Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 8 3

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Nerwica: Pytania do specjalistów

Nerwica czy zaburzenia hormonalne?

Mam 34 lata i od 5 miesięcy leczę się na nerwicę (spamilan). W lutym br. urodziłam dziecko, a na początku grudnia br. zaczeły się następujące objawy: duszność, podwyższone ciśnienie - 170/95, wysoki puls (myślałam, że mam zawał). Choroba nawiedziła mnie... Mam 34 lata i od 5 miesięcy leczę się na nerwicę (spamilan). W lutym br. urodziłam dziecko, a na początku grudnia br. zaczeły się następujące objawy: duszność, podwyższone ciśnienie - 170/95, wysoki puls (myślałam, że mam zawał). Choroba nawiedziła mnie z dniem, kiedy po porodzie powróciło miesiączkowanie. Przy pierwszym ataku trafiłam do szpitala, tam wykonano mi badanie ekg, echo serca, rezonas magnetyczny, prześwietlenie kręgosłupa, badania krwi - wszystko było bez odchyleń - stwierdzono nerwcę. Obecnie co miesiąc od tygodnia przed miesiączką do tygodnia po miesiączce mam ataki (podwyższone ciśnienie, duszność, arytmia i wysoki puls), ponadto przez te dni utrzymuje się ból głowy i kłucia w klatce piersiowej. Przez okres ok. 10 dni nie mam żadnych problemów (można powiedzieć, że przez całą owulację jest dobrze). Czy dolegliwości, które odczuwam, mogą być związane zaburzeniami hormonalnymi?
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Lęk przed wyjściem z domu a nerwica lękowa

Witam. Jestem Michał, mam 17 lat. Ostatnio moje życie to koszmar. Boję się wyjść z domu, przechodząc obok kogoś na ulicy mam uczucie, jakby chciał mnie za chwilę uderzyć. Straciłem kontakt ze znajomymi. Przestałem komukolwiek ufać. Wszystko mnie dobija. Robi...

Witam. Jestem Michał, mam 17 lat. Ostatnio moje życie to koszmar. Boję się wyjść z domu, przechodząc obok kogoś na ulicy mam uczucie, jakby chciał mnie za chwilę uderzyć. Straciłem kontakt ze znajomymi. Przestałem komukolwiek ufać. Wszystko mnie dobija. Robi mi się smutno, gdy widzę, jak się komuś powodzi w życiu, w ogóle nie wiem, co mam robić. Ciągle szukam sensu życia, którego nie mogę zauważyć. Mam myśli samobójcze coraz częściej, praktycznie codziennie głównie wieczorami. Potrafię się załamać na cały dzień po jednym słowie źle powiedzianym do mnie. Nic nie potrafię zrobić, bo szybko się poddaję nie widzę sensu w tym, co robię. Odczuwam wrażenie, jak by dalsze życie moje nie miało sensu. Brak mi odwagi na rozmowę z psychologiem, nie wiem już, co mam robić.

Ostatnio dziwnie się czuję...

Ostatnio czuję się dziwnie... Często kłuje mnie w klatce piersiowej po prawej stronie... Ból nie jest bardzo silny. Od czasu do czasu jest mi słabo. Np. jakiś miesiąc temu przez pierwsze 3 lekcje czułam się okej, później byłam zmęczona i...

Ostatnio czuję się dziwnie... Często kłuje mnie w klatce piersiowej po prawej stronie... Ból nie jest bardzo silny. Od czasu do czasu jest mi słabo. Np. jakiś miesiąc temu przez pierwsze 3 lekcje czułam się okej, później byłam zmęczona i zdyszana jakbym biegała... Nawet na lekcji tak się czułam. Często boli mnie głowa. Czy to coś oznacza?

Czy to nerwica natręctw i czy w tej sytuacji terapia psychodynamiczna jest wskazana?

Witam:) Od 2 lat, najpierw raz, następnie dwa razy w tygodniu, chodzę na psychoterapię psychodynamiczną. Moim problemem zdiagnozowanym przez lekarza psychiatrę jest nerwica, ale nie powiedziano mi wtedy jaki rodzaj, od tamtego czasu jednak upłynęło 7 lat, dużo się zmieniło...

Witam:) Od 2 lat, najpierw raz, następnie dwa razy w tygodniu, chodzę na psychoterapię psychodynamiczną. Moim problemem zdiagnozowanym przez lekarza psychiatrę jest nerwica, ale nie powiedziano mi wtedy jaki rodzaj, od tamtego czasu jednak upłynęło 7 lat, dużo się zmieniło i nie wiem, czy przypadkiem nie przerodziło się to w nerwicę natręctw połączoną z depresją. Niestety psychoterapeutka jest bardzo powściągliwa. Pytana, czy to natręctwa odpowiada pytaniem na pytanie. Jednak postaram się pokrótce opisać mój problem. Mianowicie 2 lata temu poznałam mężczyznę, z którym się związałam. Przez to opuściłam mojego męża, choć w pełni zdawałam sobie sprawę z tego, że to co robię, jest zupełnie niedorzeczne, a pchały mnie do tego właśnie, ja bym to nazwała, obsesyjne, natrętne myśli o tym mężczyźnie. Proszę Państwa, sytuacja wygląda tak, że ja myślę o tym człowieku non stop, zasypiając i budząc się, myślę tylko o nim i o wszystkim, co jest z nim związane. Jeśli cokolwiek zakłóca lub uniemożliwia mi kontakt z nim, czuję niepokój i napięcie. Jakikolwiek brak zainteresowania z jego strony moją osobą powoduje to samo. Ciągle do niego dzwonię, kontroluję, co robi, gdzie tylko mogę. Jeśli nawet staram się odwrócić uwagę od tego, gdzieś ciągle w głowie kołacze się on i myśli o nim. Jest to dla mnie sytuacja niezmiernie wyczerpująca, całkowicie odizolowałam się od ludzi, zamykam w pokoju, siedzę i myślę, ale myśli krążą właśnie wokół niego, jak również wobec bezsensu tego, co robię, że to nie ma sensu, że powinnam być z mężem i mieć normalne życie, że zaniedbuję mojego syna, zdając sobie sprawę, że dla niego tak wielka zmiana jak zamieszkanie z obcym człowiekiem jest również stresujące. Tak naprawdę mam już dość, jestem wyczerpana psychicznie i fizycznie – schudłam 7 kg. Wróciłabym do męża, wiem, że mogę, ale jak tylko o tym pomyślę, od razu czuję lęk, że nagle go zabraknie bądź znajdzie sobie inną kobietę, co jest logiczne. Sytuacja staje się nie do zniesienia. Od roku nie biorę żadnych leków, ale w tej sytuacji mimo psychoterapii myślę, że powinnam zacząć znów farmakoterapię połączoną z psychoterapią. Nie płaczę i nie mam myśli samobójczych, jedyne co robię, czy aż, to ciągle chcę mieć z nim kontakt i kontroluję go na każdym kroku. Jestem zupełnie odizolowana, pracuję na pół etatu, choć mogłabym więcej, ale ze względu na niego ciągle chcę być w domu. Wiem, to chore, mnie po prostu nie ma, jest tylko on... i wiem, że to nie jest miłość, raczej choroba. Mam pytanie: czy może być to nerwica natręctw, bo jak się obserwuję, to wszystko na to wskazuje i czy nie powinnam zmienić rodzaju psychoterapii na behawioralną? Jest jeszcze jedno, co chciałabym dodać – od 4 lat mieszkam w Londynie, kontakt z polskimi psychologami i psychiatrami jest utrudniony, ponieważ za wszystko trzeba zapłacić i nie ma tu aż takiego dużego wyboru jak w Polsce, dlatego zwracam się do Państwa z prośbą o pomoc w szerszym wyjaśnieniu mojej przypadłości. Bardzo dziękuję i pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak sobie poradzić ze strachem przed wyjściem z domu?

Witam. Mam 17 lat. Ogółem jestem osobą o bardzo dużym poczuciu humoru, wesołą, jaką przystało na mój wiek. Od pewnego czasu wszystko się zmieniło. Mianowicie wydaję mi się, że objawy nasiliły mi się. Gdy byłam mała, nie mogłam żyć bez...

Witam. Mam 17 lat. Ogółem jestem osobą o bardzo dużym poczuciu humoru, wesołą, jaką przystało na mój wiek. Od pewnego czasu wszystko się zmieniło. Mianowicie wydaję mi się, że objawy nasiliły mi się. Gdy byłam mała, nie mogłam żyć bez mamy, musiałam być wszędzie z nią, jak wychodziła i długo nie wracała, to płakałam, bo myślałam, że coś jej się stało. Gdy byłam w 3 klasie, mama pojechała do pracy, bo nie przelewało się. Dodam, że od małego mieliśmy problemy z moim bratem, chorował, później miał problemy z narkotykami. Atmosfera cały czas była nerwowa. Krzyk, płacz i smutna mama. Brat zaczął się leczyć i teraz jest ok. Nie używa narkotyków 7 lat. Także wróciło to do normy. Ale zgubiłam wątek.

Gdy mama pojechała, to nie mogłam sobie znaleźć miejsca, płakałam dzień w dzień, potem uciekałam z domu i wydaje mi się, że wmówiłam sobie chorobę! Bo pomyślałam sobie : Chcę być chora!! Bo wiedziałam, że mama wtedy wróci. Mój tato ogólnie jest nerwowy, nie chciałam być z nim sama. Dodam, że miałam małą siostrę i ciągle musiałam się opiekować. Nie jestem osobą biedną, po prostu rodzice chcieli trochę zarobić, żeby wyremontować mieszkanie. Na początku moje objawy były tylko takie, że miałam zmniejszony apetyt nic nie jadłam!Wpychałam 1 kromkę na siłę. I nic nie mogłam jeść. Od tamtej pory źle się czuje cały czas. Objawy na początku nie były silne, ale teraz jest gorzej.

Cały czas boli mnie głowa, mam zawroty głowy, napady gorąca, duszności, uczucie ciasnoty w klatce piersiowej, ból, trzęsą mi się ręce, wieczorem cały czas szumi mi w uszach, ogólnie jestem wrażliwa na hałas. Często myślę o tym, że jestem chora, wmawiam sobie, że mam raka albo coś tego typu. A nie byłam u lekarza z tym, bo się panicznie boje! I pochodzę z małego miasteczka, gdzie ciężko o normalnego lekarza. Ogólnie mam lęki, jak jestem w sklepie zaraz myślę, że coś mi się stanie. Byłam osobą towarzyską, a teraz nie chce nigdzie wychodzić, ani na dyskoteki nigdzie! Boje się otwartej przestrzeni albo nawet wyjazdu na zakupy, bo myślę, że zaraz coś mi się stanie. Dodam, że z 3 lata temu zemdlałam, byłam u lekarza, ale ona mówiła, że młodzież czasem tak ma.

Nikt nie wie o moim problemie, bo nikomu nie mówię. Często się modle o to, żeby nic mi nie było. Nie wiem co mam robić. Mam chłopaka, dobre oceny, nie jestem brzydka, ale strasznie narzekam cały czas, wszystko mi nie pasuje i szukam dziury w całym. Proszę o pomoc! Pozdrawiam!

Bóle lewej półkuli i uczucie mrowienia mózgu. Co się ze mną dzieje?

Witam! Nazywam się Mateusz, mam 20 lat. Od 3 lat męczy mnie dziwne wrażenie, jakbym nie miał uczuć. Nic mnie nie cieszy tak jak kiedyś, nie odczuwam emocji. Nie reaguję na zmianę pogody, zmianę miejsca. Wszystko zaczęło się 3 lata...

Witam! Nazywam się Mateusz, mam 20 lat. Od 3 lat męczy mnie dziwne wrażenie, jakbym nie miał uczuć. Nic mnie nie cieszy tak jak kiedyś, nie odczuwam emocji. Nie reaguję na zmianę pogody, zmianę miejsca. Wszystko zaczęło się 3 lata temu, gdy zacząłem zadawać się z nieodpowiednimi ludźmi. Zacząłem brać amfetaminę (ok. miesiąc czasu) i wtedy to się zaczęło. Pewnej nocy na "zejściu" dostałem stanów lękowych i zapaści. Myślałem, że umrę. Przez dwa tygodnie nie wychodziłem z domu, nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Miałem jakby zanik uczuć i te stany lękowe. Po miesiącu przeszło, lecz któregoś dnia w szkole zapaliłem papierosa i poczułem, że odlatuję...i wszystko znów wróciło. Poczułem zawrót głowy i od tamtej pory mam te głupie wrażenie, że straciłem uczucia. W grudniu 2009 roku po długich namowach mojej Mamy, udałem się do poradni psychiatrycznej, gdzie lekarz przepisał mi lek przeciwdepresyjny z grupy SSRI na moje stany lękowe. Jest super! Stany lękowe zniknęły, obecnie jestem w końcowym etapie brania leków. Ale cały czas mam te głupie wrażenie, jakbym stracił uczucia i w dodatku częste bóle lewej półkuli i uczucie mrowienia mózgu. Lekarz nie wie, co to jest. Mam zamiar wybrać się niedługo na badania. Boję się, że to jakieś zaburzenia świadomości. Już sam nie wiem czy to się dzieje naprawdę, czy mój mózg tak sobie ubzdurał. Mam też strasznie słabą pamięć (wydaje mi się, że przez to) nie potrafię się skupić. Potrafię sobie wyobrazić jakbym się czuł w danej sytuacji, ale tego nie czuję w chwili obecnej! Wiem, że to głupie, ale wierzę, że ktoś mi pomoże. Z góry dziękuję i pozdrawiam:(

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy będę kiedyś mogła normalnie żyć?

Jestem 38-letnią żoną i matką. Wszystko zaczęło się gdy urodziłam pierwsze dziecko - 16 lat temu. Mieszkaliśmy wtedy z moimi rodzicami. Ciąg awantur wszczynanych przez moją matkę, potem mieszkaliśmy u teściów - lepiej nie było. I w tedy - czyli...

Jestem 38-letnią żoną i matką. Wszystko zaczęło się gdy urodziłam pierwsze dziecko - 16 lat temu. Mieszkaliśmy wtedy z moimi rodzicami. Ciąg awantur wszczynanych przez moją matkę, potem mieszkaliśmy u teściów - lepiej nie było. I w tedy - czyli około 2000 roku po raz pierwszy wezwano do mnie pogotowie, bo miałam powtarzające się duszności. Usłyszałam diagnozę - nerwica. Pod koniec 2002 roku wyprowadziliśmy się, dostałam dobrą pracę (mili i przyjaźni ludzie) i o nerwicy omalże zapomniałam. Omalże, ponieważ jedyne co było ze mną nie tak, to strach przed jazdą komunikacją publiczną. A dokładnie ból brzucha i częste biegunki. Wiedziałam, gdzie znajdują się toalety publiczne i jakoś dawałam sobie radę. W 2006 roku zaszłam w ciążę i wydaje mi się, że byłam wtedy w świetnej formie. Ciąża była zagrożona, dlatego lekarz zalecił mi siedzenie w domu - i tak do tej pory. Urodziłam długo oczekiwanego dzidziusia, byłam bardzo szczęśliwa. Niestety z biegiem czasu, moje zdrowie psychiczne podupadło. Zrobiłam się apatyczna i zalękniona (kiedyś byłam bardzo wesołą i uśmiechniętą dziewczyną, odważną i z tupetem - chciałabym wrócić do tych czasów). Doszło już do tego, że nie chodzę z dzieckiem na spacery, bo mam rozwolnienie jak tylko gdzieś wyjdę, a jak nie, to się boję, że będę miała - błędne koło! Gdy jestem w domu lub na podwórku, to nie mam takich dolegliwości. Nie byłam jeszcze u lekarza, czasem wezmę P*** lub herbatkę z melisą. Jak z tym walczyć? Czuję się jak w więzieniu. Na razie nie mogę wrócić do pracy. Czy można to cholerstwo wyleczyć? Jestem już tym bardzo zmęczona, czasami nie chce mi się żyć... Jak i czy w ogóle mogę sobie pomóc? Dziękuję i pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Dotyczy: Neurologia Nerwica

Zastanawiająca sprawa.

Witam. Ja też borykam się z, moim zdaniem, różnymi powikłaniami psychicznymi... Już jako mała dziewczynka cierpiałam na natręctwa... ustanawiałam sobie regułki, które codziennie wieczorem musiałam wyklepać! W przeciwnym razie nie mogłam spać. Na długi czas, około 5 -7 lat, totalnie... Witam. Ja też borykam się z, moim zdaniem, różnymi powikłaniami psychicznymi... Już jako mała dziewczynka cierpiałam na natręctwa... ustanawiałam sobie regułki, które codziennie wieczorem musiałam wyklepać! W przeciwnym razie nie mogłam spać. Na długi czas, około 5 -7 lat, totalnie mnie opuściły te dziwactwa, nawet przytyłam... bo byłam strasznie chuda. Podejrzewam, iż spowodowane było to zmianą zamieszkania, gdyż mieszkałam w internacie. Aż tu nagle w klasie maturalnej schudłam 15 kilo... i od około 5 lat ciągle się z tym borykam... Wróciło natręctwo z spaniem po kątach, spaniem w kontrowersyjnych rzeczach (starych, paskudnych rzeczach), których nienawidzę, ale w nich śpię... i najgorsze - to podświadomie wywołuje sytuacje nerwowe, kłótnie w domu, krzyki, a jeśli mam naprawdę powody do nerwów, to mam taki talizman przy sobie, o którym zapomniałam wcześniej wspomnieć (jest to mały ozdobny kamyczek)... mam go od zawsze i bardzo mocno zaciskam go, aż do ran (potrafię tak całymi dniami)... mam rany, bolą, są okropne..., ale nie mogę przestać! Jak mam więcej zajęć, to wyciszam się na jakiś czas i spokojnie daję sobie z tym radę..., ale kiedy zbliżają się napady, to niestety nie mogę wytrzymać i dopuszczam się tych dziwactw. Piszę to i sama nie wierzę, że to robię i iż to w ogóle o mojej osobie, no ale, niestety, tak jest. Jedyne czego pragnę, to dotrzeć do tego głównego problemu, od którego moje ciało tak strasznie się wzbrania przez tyle lat. Nie wątpię, iż jest to zakorzenione we wczesnym dzieciństwie, tylko jak tam samemu dotrzeć??? Może jakaś rada? Może jakieś publikacje na ten temat?
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Wydaje mi się, że słyszę ludzi, nieokreślony lęk, co to?

Odkąd pamiętam bałam się ciemności, ale nie dlatego, że jest ciemno. Dlatego, że wydawało mi się, że ktoś/coś jest za mną, przyjdzie zrobi mi coś - jest to bardzo, bardzo nieokreślony lęk i objawia się tym, że wsłuchując się w...

Odkąd pamiętam bałam się ciemności, ale nie dlatego, że jest ciemno. Dlatego, że wydawało mi się, że ktoś/coś jest za mną, przyjdzie zrobi mi coś - jest to bardzo, bardzo nieokreślony lęk i objawia się tym, że wsłuchując się w ciemność, słyszę wiele dziwnych odgłosów i nie jestem w stanie się przebić ponad to. Obecnie już mam grubo po 20 i wciąż mam kłopot z zasypianiem w pustym mieszkaniu. Wydaje mi się, że słyszę jakieś szepty, nieokreślone hałasy, które sprawiają, że zaczynam czuć lęk, serce bije mi szybciej, nie mogę się uspokoić, mam wrażenie, że ktoś za mną stoi, coś/ktoś się stanie. Nie zawsze tak jest, ale zawsze jak jestem sama. Co jest ze mną nie tak? Czy to choroba?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Myśli o krzywdzeniu innych osób a nerwica

Witam! Nie wiem, co mam robić. Ostatnio znowu mam prawdopodobnie nerwicę. Mam myśli, że mogę komuś zrobić krzywdę, choć tego nie chcę. Myślę, że zwariuję i że mam depresję, ale depresji raczej nie mam, bo nie płaczę. Czasem są dni...

Witam! Nie wiem, co mam robić. Ostatnio znowu mam prawdopodobnie nerwicę. Mam myśli, że mogę komuś zrobić krzywdę, choć tego nie chcę. Myślę, że zwariuję i że mam depresję, ale depresji raczej nie mam, bo nie płaczę. Czasem są dni smutne, ale to raczej normalne. Mam mętlik w głowie!!! Oglądam jakiś dany program o tematyce złej, że matka zabiła dzieci, bo była chora psychicznie, i ja w tej danej chwili myślę, czy ja też tak zrobię? Boję się, że mogę kogoś skrzywdzić!!! Chodziłam na wizyty do pani psycholog 1,5 roku temu i powiedziała, że już potrafię radzić sobie sama, że jest dobrze, raz było lepiej, raz gorzej  Nie wiem, co mam robić. Gdy myślę, że potrafię kogoś skrzywdzić, myślę, że tracę rozum. Boję się, że nie dam sobie rady!!!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Ustępujące objawy

Dzień dobry, choruję na nerwicę i lęk społeczny od 17 lat (tak pomógł mi ustalić lekarz psychiatra). Mam 32 lata. Moim największym odczuwalnym dyskomfortem były od tego 15 roku życia dokuczliwe objawy somatyczne przejawiające się bólem żołądka, biegunkami, nudnościami...

Dzień dobry, choruję na nerwicę i lęk społeczny od 17 lat (tak pomógł mi ustalić lekarz psychiatra). Mam 32 lata. Moim największym odczuwalnym dyskomfortem były od tego 15 roku życia dokuczliwe objawy somatyczne przejawiające się bólem żołądka, biegunkami, nudnościami występującymi zaraz po przebudzeniu i trwającymi przez pierwszą połowę dnia. Drugą przeszkadzającą mi normalnie funkcjonować dolegliwością było od zawsze złe samopoczucie, lęk przy rozmowie z innym człowiekiem, lęk przed miejscem publicznym i bardzo złe w nim samopoczucie (autobus, restauracja itd.). Ponieważ dolegliwości żołądkowe w ostatnim czasie bardzo się nasiliły, postanowiłem podjąć kolejną próbę leczenia (wcześniej leczono mnie farmakologicznie, jednak po odstawieniu leków objawy wracały). Poszedłem więc do kolejnego lekarza, u którego byłem kilka miesięcy temu. Lekarz zaproponował pobyt w szpitalu specjalizującym się w leczeniu nerwic. Umówiłem się, że położę się w lipcu. Od tej wizyty wiele się zmieniło. Zaopatrzyłem się w stos książek o nerwicy, leczeniu, psychoterapii, leczeniu lęku, wykładów audio o zaburzeniach. Zacząłem regularnie ćwiczyć (2x dziennie) trening autogenny Schulza. I od tego momentu coś się poprzestawiało. Zaczynam się dobrze czuć, objawy somatyczne występują sporadycznie. Jednakże mam dziwne huśtawki nastrojów, których wcześniej nie miałem, w moim związku, w którym od 5 lat (od początku znajomości z żoną) było cudownie, teraz jest trochę problemów natury emocjonalnej z mojej winy. Po raz pierwszy w życiu odwołałem swój publiczny występ, tak jakby stałem się mniej odpowiedzialny, przestałem utrzymywać kontakt z najbliższą mi wcześniej osobą, ponieważ doszedłem do wniosku, że za bardzo "wtrącała" się w moje życie. Polubiłem ludzi, zwolniłem tempo życia itd. Mam pytanie: czy to możliwe, żebym się sam wyleczył, poprawił tak znacząco swój stan zdrowia? Aż nie chce mi się wierzyć, przeżyłem większość swojego życia ze sporymi dolegliwościami, które miałyby tak teraz po prostu ustąpić w przededniu pójścia do szpitala? Bardzo proszę o wskazówkę jak dalej postąpić?

Co powoduje moje słabnięcie?

Od ponad roku słabnę. Dziwnie wtedy widzę, jakbym miała zaraz stracić świadomość i zemdleć jakbym śniła, ale jakby to był koszmar. Był okres, kiedy częściej, kiedy mniej. Byłam nawet w szpitalu na badaniach, ale nic z nich nie wynikło. Zaczęło...

Od ponad roku słabnę. Dziwnie wtedy widzę, jakbym miała zaraz stracić świadomość i zemdleć jakbym śniła, ale jakby to był koszmar. Był okres, kiedy częściej, kiedy mniej. Byłam nawet w szpitalu na badaniach, ale nic z nich nie wynikło. Zaczęło to się na Bożonarodzeniowej Akademii, śpiewałam w chórku, nigdy się nie denerwowałam, bo niby czym? Było tam z 50 innych dziewczyn, ubrane tak jak ja, więc tremy nie miałam. Ale gdy zobaczyłam jak jedna z dziewczyn zemdlała w tym chórku mi się zrobiło słabo i prawie zemdlałam. Ale zdążyłam w porę wyjść ze sceny. Od tamtej pory robi mi się często słabo. Szczególnie na sali gimnastycznej, gdzie to się stało po raz pierwszy. Słabnę na lekcjach. Próbuje wytrzymać te 45 minut. W niektórych salach gdzie siedzę całkowicie na tyle, to jakoś nie robi mi się słabo. Przez ostatni czas prawie w ogóle mi się nie robiło słabo. Tylko czasem. Myślałam, że to już mija, ale otóż nie znowu zaczyna mi się to dziać kilka razy dziennie. Nie mogę nawet zbytnio wyjść z domu za daleko, bo boję się, że zasłabnę. Do kościoła też nie chodzę, bo nie mogę ustać godziny. Kompletnie nie wiem co robić. Regularnie chodzę do neurologa, ale te wizyty nic nie pomagają. Proszę o dobrą radę, co mam zrobić? Może jakieś ćwiczenia wykonywać przeciwko stresowi?Dodam jeszcze, że mam 13 lat.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy drgawki, kołatanie serca i utrata równowagi to objawy nerwicy?

Pocenie się rąk, drgawki, kołatanie serca, nagłe zmiany temperatury rąk, nagłe słabości, utrata równowagi. Obgryzam paznokcie, podgryzam wargi, ucisk klatki piersiowej, trzęsie mi się głowa.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Jakim lekiem można wyzbyć się tików nerwowych?

Witam, chciałabym się dowiedzieć, jakim lekiem można wyzbyć się tików nerwowych? Mam stwierdzoną nerwicę lękową z epizodami depresyjnymi. Nie biorę jeszcze żadnych leków psychotropowych. Ostatnio zauważyłam, że przy silnym zdenerwowaniu zaczyna mi się trząść głowa. Trwa to może 1 sekundę,...

Witam, chciałabym się dowiedzieć, jakim lekiem można wyzbyć się tików nerwowych? Mam stwierdzoną nerwicę lękową z epizodami depresyjnymi. Nie biorę jeszcze żadnych leków psychotropowych. Ostatnio zauważyłam, że przy silnym zdenerwowaniu zaczyna mi się trząść głowa. Trwa to może 1 sekundę, lecz obawiam się, by się te objawy nie nasiliły... Czy leki psychotropowe pomogą mi wyleczyć ten tik??? Czy powinnam zgłosić się do neurologa po odpowiedni lek, czy też do psychiatry? Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak to w końcu wyleczyć?

Witam. Mam 19 lat i od 13 roku życia zmagam się z depresją i nerwicą. Chodziłam przez jakis czas do psychologa, brałam tabletki psychotropowe, ale zrezygnowałam z wizyt. Miałam wiele prób samobójczych. Wyszłam rownież z uzależnienia od psychotropów. Od...

Witam. Mam 19 lat i od 13 roku życia zmagam się z depresją i nerwicą. Chodziłam przez jakis czas do psychologa, brałam tabletki psychotropowe, ale zrezygnowałam z wizyt. Miałam wiele prób samobójczych. Wyszłam rownież z uzależnienia od psychotropów. Od kilku miesięcy czuję, że mam 'nawrót' . Mam dość wszystkiego, siebie, ludzi, związku z chłopakiem, wszystkiego. Nie potrafię się cieszyć życiem, cennymi chwilami. Zastanawiałam się nad powrotem na sesję z psychologiem, ale nie jestem pewna... może dlatego, że poprzednia pani psycholog, delikatnie mowiąc, nie chciała mi pomóc. Proszę o jakąś poradę, bo już naprawdę nie mogę wytrzymać, ciągle płaczę, nie śpię, mam cały czas natłok myśli i dość życia...

Sposoby leczenia lęku i natrętnych myśli

Witam. Mam 26 lat. Jestem mężczyzną. Od wielu lat mam problemy z natrętnymi myślami. Czy jest możliwe, by w końcu znikły? Trudno je opisać w kilku zdaniach. Towarzyszą mi każdego dnia, a najbardziej nasilają się w sytuacjach stresowych. Często są...

Witam. Mam 26 lat. Jestem mężczyzną. Od wielu lat mam problemy z natrętnymi myślami. Czy jest możliwe, by w końcu znikły? Trudno je opisać w kilku zdaniach. Towarzyszą mi każdego dnia, a najbardziej nasilają się w sytuacjach stresowych. Często są to sytuacje, które obiektywnie nie powinny stwarzać uczucia lęku. Im bardziej chcę by te myśli znikły, tym bardziej intensywnie mi doskwierają. Mam wrażenie, że wpadam w myślowe"błędne koło", którego nie potrafię przerwać. Zaczęło się wiele lat temu od lęku przed chorobą, potem natrętnych myśli było tak wiele, że trudno tu je wszystkie opisywać. Dotyczą różnych spraw - od sensu życia do...możliwości podróży w czasie. Nigdy nie kończą się jakąś konkluzją - przebiegają według określonego wzorca. Są wśród nich myśli tak dziwne, że wstydziłbym się o nich mówić. Nie chcę ich kontynuować, ale mam bardzo ograniczony wpływ na ich przebieg. Kiedy się pojawiają, zawsze niechciane, wywołują u mnie poczucie dezorientacji tak silne, że trudno mi je opisać słowami. Najgorzej jest w sytuacji, kiedy muszę się mobilizować do wykonywania swoich codziennych obowiązków (praca, studia). Wówczas niejako na przekór swoim skłonnościom staram się ukierunkować myśli na to, co muszę robić, ale zawsze wiąże się to z ogromnym stresem, dusznościami, bólem głowy, drżeniem karku itp. Oczywiście nie udaje mi się tych myśli "odpędzić". Mam mętlik w głowie, nad którym nie mogę zapanować. Staram się sobie przetłumaczyć, że nie ma sensu myśleć wbrew sobie, ale to również nie daje rezultatu i również powoduje błędne koło - staram się sobie pomóc metodą, która tylko dalej wpędza mnie w obsesje (samo myślenie o moim problemie stało się obsesją!!!). Przebieg tych wszystkich myśli wyczerpuje mnie psychicznie i odbiera chęć do czegokolwiek. Jestem prawie bez przerwy rozkojarzony i zdenerwowany. Często mam wrażenie, że po prostu nie mogę myśleć. Czuję, że nie dam sobie rady. Chciałbym pozbyć się tych problemów, ale nie wiem jak to zrobić. Prostej metody z pewnością nie ma, ale przecież przyjmuje się, że nerwice są "uleczalne". Co, w takim razie, powinienem zrobić, by odzyskać kontrolę nad swoim umysłem? Co spowodowało moje problemy? Dłuższe trwanie w nich tworzy mur między mną, a światem. Powoduje niską samoocenę, brak wiary w to, że mogę cokolwiek w swoim życiu zmienić. Odrywa mnie od bliskich osób i uniemożliwia tworzenie więzi z innymi ludźmi. Niezwykle mnie unieszczęśliwia. Bardzo proszę o odpowiedź.

Czy lęk i strach kiedyś odejdą?

Zapomniałam dodać, że wszystkiego się boję. Boję się, że nie kocham mojego chłopaka, nie potrafię przez to z nim być, bo nie wiem, co czuję, to jest coś okropnego. Sama siebie się boję i swoich myśli. Mam wrażenie, że to...

Zapomniałam dodać, że wszystkiego się boję. Boję się, że nie kocham mojego chłopaka, nie potrafię przez to z nim być, bo nie wiem, co czuję, to jest coś okropnego. Sama siebie się boję i swoich myśli. Mam wrażenie, że to one mnie niszczą. Staram się o tym nie myśleć, ale to samo mnie nachodzi. Boję się zrobić cokolwiek, bo mam wrażenie, że to obróci się przeciwko mnie. Jak kochałam się z chłopakiem, na początku wszystko było dobrze, a później takie myśli, że jak ja to mogłam zrobić, muszę komuś o tym powiedzieć i panika, strach, lęk, płacz, wyrzuty sumienia. A to są dość intymne sprawy i wołałabym je zachować dla siebie. Mam dosyć, nie umiem z tym walczyć. Dlaczego tak się dzieje? Czy to się w końcu skończy, czy już zawsze tak będzie? Proszę mi pomoc.

Nerwowość, lęk, zniechęcenie - co dalej?

Witam! Mam od niedawna "mały" problem. Przez ponad tydzień jestem nerwowa, nic mnie nie cieszy, najchętniej nie rozmawiałabym z nikim leżąc tylko na kanapie. Na wszystkich dookoła krzyczę (szczególnie matka), robiąc im na przekór. Unikam ludzi jak najbardziej mogę. Czekają...

Witam! Mam od niedawna "mały" problem. Przez ponad tydzień jestem nerwowa, nic mnie nie cieszy, najchętniej nie rozmawiałabym z nikim leżąc tylko na kanapie. Na wszystkich dookoła krzyczę (szczególnie matka), robiąc im na przekór. Unikam ludzi jak najbardziej mogę. Czekają mnie matury ustne, egzaminy, zaliczenia, wybór kierunku studiów, a ja po prostu mam to gdzieś, nie chce mi się nic, chociaż wiem, że to dla mnie najważniejszy wybór w życiu. Zawsze byłam określana jako niezależna rodzice nie wtrącali się do mojej nauki, ponieważ dobrze sobie radziłam. Nigdy się nie interesowali. Chciałabym iść na studia aktorskie, lecz samo miasto, do którego musiałabym się przenieść (by to właśnie studiować) przerasta mnie. Wciąż jestem w przekonaniu, że nie dam sobie rady, już nic mnie nie cieszy, straciłam sens życia. Nie uczę się, "olewam" testy. Najchętniej siedziałabym ciągle w domu. Żyję ciągle w innym świecie - tym nierealnym. Czuje w sobie wewnętrzne stany nerwowe, budzę się w nocy, nie mogę spać, jestem ciągle zmęczona i niewyspana. Gdy ktoś coś ode mnie chce, reaguję wrzaskiem i trzaśnięciem drzwi. Proszę o pomoc. Nesa

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Parcie na stolec

Mam pewien problem, który pojawił się w styczniu. Byłem z kumplem w parku i zachciało mi się załatwić do toalety, więc myślę idę do domu, ale niestety nie zdążyłem. Od tamtego czasu jak gdzieś wychodzę albo w szkole jak jestem...

Mam pewien problem, który pojawił się w styczniu. Byłem z kumplem w parku i zachciało mi się załatwić do toalety, więc myślę idę do domu, ale niestety nie zdążyłem. Od tamtego czasu jak gdzieś wychodzę albo w szkole jak jestem mam jakiś lęk i odczucia, że chce mi się do toalety, jak jestem na imprezie tego nie odczuwam, bo nie myślę wtedy o tym. W szkole na lekcji, gdy się nudzę odczuwam taki ból. Nie wiem co mam robić. Są na to jakieś lekarstwa? Proszę o pomoc.

Patronaty