Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 8 9

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Załamanie psychiczne a wyjście z tej sytuacji

Ile razy można się załamać i czy jest realne wyjście całkowite z tego? Im więcej zadaję pytań, tym chyba bardziej wpadam w depresję...
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Dlaczego nie mogę chodzić?

Witam:) jestem bardzo młodą osobą (15 lat) i już mam bardzo poważne problemy zdrowotne. 28 grudnia 2008 roku zaczął się mój koszmar, a mianowicie bardzo silne bóle brzucha, wzdęcie i wymioty. Aktualnie jestem po sześciu operacjach brzusznych (wyrostek...

Witam:) jestem bardzo młodą osobą (15 lat) i już mam bardzo poważne problemy zdrowotne. 28 grudnia 2008 roku zaczął się mój koszmar, a mianowicie bardzo silne bóle brzucha, wzdęcie i wymioty. Aktualnie jestem po sześciu operacjach brzusznych (wyrostek robaczkowy, niedrożności jelit, zrosty, torbiel jajnika). Jednak sam brzuch nie jest moim największym problemem. Największym problemem jest to, że po piątej operacji (ileostomia) przestałam chodzić. Lekarze stwierdzili u mnie niedowład wiotki kończyny dolnej prawej. Jednak nikt nie powiedział, dlaczego tak się stało. Dodam też, że bardzo boli mnie kręgosłup, a cała noga strasznie piecze i mrowi. Mam w niej zaburzenia czucia i zanik mięśni (5cm). Rezonans kręgosłupa lędźwiowego wykazał spłyconą lordozę, dehydratację i obniżenie wysokości krążka międzykręgowego L5-S1, niewielką wypuklinę tylną krażka międzykręgowego L4-L5 powodująca niewielki ucisk na worek opony twardej, wypuklinę tylną centralna krążka międzykręgowego L5-S1 powodująca ucisk na worek opony twardej, KORZENIE NERWÓW BEZ WIDOCZNYCH ZMIAN UCISKU. Neurochirurg powiedział, że to nie jest problem neurochirurgiczny, tylko neurologiczny, natomiast neurolog powiedział, że to jest ewidentnie problem neurochirurgiczny. Wszyscy badając mnie, mówią, że to wygląda na duży ucisk w kręgosłupie, jednak na zdjęciu tego nie widać. Nie wiem, co mam robić. Noga jest niewładna już 9 miesięcy i nie ma żadnej poprawy. Dodam też, że ostatnio zauważyłam, że coś się zaczyna dziać złego z tą druga nogą. Pomimo rehabilitacji strasznie mi chudnie i słabnie, zaczyna mi drętwieć. Do tego boli mnie już cały kręgosłup, ledwo się ruszam. Na początku chodziłam o kulach, ale lekarze mi zabronili. Mam tylko leżeć, ale co dalej? Przecież całe życie nie będę leżeć! Mam dosyć tego wszystkiego! Chcę chodzić! Bardzo proszę o pomoc, co to może byc? Czy powinnam zrobić ponowny rezonans (tamten był robiony kilka miesięcy temu, ale dużo się od tego czasu zmieniło)? Czy mam zrobić rezonans całego kręgosłupa? BŁAGAM, niech ktoś mi pomoże!;( Lekarze ze szpitala, w którym byłam operowana, wszystkiego się wypierają, mówią, że to jest na tle psychogennym albo że coś już musiało być wcześniej. Ja nawet byłam u psychiatry i u psychologów, ale oni twierdzą, że to nie tu leży problem, że nie widzą żadnych odchyłów. Ja naprawdę nie udaję, jak niektórzy sądzą. Tak bardzo chciałabym wreszcie chodzić:( Ciągle tylko jeżdźę od jednego lekarza do drugiego, od szpitala do szpitala, ciągle turnusy rehabilitacyjne, ale to nie pomaga! A ból jest coraz gorszy. Rehabilitanci wielu ćwiczeń nie mogą mi robić, bo one wywołuja straszny ból. Żadnych prądów też nie mogą robić, bo mam zaburzenia czucia. Muszę też dodać, bo to może być ważne, że raz przy takim zabiegu zostałam oparzona, ponieważ nic nie czułam i rana zrobiła się właśnie na tej prawej nodze i lędźwiach, i po jakimś czasie na lędźwiach już nie było śladu, chociaż rana była większa, a na tej nodze od ponad miesiąca utrzymuje się rana (nie chce się zagoić). Czy to wszystko jest spowodowane jakimiś zmianami w kręgosłupie czy może... Czy może mogło dojśc do uszkodzenia nerwu? Czy chirurg podczas tej operacji mógł mi go uszkodzić? Czekam na odpowiedź i z góry za nia dziękuję!

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Poczucie samotności i niezadowolenia

Jestem 34-letnią kobietą. Jedenaście miesięcy temu urodziłam piękną, zdrową córeczkę. Mam kochającego męża, którego sama bardzo kocham. Z jednej strony wydaje mi się, że jestem szczęśliwa, a z drugiej, że bardzo nieszczęśliwa. To część problemu – sama nie bardzo wiem,...

Jestem 34-letnią kobietą. Jedenaście miesięcy temu urodziłam piękną, zdrową córeczkę. Mam kochającego męża, którego sama bardzo kocham. Z jednej strony wydaje mi się, że jestem szczęśliwa, a z drugiej, że bardzo nieszczęśliwa. To część problemu – sama nie bardzo wiem, co czuję. Dokucza mi samotność, bo mieszkamy za granicą, z dala od naszych rodzin. Niby mam tu wielu znajomych, ale nie chce mi się z nimi utrzymywać kontaktu. Wolę siedzieć sama z dzieckiem w domu. Z drugiej strony czasami wydaje mi się, że "dziczeję" z braku kontaktu z innymi ludźmi. Stale czuję się zmęczona, brak mi apetytu, źle sypiam, wielokrotnie budzę się w nocy, choć córeczka przesypia całe noce, więc nie muszę do niej wstawać. Łatwo się niecierpliwię, choć bardzo, bardzo kocham moją maleńką. Każde zniecierpliwienie wzbudza we mnie poczucie winy. Jak już wspomniałam, bardzo kocham męża, ale w ogóle nie mam ochoty na seks. Niby bym chciała, ale nie mogę się przemóc. To też wzbudza we mnie poczucie winy. Nie wiem, czy to ma jakieś znaczenie, ale dodam, że stosuję jednoskładnikową pigułkę antykoncepcyjną. Zdarzają się dni, kiedy mam więcej energii, ale bardzo rzadko. Głównie mam wrażenie, że nic nie ma sensu, dni przelatują mi przez palce, nic mi się nie chce, obowiązki wykonuję mechanicznie. Bardzo się martwię, że ranię męża, ale nie jestem w stanie sobie ze sobą poradzić. Bardzo proszę o opinię. Czy powinnam się udać do lekarza? I do jakiego? Psychologa, psychiatry? Z góry dziękuję za pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Myślę o śmierci

Witam serdecznie. Właściwie nie wiem, od czego zacząć... Wydawało mi się, że jestem normalną osobą, a jednak jest inaczej. Mam 32 lata i zrozumiałam, że myśli o samobójstwie i śmierci stały się moją codziennością. Ciągle myślę, że mojemu mężowi i...

Witam serdecznie. Właściwie nie wiem, od czego zacząć... Wydawało mi się, że jestem normalną osobą, a jednak jest inaczej. Mam 32 lata i zrozumiałam, że myśli o samobójstwie i śmierci stały się moją codziennością. Ciągle myślę, że mojemu mężowi i dzieciom będzie lepiej beze mnie. Z mężem jesteśmy prawie 3 lata po ślubie, w grudniu wyprowadził się z domu do rodziców, nie mógł już znieść moich złych stanów zachowania. Byłam zazdrosna o wszystko, kontrolowałam jego każdy ruch, każdy SMS w telefonie itd. Miałam do niego pretensję o to, co np. wydarzyło się w ciągu dnia, obwiniałam go o wszystko, a teraz, teraz nie umiem żyć. W całym moim nędznym życiu był jedyną osobą, która pokazała mi, że komuś na mnie zależy, że mnie kocha. Dlaczego tak się dzieje ze mną? Rodzice mnie nie chcieli, oddali, wychowywała mnie osoba, która nazywała się babcią, a tak naprawdę zgotowała mi piekło na ziemi. Czy moje życie już na starcie musiało być skazane na niepowodzenia? Bardzo bym chciała zacząć życie z mężem od nowa, bez porażek i gniewu, umiejąc rozmawiać i zwierzać mu się, gdy mi źle... On przyjeżdza do domu, a ja tylko płaczę, zalewam się łzami, a potem się dołuję i tak w kółko. Mamy 2 dzieci, córkę i synka. Czy naprawdę nie będzie im lepiej beze mnie, niż z taką osobą - wariatką? Napisałam tu, ponieważ szukam i potrzebuję pomocy. Boję się, że sama po prostu nie dam rady i skończę z tym życiem... a może warto? Pewnie nikt nie zauważy, że mnie nie ma, nikt o mnie nie wspomni...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Jak sobie poradzić z depresją?

Witam, mam 28 lat i od półtora roku cierpię na depresję. Na początku było bardzo ciężko, miałem lęki, bałem się kontaktu z ludźmi. Od prawie roku przyjmuję lek - jest naprawdę bardzo duża poprawa, tak jakby prawie wszystko mi przeszło,...

Witam, mam 28 lat i od półtora roku cierpię na depresję. Na początku było bardzo ciężko, miałem lęki, bałem się kontaktu z ludźmi. Od prawie roku przyjmuję lek - jest naprawdę bardzo duża poprawa, tak jakby prawie wszystko mi przeszło, tylko czasami mam nawroty lęków. Mówiłem to swemu lekarzowi, ale powiedział, że to przejdzie z czasem. Depresji dostałem wydaje mi się od sterydów, nie brałem ich dużo, bo od razu nie spodobały mi się efekty, więc je odstawiłem. Czy powinienem jakoś to inaczej leczyć, czy w ogóle kiedyś mi to przejdzie na dobre???

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Lekarze twierdzą, że to nerwica, ale czy na pewno?

Mam pytanie, mam 21 lat. Od kwietnia tamtego roku zaczęłam się gorzej czuć (bóle głowy, często mi słabo było, takie uczucie ciepła idące do głowy). W październiku, jak ja to nazywam, pierwszy atak miałam. Jadąć autem, nagle zrobiło mi się...

Mam pytanie, mam 21 lat. Od kwietnia tamtego roku zaczęłam się gorzej czuć (bóle głowy, często mi słabo było, takie uczucie ciepła idące do głowy). W październiku, jak ja to nazywam, pierwszy atak miałam. Jadąć autem, nagle zrobiło mi się dziwnie uczucie pieczenia w rękach, jak bym była poparzona, uczucie takiego chłodu idącego w stronę głowy, szyi, kręgosłupa i klatce piersiowej. Dziwnie w głowie od razu mi się zrobiło, słabo, zaczęłam się trząść najpierw od środka, a potem cała się zaczęłam trząść. Potem miewałam takie ataki raz na miesiąc, tylko, że teraz nie mam uczucia zimna, tylko teraz mam uczucie ciepła w klatce piersiowej, uszy strasznie mnie pieką końcówki mam takie czerwone. Takie uczucie ogólnie tylko mam na klatce piersiowej, czasami na kręgosłupie, dodatkowo tak od razu mi się dziwnie w głowie robi, słabo się czuję, serce mi zaczyna bić, jakby miało mi wyskoczyć, czasami czuję ból w klatce piersiowej (takie ukucia),drętwienie rąk, ogólnie słabość. Teraz takie objawy mam czasami kilka razy dziennie po 9 razy. Teraz akurat po wynikach rezonansu magnetycznego głowy i kręgosłupa się uspokoiło, bo już tydzień nie mam objawów, a jak mi się zaczyna, to staram się nie myśleć o tym, zajmuję się czymś, żeby tylko nie myśleć i przechodzi. Byłam u wielu lekarzy. Jeden neurolog stwierdził, że od 20 lat nie widział tak znerwicowanej osoby (nie wierzyłam mu, bo byłam jakoś w sierpniu, a pierwszy taki atak miałam w październiku, i sobie myślałam, ja znerwicowana, nie). Niedawno byłam u neurologa, wypisał mi skierowanie na badania, właśnie rezonansu głowy, kręgosłupa szyjnego (wyniki wyszły OK, głowy - w granicach normy, a kręgosłupa - lordoza, przepuklina krążka miedzykręgowego w fazie protrusio, uciskający worek oponowy)(robiłam też EKG serca i mam dobre, badanie krwi - mam wysoki cholesterol). Dodam, że byłam u innego neurologa, też potwierdził nerwicę, że bardzo jestem osobą znerwicowaną. Moje pytanie jest takie: który z lekarzy może mi wskazać, jaka to nerwica, bo różne są objawy nerwic. Chodzę do psychologa, byłam już 4 razy, jak na razie nie daje efektów. Ale sama próbuję walczyć z tym. Czasem jest ciężko i to bardzo ciężko (ale doszłam do wniosku, że jak sama sobie nie pomogę, to nikt mi nie będzie wstanie pomóc). Bardzo bym chciała się wyleczyć, ale czasami nie wiem, jak mam się zabrać do tego, do kogo mam pójść. Zastanawiam się, czy to rzeczywiście nerwica. Bo lekarze twierdzą, że to tak, ale nie powiedzą mi jaka to nerwica .

odpowiada 2 ekspertów:
 Paulina Witek
Paulina Witek
Lek. Jerzy Bajko
Lek. Jerzy Bajko

Jak pokonać bezsenność?

Witam, mam 19 lat i od jakiegoś czasu problem z bezsennością. Zaczęło się od tego, gdy w wieku 17 lat próbowałam zasnąć i w momencie, gdy już zasypiałam, robiło mi się strasznie duszno. Działo to się zazwyczaj po sytuacjach, gdy...

Witam, mam 19 lat i od jakiegoś czasu problem z bezsennością. Zaczęło się od tego, gdy w wieku 17 lat próbowałam zasnąć i w momencie, gdy już zasypiałam, robiło mi się strasznie duszno. Działo to się zazwyczaj po sytuacjach, gdy byłam w jakimś zadymionym pomieszczeniu i stwierdzono u mnie alergię na dym tytoniowy, zażywałam leki i problem po ok. roku zniknął. Ostatnio z kolei, nawet gdy wszystko jest ok, mam problemy z zaśnięciem, zazwyczaj to zaczyna się, gdy zarwę jedną nockę, potem następnej mam przerażające myśli, że jak dziś nie usnę, to niebawem umrę z wyczerpania... I wychodzi na to, że śpię max. 4 godziny dziennie, terroryzowana wcześniej negatywnymi myślami przed zaśnięciem. A gdy jestem już naprawdę wyczerpana, wtedy dochodzą duszności, ból serca, pieczenie w klatce piersiowej... Naprawdę, nie mam już sił, jestem pogodną dziewczyną i staram się aktywnie przeżyć życie, a takie przykre sytuacje sprawiają, że powoli wpadam w depresję. Pewnie dużo osób zadało takie pytanie, ale ja także chcę wiedzieć, czy możliwa jest taka śmierć? Czy mimo wszystko, w pewnym momencie, organizm potrafi się wyłączyć mimo wszystko? Z góry dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Problemy z trzęsącymi się rękoma

Mam 22 lata (kobieta). Od kilku lat mam duże problemy z trzęsącymi się rękoma. Jeszcze jakiś czas temu było to do zniesienia, jednak obecnie przekształciło się to w drżenie całego ciała (od nóg po głowę). Problem ten pojawia się głównie...

Mam 22 lata (kobieta). Od kilku lat mam duże problemy z trzęsącymi się rękoma. Jeszcze jakiś czas temu było to do zniesienia, jednak obecnie przekształciło się to w drżenie całego ciała (od nóg po głowę). Problem ten pojawia się głównie podczas wystąpień publicznych, ustnych odpowiedziach, a nawet podczas rozmów telefonicznych (nawet gdy jestem sama w pomieszczeniu). Towarzyszy temu niemiarowe bicie serca, tak jakby ucisk w klatce piersiowej i suchość w ustach. Kilka lat temu cierpiałam na silne bóle głowy, które obecnie nie występują tak często jak kiedyś, jednakże wciąż są silne i dokuczliwe. W związku z rękoma byłam wysyłana na badania krwi, które wykazały niedobór żelaza, już uzupełniony. Przyjmowałam także magnez i potas. Niestety, wszystko na nic. Ręce jak "latały", tak "latają". Czasami dopadają mnie straszne lęki, a wtedy zaczyna robić mi się niedobrze, kilka razy takie sytuacje kończyły się "bezpodstawnym" wymiotowaniem. Również od kilku lat mam stale obniżoną temperaturę ciała (waha się w granicach 35,8-36,5). Ponadto mam taką "nadpobudliwość ruchową", cały czas muszę chodzić, robić coś rękoma, coś skrobnąć, ruszyć, dotknąć itp. Raz na jakiś czas przyjmuję ziołowe tabletki uspokajające, po których nie zauważyłam jakiejś wielkiej różnicy. Dodam jeszcze, iż jestem osobą okropnie nerwową, denerwują mnie najdrobniejsze rzeczy. Pozdrawiam. Będę wdzięczna chociażby za drobną podpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Na co może być chory mój brat?

Od 1,5 tygodnia mojego 22-letniego brata bardzo boli głowa, a nigdy wcześniej nie bolała, od kilku dni nic nie je, bo wymiotuje. Byliśmy na badaniu dna oka, wyszło dobrze. W szpitalu zrobili mu tomografię komputerową głowy i wyszły jakieś niepokojące zmiany. Co to może być?
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Gdzie mogę uzyskać pomoc?

Witam, choruję na depresję od prawie trzech lat. Ponad pół roku temu straciłem pracę. Później otrzymywałem zasiłek dla bezrobotnych i było w sumie wszystko w porządku, bo było mnie stać na leki. A teraz czuję się fatalnie, bo nie...

Witam, choruję na depresję od prawie trzech lat. Ponad pół roku temu straciłem pracę. Później otrzymywałem zasiłek dla bezrobotnych i było w sumie wszystko w porządku, bo było mnie stać na leki. A teraz czuję się fatalnie, bo nie biorę leków, bo nie mam na nie pieniędzy. Nie poszedłem ostatnio na wizytę do lekarza, gdyż uznałem, że nie ma to sensu, bo i tak nie wykupię sobie leków, a sama rozmowa z lekarzem mi przecież nie pomoże. A na dodatek brak pieniędzy to nie jedyny problem w moim życiu. I nie ukrywam, że moja sytuacja do ciekawych nie należy. Gdzie mogę uzyskać pomoc?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Jak pomóc osobie z depresją i problemem alkoholowym męża?

Moja ciocia ma czworo dzieci w wieku 2, 5, 6, 8 lat. Jej mąż wiecznie jest w pracy. Nie pomaga jej przy dzieciach ani w domu. W dodatku jest hazardzistą, gra na automatach. Dodam do tego, że jest agresywny i...

Moja ciocia ma czworo dzieci w wieku 2, 5, 6, 8 lat. Jej mąż wiecznie jest w pracy. Nie pomaga jej przy dzieciach ani w domu. W dodatku jest hazardzistą, gra na automatach. Dodam do tego, że jest agresywny i często wraca do domu pod wpływem alkoholu. Dom traktuje jak hotel, a żona i dzieci go nie obchodzą. Często dzieci nie miałyby co jeść, gdyby nie pomoc rodziny. W dodatku dzieci są chore, mają wady serca, a najstarszy syn ma padaczkę i bardzo słabo się uczy, wymaga specjalnej opieki. W domu często są awantury, których świadkami są dzieci. Ta sytuacja sprawiła, że ciocia się załamała. A mianowicie: nic jej się nie chce, zrobi coś jak już musi. Najchętniej czas spędza poza domem, przesiaduje całymi dniami u rodziny. Ciągle mówi, że jest chora, że w głowie jej się kręci, że ją dusi w klatce piersiowej, że nie ma siły, że jej niedobrze i wszystko ją boli. Badania miała robione nie raz już i nie wykazały żadnej choroby. Ja podejrzewam, że ma depresję. Często mówi, że już ma dosyć tego życia, że najlepiej się powiesić. Była u psychologa, dał jej leki, które powodowały, że była senna i zasypiała, a dzieci zostawały bez opieki, dlatego przestała je brać. Lekarz mówi, że musi jej pomóc mąż, że musi się zmienić w stosunku do niej, ale jego ona nie obchodzi i nie pomaga jej w niczym. Ciocia często płacze, nigdy się nie uśmiecha. A co najgorsze, nie chce rozstać się z mężem, co by, moim zdaniem, jej pomogło. Cała rodzina nie wie, co ma robić. Dzieci są źle wychowane, psocą, nie słuchają się nikogo, są po prostu niegrzeczne. Jak jej pomóc? Co jej doradzić?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Czy mam depresję i czy powinnam udać się do psychologa?

Witam! Mam 23 lata i mam wrażenie, że coś jest nie tak, a przede wszystkim trwa to za długo. Bo już kilka miesięcy od ukończenia studiów, ponieważ nie mogę znaleźć pracy, nie udaje mi się zdać egzaminu na prawo...

Witam! Mam 23 lata i mam wrażenie, że coś jest nie tak, a przede wszystkim trwa to za długo. Bo już kilka miesięcy od ukończenia studiów, ponieważ nie mogę znaleźć pracy, nie udaje mi się zdać egzaminu na prawo jazdy, mam problemy finansowe i w związku. Mam ogromne poczucie pustki i samotności, ponieważ nie mam oparcia w rodzicach, a mój partner nie rozumie mnie, niestety. Pomijając codzienne problemy, mam kłopoty w podejmowaniu nawet najłatwiejszych decyzji, nic mnie nie cieszy, mam wrażenie, że działam schematycznie i wypełniam obowiązki, aby inni widzieli, że jest dobrze, natomiast gdybym mogła, to bym całymi dniami siedziała sama w domu i nigdzie nie wychodziła. Nie mam ochoty nawet na spotkania z osobami mi bliskimi, z reguły są to wymuszone spotkania i coraz częściej muszę udawać, że jestem szczęśliwa, bo zaraz każdy pyta, co się stało? A właśnie nic się nie stało, to mój stały stan, szczególnie, gdy jestem sama. O samobójstwie myślałam, ale wiem, że tego nie zrobię, ponieważ za bardzo się boję, i jednak mimo poczucia beznadziei, myślę o najbliższych, chociaż czasami myślę, że mieliby lepiej beze mnie. Jeśli z kimś zaczynam rozmawiać, to wiem, że myślą, że się użalam, więc już nikomu się nie żalę, i czuję zresztą, że nikt mnie nie rozumie. Ciągle towarzyszy mi smutek, żal i przygnębienie, a także dziwne poczucie winy. Postrzegam siebie jako życiowego nieudacznika, bez perspektyw na życie. To ciągłe uczucie rozbicia jest straszne. Pomaga mi trochę alkohol, tzn. wiem, że nie pomaga, ale chwilowo daje ukojenie. Jestem ciągle zmęczona, natomiast nie daję tego po sobie za bardzo poznać, więc wszystko sprowadza się do tego, że ciągle udaję. Nic mnie nie boli, jem jak już naprawdę jestem głodna, a jeśli chodzi o seks, to całkiem nieudana sfera mojego życia, więc jeszcze bardziej czuję się spięta i zdenerwowana. Do tego jestem płaczliwa i nie panuję nad sobą jak kiedyś. Mam bardzo niską samoocenę i w kontaktach międzyludzkich czuję się bardzo nieswojo.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Trudne wspomnienia

Witam! Mam na imię Ewa i jestem z Łodzi. Postanowiłam zwrócić się do Państwa z problemem, z którym borykam się już od kilku miesięcy, a mianowicie coraz częściej popadam w stany depresyjne i mam problemy ze swoimi emocjami (staje się...

Witam! Mam na imię Ewa i jestem z Łodzi. Postanowiłam zwrócić się do Państwa z problemem, z którym borykam się już od kilku miesięcy, a mianowicie coraz częściej popadam w stany depresyjne i mam problemy ze swoimi emocjami (staje się coraz bardziej rozdrażniona i agresywna!). Nie umiem wyjść z poczucia krzywdy i bezsilności. Mam wrażenie, że trwanie w urazie zawładnęło mną zupełnie, pozbawiając radości życia. Dotychczas zawsze bagatelizowałam i spychałam niechciane myśli i negatywne emocje. Jednak poważniejsze problemy zaczęłam zauważać już jakieś 2 lata temu, a teraz wszystko się nasiliło... Wciąż próbuję odsunąć od siebie bezsensowne, uporczywie i dokuczliwe myśli, nad którymi nie mogę zapanować (jeżeli spróbuje się im przeciwstawić, nie przynosi to żadnego efektu, jeśli im ulegnę, pogłębia się jeszcze bardziej moje złe samopoczucie oraz nasila złość). Złe samopoczucie nasiliło się po przypadkowym spotkaniu znienawidzonych przeze mnie koleżanek ze szkoły średniej. Od tej pory cały czas czuję rozdrażnienie, czuję się słaba i smutna. Niby niepozorny kontakt skończył się dla mnie chandrą i bólem głowy. Znów odżyły we mnie spychane dotąd, negatywne emocje. Cały czas unikam kontaktów z tymi ludźmi, nie przyznaje się do nich (przecież wyrządzili tyle krzywdy mnie i innym ludziom). Bardzo duży uraz i niesmak został mi po szkole średniej, która stanowiła siedlisko chamstwa, głupoty, zawiści, intryg, fałszu i obłudy. Miałam bardzo podłych, bezwartościowych ludzi w klasie, na samą myśl o nich czuje rozdrażnienie, spadek nastroju i paraliżującą niemoc. Obracałam się z egoistami, ludźmi bez serca, osobami, które nie mają współczucia i zrozumienia dla innych.. Od tego czasu zaczęły się moje natręctwa i nie potrafię sobie z nimi poradzić do dziś. Cały czas odchorowuje te rany z przeszłości, chciałabym się uwolnić, "wyczyścić" z przeszłości, uzdrowić siebie. Te emocje nadal są tak świeże, jakby to miało miejsce wczoraj. Mam do siebie żal, czujęe się słaba. Czuję, że wszystko przez tych wstrętnych, wścibskich, zawistnych, okrutnych ludzi, którzy utrudniali życie mnie i innym, chcąc zgnębić, zniszczyć, doprowadzić do myśli samobójczych, depresji lub wykolejenia, bo tak miło było im popatrzeć na porażki, zły koniec i upadek innych... tylko, aby komuś dokuczyć, dopiec, ośmieszyć, upokorzyć, oczernić, zniszczyć... Nie jestem w stanie tego odeprzeć, moje myśli ciągle krążą wokół przeszłości. Czuję, że pozbawia mnie to coraz bardziej radości życia i siły, prześladuje.. Nie potrafię sobie tego wytłumaczyć. Nie przeżywałam jeszcze czegoś podobnego. Za wysoką cenę, za to płacę. Mam ochotę wyrównać straty. Coraz częściej myślę o skrzywdzeniu tych osób.. Bardzo chciałabym z tym walczyć, przestać się dręczyć. Ale sama obecność ich w moich myślach pozbawia mnie energii życiowej. Czuję osłabienie i brak motywacji. Cały czas czuję napięcie i wewnętrzny niepokój. Coraz bardziej izoluję się od otoczenia, nie spotykam się ze znajomymi, nie mam ochoty żyć. Dziwi mnie, że tacy ludzie nie ponoszą kary za swoje winy. Przy tym wszystkim obwiniam się za wszystko, co złe, o swoje porażki i o to, że nie umiem sobie pomóc. Miotam się strasznie. Moja dusza cierpi - ciało też. Chciałabym zacząć żyć, znów cieszyć się z przyjaźni, miłości, wyjazdów... Mam dobrą pracę, ale nie potrafię skupić się na codziennych obowiązkach. Czuję dręczące napięcie psychiczne, wewnętrzny niepokój, jestem rozdrażniona i smutna. To zaczyna odbijać się też na moich kontaktach z bliskimi. Dlaczego dopadła mnie taka bezsilność? Analizowałam to, dlaczego na mnie to trafiło. Nie chcę, aby to zawładnęło mną zupełnie, chce się uwolnić. Mam bardzo duże poczucie winy, że jestem osobą słabą, wrażliwą, podatną na wpływ i manipulacje, nie potrafię tego odeprzeć. Nie potrafię się odciąć od tych toksycznych, destrukcyjnych ludzi. Nie chcę się temu poddać! Nie znajduje odpowiedzi na dręczące mnie pytania, jak się przed tym bronić, dlaczego ludzie są tacy źli, zepsuci, po co oni w ogóle żyją ? Nie wiem jak przezwyciężyć w sobie ten stan rzeczy. Mam nadzieję, że kiedyś coś się zmieni. Chciałabym, żeby się zmieniło.. Nie wiem, co mam robić, albo przynajmniej jak zapomnieć. Bardzo proszę o radę. Ewa. Pozdrawiam Państwa serdecznie!

Depresja chłopaka... Co poradzić?

Witam! Mam 18 lat. Od ponad 11 miesięcy mam chłopaka. Na początku naszej znajomości uprzedził mnie, że jest chory na laterogenię i w związku z tym ma asymetrię twarzy. On bardzo przywiązuje wagę do swojego wizerunku, więc to dla...

Witam! Mam 18 lat. Od ponad 11 miesięcy mam chłopaka. Na początku naszej znajomości uprzedził mnie, że jest chory na laterogenię i w związku z tym ma asymetrię twarzy. On bardzo przywiązuje wagę do swojego wizerunku, więc to dla niego istny koszmar, w szkole nawet boi się, że ludzie się na niego dziwnie patrzą, choć sama wada jest mało zauważalna, nie patrzy nawet w lustro. W wakacje będzie miał operację. Na początku wszystko było między nami OK - był dla mnie kochający, czuły itp. Jednak z dnia na dzień jest coraz gorzej, nie interesuje się mną, mało rozmawiamy, ma zły humor i się wyżywa na mnie, izoluje się ode mnie i od innych. Mówi, że mu teraz ciężko i że jak będzie już po operacji, to "wróci do siebie". Nie ukrywam, że mi samej z tym ciężko, bo o cokolwiek go nie spytam, wygląda, jakby mnie lekceważył. Mówi jednak, że mnie kocha, ale potem mówi, że on nie wie, czy jest gotowy do związku (też ma 18 lat), choć przecież jeszcze parę miesięcy temu wspominał nawet o ślubie, a jest to człowiek porządny, spokojny i stały w uczuciach. Boję się właśnie, że to jego zachowanie względem mnie nie dotyczy tylko depresji, ale też tego, że się mną znudził, czy coś w tym rodzaju, on jednak zaprzecza, gdy pytam go otwarcie. Chciałabym mu pomóc, ale on od dziecka był wychowywany na pustelnika, egoistę i zamkniętego w sobie człowieka, jak mu smutno, wszystko go denerwuje. Dodam jeszcze, że on ogólnie ma dość trudny dla mnie do zrozumienia charakter... ma może coś jak nerwicę natręctw? Ciągle myje ręce, bo boi się zarazków, myje włosy parę razy, bardzo dba o porządek i higienę, aż do przesady... mocno dba o swoją własność, nie stawia nic na półce, bo się boi, że mu się na komputer zawali, nie mogę się często do niego przytulić nawet, bo jest zmęczony albo czuje wewnętrzny dyskomfort. Od paru miesięcy ma problemy z okazywaniem uczuć, nawet pocałować mnie nie chce, chyba że z konieczności, nie mówi też, że mnie kocha. Co mogłabym zrobić? I czy jego zachowanie rzeczywiście wynika z tego, że już nie darzy mnie uczuciem? Dodam jeszcze, że boję się, że on po tej operacji faktycznie się nie zmieni co do postępowania ze mną, że już będzie taki zawsze... a przecież nie był taki. Dziś mi powiedział, że nie wie, czy mnie kocha... że nie wie, czy nie byłoby mu lepiej samemu. Mówi, że ma mieszane uczucia i nie umie sobie wszystkiego poukładać. A jeszcze wczoraj mówił, że kocha... Czy to też ma związek z jego depresją?

W teście same odpowiedzi d, czyli depresja. Co dalej?

Witam, mam na imię Emilia, rozwiązałam test na tej stronie internetowej: "Czy mam depresję?". Uzyskałam maksymalną liczbę punktów, tzn. na każde z 9 pytań odpowiedziałam d, czyli po 3 punkty. Zapewne mam depresję i w sumie się nie dziwię, ale...

Witam, mam na imię Emilia, rozwiązałam test na tej stronie internetowej: "Czy mam depresję?". Uzyskałam maksymalną liczbę punktów, tzn. na każde z 9 pytań odpowiedziałam d, czyli po 3 punkty. Zapewne mam depresję i w sumie się nie dziwię, ale nie bardzo wiem, co dalej, i szczerze mówiąc, nie mam chęci na żadne leczenie, a zwłaszcza na tabletki antydepresyjne. Proszę o pomoc i z góry serdecznie dziękuję. Pozdrawiam, Emilia

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Mam ochotę pożegnać się z tym światem

Mam 18 lat i mam ochotę pożegnać się z tym światem. Nie chce mi się żyć, nie mam sił. Jest tyle czynników, które to powodują. Od kilku miesięcy mieszkam z mamą, bo odeszłyśmy od ojca. Myślałam, że kiedy to nastąpi,...

Mam 18 lat i mam ochotę pożegnać się z tym światem. Nie chce mi się żyć, nie mam sił. Jest tyle czynników, które to powodują. Od kilku miesięcy mieszkam z mamą, bo odeszłyśmy od ojca. Myślałam, że kiedy to nastąpi, to minie mi to wszystko, i tak było początkowo. Remonty nowego mieszkania, nowy pokój, meble. Ale po tych kilku miesiącach znowu to się dzieje ze mną. Nie chcę żyć. Może grzeszę, może będę za te myśli potępiona, ale nic na to nie poradzę. Czuję, że wszyscy się ode mnie odwracają. Boję się, że popadnę w alkoholizm jak ojciec. Boję się siebie, że będę taka jak on. Podobno mam dużo cech po nim. Znajomi - czuję, jakby mnie za plecami obgadywali. Nie wychodzę z nikim nigdzie, bo czuję, że nie chce mnie nikt. W szkole mi idzie coraz gorzej. Znów zaczynam wagarować. Nie chcę z łóżka wstawać. Płaczę często. Słucham muzyki i piszę wiersze, większość pesymistyczna. Mój chłopak mieszka na 2 końcu Polski i dziś przyszło mi do głowy, że chyba ma kogoś, bo jakoś chyba nie jest tak jak kiedyś, a jesteśmy 2 lata razem... Boję się, że w końcu coś sobie zrobię. W wieku 14 lat już miałam próbę samobójczą i jak widać, nieudaną. Boję się, że znowu to zrobię. Ale kiedy myślę, że mamę zostawię samą na świecie, to jeszcze większy dół mnie dopada. Nie wiem, co mam o sobie myśleć. Po prostu chcę umrzeć... Pomóżcie, bo nie daję rady...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Przygnębienie, pustka, brak radości, bóle mięśni. Czy to warto leczyć?

Dzień dobry! Zmagam się z następującymi objawami: nieustanne przygnębienie, bóle mięśni (bóle karku) – średnio co trzy dni, zmęczenie i ociężałość – codziennie, poważne problemy z pamięcią, niemożność koncentracji uwagi – setki myśli w głowie, a czasami pustka, brak radości...

Dzień dobry! Zmagam się z następującymi objawami: nieustanne przygnębienie, bóle mięśni (bóle karku) – średnio co trzy dni, zmęczenie i ociężałość – codziennie, poważne problemy z pamięcią, niemożność koncentracji uwagi – setki myśli w głowie, a czasami pustka, brak radości mimo tego, że jest się z czego cieszyć. Planuję ślub, a nie mam motywacji, siły, ochoty, żeby iść do sklepu kupić sukienkę ślubną – nie umiem się do tego zabrać. Ciężko mi zabrać się za wysyłanie zaproszeń, ustalanie listy gości itd. – wszystko stoi w miejscu. Do tego jestem skłonna do płaczu – co drugi dzień mam mokre oczy, brak mi energii i zadowolenia z życia. Mam problemy w kontaktach z ludźmi, czuję się brzydka i nieatrakcyjna, czuję, że wyglądam coraz gorzej przez mój nastrój. Rano nie mam siły wstać z łóżka i najchętniej nie wstawałabym do 11 – czy to można zaliczyć do zaburzeń snu? Mimo że śpię 10 godzin, wstaję jak z krzyża zdjęta i jestem przygnębiona. Apetyt mam prawidłowy, ale osłabione libido. Czuje się zagubiona i nie potrafię podejmować decyzji – nawet co do tego, jaki film chcę obejrzeć – mam z tym trudności. Mam "kamienną twarz", nie zauważam szczególnych oznak niepokoju, chociaż często jestem podenerwowana. Przy mojej przyjaciółce jednak uśmiecham się, potrafię się uśmiechać do ludzi, chociaż pewnie ktoś może powiedzieć, że uśmiech jest sztuczny czy wymuszony, ale ja w gruncie rzeczy jestem osobą pogodną, i uśmiech to mój naturalny odruch. Do tego zmuszam się, żeby pójść do kina, teatru czy potańczyć – w takim razie, czy to jest depresja, skoro mam na to siłę? Przyznam, że świadomość, że mam iść do kina jest ciężarem i myślę o tym, jak dam radę tam dojść, wysiedzieć na filmie, czy dam radę wrócić – ale jednak wychodzę, gotuję, spaceruję – nie lenię się. Czy w takim razie są to objawy depresji? Czy to minie samoistnie, czy raczej stres związany ze ślubem może ten stan pogłębić? Czy jest sens leczenia tego inaczej niż psychoterapią? Serdecznie proszę o odpowiedź. Dziękuję i pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Jak pomóc mężczyźnie, którego dosięgnęła głęboka apatia?

Witam, od trzech lat jestem w związku z fantastycznym Mężczyzną, jednak ostatnio coś się zaczyna psuć. Dokładniej rzecz biorąc, z Jego strony nasuwają się pewne wątpliwości, czy aby na pewno to jest to, czy to aby nie jest czasem przywiązanie...

Witam, od trzech lat jestem w związku z fantastycznym Mężczyzną, jednak ostatnio coś się zaczyna psuć. Dokładniej rzecz biorąc, z Jego strony nasuwają się pewne wątpliwości, czy aby na pewno to jest to, czy to aby nie jest czasem przywiązanie do drugiego człowieka i lęk przed byciem samemu. W tym miejscu muszę dodać, że jesteśmy dla siebie pierwszymi partnerami, poznaliśmy się w wieku 18-19 lat i od tamtej pory jesteśmy razem, więc w sumie faktycznie tak naprawdę nie wiemy (teoretycznie), jak to jest żyć bez Drugiego. Ale nie w tym tkwi problem. Otóż od pewnego czasu mój partner twierdzi, że już nic nie odczuwa, żadnej złości, zdenerwowania, zadowolenia, radości czy smutku. Nie widzi za bardzo sensu życia, które toczy z dnia na dzień. Jednym słowem, stał się bardzo apatyczny. Ja powiem szczerze, iż nie zauważyłam za bardzo zmiany w Jego zachowaniu, choć faktem jest, że nic nie dostrzec także się nie da, ale do czego zmierzam - od jakiegoś czasu, a dokładniej od września, zmuszeni jesteśmy do życia na odległość. Taki stan będzie się utrzymywał do czerwca, więc jeszcze przez jakiś okres. Warto dodać, że nie jest to nasza pierwsza próba, ponieważ przez pierwszy rok nasz związek również był na odległość, więc wydaje mi się, że to nie jest problemem. Przechodząc do rzeczy, Partner sam mi wyjawił, jaki stan go ogarnął, twierdząc, że utrzymuje się on już od dłuższego czasu, a On sam nie ma już siły udawać, że się stara w naszym związku i że w ogóle nie ma siły udawać, iż odczuwa w życiu jakiekolwiek emocje. Próbowałam nakłonić go na wspólną wizytę u psychologa, ale jak na razie bez większych rezultatów. Czytam bardzo dużo artykułów na temat apatii i wiem, że może się to przerodzić w depresję (jeżeli to już nie są początki tej choroby). Nigdzie nie ma odpowiedzi na pytanie, jak pomóc, kiedy nie ma bliskiej osoby obok. Oczywiście wie, że ma we mnie wsparcie duchowe i może na mnie liczyć, ale w momencie, kiedy dzieli nas ponad 300 km i widzimy się 2 razy w miesiącu, jest to trudne. Co zrobić, jak Mu pomóc? Częsty kontakt telefoniczny nie wchodzi w rachubę, ponieważ Go drażnią rozmowy o niczym. Bardzo proszę o pomoc. Pozdrawiam serdecznie, Bączek.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Zmęczenie, brak energii i chęci do życia oraz niska samoocena

Od roku... czuję się dziwnie. Czytam dużo na temat depresji... oto kilka objawów, które mnie męczą - smutek, przygnębienie, niemożność odczuwania radości, zmniejszenie zainteresowań, uczucie ciągłego zmęczenia, brak energii, trudności w koncentracji i zapamiętywaniu, poczucie beznadziejności, niska samoocena, dolegliwości bólowe...

Od roku... czuję się dziwnie. Czytam dużo na temat depresji... oto kilka objawów, które mnie męczą - smutek, przygnębienie, niemożność odczuwania radości, zmniejszenie zainteresowań, uczucie ciągłego zmęczenia, brak energii, trudności w koncentracji i zapamiętywaniu, poczucie beznadziejności, niska samoocena, dolegliwości bólowe (bóle głowy, brzucha, bóle w klatce piersiowej, nerwobóle) - przeważnie w zimie mnie to atakuje. Niestety, ale nie ma żadnej przyczyny... i myślałam nad depresją endogenną... nie wiem, czy zgłosić się do lekarza, czy poradzę sobie sama... proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki
Patronaty