Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 8 3

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Depresja: Pytania do specjalistów

Złe samopoczucie, przygnębienie i problemy z pamięcią

Witam, mam 51 lat. Dwa lata temu usunięto mi macicę i przydatki. Od tego czasu stosuję HTZ - OESCLIM 37,5 - to mocniejsza dawka od poprzedniej, ale odczuwam mocny ból stawów kolanowych i pieczenie. Nasila się rumień na twarzy -...

Witam, mam 51 lat. Dwa lata temu usunięto mi macicę i przydatki. Od tego czasu stosuję HTZ - OESCLIM 37,5 - to mocniejsza dawka od poprzedniej, ale odczuwam mocny ból stawów kolanowych i pieczenie. Nasila się rumień na twarzy - plamki wybroczynki, pocę się mocniej. Najbardziej co mnie martwi, to złe samopoczucie - najgorzej jest rano, wstaję w ogólnym przygnębieniu, totalny bezsens, wszystko na nie, zmuszam się do wyjścia do pracy, walczę ze sobą. Po kilku godzinach po tzw. rozruszaniu się stopniowo nabieram chęci do życia i działania. Późnym popołudniem jest już fajnie, mam chęć do działania, ale ta połowa dnia mnie dobija.

Brałam cztery lata temu leki na depresję, przeżywałam ciężkie chwile w życiu, one mi pomogły, bo mnie wtedy wyciszyły, ale teraz to coś innego. Ja nie mam siły na działanie, potrzebny mi jest kop. Mam ustabilizowane życie, kochającego męża i dzieci, ale brak mi radości. Wieczorem myślę, co będzie rano, to jest okropne, jestem zmęczona tym stanem. Na domiar złego w zaskakującym tempie tracę pamięć. Wiem, w moim wieku wszyscy stosują karteczki ku pamięci, ale zapominam podstawowe słowa. Cztery lata temu robiłam EEG - wynik był dobry. Ogólnie prowadzę życie higieniczne, zdrowo się odżywiam, robię badania profilaktyczne, wyniki są dobre. Może za dużo wątków, ale to tak po krótce. Błagam o wskazówki. Pozdrawiam!

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Anna Syrkiewicz
Lek. Anna Syrkiewicz
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Dotyczy: Neurologia Depresja

Brak chęci do życia i trudna relacja z byłym chłopakiem

Witam! Odchudzałam się, miałam niedowagę, zagrożenie życia i trafiłam na oddział psychiatryczny. Tam trochę przytyłam, a kiedy wróciłam do domu zaczęły się kompulsy. Utyłam jeszcze bardziej, waga jest w normie, ale ja się czuję ze sobą okropnie i na pewno...

Witam! Odchudzałam się, miałam niedowagę, zagrożenie życia i trafiłam na oddział psychiatryczny. Tam trochę przytyłam, a kiedy wróciłam do domu zaczęły się kompulsy. Utyłam jeszcze bardziej, waga jest w normie, ale ja się czuję ze sobą okropnie i na pewno będę podejmowała próby odchudzania, chociaż diety są dla mnie katorgą (od małego uwielbiam słodycze). Oprócz tego dopadają mnie sporadycznie myśli samobójcze, straciłam jakiekolwiek chęci do nauki. Wstanie z łóżka, aby pójść do szkoły jest dla mnie wielkim wysiłkiem.

Monotonia życia mnie dobija. Niby mam tam jakieś życie towarzyskie, ale nie daję mi zbyt wiele radości. Chociaż jest jeden wyjątek. Kiedy widuję się z moim byłym chłopakiem, jestem w nim zakochana (wie o tym) i męczą mnie wyrzuty sumienia, że kiedyś z nim zerwałam (bałam się przywiązania do niego i tego, że kiedyś to on mnie zostawi - również o tym wie). Oczywiście potem był na mnie wściekły, obgadywał mnie itd., ale w końcu się do mnie odezwał. Nasze obecne relację są bardzo dziwne. Ma dziewczynę, którą zdradza ze mną. Rzadko się widujemy, ale chwile, które z nim spędzam uważam za najpiękniejsze w moim życiu. Potem jest cisza po spotkaniu, którą oczywiście odchorowuję płaczem, niechęciami do życia itd. Kiedy widzę go ze swoją dziewczyną lub ich zdjęcia - zazdrość i ta chęć bycia z nim się powiększa, a jednocześnie czuję do niego nienawiść.

Jestem gotowa zmienić dla niego całe swoje życie. Podsumowując, jestem osobą szczęśliwą tylko wtedy, gdy dużo jem lub piję alkohol i palę papierosy lub (wtedy najbardziej) widuję się z moim byłym chłopakiem. Tkwię w tym wszystkim ok. 4 lata i nie widzę swojej przyszłości. Chodzę do psychiatry, na psychoterapię i biorę Sertagen - nie pomaga mi nic. Boję się, że jedynym lekiem na to wszystko może być właśnie wznowiony poważny związek z tym chłopakiem, a nie wiem jakie są tego szanse (do nikogo innego nie umiem nic poczuć). Widzę, że to wszystko jest chore, a nikt mi nie umie pomóc i ja sama sobie nie umiem. Proszę o jakąś radę. Jestem załamana.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Dotyczy: Neurologia Depresja

Niska samoocena, depresja i ciągłe uczucie zmęczenia

Mam depresję, biorę leki, jestem ciągle śpiąca, zmęczona. Mam niską samoocenę, jestem czasami zrezygnowana z życia, gdy się zdenerwuję, wtedy krzyczę i brak mi tchu, a przy tym mam bóle brzucha. Co mam robić? Byłam u kilku psychologów, ale bez żadnych zmian. Stoję w tym samym punkcie. Proszę o pomoc.
odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Magdalena Szymańska
Lek. Magdalena Szymańska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Dotyczy: Neurologia Depresja

Depresja po zdiagnozowaniu cukrzycy

Postaram się wszystko opisać w skrócie i na temat. Mam 20 lat, kilka miesięcy temu zaczęłam chorować na cukrzycę. Musiałam przez to porzucić szkołę, do której daleko dojeżdżałam. (Nie chcę się tutaj specjalnie tłumaczyć, dlaczego, po prostu tak musiałam i...

Postaram się wszystko opisać w skrócie i na temat. Mam 20 lat, kilka miesięcy temu zaczęłam chorować na cukrzycę. Musiałam przez to porzucić szkołę, do której daleko dojeżdżałam. (Nie chcę się tutaj specjalnie tłumaczyć, dlaczego, po prostu tak musiałam i już, wiem, że dobrze zrobiłam.) Nie mogę się pogodzić ze świadomością tej choroby. Moje życie stało się monotonne i polegające w sumie na wyłącznej samokontroli. Do tego jeszcze dochodzą ciągłe napady płaczu, smutku, lęku i obawy o przyszłość. Utraciłam swoje zainteresowania i pasje, których miałam naprawdę wiele, nic mnie już nie cieszy. Nie mam ochoty nawet wstać rano i się umyć, zawsze zwlekam z tym ile się da i praktycznie chodzę do południa w piżamie.

Rodzina twierdzi, że stałam się bardziej obojętna, opryskliwa, skrajna. Aktualnie jestem na bezrobociu, całymi dniami siedzę w domu, moje przyjaźnie skończyły się już w sumie dawno, ale w szkole zawsze był gwar i ruch co jednak dobrze na mnie wpływało. Mam cudownego mężczyznę, planujemy razem przyszłość. Strach ogarnął mnie kiedy wyjechaliśmy w góry świętować naszą rocznicę. Było cudownie, ale ja nie umiałam się tym cieszyć, chciałam jak najszybciej wrócić do domu, do mojej samotni, niewygodnie było mi poza domem z moją cukrzycą, zmuszałam się do spacerów itp. Poza tym przeraziło mnie także to, że w pewnym momencie miałam dość partnera. Uświadomiłam sobie, że poza rodziną, to jedyna twarz jaką widuję i już po prostu mam tego dość.

Nie wiem, co mam ze sobą zrobić, wszyscy wysyłają mnie do psychologa bądź psychiatry, na co szczerze mówiąc, nie mam ochoty. Boję się jednak, że ten stan będzie się pogłębiał i któregoś dnia stracę ukochanego, tylko i wyłącznie z mojej winy, bo on stara się jak może. Proszę o radę. Pozdrawiam.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Dotyczy: Neurologia Depresja

Złe samopoczucie, zmęczenie i ospałość

Witam, od dłuższego czasu mam problemy związane z tym, że po przebudzeniu mam katar oraz kaszel, jestem również cały czas zmęczona, śpię normalnie (8-9 godzin dziennie). Ale nie tylko to mi dolega, na co dzień mam nudności, jestem ospała, nic...

Witam, od dłuższego czasu mam problemy związane z tym, że po przebudzeniu mam katar oraz kaszel, jestem również cały czas zmęczona, śpię normalnie (8-9 godzin dziennie). Ale nie tylko to mi dolega, na co dzień mam nudności, jestem ospała, nic mi się nie chcę, nawet nie chce mi się żyć. Doszło również do tego, że popołudniu, gdy położę się na drzemkę to po przebudzeniu mam wrażenie, że moje ciało dalej pozostaje w śnie i czasami boję się zemdleć. Codziennie zmagam się również z zimnymi, spoconymi kończynami, kołataniem serca, połączone z jego przyspieszeniem. Chciałam się zapytać co może być przyczyną takiego złego samopoczucia oraz jakie badania powinnam wykonać?

Pozdrawiam

odpowiada 2 ekspertów:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Dotyczy: Neurologia Depresja

Niska samoocena, myśli samobójcze i brak chęci do życia

Witam! Podejrzewam u siebie depresję, ale nie jest ważne, jak się to nazywa. W tym roku skończę 29 lat, ale moje życie mogłoby równie dobrze należeć do 19-latki. Myślę, że moim największym problemem, jest to, że nadal jestem na utrzymaniu...

Witam! Podejrzewam u siebie depresję, ale nie jest ważne, jak się to nazywa. W tym roku skończę 29 lat, ale moje życie mogłoby równie dobrze należeć do 19-latki. Myślę, że moim największym problemem, jest to, że nadal jestem na utrzymaniu rodziny i co gorsze, nie wiem jak to zmienić, czuję, że zmarnowałam 10 lat - jestem darmozjadem. W skrócie opiszę moje życie. Mając 15 lat, wyjechałam z domu do liceum - mieszkałam w internacie. Widywałam rodziców w każdy weekend, ale to tak naprawdę za mało, żeby nauczyć się z nimi rozmawiać - mam wrażenie, że zawsze traktowali mnie jak kogoś gorszego - kogo zdanie się nie liczy (dzieci - śmieci, tak się u mnie żartowało).

Po skończeniu szkoły, nie wiedziałam co ze sobą zrobić, rodzice chcieli, żebym poszła na konkretne studia, o których wtedy nie chciałam słyszeć. Nie mając innego pomysłu, wróciłam do domu. Wtedy miał miejsce ich rozwód - początkowo nie odczułam tego bardzo dotkliwie - zupełnie nie zdawałam sobie sprawy co się dzieje, szczerze mówiąc cieszyło mnie, że nagle zaczęłam spędzać więcej czasu z ojcem (z którym do tej pory właściwie w ogóle nie rozmawiałam - czego mi bardzo brakowało). Dopiero po jakimś czasie zrozumiałam, że rozpadła się moja rodzina. Teraz mam z każdym w miarę dobre relacje - żyją w jednym mieście - między nimi nie ma żadnej wrogości, ale czuję, że w głębi duszy nigdy się z tym nie pogodzę. Całe to rozwodowe piekło, które wtedy nastąpiło skłoniło mnie do podjęcia studiów jak najdalej od rodzinnego domu.

Wyjechałam do miasta prawie na drugi koniec kraju, studia wybrałam nierozsądnie i pochopnie (rodzice próbowali mi wyperswadować ten pomysł, ale mieli pełno własnych problemów - poza tym chcieli już żebym nie marnowała czasu i studiowała cokolwiek). Początkowo podeszłam do studiów ambitnie i z pasją, miałam wizje swojej przyszłości, z czasem jednak rzeczywistość sprowadziła mnie na ziemię. Powtarzanie roku - brak zaangażowania, zrozumiałam, że wybór był wielką pomyłką, za którą rodzice tyle lat płacili (było im ciężko) - ostatecznie zrezygnowałam tuż przed licencjatem. Postanowiłam, że spróbuję od nowa jeszcze raz, że wynagrodzę rodzicom tę pomyłkę i pójdę na studia, na które oni zachęcali mnie, kiedy byłam w liceum (dodam, że kierunek zgodny z moimi uzdolnieniami, na który bez powodzenia chciała dostać się moja mama). Zdałam bez problemu - wszyscy byli szczęśliwi. Nie wiem teraz, czy poszłam tam dla rodziców (mamy), czy rzeczywiście dla siebie. Odpowiadało mi to i nawet teraz nie twierdzę, że był to zły wybór.

Problem w tym, że jest to kierunek artystyczny, nie obiecujący wielkich finansowych perspektyw, oderwany od rzeczywistości, nie przygotowujący do wykonywania właściwie żadnego zawodu. Rodzice nadal wspierają mnie finansowo (o ile mogę staram się jakoś dorabiać, ale to za mało), teraz jest już im lżej - obydwoje poukładali swoje życie i są szczęśliwi. Mój problem polega na tym, że zawsze wydawało mi się, że jestem ponadprzeciętnie inteligentna, że osiągnę w życiu sukces, tymczasem nic takiego się nie dzieje ani nawet nie zamierza. Moi znajomi pną się po szczeblach kariery, a ja tkwię w miejscu, żadnych porażek, ale i sukcesów - kompletna stagnacja. Nie mam ochoty z nikim rozmawiać, bo nie ma nic, co by mnie cieszyło. Do rodziny prawie nie dzwonię, wiem że chcieliby żebym osiągnęła coś więcej niż dno na koncie.

Czuję się beznadziejnym nieudacznikiem. Mam myśli samobójcze, a raczej fantazje, których wiem, że nie zrealizuję - boję się, że mi się nie uda i się okaleczę, poza tym takie wyjście jest szczytem egoizmu. To mnie jeszcze bardziej paraliżuje. Jestem zwyczajnym pasożytem, niegodnym istnienia. Nienawidzę siebie, czuję się nic nie warta ani dla rodziny, ani dla społeczeństwa. Czasem płaczę i powtarzam w myślach, że chcę umrzeć, a za chwilę boję się, że to się spełni - to mnie utwierdza w przekonaniu, że jestem głupia i niczego nie warta.

Mam cudownego chłopaka (inteligentny, przystojny, zaradny, opiekuńczy), który mnie kocha i ja go też, ale właśnie: czy można kochać kogokolwiek, skoro siebie się nienawidzi? On jest jakimś cudownym darem od losu, ale czuję, że nie zasługuję na to. Nie potrafię się cieszyć - kiedyś miałam pasje - cieszyły mnie podróże, blask słońca, wiatr na twarzy, zapach świeżego powietrza. Dzisiaj już tylko ledwie pamiętam, że można doznawać takich radości. Ostatnio mój chłopak oglądał stare zdjęcia sprzed kilku lat, powiedział, że kiedyś miałam błysk radości w oczach - dzisiaj jestem taka smutna, nawet jak się uśmiecham. Wiem, że chciałby mi pomóc, ale ja nie chcę obarczać go swoimi problemami. Wiem, że gdyby mnie zostawił, zgasłoby ostatnie światło mojego życia.

Mam jeszcze jeden syndrom, który mnie niepokoi, a objawia się w wielu aspektach życia: nie potrafię doprowadzić do końca wielu rzeczy (od studiów, po czytane książki - czasem przerywam czytanie kilka stron przed końcem i nigdy do nich nie wracam). Chciałabym się podnieść, zacząć działać, ale nie wiem jak, czuję że przytłacza mnie zbyt wielki ciężar. Czy powinnam wspomóc się farmakologicznie? Nie stać mnie na regularne wizyty u psychologa. Proszę o jakąś radę/diagnozę?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Dotyczy: Neurologia Depresja

Myśli samobójcze, nerwowość i problemy ze snem

Witam, mam 19 lat. Wychowałam się w patologicznej rodzinie. Rodzice nie zajmowali się mną w ogóle, mieszkaliśmy z dziadkiem, dzięki któremu miałam zapewnione utrzymanie finansowe do 6 klasy podstawówki, i nic więcej. Zawsze byłam zdana sama na siebie, wstydziłam się...

Witam, mam 19 lat. Wychowałam się w patologicznej rodzinie. Rodzice nie zajmowali się mną w ogóle, mieszkaliśmy z dziadkiem, dzięki któremu miałam zapewnione utrzymanie finansowe do 6 klasy podstawówki, i nic więcej. Zawsze byłam zdana sama na siebie, wstydziłam się przed koleżankami ze szkoły i podwórka, jaką mam sytuację w domu, choć wszyscy o tym wiedzieli. Przez to próbowałam sama wypełniać sobie czas. Szukałam odpowiedzi dlaczego tak się dzieje i co takiego zrobiłam, że jest u mnie inaczej niż u innych dzieci. Zamykałam się w swoim świecie i wciąż to robię.

5 lat temu byłam w szpitalu psychiatrycznym w Gnieżnie, na skutek nasilania się myśli samobójczych i wielu samookaleczeń. Wtedy toczyła się sprawa w sądzie o ograniczenie praw rodzicielskich lub wywóz mnie do domu dziecka. Ciężko się egzystowało wtedy. Co najmniej kilka razy dziennie zamykam się w swoich myślach, które są bardzo różne, od zwykłych przyziemnych marzeń po triumfy muzykalne (choć wcale nie umiem śpiewać). Wyobrażam sobie również, że siedzę z jakimiś ludźmi, którzy autentycznie istnieją, ale nie znam ich za bardzo, najczęściej gdy jestem sama w domu, wtedy piję sobie z nimi piwo, bo sama nie lubię pić. Gdy ktoś przerwie mi moje rozmyślania, bardzo nerwowo się wtedy zachowuję, krzyczę i później nawet nie pamiętam, dlaczego tak zareagowałam, tracę przez to bliskich.

Często w rozmowach z ludźmi mówię coś i za chwilę uświadamiam sobie, że wcale tak nie myślę, to nie są zwykłe kłamstwa, ponieważ nie umiem kłamać. Nastrój zmienia mi się z godziny na godzinę. Codziennie gdy kładę się do spania wymyślam miliony historii, o samobójstwach, gwałtach, morderstwach i czasem nawet jakieś przyjemne rzeczy się też zdarzają. To objawia się później w snach, z których budzę się wystraszona, po czym zasypiam i dokańczam sen. Bardzo przepraszam, że tak wiele napisałam, ale nie sposób tego skrócić, a to i tak nie wszystko. Ktoś mi kiedyś powiedział, że mam rozdwojenie jaźni, czy miał rację? Bardzo proszę o kilka słów odpowiedzi.

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Joanna Gładczak
Lek. Joanna Gładczak
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Lęk przed depresją i samotność

Witam! Mam 21 lat. Mój problem polega na tym, że główną przyczyną mojego złego samopoczucia jest lęk przed depresją. Nie jest jednak to jedyną przyczyną, składa się na to wiele rzeczy. Tak na prawdę sam nie wiem, czego w...

Witam! Mam 21 lat. Mój problem polega na tym, że główną przyczyną mojego złego samopoczucia jest lęk przed depresją. Nie jest jednak to jedyną przyczyną, składa się na to wiele rzeczy. Tak na prawdę sam nie wiem, czego w życiu chcę, uczę się zaocznie w liceum, a wiadomo, jak to jest zaocznie. Raz na dwa tygodnie i tyle. Nie pracuję, siedzę w domu i nic nie robię. Do tego utrata wielu bliskich osób w krótkim czasie, w tym przyjaciół. Zawsze byłem i jestem skryty, do tego samotny. Do tego dwa miesiące temu miałem nagły skok ciśnienia, które wynosiło 160 na 110. Bardzo się przestraszyłem, kazałem wezwać do siebie pogotowie i od tamtej pory mam na tym punkcie obsesję, wciąż mierzę ciśnienie. To wszystko zaczęło się, gdy skończyłem naukę dzienną. Ten strach o przyszłość i ciągła bezczynność. Dodam, że gdy jakiś czas temu wraz z kolegą podjąłem tymczasową pracę, czułem się dużo, dużo lepiej. Byłem na wizycie u psychologa, który dał mi do zrozumienia, by wziąć się w garść i zacząć coś z tym życiem robić, ale samemu jakoś tak ciężko.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Dotyczy: Neurologia Depresja

Jaki szpital psychiatryczny wybrać?

Witam! Mam skończone 15 lat i jestem w bardzo ciężkim stanie. Cierpię na bulimię, ciężką depresję i mam bardzo niepokojące objawy schizofreniczne, takie jak różnego rodzaju omamy i urojenia. Psychiatra powiedział mi, że jedynym wyjściem dla mnie jest pobyt w... Witam! Mam skończone 15 lat i jestem w bardzo ciężkim stanie. Cierpię na bulimię, ciężką depresję i mam bardzo niepokojące objawy schizofreniczne, takie jak różnego rodzaju omamy i urojenia. Psychiatra powiedział mi, że jedynym wyjściem dla mnie jest pobyt w szpitalu psychiatrycznym. Z racji tego, że nie jestem jeszcze pełnoletnia, muszę przebywać na oddziale dla dzieci i młodzieży. Psychiatra poleca mi szpital psychiatryczny Sosnowiec lub Gliwice. Najlepszym wyjściem byłby jak mówi Lubliniec, ale potrzebny jest zakład na Śląsku. Mogłabym prosić o zdanie na temat mojego pobytu w szpitalu i o opinię na temat tych szpitali psychiatrycznych? W internecie można znaleźć opinie praktycznie tylko o warszawskich szpitalach psychiatrycznych a to mnie nie urządza... Z góry dziękuję za każdą pomoc. Pozdrawiam.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Dotyczy: Neurologia Depresja

Jak pomóc kobiecie z depresją?

Witam! Jestem małżonkiem kobiety, która od 6 lat leczy depresję. Powód choroby to prawdopodobnie niepełnosprawność, a następnie śmierć naszej córki. Mam jeszcze syna 6-latka, któremu chciałbym zagwarantować prawidłowy rozwój i szczęśliwe dzieciństwo. Niestety raz w roku moja żona wchodzi w...

Witam! Jestem małżonkiem kobiety, która od 6 lat leczy depresję. Powód choroby to prawdopodobnie niepełnosprawność, a następnie śmierć naszej córki. Mam jeszcze syna 6-latka, któremu chciałbym zagwarantować prawidłowy rozwój i szczęśliwe dzieciństwo. Niestety raz w roku moja żona wchodzi w fazę zupełnie innych zachowań niż w tradycyjnie pojętej depresji. Przez jakiś czas w roku jestem kochanym mężem, z którym można przeżywać wspaniałe chwile, wyjazdy, spotkania, wyjścia itp. Przychodzi jednak taki moment w roku (zazwyczaj wiosna), w tym roku nastąpiło to teraz na dniach, że staje się ucieleśnieniem wszelkiego zła. Zaczyna się gra polegająca na straszeniu mnie rozwodem, odebraniu dziecka, zrzucanie na mnie dokładnie wszelkich domowych obowiązków. Odchodzę na plan dalszy i niestety mój synek również, zaczyna się okres koleżanek od serca, najczęściej takich, które mają problem w małżeństwie - spirala nienawiści się rozkręca.

Zaczęło się wczoraj od podrzucenia mi do przeczytania artykułu, w którym opisany mężczyzna miał niby posiadać moje cechy: zaborczość, agresję, hipokryzję, nadmierną kontrolę żony itp. Żona stwierdziła, że otworzyły się jej oczy (jak co roku od 5 lat zresztą) i muszę się zmienić, bo całe zło tkwi we mnie. Jeżeli nie pójdę na terapię, to złoży wniosek rozwodowy i ograniczy mi kontakt z dzieckiem. W międzyczasie podejmuje mnóstwo aktywności, poza domem oczywiście, popada w zakupoholizm, odwołuje wszelkie plany związane z naszymi przyjaciółmi, stawiając mnie w złym świetle. Dzisiejszy jej pomysł to zakup psa bez konsultacji ze mną (prezent dla syna, mimo że każdy weekend i w ciągu dnia w tygodniu jesteśmy poza domem). Coraz bardziej boję się o zdrowie mojego syna i moją kondycję psychiczną (tym bardziej, że praca jest też bardzo stresująca - system zadaniowy). Jak można porozumieć się z taką osobą? Co robić? To jak scenariusz filmu Dr Jekyll i Mr Hyde.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Dotyczy: Neurologia Depresja

Depresja i niskie poczucie własnej wartości

Witam! Mam tak wielki nieład w głowie, że aż nie wiem od czego zacząć... Podejrzewam u siebie depresję. Między mną a moim ukochanym chyba już na dobre koniec. :( Kłóciliśmy się już wiele razy, ale nie aż tak. Bardzo...

Witam! Mam tak wielki nieład w głowie, że aż nie wiem od czego zacząć... Podejrzewam u siebie depresję. Między mną a moim ukochanym chyba już na dobre koniec. :( Kłóciliśmy się już wiele razy, ale nie aż tak. Bardzo mocno go kocham! Ale tak wiele razy go zawiodłam. Czuję się nikim, zupełnie bezwartościową osobą. Czuję się pusta w środku. Moim jedynym życiowym sukcesem są dzieci. Nic więcej. Nie mam ani szkoły, ani doświadczenia zawodowego i jak się ostatnio okazało, nawet przyjaciół. Córeczkę urodziłam zaraz po skończeniu klasy maturalnej. Czuję, że za szybko to wszystko się potoczyło, taki wielki skok z beztroskiego życia w dorosłość. Niczego się nie dorobiłam! Pieniądze, które zarabiałam, szły na przedszkole. Wszystko, co teraz mam tak na prawdę należy do mojego X. Okropnie mnie to męczy! Nie mogę już dłużej żyć na jego garnuszku. Czuję się jak pasożyt. Głupio mi kupić sobie cokolwiek.

Córeczka chodzi teraz do zerówki, a szkoła nie zapewnia świetlicy, a że nie stać nas na opiekunkę, siedzę z dziećmi w domu. Z dziećmi, bo mam jeszcze synka, siedzi razem ze mną w domu. Od września też idzie do zerówki. Na pomoc z rodziny nie bardzo mamy co liczyć, każdy ma swoje problemy, pracują. Dziwnie się czuję, pisząc to tutaj. Tak naprawdę nie mam się komu wygadać. Do tej pory wysłuchiwał i wspierał mnie X, ale to już skończone, on zasługuje na kogoś lepszego, kogoś na jego poziomie. On zasługuje na kogoś, kto będzie go wspierał, bo ja nawet w tym jestem beznadziejna! We wszystkim jestem beznadziejna! Nie potrafię nic załatwić, doprowadzić spraw do końca! Nie potrafię się z nikim zaprzyjaźnić, otworzyć przed nikim. Tylko przed nim. Nie wiem, jak to ładnie napisać, dlatego będę bezpośrednia: mam problemy nawet ze zbliżeniem do niego... Mam ochotę się kochać, ale ostatnio kiedy zaczynaliśmy, ochota mijała. Oczywiście czułam przyjemność i radość ze zbliżenia, ale jakoś dziwnie chciałam, żeby było już po.

Ostatnio tak wiele razy nachodziły mnie myśli samobójcze, ale byłabym ostatnią egoistką, zostawiając ich samych! Śmierć skończyłaby jedynie moje psychiczne męki. A dzieciaczkom złamałaby serduszka, nadzieję i marzenia o przyszłości. Dlatego wiem, że tego nie zrobię. Nie mogłabym ich tak skrzywdzić! Od miesiąca prawie codziennie płaczę, nie mam apetytu, brak mi chęci na cokolwiek. Nie mogę spać. Mam problemy ze skupieniem się i podjęciem nawet prostych decyzji. Tak bardzo chciałabym go przytulić, powiedzieć, że go kocham i usłyszeć w zamian to samo. Ale wiem, że będzie mu lepiej beze mnie. :( Tak to teraz czytam, to nie wydaje się tak okropne jak w mojej głowie. Chciałabym się tego wszystkiego pozbyć zacząć wszystko od nowa... ale jak? Pewnych rzeczy nie mogę tak łatwo przeskoczyć. Próbowałam już zapisywać na kartce pozytywne rzeczy, które zrobiłam w danym dniu. Wmawiam sobie, że nie jestem najgorsza, ale to wszystko ciągle powraca. Z jednej strony czuję, że potrzebuję bliskości, ale z drugiej strony nie potrafię... Mam nadzieję, że jeśli już udało mi się przełamać i zobaczyć problem, uda się go rozwiązać. Dlatego proszę o rady, co mogę zrobić, żeby czuć się lepiej, żeby mieć więcej myśli pozytywnych... Jak mogę rozwiązać ten problem? Chcę, żeby dzieci widziały mnie uśmiechniętą, a nie smutną. Jestem już zmęczona chowaniem się po kątach i płakaniem. Nie stać mnie na wizyty u psychologa. Nie jestem ubezpieczona, więc nawet wizyta u państwowego lekarza nie będzie dla mnie bezpłatną. :( Chciałam kupić tabletki, takie jak Deprim, ale nie wiem czy pomogą, czy mam depresję, czy tylko przesadzam? Proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Joanna Gładczak
Lek. Joanna Gładczak
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Mówienie do siebie w depresji

Witam serdecznie! Jestem z związku z żoną od 22 lat. Po urodzeniu drugiego dziecka zaczęła się zachowywać dziwnie, zamknęła się w sobie. Było dużo płaczu, obwiniała wszystkich, nie chciała widzieć nikogo, rozmowy bez sensu itp. Zawsze mówiła, że jest zdrowa....

Witam serdecznie! Jestem z związku z żoną od 22 lat. Po urodzeniu drugiego dziecka zaczęła się zachowywać dziwnie, zamknęła się w sobie. Było dużo płaczu, obwiniała wszystkich, nie chciała widzieć nikogo, rozmowy bez sensu itp. Zawsze mówiła, że jest zdrowa. Jak ją namawiałem, żeby pójść do lekarza, to ona twierdziła, że jest zdrowa. W końcu się udało ją namówić i poszliśmy do lekarza. Lekarz stwierdził, że jest chora na depresję. Chciał jej przepisać lekarstwa, ale ona pod żadnym względem nie chciała ich brać. Po rozmowie z lekarzem doszliśmy do wniosku, że ja będę jej dawał lekarstwo rozpuszczane z jedzeniem po kryjomu, i tak się stało. Dostawała lek o nazwie Zolafren 5 mg i była jakaś poprawa. Głównym moim problemem jest to, że gdy moja żona zostaje sama w domu, to zaobserwowałem, że rozmawia bardzo dużo sama z sobą na różne bezsensowne tematy. Proszę o udzielenie mi porady, czy taka rozmowa sama ze sobą jest objawem tej choroby, czy coś innego, np. opętaniem? Czy ona po pewnym czasie, biorąc ten lek przestanie rozmawiać czy nie? Z góry dziękuję za pomoc!

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Dotyczy: Neurologia Depresja

Nawrót myśli samobójczych u piętnastolatki

Witam! Na początek powiem, że mam 15 lat. W tamtym roku w marcu miałam myśli samobójcze, które po jakimś czasie zniknęły. Niestety to znów wróciło. Do tego wczoraj połknęłam około 40 tabletek Engystol, nie zauważyłam, że to leki homeopatyczne....

Witam! Na początek powiem, że mam 15 lat. W tamtym roku w marcu miałam myśli samobójcze, które po jakimś czasie zniknęły. Niestety to znów wróciło. Do tego wczoraj połknęłam około 40 tabletek Engystol, nie zauważyłam, że to leki homeopatyczne. Mam pytanie. Czy to co zrobiłam to była próba samobójcza (chciałam umrzeć, to miałam na celu), ale nic mi po proszkach szczególnego nie było, nie byłam w szpitalu, rodzice nic nie wiedzą.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Jak pomóc partnerce, która nie chce leczyć się z depresji?

Witam, sam leczę się z powodu zaburzeń osobowości, agresji i depresji. Moja dziewczyna od dawna cierpi na przewlekłą depresję, ale za chiny nie chce się leczyć. Woli się zabić (trzy próby zakończone hospitalizacją). Nie wiem, jak ją nakłonić do...

Witam, sam leczę się z powodu zaburzeń osobowości, agresji i depresji. Moja dziewczyna od dawna cierpi na przewlekłą depresję, ale za chiny nie chce się leczyć. Woli się zabić (trzy próby zakończone hospitalizacją). Nie wiem, jak ją nakłonić do leczenia, choć czasem mówi o tym, żeby iść z nią do zakładu zamkniętego i sfingować coś takiego, aby ją tam zamknęli. Nie mogę się na to zdobyć, a w żadnej innej opcji się nie zgadza. Jestem na skraju wytrzymałości, wcześniej się kłóciliśmy, teraz już nie, ale ledwo się trzymam. Dziś nagle zmienił jej się nastrój - poprosiła, abym poczytał o depresji. Czytałem na głos i prychałem przy połowie rzeczy, ponieważ są nierealne dla mnie - sam próbowałem się już zabić i raczej nie dam rady zachować pozytywnego nastawienia ani zorganizować jej czasu.

Ciągle prosi o zmianę, ale sama robi wszystko, żeby nic nie zmienić. Ma do mnie żal, że jak sam szedłem do psychiatry powiedziałem, że mam dobry nastrój, nie dostałem leków i jej ich nie dałem. Dziewczyna ma też problem z matką, która jej od urodzenia nienawidzi i skrajną potrzebę planowości i zaliczania studiów na 5, choć jak sama mówi nie chce studiować.

odpowiada 2 ekspertów:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Dotyczy: Neurologia Depresja

Jak pomóc wnukowi, który ma stale złe samopoczucie?

Witam, mój 16-letni wnuk skarży się na złe samopoczucie. Stale mówi, że coś mu dolega, coś boli. Robiliśmy różne badania. Wyniki są dobre. Skarżył się na bóle kości, mięśni, robiliśmy wyniki pod tym kierunkiem i też są dobre. Robiliśmy wyniki...

Witam, mój 16-letni wnuk skarży się na złe samopoczucie. Stale mówi, że coś mu dolega, coś boli. Robiliśmy różne badania. Wyniki są dobre. Skarżył się na bóle kości, mięśni, robiliśmy wyniki pod tym kierunkiem i też są dobre. Robiliśmy wyniki pod kątem tarczycy, też jest ok. Wnuk jest od 4,3 miesięcy odczulany, poza tym od czasu do czasu bierze leki na alergię. Wnuk po zakończeniu lekcji przychodzi do mnie na obiad, wtedy zaczyna lamentować, często płacze, mówi że nie cierpi siebie i swojego organizmu, mówi, że pewnie ma jakąś chorobę, której żaden lekarz nie może wykryć. Już dwa razy po przyjściu ze szkoły płakał, bijąc się po głowie, nogach. Przy tym był po prostu wściekły. Gdy go jakoś wyciszam, np. po 3 czy 4 minutach staje się normalnym dzieckiem. Jest bardzo skryty, więc nie chce mi nic powiedzieć co go jeszcze gnębi.

Muszę jeszcze nadmienić, że córka - jego mama - straciła pracę, też ma depresję i chodzi do psychologa. Sytuacja rodzinna jest katastrofalna. Niedawno dowiedziałam się od córki, że zięć jest alkoholikiem. Mój wnuk nienawidzi ojca. Ojciec go nie szanuje i odwrotnie. Dziś jako dziadkowie byliśmy z wnukiem u psychologa. To była pierwsza rozmowa. Jestem zrozpaczona. W tej sytuacji nie możemy liczyć na rodziców mojego wnuka. Co mamy robić?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Dotyczy: Neurologia Depresja

Jak skutecznie zwalczyć depresję?

Leczę się z depresji od 8 lat. Dlaczego nie ma żadnej poprawy? Czy depresja może trwać całe życie? Brałam kilka rodzajów leków, ostatnio zażywam Zalastę 10 mg oraz Ketrel 100 mg. Próbowałam też psychoterapii. Wiele czytałam na temat depresji i...

Leczę się z depresji od 8 lat. Dlaczego nie ma żadnej poprawy? Czy depresja może trwać całe życie? Brałam kilka rodzajów leków, ostatnio zażywam Zalastę 10 mg oraz Ketrel 100 mg. Próbowałam też psychoterapii. Wiele czytałam na temat depresji i wszędzie pisało, że jest uleczalna. Dlaczego więc nie w moim przypadku? Czy już do końca życia będę się tak męczyć? Mam myśli samobójcze. Czy jest jeszcze dla mnie jakaś nadzieja? Może powinnam skorzystać z elektrowstrząsów? Lekarz nie zaproponował mi jak dotąd tej metody i przyznam szczerze, obawiam się jej.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Czy leczyć zespół depresyjno-lękowy?

Witam, od 14 lat cierpię na nerwicę lękową. Leczyłam się dorywczo lekami przepisanymi przez internistę. Ostatnio po długotrwałym stresie objawy nasiliły się - lęk przed wyjściem z domu, płaczliwość, rozdrażnienie, bezsenność, omdlenia w pracy, chęć ucieczki z pracy,...

Witam, od 14 lat cierpię na nerwicę lękową. Leczyłam się dorywczo lekami przepisanymi przez internistę. Ostatnio po długotrwałym stresie objawy nasiliły się - lęk przed wyjściem z domu, płaczliwość, rozdrażnienie, bezsenność, omdlenia w pracy, chęć ucieczki z pracy, poczucie beznadziei, spadek wagi o 9 kg w ciągu 3 miesięcy, chroniczne zmęczenie itp. Wrażenie, że jeszcze jeden najmniejszy stres, a już tego wszystkiego nie wytrzymam. Czwarty raz od września jestem na L4, a pracuję w gimnazjum, więc od razu rodzi się pytanie - po co komu taki nauczyciel?

Dopiero wczoraj zdecydowałam się na konsultację u psychiatry - diagnoza: zespół depresyjno-lękowy. Pani doktor zaleciła leczenie (Cloranxen rano 1 tabletka i Asertin wieczorem 1 tabletka, zaleciła terapię psychologiczną „niewracanie na razie do pracy ze względu na olbrzymi stres z nią związany”), które przewiduje na co najmniej pół roku. Wiem, że jeśli przyniosę do pracy zwolnienie od psychiatry, to nie mam tam po co wracać. Z czego wówczas utrzymam córkę, którą samotnie wychowuję? Z czego spłacę kredyt za mieszkanie? Bardzo proszę o radę - co robić?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Brak radości życia i ciągły smutek

Witam, jestem 32-letnią kobietą, mamą dwójki dzieci (12 i 4), mężatką od 13 lat. Od trzech lat mieszkam poza granicami Polski. Jestem nauczycielem i w tym zawodzie pracuję na 1/4 etatu w kraju, gdzie obecnie mieszkam. Od roku zmagam się...

Witam, jestem 32-letnią kobietą, mamą dwójki dzieci (12 i 4), mężatką od 13 lat. Od trzech lat mieszkam poza granicami Polski. Jestem nauczycielem i w tym zawodzie pracuję na 1/4 etatu w kraju, gdzie obecnie mieszkam. Od roku zmagam się z okropnymi wahaniami nastroju, raz ogromną radością, innym razem smutkiem i wyciszeniem, a jeszcze innym bezpodstawną złością, napięciem i agresją. Mam wrażenie, jakbym nie panowała nad swoim życiem, nic dla mnie nie ma sensu, żyję bez celu z dnia na dzień. W moim życiu nie wydarzyło się nic szczególnego, wręcz przeciwnie - moje życie toczy się bez większych wzlotów i upadków. Moja twarz od jakiegoś czasu jest ponura i smutna, a oczy bez wyrazu, nawet wówczas gdy próbuje się uśmiechnąć.

Wszystko mnie drażni. Mimo że przecież nie jestem w zaawansowanym wieku, straciłam prawie zupełnie zainteresowanie seksem. Z nikim mi się nie chce rozmawiać, spotykać, z domu wychodzę z przymusem. Mam wrażenie, że mąż ciągle do mnie mówi pretensjonalnym tonem, co drażni mnie dodatkowo. Nie mam już siły na to, by normalnie funkcjonować. Czuję się jak obolała staruszka. Tak bardzo chciałabym znowu się uśmiechać, skakać z radości bez powodu, nie denerwować się z byle powodu na dzieciaki i męża. Tak bardzo się boję codzienności :(. Co to może być? Błagam o jakąś wskazówkę, bo sama sobie nie radzę, a kiedy próbuję rozmawiać o tym z mężem, mam wrażenie, że nie ma pojęcia, o czym mówię. Ja nie chcę tak dalej żyć... :(

odpowiada 2 ekspertów:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Dotyczy: Neurologia Depresja

Bezsenność i brak chęci do wstania z łóżka

Nawet nie wiem, jakie pytanie zadać. Od miesiąca, za wyjątkiem wyjść do sklepu po zakupy, nie wychodzę z domu, a raczej powinienem powiedzieć z łóżka. Nie mogę spać po nocach. W pracy, gdyby nie to, że mam własną firmę, to pewnie by...

Nawet nie wiem, jakie pytanie zadać. Od miesiąca, za wyjątkiem wyjść do sklepu po zakupy, nie wychodzę z domu, a raczej powinienem powiedzieć z łóżka. Nie mogę spać po nocach. W pracy, gdyby nie to, że mam własną firmę, to pewnie by mnie już zwolniono, ale pracownicy widzą co się dzieje, zwłaszcza że mieszkam w firmie.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Dotyczy: Neurologia Depresja

Pobyt w szpitalu psychiatrycznym

Witam! Mam pytanie odnośnie szpitala psychiatrycznego. Dostałam tam kilkakrotnie skierowanie, ale moi rodzice nie wyrazili na to zgody. Czy tam naprawdę jest tak tragicznie? Jestem w bardzo złym stanie. Cierpię na ciężką depresję oraz bulimię, a do tego towarzyszą mi...

Witam! Mam pytanie odnośnie szpitala psychiatrycznego. Dostałam tam kilkakrotnie skierowanie, ale moi rodzice nie wyrazili na to zgody. Czy tam naprawdę jest tak tragicznie? Jestem w bardzo złym stanie. Cierpię na ciężką depresję oraz bulimię, a do tego towarzyszą mi różnego rodzaju urojenia i omamy. Chciałabym wyzdrowieć, lecz nie kontroluję w ogóle swoich zachowań i myśli. Mam poczucie, że ktoś po prostu jest wewnątrz mnie i mną steruje. Mam zapewnioną opiekę ze strony rodziny - rodziców i rodzeństwa, ale wiem, że to nic nie daje.

Czy to możliwe, że pobyt w szpitalu psychiatrycznym jest jedynym wyjściem? Mam 15 lat, więc trafiłabym na oddział młodzieżowy. Tam może nie jest aż tak źle? Mam za sobą pobyt w ośrodku Od Nowa w Bielsku Białej, lecz niestety tylko kilkudniowy, ponieważ psychiatra stwierdził, że przebywanie w grupie nie jest jeszcze dla mnie. Zalecił korzystanie z życia, aktywną formę spędzania wolnego czasu itd. Do wszystkiego się stosuję, ale powtarzam, że nic mi nie pomaga. Jak już mówiłam, mój stan jest bardzo ciężki. Występują oczywiście ciągle myśli samobójcze. Do niedawna nie miałam odwagi, żeby się samookaleczyć. Teraz nie mogłabym tego nie zrobić, ponieważ czuję potrzebę ukarania, zadania sobie bólu fizycznego, ponieważ nie boli on tak jak ból psychiczny, próbuję przez to zobaczyć także, gdzie jest rzeczywistość... Bardzo proszę o odpowiedź.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Dotyczy: Neurologia Depresja
Patronaty