Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Przemoc domowa: Pytania do specjalistów

Odejść, bo już się nie zmieni, czy coś ratować?

Witam, jestem z moim R ponad 5 lat, mamy dwóch chłopców 4 lata i 2 lata, od kiedy pamiętam u nas w rodzinie są spokojne dni i dni wojny. Wojnę robi nam R, potrafi zmieniać swoje zachowanie, swoje nastawienie do...

Witam, jestem z moim R ponad 5 lat, mamy dwóch chłopców 4 lata i 2 lata, od kiedy pamiętam u nas w rodzinie są spokojne dni i dni wojny. Wojnę robi nam R, potrafi zmieniać swoje zachowanie, swoje nastawienie do nas w trakcie sekundy, staje się innym człowiekiem - nie ma dla niego zahamowań, jak wpada w szal to nie panuje nad słowami, czynami… Sytuacja z dzisiaj: dzieci chciały żeby ubrać choinkę, starszy synek, 4-latek, prosił tatę kilka godzin, zanim ten zgodził się pójść z nim do piwnicy po choinkę, gdy już przynieśli drzewko najpierw zrobiła się awantura, że synek porozrywał niechcący lampki choinkowe, potem, że choinka jest krzywa. Potem dzieci zaczęły wieszać plastikowe bombki na choinkę - R pił w tym czasie piwo - raptem zaczął krzyczeć, żeby zdjęli te bombki, bo choinkę zaczyna się ubierać od światełek, jak ja chciałam stanąć w obronie dzieci to zerwał się z fotela, zaczął kopać choinkę, kopać bombki, dzieci plakaty, ja go prosiłam, żeby tak nie robił, zaczął wrzeszczeć do nas, przeklinać, epitetami nas obsypywać - dzieci bardzo się wystraszyły... To nie pierwszy raz - co jakiś czas tak się dzieje, takie zachowania u R są, zmienia się w jednej chwili, w większości razy jak wypije coś, ale przecież to nie jest usprawiedliwienie. Od sierpnia do listopada byłam na drugim końcu Polski u rodziców, tam dzieci się wyciszyły, uspokoiły, R dzwonił codziennie, tak tęsknił za dziećmi, a jak wróciłam to zaczęło się to samo... Dodam, że ja mam 31 lat, R 54, ma rozwód za sobą. Nie mam już siły, ile można znosić obelgi, wyzwiska, z naprawdę żadnych przyczyn? Co ja mam zrobić? Odejść, bo już się nie zmieni, czy coś ratować? Tylko jak? R na pewno się nie zgodzi na jakaś wizytę u specjalisty - wg niego to ja jestem inna, on jest najlepszy…

odpowiada 2 ekspertów:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Jak poradzić sobie z ojcem nadużywającym przemocy?

Mam problem z ojcem, dziś mnie złapał za tył szyi i popchnął. A o co? o to, że nie chciałam mu dać pilota do tv. I tak jest praktycznie codziennie - zawsze ja obrywam jak nie posprzątam po siostrze (4...

Mam problem z ojcem, dziś mnie złapał za tył szyi i popchnął. A o co? o to, że nie chciałam mu dać pilota do tv. I tak jest praktycznie codziennie - zawsze ja obrywam jak nie posprzątam po siostrze (4 lata). Jeśli przyniosę 3 ze szkoły to jest wielka awantura - "chyba zacznę cię bić, to będziesz miała same 5 ". Ostatnio jak mnie uderzył to zaczęłam płakać i krzyczeć, żeby mnie nie bił to on powiedział "jak cię pierdo*ne zaraz to wylecisz stad na zbity ryj". Kiedyś powiedział, że mi poprzecina skórę. Ja zaczęłam płakać, a na drugi dzień normalnie się do mnie odzywał tak jakby się nic nie stało. U niego oceny 4 się nie liczą, o nich nawet nie chce słyszeć. A ja i tak uważam, że źle się nie uczę, bo mam same 5, 4 i trochę 3. Nie mam samych 1, 2, 3. Nienawidzę go! Myśli, że mu wszystko wolno, bo jestem na jego utrzymaniu. Jeśli siostra bałagani to na nią nie krzyczy, a jak ja zostawię jakiś kubek, to zaraz awantura. Ja dostaję szału. Mój ojciec lubi sobie czasem wypić, ale nie jest alkoholikiem. Każde jego słowo wytrąca mnie z równowagi. Co mam zrobić? Mam 14 lat, za 4 lata mam ochotę się wyprowadzić, ale nie wiem, czy przez ten czas nie zwariuję.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Boję się, że ojczym-alkoholik w końcu mnie zabije. Gdzie to zgłosić?

Mam 18 lat. Mój ojczym jest alkoholikiem, znęca się psychicznie nad rodziną, sprawa już zostałam zgłoszona na policję, ale już za długo ta sprawa się ciągnie, ja już niekiedy nie umiem wytrzymać i nie wiem co mam ze...

Mam 18 lat. Mój ojczym jest alkoholikiem, znęca się psychicznie nad rodziną, sprawa już zostałam zgłoszona na policję, ale już za długo ta sprawa się ciągnie, ja już niekiedy nie umiem wytrzymać i nie wiem co mam ze sobą zrobić. Kiedy moja mama się z nim godzi, to ja powinnam być szczęśliwa, że w końcu się dogadali, ale jest przeciwnie - ja się wtedy nie umiem dogadać z mamą, bo wydaje mi się, że kiedy mama się z nim godzi, to mną się już wcale nie interesuje. Ale kiedy znowu są pokłóceni, to spędza ze mną aż za dużo czasu. Ja już nie umiem z nim wytrzymać ani dnia dłużej - kiedyś chciałam się otruć tabletkami, zjadłam wszystkie, które były w mieszkaniu, ale nic mi nie było. Nie umiem wytrzymać tego wyzywania od najgorszych i boję się, że mnie w końcu zabije. Kiedyś chciał mnie wyrzucić przez okno - w ostatniej chwili złapałam się parapetu. Kiedy zgłosiłam to też na policję - nic z tym nie zrobili. Gdzie mogę iść, żeby ta sprawa ruszyła szybciej? Proszę o odpowiedź, bo nie daję już sobie rady.  

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Jak poradzić sobie z problemami w domu?

Witam, Mam na imię Daria. Pisze po raz 3, ponieważ nic mi dalej nie pomaga, zero, a myśli mam takie same - zabić się i tyle. Moje myślenie doprowadza innych do szalu, w ogóle nie mogę się z matka dogadać...

Witam, Mam na imię Daria. Pisze po raz 3, ponieważ nic mi dalej nie pomaga, zero, a myśli mam takie same - zabić się i tyle. Moje myślenie doprowadza innych do szalu, w ogóle nie mogę się z matka dogadać - wyzywa mnie, drze się a na mnie, jest wobec mnie okropna, znęca się psychicznie, mówi mi niemiłe słowa, że jestem ciemna, pusta, że nic nie osiągnę, że jestem śmieciem, będę nikim - jest okropna. Jeszcze mam do tego złe myśli, popadłam w kompleksy, czuję się brzydka, niechciana, bardzo brakuje mi miłości od rodziców, zwłaszcza od mamy, bo tata mi ją daje. Nie bardzo mogę z tatą porozmawiać na takie tematy, bo on trzyma stronę mamy - myślę, że naprawdę któregoś dnia nie wytrzymam i to zrobię. W szkole miałam dobre oceny, a teraz jest bardzo źle. Nie do końca aż tak tragicznie, ale wiem, że jeśli będę miała dwie dwójki to będę mieć masakrę w domu. Mam nowego chłopaka, jest niby dobrze, dużo mi pomaga, ale myśl o byłym ciągle powraca, nie mogę się tego pozbyć, gdy go widzę - zbiera mi się a płacz, wspomnienia powracają i mam doła, gdy idę drogami, którędy z nim chodziłam to plącze jak małe dziecko. Gdy patrzę na jego dziewczynę zadaje sobie pytanie: dlaczego ja? dlaczego mnie zostawił dla niej? Sama nie wiem, nie umiem się tego pozbyć. Najgorsze, że chodzę z nim do szkoły - staram się, ale nie potrafię, wszystko jest takie skomplikowane. Nie wiem czemu, ale chciałabym mieć już dziecko, wiem, że mam dopiero prawie 17 lat, ale mam takie myśli jaką matką bym była, że tak fajnie mieć dziecko. Wiem, że dużo opieki nad nim, a rodzice by mnie z domu wyrzucili. Czasami myślę, że nikomu nie jestem potrzebna, że ja jestem tylko kłopotem którego się trzeba pozbyć, nawet w klasie czuje się nieswojo. Mam tam koleżanki, ale takie „o cześć, co tam” itp., jest dziwnie. Nie mam siły, nie wiem, nie chce już nic. To wszystko jest skomplikowane i dziwne. Chciałabym żeby było dobrze, żebym mogla się uśmiechać ze szczęścia, żebym już więcej nie płakała, żeby wszystko się ułożyło. Moje dzieciństwo to jeden wieki koszmar. Pamiętam tylko jak matka mnie biła. Teraz nie podniesie ręki, ale mnie wyzywa, najbardziej boli to, że mówi, że nie dziwię się, że cię ten Kamil zostawił dla innej - to naprawdę boli, czy ona nie zdaje sobie z tego sprawy, że tak bardzo mnie rani? Chcę sobie pomóc, ale nie umiem, płaczę po nocach, tnę się, czasami piję duże ilości alkoholu. Nie mam pojęcia co dalej. Kolejny dzień, kolejna męką. ;(

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mąż się nade mną znęca, a przy każdej kłótni porusza całą rodzinę telefonami - co robić?

Witam, Prawie wszędzie w sieci szukałam jakiegoś psychologa, z którym mogłabym się porozumieć. Mam wielki problem w małżeństwie, czuję, że mój mąż cierpi na zespół ADHD. Przed ślubem hamował swoje nerwy, teraz już nie - bywa okrutny,...

Witam, Prawie wszędzie w sieci szukałam jakiegoś psychologa, z którym mogłabym się porozumieć. Mam wielki problem w małżeństwie, czuję, że mój mąż cierpi na zespół ADHD. Przed ślubem hamował swoje nerwy, teraz już nie - bywa okrutny, krzyczy, czasem potrafi mnie uderzyć, poniża, można go wyprowadzić z równowagi byle czym. Wcześniej ignorowałam takie zachowanie, po prostu milczałam aż on się uspokoi, ale ileż można nie móc praktycznie wyrazić swojego zdania i czuć się zastraszonym? W końcu nie mogłam tego wytrzymać. Jak zaczął krzyczeć - ja na niego też, jak uderzył - ja oddałam. Mój mąż wpadł w jakiś szok, jak małe dziecko wszędzie po ludziach opowiada, że jestem dla niego podła, że biję go, znęcam się. Poruszył całą rodzinę, raz zdarzyło się, że zadzwonił na mnie na policję, bo próbowałam odebrać sobie życie, a raczej sama nie wiem po co chciałam to zrobić - chyba by pokazać mu do czego mnie doprowadza swoimi krzykami i brakiem do mnie szacunku, on jednak czuje, że jest całkowicie niewinny. Odczuwam, że ma problem ze sobą, ze swoim nerwami i ostatnio wyczytałam, że taka osoba może być w szoku gdy nagle ktoś zaczyna "stawiać" się jej nie zdając sobie sprawy, że sama do tego doprowadziła. Jego zachowanie jest nie do zniesienia, wręcz zrobił ze mnie jakiegoś tyrana :(:(. Jakiś czas temu, przed ślubem, rozmawialiśmy wspólnie z teściową o wojsku itd. - mąż powiedział wtedy, a raczej przyznał, że gdy był dzieckiem jego mama poszła na przedwczesną emeryturę, bo miał zespół ADHD, ale to tylko była taka fikcja, bo ta lekarz była jej znajomą. Po tym co u niego zaobserwowałam myślę, że oszukują mnie, że on naprawdę był chory, ale nadal jest jesteśmy razem 1,5 roku, 5 miesięcy po ślubie, a ja po prostu czuję się wykończona, mam go dosyć, a on robi z siebie ofiarę. By było dobrze powinnam w ogóle się nie odzywać. On ma 25 lat, ale przy każdej kłótni porusza całą rodzinę telefonami - dzwoni po mamę, tatę i wszystkich z mojej str., że jestem niedobra - to chore, nie wiem co on robi. Proszę, potrzebuję pomocy. Ciężkie jest życie z kimś takim. Myślę o rozwodzie - jak mogłabym udowodnić, że z mężem może być coś nie tak? On nie chce zgłosić się do lekarza, mówi, że jestem głupia, on nie ma ADHD i to ja powinnam się gdzieś udać. Proszę o pomoc. A, dodam jeszcze, że gdy rozmawiam z jego mamą ona wiecznie mówi: „Pawełka nie można denerwować, najlepiej się nie odzywać, on jest nerwowy”. Ja wtedy myślę (ja mam 20 lat), że on powoli mnie załamuje i czy ja mam mieć ciągle skołatane nerwy? Czuję jakbym nie miała męża, lecz samotnie wychowywała dziecko.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Rodzina znęca się nad moją mamą i bratem - jak im mogę pomóc?

Witam! Piszę do Państwa, bo sama nie mogę poradzić sobie z tym problemem. Tak strasznie żal mi mamy i mojego kilkunastoletniego brata. W domu oboje przechodzą piekło, a to za sprawą mojego ojca, jego ukochanej córeczki i zięcia. Siostra zajmuje...

Witam! Piszę do Państwa, bo sama nie mogę poradzić sobie z tym problemem. Tak strasznie żal mi mamy i mojego kilkunastoletniego brata. W domu oboje przechodzą piekło, a to za sprawą mojego ojca, jego ukochanej córeczki i zięcia.

Siostra zajmuje się ciągle sprawami mojej mamy, wtrąca się do wychowania mojego brata, zapominając o tym, że ma 2-letnie dziecko, któremu mało kiedy poświęca uwagę. I to właśnie nim powinna się zająć. Wtrąca się do wszystkiego i do wszystkich, nie wspominając już o sprawach finansowych. Poruszyła już nawet mojego męża i moich teściów. Swoimi teściami też próbowała zawładnąć, ale bezskutecznie. Jej mężulek szybko jej to wybił z głowy. Widocznie tak "mocno się kochają". Jest kompletnie zdemoralizowana, totalny degenerat. Ja mieszkam daleko i nic nie mogę z tym zrobić - przykro mi kiedy mama wypłakuje się do słuchawki. Oboje z bratem są roztrzęsieni. Siostra mieszka obok rodziców, w dodatku u nich pracuje. Myślę, że sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby ojciec "trzymał" stronę mamy i walnął pięścią w stół. Ale nie... wszystko co powie jego córeczka jest święte. Niejednokrotnie dochodzi do przemocy.

Ja z mamą i bratem jesteśmy dla całej tej Trójcy Świętej (ojciec, siostra, zięć) solą w oku dlatego, że trzymamy się razem. Wpadam do domu naprawdę rzadko, raz na miesiąc, na dwa. A sama płaczę do poduszki, bo jestem bezsilna. Nie wiem już co robić. Padały już tak przykre słowa w kierunku moim, a przede wszystkim mamy. Boję się o nią i o brata, bo nie wiem co przyniesie następny dzień. Szwagier też lubi wtrącić swoje 3 grosze. Wiem też, że cała ta sytuacja jest mu "na rękę". Odnoszę wrażenie, że chodzi im tylko o pieniądze. W myśl dewizy: "zarobić, ale się nie narobić", bo po co. Ojciec utrzyma. Są po prostu wyzuci z norm moralnych. Zastraszają mamę, boję się, nie wiem co mam z tym zrobić.

Jak pomóc mamie? Widzę, że ta kobieta jest z tym wszystkim sama, przyjmuje silne leki na nerwicę. Do tego dołożył się jeszcze alkoholizm ojca. Awantury są na porządku dziennym. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że za całe zło tego świata obwiniają mamę. Pochodzę z małej miejscowości, gdzie każdy wie wszystko o sobie. Myślę też, że ludzie się nawet domyślają tego co się dzieje. Brat nie może skupić się na nauce, żal mi go strasznie. Ojciec próbuje go nastawiać na mamę. Pod naporem córeczki grozi mamie eksmisją i nie tylko. Tak samo ciężko na to pracowała i pracuje. Gdzie oni mogą się udać. Boję się, że dojdzie do tragedii. Jak ich wszystkich "ukrócić"? Błagam, proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Co zrobić żeby mieć lepsze życie?

Mam pewien problem: moi rodzice bardzo często się kłócą, przez jakiś czas jest normalnie, ale później budzę się w nocy i słyszę ich awantury zazwyczaj o to, że mama przyjeżdża późno do domu i prowadzi auto pod wpływem alkoholu. W...

Mam pewien problem: moi rodzice bardzo często się kłócą, przez jakiś czas jest normalnie, ale później budzę się w nocy i słyszę ich awantury zazwyczaj o to, że mama przyjeżdża późno do domu i prowadzi auto pod wpływem alkoholu. W szkole idzie mi okropnie - z matmy uczę się na samych jedynkach, semestr już się kończy, a ja jeszcze nic nie mam poprawionego. Moja siostra jest strasznie wredna, nie mam sił się jej postawić, bo ona jest starsza i może zrobić mi krzywdę. Gdy kłócę się z nią wkracza mój tata i robi jej awantury, czasem dochodzi do rękoczynów - mam dość! Przestałam się uczyć, dbać o siebie, od 2 lat próbuję zmienić swoje życie, lecz nie potrafię - raz cięłam się nożyczkami tylko dla bólu, który mnie uspokaja. Nie chcę iść do psychologa, chcę sama wszystko załatwić, potrzebuję cennych rad, które zmienią moje życie. Błagam o pomoc - mam dopiero 15 lat, potrzebuję rodziny, w której mogę się kształcić i rozwijać. Chcę, aby było tak, jak jest w każdej rodzinie.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Co zrobić gdy matka wszczyna awantury i używa obelg wobec mnie i mojej córki?

Mam 36 lat i 10-letnią córkę. Od dwóch lat jestem po rozwodzie i mieszkam z moją matką. Płacę za mieszkanie regularnie czynsz i media w wysokości 2/3 wszystkich opłat, a sądownie po tacie mam przyznane połowę mieszkania, ponieważ rodzice byli...

Mam 36 lat i 10-letnią córkę. Od dwóch lat jestem po rozwodzie i mieszkam z moją matką. Płacę za mieszkanie regularnie czynsz i media w wysokości 2/3 wszystkich opłat, a sądownie po tacie mam przyznane połowę mieszkania, ponieważ rodzice byli po rozwodzie, a ja jestem jedyną córką.

Od 1,5 roku moja matka regularnie wtrąca się w moje życie. Wyzywa mnie, moich znajomych, córkę od najgorszych. Córka jest świadkiem obrzucania mnie błotem i używania rękoczynów wobec mnie. W zeszłym roku kopnęła mnie tak, że miałam krwiaka na udzie wielkości dłoni dorosłego mężczyzny. Zrobiłam obdukcję i zgłosiłam to dzielnicowemu. Ale od tamtej pory jest coraz gorzej. Napady wściekłości, posądzenia o cokolwiek są powodem do wszczynania awantur i używania rąk. Nie chcę dać się sprowokować, ale czuję, że moja cierpliwość i wytrzymałość się kończy. Córka nie wraca po szkole do domu tylko czeka, aż wrócę z pracy. Nie pomagają tłumaczenia, że chcemy spokojnie żyć. Wszystko ma za nic.

Co zrobić by choć troszkę mieć spokój? Gdzie i komu zgłosić taką sprawę? Policja zaoferowała mi tylko interwencję jeśli będzie dochodzić do awantur, ale każda taka interwencja doprowadza do lawiny oszczerstw, wyzwisk, a sąsiedzi patrzą na mnie jak na zbója, bo matka wszystko zwala na mnie, że to ja wykańczam ją psychicznie, tymczasem prawda jest inna.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Jak pomóc osobie nieletniej, nad która znęca się psychicznie rodzina?

Mój chłopak ma 16 lat, mieszka obecnie z matka i ojczymem, którzy nie dają mu żyć, znęcają się nad nim psychicznie. Ciągłe awantury w domu nie pozwalają mu normalnie funkcjonować. Dostaje alimenty od ojca, które matka wydaje na swojego...

Mój chłopak ma 16 lat, mieszka obecnie z matka i ojczymem, którzy nie dają mu żyć, znęcają się nad nim psychicznie. Ciągłe awantury w domu nie pozwalają mu normalnie funkcjonować. Dostaje alimenty od ojca, które matka wydaje na swojego faceta i trojkę młodszych dzieci (z 2 małżeństwa), a jemu nawet nie daje na bilety do szkoły - chłopak przez to musi codziennie chodzić po 27 km, bo nawet mu na busa nie daje. Już ma tego wszystkiego dosyć. Nie pozwalają mu wejść do kuchni ani do łazienki po 21., a dzisiaj się dowiedziałam, że matka go uderzyła po twarzy, wyrzuca go ciągle z domu, nie raz spał w jakimś starym aucie nakryty kocem :(. Raz już próbował sobie odebrać życie, boję się, że to się powtórzy. Co można zrobić w tej sprawie? Gdzie pójść, żeby uzyskać jakąś pomoc dla niego? On od rana do wieczora chodzi po mieście, bo w domu nie daje rady wytrzymać, a teraz nawet nie ma dokąd wracać, bo go wyrzucili :( i to tak zupełnie bez powodu. Proszę o pomoc! :(

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Czy to przemoc psychiczna?

Witam, Mam 20 lat. Mam problem i nie wiem jak sobie z nim poradzić. Opowiem wszystko od początku by przedstawić sytuację. W wieku niespełna 15 lat poznałam chłopaka, zakochana byłam po uszy, po ok. 7 miesiącach zaszłam w ciąże. Urodziłam... Witam, Mam 20 lat. Mam problem i nie wiem jak sobie z nim poradzić. Opowiem wszystko od początku by przedstawić sytuację. W wieku niespełna 15 lat poznałam chłopaka, zakochana byłam po uszy, po ok. 7 miesiącach zaszłam w ciąże. Urodziłam w wieku 16 lat. Wszystko było dobrze miedzy nami. Opiekował się, dbał o nas. Od razy po porodzie zamieszkaliśmy razem z jego mamą. Stosunki moje z moją rodzina były kiepskie, rodzice nie tolerowali mojego chłopaka. straciłam z nimi kontakt. Po jakimś czasie coś zaczęło się psuć miedzy nami. On zaczął mnie wyzywać, zdarzało się że mnie uderzył, nie mocno, ale tak, bym to poczuła. W wieku 19 lat znów zaszłam w ciąże. Wyprowadziliśmy się od jego mamy i zamieszkaliśmy razem (dodam, że dzieci nie uznał - w akcie urodzenie nie widnieje jako ojciec). On na wszystko zarabia, ja nie pracuję, skończyłam tylko gimnazjum. Jego zachowanie uległo zmianie na gorsze. Coraz częściej słyszałam obelgi w moją stronę. Zwrócenie mu uwagi doprowadzało do kłótni. Przestał mi pomagać przy dzieciach, w obowiązkach domowych. Wszystko było i nadal jest na mojej głowie. A jak go proszę o pomoc odmawia. Przy drugim dziecku nie zrobił nic. Czasem bierze go na ręce - tyle. Czasami mam wszystkiego dość i wybucham. Grożę, że odejdę, ale jestem od niego uzależniona w 100%. Nie mam gdzie pójść, za co dać dzieciom jeść. Wykorzystuje to, gdy mówię, że go zostawię mówi "i tak tego nie zrobisz, bo nie masz gdzie iść i za co żyć, musisz ze mną być". Czuję się tak beznadziejnie, bezradnie. Nie wiem czy wyzywanie, ubliżanie kwalifikuje się jako przemoc psychiczna. Chciałabym coś z tym zrobić, wynieść się od niego, uwolnić, ale nie wiem gdzie mogę pójść po pomoc :((
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Znęcanie psychiczne - co robić dalej?

  Witam, Mam 17 lat i nie umiem sobie poradzić sama ze sobą. W domu mama znęca się nade mną psychicznie. Ciągle słyszę, że się do niczego nie nadaję, że ona chce, żebym się już wyprowadziła, że żałuje, że...

  Witam, Mam 17 lat i nie umiem sobie poradzić sama ze sobą. W domu mama znęca się nade mną psychicznie. Ciągle słyszę, że się do niczego nie nadaję, że ona chce, żebym się już wyprowadziła, że żałuje, że mnie urodziła. Często wyraża się do mnie w sposób wulgarny i czasami używa również przemocy fizycznej. Gdy byłam młodsza groziła mi oddaniem do domu dziecka. Przeszłam kilka prób samobójczych, z których nic nie wyszło, bo dwa razy uratował mi życie mój chłopak, z którym jestem 3 miesiące, a wcześniejsze nie przyniosły żadnego rezultatu. Byłam ostatnio u psychologa, ale wyjścia, które mi zaproponował nie były w ogóle dobre. Nie mam się do kogo wyprowadzić ani żadnych innych wyjść też nie ma. Na interwencję i zabranie mnie na rok do domu dziecka też się nie zgadzam. I nie wiem co mam teraz robić…

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Jak mam pomóc siostrze?

Miałam sygnały już od dawna, że coś z moją siostra jest nie tak. Ale mając swoje życie wspierałam ją telefonicznie, czasem bywało, że interweniowałam osobiście. Pochodzimy z rodziny patologicznej. Moja siostra mieszka z Rodzicami, jest zagubiona w swoim świecie i...

Miałam sygnały już od dawna, że coś z moją siostra jest nie tak. Ale mając swoje życie wspierałam ją telefonicznie, czasem bywało, że interweniowałam osobiście. Pochodzimy z rodziny patologicznej. Moja siostra mieszka z Rodzicami, jest zagubiona w swoim świecie i sobie nie radzi w stosunku do mnie. Ja mam pracę, męża, dzieci i swój dom. Ona ma męża z Białorusi, pierwsze dziecko - ojciec nie znany, drugie z nim. Nie kocha jej, jest z nią, bo może być w Polsce. Każdy odmawiał jej małżeństwa z nim, ale ona myślała, że będzie lepiej. Wiem, że ją poniża, bo była kiedyś prostytutką, ale przestała - nie robiła tego by mieć pieniądze by przetrwać. Nasz ojciec wygnał ją z domu jak ja odeszłam i moja siostra starsza z domu. Mój ojciec to były tyran w rodzinie, teraz po 3 wylewie, matka alkoholiczka - żadnego przykładu nam nigdy nie dawała. Moja siostra ma pocięte ręce, mówi że brzydko odzywa się do dzieci, ruga, poniża, zastrasza, że w nocy je pozabija. Mówi, że się boi, że zrobi im krzywdę, płacze mi w telefonie, lecz krótko, zaraz się opanowuje. Ojca bije, Matkę też - nie panuje nad swoimi emocjami. Nienawidzi swego życia, jest zdolna skrzywdzić. Nie wiem co mam robić, nadużywa alkoholu. Poprosiła mnie o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska
Mgr Justyna Plucińska
Mgr Justyna Plucińska

Skomplikowane relacje z mamą - czy grozi mi depresja?

Mam na imię Anna i mam 21 lat. Moja krótka historia opierać się będzie na skomplikowanych relacjach z Mamą. Na początku chciałam napisać, że bardzo Ją kocham, ale już nie mam siły poddawać się temu wszystkiemu. Kiedy byłam dzieckiem...

Mam na imię Anna i mam 21 lat. Moja krótka historia opierać się będzie na skomplikowanych relacjach z Mamą. Na początku chciałam napisać, że bardzo Ją kocham, ale już nie mam siły poddawać się temu wszystkiemu. Kiedy byłam dzieckiem byłam maltretowana, nie zdawałam sobie sprawy z powagi sytuacji - przestępstwa jakiego dotykają się moi rodzice. Wtedy jako 5-letnia dziewczynka myślałam, że tak po prostu jest, ze wszyscy tak mają i nieważne ile masz lat - takie jest życie i musisz w nim trwać niezależnie od tego czy czujesz tego potrzebę. Byłam bita do 14. roku życia. Co sobie myślałam o dorosłych? „Mają fajne życie - nie wiedzą jak to boli, kiedy jest się bitym - chciałabym być dorosła”. W szkole podstawowej zawsze dostawałam nagrody za dobre wyniki w nauce - no tak, nieświadome dziecko. Bicie i awantury równały się rutynie w postaci codziennego jedzenia, spania, poruszania się. Nie byłam planowanym dzieckiem. Moja mama urodziła mnie kiedy miała 19 lat - nie spełniła przez to swoich marzeń. rzadko słyszałam kocham cię, przepraszam, a kiedy już się doczekałam - nie wierzyłam. Odwieczne zapewnienia - kocham cię znaczyły dla mnie tyle co nienawidzę, bo zaraz pokrywały się kolejnymi pretensjami o dwa okruszki na stole czy niedomkniętą szafkę w kuchni. Tata był zupełnie inny - kochany, spokojny, opanowany. Pracował całymi dniami, więc zajmowała się mną tylko mama. Rażący ciężar wewnętrznego strapienia w małym, młodym ciele dziecka utrzymywał się z upływem czasu potęgując wynikającą rozpacz i urazę do tego wszystkiego co mi się przydarzyło spod ręki osoby, którą kochałam. Dzisiaj mam 21 lat. Studiuję. Codziennie przez 21 lat są u mnie w domu awantury, zdarzały się sytuacje, kiedy cały pokój był zdemolowany, była u nas policja. Mama bez przerwy krzyczy - firana źle wisi, szafa jest niedomknięta, zegar stoi 2 cm za daleko. Usłyszałam kilka lat temu: „żałuję, ze Cię urodziłam”. Pewnie gdyby istniał uniwersalny czerwony guzik - po naciśnięciu którego zniknęłabym razem z tatą - na pewno by go przycisnęła. Do matury musiałam się uczyć z zatkanymi uszami - własnych myśli nie słyszałam- nikt się nie przejmował oprócz taty, tak minęła cała szkoła. Ze wszystkimi problemami zawsze radziłam sobie sama, kiedy mama widziała, że płaczę mówiła z wyrzutem - „znowu płaczesz?”. Chciałam się zabić. Brakuje mi mamy, boję się, że nawet jeśli będę mogła, nie będę czuła potrzeby bycia z nią. Codziennie wyżywa się na mnie za to, że tak zmarnowała sobie życie. A ja sama dzisiaj - pomimo perspektyw, możności młodzieńczej swobody korzystania, egzystowania, urzeczywistniania fizycznych przyjemności, dokonywania wielkich zachodów - boję się zrobić krok, poruszyć głową, wstydzę się dotknąć brzydkiego ciała. Mam huśtawkę nastrojów. Teraz płaczę, a za 5 minut coś sprawi, że mam ochotę wykrzyczeć całemu światu jaka jestem szczęśliwa. Jednego dnia nie widzę sensu w moich studiach, a drugiego jestem w stanie siedzieć od rana do późnej nocy w książkach - czerpię z tego taką satysfakcję. Wieczorami czasami się upijam i jest OK - jest dobrze na 30 minut, dopóki nie zasnę i nie wstanę rano z bólem głowy. Nie chce mi się żyć. Mam dosyć. Co ja mam zrobić? Boje się, że nie wytrzymam.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Czy znęcanie się fizyczne i psychiczne jest karalne? Czy można jakoś pomóc?

Witam. Mam pytanie: od 34 - 35 lat dziadek znęca się fizycznie i psychicznie nad rodziną. Pije, leci do bicia, szarpie wyzywa - babcia niejednokrotnie chodziła z siniakami. Oskarżał ja o zdradę co właśnie było nieprawdą, zawsze o to...

Witam. Mam pytanie: od 34 - 35 lat dziadek znęca się fizycznie i psychicznie nad rodziną. Pije, leci do bicia, szarpie wyzywa - babcia niejednokrotnie chodziła z siniakami. Oskarżał ja o zdradę co właśnie było nieprawdą, zawsze o to były i nadal są awantury. Była już sprawa w sądzie, ale nic z niej nie wniknęło - wracając dziadek śmiał się z babci z tego, że się ośmieszyła. Rok temu babcia miała wylew, sytuacja chwilowo się uspokoiła, gdyż się wystraszył. Wszystko jednak wraca, ale uważam, że z nim jest coś nie tak, gdyż zauważyłam, że słyszy jakieś głosy. Ja mam 16 lat, mieszkam z dziadkami i ciocią. Babcia mówi, żeby schodzić mu z drogi i nic się nie odzywać, jednak mam tego dosyć, gdyż babcia się denerwuje i czuję się coraz gorzej, a on przychodzi do mnie gdy nikt nie słyszy i oskarża mnie o jej stan zdrowia i wyżywa się na mnie. Nawet nie chodzi o mnie, tylko co mam zrobić, żeby babcia w końcu miała spokój? Gdzie się zgłosić i czy to co robi jest karalne? Bardzo proszę o pomoc. Pozdrawiam.

odpowiada 2 ekspertów:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Mąż mojej mamy zaczął się znęcać psychicznie nad całą rodziną - co robić?

Witam, Mam podobny problem w domu - moja mama wyszła ponownie za mąż 2 lata temu (mój ojciec zmarł) i od tego czasu mąż mojej mamy zaczął się znęcać psychicznie nad całą rodziną. Jest alkoholikiem, wyzywa co chwilę mnie...

Witam, Mam podobny problem w domu - moja mama wyszła ponownie za mąż 2 lata temu (mój ojciec zmarł) i od tego czasu mąż mojej mamy zaczął się znęcać psychicznie nad całą rodziną. Jest alkoholikiem, wyzywa co chwilę mnie i moją mamę, wyśmiewa się, grozi, że nas zabije, że podpali mieszkanie. Mieszka jeszcze z nami mój młodszy brat, jego syn - jemu tak nie ubliża, ale zdarza się od czasu do czasu. Zgłosiliśmy to na policję, ale za długo się to ciągnie, ja już nie mogę wytrzymać - co mogę więcej zrobić? Proszę o odpowiedź

odpowiada 4 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski
Dr Daniel Melerowicz
Dr Daniel Melerowicz
Mgr Dawid Karol Kołodziej
Mgr Dawid Karol Kołodziej

Jak uwolnić się od tyrana jakim jest mój ojciec?

Witam!   Jestem 27 letnią mamą 2,5 letniego synka. Całe życie miałam przerąbane. Zacznę od początku. Ojciec całe życie wyżywał się się nad nami (mamą, siostrą i mną). W wieku około 8 lat o mało nie zabił mojej mamy przy...

Witam!   Jestem 27 letnią mamą 2,5 letniego synka. Całe życie miałam przerąbane. Zacznę od początku. Ojciec całe życie wyżywał się się nad nami (mamą, siostrą i mną). W wieku około 8 lat o mało nie zabił mojej mamy przy mnie. Powodem były pieniądze. A jest o tyle sprytny, że robi wszystko, żeby ta druga osoba zaczęła awanturę. Wtedy było tak niestety, pamiętam to jakby to było wczoraj. Ojciec wiercił mamie dziurę w brzuchu, wyzywał ją od najgorszych, łaził za nią krok w krok, popychał ,szturchał. Mama nie wytrzymała i rzuciła szklanką w ścianę żeby się wyżyć. A co on zrobił? Zaczął w nią rzucać szklankami z duraleksu (ja za nią stałam). Wybił na niej całą zastawę, a ona nie uciekała bo stałam za nią i bała się, że mnie zrani. On sobie poszedł, a ja z zakrwawioną mamą siedziałam w kuchni. Przyszła siostra ze szkoły i mama wtedy zemdlała. Więcej z tamtego dnia nie pamiętam. I tak było cały czas. Mama była zieonkowską kur*ą, szmatą itd. Ja od 10 miesiąca życia mam padaczkę i zawsze mnie bił po głowie i wyzywał od debili, kretynek jak coś mi więcej czasu zajmowało w nauce niż innym lub jak czegoś nie rozumiałam. Minęły lata, mama wyjechała za granicę do pracy, a ja wyszłam za mąż. Tylko najgorsze, że zostałam w domu rodziców. Nadal byłam kur*a, jak mąż raz stanął w mojej obronie to tak go uderzył, że o mało nie stracił przytomności i wiecznie powtarzał, że jak babie się nie przypierd*li, to nie zrozumie. I niestety mąż nie tylko dlatego zaczął mnie bić, pić. Rozwiodłam się z mężem, bo miałam tego dosyć. Tyle, że z własnym ojcem nadal miałam piekło. Byłam szmatą, kretynką. Zasuwałam, gotowałam, a on wiecznie się czegoś czepiał - to nie tak i tak w kółko. Najgorsze, że zaczyna się tak wyżywać na moim synku. Popycha go, wyzywa go od jebnięt*ch debili jeżeli nie założy kapci cały czas, mówi do niego, żeby mnie nie słuchał, bo będzie takim samym debilem jak jego rodzice (czyli ja i mój były mąż). Ja mam dosyć, coraz częściej myślę, żeby się zabić, ale dziecko trzyma mnie przy życiu. A co najgorsze coraz częściej myślę, żeby zabić ojca i mieć święty spokój. Na szczęście od tej myśli też odgania mnie syn, którego trzeba wychować. Nie mam gdzie iść. Pracuję, ale nie stać mnie na wynajęcie mieszkania. Co mam zrobić aby się od niego uwolnić? Moja mama nadal siedzi za granicą i potarza tylko, że muszę to wytrzymać. Wcale nie muszę, to jest jej mąż jej wybór, a nie mój - dlaczego ja mam cierpieć i moje dziecko? Pomóżcie

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Czy trudna sytuacja w domu wpłynie na późniejsze życie?

Otóż spróbuję przybliżyć moją sytuację. Mam 19 lat, urodziłam się w woj. śląskim, natomiast obecnie mieszkam na Podkarpaciu. Odkąd się przeprowadziłam wraz z rodzicami i 3 rodzeństwa, a będzie to już około 12 lat, moje życie to piekło. Zmieniałam mieszkania...

Otóż spróbuję przybliżyć moją sytuację. Mam 19 lat, urodziłam się w woj. śląskim, natomiast obecnie mieszkam na Podkarpaciu. Odkąd się przeprowadziłam wraz z rodzicami i 3 rodzeństwa, a będzie to już około 12 lat, moje życie to piekło. Zmieniałam mieszkania co jakiś czas, w jednym mieście mieszkałam około 5 lat i miałam eksmisję, później ciągle wędrówki z jednego mieszkania do drugiego, ponieważ wynajmowaliśmy mieszkania, a z moimi rodzicami rożnie bywa. Trochę wspomnę o nich, bo w sumie to oni są moim głównym problemem, że tak powiem. Nie potrafią się ze sobą dogadać, co gorsza dochodziło w naszym domu bardzo często do przemocy psychicznej jak również fizycznej, oczywiście miedzy rodzicami, a później to już nawet my, rodzeństwo, żeśmy się niedogadywani, a teraz co już każdy z każdym się kłoci, szczególnie starsze rodzeństwo z rodzicami, że nam zmarnowali życie itp. i tak w kółko.Do tego dochodzi fakt, że nieraz mamy biedę, jeśli bym chciała dokładnie przybliżyć moje życie chyba bym musiała książkę napisać. Ja po prostu bardzo dużo negatywnych sytuacji w domu się naoglądałam i chodzi mi o to, że boję się, że to wpływa na moją psychikę i nawet jeśli kiedyś wyprowadzę się z domu i założę własna rodzinę będzie ze mną coś nie tak i będę myślała, że jakbym miała inny dom byłabym inną osobą. A jestem osoba nieśmiałą, miewam kompleksy, choć nie raz lobię wyjść z przyjaciółmi, więc zamknięta w sobie nie jestem aż tak, trochę też nerwowa, ale zauważyłam, że raczej na maksa poszczają mi nerwy tylko w domu i niby nie jest to moja wina, a rodzeństwo czy rodzice czasem mówią, że ja zaczynam kłótnie... Chciałabym by moje życie wyglądało inaczej, często słyszę od nowo poznanych ludzi, że jestem osobą nieśmiałą, a mnie to denerwuje, bo od razu przychodzi mi myśl: a z czego ja mam się cieszyć, skoro fundament mojego życia, jakim jest rodzina i dom, jest ruiną? Kiedy idę na imprezę dobrze się bawię i wiem, że murze wraca do tego domu to mi smutno i mam ochotę wyjechać na koniec świata i już nigdy nie wrócić.

odpowiada 3 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski
Mgr Dawid Karol Kołodziej
Mgr Dawid Karol Kołodziej

Byłam i jestem molestowana. Co powinnam zrobić?

Mam 17 lat i jestem osobą bardzo zamkniętą w sobie. Boję się ludzi i czuję do nich niechęć. Zmuszam się do funkcjonowania w społeczeństwie, ale jest mi z tym bardzo ciężko. Chciałabym się odseparować od wszystkich na dobre, ale tak...

Mam 17 lat i jestem osobą bardzo zamkniętą w sobie. Boję się ludzi i czuję do nich niechęć. Zmuszam się do funkcjonowania w społeczeństwie, ale jest mi z tym bardzo ciężko. Chciałabym się odseparować od wszystkich na dobre, ale tak się nie da. W szkole mam dobre kontakty z rówieśnikami i nie jest to przyczyną tego, że nie chcę mieć z innymi nic wspólnego. Po prostu czuję się bezpieczniej trzymając innych na dystans. Staram się otoczyć murem, ale ciągle ktoś wywierca dziurkę w nim. Mam dość tego wszystkiego. Nie radze sobie z nienawiścią do samej siebie. Nienawidzę się całym swoim sercem. Chciałabym popełnić samobójstwo tak bardzo mi źle. Ja właściwie nie żyję, tylko bytuję, bo w środku jestem martwa. Nie jestem zdolna do normalnego życia. Uważam się za potwora. Czemu? Mój pojeba*y ojciec maltretował na moich oczach mojego brata przez to, że moja matka go wołała, bo mój brat codziennie mnie bił, od piątego roku życia. Nie chciałam tego, zawsze wypierałam, że nic mi nie robił. Błagałam ojca by przestał, ale nie dawało rady. Czuje się winna, że mój brat musiał być tak katowany w dzieciństwie. Mój brat mnie nienawidzi, uważa, że życie beze mnie byłoby lepsze - ma racje. Ma 21 lat a ciągle mnie bije i poniża. W dzieciństwie zmuszał mnie do masturbacji i robił mi różnego typu świństwa. Miałam 8 lat więc nawet nie wiedziałam po co mam to robić. Ale doszło do tego, że za każdym razem gdy odczuwałam przerażenie robiłam to sama. Albo jak widziałam jak moja ulubiona postać z kreskówki jest poniewierana, albo gwałt w telewizji. Do dzisiaj tak mam. Brzydzę się sobą przez to. To okropne. Ohydne. Czuje straszny wstyd przed tym, że do dziś tak mam. Nie powinno tak się reagować na przemoc, ale ja tak reaguje. To ohydne. Mój brat ciągle mnie upokarza. Otwiera drzwi, każe sobie zrobić loda i bierze moją głowę do swojego krocza i tak ją trzyma, przygniata do ziemi i straszy, że zgwałci mnie. Raczej nie mówi tego na serio, tylko po to żeby mnie poniżyć. To takie upokarzające. W dodatku mój ojciec to pedofil. Molestował mnie od 11 roku życia do 15 roku. Przez jakiś czas miałam wolność, a teraz znów zaczyna swoje. Tak samo jak wtedy zaczyna mi ubliżać od dziwek, szmat i stara się mnie przekupić. Brzydzę się nim. Nie radzę sobie już z tym wszystkim. Moja matka jest chora psychicznie. Nie mam w niej żadnego wsparcia. Nie mam dowodów żadnych, żeby cokolwiek zgłosić na policję. Chciałabym się wyprowadzić, ale nie wiem gdzie szukać pomocy. Jedyna moja ciotka jest alkoholiczką, więc nie mam gdzie.

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski
Dr Małgorzata Mazurek
Dr Małgorzata Mazurek

Jak pozbyć się chęci zabicia człowieka? Czy mam depresję?

Witam, jestem 24-letnią kobietą. Mieszkam w domu z mamą i ojczymem. Ojczym zatruł życie nam wszystkim. Moi bracia wyprowadzili się z domu z jego powodu, w atmosferze wielkiej awantury. Od tamtego czasu wszystko kumuluje się na mnie. Poniża mnie, zastrasza,...

Witam, jestem 24-letnią kobietą. Mieszkam w domu z mamą i ojczymem. Ojczym zatruł życie nam wszystkim. Moi bracia wyprowadzili się z domu z jego powodu, w atmosferze wielkiej awantury. Od tamtego czasu wszystko kumuluje się na mnie.

Poniża mnie, zastrasza, wchodzi do mojego pokoju i grozi, że jeśli powiem mamie o różnych jego zachowaniach, to mnie pobije albo wyrzuci z domu (dom jest jego), przerywa mi w rozmowie, a każdy mój argument jest idiotyczny, nawet jeśli mam rację. Ciągle domaga się wdzięczności za rzeczy, które mi kupił. Kiedy jest pijany, zaczyna ze mną rozmawiać w irytujący sposób - wolno stawia jakąś tezę (np. "przez ciebie kłócę się z twoją matką"), po czym wolno powtarza to samo, tylko innymi słowami. Przez niego czuję się głupia, brzydka i bezwartościowa (to najczęściej od niego słyszę) i mam poczucie winy za wszystko, co złe.

Boję się ludzi, boję się załatwić coś w urzędzie, odebrać telefon. Narzeczony kupił niedawno mieszkanie, do którego mam nadzieję wyprowadzić się za pół roku. Od kiedy ojczym się o tym dowiedział, jest jeszcze gorzej. Codziennie są spięcia, które dla mnie są przerażające, a na nim chyba w ogóle nie robią wrażenia. Mam ochotę zrobić mu krzywdę. Blokuje mnie tylko to, że nie chciałabym zostawić narzeczonego, to byłaby dla mnie największa kara. Narzeczony jest dla mnie największym oparciem.

Nie stać mnie na psychologa. Co powinnam zrobić? Pół roku to dużo czasu, nie wiem, czy dam radę. Żeby stłumić ból psychiczny, często sprawiam sobie ból fizyczny. Proszę o jakieś wskazówki. Myślę, że mam depresję. Oprócz objawów, które wymieniłam wyżej dokuczają mi: bezsenność (właściwie codziennie mam z tym problem), zniechęcenie, apatia, napady głodu, trzęsące ręce, niechęć do chodzenia na uczelnię i do wstania z łóżka.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Czy jestem chora? Czy powinnam się leczyć?

Witam! Mam 25 lat, jestem w związku małżeńskim od prawie 7 lat, mamy 2 dzieci, mieszkam za granicą od 2006 roku. Od dłuższego czasu nie układa mi się z mężem. Boje się go, boję się, że zrobi mi krzywdę. Kiedy...

Witam! Mam 25 lat, jestem w związku małżeńskim od prawie 7 lat, mamy 2 dzieci, mieszkam za granicą od 2006 roku. Od dłuższego czasu nie układa mi się z mężem. Boje się go, boję się, że zrobi mi krzywdę.

Kiedy się kłócimy on zawsze krzyczy, rzuca czymś, kopie, zdarzało się, że niby mnie pchnął, nawet jak byłam w ciąży. Mamy dość trudną sytuację ekonomiczną - obecnie szukam pracy, pracuje tylko mąż. Po dzisiejszej kłótni postanowiłam napisać, bo nie wiem co dalej robić. Mamy 6-letnią córkę i 10-miesięcznego synka. Mąż powiedział, że mogę się wynosić, że drzwi są otwarte i że jestem chora i powinnam się leczyć – twierdzi, że mam depresję, choć tak naprawdę on nie wie, ani ja, czy ją mam. Jest mi trudno, jestem w małej mieścinie, zdana tylko na niego, przed wszystkimi muszę udawać, że jest, ok choć wcale nie jest?

Nie chcę, żeby nasze dzieci cierpiały. Proszę o poradę. Dodam jeszcze, że mój mąż nie pomaga mi w domu w niczym, bo on chodzi do pracy, więc dzieci i dom są na mojej głowie, a ja nie zawsze mam silę, żeby wszystko załatwić i zrobić tak, aby go zadowolić. Do tego bardzo się go boję. Co robić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty