Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychiatria: Pytania do specjalistów

Jak długo może trwać fobia szkolna?

Mam córkę w 5 klasie, od roku leczę ją na fobię szkolną, w tamtym roku miała nauczanie indywidualne. Jest na lekach, ale gdy próbujemy zejść z leków problem wraca - jak długo trwa ta choroba?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Słyszę głosy - czy to jakieś zaburzenia psychiczne?

Mam 15 lat i jakiś tydzień temu, koło 10 szłam do domu od koleżanki (mieszka 2 domy dalej). Gdy byłam koło swojego domu prawie, to kobiecy, łagodny głos mi szepnął do ucha: „uważaj” - strasznie się wystraszyłam. Następnej nocy śniło...

Mam 15 lat i jakiś tydzień temu, koło 10 szłam do domu od koleżanki (mieszka 2 domy dalej). Gdy byłam koło swojego domu prawie, to kobiecy, łagodny głos mi szepnął do ucha: „uważaj” - strasznie się wystraszyłam. Następnej nocy śniło mi się, że widziałam dużo krwi i słyszałam krzyk tej kobiety, przeraźliwy i taki jakby ktoś jej zadawał ból. Wczoraj mi się śniło, że ktoś mnie okropnie zgwałcił, a młoda dziewczyna stała i patrzyła na to, jakby była to najzwyklejsza rzecz na świecie, a po wszystkim powiedziała tym samym głosem, który słyszałam wcześniej: „mówiłam Ci, żebyś była ostrożna...”. Od kilku dni mam także przeczucie, że coś się złego stanie. Moi rodzice są po rozwodzie, mama znowu wyszła za mąż, ale lubię ojczyma, ojciec też ma narzeczoną i syna z tą kobietą, rok temu dowiedziałam się, że ojciec miał jeszcze jednego syna ze swoją narzeczoną, tylko umarł zaraz po urodzeniu, 3 lata temu, od tej pory się nie widujemy. Proszę o szybką odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Dlaczego mam zwidy w nocy?

Często śni mi się dzień przyszły i on na serio się spełnia... Widzę na ulicy ludzi, których nikt nie widzi. Gdy się ściemnia, słyszę jakieś szumy... Często budzę się cała mokra, śnią mi się krzyki...
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy branie antydepresantów jest zasadne?

Mam takie pytanie: jeśli ktoś leczy się na zaburzenia osobowości, czy nawet na zaburzenia depresyjne, to jak wiemy - wynikają one miedzy innymi z podświadomych konfliktów w psychice. Wobec czego depresja, czyli brak działania, może być sposobem na "nie...

Mam takie pytanie: jeśli ktoś leczy się na zaburzenia osobowości, czy nawet na zaburzenia depresyjne, to jak wiemy - wynikają one miedzy innymi z podświadomych konfliktów w psychice. Wobec czego depresja, czyli brak działania, może być sposobem na "nie pogrążanie się" w chaosie własnych emocji, nie pogłębianie "rozszczepienia" (chyba tak to się fachowo nazywa?) osobowości i utrzymywaniu jako takiego ładu w głowie, albo przynajmniej nie zwiększanie nieładu. Wobec tego, czy SSRI lub inne leki aktywizujące, nie wyjdą takim osobom w długotrwałym rozrachunku na złe? Chcąc nie chcąc zmuszenie do aktywności osób, które nie mogą poradzić sobie z dotychczasowymi emocjami, może spowodować właśnie jeszcze większy chaos. Osoba taka przyzwyczai się do zwiększonej aktywności, a przecież kiedyś lek będzie trzeba odstawić - i wtedy nadmiar obowiązków (które sama na siebie dana osoba w trakcie leczenia nakładała) uderzy ze zdwojoną siłą. Prosiłbym o wytkniecie błędów w moim rozumowaniu - w końcu jakieś muszą być, jeśli leczenie farmakologiczne jest stosowane, natomiast mnie taka racjonalna odpowiedz po prostu uspokoi i (mam nadzieje) zmniejszy moją obsesję na punkcie zasadności codziennego wspomagania się lekami. ;) Z góry dziękuję

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Boję się błahych sytuacji - co robić?

Zaczyna mnie już to męczyć. Zaczęło się od tego, że w dzieciństwie i w młodym wieku miałam "alter-ego", do dziś potrafię odpowiedzieć coś do osoby, która została przeze mnie wymyślona, mimowolnie (stworzyłam świadomie idealny świat). Mam męża i syna, pomimo...

Zaczyna mnie już to męczyć. Zaczęło się od tego, że w dzieciństwie i w młodym wieku miałam "alter-ego", do dziś potrafię odpowiedzieć coś do osoby, która została przeze mnie wymyślona, mimowolnie (stworzyłam świadomie idealny świat). Mam męża i syna, pomimo tego mam lęki, nie mogę sama spać, boję się zostawać sama, cały czas myślę, że ktoś stoi mi za plecami. Przez 2 miesiące cierpiałam na bezsenność. Boję się nie poważnych spraw, tylko błahych sytuacji. Jestem strasznie zaborcza i nie ufam nikomu. Boję się nawet jak mąż wychodzi na 5 minut z domu, mam od razu najczarniejsze myśli...

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Lęk przed szkołą - co jest ze mną nie tak?

Witam, mam 18 lat, uczęszczam do technikum, jestem chłopakiem. Od pewnego czasu, a dokładniej od września 2010 r. zacząłem odczuwać pewną niechęć do wszystkiego, z każdym dniem traciłem motywację do jakiegokolwiek działania, aczkolwiek wykazywałem jako takie chęci do nauki, aż...

Witam, mam 18 lat, uczęszczam do technikum, jestem chłopakiem. Od pewnego czasu, a dokładniej od września 2010 r. zacząłem odczuwać pewną niechęć do wszystkiego, z każdym dniem traciłem motywację do jakiegokolwiek działania, aczkolwiek wykazywałem jako takie chęci do nauki, aż do pewnego momentu. W październiku trafiłem do szpitala (wycięcie wyrostka), pobyt w szpitalu i rekonwalescencja w domu trwały ok. 3 tygodni, po powrocie do szkoły pierwsze słowa jakie usłyszałem od pewnej nauczycielki to to, iż nagminnie opuszczam jej lekcje i nie obchodzą jej moje problemy i to, że dość często miewam problemy ze zdrowiem. Na samym wstępie kazała mi napisać zaległe sprawdziany, a że posiadałem trochę zdobytej wiedzy napisałem sprawdzian na ocenę pozytywną i zostałem osądzony przez nauczyciela o oszustwo (ściągnie) lub szczęście - incydent powtórzył się dwukrotnie. Ta sytuacja sprawiła, że straciłem jakąkolwiek motywacje do nauki i działania, teraz nie chce mi się totalnie nic, zerwałem praktycznie wszystkie kontakty ze znajomymi, nie mam ochoty na jakiekolwiek spacery, wyjście na miasto, itp. Wcześniej aktywnie spędzałem czas ćwiczyłem, biegałem teraz to minęło, przytyłem, znacznie opuściłem się w nauce, stałem się nadzwyczaj nerwowy, wstając codziennie rano i myśląc o tym, że znowu będę musiał spojrzeć wcześniej wymienionemu nauczycielowi w twarz po prostu odechciewa mi się wszystkiego, zaczyna robić mi się niedobrze, a tuż przed jego lekcją ogarnia mnie niesamowity stres - jedyna myśl, która mi towarzyszy na jego lekcji to kiedy zadzwoni dzwonek. Przed znajomymi z klasy staram się ukryć mój problem, ale nie wiem jak długo to wytrzymam. Już po prostu nie wiem co robić jak tak dalej pójdzie to prawdopodobnie nie przejdę klasy. Wcześniej, gdy otrzymałem ocenę niedostateczną poprawiałem ją jak najszybciej, teraz jest mi to obojętne, bo przecież zostało mi pozwiedzane, że nie mam wiedzy tylko szczęście. Nawet z moich ulubionych przedmiotów jakimi są przedmioty zawodowe (jednocześnie była to moja pasja) zacząłem otrzymywać słabe stopnie. Kiedyś podczas rozwiązywania zadań starałem się je rozwiązywać do końca, pomimo że wynik nie zawsze był zgodny, a teraz po przeczytaniu samej treści nawet nie mam zamiaru podjąć się jego rozwiązywania. W domu jest podobnie - zero jakiejkolwiek inicjatywy do działania, to co mi każą rodzice wykonam, ale z wielką niechęcią, jak już wspominałem stałem się bardzo nerwowy nieraz najdrobniejsze rzeczy mnie drażnią. Moja wypowiedź może jest napisana dość chaotycznie, ale ciężko mi o tym pisać, proszę o jakieś wskazówki co mam zrobić. Z góry dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak zwalczyć nerwowość?

Mam 13 lat i pewien problem. Zawsze w niedzielę wieczorem denerwuję się. Najgorsze jest to, że nikt mnie nie rozumie, nawet własna mama. Tak naprawdę to sama nie wiem w czym leży problem. W szkole w poniedziałek mam fajne lekcje,...

Mam 13 lat i pewien problem. Zawsze w niedzielę wieczorem denerwuję się. Najgorsze jest to, że nikt mnie nie rozumie, nawet własna mama. Tak naprawdę to sama nie wiem w czym leży problem. W szkole w poniedziałek mam fajne lekcje, oczywiście poza plastyką. Sama się zastanawiam, czy w ogóle denerwuję się szkołą, czy może czymś innym. Mama uparcie twierdzi, że przejmuję się szkołą, ale nawet o tym nie wiem. Natomiast ja uważam, że denerwuję się, bojąc się o mamę. Zawsze mówi takie przykre rzeczy, że umrze i zostaniemy sami, bo wszyscy zwalamy się z naszymi błahostkami na nią, kosztem jej zdrowia i psychiki. A ja jestem z nią bardzo związana, bardzo bardzo ją kocham i nie chce sprawiać dodatkowych problemów. Ale nie mogę! Zawsze wieczorem w niedzielę się denerwuję. Lekarz rodzinny zapisał mi nawet leki uspokajające, ale one nic nie dają. Byłam nawet raz u psychologa, ale nie za bardzo mi pomógł. Sama już nie wiem co robić. Czuję jakbym została z tym problemem sama i nie wiem gdzie szukać pomocy.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Niepokojące zmiany nastroju - do kogo się zwrócić?

  Od września dzieje się ze mną coś dziwnego. W tym roku poszłam do liceum, przez całe gimnazjum i podstawówkę byłam wzorową uczennicą, wysoka średnia, zawsze czerwony pasek, przejmowałam się ocenami, nauka nie sprawiała mi trudności, uwielbiałam czytać książki wręcz...

  Od września dzieje się ze mną coś dziwnego. W tym roku poszłam do liceum, przez całe gimnazjum i podstawówkę byłam wzorową uczennicą, wysoka średnia, zawsze czerwony pasek, przejmowałam się ocenami, nauka nie sprawiała mi trudności, uwielbiałam czytać książki wręcz pożerałam je, teraz nagle przestało mi zależeć, tak jakby nie z własnej inicjatywy, coś się stało - teraz wszystko "spływa" po mnie i w domu i w szkole. Niedawno nie byłaby możliwa sytuacja, że dostaje 3 ze sprawdzianu - teraz i kolejna 1 mnie nie obejdzie, mogę godzinami snuć się po mieszkaniu nie robiąc nic konkretnego, siedząc, patrząc się w szybę, ścianę, cokolwiek. Straciłam cały zapał. Mam też kłopoty ze spaniem czasami nie mogę zasnąć i nic mi nie pomaga, mogę leżeć nawet 3-4 godziny i sen nie nadchodzi. Natomiast w dzień mogłaby nie wychodzić z łóżka i nie chodzi nawet o spanie po prostu mogłaby w nim tylko leżeć. Również zauważyłam u siebie niepokojące zmiany nastroju, czasami idę i śmieję się do siebie nie wiadomo z czego, później płacze z byle powodu. Analizując to wszystko sama widzę, że coś jest nie tak, nie wiem jak zacząć, co zrobić, nie mogę tak o porozmawiać z rodzicami, źle bym się czuła, nie nadają się, nie wiem czy by zrozumieli, a znając ich podejście do życia, czy przypadkiem nie wyśmiali. Do kogo powinnam się zwrócić o pomoc, jak szybko i czy to w moim przypadku konieczne?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nerwica lękowa - gdzie szukać pomocy?

Witam, zwróciłam się do Was po pomoc, ponieważ walczę z nerwicą od 2005 roku. Mam 27 lat i aktualnie jestem już zmęczona szukaniem terapii psychologicznej, która pomogłaby mi pozbyć się TEJ nerwicy. Przeszłam już 3 terapie, w tym jedną grupową...

Witam, zwróciłam się do Was po pomoc, ponieważ walczę z nerwicą od 2005 roku. Mam 27 lat i aktualnie jestem już zmęczona szukaniem terapii psychologicznej, która pomogłaby mi pozbyć się TEJ nerwicy. Przeszłam już 3 terapie, w tym jedną grupową trwającą rok. Obecnie jestem pod stałą opieką kardiologa. Jedynym państwowym ośrodkiem psychoterapii do jakiego dotarłam w Warszawie jest Centrum Psychoterapii, ale niestety oferują psychoterapię w godzinach 9-13, codziennie w okresie 3 miesięcy, a niestety nie mogę pozwolić sobie na tak długą nieobecność w pracy. Zależy mi na terapii państwowej i indywidualnej. Bardzo proszę o pomoc!!! Z wyrazami szacunku Dagmara

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak zwalczyć lęk przed samotnością?

Witam! Mam 27 lat i zmagam się z wielkim problemem, z którym nie mogę sobie poradzić. Ciężko nazwać to, co odczuwam, dlatego określiłam to lękiem przed samotnością. Jestem matką dwójki wspaniałych dzieci, mam partnera, który mimo wad sprawia, że jestem...

Witam! Mam 27 lat i zmagam się z wielkim problemem, z którym nie mogę sobie poradzić. Ciężko nazwać to, co odczuwam, dlatego określiłam to lękiem przed samotnością. Jestem matką dwójki wspaniałych dzieci, mam partnera, który mimo wad sprawia, że jestem szczęśliwa. Od kilku lat panicznie boję się zostać sama w domu, ale tylko gdy na zewnątrz jest ciemno. Nie pomaga to, że dzieci są w domu i śpią, ogarnia mnie tak paraliżujący strach, że nie jestem w stanie tego przezwyciężyć. Cały czas wydaje mi się, że jest w domu ktoś obcy i chce zrobić krzywdę mnie i moim dzieciom. Jak mój partner jest w domu to nie odczuwam aż takiego leku, ale jeśli on kładzie się spać lęk znowu się pojawia. Jest to tak paniczny lęk, że czasami sama siebie się boję, że tego nie wytrzymam. Nie potrafię zostać sama w domu. Mój partner nie może pracować na nocną zmianę, gdyż definitywnie zabroniłam mu tego. Jest mi bardzo ciężko z tym wszystkim. Zanim położę się spać muszę kilkanaście razy sprawdzić, czy wszystko jest zamknięte: okna drzwi - po prostu wszystko! Jestem całkowicie załamana tą sytuacją, chciałabym normalnie żyć, bez leków, stresów. Bardzo proszę o poradę - co mogę zrobić w takiej sytuacji? :(

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy nerwica żołądkowa jest spotykana u dzieci?

Dla zdrowia, wiedzy i na wszelki wypadek, chcę wiedzieć, czy nerwica żołądka występuje u dzieci. Jest to dla mnie bardzo ważne. Proszę o odpowiedź. Pozdrawiam, Monika.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Fobia i lęki - czy jestem na straconej pozycji?

Robert, lat 24 Jeszcze parę lat temu nigdy bym nie przypuszczał, że będę siedział na takim forum jak to. Moja fobia, lęki pojawiły się 3-4 lata temu. Są one skutkiem nadużywania narkotyku jakim niewątpliwie jest marihuana. Pierwsze lęki, pierwsze obawy...

Robert, lat 24 Jeszcze parę lat temu nigdy bym nie przypuszczał, że będę siedział na takim forum jak to. Moja fobia, lęki pojawiły się 3-4 lata temu. Są one skutkiem nadużywania narkotyku jakim niewątpliwie jest marihuana. Pierwsze lęki, pierwsze obawy były tłumione kolejną "dawką". Paliłem przez 5-6 lat do kilku razy dziennie. Dwa lata temu udałem się do psychiatry. Przypisane leki skutecznie redukowały lęk - ale zamieniały mnie w zombie. Ciężko było się ze mną dogadać, w głowie pustka. Byłem nie do życia. Nikt mnie nie poznawał. Zrezygnowałem po jakimś czasie z leków. Dużo piłem. Rano, w południe, i wieczór. Gdy miałem załatwić coś w terenie - piłem. Małe piwko pozwalało mi wyjść z większą swobodą z domu. Alkohol stał się dla mnie swojego rodzaju "ucieczką" od leków. Minęło trochę czasu. Postanowiłem coś zmienić w swoim życiu. Od dwóch miesięcy chodzę na psychoterapie. Rzuciłem wszystkie nałogi. Alkohol, papierosy, marihuanę. Postawiłem na zdrowy tryb życia. Chciałbym się zmienić. Chciałbym przestać się bać w tłumie, przestać bać się ludzi. Ostatnio to już nawet w gronie bliskich znajomych czuje się skrępowany. Kolejne lęki potęgują sytuacje. Nie wiem czy nie będę musiał odwiedzić po raz kolejny psychiatry?! Z drugiej strony nie chce się faszerować lekami, bez których nie będę później potrafił żyć. Nie chcę zamienić się  w robota. Nie chcę być uzależniony od leków. Niestety na dzień dzisiejszy przegrywam z moją fobią. Mimo powrotu silnej woli, wielkiej pasji, wielu znajomych widzę jak moje słońce gaśnie. Ostatnio lęk powraca z większą siłą. Sytuacji stresujących mam wiele. Praca, dom. Czasami chciałbym się poddać i uciec tam gdzie nie ma nikogo. Wiem jednak, że nie mogę tego zrobić? Z góry bardzo dziękuje za odpowiedź. pozdrawiam Robert

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Mam myśli samobójcze - czy powinnam udać się do specjalisty?

Od bardzo długiego czasu mam myśli samobójcze, niską samoocenę, unikam jakichkolwiek kontaktów z ludźmi. Ostatnio bardzo nasiliła się częstotliwość występowania dziwnych stanów (lęków?), kiedy np. nie ruszam się z pokoju, obawiając się (mając pewność), że poza nim czeka ktoś (lub...

Od bardzo długiego czasu mam myśli samobójcze, niską samoocenę, unikam jakichkolwiek kontaktów z ludźmi. Ostatnio bardzo nasiliła się częstotliwość występowania dziwnych stanów (lęków?), kiedy np. nie ruszam się z pokoju, obawiając się (mając pewność), że poza nim czeka ktoś (lub coś), kto chce mnie zabić. Te towarzyszą mi od długiego czasu, ale zdarzały się najwyżej parę razy w miesiącu, zaś teraz - parę razy w tygodniu. Czasami wydaje mi się, że widzę przemykający obok cień (kogoś, kto mógłby mnie śledzić). Często widzę kogoś, kto stoi za mną, gdy patrzę w lustro, ale to wrażenie trwa ułamki sekund - gdy próbuje się przyjrzeć, wrażenie ustępuje. Męczą mnie również przeplatające się okresy nasilonej senność (spanie przez 3/4 doby) z okresami problemów z zaśnięciem (kiedy śpię np. 6 godzin na 3 doby). Częściej niż zwykle się wybudzam. Niezależnie od tego, ile śpię, cały czas czuję się zmęczona. Nie mam jakiejkolwiek woli do działania. Łatwo się poddaję, nawet jeśli chodzi o rzeczy, które kiedyś były dla mnie priorytetowe (dzisiaj wydają mi się bezsensowne). Niejednokrotnie słyszałam też pisk, nie mający raczej związku z otoczeniem. Powinnam udać się do specjalisty? Boję się, że wszystko sobie wmawiam (jestem leniwa, sama sobie winna - nie potrafię się wziąć za siebie, mam chorobę oczu, z którą powinnam udać się co najwyżej do okulisty, tak samo z uszami itd.), czy po prostu taka jestem, i tylko tyle usłyszę od psychologa (i przy okazji zostanę wyśmiana). Gdzie mogę się dowiedzieć, jak wygląda diagnozowanie oraz leczenie u kogoś takiego?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy obniżony nastrój jest przeciwwskazaniem do pracy?

Czy osoba, która ma aktualne zaświadczenie od lekarza psychiatry, że nie ma choroby psychicznej (ani zakłócenia czynności psychicznych) oraz, że nie wymaga żadnego leczenia, i która jednocześnie przeszła prywatne badanie MMPI (i jeszcze innym testem projekcyjnym), które wykluczyły zaburzenia psychotyczne,...

Czy osoba, która ma aktualne zaświadczenie od lekarza psychiatry, że nie ma choroby psychicznej (ani zakłócenia czynności psychicznych) oraz, że nie wymaga żadnego leczenia, i która jednocześnie przeszła prywatne badanie MMPI (i jeszcze innym testem projekcyjnym), które wykluczyły zaburzenia psychotyczne, wskazują na pełną normę, lecz na obniżony nastrój prawdopodobnie spowodowany sytuacją utraty pracy może posiadać, mimo tego wszystkiego, przeciwwskazania do pracy na stanowisku nauczycielskim?

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Dlaczego tiki powróciły i co mi dolega?

Zacznę od początku. Gdy miałam 8 lat okazało się, że mam tiki nerwowe. Przepisano mi lek i na jakiś czas się uspokoiło. Teraz gdy mam 18 lat tiki powróciły i to bardziej nasilone (nawet muszę krzyczeć, gdy jestem sama), do...

Zacznę od początku. Gdy miałam 8 lat okazało się, że mam tiki nerwowe. Przepisano mi lek i na jakiś czas się uspokoiło. Teraz gdy mam 18 lat tiki powróciły i to bardziej nasilone (nawet muszę krzyczeć, gdy jestem sama), do tego mam kłucia w sercu, gorszy wzrok oraz jestem strasznie agresywna, bardzo łatwo mnie zdenerwować i wtedy krzyczę, przeklinam i rzucam wszystkim. Do tego mam coś takiego, że np. jak ktoś postawi kubek na biurko to murze go poprawić i wiele podobnych rzeczy. Moja pani doktor skierowała mnie do psychiatry, on przepisał leki, które nadal nie pomagają. Nie wiem co mam robić, co się ze mną dzieje - czy ja mam jakąś nerwicę, czy coś innego? Proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy dalej się badać?

Witam, mam 29 lat i od pół roku cierpię na duszności. Zaczęły się nagle w nocy. Lekarz skierował mnie na badania RTG płuc, w normie, echo serca, EKG także. Morfologia w normie, spirometria w normie, badania u endokrynologa w... Witam, mam 29 lat i od pół roku cierpię na duszności. Zaczęły się nagle w nocy. Lekarz skierował mnie na badania RTG płuc, w normie, echo serca, EKG także. Morfologia w normie, spirometria w normie, badania u endokrynologa w normie. Badania astmowe w normie. Badanie nerek i wątroby w normie. Żelazo w normie. Cukier w normie. Gazomteria w normie. Badanie u laryngologa w normie. I dodatkowo zrobiłem jeszcze tomografię klatki piersiowej - w normie. Dodam, że dwa razy badano mnie na izbie przyjęć w szpitalu z powodu duszności i wszystko wyszło w normie. Duszności są nadal. Lekarz skierował mnie do psychiatry i powiedział, że to nerwica. Czy rzeczywiście? Czy mam się nadal badać? Boję się, że to rak płuc? Bardzo proszę o odpowiedź i z góry dziękuję!
odpowiada 2 ekspertów:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czuję potrzebę karania siebie - co jest ze mną nie tak?

Mam 19 lat i chodzę do ostatniej klasy liceum. Od pewnego czasu wszystko stało mi się obojętne. Nie mam siły zmotywować się do nauki, zawsze byłam bardzo ambitna, ale teraz nie obchodzi mnie to co stanie się z moją przyszłością....

Mam 19 lat i chodzę do ostatniej klasy liceum. Od pewnego czasu wszystko stało mi się obojętne. Nie mam siły zmotywować się do nauki, zawsze byłam bardzo ambitna, ale teraz nie obchodzi mnie to co stanie się z moją przyszłością. Nie zależy mi na studiach i nie sprawia mi przyjemności planowanie przyszłości. Czuję się cały czas zmęczona i śpię po 12 godzin na dobę. Czasem samo wyjście z domu mnie przeraża. Boję się innych ludzi, cały czas mam wrażenie, że mnie oceniają. Czuję się głupia, gorsza od innych. Wymyślam sobie za to kary i wmawiam sobie, że nie zasługuję na nic. Kiedy jestem w takim stanie przyjemność sprawia mi psychiczne znęcanie się nad samą sobą. Wyobrażam sobie na przykład jak robię sobie krzywdę, chociaż nigdy bym tego nie zrobiła, bo moja mama straciła już jedną córkę. Często myślę o mojej siostrze i mam wrażenie, że moje życie byłoby lepsze gdyby żyła. Oglądam więc jej zdjęcia i czytam listy, można by powiedzieć, że mam obsesję na jej temat. Muszę też zaznaczyć, że nie zawsze się tak czuję. Bywają okresy kiedy zachowuję się zupełnie normalnie i nie czuję potrzeby ukarania siebie.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mam rozdwojenie jaźni - co mam robić?

Witam, mam 19 lat i nie umiem sobie poradzić ze swoim życiem. Wielokrotnie miewam myśli samobójcze, ale boję się je zrealizować. Myślę, że to taki normalny odruch ludzki, ochrona własnego życia nawet jeśli w głowie dzieje się coś innego. Od...

Witam, mam 19 lat i nie umiem sobie poradzić ze swoim życiem. Wielokrotnie miewam myśli samobójcze, ale boję się je zrealizować. Myślę, że to taki normalny odruch ludzki, ochrona własnego życia nawet jeśli w głowie dzieje się coś innego. Od ponad roku mam chłopaka, duża część tego czasu była poświęcana kłótniom. Dlatego żaliłam się z nich przyjaciółce, zrozumiałam jednak, że czasem nie tylko jej. Przyjaciółki już nie mam. Po ponad 2 latach tej przyjaźni doszło miedzy nami do wielu, wielu nieporozumień i ostatecznie się nienawidzimy. Napisała mi tak wiele przykrych rzeczy na koniec tej przyjaźni, że miałam ochotę po prostu coś sobie zrobić, bo zaczęłam się zastanawiać nad tym, że może to wszystko to prawda i to ja jestem takim złym człowiekiem. Oficjalnie uważam, że to ona mnie okłamywała i nie dochowała moich tajemnic i wszystko co złe to ona, ale z czasem zaczynam sobie uświadamiać, że to może ja jestem nie w porządku. Czasem kłamię i tak wierzę w to, co mówię, że potem sama nie wiem co jest prawdą. Jestem zagubiona. Od najbliższych usłyszałam wielokrotnie, że jestem fałszywa i mam bardzo brzydką naturę. Było dla mnie jasne, że to nie jest prawda, tylko że te słowa zostały wypowiedziane pod wpływem emocji. Nie wiem jaka jestem naprawdę... Nie potrafię bronić swoich bliskich, jestem zbyt otwarta. Wszystkie moje uczucia, przemyślenia, od razu mówię innym. Wyszło z tego już tyle nieprzyjemności. Chciałabym się odciąć od przeszłości. W duszy czuję, że jestem dobra, ale wszystko wychodzi źle. O moim chłopaku wypowiadam się tak, że każdy potem twierdzi, że on nie jest dla mnie, że powinnam z nim zerwać, a te słowa wypowiadam zazwyczaj jak się kłócimy. Nie jestem w stanie go zostawić, bo bardzo go kocham i wiem jaki jest naprawdę, a mimo to mówię co innego. On o tym nic nie wie. Proszę mi powiedzieć, jak mam się zmienić ? I czy to naprawdę problem tkwi we mnie, czy po prostu obwiniam się przez natłok złych wydarzeń w moim życiu, o których chciałabym zapomnieć? Wiem, że opisałam sytuację zbyt chaotycznie, ale to jest moja perspektywa zaraz po przeczytaniu wiadomości od byłej przyjaciółki z bardzo przykrymi słowami, jej „całą prawdą” o mnie oraz innych złych wydarzeniach w moim życiu. Jeżeli mam taki charakter to chcę go zmienić, ale nie wiem jak. Nie mam możliwości korzystania z porad psychologa ani nie mam możliwości zmiany środowiska, wyjazdu. W tym opisie wszystko może się wydawać takie błahe, ale w rzeczywistości wszystko to bardzo skomplikowało mi życie, wielu ludzi ma teraz o mnie złe zdanie. W szkole -bo moja była przyjaciółka przedstawiła sytuację tak, że wyszło, że jestem najgorsza a w rodzinie - rodzice... mam wrażenie, że nie są po mojej stronie, odwracają się ode mnie. A reszta rodziny dopiero to zrobi, gdy pewna kobieta słynąca z roznoszenia plotek opowie mojej cioci jak wypowiadałam się na temat mojej kuzynki. Chłopak też mnie nie wspiera, bo uważa, że przesadzam, a nie opowiem mu tego szczegółowo, bo zawsze coś przekoloryzuję na swoją niekorzyść. Mam jakieś rozdwojenie jaźni... Nie wiem co mam robić.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Dlaczego leki antydepresyjne nie działają?

Witam! Nazywam się Ania, mam 26 lat. Od 2 lat leczę się na zaburzenia depresyjno-lękowe. Wszystko zaczęło się jednego dnia. Dzień po obronie pracy mgr nagle zrobiło mi się słabo, kręciło mi się w głowie. Objawy się coraz bardziej nasilały....

Witam! Nazywam się Ania, mam 26 lat. Od 2 lat leczę się na zaburzenia depresyjno-lękowe. Wszystko zaczęło się jednego dnia. Dzień po obronie pracy mgr nagle zrobiło mi się słabo, kręciło mi się w głowie. Objawy się coraz bardziej nasilały. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Stwierdzono u mnie nerwicę lękową z agorafobią. Mam tylko objawy somatyczne, które trwają cały dzień. Jak tylko wstanę po około 15 min. zaczyna się. Mam wrażenie takiego skołowania, zagubienie, osłabienia, zawrotów głowy oraz sztywność karku. Czasem mam wrażenie, że nie mam gruntu pod nogami. Od półtora roku leczę się psychiatrycznie. Biorę leki antydepresyjne oraz uspakajające. Chodziłam także na terapię, ale nie ma żadnych efektów. Różnica w samopoczuciu jest niewielka - nadal mam te wszystkie objawy, tylko zaczęłam je lekceważyć i staram się jakoś z tym żyć, chociaż to bardzo trudne. Najdziwniejsze jest to, że ja się czuję źle przez cały dzień. Pomagają mi tylko leki uspakajające, ale też nie całkiem i jak wiadomo one silnie uzależniają. W związku z tym mam pytanie: czy jest możliwe, że postawiono mi niewłaściwą diagnozę, skoro leki antydepresyjne nie działają? Nie wiem co robić dalej, bo czas leci, a efektów nie ma:(( Z góry dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

W jaki sposób przekonać syna, aby powiedział o swojej chorobie?

Witam! Jestem mamą syna, u którego kilka lat temu rozpoznano schizofrenię paranoidalną. Syn jest pod opieką lekarską i systematycznie stosuje leki. Pracuje, mieszka na stancji, prowadzi auto. Ponieważ mieszka w tej samej miejscowości co my, czyli pozostali członkowie rodziny, więc...

Witam! Jestem mamą syna, u którego kilka lat temu rozpoznano schizofrenię paranoidalną. Syn jest pod opieką lekarską i systematycznie stosuje leki. Pracuje, mieszka na stancji, prowadzi auto. Ponieważ mieszka w tej samej miejscowości co my, czyli pozostali członkowie rodziny, więc odwiedza nas bardzo często. Można powiedzieć, że funkcjonuje w miarę dobrze. Syn ma 31 lat. Około 4 lata temu rozstał się z dziewczyna, z którą związek trwał 5 lat. Jednakże dziewczyna odeszła od niego, rozstali się. Bezpośrednią przyczyna była choroba syna, o której się dowiedziała krotko przed ich rozstaniem. Miała wielki żal i pretensje do syna i pośrednio do rodziny, iż o tym fakcie nie była poinformowana, że ją okłamano, wprowadzono w błąd. Pragnę zaznaczyć, że bardzo często mówiliśmy synowi, aby powiedział jej, że choruje, że leczy się. On ciągle odpowiadał, że nadejdzie taki czas, że przekaże o tym, ale jet spokojny, ona zrozumie, bowiem jest lekarzem i z pewnością pomoże. My, jako rodzice, nie chcieliśmy za niego mówić, gdyż mógłby mieć do nas żal. Ona sadziła, że po prostu ma taki charakter. Naturalnie syn bardzo przeżył rozstanie. Po tym czasie spotykał się jeszcze z dziewczyną (trwało to kilka m-cy), ale również odstąpiła od tej znajomości. Może wyczula, że coś jest nie tak? Tego nie wiem. Syn tylko powiedział, że jakaś dziwna. Obecnie od przeszło pół roku jest z osobą, z którą często się spotyka. Fantastyczna dziewczyna. Przypomnieliśmy synowi, aby powiedział o swojej chorobie, aby nie powtórzyła się sytuacja, która miała miejsce w przeszłości. I w tym miejscu należy mocno zaznaczyć, że gdy tylko poruszamy ten temat (tak było też wcześniej) on staje się bardzo nerwowy, nieprzyjemny, arogancki, że ona o tym wie, mówi, że to jego sprawa, że powiedział dziewczynie, że leczy się na depresję i uważa temat za zakończony. Z tego powodu dochodzi do nieporozumień, prawie do kłótni. Przecież okłamuje ją, bo to jest nie prawda. Obserwując ten związek to ona się mocno zaangażowała, zaprasza syna do swojej rodziny. I pewnie odwrotnie, syn również, ale mówi mało o swoim związku. Wydaje się, że albo syn nie rozumie, albo nie chce zrozumieć, albo nie zdaje sobie z tego sprawy (może tak czyni choroba). Przecież co innego jest depresja, a co innego schizofrenia. Nie może syn budować znowu związku na fałszywych przesłankach. Może to doprowadzić do tragedii. A co będzie jeśli dziewczyna zajdzie w ciąże, albo będą pragnęli zawrzeć zw małżeński? I znowu ten bagaż ciągnie za sobą, tylko do jakiego momentu? Zaznaczam, iż syn już ją nam przedstawił, wiec tym samym jesteśmy jakby w to wszystko wciągnięci. I z tą chwilą to nie jest tylko odpowiedzialność indywidualna, czyli syna, ale odpowiedzialność niejako zbiorowa, bo przecież my też o jego chorobie wiemy. I tu mam pytanie: proszę doradzić w jaki sposób mamy z synem rozmawiać, jak wytłumaczyć, że czyni źle, że okłamuje, że nie etycznie postępuje? Nie chcielibyśmy my tej sprawy załatwiać. On zaraz ucieka, wychodzi i nie chce rozmawiać. Jak ten problem rozwiązać? Proszę podpowiedzieć nam, Teresa

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty