonuje polecenie. książeczki czytane na dobranoc słucha w skupieniu i bajeczki ogląda. Dodam również, że z powodów finansowych, gdy mój syn miał 10 miesięcy to 5 dni w tygodniu przebywał pod opieką u moich rodziców. Płakał, gdy go zostawialiśmy, gdy miał 6-7 miesięcy mówił mama, tata, baba później przestał. Nie wiem czy to jest wynikiem rozłąki, czy też choroby. Bartuś jest radosnym i wesołym dzieckiem, lecz jak każda matka mam obawy i się martwię. Proszę o radę oraz dziękuję za odpowiedź!

Pozdrawiam!

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Jak postępować z chorym na depresję?

Jestem nerwowa, miałam myśli samobójcze, przechodziłam depresję. Kto wie, może ją mam, bo nie leczyłam się długo, ponieważ leki mnie osłabiały, więc chciałam sobie pomóc sama. Obecnie mój chłopak ma depresję, najprawdopodobniej dostał jej w wojsku, i ja nie...

Jestem nerwowa, miałam myśli samobójcze, przechodziłam depresję. Kto wie, może ją mam, bo nie leczyłam się długo, ponieważ leki mnie osłabiały, więc chciałam sobie pomóc sama. Obecnie mój chłopak ma depresję, najprawdopodobniej dostał jej w wojsku, i ja nie mogę go zrozumieć, dlaczego jak mu zadaję pytania, on nie chce mi odpowiedzieć. Mówi, że nie chce opowiadać o danej rzeczy, np. o wojsku, jak dostał tej choroby itd. Jest śpiący, tłumaczy to lekami. Ja go rozumiem, ale nie ma ochoty też na współżycie, drażni go wszystko i ja mu podpowiadam, że sam sobie musisz pomóc, wstań, zrób to sam, a nie wyręczaj się innymi. Nie wiem, czy dobrze robię. Ja już nie mam cierpliwości, a znamy się 5 miesięcy. Wiem, że długo cierpi na tę chorobę, ale jak długo to może jeszcze potrwać? Jak go mam zrozumieć? Kocham go, a mówi, że teraz się zaczął leczyć. Pomóżcie mi, proszę. Dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy depresja może być spowodowana niedoborem magnezu bądź innego pierwiastka lub witaminy?

Jestem kobietą, mam 35 lat. Od ponad dziesięciu lat leczę się na bezsenność i nerwicę. Po raz pierwszy trafiłam do lekarza psychiatry z silnymi stanami lękowymi, dusznościami i ogólnie złym stanem psychicznym, który mogłabym określić jako depresję. Leczono mnie, podając...

Jestem kobietą, mam 35 lat. Od ponad dziesięciu lat leczę się na bezsenność i nerwicę. Po raz pierwszy trafiłam do lekarza psychiatry z silnymi stanami lękowymi, dusznościami i ogólnie złym stanem psychicznym, który mogłabym określić jako depresję. Leczono mnie, podając dożylnie magnez. Po tej kuracji poczułam się świetnie i przez dwa lata nie miałam żadnych problemów z depresją, aczkolwiek bezsenność nie ustąpiła. Do dziś mam problemy ze spaniem i depresjami, niestety, jedyny sposób leczenia jaki stosują wobec mnie lekarze, to podawanie mi leków nasennych i uspokajających. Brałam już chyba wszelkie możliwe leki nasenne, ale niestety na większość z nich źle reaguje. Zdarza się jednak, że nawet po przyjęciu leku nasennego nie mogę zasnąć. Martwi mnie jednak też to, że czasami nasila się u mnie stan przygnębienia, poczucie lęku i ogólnie złe samopoczucie psychiczne, a nie podaje mi się na te dolegliwości żadnego leku, ani nie kieruje na żadne dodatkowe badania, a zastanawiałam się nad tym, czy moje złe samopoczucie nie jest spowodowane brakiem magnezu, bo pamiętam, że po kuracji magnezem czułam się lepiej niż kiedykolwiek. A może generalnie brakuje mi jakiegoś mikroelementu lub witaminy. Czy powinnam udać się na jakieś dodatkowe badania?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co to za choroba mnie tak męczy?

Mężczyzna po 30. Nie wiem od czego tu zacząć, ale postaram się wszystko streścić. Pewnego dnia poznałem co to tabletki ekstazy, miałem wtedy 26 lat. Przez 2 lata dobrze się bawiłem, na początku 1-2 razy w miesiącu, później bywało i...

Mężczyzna po 30. Nie wiem od czego tu zacząć, ale postaram się wszystko streścić. Pewnego dnia poznałem co to tabletki ekstazy, miałem wtedy 26 lat. Przez 2 lata dobrze się bawiłem, na początku 1-2 razy w miesiącu, później bywało i co weekend. W trakcie tych 2 lat doszedłem juz do takiego stanu, że dostrzegłem, że czasem te tabletki nie działały i trzeba było ich brać więcej, ale ogólnie 5 na długi wieczór dawało radę. Pewnego dnia poszedłem na masową imprezę, na której jak zwykle zażyłem co nieco. Po jakimś czasie poczułem silny ucisk w klatce piersiowej i kłucie. Strasznie się wtedy wystraszyłem, ale po jakimś czasie to uczucie przeszło i przez resztę imprezy dobrze się bawiłem, z imprezy do domu wróciłem pieszo i gdy już się położyłem spać, koszmar powrócił. Ucisk w klatce, kłucie, siódme poty, chęć na rzyganie i w ogóle straszne uczucie, nie do opanowania. Było to 4,5 roku temu, od tamtej pory nic nie brałem. Wyjechałem do Anglii, w której zaczęły się moje problemy ze zdrowiem, które teraz opisze: uczucie rozbicia, drżenie rąk, drżenie powiek, ucisk w klatce piersiowej z kłuciem, wciąż jest mi nie dobrze, często czuję się, jak by mnie ktoś trzymał za gardło i jak bym był pełen po np. zjedzeniu tego przysłowiowego konia z kopytami, skoki wagi, odbijanie się jak po wypiciu gazowanego napoju, czasami czuję na całym ciele jak bije serce, dzwonienie w uszach jest regularne, dziwne ssanie i pieczenie na żołądku, problem z zaśnięciem, wtedy denerwują mnie wszystkie dźwięki, a jak już zasnę, to śpię po12 godzin, nie panuję nad tym, drżenie ciała, jakby mnie ktoś prądem raził. Po roku walki z tymi objawami przyjechałem do Polski na pierwszy urlop, gdzie poszedłem do gastrologa sprawdzić, czy nie mam wrzodów na żołądku, bo objawy ssania, pieczenia były wtedy najsilniejsze i najbardziej mi dokuczały, ale to nie było to. Po kolejnych paru miesiącach, na kolejnej wizycie w Polsce, trafiłem do psychiatry, ale że jest to przyjaciel rodziny, nie powiedziałem mu o tym, że kiedyś tak często uwalałem się ekstazy, a uważam, że chyba przez to najwięcej cierpię. Lekarz zdiagnozował u mnie zaburzenia somatyczne i zapisał lek przeciwdepresyjny. Po tym leku część objawów ustała, ale pojawiły się inne. Piszę po poradę tutaj, bo do Polski się nie wybieram, a mój angielski jest tragiczny, i nie wyobrażam sobie wizyty w angielskiej służbie zdrowia. Skończyłem właśnie ostatnią paczkę tego leku i teraz mam takie objawy, jak trudności z zasypianiem, jak się już położę i zasnę, to śpię te 12 godzin, ale jak mnie ktoś lub coś obudzi wcześniej, to czuję się źle, w klatce ciśnie, serce się zdaje wali jak oszalałe, a czuję się, jakby mnie właśnie tir potrącił, koszmar. Do tego od paru dni zaczął mnie kręgosłup boleć i nie mogę normalnie pracować, i robić tego, co zawsze tylko ściemniam, żeby nie bolało, bo ból jest znośny, ale jak czuję ten ucisk w plecach, to zaczyna mi się robić nie dobrze, odbija mi się, jak bym się napił mocno gazowanej coli i tylko mocne wyprostowanie się daje jakieś ukojenie. Dodam, że nie palę i nie piję, a jak wypiłem kiedyś piwo ok. 18, to jak poszedłem spać i wziąłem tabletkę, to po jakimś czasie czułem się, jakby mnie ktoś za serce albo raczej za całą klatkę piersiową chwycił i próbował wyrwać. No i jest ten ucisk i dziwne uczucie, które mnie paraliżuje, dlatego już od dawna nie wiem, jak alkohol smakuje. NIE WIEM, CO DALEJ. PORADŹCIE COŚ, PROSZĘ.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy takie zachowanie dziecka powinno niepokoić?

Michał ma 2 lata i 10 miesięcy. Jest na co dzień pogodny i uśmiechnięty, lubi być przytulany - zwłaszcza przez mnie - Tacie czasem się wyrywa. Jest samodzielny (prawie) w toalecie - choć czasem miewa kłopot z zaparciami. Doskonale układa...

Michał ma 2 lata i 10 miesięcy. Jest na co dzień pogodny i uśmiechnięty, lubi być przytulany - zwłaszcza przez mnie - Tacie czasem się wyrywa. Jest samodzielny (prawie) w toalecie - choć czasem miewa kłopot z zaparciami. Doskonale układa puzzle do 54 kawałków, uwielbia rysować, choć trudno namówić go na użycie różnych kolorów w jednym rysunku (może dlatego, że pierwsze co wziął do rączki to ołówek) -- kolorowo jest za to, kiedy maluje paluszkami. Jest ruchliwy, czasem kręci się wokół własnej osi, choć rzadziej niż kiedyś i raczej tylko przy muzyce. Lubi też kręcić walcowatymi klockami - zawsze z kimś do towarzystwa lub udziału w kręceniu. Łatwo nawiązuje kontakty z dorosłymi, z małymi dziećmi raczej nie ma wielkich doświadczeń, choć - kiedy są spokojne - to się ich nie boi. Słownik również ma bogaty, odróżnia "ja" i "ty", jedyne, co mu się często myli, to rodzaj żeński i męski.

Co mnie niepokoi? Zawsze trzepotał rączkami i podskakiwał, kiedy go coś ekscytowało, cieszył się itp. Ale od tygodnia zdarzają mu się momenty 3-4 minut galopowania, podskakiwania i trzepania rączkami ni stąd ni zowąd. Porusza się kilkanaście sekund, potem zatrzymuje, jakby zamyślony i wszystko się powtarza. Zapytałam go o to, powiedział, że śni mu się muzyczka z radia (słucha b. dużo, często zresztą klasycznej). Widzę, że trudno mu to powstrzymać, kiedy wczoraj pomagałam mu myć ząbki, cały był spięty, żeby nie machać. Czasem uspokaja się, gdy wezmę go na kolana, przytulę do siebie przodem - lubi to i się troszkę uspokaja. Prawdą jest, że przez ostatni okres była u nas bardzo wietrzna pogoda i trudno było spędzać na zewnątrz więcej niż pół godziny - Michał sam mówił, że brakuje mu spacerków. Na dworze potrafi spędzić i półtorej godziny i jest wtedy bardzo aktywny. Czy takie zachowanie powinno niepokoić, czy jest tylko wyładowaniem energii?

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda

Zaburzenia napadowe w okolicach centralonomózgowych w EEG

Witam. Dwukrotnie miałam wykonywane eeg. Proszę o interpretację. Wynik 1: Na tle reaktywnej, zbliżonej do normy organizacyjnej czynności podstawowej niewielkiego stopnia zaburzenia napadowe w okolicach centralonomózgowych, z dość częstą tendencją do uogólniania wyładowań. Wynik 2 po roku: Na tle reaktywnej,...

Witam. Dwukrotnie miałam wykonywane eeg. Proszę o interpretację. Wynik 1: Na tle reaktywnej, zbliżonej do normy organizacyjnej czynności podstawowej niewielkiego stopnia zaburzenia napadowe w okolicach centralonomózgowych, z dość częstą tendencją do uogólniania wyładowań. Wynik 2 po roku: Na tle reaktywnej, zbliżonej do normy organizacyjnej czynności podstawowej niewielkiego stopnia zaburzenia czynności bioelektrycznej z cechami napadawości w okolicach centralno-skroniowych z okresową przewagą w półkuli lewej i tendencją do uogólniania wyładowań nieznacznie nasiloną pod wpływem czynników aktywujących. Miałam też wykonywaną tomografię. Oto opis. Uogólniony zanik korowy. W mózgowiu, nad, jak i podnamiotowo, nie wykazano zmian ogniskowych. Układ komorowy symetryczny, nieprzemieszczony. Lekarz na początku mówił o padaczce, ale ja nie mam ataków. Może pójść do innego neurologa? Czuję się bardzo osłabiona, otępiała, mega senna, mam zawroty głowy, czuję niepokój oraz lęk, mam kłopoty z koncentracją i pamięcią. Czasmi czuję się tak, jakby w głowie miały mi petardy strzelać i wybuchać, jakby ciśnienie w głowie mi rosło. Nie przyjmuję żadnych leków, jestem dość nerwowa. Czy te objawy mają coś wspólnego z Hashimoto, na które choruję? Czy jednak to problemy neurologiczne? Bardzo proszę o pomoc, bo tak nie da się żyć, czujję się jak babcinka.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy mój 16-letni wnuk cierpi na depresję?

Witam! Mój wnuk mieszka wraz z rodzicami w Austrii, jest jedynakiem. Uczęszcza do piątej klasy gimnazjum (tj. odpowiednik polskiego liceum). Problem polega na tym, iż on przestał się całkowicie uczyć. Na półrocze ma oceny niedostateczne z łaciny, geografii i matematyki....

Witam! Mój wnuk mieszka wraz z rodzicami w Austrii, jest jedynakiem. Uczęszcza do piątej klasy gimnazjum (tj. odpowiednik polskiego liceum). Problem polega na tym, iż on przestał się całkowicie uczyć. Na półrocze ma oceny niedostateczne z łaciny, geografii i matematyki. Do szkoły uczęszcza, ale w zajęciach nie bierze udziału. W piórniku ma tylko długopis i jedną połamaną kredkę. Po powrocie do domu nie uczy się, nie odrabia lekcji. Godzinami rozmawia przez telefon z kolegami, spędza czas przy komputerze, nudzi się i jest bałaganiarzem, rodzicom w niczym nie pomaga. Kiedy matka prosi, by wreszcie zaczął się uczyć, on staje się arogancki i ubliża jej. Odmówił uczęszczania na korepetycje z łaciny, twierdząc, iż nauczy się sam, ale kiedy wreszcie zaczyna się niby uczyć, robi sobie pod byle pretekstem przerwy, skarżąc się np. na ból głowy, póżniej nie wraca już do nauki. I tak jest ze wszystkimi przedmiotami. Zapytany, jak napisał sprawdzian, jak idzie mu w szkole, uradowany oświadcza, że idzie mu świetnie. Tak sobie uroił. Dzisiaj po powrocie ze szkoły oznajmił, iż jednak uczenie się nie ma żadnego sensu, on pójdzie do pracy w Galerii, bo tam się nic nie robi, tylko stoi. Proszę o radę, w jaki sposób można pomóc temu człowiekowi (czy opisane przeze mnie wszystkie przykłady są objawami depresji?)? Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Gdzie znajdę specjalistyczną przychodnię na terenie woj. łódzkiego?

Mieszkam w m. Łódź, proszę pomóżcie mi znaleźć lekarzy, lekarza, którzy w miarę szybko pomogą mojemu 3-letniemu wnukowi. Lekarz pierwszego kontaktu podał mi kilka adresów przychodni, w których tę pomoc otrzymamy, lecz bardzo odległy termin pierwszej wizyty (styczeń 2011 roku),...

Mieszkam w m. Łódź, proszę pomóżcie mi znaleźć lekarzy, lekarza, którzy w miarę szybko pomogą mojemu 3-letniemu wnukowi. Lekarz pierwszego kontaktu podał mi kilka adresów przychodni, w których tę pomoc otrzymamy, lecz bardzo odległy termin pierwszej wizyty (styczeń 2011 roku), zmusza mnie i mojego wnuka Kubę do szukania pomocy na tej stronie internetowej.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Patronaty