Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 0 2

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Depresja: Pytania do specjalistów

Jak mam żyć, skoro nie mam za co?

Mój wiek 52 lat. Przepracowałam 25 lat. 15 lat pobierałam rentę, w grudniu 2010 r. ZUS zabrał mi prawo do renty. Choruję na depresję urojeniową. Co roku jestem hospitalizowana w szpitalu psychiatrycznym. Dyskopatia kręgosłupa, zwyrodnienie kręgów szyjnych, sklerotyzacja blaszek...

Mój wiek 52 lat. Przepracowałam 25 lat. 15 lat pobierałam rentę, w grudniu 2010 r. ZUS zabrał mi prawo do renty. Choruję na depresję urojeniową. Co roku jestem hospitalizowana w szpitalu psychiatrycznym. Dyskopatia kręgosłupa, zwyrodnienie kręgów szyjnych, sklerotyzacja blaszek granicznych C5-C6-C7 oraz L5-S1, zamknięcie mostkiem kostnym bruzdy tętnicy kręgowej - wariant rozwojowy. W 1994 r operowana, sprawy kobiece, usunięto w całości. Po zabraniu mi renty zostałam bez środków do życia i leków. Jestem załamana i nie wiem co robić, gdyby nie mąż, który jest na mojej łasce to bym sobie życie skróciła. Mąż jest po dwóch zawałach, udarze mózgu, a od roku przyplątała się padaczka. Mąż za 27 lat pracy dostaje 573.09 zł renty, to jest na opłaty, leki i wyżywienie dla dwóch osób. Proszę o pomoc

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy złe samopoczucie może być maską depresji?

Witam serdecznie, jestem 33-letnią kobietą, w maju 2010 źle się poczułam, miałam takie "dziwne samopoczucie" w głowie. Wykonałam serię badań (krew, tarczyca, usg brzucha), które są w porządku, ale moje złe samopoczucie nadal się utrzymywało. Do tego...

Witam serdecznie, jestem 33-letnią kobietą, w maju 2010 źle się poczułam, miałam takie "dziwne samopoczucie" w głowie. Wykonałam serię badań (krew, tarczyca, usg brzucha), które są w porządku, ale moje złe samopoczucie nadal się utrzymywało. Do tego doszły kłopoty z koncentracją, niepokój, brak apetytu, brak motywacji, widzenie jakby przez mgłę, ale bez poczucia smutku. Udałam się do psychiatry i otrzymałam leki, które obecnie zażywam i jest troszkę lepiej, ale nie do końca. Nadal mam to "dziwne samopoczucie", o którym bez przerwy myślę, tak jakbym je wywoływała. Najdziwniejsze jest to, że gdy idę popływać zapominam o tym samopoczuciu. Pływam dość często, za każdym razem robię ok. 50 długości basenu. Gdy wracam do domu, moje "złe samopoczucie" wraca razem ze mną. Mam pytanie: czy złe i dziwne samopoczucie może być maską depresji? Czy można je samemu "wywołać"? Dodam, że wszystko zaczęło się o chorobliwego strachu o swoje zdrowie. Pozdrawiam serdeczne i z góry dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Zmęczenie, obniżenie nastroju - co robić?

Od 2 miesięcy boli mnie non stop głowa, jestem zmęczona, wiecznie mi się chce spać. Nie mam problemów w pracy ani w domu, mam wspaniałą córeczkę, kochającego męża. Czuje się źle, mam wiecznie podpuchnięte oczy. Mąż wysyła mnie do lekarza,...

Od 2 miesięcy boli mnie non stop głowa, jestem zmęczona, wiecznie mi się chce spać. Nie mam problemów w pracy ani w domu, mam wspaniałą córeczkę, kochającego męża. Czuje się źle, mam wiecznie podpuchnięte oczy. Mąż wysyła mnie do lekarza, bo nasilenie zmęczenia też daje mu się we znaki. Nie chce mi się nigdzie wychodzić, jedynie gdy muszę - idę z córeczką na spacer, nie chce mi się gadać z ludźmi. Proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy mam depresję, czy załamanie nerwowe?

Mam 18 lat, skończyłam szkolę zawodową, po niej zapisałam się do liceum uzupełniającego, z którym nie mogę sobie poradzić. Nie wiem co się ze mną dzieje, nie mogę zmusić się do nauki, przez co mam problemy w szkole - zamiast...

Mam 18 lat, skończyłam szkolę zawodową, po niej zapisałam się do liceum uzupełniającego, z którym nie mogę sobie poradzić. Nie wiem co się ze mną dzieje, nie mogę zmusić się do nauki, przez co mam problemy w szkole - zamiast uczyć się, ciągnie mnie na komputer. Na koniec półrocza mam sporo niedostatecznych ocen. W rodzinie nie mam problemów, które mogłyby mi przeszkadzać, miałam normalne dzieciństwo itd., niestety nie mogę się ''ogarnąć'' - fakt, że mogę nie zdać bardzo mnie przytłacza, mimo to nie mogę wziąć się w garść. Myślałam nad zmianą szkoły dziennej na zaoczną, aby iść np. do pracy, ale nie zdaję sobie w ogóle sprawy z tego, że musiałabym codziennie punktualnie stawiać się tam i być rześka do pracy itd. Nie mogę dopuścić do siebie faktu, że jestem już dorosła i muszę zadbać o swoje przyszłe życie, przez to wszystko jestem zamknięta w sobie, siedzę w pokoju, nie wychodzę do ludzi. Jak tylko zaczynam rozmawiać z najbliższą rodziną o moich problemach zaczynam płakać i nie mogę przestać - łzy lecą same, mimo że nie chcę. Raz w szkole, ze zdenerwowania, po tym jak doszło do mnie, że mam 1 z jednego z wielu przedmiotów poleciała mi krew z nosa. Nie wiem co mam robić, mam lęk przed tym co mnie czeka w życiu, czy sobie poradzę. Czy powinnam iść do psychologa, porozmawiać z nim? Czy on może jakoś nastawić mnie pozytywnie na świat i szkolę? Proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Problemy a akceptacją - czy to może być objawem depresji?

Mam 17 lat, brak większych problemów z nauką, dobrą koleżankę, jak dotąd brak problemów z komunikacją międzyludzką. Jednak ostatnio moja samoocena uległa całkowitej zmianie, do niedawna akceptowałam to jaka jestem, zeszczuplałam, ale nadal mi mało - chcę jeszcze bardziej...

Mam 17 lat, brak większych problemów z nauką, dobrą koleżankę, jak dotąd brak problemów z komunikacją międzyludzką. Jednak ostatnio moja samoocena uległa całkowitej zmianie, do niedawna akceptowałam to jaka jestem, zeszczuplałam, ale nadal mi mało - chcę jeszcze bardziej wyszczupleć, męczą mnie wieczory pełne pustki, samotności i nudy, która jest nie do zniesienia. Jakby wszystko wgniatało cię w swoje wnętrze, każda ściana, fotel, drzwi - czuję jak głowa mi pulsuje i wszystko zaczyna wirować. Zaczęłam nawet pisać pamiętnik, lecz nie opisuje on poszczególnych dni, opisuję w nim moje wnętrze, które jest chaotycznie, mogę powiedzieć: pokładane w dziwnym dla siebie porządku. Piszę wiersze, które są przesiąknięte nostalgią i monotonicznością. Czuję się niepotrzebna całemu światu, a najmniejsza ignorancja ze strony otoczenia potęguje we mnie myśli samobójcze. Boję się zbliżyć do kogokolwiek, obawiam się, że moja samoocena jest tak niska, że nigdy nie będę mogła być z kim na tyle blisko, by czuć się szczęśliwą. Nie uważam, że jestem atrakcyjną osobą, raczej szarą myszką, o której świat zapomniał, a która przechyla się coraz bardziej w stronę samodestrukcyjnych działań.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy śmierć będzie wybawieniem?

Mam 34 lata, jestem mężczyzną. W każdej dziedzinie życia odnoszę porażki. Przestałem kochać żonę, która jest dla mnie dobra i mam z tego powodu poczucie winy. Pokochałem jej starszą siostrę, która mnie ignoruje, ponieważ nie może rozbić naszego małżeństwa....

Mam 34 lata, jestem mężczyzną. W każdej dziedzinie życia odnoszę porażki. Przestałem kochać żonę, która jest dla mnie dobra i mam z tego powodu poczucie winy. Pokochałem jej starszą siostrę, która mnie ignoruje, ponieważ nie może rozbić naszego małżeństwa. Ostatnio zwolniłem się z pracy, bo już nie mogłem wytrzymać presji jaką wywierał na mnie pracodawca. Byłem jednym z bardziej doświadczonych pracowników i miałem najdłuższy staż pracy. Klienci mnie bardzo chwalili za uczciwość i fachowość, ale mój szef to ignorował i nie doceniał. Starałem się, bo chciałem coś osiągnąć aby więcej zarabiać i zagwarantować sobie i żonie godne życie. Ostatnio zażyłem jakieś środki uspakajające i miałem wypadek samochodowy niszcząc samochód. Czuję, że w każdej dziedzinie życia popełniam błędy, a wszystkiemu winna jest moja nadpobudliwość. W 2002 r. moja młodsza i jedyna siostra odebrała sobie życie. Widzę jak cierpią nasi rodzice, ale ja już dłużej nie mogę udźwignąć swoich problemów i dlatego śmierć, unicestwienie mojego życia to jedyne wyjście, o którym myślę z ulgą i spokojem. Wiem, że to egoistyczne i tym bardziej sobą gardzę. Nie wiem nawet o co mógłbym prosić i na co liczyć.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Myśli samobójcze - czy mam depresję?

Witam, Mam 18 lat. Dwa lata temu umarł mi tato. Przez długi czas miałam depresję stwierdzoną przez panią psychiatrę. Brałam leki, ale nic mi nie pomagało. Jednak poznałam chłopaka, który pomógł mi z niej wyjść. Po czasie zostawił mnie,...

Witam, Mam 18 lat. Dwa lata temu umarł mi tato. Przez długi czas miałam depresję stwierdzoną przez panią psychiatrę. Brałam leki, ale nic mi nie pomagało. Jednak poznałam chłopaka, który pomógł mi z niej wyjść. Po czasie zostawił mnie, wpadłam w ten sam stan, ale poradziłam sobie z nim. Przez długi czas było wszystko dobrze. Jednak od kilku miesięcy mam bardzo głupie myśli typu "po co ja w ogóle żyję", "chciałabym umrzeć", "śmierć, śmierć" itp. Jestem bardzo nerwowa wszystko mnie denerwuje, nie potrafię już się uśmiechać tak prawdziwie, plączę bez sensu, po chwili się śmieję i znowu płaczę - tak sama do siebie, nie panuję często nad sobą. Boję się, że w końcu przestanę całkowicie panować nad tym co robię i zrobię coś sobie, ponieważ mam często myśli samobójcze i nie raz dochodziło do sytuacji, że byłam już w stanie coś sobie zrobić. Nie chcę mówić o tym wszystkim mamie, ponieważ nie chce aby się martwiła. Chciałabym sobie jakoś sama poradzić. Czy jest jakiś na to sposób? Proszę o pomoc, pozdrawiam.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Nie potrafię się na niczym skupić - czy mam depresję?

Witam! Mam 17 lat. Podczas nauki nie potrafię się skupić, co chwilę mnie coś rozprasza, nie umiem usiedzieć nawet 15 minut nad książkami… Ostatnio zaczęłam wagarować i trudno mi wrócić do szkoły. Mam problemy z zapamiętywaniem. Często się złoszczę i...

Witam! Mam 17 lat. Podczas nauki nie potrafię się skupić, co chwilę mnie coś rozprasza, nie umiem usiedzieć nawet 15 minut nad książkami… Ostatnio zaczęłam wagarować i trudno mi wrócić do szkoły. Mam problemy z zapamiętywaniem. Często się złoszczę i wszystko mnie wkurza. Coraz częściej mam myśli samobójcze ;(. Trudno mi zasnąć a jak już zasnę to śnią mi się koszmary. Proszę o odpowiedz, bo już chyba nie daje sobie rady.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Depresja u nastolatki - jak sobie pomóc?

Dzień dobry, Nazywam się Kasia, mam 14 lat. Mam depresję już od podstawówki, wciąż ze mnie koleżanki i koledzy się śmiali, wyzywali, byłam pośmiewiskiem, a to dlatego, że nie umiałam się otworzyć na ludzi - po prostu stałam przy ścianie...

Dzień dobry, Nazywam się Kasia, mam 14 lat. Mam depresję już od podstawówki, wciąż ze mnie koleżanki i koledzy się śmiali, wyzywali, byłam pośmiewiskiem, a to dlatego, że nie umiałam się otworzyć na ludzi - po prostu stałam przy ścianie i do nikogo się nie odzywałam. W 6 klaskie było gorzej, zaczęli mnie bić, wyzywać jeszcze bardziej - nie dawałam sobie z tym rady, aż chciałam popełnić samobójstwo trując się tabletkami, lecz to mi nie wyszło. Teraz, gdy jestem w gimnazjum, było dobrze, ale do czasu. W 1 klasie gimnazjum ze wszystkimi rozmawiałam i śmiałam się, było okej, ale w drugiej klasie to już źle - stoję przy ścianie, do nikogo się nie odzywam, tylko czasem porozmawiam z koleżankami. Zaczepia mnie taki jeden kolega i nie daje mi spokoju, ma ADHD i ponoć to się nazywa patologia, bo cały czas coś ode mnie chce, zaczepia itp. - nie daję rady już, nie wiem co robić. W domu problemy, w szkole problemy, prawie nikt mnie nie lubi, ale niekiedy czuję, że lubią mnie prawie wszystkie dziewczyny, ale teraz to już chyba nikt mnie nie lubi, bo się zamknęłam w sobie, jest mi źle, cały czas ktoś coś ma do mnie. Boję się życia, depresja mnie zabija, nie potrafię się otworzyć na ludzi. Nie daję rady. Boję się chodzić do szkoły, nie czuję się tam bezpiecznie, nie mam siły iść do psychiatry - byłam tam kiedyś, ale nic mi nie pomogła ta pani, tylko leki przepisywała, ale później i tak je zmieniła, a teraz nie biorę w ogóle żadnych tabletek. Czasem się tak załamię, że chcę znowu popełnić samobójstwo, ale jakoś jeszcze zbieram w sobie siły by żyć. Proszę, poradźcie mi coś, bo ja oszaleję, jakieś sposoby by stać się lepszą osobą, jakieś ćwiczenia, które ćwiczą pewność siebie i żebym się nie załamywała - prawie cały czas jestem załamana i strasznie się boję co będzie dalej z tym wszystkim… Nie daje rady - błagam, pomocy!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie mogę znaleźć pracy - czy mam depresję?

Półtora roku temu rozstałam się z ojcem moich dzieci, zostaliśmy sami. Wtedy jeszcze nie było źle, szukałam pracy, byłam pełna nadziei, że się uda, a teraz... Odprowadzam dzieci do przedszkola i wracam do pustego domu, myślę i płaczę, nie szukam...

Półtora roku temu rozstałam się z ojcem moich dzieci, zostaliśmy sami. Wtedy jeszcze nie było źle, szukałam pracy, byłam pełna nadziei, że się uda, a teraz... Odprowadzam dzieci do przedszkola i wracam do pustego domu, myślę i płaczę, nie szukam już pracy bo i tak jej nie znajdę, nikt się nie odzywa do osoby, która jest dyspozycyjna tylko od 8.00 do 17.00, bez żadnego doświadczenia zawodowego - źle mi z tym, wiem, że powinnam coś z tym zrobić, bo w tym momencie utrzymuje mnie mama, której też jest już ciężko finansowo, ale ciężko mi ruszyć do przodu, coś z tym zrobić. Zrobiłam się nerwowa, coraz częściej krzyczę na dzieci z błahych powodów, albo sama je sobie wymyślam i to jest chyba najgorsze. Chciałabym im stworzyć szczęśliwą rodzinę, ale już nie potrafię. Wieczorem ciężko mi zasnąć, zasypiam koło 2 nad ranem, a potem, jeśli nie płaczę, to śpię w ciągu dnia. Najgorsze jest to, że nikt nie wie co we mnie siedzi, nie chcę już dołować mamy, bo i tak jest już jej bardzo ciężko. Nie wiem już co robić... :(

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Myślę o samobójstwie. Co mogę zrobić?

Witam, mam 16 lat i od pewnego czasu coś się ze mną dzieje. Zacznę od początku. Uczęszczam do szkoły średniej. Z nauką nigdy nie miałam większych problemów (zawsze cało wychodziłam z opresji), aż do teraz;[. Nie potrafię tak samo jak...

Witam, mam 16 lat i od pewnego czasu coś się ze mną dzieje. Zacznę od początku. Uczęszczam do szkoły średniej. Z nauką nigdy nie miałam większych problemów (zawsze cało wychodziłam z opresji), aż do teraz;[. Nie potrafię tak samo jak kiedyś z wielkim zapałem i pełna mobilizacją uczyć się i zdobywać nowe umiejętności, czy nawet nagrody. Jestem smutna, przygnębiona to co kiedyś sprawiało mi radość już mnie nie cieszy, mam kłopoty z koncentracją i z akceptacją samej siebie, mam problemy ze snem w ciągu nocy. Natomiast w dzień jestem ospała, zmęczona i nic mi się nie chce. Potrafię przyjść ze szkoły położyć się i tak przeleżeć cały dzień, czy też noc. Stałam się bardzo płaczliwa. Izoluje się od ludzi. Nie mam osoby, z którą mogłabym porozmawiać o swoich problemach, obawach. Jestem bardzo samotna. Nigdy nie odczułam wsparcia, pomocy czy też miłości, ponieważ nie mam normalnego domu. Nie mam mamy ani taty wychowują mnie inny członkowie rodziny, którzy nigdy nie zapewnili mi poczucia miłości i bezpieczeństwa. Odczuwał niepokój i strach przed nadchodzącym dniem. Zamartwiam się błahymi sprawami. Również nie potrafię radzić sobie ze stresem. Jak już wcześniej wspomniałam uczęszczam do szkoły średniej gdzie poziom trudności jest wyższy od poprzednich szkól, a to wiąże się z problemami z nauką. Szkoła bardzo mnie przytłacza. Nie mogę znaleźć swego miejsca. Moja „rodzina” nakłada duży nacisk na wiedzę, a to jeszcze bardziej mnie dołuje. Wizyta u psychologa czy pedagoga szkolnego odpada, ponieważ nie lubię mówić o swoich problemach (porażkach). Chciałabym zwrócić uwagę również na to że te stany towarzyszą mi od dawna. Niekiedy są słabsze, lecz teraz nasiliły się. Myślę również o samobójstwie. Mam nadzieję, że mi pomożecie. Proszę o pełną anonimowość!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Brak sensu życia - czy to depresja?

Mam 16 lat i nie wiem co mi dolega. Piszę na forum, ponieważ nie mam z kim porozmawiać, a próbowałam już z wieloma osobami. Niestety mają inne myślenie ode mnie lub nie rozumieją mnie. Problem jest od około dwóch lat....

Mam 16 lat i nie wiem co mi dolega. Piszę na forum, ponieważ nie mam z kim porozmawiać, a próbowałam już z wieloma osobami. Niestety mają inne myślenie ode mnie lub nie rozumieją mnie. Problem jest od około dwóch lat. Z dniem na dzień nasila się... Nie mam sensu życia, szukałam i szukam, ale znaleźć nie mogę. Widzę świat barwami szarości. Nie bez przyczyny - zawsze muszę mieć jakieś afery, kłótnie. Gdy jest wszystko w porządku moja podświadomość wytwarza nowe wyzwania. Nie wiem czemu. Ciągle dotyka mnie cierpienie. Nawet dostałam nowego myślenia przez to, że lepiej żyć z cierpieniem, bo jest nieustanne, a szczęście szybko przemija. Lecz gdy budzę się chciałabym poczuć lekkość na duchu. Mam rodzinę kochającą. Szkołę do której chciałam chodzić, mieszkam w internacie. Nie układa się, miałam już afery. Ludzie są fałszywi. Przyjaciółka zdradziła. W miłości mam pecha. Nie moja wina w tym wszystkim, z przeznaczeniem nie idzie walczyć, bo i tak nie wygra się. Co chwilkę bym płakała z myślami o tym bezsensownym, materialistycznym życiu. Lubię bardzo kolor czarny i ubieram się w niego, słucham metal, rock i rap. Interesuje się rzeczami paranormalnymi. Miewam sny prorocze. Patrząc na ludzi czuję jakie mają uczucie (radość, podejrzliwość, gniew, fałszywość itd.) Mam bardzo dobrą intuicję. Nie zawiodła mnie, ale odczytywać trudno jest. Nie mam z kim porozmawiać o tym, bo każdy uznałby mnie za świruskę. Czuję, że nie pasuję do tego świata. Sami widzicie co ze mną dzieje się… Szukam odpowiedzi czytając książki. Myśląc o jakiejś sprawie nie mogę skupić się. Ciągle bym spała, bo to mnie uspakaja. Jestem leniwa strasznie. Kręci mi się w głowie, nieraz mam brak orientacji przez to. Patrząc na przyrodę widzę jakby to było wszytko sztuczne, bez życia. W lecie, ciepły dzień wakacyjny, z muzyką jeździłam na rowerze po lesie nad jezioro na mostki, w moje ulubione miejsce, ale nie czułam tego wszystkiego, próbowałam cieszyć się co mam, ale z trudem wielkim przychodzi mi to. Rodzicom i siostrze jak mówię o problemie tym, to słyszę, że „wydaje mi się” itd. Do lekarza lub pedagoga nie pójdę, bo nie wiem jak opisać to wszystko, a na końcu wyjdę na świrniętą. Zresztą psycholog nie może mi wiele pomóc, bo on opiera się o książki i nauki dane, potem dopasowuje dolegliwości i opinie daje żegnając pacjenta, przy tym domagając się o pieniądze. Potrzebuje rozmowy z kimś o podobnych problemach, ale który zna odpowiedz i może doradzić. Szukam odpowiedzi o życiu ludzkim... Moja psychika dziwnie nastawiła się. Co myśleć o tym wszystkim?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak przekonać osobę z depresją do wizyty u specjalisty?

Mam poważne zmartwienie ze swoim chłopakiem. Podejrzewam u niego depresję i staram się z nim o tym rozmawiać. Jest sfrustrowany pracą, nie potrafi się niczym cieszyć, porzuca swoje zainteresowania i nie wierzy w siebie. Najbardziej niepokoją mnie jego wypowiedzi o...

Mam poważne zmartwienie ze swoim chłopakiem. Podejrzewam u niego depresję i staram się z nim o tym rozmawiać. Jest sfrustrowany pracą, nie potrafi się niczym cieszyć, porzuca swoje zainteresowania i nie wierzy w siebie. Najbardziej niepokoją mnie jego wypowiedzi o tym, że najlepiej, gdyby go w ogóle nie było. Próbuję go nakłonić do wizyty u psychologa albo psychiatry, ale on za nic nie chce się zgodzić. Uważa za bezsens opowiadać o swoich problemach obcej osobie i ciągle mnie pyta, co taki psycholog może mu powiedzieć, w czym pomóc. Moje argumenty do niego nie przemawiają. Bardzo proszę o jakiekolwiek podpowiedzi, jak można go przekonać do zmiany zdania. Boję się być zbyt nachalna w tej kwestii, żeby go przez przypadek jeszcze bardziej nie zrazić, ale czuję się bezsilna wobec jego choroby. Opowiada mi o swoich problemach, ale ja, oprócz okazania mu zrozumienia, nie jestem w stanie nic więcej zrobić. Czuję się bezsilna, proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Mój chłopak chce popełnić samobójstwo - jak mogę mu pomóc?

Witam, Od dłuższego czasu spotykam się z z moim chłopakiem. Wszystko było OK do momentu kiedy zabił się jego kolega. Od tego momentu mój chłopak zaczynał popadać w depresję. Na początku było to niegroźne, wiadomo, załamka z powodu straty ziomka....

Witam, Od dłuższego czasu spotykam się z z moim chłopakiem. Wszystko było OK do momentu kiedy zabił się jego kolega. Od tego momentu mój chłopak zaczynał popadać w depresję. Na początku było to niegroźne, wiadomo, załamka z powodu straty ziomka. Do tego ja też się przyczyniałam, bo popełniłam kilka błędów, których żałuję, ale cóż - czasu nie cofnę. Jednak od kilku miesięcy zaczął on wspominać coraz częściej o śmierci. mówi, że nie boi się śmierci, a bólu tym bardziej, a do tego wszystkiego narkotyki, które na pewno przyczyniły się do tego w jakiej on teraz jest sytuacji. Chciał iść na terapię, ale kiedy dowiedział się jak długo trwa, nie zgodził się. Powiedział, że nie wytrzymałby tyle beze mnie i nie pójdzie tam. Zostaje psycholog. On ma nawet na swoim koncie próbę samobójczą - połknął tabletki, na szczęście uratowano go, a on wrócił do domu. Nie wiem jak mogę mu pomóc. Chciałabym nawet z Nim chodzić do tego psychologa, naprawdę, ale najbardziej chciałabym, żeby przestał o tym myśleć. Nie chcę go stracić. Za bardzo Go kocham.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mam problemy ze sobą - czy to koniec?

Witam serdecznie, Na pewno się powtarzam. Ciężko mi jest czytać to, co pisaliście wcześniej, bo nawet na to nie mam ochoty. Nie mam komu się zwierzyć, bo obecnie sam przebywam na terenie Brukseli. Są osoby znajome, ale nie zaufane. Problem...

Witam serdecznie, Na pewno się powtarzam. Ciężko mi jest czytać to, co pisaliście wcześniej, bo nawet na to nie mam ochoty. Nie mam komu się zwierzyć, bo obecnie sam przebywam na terenie Brukseli. Są osoby znajome, ale nie zaufane. Problem polega na tym, że nie radzę sobie z myślami swoimi, tzn. wciąż myślę o wszystkim, o tym co mnie otacza, tym, co straciłem - w życiu nie widzę żadnych perspektyw. Jem bardzo mało, głód zaspokajam wodą z kranu. Przez rok czasu się tak zaniedbałem, że dostałem wrzodów żołądka no i bakterii w układzie pokarmowym, bo inaczej nie potrafię. Śpię tylko 3 godziny dziennie, a później tylko przewracam się z boku na bok. Przejmuję się tym, co ktokolwiek powie. Często mam napady ciepła, potliwości, myślę nad tym, dlaczego ktoś coś tak powiedział. Często mam tak zwanego doła, nawet za często. Z 31 października na 1 listopada trafiłem do szpitala. Dla ogarnięcia siebie przedawkowałem z tabletkami, garścią tabletek. Było nieciekawie. Nie chcę trafić ponownie do szpitala, dlatego że ciężko mi było na tak zwanym "haju" się dogadać, a tym bardziej, że jest ta bariera językowa. Z domu szczerze to nie muszę wychodzić, bo tu w Brukseli jestem na innych warunkach. Bynajmniej powinienem się z tego cieszyć, ale nie potrafię. Wszystko co robię, to czego doświadczam, daje mi krótkotrwałą radość, później tylko jestem przygnębiony. Są osoby, które chcą mi pomóc, ale nie chcę ich martwić tym, że zanikła we mnie werwa, chęć do wszystkiego… Mogę powiedzieć, że pochodzę z rodziny, gdzie ojciec nadużywał alkoholu, a tym bardziej, że teraz nadal to robi w Polsce i że jest chory. Czy to normalne, że często myślę nad tym, co by było gdyby mojej mamy nie było, a jeszcze częściej myślę nad tym, jakie by było życie bez zemnie? Znam osoby, które zażywają tabletki przeciw depresyjne, ale ja się tego boję. Często działam impulsywnie. Boję się, że coś sobie zrobię. Myślę wiele nad sobą, że w następnym dniu wstanę i się ogarnę, ale wszystko przechodzi z tym, że w nocy się nie wysypiam, bo mam straszne realne koszmary. Zastanawiam się teraz czego od Was oczekiwać - nie wiem sam, ale bynajmniej cieszy mnie to, że moglem się "wygadać". Czy oczekiwać od Was jakiejkolwiek pomocy? Sam już nie wiem. Wy tam, ja w Brukseli. Na Śląsku psychologowie mają przesadzone terminy. Nigdy nie miałem wieź z rodzina, tego mi brakuje. Co dalej? Czy jesteście mi w stanie pomóc jakoś się ogarnąć? Pozdrawiam, Kamil z Brukseli

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy wymagam leczenia przeciwdepresyjnego?

Na mój stan składa się wiele spraw i wydarzeń, które wywarły na mnie szereg silnych emocji. Mam 18 lat, gdy miałam 10 moja mama wyjechała za granicę. Jest bardzo młodą kobietą, była nastolatką gdy mnie urodziła. Często się widujemy,...

Na mój stan składa się wiele spraw i wydarzeń, które wywarły na mnie szereg silnych emocji. Mam 18 lat, gdy miałam 10 moja mama wyjechała za granicę. Jest bardzo młodą kobietą, była nastolatką gdy mnie urodziła. Często się widujemy, mimo to bardzo mi jej brakuję. Gdy wyjeżdża często dostaję ataków paniki i bardzo płaczę. Jest moją najlepszą przyjaciółką i bardzo mi jej brakuje. Mój ojciec jest alkoholikiem. Nie obchodzę go, moi rodzice się rozwiedli. Nie było mi przykro z tego powodu, nie chciałam by matka niszczyła się w tym związku. Od paru lat ma dobrego, kochającego faceta. Mój tata wiele razy zdradzał matkę w naszym maleńkim mieście, w którym mieszkamy. Wszyscy ludzie o tym gadają, cały czas mi się wydaje, że jestem obiektem ich drwin. Okropnie się wstydzę przed koleżankami, nauczycielami, przed wszystkimi. Mieszkam z babcią, która jest wspaniałą osobą. Kiedyś moje życie wyglądało inaczej. Miałam prawdziwe przyjaciółki z którymi mogłam porozmawiać, znajomych z którymi uwielbiałam się spotykać, chłopaka którego tak bardzo kochałam. W tej chwili całymi dniami siedzę w domu, a moimi jedynymi spotkaniami z ludźmi jest szkoła. Straciłam przyjaciółki, ze znajomymi też jakoś nie mam kontaktu. Po prostu bliskie mi osoby ukazały swoje prawdziwe twarze, byłam dla nich nikim. A dla mnie przyjaźń była zawsze bardzo ważna. Mam cudownego chłopaka, który mnie rozumie i stara się wspierać, ale widzę, że jego powoli też to przerasta. Często płaczę, nie mam ochoty wstać z łózka, nie chcę mi się żyć, jestem przepełniona smutkiem. Nie widzę żadnej nadziei na to, żebym kiedyś była szczęśliwa. Każdy dzień sprawia mi ogromny ból i doprowadza do łez. Nie potrafię sobie poradzić z tym, co się ze mną dzieje. Nie potrafię być szczęśliwa. Nie mogę spać w nocy, cały czas płaczę. To mnie wykańcza… Czy jestem chora, czy po prostu przemęczona? Trwa to jakoś grubo ponad rok. Dodam jednak, że zawsze miałam skłonności do depresji. Mam nadzieję, że ktoś mi pomoże.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Kiedy zacznę normalnie żyć?

Mam 24 lata od sierpnia zmagam się z depresją, na moją chorobę złożyło się wiele czynników, lecz głównym powodem był zawód miłosny, przez który nastąpiło nasilenie choroby. Od października każdy mój dzień jest koszmarem, codziennie towarzyszy mi lek przed...

Mam 24 lata od sierpnia zmagam się z depresją, na moją chorobę złożyło się wiele czynników, lecz głównym powodem był zawód miłosny, przez który nastąpiło nasilenie choroby. Od października każdy mój dzień jest koszmarem, codziennie towarzyszy mi lek przed zaśnięciem. Każda nawet najprostsza rzecz sprawia mi trudność, bywały dni w których wielkim osiągnięciem było wstanie z łóżka i uczesanie włosów. Obecnie każdego dnia budzę się z poczuciem pustki i bezsilności. Często marzę o tym, żeby któregoś dnia się nie obudzić. Pisząc ten list mam nadzieję, że ktoś podpowie mi jak z tym walczyć i nauczyć się żyć od nowa. Osobom w moim otoczeniu wydaje się, że moja choroba to trochę dłużej trwające przeziębienie. Jedynie moja mama stara się zrozumieć mój problem, ponieważ sama ciężko przeżyła rozwód. Reszta rodziny wspiera mnie hasłami „weź się w garść”, „wszystko będzie dobrze”, „przecież jesteś młoda”, nie zdając sobie sprawy, że te słowa działają w odwrotny sposób. Dodatkowo określają ludzi chorych psychicznie mianem wariatów - jest to dla mnie szczególnie bolesne, ponieważ spędziłam w szpitalu psychiatrycznym 3 tygodnie i nie uważam się za wariatkę. Wręcz przeciwnie - uważam, że jestem osobą świadomą swojego problemu, która potrzebuje pomocy. Moje leczenie farmakologiczne trwa 7 tygodni, wiem, że to dopiero początek, niestety nie mam już siły walczyć. Często zadaję sobie pytanie kiedy w końcu będzie lepiej? Czy w ogóle kiedyś będzie lepiej? Na razie zostaję z pytaniami, na które nie znam odpowiedzi i myślą, że może kiedyś nadejdzie dzień, w którym zacznę normalnie żyć.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Tkwię w poczuciu beznadziejności - czy to depresja?

Witam! Mam 17 lat. Od dłuższego czasu tkwię w poczuciu beznadziejności. Mam wrażenie, że to co robię nie ma jakiegokolwiek sensu. Kiedyś interesowałam się sztuką. O malarstwie, muzyce, architekturze i literaturze mogłam mówić godzinami. Nagle to wszystko przestało mieć dla...

Witam! Mam 17 lat. Od dłuższego czasu tkwię w poczuciu beznadziejności. Mam wrażenie, że to co robię nie ma jakiegokolwiek sensu. Kiedyś interesowałam się sztuką. O malarstwie, muzyce, architekturze i literaturze mogłam mówić godzinami. Nagle to wszystko przestało mieć dla mnie znaczenie. Wciąż chodzę do biblioteki, wypożyczam książki odkładam je na biurko i po miesiącu oddaję nieprzeczytane. Marzyłam, żeby pójść na architekturę. Rysowanie sprawiało mi wiele radości, chociaż jako prokrastynatorka miałam trudności z zabraniem się do pracy. Przywiązywałam ogromną wagę do opinii innych. Bałam się, że moja "twórczość" im się nie spodoba. Przyjaciele i rodzina mówili mi, że mam talent. Ale wszyscy wiemy, że bliscy zawsze nas okłamują byle tylko nie sprawić przykrości. Ich opinię traktowałam więc dość sceptycznie. Tak naprawdę już od 6 miesięcy nie stworzyłam niczego konkretnego. Czasem zaczynam i kończę w połowie, proces tworzenia nie wzbudza we mnie już żadnych emocji. Chodzę na zajęcia przygotowujące do studiów tylko dlatego, że tego oczekują ode mnie moi bliscy. Mam wrażenie, że nie ma dla mnie przyszłości, że bez względu na to jaką drogę obiorę, nie będę wystarczająco dobra w tym co robię. Ponadto czuję ogromny lęk gdy muszę wyjść z domu. Boje się, że ludzie zaszufladkują mnie, że im się nie spodobam. Ale to chyba spotkania z rodziną sprawiają mi największy problem. Jest duże prawdopodobieństwo, że przypadkowo spotkane osoby szybko o mnie zapomną. Natomiast rodzina jest świadkiem każdej mojej porażki, widzi każdą moją wadę, pamięta każdy popełniony przeze mnie błąd. Mam problemy z koncentracją co jest przyczyną złych wyników w nauce. Kiedyś byłam naprawdę dobrą uczennicą. Teraz potrafię godzinami siedzieć i wpatrywać się w ścianę. Nie robię nic. Czuję pustkę, ewentualnie ogromny smutek. Bolą mnie wspomnienia. Czasem myślę o śmierci, chociaż nie potrafiłabym targnąć się na własne życie. Myślę, że przyczyną mojego stanu jest strata osoby, która była moim autorytetem, osoby która pozwoliła mi odpowiedzieć na egzystencjalne pytania, osoby którą w pewien sposób kochałam. To uczucie pustki całkowicie mnie paraliżuje, nie jestem w stanie cieszyć się z czegokolwiek, "straciłam" siebie.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy mój syn ma depresję?

Mój syn ma 26 lat, nie chce podjąć pracy, nie chce ukończyć studiów, ma tylko do ukończenia pracę magisterską. Późno chodzi spać, wstaje o 14, nie ma ochoty na nic. Na moje pytania nie chce odpowiadać. Byłam u psychologa,...

Mój syn ma 26 lat, nie chce podjąć pracy, nie chce ukończyć studiów, ma tylko do ukończenia pracę magisterską. Późno chodzi spać, wstaje o 14, nie ma ochoty na nic. Na moje pytania nie chce odpowiadać. Byłam u psychologa, jego też wysłałam i niby trochę się polepszyło, lecz on nie chce chodzić, bo na moje pytanie odpowiedział, że to kosztuje, a on nie ma swoich pieniędzy. Czasem trochę dorobi to wyda na paliwo do samochodu, który dawno kupiliśmy i jest jakby jego własnością, choć jest zarejestrowany na mnie. Próbowałam, w moim odczuciu, wszystkiego i nic - rozmowy po dobroci, ani nerwowo nic nie pomagają. Po prostu szukam ratunku i odchodzę od zmysłów co jeszcze mogę zrobić. Czasem odpowiada, że tak go wychowałam a to nie prawda. Całe życie oboje z mężem pracowaliśmy i tak jest do dziś. Zawsze mieliśmy trzy pensje i tak jest do dziś, nigdy w naszej rodzinie nie było przemocy ani agresji zawsze chodziliśmy z dziećmi do kościoła, on teraz nie chce chodzić i nie wiem dlaczego. Nie ma dziewczyny i nie ma chęci do życia.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak mam pomóc partnerowi, który ma nawrót depresji?

Mój partner ma 28 lat. 4 lata temu zakończył leczenie farmakologiczne, które trwało dwa lata. Zdiagnozowano u niego depresję. Jesteśmy w związku od 1,5 roku. Niepokojące stany pojawiły się pół roku temu. Napady senności, zmęczenia i co było najdziwniejsze...

Mój partner ma 28 lat. 4 lata temu zakończył leczenie farmakologiczne, które trwało dwa lata. Zdiagnozowano u niego depresję. Jesteśmy w związku od 1,5 roku. Niepokojące stany pojawiły się pół roku temu. Napady senności, zmęczenia i co było najdziwniejsze - brak aktywności seksualnej. Narzeczony pracuje, normalnie wypełnia swoje obowiązki. Nie ma problemów z koncentracją. Dużo czyta. Przestał jednak wychodzić z domu. Jest nerwowy, wybuchowy. Wcześniej był oazą spokoju. Odsuwa się ode mnie, nie pozwala się przytulać, całować. Na każde pytanie o to, co się dzieje, odpowiada, że nie wie. Proponowałam wspólną wizytę u psychologa. Nie zgodził się. Uważa, że to nic nie da i nic nie zmieni i że nie nadaje się do normalnego życia. Jak mogę mu pomóc, by odzyskać nasze wspólne, dawne życie?  

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Dr Małgorzata Mazurek
Dr Małgorzata Mazurek
Patronaty