Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychiatria: Pytania do specjalistów

Nerwy, myśli samobójcze - co mam zrobić?

Witam, mam 16 lat i chodzę do szkoły zawodowej i teraz odbywałem kursy, jeszcze trwają do końca stycznia, ale przyjechałem do domu. Była taka sytuacja, że pierwszego dnia na kursach pani nauczycielka pytała jak się nazywamy - nie mogłem wymówić...

Witam, mam 16 lat i chodzę do szkoły zawodowej i teraz odbywałem kursy, jeszcze trwają do końca stycznia, ale przyjechałem do domu. Była taka sytuacja, że pierwszego dnia na kursach pani nauczycielka pytała jak się nazywamy - nie mogłem wymówić swojego nazwiska, cała klasa się ze mnie śmiała. Na drugi dzień wyjechałem do domu i już nie chcę tam wrócić, nie wiem co mam zrobić, mam lęki, niechęć do życia, coraz częściej myślę o samobójstwie… Nic mnie nie cieszy, ciągle bym tylko spał i leżał - najchętniej gdzieś bym wyjechał i już nie wrócił. Co ja mam zrobić? Jeżeli nie ukończę kursów wydalą mnie ze szkoły. Mam słabe nerwy, ciągle nie mogę się uspokoić, jestem też po operacjach, które też mnie wykończyły. Proszę o pomoc

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy moja mama jest chora na nerwicę?

Czy moja mama ma nerwicę neurosteniczną? Mama ma 47 lat, jest prawie cały czas zmęczona i niewyspana. Często odczuwa bóle głowy i brzucha czemu towarzyszą wymioty. Mama nie ma ochoty na nic i jest dość drażliwa. Głównym objawem nerwicy,...

Czy moja mama ma nerwicę neurosteniczną? Mama ma 47 lat, jest prawie cały czas zmęczona i niewyspana. Często odczuwa bóle głowy i brzucha czemu towarzyszą wymioty. Mama nie ma ochoty na nic i jest dość drażliwa. Głównym objawem nerwicy, który wystąpił u mamy to sztywność rąk i potliwość. Proszę o radę, czy to nerwica? Do jakiego lekarza się zgłosić aby ją leczyć?

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Monika Prus
Mgr Monika Prus

Czy schizofrenik może pracować jako pedagog specjalny?

Witam, studiuję pedagogikę specjalną. Leczę się u psychiatry i psychologa. Psychiatra zdiagnozował mi schizofrenię. Obecnie biorę leki i jest w porządku. Czy z tą diagnozą mogę pracować w moim zawodzie? Czy nie jest to prawnie zakazane? Czy muszę informować o tym pracodawcę? Dziękuję z góry za odpowiedź.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Uciążliwa nerwica - jakie badania wykonać?

Od 5 lat leczę się na nerwicę lękową. Trudne dzieciństwo, choroba nowotworowa, mój charakter - wszystko musiało być zawsze na tip top itd. W końcu organizm się zbuntował i pozwolił nerwicy się rozpanoszyć w moim organizmie. Od początku leczenia przyjmuję...

Od 5 lat leczę się na nerwicę lękową. Trudne dzieciństwo, choroba nowotworowa, mój charakter - wszystko musiało być zawsze na tip top itd. W końcu organizm się zbuntował i pozwolił nerwicy się rozpanoszyć w moim organizmie. Od początku leczenia przyjmuję lek raczej dobrze przeze mnie tolerowany. Jednak gdy próbuję go odstawiać, oczywiście pod okiem psychiatry, nerwica wygrywa pomimo stosowania wielu technik relaksacyjnych itd. Nawet gdy tabletki działają tzn. psychicznie jest lepiej, to fizycznie jestem do niczego. Jestem ciągle zmęczona, mam zawroty głowy, nagle pogarszający się wzrok, zaburzenia równowagi, suchość w ustach, częste migreny, nawet 3 x w tygodniu, zaburzenia koncentracji, nerwowość, napady lęku, szybkie męczenie się, alergie na produkty chemiczne, na które wcześniej nie miałam uczulenia, drętwienie kończyn, szum w uszach, uczucie zapchanego nosa z ciągłym wyciekaniem gęstej wydzieliny ściekającej po gardle i trudnej do przełknięcia, mentalne zamieszanie, suchość i swędzenie skóry, wypadanie włosów. W związku z tym, iż leczenie mojej nerwicy tak długo już trwa, a ja przy odstawianiu leków nie czuję poprawy, zaczęłam szukać w internecie możliwe przyczyny mojego złego samopoczucia i kondycji. Postanowiłam zrobić test PCR na candidę, T3, T4, TSH na tarczycę, zbadać poziom glukozy wykluczając cukrzycę oraz zrobić pełną morfologię. Jednak mam wiele wątpliwości: test na candidę jest testem jakościowym a nie ilościowym, wyniki na tarczycę mogą być przekłamane w związku z możliwym polekowym skutkiem czy też uszkodzeniem toksycznym zakładając candidę. Proszę o radę: czy moje zamierzenia mają sens? Czy powinnam może jeszcze jakieś inne badania wykonać? Bardzo pragnę wyjaśnić przyczynę mojego ciągłego złego samopoczucia, gdyż mam 34 lata, ale czuję się na 60. Lekarze jak na razie nie pomogli mi, a część z nich podejrzewa mnie o hipochondrię. Proszę o pomoc

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy borderline można stwierdzić w średnim wieku?

Czy zaburzenie borderline jest charakterystyczne dla młodego wieku? Czy po 40. można również to zaburzenie zdiagnozować? Po mojej rozmowie z psychologiem stwierdził on, ze na 90% można u mnie stwierdzić borderline. Czytałam, że z wiekiem zaburzenie to łagodnieje. Jak...

Czy zaburzenie borderline jest charakterystyczne dla młodego wieku? Czy po 40. można również to zaburzenie zdiagnozować? Po mojej rozmowie z psychologiem stwierdził on, ze na 90% można u mnie stwierdzić borderline. Czytałam, że z wiekiem zaburzenie to łagodnieje. Jak to jest naprawdę? Czy to, że przez wiele lat brałam lek przeciwpadaczkowy mogło spowodować, że objawy były mniejsze? Czy po kilkunastu latach leczenia tym lekiem mogła wystąpić lekooporność i dlatego teraz symptomy są wyraźniejsze niż w przeszłości? Brałam lek z powodu epilepsji.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Załamanie nerwowe czy choroba psychiczna?

Witam, Mam 27 lat. Od ponad pół roku mam problemy z narzeczonym, rozstajemy się i wracamy do siebie na przemian, do tego dowiedziałam się, że spotyka się za moimi plecami z inną i wszyscy o tym wiedzieli, tylko nie ja....

Witam, Mam 27 lat. Od ponad pół roku mam problemy z narzeczonym, rozstajemy się i wracamy do siebie na przemian, do tego dowiedziałam się, że spotyka się za moimi plecami z inną i wszyscy o tym wiedzieli, tylko nie ja. Jakby tego było mało mam poważne problemy w rodzinie i z finansami. Nie radze sobie z tym wszystkim, zaczęłam mieć problemy z oddychaniem - gdy tylko się zdenerwuje dosłownie się duszę, miewam dziwne ataki z nerwów. Wygląda to tak, że w momencie gdy czymś się zdenerwuję usilnie próbuje złapać powietrze, niekiedy tracę przytomność, jestem jakby w szoku powypadkowym - przez parę chwil robię, mowie rzeczy, których później nie pamiętam. Ostatnio, gdy dowiedziałam się o zdradzie wpadłam w szał, amok, napisałam do znajomych, którzy o tym wiedzieli straszne rzeczy, groziłam im itp. Jednak ostatnie co pamiętam to rozmowa z tą drugą, kilka godzin pustki - ocknęłam się na balkonie, cała zmarznięta. Obudziły mnie na drugi dzień telefony od znajomych i narzeczonego a ja nic nie pamiętam. Zdarzyło się tak dwa razy - boję się, że jestem niepoczytalna. Na nic nie mam ochoty, nie widuję się z przyjaciółmi, mam ochotę tylko spać, pojawiają się myśli samobójcze… Muszę dodać, że zawsze byłam "normalna" - studiuję, pracuję, zawsze radziłam sobie z problemami i byłam bardzo pogodna i spokojna, w chwili obecnej mam wrażenie, że cały świat mi się zawalił. Nie chce mi się dalej żyć, wszystko wydaje się bezsensu i bezcelowe.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak sobie poradzić z lękami, które wystąpiły po śmierci bliskiej osoby?

Witam, mam 27 lat, teoretycznie powinnam być szczęśliwa i jestem, mam cudownego męża, wspaniałego trzylatka w domu - właśnie, od trzech lat, odkąd urodziło się dziecko, siedzę z nim w domu, jeszcze nie pracuję. Wszystko było dobrze do lipca ubiegłego...

Witam, mam 27 lat, teoretycznie powinnam być szczęśliwa i jestem, mam cudownego męża, wspaniałego trzylatka w domu - właśnie, od trzech lat, odkąd urodziło się dziecko, siedzę z nim w domu, jeszcze nie pracuję. Wszystko było dobrze do lipca ubiegłego roku, byłam świadkiem wydarzenia (śmierć bliskiej osoby) i od tego czasu zaczęły mi się ataki paniki, nie wiedziałam co mi jest, duszności, ból w klatce, od razu bieganie do toalety, zimne poty, pogotowie i nic, zastrzyk i otępienie, później znowu. Wizyta u kardiologa - miałam lekka trachykardię, reszta w porządku, było lepiej, doszły bóle kręgosłupa, znów teraz mam częste ataki paniki, boję się panicznie, że coś mi się stanie i mały zostanie bez opieki, duszno mi, kłuje mnie jakby w sercu, dorabiam sobie to tego czarne scenariusze, że będę mieć zawał, znowu chcę iść do kardiologa:(. W grudniu byłam u neurologa (z bólem nogi) i on po wywiadzie stwierdził depresję lękową i nerwicę, nie skierował na terapię tylko dał lek, który mam zamiar brać, ale biję się z myślami czy powinnam, boję się mówić o tym swoim bliskim:(. Miałam trudne dzieciństwo, ojciec pił itp., 2,5 roku temu zmarła moja ukochana babcia, ciągle wracam do przeszłości i boję się jutra, że umrę, boję się zostawać sama z dzieckiem itp. - wiem, że to irracjonalne, ciągle sobie to powtarzam, ale to coś jest silniejsze ode mnie. Muszę mieć zajęcie, coś robić żeby nie myśleć, jak gdzieś wychodzę to jakbym zapominała o problemach, ale ostatnio na zabawie sylwestrowej po tańcu zaczęło mnie kłuć w okolicach serca, musiałam usiąść - czy to może być coś z sercem również? Czy powinnam brać ten lek? Co dalej mam począć, żeby odzyskać spokój? Będę wdzięczna za odpowiedź, z góry dziękuję.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy cierpię na fobię szkolną?

Witam. Jestem chłopcem, mam 13 lat i zawsze rano przed szkołą mam biegunkę lub wymiotuje. Rano zawsze mam złe samopoczucie. Byłem 2 razy w zakładzie psychiatrycznym, ponieważ nie chciałem chodzić do szkoły. W tamtym roku (wyszedłem z zakładu 1 marca...

Witam. Jestem chłopcem, mam 13 lat i zawsze rano przed szkołą mam biegunkę lub wymiotuje. Rano zawsze mam złe samopoczucie. Byłem 2 razy w zakładzie psychiatrycznym, ponieważ nie chciałem chodzić do szkoły. W tamtym roku (wyszedłem z zakładu 1 marca) nie opuściłem żadnego dnia w szkole do wakacji. Od września też nie było problemów z chodzeniem do szkoły, biegunek i wymiotów nie miałem. Dopiero pod koniec grudnia biegunki i wymioty przed wyjściem do szkoły się nasiliły. Teraz w ten poniedziałek i wtorek nie byłem. Ogólnie mam opuszczone 11 dni. W grudniu chyba 7 razy mnie nie było. I nie wiem co mam robić. Moja mama o wszystkim wie. Ostatnio w nocy płaczę i obawiam się, że następnego dnia nie pójde do szkoły. Następną wizytę u psychologa mam za tydzień . Podejrzewam, że to może być fobia szkolna. Brałem również leki. Przed wakacjami przestano mi je dawać. Mam bardzo złe samopoczucie, nie wiem co mam robić, a do psychiatryka nie chce jechać . POMOCY!!!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska

Czy osoba chora na depresję może konfabulować?

Mój chłopak nagle posądził mnie, że będąc z nim hotelu wyszłam w nocy i kochałam się z innym mężczyzną. Jest o tym przekonany i nawet twierdzi, że ma świadków. Nie chce znać prawdy, dostał ataku ogromnej złości, odrzucił mnie, zostawił...

Mój chłopak nagle posądził mnie, że będąc z nim hotelu wyszłam w nocy i kochałam się z innym mężczyzną. Jest o tym przekonany i nawet twierdzi, że ma świadków. Nie chce znać prawdy, dostał ataku ogromnej złości, odrzucił mnie, zostawił wszystko co miał, stracił sens życia. Chce skończyć ze sobą albo zniszczyć moje życie. Wymyślił, że przez 2 lata będąc z nim prostytuowałam się (ma na to świadków?) i że wykorzystywałam go, a on oddał mi swoje serce. Nawet mówił, że się zastrzeli, bo życie nie ma dla niego żadnego sensu. Kocham tego człowieka, ale to co zobaczyłam przeraża mnie i nie wiem co się z nim stało. Nigdy przedtem nie byłam świadkiem czegoś takiego. Ten człowiek jest jakby w innym świecie. Nikt też nie wie gdzie on jest i co robi, czy jeszcze żyje. Czy osoba chora na depresję maniakalną jest w stanie stworzyć fikcyjną historię i  uwierzyć w nią jako prawdziwą?  

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy sezonowe wahania nastroju to powód do obaw?

Wiek - 19 lat, płeć - mężczyzna. Gdy przychodzi taki czas jak dłuższe przerwy, podczas których zostaję wytrącony z naturalnego, codziennego funkcjonowania - bardzo źle się czuję. Dystans wobec życia i relacji z ludźmi zdaje się wtedy odbijać w mojej...

Wiek - 19 lat, płeć - mężczyzna. Gdy przychodzi taki czas jak dłuższe przerwy, podczas których zostaję wytrącony z naturalnego, codziennego funkcjonowania - bardzo źle się czuję. Dystans wobec życia i relacji z ludźmi zdaje się wtedy odbijać w mojej głowie bardzo głośnym echem. Na co dzień jestem względnie towarzyski i otwarty, a przynajmniej tak postrzegają mnie inni. Brakuje mi jednak bliskich relacji, a takowych nie umiem nawiązywać. Gdy ktoś zbytnio się do mnie zbliży - zaczynam czuć lęk. Moje życie zawodowe jest bardzo udane i dostarcza mi satysfakcji, jednak nie potrafię się cieszyć tym co mam. Życie seksualne jest kalką życia towarzyskiego - nie mogąc nikogo dopuścić do siebie - nie jestem w stanie go prowadzić, tak jak nie umiem okazywać miłości. Refleksje przychodzą jednak głównie podczas wspomnianych przerw (wakacje, długie weekendy itp.). Spotykam się z innymi i wtedy jest ok. Jednak gdy wracam do domu i muszę zmierzyć się sam ze sobą, nie jestem w stanie wytrzymać. Nachodzą mnie myśli o śmierci, mam problemy ze snem, potrzebuje kontaktu z innymi, ale od niego uciekam. Czy tego typu sezonowe zaburzenia powinny być dla mnie jakimś sygnałem? Nie oczekuje odpowiedzi typu „rozwiązanie” ani „poszukiwanie przyczyn”, ale zastanawiam się, czy na przykład nie jest to sygnałem, że „coś” jest nie w porządku i kiedyś może się okazać, że te uczucia zaczną mi towarzyszyć każdego dnia w takim samym natężeniu? Odczuwam je bowiem nie tylko podczas przerw, ale również w życiu codziennym, chociaż tak jak mówiłem - są one bardzo przytłumione i odległe. Czy powinienem zgłosić się do psychologa? Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Boję się wyjść do ludzi - co się ze mną dzieje?

Witam, Od dobrego roku, a może nawet dłużej, mam problemy z kontaktami z ludźmi. Jeśli chodzi o najbliższą rodzinę, to nie ma problemu. Czuję się wyluzowany, jestem sobą i nie przeszkadza mi to. Lecz gdy przy jakimś święcie jest większa...

Witam, Od dobrego roku, a może nawet dłużej, mam problemy z kontaktami z ludźmi. Jeśli chodzi o najbliższą rodzinę, to nie ma problemu. Czuję się wyluzowany, jestem sobą i nie przeszkadza mi to. Lecz gdy przy jakimś święcie jest większa ilość krewnych, z którymi dawno się nie widziałem, wtedy jest problem. Czuję się nieswojo, drżą mi ręce, jestem nieporadny w najłatwiejszych czynnościach i mam ochotę jak najszybciej wydostać się z tego pokoju pełnych ludzi. To samo tyczy się znajomych. Często nie mamy o czym gadać, szybko się ulatniam, nie jestem wygadany, nie dzielę się informacjami o moim życiu. Najgorsze są ich niezapowiedziane wizyty. Szybko ich zbywam, a jeśli się nie uda, to praktycznie tylko oni mówią, ja stoję i tylko czekam, aby sobie poszli. Jeśli chodzi o nabywanie kontaktów z nieznajomymi to kompletna porażka. Podobno już w przedszkolu byłem nieśmiały, lubiłem samotność. Potem stosunki z rówieśnikami poprawiły się. Byłem wręcz rozchwytywany w klasie, wśród znajomych. Spotykałem się z wieloma osobami, dziewczyny się o mnie biły! I teraz znów jest to samo, co w bardzo wczesnym dzieciństwie. Zmieniłem szkołę, więc nie spotykam się ze znajomymi tak często, jak to miało miejsce, gdy chodziliśmy wspólnie do klasy. Praktycznie od październikami nie widziałem się ze znajomymi, nie licząc tych wcześniej wspomnianych nieoczekiwanych wizyt, których nienawidzę, bo jestem często dość zajęty. W nowej szkole stosunki też nie są dobre. Z ponad 30 osób z jedną rozmawiam notorycznie (i to pod 3 miesiącach), z resztą to tylko czasami „cześć” przed klasą. Nie wiem, co się ze mną dzieje. Często doskwiera mi samotność, ale jak już kumple przyjdą po mnie to ich zbywam, a nawet proszę o to rodzica. Boję się wyjść do ludzi, że zrobię coś niestosownego i zaczną się plotki na mój temat. Bywały takie momenty, że z początku w klasie, w gimnazjum uchodziłem za tego dziwnego, choć nic wielkiego nie robiłem. A może o to chodzi, że byłem aż za bardzo skryty? Co najgorsze, straciłem kontakt z przyjacielem. Bardzo bliskim. Byliśmy jak bracia bliźniacy. Często zaczynaliśmy zdanie identycznie, jakbyśmy byli zsynchronizowani, rozumieliśmy się bez słów, łączył nas wspólne zainteresowania, siadaliśmy w tej samej ławie. A teraz, gdy już nie spotykamy się codziennie w szkole, nasza przyjaźń przestała istnieć. Po zmianie szkoły jeszcze rozmawialiśmy ze sobą, choćby przez internetowy komunikator. Ale z dnia na dzień rozmowy były coraz krótsze, zwykle to ja musiałem rozpoczynać konwersację, on to najzwyczajniej olewał. Co się ze mną dzieje? Dlaczego tracę przyjaciół, dlaczego boję się wyjść do ludzi?

odpowiada 3 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Monika Prus
Mgr Monika Prus

Jaka jest skuteczność leczenia zaburzeń lękowych?

Witam, Mam 21 lat i jestem studentką. Od czterech miesięcy leczę się z zaburzeń depresyjno-lękowych. Czasem jest bardzo dobrze, jakbym kompletnie zapomniała o chorobie. Ostatnio jednak lęki się nasiliły, dochodzą do tego natrętne myśli o tym, ile czasu będę...

Witam, Mam 21 lat i jestem studentką. Od czterech miesięcy leczę się z zaburzeń depresyjno-lękowych. Czasem jest bardzo dobrze, jakbym kompletnie zapomniała o chorobie. Ostatnio jednak lęki się nasiliły, dochodzą do tego natrętne myśli o tym, ile czasu będę się tak męczyć, czy to się kiedyś skończy, jak będzie wyglądała moja przyszłość jeżeli się nie wyleczę. Stąd moje pytania: jaka jest skuteczność leczenia takich zaburzeń? Ile zazwyczaj trwa terapia? Czy zasięgnąć pomocy psychoterapeuty? Z góry dziękuje za odpowiedź.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Lęk przed krzywdą innych - co robić?

Witam, Jestem kobietą, mam 25 lat, od dwóch miesięcy bardzo męczy mnie mój dziwny stan. Otóż zaczęło się od tego, że zaczęłam się zastanawiać co by było gdyby coś stało się moim rodzicom, że została bym sama, jakbym sobie poradziła...

Witam, Jestem kobietą, mam 25 lat, od dwóch miesięcy bardzo męczy mnie mój dziwny stan. Otóż zaczęło się od tego, że zaczęłam się zastanawiać co by było gdyby coś stało się moim rodzicom, że została bym sama, jakbym sobie poradziła i przy tych myślach mocno płakałam, bo wiem, że nie umiałabym bez nich żyć, jednak były to chwilówki i szybko mi przeszło. Po miesiącu zaczęłam się mocno przejmować, że może coś się stać mojemu mężowi, szczególnie podczas drogi do pracy - dojeżdża 45 km w jedną stronę - zaczęłam się panicznie tego bać, nie chcę zostać sama. Musiał po dojechaniu do pracy zawsze zadzwonić żebym się nie martwiła, to mnie uspokajało. Gdy był w domu wszystko było w porządku. Po pewnym czasie siedząc w pracy (a muszę zaznaczyć, że mam nudną pracę przed komputerem w magazynie, gdzie siedzę sama, zamknięta w czterech ścianach, parę razy dziennie ktoś przyjdzie po jakiś towar, więc mam dużo czasu na to żeby się zamartwiać i rozmyślać) znów naszły mnie myśli, że coś może się złego przytrafić mojemu mężowi podczas podróży do pracy, to było straszne - płakałam, nie mogłam się uspokoić i do tego dołączyła jeszcze jedna myśl, że przecież ja bym mogła zrobić krzywdę mojemu mężowi, jeszcze bardziej się zdenerwowałam, przecież nigdy bym go nie skrzywdziła, bo go bardzo kocham, zaczęły mnie prześladować myśli o tym, że coś mu zrobię, myślałam, że chyba zwariuję. Trwało to kilka dni, było straszne, a te myśli nie chciały się "odczepić". Starałam się sobie wmawiać, że to nie możliwe, że nie jestem taka, jestem wrażliwa, ale nic nie pomagało. Te myśli przychodziły głównie gdy zostawałam sama, po za tym normalnie funkcjonowałam, robiłam rzeczy takie jak zwykle, wychodziłam na zakupy i w tych momentach czułam się w miarę normalnie, w miarę, ponieważ mimo że robię codzienne rzeczy to gdzieś w głowie cały czas się boję, że zrobię coś złego, np. nie umiem pomyśleć, że pojadę gdzieś jutro i będzie fajnie i się z tego cieszyć, tylko myślę, że nie mogę się cieszyć, bo może stać się coś złego. Nie wiem dlaczego mam tak negatywne myśli - zawsze umiałam się cieszyć i nie myślałam tak negatywnie. Nie wiem co mi dolega, bo jednak funkcjonuję normalnie, cieszę się z niektórych rzeczy, a wśród wszystkich myśli dokuczają mi te, że "a jeśli jednak zrobię mu krzywdę?", chociaż wiem, że nie zrobię mu krzywdy, bo to jednak zaprzecza temu, że martwię się o jego bezpieczeństwo i nie chcę żeby mu się stała jakaś krzywda, więc te myśli nie mają sensu. Proszę o odpowiedź, co mi jest?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Myśli samobójcze i brak koncentracji - co robić?

Wielki problem - stany zimnego potu, nic nie cieszy, brak sensu życia, myśli samobójcze, brak koncentracji… Witam serdecznie, mam na imię Jakub, mam 25 lat. Od wczoraj nawróciło się u mnie coś, co miałem w dzieciństwie - to okropne...

Wielki problem - stany zimnego potu, nic nie cieszy, brak sensu życia, myśli samobójcze, brak koncentracji… Witam serdecznie, mam na imię Jakub, mam 25 lat. Od wczoraj nawróciło się u mnie coś, co miałem w dzieciństwie - to okropne uczucie lęku, depresji, coś co nie pozwala mi wytrzymać. Mogę to określić jako stan, w którym w pierwszym momencie dowiedzielibyście się, że nie zdaliście matury, albo umarł ktoś bliski - nie mam ochoty na nic, wszystko mnie przytłacza, czuję zimny pot, nie wiem jak jutro pójdę do pracy, całą noc nie spałem :(. Moja głowa jest nabita przeświadczeniem, że nic nigdzie nie ma sensu, wszędzie jest nudno, mam myśli samobójcze, ehhh.. To przyszło nagle i mnie trzyma, proszę o szybki odpis!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy pora wybrać się do psychiatry lub psychologa?

Witam, mam 20 lat, od pewnego czasu nie wiem co się ze mną dzieje. Nie mam na nic ochoty, nie mam siły, apetytu, bolą mnie oczy. Mam jakieś dziwne myśli, czuję się tak jakbym nie był sobą. Nie wiem czy mam się wybrać do psychiatry, czy psychologa. Proszę o pomoc
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Rozdwojenie jaźni - gdzie szukać pomocy?

Jestem 20-letnią studentką. Nie wiem co się ze mną dzieje, czy jest to depresja, czy inne zaburzenia, czy po prostu wymysł. Mam wrażenie, jakby mieszkały we mnie dwie, zupełnie inne osoby. Jedna smutna i przygnębiona życiem, a druga radosna...

Jestem 20-letnią studentką. Nie wiem co się ze mną dzieje, czy jest to depresja, czy inne zaburzenia, czy po prostu wymysł. Mam wrażenie, jakby mieszkały we mnie dwie, zupełnie inne osoby. Jedna smutna i przygnębiona życiem, a druga radosna i pełna energii. Gdy jestem na zajęciach, wśród nowych ludzi jestem uśmiechnięta, wszyscy mówią, że jestem radosną i znaną osobą, zostałam nawet starostą całego roku. Ludzie mnie lubią i spędzają ze mną wiele czasu. Gdy wracam do domu, moje samopoczucie zmienia się diametralnie, jestem smutna, nie widzę sensu w życiu, nie mam ambicji, rzucam naukę i kładę się do łóżka. Mieszkam z rodzicami, a każdego dnia chciałabym żeby po prostu dali mi spokój, nienawidzę, gdy ktoś mnie odwiedza, dzwoni, albo pisze. Każde popołudnie, każdy weekend i każdą wolną chwilę spędzam w łóżku. Leżę bez żadnego celu, czasami czytam książkę, próbuję spać. Czuję obawę przed każdym wyjściem z domu, nie spotykam się z ludźmi po szkole, często płaczę bez powodu. Czasami zdarza się, że gdy położę się w piątek po południu, wstaję dopiero w poniedziałek rano. Nie czuję potrzeby kontaktu z moimi starymi przyjaciółmi, wszyscy strasznie mnie denerwują. Uważam, że moje postrzeganie świata jest najlepsze, a nikt poza mną nie może mieć racji, często na siłę przekonuję innych do moich spostrzeżeń. Nie wiem co mam robić, czy szukać pomocy; ale przygnębia mnie brak sensu w moim życiu.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Depresja, nerwica, czy coś innego?

Jestem mężczyzną, mam 40 l. Od blisko roku (z krótkimi przerwami) przeżywam horror związany z samopoczuciem. W początkowej fazie moje dolegliwości objawiały się: drętwieniem kończyn dolnych oraz cierpnięciem rąk, kołataniem serca, ogólnym niepokojem i lękiem, że zaraz stracę przytomność. Udałem...

Jestem mężczyzną, mam 40 l. Od blisko roku (z krótkimi przerwami) przeżywam horror związany z samopoczuciem. W początkowej fazie moje dolegliwości objawiały się: drętwieniem kończyn dolnych oraz cierpnięciem rąk, kołataniem serca, ogólnym niepokojem i lękiem, że zaraz stracę przytomność. Udałem się do kardiologa, który wykonał badania USG i stwierdził lekką arytmię aplikując mi lek na ustabilizowanie pracy serca. Efekt mizerny. Doszło do tego, że pojawiły się kolejne objawy związane tym razem z żołądkiem, a mianowicie częste skurcze, drgawki żołądka oraz całego ciała i oczywiście nieodłączny niepokój. Po wizycie u neurologa i kolejnych lekach (psychotrop) oraz 2 miesięcznym urlopie sytuacja trochę się poprawiła. Jednak nadal miewam te objawy, może w mniejszym nasileniu, ale za to zdarzają się dość często i nie pozwalają w codziennym funkcjonowaniu. Doszło do tego, że wychodząc z domu narasta lęk iż zaraz nastąpi kolejny atak. Może to są skutki mojego nieregularnego odżywiania, papierosów, kawy, siedzącego trybu pracy?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Boję się, że stanie się coś tragicznego - co mam robić?

Jestem za granicą niecały miesiąc, a źle się tu czuję i co wieczór płaczę, nie daję sobie z tym rady. Boję się, że coś może się stać tragicznego - co mam robić? Pomóżcie mi!
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Co się dzieje z moim chłopakiem? Czy to jest choroba psychiczna?

Witam, zacznę od początku, mój chłopak ma 22 lata, pracuje w firmie meblarskiej, jest synem właściciela. Z tego względu spada na niego ogromny ciężar odpowiedzialności. Pracuje praktycznie od 4 rano i czasami do 22, ma masę rzeczy do załatwienia. Od...

Witam, zacznę od początku, mój chłopak ma 22 lata, pracuje w firmie meblarskiej, jest synem właściciela. Z tego względu spada na niego ogromny ciężar odpowiedzialności. Pracuje praktycznie od 4 rano i czasami do 22, ma masę rzeczy do załatwienia. Od jakiegoś czasu, dokładnie nie wiem, może od pół roku, ma pewne zawahania do tego co robi, tzn. zaczyna mówić, że jemu się nic nie chce, że ma dość tej pracy, że to dla niego zbyt dużo, że nie wie co z tym zrobić, więc cały czas mu powtarzałam, że musi sobie choć chwilę odpocząć i nabrać dystansu. Jednak u niego w rodzinie nie ma "wakacji" - liczy się ciągła praca. Dlatego też po takim jednodniowym załamaniu na drugi dzień jedzie do pracy, jakby nic się nie stało. Ostatnio było tak, że wszystkich zaczął wyklinać, wkurzać się na wszystko, co było dla każdego zaskoczeniem - zwalał to na stres w pracy i na pracowników, więc nic nie mówiłam - zrobiliśmy sobie trochę przerwy, ja wyjechałam do rodziny on został sam i jakoś sobie to wszystko ułożył, aż do teraz. W tym momencie ma takie zachwiania, że mówi, że już chce umrzeć, że ma dość wszystkiego, że weźmie wszystkie tabletki jakie ma, połknie i umrze - no coś strasznego, ja już nie mogę tego słuchać, przecież bardzo go kocham i nie chcę, żeby coś mu się stało, sama przez to żyję w stresie. Niby chce być ze mną zakładać rodzinę, mówi, że wtedy by miał jakiś cel, wiedziałby dla kogo żyje - dla dzidziusia i dla mnie. Rozumiem to - człowiekowi zmieniają się priorytety, ale nie wiem czy to by coś dało. Boję się, że jakby coś wyszło, nawet jakbyśmy byli rodziną, to i tak takie sytuacje mogłyby zajść. Nie wiem co robić - czy normalnie tylko z nim pogadać, choć czuję, że to tylko do rezultat kilkutygodniowy a później znowu się zacznie, czy może iść do jakiejś poradni, na razie sama, żeby się skonsultować, a później iść z nim, czy po porostu uznać to za coś normalnego i wspierać go, czy może powiedzieć mu, żeby się z tego wszystkiego wycofał i znalazł sobie inną pracę - może w tym tkwi sedno? Nie wiem sama… Proszę o jakąś poradę, może ktoś to zdiagnozuje i dzięki temu będę wiedziała co dalej robić, bardzo mi na tym zależy. Z góry dziękuję za mi pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak odróżnić ból serca od zwykłego nerwobólu?

Witam, Mam 24 lata. Od 3 miesięcy mam ciągłe bóle serca, serce kłuje, czasem piecze, odczuwam praktycznie ciągły dyskomfort po lewej stronie klatki piersiowej. Rok temu miałam podobne, choć nieco lżejsze objawy ze strony serca. Robiłam masę badań, wszędzie wyniki... Witam, Mam 24 lata. Od 3 miesięcy mam ciągłe bóle serca, serce kłuje, czasem piecze, odczuwam praktycznie ciągły dyskomfort po lewej stronie klatki piersiowej. Rok temu miałam podobne, choć nieco lżejsze objawy ze strony serca. Robiłam masę badań, wszędzie wyniki w porządku. Ustalono, że te bóle plus dolegliwości jakie miałam, a także lęki to nerwica. Leczyłam się antydepresantami, wszystko minęło. 3 miesiące temu z pracy wywiozło mnie pogotowie. Miałam atak - jak to objaśnił lekarz - częstoskurczu. Od tamtej pory wszystko wróciło. Badania na serce znów zrobiłam (masa EKG, Holter, Echo i wysiłkowe) i lekarze za każdym razem mówili jednogłośnie: serce jest zdrowe, nie ma nic czego można by się było doczepić. Uspokoiło mnie to, ale na chwile. Pomimo tego, iż znów biorę leki antydepresyjne i przeciwlękowe, na punkcie serca mam bzika. Gdy tylko zakłuje, ja już jestem w stanie gotowości, pierwsza myśl to to, że czeka mnie zawał i od razu mierzę ciśnienie, trzęsąc się przy tym i prawie płacząc. Dochodzą do tego bóle brzucha, nudności, kreci mi się w głowie i jest mi słabo m.in. Wiem, że lęki te i moje zachowanie są natury psychologicznej, ale może łatwiej by mi było zapanować nad tym wszystkim gdybym mogla odróżnić kiedy boli serce, a kiedy ból jest wywołany stresem, nerwami? Bardzo proszę o radę, może jest jakiś sposób na to, abym mogla to odróżnić? Cokolwiek. Z góry dziękuję!
odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
 Magdalena Mroczek
Magdalena Mroczek
Patronaty