Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 8 3

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Relacje z partnerem: Pytania do specjalistów

Odmienne zdanie - czy ten związek da się uratować?

Witam, 2 miesiące temu rozstałam się z ukochaną osobą. Byliśmy ze sobą na tyle długo, żeby pokochać się szczerze i prawdziwie. Niestety, sytuacja doprowadziła do rozstania. Otóż okazało się, że on chce zamieszkać u swoich rodziców w momencie kiedy skończy...

Witam, 2 miesiące temu rozstałam się z ukochaną osobą. Byliśmy ze sobą na tyle długo, żeby pokochać się szczerze i prawdziwie. Niestety, sytuacja doprowadziła do rozstania. Otóż okazało się, że on chce zamieszkać u swoich rodziców w momencie kiedy skończy studia (za 2-3 lata). Z jednej strony musi, bo rodzice tego chcą, a z drugiej (podobno) on sam tego chce. Jednak mi to nie odpowiada. Chcę stworzyć własną, niezależną rodzinę we wspólnych 4 kątach. Rozmów na ten temat było tysiące, żadne nie przyniosły oczekiwanego rezultatu, dlatego rozstaliśmy się. Jednak na razie tylko "formalnie", ponieważ emocjonalnie nie. Każde z nas chce wrócić do tego związku, ale żadne z nas nie umie zrezygnować ze swojego postanowienia, a On nie chce zrozumieć, że zamieszkanie u jego rodziców nie jest dla mnie najwspanialszym rozwiązaniem. Ponad to wszystko obawiam się, że on po prostu nie przeciął tej "pępowiny", jednak kochamy się, dogadujemy i pasujemy do siebie jak nikt inny i nie wiem już coś zrobić, co powiedzieć, żeby możliwa była zmiana przez niego decyzji. Boję się też, że mógłby okłamać mnie, że zmienił zdanie, a tak naprawdę byłoby inaczej. Co powinnam zrobić w tej sytuacji?

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak powstrzymać byłą dziewczynę przed samobójstwem?

Witam, Mam na imię Piotr (26 l.) byłem z dziewczyną (Kasią) 4 lata. Po 4 latach chciałem odejść, ponieważ nie bylem szczęśliwy, Ona chciała żyć po swojemu, a wg Niej ja wszystko robiłem źle. Nie mogłem mieć koleżanek, kolegów itd....

Witam, Mam na imię Piotr (26 l.) byłem z dziewczyną (Kasią) 4 lata. Po 4 latach chciałem odejść, ponieważ nie bylem szczęśliwy, Ona chciała żyć po swojemu, a wg Niej ja wszystko robiłem źle. Nie mogłem mieć koleżanek, kolegów itd. Rodzice od dziecka Ją krzywdzili, znaczy wyzywali i to strasznie. Często, bardzo często płakała i prosiła Boga żeby Ja zabrał z tego świata. Odkąd się zeszliśmy to mówiła, że ma tylko mnie. Po tych 4 latach zdradziłem Ją. Rozeszliśmy się. Później miałem dziewczynę 3 miesiące i Ona mnie oszukała, znaczy zdradzała itd. (zbyt duża różnica wieku była, Ona 19 lat). Po miesiącu spotkałem się z byłą dziewczyną, zaproponowała seks bez zobowiązań i od tego się zaczęło, że znowu zaczęliśmy być razem. Przez jakiś czas było spoko, póki znowu nie poczułem, że wszystko wraca do poprzedniego stanu, gdzie nie mogę mieć czasu dla siebie. Kontrolowała co robię i wszystko chciała wiedzieć. Podczas gdy byliśmy razem planowaliśmy przyszłość, ale po czasie wydało mi się, że to bez sensu. Na początku października poznałem Olę. Jest młodsza, nie jest jakaś najpiękniejsza, ale spodobała mi się i pokochałem. Nie wyobrażam sobie żyć bez Niej. Jesteśmy już ponad 3 miesiące. Kasi powiedziałem, że nie mogę być z Nią, że poznałem kogoś, z kim jestem szczęśliwy, że chcę żyć po swojemu i nie tak, jak ktoś to zaplanuje. Ona twierdzi, że żyję w iluzji, bo Ola wg Niej jest brzydka, gruba i w ogóle ma same wady. Ola nie wtrącała się do tego, że rozmawiamy z Kasią, ale po czasie Kasia zadzwoniła do Oli. Była ostra wymiana zdań. Ola zabroniła mi mieć kontakt z Kasia, w sumie ja też nie chciałem. Po czasie odebrałem telefon od Kasi i poinformowała mnie, że jest ktoś blisko mnie, kto pisze maila do Kasi i wysyła zdjęcia moje z Olą i w ogóle pisze co robię itd., zdaje całą sytuację jaką mam z Olą do Kasi. Kasia tego nie wytrzymuje, że się zadaję z kimś, kto mi kontroluje telefon (kilka razy była taka sytuacja, ale teraz już nie). Poza tym Kasia ma anemię dość zaawansowana (z tego co mówi), cały czas płacze i mówi, że już nie chodzi o zdradę, bo mogłem poznać kogoś lepszego, ale że wymieniłem Ją na taką Olę-brzydule. Ja osobiście uważam, że Ola jest ładna i podoba mi się. Fakt nie podobało mi się to, że brała mi telefon i sprawdzała, ale już tego nie robi. Kasia dostaje od czasu do czasu maile i telefony i wie co robię, kiedy imprezuję kiedy co robię. Ola nie wie, że rozmawiam po kryjomu z Kasią. Chce Jej pomóc żeby wyszła z tego, ale nie umiem, nie potrafię. Nie wiem co robić. Cały czas powtarza, że chce mieć kontakt. Jeśli powiem, że chcę, to mam powiedzieć Oli, że rozmawiam z Nią i będę rozmawiał. A jeśli powiem, że chcę mieć kontakt, ale nie codziennie, czy że może lepiej będzie żeby zerwać kontakt, bo Kasia się męczy i ja też, bo Kasia cały czas próbuje mi wytłumaczyć, że to wszystko to iluzja, a nie miłość. Ja kocham Olę i nie wyobrażam sobie życia bez Niej. A Kasia mówi, że się zabije, że nie wytrzyma tego i że to przeze mnie się zabije. Kiedyś jak jeszcze w miarę OK było miedzy nami, to jak przyjeżdżała z domu, czy rozmawiała z rodzicami przez telefon, to zawsze płakała i się z Nimi kłóciła, wyzywali Ją od najgorszych. Jak byliśmy razem, to bardzo często mówiła, że rodziców się nie wybiera, niestety takich dostała i że ma tylko mnie, że tylko ja Jej zostałem. Od dzieciństwa pamięta, że chciała umrzeć. Teraz rodzice nie wiedzą, że rozmawia ze mną, znaczy tylko mama wie, powiedziała Kasi żeby zapomniała o mnie itd., że nie jestem wart, a Kasia że się zabije. Już nie wiem co o tym myśleć. Nie mam się kogo poradzić, nie chcę żeby sobie cokolwiek zrobiła, ale jak rozmawiamy przez telefon to ta rozmowa jest zawsze o jednym, stara mi się wytłumaczyć, że Ona jest ładniejsza, wrażliwsza i w ogóle lepszym człowiekiem jest, ta rozmowa jest strasznie mecząca. Często nie wytrzymuję i mówię, że może lepiej zerwać kontakt, a Ona wtedy, że się zabije. Co powinienem zrobić? Czasu nie cofnę aby zakończyć związek z Kasią, że tak powiem, po ludzku, żeby nie krzywdzić. Nie cofnę. Stało się, więc co mam zrobić? Czy może powinienem zadzwonić do Jej mamy żeby powiedzieć, że Kasia chce się zabić, choć mama wie? Sam nie wiem, proszę o pomoc, dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Już nic nie jest dla mnie ważne - co ze mną będzie?

Witam, Jestem kobietą, mam 26 lat. Zacznę od tego, że poznałam mężczyznę, którego bardzo pokochałam. Znaliśmy się długi czas. W międzyczasie ja wyjechałam, ale wróciłam, a w tym czasie on znalazł sobie nową dziewczynę i ma zamiar się jej oświadczyć...

Witam, Jestem kobietą, mam 26 lat. Zacznę od tego, że poznałam mężczyznę, którego bardzo pokochałam. Znaliśmy się długi czas. W międzyczasie ja wyjechałam, ale wróciłam, a w tym czasie on znalazł sobie nową dziewczynę i ma zamiar się jej oświadczyć i jeszcze w tym roku zawrzeć związek małżeński. Gdy o tym usłyszałam całkowicie się załamałam. Od paru dni nie mogę jeść, palę straszne ilości papierosów, dochodzi nawet do paczki dziennie, kilka razy się strasznie opiłam, nie mogę pracować, nie wychodzę z domu, jedyne co mi się udaje to patrzenie godzinami w sufit i słuchanie przygnębiającej muzyki. Nie mogę przestać płakać, nawet zauważyłam, że coraz częściej mam dreszcze (pewnie z głodu), strasznie się pocę nocami, raz jest mi strasznie gorąco, a za chwilę zimno. Naprawdę moje życie się całkowicie zawaliło i jeśli mi ktoś nie pomoże no to nie wiem co ze mną będzie. Już nic nie jest dla mnie ważne. Bardzo proszę o jakąś pomoc, błagam!

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak zerwać z chłopakiem, który grozi popełnieniem samobójstwa?

Witam, Moja koleżanka chodzi z chłopakiem ok. 4 miesięcy, ale nic do niego nie czuje. Chciałaby z nim zerwać, ale nie wie jak to zrobić, ponieważ jej chłopak grozi samobójstwem. Z tego co mi mówiła już raz o...

Witam, Moja koleżanka chodzi z chłopakiem ok. 4 miesięcy, ale nic do niego nie czuje. Chciałaby z nim zerwać, ale nie wie jak to zrobić, ponieważ jej chłopak grozi samobójstwem. Z tego co mi mówiła już raz o mało do tego nie doszło. Ja sądzę, że powinna iść z tym do psychologa, ale ona nie nie chce i z tego, co ją znam to tak już zostanie. Jak jej w tej sytuacji pomóc?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Czy moja dziewczyna ma jakiś problem ze sobą, że nie chce się ze mną spotkać?

Witam, Poznałem pewną dziewczynę, którą bardzo lubię i zależy mi na niej. Od pewnego czasu zauważam u niej brak pewności, jest zamknięta w sobie. Nie odpisuje na moje wiadomości. Raz próbowałem się spotkać to po kilku godzinach odmówiła, tak...

Witam, Poznałem pewną dziewczynę, którą bardzo lubię i zależy mi na niej. Od pewnego czasu zauważam u niej brak pewności, jest zamknięta w sobie. Nie odpisuje na moje wiadomości. Raz próbowałem się spotkać to po kilku godzinach odmówiła, tak jakby niechęć ją ogarniała. Później planowałem zabrać ją do restauracji, kina, na koncert, ale nawet i to nie poskutkowało. Chciałbym znać trochę prawdy, dowiedzieć się jaki problem jest u niej. Chcę jej pomoc trochę, żeby było tak dawniej.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak pomóc chłopakowi, który ma regularne ataki złości?

Witam, Mam 21 lat i jestem ze swoim chłopakiem ponad 2 lata, bardzo się kochamy i jest nam ze sobą dobrze, ale wszystko psują regularne wybuchy złości mojego chłopaka. Mam już dość awantur o drobnostki, które kończą się obrażaniem, wyzywaniem,...

Witam, Mam 21 lat i jestem ze swoim chłopakiem ponad 2 lata, bardzo się kochamy i jest nam ze sobą dobrze, ale wszystko psują regularne wybuchy złości mojego chłopaka. Mam już dość awantur o drobnostki, które kończą się obrażaniem, wyzywaniem, chamskim odepchnięciem mnie, trzaśnięciem drzwiami itp. Na początku także się złościłam i krzyczałam, ale po pewnym czasie stwierdziłam, że to bezsensu i jeszcze pogarsza sytuację, więc teraz staram się przeczekać złość swojego chłopaka i okazać mu wiele czułości, ale i tak zawsze kończy się tak samo. On podczas złości nie ma hamulców - nie ważne czy ktoś słyszy, czy nie, gdzie jest...Wielokrotnie o tym z nim rozmawiałam, ale on twierdzi, że sama go prowokuje. Potem jakoś z trudem i długimi rozmowami się dogadujemy zahaczając o rozważanie, czy nasz związek ma sens, stwierdzamy, że tak i tak w kółko. Nie wiem, co mam robić, czasem się zastanawiam czy to może faktycznie nie jest wszystko przeze mnie, ale jego wybuchy gniewu nie dotyczą tylko mnie, ale np. jego mamy (ale ona to olewa i udaje, że nic się nie stało i ona zgadza się na wszystko co on mówi). Nie wiem jak mam się zachować, jak mam mu i sobie pomóc? Czy mam zakończyć ten związek czy jest szansa, że da się coś zrobić? Bardzo proszę o pomoc, zaczyna mnie to przerastać :(

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak postępować z dziewczyną, z którą się rozstałem, ale ona nie może się z tym pogodzić?

Mam 19 lat, jestem maturzystą. Rozstałem się ze swoją dziewczyną. Jakoś to przyjąłem, nie załamałem się choć nie jest łatwo. Kochałem ją i kocham dalej, ale nie mogę z nią dłużej być. Starałem się dla niej, rezygnowałem z wielu rzeczy...

Mam 19 lat, jestem maturzystą. Rozstałem się ze swoją dziewczyną. Jakoś to przyjąłem, nie załamałem się choć nie jest łatwo. Kochałem ją i kocham dalej, ale nie mogę z nią dłużej być. Starałem się dla niej, rezygnowałem z wielu rzeczy tylko po to, żeby było dobrze. Ona powiedziała kilka słów za dużo, które bardzo bolą. Nie chce więcej z nią być, nie teraz. Ona nie może pogodzić się z tym, że nie jesteśmy już razem. Bierze za dużo proszków uspokajających i dziś w szkole zemdlała. Co mam zrobić? Ma myśli samobójcze, ale na razie nie było żadnych prób (być może chce zwrócić na siebie uwagę). Nie chcę żeby robiła sobie krzywdę, tylko nie wiem co jej może przyjść do głowy. Proszę o jakąkolwiek poradę, pomoc. Pozdrawiam, M.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy on chciał tylko zameldowania?

Proszę o radę. Mąż mi zmarł, po jakimś czasie zapoznałam Wieśka, z początku był miły, nawet aż za spokojny, potem się dowiedziałam, że nie ma zameldowania i by chciał, abym go zameldowała, bo tak mnie kocha i ze mną chce...

Proszę o radę. Mąż mi zmarł, po jakimś czasie zapoznałam Wieśka, z początku był miły, nawet aż za spokojny, potem się dowiedziałam, że nie ma zameldowania i by chciał, abym go zameldowała, bo tak mnie kocha i ze mną chce być, i się zgodziłam, no i się zaczęło - teraz to ja z córką słuchamy jakie to my nie jesteśmy. Wszystko co zrobimy po nas poprawia, kłótnia o byle co, że sól stała na stole, a jej nie ma, a to, że gaz jest za duży itd. Po jakimś czasie dowiedziałam się, że jest zadłużony byłej zonie w alimentach, po cichu sobie wziął pożyczkę i spłacił sobie u mnie długi, teraz mi mówi: „po co mi zameldowanie, teraz mi jest do niczego nie potrzebne” - nie wiem co mam zrobić, wyzywa mnie od dziadostwa, brakuje mi słów, jestem nerwowa, boję się już wszystkiego, proszę o radę.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Nie kocham już męża - co mam robić?

Jestem z moim mężem 5 lat po ślubie, a razem 10 lat. Ślub wzięliśmy, ponieważ zaszłam w ciążę. Niecały rok po ślubie i gdy nasz syn miał 4 miesiące dowiedziałam się, że ma kogoś. Zdradzał mnie już przed...

Jestem z moim mężem 5 lat po ślubie, a razem 10 lat. Ślub wzięliśmy, ponieważ zaszłam w ciążę. Niecały rok po ślubie i gdy nasz syn miał 4 miesiące dowiedziałam się, że ma kogoś. Zdradzał mnie już przed ślubem i przez cały czas jak byłam w ciąży. Bardzo wtedy mnie to zabolało, a on nie chciał wtedy być ze mną, tylko z nią. Wyprowadziłam się do mamy wtedy, a po 4 miesiącach wybaczyłam i wróciłam do niego - chciałam ratować rodzinę, żeby dziecko miało obydwoje rodziców. Nie wiem czy dobrze zrobiłam, bo teraz tego żałuję. On nie raz mnie upokarza i rani słowami, wyzywa, poniewiera, mówi, że bez niego bym sobie nie poradziła, bo nie pracuję teraz. W marcu tego roku ze Śląska przeprowadziliśmy się do Wielkopolski, bo tutaj jest jego firma, a oddział na Śląsku upadł. Ja nie chciałam się wyprowadzać, to on podjął sam decyzję, bo ja nic do gadania nie miałam, jak nie pracuje. Teraz czuję się tu samotna, on przychodzi z pracy i tylko siedzi przed telewizorem. Razem chodzimy tylko do znajomych. W ogóle ze sobą nie rozmawiamy, nie spędzamy czasu we dwoje. Moje nastawienie do niego bardzo się zmieniło - kiedyś był dla mnie wszystkim, a teraz nie czuję, że go kocham. Najlepiej czuję się jak wyjeżdża gdzieś, czuję się wtedy swobodnie, bo robię to, co chcę, tak ciągle się jemu coś nie podoba. Przychodzi tylko się przytulic i jest miły jak ma ochotę na seks, a ja nie mam wcale, bo się nim brzydzę. Jest to mój pierwszy facet i nigdy z innym nie spałam. Nie wyobrażam już sobie, że miałabym być z nim do końca życia. Chciałabym mieć drugie dziecko, ale nie z nim, bo boję się zostać sama z dwójką dzieci, nie ufam mu, ale jednocześnie nie obchodzi mnie teraz co robi. Czuję się strasznie, bo nie wiem co robić, rozmawiać już z nim nie mam ochoty, bo już na pewno szczęśliwa z nim nie będę. Odejść też się boję, bo nie wiem czy sobie poradzę sama z dzieckiem (musiałabym zamieszkać u mamy i zostanę praktycznie bez niczego). Nie o to mi jednak najbardziej chodzi tylko o dziecko, które wiem, że będzie bardzo cierpiało. Jest za ojcem nawet bardziej niż za mną i będę cierpieć razem z nim, gdy będzie płakał. Mąż w ogóle nie rozumie, że nie chcę mieszkać w Wielkopolsce, każe mi wypierd*ć do roboty, bo wtedy nie będę myślała o pierdołach. On ma firmę i na finanse nie możemy narzekać, ja przez to, że on coś ma, a ja nic czuję się podle, bo on to ciągle mi wypomina i wszystko wylicza. Mam tego dość!

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy zachowanie mojego chłopaka jest wynikiem choroby?

Julka, 22 lata, partner lat 24, jesteśmy razem od ponad 2 lat. Już po niespełna tygodniu zostaliśmy parą. Początkowo nie był to związek oparty wyłącznie na uczuciach, dziś myślimy o ślubie i nie potrafimy żyć bez siebie. Zatrzymuje nas problem...

Julka, 22 lata, partner lat 24, jesteśmy razem od ponad 2 lat. Już po niespełna tygodniu zostaliśmy parą. Początkowo nie był to związek oparty wyłącznie na uczuciach, dziś myślimy o ślubie i nie potrafimy żyć bez siebie. Zatrzymuje nas problem olbrzymiej zazdrości. Mój partner jest młody, mądry i niezwykle przedsiębiorczy, mężczyzną, który na co dzień jest "jak do rany przyłóż", ale czasem zmienia się w inną osobę. Miewa napady, podczas których jest wulgarny, wściekły i bezwstydny, nie krępuje się nikogo oraz niczego. W chwilach tych nie może nad sobą zapanować, a ja się go boję, ostatnio pozwolił sobie na potrząsanie mną oraz szarpnięcia. Oskarża mnie o nieuczciwe uczucia skierowane do jego osoby, o poszukiwanie innego partnera, szuka jakiegoś elementu nieuczciwości z mojej strony (którego nie ma). W sytuacjach kryzysowych grozi, że odbierze sobie życie. Alkohol spożywa okazjonalnie, najczęściej jednak po nim dochodzi do problemów. Jest wybuchowy i nie przewidywalny, nigdy nie wiadomo kiedy coś się stanie. Sytuacje takie mają miejsce kilka razy w roku, boję się jednak, że mogą w przyszłości być częstsze. Przerażają mnie te samobójcze deklaracje, a on podejrzewa, że to jedno z możliwych rozwiązań gdyby nasz związek się rozpadł (oczywiście w skutek zazdrości i agresji). Bardzo dużo rozmawiamy o tym naszym "problemie". Doskonale zdaje on sobie sprawę z tego, jak jest to złe oraz ma świadomość, że działa to destruktywnie na nas i to może zniszczyć nas i naszą miłość. Jak powinnam pomóc jemu oraz sobie, jak się powinnam zachowywać? Czy to jest zazdrość, czy to początki jakiegoś schorzenia? Nie radzimy sobie z tym i jesteśmy coraz bardziej znerwicowani.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak postępować z człowiekiem, który wzbudza agresję?

Witam, jestem od 9 lat mężatką i mam ogromny problem, ponieważ mój mąż co jakiś czas prowokuje mnie do awantur, których ja już nie wytrzymuję. Wygląda to tak, że zaczyna ze mną rozmowę na rożne tematy, a później z rozmowy...

Witam, jestem od 9 lat mężatką i mam ogromny problem, ponieważ mój mąż co jakiś czas prowokuje mnie do awantur, których ja już nie wytrzymuję. Wygląda to tak, że zaczyna ze mną rozmowę na rożne tematy, a później z rozmowy wychwytuje mój słabszy punkt i mnie atakuje np. porównując mnie do osób złych twierdząc, że jestem taka sama. Mnie to bardzo boli, bo zwierzam mu się ze swoich przeżyć życiowych czy opowiadam historię mojej rodziny i nie wychodzi mi to na dobre - co mam zrobić, przestać być szczera z nim? Zauważyłam również, że ludzie się od niego odsuwają, ponieważ on z nimi postępuje tak samo: najpierw jest miły, wyciska z nich jak najwięcej informacji, a później wsadza szpilę w tyłek. Jak postępować z takim człowiekiem? On chyba ma poważny problem ze sobą, ale jaka może być tego przyczyna? Jego rodzina jest taka sama w zachowaniu - czy to może być to takie zakorzenienie rodzinne?

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Dlaczego mój partner często miewa gorsze dni, zły humor, a swoje problemy przenosi na nasz związek?

Witam, mam 20 lat. Mój problem polega na tym, że mój partner bardzo często miewa zły humor. Na początku naszego związku ostrzegał mnie, że może czasami mieć złe dni i że obawia się że ja mogę tego nie wytrzymać. Najgorsze...

Witam, mam 20 lat. Mój problem polega na tym, że mój partner bardzo często miewa zły humor. Na początku naszego związku ostrzegał mnie, że może czasami mieć złe dni i że obawia się że ja mogę tego nie wytrzymać. Najgorsze jest to, że ja bardzo się staram żeby było jak najlepiej i nie ja jestem powodem tych jego "ciężkich dni". Bo to jest tak, że wieczorem wszystko jest ok, a nie raz już na drugi dzień coś jest nie tak, nie odzywa się do mnie, milczy, mówi, że jest zmęczony, że nie ma na nic ochoty i nie wiadomo skąd to się wzięło... Obiecałam mu, że będę cierpliwa i wytrzymam, ale jestem osobą bardzo wrażliwą i cierpię przez te jego złe dni, bo ja nie jestem niczemu winna, a zawsze mi się obrywa. Twierdzi, że to ja szukam sobie problemów, a ja naprawdę widzę, że coś jest nie tak. Przenosi wszystkie swoje niepowodzenia na nasz związek. Chciałabym mu pomóc, prosiłam go żeby do mnie dzwonił jak będzie miał jakiś problem, żeby się wyżalił a on nic, woli milczeć... Proszę mi coś poradzić...

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Gdzie szukać pomocy, bo nie wiem jak sobie poradzić z rozstaniem?

Witam, Mam 23 lata, jestem mężczyzną i o ile mi wiadomo fizycznie nic mi nie dolega. Obawiam się jednak, że ze stanem psychiki jest już gorzej. Uważam się za osobę inteligentną i wrażliwą. W ostatnich dniach zostawiła mnie moja dziewczyna,...

Witam, Mam 23 lata, jestem mężczyzną i o ile mi wiadomo fizycznie nic mi nie dolega. Obawiam się jednak, że ze stanem psychiki jest już gorzej. Uważam się za osobę inteligentną i wrażliwą. W ostatnich dniach zostawiła mnie moja dziewczyna, którą bezgranicznie kochałem i nadal kocham. Nie wyobrażam sobie życia bez niej i nie mogę pogodzić się z faktem, że mnie opuściła. Problem pojawia się w tym, że nadal razem mieszkamy. Nie jest to jednak pierwszy raz kiedy mnie porzuciła. To samo miało miejsce dokładnie rok temu i wszystko co działo się ze mną wtedy, powtarza się teraz jednak ze zwiększoną intensywnością. Właśnie to mnie przeraża. W obu przypadkach przytłoczony zostałem ogromnym cierpieniem. Nie potrafię kontrolować swoich uczuć i reakcji na nie. Za pierwszym razem zdarzały się przypadki autoagresji i samookaleczenia. Ból fizyczny sprawiał, że na jakiś czas zapominałem jak bardzo nieszczęśliwy jestem. Był też alkohol w naprawdę dużych ilościach, codziennie. Z alkoholu wyciągnęli mnie koledzy, którzy zauważyli że coś jest nie tak. Jeden z nich był przy mnie kiedy tego potrzebowałem i ostatecznie wszystko jakoś się ułożyło. Pominąłem fakt iż w tamtym okresie często myślałem nad tym jak świat wyglądałby beze mnie, jak mogłoby to rozwiązać moje problemy i zakończyć cierpienie. Po około 2 miesiącach takiego stanu beznadziejności wszystko jak za dotknięciem magicznej różdżki naprawiło się. Wróciliśmy do siebie. Obecna sytuacja jest gorsza. Nie mam swoich znajomych, gdyż zmieniłem miejsce zamieszkania, nie mam z kim porozmawiać, a każda próby rozmowy z byłą kończy się tym, że mam wrażenie, że mnie okłamuje, na co najczęściej zaczynam reagować podnosząc głos, lub mówiąc coś czego później żałuję. Znowu wróciłem do picia, nie jest to w takim stopniu jak kiedyś, jednak teraz częściej zaczynam zachowywać się agresywnie, także w stosunku do siebie. Znowu się okaleczyłem. Po prostu kilkukrotnie zacisnąłem dłoń na ostrzu noża, po czym go wyciągnąłem. Cały czas odczuwam sprzeczne uczucia: kocham ją i wiem o tym, jednak rodzi się we mnie nienawiść i obrzydzenie. Chyba i do siebie i do niej. Nie mogę spać, nie pomagają tabletki uspokajające, od dwóch dni praktycznie nic nie zjadłem, nie mam apetytu. Najgorsze, że wróciły myśli, które mnie przerażają. To, że jedynym wyjściem jest zakończenie tego i tak już bezsensownego życia. Tym razem nie wyobrażam sobie co by było gdybym zniknął. Wyobrażam sobie jak mógłbym to zrobić, co sprawiłoby najmniej bólu, co byłoby najszybsze. Przy życiu trzymają mnie jeszcze rodzice i rodzeństwo. Wiem jaką krzywdę wyrządziłbym mojemu tacie, tym bardziej że stracił już jednego syna. Teraz ja jestem jego nadzieją na przyszłość i gdyby się dowiedział, że mnie nie ma, pękłoby mu serce. Boję się jednak, że rodzina może przestać być wystarczającym powodem by żyć. Tym bardziej że siostra mojej mamy nieoczekiwanie popełniła samobójstwo zostawiając załamanego męża i dwójkę dzieci, które bardzo kochała. Co jeśli i mnie zabraknie woli życia, gdzie powinienem szukać pomocy? Z kim porozmawiać? Przerasta mnie ta cała sytuacja, nie wiem co robić i jak sobie z tym radzić, coraz bardziej się boję, że w końcu zrobię coś głupiego i nieodpowiedzialnego.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak rozstać się z dziewczyną, która ma depresję?

Jestem z dziewczyną od ponad dwóch lat. Bywało różnie, raz lepiej raz gorzej. Od jakiegoś czasu układa nam się i o wiele mniej się kłócimy. Problem polega na tym, że ona jest z rozbitego domu, ojciec ją zostawił gdy była...

Jestem z dziewczyną od ponad dwóch lat. Bywało różnie, raz lepiej raz gorzej. Od jakiegoś czasu układa nam się i o wiele mniej się kłócimy. Problem polega na tym, że ona jest z rozbitego domu, ojciec ją zostawił gdy była mała, a matka, jakby to ująć, jest walnięta i gnębi ją psychicznie. Wcześniej wielokrotnie chciałem się z nią rozstać, bo była chorobliwie zazdrosna. Sprawdzała mnie, robiła mi awantury, bo jej nie powiedziałem, że wychodzę na chwilę do kolegi itp. Gdy chciałem się rozstać ona wpadała w histerię i mówiła, że nie mogę tego zrobić, bo jestem dla niej wszystkim i nie poradzi sobie beze mnie w domu z psychiczną matką, która ją gnębi i z którą musi mieszkać. Zawsze ulegałem. Żeby tego było mało, ostatnio zachorowała na depresję, zaczęła chodzić do psychologa. We mnie już dawno coś wygasło i nie chcę już z nią być, a tylko ją okłamuję… Jak mam się z nią rozstać pomimo jej sytuacji w domu, tego że ma depresję i za bardzo mnie kocha? Mam przeczekać jej depresję? Dodam, że pomimo tego, że we mnie uczucia do niej już wygasły, to nadal chciałbym aby ona mogła być szczęśliwa.

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Mój chłopak grozi samobójstwem - co mam zrobić?

Jesteśmy ze sobą 2 lata. On jest bardzo słaby psychicznie, kiedy coś się dzieje od razu zaczyna płakać, nie radzi sobie ze swoimi emocjami. Nie potrafię mu pomoc. Kiedy wychodzi zaczyna mi grozić, że popełni samobójstwo, że ja...

Jesteśmy ze sobą 2 lata. On jest bardzo słaby psychicznie, kiedy coś się dzieje od razu zaczyna płakać, nie radzi sobie ze swoimi emocjami. Nie potrafię mu pomoc. Kiedy wychodzi zaczyna mi grozić, że popełni samobójstwo, że ja go nie kocham, że mi nie zależy. Co mam robić? Czy jedynym sposobem jest namówienie go na terapię?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak sobie poradzić z tym, że mąż zostawił mnie dla innej?

Witam, Mam 28 lat i przez ostatnie 9 lat żyłam w związku z mężczyzną, którego zresztą nadal kocham. Mamy 2 dzieci i na dodatek obecnie jestem w ciąży, rodzę za 9 tygodni, czyli będzie 3 dziecko. Od roku jesteśmy...

Witam, Mam 28 lat i przez ostatnie 9 lat żyłam w związku z mężczyzną, którego zresztą nadal kocham. Mamy 2 dzieci i na dodatek obecnie jestem w ciąży, rodzę za 9 tygodni, czyli będzie 3 dziecko. Od roku jesteśmy małżeństwem, ale raczej to niewiele zmienia. Miesiąc temu mój mąż poinformował mnie, że nie możemy być dłużej razem, że nie da się niczego naprawić, bo nie ma czego według niego. Że nie da mi już żadnej szansy, bo chce być w końcu szczęśliwy w życiu i raz pomyśleć o sobie, a nie o innych. Uważa on, że lepiej, aby dzieci widziały go szczęśliwego niż nieszczęśliwego w naszym związku. Powiedział, że mnie już nie kocha, że wszystko się wypaliło z jego strony, fizycznie mu nadal się podobam, ale nie o to chodzi według niego. Powiedział mi również, że poznał dziewczynę, która go rozumie, jest jego drugą polową, że ja nigdy tak go nie rozumiałam. Że żałuje, że nie poznał jej 5 lub 10 lat temu, to inaczej by wszystko potoczyło się. Zgłupiał zupełnie na jej punkcie i twierdzi, że jak ona z nim nie będzie to już z żadną kobietą w życiu nie będzie, a do mnie nigdy nie wróci, zarzeka się na wszystko. Warto wspomnieć, że jest ona o 7 lat młodsza ode mnie. Poznał ją kilka dni przed tym, jak mi powiedział o rozstaniu. Spotkali się dopiero 4 lub 5 razy. Śmiem twierdzić, że nawet jej jeszcze dobrze nie poznał, a już tak zgłupiał. Ona wie, że jest żonaty i ma dzieci. Nie przeszkadza jej to. Nie potrafię sobie z całą tą sytuacją poradzić, jestem załamana i zdesperowana. Mieszkamy jeszcze razem i do wakacji musi tak zostać, tak ustaliliśmy, bo mamy za dużo wspólnych rzeczy do podziału. On twierdzi, że chce zostać moim przyjacielem, że zawsze będzie nam pomagał i odwiedzał dzieci, bo są dla niego najważniejsze, ale na tym się kończy. Ciągle trzymam się nadziei, że może do wakacji coś się zmieni, że opamięta się, ale z każdym dniem on coraz bardziej daje mi do wiadomości, że tak nie będzie. Ciągle mówi, że nigdy do mnie nie wróci, nawet jak przestaną się spotykać, a poza tym co codziennie słyszę jak rozmawia z nią przez tel. i jak pisze do niej sms-y. Nie potrafię sobie z tym wszystkim poradzić, twierdzi, że to ja wszystko popsułam, że go nigdy nie słuchałam ani nie wspierałam, że nigdy nie byłam po jego stronie. Pewnie część rzeczy to prawda, nieraz się kłóciliśmy, często z mojej winy i ja zaczynałam, ale on nie ułatwia mi tego. Proszę poradźcie mi coś, bo w końcu zwariuję - nie wiem zupełnie co dalej mam zrobić ze swoim życiem. Jestem już na skraju załamania, a jedyne co on mi mówi to to, że muszę być silna. Brakuje mi go. Nigdy nie chciałam takiego życia, mój ojciec odszedł od matki jak byłam malutka - zawsze chciałam lepiej dla swoich dzieci.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy moja zazdrość wykończy mnie i nasze małżeństwo?

Witam, mam 23 lata. Jestem przeciętną blondynka o ciepłych rysach. Ogólnie nie brzydką. Moim problemem jest moja chora zazdrość o mojego męża. Jestem z nim 4 lata po ślubie, mamy 2 córeczki. Ostatnio moja choroba dosięgła chyba już szczytu, bo...

Witam, mam 23 lata. Jestem przeciętną blondynka o ciepłych rysach. Ogólnie nie brzydką. Moim problemem jest moja chora zazdrość o mojego męża. Jestem z nim 4 lata po ślubie, mamy 2 córeczki. Ostatnio moja choroba dosięgła chyba już szczytu, bo zaczęłam robić problemy o wszystko. Krzyczę na dzieciaki gdy te nawet nic nie robią, nie wywiązuje się z moich obowiązków. Z mężem ciągle się kłócimy, gdyż ja stwarzam mu wymyślone przeze mnie problemy i sytuację. Jestem zazdrosna o chyba każdą kobietę na tej ziemi. Co najgorsze wiem jak się leczyć i że to nie jest tylko moja wina i sama nie doprowadziłam się do takiego stanu. Moi rodzice zmarli jak miałam 11 lat w wypadku samochodowym, zaopiekowała się mną i moją siostrą ciocia, która wtedy jeszcze tez była dzieckiem bo miała 20 lat. Długo się nad nami znęcała psychicznie i fizycznie. Potem poznałam mojego męża. Można by powiedzieć wymarzona rodzina i nie mam nad czym narzekać, jednak mój mąż od ślubu, to jest od 2007 roku, nie powiedział mi, że mnie kocha, w ogóle rzadko okazuje mi uczucia - wiem, że ma z tym problem, bo matka w dzieciństwie mu ich nie okazywała i są mu obce, długo się starałam żeby to ich nauczyć. Gdy mi się udało sprawa obróciła się w moją stronę. Teraz to ja stałam się nieuczuciowa, ciągle tylko myślę, że jestem beznadziejna i głupia, jeszcze jak widzę koleżanki mojego męża ze studiów to mnie coś trafia, sama jeszcze nie studiuję, wychowuję nasze córki. Mąż często stawiał mnie w przykrych sytuacjach, np. był w kolegą na piwie, tam spotkał swoja była i pisał do niej smsy typu: „słoneczko, dlaczego tak szybko wyszłaś”, a do mnie mówi zwykle po imieniu. Jeszcze inne sytuacje, gdy np. ustalamy miedzy sobą coś, bo akurat jest tak, że jego inna była chodzi to tej samej knajpy co my i zawsze jak go widziała to podchodziła i dawała mu całusa na przywitanie, czego ja sobie absolutnie nie życzę, no i ustaliliśmy, że on nie będzie już jej dawał buzi, ale ostatnio jak znów ją zobaczyliśmy sytuacja się powtórzyła. Na pytanie dlaczego nie zareagował, odpowiedział, że nie zdążył. Sama teraz już nie wiem czy go kocham, czy raczej nienawidzę. Jedni mi mówią, że ma się cieszyć z tego co mam, ja zaś dalej tak nie potrafię. Zawsze była silna psychicznie i nie obchodziło mnie co mówią i myślą o mnie inni, będą z moim mężem, który zawsze uważa się za lepszego ode mnie nabawiłam się wielu kompleksów i do tego pewnie też i depresji i niskiej samooceny. Przy tym jestem jeszcze strasznie nerwowa :(. Nie wiem co mam robić... Mąż nie potrafi ze mną rozmawiać, wiele razy próbowałam, ale po kolejnych się zniechęciłam. Ostatnio myśleliśmy już nawet nad rozwodem, którym mój mąż nawet się nie przejął. Wiem, że mnie nie zdradza... Pozdrawiam, Nika

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Alkoholizm, czy choroba psychiczna?

Witam! Mam 26 lat, mój chłopak ma 33 lata i znamy się już półtora roku. Mam z nim bardzo poważny problem, na początku tego nie dostrzegałam (a może dostrzegałam, tylko próbowałam to sobie inaczej tłumaczyć?), ale jest coraz gorzej, to...

Witam! Mam 26 lat, mój chłopak ma 33 lata i znamy się już półtora roku. Mam z nim bardzo poważny problem, na początku tego nie dostrzegałam (a może dostrzegałam, tylko próbowałam to sobie inaczej tłumaczyć?), ale jest coraz gorzej, to się nasila. Zaczął bardzo dużo pić, nie pije codziennie, ale jak już zacznie tak trwa to parę dni, przestaje już jak kończy mu się zwolnienie chorobowe i musi wracać do pracy (bierze je oczywiście jak zaczyna pić), w pracy musi być zupełnie trzeźwy, gdyż jest kierowcą. Martwi mnie również to, że jego do picia nikt nie namawia, raczej pije sam w domu. Jak jest pod wpływem alkoholu jest agresywny w stosunku do mnie, okropnie krzyczy, wyzywa od najgorszych, oskarża o rzeczy, które nigdy nie miały miejsca np. zdrada, kochanek.

Widzi różne rzeczy, które wydaje mi się, że normalny człowiek by nie zauważył, bądź nie przywiązał do tego żadnej wagi (np. zobaczy u mnie inaczej zasłonięte żaluzje niż zawsze - twierdzi, że jest to jakiś znak dla mojego kochanka, chusteczki higieniczne na ławie - coś z kimś robiłam i były mi potrzebne, ściereczki papierowe w moim aucie - z jego punktu widzenia uprawiam z kimś seks w samochodzie, inaczej się uczeszę do pracy - dla kogoś innego niż on, kupię nową bluzkę - dla kogoś innego, niedawno kupiłam sobie laptopa - kupiłam go po to żeby z kimś romansować na czacie, nk). Sprawdza mi telefony, przegrzebuje wszystko, przepisuje sobie nr telefonów, w nocy z mojego telefonu wysyła do moich znajomych puste esy, uważa, że jak ta osoba ma ze mną romans to odpisze o każdej porze dnia i nocy. Nie daje mi w nocy spać, budzi mnie i pyta się kto to jest.

Dodam również, że to on wobec mnie dopuścił się już zdrady, oszukiwał mnie przez dłuższy czas, ale według niego to już przeszłość i nie warto do tego wracać, a mnie podejrzewa przez cały czas, choć nigdy nie dałam mu do tego powodów. Tych sytuacji było tak wiele, że już nawet wszystkiego nie pamiętam. Robi to też po trzeźwemu tylko trochę się kontroluje, nie jest taki agresywny, ma jakieś zahamowania. Ja już nie mogę z nikim porozmawiać, z kolegami z pracy, nie mogę wyjść na większe zakupy, bo już są jakieś podejrzenia. Zostawiałam już go parę razy, nie chciałam go znać, za każdym razem przychodził przepraszał, płakał, błagał, zarzekał się, że już nigdy więcej, za niedługo było znów to samo. Bardzo się boję, również o siebie, nie chce go wpuszczać do domu jak jest pijany, ale zaczyna dobijać mi się do drzwi i jest mi wstyd przed sąsiadami, wpuszczam go, a on już nie chce wyjść.

Nie mam już siły z tym wszystkim walczyć, bardzo go kocham, ale to już gaśnie, bo jak można kochać takiego człowieka? Poświęciłam dla niego całe moje wcześniejsze życie, zostawiłam chłopaka, z którym byłam dobrych parę lat, mieliśmy w tym roku brać ślub. Wieczorem siedzę w domu prawie po ciemku, że jak w razie przyjdzie to udaję, że mnie nie ma, choć auto stoi pod domem. Zniszczył mi życie, jest mi okropnie wstyd, że na to wszystko pozwoliłam, że mu tyle wybaczyłam, że w ogóle wplątałam się w coś takiego. Prosił mnie nie raz jak trzeźwiał o pomoc, że sobie nie radzi itd., ale ja nie potrafię mu pomóc, starałam się, ale nie potrafię, wydaje mi się, że on powinien się leczyć. On usprawiedliwia się tym, że jest mu ciężko w życiu, że jest sam, że ktoś tam się od niego odwrócił, ale to są tylko usprawiedliwienia, uważam, że śmieszne.

Muszę jeszcze napisać, że nigdy mnie nie uderzył, owszem były szarpania, ale wydaje mi się, że jest do tego zdolny i pewnie w przyszłości nie stroniłby od tego. Raz, drugi można wybaczyć, zapomnieć, ale ileż można nawet jeśli się kogoś kocha? Nie mogę myśleć o przyszłości z takim kimś, wydaje mi się, że on się nie zmieni. Ja też już nie grzeszę młodością, chcę mieć niedługo rodzinę, dzieci, nie mogę sypiać z bombą zegarową, dzieci, które chcę mieć nie mogę narażać na takie życie. Bardzo proszę o pomoc! Co mam robić, czy on jest chory, czy może ja przesadzam? Proszę o radę!

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Dziwna reakcja na chłopaka - czy jestem chora?

Mam 18 lat, jestem kobietą. Mam chłopaka, jestem z nim od ponad roku. Na początku było super, później zaczęło się sypać. Nie wiem, czy ja jestem chora, czy co, ale jak on się do mnie nie odzywa to ja od...

Mam 18 lat, jestem kobietą. Mam chłopaka, jestem z nim od ponad roku. Na początku było super, później zaczęło się sypać. Nie wiem, czy ja jestem chora, czy co, ale jak on się do mnie nie odzywa to ja od razu płaczę i zaczynam myśleć o samobójstwie, raz już nawet zaczęłam się ciąć. On o tym wie, że ja wariuję jak on się do mnie nie odzywa lub jak idzie pić z kolegami, wtedy ja po prostu wariuje. I nie wiem, czy on mi robi tym na złość, czy co żebym ja zwariowała. Już nie wytrzymuję psychicznie. Od jakiegoś czasu zaczął mnie wyzywać od k... szmat itp., zaczął sobie wymyślać nie stworzone historie, że ja się niby z kimś spotykam, że się puszczam, a to w ogóle nie prawda. On mi nawet się z koleżanką nie pozwoli spotkać, bo jest od razu tekst, że ja niby z nią i z jakimiś chłopakami siedziałam. On mi po prostu wmawia, że ja z kimś piszę lub dzwonię to jakiś chłopaków, nawet potrafi imiona tych chłopaków zmyślać - ja już nie wiem o co mu chodzi. Pytam go czy już mnie nie chce, bo jak nie to niech mi to powie, a on że głupoty gadam, że mnie kocha to ja mu wtedy mówię, że jak może mnie kochać, jak takie coś odwala, a on wtedy milczy - to jest koszmar, nie wytrzymuję już, ale co ja mam zrobić, jak ja go tak kocham, że nie potrafię bez niego godziny wytrzymać? Czy jestem chora? Powiedźcie mi:( Pomocy!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Bez niego nie mam po co żyć, chcę się zabić. Co mam robić?

Witam, Mam niepełne 18 lat i chcę popełnić samobójstwo. Moim problemem jest rozstanie z ukochaną osobą. Poznaliśmy się w szkole i rok byliśmy szczęśliwą parą. Mój chłopak był najcudowniejszą osobą na świecie, cały czas myśli związane z nim nie dają...

Witam, Mam niepełne 18 lat i chcę popełnić samobójstwo. Moim problemem jest rozstanie z ukochaną osobą. Poznaliśmy się w szkole i rok byliśmy szczęśliwą parą. Mój chłopak był najcudowniejszą osobą na świecie, cały czas myśli związane z nim nie dają mi spokoju i wspomnienia powodują u mnie ogromny ból i chęć popełnienia samobójstwa. Myślę o pięknej przeszłości, której już nie ma. Bardzo się do niego przywiązałam. Myślę o wspólnych chwilach, o miejscach w jakie jeździliśmy, o tym jak mnie zmienił. Myślę o jego zaletach, myślę o tym jaki kiedyś był kochany, a jak teraz życzy mi najgorzej tylko dlatego, że nie jestem w stanie go zostawić i dać mu spokój. Od naszego rozstania minęło już 14 miesięcy. Jeszcze przez długi czas po rozstaniu spotykaliśmy się, mówiliśmy sobie, że tęsknimy, czasem dochodziło do przytuleń, pocałunków. Mówił, że mnie nadal kocha, ale nie wróci. Teraz ma inną dziewczynę od niedawna i muszę dać mu spokój na zawsze. Bardzo boję się wyjść z domu aby ich nie spotkać. Samobójstwo próbowałam popełnić już dwa razy z czego raz byłam już w krytycznym stanie. Mam nerwicę i ostatnio wszystko mnie boli, serce, brzuch, trzęsą mi się ręce przed każdym telefonem do niego, bądź kiedy czekam od niego na odpowiedź. Nie rozumiem dlaczego odszedł, dlaczego przestał mnie kochać gdy na początku naszej znajomości potrafił za mną płakać, dużo się kłóciliśmy, ale wszystko robiłam z miłości. Jemu zdarzały się incydenty flirtu z innymi dziewczynami, czego ja także nie tolerowałam. On jest moją jedyną radością. Kiedy z nim mam stały kontakt czuję się dobrze, znajomi widzą, że jestem rozpromieniona. Czuję się w 100% lepiej. Ale jednak on nie chce tego. Ma już swoje życie, a ja zostałam w przeszłości. Próbowałam czymś się zająć, ale mój ból i strach mnie przerasta. Pogorszyły mi się stopnie w szkole. Bardzo chciałabym go odzyskać, by było dobrze, abym mogła być zdrowa i żyć jak każda inna nastolatka, ale niestety nie mogę. Po prostu bardzo kocham mojego byłego partnera i nie mogę pogodzić się z porażką. Nie mogę poradzić sobie z tęsknotą i wspomnieniami... Chciałabym po prostu umrzeć mimo tego, że wiem że mam kochającą mamę i przyjaciółki. Bez niego moje życie nie ma najmniejszego sensu i nie chcę go ciągnąć. A tym bardziej, gdy pomyślę o tym, że pewnie niedługo zobaczę go z inną partnerką chcę popełnić samobójstwo. Byłam u psychologa, ale niestety nie przyniosło to żadnych pozytywnych zmian. Mój brat popełnił samobójstwo 8 lat temu, tylko z powodów rodzinnych.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Patronaty