Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychiatria: Pytania do specjalistów

Nerwica a zmiana uczuć

Witam. Mam 23 lata, jestem kobietą. Moja obecna sytuacja jest bardzo skomplikowana, ale postaram się jasno ją przedstawić. Od 15 roku życia mam nerwicę lękową. Pierwszy "napad" lęku miałam w nocy. Obudziłam się ze ściskiem w gardle i panicznie się...

Witam. Mam 23 lata, jestem kobietą. Moja obecna sytuacja jest bardzo skomplikowana, ale postaram się jasno ją przedstawić. Od 15 roku życia mam nerwicę lękową. Pierwszy "napad" lęku miałam w nocy. Obudziłam się ze ściskiem w gardle i panicznie się bałam, sama nie wiem czego. Byłam u paru specjalistów, ale przerwałam leczenie, czego teraz bardzo żałuję. Mam za sobą nieudane związki, ale w końcu poznałam osobę, którą mocno pokochałam, wiązałam z nią dalsze życie, cieszyłam się, że w końcu coś mi się udało. Zawsze był przy mnie, wspierał mnie i nie wyobrażałam sobie życia bez niego. Ale pewnego dnia, dostałam podobnego ataku w pracy. Pewien chłopak zamienił ze mną parę słów, przyznam że wydał mi się interesujący, ale tego dnia odliczałam minuty do końca pracy, bo zaczynał się mój upragniony urlop i mieliśmy wyjechać nad morze. Niestety po powrocie do domu wpadłam w panikę, że w jakiś sposób go zawiodłam, że porozmawiałam z kimś i wtedy się zaczęło... Serce kołatało mi, jak szalone, nie wiedziałam, co się dzieje, ściskało mnie w gardle, znowu panicznie się bałam. I to zmieniło moje życie. Od pół roku jestem na lekach, ale moje uczucia nie wracają. Przez pierwsze dni nie mogłam spotykać się ze swoim chłopakiem, tak jakby wszystko, co kochałam, odwróciło się w drugą stronę. Nachodziły mnie myśli, których sama się bałam. I tak jest do dziś. Nie czuję już tego samego, choć tak bardzo bym chciała. Wiem, że nie można odkochać się z chwili na chwilę. Tym bardziej, że tamten chłopak w ogóle mi się nie podoba, nie chcę być z nikim innym. Walczę sama ze sobą, biję się z myślami, bo tak bardzo chciałabym, żeby wszystko wróciło, kiedy byłam najszczęśliwsza na świecie... Chłopak mnie wspiera, tłumaczy, że wszystko przetrwamy, ale ja nie umiem się pogodzić z tą sytuacją :( Proszę o pomoc... Nie wiem, czy choroba mogła tak na mnie podziałać, że wszystko się zmieniło? Nie umiem sobie sama z tym poradzić... :(

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

"Faza" nie pierwszy raz - jakie są bardziej fachowe określenia? Czym leczymy?

19 lat, kobieta, objawy ogólne: uczucie pustki i bezsilności. Porażający brak kontroli. Nieumiejętność podejmowania decyzji - wstać z łóżka, pójść na zajęcia, wykonać konkretną pracę, którą MUSZĘ zrobić. Chciałoby się. Przeplata się to z okresami, gdy jest dobrze. Wtedy normalnie...

19 lat, kobieta, objawy ogólne: uczucie pustki i bezsilności. Porażający brak kontroli. Nieumiejętność podejmowania decyzji - wstać z łóżka, pójść na zajęcia, wykonać konkretną pracę, którą MUSZĘ zrobić. Chciałoby się. Przeplata się to z okresami, gdy jest dobrze. Wtedy normalnie wypełniam swoje obowiązki, wstaję rano, normalnie kładę się spać, dbam o kontakty towarzyskie i chodzę do szkoły. Dzięki tym okresom jeszcze nie zostałam z niej wyrzucona, frekwencja od pierwszej klasy graniczy z progiem klasyfikacyjnym. Te okresy są wspaniałe, mam wtedy kontrolę nad swoim życiem. A potem przychodzi nastrój jak teraz - tępe wpatrywanie się w monitor. Papieros za papierosem, nawet mimo że już mdli. Ignorowanie otoczenia. Brak kontroli nad postępowaniem. Taka huśtawka od mniej więcej 5 lat. Bezsilność -> znowu coś zawalam -> znowu namieszałam -> znowu kogoś skrzywdziłam, cudze uczucia nie liczą się w tych fazach, nic się nie liczy -> obrzydzenie sobą -> myśli samobójcze. Jak dotąd dwie kiepskie próby. Za słaba by się w końcu zdecydować. Dziś kolejna noc w stylu "zabij się, no zabij się w końcu, przed tobą życie do zmarnowania, nie ujedziesz daleko z taką słabą wolą". Usypiacze czekają, jest jeszcze nieco alkoholu. Z prochami jeszcze nie próbowałam. A, no właśnie – leki (nie rozumiem - nad okienkiem z tekstem - "Informujemy również, że nie odpowiadamy na pytania zawierające w swojej treści nazwy leków lub substancji czynnych dostępnych na receptę." A zaraz po prawej - "Jeśli przyjmujesz jakieś leki, koniecznie napisz jakie." To w końcu jak ma być?). Jednym z głównych objawów tego całego cyrku są zaburzenia snu, chyba wszystkie możliwe, od bezsenności, przez spanie całodobowe, po zaburzony rytm - w nocy nie zasnę za Chiny Ludowe, za dnia, w szkole - bez problemu (oczywiście tracąc zajęcia). Tak więc najpierw dostałam... lek XYZ xP... Po nim z całą mocą stwierdzam - nienawidzę nasennych. Brak kontroli jest tym, co mnie męczy, nasenne go podwajają. Powiedziałam o tym psychiatrze, dostałam... lek ZYX(?) (nie rozumiem waszych wytycznych...). Super. Kilka dni bycia nieprzytomną, dopiero w ulotce znajduję informację, że właśnie biorę kolejny lek nasenny. Jakby braku kontroli było mało:/ Objawy najświeższe: 1. Teraz, w tej chwili, powinnam pisać dokumentację dyplomową. NIE DA SIĘ. Odpalam worda, próbuję, walczę z nią już od wielu dni, umysł po prostu nie działa, mózg nie pracuje. Praca nie jest skończona. Termin oddania - poniedziałek. Jakby ciało oddzielnie ode mnie dążyło do tego, by to zawalić, by znowu coś zawalić. 2. Niszczenie związku trwającego od dwóch lat. Typowe. Swojemu chłopakowi dziwię się, że chce mnie ciągle znosić. Co fazę robię lub mówię coś złego. Potem "na trzeźwo" jest mi z tym strasznie. Wtedy próbuję naprawić co się da, znowu jest fajnie... i znowu "faza". Podziwiam go i nie rozumiem, że on to wytrzymuje. 3. Siedzenie o trzeciej w nocy i rozpisywanie się, może to próba znalezienia pomocy, nie wierzę w sumie, że ją znajdę, jak dotąd były tylko dobre rady typu "weź się w garść" (CHCĘ. PRÓBUJĘ. WIECZNIE!) i niedopasowane leki, lepiej chyba już iść próbować zasnąć, to by było pożyteczniejsze. Ta, a jutro dzień taki jak ta noc... Zabij się, no zabij się... Może to rzeczywiście najlepsze wyjście.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Chcę się zabić, a jednocześnie żyć...

Witam! Mam 19 lat i muszę od razu powiedzieć, że mam myśli samobójcze, które utrzymują się już od dłuższego czasu. Tkwię tak już od czterech miesięcy i nie wiem, co mam ze sobą zrobić. Wszystko zaczęło się od samobójczej śmierci...

Witam! Mam 19 lat i muszę od razu powiedzieć, że mam myśli samobójcze, które utrzymują się już od dłuższego czasu. Tkwię tak już od czterech miesięcy i nie wiem, co mam ze sobą zrobić. Wszystko zaczęło się od samobójczej śmierci koleżanki, myślałem, że to wydarzenie nie będzie miało na mnie wpływu, jednak później uświadomiłem sobie, iż niestety tak się stało. W pewnym momencie uświadomiłem sobie, że to wszystko nie ma sensu, wszystkie moje problemy nawarstwiły się, zaczęły się bezsenne noce, apatia i ogólnie nastroje depresyjne. Staram się rozmawiać ze swoją przyjaciółką na ten temat, ale ona nie czuje tego co ja. W mojej rodzinie nikt nie zdaje sobie sprawy z tego, co odczuwam, a nawet jeśli, to jest to temat tabu, mam wszechobecne wrażenie, że cały czas gram w jakimś przedstawieniu, stoję obok i patrzę. W pewnym momencie sięgnąłem po tabletki: nasenne, uspakajające i jakoś to leciało, lecz postanowiłem i odstawiłem to początkiem marca. I w tym momencie zaczęły się schody, pojawiło się "coś" i zaczęło szeptać, co mnie na początku zafascynowało uwolniło, poczułem się rewelacyjnie, byłem ponad to. Teraz "coś" namawia mnie do najgorszego, ja próbuję to zagłuszyć: czytając na głos, śpiewając, ale cały dzień to ja nie dam rady czytać przecież... Właściwie to nawet nie wiem, jak brzmi moje pytanie, po prostu chciałem komuś o tym napisać, chociaż mojemu życiu nic nie brakuje i teoretycznie powinienem być szczęśliwy. (Zdaję sobie sprawę, że można traktować tę wypowiedź jako jeden wielki bezsens). Sebastian

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Problem z zamyślaniem się

Mam 18 lat, jestem w klasie maturalnej. Zawsze byłam osobą niepewną siebie, a od początku gimnazjum miałam tendencję do wycofywania się. Jednak prawdziwy problem zaczął się od poł. 2 klasy liceum - problem z myślami. Często wyłączam się w czasie...

Mam 18 lat, jestem w klasie maturalnej. Zawsze byłam osobą niepewną siebie, a od początku gimnazjum miałam tendencję do wycofywania się. Jednak prawdziwy problem zaczął się od poł. 2 klasy liceum - problem z myślami. Często wyłączam się w czasie rozmowy, z powodu marzeń coraz gorzej idzie mi z nauką, trudno mi jest się skoncentrować na niej, przekładam ją na coraz później. Próbowałam robić plany tygodniowe, dzienne, lecz zwykle kończyło się to tylko zapisaniem kartki, więc z tego zrezygnowałam. W moich myślach główną bohaterką jestem ja, tylko ja, kompletnie odrealniona, idealna, triumfująca. Obawiam się, że to już nerwica, tylko czy mogę jeszcze w tym stadium poradzić sobie sama? Jeśli tak, to jak? Poza zamyślaniem się, nie mam żadnych większych problemów z relacjami z ludźmi, nie boję się też wychodzić z domu, jak opisują inni. Zwykle napady myśli mam w domu, rzadko poza nim, wśród ludzi z zewnątrz. Kontakty z rodziną mam w porządku. Jedyny stres związany jest właśnie z nauką, ale wcześniej dawałam sobie z nim lepiej rady. Wobec ludzi jestem nieufna, nie jestem towarzyska, jednak mimo to, potrafię się wśród nich odnaleźć. Swoje przeciwności losu, problemy wśród rówieśników mam już dawno za sobą, dlatego też mnie dziwi, że tego typu sytuacja spotyka mnie w liceum, gdzie wszyscy mnie akceptują.

Zaburzenia lękowe - ile trwa ich leczenie

Witam. Chciałabym dowiedzieć się, ile czasu leczy się zaburzenia lękowe? Ile czasu trwa leczenie psychoterapią i ile czasu trzeba brać leki na te zaburzenia lękowe? I czy zaburzenia lękowe są całkowicie uleczalne? Ostatnio coś się też ze mną dziwnego...

Witam. Chciałabym dowiedzieć się, ile czasu leczy się zaburzenia lękowe? Ile czasu trwa leczenie psychoterapią i ile czasu trzeba brać leki na te zaburzenia lękowe? I czy zaburzenia lękowe są całkowicie uleczalne? Ostatnio coś się też ze mną dziwnego dzieje... Wystarczy, że przeczytam artykuł w gazecie, np. na temat jakiegoś wypadku czy np. o jakimś innym wydarzeniu złym, to zaraz cała się trzęsę, jestem poddenerwowana i niespokojna. To samo jest z tv, nie mogę oglądać wiadomości czy seriali, w których coś złego się wydarzyło, bo zaraz ogarnia mnie jakiś dziwny niepokój. Czy ten stan może być spowodowany właśnie zaburzeniami lękowymi? Wcześniej tak nie reagowałam na to wszystko mogłam normalnie oglądać dziennik i czytać w gazetach różne informację na różne tematy... A teraz nie potrafię.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak przerwać "wegetację"?

Witam! Od jakiegoś czasu moje życie bardziej przypomina żywot emeryta, niż 21-latka, którym jestem. Nie mam wcale życia towarzyskiego, w klubie ostatni raz byłem prawie 3 lata temu, nie poznaję nowych ludzi. Do ok. 18 roku życia byłem całkiem towarzyski,...

Witam! Od jakiegoś czasu moje życie bardziej przypomina żywot emeryta, niż 21-latka, którym jestem. Nie mam wcale życia towarzyskiego, w klubie ostatni raz byłem prawie 3 lata temu, nie poznaję nowych ludzi. Do ok. 18 roku życia byłem całkiem towarzyski, chodziłem na imprezy itp., miałem koleżanki i kolegów. Do niedawna takie (emeryckie) życie mi nie przeszkadzało, nie chciałem zmian, było dla mnie wygodne. Obecnie ich pragnę, choć nie potrafię nic zmienić, brak mi impulsu, albo stwierdzam, że jednak tak jest okej, nie warto to zmieniać. Studiuję, dość dobrze mi to idzie, staram się wychodzić z domu - rower, basen, hantle w domu, w wakacje – praca, byleby cokolwiek ze sobą zrobić. Uważam, że wyglądam przyzwoicie, nie jestem gruby itp. Nie wiem, czy to fobia społeczna (np. na zajęciach dość często się odzywam, ale swobodnie nie potrafię prowadzić luźnej rozmowy), depresja czy coś innego. Nawet z rodzicami nie potrafię rozmawiać, wyrażać uczuć, do tego mam wrażenie, że mnie nie słuchają, często nie odpowiadają na pytania, jakby moje życie ich nie interesowało. Praktycznie zero używek od 2 lat (tylko okazjonalnie piwo latem), w gimnazjum/LO sporo piłem z innymi, czasami paliliśmy "zielone". Zdarzają mi się huśtawki nastrojów, ale wciąż potrafię np. się śmiać, nie zdarzyło mi się np. leżeć cały dzień w łóżku i płakać, ale np. 6-10 h spędzonych bezproduktywnie przed komputerem, owszem. Proszę o radę, co to może być, czy konieczny jest lekarz (boję się wizyty, kosztów, oraz pigułek - że stanę się warzywem., kiedyś już miałem wyznaczona wizytę, ale nie poszedłem - wytłumaczyłem sobie, że za drogo...).

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Przyczyny nagłych stanów lękowych

Mam 22 lata. Ostatnimi czasy trapi mnie pewien problem. Zawsze byłam nocnym markiem i siedziałam bardzo długo w nocy, kładłam się spać późno, a czasami nawet dopiero o wschodzie słońca, ale ostatnio nie mogę zasnąć, nawet jeżeli położę się późno...

Mam 22 lata. Ostatnimi czasy trapi mnie pewien problem. Zawsze byłam nocnym markiem i siedziałam bardzo długo w nocy, kładłam się spać późno, a czasami nawet dopiero o wschodzie słońca, ale ostatnio nie mogę zasnąć, nawet jeżeli położę się późno i jestem bardzo zmęczona. Często też podsypiam w dzień. Podejrzewano u mnie cukrzycę, ale okazało się, że mam ponoć za gęstą krew i niedokrwistość. Ostatnio jednak napada mnie dziwne poczucie lęku, strachu, nie wywołuje go nic konkretnego, po prostu się pojawia... ręce mi drżą i jestem niespokojna, boję się, tak jakbym przeczuwała, że coś złego mnie spotka. Rozmowy z ludźmi i wbicie się w codzienny rytm pomaga... nie wiem, czy jest to związane z nieregularnym snem, czy może czymś innym, proszę o jakieś wskazówki :)

Napadowe duszności u dziecka

Nie wiem do jakiego lekarza się udać. Lekarz rodzinny bagatelizuje sprawę, twierdząc, że to emocjonalne, nerwowe. Być może ma rację, córka (10 lat) ma od dłuższego czasu problemy w szkole z rówieśnikami, nie akceptują jej, dokuczają itp. Sama nie wiem...

Nie wiem do jakiego lekarza się udać. Lekarz rodzinny bagatelizuje sprawę, twierdząc, że to emocjonalne, nerwowe. Być może ma rację, córka (10 lat) ma od dłuższego czasu problemy w szkole z rówieśnikami, nie akceptują jej, dokuczają itp. Sama nie wiem dlaczego, bo jest mądrą i miłą dziewczyną. Jednak zanim zwalę wszystko na nerwicę, chciałabym najpierw sprawdzić, czy nie dolega jej coś innego. Ma napady duszności, przy których twierdzi, że nie może "przepchać" wdychanego powietrza dalej, i ma wrażenie, że zatrzymuje się ono gdzieś w przełyku. Fakt, że kiedy się zdenerwuje, po prostu się dusi, ale takie ataki zdarzają się i bez powodu. Do tej pory byłam u laryngologa, który niczego nie znalazł. We wczesnym dzieciństwie miała też robioną echosondę (czy warto ją powtórzyć?), ostatnio w okresie zimowym - testy alergiczne, które nie wykazały astmy (czy trzeba zrobić jeszcze raz, w sezonie wiosna-lato? Innymi słowy, czy tamte mogły nie wykazać astmy, czy może to wszystko jedno, w jakim czasie się robi takie testy?), miała badany migdał, wszystko OK, robione badania hormonalne na tarczycę, też w normie. Już naprawdę nie wiem, gdzie iść, proszę o radę. Nadmienię jeszcze, że w czasie wysiłku duszności się nie pojawiały, ani również w czasie snu, bardziej i najczęściej wieczorem przed snem. Córka nie kaszle też w tym czasie, nie ma świszczącego oddechu, nie czuje bólu w klatce piersiowej, za to mówi, że jej słabo, biało przed oczami, czasem narzeka na mrowienie po jednej stronie ciała, ale niestety nie pamiętam, o którą chodzi.

Czy słusznie podejrzewam u siebie powracającą depresję, czy to tylko napięcie przedmiesiączkowe?

Witam. Piszę, ponieważ nie wiem, czy warto udać się do lekarza z moim problemem. Zacznę od tego, że jako mała dziewczynka, nie mogłam odnaleźć się w towarzystwie rówieśników w szkole czy wśród kolegów i koleżanek z podwórka. Zawsze zadawałam sobie...

Witam. Piszę, ponieważ nie wiem, czy warto udać się do lekarza z moim problemem. Zacznę od tego, że jako mała dziewczynka, nie mogłam odnaleźć się w towarzystwie rówieśników w szkole czy wśród kolegów i koleżanek z podwórka. Zawsze zadawałam sobie pytanie: po co się urodziłam? Na co to komu? Nie podobało mi się, że muszę żyć w takich czasach, bo odnosiłam wrażenie, że nadążam za zmianami cywilizacyjnymi. Gdy zaczęłam wchodzić w etap dojrzewania, często myślałam, o śmierci, że nie potrzebnie się urodziłam, że nic nie wnoszę do życia innych ludzi. Mam 22 lata, skończyłam licencjat, staram się mieć jakieś zawodowe zajęcie, choć to trudne, mam chłopaka, który mnie kocha, rodzinę, która mnie wspiera, znajomych, którzy lubią moje towarzystwo. Ale od dłuższego czasu zauważyłam, że 'czarne myśli' nadal mnie prześladują. Bywają dni, kiedy czuję się szczęśliwa, ale potem znowu powracam do punktu wyjścia. Jestem zakompleksiona, nie radzę sobie z moją małą nadwagą, mam napady nadmiernego apetytu i potrafię pochłonąć tony jedzenie, ale potem znowu apetyt mi mija. Kiedy jem, czuję się okropnie, a jednocześnie dobrze, bo lubię jeść. Kiedy patrzę na zdjęcia moich znajomych, którzy coś osiągnęli w życiu, zmienili się fizycznie, robią coś naprawdę ciekawego w życiu, podróżują, prowadzą życie studenckie, udzielają się społecznie, to nie chce mi się żyć. Odnoszę wrażenie, że tkwię w martwym punkcie, nie zmieniłam się, nie wyjeżdżam z miasta, bo nie mam po co, niczym miłym raczej nikogo nie zaskoczę, gdy za 10 lat ktoś zorganizuje spotkanie 'po latach' , i chyba już nic w życiu nie osiągnę. Żałuję, że się urodziłam. Staram się coś robić, ale moje starania na płaszczyźnie zawodowej i prywatnej są duszone w zarodku przez los. Beznadzieja...

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Obawa o przyszłość

Witam serdecznie. Mój problem jest dość złożony. Mam 24 lata. Od dziecka byłem wrażliwy na krytykę, odrzucenie i ośmieszenie. Wraz z upływem lat, kiedy doświadczałem niepowodzeń towarzyskich, traciłem zaufanie do ludzi. Pojawił się epizod depresyjny. Zawsze starałem się pomagać innym,...

Witam serdecznie. Mój problem jest dość złożony. Mam 24 lata. Od dziecka byłem wrażliwy na krytykę, odrzucenie i ośmieszenie. Wraz z upływem lat, kiedy doświadczałem niepowodzeń towarzyskich, traciłem zaufanie do ludzi. Pojawił się epizod depresyjny. Zawsze starałem się pomagać innym, a gdy doznawałem krzywd stawałem się coraz bardziej nerwowy. Lekarz neurolog powiedział mi, że przyczyną mojej niskiej odporności na krytykę, dużej wrażliwości są złe doświadczenia życiowe w kontaktach z ludźmi, ale także fizyczne uszkodzenie jednego z nerwów w trakcie porodu spowodowało, że stałem się słabszy psychicznie. Przejmowałem się wieloma rzeczami. Skończyłem studia, na razie pracuję dorywczo, ale mam kłopoty ze znalezieniem stałej pracy i to mnie także frustruje. Inna sprawa, to brak szczęścia do kobiet. Obawiam się samotności, że w życiu mi się nie ułoży. Potrafię rozmawiać z kobietami, ale mam trudność z nawiązaniem znajomości, chodzi o pierwszy kontakt. Przeważnie poznawałem dziewczyny przez Internet. Ale nie miałem szczęścia. Raz byłem z kimś związany. Na imprezy już teraz rzadko chodzę, a nie mam odwagi kogoś zagadnąć w miejscu publicznym, więc nie wiem, jak będzie wyglądać moja przyszłość. A bardzo mnie to martwi, bo czas nie stoi w miejscu. Mam przyjaciółkę, której nie wyszło w życiu, jest rozwódką, młodą dziewczyną, byłem nią zainteresowany, ale ona nie pragnie niczego innego poza przyjaźnią. Ostatnio udało mi się kogoś poznać, ale ta osoba ma mało czasu na spotkania, a ja nie chcę się narzucać. Boję się kolejnego niepowodzenia i nie wiem, jak podejść do tego. Obawa o moją przyszłość zaprząta mi głowę i nie wiem, co powinienem zrobić, czy jest jakieś wyjście z tej sytuacji. Będę wdzięczny za odpowiedź. Pozdrawiam serdecznie.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Myśli samobójcze po odejściu żony

Nie wiem czy to coś da, ale tonący brzytwy się chwyta. Moja żona odeszła ode mnie z dnia na dzień, nie powiedziała nic, co by mogło stanowić jakiś powód, dla któtego to zrobiła. Mamy dziecko i ze względu na nie...

Nie wiem czy to coś da, ale tonący brzytwy się chwyta. Moja żona odeszła ode mnie z dnia na dzień, nie powiedziała nic, co by mogło stanowić jakiś powód, dla któtego to zrobiła. Mamy dziecko i ze względu na nie jeszcze żyje. Od odejścia żony mam myśli samobójcze, czuję się nikim. Może ktoś z Państwa mi pomoże...

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Wszystkiego się boję, wyolbrzymiam - jak przezwyciężyć moje lęki?

Witam serdecznie, chciałam zapytać, co mam robić, jak przezwyciężyć moje lęki... W tamtym roku zaczęły mi wypadać strasznie włosy, miałam łysienie plackowate (miałam duży łysy placek na głowie, a zawsze miałam piękne włoski), źle się z tym czułam, sądziłam,... Witam serdecznie, chciałam zapytać, co mam robić, jak przezwyciężyć moje lęki... W tamtym roku zaczęły mi wypadać strasznie włosy, miałam łysienie plackowate (miałam duży łysy placek na głowie, a zawsze miałam piękne włoski), źle się z tym czułam, sądziłam, że każdy się na mnie patrzy, myślałam, że nie jestem atrakcyjna... Wypadanie trwało ponad pół roku, masa tabletek jakiś maści, kremów, trwało to, gdy poszłam studia (I rok, pierwsza sesja). Teraz włoski już nie wypadają, ale nie potrafię sobie poradzić ze sobą, ciągle się czegoś obawiam, nieustanny lęk mi towarzyszy. Nie umiem nabrać pełnego oddechu, szybciej oddycham, pełny oddech tylko przy ziewaniu mogę nabrać, pobolewa mnie serce czasem (byłam u kardiologa – EKG idealnie, u lekarza płucnego – spirometria, prześwietlenie płuc, testy alergologiczne idealnie, stwierdzeniem tych lekarzy było, że to jest na tle nerwów). Faktycznie, pierwsza sesja, nowi ludzie, nowe otoczenie, egzamin na prawo jazdy, niedogadywanie się z chłopakiem... Od kilku dni zauważyłam podwyższoną temperaturę do 37,1 st. (ale w ciągu dnia czasem spada do 36,6-38,8). Wszystkiego się boję, wyolbrzymiam, nie wiem, jak sobie z tym poradzić :( Nie mam ochoty widywać się ze znajomymi, nie umiem zasnąć wcześniej niż o 1 w nocy, a budzę się koło 7. Co mam zrobić, żeby wrócić z powrotem do czasów, jak było wszystko okej? Jak byłam wesołą, towarzyską i zawsze uśmiechniętą dziewczyną, która się zawsze dobrze czuła wśród znajomych?
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak uporać się z niewytłumaczalnym lękiem przed ciążą?

Witam. Mam 18 lat i straszny problem. Zacznę od początku. 25 stycznia straciłam dziewictwo, kochałam się z chłopakiem najpierw z prezerwatywą, lecz później juz bez (jednak wytrysk nastąpił poza mną). To był wielki błąd, ponieważ cały miesiąc żyłam w ciągłym...

Witam. Mam 18 lat i straszny problem. Zacznę od początku. 25 stycznia straciłam dziewictwo, kochałam się z chłopakiem najpierw z prezerwatywą, lecz później juz bez (jednak wytrysk nastąpił poza mną). To był wielki błąd, ponieważ cały miesiąc żyłam w ciągłym stresie. Nic nie sprawiało mi radości, byłam przygnębiona, powiedziałam partnerowi o moich podejrzeniach i on również bardzo się denerwował. Dodam, że widujemy się zaledwie co dwa tygodnie i od tamtego czasu już za każdym razem używaliśmy prezerwatywy. Okres pojawił się dwa dni po przewidywanym terminie, tj. 17 lutego (mam 28-dniowe cykle). Uspokoiło mnie to, lecz na krótką metę. Otóż na nowo zaczęłam wmawiać sobie to, że jestem w ciąży, mimo że po tamtej ''nauczce'' cały czas się zabezpieczaliśmy. Raz jednak było tak, że zbliżyliśmy się bez, ale to było zaledwie kilka ruchów, bo zdaliśmy sobie sprawę z tego, że znów będziemy niepotrzebnie się bać. Mam nadzieję, że przy tym prawdopodobieństwo zajścia w ciążę było bardzo nikłe? Dziś czekam na okres jak na boskie zbawienie. Z moich obliczeń wynika, że powinnam dostać go wczoraj, lecz na razie nie widać krwawienia. Pobolewa mnie brzuch, mam obolałe piersi, ale mimo to nic nie ma:(. Dodam, że od jakiegoś czasu mam zaparcia, strasznie burczy i tak jakby ''trzepocze'' i przelewa mi się w brzuchu. Czytałam, że to może być jeden z objawów ciąży. Ostatnio również częściej oddawałam mocz, lecz teraz juz tak nie jest (czytałam, że może być to z nerwów). Nie robiłam żadnych testów, nie byłam u lekarza. W głębi serca wiem, że raczej niemożliwe, żebym była w ciąży, ale mimo to panicznie się boję. Nie jestem gotowa na macierzyństwo. Martwię się, że przez ten lęk wpadnę w chorobę psychiczną. Kompletnie nie wiem, jak sobie z nim radzić. Nawet jeśli teraz dostanę okres, to boję się, że w przyszłości i tak moje obawy będą się powtarzać, a przez to przecież można się wykończyć... Proszę o jak najszybszą odpowiedź, z góry dziękuję i pozdrawiam.

Czy powinnam wybrać się do specjalisty, czy to po prostu samo przejdzie?

Witam, mam 18 lat i jestem kobietą, uczę się w liceum. Już od ponad roku borykam się z takimi problemami, jak częste zmiany nastroju, płacz kilka razy dziennie oraz w nocy, zupełnie bez powodu. Do strasznego wybuchu płaczu potrafi doprowadzić...

Witam, mam 18 lat i jestem kobietą, uczę się w liceum. Już od ponad roku borykam się z takimi problemami, jak częste zmiany nastroju, płacz kilka razy dziennie oraz w nocy, zupełnie bez powodu. Do strasznego wybuchu płaczu potrafi doprowadzić mnie wzruszająca dwuminutowa reklama czy wzruszająca piosenka. Na początku szukałam powiązania tych stanów emocjonalnych z fazami cyklu miesiączkowego, ale po czasie zauważyłam, że nie ma w tych zachowaniach jakiejś szczególnej regularności. Bardziej przygnębiona, bez energii do życia, z częstym bólem głowy i niskim ciśnieniem borykam się w czasie zmian pogody, w przesileniach letnim i zimowym. Wydaje mi się, że może być to powiązane ze zmianami nastroju. Kiedy zdarza mi się spać z kimś w jednym pomieszczeniu, zazwyczaj następnego dnia rano dowiaduję się, że bardzo zgrzytałam zębami, czasami kiedy budziłam się po takiej nocy, pamiętałam elementy dziwnych snów, np. jeśli miałam wtedy problemy z pieniędzmi, śnił mi się ktoś, kto krzyczał na mnie z powodu pieniędzy. Czasami również mam tak, że nie mam ochoty w ogóle wychodzić z domu, zamykam się w pokoju na kilka dni, nie mogę się skupić na czytaniu czy nauce, mogę tylko jeść i płakać - na zmianę. Innym razem jestem tak pełna energii, że mam ochotę w ogóle do domu nie wracać, spotykać się ze znajomymi, imprezować. Nie jestem pewna, ale być może to są przeciętne zachowania u ludzi w moim wieku wywołane stresem w szkole itp. Ale są takie momenty kiedy jest naprawdę ciężko, zastanawiam się nad sensem życia, nie widzę dla siebie przyszłości, myślę, że może będzie lepiej, jeśli mnie już nie będzie. Boję się takich chwil i że to się kiedyś bardziej rozwinie, pokrzyżuje mi przyszłość. Dziękuję za pomoc z góry.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Duszność, kołatanie serca, coś stoi w gardle...

Witam. 2 tygodnie temu miałem takie objawy, jakby coś mi stało w gardle. Byłem u lekarza rodzinnego, miałem antybiotyk przez 10 dni, ale przeszło mi dopiero po okołu 12 dniach. Miałem tydzień spokoju, było wszystko OK, ale od wczoraj...

Witam. 2 tygodnie temu miałem takie objawy, jakby coś mi stało w gardle. Byłem u lekarza rodzinnego, miałem antybiotyk przez 10 dni, ale przeszło mi dopiero po okołu 12 dniach. Miałem tydzień spokoju, było wszystko OK, ale od wczoraj mam znowu tę "gulę" w gardle, do tego ciężko mi oddychać, mam wrażenie, że nie oddycham pełną piersią, a oddech jest płytki. Próbując oddychać głęboko, mam zawroty głowy i nudności do tego jeszcze, jakbym cały w środku się trząsł. Proszę o pomoc, co to może być, czy mogą to być objawy nerwicy lub depresji?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co to jest? Załamanie? Myśli samobójcze? Co?

Mam 17 lat. Jakieś cztery lata temu rodzice się rozwiedli przez problem alkoholowy ojca. Przeprowadziliśmy się. Gimnazjum jakoś przeszło... nigdy nie uczyłam się jakoś specjalnie wybitnie, tak na trójkach mniej więcej. Poszłam do liceum, ale się przepisałam - nie wiem...

Mam 17 lat. Jakieś cztery lata temu rodzice się rozwiedli przez problem alkoholowy ojca. Przeprowadziliśmy się. Gimnazjum jakoś przeszło... nigdy nie uczyłam się jakoś specjalnie wybitnie, tak na trójkach mniej więcej. Poszłam do liceum, ale się przepisałam - nie wiem nawet dlaczego, wmówiłam sobie chyba, że sobie nie daje rady. Teraz chodzę do technikum. Na lekcjach wkładam słuchawki do uszu i słucham muzyki... jedynie dzięki niej jest mi jakoś lepiej. To się zaczęło parę miesięcy temu. Kiedyś ciągle na coś czekałam, miałam jakiś cel, cieszyłam się, byle czym. Ale to minęło. Przecież mam koleżanki, super brata, z którym mogę pogadać, mamę, która się troszczy jak nikt inny... Dlaczego jest mi źle? Teraz jest tak, że kładę się wieczorem do łóżka i myślę sobie, czym tu się przejmować, przecież zawsze jest to jedno "ewakuacyjne wyjście", z którego można skorzystać... To jest coś, czego nie potrafię określić! Wydaje mi się, że słyszę jakieś głosy, łzy same spływają mi po policzkach, nawet nie jestem świadoma, dlaczego płaczę, tak po prostu. Mam taki cholerny ucisk w brzuchu, wszędzie... Jakiś ból wewnątrz. Myślałam już nawet, jak to zrobić... Nie widzę siebie za parę lat, jakoś sobie tego nie wyobrażam... już nie wybiegam w przyszłość tak jak kiedyś... myślę co najwyżej o kolejnym dniu... Chciałabym zniknąć, nic nie czuć... albo zasnąć, nie budzić się tak jak zawsze, nie myśleć...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Derealizacja - czy można ją pokonać?

Jestem kobietą, mam 23 lata, od ok. 7 lat cierpię na nerwicę lękową z objawami derealizacji. Na początku (czas ok. 5, 5 roku) zupełnie nie wiedziałam, co mi jest, byłam po prostu przerażona, kiedy pewnego razu na spacerze przestałam odbierać...

Jestem kobietą, mam 23 lata, od ok. 7 lat cierpię na nerwicę lękową z objawami derealizacji. Na początku (czas ok. 5, 5 roku) zupełnie nie wiedziałam, co mi jest, byłam po prostu przerażona, kiedy pewnego razu na spacerze przestałam odbierać świat jako "rzeczywisty". Przez około 5 lat rzeczywistość odbierana była przeze mnie jako coś "obok", coś arealnego, sztucznego.

Teraz jest o tyle lepiej, że wielokrotnie percypuję "jak należy", szczególnie gdy poruszam się blisko domu. Do tego dopadają mnie czasem ataki somatyczne (układ oddechowy, żołądek). Lęk towarzyszy mi nieustannie, każda najdrobniejsza rzecz, wydarzenie (negatywne ale i pozytywne) powodują ogromne nieadekwatne emocje. Bardzo często sytuacje "emocjonalne" powodują ogromne zmęczenie (nawet zwykłe spotkania z ludźmi) - ale to zależy "od dnia". Czasem czuję się nawet bardzo dobrze, ale tylko wtedy, gdy mam właśnie "dobry dzień", pozytywny nastrój - ale czuję, że nie zależy to ode mnie. Staram się dbać o siebie, wysypiać, zdrowo odżywiać, itd. - od pewnego czasu czuję się bardziej "wyporna". Już się do tych moich przypadłości nawet przyzwyczaiłam i nauczyłam zachowywać jakąś namiastkę wewnętrznego spokoju czy nie rozogniać sytuacji. W tej chwili doszedł mi jeszcze lęk w środkach komunikacji, czego wcześniej nie było (zawsze mogłam prawie wszędzie dojechać samochodem, gorzej było z chodzeniem, teraz jest jakby na odwrót). Nigdy nie wiem, na co się mój lęk przeniesie. Nerwica dopadła mnie w okresie kiedy przeżywałam wielkie napięcie związane z koszmarną atmosfera w szkole - wyszłam stamtąd z psychiką w kawałkach.

Diagnoza choroby jest moja, ale została potwierdzona przez jednego z psychologów. Byłam u dwóch psychologów, niestety, w tej chwili nie jestem w stanie po prostu dojechać na psychoterapię. Staram się jakoś "opanować" drogę, "wćwiczyć ją" tak, aby móc w jakiś sposób tam dotrzeć. Mam nadzieję, że w końcu mi się uda. Nie biorę leków, jedynie zioła. Brałam pewien lek, bardzo krótko, jednak po jego odstawieniu poczułam się niezwykle niekomfortowo, jak nigdy dotąd.

Jestem osobą fizycznie zdrową, nigdy nie miałam problemów z nauką, zapamiętywaniem itp. Studiuję (opanowałam mniej więcej drogę na uczelnię). Czuję się jak w klatce, bo nie mogę się normalnie przemieszczać/poruszać, jedynie w miejsca, które nie są mi obce (i to nie wszystkie). Boję się przyszłości, bo mogłabym godnie żyć i pracować, ale jak mam to zrobić, skoro do pracy nie dojadę? Poza tym nikt o tym nie wie, wszyscy myślą, że jestem zupełnie "zdrowa" i dziwią się, dlaczego unikam spotkań czy wielu okazji rozwoju (wiele takich propozycji mi już uciekło). Nie jestem w stanie zapanować nad "wadliwą percepcją", staram się jakoś do tego przyzwyczaić, ale jest to na tyle niekomfortowe, sprawia to tak wielkie cierpienie, że nie mogę udawać, że to nic takiego (jak napisałam - praktycznie nigdzie nie jeżdżę, mój świat jest bardzo "ograniczony"). Chciałabym się dowiedzieć, czy jest w ogóle szansa na wyzdrowienie, na normalną percepcję i pozbycie się lęków, rozemocjonowania, czy jest szansa na normalne życie? Bardzo proszę o odpowiedź. Pozdrawiam serdecznie - Kasia

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Choroby nerwicowe utrudniają mi życie. Jak poradzić sobie z nimi?

Witam. Mam 16 lat. Mam nerwicę natręctw i bardzo utrudnia mi to życie. Tracę wiele czasu, na gaszeniu światła kilka razy, myciu rąk, liczeniu wciąż, dotykaniu, a nawet co chwilę wracam się i tak w kółko, codziennie nie potrafię się...

Witam. Mam 16 lat. Mam nerwicę natręctw i bardzo utrudnia mi to życie. Tracę wiele czasu, na gaszeniu światła kilka razy, myciu rąk, liczeniu wciąż, dotykaniu, a nawet co chwilę wracam się i tak w kółko, codziennie nie potrafię się na niczym skupić, bo co chwilę myślę o smutnych rzeczach, i co chwilę chce mi się płakać. Kompulsja mnie wykańcza. Co chwilę mam myśli samobójcze, a rodzice nie widzą, że ze mną dzieje się coś złego. Raz próbowałam wytłumaczyć to rodzicom, ale nie chcieli mi wierzyć. Oprócz kompulsji mam także erytrofobię, czyli lęk przed czerwienieniem się. Gdy ktoś na mnie patrzy robię się czerwona, nawet jak nikt na mnie nie patrzy, to bardzo utrudnia mi to życie w społeczeństwie. Gdy poszłam we wrześniu do 1 klasy technikum, poznałam fajnego chłopaka, ale straciłam go, gdy zobaczył, że prawie co chwilę robię się czerwona, bez powodu, od razu wyrzucił mnie ze swojego życia, i bardzo mnie tym zranił. Teraz dręczą mnie ciągle o nim myśli, a nawet raz się rozpłakałam na lekcji. Mam strasznie przez tą chorobę zmieniony humor. Teraz strasznie się boję, że już nigdy nie znajdę sobie chłopaka, a jak znajdę, to go znów stracę. Odechciewa mi się przez to żyć. Choroba mnie strasznie wykańcza, bardzo mnie zniszczyła i zmieniła. Już nie jestem tą samą dziewczyną, którą byłam kiedyś, kiedy jeszcze nie chorowałam na żadną z tych chorób. Ta choroba tak szybko i niespodziewanie się pojawiła. Niedawno dowiedziałam się, że mam też emetofobię - czyli lęk przed wymiotami. Nigdy nie wiedziałam, że to jest choroba nerwicowa. Boję się zwracać, sama nie wiem dlaczego, ta choroba rok temu się pojawiła. Gdy o tym myślę, to choroba bardziej się nakręca. Do tego boję się, czy przypadkiem nie mam depresji. Zrobiłam sobie kilka testów na depresję i w każdym wyszło, że mam. Próbuję się sama wyleczyć z tych wszystkich dręczących mnie chorób, ale mi się nie udaje, bardzo boję się, że mogę sobie coś przez to zrobić. Nie potrafię siebie zaakceptować taką, jaką jestem i nic mi się nie udaje. Winię siebie za wszystko, szczególnie za to, że przez siebie i erytrofobię straciłam chłopaka. Próbuję walczyć, i się nie poddawać, ale co chwilę czuję się samotna i strasznie smutna. Proszę o pomoc, jakbym mogła wyleczyć się z tych chorób, bo sama sobie z nimi nie poradzę. Raz jak próbowałam mamę namówić, by zapisała mnie na psychoterapię, nie zgodziła się. Nie chce słyszeć nic o tej chorobie, bo od razu, na mnie krzyczy, a wtedy bardziej choroba mi się sama nakręca. Jak mam rodziców namówić, żeby zapisali mnie na psychoterapię, albo do lekarza, bym mogła brać leki przeciw tym chorobom? Pół roku temu brałam leki homeopatyczne na nerwicę, ale mi nie pomagały, więc przestałam je brać. Proszę o pomoc jak najszybciej. ;(

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Co oznacza diagnoza - zaburzenia osobowości?

Witam, po skończeniu 3-miesięcznej terapii grupowej dostałam diagnozę i wskazanie dalszego leczenia (po odczekaniu kolejnych 3 miesięcy) podczas terapii indywidualnej. W klasyfikacji ICD-10 przypisany mi kod to F 60,8, czyli "inne określone zaburzenia osobowości", ale nie mogę znaleźć żadnych szczegółów...

Witam, po skończeniu 3-miesięcznej terapii grupowej dostałam diagnozę i wskazanie dalszego leczenia (po odczekaniu kolejnych 3 miesięcy) podczas terapii indywidualnej. W klasyfikacji ICD-10 przypisany mi kod to F 60,8, czyli "inne określone zaburzenia osobowości", ale nie mogę znaleźć żadnych szczegółów czy też wskazówek, co to dokładniej oznacza. Uznano też, że jestem "tylko" depresyjna, a nie chora na depresję. To znaczy, że jestem w "lepszej" sytuacji niż osoby chore? Zaburzenie osobowości i depresyjność łatwiej się leczy niż depresję? Jakiej powinnam poszukać terapii, czy istnieją wskazania co do szkół, które są najbardziej efektywne (wiem, że leczenie prowadzi się w różnych nurtach)? I jeszcze ostatnia rzecz - czy to, że nadal uciekam w myśli o śmierci, samobójstwie, bardzo dużo śpię i ciągle odczuwam bezcelowość mojego życia - jest wskazaniem do zmiany leków antydepresyjnych? Na tych, które biorę, jest ostrzeżenie, że tendencje autodestrukcyjne mogą się pogłębiać, ale chyba na wszystkich lekach SSRI jest takie ostrzeżenie, prawda? A może nie powinnam oczekiwać, że farmakoterapia zmieni mój sposób odbierania świata? Biorę leki już prawie rok, 3 miesiące temu zmieniono mi na inne.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak mam z tego wyjść?

Dzień dobry. Nazywam się Marta i mam 24 lata. Nie potrafię sobie poradzić sama ze sobą. Trzy lata temu usunęłam ciążę, bo ojciec nie chciał ani mnie, ani dziecka... jestem młoda i niezamożna. Nie miałam innego wyjścia. Mieszkam w małym...

Dzień dobry. Nazywam się Marta i mam 24 lata. Nie potrafię sobie poradzić sama ze sobą. Trzy lata temu usunęłam ciążę, bo ojciec nie chciał ani mnie, ani dziecka... jestem młoda i niezamożna. Nie miałam innego wyjścia. Mieszkam w małym mieście i praktycznie każdy o tym wie. Boję i wstydzę się wyjść na ulicę. Odizolowałam się od swoich znajomych. Praktycznie z nikim nie mam kontaktu. Czuję się samotna. Na rodzinę nie mogę liczyć. Mieszkam z matką, która mnie rozumie i nie pomaga, tylko utrudnia (mówiąc delikatnie). Nie mam pracy ani pieniędzy na start. Nie chcę żyć w tym mieście, w którym jestem. Jestem bezradna. Chciałabym ułożyć sobie życie. Wyjść za mąż. Założyć rodzinę. Wbrew pozorom jestem dobrą dziewczyną tylko byłam zbyt naiwna. Nie wiem, jak mam sobie z tym wszystkim poradzić? Jak dalej żyć? Potrzebuję pomocy. Pozdrawiam...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty