Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 7 , 1 9 6

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Emocje: Pytania do specjalistów

Załamanie nerwowe - dlaczego tak się dzieje?

Mam 16 lat. Nigdy nie byłam osobą silną psychicznie, wszystkim wiecznie się przejmuję, bardzo dotyka mnie opinia innych i strasznie boję się publicznego upokorzenia, szczególnie jeśli chodzi o szkołę - jak coś pójdzie mi nie tak, nie potrafię czegoś, coś...

Mam 16 lat. Nigdy nie byłam osobą silną psychicznie, wszystkim wiecznie się przejmuję, bardzo dotyka mnie opinia innych i strasznie boję się publicznego upokorzenia, szczególnie jeśli chodzi o szkołę - jak coś pójdzie mi nie tak, nie potrafię czegoś, coś źle zrobię, a nauczyciel jest wyjątkowo niemiły i komentuje to w bardzo nieprzyjemny sposób wracam do domu z płaczem i muszę to odchorować, co zazwyczaj zajmuje mi nie mniej niż 5 dni. To, co wtedy czuję jest straszne - chodzę i nie wiem co ze sobą zrobić, często "za karę" uderzam się w głowę. Boję się, że zostanę odtrącona lub nie będą traktowana poważnie. Wiele razy zdarzyło mi się myśleć o śmierci. Ludzie nie wiedzą jaka jestem naprawdę, udaję kogoś innego, bo wydaje mi się, że tylko wtedy mnie zaakceptują. Mój tata ma problem z alkoholem ja nigdy nie mówiłam o tym przyjaciółkom, zawsze staram się nie pokazywać problemów, nie mówię kiedy jest mi przykro czy źle.. Strasznie boję się powrotu do szkoły po świętach... Jak mam z tym walczyć? Boje się, że sama nie dam rady.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Ciężka sytuacja - jak się pozbierać?

Witam, mam 25 lat, głupio mi o tym mówić, ale nie mam się do kogo z tym zgłosić, wiec tak: miałem romans z kuzyna żoną, to trwało jakieś 4 lata, zaszła w ciąże ze mną, urodziła córkę zakończyłem ten związek...

Witam, mam 25 lat, głupio mi o tym mówić, ale nie mam się do kogo z tym zgłosić, wiec tak: miałem romans z kuzyna żoną, to trwało jakieś 4 lata, zaszła w ciąże ze mną, urodziła córkę zakończyłem ten związek całkiem niedawno. Poznałem dziewczynę, też po przejściach, po prostu nie wiem jak z nią mam rozmawiać - cały czas mam jakiś w sobie żal, ale to nie wszystko… 2 lata temu straciłem brata, mieliśmy wpadek, ja przeżyłem, ale mój młodszy brat zginął na miejscu. Nie mogłem sobie tego wybaczyć po tym wszystkim. Nie wiem jak mam się pozbierać. Doszły jeszcze moje kredyty - mam tak spaprane życie, że nie chce mi się o tym nawet pisać, już po prostu nie daję rady…

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Dr n. med. Dariusz Pysz-Waberski
Dr n. med. Dariusz Pysz-Waberski

Nerwowość - jak nazwać mój stan?

Witam, Mam 24 lata, wychowuję 3-letniego syna, odkąd pamiętam zawsze byłam nerwowa... Gdy mój syn się urodził troszkę przyhamowałam, ale za to dopadła mnie depresja poporodowa. Teraz syn ma 3 lata - ja jestem znerwicowana krzyczę, przeklinam, całą...

Witam, Mam 24 lata, wychowuję 3-letniego syna, odkąd pamiętam zawsze byłam nerwowa... Gdy mój syn się urodził troszkę przyhamowałam, ale za to dopadła mnie depresja poporodowa. Teraz syn ma 3 lata - ja jestem znerwicowana krzyczę, przeklinam, całą złość, gniew wyładowuję na swoim synku. Narzeczony pracuje od rana do wieczora, nie potrafi mnie zrozumieć, a tym bardziej mojego zachowania. Ja też siebie nie rozumiem - bardzo chciałabym się zmienić, ale gdy się staram, po prostu mi to nie wychodzi. Jestem załamana swoim zachowaniem. Nie mogę spać, wciąż myślę o swoim synku, że będzie prze zemnie znerwicowany - narzeczony mówi, że już jest i to jest moja wina. Też tak myślę, nie potrafię nad tym zapanować, tak jakbym to robiła specjalnie i na złość. Jest mi wstyd, że taka jestem, ale nie potrafię być inna. Nie wiem sama jak mam nazwać swój stan…

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy zwierzenie się z problemu będzie błędem?

Rok temu przechodziłem 3 miesięczną depresję. Nie powiedziałem żadnemu z kolegów. Teraz czuję potrzebę rozmowy z kimś. Czy to nie będzie błąd?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Boję się ludzi - czy coś jest ze mną nie w porządku?

Witam, Mam 16 lat i odkąd pamiętam mam problemy towarzyskie. Co ciekawe, w szkole jestem osobą żywą, wygadaną, a gdy poznaję kogoś nowego i ten ktoś nie ma o mnie żadnej wcześniej nabytej opinii, jestem w stanie zrobić świetne wrażenie...

Witam, Mam 16 lat i odkąd pamiętam mam problemy towarzyskie. Co ciekawe, w szkole jestem osobą żywą, wygadaną, a gdy poznaję kogoś nowego i ten ktoś nie ma o mnie żadnej wcześniej nabytej opinii, jestem w stanie zrobić świetne wrażenie osoby sympatycznej i gadatliwej. A jednak jestem strasznym wrażliwcem i to mnie przygnębia. We wszystko bardzo się angażuję, nie mam dystansu, przez co moje życie, choć nie najgorsze (nie mam paczki przyjaciół, tylko jedną dobrą koleżankę - ale mimo wszystko zawsze mogło być gorzej) wydaje mi się być koszmarne. Często panikuję, żyję w ciągłym stresie, bo wszystko umie wyprowadzić mnie z równowagi. Wydaje mi się, że jestem głupia i brzydka (nie jestem pięknością, ale mimo wszystko ponoć też całkiem ładna więc skąd ta opinia?). Do gimnazjum byłam szkolną ofiarą i chyba stąd wciąż się boję. Teraz zdarzają mi się nieciekawe sytuacje, ale wiodę dosyć dobre życie. Nie mogę narzekać też na swój dom, chociaż jest pusty. Często siedzę sama w domu, nie mam rodzeństwa, ani zwierząt domowych i przez to czuję się samotna. Ludzie nie widzą, że mam problemy, bo je zwyczajnie zagaduję. Uwielbiam ludzi. Gdy jestem w towarzystwie, czuję, że żyję. Problem w tym, że w mojej miejscowości wszystko jest takie samo, puste, tęskniące za czymś żywszym. Nie ma tu nic, co by mnie zainteresowało, nie ma miejsc, gdzie mogliby być nowi ludzie, którzy lubią to, co ja. Szukałam. Każda nowa relacja to dla mnie nadzieja - przez co niedawno zaangażowałam się w coś chorego, co mnie zwyczajnie przerosło i kogoś zraniłam, jest mi z tym źle, ale myślę, że nieświadomie szantażowano mnie emocjonalnie. Jak można jednocześnie uwielbiać towarzystwo i nikomu nie ufać? Zawsze wydaje mi się, że ludzie są źli i złośliwi, że chcą wyrządzić mi krzywdę. Boję się. Wychowałam się w ciszy i to ona mnie zabija. Nie płaczę za często, wręcz okazjonalnie. W domu jestem smutna i milcząca, gdy jesteś z kimś, jest mi znacznie łatwiej. Od wielu lat tkwię w tym samym środowisku. To trujące. Może liceum mnie ocali. Ten list jest zwyczajnie głupi - ot, dziewczyna, która tak naprawdę nie ma prawdziwych problemów. Nie jestem w żadnej subkulturze, nie okaleczam. Jestem po prostu dziwna, ta dziwność mówi za mnie od dzieciństwa - kiedy stroniłam od ludzi i zmarnowałam setki szans od losu Mogłabym być teraz zupełnie gdzie indziej, niż żalić się na stronie o depresji. A może to już nerwica? Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Moja 16-miesieczna córeczka nie radzi sobie z emocjami

Moja córeczka od 2 tygodni zaczęła spać bardzo niespokojnie. Od dawna potrafiła zasypiać sama i przesypiać całe noce, ale ostatnio to się zmieniło. Budzi się w nocy po kilka razy, strasznie krzyczy tak jakby miała zły sen (ale każdej nocy?!)...

Moja córeczka od 2 tygodni zaczęła spać bardzo niespokojnie. Od dawna potrafiła zasypiać sama i przesypiać całe noce, ale ostatnio to się zmieniło. Budzi się w nocy po kilka razy, strasznie krzyczy tak jakby miała zły sen (ale każdej nocy?!) Usypia na naszych rękach (chociaż staraliśmy się do tego już nie wracać, bo w końcu to duża dziewczynka, ale okazał się to jedyny sposób), a jak ja odkładamy do łóżeczka, to zachowuje się jakbym ją kładła na rozżarzony węgiel. Strasznie się rzuca i zaczyna znowu krzyczeć. Na początku myśleliśmy, że to zęby i za każdym razem dawaliśmy jej paracetamol, ale to nie to! Jak się zrywa w nocy, to nie ma z nią kontaktu, wyrywa się z rąk, nie chce być w łóżeczku, bije się po głowie, ucieka. Taki 'atak' trwa około 40 minut.

Staraliśmy ograniczyć jej wszystkie niestandardowe wydarzenia w ciągu dnia, żeby wyeliminować dodatkowy stres, ale to nie pomogło. W ciągu dnia jest podobnie. Jak tylko nie może złożyć dwóch klocków, to od razu bardzo się denerwuje, zaczyna się gryźć w rączki i bić po główce. Ma już 9 zębów, więc ma czym gryźć, i się sama nimi rani. Próbuje również bić nas po twarzy i rzucać przedmiotami, przy czym bardzo płacze i krzyczy. Razem z mężem nie jesteśmy 'oazami spokoju', ale u nas w domu nigdy nikt nikogo nie bije i nie ma awantur, więc skąd taka reakcja małej? Również jak jest szczęśliwa, to nie potrafi sobie z tym poradzić (chociaż rzadziej). Ostatnio tak bardzo się cieszyła, że nie wiedziała jak ma to wyrazić, wiec, zamiast dać mężowi buziaka... z premedytacja ugryzła go w nos!

Jak nie pozwalamy jej wspinać się po meblach, albo rzucać jedzeniem, to mała reaguje tak samo - krzykiem i biciem siebie lub innych. Wcześniej, w takiej sytuacji, płakała, albo robiła 'pady' na podłogę, ale od dwóch tygodni to się zmieniło na gorsze. W ciągu dnia najchętniej byłaby cały czas na naszych rękach, odmowa kończy się tak jak powyżej. Staramy się być wyrozumiali, cierpliwi, uśmiechnięci, ale to nie pomaga. Proszę mi poradzić co robić i czym spowodowana może być zmiana w jej zachowaniu. Dlaczego jest taka agresywna? Naprawdę zaczynamy się martwić.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska

Histeria córki w nocy

Witamy serdecznie. Mamy pewien problem. Nasze dziecko (córka, w styczniu będzie miała 4 lata) budzi się w nocy i wpada w histerię. Zdarzyło już to się już parokrotnie. Czasem jest to mała histeria, czasem duża nie do wytrzymania... Córka budzi...

Witamy serdecznie. Mamy pewien problem. Nasze dziecko (córka, w styczniu będzie miała 4 lata) budzi się w nocy i wpada w histerię. Zdarzyło już to się już parokrotnie. Czasem jest to mała histeria, czasem duża nie do wytrzymania... Córka budzi się w nocy i np. mówi, że nie przytuliła się do cioci, która była rano u nas. Tłumaczymy jej, że cioci nie ma, przyjedzie w innym czasie, ale to nie pomaga. Im więcej jej tłumaczymy, tym histeria jest większa... Wczoraj np. obudziła się o 3 w nocy, że nie pokolorowała „hipcia” w kolorowance. Oczywiście się nie zgodziliśmy. Wpadła w taką histerię, że przez 1, 5 godziny nie mogliśmy jej uspokoić. Dostała nawet parę klapsów na „dupkę”, żeby się uspokoiła, ale to też nie pomogło. Na chwilę zamknęliśmy drzwi od jej pokoju, żeby się sama uspokoiła - to wstała z łóżka i zaczęła walić w drzwi i krzyczeć "mama, ja chcę się przytulić". Jak mama się przytuliła do dziecka to znów zaczęła, że nie pokolorowała "hipcia"...

Najdziwniejsze jest to, że jak się jej na drugi dzień pytamy, dlaczego była taka niegrzeczna, ona tego NIE PAMIĘTA. Próbowaliśmy jej przypomnieć, co robiła, ale to nie daje żadnego rezultatu. Zachowuje się tak jakby to faktycznie nie miało miejsca. Myśleliśmy, że to może jakiś rodzaj lunatykowania, ale przy otwartych oczach, normalnym świetle i rozmowie z nami nawet do 1, 5 godziny, czy to można nazwać lunatykowaniem? Nie wiemy co już mamy robić. Bardzo kochamy nasze dziecko i chcemy jak najlepiej dla naszej pociechy. Mieszkamy w Anglii. Córka na co dzień chodzi do przedszkola angielskiego. Ogólnie to na początku chciała bardzo chodzić do przedszkola i tak było, ale po pewnym czasie jej się to odwidziało. Wydaje nam się, że w przedszkolu chce tylko ona być w centrum uwagi, a przecież tak się nie da. Mamy tylko jedno dziecko, więc jak przychodzi do domu, to całą uwagę poświęcamy tylko jej, a w przedszkolu przecież jest za dużo dzieci na takie coś.

Jak ją zaprowadzamy do przedszkola, to czasami płacze i nie chce zostać, ale jak już zostanie, to nie ma z nią żadnego problemu. Bawi się normalnie z dziećmi, wykonuje polecenia. Nie wszystko jeszcze rozumie po angielsku, no ale to przedszkole jest. Mimo to jeszcze trochę to będzie pewnie lepiej mówiła po angielsku niż my :) Jak przychodzi do domu i pytamy jej się co robiła, to opowiada z zachwytem to, tamto, że było fajnie... A jak się pytamy czy pójdzie jutro - to nie chce. Przekupujemy ją, że jak pójdzie do przedszkola to dostanie serduszko (kartka, na której zbiera serduszka), a jak uzbiera całą kartkę, to dostanie prezent (teraz akurat to jest rybka do akwarium). Wcześniej zbierała gwiazdki i dostała książeczkę. Robimy takie właśnie psychologiczne sztuczki, że trzeba sobie na coś zasłużyć. Nie wiemy czy przedszkole może mieć wpływ na te histerie. Co możemy zrobić w takiej sytuacji? Może nagrać jakiś filmik i udać się do przychodni w celu skonsultowania to z jakimś rodzinnym psychologiem? A może jakieś inne pomysły macie. Czy to jest normalne? Prosimy o odpowiedź.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Problemy emocjonalne - jak sobie poradzić?

Mam problem, mam 16 lat, skończę 17 w kwietniu, jestem przewrażliwiona, nie wiem czy nadwrażliwa, przeszłam przez ciężkie życie i dużo zmian rodzinnych, takich jak rozwody, przeprowadzki, zmiana otoczenia i najbliższych przyjaciół. Mam czasami skurcz w okolicy serca, który powoduje,...

Mam problem, mam 16 lat, skończę 17 w kwietniu, jestem przewrażliwiona, nie wiem czy nadwrażliwa, przeszłam przez ciężkie życie i dużo zmian rodzinnych, takich jak rozwody, przeprowadzki, zmiana otoczenia i najbliższych przyjaciół. Mam czasami skurcz w okolicy serca, który powoduje, że nie mogę ani wypościć, ani złapać powietrza, także mnie to przymusza do schylenia się albo chociaż bardzo lekkiego zgięcia. Płaczę z byle powodu, jakiejkolwiek opinii, nawet jeśli ktoś poruszy jakiś temat cięższy. Płaczę czasami przed spaniem, miałam myśli samobójcze tak samo jak myśli mordowania. Następnym problemem jest to, że nawet jeśli się z kimś pokłócę bardzo ciężko i inni wiedzę, że się nie wybacza w takich momentach, ja po prostu muszę :]. Mam okropny problem z tym, bo ludzie mnie mogą wykorzystać, a ja i tak wybaczę. Mam problem od pewnego czasu z zimnymi stopami, nadmiernym poceniem rak (w sytuacjach ciężkich lub stresujących). Jak plącze mam problem, nie wiem jak to nazwać, ale się tak jakby zaciągam powietrzem kilka razy w bardzo krótkim czasie i mam bardzo duży problem z uspokojeniem.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Płaczliwość, huśtawki nastroju - czy zwariowałam?

Cześć! Jestem dziewczyną i mam 20 lat, ale kogo to obchodzi w zasadzie. Jak opowiem swoją historię, to i tak nikt nie uwierzy, posypią się zjazdy na mój temat. I tu pojawia się pytanie: po co mam żyć? Czy trudno...

Cześć! Jestem dziewczyną i mam 20 lat, ale kogo to obchodzi w zasadzie. Jak opowiem swoją historię, to i tak nikt nie uwierzy, posypią się zjazdy na mój temat. I tu pojawia się pytanie: po co mam żyć? Czy trudno jest pojąć fakt, że szukam osoby, która mnie zrozumie? Pewnie teraz każdy myśli, że nie mam znajomych. Nieprawda, mam i to całkiem sporo. Nawet mam jedną przyjaciółkę (taka niby od serca, tyle lat razem). Tylko czy jest prawdziwa? Odbiła mi chłopaka w liceum. Pewnie wszystkich zastanawia fakt, czemu nadal się z nią przyjaźnię. Ja też się nad tym zastanawiam. Kiedyś sobie tłumaczyłam zaistniałą sytuację tak, że żaden facet nie jest warty zerwania przyjaźni. Damska solidarność. Nieprawda, nie ma się co oszukiwać, nadal mnie to boli, ale muszę ukrywać to przed rodziną, przed całym światem, a co najważniejsze - przed nimi. Ja nie okazuję słabości. To takie spartańskie wychowanie, gdy umiera ci ojciec w wieku 7 lat, postanawiasz sobie wtedy w duchu, że będzie z ciebie dumny. Jedyne, co pamiętam, to fakt, że on nie znosił słabości, ale kochał mnie, swoją małą, najmłodszą córeczkę. Bez rozczulania się nad sobą. W końcu życie jest piękne! Akurat! Chciałam mieć bajkowe życie, a tu trafił się film z serii dramat lub czarny humor. Kiedyś sobie z tym radziłam, do czasu tego, co mi się przytrafiło teraz. Pomyślicie sobie pewnie, że to brazylian, ale to moje chore życie, którego mam już po dziurki w nosie. Zakochałam się. Po raz kolejny. Wspaniałe oczy pana S., takie błękitne, jego charakter boski. No po prostu ideał. W szybkim tempie zapomniałam o poprzedniej tragedii, która bolała mnie baaaaaaardzo długo. Myślicie, że idylla trwała długo? Przecież to moje życie, a nie kopciuszka. tu nie ma happy endu. Z tego wynikł pewien łańcuszek. Ja kochałam pana S., a on pokochał moją przyjaciółkę. Przyjaciel pana S. pokochał mnie, ale to mniej ważne. Odebrała mi drugiego chłopaka. Drugiego, którego pokochałam. Nie chcę już żyć. Dlaczego z dwoma musiało stać się tak samo?! Najgorzej boli mnie fakt, że ona jest w związku z tym pierwszym, a zabajerowała mi jeszcze tego drugiego. Czuję się podle, płaczę bez powodu. Mam jakieś głupie huśtawki nastrojów. Raz się śmieję, za chwilę łzy mi lecą strumieniami. Zwariowałam? Pozostaje pytanie: z bólu czy nienawiści? Co ja mam teraz zrobić? Dodam tylko, że nie mam myśli samobójczych. Po co mam się zabijać, skoro mam chore nerki, jak jest mi pisana śmierć, to i tak umrę. Co ja mam robić? AMEN.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak zwalczyć objawy nerwowe?

Witam, mam 22 lata, jestem mężczyzną - dużo czasu spędzam przed komputerem, wydaje mi się, że to może być główną przyczyną moich dolegliwości. W pracy 6 godzin, w domu podobnie około 6. Mam problemy z zasypianiem, serce mi wali jak... Witam, mam 22 lata, jestem mężczyzną - dużo czasu spędzam przed komputerem, wydaje mi się, że to może być główną przyczyną moich dolegliwości. W pracy 6 godzin, w domu podobnie około 6. Mam problemy z zasypianiem, serce mi wali jak szalone, głowa, dłonie delikatnie mną trzęsą, nie jestem w stanie tego opanować. Czy mógłbym się poradzić, co robić? Pozdrawiam
odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak otrząsnąć się po wiadomości o chorobie mamy?

Od jakichś trzech miesięcy nie potrafię określić co się ze mną dzieje. Zaczęło się od tego gdy dowiedziałam się, że mama jest chora i w najbliższym czasie będzie brała chemię niekonwencjonalną. Nie ukrywam, że z załamał się na tę wiadomość....

Od jakichś trzech miesięcy nie potrafię określić co się ze mną dzieje. Zaczęło się od tego gdy dowiedziałam się, że mama jest chora i w najbliższym czasie będzie brała chemię niekonwencjonalną. Nie ukrywam, że z załamał się na tę wiadomość. Przez jej chorobę doszłam do wniosku, że wszystko robię dla niej, żeby później jej pomóc czasowo jak i finansowo. Nie potrafię się też skupić na lekcjach, bo cały czas jestem zamyślona i przygnębiona i przez to opuściłam się w nauce. Jestem nastolatką, przede mną całe życie, a ja już go mam dość. Coraz częściej mam myśli samobójcze, które jestem niestety zdolna zrobić. Ostatnimi czasy nie dogaduję się też z mamą, prawie cały czas się kłócimy, ostatnio nawet nie wiem o co. Przy każdej kłótni z jej ust pada jeden i ten sam tekst, a ja wyrzucam z siebie wszystko co leży mi na sercu. Wiem, ze w złości można powiedzieć wiele niepotrzebnych rzeczy, ale mimo tylu kłótni ostatnio coś się stało i jej słowa mocno mnie zabolały. Wiem, że ja ją też ranie moimi słowami, ale nie potrafię się ugryźć wtedy w język, później mocno tego żałuję. Staram się z mama spędzać wiele czasu, ale zasmucam się też tym, że wszystkie wolne dni z nią spędzone, święta itp. są takimi ostatnimi, bo wiem, że podczas tej chemii wszystko obróci się o 180 stopni i bardzo się tego boję. Chodzę do pedagoga szkolnego, ale to raczej nic nie daje. Jestem też bardzo nerwową osobą, mam nerwicę i jeśli tak bardzo się denerwuję, przejmuję, bardzo odbija się to na moim zdrowiu. W szkole czuję się jak odludek. Ciągle tylko udaje, że jest wszystko w porządku, a nie jest. Kiedyś byłam bardzo towarzyska, z chęcią wychodziłam na spotkania z przyjaciółmi, ale ostatnio albo nie wychodzę wcale, albo jest to dla mnie przymus. Nie wiem jak mam już myśleć, nie potrafię dać z tym wszystkim sobie rady, nie potrafię pozbierać myśli. Proszę o jakąś pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Ciągle płaczę - co jest ze mną nie tak?

Od jakiegoś czasu myślę, że coś się ze mną dzieje. Codziennie, kilka razy dziennie, płaczę. Czasami potrafię siedzieć, oglądać film i nagle się rozpłakać. Ciągle myślę, że mój partner mnie zostawi. Przytyłam i myślę, że mu się nie podobam mimo...

Od jakiegoś czasu myślę, że coś się ze mną dzieje. Codziennie, kilka razy dziennie, płaczę. Czasami potrafię siedzieć, oglądać film i nagle się rozpłakać. Ciągle myślę, że mój partner mnie zostawi. Przytyłam i myślę, że mu się nie podobam mimo że on mówi, że jest inaczej. Czuję, że nie jestem nikomu do niczego potrzebna, że wszystko co zrobię jest złe… a.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Napady płaczu, myśli samobójcze - co mi jest?

Mam 15 lat. Od jakiegoś czasu, właściwie do kiedy pamiętam, miałam napady płaczu, ale zazwyczaj działo się to w samotności. O około miesiąca mam senne koszmary. Pierwszy raz zdarzyło mi się płakać przy kimś, bez powodu - po prostu było...

Mam 15 lat. Od jakiegoś czasu, właściwie do kiedy pamiętam, miałam napady płaczu, ale zazwyczaj działo się to w samotności. O około miesiąca mam senne koszmary. Pierwszy raz zdarzyło mi się płakać przy kimś, bez powodu - po prostu było fajnie, a za dwie minuty miałam ochotę wyjść i się rozpłakać. Niestety, stało się na odwrót. Zaczynam się na poważnie martwic i nie wiem, czy nie zgłosić się do psychiatry. Obwiniam siebie o wszystko, nawet jeśli to nie była moja wina. Sama potrafię siebie dobić. Mam myśli samobójcze, ale tylko myśli. Kiedyś wzięłam do ust opakowanie tabletek, ale wyplułam. Co to może być?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to choroba, czy po prostu nieśmiałość?

Witam, mam na imię Ania, mam 15 lat. Codziennie zmagam się ze sobą, próbuję pokonywać barierę strachu przed otoczeniem. Co jakiś czas obiecuję sobie "nie będę już nieśmiała" jednak nie wychodzi mi to. Otóż w każdej stresującej i tak naprawdę...

Witam, mam na imię Ania, mam 15 lat. Codziennie zmagam się ze sobą, próbuję pokonywać barierę strachu przed otoczeniem. Co jakiś czas obiecuję sobie "nie będę już nieśmiała" jednak nie wychodzi mi to. Otóż w każdej stresującej i tak naprawdę nie stresującej dla "normalnego" człowiek sytuacji czerwienię się i drga mi górna warga po lewej stronie, to straszne uczucie, gdy rozmawiam z kimś i nagle zaczyna "tańczyć" mi mięsień twarzy, a mój rozmówca patrzy z zakłopotaniem nie wiedząc co zrobić, jak się zachować, czy patrzeć jak palę się ze wstydu, czy odejść, żebym mogła się uspokoić. Stresujące jest dla mnie życie codzienne, boję się rozmowy z ludźmi, nie mówiąc już o wystąpieniach publicznych. Marzę o normalnym życiu, bez czerwienienia się za każdym razem, gdy ktoś coś do mnie powie, drgania mojej wargi, gdy się stresuję, pocenia się rąk. Jako dziecko miałam tiki nerwowe, wizyty u psychologa poprawiły stan mojej psychiki. Jednak teraz objawy są znacznie silniejsze. Nie chcę dalej tak żyć, staram się pokonywać nieśmiałość, ale zaraz dają o sobie znać moje czerwone policzki (i nie tylko one) i skacząca nerwowo warga. Objawy potrafią ukazać się nawet, gdy po prostu idę po korytarzu szkolnym, nie mówiąc już o przejściu koło przystojnego chłopaka. Serdecznie proszę o poradę, z góry dziękuję - Ania :)

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak zwalczyć złość i agresję wobec innych?

Witam, Nie wiem od czego zacząć, mam wrażenie, że jestem sama wielkim problemem. Od długiego czasu jestem bardzo smutna, zdołowana, nic mnie nie cieszy, nienawidzę sobót i niedziel, bo szybko mijają i wiecznie jest coś do zrobienia. Nie siadam nawet...

Witam, Nie wiem od czego zacząć, mam wrażenie, że jestem sama wielkim problemem. Od długiego czasu jestem bardzo smutna, zdołowana, nic mnie nie cieszy, nienawidzę sobót i niedziel, bo szybko mijają i wiecznie jest coś do zrobienia. Nie siadam nawet na chwilę aby pomyśleć, odpocząć tylko gonię, i potem jestem zła, wyżywam się na innych, w tej chwili na psie mojej mamy - denerwuje mnie strasznie, bo jest nieposłuszny. Wiem, że wyczuwa moje nastroje i dlatego mnie nie słucha, ale najgorsze jest to, że mam w stosunku do niego bardzo złe odruchy, np. mam ochotę go dusić, powiesić, czasami będąc z nim na dworze szarpię nim co chwila. Dzisiaj przywiązałam go do drzewa i odeszłam na chwilę - on piszczał i wył, a ja miałam ochotę go tam zostawić, wrzeszczałam na niego. Nie mogę sobie dać rady ze sobą. Nie mogę znieść swoich złych myśli, złości w sobie, nienawiści. Nie układa mi się w życiu, boję się swojego faceta. Na mojego syna wiecznie krzyczę. Nie mogę siebie znieść. Mogłabym dużo pisać, ale najbardziej nie lubię tej złości i nienawiści w sobie. Proszę, co mam z tym zrobić? Dziękuję i pozdrawiam, kasia

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Złożony problem - czy coś się ze mną dzieje?

Witam, jestem kobietą, mam 18 lat. Nawet nie wiem od czego zacząć. Spróbuję od początku. Cztery lata temu zupełnie zmieniłam światopogląd. To było dla mnie bardzo trudne przeżycie. Dwa lata biłam się z myślami, czy robię dobrze, czy nie będę...

Witam, jestem kobietą, mam 18 lat. Nawet nie wiem od czego zacząć. Spróbuję od początku. Cztery lata temu zupełnie zmieniłam światopogląd. To było dla mnie bardzo trudne przeżycie. Dwa lata biłam się z myślami, czy robię dobrze, czy nie będę miała z tego powodu problemów. Codziennie zadręczałam się myślami o tematyce religijnej. W końcu po prostu przestałam wierzyć. Od tego czasu skrywam emocje. Zawsze nie lubiłam, gdy ktoś widział mnie smutną. Łzy wydawały mi się czymś wstydliwym. Gdy zmarła mi bliska osoba czułam się jak potwór, który nie potrafi ukazać emocji. Wszystko skrywałam w środku, gdy cała rodzina cierpiała. Na pogrzebie te wszystkie emocje wybuchły. Od tamtej chwili wszystko co smutne odsuwam od siebie, chowam gdzieś tam głęboko. Ludzie postrzegają mnie jako osobę bardzo radosną, pełną życia, a tak naprawdę czuję się, jakbym była najsmutniejszą osobą na świecie. Inni tego nie widzą, nie chcę aby się martwili. No i tu dochodzę do dziwnych wniosków, że to ja powinnam pomagać innym, gdy są smutni. Nie mogę się smucić, by nie pokazywać po sobie, że ja, która im pomagam, też mam problemy. Czuję dziwną misję... Czasem, gdy jestem sama mówię jakby do siebie: "Nie możesz być smutna, to inni są od tego, aby byli smutni, a Ty masz ich wspierać". Dlatego nie daję po sobie poznać smutku i wszystko chowam. Czasami czuję ochotę aby się rozpłakać, ale nie potrafię. Nie potrafię się załamać, ale wewnętrznie chyba się rozsypałam. Nazywam to silnym charakterem, a tak naprawdę pewnie jestem słaba. Jestem bardzo samokrytyczna. Nie lubię komplementów, pochwał, wszędzie widzę jakiś podstęp. Ostatnio zaczęłam czytać o chorobach. Wszystkich: genetycznych, psychicznych, itd. Szukam w nich objawów, które mi się przydarzają i znalazłam już w sobie mnóstwo z nich. Może one są urojone? Nie wiem... Od jakiegoś czasu męczy mnie otoczenie. Męczą mnie ludzie ich sprawy, czuję, że moja „misja pomocy” znika. Odcinam się od świata i zatapiam w muzyce. Wtedy nie mam żadnych problemów, zapominam o wszystkim. Czasem mam uczucie pustki. Nie myślę o niczym, to strasznie dziwne uczucie. Nieraz wydaje mi się, że nie należę do tego świata. Po mnie tego nie widać, jestem zawsze uśmiechnięta, żartuję, staram się to ukryć, wstydzę się tego. Uciekam w wirtualną rzeczywistość. Chyba uzależniłam się od Internetu. Nie chcę męczyć rodziców tymi moimi problemami, które są pewnie urojone. Ostatnio wieczorami, gdy słucham muzyki dochodzę do wniosku, że nic nie ma sensu. I tak powtarzam to w myślach zawsze gdy jestem sama. Nie czuję lęków jako takich. Boję się tylko starości. Kiedyś jednak, po dużej liczbie obejrzanych filmów kryminalnych, wydawało mi się, że ktoś mnie śledzi i próbuje porwać. Strasznie się rozpisałam, ale boję się, ze to początek czegoś gorszego. Nie wiem, czy chcę udać się do specjalisty, wstydzę się powiedzieć komukolwiek. I tak ciągle z byle czymś, byle drżeniem w ręce chodziłam do rodziców i pytałam się, czy nie mam pląsawicy... Naprawdę nie wiem, co mam robić.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Nerwowość, płaczliwość - czy to minie?

Jestem nerwowa od zawsze, ale ostatnio potrafią zdenerwować mnie proste sprawy, np. jak nie mogę ułożyć włosów. Ostatnio opiekowałam się starszą osobą, której zmarł syn, czuwałam, żeby nic jej się nie stało, po 3 dniach wróciłam wyczerpana, ciągle płaczę, trzęsę...

Jestem nerwowa od zawsze, ale ostatnio potrafią zdenerwować mnie proste sprawy, np. jak nie mogę ułożyć włosów. Ostatnio opiekowałam się starszą osobą, której zmarł syn, czuwałam, żeby nic jej się nie stało, po 3 dniach wróciłam wyczerpana, ciągle płaczę, trzęsę się, boję. Boję się, że zostanę sama, że sobie nie poradzę, płaczę z byle powodu, zwłaszcza gdy się zdenerwuje, czuję, że potrzebuję ogromu miłości, ciepła, martwię się to co się ze mną dzieje. Czy to minie?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Agresja i depresja - jak pomóc mężowi?

Witam, Mój mąż jest bardzo agresywny, z byle powodu wybucha złością. Jeśli nie odpuszczę - wszystko kończy się wielką kłótnią. Czasami nie mam już siły, nie wiem co mam robić, jak go uspokoić. Ostatnio mąż zwierzył mi się z...

Witam, Mój mąż jest bardzo agresywny, z byle powodu wybucha złością. Jeśli nie odpuszczę - wszystko kończy się wielką kłótnią. Czasami nie mam już siły, nie wiem co mam robić, jak go uspokoić. Ostatnio mąż zwierzył mi się z tego, że ma problemy z pracą, ze sobą, że chciałby podjąć jakieś leczenie, bo wie, że dzieje się z nim źle. Jest bardzo dobrym pracownikiem, ale szefowie mało to doceniają, wręcz "jeżdżą" po wszystkich pracownikach, maja ich za nic. Mąż sobie z tym nie radzi, po nocach nie śpi, jeśli na drugi dzień ma do pracy na rano. Niestety nie za bardzo może zmienić pracę, bo mieszkamy w małej miejscowości, a ta praca jest dobrze płatna - w innej nie zarobi na utrzymanie naszej rodziny. Ja nie mam jak iść do pracy, bo mamy malutkie dziecko. Mąż chce zostać w tej pracy, ale liczy na to, że jego lęk przed pracą da się jakoś zwalczyć. Czy jest to możliwe, czy mąż musi zmienić pracę na inną, żeby kłopoty poszły w zapomnienie? Wydaje mi się, że mąż może mieć depresję. Odczuwa lęk przed pójściem do pracy, mówi, że jest mu tam źle, ale musi tam pracować, żeby nas utrzymać. Chce mu pomóc. Gdzie możemy się zgłosić z tym problemem? Dodam, że jest bardzo wybuchowy, ale w pracy tłumi wszystko w sobie, a w domu jest nie do wytrzymania.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak poradzić sobię z agresją i częstymi kłamstwami?

  Witam! Mam ponad 17 lat i straszny problem. Jestem bardzo agresywna, ale tylko w stosunku do mojej siostry. Gdy wyprowadzi mnie z równowagi mówiąc mi, że jestem gruba, brzydka i zakłamana ja nie potrafię nad sobą zapanować. Faktycznie czasem...

  Witam! Mam ponad 17 lat i straszny problem. Jestem bardzo agresywna, ale tylko w stosunku do mojej siostry. Gdy wyprowadzi mnie z równowagi mówiąc mi, że jestem gruba, brzydka i zakłamana ja nie potrafię nad sobą zapanować. Faktycznie czasem kłamię. Lubię koloryzować, dodawać coś. Tego też próbowałam się oduczyć, ale nie wiem jak. Nie wiem gdzie się z tym zgłosić. Rodzice widzą moją agresję, ale jak do tej pory mi z tym nie pomogli. A ja naprawdę potrzebuję rozmowy, pomocy, czegokolwiek, żeby się zmienić, tzn. zaprzestać moim kłamstwom i agresji. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nadwrażliwość - jak sobie poradzić?

Witam serdecznie, Mam pytanie odnośnie mojej wrażliwości emocjonalnej, a raczej jej nadwrażliwości. Mam 28 lat i od zawsze miałam z tym problem. Czasem, gdy spotykała mnie przykrość, przykra uwaga, niepowodzenie, wybuchałam płaczem. Nie potrafiłam rozmawiać bez płaczu z rodzicami o... Witam serdecznie, Mam pytanie odnośnie mojej wrażliwości emocjonalnej, a raczej jej nadwrażliwości. Mam 28 lat i od zawsze miałam z tym problem. Czasem, gdy spotykała mnie przykrość, przykra uwaga, niepowodzenie, wybuchałam płaczem. Nie potrafiłam rozmawiać bez płaczu z rodzicami o nurtujących mnie sprawach. Od tamtego jednak czasu dzieciństwa mam wrażenie, iż ta sytuacja nasila się. Jestem w momencie, gdzie nie potrafię oglądać zdjęć cierpiących ludzi, a zwłaszcza dzieci. Bardzo mnie to przygnębia, plączę pół dnia. Nie potrafię poradzić sobie czasem z szorstką odpowiedzią męża. Wzmaga się wówczas we mnie jakaś nagła nienawiść do niego. Nie radze sobie z własnymi emocjami. Zadręczam się myślami, problemy stają się dla mnie przerastające i zatrważające, z pytaniem: co dalej? Ludzie odbierają mnie jako osobę silną, która potrafi radzić sobie ze wszystkim, bardzo zorganizowaną, zawsze uśmiechniętą i energiczną. Ja sama dla siebie, w zaciszu pokoju lub wody wzbierającej w wannie - płaczę. Boli mnie cierpienie ludzi, niesprawiedliwość, krzywda, która wyrządza się zwierzętom. Dlaczego tak jest? Dlaczego nie potrafię, jak każdy, przejść do spraw codziennych? Dlaczego mój maż, pomimo że jest optymistycznym wesołkiem wydaje mi się czasem szorstkim egoistą? Czasami wręcz wydaje mi się, że ktoś mnie źle skonstruował i że nie powinno być takich ludzi jak ja na świecie. Ta nadwrażliwość bardzo mi przeszkadza w codziennym życiu. Moja mama powtarzała mi zawsze, że z tego wyrosnę, że życie nauczy mnie być twardym. Tak niestety się nie dzieje, a wręcz przeciwnie - mój stan, huśtawki emocjonalnej jest co raz to większy. Błagam o odpowiedź, bo nie potrafię poradzić sobie z tymi wszystkimi emocjami, które we mnie siedzą. Jak poradzić sobie z nadwrażliwością?
odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Patronaty