Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 8 3

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Nerwica: Pytania do specjalistów

Jak mam pomóc mamie chorej na nerwice lękową?

Witam!!! Mam 28 lat i nie mogę uwolnić się od mojej mamy:( Chodzi o to, że jest (moja mama) chora na nerwice lękową od 15 lat. Mam przez to z siostrą straszne życie. Wiem, że nerwica to choroba, ale powoli...

Witam!!! Mam 28 lat i nie mogę uwolnić się od mojej mamy:( Chodzi o to, że jest (moja mama) chora na nerwice lękową od 15 lat. Mam przez to z siostrą straszne życie. Wiem, że nerwica to choroba, ale powoli nie mamy już sił. Mama wymusza na nas wszystko, dyktuje nam jak mamy żyć, moja siostra ma już męża, ja jestem w stałym związku i obydwie mamy swoje dzieci, a ona dalej traktuje nas jak małe dziewczynki i wtrąca się we wszystko, a jak nie jest po jej myśli, to od razu ma napady i wtedy nie przebiera w słowach i strasznie rani nas i naszych partnerów. Moja siostra mieszka już na swoim, ja mieszkam z moja mamą, ale chcę się wyprowadzić do innego miasta i ona się nie może z tym pogodzić. Powiedziała mi, że czuje się bezpieczniej jak jestem w domu, ale ja przecież nie mogę poświecić mojej rodziny. Zagroziła, że jeśli wyjadę, to nie mam matki, żebym już nie wracała do niej i żebym się z nią nie kontaktowała, że nie jestem jej córką. Strasznie mnie to boli, bardzo ją kocham, ale jeszcze bardziej kocham mojego synka i partnera. Boję się, że jeśli wyjadę, coś jej się stanie, bo ma napady lękowe i tym mnie trochę szantażuje. Bardzo bym chciała się przeprowadzić, mamy tam super pracę i lepsze perspektywy. Proszę, pomóżcie, może mama powinna zmienić lekarza. Nie wiem, co mam robić, nie chciałabym jej zrobić przykrości, ale nie mogę rezygnować z własnego szczęścia.

Czy ktoś jest mi w stanie pomóc?

Witam. Mam 26 lat, od ok. dziesięciu mam nerwicę. Miałam agorafobię, ale to mi na razie ustąpiło. Miałam też różne bóle w klatce piersiowej, bóle żołądka, biegunki ze strasznymi bólami brzucha. Te ostatnie leczyłam u gastrologa...

Witam. Mam 26 lat, od ok. dziesięciu mam nerwicę. Miałam agorafobię, ale to mi na razie ustąpiło. Miałam też różne bóle w klatce piersiowej, bóle żołądka, biegunki ze strasznymi bólami brzucha. Te ostatnie leczyłam u gastrologa i przeszły. Dwa razy leczyłam się u psychiatry, brałam leki, ale nie szczególnie pomogły. Obecnie nauczyłam się z tym żyć, ale jeden objaw nie daje mi spokoju. Są to duszności, ale nie takie że jak np. te, które się czuję w dusznym pomieszczeniu lub przed burzą. Moje duszności są takie, że czuję ucisk w gardle, w klatce piersiowej i wydaje mi się, jakby powietrze nie mogło mi przejść dalej do środka, nie mogę złapać takiego głębokiego oddechu, nawet jak próbuję się "zachłysnąć" tym powietrzem, czyli je tak głęboko wciągnąć to nie zawsze mi się udaje. Ten objaw mam nie tylko wtedy, gdy się zdenerwuję, ale także potrafię się obudzić rano i już mieć duszność, praktycznie później przez cały dzień. Dodam jeszcze, że podczas snu duszności mi nie dokuczają i wtedy, gdy po prostu o tym zapomnę, ale tak naturalnie, nie na siłę. Chyba ważne jest też to, że gdy problemy z dusznościami się u mnie zaczęły (jakieś 3 lata temu), najpierw dusiło mnie po jedzeniu, potem przechodziło, do następnego posiłku. Teraz już praktycznie to czy coś zjadłam, czy nie, nie ma wpływu na moje duszności. Robiłam już praktycznie wszystkie badani – EKG, tarczyca, płuca, astma – wszystko zostało wykluczone. Robiłam też gastroskopię, też nic nie wyszło. Leczyłam się u psychiatry, nic to nie pomogło, bo nawet podczas brania leków duszności, choć słabsze, jednak były. Teraz chodzę na psychoterapię, na razie tylko były 2 spotkania więc może na poprawę za wcześnie. Ostatnio pani psycholog zasugerowała, że moja nerwica może mieć w pewnej części podłoże hormonalne. Mam zespół policystycznych jajników, za wysoki testosteron i prolaktynę (o innych hormonach nie wiem, bo lekarz nie zlecił ich zbadania). Od ok. 7 lat biorę leki antykoncepcyjne na tę właśnie chorobę. Około 7 miesięcy temu przestałam je brać, ale zrobiła się torbiel na jajniku i testosteron się jeszcze podwyższył i znów musiałam zacząć brać leki antykoncepcyjne. Biorę je od 3 miesięcy. Zauważyłam, że od tego czasu moje objawy nerwicowe się nasiliły. Pytałam swojego lekarza ginekologa o związek nerwicy z hormonami, ale to zbagatelizował, kiedyś gdy leczyłam się u psychiatry też pytałam go o to samo i jego reakcja była podobna. Nie wiem, gdzie się udać, co zrobić, aby ktoś mi pomógł i abym się już nie dusiła. Jestem już u kresu wytrzymałości, bo te duszności bardzo utrudniają mi życie i normalne funkcjonowanie i nikt nie potrafi mi pomóc. Każdy lekarz rozkłada tylko ręce. Dlatego bardzo proszę o pomoc i odpowiedź na moje pytanie – czy moja nerwica i duszności mogą mieć związek z nieprawidłowym funkcjonowanie jajników i z moimi hormonami? Co ja mam teraz zrobić, gdzie się udać po pomoc?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy możliwy jest nawrót stanów lękowych?

Witam, mam 27 lat, jestem kobietą, mama czteroletniego synka. Od trzech lat leczę się u lekarza psychiatry. Mam stany lękowe. Biorę też lek, który przepisała mi moja Pani doktor... Na początku bardzo źle się czułam, ale po jakimś czasie brania...

Witam, mam 27 lat, jestem kobietą, mama czteroletniego synka. Od trzech lat leczę się u lekarza psychiatry. Mam stany lękowe. Biorę też lek, który przepisała mi moja Pani doktor... Na początku bardzo źle się czułam, ale po jakimś czasie brania lekarstwa moje objawy, tzn. lęk, strach, kołatanie serca, jadłowstręt itp. zaczęły ustępować, po pewnym czasie było już całkiem okej. Przestałam bać się, że za chwilę zemdleję i zaczęłam wracać do normalnego życia.

Dawka lekarstwa została zmniejszona (0,25 mg), potem często o nim zapominałam, bo dobrze się czułam. Niestety od jakiegoś miesiąca znowu czuję się gorzej, poszłam do mojej Pani doktor, która kazała mi wrócić do dawki początkowej, tj. 5 mg. Biorę tę dawkę od środy, tj. 19.05.2010, i mam wrażenie, że czuję się jeszcze gorzej...

Studiuję i boję się jeździć do szkoły, bo boję się, że zemdleję, że będę miała atak paniki, bo jestem z dala od domu, zacznie znowu walić mi serce itp. Poza tym znowu odczuwam lęk przed jazdą pociągiem, mam jadłowstręt i nudności. Na wizytę kontrolną u psychiatry jestem umówiona na 15.06.2010 roku. Denerwuję się tym złym samopoczuciem, bo już było dobrze, a teraz znowu...

Bardzo proszę o odpowiedź. Czy to mi w końcu przejdzie? Czy no normalne, że znowu czuję się tak jak na początku leczenia? Czy tak jak wtedy poczuję się lepiej po kilku dniach/tygodniach zażywania leków? Czy mam prawo czuć się gorzej przy zwiększonej dawce, mimo że już ten lek brałam wcześniej? Z góry dziękuję za szybką odpowiedź. Monika.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Stan "odrealnienia"

Dzień dobry. Zwracam się z prośbą dość trudną przeze mnie do opisania. A więc chodzi o to, że miewam stany, które nazwałam "odrealnieniem od rzeczywistości". Chodzi o to, że czuję się, jakbym wpadała w stan odłączenia się od świata, tzn....

Dzień dobry. Zwracam się z prośbą dość trudną przeze mnie do opisania. A więc chodzi o to, że miewam stany, które nazwałam "odrealnieniem od rzeczywistości".

Chodzi o to, że czuję się, jakbym wpadała w stan odłączenia się od świata, tzn. bardzo dobrze wiem, co się dzieje, gdzie jestem itp., jednak nie jest tak jak zwykle. Patrzę się na otaczający świat i jest on jakby za szybą. Trudniej mi się wtedy skoncentrować itp. Jednak najgorsze w tym wszystkim jest to, że bardzo się tego stanu boję, nie chcę, aby on powracał i co rana budzę się z nadzieją, że już tak nie będzie, sama jakby się nakręcam i znów tak się dzieje. To nie trwa cały dzień, parę godzin, dopóki o tym myślę, jak zajmę się czymś, to zapominam o tym i jest trochę lepiej.

Byłam u psychiatry, który stwierdził, że jest to objaw nerwicy i zalecił mi pójście na terapię do psychologa. Ale czy taka terapia wystarczy? Czy jak porozmawiam z psychologiem to wszystko wróci do normy? Naprawdę już mam dosyć tej obawy, żeby ten stan nie wrócił... Z czego to się bierze? Czy to jest bardzo groźne? Dlaczego mi się to przytrafiło? Nie mam aż bardzo stresującego życia, abym miała jakąś naprawdę wielką nerwicę. Chociaż może podświadomie coś jest dla mnie tak stresujące?

Chciałabym wiedzieć, od czego takie stany się biorą. Postanowiłam napisać tutaj, gdyż do psychologa jestem zarejestrowana na bardzo odległy termin, a może chociaż po odpowiedziach Państwa się uspokoję. Z góry dziękuję za odpowiedź. :)

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz

Czy mam objawy fobii szkolnej?

Witam. Mam 16 lat, chodze do III klasy gimnazjum. Od około czterech miesięcy mam problem ze szkołą. Wyczytałem w rożnych źródłach takich jak Internet, że może to być fobia szkolna. Mój problem polega na tym, że od czterech miesięcy, szczególnie...

Witam. Mam 16 lat, chodze do III klasy gimnazjum. Od około czterech miesięcy mam problem ze szkołą. Wyczytałem w rożnych źródłach takich jak Internet, że może to być fobia szkolna.

Mój problem polega na tym, że od czterech miesięcy, szczególnie najgorzej jest od miesiąca, przed każdym wyjściem z domu do szkoły, ale czasami zdarzało się, że też przed wyjściem np. do lekarza na wizytę kontrolną na rano, od obudzenia się mam biegunkę. Często budzę się znacznie wcześniej, gdy np. mam do szkoły na 8:00 wystarczy, że wstanę o 7:15 i wyrobię się bez problemu. Niestety wstaję czasami o 5 lub 6 rano i nie mogę spać, mimo że często kładę się spać około pierwszej, drugiej lub trzeciej w nocy. Mam biegunkę. Mogę chodzić nawet co 3 minuty do toalety. Czuję ciągły niepokój, stres, lęk. Zrobiłbym wszystko, żeby zostać w domu, mógłbym chorować, cierpieć, leżeć w szpitalu i co tylko.

Od pewnego czasu przestałem się zupełnie interesować szkołą, zacząłem wagarować, zawsze mam to na sumieniu. Rodzice o tym nie wiedzą, bo piszę sobie sam usprawiedliwienia, a wychowawca nie ma żadnych podejrzeń, bo byłem jednym z najbardziej "solidnych" chłopaków w klasie. Jakiś czas temu (przed rozpoczęciem się tego problemu) miałem ogromne ambicje, liceum, studia, dobra praca, rodzina. Teraz juz mi to minęło, chcę jak najszybciej skończyć byle jaką szkołę i mieć już ją z głowy. Moja główna myśl to "po co to wszystko, skoro i tak umrę?"

W szkole czuję ciągły niepokój, mam wzdęcia, kompromitujące burczenie w brzuchu. Miałem oceny 3 - 5, teraz niestety 1 - 2. Objawy mijają z biegiem czasu. Najgorsze są pierwsze 2 - 4 lekcje, później już jest coraz lepiej. Nie mówiłem o tym problemie nikomu ani rodzicom ani nauczycielom. Nienawidzę nauczycieli w mojej szkole z wyjątkiem paru osób. W szkole nie mam wrogów, ogólnie mam dobre kontakty . Codziennie wieczorami wychodzimy wspólnie na osiedle. Niestety, zacząłem pić, palić, bo myślałem, że to mnie "uspokoi". Nie mogę sobie już poradzić. Nie wiem czemu, ale nie mam zaufania do ludzi, nikomu nie ufam, z każdym problemem radzę sobie tylko i wyłącznie sam.

Nie chcę mówić o tym rodzicom, nie potrafię, nie mogę. Kiedy zacząłem mówić, że muszę ciągle chodzić do toalety z rana i w szkole mnie boli brzuch, to większej reakcji u mojej matki nie zauważyłem. A gdy rano powiedziałem, że nie idę dziś do szkoły, bo nie chcę i nie mogę, to mi odpowiedziała, żebym skończył to swoje gadanie i poszedł się szykować. Tym sposobem zacząłem chodzić na wagary. W jaki sposób mogę sobie sam pomoc? Czy w ogóle jest taka możliwość? Może jakieś leki by pomogły? Proszę o pomoc. Dziękuję.

Natręctwa - co z nimi zrobić?

Mam silne natręctwa - myśli, które zatruwają mi każdy dzień, a dotyczą błahych spraw, np. plamy na bluzce. O takiej błahostce potrafię myśleć do upadłego dzień i noc. Codzienność przypomina KOSZMAR. Pomocy!
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy leczenie przy nerwicy lękowej jest skuteczne?

Witam. Chciałabym dowiedzieć się, czy leki psychotropowe są w stanie skutecznie wyleczyć nerwicę lękowa? Czy po zastosowaniu leczenia lęk napadowy i wszelkie inne lęki zginą? Dodam też że odkąd stwierdzono u mnie nerwicę lękowa, stałam się bardzo nerwową osobą, czy...

Witam. Chciałabym dowiedzieć się, czy leki psychotropowe są w stanie skutecznie wyleczyć nerwicę lękowa? Czy po zastosowaniu leczenia lęk napadowy i wszelkie inne lęki zginą? Dodam też że odkąd stwierdzono u mnie nerwicę lękowa, stałam się bardzo nerwową osobą, czy to może być związane z tą właśnie nerwicą, ta moja nerwowość? Od niedawna uczęszczam na psychoterapię, lecz leczenia farmakologicznego jeszcze nie podjęłam. Chciałabym spytać także czy po skończeniu leczenia farmakologicznego istnieje szansa, że lęki znów wrócą po pewnym czasie? O wszystko się martwię o siebie, męża, o zdrowie dziecka, przesiaduje w internecie i szukam przeróżnych chorób, każda z nich mi pasuje, zamartwiam się potem, że jestem na coś poważnego chora:( Męczy mnie już to bardzo:( Bardzo bym chciała funkcjonować tak jak kiedyś, bez tego zamartwiania się i ciągłych lęków. Czy to jest możliwe? Z góry dziękuje za odpowiedź. Pozdrawiam-Aneta

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Pare pytań o nerwicę? Bardzo proszę o odpowiedź.

Witam. Mam 23 lata mam problem z którym borykam się w sumie dopiero od dwóch tygodni, ale jest i meczy. Otóż pod koniec marca miałam wieczorami takie tapnięcia serca (mocniejsze uderzenie) tak mi się wydaje, że to było serce. Dodam,...

Witam. Mam 23 lata mam problem z którym borykam się w sumie dopiero od dwóch tygodni, ale jest i meczy. Otóż pod koniec marca miałam wieczorami takie tapnięcia serca (mocniejsze uderzenie) tak mi się wydaje, że to było serce. Dodam, że było to przed miesiączką. Jak tylko się pojawiła to te tapnięcia ustały. Miesiąc później znowu to samo, z tym że dwa tygodnie temu myślę, że ze snu wybudziło mnie właśnie takie tapnięcie, poczułam jakbym miała zemdleć i serce zaczęło walić mi bardzo szybko, całą noc nie mogłam potem zasnąć. Od tamtej pory źle śpię, bo czasem przychodzi taki lęk i duszność. Mam również uczucie ciężkości w klatce piersiowej i jestem często zmęczona, pojawiły się również czasem bóle głowy. Robiono mi ekg, pomiar ciśnienia, morfologię, a także tsh,. Ale wszystko jest w porządku. Moja internistka stwierdziła, że to nerwica i mam wybrać się do psychiatry. Na wizytę czekam. Od takiej ogólnej diagnozy za dużo o tym myślę i męczy mnie to strasznie. Mam takie pytania: 1. Czy jest możliwe to że jest to reakcja na to że mój mąż właśnie trzy tygodnie temu wyjechał za granicę? 2. Rok temu w maju trafiłam do szpitala, gdyż dostałam krwotoku, czy może to być jakiś strach przed tym, że może się to powtórzyć? 3. Skoro dzieje się to zazwyczaj przed miesiączka to czy mogą to być jakieś zaburzenia hormonalne?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

O czym świadczą te moje dziwne objawy?

Witam serdecznie, mam 20 lat, jestem kobietą. Od jakiś 2 tygodni utrzymuje się u mnie dziwny stan – bóle w mostku nie ustępujące w ogóle, ucisk, do tego często długotrwałe kłucia serca. Ciągle mam problemy z oddychaniem, czuję się, jakby... Witam serdecznie, mam 20 lat, jestem kobietą. Od jakiś 2 tygodni utrzymuje się u mnie dziwny stan – bóle w mostku nie ustępujące w ogóle, ucisk, do tego często długotrwałe kłucia serca. Ciągle mam problemy z oddychaniem, czuję się, jakby brakowało mi powietrza, ciężko się oddycha. Do tego bóle pleców po lewej stronie pod łopatką czasami lub bóle od karku po całym kręgosłupie, który utrzymuje się cały czas. Myślałam, że to nerwy, brałam tabletki na uspokojenie i nie pomagało, stan ciągle się utrzymuje i pogarsza. Przy większym wysiłku czuję brak powietrza i źle mi się oddycha. Zrobiłam badania. W wyniku moczu pokazało osad – krwinki czerwone mam do 2. Co to oznacza??? Ogólnie reszta mieści się w normie, jaka jest ustalona. We krwi też okej, tak mi się wydaje. Co to może być i co dalej robić, na co się leczyć? Jakie badania zrobić? Ekg zrobiłam, z tego co widziałam jest okej. Jutro jeszcze lekarz zobaczy, który pewnie stwierdzi, że to nerwica, bo wyniki dobre, ale nie sądzę, żeby to z nerwowo było... bo ich nie mam.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy to jakiegoś rodzaju fobia? Jak sobie z tym poradzić?

Praktycznie od kiedy pamiętam, zawsze strasznie bałam się testów, odpowiedzi ustnych (mimo że wszystko dobrze umiałam). Im więcej się uczę (im bardziej mi zależy), tym bardziej się boję. Dziś na przykład pisałam test z matematyki, do którego sądziłam, iż jestem...

Praktycznie od kiedy pamiętam, zawsze strasznie bałam się testów, odpowiedzi ustnych (mimo że wszystko dobrze umiałam). Im więcej się uczę (im bardziej mi zależy), tym bardziej się boję. Dziś na przykład pisałam test z matematyki, do którego sądziłam, iż jestem bardzo dobrze przygotowana. Ale już dzień przed tym testem (w niedzielę) bardzo się stresowałam, w nocy źle spalam, przez co byłam rano mocno zmęczona. Godzinę czy dwie przed matematyką rozbolał mnie mocno brzuch i czułam się, jak bym miała zwymiotować. Potem bardzo, ale to naprawdę bardzo się spociłam, zaczęłam szybko oddychać (było mi bardzo duszno), serce mnie bolało, następnie moje ręce zlodowaciały, a zarazem czułam, iż miałam czerwoną twarz. Po pewnym czasie miałam zawroty głowy (przez jakiś czas miałam plamy przed oczami. Gdy to wszystko się trochę uspokoiło, nie mogłam się w ogóle skupić. Nie rozróżniałam nawet średnicy od promienia. Pisałam (dosłownie) co innego, niż myślałam. To była masakra! Praktyczne zawsze na poprawie sama się poprawiam. To jest nie do pomyślenia. Przez to wszystko przeraźliwie boję się chodzić do szkoły (niektórzy nauczyciele się na mnie uwzięli i mnie często pytają). Tym bardziej, że jestem teraz zagrożona, bo "olewałam" szkołę, ponieważ to było prostsze wyjście! Przecież tak nie może być, moje koleżanki też się stresują, ale nie w takim stopniu jak ja. Próbuję to opanować, ale po prostu nie jestem wstanie. Nie raz płaczę, bo muszę iść do szkoły! Ja już sobie z tym nie radzę! Bardzo proszę o pomoc.

Choruję chyba na coś więcej niż na nerwicę natręctw

Witam. Nazywam się Marcin i mam 15 lat. Chciałbym opowiedzieć swoją historię. Więc zacznę od tego, że cierpię na nerwicę natręctw, tylko bardziej rozwiniętą, wiele czytałem na ten temat i dlatego tak stwierdziłem. Zauważyłem u siebie dziwne zachowania jakieś...

Witam. Nazywam się Marcin i mam 15 lat. Chciałbym opowiedzieć swoją historię. Więc zacznę od tego, że cierpię na nerwicę natręctw, tylko bardziej rozwiniętą, wiele czytałem na ten temat i dlatego tak stwierdziłem. Zauważyłem u siebie dziwne zachowania jakieś 2-3 lata temu jeszcze w podstawówce, ale nie zwracałem raczej na to uwagi. Nerwica daje mi nieźle w kość od roku. Zaczęło się od mycia rąk, przez ustawiania wszystkiego symetrycznie, prania wszystkich ubrań chociaż w nich nie chodziłem, liczenia wszystkiego i teraz do myśli samobójczych. Najbardziej mnie wykańcza ustawianie wszystkiego i sprawdzanie, czy czegoś nie zgubiłem. W szkole ustawiam plecak, trzepię go, ustawiam w nim książki i sprawdzam, czy wszystko mam. Tak samo jest na lekcjach, ale wtedy ustawiam wszystko na ławce i macam się, czy czegoś nie zgubiłem. Potem gdy wracam do domu, to milion razy sprawdzam, czy buty stoją na swoim miejscu, czy stoją prosto, czy ubrania ładnie poukładane w szafce, czy wszystko jest na swoim miejscu i tak w nieskończoność. To jest jak syzyfowa praca, czyli na darmo, bo po chwili znowu wszystko od nowa. Ręce już od 2 lat myje mniej więcej 15-20 razy dziennie. Mam tak wyniszczone i białe, że wyglądają jak u starca. Boję się czegokolwiek dotknąć, bo zaraz myje ręce. Natręctwa doprowadzają mnie czasami do szału, że chce mi się krzyczeć i płakać. A jak coś mi się nie zgadza lub stoi nie na swoim miejscu, to doprowadza mnie to do szału i złości, i wszystko jeszcze bardziej się nasila. Bardzo się też boję i mam lęk przed ludźmi. Nie lubię być tam gdzie są ludzie. Boję się wyjść z domu, pójść do sklepu i gdziekolwiek, gdzie są inni, a szczególnie obcy. Czuję straszny lęk przed ludźmi. Często przychodzę do domu, siadam na łóżku i marzę, jest gdzieś tam daleko w swoich myślach, nie lubię jak przychodzą do mnie koledzy, a szczególnie jak chcą, abym gdzieś z nimi wyszedł. Lubię przebywać sam, w samotności, lubię być smutny. Ostatnio myślę o śmierci i to często i intensywnie. Chciałbym się powiesić albo zginąć jak bohater, np. ratując jakąś dziewczynę. Źle uczę się w szkole. Mam straszny problem z nauką, a szczególnie angielskim i polskim. Nie mogę nauczyć się słówek lub zdań z angielskiego, żebym powtarzał je milion razy, to ich nie zapamiętam, a bynajmniej następnego dnia zapomnę. A z polskiego jak jest jakiś wiersz do nauczenia, to nawet nie podejmuję się go, bo tak i tak nie nauczę się go. Ale nie wiem, czy to ma jakiś związek z nerwicą. Wiem, że najlepszym rozwiązaniem by był jakiś psycholog, ale boję się o tym powiedzieć rodzicom, bo nie zrozumieliby tego. Jeżdżę do ortodonty co miesiąc i wizyta 150 zł kosztuje. Jak byłem mały, to chorowałem i też bywałem często w szpitalu, a teraz jeszcze ta krępująca nerwica. Ach... Może są jakieś inne sposoby radzenia sobie z nią, bo ledwo co wytrzymuję. Bardzo proszę o radę. Z góry dziękuję.

Natrętne myśli - proszę o jakąś radę

Witam, mam 21 lat. W listopadzie 2009 z bardzo obniżonym nastrojem, myślami samobójczymi i postrzeganiem życia jako jednej wielkiej nudy i monotonii, trafiłam do psychoterapeuty, który skierował mnie do psychiatry. Ten przepisał leki: lek z grupy SSRI w...

Witam, mam 21 lat. W listopadzie 2009 z bardzo obniżonym nastrojem, myślami samobójczymi i postrzeganiem życia jako jednej wielkiej nudy i monotonii, trafiłam do psychoterapeuty, który skierował mnie do psychiatry. Ten przepisał leki: lek z grupy SSRI w dawce 100 mg i doraźnie preparat benzodiazepiny i stwierdził depresję z lękiem. Ale od lutego tego roku pojawił się inny problem. Mianowicie natrętne myśli o Bogu, śmierci, przemijaniu. Moja wiara upadła i ciągle w głowie siedzą mi myśli typu: co jest po śmierci? Dlaczego musimy umierać? Jak czuje się osoba, która umiera? Wydaje mi się, że za chwilę będę już staruszką, która musi żegnać się z tym światem. A ja tak bardzo przecież chcę żyć i nie mogę jakoś się pogodzić z tym, że kiedyś ja i moi bliscy odejdą. Z drugiej strony życie wydaje mi się jakieś takie nudne, monotonne. Próbuję już znaleźć sobie jakieś zajęcie, ale ciągle mam myśli, że każda minuta przybliża mnie do końca. Oczywiście o tych myślach powiedziałam lekarzowi, który zwiększył mi dawkę leku do 150 mg. Ale dalej te objawy się utrzymują. Czasami w bardzo gorszych momentach czuję jakiś taki wewnętrzny niepokój, chce mi się płakać, czuję się jakaś taka bezradna. Przecież nigdy takie tematy mnie nie interesowały, a teraz są ciągle ze mną. Chodzę na terapię psychodynamiczną już ponad pół roku, ale nie wiem, czy ona coś daje. Tak bardzo chciałabym się cieszyć życiem, a te myśli mi to uniemożliwiają. Już nie wiem, co mam robić. Czuję się bardzo zagubiona w tym wszystkim. Tak bardzo chciałabym być w końcu sobą. Te myśli strasznie męczą, ciągle są obecne. Jak tylko widzę starszych ludzi od razu wyobrażam sobie, że oni zaraz będą umierać, że już mają tak niewiele czasu... Czy to możliwe, że leki, które biorę, mogły wywołać natrętne myśli (gdzieś kiedyś to przeczytałam)? Czy te myśli kiedyś znikną i zacznę normalnie funkcjonować? Jak mam sobie pomóc? Szukam wszędzie pomocy, a jakoś nikt dokładnie nie odpowiada mi na te wszystkie pytania? Dodam jeszcze, że życie prywatne mam udane. Mam chłopaka, z którym planujemy ślub, studiuję i nie wiem, gdzie dokładnie tkwi problem. Nie wiem, skąd te natrętne myśli...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Strasznie się boję, że umrę - co mi jest?!

Witam, ogólnie to już nie mam chęci do życia, brak sił. Mam 24 lata, nie mam już praktycznie znajomych, cały czas mi coś jest. Strasznie boję się, że umrę, nie potrafię opisać tego, co mi jest, raz boli mnie...

Witam, ogólnie to już nie mam chęci do życia, brak sił. Mam 24 lata, nie mam już praktycznie znajomych, cały czas mi coś jest. Strasznie boję się, że umrę, nie potrafię opisać tego, co mi jest, raz boli mnie serce, mam sucho w ustach, zimno mi, mam sine ręce, wciąż coś, odczuwam dziwne uczucie w głowie, nie wiem, brak mi sił.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak sobie poradzić ze stanami lękowymi?

Witam, obecnie mam 25 lat, w latach liceum ostro imprezowalam... nie dosypiałam, dragi, alkohol, papierosy... Po liceum już tylko alkohol. Nie zalewałam się codziennie, ale wystarczająco często, aby winą za moje samopoczucie obwinić używki. Do tego miałam chyba...

Witam, obecnie mam 25 lat, w latach liceum ostro imprezowalam... nie dosypiałam, dragi, alkohol, papierosy... Po liceum już tylko alkohol. Nie zalewałam się codziennie, ale wystarczająco często, aby winą za moje samopoczucie obwinić używki. Do tego miałam chyba anoreksję czy coś, bo często wywoływałam wymioty, świadomie jadłam kilo ciastek, a potem szłam do łazienki... bo wiedziałam, że się tego pozbędę. Jakiś czas temu zasłabłam na ulicy i od tamtej pory nie wynurzam się z domu, ponieważ odczuwam dyskomfort w miejscach publicznych. Mam zawroty, gdy wyjdę na dwór, słaba jestem, czasem coś mi drętwieje, zarwie mnie czy serducho szaleje i zimny pot oblewa. Od tego omdlenia przystopowałam z alkoholem, fajek nie palę i nie ćpam nic. To było 4 lata temu. Dziwię się temu, gdyż zawsze byłam duszą towarzystwa... uwielbiałam ludzi, muzykę, hałas... niczego się nie bałam, a teraz mam nawet lęk wysokości! Wczoraj spojrzałam na lustro i poczułam lęk, po czym szybko te myśli odsunęłam, gdyż wytłumaczyłam sobie, że tego byłoby dość, gdybym się jeszcze luster bać zaczęła. Mam jakieś dziwne stany lękowe, czasem ni stąd, ni zowąd, robię się podenerwowana, oddech mi szaleje, sucho w ustach się robi, drżę... masakra... parę miesięcy temu był już luz z tymi stanami, jednak poluzowałam z alkoholem i miesiąc piłam... codziennie prawie co najmniej 2 piwka były... aż nie trzasnęło mnie znów na ulicy, jak te 4 lata temu... zawroty, słabości, lęk, drżenie, ulica wydawała się niesamowicie hałaśliwa, a budynki przerażająco wielkie... ludzie obcy... brr, odstawiłam piwo i zaczęłam dbać o siebie. Po ok. 2 tyg. te najsilniejsze lęki tak jakby zanikały, ale nie zupełnie. Tzn. te stany wyglądają tak: nie mogę przełknąć śliny, mam ciasno w gardle, czuję ścisk w żołądku, drżę, tracę kontakt z rzeczywistością - nie mdleję, po prostu odczuwam derealizacje i depersonalizacje, taką mega. Boję się wtedy ludzi tak jakoś. Chce mi się płakać, czuję się bezsilna, chcę się skulic... niech nikt nie patrzy... Chcę być sama, a najlepiej to bym weszła do szafy i tam siedziała, dosłownie, tak mnie wszystko przeraza! No i zauważyłam właśnie, że ten stan, pojawia się także zawsze na kacu. Toteż przestałam pić... no w sumie nie piłam 2 tyg... no bo aż dziwne, żeby nawet po jednym piwku na drugi dzień się tak fatalnie czuć! No i te myśli dziwne... jak zostaje sama z małym dzieckiem (nie moim), to czasem patrzę na nie i tak jakby mam wrażenie, że zaraz je skrzywdzę, że uderzę czy coś... że strącę świadomość np. i w afekcie je zabiję, a potem nie będę wiedziała, że to ja zrobiłam... rozumiecie? Trochę się zakręciłam... no boję się właśnie tych stanów, tych chwil, gdy sam na sam mam z dzieckiem zostać... boję się, że w czyjejś obecności zacznę krzyczeć albo się rozbierać...ja pierd...ykam... kurde... właśnie do tego w sumie dążyłam. Moje pytanie brzmi: czy to nie jest początek jakiejś choroby psychicznej? Schizofrenii jakiejś czy psychozy, czy coś? I czy gdy odstawie nawet te pojedyncze piwka, to mogę się pozbyć tych stanów lękowych i moich paranoi? Kasy nie mam na psychologów, bo na jednej wizycie się nie kończy... Podchodzę do NLP, ale samemu to ciężko... do psychiatry nie pójdę, gdyż nie dam się namówić na żadne ogłupiacze... chcę po prostu wiedzieć, czy mam się... bać?

Strach przed byciem samą i przed wychodzeniem samotnie z domu

Witam. Mam 34 lata i od roku 1998 choruję na nerwicę lękową. Mieszkam w Londynie i bardzo trudno uzyskać jest mi fachową pomoc. W trakcie swojej choroby miałam lepsze i gorsze chwile. W tej chwili jest ten gorszy okres. Panicznie...

Witam. Mam 34 lata i od roku 1998 choruję na nerwicę lękową. Mieszkam w Londynie i bardzo trudno uzyskać jest mi fachową pomoc. W trakcie swojej choroby miałam lepsze i gorsze chwile. W tej chwili jest ten gorszy okres. Panicznie boje się wychodzić z domu lub samotnie przebywać w domu. Boje się, że zwariuję, zacznę się dziwnie zachowywać np: będę krzyczeć, płakać, rozbierać się lub zrobię sobie krzywdę. Nie umiem nad tym zapanować, sama się nakręcam. Próbuję skupić się nad czymś, zająć czymś swoje myśli,ale przychodzi mi to z wielkim trudem. Prawie codziennie mam bóle głowy, nic mi się nie chce. Staram się o pracę i już się martwię, jak będę dojeżdżać do pracy, jak sobie poradzę. Bezpiecznie czuję się przy mężu albo z przyjaciółmi. Od jakichś 4-5 lat przyjmuję lek przeciwlękowy. Bardzo proszę o radę.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy cierpię na nerwicę lękową?

Mam 22 lata, jestem kobietą. Wydaję mi się, że cierpię na nerwicę lękową. Od długiego czasu mam niepokojące mnie objawy, dokładnie: nie potrafię powiedzieć, kiedy się pojawiły, należą do nich: lęk przestrzenny, który się pojawia głównie w centrum handlowym, nie...

Mam 22 lata, jestem kobietą. Wydaję mi się, że cierpię na nerwicę lękową. Od długiego czasu mam niepokojące mnie objawy, dokładnie: nie potrafię powiedzieć, kiedy się pojawiły, należą do nich: lęk przestrzenny, który się pojawia głównie w centrum handlowym, nie jestem w stanie przejść blisko barierki, jeśli na dole jest wysoko, lęk wysokości największy na schodach ruchomych nie jeżdżę nimi od kilku lat, lęk pojechania lub pójścia samej w dalekie miejsce od domu, lęk w tramwaju, pociągu, autobusie, lęki w nocy, lęk na basenie, lęk, że stanie mi się coś, lęk w miejscach bardzo zatłoczonych takich jak kościół i koncert, lęk o zachorowanie, lęk pójścia na studia i do pracy daleko od domu, tylko w domu czuję się bezpieczna, dlatego utrudnia mi to życie. Przez to nie mogę niczego osiągnąć, bo wszystkiego się boje proszę o poradę. Jest mi bardzo ciężko. Dodam, że nie byłam u żadnego specjalisty i miałam ciężkie dzieciństwo, ciągle bałam się, że stanie mi się coś myślę, że to miało wpływ, ale proszę o poradę.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Jak sobie poradzić z nadmiernym przeżywaniem wydarzeń?

Witam. Jestem nastolatką w drugiej gimnazjum. Wydaję mi się, że mogę mieć nerwicę. Boję się jednak pójść do specjalisty. Rozmawiałam na ten temat z mamą, ale i tak nie powiedziałam jej zbyt wiele, bo czułam się z tym nieswojo.... Witam. Jestem nastolatką w drugiej gimnazjum. Wydaję mi się, że mogę mieć nerwicę. Boję się jednak pójść do specjalisty. Rozmawiałam na ten temat z mamą, ale i tak nie powiedziałam jej zbyt wiele, bo czułam się z tym nieswojo. Poza tym, jestem osobą bardzo wrażliwą i przeżywającą nadmierne wszystko co nasila moje lęki i obawy. Mam też niską samoocenę. Problem miałam chyba od zawsze. Odkąd pamiętam kontakty z rówieśnikami sprawiały mi problem. Bałam się sama gdzieś jeździć, wyjść z domu. Zawsze czułam i czuję się lepiej gdy ktoś ( kogo znam) jest obok, odprowadza mnie. Najgorszy jest ten początek spotkania. Sprawia mi problem dojechanie gdzieś, w konkretne miejsce, czekanie na tą osobę lub gdy już jest to do niej podejść. Okropnie się też czuję, gdy ktoś na mnie patrzy. W szkole siedzę ciągle pod klasą, wyjście do sklepiku szkolnego lub przejście przez korytarz gdzie jest dużo osób sprawia mi duży problem. Gdy widzę, że ktoś mnie obserwuje, spuszczam głowę, odwracam wzrok. ''Otwieram'' się tylko przy osobach, które naprawdę dobrze znam. To z nimi najczęściej gdzieś idę, nigdy sama. Czasami objawia się też u mnie nagła gadatliwość. W sytuacjach stresowych, zaczynam mówić jakieś nawet bez sensu rzeczy do koleżanki, od tak, aby coś mówić. Gdy jestem zmuszona być w miejscu publicznym sama, wyciągam telefon, aby nie skupiać się na ludziach, żeby nie widzieć ich wzroku. Odczuwam także lęk przed dzwonieniem gdziekolwiek. Problem występuje też w komunikacji miejskiej. Do szkoły dojeżdżam tramwajem. Najczęściej są tłoki. Napada mnie wtedy taki nagły lęk. Duszności, uciskanie w gardle, szybkie bicie serca, uczucie omdlenia. A gdy wiem, że już zaraz będę musiała wysiąść to wszystko się nasila. Lęk nasila się też, gdy muszę wejść do pomieszczeń gdzie jest już duża grupa innych ludzi. Kłopot mam też w sprawach sercowych. Głównie chodzi o spotkania z płcią przeciwną. Boję się. Nie wiem czego. Tu nie chodzi o to, że odczuwam strach, że źle wypadnę czy, że nie będę miała o czym rozmawiać. To jest nieokreślony lęk. Nigdy go nie zrozumiem. Niestety ogranicza on moje kontakty. Kontaktów nie mam całkiem ograniczonych. Owszem, mam znajomych. Przy nich potrafię się bardziej 'otworzyć', rozweselić. Jednak gdy wracam do domu często płaczę. Choć, nie jest to tak, że jestem ciągle chodzę smutna, to coraz częściej bywają dni, kiedy ciągle jestem przygnębiona. Jak już wspomniałam, wszystkim się przejmuję. Jest jeszcze jedna, chyba istotna rzecz. Kiedy pojawia się w moim życiu coś, co bardzo mnie stresuje. Egzamin, wyjazd, itp. to następnego dnia, po takim ogromnym lęku, bolą mnie cały dzień miejsca w okolicy szyi, węzłów chłonnych. Często słyszę "wyrośniesz z tego". Jednak miesiące, lata mijają a problem nie znika. Nie wiem co mam już robić...
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Jak z tym żyć i czy to na pewno to?

Witam! Mam 21 lat. Przez ostatnie parę miesięcy miałem masę problemów. Zaczęło się od tego, że zostałem wyrzucony ze szkoły. Ukończyłem zawodówkę i poszedłem do Liceum Ogólnokształcącego. Był to zbyt duży przeskok, a mam wymagającą matkę. Próbowałem się uczyć i...

Witam! Mam 21 lat. Przez ostatnie parę miesięcy miałem masę problemów. Zaczęło się od tego, że zostałem wyrzucony ze szkoły. Ukończyłem zawodówkę i poszedłem do Liceum Ogólnokształcącego. Był to zbyt duży przeskok, a mam wymagającą matkę. Próbowałem się uczyć i jednak zdać, ale nie dałem rady. Następnie okazało się, że moja dziewczyna jest w ciąży, ale los sobie zakpił i poroniła, choć chciałem tego dziecka całym sercem. Tamtego wieczoru się wszystko zaczęło, będąc z nią w szpitalu nie moglem ustać, miałem silne duszności i drgawki (tak jak by). Myślałem, że to tylko tymczasowe i od razu przejdzie. Jednak tak się nie stało, było to trzy miesiące temu, tydzień później udałem się do lekarza, dostałem kilka leków na serce, gdyż wszystkie badania mi wyszły b.dobrze, jak to lekarz orzekł. Wszystkie te objawy łącznie z jakimś dziwnym niepokojem utrzymywały się. Niedawno poszedłem na pogotowie pani doktor przepisała mi lek na uspokojenie, ale też dostałem zalecenie by udać się do neurologa. Mam już tego dość. Dostałem też, ale już od pani doktor neurolog adres poradni psychologicznej, jednak nie mam dość odwagi by tam się udać. Czy możliwe, że to nerwica? Czytam o tym dużo i wszystko wskazuje, ze tak, dodatkowo wszystkie badania łącznie z EKG w chwili "ataku" wychodzą dobrze.

Skoki ciśnienia podczas lęku i ataku paniki

Witam, nazywam się Paweł i mam 33 lata. Mam zdiagnozowaną nerwicę lękową. Leczę się na nią już ok. 10 lat. Leczę się preparatem paroksetyny. Pierwszy raz rok z przerwą 1 roku, a następnie 2 lata z przerwą 1,5 roku. W...

Witam, nazywam się Paweł i mam 33 lata. Mam zdiagnozowaną nerwicę lękową. Leczę się na nią już ok. 10 lat. Leczę się preparatem paroksetyny. Pierwszy raz rok z przerwą 1 roku, a następnie 2 lata z przerwą 1,5 roku. W czasie zażywania ww. preparatu wszelki objawy nerwicy ustąpiły. Po odstawieniu leku, wracały. Wówczas nie uczęszczałem na psychoterapię. Obecnie jestem już po 10 sesji psychoterapeutycznej. Na razie nie widać żadnej poprawy mojego samopoczucia. Mam ciągłe stany lękowe i raz na 2-3 dni napady paniki. Wówczas ratuję się preparatem benzodiazepiny. Po ostatniej konsultacji psychiatrycznej zasugerowałem mojemu lekarzowi powrót do paroksetyny. Stwierdził on, że nie widzi takiej potrzeby, ale jeśli ma mi to poprawić komfort życia, to mogę do leku wrócić. Ostatnimi czasy zauważyłem, że podczas trwania lęku i podczas ataku paniki dostaję silnych bólów głowy i skoków ciśnienia krwi. Podczas ostatniego ataku moje ciśnienie wyniosło 180/110. Chociaż mam badania kardiologiczne, z których nic nie wynika. Lekarz nie stwierdził u mnie również choroby nadciśnieniowej. Moje ciśnienie zwykle ma 120/80. Boję się, że moje ataki mogą skończyć się zawałem lub wylewem krwi do mózgu ze względu na tak wysokie ciśnienie. Dlatego zacząłem je kontrolować nawet kilkanaście razy dziennie. Domyślam się, że taka ilość pomiarów jest za częsta, niemniej jednak jest to silniejsze ode mnie. Każdy ból głowy lub sztywnienie karku od razu wiążę się z wylewem lub zawałem. Chciałem zapytać, czy tego typu skoki ciśnienia są rzeczywiści groźne dla organizmu i czy powinienem się z tym gdzieś zgłosić. W tym miejscu chciałem dodać, że po zastosowaniu benzodiazepiny, a tym samym "zażegnaniu" lęku, ciśnienie powraca do normy. Wysokie ciśnienie występuje jedynie podczas lęku. Bardzo się tym martwię i nie daje mi to spokoju. Zarówno mój psycholog, jak i psychiatra, nie dają mi jednoznacznej odpowiedzi na moje pytanie. W związku z tym może otrzymam je od Państwa. Z poważaniem

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Obsesyjne myśli na temat zadania komuś bólu

18, kobieta. Witam, od jakichś 2-óch lat borykam się z obniżonym nastrojem i typowymi, dla depresji przypadłościami; tj obniżony nastrój, poczucie bezsensu życia, utrata apetytu na zmianę z wilczym głodem, apatia, bezsenność wymiennie z niewyspaniem, pomimo nawet 13...

18, kobieta. Witam, od jakichś 2-óch lat borykam się z obniżonym nastrojem i typowymi, dla depresji przypadłościami; tj obniżony nastrój, poczucie bezsensu życia, utrata apetytu na zmianę z wilczym głodem, apatia, bezsenność wymiennie z niewyspaniem, pomimo nawet 13 [!!] godzin na dobę.

Pomimo wcześniejszych, dobrych kontaktów z innymi, a wręcz bycia duszą towarzystwa, stopniowo przestawało mnie to interesować. Jednakowoż, leczę się już u specjalisty psychiatry, właśnie w kierunku depresji, przyjmuję A***, 50mg 2x1. Leki przyjmuję od marca, na terapię uczęszczam od stycznia. Mimo że przyjmuję leki, to zamiast, teoretycznie być lepiej, ze mną, to w zasadzie, nie ma zmian. Może, czasami, chce się uśmiechać. Rzadko.

Zwracam się, jednak z pytaniem następującym- czy to normalne [podejrzewam, że nie], że mam obsesyjne myśli nt zadania komuś bólu? Czasami nie mogę się oprzeć i kiedy znajduję się z partnerem z sytuacji intymnej, zadaję mu ból. Ale nie tylko w takich momentach. Również, często mam ochotę, po prostu kogoś rozwalić. Coś nie, albowiem nie doznaję ulgi po zniszczeniu rzeczy.

Napawa mnie przyjemność, kiedy widzę ból i przerażenie w oczach drugiej osoby. Należę do szczupłych osób. Przy 168 ważę 56kg. Uwielbiam również sprawiać komuś ból poprzez nękanie, wbijanie tzw. 'szpileczek'. Zdaję sobie sprawę, że jest to sadyzm i chora sprawa.

Proszę o jakąkolwiek pomoc. Póki co, boję się z tym iść do mojej terapeutki. Dodam, że morfologia, ob, mocz, usg tarczycy oraz fT3 fT4, TSH są w normie. Ogólnie, poza wysokim mianem przeciwciał ANA 1:1280; oraz torbielą na szyszynce- 10mm. Wyniki mam w porządku.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty