Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Stres: Pytania do specjalistów

Przewlekłe bóle brzucha, poranne występowanie gazów a stres

Mam problem z czestymi objawami bólu brzucha jest to tepy ból przewaznie po jedzeniu ale nie żoładek miłam robione usg i ginekologiczne i wyszło wszystko w porzadku. W dodatku mam codzienne gazy poranne i jestem w okropnym stresie w codziennym... Mam problem z czestymi objawami bólu brzucha jest to tepy ból przewaznie po jedzeniu ale nie żoładek miłam robione usg i ginekologiczne i wyszło wszystko w porzadku. W dodatku mam codzienne gazy poranne i jestem w okropnym stresie w codziennym zyciu może to depresja czy nerwica??? Miałam badania krwi i wszystko w normie sexu nie uprawiam od roku a mam za duzo hormonów meskich które musze leczyc antykoncepcyjne. Prosze o porade dziekuje Ewa
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Justyna Piątkowska
Mgr Justyna Piątkowska

Czy wieloletnia masturbacja mogła spowodować, że stałem się impotentem?

Jestem w trudnym i wstydliwym położeniu, nawet nie mam pewności, czy warto o tym pisać. Skończyłem już 60 lat i do tej pory jestem prawiczkiem. Nigdy nie penetrowałem penisem kobiecej pochwy. Od niemal pół wieku tylko się onanizuję. Jestem nieładny,... Jestem w trudnym i wstydliwym położeniu, nawet nie mam pewności, czy warto o tym pisać. Skończyłem już 60 lat i do tej pory jestem prawiczkiem. Nigdy nie penetrowałem penisem kobiecej pochwy. Od niemal pół wieku tylko się onanizuję. Jestem nieładny, mam brzydką wadę wzroku, nie nauczyłem się tańczyć. Kobiety podobają mi się, bardzo... ale nie mam odwagi podejść, porozmawiać. Boję się odtrącenia, ośmieszenia. Marzę o bliskości, o stosunku, lecz boję się... Taka przykra prawda. Rozmawiałem już na ten temat na kilku forach, niektórzy internauci mnie pocieszali, zachęcali, żeby jednak spróbować... ale najbardziej utkwiły mi w pamięci wypowiedzi trzech kobiet w różnym wieku (od 20 do 40 lat). – Ciekawe, co byś zrobił, jakby ci nie stanął ze stresu nagle. Miękkim nie poruchasz. Na zielonej szkole poszłam do łóżka z jednym chłopakiem, który był strasznie napalony na mnie, ale jak leżałam przed nim w łóżku rozebrana, to się tak pospinał, że mu w ogóle nie stanął. Nawet robienie loda nie pomogło... Wiesz, na sucho staje, a jakbyś miał laskę przed sobą? Jeszcze 10 albo i więcej lat młodszą?? – Pamiętaj o swojej masturbacji i jej częstotliwości. Skąd wiesz, że nie wolałbyś własnej ręki od partnerki, gdybyś ją miał. To właśnie wtedy faceci uświadamiają sobie, że są uzależnieni i „popsuci”. Chodzi mi o odczucia. Ręka daje silniejszy ucisk przyzwyczajając do tego penisa, w pochwie może mu być za luźno. – Obawiam się, że stres przeżyłbyś nie tylko za pierwszym razem. Poza tym jest jeszcze sprawa wrażliwości penisa. Po latach masturbacji z reguły nie jest już wrażliwy na bodźce, których dostarcza pochwa. Pochwa jest miękka, gładka, delikatna wewnątrz i nawilżona śluzem. Po prostu tarcie, nawet ciasnej pochwy, może nie być wystarczającą stymulacją. Może dojść do sytuacji, że i tak będziesz musiał skończyć tradycyjnie, a to może rodzić następne stresy... W związku z tym mogą nastąpić kolejne blokady - wyrzuty, że nie potrafisz się spuścić w pochwie, upokorzenie itp. Jest jednak szansa, że sama świadomość, iż wreszcie spełnia się Twoje marzenie normalnej penetracji, okaże się wystarczającą stymulacją. Wynika z tego, że szanse na udany stosunek, nawet gdyby do niego doszło, są nikłe. Ostatnio w ciągu dnia w ogóle nie odczuwam erekcji, od dawna nie występują też u mnie nocne polucje, jedynie nad ranem członek jest sztywny, naprężony. Żołądź nie jest już tak wrażliwa na dotyk jak kiedyś. Onanizuję się dwa, trzy razy w tygodniu; prawie za każdym razem trwa to długo, nieraz dopiero po dwóch, trzech godzinach dochodzi do wymęczonej ejakulacji. Czuję się tym wszystkim bardzo „zdołowany”. Czy wieloletnia masturbacja mogła „popsuć” mnie do tego stopnia, że stałem się impotentem, który zejdzie z tego padołu nie zaznawszy rozkoszy z kobietą?
odpowiada 2 ekspertów:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Co oznacza drżenie rąk i problemy z oddychaniem?

Witam! Moje problemy ze zdrowiem zaczęły się 2 lata temu. Brak pracy, napięta sytuacja w domu, aż pewnego dnia zauważyłem, że trzęsą mi się ręce. Zrobiłem badania tarczycy, wszystkie wyniki krwi, próby wątrobowe, przewodnictwo nerwowe i wszystkie wyniki są...

Witam! Moje problemy ze zdrowiem zaczęły się 2 lata temu. Brak pracy, napięta sytuacja w domu, aż pewnego dnia zauważyłem, że trzęsą mi się ręce. Zrobiłem badania tarczycy, wszystkie wyniki krwi, próby wątrobowe, przewodnictwo nerwowe i wszystkie wyniki są w normie. Przez ten czas troszkę przyzwyczaiłem się do tego drżenia, ale ostatnio zaczęło się nasilać, uniemożliwiając mi normalną pracę. Do tego doszły problemy z lekkim bólem w klatce piersiowej, który bardziej odczuwam jako duszność i problem z nabraniem powietrza. Od zawsze byłem osobą impulsywną i nerwową, ale ostatnio z każdej błahej sprawy robię wielką aferę. Zastanawiam się, w którą stronę pójść w celu zdiagnozowania problemu, czy jest to problem kardiologiczny, czy może psychologiczny? Pozdrawiam.

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
mgr Magdalena Rachubińska
mgr Magdalena Rachubińska

Paraliżujący lęk przed rozmowami telefonicznymi i rozmowami w większym gronie osób

Witam, mam problem. Podejrzewam u siebie nerwicę bądź fobię. Np. strasznie stresuję się gdy mam do kogoś zadzwonić w obecności innych osób. Podam przykład: jak pracowałam w urzędzie i miałam gdzieś zadzwonić i w pokoju było kilka pań to mnie...

Witam, mam problem. Podejrzewam u siebie nerwicę bądź fobię. Np. strasznie stresuję się gdy mam do kogoś zadzwonić w obecności innych osób. Podam przykład: jak pracowałam w urzędzie i miałam gdzieś zadzwonić i w pokoju było kilka pań to mnie strasznie nerwy zjadały, robiło mi się gorąco i robiłam się nerwowa. Podobnie jest na imprezach, gdzie jest dużo osób, np. urodziny, nie potrafię zabierać głosu w większej grupie osób. To nie tylko kwestia nieśmiałości, ja się zaraz denerwuję. Mam tak od czasu liceum. Stale gryzę sobie usta, jakiś nerwowy trik. Mam 28 lat, męża i dwuletniego synka, teraz szukam pracy i też wysyłam tylko maile, bo stresuję się jak mam zadzwonić czy pojechać i pytać o pracę. Nie rozumiem czemu tak ze mną się dzieje. Chciałabym to zmienić, ale wizyta u lekarza też mnie stresuje. Nie potrafię o tym rozmawiać, jedynie napisać. Rodzina się mnie dopytuje kiedy pójdę do pracy, że za pracą trzeba chodzić, pytać, a ja jakoś tak nie umiem. Paraliżuje mnie sama myśl, że w przyszłej pracy będę musiała wykonywać takie rozmowy telefoniczne. Po prostu mało korzystam z telefonu, nie dzwonie, może dlatego tak jest, ale w grupie zawsze jestem osobą milczącą. Czy zna Pani jakieś rozwiązanie dla mnie? Czy są jakieś leki bez recepty. Czy faktycznie mam nerwicę lub fobię? Weronia K.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Przemoc psychiczna w szkole

Witam, jestem uczniem pierwszej klasy liceum (15 lat, w tym roku 16) i chciałbym się wypytać o bardzo mnie nurtujący problem. Mam problem z adaptacją w klasie. Dostałem się do najlepszego liceum w powiecie i dołączyłem do klasy, która wymagała...

Witam, jestem uczniem pierwszej klasy liceum (15 lat, w tym roku 16) i chciałbym się wypytać o bardzo mnie nurtujący problem. Mam problem z adaptacją w klasie. Dostałem się do najlepszego liceum w powiecie i dołączyłem do klasy, która wymagała najmniej punktów, ale nie przewidziałem konsekwencji, że nawet w najlepszej szkole są czarne owce, które uprzykrzają życie. Przez pierwsze 3 tygodnie było dobrze, klasa mi nie dokuczała, integrowałem się dobrze z większością. Lecz czar wspaniałej klasy prysł. Wyjechałem z większością klasy na wycieczkę integracyjną, na której od początku elita klasy w postaci 4 osób uwzięła się na mnie. Rzucali we mnie szyszkami, ironicznie o mnie mówili itp. Dochodziła noc (wycieczka była 2-dniowa) i już myślałem, że będzie spokój, poszliśmy do schroniska do swoich pokojów i nawet, nawet był spokój, oni nie dogryzali mi jakoś specjalnie, gadałem z innymi osobami z klasy, było fajnie. Następnego dnia już nic mi nie robili, tylko co jakiś czas gnębili kogoś innego, ale rzadko. Ja każdą sytuację, w której byłem oblegany przez nich ignorowałem i się czasami śmiałem razem z nimi, by nie dać poznać po sobie, że jestem oburzony, ani żeby ich nie zdenerwować.

Poniedziałek, kolejny dzień szkoły, kolejny dzień w stresie, czy mnie nie zgnębią. I się nie myliłem, zaczęli znowu. Wtorek podobnie i dzisiaj było najspokojniej, plecak mi tylko zabrali, ale niedaleko. Tak więc ogólnie opowiedziałem moją historię. Teraz może opiszę moją taktykę obrony, a pan/pani oceni, czy będzie ona dobra, czy zła i wprowadzi pani odpowiednie zmiany. W szkole staram się przy nich nie uciekać, trochę pogadać, na jakieś ironiczne słowa o mnie odpowiadać z uśmiechem, przykład: Ale ty silny jesteś, chyba ty ćwiczysz na siłowni, bo ja tak silny to nie jestem. A ja odpowiadam: A no widzisz, ćwiczyło się nieraz mięśnie rąk. Oczywiście z uśmiechem odpowiadam. Nie staram się ich unikać, uciekać od nich, bo jeszcze wyczują, że się ich boję. Tak więc mam nadzieję, że wystarczająco opisałem swój problem i liczę na odpowiedź na właściwie te pytania: Czy z czasem przestaną się oni niemiło wobec mnie zachowywać i wyrosną z tego? Czy moja taktyka opisana wyżej będzie skuteczna? Czy jeżeli oni będą mnie ciągle gnębić, to koledzy, z którymi gadam odwrócą się ode mnie po czasie? No i oczywiście prosiłbym o ogólne rozpatrzenie i opisanie mojego problemu. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska

Żyję w ciągłym stresie

Dzień dobry! Piszę do państwa z prośbą o poradę oraz zdiagnozowaniu mojego przypadku. Więc sprawa wygląda tak. Mam 32 lata, normalną pełną rodzinę, pracę, w której właśnie nie jest za dobra atmosfera. Zasadniczo jestem osobą bardzo spokojną, ciężko mnie zdenerwować....

Dzień dobry! Piszę do państwa z prośbą o poradę oraz zdiagnozowaniu mojego przypadku. Więc sprawa wygląda tak. Mam 32 lata, normalną pełną rodzinę, pracę, w której właśnie nie jest za dobra atmosfera. Zasadniczo jestem osobą bardzo spokojną, ciężko mnie zdenerwować. Ogólnie tak jakby nerwy zbierały się we mnie, a po pewnym czasie wybuchałem. Brak agresji przy wybuchy nerwów. Z objawów zewnętrznych to biegunka praktycznie przy każdym wyjściu z domu. Przy sytuacjach mocno stresowych i nerwowych częste oddawanie moczu. Rano wychodząc z domu, mam kaszel, który w większości przypadków kończy się wymiotami, małymi, po których się uspokajam. Podejrzewam, że atmosfera w pracy, jak i samo nastawienie powoduje takie reakcje. Czasami w domu niepotrzebnie się denerwuję, nawet drobnymi sytuacjami, przy których raczej normalnie powinno się być spokojnym.

Na dzień dzisiejszy nie palę, ale wcześniej paliłem, przestałem i znowu zacząłem palić właśnie przez nerwy. Nie spożywam alkoholu w celu uspokojenia się. Ostatnio mimo przerwy świątecznej, więc braku impulsów z pracy, na przykład po seksie z żoną z rana mam wielki atak nerwów. Co akurat dla mnie jest niezrozumiałe. Leczę się na nadciśnienie. Leki teoretycznie nie powodują ataków nerwów. Teoretycznie mogą, ale zażywam leki od 9 lat, a nerwica zaczęła się 2 lata temu. Co to może być za przypadek? I jak go leczyć?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Brak apetytu i niechęć do jedzenia a stres

Witam! Mam 23 lata. Mój problem polega na tym, że nie wiem czemu odczuwam duży problem z jedzeniem przy dziewczynie, ewentualnie w dużym skupisku ludzi, najczęściej, których nie znam lub których mam poznać. Do tego zauważyłem, że jestem osobą raczej...

Witam! Mam 23 lata. Mój problem polega na tym, że nie wiem czemu odczuwam duży problem z jedzeniem przy dziewczynie, ewentualnie w dużym skupisku ludzi, najczęściej, których nie znam lub których mam poznać. Do tego zauważyłem, że jestem osobą raczej mocno się stresującą byle jakimi rzeczami. Na przykład dowiaduję się, że dziewczyna idzie się spotkać ze swoim kumplem, o tym wiem, że jej nie podrywa ani nic, a i tak się denerwuję i automatycznie opada mi apetyt. Właśnie u mnie jest tak, że stres czy sytuacja stresująca jest powiązana z apetytem. Od dawna to miałem, już jako nastolatek bałem się jeść w szkole, bo myślałem, że nie dam rady zjeść i się skompromituję. Głównie to na tym polegało. Przy pierwszej dziewczynie też bałem się jeść. Kiedyś dochodziło do tego, że nawet w domu bałem się jeść obiad z rodzicami i strasznie się stresowałem, co powodowało, że miałem napchany brzuch i ledwo jadłem. Musiałem też dużo popijać, bo łatwiej wtedy jedzenie przechodzi przez gardło. Z wiekiem problem malał. Ze znajomymi, których znałem nie miałem problemów, zwłaszcza z najlepszymi kumplami. Potem na wyjazdach też było okej, radziłem sobie, zwłaszcza jak piłem alkoholu dużo na wyjazdach to problem nie miał już znaczenia. Z kolejnymi dziewczynami było w miarę okej.

Może problem się pojawia jak spodziewałem się pójścia do restauracji itd. to myślałem ciągle o tym, że nie zjem tego co zamówię i wymyślałem często bóle żołądka lub inne dolegliwości. Moja ostatnia dziewczyna w ogóle mnie nie stresowała i jadłem u niej normalnie i w jej obecności. Problem się odnowił od kiedy jestem z obecną. Ma ona dość silny charakter i na początku znajomości nie miałem problemów, by z nią jeść. Jednak jak mi mówiła „dojedz to” albo „a co zostawiasz na talerzu” mój lęk rósł stopniowo. Po roku znajomości wyjechałem z nią i jej znajomymi na wyjazd i tam jeszcze spokojnie jadłem z nimi, chyba że się z nią pokłóciłem, to nic nie mogłem zjeść, bo byłem wściekły. Dodam, że jesteśmy ze sobą już prawie 2 lata. Jednak teraz jest źle, bo jak tylko pomyślę, by u niej zjeść, to łapie mnie jakaś blokada. Na przykład ostatnio pojechaliśmy na imprezę rodzinną. Przez 4 tygodnie myślałem o tym, że będę jadł z nią i jej rodziną, że wypada zjeść jak należy. Tworzyłem sobie takie rzeczy w głowie. Stworzyłem historyjkę, że mnie brzuch boli i mam jakieś kłopoty żołądkowe, w co uwierzyli wszyscy. Dziewczyna mówi, że jem mało, a ja się przy niej po prostu hamuję, kiedyś troszkę sobie z tego żartowała, teraz na to już nie zwraca uwagi i wiem, że w ogóle mnie nie ciśnie w żaden sposób. Jak mi mówi o tym, że słyszała o takiej czy innej restauracji, to mówi, że tam byłoby smacznie itd., a ja tylko przytakuję, bo nawet przez myśl mi nie przechodzi, by gdzieś pójść zjeść. Najlepsze jest to, że jak już zjem obiad mimo wcześniejszego strachu to czuję się wspaniale, że dałem radę itd., że może już koniec problemu. Tylko jak znowu się o coś wkurzę lub zestresuję, to jakby już nie jestem taki pewny.

Na pewno odpada rozmowa z nią na ten temat, bo po 1, co ona by sobie pomyślała o mnie, zresztą to wcale nie znaczy, że się stresuję jak z nią zawsze jestem, tylko że to jedzenie jakoś mnie blokuje. Często jeździmy na działkę, raz na miesiąc. Jak ją po raz pierwszy wziąłem, to myślałem tylko o jedzeniu itd. Jak raz zjadłem obiad, który zrobiła, to poczułem się super. I potem to przeszło i czułem się bardzo dobrze przez 2 tygodnie. Potem się chyba pokłóciliśmy i to jakoś samo wróciło. Teraz jak jeździmy mam zawsze taki problem, mimo że mnie w żaden sposób nie „krępuje” ani nic. A jak zjem obiad, to i tak myślę, że innym razem może nie dam rady. Zawsze mam wodę, by popijać, jak nie będę mógł zjeść. Czasami biorę kęsa, zjem trochę i coś pomyślę, że jeszcze tylko do zjedzenia i stresuję się niepotrzebnie, a to tylko pogarsza. Jak jem sam lub z rodziną, to na luzie jem i nawet jak jestem zapchany, to jem mnóstwo.

Generalnie dużo się stresuję o byle bzdetki, ale to jest tak, że u mnie stres=brak apetytu. Największy problem z jedzeniem mam jak mam jeść z dziewczyną i nieznajomymi. To myślę o tym dużo wcześniej. Chyba najlepiej jak się dowiem nagle o tym, że gdzieś mamy iść zjeść, bo nie mam czasu, by spowodować, że mój brzuch jest troszkę rozstrojony. Z drugiej strony jest to jak jakiś szok, który przechodzi przez ciało. Jak wypiję alkohol, to jest o wiele lepiej. Ze znajomymi i rodziną nie ma problemów z jedzeniem. Chyba że np. dziewczyna zadzwoni, a jesteśmy pokłóceni. Jak idę na imprezę, to nie mogę nic zjeść wcześniej, potem jak wypiję i mam dobry humor, to mogę jeść ile wlezie. Generalnie jestem osobą dobrze zbudowaną, jem dużo na co dzień. Chodzę na siłownię i trenuję. Dużo jem wieczorami, rano mało, bo nie mogę w siebie wepchnąć nic. Jak idę z dziewczyną na miasto, to raczej nic z nią nie jem, ona zje sobie naleśnika, a ja mówię, że w domu jadłem. Potem wracam do domu i już jem ile wlezie, jakbym sobie odbijał stracony czas. Dodam, że nie lubię jeść z dziewczyną, bo nie po to się z nią idę spotkać. Wolę się poprzytulać, ale to nie w tym sęk chyba. Proszę o pomoc, bo mnie to bardzo denerwuje!

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Wpływ stresu na ból głowy

Czy może głowa rozboleć ze stresu?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Agnieszka Szafrańska-Romanów
Mgr Agnieszka Szafrańska-Romanów

Stres i spożywanie jednego posiłku dziennie a nieświeży oddech

Czy stres i jedzenie jednego posiłku w ciągu dnia ma wpływ na nie świeży oddech ?
odpowiada 5 ekspertów:
Lek. dent. Izabela Sokólska
Lek. dent. Izabela Sokólska
Lek. dent. Krystyna Pikała
Lek. dent. Krystyna Pikała
Mgr Agnieszka Biernat
Mgr Agnieszka Biernat
Lek. dent. Rafał Krzemiński
Lek. dent. Rafał Krzemiński
Lek. dent. Piotr Puchała
Lek. dent. Piotr Puchała

Syndrom jelita nadwrażliwego i objawy psychosomatyczne jako reakcja na stres

Witam serdecznie, mam 31 lat i od zawsze miałem problemy ze stresem, jednak uciążliwe objawy nasiliły się w przeciągu ostatnich 2 lat. Zaczęło się od problemów jelitowych, okropne bóle, biegunki, nudności itp. Przez 1,5 roku zadręczałem się na śmierć...

Witam serdecznie, mam 31 lat i od zawsze miałem problemy ze stresem, jednak uciążliwe objawy nasiliły się w przeciągu ostatnich 2 lat. Zaczęło się od problemów jelitowych, okropne bóle, biegunki, nudności itp. Przez 1,5 roku zadręczałem się na śmierć tym, że mogę mieć raka jelita. Przestałem się ruszać, wychodzić gdziekolwiek, w pracy ciągle na zwolnieniu lekarskim, tylko sofa i tv, przytyłem 10 kg (wzrost 175, waga 88, a było 76). Po zrobieniu badań (krew, usg, kolonoskopia) okazało się, że wszystko jest w porządku i stwierdzono syndrom jelita nadwrażliwego, jednak kiedy ten okropny stres w końcu ze mnie zszedł, pojawiły się zawroty głowy, kołatania serca, problemy z oddychaniem, wysoki puls, dziwne drętwienia na twarzy i głowie, szumy i piski w uszach. Kiedy na przykład wstaję do pozycji stojącej, często słyszę szum, jakby krew dopływała do głowy. I wpadłem w kolejną panikę, bo nie wiem, co się ze mną dzieje. Obecnie jestem pod kontrolą lekarską. Miałem robione pełne badanie krwi, tarczycę i wszystko ok. Ekg też jest ok, ciśnieniomierz na 24 h też nie pokazał odchyleń od normy. Lekarz upiera się, że to nerwy, a ja ciągle myślę o rakach, guzach itp. Czy to jest jakaś odpowiedź mojego organizmu na ten okropny stres, na jaki wystawiłem się przez ostatnie lata, czy to nerwica?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Jak poradzić sobie z niechęcią do nauki?

Witam! Jestem w klasie maturalnej, już za 3 miesiące są egzaminy, a ja jeszcze nic nie zaczęłam powtarzać ani się uczyć. Czuję straszną niechęć do nauki, a wręcz lęk. Niepokoi mnie to, bo pomimo tego, że wszyscy mówią, że matura...

Witam! Jestem w klasie maturalnej, już za 3 miesiące są egzaminy, a ja jeszcze nic nie zaczęłam powtarzać ani się uczyć. Czuję straszną niechęć do nauki, a wręcz lęk. Niepokoi mnie to, bo pomimo tego, że wszyscy mówią, że matura to bzdura i jest banalna, to trzeba się do niej przygotowywać. Wiem, że moje koleżanki regularnie od września powtarzają materiał, rozwiązują testy. Zawsze byłam dobrą uczennicą, miałam same piątki, wzorowe zachowanie, dużo się uczyłam. W zeszłym roku miałam w szkole bardzo dużo nauki, wiele przedmiotów i sprawdzianów i wiele godzin dziennie siedziałam nad książkami, bo bardzo wolno się uczę, wolno czytam, długo robię notatki, ale to był taki system, że po prostu w każdym tygodniu był jakiś sprawdzian, kartkówka. Notatki z każdego przedmiotu robiłam regularnie, bo nie trzeba się było na tym tak skupiać, wystarczyło przepisywać z książki i notatek z lekcji, ale do sprawdzianu zawsze uczyłam się na ostatnią chwilę, dzień przed albo rano od 6 i zdawało to u mnie egzamin, bo to wystarczyło, żeby dostawać maksymalną liczbę punktów. Ściągi nie były mi potrzebne, a koleżanki, które uczyły się cały tydzień dostawały gorsze oceny, tylko efekt był taki, że za parę dni nic już z tego nie pamiętałam, tylko przerabiałam już nową partię materiału do następnej kartkówki.

Mimo tej nauki miałam też czas dla siebie, spędzałam go z chłopakiem. Może łatwiej było mi się uczyć, bo cały czas spędzaliśmy razem, on jest o dwa lata starszy i zawsze gdy czegoś nie wiedziałam, to mi pomagał, uczył mnie matematyki, był taki wyrozumiały. Czasem zrobił za mnie jakieś mało ważne zadanie domowe, które jemu zajęło 5 minut, a ja straciłabym na to 2 godziny. Potem przyszły wakacje, w które powiedziałam sobie, że poświęcam je na naukę do matury, że ten rok trzeba się przemęczyć, pouczyć, żeby potem bez stresu zdać i dostać się na studia. Zrobiłam wokół tego mnóstwo szumu i do tej pory tak jest, cały czas mówię, że muszę się uczyć do matury, nakupiłam mnóstwo repetytoriów, testów i nic, nie potrafię się uczyć. Mam teraz mniej lekcji, bo zostały tylko podstawowe przedmioty, mniej sprawdzianów i owszem dalej mam same 5 w tym roku, bo jak jest jakiś sprawdzian, to uczę się tak jak w zeszłym roku, ale po za tym mam mnóstwo wolnego czasu. W tym roku było go wyjątkowo dużo, mało lekcji, dużo dni wolnych, jakieś święta, teraz ferie i mogłam naprawdę mnóstwo się nauczyć, a tak strasznie mnie od tego odpycha.

Nie potrafię się już tak uczyć jak w zeszłym roku, nic mi do głowy nie wchodzi, nic nie zapamiętuję, mam bardzo krótkotrwała pamięć. Wiem, że to głupi problem i że to kwestia mojej psychiki. Jestem bardzo nieśmiała, wszystkim się zawsze bardzo stresuję i jestem bardzo niezaradna i niesamodzielna (rodzice zawsze trzymali mnie pod kloszem), jestem najmłodszą córeczką. Na szczęście mam chłopaka, przy którym czuję się bezpiecznie, który mnie w pełni akceptuje, pomaga mi. Jesteśmy ze sobą dwa lata i wiemy, że będziemy razem, bo nie potrafimy bez siebie żyć. Ostatnio przez dłuższy czas często się kłóciliśmy, mi się wydawało, że jemu już mniej zależy, bo odeszła ta cała piękna otoczka (czułe słówka, komplementy, niespodzianki, każda wolna chwila spędzana razem) i bardzo się o to czepiałam, bo bardzo mi tego brakowało. On to wszystko cierpliwie znosił, teraz już w zasadzie wychodzimy na prostą, chociaż dalej mi tego brakuje, ale wiem, że on ma za dużo rzeczy na głowie - szkoła i dużo pracy. Wiem, że robi to dla mnie, że chce odłożyć coś na wspólną przyszłość i wiem, że on po prostu potrzebuje spokoju, ale ja teraz też potrzebuję jego wsparcia z nauką tak jak kiedyś, rozmowy, pomocy. Najbardziej brakuje mi takiej szczerej rozmowy z nim o wszystkim, bo to, że zniknęła ta cała piękna otoczka, to rozumiem, bo doszło dużo obowiązków i nie mamy dla siebie czasu. Zresztą mężczyźni raczej nie potrzebują takich rzeczy. Dla niego ważne jest to, że po prostu jesteśmy razem. Wprawdzie mówi mi często, że mnie kocha, ale nie ma takiego romantyzmu jak kiedyś.

Jeśli chodzi o związek to nie boję się, bo bardzo się kochamy i mam nadzieje, że jak się trochę przyluźni z obowiązkami, to wszystko wróci do normy. Wydaje mi się, że ten brak chęci do rozmowy może wynikać z tego, że ostatnio podczas rozmów o wszystko się czepiałam i zawsze marudziłam, np. jeśli chodzi o tą moją niechęć do nauki, to ma już dość tego mojego marudzenia i mówi, żebym się wzięła w garść, bo wszystko sobie wymyślam i jestem na dobrej drodze do niezdania matury, a takie coś mi nie pomaga. Wygadałam się o tym wszystkim mamie, ale to poza wsparciem niewiele mi pomogło. Nie wiem, co się ze mną dzieje, jeśli chodzi o tę naukę. Wiem, że to kwestia mojej psychiki, tylko czuję się bezradna. Myślałam o tym, żeby pójść do psychologa, ale tak naprawdę, jeśli sama się nie przemogę, to przecież nic to nie pomoże. Nie wiem, czy mam jakiś problem ze sobą, dlatego po prostu potrzebowałam się wygadać, żeby ktoś obiektywnym okiem na to spojrzał, czy wszystko ze mną w porządku i to jakiś stres. Czy może jest coś ze mną nie tak, jeśli chodzi o tę naukę i o to moje czepianie się chłopaka.

Wracając do tej nauki to mam tak, że wieczorem nie mogę zasnąć, bo bardzo się stresuję, że nie zdążę się przygotować do tej matury, że nie dostanę się na studia, a jak się dostanę, to sobie na nich nie poradzę. Planuje sobie, że następnego dnia już się zaczynam uczyć, że zrobię to, to i to, że jak tak codziennie się zacznę uczyć to sobie poradzę i będzie dobrze, że dam radę. Tylko jak już przychodzi do tego, że mam siąść do nauki to nie potrafię. Strasznie mnie od tego odpycha. Jak już siądę to nie mogę się skupić i po 5 minutach rezygnuję, zaczynam robić notatki i mówię, to teraz chociaż zrobię notatki a później się tego nauczę, ale już teraz nie ma czasu, później, bo zostały tylko 3 miesiące. Cały czas chodzę i marnotrawię czas. Odczuwam taki lęk i tęsknotę za chłopakiem. Cały dzień chodzę, nieraz płaczę i czekam na wieczór aż się spotkamy, a przecież mogłabym się w tym czasie pouczyć. Szybciej by czas zleciał i wieczór poświęcić jemu bez stresu o maturę. Nie wiem, czy chodzi o to, że nie potrafię bez niego funkcjonować, czy tak ta myśl o tym, że nie mogę się tylko nauczyć na sprawdzian, ale muszę wszystko zapamiętać do matury. Podejrzewałam nawet niedoczynność tarczycy, ale wydaje mi się, że to tylko kwestia mojej psychiki. Nie wiem czy po za tym, żebym się przemogła i jakoś zorganizowała jest jakaś rada? Proszę o oponie. Pozdrawiam!

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Bóle w klatce piersiowej i zespół niewydolności kręgowo-podstawnej

Witam! Od marca tego roku mam bóle w klatce piersiowej. Poszłam do lekarza, zrobiłam wszystkie podstawowe badania + zdjęcie RTG kręgosłupa szyjnego, badania są ok, zdjęcie pokazuje wyrośla dziobkowate. Lekarz stwierdził, że to od tego, iż 20 lat pracuję... Witam! Od marca tego roku mam bóle w klatce piersiowej. Poszłam do lekarza, zrobiłam wszystkie podstawowe badania + zdjęcie RTG kręgosłupa szyjnego, badania są ok, zdjęcie pokazuje wyrośla dziobkowate. Lekarz stwierdził, że to od tego, iż 20 lat pracuję przy komputerze z pochyloną głową, tak więc kręgosłup szyjny i pewnie coś w tym jest, bo faktycznie moja praca od bardzo dawna to komputer, przy tym stres i nerwy, cały czas w napięciu i tak od wielu lat. Ból w klatce piersiowej był tak niepokojący, iż zostałam skierowana na EKG serca, lekarz stwierdził, że serce też jest ok. Miałam ćwiczyć i od kilku miesięcy wykonuję codziennie ćwiczenia na kręgosłup szyjny i piersiowy i było trochę lepiej, jednak cały czas odczuwam ból w klatce piersiowej, drętwienie rąk, do tego doszły od 3 tygodni zawroty głowy podczas snu, jak przewracam się z boku na bok. Przestałam od 2 tygodni ćwiczyć, ponieważ zawroty głowy mi to uniemożliwiają przy gwałtownych skłonach, ruchach. Ból w klatce jest przez cały dzień, co prawda nasila się wieczorem i w nocy, mam ciągle wrażenie, ze coś mi się dzieje z sercem, że to zawał. Mam 40 lat, jestem kobietą, bardzo ciężko pracuję między innymi psychicznie, zauważyłam że szybko się denerwuję, budzę się w nocy. Zawsze byłam nerwowa jednak teraz to bardzo widzę, denerwuję się w pracy i w domu, nie wiem dlaczego. Nie czuję się tak jak przed marcem, ten ból w klatce piersiowej jest nie do zniesienia, pracuję całymi dniami od 8.30 do 10 od poniedziałku do piątku. Nie wiem do kogo iść, żeby stwierdził co mi jest, jak pozbyć się tego bólu i tych zawrotów, są krótko, ale bardzo przeszkadzają. Czy tam dużo, kupiłam sobie książkę" kręgosłup w stresie" i wydaje mi się że to mój przypadek. Są tam napisane ćwiczenia, ale chyba mi to nie pomaga. Bardzo mnie bolą czasami plecy, aż mnie piecze pod łopatkami. Jem też byle jak, szybko lub wcale, nie mam czasu w pracy. Jestem szczupła, ale zawsze taka byłam, nie chuda, lecz szczupła.
odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski

Alergiczny świąd skóry a stres

Witam, mam problem - jestem alergiczką i moja skóra szybko reaguje na różne czynniki. Wystarczy, że zjem coś, co mi nie do końca leży, i pojawia się wysypka lub swędzenie skóry. Świąd jest bardzo uciążliwy, nie wypada mi się drapać,... Witam, mam problem - jestem alergiczką i moja skóra szybko reaguje na różne czynniki. Wystarczy, że zjem coś, co mi nie do końca leży, i pojawia się wysypka lub swędzenie skóry. Świąd jest bardzo uciążliwy, nie wypada mi się drapać, więc tego nie robię, ale to mało przyjemne... Ostatnio zauważyłam, że swędzenie skóry pojawia się także, gdy jestem w stresie - czy to przypadek, czy to też jest objawem uczulenia? Co mam zrobić, żeby świąd skóry zniknął?
odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Bożena Mamcarz
Lek. Bożena Mamcarz
Lek. Bogumiła Wrzołek
Lek. Bogumiła Wrzołek

Przewlekły stres, ból brzucha i rozwolnienie

mam 21 lat niestety ciągły stres sprawia że często mam bóle w dolnej części brzucha a przy tym rozwolnienia. Jak sobie z tym radzić. Co jeść wieczorem aby rano nie było rozwolnień, czy ciągłe stosowanie stoperanu nie jest szkodliwe?... mam 21 lat niestety ciągły stres sprawia że często mam bóle w dolnej części brzucha a przy tym rozwolnienia. Jak sobie z tym radzić. Co jeść wieczorem aby rano nie było rozwolnień, czy ciągłe stosowanie stoperanu nie jest szkodliwe? Bardzo Proszę o Pomoc dzięki której będe mogła spokojnie wychodzić z domu i nie przejmować sie biegunką?
odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Małgorzata Horbaczewska
Lek. Małgorzata Horbaczewska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Problemy ze snem oraz niechęć do pracy

Witam. Od kilku tygodni mam problem z porannym wstawaniem - nie mogę zmusić się, by wstać z łóżka, na samą myśl o pójściu do pracy odechciewa mi się żyć i odwlekam ten moment tak długo, jak to możliwe. W pracy... Witam. Od kilku tygodni mam problem z porannym wstawaniem - nie mogę zmusić się, by wstać z łóżka, na samą myśl o pójściu do pracy odechciewa mi się żyć i odwlekam ten moment tak długo, jak to możliwe. W pracy mam trochę stresów, ale to nic nowego - do tej pory nie miałam z tym problemu, ale czuję się coraz bardziej zmęczona. Poza tym budzę się w nocy, czasem o 1:30 lub 2:00 i nie wiem, czy już wstawać, czy nie. Potem nie mogę zasnąć, a rano morzy mnie sen. Co robić?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Justyna Plucińska
Mgr Justyna Plucińska

Uczucie ucisku w klatce piersiowej

Witam! Dzisiaj o ok. 22 siedziałam w łóżku i oglądałam telewizję, gdy nagle poczułam takie dziwne uczucie w środku klatki piersiowej, jakby mnie uderzono lekko pięścią i nagle oczy zaczęły mi się 'schodzić' jakbym robiła zeza. Bardzo się przestraszyłam, ale...

Witam! Dzisiaj o ok. 22 siedziałam w łóżku i oglądałam telewizję, gdy nagle poczułam takie dziwne uczucie w środku klatki piersiowej, jakby mnie uderzono lekko pięścią i nagle oczy zaczęły mi się 'schodzić' jakbym robiła zeza. Bardzo się przestraszyłam, ale ciśnienie mam 139/90, puls 89. Teraz czuję się już dobrze, ale bardzo się wystraszyłam. Podkreślam, że cierpię na bezsenność i mam bardzo stresujący tryb życia.

odpowiada 2 ekspertów:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Osłabiona odporność a stres i nerwowość

Witam. Pisałam o tym, że bardzo często łapię wirusy, infekcje, miałam różne zapalenia (spojówek, gardła, ślinianek, włókniak w piersi itp). Do tego oczywiście przeziębiania/grypy. We krwi nic specjalnego nie wyszło, jedynie zaznaczono, że PDW 17,2, P-LCR... Witam. Pisałam o tym, że bardzo często łapię wirusy, infekcje, miałam różne zapalenia (spojówek, gardła, ślinianek, włókniak w piersi itp). Do tego oczywiście przeziębiania/grypy. We krwi nic specjalnego nie wyszło, jedynie zaznaczono, że PDW 17,2, P-LCR 49,8, Nautrofile 2,33. Sugerowano mi też tutaj na forum sport-w tym rzecz, że ja ćwiczę fitness kilka razy w tygodniu, spaceruję i staram się zdrowo odżywiać-jem owoce, warzywa i nic to nie daje. Mogę dodać,że często się stresuję, jestem nerwowa
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Justyna Piątkowska
Mgr Justyna Piątkowska

Życie w ciągłym stresie i lęku

Od lat mam problem ze stresem. Nigdy wśród ludzi nie mogłam go opanować. Czasami miałam okresy, ze mogłam być sobą. Byłam nieśmiała, z dobrymi wynikami w nauce. Problem zawsze miałam z asymilacją wśród rówieśnikami. Byłam płaczliwa, bałam się krytyki....

Od lat mam problem ze stresem. Nigdy wśród ludzi nie mogłam go opanować. Czasami miałam okresy, ze mogłam być sobą. Byłam nieśmiała, z dobrymi wynikami w nauce. Problem zawsze miałam z asymilacją wśród rówieśnikami. Byłam płaczliwa, bałam się krytyki. Jednak po jakimś czasie udało mi sie do niej przyzwyczaić. Gdy pojawiałam się w nowym towarzystwie, to jakieś pół roku byłam wygadana, potem nagle czułam, że nie mam już o czym rozmawiać. Odsuwałam się od nich. Po maturze poszłam na studia i tam znów pełna motywacji, zaaklimatyzowałam się wśród towarzystwa, ale znów po pół roku może trochę dłużej zacichłam. Jeszcze rzuciłam te studia. Poszłam do pracy, tu też na nowo się oswoiłam z nowymi ludźmi, jednak i tu tym razem znowu to samo, znowu zaczęłam się zamykać. Tym razem to i sie zakochałam i musiałam to utrzymywać w tajemnicy, jednak to się wydało. Potem gdy stwierdziłam, że znowu mój problem się pojawia, popadłam w depresję, przejmowałam się każdym błędem, w pewnym okresie czasu zaczęłam się z nich śmiać, ale to stało się głównym tematem, że coś mi nie wyszło.

Depresję miałam 4 lata temu, wyszłam z niej po ponad pół roku. Poszłam na inne studia, w międzyczasie pracowałam. Odnalazłam się w nowym towarzystwie i trwało to ponad 3 lata. Czułam się spokojnie, nie bałam się pójść do pracy. Jednak gdy skończyłam studia (za miesiąc mam obronę) dopadło mnie zmęczenie. Zaczynam zasypiać w pracy, plotę jakiegoś głupoty, mam problemy takie z pamięcią, że już nie wiem kiedy co mówiłam, jeśli w ogóle mówię. Mam obecnie chłopaka, nic nie stało na przeszkodzie by z nim układać sobie jakieś plany itp. Po prostu, by zmagać z problemami życia codziennego, a tu nagle nie pamiętam co mam mówić, przez ostanie miesiące nie potrafię już o niczym innym mówić, czuję że chyba wariuję, mam pustkę w głowie, chłopak próbuje nawiązać ze mną rozmowę a ja nic, spać nie mogę w nocy, często się budzę, jak już coś powiem to bełkoczę.

Idę za 3 dni na wesele z chłopakiem. Nie wiem jak mam tam się zachować, póki pamiętałam co mówić, to było ok, ale teraz to nie wiem o czym będę rozmawiała. Zaczęłam tylko mówić o sobie jak już co. Chciałabym poruszyć jakiś temat, ale już nie wiem jaki, po zaraz okaże, że nie pamiętam co o nim powiedzieć. Mam problemy z koncentracją, staję się drażliwa, ale staram sie to ukrywać, że jeszcze bardziej nie zrażać kogoś do mnie i tak wszyscy w pracy zauważyli, że coś ze mną nie tak. Czuję, że po tylu latach stresu, to już moja psychika tego nie wytrzyma. Chciałabym rozmawiać, ale nie mogę, czy ja już mogłam zgłupieć, znowu mam depresję. Dzieje się tak zawsze gdy nie mam już sił, pomysłu co dalej, o czym mówić, nie chcę stracić chłopaka, on w końcu uzna, że jestem po prostu głupia. Zatyka mnie i już nie wiem jak żyć dalej. Czuję, że tym razem to po proatu nie dam rady, bo sama nie wiem jaka jestem. Zawsze swoje zdanie uciszałam, inne było ważniejsze albo nie byłam wytrwała, by w nim trwać, może było wygodniej się podporządkować i robić jak druga osoba chcę, bo to już jest jakiś pomysł.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Bóle w klatce piersiowej i podwyższone tętno z powodu stresu

Dzień dobry! W maju wpadłam w poważne tarapaty finansowe, nie z mojej winy. Wzięłam udział w projekcie, w którym uczyło się angielskiego. Nic nie zarobiłam, a muszę jeszcze ludziom zwrócić pieniądze. Są to ogromne sumy. Od tego czasu podupadłam na...

Dzień dobry! W maju wpadłam w poważne tarapaty finansowe, nie z mojej winy. Wzięłam udział w projekcie, w którym uczyło się angielskiego. Nic nie zarobiłam, a muszę jeszcze ludziom zwrócić pieniądze. Są to ogromne sumy. Od tego czasu podupadłam na zdrowiu. Jestem nauczycielem. To też stresująca praca. Mam często bóle w klatce piersiowej, raz jest mi ciężko na sercu, raz te bóle są kłujące, przechodzące do kręgosłupa, nie trwają cały czas. Boli też przy schylaniu się i oddychaniu. Oczywiście, są to bóle przejściowe. Od trzech tygodni nie mogę wyleczyć się z przeziębienia, mam podwyższone tętno, ciśnienie jest raczej w porządku. Miałam robione badania, morfologia wyszła dobrze, magnez, potas i sód mam w normie, aczkolwiek w dolnych granicach, EKG jest bardzo dobre, echo robiłam dwa lata temu - było dobre. Ciągle jestem zestresowana, lękliwa. Nie mogę przeżyć, że dałam się wciągnąć w takie kursy, a teraz zamiast na rodzinę i dzieci będę pracowała na spłacanie długów, oczywiście nie swoich. Chciałam zapytać, czy te moje dolegliwości to coś poważnego?

odpowiada 2 ekspertów:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Stres a problemy ze snem

Ostatnio mam bardzo dużo stresu i często mam problemy ze snem. Nie mogę usnąć, budzę się w nocy, śnią mi się koszmary. Po takich nocach jestem bardziej zmęczona niż wyspana. Czy powinnam wypróbować jakieś leki masenne? Czy są takie dostępne... Ostatnio mam bardzo dużo stresu i często mam problemy ze snem. Nie mogę usnąć, budzę się w nocy, śnią mi się koszmary. Po takich nocach jestem bardziej zmęczona niż wyspana. Czy powinnam wypróbować jakieś leki masenne? Czy są takie dostępne bez recepty? Mama radziła mi spróbować melisy i ćwiczeń oddechowych ale to chyba na mnie nie działa...
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Justyna Piątkowska
Mgr Justyna Piątkowska
Mgr Dorota Nowacka
Mgr Dorota Nowacka
Patronaty