Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Uczucie samotności: Pytania do specjalistów

Jak mam zapanować nad swoimi emocjami?

Mam 24 lata, choruje na stany depresyjno lękowe już od czasów gimnazjum. Jestem pod opieka specjalisty. Teraz jestem dorosły znaczy pełnoletni ale nie czuje się jak prawdziwy dorosły. Mam olbrzymie wachania nastrojów. Mieszkam z rodzicami. Na to by się usamodzielnić... Mam 24 lata, choruje na stany depresyjno lękowe już od czasów gimnazjum. Jestem pod opieka specjalisty. Teraz jestem dorosły znaczy pełnoletni ale nie czuje się jak prawdziwy dorosły. Mam olbrzymie wachania nastrojów. Mieszkam z rodzicami. Na to by się usamodzielnić mnie obecnie nie stać. Zdarza się ze kiedy rozmawiam na jakiś drażliwy temat w domu z rodzicami i zaczyna się jakaś sprzeczka potrafię wybuchnąć krzykiem i płaczem i drzeć się ile mam tylko sił. Nie wiem jak opanować swoje emocje. Jestem sfrustrowany, najbardziej samotnością. Nie chce ranić swoich bliskich. Zastanawiam się nad zmiana terapeuty. Są myśli rożnego typu. Mimo ze posiadam własna firmę i jakieś tam życiowe i zawodowe doświadczenie to bardzo często czuje się beznadziejna osoba. Chce mi się czasami ciąć ale tego nie robię. Najbardziej to chciałbym zapanować nad tym gniewem we mnie, złością i smutkiem. Pozdrawiam
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Justyna Żebrowska-Naklicka
Mgr Justyna Żebrowska-Naklicka

Co robić skoro moja choroba jest nieuleczalna?

jestem osoba niepełnosprawna ruchowo. samodzielnie nie jestem w stanie wyjść z domu. Choroba skutkuje tez innymi ograniczeniami. Od pewnego czasu ciągle płaczę. Mam potworne bóle głowy. poczucie beznadziei. Czuje się samotna i myślę o śmierci wszyscy są zajęci .... jestem osoba niepełnosprawna ruchowo. samodzielnie nie jestem w stanie wyjść z domu. Choroba skutkuje tez innymi ograniczeniami. Od pewnego czasu ciągle płaczę. Mam potworne bóle głowy. poczucie beznadziei. Czuje się samotna i myślę o śmierci wszyscy są zajęci . swoimi sprawami. Sytuacje pogarsza zima i brak słońca. co robić skoro moja choroba jest nieuleczalna?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Justyna Żebrowska-Naklicka
Mgr Justyna Żebrowska-Naklicka
Mgr Ewa Wójcik
Mgr Ewa Wójcik

Trudna sytuacja u 27-latki

Witam, Ostatnio miałam trudną sytuację, ciezko mi to opisać i nazwać. Od dłuższego czasu mam pogorszenie nastroju, problemy ze snem i jestem zestresowana. Jestem dorosła osoba, pracuje ale mieszkam jeszcze z rodzicami i bratem. Mieszkam jeszcze w domu rodzinnym bo... Witam, Ostatnio miałam trudną sytuację, ciezko mi to opisać i nazwać. Od dłuższego czasu mam pogorszenie nastroju, problemy ze snem i jestem zestresowana. Jestem dorosła osoba, pracuje ale mieszkam jeszcze z rodzicami i bratem. Mieszkam jeszcze w domu rodzinnym bo nie mam innej możliwości póki co bo jestem samotna i nie zarabiam zbyt wiele, ale oszczędzam pieniadze na przyszlosc. Myślę że moje problemy są częściowo spowodowane tym, że czuje się bardzo samotna i nie mam wsparcia w domu. Ostatnia była sytuacja ze prosiła o pomoc w sprawie auta ojca, próbował mi udowodnić że jestem głupia , mówił w prześmiewczy sposob, z bratem mnie wyśmiali. Coś we mnie pękło. Poczułam się odrzucona i bardzo samotna i poczułam duży ból. Zaczęłam płakać i nie mogłam przestać. Brat mi jeszcze dogadywał jaka jestem jego zdaniem beznadziejna,i że mam się zabić kazał mi wyjść. Byli dla mnie okrutni, nagrywał mój płacz telefonem mimo że prosiłam żeby mi dał spokój. Nie mogłam przestać płakać ,nie mogłam się uspokoić. Brat mną potrząsnął parę razy, bolało. Zamiast mi pomóc dolewali oliwy do ognia . Czułam że nie mam siły żyć, że tego wszystkiego jest dla mnie za dużo, płakałam i mówiłam że są dla mnie źli i że sobie nie radzę ,że cały czas mnie odrzucają i wysmiewaja. Czułam że straciłam wszystkie sily. Przeraża mnie fakt że tak straciłam panowanie nad sobą i że zostałam odrzucona. Chciałam się zapytać jak nazywa się ten stan, w którym nie mogłam się uspokoić i przestać płakać, nie chce żeby to się stało się więcej , ale od tego momentu cały czas chce mi się płakać, nie chce mi się żyć. Czuje że jestem dla nich problemem i że wstydzą się za mnie że jeszcze nie ułożyłam sobie życia. Mnie też jest z tym zle, próbuje być bardziej otwarta żeby kogoś poznać. Jak znaleźć chęć do życia i jak znaleźć siłe . Proszę mi powiedzieć jak się nazywa to że nie mogłam się uspokoić i przestać płakać.
odpowiada 1 ekspert:
 Paweł Żmuda-Trzebiatowski
Paweł Żmuda-Trzebiatowski

Nie radzę sobie z rozstaniem

Nie radzę sobie z rozstaniem Ponad 7 miesięcy temu zerwał ze mną chłopak, z mojej winy, zachowywałam się niedojrzale, robiłam dziwne wyrzuty gdyż nie panowałam nad swoimi emocjami, ponieważ to mój jedyny związek był i nie miałam żadnego doświadczenia i... Nie radzę sobie z rozstaniem Ponad 7 miesięcy temu zerwał ze mną chłopak, z mojej winy, zachowywałam się niedojrzale, robiłam dziwne wyrzuty gdyż nie panowałam nad swoimi emocjami, ponieważ to mój jedyny związek był i nie miałam żadnego doświadczenia i musiałam dopiero nauczyć się odpowiedniego wyrażania uczuć itd. Wyraziłam chęć pracy nad sobą i poprawy, jednak chłopak mi nie uwierzył i zerwał ze mną wszelki kontakt. Byliśmy ze sobą tylko kilka miesięcy niestety, ale wcześniej przyjaźniliśmy się prawie 2 lata, bardzo go kocham i nie wyobrażam sobie życia bez niego, nie miałam nikogo oprócz niego, ciężko mi się dogadać z ludźmi, jestem nieśmiała i małomówna, ludzie wolą raczej przebojowe i wesołe osoby, ja mimo swojego niezbyt przyciągającego temperamentu miałam niewielkie grono znajomych ale wykruszyło się. Obwiniam sie bez przerwy o rozpad związku i stratę najważniejszej dla mnie osoby, chodziłam do psychologa ale mi nie pomógł, może źle trafiłam, ale nie mam na tyle pieniędzy by znów rzucać je w błoto próbując z innym. Próbowałam skupić się na pracy, próbowałam wysiłku fizycznego, nic nie pomaga. Nic. Nie mam na nic ochoty nic mnie nie cieszy, boli to że on jest najcudowniejszy a ja nie potrafiłam zapanować nad swoimi emocjami i straciłam go. Wizja bycia do śmierci w samotności dobija i myśle że chciałabym by zdarzył mi się jakiś wypadek by to życie już się skończyło bo tak bardzo nie ma sensu. W internecie mnóstwo porad typu że każdy związek czegoś uczy, bla bla następny będzie lepszy. U mnie nie będzie następnego. Nie przestanę kochać mojego ex. I nie poznaję nowych ludzi bo nie mam gdzie. W pracy większość to osoby starsze odemnie o co najmniej 10 lat. W moim wieku każdy ma już ogarniete życie, studia, rodziny, bądź po prostu drugie połówki i wąskie grono przyjaciół i nie potrzebują nikogo nowego a nawet nie mają na to czasu. Co mam robić, jak pogodzić się z tym że zawsze będę sama? Zupełnie sama. Moje życie to praca dom praca dom. Nie mam już na to sił.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kapral
Mgr Katarzyna Kapral

Problem z penisem po zabiegu obrzezania

Dzień dobry. Na początku grudnia byłem na zabiegu obrzezania i kilka tygodni po mój penis we wzwodzie miał 12 cm a przed zabiegiem 15. Czy takie sytuacje często się zdarzają. Obecnie ma 14. Czy jest szansa e dawny rozmiar wruci.... Dzień dobry. Na początku grudnia byłem na zabiegu obrzezania i kilka tygodni po mój penis we wzwodzie miał 12 cm a przed zabiegiem 15. Czy takie sytuacje często się zdarzają. Obecnie ma 14. Czy jest szansa e dawny rozmiar wruci. Czy to prawda że L-arginina może nieco wpynąc na rozmiar członka? Na pewnym rzetelnym forum medycznym wyczytałem że u mężczyzn uprawiających regularnie seks penis może się nieco powiększyć. Czy jest to możliwe choć w najmniejszym stoniu? "Jeśli nie wierzysz lekarskim zapewnieniom, że twój penis nie odbiega od normy i jest prawidłowo zbudowany - ćwicz. Regularne współżycie czyli sama aktywność seksualna przyczyni się do zwiększenia długości i grubości członka. Nie licz jednak na osiągnięcie nadzwyczajnych wyników. Wszystko czego możesz się spodziewać to 2 - 3 cm więcej. Penis ma w swojej strukturze mięśnie, a więc gimnastyka, którą będą stosunki seksualne, przyczyni się do ich rozwoju. Tak jak ćwiczysz mięśnie ramion czy nóg, możesz również gimnastykować członek. Jeżeli jeszcze jesteś samotny - stosuj petting czy masaż wodny. Jest wiele rodzajów ćwiczeń, które ci pomogą.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Aleksandra Witkowska
Lek. Aleksandra Witkowska

Czy to możliwe, że gorszy okres w życiu trwa już 5 lat?

W skrócie: Jako 13 latka samookaleczałam się, był to dla mnie sposób radzenia sobie z problemami, bólem psychicznym, smutkiem itp. Następnie w dużych ilościach zaczęłam spożywać alkohol. Co kilka dni upijałam się do takiego stanu, że np. Wymiotowałam lub... W skrócie: Jako 13 latka samookaleczałam się, był to dla mnie sposób radzenia sobie z problemami, bólem psychicznym, smutkiem itp. Następnie w dużych ilościach zaczęłam spożywać alkohol. Co kilka dni upijałam się do takiego stanu, że np. Wymiotowałam lub traciłam przytomność. Do domu musiałam być zazwyczaj niebiosa. Nie robiłam tego z przyjemności, nie lubiłam i nadal nie lubię alkohol. Wyglądało to tak, że "wlewałam" w siebie alkohol na siłę, po to by zarówno psychicznie jak i fizycznie nic nie czuć. Robiłam to po to, by móc wyrządzić sobie krzywdę, a po alkoholu przychodziło mi to łatwiej. W tamtym okresie chciałam, żeby coś mi dolegało, chciałam być na coś chata, wylądować w szpitalu, cierpieć. W międzyczasie dużym problemem była dla mnie moja samoocena oraz poczucie własnej wartości a raczej jego brak. Uważałam, że jestem nikim, że nic nie osiągnę, do niczego się nie nadaje, nic nie potrafię itd. Aktualnie mam 18 lat. Około rok temu zaczęłam mieć problemy ze snem, tzn. zasypiając widziałam i słyszałam rzeczy, których nie ma, np. Robaki, szepty, osoby i inne. Tym widzeniom towarzyszył duży lęk. Teraz nie wiem co się ze mną dzieje, wszystkie złe aspekty mojego życia zaczynają wracać, przypominać się, zaczynam czuć co wtedy. Są momenty, w których mam wrażenie, jakby wszystkie negatywne emocje, jakie kiedykolwiek czułam, są we mnie w jednym momencie. Od jakiegoś czasu zaczęłam separować się od ludzi, nie mam ochoty na spotkania, męczy mnie kontakt z drugim człowiekiem. Nie potrafię się zaangażować w żadną relację, nawet te wcześniej dla mnie ważne teraz nie mają znaczenia. Nie zależy mi już na nikim, nie potrafi mi zależeć. Chciałbym ciągle przebywać sama. W trakcie spotkań nie potrafię rozmawiać jak kiedyś, ciężko mi utrzymać pozytywny nastrój, często się wyłączam. Czuję się samotna wśród ludzi. Czuję ogromną bezsilność. Pomimo tego, że bardzo bym chciała powrócić do normalnego funkcjonowania, staram się, nie potrafię. Byłam u psychiatry, który stwierdził, że to gorszy okres w życiu. Czy faktycznie tak jest? Chciałabym sobie pomóc, jednak nie wiem jak. Czy to możliwe, że gorszy okres w życiu trwa już około pięciu lat?
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Aleksandra Witkowska
Lek. Aleksandra Witkowska

Jak poradzić sobie z depresją i brakiem zadowolenia w związku?

probelem depresji, która była leczona dawno temu teraz powraca..... Leczenie odbywało sie lorafenem spotkania z psychiatrą rozmowa, rozmowa ...... po jakim czasie odstawiłem leki bo nie można było normalnie funkcjonować .....leczyłem sie zołowymi tabletkami plus pranie mózgu , że... probelem depresji, która była leczona dawno temu teraz powraca..... Leczenie odbywało sie lorafenem spotkania z psychiatrą rozmowa, rozmowa ...... po jakim czasie odstawiłem leki bo nie można było normalnie funkcjonować .....leczyłem sie zołowymi tabletkami plus pranie mózgu , że wszystko jest ok i się ułoży. Minał rok i zapomniałem o depresji. Teraz po 15 latach wróciło w najgorszym scenaruiszu.... somobój! Ogólnie pogoreszenie stanu .... niechęć z życia, jkażda drobostka prowadzi do myśli, wiadomo jakich.....najgorsze to, że mam syna i zonę. Kocham swojego syna, żonę choc jest dla mnie nie dobra ale to przez tarczycę Eutyrox. Huśtawki nastrojów.... Praca za granicą parę tygodni w domu parę tygodni za granicą. Czas ucieka odpowiedzialnoś w pracy bardzo duża, traktowany jestem jak bankomat.Zdarzają siefajne dni typu, rozmowa przy winie..... ale rzadko.... sa wspolne wyjazdy z dzieckiem w góry na narty, jakieś wakacje...ale to juz wypalenie. Nie mam nikomu tego za złe...przyzwyczajilem sie ale nie lubie i boli mnie bardzo jak sie mnie traktuję gorzej niż smiecia. To tyle o zyciu prywatnym, które nie jest złe .... Najbardziej się boję siebie.....że znowu sie zacznie z resztą już się zaczęło... mysli .....w najczarniejszym scenariuszu..... tylko jedna osoba mnie jeszcze trzyma przy życiu - syn. Bylo juz kilkanascie prób *S* nie udanych, zabrakło ciut wiecej odwagi.... a to ktoś zauważył a to coś innego..... Nie wiem co mam robic mam48 lat dobrze zarabiam, niczego nie brakuje ....rodzinie. A ja jestem w strzępach.... nie chce kolejnej chemicznej kuracji pt Lorafen..... Moze jakis wyjazd w samotnosci bo jak pojadę w trójkę to zaraz bedzie,ze sie uzalam nad sobą ... Bardzo proszę o jakieś porady...... zpoważaniem Andrzej .
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Łucja Fitchman
Mgr Łucja Fitchman
Mgr Justyna Żebrowska-Naklicka
Mgr Justyna Żebrowska-Naklicka

Problem z wrażliwością i samotnością po wyjeździe na studia

Jestem na studiach pierwszy rok, wyjechalam ze swojego miejsca zamieszkania i studiuje w wiekszym mieście. Jest mi bardzo ciezko, jestem bardzo wrazliwa osoba do tego. Boje sie ze sobie nie poradze, przed kazdym egzaminem jestem bardzi zestresowana dochodzi czasem do... Jestem na studiach pierwszy rok, wyjechalam ze swojego miejsca zamieszkania i studiuje w wiekszym mieście. Jest mi bardzo ciezko, jestem bardzo wrazliwa osoba do tego. Boje sie ze sobie nie poradze, przed kazdym egzaminem jestem bardzi zestresowana dochodzi czasem do łez. Co zrobic by niw byx tak wrazliwa osoba, nie czuc sie samotnie oraz uwierzyc w siebie.?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak przepracować swoje problemy?

Witam Nie wiem od czego zacząć...To wydaje się być na tyle skomplikowane, że jak patrzę wstecz, to opiewa mnie obrzydzenie i wstręt oraz czysta złość do dalekiej przeszłości. Mam obecnie 30 lat ("Bunny"...;/). Gdy miałam 18 lat, to przez otoczenie,... Witam Nie wiem od czego zacząć...To wydaje się być na tyle skomplikowane, że jak patrzę wstecz, to opiewa mnie obrzydzenie i wstręt oraz czysta złość do dalekiej przeszłości. Mam obecnie 30 lat ("Bunny"...;/). Gdy miałam 18 lat, to przez otoczenie, rodzinę i brak pogodzeniem się nie tylko z samotnością...eh...Przez chamskość i podłość ludzi skoczyłam z okna z 4 piętra. To było w 2007 roku. Dzisiaj jest o wiele gorzej, gdyż stale jestem gnębiona psychiczne. Pomijąc ten fakt obecnie z tego żartuję jako "skok na bungee" bez 3manki ;') Tylko, że....Mieszkam póki co w centrum miasta z upierdliwymi rodzicami i sąsiadami, którzy nie patrzą na to, że ich DOROSŁA CÓRKA PRAGNIE I TO ROBI SPEŁNIA SIĘ ARTYSTYCZNIE, choć pech jest taki, że nic na tym nie zarabia. Chodzi o to, że... Zawsze byłam szczuplutką osobą, która po wszystkim postanowiła odmienić swoje życie na nowo i zacząć żyć na nowo. Choruję na CHADA z osobowością ( jeszcze niestwierdzoną) BORDELINE. I co było dalej? Dalej tylko zakład, że kto "przeleci tą lalę". I tak się stało! Chodziłam na dyskoteki, żeby poczuć nastoletni klimat...:( Prawda była taka, że byłam bita i w rodzinie i wykorzystano mnie w hotelu. Koleś do tej pory nie poniósł za to jebanej odpowiedzialności. Nie miałam wstępu w późniejszym czasie na imprezę, tylko dlatego, że jestem "chodzącym kaszalotem i że rzekomo coś komuś dosypywałam do drinków", co też nie było prawdą. Muszę przyznać otwarcie , że byłam kilka razy w szpitalu psychiatrycznym, po licznych próbach samobójczych...W sumie to mogłabym na temat mojego życia niezłą książkę napisać. Wiem...Mam zaburzenia seksualne i nie tylko i co tam jeszcze. Całe życie chciałam tylko mieć zajebistego faceta, który mnie pokocha, bo to co ci podli ludzie na tym osiedlu mi zrobili...Tego nie da się od tak zapomnieć...Nie potrafię!!! Jestem biseksualna i...Mam ochotę zrobić o tym film dokumentalny o tym jak "CZYJEŚ SZCZĘŚCIE KOGOŚ BOLI, to świniom w oczach się pierdoli". Czy jest rada na to wszystko? Czy ktoś zapytał mnie o zdanie jak ja się z tym wszystkim i po wszystkim jak mam się z tym czuć?! Nie! Więc sądzę, że najlepszą terapią będzie wyprowadzka, "milion dolarów" i ktoś kto nie wie o moim istnieniu, a szczerze mnie pokocha. Jestem zbyt drogocenna, ale to...to jest unforgiven. Pozdrawiam lekarzy, może macie panaceum na taką przypadłość?! ;'DDDDD
odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Beata Wańczyk-Dręczewska
Lek. Beata Wańczyk-Dręczewska
Mgr Justyna Żebrowska-Naklicka
Mgr Justyna Żebrowska-Naklicka

Problemy z efektywnym uczeniem się - czy ma to podłoże psychiczne?

Witam Jestem 25 letnim chłopakiem ,który szuka odpowiedzi na "chorobę" ,która mnie toczy od kilku lat. Aktualnie ,nieudolnie próbuje dokończyć studia prawnicze ,które wywołują we mnie frustrację - uczę się bardzo długo a efektów tego ślęczenia nad książkami jest mało.Zapamiętuje... Witam Jestem 25 letnim chłopakiem ,który szuka odpowiedzi na "chorobę" ,która mnie toczy od kilku lat. Aktualnie ,nieudolnie próbuje dokończyć studia prawnicze ,które wywołują we mnie frustrację - uczę się bardzo długo a efektów tego ślęczenia nad książkami jest mało.Zapamiętuje mało materiału pomimo tego ,że dyspcyplinuję się wcześniej przed egzaminami ,aniżeli "za pięć dwunasta". Kiedy zaczynam naukę to mam dużo motywację i chłonność ,jednakże w toku kolejnych godzin i dni ,zostaje tylko motywacja.Następuje kompletna rezystancja ,jeżeli chodzi o drugi czynnnik.Potrafię ślęczeć nad ksiązkami i chcieć się uczyć ,ale nic z tego nie wychodzi .Czytam ,powatrzam ,ale mało co rozumiem ,a co dopiero zapamiętuje. Moim zdaniem chodzi o stan napięcia ,który mi doskwiera od kilku lat . Wynika on z faktu ,że od lat moje wszelkie dążenia do samorealizacji okazują się nierealne. Po pierwsze wiem ,że nie zostanę prawnikiem z wielu powodów m.in sytuacji na rynku(nie wiem ,gdzie mam zmierzać) ,po kolejne nie mam od lat jestem samotnym singlem pomimo wielu prób poszukiwań partnerki.Wiszę w próżni i najgorsze zdaje sobie z tego sprawę. Jedyne co daje mi minimalną ulgę i ogranicza napięcie to sen - niestety dostrzegam destrukcyjność tego mechanizmu na poziomie świadomości,ponieważ tracę czas.Jednakże na poziomie podświadomości jest to jedyny mechanizm obronny.Ranki jeżeli muszę wstać są dla mnie horrorem .Jestem całkowicie rozstrojony ,zmęczony i mam straszne nudności ,dlatego moje życie motoryczne zawsze się zaczyna popołudniami ,kiedy idę na uczelnie lub się uczę. Nie chcę rezygnować ze studiów ,ponieważ mam chęć zamknięcia tego rozdziału (jestem na IV roku ). Najbardziej frustruje mnie fakt ,że odbijam się od świata - im bardziej staram się uczyć i w innych kwestiach ,tym bardziej mi nie wychodzi. Jestem człowiekiem ciekawym świata i zdobywania wiedzy.Pamiętam siebie z liceum jako człowieka pełnego pasji i zapału ,któremu coś nie wychodziło tylko wtedy gdy się do czegoś tylko nie przykładał. Niestety od kilkuletniego nawarstwia się tej frustracji nie jestem w stanie sam sobie z tym poradzić ,większa ilością motywacji ,która może kiedyś jeszcze działała ,ale nie teraz. Co mam robić? Rozpocząłem psychoterapię ,ale mam świadomość ,że to proces bardzo głęboki i wolny .Jestem na terapii dynamicznej ,gdzie głównie skupiamy się na moich problemach z kobietami.Jednakże aktualnie potrzebuje równolegle czegoś co mi pozwoli funkcjonować w normalnym życiu i umożliwi chociażby efektywną naukę ,bo już zawaliłem rok na studiach - uczyłem się kosmicznie długo do poprawek ,które i tak uwaliłem. Wybaczą Państwo za tak długi elaborat ,ale dopiero stosunkowo niedawno zdałem sobie sprawę ,że nie jestem w stanie sam sobie radzić z moimi problemami. Przypuszczałem ,że to minie ,ale to zbyt długo trwa....dlatego też tu piszę. Chciałbym wreszcie poczuć sens ,chociażby wiedząc przeciwko czemu mam walczyć ,co mam leczyć.Nie wiem czy moim wrogiem jest psychika ,czy też inna niezdiagnozowana choroba. Dziękuję za wszelkie odpowiedzi i pomoc.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Iga Borkowska
Mgr Iga Borkowska

Jak poradzić sobie z uczuciem tęsknoty i samotności?

Jak poradzić sobie z uczuciem tęsknoty, smutku i samotności. Bliska osoba wyjechała przez co zostanę sama na jakiś czas. Na samą myśl bycia samą mam w oczach łzy, uczucie beznadziejności, niechęci do życia i robienia czegokolwiek. Jak sobie z tym poradzić?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Lęki, napady paniki, problemy ze snem i koncentracją - czy to objawy choroby?

Jestem samotna matka I nie które problemy mnie przerastaja. Pochodze Z rodziny w ktorej ojciec naduzywal alkoholu, zawsze mialam napady paniki I leki. Mam wrazenie ze to sie poglebia. JAK mam jakas sprawe do zalatwienia I nie idzie gladko zaczyna... Jestem samotna matka I nie które problemy mnie przerastaja. Pochodze Z rodziny w ktorej ojciec naduzywal alkoholu, zawsze mialam napady paniki I leki. Mam wrazenie ze to sie poglebia. JAK mam jakas sprawe do zalatwienia I nie idzie gladko zaczyna mi sie to wydawac nie do przejscia mysle I zamartwiam sie tym. Czesto nie moge spac w nocy, czuje sie rozstrzesiona, mam plytki oddech I bol, lek w klatce piersiowej, bole plecow, problem Z koncentracja. Czy to objawy choroby? Dziekuje
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz

Jak radzić sobie z fobią społeczną i niską samooceną?

Mam 19 lat. Żeby powiedzieć coś o sobie, jestem gejem, mam fobię społeczną i niską samoocenę. Już tłumaczę, dlaczego akurat o tych kwestiach wspominam. Generalnie nie jestem szczęśliwm człowiekiem, co więcej mam teraz horszy okres. Klasa maturalna, ważny moment w... Mam 19 lat. Żeby powiedzieć coś o sobie, jestem gejem, mam fobię społeczną i niską samoocenę. Już tłumaczę, dlaczego akurat o tych kwestiach wspominam. Generalnie nie jestem szczęśliwm człowiekiem, co więcej mam teraz horszy okres. Klasa maturalna, ważny moment w życiu. Niestety, czuję się na niego nie gotowy. Boję się przyszłości, boję się matury, pracy czy studiów. Nie wiem co zrobić ze swoim życiem. Na dodatek dochodzą kwestie uczuciowe. Nie prowadzę rozbudowanego życia towarzyskiego, sprawy tak się mają że jestem typem indywidualisty. Bardzo brakuje mi miłości, głównie mam na myśli partnera. Boję się że będę całe życie samotny. Nie potrafię znaleźć sposobu by poznać chłopaka, który również jest homo. Już trzy razy zauroczyłem się, niestety każdy z moim wybranków okazywał się być hetero. I tu też wchodzi w grę samoocena. Uważam, że nie jestem w stanie nic dać ewentualnemu chłopakowi. Nie mam samochodu, czasem jedynie dorabiam sobie jakieś marne grosze. Czuję straszny lęk przed samotnością. Problem braku partnera wpływa na relacje z przyjaciółmi. Wydaje mi się, że tak na prawdę nie są ze mną tak blisko i nie rozumieją mnie tak jak wierzę że mój chłopak by mnie rozumiał. Przez to oddalam się od bliskich. To wszystko dzieje się w tak ważnym i trudnym czasie. A mam takie naiwne przeczucie, że będąc w szczęśliwym związku mógłbym przenosić góry. Chciałbym móc kochać i być kochanym, cieszyć z wygranych i być wsparciem przy porażkach. Tylko możliwe, że nigdy nie poznam tego wymarzonego chłopaka. Strony/aplikacje/kluby dla gejów. Tam cel jest trochę inny niż miłość. Reasumując moja psychika to bałagan tak jak ten tekst, nie wiem jak go uprzątnąć. Myśli samobójcze miewałem, miewam i będę miewał. Ale teraz muszę sobie udowodnić, że do czegoś się nadaje, że nie obleje szkoły, że nie skończę pod mostem. Czuję się że tą walkę muszę stoczyć w pojedynkę, i boję się że już tak zawsze będzie
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Problemy w relacji z rówieśnikami u 20-latki

Szczerze to nie wiem od czego zacząć. Od 2 klasy gimnazjum, czyli pogorszenia się mojego kontaktu z dwoma bliskimi koleżankami, stałam się bardzo samotna. Nie umiałam znaleźć sobie znajomych, nie wiedziałam co robić na przerwach. Pod koniec tej klasy zaczęły... Szczerze to nie wiem od czego zacząć. Od 2 klasy gimnazjum, czyli pogorszenia się mojego kontaktu z dwoma bliskimi koleżankami, stałam się bardzo samotna. Nie umiałam znaleźć sobie znajomych, nie wiedziałam co robić na przerwach. Pod koniec tej klasy zaczęły się też lekkie docinki od kolegów z klasy, że jestem gruba (chociaż miałam kilogram czy dwa nadwagi, to nadal byłam lekko wyśmiewana), co w sumie sprawiało mi straszną przykrość. Byłam też bardzo nieśmiałą osobą (teraz na szczęście jest już lepiej). Od jakoś 2 gimnazjum (początku) mam myśli samobójcze, raz było tak źle że byłam gotowa coś zrobić, jednak nie miałam siły nawet wstać z łóżka. Płacz to była codzienność. Potem odnowiłam kontakt z koleżanką, ale byłam tak przytłoczona jej obecnością że przez tydzień nie dawałam jej znaku życia. Co prawda teraz się przyjaźnimy, ale wiem że bardzo ją to zabolało i musiałam się tłumaczyć. Nie wie o myślach samobójczych, ani też o tym że robiłam sobie krzywdę. Mam blizny po żyletce na nodze, dość widoczne więc ciężko ukryć w lato. Potem poszłam do liceum i trochę się poprawiło, poznałam innych i było dobrze, do stycznia 2018 roku, kiedy spodobał mi się jeden chłopak, oceny były coraz gorsze i nie dawałam sobie rady. Znowu zaczęłam się ciąć. Z chłopakiem mi się ułożyło bardzo dobrze, jesteśmy ze sobą już 9 miesięcy, jednak jak widzę że jest gdzieś z koleżankami albo dziewczynami to mam ochotę się rozpłakać i bić wszystko i wszystkich, ponieważ mimo zaufania boje się, że coś się stanie, że mnie zdradzi. Oczywiście miałam w gimnazjum bardzo niską samoocenę, a chłopak mi ją bardzo poprawił i normalnie uważam się za ładną dziewczynę, jednak przy tych wszystkich innych dziewczynach czuję się jak zero. Ma z kolegą też konwersację na facebook'u, gdzie wysyłają sobie zdjęcia dziewczyn (z widzenia, albo je znają) w bieliźnie (ale te zdjęcia są z profili tych dziewczyn, same je wstawiają na instagrama). Nie ukrywam, że to też mnie zabolało. Od trzech miesięcy czuje wewnętrzny kryzys znowu i jestem już bardzo tym zmęczona. Niestety, myśli samobójcze czy chęć autodestrukcji też jest co najmniej raz dziennie. (I od tego czasu zdarzyło się że sięgnęłam po żyletkę). Naprawdę jestem zmęczona swoimi humorkami, nie mam pojęcia co robić. Powinnam udać się na wizytę do psychologa? Jeśli tak, nie wyśmieje mnie? Uważam że to trochę dziecinne, ale też męczące.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Czuję się samotna wśród ludzi...

W skrócie: Jako 13 latka samookaleczałam się, był to dla mnie sposób radzenia sobie z problemami, bólem psychicznym, smutkiem itp. Następnie w dużych ilościach zaczęłam spożywać alkohol. Co kilka dni upijałam się do takiego stanu, że np. Wymiotowałam lub... W skrócie: Jako 13 latka samookaleczałam się, był to dla mnie sposób radzenia sobie z problemami, bólem psychicznym, smutkiem itp. Następnie w dużych ilościach zaczęłam spożywać alkohol. Co kilka dni upijałam się do takiego stanu, że np. Wymiotowałam lub traciłam przytomność. Do domu musiałam być zazwyczaj niebiosa. Nie robiłam tego z przyjemności, nie lubiłam i nadal nie lubię alkohol. Wyglądało to tak, że "wlewałam" w siebie alkohol na siłę, po to by zarówno psychicznie jak i fizycznie nic nie czuć. Robiłam to po to, by móc wyrządzić sobie krzywdę, a po alkoholu przychodziło mi to łatwiej. W tamtym okresie chciałam, żeby coś mi dolegało, chciałam być na coś chata, wylądować w szpitalu, cierpieć. W międzyczasie dużym problemem była dla mnie moja samoocena oraz poczucie własnej wartości a raczej jego brak. Uważałam, że jestem nikim, że nic nie osiągnę, do niczego się nie nadaje, nic nie potrafię itd. Około rok temu zaczęłam mieć problemy ze snem, tzn. zasypiając widziałam i słyszałam rzeczy, których nie ma, np. Robaki, szepty, osoby i inne. Tym widzeniom towarzyszył duży lęk. Aktualnie nie wiem co się ze mną dzieje, wszystkie złe aspekty mojego życia zaczynają wracać, przypominać, zaczynam czuć co wtedy. Są momenty, w których mam wrażenie, jakby wszystkie negatywne emocje, jakie kiedykolwiek czułam, są we mnie w jednym momencie. Od jakiegoś czasu zaczęłam separować się od ludzi, nie mam ochoty na spotkania, męczy mnie kontakt z innym człowiekiem. Nie potrafię się zaangażować w żadną relację, nawet w te wcześniej dla mnie ważne teraz nie mają znaczenia. Nie zależy mi już na nikim, nie potrafi mi zależeć. Chciałbym ciągle przebywać sama. W trakcie spotkań nie potrafię rozmawiać jak kiedyś, ciężko mi utrzymać pozytywny nastrój, często się wyłączam. Czuję się samotna wśród ludzi.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kapral
Mgr Katarzyna Kapral

Czy jest mozliwość, żeby coś zrobić tikiem drżenia twarzy?

Witam. Odkad pamietam zawsze mialam problem z nadmiernym stresem, od okolo 13 roku zycia zauwazylam ze w trakcie przebywania z ludzmi i nadmiernego dla mnie stresu czy leku (sytuacje ktore sa zazwyczaj normalne dla zwyklych ludzi) drza mi miesnie twarzy... Witam. Odkad pamietam zawsze mialam problem z nadmiernym stresem, od okolo 13 roku zycia zauwazylam ze w trakcie przebywania z ludzmi i nadmiernego dla mnie stresu czy leku (sytuacje ktore sa zazwyczaj normalne dla zwyklych ludzi) drza mi miesnie twarzy glownie w okolicy warg co widac, i ludzie, znajomi w pracy drwia i smieja sie z tego. Dodatkowo problemem zawsze bylo nawet przejscie obok jakiejs grupy osob, lzawienie oczu, pocenie sie. Od zawsze raczej bylam samotna, zamknieta w sobie i niesmiala. Mam teraz 30 lat i nic sie nie zmienilo, nigdy nie uporalam sie z tym problemem. Bylam kilka lat temu u psychiatry (leczenie depresji i zaburzen lekowych) i psychologa (terapia), ale nic to nie pomoglo. Nawet u neurologa, ale wszystko bylo w porzadku. Obecnie nie biore lekow ani nie chodze na terapie. Leki mnie otepialy, powodowaly problem z pamiecia. Terapia tez nie zmienila wiele, co z tego, ze nawet mysle, ze jest dobrze, jezeli problem z tikiem wystepuje caly czas... Wiem ze problemem jest moja osoba, osobowosc i leki nabyte z lat szkolnych. Chcialabym miec pokerowa twarz a nie przy malej uwadze drznie twarzy... Czy jest mozliwosc zeby cos zrobic glownie z tym tikiem drzenia twarzy? Wyglada to znacznie gorzej niz nieraz w filmach gdzie aktorowi drzy mina jak przykladaja mu noz do gardla. Jestem juz zdesperowana... Moze jakis lek na padaczke by pomogl? Albo jakis zastrzyk na paraliz miesni, jakby to dziwnie nie brzmialo... Nie potrafie sie nikomu sprzeciwic, cos odpowiedziec, bo wiem, ze wywola to wlasnie taka reacje twarzy. Gdyby nie to (mam zakryta twarz szalikiem lub jest ciemno) od razu jestem w stanie sie kazdemu prawie postawic i cos mu odpowiedziec, a inaczej jestem sparalizowana i rezygnuje i nic nie mowie, chowam glowe w piasek... Przy najmniejszym leku czy stresie, sytuacji nieracjonalnego zagrozenia twarz wyglada jakby mnie chcieli zabic, nawet przy pocalunku z chlopakiem, gdzie nawet on to zauwazyl i mi powiedzial... Moze neurolog by pomogl?
odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Maria Magdalena Wysocka-Bąkowska
Dr n. med. Maria Magdalena Wysocka-Bąkowska

Jak rozmawiać ze.swoim chłopakiem?

Witam! Jestem w ciąży. Mój chłopak i ojciec mojego dziecka ma problem z oddaniem kota. Sprawa zaszła za daleko gdyż mimo obietnicy jaką złożył w grudniu o pozbyciu się dwóch kotów. Dzien przed przeprowadzką do mnie oddał tylko jednego... Witam! Jestem w ciąży. Mój chłopak i ojciec mojego dziecka ma problem z oddaniem kota. Sprawa zaszła za daleko gdyż mimo obietnicy jaką złożył w grudniu o pozbyciu się dwóch kotów. Dzien przed przeprowadzką do mnie oddał tylko jednego kota i stwierdził że jest to dla niego za duża strata. Następnego dnia nie wprowadził się do mnie bo nie zgodziła się na jego kota. Nie rozumem dlaczego nie chcę uszanować mojego strachu przed bakteriami, chorobami, uderzeniem noworodka przez kota, faktu że moje mieszkanie jest małe i nie chcę słychać odchodów kota który mnie nie lubi i sika na moje podczas odwiedzin u chłopaka. Też jestem bardzo wrażliwa ale nie radzę sobie. Bardzo źle znosze ciąże, mam problem z zapachami które mnie drażnią, mam migreny, nie przysługuje mi L4 i macierzyńskie. Dlatego nie potrafię to zrozumieć. Jestem załamana i wydaje mi się że on ma albo jakieś problemy emocjonalne albo ucieka od odpowiedzialności i nie ma odwagi zrobić tego wprost więc kot jest tylko racjonalizacją. Teraz dla mnie każdy dzień jest koszmarem jestem całkowicie samotną kobietą w ciązy w obrębie 300 kilometrów. Uważam że warunek przygarniecia jego kota jest niedorzeczny i świądczy o braku szacunku do mojego stanu. Mieszają mi się wszystkie uczucia. Nie wiem co myśleć A co dopiero robić?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Dominika Wieland-Lenczowska
Mgr Dominika Wieland-Lenczowska

Jak poradzić sobie z niepowodzeniami, uczuciem klęski i samotnością?

Mam 40 lat. Jestem samotnym mężczyzną z Zabrza. W październiku 2018 straciłem pracę, którą lubiłem, byłem urzędnikiem samorządowym (nie przedłużono mi umowy). Spowodowało to, że po raz 4 zachorowałem na depresję po około 3,5 roku w miarę dobrego samopoczucia. Dziś... Mam 40 lat. Jestem samotnym mężczyzną z Zabrza. W październiku 2018 straciłem pracę, którą lubiłem, byłem urzędnikiem samorządowym (nie przedłużono mi umowy). Spowodowało to, że po raz 4 zachorowałem na depresję po około 3,5 roku w miarę dobrego samopoczucia. Dziś mam poczucie całkowitej klęski, a każda porażka związana z niepowodzeniem po rozmowie kwalifikacyjnej w sprawie pracy odbiera mi resztki sił. Czuję się beznadziejnie, jakbym nic nie był wart i do niczego się nie nadawał. Kilka lat temu rozpadł się także mój związek z długoletnim partnerem. Leki mało mi pomagają, choć brałem już różne. Czasem wolałbym uciec na bezludną wyspę i żyć z dala od ludzi. Nie mam już pomysłu jak sobie pomóc.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Brak chęci do życia u 23-latki - co robić?

Mam 22 lata. Blisko 11 lat temu przestałam odczuwać przyjemność z życia. Jestem osobą samotną. Nie mam partnera, moje kontakty z rodziną nie są najlepsze, nie mam bliskich przyjaciół. Problemem jest to, że odpycham od siebie ludzi. Jestem lubiana, mam... Mam 22 lata. Blisko 11 lat temu przestałam odczuwać przyjemność z życia. Jestem osobą samotną. Nie mam partnera, moje kontakty z rodziną nie są najlepsze, nie mam bliskich przyjaciół. Problemem jest to, że odpycham od siebie ludzi. Jestem lubiana, mam naprawdę dużo znajomych, ale kiedy ktoś próbuje się do mnie bardziej zbliżyć urywam kontakt z tą osobą. Nie umiem wytłumaczyć dlaczego. Po prostu w pewnej chwili pojawia się w mojej głowie myśl, że to słuszne. Tak było zawsze. Przeważnie wcale mi to nie przeszkadza, lubię być sama. Jednak przez to nie mam osoby, z którą mogłabym szczerze porozmawiać. Nienawidzę życia. Ciężko mi to pisać, ale naprawdę go nienawidzę. Rozczarowuje mnie. Nie lubię ludzi, denerwują mnie. Nie chcę wychodzić z domu, boję się, że coś mi się stanie, boję się wojny, wypadku, obawiam się o ukochane zwierzęta pozostawione w domu (co, jeśli faktycznie wybuchnie wojna, a ja nie zdążę po nie wrócić?). Mam problemy ze zdrowiem i czuję się przez to gorsza, ponieważ jest całkiem sporo rzeczy, których nie mogę robić. Zmuszam się codziennie, aby wstać z łóżka, iść do szkoły, wykonywać swoje obowiązki. Przerważnie odczuwam obojętność do wszystkiego, ale są okresy w moim życiu, kiedy czuje się wyjątkowo niezadowolona i pragnę po porostu zniknąć. Nie widzę powodów do życia. Nie ma sytuacji, która powoduje nagłą zmianę mojego humoru. W jednej chwili akceptuje wszystko, a w drugiej pojawia się to niezadowolenie i pozostaje ono na długie dni. Przeraża to osoby wokół mnie, ponieważ potrafię w jednej chwili się śmiać, a w kolejnej bez powodu całkowicie pogrążyć w smutku. Przez te wszystkie lata starałam się funkcjonować jak każda normalna osoba, ale chciałabym już odejść. To wszystko mnie męczy. Nie wiem co robić. Nie widzę możliwości, aby moje życie mogło stać się lepsze, ponieważ nie pamiętam czasów, kiedy było inaczej. Czy samobójstwo może być czasem słuszne? Nie czuje się potrzebna. Nie cierpię siebie i niemal wszystkiego wokół. Wiem, że inni poradziliby sobie beze mnie bez najmniejszego problemu. Wydaje mi się, że jeśli to mnie uwolni od złych myśli to powinnam to zrobić. Nie mam nic do stracenia...
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak pogodzić się z samotnością?

Jak pogodzić się z samotnością? Witam, choruję na neurofibromatozę, mam sporego guza na plecach, którego niestety nie mogę usunąć z tego względu iż jest w takim miejscu, że jest ryzyko że jest dobrze ukrwiony i rany nie goily by... Jak pogodzić się z samotnością? Witam, choruję na neurofibromatozę, mam sporego guza na plecach, którego niestety nie mogę usunąć z tego względu iż jest w takim miejscu, że jest ryzyko że jest dobrze ukrwiony i rany nie goily by się dobrze, istnieje także ryzyko iż mogłoby mnie sparaliżować, w związku z tym lekarz nie podjął się operacji. Jestem młodą kobietą, a nigdy nie byłam w poważnym związku, obawiam się że żaden mężczyzna nie zaakceptuje mnie, guz wygląda bardzo nieestetycznie, a faceci to przecież wzrokowcy i na pewno odepchnie ich fakt iż mam takie coś. Czuję się okropnie, bo bardzo chciałabym mieć taką bliską osobę, z którą mogłabym tworzyć coś trwałego, być na dobre i na złe, bardzo tego pragnę i potrzebuję, jednak co zrobić, gdy najwyraźniej nie mam na to szans? Jak pogodzić się ze swoją nieuchronną samotnością do końca życia?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka
Patronaty