Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Przemoc domowa: Pytania do specjalistów

Jak "usadzić" dręczyciela, który fizycznie i psychiczne znęca się nad żoną?

Witam. Wraz z czwórką rodzeństwa i mamą byliśmy przez całe życie ofiarami psychicznej i fizycznej przemocy ze strony ojca, gdy pił i nie pił - mama bała się odezwać, bo dzieci były małe. W tej chwili każde z nas ma...

Witam. Wraz z czwórką rodzeństwa i mamą byliśmy przez całe życie ofiarami psychicznej i fizycznej przemocy ze strony ojca, gdy pił i nie pił - mama bała się odezwać, bo dzieci były małe. W tej chwili każde z nas ma swoje rodziny i mieszka za granicą, ale z ojcem została mama.

Całe życie oskarżał ją oto, że ma kochanków choć nigdy tak nie było, doszło do tego, że musiała się zwalniać z kolejnych prac, bo jeździł do nich i robił jej wstyd. Parę dni temu, po naszym urlopie w Polsce, gdy wróciliśmy do Szkocjii, znowu się zaczęło dla mamy piekło. Zaczął pić i ja gnębić, bo wie, że dzieci jej nie pomogą jak kiedyś, bo są daleko, a nam serce pęka, bo mamy związane ręce. W grę wchodzi znęcanie się psychiczne i fizyczne nad mamą. Ona jest na skraju wyczerpania, ma już myśli samobójcze. Jeżeli cokolwiek zgłosi to on ją zatłucze. Gdzie szukać ma pomocy, w jakiej organizacji, żeby usadzić go na tyłku, by mogła zlożyć pozew o separację (bo gdy go złoży i go dostanie do ręki będzie bardzo źle)? Chce się uwolnić od męża-kata i przyjechać do nas, by zacząć znów żyć.

Od czego zacząć i gdzie się zgłosić najpierw, by w końcu ojca trochę usadzić? Dodam jeszcze, że mój ojciec ma 52 lata i chodzi raczej o sprawy seksualne lub też zazdrość o dzieci. Bardzo proszę o pomoc, bo to dla nas bardzo ważne. Pozdrawiam.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Czy to jest znęcanie psychiczne? Co zrobić?

Jestem kobietą w wieku 47 lat. Sprawa nie dotyczy mnie, ale mojego bratanka, który ma 30 lat, który był w związku małżeńskim około 5 lat. Niestety, szybko okazało się, że nie jest to udany związek. Po pierwsze bratanek miał...

Jestem kobietą w wieku 47 lat. Sprawa nie dotyczy mnie, ale mojego bratanka, który ma 30 lat, który był w związku małżeńskim około 5 lat. Niestety, szybko okazało się, że nie jest to udany związek.

Po pierwsze bratanek miał problemy z alkoholem - leczył się w Czarnym Borze, a po drugie jego partnerka okazała się osobą dla niego niewłaściwą. Można powiedzieć - niezgodność charakterów. Ona często oddawała dzieci swoim rodzicom (głównie na weekendy) czemu był przeciwny ich ojciec. Kiedy się nie zgadzał aby dzieci poszły do babci, wówczas jego żona, dzwoniła po policję twierdząc, że się nad nią znęca. Ponieważ często bratanek był po "piwie", lądował na izbie wytrzeźwień, a dzieci trafiały do babci - tak jak chciała ich matka.

Już wtedy (w małżeństwie) dwa razy żona mojego bratanka składała na policji doniesienie o znęcaniu się nad nią i dziećmi. Sprawy te były umażane. Ponad rok temu bratanek rozwiódł się z żoną, z którą ma 2 dzieci. Początkowo po rozwodzie mieszkali razem, dopóki bratanek miał pracę. Już wtedy zaczęły się nasilać jego problemy. Kiedy stracił pracę jego była żona wyprowadziła się zabierając dzieci i pozostawiając go w zadłużonym mieszkaniu i innymi wspólnie zaciągniętymi długami. Z pomocą rodziny bratanek niemal całkowicie oddłużył mieszkanie i spłacił niektóre długi, np. dług za gaz.

Była żona wyprowadziła się z domu na początku października 2009 r. i od tego czasu bratanek nie miał prawie żadnego kontaktu z dziećmi. Trwało to prawie pół roku i dzięki sprawie sądowej zostały mu przyznane kontakty: 2 razy w tygodniu - poniedziałek i środa po 2 godziny, co drugi weekend - od piątku do niedzieli i 3 tygodnie podczas wakacji. Początkowo była żona próbowała utrudniać bratankowi zabieranie dzieci, ale po interwencji kuratora to się zmieniło.

W tym czasie jego była żona po raz kolejny złożyła zawiadomienie o znęcaniu się bratanka nad nią i dziećmi - tym razem do prokuratury. Wniosła też sprawę do sądu o eksmisję mojego bratanka z mieszkania. Podała wiele powodów, które były nieprawdziwe. Napisał np., że zostało wszczęte postępowanie za znęcanie - choć sprawa jeszcze nie była wszczęta. Poza tym poraz kolejny została ona umożona - tym razem przez prokuraturę. Napisała, że to bratanek zadłużył mieszkanie, choć to ona powinna zajmować się opłatami, gdyż zarobione pieniądze bratanek oddawał jej.

Jego żona, a później była żona, podczas całego okresu zamieszkiwania w mieszkaniu - ponad rok, ani razu nie zapłaciła czynszu za mieszkanie ani też rachunku za wodę. Napisała, że bratanek w ogóle się tą sprawą nie interesował, a to on, kiedy się dowiedział o zadłużeniu i skierowaniu przez administrację spawy do sądu o eksmisję zawarł ugodę z administratorem i podjął się spłaty długu w ratach. To tylko niektóre z zarzutów jakie opisała była żona bratanka we wniosku o eksmisję.

Bratanek, mimo starań, przez 8 miesięcy nie mógł znaleźć pracy (od września 2009 r do maja 2010 r). Kiedy wreszcie udało się i dostał upragnioną pracę na 2 miesiace okresu próbnego - do domu, wraz z dziećmi, wróciła jego była żona. Jak się okazało została wyrzucona przez swojego ojczyma za "złe prowadzenie się", czyli częste wyjścia z domu, późne powroty lub nie wracanie w ogóle do domu na noc, spotkania z "kolegami" itd. Była żona bratanka poznała mężczyznę, z którym sie spotyka i znowu zaczęła dręczyć bratanka. Jej obecny partner dzwonił np. o 23.00 i straszył bratanka. Przychodził do mieszkania bratanka z jego byłą żoną.

W ostatnią środę, kiedy bratanek wracał do domu, aby przygotować sie do pójścia do pracy na III zmianę, został na ulicy przed swoim domem zatrzymany przez policję za zagrażanie bezpieczeństwu swojej byłej żony i jej partnera, grożenie pozbawieniem ich życia - gdyż jak twierdzili posiada broń, którą miałby ich zabić oraz nakłanianie swojej byłej żony do prostytucji. Bratanek został zatrzymany do wyjaśnienia. Policja nie pozwoliła mu zadzwonić do pracy i poinformować o zatrzymaniu. Przez 2 dni nie był w pracy. Po 2 dniach został wypuszczony, bo przeszukanie mieszkania w celu znalezienia broni nic nie przyniosło, sąsiedzi nie słyszeli żadnej kłótni ani awantury itd.

Bratanek wrócił do domu, w którym zastał swoją byłą żonę, która jakby nigdy nic pozostawała w mieszkaniu. Dzieci powiedziały bratankowi, że kiedy go nie było, w domu przebywał z mamusią "pan", który się z nią przytulał i spał (mieszkanie, w ktorym mieszka bratanek z byłą żoną i 2 dzieci, to 1 pokój z kuchnią). Od piątku do niedzieli bratanek bardzo przeżywał całą sytuację - zarówno tę w domu jak i zagrożenie utraty pracy. Nie znajduję słów, żeby opisać jego stan psychiczny w jakim był po pobycie na policji przez 2 dni oraz jak wpłynęła na niego ta cała sytuacja. Dodatkowo od piątku, czyli po 2 nieprzespanych nocach, była żona przekazała mu pod opiekę dzieci, gdyż był jego weekend.

W sobotę wieczorem przyszła do domu z koleżanką (około godziny 21.00), żeby wypytać dzieci co robiły i gdzie były - dzieci jadły akurat kolację, wiec powiedziała, że nie muszą jeść na siłę - choć nikt ich nie zmuszał do jedzenia, że są "zimne" i pytała dlaczego są takie zimne. Przebrała się i powiedziała swojej 6-letniej córeczce, że wychodzi, ale zaraz wróci. Wróciła w niedzielę o 17.00, czyli o godzinie, w której kończy się czas opieki nad dzieckiem sprawowanej przez bratanka.

Mój bratanek cały czas żyje w niepewności, strachu i obawie, co wymyśli jego była żona, żeby go znów dręczyć. Bardzo obawia się, że kolejna sytuacja nieobecności w pracy spowoduje nie przedłużenie na dłużej jego umowy. Bardzo proszę o pomoc i radę co należy zrobić w tej sytuacji? Jak mogę pomóc mojemu bratankowi, który jak nie radzi sobie z problemami to jak alkoholik- ucieka w alkohol. Z poważaniem Celina Ł.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to wszystko ma sens?

Witam serdecznie! Mam 30 lat i na imię Anna. Pochodzę z małej miejscowości i jestem jedynaczką. Chcę opowiedzieć historię swojego beznadziejnego życia. Urodziłam się jako wyczekiwane dziecko. Po roku od moich narodzinach mój ojciec zaczął pić. Z czasem było coraz...

Witam serdecznie! Mam 30 lat i na imię Anna. Pochodzę z małej miejscowości i jestem jedynaczką. Chcę opowiedzieć historię swojego beznadziejnego życia. Urodziłam się jako wyczekiwane dziecko. Po roku od moich narodzinach mój ojciec zaczął pić. Z czasem było coraz gorzej. Moje dzieciństwo było pasmem udręki, strachu i obawy o życie matki.

Ojciec cały czas pił, przychodził do domu, wyzywał mamę i bił. Ja trzęsłam się zawsze jak osika, płakałam, chowałam głowę pod poduszkę i zatykałam uszy, żeby chociaż trochę przestać słyszeć. Do dnia dzisiejszego pamiętam ból uszu i palców od tego zaciskania. Mając 8 lat, mama chodziła ze mną do psychologa - dostała skierowanie ze szkoły, bo coś się ze mną dziwnego działo. W szkole byłam zawsze przestraszona, bałam się kontaktów z rówieśnikami i zawsze czułam się gorsza.

W domu nam brakowało wszystkiego. Ze szkoły wracałam do domu albo i nie. Mama chodziła i szukała mnie wszędzie, a ja się trzęsłam ze strachu przed ojcem. Pamiętam, jak kiedyś pobił mamę, aż straciła przytomność. Złamał jej wtedy nos. Po 11 latach tych okropnych przeżyć uciekłyśmy od ojca do dziadków. Tam dorastałam. Lata młodzieńcze wspominam również smutno. Jako nastolatka czułam się zawsze gorsza, odtrącona. Miałam problemy w szkole i z rówieśnikami.

Gdy wkroczyłam w wiek dorosły, zaczęłam szukać sobie partnera do życia. Zawsze pragnęłam kogoś bliskiego, kogoś kto się mną zaopiekuje, pokocha taką, jaką jestem. I wpadałam raz za razem jak śliwka w kompot. Za każdym razem trafiał mi się ktoś, kto później mnie krzywdził. Miałam kilku partnerów. Po jakimś czasie okazywało się, że albo mają problem z alkoholem, złodziejstwem albo chorobą psychiczną . Jeden nawet mnie pobił. Rozstawałam się i marzyłam nadal o tym jedynym.

Teraz mam synka i konkubenta, który przed urodzeniem dziecka był dla mnie wspaniałym człowiekiem, nieraz trochę nerwowym, ale było to do zniesienia. Teraz jest strasznie. Mieszkamy u mnie w domu. Ja wychowuję synka, a on pracuje. Czuję się jak nikt. On przychodzi z pracy i każe mi wypier... do roboty, bo ja nic nie robię, chociaż opiekuję się bardzo dobrze synkiem i ile mogę to robię w domu. Wyzywa mnie od różnych. Doszło do tego, że nie chcę wyprowadzić się z mojego domu, kiedy mu mówię, żeby to zrobił.

Na jedno myślę sobie, że zostanę bez środków do życia i boję się przyszłości co będzie ze mną i z moim synkiem. Tkwię w tej klatce i nie daję sobie już z niczym rady. Mamy poważne problemy finansowe. Gdy pracowałam, nabrałam trochę rzeczy na kredyt, oczywiście na siebie, bo on nie był zarejestrowany. Teraz zostaję z tym praktycznie sama, bo on mi narzuca, że ja sama mam to sobie spłacać, że jego to nic nie obchodzi.

Dzisiaj miałam 8 zł w portfelu na zakupy. Poszłam i kupiłam kilka rzeczy, bo co można za to kupić? On wrócił z pracy i zrobił mi awanturę, że jest pusta lodówka i to moja wina, bo ja jestem leń, cały dzień nic nie robię i mam wypier... do roboty, jestem do niczego, nic niewarta itd. Wygoniłam go z domu, a ja zostałam bez grosza przy duszy.

Boję się, co będzie jutro... Pewnie znowu wróci i będzie przepraszał, a ja wybaczę, bo szkoda mi synka. Boję się swojej przyszłości. Boję się samej siebie bo już mam dość takiego życia. Żeby nie mój synek, to już by mnie nie było na tym świecie. Co to za życie, gdy nic się w nim kompletnie nie układa?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Czy warto żyć na tym świecie?

Moja mama często mnie bije kijem, krzyczy, upokarza, w szkole dużo dziewczyn mnie wyśmiewa, nikt mi nie pomaga, jestem brzydka, jak to chłopacy mówią, ale dużo osób mówi mi że jestem ładna. Bardzo dużo cierpię, nigdy nie byłam szczęśliwa! Powiecie...

Moja mama często mnie bije kijem, krzyczy, upokarza, w szkole dużo dziewczyn mnie wyśmiewa, nikt mi nie pomaga, jestem brzydka, jak to chłopacy mówią, ale dużo osób mówi mi że jestem ładna. Bardzo dużo cierpię, nigdy nie byłam szczęśliwa! Powiecie mi czy warto mi żyć? Mam dopiero 16 lat, proszę o pomoc!

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski
mgr Monika Góra
mgr Monika Góra

Nie będę próbowała już ratować małżeństwa - chcę tylko dobrze poczuć się sama ze sobą. Jak to zrobić?

Witam. Mam 31 lat i od 4 lat jestem mężatką. Mój mąż jest człowiekiem wybuchowym, cholerycznym, który bardzo rzadko mówi o swoich problemach, jednak "rozładowuje" się na mnie. Nie mówię o przemocy fizycznej, bo taka nie ma i nigdy nie...

Witam. Mam 31 lat i od 4 lat jestem mężatką. Mój mąż jest człowiekiem wybuchowym, cholerycznym, który bardzo rzadko mówi o swoich problemach, jednak "rozładowuje" się na mnie. Nie mówię o przemocy fizycznej, bo taka nie ma i nigdy nie miała miejsca, mój mąż po prostu, metodą łańcuszka, wszelkie frustracje wyładowuje na najbliższej mu osobie, czyli na mnie.A są to słowa.

Obraża mnie, ubliża, próbuje oskarżać o jakieś dziwne sprawy - krótko mówiąc jestem winna za całe zło całego świata. Piszę o tym, ponieważ jest to powód moich problemów. Od kilku miesięcy mam potworne bóle brzucha i kołatania serca - robiłam wszelkie badania i wykluczono jakiekolwiek choroby. Kilku lekarzy odważyło się nazwać to nerwicą. Ostatnio doszła duszność, nadmierne pocenie się i jednoczesnie potworne uczycie zimna i dreszcze no i niestety nasila się to kiedy mój mąż jest w pobliżu - nawet jeśli nic się złego i niepokojącego nie dzieje.

Nie prosze o porady jak ratować małżeństwo, ponieważ na to nie mam już siły - po tylu próbach i staraniach nie ma już szansy na zmianę na lepsze. Ja po prostu chcę się uspokoić i nie wiem jak - chcę poczuć się dobrze we własnej skórze i nauczyć się nie brać wszystkiego do siebie tak bardzo. Nie wiem co robić. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak unormować swój stan psychiczny?

Witam, mam 28 lat i jestem bardzo zagubioną osobą, czuję, że całe życie wymyka mi się spod kontroli, nie wiem już sama, co powinnam robić, a czego nie? Zacznę od tego, że od zawsze moim problemem były relacje z ojcem...

Witam, mam 28 lat i jestem bardzo zagubioną osobą, czuję, że całe życie wymyka mi się spod kontroli, nie wiem już sama, co powinnam robić, a czego nie?

Zacznę od tego, że od zawsze moim problemem były relacje z ojcem, który ciągle próbował kierować moim życiem oraz życiem mojej mamy. Do tej pory poddawałam się jego dyktaturom, spotykając się ciągle z brakiem jakiejkolwiek wdzięczności, a wręcz wielokrotnie musiałam wysłuchiwać, co znowu zrobiłam źle. Moja mama do teraz ma ciężkie życie. Nie raz chciała odejść od taty jednak wspólny dom i interes rodzinny oraz prawdopodobnie miłość do niego trzyma ją w tym małżeństwie. Są dość zamożnym małżeństwem, mają własną firmę, zbudowali dom, mają jeszcze dwa mieszkania. Oprócz tego spory kredyt i inne długi z tytułu prowadzenia firmy.

Jeśli chodzi o mieszkanie to chcieliby, żebym zamieszkała z nimi, jednak ja cały czas się przed tym wzbraniałam, w końcu mam już swoje lata. Wolałam mieszkać z babcią niż męczyć się z nastrojami mojego taty w ich nowym domu. Mając 25 lat zamieszkałam z babcią i trwało to jakieś dwa lata. Ponieważ mają jeszcze dwa mieszkania, mama cały czas walczyła z tatą, aby pozwolił mi w jednym z nich zamieszkać(kawalerka), żebym mogła zacząć układać swoje życie. Bardzo mu to było nie na rękę jednak, kiedy zadeklarowałam, że będę mu płacić za wynajem -  zgodził się. Mieszkałam tam rok, na każdym kroku wysłuchując, jaką jestem księżniczką, która zaszyła się w tym mieszkaniu. Czułam się jak intruz szczególnie, że co jakiś czas awanturował się i kazał mi się z mieszkania wynosić. Wytrzymałam rok, po czym się wyprowadziłam.

Mój partner, którego poznałam dobry rok wcześniej na początku nie wiedział o moich stosunkach z ojcem, wstydziłam mu się powiedzieć. Później musiałam opowiedzieć mu, że to wcale nie jest takie kolorowe życie jak się wydaje. Wyprowadziłam się z mieszkania do koleżanki, dzięki czemu uwolniłam się od psychicznego nękania mnie. Na chwilę odzyskałam spokój, po jakimś czasie nawet relacje z ojcem minimalnie się wyklarowały. Ja zawsze starałam się być lojalna wobec ojca, jeśli potrzebował mojej pomocy, byłam gotowa mu pomóc, jednak nigdy nie spotkałam się z jego wdzięcznością. Pożyczałam mu pieniądze, przepisałam jego firmę na siebie, żeby mu pomóc, pomagałam w tej firmie. Ciągle było za mało, oczekiwał pełnej dyspozycyjności, mimo że mam własną pracę. Do tego ciągłe pretensje oraz żale kierowane były do mamy i do mnie. Rodzina nie mogła zrozumieć dlaczego tak się mu podporządkowałyśmy, dlaczego wciąż kieruje nami jak marionetkami. W święta potrafił się tak awanturować, żeby tylko wszystko popsuć, doprowadzał do tego, że uciekałyśmy z tego pięknego domu i święta spędzałyśmy tułając się po rodzinie albo w mieście.

Wszystkiego nie chcę tutaj opisywać, mój problem jest trochę zawiły, jednak przede wszystkim chodzi mi teraz o relacje z moim chłopakiem. Kochamy się i planujemy razem przyszłość. Od kilku dni mieszkamy razem. Kupił mieszkanie w Bydgoszczy (mieszkanie po swoich rodzicach). W związku z tym przeprowadziłam się z Torunia do Bydgoszczy. Nadal pracuję w Toruniu i do pracy dojeżdżam. Przed przeprowadzką chcieliśmy pojechać z moim partnerem do domu moich rodziców, ale jak się ojciec dowiedział powiedział, że nie chce mnie widzieć, Patryka też nie. Prawdopodobnie nawet nie wie, że mieszkamy razem, mama stwierdziła, że jakby się dowiedział to jak zwykle chciałby się wtrącić i znowu miałby inną koncepcję mojego życia. On oczekuje, że Patryk powinien zapytać go o zdanie, poprosić o rękę, ożenić się ze mną, a później układać życie i zamieszkać razem.

Jestem w tym wszystkim bardzo pogubiona, kocham mamę, tęsknie za nią, żal mi jej i tego że ciągle musi słuchać na mój temat samych negatywów. Wstyd się przyznać, ale ojca nie chce mi się wcale oglądać. Łapię się na tym, że jak widzę go gdzieś w mieście, to odwracam głowę, albo zastanawiam się czy czasami nie odbierze telefonu jak dzwonię do mamy. Przemawia przeze mnie nienawiść, czuję się z tym źle, nie potrafię być szczęśliwa, łapię doły, czuję się niedowartościowana, mam mnóstwo kompleksów i wstydzę się siebie, tego że mam taką rodzinę, że nie potrafię rozmawiać z ojcem normalnie. Chciałabym żeby zaakceptował moje decyzje, ale jak, skoro mając 28 lat boję się mu mówić o swoich postanowieniach? Boję się jechać do mamy, bo wiem, że jak mnie zobaczy to będzie mi kazał się wynosić, tylko ubierze to w bardziej wulgarne słowa. Ostatnio kiedy pojechałam w odwiedziny musiałam wracać do domu, nie dało się normalnie rozmawiać, używał tylko samych epitetów.

Zauważyłam, że stałam się bardzo przewrażliwiona, emocjonalnie reaguje w sytuacjach stresowych, jestem nerwowa i nie panuję nad wszystkimi swoimi reakcjami. Chciałabym trochę spokoju i stabilizacji w życiu, jednak ze względu na ciężkie relacje z tatą jest to niemożliwe. Jego ingerencja w moje sprawy powoduje, że czuje się stłamszona i przygnieciona ciężkim balastem, którego nie potrafię udźwignąć. Zawsze byłam optymistką, teraz często piszę czarne scenariusze, boję się też nowego życia z partnerem. Kocham go bardzo, mam do niego zaufanie, ale w życiu się różnie układa. Staram się tego nie okazywać, ale obawiam się że jeśli nie wyjdzie nam mieszkanie razem to zostanę sama, bez mieszkania, bez przyjaciół, i z ogromną satysfakcją mojego taty ze mi nie wyszło.

I jeszcze jedno, chciałabym mieć męża, mój partner o tym wie, w związku z czym bliżej nieokreślone plany są. Myślę, że to pozwoliłoby mi unormować swoje życie. Nie wiem dlaczego, ale czuję, że dzięki temu odzyskałabym jakąś stabilizację i kontrolę nad swoim życiem. Z drugiej strony, nie chcę już zmuszać Patryka do podejmowania decyzji, on sam musi zdecydować kiedy będzie na to gotowy. Wydaje mi się, że powinnam iść do jakiegoś psychologa, z kimś porozmawiać, zrobić coś ze swoimi problemami, chciałabym normalizacji, ale ciężko mi się ogarnąć z tymi wszystkimi problemami, które rodzą się w mojej głowie. Proszę o pomoc! Pozdrawiam, Kasia.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Szwagier znęca się nad moją rodziną - co robić?

Przeszło 20 lat znęca się nade mną mój szwagier. Jak tylko ożenił się z moją siostrą zupełnie się zmienił.Jak posprzątałam mieszkanie to specjalnie chodził w gumaczach po błocie, a potem po mieszkaniu. Jak powiedziałam, by zmienił obuwie bo sprzątnęłam, to... Przeszło 20 lat znęca się nade mną mój szwagier. Jak tylko ożenił się z moją siostrą zupełnie się zmienił.Jak posprzątałam mieszkanie to specjalnie chodził w gumaczach po błocie, a potem po mieszkaniu. Jak powiedziałam, by zmienił obuwie bo sprzątnęłam, to szwagier wyzwał mnie od rożnych. Potem jak się dowiedział, że wychodzę za mąż to się upił, zaczął mnie wyzywać, więc zamknęłam drzwi na klucz od korytarza, to je pięścią rozwalił. Chciał go wtedy uspokoić kolega, który u niego był, ale szwagier przyłożył mu w twarz - od tamtego czasu tamten jego kolega już nie przychodzi. A ja i moja rodzina przechodzimy koszmar z tym człowiekiem. Mojej siostrze chyba to nie przeszkadza, szwagier też ją wyzywa, popycha, ale jej to widać jest bez znaczenia. Nawet jest jej to na rękę, bo zawsze się tłumaczy przed naszą matką, że np. mamy być cicho, bo on przez nas się z nią kłóci. Ostatnio szwagier zaczął szarpać mojego męża zniszczył mu sweter i telefon. Wyzywa nasze dzieci a potem się dziwi jak one mu się tym samym odpłacają bo on ich tego uczy. Policja nie reaguje na nasze wezwania. Spiszą i to wszystko. Sąd też ma to gdzieś. Moja matka nawet nie reaguje na to, że on mierzył z wiatrówki do moich dzieci, że spuszczał psa z łańcuchu na nie, że straszy ich na podwórku i wyzywa. Nie mam już sił, szwagier nas obgaduje opowiada niestworzone rzeczy i tak to wygląda jakby cała wina była po naszej stronie. Dręczy nas psychicznie i fizycznie. Codziennie potrafi wypić kilkanaście piw. Przyprowadza do domu różnych facetów i z nimi opróżnia butelki. Dla obcych jest osobą idealną ale dla nas szwagier jest tyranem, jego matka mu wpoiła, że to on powinien być właścicielem i tak to sobie zakodował. Moja matka na razie jest właścicielką, ale nie reaguje na to co robi, bo jak mówi to jest mąż mojej siostry, a ona nie chce się z nim kłócić,a co ona ma powiedzieć, wtedy on nic w domu nie zrobi, a są gorsi faceci itp. My nawet już go unikamy jak możemy, ale on zawsze szuka dziury w całym. Nie wiem co mam zrobić i do kogo się zwrócić. Nie możemy nawet spokojnie wjechać autem do domu, bo jego rodzina, on i jego znajomi często zastawiają nam wjazd, który jest wspólny. Dla niej liczy się tylko to że przynosi pensję do domu. Moja matka, pomimo że jest jedyną właścicielką nie robi w tej sprawie nic. Tym samym mu pozwala by nas ciągle nękał.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czuję się poniżana, niekochana - co ja mam robić?

Dzień dobry. Mam na imię Laura, mam 24 lata. Związałam się z mężczyzną, który pił i pije nadal - myślałam, że go zmienię, ale nie udało mi się. On obraża mnie ciągle, mówi żebym najlepiej szła sobie pojeść, bo mam...

Dzień dobry. Mam na imię Laura, mam 24 lata. Związałam się z mężczyzną, który pił i pije nadal - myślałam, że go zmienię, ale nie udało mi się. On obraża mnie ciągle, mówi żebym najlepiej szła sobie pojeść, bo mam nadwagę z powodu zaburzeń hormonalnych. Ciągle żyję w strachu czy wróci do domu i w jakim stanie...

Już jako dziecko to przeżywałam, bo wychowałam się w domu z alkoholikiem agresywnym słownie i fizycznie. Nie mogę się nigdy przytulić, bo on mówi, że dopiero wtedy, jak on będzie miał ochotę, nieważne, że ja potrzebuję w danej chwili. Robi mi awantury o to, że zapomnę czegoś kupić lub zrobić. Przy znajomych mówi mi (po pijanemu) "idz mi stąd", "wynoś się", "idź sobie", "pojedz lepiej", "co za babsko" - on każe mi się zmienić, a ja już nie wiem, jak mam się zmienić:(. Nie jestem ideałem, popełniam też błędy, ale zawsze staram się być dla niego miła, dobra i niczym go nie zdenerwować. Czuję się poniżana, niekochana… Wszystko wg niego jest moją winą, bardzo mi przykro, że poniża mnie przy ludziach.

Mówiłam mu wielokrotnie, że jest mi przykro i że strasznie mnie to boli, ale mówi mi, że gdybym go nie denerwowała i słuchala tak by nie bylo. Gdy poruszę temat, np. rozsądniejszego planowania wydatków to słyszę: "już mnie wkurwił*ś". Ciągle czuję niepokój, boję się powiedzieć coś nie tak, żeby się nie zdenerwował… :( Czuję się winna wszystkiemu. Błagam o radę:((

odpowiada 4 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski
mgr Monika Góra
mgr Monika Góra
Dr Dominika Farley
Dr Dominika Farley

Co ja mam robić? Nie mam siły tak dalej żyć

No dobrze - mówiła pani, że powinnam zacząć terapię, tylko ja nawet nie mam siły, a jak nawet zdobyłabym się i poszłabym do psychologa to i tak nie wiem gdzie. To tylko wydaje się proste, a wcale tak nie jest.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Dlaczego dziecko przed snem ma wizje?

Dziecko w wieku około 9-13 lat "widzi" na jawie w ciemnościach nocy jak dwie osoby się kłócą zrzucając na siebie meble, telewizor itp. Nie słyszy dźwięków, ale przeszywa je okropne uczucie towarzyszące zawsze kiedy ta scenka jest "odgrywana". Zdarzyło się...

Dziecko w wieku około 9-13 lat "widzi" na jawie w ciemnościach nocy jak dwie osoby się kłócą zrzucając na siebie meble, telewizor itp. Nie słyszy dźwięków, ale przeszywa je okropne uczucie towarzyszące zawsze kiedy ta scenka jest "odgrywana". Zdarzyło się to kilka razy tuż przed zaśnięciem, trudno powiedzieć ile.

Ono wie, że jest to wytwór wyobraźni, że to się nie dzieje naprawdę i tego się boi. Niezrozumiałego. Dziecko pochodzi z rodziny patologicznej, gdzie ojciec dziecka jest alkoholikiem - tyranem, znęcającym się nad matką i rodzeństwem dziecka na jego oczach, a matka jest osobą nadopiekuńczą w stosunku do swoich dzieci. Dziecko jest płci męskiej.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Psychiczne znęcanie się nad rodziną. Czy moja sytuacja się kwalifikuje?

Witam, moja sytuacja wygląda następująco: nasz ojciec od początku życia był alkoholikiem, wszczynał bójki w domu, był agresywny. Od kilku lat nie pije, ale doprowadził naszą rodzinę do kryzysu ekonomicznego. Wyłudził kredyty, wplątał całą rodzinę w problemy finansowe. Wcześniej przebywał...

Witam, moja sytuacja wygląda następująco: nasz ojciec od początku życia był alkoholikiem, wszczynał bójki w domu, był agresywny. Od kilku lat nie pije, ale doprowadził naszą rodzinę do kryzysu ekonomicznego.

Wyłudził kredyty, wplątał całą rodzinę w problemy finansowe. Wcześniej przebywał już w zakładzie karnym. W chwili obecnej szantażuje nas popełnieniem samobójstwa (np. uprzedza moją ciężarną siostrę o takim zamiarze, łyka tabletki dopiero jak upewni się, że siostra wezwała pogotowie), notorycznie straszy nas wszystkich, że jego wierzyciele zrobią nam krzywdę, próbuje wymusić od nas pieniądze.

Mieszkanie z nim to katastrofa, ciągle wszczyna kłótnie, wprowadza nerwową atmosferę, a w domu wychowują się małe dzieci. Mama ma problemy ze zdrowiem, ma schorzenia kręgosłupa i nerwicę, której nabawiła się żyjąc z ojcem. Proszę o odpowiedź...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak mam żyć dalej?

Witam, mam 25 lat, od roku czasu jestem mężatką. Z moim mężem chodziliśmy przed ślubem 8 lat, różnie bywało. Był moim pierwszym i jedynym facetem. Niestety po ślubie zaczął się koszmar, ciągłe kłótnie, ubliżanie mi mojej rodzinie itp. potrafił nawet... Witam, mam 25 lat, od roku czasu jestem mężatką. Z moim mężem chodziliśmy przed ślubem 8 lat, różnie bywało. Był moim pierwszym i jedynym facetem. Niestety po ślubie zaczął się koszmar, ciągłe kłótnie, ubliżanie mi mojej rodzinie itp. potrafił nawet mnie wyganiać z domu (mieszkamy sami), szarpać tylko przez to, że miałam inne zdanie niż on (uważał, że skoro mam inne zdanie niż on, to robię mu na przekór). Nie potrafiłam tego ogarnąć, zrozumieć... W czasie jak byłam z nim poznałam (jakiś rok temu) innego chłopaka, był moim przyjacielem, mogłam z nim pogadać o wszystkim, ale do niczego między nami nie doszło, niestety, gdy mój mąż dowiedział się o tym, rozpętało się prawdziwe piekło, pobił mnie, wygonił z domu. Poczuł się zraniony przeze mnie, uważał, że go zdradziłam i nie było tłumaczenia, a ja czuła się winna, że do naszego życia dopuściłam innego faceta. Próbowałam się zabić, bo nie potrafiła sobie z tym poradzić, miałam głęboka depresje. Po kilku tygodniach wróciłam do niego, już nie jest tak jak było kiedyś, nie ufa mi. Ja staram się jak mogę żeby było dobrze, żeby był szczęśliwy. Bo jest w tym wszystkim dożo mojej winy. Odciął mnie od znajomych, znienawidził moja rodzinę, bo byli "za mną". Staram się jak mogę żeby było dobrze, ale niestety on ma to gdzieś, ("robi co chce i ma wszystko w d....."). Jest dla mnie nie czuły, docina mi obraża itd. On nie jest złym człowiekiem, dużo mi w życiu pomógł, kocham go i walczę, tylko zastanawiam się czy jest sens? Moja depresja znów się nasiliła, mam myśli samobójcze, nie wiem jak sobie z tym poradzić, nie che mi się już żyć, najchętniej bym zasnęła i już się nie obudziła. Proszę o jakąś radę, pozdrawiam.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy mam podstawy do złożenia zawiadomienia o znęcaniu psychicznym?

Mam starszego brata, który ma lekki stopień niepełnosprawności umysłowej. Mieszka on wraz z naszym młodszym bratem i od krótkiego czasu też z jego żoną. Oboje wymuszają na chorym bracie zarówno pewne zachowania jak i dzialania, np. zabraniają wpuszczania mnie do...

Mam starszego brata, który ma lekki stopień niepełnosprawności umysłowej. Mieszka on wraz z naszym młodszym bratem i od krótkiego czasu też z jego żoną.

Oboje wymuszają na chorym bracie zarówno pewne zachowania jak i dzialania, np. zabraniają wpuszczania mnie do domu, choć też jestem tam zameldowana na pobyt stały (obecnie toczy się sprawa o moje wymeldowanie z wniosku mojego młodszego brata), każą mu mówić to, czego sobie życzą (skladanie oswiadczeń w urzędzie niezgodnych z jego zdaniem) nie dają mu jedzenia (je tylko obiady, które załatwił mu MOPS). Obecnie jest bez pracy i bez dochodów.

Widzę też, że brat jest zastraszony i ewidentnie się boi tego młodszego, bo gdyby odważył się powiedzieć co myśli - miałby z tego powodu nie tylko awanturę, ale też ten młodszy by go pobił, bowiem jest on osobą porywczą i nieopanowaną (delikatnie powiedziawszy). Stwierdzam to po słowach mojego starszego brata, np. "nic mu nie mów, bo będę miał do wysłuchiwania".

On wie, że może iść z tym na policję, ale nie odważy się potwierdzić tego podczas interwencji przy tym młodszym, gdyż boi się tego, co bedzie po ich odjeździe funkcjonariuszy. Ja również kilkakrotnie zostałam pobita przez mojego młodszego brata i miałam zrobioną obdukcję.

Czy to jest znęcanie psychiczne i czy to jest wystrczający dowód, by zgłosic to do prokuratury? Proszę o bardzo szybką odpowiedź. Z góry dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Może to ja jestem zła?

Witam zacznę od tego, że nie radzę sobie z życiem. Cały czas mam wrażenie, że jestem gorsza od innych, nie potrafię ufać ludziom, a tak bardzo bym chciała się mieć komuś wyżalić. Nie potrafię okazywać ludziom tego jak bardzo ich...

Witam zacznę od tego, że nie radzę sobie z życiem. Cały czas mam wrażenie, że jestem gorsza od innych, nie potrafię ufać ludziom, a tak bardzo bym chciała się mieć komuś wyżalić. Nie potrafię okazywać ludziom tego jak bardzo ich lubię, po prostu nie potrafię okazywać uczuć, a najgorsze jest to, że cały czas patrzę wstecz, rozpamiętuję to co było w dzieciństwie i nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć.

Moje dzieciństwo nie należy do wspaniałych - mama biła mnie czym popadnie za to, że zdarzyły się złe oceny, że zapomniałam wynieść śmieci, że coś źle zrobiłam - za wszystko obrywałam, miałam siniaki po ciele. Nie raz szarpała mnie za włosy czy kopała. Czuję do niej o to żal, ale też czuje żal do siebie, że czegoś nie zrobiłam - być może mogłam się lepiej starać być lepszym dzieckiem? Zawsze jestem tolerancyjną osobą, nie sprawiam kłopotów, nie ćpam, nie piję, nie palę, większość ludzi ma do mnie zaufanie i mnie lubi.

Staram się być wesoła i miła, a moja mama, mimo iż mnie już nie bije, uważa mnie za przeciwieństwo tych wszystkich ww cech - cały czas krzyczy, że jestem zła, że nic nie robię (a staram się). Wyklina mnie od szmat, diabłów, szatanów itd., jeszcze ani raz nie usłyszałam od niej dobrego słowa, a tak mi bardzo brakuje tego. Chciałabym czuć się potrzebna, kochana, a cały czas czuję się jak śmieć. Próbowałam z nią rozmawiać, mówić, że mam do niej żal o dzieciństwo i obecną sytuację, ale ona wszystko wywraca do góry nogami mówi "a nie pamiętasz jak tłumaczyłam ci zadania?" (często na stole leżał pasek i jak czegoś nie rozumiałam to biła mnie aż zrozumiem), "a teraz może ci czegoś brakuje?" itd.

Jeśli o to ostatnie chodzi to faktycznie niczego mi nie brakuje i doceniam to, ale czasami wolałabym żeby powiedziała mi coś miłego, Zauważyłam, że mam do mamy ogromny dystans, nie potrafię teraz rzucić się jej na szyje i uściskać. Za bardzo boli mnie to co robiła. Może to ja jestem zła? Już sama nie wiem... Czuję taka obojętność do świata, nie mam siły na naukę i na wszystko - co mam robić?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak "odblokować" się w łóżku?

Witam, jestem 22-letnią dziewczyną. W dzieciństwie byłam wykorzystywana seksualnie i mam poczucie, że moja przeszłość ma ogromny wpływ na moje aktualne życie seksualne. Nie chce aby tak było dlatego chciałabym wyjaśnić co się ze mną dzieje i podjąć jakieś konkretne... Witam, jestem 22-letnią dziewczyną. W dzieciństwie byłam wykorzystywana seksualnie i mam poczucie, że moja przeszłość ma ogromny wpływ na moje aktualne życie seksualne. Nie chce aby tak było dlatego chciałabym wyjaśnić co się ze mną dzieje i podjąć jakieś konkretne kroki aby to zmienić. Rok temu trafiłam na mężczyznę, z którym odbyłam swój pierwszy raz za zgodą. Gdyby nie teksty z jego strony np. że podniecając go, a nie pozwalając na stosunek płciowy później on odczuwa ból, przekonywanie mnie, że ciała są tylko zabawkami i są właśnie od tego aby się nimi bawić więc nie powinnam się sprzeciwiać, że skoro i tak się "wyłączam" (mam taki dziwny mechanizm, że w pewnym momencie podczas seksu jakby odpływam gdzieś daleko myślami jestem jakby obok siebie) to nie robi mi różnicy czy dojdzie do stosunku czy nie. Gdyby nie te i wiele innych słów z jego strony plus oczywiście alkohol (nie potrafię kochać się ani nawet całować bez wcześniejszego spożycia alkoholu) pewnie do dzisiaj całkowicie negowałabym sprawy łóżkowe. Pasował mi taki układ. To nie było tak, że wpakowałam się w to tylko z poczucia winy czy innych tego typu. Chciałam w końcu żeby coś się zmieniło, żebym przestała bać się facetów itd. Nasz układ trwał jakieś 4 miesiące, zakończył się z momentem kiedy woda na którą mnie rzucił okazała się po prostu za głęboka. Chciał więcej i więcej a dla mnie chyba było po prostu za szybko. Nigdy nie udało mi się osiągnąć orgazm, w sumie to całość była kierowana pod niego - mi wystarczało to specyficzne uczucie bliskości. Teraz jednak poznałam kogoś z kim chciałabym zbudować zdrowy, normalny związek, a że seks w związku jest niezwykle istotny - muszę coś ze sobą zrobić. Mam kompleksy, które na pewno w jakimś stopniu mnie hamują, jednak zdecydowanie na pierwszy plan wychodzi coś innego, jakiś rodzaj blokady. Jestem początkująca w tych sprawach i chciałabym żeby ktoś mnie poprowadził za rękę, łączy się to jednak z tym, że ja przejmuje inicjatywę w grze wstępnej, a jak już dochodzi do stosunku po prostu gdzieś uciekam, chociaż fizycznie nadal jestem w tym samym miejscu - denerwuje mnie to dlatego, że moje fantazje seksualne zdecydowanie dotyczą dominacji z mojej strony a nie jestem w stanie przenieść ich w rzeczywistość. Nawet sobie nie wyobrażam jakie to musi być wkurzające dla partnera kiedy ktoś chce "rządzić", w grze wstępnej daje wyraźne sygnały, że nadal tak jest, a później zachowuje się jakby poraził go prąd. Musze to zmienić tylko nie wiem jak. Do kwietnia i powrotu mojej miłości z zagranicy został jeszcze kawałek czasu - chcę mu wtedy pokazać, że nie jestem kolejną zakompleksioną i zwalającą wszystko na partnera kobietą. Jak można się "odblokować" w takiej sytuacji, sprawić żeby udało mi się w końcu spełnić moje marzenia seksualne, co powinnam zrobić?
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Jak mogę pomóc kumplowi, którego ojciec molestuje?

Witam. Mojego kumpla molestuje ojciec. Zaczęło się od tego, dowiedział się, że jest gejem - przyłapal go i mojego przyjaciela jak się całowali. Wściekł się na mojego kumpla tak, że go pobił. Wywalił za drzwi mojego przyjaciela. Od tamtej pory...

Witam. Mojego kumpla molestuje ojciec. Zaczęło się od tego, dowiedział się, że jest gejem - przyłapal go i mojego przyjaciela jak się całowali. Wściekł się na mojego kumpla tak, że go pobił. Wywalił za drzwi mojego przyjaciela. Od tamtej pory molestuje go.

Mój kumpel przez niego trafil do psychiatryka, bo chciał się zabić. Jego matka uważa, że sobie to wymyslił i mu nie wierzy. Mój kumpel kilka tygodni temu wyszedl z psychiatryka - jego ojciec zabrania mu wychodzić z domu, wchodzić na gg itp. A jest pełnoletni. Mój przyjaciel chciał zgłosić to na policję, ale mój kumpel nie zgodził się na to ani nie chce się wyprowadzić od ojca, bo się go boi, boi się, że coś mu zrobi... Mój kumpel mieszka w Anglii i mój przyjaciel też. Piszę tu w iminiu też mojego przyjaciela, chcę mu pomóc. Moj kumpel nie pozwala się nikomu dotknąć. Nawet mojemu przyjacielowi, a go kocha.

Jak my możemy mu pomóc bez zgłoszenia tego na policję? Boimy się, że on znowu będzie chciał się zabić... Przepraszam za niespojność tekstu, ale nie wiedziałem jak to wszystko ująć. Proszę o szybką odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mąż mnie obraża i chyba nie zdaje sobie z tego sprawy. Co robić?

Zacznę od początku. Wiecej niż rok temu poznalam M., mój brat mnie z nim poznał, przez pierwszy tydzień znajomości było cudownie - rozstawaliśmy się na parę godzin by się wyspać, dużo rozmawialiśmy, czułam się przy nim całkowicie swobodnie i atrakcyjnie....

Zacznę od początku. Wiecej niż rok temu poznalam M., mój brat mnie z nim poznał, przez pierwszy tydzień znajomości było cudownie - rozstawaliśmy się na parę godzin by się wyspać, dużo rozmawialiśmy, czułam się przy nim całkowicie swobodnie i atrakcyjnie. Po paru miesiącach przyjechał do mnie - mieszka za granicą - by mnie zabrać do siebie, mieszka tu od 20 lat.

Pojechałam z nim - był miły, bardzo wyrozumiały… Imprezowaliśmy sporo wciąż się dogadując. Po pewnym czasie podniósł na mnie rękę. Może trochę z mojej winy - było między nami parę "bójek". Jakoś we wrześniu, kiedy miał wolne, obudziłam się, a jego nie było - poszłam do innego pokoju i nakryłam go na oglądaniu porno. Zareagował "oooochh kochanie!" i tłumaczył się, że to przypadkiem. Wyszłam z domu na spacer pamietając nasze rozmowy, kiedy mówiłam mu jak bardzo tego nie lubię i mówił mi, że nie patrzy na takie rzeczy. W stosie jego rzeczy poznajdowałam mnóstwo zdjęć byłych kobiet, nasłuchałam się też o nich od jego mamy - wynajmują u nas mieszkanie na dole…

M. chciał mieć bardzo dziecko, więc "dla niego" zgodziłam się, myślałam, że w jakiś sposób go zadowolę czy poprawi to między nami stosunki - dziś bawię 2-miesięczną córeczkę… Okresu ciąży nie wspominam miło - ubliżał mi na każdym kroku, nie pamięta. Kiedy z nim porozmawiać o tamych sytuacjach ma w głowie tylko te, które nazywa skakaniem wokół mnie, a byłabym zadwolona, gdyby przychodząc do domu choć zdejmował buty kiedy mówię mu, że myłam podłogi. Wiem też, że ogląda porno (stosy takich zdjęć i filmików znalazłam na jego telefonie), robi to bez przerwy, potrafi siedzieć w WC około 2 godzin mówiąc, że ma rozwolnienie - doskonale wiem co ogląda, a kiedy się "kochamy" to już nie to samo, bo czuję się jak przedmiot, na którym się zadowala po oglądaniu tych rzeczy. Kiedy chciałam porozmawiać z nim o tym to mówił, że to jego prywatność i jestem pier*** Było wiele sytuacji i już sama nie mam ochoty na życie, w którym tkwię.

Żałuję i żal mi siebie, że weszłam w to wszystko tak szybko. Jak uderzył mnie pierwszym razem mogłam odejść - dziś znoszę praktycznie codziennie obrazy bez uzasadnienia. Przychodzi - zawsze mam obiad i staram się, kiedy chcę z nim porozmawiać mówi "czekaj", a jeśli mówię mu, że tak reaguje to odpowiada, że zawsze coś mówię jak jest zajęty. Kiedy ogląda TV to też nic nie dociera, a kiedy on chce porozmawiać lub coś mi pokazać mam od razu słuchać i przychodzić, nieważne co robię… Nie znam języka, może już bardziej niż jakiś czas temu, 3 dni w szpitalu spędziłam, jakoś się dogadałam, ale czasami mi ciężko. Jestem z dala od rodziny i znajomych - nie jestem rodzinna i doskonale o tym wiem, ale jak by nie było, brak czasem bliskich…

Ogółem jestem tu sama, często płaczę i odczuwam powoli brak sił na cokolwiek… Plus mała.... Obudzi ją, a kiedy mówię, by tego nie robił to denerwuje się, że już w ogóle nie będzie nic robił, a mi chodzi o to, że jak dziecko się rozbudzi to jest bradzo marudne i kiedy zaczyna płakać - daje mi ją... A jak jego siostra powiedziała to przecież on chciał mieć tak bardzo dziecko. Czasem wydaje mi się, że mam być mu wdzięczna za to, że tylko on pracuje itp. Nie wiem - nie mogę się pozbierać i wiem, że między nami nigdy nie będzie dobrze. Napiszcie coś co mnie podniesie na duchu…

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Przez męża pocięłam się i piję. Jak ja mam żyć?

Ciągle płaczę, znow znalazłam u niego porno - nie mam sił już żyć, nic mi się nie chce... Pomóżcie! ;( Pocięłam się i piję - wiem, że to nie sposób, chciałabym się zabić, brak mi sił… Myślę o rodzinie -...

Ciągle płaczę, znow znalazłam u niego porno - nie mam sił już żyć, nic mi się nie chce... Pomóżcie! ;( Pocięłam się i piję - wiem, że to nie sposób, chciałabym się zabić, brak mi sił… Myślę o rodzinie - żal mi ich. Przez moją głupotę mam dość. Już nie wiem co robić…

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mam dość słuchania, że będzie dobrze. Czy ktoś mi może jeszcze pomóc?

Witam. Odeszłam od męża z powodu krzywd, znęcania się psychicznego, wykorzystywania seksualnego i zdrady, nie żyję już z nim od ponad 2 lat. Mamy wspólne dziecko. Od jakiegoś czasu jestem z kimś w związku, walczę w sądzie...

Witam. Odeszłam od męża z powodu krzywd, znęcania się psychicznego, wykorzystywania seksualnego i zdrady, nie żyję już z nim od ponad 2 lat. Mamy wspólne dziecko. Od jakiegoś czasu jestem z kimś w związku, walczę w sądzie z mężem i teściami, jestem z tym wszystkim sama i zmęczona mam ochotę się poddać.

Wychowywałam się w D.DZ. Rodzice się znęcali na de mną psychicznie i fizycznie:(. Teraz zauważyłam, że obecny partner jest bardzo nerwowy, mam obawy, że sytuacja się powtórzy :(. Bardzo się boję, zależy mi na tej osobie, ale strach jest silniejszy - odsuwam się od partnera, nie wiem dlaczego jestem zimna, nie chce z nikim spędzać z nim czasu, najchętniej zamknęłabym się w domu i spała.

Cierpię na bezsenność, często płaczę, codziennie pesymistycznie podchodzę do życia, krytycznie, a do swojej osoby nabrałam obrzydzenia. Nic mnie nie cieszy, zaczynam do wszystkiego podchodzić obojętnie, jakby mi już na niczym nie zależało, jestem nerwowa, myślę tylko o śmierci - że jak umrę ten ból, cierpienie zniknie i wszyscy dookoła będą mieli lżej. Czasem tęsknię za mężem mimo tego, ile krzywd mi wyrządził.

Nie potrafię zrozumieć czego chcę od życia. Mam dość słuchania, że będzie dobrze, że nie mogę się podać. Jak już tracę siły czuję jakby nikt mnie nie rozumiał, a tylko wymagał wymagał mówiąc: "całe życie jesteś silna, tyle przeszłaś, co to dla ciebie", ale ja już tracę siły, wypalam się, jestem zmęczona - czy to możliwe? Czemu zamykam się w sobie i nie chcę z nikim rozmawiać? Boję się? Proszę o pomoc! Dziękuję.

odpowiada 4 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski
mgr Monika Góra
mgr Monika Góra
Dr Dominika Farley
Dr Dominika Farley

Zięć jest toksyczny. Co zrobić?

Zięć ciągle rozmawia z córką podniesionym głosem nieznoszącym sprzeciwu. Córka jest osobą spokojną, bardzo wrażliwą, cierpi z powodu złego traktowania, przeżyła depresję po porodzie i teraz jest bardzo zamknięta w sobie, bardzo mało aktywna. Jak trafić do zięcia? Moja córka... Zięć ciągle rozmawia z córką podniesionym głosem nieznoszącym sprzeciwu. Córka jest osobą spokojną, bardzo wrażliwą, cierpi z powodu złego traktowania, przeżyła depresję po porodzie i teraz jest bardzo zamknięta w sobie, bardzo mało aktywna. Jak trafić do zięcia? Moja córka była osobą spokojną, zrównoważoną. Zięć pokazał swoje oblicze. Stał się osobą toksyczą, ma choleryczny charakter - córka bardzo przeżyła tą jego przemianę. Po 6 latach małżeńtwa, po 2 porodach, zamknęła się w sobie, przeżyła depresje po porodzie - teraz jest osobą mało aktywną, stroniacą od ludzi (ma fobię społeczną). Córka leczy depresję, ale leczenie jest utrudnione, ponieważ mieszkają w Anglii, niemozliwa jest także psychoterapia. Leczenie utrudnia także porywczy i niewyrozumiały charakter zięcia. Wyjazdy do Polski są bardzo kosztowne, bariera językowa utrudnia leczenie w Anglii. Bardzo szkoda mi dzieci (3 l i 2 latka) - są czasami bite i strofowane krzykiem przez zięcia. Proponowałam rodzinną psychoterapię, ale zięć stanowczo odmówił. Zięć ironizuje i naśmiewa się z tuszy i nieaktywnego życia córki przy dzieciach. Jestem załamana. Dla mnie dzieci były zawsze i są najwększym dobrem. Córka, chcąc poprawić swój zewnętrzny wizerunek, próbuje samoleczenia przez autosugestię. Proszę o pomoc. Czy te medytacje nie pogłębiają depresji? Mam bardzo mały wpływ na tę sytuację. Bardza proszę o radę: jak zmienić postępowanie zięcia? Od strony materialnej zięć bardzo dba o rodzinę, ale sam wywodzi się z toksycznego domu. Córka życzy sobie, aby ich dzieci miały pełną rodzinę.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty