Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 0 8

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Depresja: Pytania do specjalistów

Jak pomóc chłopakowi choremu na depresję? Co zrobić, żeby choroba nie wróciła?

Witam. Mam 17 lat i chciałabym prosić o radę w sprawie osoby, na której bardzo mi zależy. Wiem, że mój chłopak, z którym jestem już od trzech miesięcy, chorował rok temu na depresję w okresie od października do kwietnia i...

Witam. Mam 17 lat i chciałabym prosić o radę w sprawie osoby, na której bardzo mi zależy. Wiem, że mój chłopak, z którym jestem już od trzech miesięcy, chorował rok temu na depresję w okresie od października do kwietnia i leczy się – jest pod kontrolą lekarza, przyjmuje leki na depresję.Powiedział mi o tym praktycznie od razu, gdy się poznaliśmy i zaczęliśmy się sobą interesować. Nie ukrywał też, że miał myśli samobójcze, dwukrotnie próbował się zabić.

Jeszcze tej wiosny, gdy się poznaliśmy było widać, że praktycznie niczego w sobie nie akceptuje, był ciągle przybity, miał bardzo zaniżoną samoocenę, obwiniał się o wszystko. Najpierw dążył do kontaktu ze mną, później chciał mnie odsunąć od siebie, zniechęcić, jak to tłumaczył „żeby mnie nie zranić jeżeli sobie coś zrobi”, ale jakoś tak wyszło, że jesteśmy od dłuższego czasu razem, szczęśliwi. Od tamtego czasu widzę, jak bardzo się zmienił – znalazł przyjaciół, może się wygadać przede mną, nie zdarzają mu się już takie huśtawki nastrojów czy „czarne myśli”, nie spogląda na siebie aż tak krytycznie. Jednak ja wciąż się zastanawiam, czy ta depresja może wrócić i co mam zrobić, żeby temu zapobiec? Chciałabym się dowiedzieć czegoś więcej o tej chorobie. Nie chciałabym go niepotrzebnie czymś zranić czy zawieźć, bo martwię się o niego.

Jak powinnam postępować? Boję się, że jakieś słowa krytyki czy wyrzutu, które ktoś inny odebrałby spokojnie, mogą na niego jakoś niekorzystnie wpłynąć… Czy mam być mimo wszystko bezpośrednia, czy raczej ugryźć się częściej w język? Nie wiem, jak się zachować jeżeli staniemy przed jakimś poważnym kryzysem czy problemem, a przecież w wieku nastoletnim takie „zawirowania” często się zdarzają.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy moje objawy sugerują depresję?

Jestem kobietą, mam 34 lata, pracuję zawodowo, wychowuję samotnie niepełnosprawnego syna (6 lat - duże uszkodzenie OUN), od wielu lat mam myśli samobójcze i poczucie bezsensu życia. Dwukrotnie byłam w oddziale psychiatrycznym z powodu zagrożenia samobójstwem. W dzieciństwie byłam molestowana...

Jestem kobietą, mam 34 lata, pracuję zawodowo, wychowuję samotnie niepełnosprawnego syna (6 lat - duże uszkodzenie OUN), od wielu lat mam myśli samobójcze i poczucie bezsensu życia. Dwukrotnie byłam w oddziale psychiatrycznym z powodu zagrożenia samobójstwem.

W dzieciństwie byłam molestowana seksualnie przez ojca swojej mamy. Dziś relacje z mamą pozytywne aczkolwiek w mojej pamięci pozostaje fakt, że mama nie uwierzyła w to co robi ze mną "dziadek" i nic nie zrobiła w tym temacie. Później trudny okres dorastania, alkoholizm ojca, wczesne zamążpójście - po 10 latach małżeństwa urodziłam chorego syna, którego bardzo kocham, ale czasem mam dość opieki nad nim, brakuje mi chwil na odpoczynek, na zajęcie się swoim zdrowiem, które ostatnio bardzo upadło - chory kręgosłup, leukopenia, zaburzenia endokrynologiczne w tym hirsutyzm, przewlekłe bóle kolan, kręgosłupa - praktycznie nie ma dnia by coś mnie nie bolało, czuję się jak wiekowa babcia.

Prawie co dzień myślę o śmierci. Wyobrażam sobie własny pogrzeb, wymyślam jak chciałabym umrzeć, snuję plany śmierci, rodzaje samobójstwa. Jestem po dwóch poważnych próbach samobójczych i po kilku tzw. straszakach. W przeszłości samookaleczenia - blizny do dziś. Dwukrotnie hospitalizowana w oddziale chorób psychicznych i o dziwo dgn. osobowość chwiejną emocjonalnie! Nie zauważyłam u siebie okresów remisji aczkolwiek najgorzej czuję się wiosną i jesienią.

Próbuję sobie pomóc pracą, nauką (zapisałam się na studia, właśnie zaczynam III rok z dobrym wynikiem - stypendium naukowe). Jestem kobietą samowystarczalną: wyremontuje mieszkanie, wykonam drobne naprawy auta, ale czuję się zupełnie niepotrzebna i często dręczą mnie myśli za co to wszystko mnie spotyka? Co ja takiego zrobiłam w życiu, że teraz tak cierpię? Mało jest rzeczy, które mnie cieszą. Jednego dnia chciałabym z łóżka nie wychodzić, by tylko spać i spać, a za parę dni mam kilka bezsennych nocy, mimo że odczuwam niesamowite zmęczenie.

Chodziłam 1,5 roku na indywidualna terapię psychologiczną wspartą leczeniem psychiatrycznym co zaowocowało podjęciem decyzji o rozwodzie, który nastąpił 2 lata temu. Myślałam, że po rozwodzie wszystko minie, lecz jakże się myliłam! Nadal cierpię i jest mi źle, nie widzę sensu życia, ale jednego jestem pewna: gdybym się nie rozwiodła to pewnie nie byłoby tego listu. Jak mogę sobie pomóc skoro wszystkie terapie są nieskuteczne? Coraz trudniej znaleźć mi siłę by żyć dla siebie, dla syna, który mnie potrzebuje? Jak mogę sobie pomóc?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak odkryć skąd wzięła się depresja u mojego taty?

Podejrzewam, że mój tata ma depresję. Od jakiegoś czasu chodzi albo "nakręcony" i zdenerwowany, albo smutny i osowiały. Bardzo dużo śpi, w zasadzie mógłby przespać całą dobę. Co więcej, co raz częściej sięga po alkohol, przychodzi pijany z pracy, wraca...

Podejrzewam, że mój tata ma depresję. Od jakiegoś czasu chodzi albo "nakręcony" i zdenerwowany, albo smutny i osowiały.

Bardzo dużo śpi, w zasadzie mógłby przespać całą dobę. Co więcej, co raz częściej sięga po alkohol, przychodzi pijany z pracy, wraca późno w nocy. Sam zauważa swój problem z alkoholem, ale gdy tylko wspomnę o wizycie u lekarza to ucina rozmowę. Martwię się o niego i mamę, bo ona tez jest tym zdenerwowana... a co gorsza, gdy tata się wkurzy, a mama jest na niego zła, to potrafi ją uderzyć. Boję się, że coś złego się wydarzy. Wiem, że nie nakłonię go na wizytę u psychologa.

Jak więc mu pomóc? Jak odkryć skąd wzięła się jego depresja? Jak go wyleczyć? Czy możliwe jest, żeby pomóc mu we własnym zakresie, bez terapeuty? Bardzo proszę o pomoc. Z góry dziękuję, Karolina.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy zmiana otoczenia w depresji jest zalecana?

Od dawna choruję na depresję. Ostatnio nasiliły się lęki do tego stopnia, że boję się sama zostać w domu. Wpadam w panikę. Pojawiają się natrętne myśli. Lekarz zalecił psychologa, zmienił leki. Niestety nie czuję się dobrze, a na wizytę...

Od dawna choruję na depresję. Ostatnio nasiliły się lęki do tego stopnia, że boję się sama zostać w domu. Wpadam w panikę. Pojawiają się natrętne myśli. Lekarz zalecił psychologa, zmienił leki. Niestety nie czuję się dobrze, a na wizytę u psychologa czeka się długo. Czy wyjazd do rodziny byłby dobrym rozwiązaniem?Dodam, że mam 19-miesięczne dziecko. Pozdrawiam.  

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Boję się, że zrobię sobie krzywdę. Co mam robić?

Mam 22 lata, kiedy poszłam do liceum zaczełam chorować na depresję. Na początku przestałam się śmiać, później odzywać. Wracając po szkole do domu zamykałam się w ciemnym pokoju, płacząc patrzyłam na zegar, dopóki z wycieńczenia nie zasnęłam. Tak było...

Mam 22 lata, kiedy poszłam do liceum zaczełam chorować na depresję. Na początku przestałam się śmiać, później odzywać. Wracając po szkole do domu zamykałam się w ciemnym pokoju, płacząc patrzyłam na zegar, dopóki z wycieńczenia nie zasnęłam.

Tak było codziennie przez kilka miesięcy. Ciężko opisać lęk, stres i uczucie beznadziejności jakie czułam. Kiedy już nie miałam siły z tym walczyć zdażały mi się omdlenia. Po około 10 miesiącach przeszło, pózniej ponownie wracało. Chciałam aby ktoś to zauważył, jednak bałam się komukolwiek przyznać. Niestety w ostatnim czasie znów zaczynam się tak czuć. Kiedyś bałam się zrobić sobie krzywdę, jednak teraz od prawie 3 lat się okaleczam. W mojej rodzinie były przypadki schizofrenii i samobójstw.

Czasami czuję się tak zmęczona wszystkim, że patrząc przez okno myślę, że mogłabym po prostu wyskoczyć i wtedy odpocząć od tego, co czuję. Chciałbym komuś o tym powiedzieć, jednak nie wiem czy mnie na to stać.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Moja dobra koleżanka odebrała mi chłopaka, a ja mam teraz cały czas myśli samobójcze. Co robić?

Poznałam chłopaka, byłam z nim dość długo i byliśmy ze sobą naprawdę szczęśliwi. Postanowiłam poznać go z moją dobrą koleżanką, która przyjechała do mnie na wakacje i w jeden dzień moje życie się zmieniło - moja dobra koleżanka odebrała mi...

Poznałam chłopaka, byłam z nim dość długo i byliśmy ze sobą naprawdę szczęśliwi. Postanowiłam poznać go z moją dobrą koleżanką, która przyjechała do mnie na wakacje i w jeden dzień moje życie się zmieniło - moja dobra koleżanka odebrała mi chłopaka.

Czułam się oszukana, niepotrzebna, samotna - to wszystko mnie przygnębiało. Z nikim nie umiem już się dogadać, ciągle się kłócę z rodzicami - nie jest tak, jak dawniej, jest coraz gorzej. Nie raz już chciałam sobie odebrać życie, lecz była zawsze przyjaciółka, która mnie powstrzymywała. Moje życie od tamtego dnia bardzo się zmieniło. Ciągle mi go brakuje, ale mam żal do nich obojga, że mnie oszukali, ale najbardziej do niej, że odebrała mi chłopaka, który był dla mnie wszystkim.

Minęły 3 miesiące. Nie mogę się po tym pozbierać, ciągle myślę o tym, żeby się zabić, żeby skończyć to wszystko… Myślę, że innym byłoby lepiej beze mnie. Nie mogę sobie z tym poradzić. Nie umiem. A myśli samobójcze mam cały czas. Co mam robić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy terapia pomoże mi wyjść z depresji, czy już nie ma dla mnie ratunku?

Witam, od 4 tygodni zażywań lek trójpierścieniowy, jest to już mój 7 lek od stycznia, wszystkiej jak na razie nie działały i z tym lekiem jest podobnie - czuję niewielka poprawę, do tego mam niemijające myśli o samobójstwie oraz wyobrażenia...

Witam, od 4 tygodni zażywań lek trójpierścieniowy, jest to już mój 7 lek od stycznia, wszystkiej jak na razie nie działały i z tym lekiem jest podobnie - czuję niewielka poprawę, do tego mam niemijające myśli o samobójstwie oraz wyobrażenia bez jakichkolwiek planów, mam tych myśli dość, tylko one mi przeszkadzają, bo towarzyszą mi od rana do wieczora. Mam rozpoznane zaburzenia lękowe z napadami lęku i depresję, dopiero zacznę terapię indywidualną w nurcie psychodynamicznym - czy ta terapia pomoże mi z tego wyjść, czy już nie ma dla mnie ratunku?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Przerażające sny, niechęć do wykonywania czynności - czy to może być depresja?

Mam 28 l., jestem kobietą, mam ciekawą pracę, udane życie osobiste i ogólnie mówiąc wszystko powinno być w porzadku, a jednak… Coraz częściej zdarza się, że jestem ciągle zmęczona, nic mi się nie chce, czuję ociężałość w całym ciele, a...

Mam 28 l., jestem kobietą, mam ciekawą pracę, udane życie osobiste i ogólnie mówiąc wszystko powinno być w porzadku, a jednak…

Coraz częściej zdarza się, że jestem ciągle zmęczona, nic mi się nie chce, czuję ociężałość w całym ciele, a w pracy wcale się nie przemęczam. Taki stan zwykle pojawia się w okresie jesienno-zimowym i trwa nie parę dni, tylko parę miesięcy. Oprócz tego śnią mi się często dziwne i odrażające sny, gdy, np. ktoś kogoś zabija, a ja to obserwuję z boku i wszystko widać bardzo dokładnie - po takich snach czuję dziwny lęk w sobie. Ogólnie czuję się tak, jakby w moim ciele mieszkał ktoś inny, dziwny stan. Kiedyś cierpiałam na bezsenność - teraz można powiedzieć, że śpię spokojnie, ale po takich snach jestem zmęczona. Nie oglądam żadnych horrorów, bo wtedy w ogóle nie wyszłabym z domu.

Myślę, że to może być depresja, ponieważ na niczym mi nie zależy, nie chce mi się wstawać do pracy, gotować, dosłownie nic... Proszę o poradę.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy śmierć jest wybawieniem od problemów?

Od kilku dni myślę o śmierci, planuję jak się zabić, już wybrałem sposób na odebranie sobie życia - mam problem ze zdrowiem, nie chcę być ciężarem dla moich bliskich, których kocham, może moje odejście będzie lepsze niż świadomość, że się...

Od kilku dni myślę o śmierci, planuję jak się zabić, już wybrałem sposób na odebranie sobie życia - mam problem ze zdrowiem, nie chcę być ciężarem dla moich bliskich, których kocham, może moje odejście będzie lepsze niż świadomość, że się ze mną męczą? Czekam na wyniki badań, ale myślę, że będą złe, wtedy po prostu odbiorę sobie życie, co mam robić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Odstawiłam leki, a teraz czuję się fatalnie. Co robić?

Witam. Mam na imię Ewa i mam 18 lat. Zacznę od początku... Mniej więcej rok temu zdiagnozowano u mnie zaburzenia depresyjne. Chodziłam więc do psychiatry i przyjmowałam leki. Po jakimś czasie leczenia zaczęło mi się poprawiać, było OK, czułam się...

Witam. Mam na imię Ewa i mam 18 lat. Zacznę od początku... Mniej więcej rok temu zdiagnozowano u mnie zaburzenia depresyjne. Chodziłam więc do psychiatry i przyjmowałam leki. Po jakimś czasie leczenia zaczęło mi się poprawiać, było OK, czułam się dobrze. Z czasem brałam leki coraz rzadziej, ponieważ zapominałam o tym i przestałam o to dbać, gdyż, jak wspomniałam wyżej, czułam się dobrze. W końcu całkowicie odstawiłam antydepresanty i nie biorę ich już od ponad pół roku. Teraz widzę, że to było głupie posunięcie.

Od kilku dni mam tzw. "doła", zupełnie bez powodu. Szkoła nie jest dla mnie problemem, bo mam nauczanie indywidualne, dzięki czemu nie mam już kontaktu z moją toksyczną klasą. Jedynie maturą się przejmuję, bo jestem bardzo nerwową osobą i boję się, że ten cały maturalny stres mnie przygniecie. Ludzie dookoła mnie irytują, znów zaczynają pojawiać się myśli, że życie nie ma sensu. Znów mam ochotę płakać oraz zasnąć i nigdy się nie obudzić. Ale wiem też, że nie mogłabym się zabić. Jestem zbyt wielkim tchórzem i za bardzo żal mi samej siebie.

Kiedy powiedziałam mamie, że znów zaczynam się źle czuć, to wyniknęła z tego tylko kłótnia. Mama mówiła, że nie powinna była mi wierzyć, że już te leki nie są mi potrzebne, że nie będzie robić z siebie idiotki przed lekarką i że jestem już dorosła, więc sama powinnam sobie wszystko załatwiać. Ja w ogóle nie rozumiem tego jej toku myślenia...Teraz pozostaje mi "tylko" pójść do mojej lekarki po kolejną receptę na antydepresanty. Ale tutaj znów pojawia się problem. Nie lubię gdziekolwiek chodzić sama, zawsze muszę z kimś (co też jest problemem, bo nie należę do osób lubianych). W dodatku nie wiem nawet, jak tam trafić, gdyż w moim mieście jest teraz przebudowa dworca i autobusy jakoś dziwnie kursują, a ja w ogóle nie mam orientacji w terenie, kiedyś, mając 10 lat, zgubiłam się nawet w bloku!

Ponadto nie lubię mojej psychiatryczki. Ona kiedyś prosto w twarz mi powiedziała, że jestem głupia i dlatego nie powinnam się dziwić, że nie mam przyjaciół. Dobra, zdaję sobie sprawę, że w wielu sytuacjach zachowuję się głupio (to wynika z mojego zdenerwowania) i jestem bardzo dziecinna, ale to nie powód (jeszcze dla lekarki!) żeby mnie tak wprost obrażać! Miałam ochotę ją wtedy uderzyć. Nie chciałabym znów jej widzieć. Jeszcze jedna sprawa mnie zastanawia, właśnie ta moja nerwowość. Ona zawsze była, niezależnie od tego, czy się leczyłam, czy nie.

Praktycznie w każdej sytuacji się denerwuję, czy to w szkole, kiedy muszę odpowiadać przy tablicy, czy to kiedy idę do kogoś na urodziny, a nawet wtedy kiedy poznaję nowe osoby. W takich sytuacjach serce mi strasznie bije, mam wrażenie, jakby mi miało wyskoczyć z klatki piersiowej, niesamowicie się pocę, głos mi drży i cała się trzęsę. Zastanawiało mnie to kiedyś i zrobiłam badania na niedoczynność i nadczynność tarczycy, gdyż miałam wszystkie ich objawy, ale nic nie wykazały. Czy to może być fobia społeczna? I czy można być jednocześnie chorym na depresję i fobię społeczną? Z góry dziękuję za odpowiedź, cieszę się, że istnieje taki portal jak ten :) Pozdrawiam!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Co zrobić, by mieć dużo energii i chęci do działania?

Witam! Od dłuższego czasu widzę, że dzieje się ze mną coś nie tak. Nie mam chęci do niczego, łatwe zadania ciągną się dla mnie w nieskończoność. Mogłabym przespać cały dzień, nawet czasami nie chce mi się przebrać z pidżamy w...

Witam! Od dłuższego czasu widzę, że dzieje się ze mną coś nie tak. Nie mam chęci do niczego, łatwe zadania ciągną się dla mnie w nieskończoność. Mogłabym przespać cały dzień, nawet czasami nie chce mi się przebrać z pidżamy w normalne ubranie, a nawet jak się przebiorę, to chodzę w powyciąganych rzeczach i najchętniej w dresach.

Teraz chodzę na kursy językowe, ale widzę, że nie mam żadnych postepów, nie mogę się zmobilizować żeby się uczyć i wynajduję wszystko, by nadal tak robić. Ostatnio nawet nie poszłam na kilka zajęć, bo nie chciało mi się wyjść z łóżka. W domu mam kilka zwierzątek, kiedyś spędzałam z nimi dużo czasu zajmując się nimi, a teraz cieszę się, że są, ale nie mogę się zebrać w sobie, by spędzić z nimi czas - czuję przez to wyrzuty sumienia. Od roku mam problemy zdrowotne, byłam kilka razy operowana na przetokę odbytniczą i pęknięcie odbytu, z konsultacji z lekarzem dowiedziałam się, że prawdopodobnie to zaczęło się albo od zaparć, albo od rozwolnień.

Muszę zaznaczyć, że dwa lata temu moje życie się zmieniło i bardzo to przeżyłam wszystko. Dwa lata tamu zmieniłam zamieszkanie.Przeniosłam się z Polski do Szwecji z dwóch powodów: pierwszy to ten, że znalazłam miłość mojego życia, mojego męża dzisiejszego, a drugi to to, że moja mama wyrzuciła mnie z domu, bo chciałam założyć sobie własne życie i dalej nie mieszkać i pracować w firmie mamy. Proszę, pomóżcie mi! Tak bardzo chciałabym mieć dużo energii i chęci do działania! Pozrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak pomóc mamie, której nasila się znowu depresja?

Moja mama od dobrych paru lat ma stwierdzoną depresję maniakalno-lękową. Była leczona w szpitalu, teraz dostaje leki antydepresyjne (powiem tylko, że silne).Co roku na jesień przeżywamy wraz z bratem to samo. Obydwoje jesteśmy już na swoim i ciężko nam...

Moja mama od dobrych paru lat ma stwierdzoną depresję maniakalno-lękową. Była leczona w szpitalu, teraz dostaje leki antydepresyjne (powiem tylko, że silne).Co roku na jesień przeżywamy wraz z bratem to samo. Obydwoje jesteśmy już na swoim i ciężko nam kontrolować mamę.

Ona jest jak małe dziecko. Jak tylko choroba się nasila, kładzie się do łóżka, pije alkohol, targa się na życie. Obwinia nas o wszystkie swoje niepowodzenia, odrzuca pomoc, tak jak praktycznie w większości przypadków. Stosowałam naprawdę wszystko. Starałam się być przy niej, jakoś ją wspierać i nie zwracać uwagi na jej wywody, bo uważałam, że w rzeczywistości ona tak nie myśli. Często dawało to wspaniałe rezultaty. Niestety będąc teraz już w związku, zakładając swoją rodzinę i pracując, nie mam tyle czasu, aby być ciągle przy niej. Po prostu jest to niemożliwe. Brat też już ma swoją rodzinę. Jednakże ciągle martwię się o nią, że sobie coś zrobi. Nie wiem, co mam robić. Tym bardziej, że ma te leki koło siebie i w każdej chwili... Strach pomyśleć.

Proszę pomóżcie mi wyjść z tego, rozwiązać ten problem. Przez tą chorobę mamy boję się, że nie będę mogła mieć swojego prywatnego życia, a mamą będę musiała się opiekować jak niepełnosprawną, bo ona do tego mnie zmusza. Ciągle chce, abym przy niej była, a jak nie przyjdę bo np. jestem w pracy, to znaczy, że mam ją gdzieś. Pomóżcie proszę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Moje pytania na temat depresji

Witam! Mam pytania: 1. Jakie badania (oczywiście pod kątem somatycznym) powinienem wykonać jeśli podejrzewam u siebie silną depresję z lękami? Przy jakich schorzeniach somatycznych (które organicznie, a nie psychogennie wywołują depresję) występuje ta choroba? Czy muszę "być" w trakcie...

Witam! Mam pytania: 1. Jakie badania (oczywiście pod kątem somatycznym) powinienem wykonać jeśli podejrzewam u siebie silną depresję z lękami? Przy jakich schorzeniach somatycznych (które organicznie, a nie psychogennie wywołują depresję) występuje ta choroba? Czy muszę "być" w trakcie depresji, aby poddać się danym badaniom, by były one obiektywne i wykryły ewentualne nieprawidłowości? Pytam, ponieważ wiele badań jak wiadomo jest na zapisy, kolejki itp. Jakie przyczyny somatyczne mają dobre rokowania, a jakie nie?

2. Jaki jest mechanizm osi "zła" (mój żargon; czyli podwzgórzowo-przysadkowo-nadnerczowo-limbiczno-hipokamp) na patomechaznim depresji i jakie ta przyczyna (jakimi badaniami można ją wykryć) depresji ma rokowania (czy w procesie leczenia lub po nim wystepują nawroty, czy jest lekooporna itp.) w ocenie praktyków i teoretyków? Czy są jakieś dodatkowe przesłanki (objawy psychiczne, fizyczne w obrazie depresji), że to właśnie nieaktywność spowodowana stresem tej osi jest przyczyną depresji? Ale przecież nie każda osoba w depresji przeżyła traumatyczny stres, który rozregulował tę oś... Proszę mi to wyjaśnić.

3. Wiele się naczytałem o dziurawcu, że jest bardzo skutecznym antydepresantem. Tylko we wszystkich badaniach pisze, że standardowa dawka w procesie leczenia wynosi 3 razy dziennie po 350 mg, tylko nigdzie nie jest wyjaśnione jak to przeliczyć na ml? Chciałbym znać te przeliczenia, ponieważ to właśnie nalewki (silniejsze i szybsze działanie) a nie kapsułki czy tabelki (pomimo tego, że również mają wyciąg alkoholowy z dziurawca) najlepiej się nadają do leczenia depresji. Państwo piszecie, że w wyniku przyjmowania dziurawca może wystąpić reakcja tyraminowa, ale wg wielu najnowszych badań pomimo tego, iż dziurawiec działa jak syntetyczne MAO to nie ma przeciwwskazań w zakresie tyraminy (ser, wino, drożdże). Czy są jakiekolwiek badania, które mógłbym wykonać (po podjęciu decyzji o leczeniu dziurawcem), aby co jakiś czas kontrolować/sprawdzać poziom tyraminy w organizmie? Jakie przyczyny depresji (somatyczne) są "wskazane" i dobrze się poddają leczeniu dziurawcem?

4. Jakie najczęściej przyczyny depresji (somatyczne) rozpoznaje się w psychiatrii (polskiej, zagranicznej) w ujęciu procentowym. Może Państwo podzielicie się również doświadczeniami z własnej praktyki? Pozdrawiam!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co ze mną jest nie tak? Dlaczego wszystkich krzywdzę?

Ostatnio siebie nie poznaję, ciągle się kłócę z mężem, nic mnie nie cieszy, wydaję mi się, że życie moje jest nic nie warte. Rozmawiałam z mężem o tym, ale on nic nie rozumie i udaje, że nie ma tematu. A...

Ostatnio siebie nie poznaję, ciągle się kłócę z mężem, nic mnie nie cieszy, wydaję mi się, że życie moje jest nic nie warte. Rozmawiałam z mężem o tym, ale on nic nie rozumie i udaje, że nie ma tematu. A ja czuję, że się pogrążam. Żyję jakby w swoim świecie. Zmuszam się by wstać, ubrać się i robić podstawowe rzeczy w domu. Często płacze i mam myśli samobójcze. Nie wiem już co robić, wdaje mi się, że jestem nieudacznikiem. Od pół roku nie pracuję, a ostanie miesiące w byłej pracy były najgorszą rzeczą jaka mnie spotkała w życiu - ciągłe poniżenie i dawanie mi odczuć, że nic nie robię dobrze – mimo że pracowałam w tej firmie osiem lat i nigdy nie było skarg na moją pracę. W domu też już nie jest dobrze, mąż mnie zostawił samą i wyjechał na weekend z kolegami, twierdzą, że go duszę. Nie wiem może ja naprawdę jestem jakaś niedorobiona i ściągam na siebie kłopoty, krzywdzę swoich najbliższych, tych co kocham, aż w końcu odejdą? Bardzo proszę o pomoc, co mam robić, gdzie mam szukać pomocy? I co to jest?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy kłopoty finansowe mogą być powodem depresji?

Witam, zacznę od tego, że od wielu lat mieszkam sama, jestem osobą towarzyską, zauważyłam jednak, że sprawy finansowe i nieumiejętność radzenia sobie z nimi przygnębiają mnie. Od czerwca czuję smutek, który tylko co jakiś czas, kiedy jestem z najbliższymi...

Witam, zacznę od tego, że od wielu lat mieszkam sama, jestem osobą towarzyską, zauważyłam jednak, że sprawy finansowe i nieumiejętność radzenia sobie z nimi przygnębiają mnie.

Od czerwca czuję smutek, który tylko co jakiś czas, kiedy jestem z najbliższymi mi osobami, przemija. Moja sytuacja finansowa się nie zmieniła, wręcz się pogorszyła, zaowocowało to nieznacznymi długami, co jeszcze bardziej mnie przygnębia. Od kilku dni czuję się bardzo smutna, znowu z dala od najbliższych (ze względu na odległe miejsce stałego zamieszkania).

Nie cierpię na bezsenność, ale czuję, że nie radzę sobie z tym stanem, kilka razy dziennie chce mi się płakać, bardzo tęsknię za najbliższymi (co mi się dawniej nie przytrafiało, lub nieczęsto), straciłam zupełnie apetyt, moja samoocena spadła bardzo nisko, a pogłębia to fakt, że nie mogę znaleźć pracy. Całymi dniami boli mnie brzuch, a kiedy pojawia się we mnie jakaś pozytywna myśl, zaraz tłamszona jest przez smutek. Wszystkie pomysły dotyczące rozwoju czy pracy wydaja mi się bezsensowne.

Problemy finansowe muszę rozwiązać sama, przygniata mnie to wszystko. Ten stan nasilił się od czerwca dość znacząco. Czy to depresja czy złe samopoczucie wynikające z braku pieniędzy?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy można uciec przed pragnieniem śmierci?

Jestem w takim wieku iż nie powinnam chcieć umrzeć, ale od przeszło roku wszystko wali mi się na głowę. Jestem w takim dołku psychicznym, że kilka razy miałam chęć wziąć środki nasenne i zasnąć na zawsze, ale wtedy staje mi...

Jestem w takim wieku iż nie powinnam chcieć umrzeć, ale od przeszło roku wszystko wali mi się na głowę. Jestem w takim dołku psychicznym, że kilka razy miałam chęć wziąć środki nasenne i zasnąć na zawsze, ale wtedy staje mi przed oczami moja koleżanka, która już nie żyje i krzyczy na mnie i jakbym się budziła. Do cholery, mam dzieci, dom, męża, a nikt nie widzi, że ja walczę sama ze sobą? Gdzie iść, jak sobie pomóc?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Wszystko jest bez sensu, a mnie się nic nie chce - jak sobie pomóc?

Przytłacza mnie cały czas myśl, że co zrobię - robię źle, gdy się staram - wtedy dopiero następuje totalna klęska. Coś we mnie umarło... W maju byłem 2 tyg. w szpitalu neuropsychiatrycznym (po 2 próbach samobójczych) i od tego czasu...

Przytłacza mnie cały czas myśl, że co zrobię - robię źle, gdy się staram - wtedy dopiero następuje totalna klęska. Coś we mnie umarło... W maju byłem 2 tyg. w szpitalu neuropsychiatrycznym (po 2 próbach samobójczych) i od tego czasu nie potrafię cieszyć się niczym, co sprawiało mi kiedyś przyjemność. Jestem kolarzem, a nawet nie cieszy mnie już jazda na rowerze. Do tego mam wrażenie, że jestem bardzo niemiły dla innych, otaczających mnie ludzi - wiem, że muszę iść do lekarza, lecz taaak mi się nie chce… Coraz częściej też myślę o tym, że innym tu byłoby beze mnie lepiej. Najchętniej bym tylko spał… Pozdrawiam, B.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to, że tak źle się czuję jest tylko objawem odstawiennym leków na depresję?

Witam, piszę, bo chciałabym zrozumieć co właściwie się ze mną dzieje. Przez ponad rok brałam leki antydepresyjne i nie jestem w stanie określić na ile pomagały mi funkcjonować, a na ile nie zauważałam zmian... Miesiąc temu byłam na wakacjach i...

Witam, piszę, bo chciałabym zrozumieć co właściwie się ze mną dzieje. Przez ponad rok brałam leki antydepresyjne i nie jestem w stanie określić na ile pomagały mi funkcjonować, a na ile nie zauważałam zmian... Miesiąc temu byłam na wakacjach i akurat czułam się dobrze, uspokojona i z przeświadczeniem, że ze wszystkim sobie w życiu poradzę, więc postanowiłam spróbować odstawić leki.

Na początku nie zauważyłam żadnej różnicy, poza tym, że miałam trochę zawrotów głowy, a teraz ciągle tkwię w czymś, co mogłabym okreslić jako zupełny zjazd w dół. Nie rozumiem co się dzieje. Ani moja sytuacja życiowa się nie zmieniła, ani stres, który wiąże się z szukaniem pracy (niedawno skończyłam studia) nie zrobił się większy, a ja znów zaczęłam wmawiać sobie, że to już koniec. Potrafię spędzić cały dzień na użalaniu się nad sobą (nienawidzę takiego marnowania czasu a wciąż to robię, zamiast wziąć się za cokolwiek konstruktywnego). Siedzę i powtarzam sobie w myślach, że do niczego się nie nadaję, że nie dam rady, fantazjuję o umieraniu, o przedawkowaniu leków, które mi zostały po przerwanej terapii, jak mi się polepsza to "tylko" o cięciu się myślę jako formie zastępczej autoagresji (ale jeszcze tego nie robię).

Nie wiem za co chcę sobie wciąż dowalać, po co siebie oplatam tymi myślami i po co komplikuję sobie życie. Jestem pewna, że nie podjęłabym się próby samobójczej, jestem na to za słaba i za bardzo się boję, a poza tym gdzieś poza tymi fantazjami podświadomie wiem, że wcale nie chcę umierać i że ten impuls rezygnacji jest jednak za słaby, że to takie gadanie żeby. No właśnie, po co? Dlaczego czepiam się tych myśli tak jakby miały mi w czymkolwiek pomóc? Irytuje mnie, że w ten sposób działam, a jednocześnie staram się sprawiać wrażenie, że jest w porządku, nie chcę martwić rodziny czy robić znów wrażenia osoby bezradnej i przestraszonej odpowiedzialnością, samodzielnością, dorosłością - to co na zewnątrz i to co w środku to dwa różne światy.

O ile smutek nie dławi mnie tak bardzo, że zaczynam płakać (i mówię wtedy na przykład mamie, że mam akurat gorszy dzień) to raczej ciężko zauważyć, żebym miała aż taki syf w głowie. Wiem, że nie powinnam zrzucać na innych swoich własnych problemów, a jednocześnie - będąc w tym sama - naprawdę nie mam pojęcia co robić. Może jednym ze sposobów radzenia sobie z takimi myślami jest po prostu akceptacja ich i uznanie, że z jakiegoś powodu na razie potrzebuję się "upajać" ich trwaniem? Naprawdę mnie to wkurza, ale wygląda to tak jakby mi sprawiał przyjemność ten sposób myślenia o sobie. A może po prostu chcę głupio zwrócić na siebie uwagę, mieć pretekst żeby iść do psychologa choć miałam już tego nie robić, żeby nie być od nikogo zależna i radzić sobie sama? Powinnam radzić sobie sama, dlaczego więc tego nie robię?

Odczuwam to jako porażkę, że czuję się znów tak źle, nie rozumiem dlaczego chcę tak się czuć, mam też wyrzuty sumienia, że sama sobie leki odstawiłam i boję się iść do lekarza, bo będę musiała się przyznać do tego. Straszny chaos mam w środku. Czy powinnam po prostu spróbować przeczekać aż ten stan minie? A może to wszystko jest tylko objawem odstawiennym? W ogóle to strasznie mi głupio, że znów tu piszę, ale wolałam to z siebie wyrzucić. Przepraszam.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy można mi pomóc, pomimo że tego nie chcę?

Witam, zacznę od tego, że naprawdę zmuszam się, żeby tu napisać. To nie próba zwrócenia na siebie uwagi, najchętniej schowałabym się tak, żeby nikt już mnie nie widział i nikt już przeze mnie nie cierpiał. Teraz opiszę moją historię. Mam...

Witam, zacznę od tego, że naprawdę zmuszam się, żeby tu napisać. To nie próba zwrócenia na siebie uwagi, najchętniej schowałabym się tak, żeby nikt już mnie nie widział i nikt już przeze mnie nie cierpiał. Teraz opiszę moją historię. Mam 16 lat, to taki głupi wiek... Jestem osobą bardzo nieśmiałą, z chorobliwie niską samooceną (od niedawna zaczęłam się w końcu do tego przyznawać). Uczę się dobrze, zaczęłam naukę w liceum, szkoła mi się podoba, ludzie też. Mam pełną rodzinę; kochających rodziców, młodsze rodzeństwo. W domu nie ma ani przemocy ani alkoholu.

Jednak wiosną 2009 z moją (byłą już) przyjaciółką K. poznałyśmy A.(18 l.) i M.(20 l.) Zaczęliśmy się zaprzyjaźniać, ale ja wiedziałam, że to nie jest towarzystwo dla nas. A. miał "narkotykową" przeszłość, zresztą obaj uważali, że dzień bez alkoholu to dzień stracony. Po pewnym czasie K. zaczęła chodzić z A. Obecnie są razem najprawdopodobniej po raz 6. M. stwierdził (i nadal tak twierdzi), że mnie kocha.

O tego czasu zaczęło się wszystko psuć. Zaczęłyśmy się z K. od siebie oddalać. Ja co chwilę zrywałam to odnawiałam kontakt z M. chodź nigdy nie byliśmy razem. Potem K. zaczęła brać leki. Stała się po prostu inną osobą. Gdy doniosłam o tym jej rodzicom, to był definitywny koniec. To było pod koniec stycznia 2010. W ciągu jednego miesiąca straciłam też wszystkich "znajomych" o ile w ogóle ich miałam. Odizolowałam się od świata, walczyłam tylko o nią. Potem się poddałam. Chciałam zapomnieć, było jeszcze gorzej. Szukałam nowych znajomych, nic z tego. Zaczęłam wspominać, przyzwyczajać się do myśli, że to już nie wróci - tak właśnie się pogrążyłam.

Od 8 miesięcy codziennie o niej myślę. I o M. też. Nie ma nocy, żebym o tym nie myślała, nie ma rzeczy i miejsca, żeby mi o nich nie przypominały. Robię wszystko mechanicznie - uczę się, bo muszę, śmieję się, bo tak trzeba. Ale nie czuję, że żyję. Gdy ostatnio ją spotkałam (obcięła i przefarbowała włosy, zmieniła styl i znowu była z nim) to przepełniło czarę. Już nie mam siły udawać, że wszystko jest okej. Tak nie jest. Nie chce mi się żyć, nie widzę sensu w swojej przyszłości. Starałam się funkcjonować tylko dla rodziców - i tak mają ciężko, brat ma ADHD, pieniędzy też nigdy za wiele.

Mama o wszystkim wie. Wiele było nocnych rozmów, ale wtedy czuję się jeszcze bardziej winna, kiedy się mną przejmuje. Nie śpię po nocach, nie mogę się na niczym skupić, nie ma sensu starać się w szkole. Po prostu mam już wszystko gdzieś. Potrafię siedzieć parę godzin z otwartą książką i nie przeczytać ani słowa. Ostatnio zabrakło już mi łez. Do tego dokładają się najdrobniejsze sprawy: jak coś nie pójdzie w szkole, brat jest niegrzeczny, nie ma pieniędzy, nie mam się komu wygadać, teraz jeszcze smsy od K. typu "Co tam?" jak gdyby nigdy nic się nie stało...

Czy to depresja, jak sugeruje mama? Chcę być normalna tylko dla niej, niech już się nie martwi. Nie uważam, żeby pomoc była mi potrzebna, kiedyś chciałam zostać psychologiem, więc "wszystko to już wiem". Ale może jednak gdzieś się mylę. Wiem tylko, że to ja jestem inna, gdybym postąpiła inaczej... To wszystko fizycznie boli... Jednak samobójstwa nie popełnię tylko dlatego, że znowu skrzywdziłabym ludzi. Z waszego testu PHQ-9 miałam 46 pkt. PS. Może ma znaczenie fakt, że pierwszego dnia znajomości z A. i M. zostałabym przez nich molestowana, gdyby mój brat nie wszedł do pokoju. O tym nikt nie wie. Proszę o pomoc, pozdrawiam. Jeśli ma ktoś pomysł jak dalej żyć to GG: 210

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jakie używki można stosować w depresji?

Witam. Mam 22 lata. Przez ostatnie 3 lata borykam się z depresją. Pytanie brzmi tak: jakie używki mogę stosować przy depresji i lekach na nią?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty