Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychoterapia: Pytania do specjalistów

Holenderskie "grzybki halucynki"

W zeszłym roku byłam z moim chłopakiem w Holandii. Wyjechaliśmy tam na wakacje do pracy. Któregoś dnia P. zaproponował mi, żebyśmy kupili grzyby halucynogenne, na spróbowanie. On jest co prawda przeciwnikiem narkotyków, ale grzyby podobno nie uzależniają. W końcu nie zrobiliśmy tego, bo trochę się baliśmy, jak zareagujemy.
odpowiada 1 ekspert:
 Marta Kucharczyk
Marta Kucharczyk

Czy to co się ze mną dzieje to poważny problem?

W zasadzie nie wiem, co mi jest. Nie mam postawionej diagnozy. Kiedyś strasznie schudłam, a teraz w trakcie leczenia przytyłam i mam jakieś 20 kg nadwagi. Obecnie źle się czuję. Nie akceptuję siebie i swojego ciała. Nienawidzę swojego życia, pracy...

W zasadzie nie wiem, co mi jest. Nie mam postawionej diagnozy. Kiedyś strasznie schudłam, a teraz w trakcie leczenia przytyłam i mam jakieś 20 kg nadwagi. Obecnie źle się czuję. Nie akceptuję siebie i swojego ciała. Nienawidzę swojego życia, pracy i chciałabym umrzeć, żeby dłużej nie cierpieć. W dodatku nie wiem, czy moim problemem jest praca, ale tam właśnie robię wszystko, żeby nie jeść albo jeść jak najmniej. Jak zjem coś, mam wyrzuty sumienia albo chce mi się wymiotować po małej ilości jedzenia (np. 2 kromki Wasa z serkiem odtłuszczonym i pomidorem).

Nie wiem co jest przyczyną tego, że jestem gruba. Pewnie wszystko po trochu. Miałam okres, że kiedy źle się czułam, jadłam paczkę chipsów, aby nie czuć się źle. Potem stopniowo jadłam tych chipsów coraz mniej aż wyeliminowałam je całkowicie. Ostatnio chciałam znów sobie kupić, ale stwierdziłam, że chyba nie mam ochoty, a poza tym od nich się tyje. Jedynie w domu mogę jeść i nie czuję mdłości po jedzeniu. Jedzenie, po którym nie czuję wyrzutów sumienia to najczęściej owoce. Chleba też nie jem, chociaż chętnie zjadłabym taki przeze mnie upieczony, ale boję się, że to za dużo kalorii, a poza tym Wasa jest mniej kaloryczna, więc ją wybieram, jeżeli już coś. Zupa, w której jest dodatek śmietany jest dla mnie za tłusta. Od razu wyczuję, czy jest śmietana, czy nie, dlatego wolę gotować sobie sama na jogurcie, bo to zdrowsze i niskokaloryczne.

Dzisiaj w pracy do tej pory zjadłam 3 nektarynki+kawałek drożdżówki z czernicami+ 5 kromek Wasy z odtłuszczonym serkiem i pomidorem. Zaznaczam, że jadłam to w pewnych odstępach czasowych, a nie wszystko na raz. Mam teraz wyrzuty sumienia, że się obżarłam i jest mi niedobrze po tym jedzeniu i najchętniej bym to wszystko z siebie wyrzuciła, ale nie mam odwagi, by to zrobić. Mam już dosyć swojego zachowania i swojej choroby, i najchętniej poszłabym gdzieś na leczenie, bo wydaje mi się, że to zaburzenia odżywiania, chociaż tak naprawdę nikt ich nie stwierdził jak dotąd. Za to ja męczę się z tym od dawna.

Oprócz tego zaburzenia miesiączkowania - nieobecność miesiączki nawet przez 2, a nawet 3 miesiące, kiedy nie biorę tabletek. Teraz jestem na tabletkach i jestem załamana, że dostałam miesiączkę. Poza tym brzuch mnie boli jak nigdy i stwierdzam, że o wiele mi wygodniej jak nie mam tych miesiączek - powiedziałam o tym lekarzowi...

Oprócz tego mam jeszcze zaburzenia osobowości i zmienne nastroje. Wściekam się na byle co, a ludzie się mnie boją, bo jestem jak chodząca bomba. Nerwy mnie tłuką. Nie mam chłopaka. Z jednej strony chcę mieć, a z drugiej strony się boję. Brzydzę się seksem. Nie mogę patrzyć jak ludzie się całują i obściskują, bo to napawa mnie wstrętem. Izoluję się od ludzi i najchętniej zamknęłabym się gdzieś, gdzie nikt by mnie nie znalazł. Chodziłam kiedyś do dietetyczki, ale ona wcale nie chciała ustalić mi żadnej diety. Spisywałam wszystko na kartce co zjadałam i ona nie miała żadnych zastrzeżeń do mojej diety. Poza tym powiedziała mi, że ja nigdy chuda nie będę ze względu na problemy hormonalne i leki, które przyjmuję. Ja jednak nie mogę się z tym pogodzić. Poza tym wokół słyszę masz duży brzuch, musisz coś zrobić z tym brzuchem, facetom podobają się szczupłe kobiety...itd.

Mój psycholog skierował mnie na leczenie do Krakowa do dr C. Nawet chciałam się tam umówić na wizytę, ale nie mogłam się dodzwonić. Z lekarzem psychiatrą jak rozmawiałam powiedział, że w Krakowie na Lenartowicza mogą mi pomóc. Teraz czekam na wizytę na Lenartowicza. Zrozumiałam, że nie chcę tak dłużej żyć i chcę być zdrowa i cieszyć się życiem, a nie ciągle myśleć tylko o jedzeniu i niejedzeniu. Nie umiem sobie radzić w życiu sama.Większość rzeczy, których się podejmuję potrafię spieprzyć. Nawet jak przez jakiś czas jest dobrze, to za chwilę znów mam dół i wszystko wraca. Moje życie jest jak sinusoida.

Nie powiem, bo wiele zmieniło się dzięki psychoterapii, ale są rzeczy, które mi przeszkadzają, a mimo moich usilnych starań nie potrafię ich zmienić i nie mam na myśli jedzenia czy odchudzania, tylko zwykłe codzienne sprawy. Jestem zdecydowana nawet na terapię w Klinice i zrobię wszystko, żeby sobie poradzić z moimi problemami i zacząć normalnie żyć. Nawet praca nie jest dla mnie tak istotna jak to żeby wyzdrowieć. Zastanawiam się, czy mam odpowiednią motywację do leczenia, ale myślę, że skoro potrafię już coś (co zresztą jest dla mnie ważne) poświęcić na korzyść zdrowia to chyba jest to dobra motywacja. Z porządnickiej perfekcjonistki stałam się straszną bałaganiarą. Pomyśleć, że kiedyś moja siostra miała większy bajzel w pokoju niż ja... Teraz jest odwrotnie. I jak się tak nad tym zastanawiałam, to stwierdziłam, że to samo dzieje się w moim życiu - totalny bajzel, chaos. Nie chcę tak żyć, muszę sobie wszystko poukładać.

Czy narkotyki mogą być przyczyną zachorowania na depresję?

Witam. Mam na imię Łukasz i mam 18 lat. Od niedawna mam myśli samobójcze. Życie nie układało się tak jakbym chciał. Najbardziej doprowadza mnie do szału, że jestem tak nieśmiały. Jakiś miesiąc temu, może półtora, próbowałem podciąć sobie żyły....

Witam. Mam na imię Łukasz i mam 18 lat. Od niedawna mam myśli samobójcze. Życie nie układało się tak jakbym chciał. Najbardziej doprowadza mnie do szału, że jestem tak nieśmiały. Jakiś miesiąc temu, może półtora, próbowałem podciąć sobie żyły. Na szczęście nie udało mi się. Po tej akcji na drugi dzień czułem się dobrze i zachowywałem się, jak gdyby nigdy nic. Ale od tamtego czasu nachodzą mnie co jakiś czas dalej te myśli, jaki to jestem beznadziejny, że życie mi się nie układa, że nie jest tak, jakbym chciał.

Muszę się przyznać, że palę marihuanę od 3 lat. W tym od 2 praktycznie codziennie. W tym czasie zażywałem też inne narkotyki (nie za często i nie twarde!) i bardzo dobrze zdaję sobie z tego sprawę, że moja nieśmiałość w rozmowie z drugim człowiekiem bardzo to pogrążyła. Na moje 19 urodziny postanowiłem sobie, że rzucam wszystko (czy to depresja czy coś), ale sobie to tak tłumaczę, że właśnie tym są spowodowane moje problemy (chociaż pewnie nie). Dzisiaj też myślałem, ale w mniejszym stopniu. Proszę o pomoc. Jeśli jest takowa, to wolałbym bez żadnej ingerencji psychiatry albo jakiegoś innego lekarza.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Po skręcie za kółko?

Ostatnio byłem na imprezie i koledzy namówili mnie do zapalenia marihuany. Wypaliliśmy jednego „skręta”, nic szczególnego nie poczułem, a ponieważ nie piłem alkoholu, stwierdziłem, że mogę spokojnie wrócić do domu samochodem, zwłaszcza, że mam niedaleko. Jechałem sobie spokojnie,...

Ostatnio byłem na imprezie i koledzy namówili mnie do zapalenia marihuany. Wypaliliśmy jednego „skręta”, nic szczególnego nie poczułem, a ponieważ nie piłem alkoholu, stwierdziłem, że mogę spokojnie wrócić do domu samochodem, zwłaszcza, że mam niedaleko. Jechałem sobie spokojnie, aż nagle sam nie wiem, dlaczego zjechałem na drugą stronę jezdni i o mało nie spowodowałem wypadku.      

odpowiada 1 ekspert:
 Marta Kucharczyk
Marta Kucharczyk

Czy on bierze?

W ostatnim czasie zauważyłem nagłą zmianę zachowania mojego kolegi z pracy. Wcześniej był przygnębiony i bez chęci do życia – miał jakieś poważne problemy w domu, ale nie chciał o tym mówić. Ostatnio stał się nadpobudliwy, nawet drażliwy. Zauważyłem też,...

W ostatnim czasie zauważyłem nagłą zmianę zachowania mojego kolegi z pracy. Wcześniej był przygnębiony i bez chęci do życia – miał jakieś poważne problemy w domu, ale nie chciał o tym mówić. Ostatnio stał się nadpobudliwy, nawet drażliwy. Zauważyłem też, że ma problemy z koncentracją, ale pracuje za dwóch. Czy to tylko próba odreagowania stresu, czy on może coś bierze?    

odpowiada 1 ekspert:
 Marta Kucharczyk
Marta Kucharczyk

Czy palenie marihuany jest bezpieczne?

Podobno daje mniejsze ryzyko raka. Oraz pozostawia mniej substancji smolistych.
odpowiada 1 ekspert:
 Marta Kucharczyk
Marta Kucharczyk

Gdzie w Opolu mogę bezpłatnie skorzystać z terapii?

Jestem 21-letnią studentką Politechniki Opolskiej. Poszukuję terapeuty, który pomoże mi bezpłatnie. Bardzo proszę o namiary do kompetentnej osoby. Przyznaję, że nie stać mnie na terapię, jak również jestem świadoma tego, co dzieje się ze mną. Problemy z nauką, sprzątaniem,... Jestem 21-letnią studentką Politechniki Opolskiej. Poszukuję terapeuty, który pomoże mi bezpłatnie. Bardzo proszę o namiary do kompetentnej osoby. Przyznaję, że nie stać mnie na terapię, jak również jestem świadoma tego, co dzieje się ze mną. Problemy z nauką, sprzątaniem, jakimkolwiek działaniem. Częste zamykanie się w domu, brak umiejętności utrzymywania kontaktów z innymi. Częste stany przygnębienia i lęków. Bardzo proszę o pomoc, gdyż moje poszukiwania kompetentnej osoby spełzają na niczym.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Powstrzymanie się od seksu a psychoterapia

Cierpię na nerwicę. Od jakiegoś czasu chodzę do psychologa, który stwierdził, że przyczyną moich lęków są podświadome, niewłaściwe powiązania emocjonalne z matką. Psycholog sugeruje, że do czasu wyleczenia się z nerwicy dobrze jest powstrzymać się całkowicie od kontaktów seksualnych z...

Cierpię na nerwicę. Od jakiegoś czasu chodzę do psychologa, który stwierdził, że przyczyną moich lęków są podświadome, niewłaściwe powiązania emocjonalne z matką. Psycholog sugeruje, że do czasu wyleczenia się z nerwicy dobrze jest powstrzymać się całkowicie od kontaktów seksualnych z moją partnerką. Odczuwam to jako sugestię do powstrzymania się od seksu, aż do czasu zawarcia związku małżeńskiego z moją partnerką. Psycholog mówi o tym jak dobrze zdecydować się na jedną partnerkę na zawsze. Ale oczywiście w tych odczuciach mogę się mylić. Psycholog nie kryje swojego katolickiego systemu wartości. Twierdzi, że nie narzuca mi tego kościelnego zestawu zasad. Tenże psycholog kształcił się za młodu na księdza, ale przed święceniami zrezygnował. Obecnie ma rodzinę z trójką dzieci. Sugerując powstrzymanie się od seksu do czasu wyleczenia z nerwicy psycholog twierdził, że wynika to z psychologicznych zasad prowadzenia terapii i w żadnym wypadku nie jest to uwarunkowane katolickim sytemem wartości. Jednak ja mam wątpliwości i doceniając inne apekty terapii prowadzonej przez mojego psychologa, czuję się niekomfortowo. Pojawia ,się u mnie pytanie czy przychodzę do terapeuty, czy do kogoś w rodzaju księdza? Co profesjonaliści sądzą o takim podejściu psychologa? Ambodek

Dotyczy: Psychoterapia

Czy to prawda, że większość narkomanów ma AIDS?

Słyszałem, że większość osób przyjmujących narkotyki ma AIDS. To prawda? HIV przenosi się przecież przez brudne igły.    
odpowiada 1 ekspert:
 Marta Kucharczyk
Marta Kucharczyk

Koniec ze speedem raz na zawsze

Od dwóch lat na imprezach biorę amfetaminę. Ostatnio, przez wakacje – prawie codziennie. Wszyscy moi znajomi tak robią, więc nie widziałem w tym nic dziwnego. Ale kończę z tym. Przedwczoraj wziąłem ostatni raz. Zrobiłem coś tak głupiego, że będzie...

Od dwóch lat na imprezach biorę amfetaminę. Ostatnio, przez wakacje – prawie codziennie. Wszyscy moi znajomi tak robią, więc nie widziałem w tym nic dziwnego. Ale kończę z tym. Przedwczoraj wziąłem ostatni raz. Zrobiłem coś tak głupiego, że będzie mi jeszcze długo wstyd. Problem w tym, że nie umiem sobie poradzić z tym, co się ze mną dzieje. Jestem przeraźliwie zmęczony, senny, ale nie mogę zasnąć. Jednocześnie czuję się pobudzony. Nie wiem, jak to wytrzymam. Nie pójdę na odwyk do szpitala, bo nie mam na to czasu. Poza tym boję się, że dowiedzieliby się o tym w pracy.

odpowiada 1 ekspert:
 Marta Kucharczyk
Marta Kucharczyk

Czy psychoterapia pomaga w nerwicy i depresji?

Witam! Mam 48 lat, od kilkunastu lat cierpię na nerwicę lękową i stany depresyjne, w tej chwili nie biorę leków, ale byłam siedem tygodni w szpitalu na psychoterapii, w tzw. grupie zamkniętej. Nie widzę u siebie poprawy, dalej mam... Witam! Mam 48 lat, od kilkunastu lat cierpię na nerwicę lękową i stany depresyjne, w tej chwili nie biorę leków, ale byłam siedem tygodni w szpitalu na psychoterapii, w tzw. grupie zamkniętej. Nie widzę u siebie poprawy, dalej mam stany lękowe, boję się wyjeżdżać daleko od domu i mam również stany tzw. "nic niechcenia". Nie wiem, czy wrócić do leków, czy może na początku po psychoterapii musi być gorzej, żeby było lepiej. W szpitalu czułam się dobrze i bezpiecznie, w domu nie. Jestem już bardzo zmęczona tymi stanami, zwłaszcza że to już tyle lat. Najpierw była nerwica, bałam się wychodzić z domu, a jak zmarł mój mąż cztery lata temu doszła depresja i tak się męczę. Brałam różne leki, ale pomagały na krótko i miały okropne działania uboczne. Jakie leczenie powinnam dalej podjąć i czy to ma sens? Pozdrawiam. Kornatowska Renata.
odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Anna Zofia Antosik
Dr n. med. Anna Zofia Antosik

Trawka na imprezach

Zaczęłam w tym roku studia i poznałam nowych znajomych. W tym towarzystwie dość powszechne jest palenie marihuany. Ja jestem zdecydowaną przeciwniczką narkotyków. Wszyscy ciągle zachęcają mnie do spróbowania „trawki”, argumentując, że zapewnia ona niezapomniane doznania, a nie uzależnia. Mówią, że nie mam szans zostać ćpunem po jednorazowym zapaleniu.
odpowiada 1 ekspert:
 Marta Kucharczyk
Marta Kucharczyk

Po jednym skręcie nic mi nie grozi, prawda?

Moi znajomi często na imprezach palą marihuanę i namawiają mnie, bym i ja spróbowała. Czy jednorazowe zapalenie „skręta” może być groźne?    
odpowiada 1 ekspert:
 Marta Kucharczyk
Marta Kucharczyk

Czy tylko niektóre narkotyki uzależniają?

Bo mówi się tak o trawce czy LSD, że nie uzależniają fizycznie, więc są bezpieczne.
odpowiada 1 ekspert:
 Marta Kucharczyk
Marta Kucharczyk

Czy psycholog mi pomoże?

Witam. W tym roku nie udało mi się zdać poprawki i muszę powtarzać klasę w LO. To bardzo mnie zabolało, mam do siebie żal, że nie poświęciłam wystarczająco dużo czasu na naukę, zarazem mam też żal do losu, że taki... Witam. W tym roku nie udało mi się zdać poprawki i muszę powtarzać klasę w LO. To bardzo mnie zabolało, mam do siebie żal, że nie poświęciłam wystarczająco dużo czasu na naukę, zarazem mam też żal do losu, że taki zawód spotkał właśnie mnie. Najgorsze jest to, że na rodziców, na których w głębi duszy bardzo mi zależy, kompletnie nie mogę liczyć. Dla nich ta powtórka to osobista porażka, nie szczędzą mi gorzkich słów i wymownego milczenia. Wciąż jest to odgrzebywane na nowo, czasami sama boję się tego, co rodzi się w mojej głowie, gdy mama po raz kolejny wraca do tematu. Nowa klasa jest ok, ale nie mogę pozbyć się uczucia tracenia czasu. Martwią mnie zmiany, które zauważyłam u siebie; w ostatnich tygodniach przytyłam ok. 7 kg, a to dlatego, że tylko jedzenie daje mi chwilę szczęścia. Lubię się przejadać, bo wtedy wydaję się sobie taka...niegroźna. Nie muszę myśleć o niczym poza bólem brzucha i uczuciem ciężkości. W mojej głowie przez cały dzień pojawiają się obrazy, których sama do końca nie rozumiem. Migają mi obrazki przedstawiające moment, w którym dzieje mi się krzywda. Idę schodami i widzę, jak z nich spadam; patrzę na tablicę i widzę, jak z impetem uderzam w nią głową; leżę w łóżku i mimowolnie układam się w pozycji osoby z podciętymi żyłami. Niby wszystko odbywa się tak jak zawsze, znajomi chyba nie widzą wielkiej zmiany. Mimowolnie tworzę iluzję spokojności, choć tak naprawdę chciałabym wreszcie, wreszcie wybuchnąć przeogromnym płaczem i wykrzyczeć całemu światu, jak bardzo jestem nieszczęśliwa i jak bardzo czuję się skrzywdzona i samotna. Nie mogę uwolnić się od myśli, że z dnia na dzień obudowuję się jakby watą, pancerzem, który ma sprawić, żeby tak bardzo mnie nie bolało. Żeby już nie bolało. Coraz mniej czuję i słyszę, jakbym za jakiś czas kompletnie miała zapaść się w swoje ciało i zniknąć. Nie lubię siebie takiej: zobojętnionej, smutnej, wciąż i wciąż roztkliwiającej się nad sobą. Jeszcze niedawno miałam wielkie plany co do przyszłości, teraz potrafię zaplanować tylko kolejny posiłek. Nie piszę tego tylko po to, by móc choć trochę z siebie wyrzucić. Chcę wiedzieć, czy jeśli zgłoszę się do psychiatry, to on będzie mógł zapisać mi leki, które pomogą mi wrócić do żywych i zapanować nad swoim nastrojem? Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź i z góry bardzo za nią dziękuję. Małgorzata
odpowiada 5 ekspertów:
Dr n. med. Anna Zofia Antosik
Dr n. med. Anna Zofia Antosik
Dr Anita Rawa-Kochanowska
Dr Anita Rawa-Kochanowska
Dr Daniel Melerowicz
Dr Daniel Melerowicz
mgr Magdalena Rachubińska
mgr Magdalena Rachubińska
Dr n. med. Anna Błażucka
Dr n. med. Anna Błażucka

Alkoholizm w domu

Witam, jestem świadkiem awantur, wulgaryzmów oraz spożywania alkoholu przez matkę trojga dzieci, która krzywdzi je tym co robi. Dlatego mam pytanie, gdzie mogę zgłosić lub napisać, aby wysłano ją na przymusowe leczenie? Co muszę zrobić, aby im pomóc? Czekam na odpowiedź. Alexa.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Chcę pomóc mężowi, bo ma problem z alkoholem

Dzień dobry. Moja historia jest długa, postaram się opisać ją w skrócie. Mam 25 lat, 2 dzieci i męża. Właśnie o niego chodzi. Jesteśmy już razem ponad 10 lat i od samego początku mąż nadużywał alkoholu. W jego rodzinie...

Dzień dobry. Moja historia jest długa, postaram się opisać ją w skrócie. Mam 25 lat, 2 dzieci i męża. Właśnie o niego chodzi. Jesteśmy już razem ponad 10 lat i od samego początku mąż nadużywał alkoholu. W jego rodzinie to zresztą nic nowego. Od jakichś 3 lat zaczęło się dziać w naszym małżeństwie coraz gorzej. Mąż pracuje za granicą. Dopóki nie zaszłam w ciążę z drugim dzieckiem, jeździłam razem z nim i nie było tak źle. Wypił sporadycznie, jak była okazja, ale gdy urodziłam dziecko i przestałam jeździć, zaczęło się dziać coraz gorzej.

Mąż zaczął pić więcej i częściej, aż doszło do tego, że zaczął zaniedbywać pracę i nas. Przestał dzwonić, zaczął opowiadać, że jest nic niewart, że wie, że ma problem i nie zasługuje na nas, że mam sobie jeszcze ułożyć życie, bo jestem młoda, a o nim mamy zapomnieć. Nie pozwoliłam, żeby tak mówił i przyjechałam z dziećmi do niego. Za 3 dni wracamy razem do Polski i nie wiem, gdzie mam się z nim udać, żeby poprosić o pomoc. On sam też chce przestać pić. Jest jeden problem, że w grę nie wchodzą żadne terapie, spotkania, bo mąż musi wrócić do pracy za granicą, gdyż jest to jedyne nasze źródło utrzymania.

Co by mi Pani/Pan poradził? Chcę jeszcze dodać, że ten problem nie wynikł tylko z tego, że mąż został sam w Holandii, bo gdy wracał po miesiącu do Polski, szukał okazji do wypicia, bo to z kumplami się długo nie widział itd. Zaczął mnie oszukiwać, kłamać, nawet jego pasja do motorów przerodziła się w wymówkę, gdyż nie mogłam zabronić mu jazdy motorem, tylko że po kilku godzinach nieobecności w domu wracał z jazdy motorem pijany bądź podpity. Kilka miesięcy temu stracił prawo jazdy przez alkohol. On nie pije codziennie, ale jak już zacznie, to trwa to kilka dni, potem przprasza, płacze, obiecuje, a za jakiś czas robi to samo. Chcę mu pomóc, ale nie wiem jak. Proszę o radę. Pozdrawiam i dziękuję. Monika

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Co to jest efekt sufitowy?

W artykułach dotyczących alkoholizmu pojawia się często pojęcie efektu sufitowego. Co to właściwie jest i jak się przed tym zabezpieczyć?
odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Anna Zofia Antosik
Dr n. med. Anna Zofia Antosik

Narkotyki i zniszczone zdrowie

Przez kilka lat byłem uzależniony od heroiny, a raczej polskiego „kompotu”. Przeszedłem przez 3 odwyki, dopiero 5 lat temu poradziłem sobie z tym ostatecznie. Nie biorę zupełnie. Ale przy okazji zniszczyłem sobie zdrowie. Nie potrafię wejść na 3 piętro...

Przez kilka lat byłem uzależniony od heroiny, a raczej polskiego „kompotu”. Przeszedłem przez 3 odwyki, dopiero 5 lat temu poradziłem sobie z tym ostatecznie. Nie biorę zupełnie. Ale przy okazji zniszczyłem sobie zdrowie. Nie potrafię wejść na 3 piętro bez zatrzymywania czy podbiec do autobusu. A mam dopiero 35 lat. Ostatnio robiłem sobie badania do pracy i w wynikach wyszła nieprawidłowa praca wątroby. Po badaniach okazało się, że to WZW B i nie za bardzo można mi pomóc. Wiem, że to przez moje branie.

odpowiada 1 ekspert:
 Marta Kucharczyk
Marta Kucharczyk
Patronaty