Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Nerwica: Pytania do specjalistów

Czy możliwy jest nawrót stanów lękowych?

Witam, mam 27 lat, jestem kobietą, mama czteroletniego synka. Od trzech lat leczę się u lekarza psychiatry. Mam stany lękowe. Biorę też lek, który przepisała mi moja Pani doktor... Na początku bardzo źle się czułam, ale po jakimś czasie brania...

Witam, mam 27 lat, jestem kobietą, mama czteroletniego synka. Od trzech lat leczę się u lekarza psychiatry. Mam stany lękowe. Biorę też lek, który przepisała mi moja Pani doktor... Na początku bardzo źle się czułam, ale po jakimś czasie brania lekarstwa moje objawy, tzn. lęk, strach, kołatanie serca, jadłowstręt itp. zaczęły ustępować, po pewnym czasie było już całkiem okej. Przestałam bać się, że za chwilę zemdleję i zaczęłam wracać do normalnego życia.

Dawka lekarstwa została zmniejszona (0,25 mg), potem często o nim zapominałam, bo dobrze się czułam. Niestety od jakiegoś miesiąca znowu czuję się gorzej, poszłam do mojej Pani doktor, która kazała mi wrócić do dawki początkowej, tj. 5 mg. Biorę tę dawkę od środy, tj. 19.05.2010, i mam wrażenie, że czuję się jeszcze gorzej...

Studiuję i boję się jeździć do szkoły, bo boję się, że zemdleję, że będę miała atak paniki, bo jestem z dala od domu, zacznie znowu walić mi serce itp. Poza tym znowu odczuwam lęk przed jazdą pociągiem, mam jadłowstręt i nudności. Na wizytę kontrolną u psychiatry jestem umówiona na 15.06.2010 roku. Denerwuję się tym złym samopoczuciem, bo już było dobrze, a teraz znowu...

Bardzo proszę o odpowiedź. Czy to mi w końcu przejdzie? Czy no normalne, że znowu czuję się tak jak na początku leczenia? Czy tak jak wtedy poczuję się lepiej po kilku dniach/tygodniach zażywania leków? Czy mam prawo czuć się gorzej przy zwiększonej dawce, mimo że już ten lek brałam wcześniej? Z góry dziękuję za szybką odpowiedź. Monika.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Stan "odrealnienia"

Dzień dobry. Zwracam się z prośbą dość trudną przeze mnie do opisania. A więc chodzi o to, że miewam stany, które nazwałam "odrealnieniem od rzeczywistości". Chodzi o to, że czuję się, jakbym wpadała w stan odłączenia się od świata, tzn....

Dzień dobry. Zwracam się z prośbą dość trudną przeze mnie do opisania. A więc chodzi o to, że miewam stany, które nazwałam "odrealnieniem od rzeczywistości".

Chodzi o to, że czuję się, jakbym wpadała w stan odłączenia się od świata, tzn. bardzo dobrze wiem, co się dzieje, gdzie jestem itp., jednak nie jest tak jak zwykle. Patrzę się na otaczający świat i jest on jakby za szybą. Trudniej mi się wtedy skoncentrować itp. Jednak najgorsze w tym wszystkim jest to, że bardzo się tego stanu boję, nie chcę, aby on powracał i co rana budzę się z nadzieją, że już tak nie będzie, sama jakby się nakręcam i znów tak się dzieje. To nie trwa cały dzień, parę godzin, dopóki o tym myślę, jak zajmę się czymś, to zapominam o tym i jest trochę lepiej.

Byłam u psychiatry, który stwierdził, że jest to objaw nerwicy i zalecił mi pójście na terapię do psychologa. Ale czy taka terapia wystarczy? Czy jak porozmawiam z psychologiem to wszystko wróci do normy? Naprawdę już mam dosyć tej obawy, żeby ten stan nie wrócił... Z czego to się bierze? Czy to jest bardzo groźne? Dlaczego mi się to przytrafiło? Nie mam aż bardzo stresującego życia, abym miała jakąś naprawdę wielką nerwicę. Chociaż może podświadomie coś jest dla mnie tak stresujące?

Chciałabym wiedzieć, od czego takie stany się biorą. Postanowiłam napisać tutaj, gdyż do psychologa jestem zarejestrowana na bardzo odległy termin, a może chociaż po odpowiedziach Państwa się uspokoję. Z góry dziękuję za odpowiedź. :)

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz

Czy lęk przed wychodzeniem z domu jest wyleczalny?

Witam serdecznie. Mam 24 lata, pochodzę z małej miejscowości w Małopolsce. Zacznę od początku. Lęki pojawiły się u mnie 2 lata temu. Najpierw pojawiły się bardzo silne bóle głowy i zawroty. Jak to zawsze bywa, byłem u lekarza. Najpierw neurolog....

Witam serdecznie. Mam 24 lata, pochodzę z małej miejscowości w Małopolsce. Zacznę od początku. Lęki pojawiły się u mnie 2 lata temu. Najpierw pojawiły się bardzo silne bóle głowy i zawroty. Jak to zawsze bywa, byłem u lekarza. Najpierw neurolog. Miałem robiona tomografię, nic nie wykazała. Zdrowy. Potem kardiolog – czy to nie jest związane z sercem i ciśnieniem. Badanie nic nie wykazało, wszystko w idealnej normie. Potem pojawiło się nasilenie lęków tzn. bałem się jeździć busem. Gdy wsiadłem do niego i zaczął ruszać, dostawałem ataku paniki. Nie wiedziałem, co się dzieje. Serce to mi się chciało wyrwać z klatki piersiowej i to okropne uczucie w klatce piersiowej. Dałem radę jechać z kimś z rodziny. Byłem u psychiatry. Dał mi lek antydepresant. Brałem go zaledwie 3 dni, odstawiłem. Czułem się po nim fatalnie. Zapisałem się do psychologa, byłem około 10 razy. Ale nic mi nie pomógł. Wydaje mi się, że nie był w stanie do mnie dotrzeć. Mój problem polega na tym, że boję się nawet jak jestem w domu, że jak boli mnie głowa, to dostanę udaru. Tak samo jak wyszedłem z domu, to zaraz do niego wracałem. I tak minął rok. Żadnego leczenia. I nerwica poszła mi na serce i cały środek i mam lęk przed wychodzeniem z domu. Od 3 tygodni nie wyszedłem dalej jak na ulicę. Czyli jakieś 40 metrów. Był u mnie lekarz domowy. Dał mi lek antylękowy z grupy benzodiazepam, biorę go 3 tygodnie, nie widzę żadnej poprawy, dalej się boję. Mam bardzo często uczucie niepokoju w klatce piersiowej. Jest to okropnie męczące. Nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Leki z jakiej grupy są na to najskuteczniejsze? Antydepresanty czy benzodiazepany? Błagam o pomoc. I czy palenie papierosów ma wpływ na nerwicę? I pory roku? Gorąco pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak mam pomóc mamie chorej na nerwice lękową?

Witam!!! Mam 28 lat i nie mogę uwolnić się od mojej mamy:( Chodzi o to, że jest (moja mama) chora na nerwice lękową od 15 lat. Mam przez to z siostrą straszne życie. Wiem, że nerwica to choroba, ale powoli...

Witam!!! Mam 28 lat i nie mogę uwolnić się od mojej mamy:( Chodzi o to, że jest (moja mama) chora na nerwice lękową od 15 lat. Mam przez to z siostrą straszne życie. Wiem, że nerwica to choroba, ale powoli nie mamy już sił. Mama wymusza na nas wszystko, dyktuje nam jak mamy żyć, moja siostra ma już męża, ja jestem w stałym związku i obydwie mamy swoje dzieci, a ona dalej traktuje nas jak małe dziewczynki i wtrąca się we wszystko, a jak nie jest po jej myśli, to od razu ma napady i wtedy nie przebiera w słowach i strasznie rani nas i naszych partnerów. Moja siostra mieszka już na swoim, ja mieszkam z moja mamą, ale chcę się wyprowadzić do innego miasta i ona się nie może z tym pogodzić. Powiedziała mi, że czuje się bezpieczniej jak jestem w domu, ale ja przecież nie mogę poświecić mojej rodziny. Zagroziła, że jeśli wyjadę, to nie mam matki, żebym już nie wracała do niej i żebym się z nią nie kontaktowała, że nie jestem jej córką. Strasznie mnie to boli, bardzo ją kocham, ale jeszcze bardziej kocham mojego synka i partnera. Boję się, że jeśli wyjadę, coś jej się stanie, bo ma napady lękowe i tym mnie trochę szantażuje. Bardzo bym chciała się przeprowadzić, mamy tam super pracę i lepsze perspektywy. Proszę, pomóżcie, może mama powinna zmienić lekarza. Nie wiem, co mam robić, nie chciałabym jej zrobić przykrości, ale nie mogę rezygnować z własnego szczęścia.

Natręctwa - co z nimi zrobić?

Mam silne natręctwa - myśli, które zatruwają mi każdy dzień, a dotyczą błahych spraw, np. plamy na bluzce. O takiej błahostce potrafię myśleć do upadłego dzień i noc. Codzienność przypomina KOSZMAR. Pomocy!
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak sobie poradzić z dziwnymi lękami?

Witam! Mam 22 lata, jakiś czas temu próbowałem popełnić samobójstwo, później, kiedy myślałem, że jest już okej, w sytuacjach dla mnie nie do przeskoczenia reagowałem złością, np. okaleczałem się, gdy dowiedziałem się, że osoba, którą kocham mnie zdradza... Wówczas reagowałem...

Witam! Mam 22 lata, jakiś czas temu próbowałem popełnić samobójstwo, później, kiedy myślałem, że jest już okej, w sytuacjach dla mnie nie do przeskoczenia reagowałem złością, np. okaleczałem się, gdy dowiedziałem się, że osoba, którą kocham mnie zdradza... Wówczas reagowałem niepohamowanym gniewem, tłukąc pięścią grube szyby, rozbijając w ten sam sposób antyramy ze zdjęciami. Po tym wszystkim poszedłem do psychiatry, który przepisał mi lekarstwa A*** oraz S***... Polecił mi, ażebym zerwał kontakt z osobą, z którą byłem i tak też uczyniłem, w trakcie rozmowy wywnioskował, że jestem bardzo ambitną osobą, która niestety naukę porzuciła, aby pomagać ciężko chorej matce i ojcu (historia jest bardzo długa), jednakże polecił mi, ażebym wyprowadził się z rodzinnego miasta, co po prawie roku ale uczyniłem, ponieważ to miało mi pomóc w dojściu do równowagi. I tak też było do czasu, kiedy nie znalazłem osoby, której się podporządkowałem (tak jak w przypadku poprzedniego związku) – rezygnowałem ze znajomości, etc., aż do czasu kiedy zacząłem odczuwać, że moje bezpieczeństwo jest zagrożone. Wówczas podniosłem po raz pierwszy i ostatni na osobę, którą kocham rękę, ponieważ przytulała się do swojej "starej miłości" i pozwalała, by ta siedziała jej na kolanach, a ja zostałem z boku. Drugi raz kiedy chciałem wysiąść z samochodu w trakcie jazdy, bo usłyszałem, że osoba, z którą byłem wcześniej, a która mnie zdradzała, zaczęła nachalnie kłaść nacisk na kontakt z osobą, z którą ja chcę być, a ta bezproblemowo pozwoliła do siebie mówić rybeńko i zagroziła mi, że się z nią spotka ... Trzeci raz kiedy zachowałem się dziwnie, miał miejsce z minioną sobotę. Kiedy to z obawy o to, że nie dotrę do domu, bo ta nie sprawdziła mi autobusu, a na odczepnego poszła ze mną na przystanek, z którego autobusy odjeżdżały w odwrotnym kierunku i to mnie wyprowadziło z równowagi, zacząłem ucieka ... Za każdym razem czuję dziwny lęk, lęk jakby ktoś mi zagrażał, nie czuję się w takich sytuacjach bezpieczny... Proszę o odpowiedź, co powinienem zrobić, aby pozbyć się tych lęków, które bardzo przeszkadzają mi w moim życiu, gdyż wracają w najmniej oczekiwanych momentach i co gorsza nie umiem nad nimi zapanować... Proszę o pomoc. Krzysztof. PS Pisałem "ta osoba", ponieważ jestem osobą homoseksualną i początkowo nie chciałem się do tego przyznawać.

odpowiada 2 ekspertów:
 Paulina Witek
Paulina Witek
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Do czego zakwalifikować moje zaburzenia?

Witam serdecznie. Mam 30 lat i następujący problem... Odkąd pamiętam męczyły mnie fizyczne dolegliwości, jak kołatania serca, zawroty głowy, rozwolnienie itp. Przy tym ciężkie lęki przed śmiercią, duszności itd. Zawsze, a mianowicie od około 15 lat byłem osobą...

Witam serdecznie. Mam 30 lat i następujący problem... Odkąd pamiętam męczyły mnie fizyczne dolegliwości, jak kołatania serca, zawroty głowy, rozwolnienie itp. Przy tym ciężkie lęki przed śmiercią, duszności itd. Zawsze, a mianowicie od około 15 lat byłem osobą bojaźliwą i wrażliwą, ale zarazem nerwową. Boję się wszystkiego, co dotyczy śmierci mojej lub bliskich i do tego jestem hipochondrykiem. We wkręcaniu sobie chorób jestem mistrzem, jeżeli coś mi dolega, od razu szukam tego w Internecie i urasta to do strasznego problemu. Do tej pory jakoś sobie z tym wszystkim radziłem, ale 2 lata temu lęki nasiliły się. Ma to związek z tym, że mój wujek (mąż siostry mojej mamy - czyli żadne pokrewieństwo) popełnił samobójstwo. Od tamtej pory zacząłem u siebie doszukiwać się podobnych objawów co u niego. Wszystkie jego słowa, zachowanie, gesty dopasowuję do siebie. Nawet taka bzdura jak fryzura (on zawsze golił się na łyso) przygania mi te głupie myśli, że ja też kiedyś zwariuję, tak jak on. Straszne natręctwo myśli dotyczących samego samobójstwa. Wszystko, co mogłoby do tego posłużyć, od razu mi się z tym kojarzy, a w szczególności wysokość (wujek skoczył z wysokiego mostu). Powoduje to mega lęki, a przy tym drżenie całego ciała, bóle głowy drganie powiek itd. Dodam, że myśli te strasznie mnie przerażają i nigdy w życiu bym o tym nie pomyślał, gdyby wujek tego nie zrobił. Czasami tak się nakręcę, że cały się trzęsę... Nie biorę żadnych leków. U psychologa byłem dzisiaj pierwszy raz, ale on nie nazwał mojego problemu. Rozmawialiśmy o tym, skład biorą się moje lęki, ale tak naprawdę sprawy nie nazwał... :(

Uczucie pustki w głowie przy zawieraniu nowych znajomości po przebytej śmierci klinicznej

Witam. Nie wiem za bardzo od czego zacząć, ponieważ mój problem jest dość nietypowy... Mam 23 lata.  wieku 12 lat miałam wypadek samochodowy, po którym przeżyłam śmierć kliniczną. Od tamtej pory zaczęłam mieć problemy w kontaktach społecznych. Na początku znajomości...

Witam. Nie wiem za bardzo od czego zacząć, ponieważ mój problem jest dość nietypowy... Mam 23 lata.  wieku 12 lat miałam wypadek samochodowy, po którym przeżyłam śmierć kliniczną. Od tamtej pory zaczęłam mieć problemy w kontaktach społecznych. Na początku znajomości nie mam większego problemu, by nawiązać rozmowę z nowo poznaną osobą, dopiero po jakimś czasie pojawia się uczucie "pustki w głowie" (nie wiem o czym mam rozmawiać), strach, niepewność, poczucie, że jestem gorsza i zaczynam się izolować. W grupie kompletnie ginę, praktycznie nic nie mówię i przyjmuję postawę słuchacza. W rezultacie ludzie uważają mnie za dziwną i nawet czasem boja się ze mną rozmawiać... Bardzo mi to doskwiera, bo brakuję mi przyjaciół i kogoś, z kim mogę szczerze porozmawiać. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

O czym świadczą te moje dziwne objawy?

Witam serdecznie, mam 20 lat, jestem kobietą. Od jakiś 2 tygodni utrzymuje się u mnie dziwny stan – bóle w mostku nie ustępujące w ogóle, ucisk, do tego często długotrwałe kłucia serca. Ciągle mam problemy z oddychaniem, czuję się, jakby... Witam serdecznie, mam 20 lat, jestem kobietą. Od jakiś 2 tygodni utrzymuje się u mnie dziwny stan – bóle w mostku nie ustępujące w ogóle, ucisk, do tego często długotrwałe kłucia serca. Ciągle mam problemy z oddychaniem, czuję się, jakby brakowało mi powietrza, ciężko się oddycha. Do tego bóle pleców po lewej stronie pod łopatką czasami lub bóle od karku po całym kręgosłupie, który utrzymuje się cały czas. Myślałam, że to nerwy, brałam tabletki na uspokojenie i nie pomagało, stan ciągle się utrzymuje i pogarsza. Przy większym wysiłku czuję brak powietrza i źle mi się oddycha. Zrobiłam badania. W wyniku moczu pokazało osad – krwinki czerwone mam do 2. Co to oznacza??? Ogólnie reszta mieści się w normie, jaka jest ustalona. We krwi też okej, tak mi się wydaje. Co to może być i co dalej robić, na co się leczyć? Jakie badania zrobić? Ekg zrobiłam, z tego co widziałam jest okej. Jutro jeszcze lekarz zobaczy, który pewnie stwierdzi, że to nerwica, bo wyniki dobre, ale nie sądzę, żeby to z nerwowo było... bo ich nie mam.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Natrętne myśli - proszę o jakąś radę

Witam, mam 21 lat. W listopadzie 2009 z bardzo obniżonym nastrojem, myślami samobójczymi i postrzeganiem życia jako jednej wielkiej nudy i monotonii, trafiłam do psychoterapeuty, który skierował mnie do psychiatry. Ten przepisał leki: lek z grupy SSRI w dawce...

Witam, mam 21 lat. W listopadzie 2009 z bardzo obniżonym nastrojem, myślami samobójczymi i postrzeganiem życia jako jednej wielkiej nudy i monotonii, trafiłam do psychoterapeuty, który skierował mnie do psychiatry. Ten przepisał leki: lek z grupy SSRI w dawce 100 mg i doraźnie preparat benzodiazepiny i stwierdził depresję z lękiem. Ale od lutego tego roku pojawił się inny problem. Mianowicie natrętne myśli o Bogu, śmierci, przemijaniu. Moja wiara upadła i ciągle w głowie siedzą mi myśli typu: co jest po śmierci? Dlaczego musimy umierać? Jak czuje się osoba, która umiera? Wydaje mi się, że za chwilę będę już staruszką, która musi żegnać się z tym światem. A ja tak bardzo przecież chcę żyć i nie mogę jakoś się pogodzić z tym, że kiedyś ja i moi bliscy odejdą. Z drugiej strony życie wydaje mi się jakieś takie nudne, monotonne. Próbuję już znaleźć sobie jakieś zajęcie, ale ciągle mam myśli, że każda minuta przybliża mnie do końca. Oczywiście o tych myślach powiedziałam lekarzowi, który zwiększył mi dawkę leku do 150 mg. Ale dalej te objawy się utrzymują. Czasami w bardzo gorszych momentach czuję jakiś taki wewnętrzny niepokój, chce mi się płakać, czuję się jakaś taka bezradna. Przecież nigdy takie tematy mnie nie interesowały, a teraz są ciągle ze mną. Chodzę na terapię psychodynamiczną już ponad pół roku, ale nie wiem, czy ona coś daje. Tak bardzo chciałabym się cieszyć życiem, a te myśli mi to uniemożliwiają. Już nie wiem, co mam robić. Czuję się bardzo zagubiona w tym wszystkim. Tak bardzo chciałabym być w końcu sobą. Te myśli strasznie męczą, ciągle są obecne. Jak tylko widzę starszych ludzi od razu wyobrażam sobie, że oni zaraz będą umierać, że już mają tak niewiele czasu... Czy to możliwe, że leki, które biorę, mogły wywołać natrętne myśli (gdzieś kiedyś to przeczytałam)? Czy te myśli kiedyś znikną i zacznę normalnie funkcjonować? Jak mam sobie pomóc? Szukam wszędzie pomocy, a jakoś nikt dokładnie nie odpowiada mi na te wszystkie pytania? Dodam jeszcze, że życie prywatne mam udane. Mam chłopaka, z którym planujemy ślub, studiuję i nie wiem, gdzie dokładnie tkwi problem. Nie wiem, skąd te natrętne myśli...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy mam nerwicę przełyku?

7 maja krztusiłem się kebabem i od tego czasu dostałem ślinotoku i jem tylko jogurty i kakao, bo boję się udusić. Byłem u gastrologa, powiedział mi, że mogę mieć refluks albo chorą tarczycę. Okazało się później, że mam jedno...

7 maja krztusiłem się kebabem i od tego czasu dostałem ślinotoku i jem tylko jogurty i kakao, bo boję się udusić. Byłem u gastrologa, powiedział mi, że mogę mieć refluks albo chorą tarczycę. Okazało się później, że mam jedno i drugie. Przy gastroskopii strasznie panikowałem i nie dałem sobie jej zrobić. Od ponad 3 tygodni jem tylko jogurty kakao i mam ślinotok, który też utrudnia mi życie. Czy to może być nerwica przełyku i jak sobie z nią poradzić? Ja mam wizytę u psychiatry dopiero na 11 czerwca. Proszę o odpowiedź specjalisty

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy istnieje jeszcze jakakolwiek szansa, że będę mogła normalnie żyć?

Witam. Mam 20 lat i jestem kobietą. Moja choroba zaczęła się w wieku 13 lat. Miała miejsce taka sytuacja, że wypiłam wtedy trochę alkoholu, po czym wyszłam na dwór i tam opanował mnie paraliżujący strach przed tym, że zwymiotuje w...

Witam. Mam 20 lat i jestem kobietą. Moja choroba zaczęła się w wieku 13 lat. Miała miejsce taka sytuacja, że wypiłam wtedy trochę alkoholu, po czym wyszłam na dwór i tam opanował mnie paraliżujący strach przed tym, że zwymiotuje w miejscu publicznym. I od tego wydarzenia zaczęły się moje problemy, czyli m.in. strach przed wychodzeniem z domu, unikanie miejsc zatłoczonych, potężny strach przed wymiotowaniem. Poszłam do psychologa, psychiatry. Przyjmowałam różne leki, przeważnie po ich odstawieniu wszystko powracało. Ale przez pewien czas jakoś umiałam sobie z tym radzić. I wszystko było dobrze do momentu, gdy rozpadła się moja przyjaźń z pewną koleżanką. Zawsze ona mnie jakoś motywowała do działania i jeszcze starałam się zawsze myśleć normalnie. Ale przez to, co się wydarzyło, przestałam wychodzić praktycznie całkowicie z domu (trwa to juz 2,5 roku), unikałam kontaktu z ludźmi, zamknęłam się w sobie ze swoimi chorymi myślami, z którymi nie potrafię sobie sama poradzić. Zapomniałam dodać, że chodziłam na psychoterapię wiele lat i przerwałam ją w momencie, gdy urwała się moja przyjaźń. I bardzo tego żałuję, gdyż wtedy była mi ona najbardziej potrzebna. Chcę dodać, że doszły takie myśli, że brzydsze się ludzi, wyobrażam sobie ich wnętrzności, wyobrażam sobie wszystko co obrzydliwe i wtedy dochodzi do tego ta fobia przed zwymiotowaniem. Przez ostatnie 3-4 lata przyjmowałam pewien lek, ale od lutego tego roku przestałam lek przyjmować. Wszystko było w miarę okej, starałam się wychodzić z domu i w ogóle, ale wszystko wróciło ze zdwojoną silą, gdy wracając ze sklepu zobaczyłam wymiotującego człowieka i wszystkie objawy znów się pojawiły. A do tego myślę, że już nigdy się z tego nie wyleczę, nigdy sobie nie poradzę, że nikt mnie nie rozumie i w związku z tym coraz częściej pojawiają się myśli samobójcze. Dzisiaj umówiłam się na wizytę z psychologiem, bo czuję, że sobie nie poradzę i chyba wrócę z powrotem do leku. Bardzo proszę o jaką odpowiedź. Z góry dziękuję. Pozdrawiam serdecznie

Jak przezwyciężyć poranny lęk?

Rano przeżywam silny lęk, przez który często odwlekam wstanie z łóżka i spóźniam się na studia/do pracy, bądź też w ogóle nie wychodzę. Często w wyniku niepokoju wykonuję jakieś ruchy (np. nogą) dla rozładowania napięcia, a w końcu przewracam się...

Rano przeżywam silny lęk, przez który często odwlekam wstanie z łóżka i spóźniam się na studia/do pracy, bądź też w ogóle nie wychodzę. Często w wyniku niepokoju wykonuję jakieś ruchy (np. nogą) dla rozładowania napięcia, a w końcu przewracam się na drugi bok i zasypiam. Potrafię tak spać do 13-14, nawet przy dużym hałasie. Czy nadmierna senność może być skutkiem przeżywania lęku? Co powinnam robić, aby rano móc bezproblemowo zwlec się z łóżka i wyjść z domu w odpowiednim czasie? Rozważałam branie leków na uspokojenie, ale obawiam się, że ich skutkiem ubocznym będzie zwiększenie senności. Dodam jeszcze, że poranny lęk zaczęłam odczuwać już w szkole podstawowej, przed wstaniem do szkoły, w postaci nasilonej w liceum. Bardzo proszę o odpowiedź, czy są jakieś techniki, które pozwolą mi przezwyciężyć ten poranny lęk i szybko wstać z łóżka, a przede wszystkim nie zasypiać dalej.

Czy cierpię na nerwicę lękową?

Mam 22 lata, jestem kobietą. Wydaję mi się, że cierpię na nerwicę lękową. Od długiego czasu mam niepokojące mnie objawy, dokładnie: nie potrafię powiedzieć, kiedy się pojawiły, należą do nich: lęk przestrzenny, który się pojawia głównie w centrum handlowym, nie...

Mam 22 lata, jestem kobietą. Wydaję mi się, że cierpię na nerwicę lękową. Od długiego czasu mam niepokojące mnie objawy, dokładnie: nie potrafię powiedzieć, kiedy się pojawiły, należą do nich: lęk przestrzenny, który się pojawia głównie w centrum handlowym, nie jestem w stanie przejść blisko barierki, jeśli na dole jest wysoko, lęk wysokości największy na schodach ruchomych nie jeżdżę nimi od kilku lat, lęk pojechania lub pójścia samej w dalekie miejsce od domu, lęk w tramwaju, pociągu, autobusie, lęki w nocy, lęk na basenie, lęk, że stanie mi się coś, lęk w miejscach bardzo zatłoczonych takich jak kościół i koncert, lęk o zachorowanie, lęk pójścia na studia i do pracy daleko od domu, tylko w domu czuję się bezpieczna, dlatego utrudnia mi to życie. Przez to nie mogę niczego osiągnąć, bo wszystkiego się boje proszę o poradę. Jest mi bardzo ciężko. Dodam, że nie byłam u żadnego specjalisty i miałam ciężkie dzieciństwo, ciągle bałam się, że stanie mi się coś myślę, że to miało wpływ, ale proszę o poradę.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy można całkowicie wyleczyć lęk przed wyjściem z domu?

Proszę o odpowiedź, czy można całkowicie wyleczyć lęk przed wyjściem z domu, lęk przed chorobą, czy jest to tylko zaleczanie - a nawroty choroby raczej nastąpią? I czy pobyt w szpitalu psychiatrycznym jest lepszy, czy lepszym wariantem jest branie odpowiednich...

Proszę o odpowiedź, czy można całkowicie wyleczyć lęk przed wyjściem z domu, lęk przed chorobą, czy jest to tylko zaleczanie - a nawroty choroby raczej nastąpią? I czy pobyt w szpitalu psychiatrycznym jest lepszy, czy lepszym wariantem jest branie odpowiednich leków i opieka właściwego lekarza psychiatry? Mam stwierdzony głęboki stan depresyjny. Adam

Jak sobie poradzić ze stanami lękowymi?

Witam, obecnie mam 25 lat, w latach liceum ostro imprezowalam... nie dosypiałam, dragi, alkohol, papierosy... Po liceum już tylko alkohol. Nie zalewałam się codziennie, ale wystarczająco często, aby winą za moje samopoczucie obwinić używki. Do tego miałam chyba...

Witam, obecnie mam 25 lat, w latach liceum ostro imprezowalam... nie dosypiałam, dragi, alkohol, papierosy... Po liceum już tylko alkohol. Nie zalewałam się codziennie, ale wystarczająco często, aby winą za moje samopoczucie obwinić używki. Do tego miałam chyba anoreksję czy coś, bo często wywoływałam wymioty, świadomie jadłam kilo ciastek, a potem szłam do łazienki... bo wiedziałam, że się tego pozbędę. Jakiś czas temu zasłabłam na ulicy i od tamtej pory nie wynurzam się z domu, ponieważ odczuwam dyskomfort w miejscach publicznych. Mam zawroty, gdy wyjdę na dwór, słaba jestem, czasem coś mi drętwieje, zarwie mnie czy serducho szaleje i zimny pot oblewa. Od tego omdlenia przystopowałam z alkoholem, fajek nie palę i nie ćpam nic. To było 4 lata temu. Dziwię się temu, gdyż zawsze byłam duszą towarzystwa... uwielbiałam ludzi, muzykę, hałas... niczego się nie bałam, a teraz mam nawet lęk wysokości! Wczoraj spojrzałam na lustro i poczułam lęk, po czym szybko te myśli odsunęłam, gdyż wytłumaczyłam sobie, że tego byłoby dość, gdybym się jeszcze luster bać zaczęła. Mam jakieś dziwne stany lękowe, czasem ni stąd, ni zowąd, robię się podenerwowana, oddech mi szaleje, sucho w ustach się robi, drżę... masakra... parę miesięcy temu był już luz z tymi stanami, jednak poluzowałam z alkoholem i miesiąc piłam... codziennie prawie co najmniej 2 piwka były... aż nie trzasnęło mnie znów na ulicy, jak te 4 lata temu... zawroty, słabości, lęk, drżenie, ulica wydawała się niesamowicie hałaśliwa, a budynki przerażająco wielkie... ludzie obcy... brr, odstawiłam piwo i zaczęłam dbać o siebie. Po ok. 2 tyg. te najsilniejsze lęki tak jakby zanikały, ale nie zupełnie. Tzn. te stany wyglądają tak: nie mogę przełknąć śliny, mam ciasno w gardle, czuję ścisk w żołądku, drżę, tracę kontakt z rzeczywistością - nie mdleję, po prostu odczuwam derealizacje i depersonalizacje, taką mega. Boję się wtedy ludzi tak jakoś. Chce mi się płakać, czuję się bezsilna, chcę się skulic... niech nikt nie patrzy... Chcę być sama, a najlepiej to bym weszła do szafy i tam siedziała, dosłownie, tak mnie wszystko przeraza! No i zauważyłam właśnie, że ten stan, pojawia się także zawsze na kacu. Toteż przestałam pić... no w sumie nie piłam 2 tyg... no bo aż dziwne, żeby nawet po jednym piwku na drugi dzień się tak fatalnie czuć! No i te myśli dziwne... jak zostaje sama z małym dzieckiem (nie moim), to czasem patrzę na nie i tak jakby mam wrażenie, że zaraz je skrzywdzę, że uderzę czy coś... że strącę świadomość np. i w afekcie je zabiję, a potem nie będę wiedziała, że to ja zrobiłam... rozumiecie? Trochę się zakręciłam... no boję się właśnie tych stanów, tych chwil, gdy sam na sam mam z dzieckiem zostać... boję się, że w czyjejś obecności zacznę krzyczeć albo się rozbierać...ja pierd...ykam... kurde... właśnie do tego w sumie dążyłam. Moje pytanie brzmi: czy to nie jest początek jakiejś choroby psychicznej? Schizofrenii jakiejś czy psychozy, czy coś? I czy gdy odstawie nawet te pojedyncze piwka, to mogę się pozbyć tych stanów lękowych i moich paranoi? Kasy nie mam na psychologów, bo na jednej wizycie się nie kończy... Podchodzę do NLP, ale samemu to ciężko... do psychiatry nie pójdę, gdyż nie dam się namówić na żadne ogłupiacze... chcę po prostu wiedzieć, czy mam się... bać?

Jak sobie poradzić z nadmiernym przeżywaniem wydarzeń?

Witam. Jestem nastolatką w drugiej gimnazjum. Wydaję mi się, że mogę mieć nerwicę. Boję się jednak pójść do specjalisty. Rozmawiałam na ten temat z mamą, ale i tak nie powiedziałam jej zbyt wiele, bo czułam się z tym nieswojo.... Witam. Jestem nastolatką w drugiej gimnazjum. Wydaję mi się, że mogę mieć nerwicę. Boję się jednak pójść do specjalisty. Rozmawiałam na ten temat z mamą, ale i tak nie powiedziałam jej zbyt wiele, bo czułam się z tym nieswojo. Poza tym, jestem osobą bardzo wrażliwą i przeżywającą nadmierne wszystko co nasila moje lęki i obawy. Mam też niską samoocenę. Problem miałam chyba od zawsze. Odkąd pamiętam kontakty z rówieśnikami sprawiały mi problem. Bałam się sama gdzieś jeździć, wyjść z domu. Zawsze czułam i czuję się lepiej gdy ktoś ( kogo znam) jest obok, odprowadza mnie. Najgorszy jest ten początek spotkania. Sprawia mi problem dojechanie gdzieś, w konkretne miejsce, czekanie na tą osobę lub gdy już jest to do niej podejść. Okropnie się też czuję, gdy ktoś na mnie patrzy. W szkole siedzę ciągle pod klasą, wyjście do sklepiku szkolnego lub przejście przez korytarz gdzie jest dużo osób sprawia mi duży problem. Gdy widzę, że ktoś mnie obserwuje, spuszczam głowę, odwracam wzrok. ''Otwieram'' się tylko przy osobach, które naprawdę dobrze znam. To z nimi najczęściej gdzieś idę, nigdy sama. Czasami objawia się też u mnie nagła gadatliwość. W sytuacjach stresowych, zaczynam mówić jakieś nawet bez sensu rzeczy do koleżanki, od tak, aby coś mówić. Gdy jestem zmuszona być w miejscu publicznym sama, wyciągam telefon, aby nie skupiać się na ludziach, żeby nie widzieć ich wzroku. Odczuwam także lęk przed dzwonieniem gdziekolwiek. Problem występuje też w komunikacji miejskiej. Do szkoły dojeżdżam tramwajem. Najczęściej są tłoki. Napada mnie wtedy taki nagły lęk. Duszności, uciskanie w gardle, szybkie bicie serca, uczucie omdlenia. A gdy wiem, że już zaraz będę musiała wysiąść to wszystko się nasila. Lęk nasila się też, gdy muszę wejść do pomieszczeń gdzie jest już duża grupa innych ludzi. Kłopot mam też w sprawach sercowych. Głównie chodzi o spotkania z płcią przeciwną. Boję się. Nie wiem czego. Tu nie chodzi o to, że odczuwam strach, że źle wypadnę czy, że nie będę miała o czym rozmawiać. To jest nieokreślony lęk. Nigdy go nie zrozumiem. Niestety ogranicza on moje kontakty. Kontaktów nie mam całkiem ograniczonych. Owszem, mam znajomych. Przy nich potrafię się bardziej 'otworzyć', rozweselić. Jednak gdy wracam do domu często płaczę. Choć, nie jest to tak, że jestem ciągle chodzę smutna, to coraz częściej bywają dni, kiedy ciągle jestem przygnębiona. Jak już wspomniałam, wszystkim się przejmuję. Jest jeszcze jedna, chyba istotna rzecz. Kiedy pojawia się w moim życiu coś, co bardzo mnie stresuje. Egzamin, wyjazd, itp. to następnego dnia, po takim ogromnym lęku, bolą mnie cały dzień miejsca w okolicy szyi, węzłów chłonnych. Często słyszę "wyrośniesz z tego". Jednak miesiące, lata mijają a problem nie znika. Nie wiem co mam już robić...
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy możliwy jest nawrót stanów lękowych? (cd.)

Witam serdecznie Pani doktor, bardzo dziękuję za odpowiedź. Mój lek to lek z grupy SSRI. W październiku będą 3 lata odkąd zaczęłam go zażywać. Zaczynałam od dawki 5 mg, potem zmniejszono dawkę o połowę. Kiedy już czułam się zupełnie dobrze,...

Witam serdecznie Pani doktor, bardzo dziękuję za odpowiedź. Mój lek to lek z grupy SSRI. W październiku będą 3 lata odkąd zaczęłam go zażywać. Zaczynałam od dawki 5 mg, potem zmniejszono dawkę o połowę.

Kiedy już czułam się zupełnie dobrze, często zapominałam o lekarstwie, a teraz od ok. 1,5 miesiąca znowu czuję się gorzej i wróciłam do dawki 5 mg. Gdy zaczęłam znowu brać tę dawkę, czułam się jeszcze gorzej, a teraz od kilku dni jest jakby lepiej, ale to jeszcze nie to...

Bywam podenerwowana bez powodu, mam takie myśli bezsensowności tego, co robię i przyszłości, lęki przed tłumem, jazdą pociągiem, mdłości itp. Ale wierzę, że znowu będzie dobrze. Pani doktor, czy jest to możliwe? Zaznaczę, że nie poddawałam się żadnej terapii. Z góry dziękuję za szybką odpowiedź. Monika.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak wyleczyć derealizację?

Witam. Mój problem polega na tym, że od ponad miesiąca widzę świat jakby za szybą, jest jak sen lub jak po wypiciu alkoholu. Dopiero wczoraj dowiedziałam się dzięki internetowi, że to co mi dolega to derealizacja. Miałam kiedyś, 10 lat...

Witam. Mój problem polega na tym, że od ponad miesiąca widzę świat jakby za szybą, jest jak sen lub jak po wypiciu alkoholu. Dopiero wczoraj dowiedziałam się dzięki internetowi, że to co mi dolega to derealizacja.

Miałam kiedyś, 10 lat temu, podobny stan przez 2 tygodnie po zapaleniu marihuany, ale na szczęście przeszło. Teraz to wróciło i nie wiem, co zrobić, żeby wrócić do zdrowia. Na początku strasznie mnie to przerażało, miałam lęki z tego powodu i ciągle leżałam w łóżku albo spałam. Do tej pory wolę siedzieć w domu, bo tutaj tak o tym nie myślę, a na dworze to mi się pogłębia, szczególnie jak świeci słońce, strasznie mnie razi i szczypią mnie wtedy oczy.

Cierpię również na niedociśnienie 100/60 albo niżej, wciąż chce mi się spać. W nocy wciąż się budzę, wtedy się zrywam i patrzę na moją córeczkę, czy oddycha. Strasznie martwię się o moją córkę, że coś może się jej stać, wtedy bym tego nie przeżyła. Martwię się również o moją mamę, która cierpi na parkinsonizm. Nie umiem patrzeć, jak się męczy z tą chorobą, chciałabym jej jakoś pomóc i nie wiem jak.

Mam 29 lat, dwuletnią córeczkę i kochającego męża. Pół roku temu przeprowadziliśmy się razem z moimi rodzicami z osiedla do innego miasta do domu. Teraz zastanawiam się, czy to był dobry pomysł. Tęsknię za poprzednim życiem w mieście. 3 miesiące temu zginął tragicznie mój dobry kolega, później zginął prezydent z żoną i mnóstwo innych ludzi razem z nimi, co również bardzo przeżyłam. Mam stwierdzoną nerwicę przez lekarza ogólnego.

Kilka lat temu miałam napady lęku i kołatania serca do 160 uderzeń na min. Brałam wtedy leki na uspokojenie przez tydzień bo lekarz zabronił mi ich dłużej zażywać. Nie pomogło. Sama poradziłam sobie z tymi lękami, teraz nie boję się już kołatania serca. Teraz nerwica objawiła mi się chyba w postaci derealizacji, ale z tym to ja sobie już sama nie poradzę, próbowałam, ale nie pomogło. Ziołowe leki też nie pomagają, a najbardziej przeraża mnie to, jak czytam fora, że ludzie cierpią na to kilka albo nawet kilkanaście lat i nic im nie pomaga, nawet psychoterapia i środki psychotropowe.

Chciałabym wreszcie normalnie żyć, chciałam zrobić prawo jazdy, urodzić drugie dziecko a tym czasem martwię się o moje małżeństwo bo zaczęłam unikać seksu. Bardzo proszę o radę, co mam robić. Magdalena

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy nerwowość i wybuchowość to objawy nerwicy?

Mam 32 lata, jestem kobietą. Często odczuwam ból w okolicy mostka (jakby za mostkiem). Czasem jest to silny ból, nasilający się przy głębokim oddychaniu, czasem po prostu lekkie kłucie. Odczuwam te dolegliwości od kilkunastu tygodni. Byłam u lekarza, ale zlecił...

Mam 32 lata, jestem kobietą. Często odczuwam ból w okolicy mostka (jakby za mostkiem). Czasem jest to silny ból, nasilający się przy głębokim oddychaniu, czasem po prostu lekkie kłucie. Odczuwam te dolegliwości od kilkunastu tygodni. Byłam u lekarza, ale zlecił mi EKG, które było w porządku, oraz zalecił branie magnezu i pyralginy. Nie pomogło. Dodam, iż jestem osobą bardzo nerwową, wybuchową. Potrafię zirytować się z błahego powodu i to do tego stopnia, iż robię awantury moim bliskim. Do tego często mam lęki związane ze troską o bliskich. Boję się, że przykładowo będą mieli wypadek lub stanie się coś równie strasznego. Miewam koszmary i bywa, iż źle sypiam – budzę się w nocy i nie mogę zasnąć. Do tego nie odczuwam szczęścia, zadowolenie z życia, mimo iż chyba mam powody. Wszystko w moim życiu jest w porządku. Mimo to jestem drażliwa, krytyczna, nerwowa... Czy to może być nerwica? Do jakiego lekarza powinnam się zgłosić?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki
Patronaty