Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Nerwica: Pytania do specjalistów

Nerwica czy zaburzenia hormonalne?

Mam 34 lata i od 5 miesięcy leczę się na nerwicę (spamilan). W lutym br. urodziłam dziecko, a na początku grudnia br. zaczeły się następujące objawy: duszność, podwyższone ciśnienie - 170/95, wysoki puls (myślałam, że mam zawał). Choroba nawiedziła mnie... Mam 34 lata i od 5 miesięcy leczę się na nerwicę (spamilan). W lutym br. urodziłam dziecko, a na początku grudnia br. zaczeły się następujące objawy: duszność, podwyższone ciśnienie - 170/95, wysoki puls (myślałam, że mam zawał). Choroba nawiedziła mnie z dniem, kiedy po porodzie powróciło miesiączkowanie. Przy pierwszym ataku trafiłam do szpitala, tam wykonano mi badanie ekg, echo serca, rezonas magnetyczny, prześwietlenie kręgosłupa, badania krwi - wszystko było bez odchyleń - stwierdzono nerwcę. Obecnie co miesiąc od tygodnia przed miesiączką do tygodnia po miesiączce mam ataki (podwyższone ciśnienie, duszność, arytmia i wysoki puls), ponadto przez te dni utrzymuje się ból głowy i kłucia w klatce piersiowej. Przez okres ok. 10 dni nie mam żadnych problemów (można powiedzieć, że przez całą owulację jest dobrze). Czy dolegliwości, które odczuwam, mogą być związane zaburzeniami hormonalnymi?
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Jak sobie poradzić ze strachem przed wyjściem z domu?

Witam. Mam 17 lat. Ogółem jestem osobą o bardzo dużym poczuciu humoru, wesołą, jaką przystało na mój wiek. Od pewnego czasu wszystko się zmieniło. Mianowicie wydaję mi się, że objawy nasiliły mi się. Gdy byłam mała, nie mogłam żyć bez...

Witam. Mam 17 lat. Ogółem jestem osobą o bardzo dużym poczuciu humoru, wesołą, jaką przystało na mój wiek. Od pewnego czasu wszystko się zmieniło. Mianowicie wydaję mi się, że objawy nasiliły mi się. Gdy byłam mała, nie mogłam żyć bez mamy, musiałam być wszędzie z nią, jak wychodziła i długo nie wracała, to płakałam, bo myślałam, że coś jej się stało. Gdy byłam w 3 klasie, mama pojechała do pracy, bo nie przelewało się. Dodam, że od małego mieliśmy problemy z moim bratem, chorował, później miał problemy z narkotykami. Atmosfera cały czas była nerwowa. Krzyk, płacz i smutna mama. Brat zaczął się leczyć i teraz jest ok. Nie używa narkotyków 7 lat. Także wróciło to do normy. Ale zgubiłam wątek.

Gdy mama pojechała, to nie mogłam sobie znaleźć miejsca, płakałam dzień w dzień, potem uciekałam z domu i wydaje mi się, że wmówiłam sobie chorobę! Bo pomyślałam sobie : Chcę być chora!! Bo wiedziałam, że mama wtedy wróci. Mój tato ogólnie jest nerwowy, nie chciałam być z nim sama. Dodam, że miałam małą siostrę i ciągle musiałam się opiekować. Nie jestem osobą biedną, po prostu rodzice chcieli trochę zarobić, żeby wyremontować mieszkanie. Na początku moje objawy były tylko takie, że miałam zmniejszony apetyt nic nie jadłam!Wpychałam 1 kromkę na siłę. I nic nie mogłam jeść. Od tamtej pory źle się czuje cały czas. Objawy na początku nie były silne, ale teraz jest gorzej.

Cały czas boli mnie głowa, mam zawroty głowy, napady gorąca, duszności, uczucie ciasnoty w klatce piersiowej, ból, trzęsą mi się ręce, wieczorem cały czas szumi mi w uszach, ogólnie jestem wrażliwa na hałas. Często myślę o tym, że jestem chora, wmawiam sobie, że mam raka albo coś tego typu. A nie byłam u lekarza z tym, bo się panicznie boje! I pochodzę z małego miasteczka, gdzie ciężko o normalnego lekarza. Ogólnie mam lęki, jak jestem w sklepie zaraz myślę, że coś mi się stanie. Byłam osobą towarzyską, a teraz nie chce nigdzie wychodzić, ani na dyskoteki nigdzie! Boje się otwartej przestrzeni albo nawet wyjazdu na zakupy, bo myślę, że zaraz coś mi się stanie. Dodam, że z 3 lata temu zemdlałam, byłam u lekarza, ale ona mówiła, że młodzież czasem tak ma.

Nikt nie wie o moim problemie, bo nikomu nie mówię. Często się modle o to, żeby nic mi nie było. Nie wiem co mam robić. Mam chłopaka, dobre oceny, nie jestem brzydka, ale strasznie narzekam cały czas, wszystko mi nie pasuje i szukam dziury w całym. Proszę o pomoc! Pozdrawiam!

Czy mam objawy fobii szkolnej?

Witam. Mam 16 lat, chodze do III klasy gimnazjum. Od około czterech miesięcy mam problem ze szkołą. Wyczytałem w rożnych źródłach takich jak Internet, że może to być fobia szkolna. Mój problem polega na tym, że od czterech miesięcy, szczególnie...

Witam. Mam 16 lat, chodze do III klasy gimnazjum. Od około czterech miesięcy mam problem ze szkołą. Wyczytałem w rożnych źródłach takich jak Internet, że może to być fobia szkolna.

Mój problem polega na tym, że od czterech miesięcy, szczególnie najgorzej jest od miesiąca, przed każdym wyjściem z domu do szkoły, ale czasami zdarzało się, że też przed wyjściem np. do lekarza na wizytę kontrolną na rano, od obudzenia się mam biegunkę. Często budzę się znacznie wcześniej, gdy np. mam do szkoły na 8:00 wystarczy, że wstanę o 7:15 i wyrobię się bez problemu. Niestety wstaję czasami o 5 lub 6 rano i nie mogę spać, mimo że często kładę się spać około pierwszej, drugiej lub trzeciej w nocy. Mam biegunkę. Mogę chodzić nawet co 3 minuty do toalety. Czuję ciągły niepokój, stres, lęk. Zrobiłbym wszystko, żeby zostać w domu, mógłbym chorować, cierpieć, leżeć w szpitalu i co tylko.

Od pewnego czasu przestałem się zupełnie interesować szkołą, zacząłem wagarować, zawsze mam to na sumieniu. Rodzice o tym nie wiedzą, bo piszę sobie sam usprawiedliwienia, a wychowawca nie ma żadnych podejrzeń, bo byłem jednym z najbardziej "solidnych" chłopaków w klasie. Jakiś czas temu (przed rozpoczęciem się tego problemu) miałem ogromne ambicje, liceum, studia, dobra praca, rodzina. Teraz juz mi to minęło, chcę jak najszybciej skończyć byle jaką szkołę i mieć już ją z głowy. Moja główna myśl to "po co to wszystko, skoro i tak umrę?"

W szkole czuję ciągły niepokój, mam wzdęcia, kompromitujące burczenie w brzuchu. Miałem oceny 3 - 5, teraz niestety 1 - 2. Objawy mijają z biegiem czasu. Najgorsze są pierwsze 2 - 4 lekcje, później już jest coraz lepiej. Nie mówiłem o tym problemie nikomu ani rodzicom ani nauczycielom. Nienawidzę nauczycieli w mojej szkole z wyjątkiem paru osób. W szkole nie mam wrogów, ogólnie mam dobre kontakty . Codziennie wieczorami wychodzimy wspólnie na osiedle. Niestety, zacząłem pić, palić, bo myślałem, że to mnie "uspokoi". Nie mogę sobie już poradzić. Nie wiem czemu, ale nie mam zaufania do ludzi, nikomu nie ufam, z każdym problemem radzę sobie tylko i wyłącznie sam.

Nie chcę mówić o tym rodzicom, nie potrafię, nie mogę. Kiedy zacząłem mówić, że muszę ciągle chodzić do toalety z rana i w szkole mnie boli brzuch, to większej reakcji u mojej matki nie zauważyłem. A gdy rano powiedziałem, że nie idę dziś do szkoły, bo nie chcę i nie mogę, to mi odpowiedziała, żebym skończył to swoje gadanie i poszedł się szykować. Tym sposobem zacząłem chodzić na wagary. W jaki sposób mogę sobie sam pomoc? Czy w ogóle jest taka możliwość? Może jakieś leki by pomogły? Proszę o pomoc. Dziękuję.

Czy ktoś jest mi w stanie pomóc?

Witam. Mam 26 lat, od ok. dziesięciu mam nerwicę. Miałam agorafobię, ale to mi na razie ustąpiło. Miałam też różne bóle w klatce piersiowej, bóle żołądka, biegunki ze strasznymi bólami brzucha. Te ostatnie leczyłam u gastrologa...

Witam. Mam 26 lat, od ok. dziesięciu mam nerwicę. Miałam agorafobię, ale to mi na razie ustąpiło. Miałam też różne bóle w klatce piersiowej, bóle żołądka, biegunki ze strasznymi bólami brzucha. Te ostatnie leczyłam u gastrologa i przeszły. Dwa razy leczyłam się u psychiatry, brałam leki, ale nie szczególnie pomogły. Obecnie nauczyłam się z tym żyć, ale jeden objaw nie daje mi spokoju. Są to duszności, ale nie takie że jak np. te, które się czuję w dusznym pomieszczeniu lub przed burzą. Moje duszności są takie, że czuję ucisk w gardle, w klatce piersiowej i wydaje mi się, jakby powietrze nie mogło mi przejść dalej do środka, nie mogę złapać takiego głębokiego oddechu, nawet jak próbuję się "zachłysnąć" tym powietrzem, czyli je tak głęboko wciągnąć to nie zawsze mi się udaje. Ten objaw mam nie tylko wtedy, gdy się zdenerwuję, ale także potrafię się obudzić rano i już mieć duszność, praktycznie później przez cały dzień. Dodam jeszcze, że podczas snu duszności mi nie dokuczają i wtedy, gdy po prostu o tym zapomnę, ale tak naturalnie, nie na siłę. Chyba ważne jest też to, że gdy problemy z dusznościami się u mnie zaczęły (jakieś 3 lata temu), najpierw dusiło mnie po jedzeniu, potem przechodziło, do następnego posiłku. Teraz już praktycznie to czy coś zjadłam, czy nie, nie ma wpływu na moje duszności. Robiłam już praktycznie wszystkie badani – EKG, tarczyca, płuca, astma – wszystko zostało wykluczone. Robiłam też gastroskopię, też nic nie wyszło. Leczyłam się u psychiatry, nic to nie pomogło, bo nawet podczas brania leków duszności, choć słabsze, jednak były. Teraz chodzę na psychoterapię, na razie tylko były 2 spotkania więc może na poprawę za wcześnie. Ostatnio pani psycholog zasugerowała, że moja nerwica może mieć w pewnej części podłoże hormonalne. Mam zespół policystycznych jajników, za wysoki testosteron i prolaktynę (o innych hormonach nie wiem, bo lekarz nie zlecił ich zbadania). Od ok. 7 lat biorę leki antykoncepcyjne na tę właśnie chorobę. Około 7 miesięcy temu przestałam je brać, ale zrobiła się torbiel na jajniku i testosteron się jeszcze podwyższył i znów musiałam zacząć brać leki antykoncepcyjne. Biorę je od 3 miesięcy. Zauważyłam, że od tego czasu moje objawy nerwicowe się nasiliły. Pytałam swojego lekarza ginekologa o związek nerwicy z hormonami, ale to zbagatelizował, kiedyś gdy leczyłam się u psychiatry też pytałam go o to samo i jego reakcja była podobna. Nie wiem, gdzie się udać, co zrobić, aby ktoś mi pomógł i abym się już nie dusiła. Jestem już u kresu wytrzymałości, bo te duszności bardzo utrudniają mi życie i normalne funkcjonowanie i nikt nie potrafi mi pomóc. Każdy lekarz rozkłada tylko ręce. Dlatego bardzo proszę o pomoc i odpowiedź na moje pytanie – czy moja nerwica i duszności mogą mieć związek z nieprawidłowym funkcjonowanie jajników i z moimi hormonami? Co ja mam teraz zrobić, gdzie się udać po pomoc?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy leczenie przy nerwicy lękowej jest skuteczne?

Witam. Chciałabym dowiedzieć się, czy leki psychotropowe są w stanie skutecznie wyleczyć nerwicę lękowa? Czy po zastosowaniu leczenia lęk napadowy i wszelkie inne lęki zginą? Dodam też że odkąd stwierdzono u mnie nerwicę lękowa, stałam się bardzo nerwową osobą, czy...

Witam. Chciałabym dowiedzieć się, czy leki psychotropowe są w stanie skutecznie wyleczyć nerwicę lękowa? Czy po zastosowaniu leczenia lęk napadowy i wszelkie inne lęki zginą? Dodam też że odkąd stwierdzono u mnie nerwicę lękowa, stałam się bardzo nerwową osobą, czy to może być związane z tą właśnie nerwicą, ta moja nerwowość? Od niedawna uczęszczam na psychoterapię, lecz leczenia farmakologicznego jeszcze nie podjęłam. Chciałabym spytać także czy po skończeniu leczenia farmakologicznego istnieje szansa, że lęki znów wrócą po pewnym czasie? O wszystko się martwię o siebie, męża, o zdrowie dziecka, przesiaduje w internecie i szukam przeróżnych chorób, każda z nich mi pasuje, zamartwiam się potem, że jestem na coś poważnego chora:( Męczy mnie już to bardzo:( Bardzo bym chciała funkcjonować tak jak kiedyś, bez tego zamartwiania się i ciągłych lęków. Czy to jest możliwe? Z góry dziękuje za odpowiedź. Pozdrawiam-Aneta

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Pare pytań o nerwicę? Bardzo proszę o odpowiedź.

Witam. Mam 23 lata mam problem z którym borykam się w sumie dopiero od dwóch tygodni, ale jest i meczy. Otóż pod koniec marca miałam wieczorami takie tapnięcia serca (mocniejsze uderzenie) tak mi się wydaje, że to było serce. Dodam,...

Witam. Mam 23 lata mam problem z którym borykam się w sumie dopiero od dwóch tygodni, ale jest i meczy. Otóż pod koniec marca miałam wieczorami takie tapnięcia serca (mocniejsze uderzenie) tak mi się wydaje, że to było serce. Dodam, że było to przed miesiączką. Jak tylko się pojawiła to te tapnięcia ustały. Miesiąc później znowu to samo, z tym że dwa tygodnie temu myślę, że ze snu wybudziło mnie właśnie takie tapnięcie, poczułam jakbym miała zemdleć i serce zaczęło walić mi bardzo szybko, całą noc nie mogłam potem zasnąć. Od tamtej pory źle śpię, bo czasem przychodzi taki lęk i duszność. Mam również uczucie ciężkości w klatce piersiowej i jestem często zmęczona, pojawiły się również czasem bóle głowy. Robiono mi ekg, pomiar ciśnienia, morfologię, a także tsh,. Ale wszystko jest w porządku. Moja internistka stwierdziła, że to nerwica i mam wybrać się do psychiatry. Na wizytę czekam. Od takiej ogólnej diagnozy za dużo o tym myślę i męczy mnie to strasznie. Mam takie pytania: 1. Czy jest możliwe to że jest to reakcja na to że mój mąż właśnie trzy tygodnie temu wyjechał za granicę? 2. Rok temu w maju trafiłam do szpitala, gdyż dostałam krwotoku, czy może to być jakiś strach przed tym, że może się to powtórzyć? 3. Skoro dzieje się to zazwyczaj przed miesiączka to czy mogą to być jakieś zaburzenia hormonalne?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy to jakiegoś rodzaju fobia? Jak sobie z tym poradzić?

Praktycznie od kiedy pamiętam, zawsze strasznie bałam się testów, odpowiedzi ustnych (mimo że wszystko dobrze umiałam). Im więcej się uczę (im bardziej mi zależy), tym bardziej się boję. Dziś na przykład pisałam test z matematyki, do którego sądziłam, iż jestem...

Praktycznie od kiedy pamiętam, zawsze strasznie bałam się testów, odpowiedzi ustnych (mimo że wszystko dobrze umiałam). Im więcej się uczę (im bardziej mi zależy), tym bardziej się boję. Dziś na przykład pisałam test z matematyki, do którego sądziłam, iż jestem bardzo dobrze przygotowana. Ale już dzień przed tym testem (w niedzielę) bardzo się stresowałam, w nocy źle spalam, przez co byłam rano mocno zmęczona. Godzinę czy dwie przed matematyką rozbolał mnie mocno brzuch i czułam się, jak bym miała zwymiotować. Potem bardzo, ale to naprawdę bardzo się spociłam, zaczęłam szybko oddychać (było mi bardzo duszno), serce mnie bolało, następnie moje ręce zlodowaciały, a zarazem czułam, iż miałam czerwoną twarz. Po pewnym czasie miałam zawroty głowy (przez jakiś czas miałam plamy przed oczami. Gdy to wszystko się trochę uspokoiło, nie mogłam się w ogóle skupić. Nie rozróżniałam nawet średnicy od promienia. Pisałam (dosłownie) co innego, niż myślałam. To była masakra! Praktyczne zawsze na poprawie sama się poprawiam. To jest nie do pomyślenia. Przez to wszystko przeraźliwie boję się chodzić do szkoły (niektórzy nauczyciele się na mnie uwzięli i mnie często pytają). Tym bardziej, że jestem teraz zagrożona, bo "olewałam" szkołę, ponieważ to było prostsze wyjście! Przecież tak nie może być, moje koleżanki też się stresują, ale nie w takim stopniu jak ja. Próbuję to opanować, ale po prostu nie jestem wstanie. Nie raz płaczę, bo muszę iść do szkoły! Ja już sobie z tym nie radzę! Bardzo proszę o pomoc.

Choruję chyba na coś więcej niż na nerwicę natręctw

Witam. Nazywam się Marcin i mam 15 lat. Chciałbym opowiedzieć swoją historię. Więc zacznę od tego, że cierpię na nerwicę natręctw, tylko bardziej rozwiniętą, wiele czytałem na ten temat i dlatego tak stwierdziłem. Zauważyłem u siebie dziwne zachowania jakieś...

Witam. Nazywam się Marcin i mam 15 lat. Chciałbym opowiedzieć swoją historię. Więc zacznę od tego, że cierpię na nerwicę natręctw, tylko bardziej rozwiniętą, wiele czytałem na ten temat i dlatego tak stwierdziłem. Zauważyłem u siebie dziwne zachowania jakieś 2-3 lata temu jeszcze w podstawówce, ale nie zwracałem raczej na to uwagi. Nerwica daje mi nieźle w kość od roku. Zaczęło się od mycia rąk, przez ustawiania wszystkiego symetrycznie, prania wszystkich ubrań chociaż w nich nie chodziłem, liczenia wszystkiego i teraz do myśli samobójczych. Najbardziej mnie wykańcza ustawianie wszystkiego i sprawdzanie, czy czegoś nie zgubiłem. W szkole ustawiam plecak, trzepię go, ustawiam w nim książki i sprawdzam, czy wszystko mam. Tak samo jest na lekcjach, ale wtedy ustawiam wszystko na ławce i macam się, czy czegoś nie zgubiłem. Potem gdy wracam do domu, to milion razy sprawdzam, czy buty stoją na swoim miejscu, czy stoją prosto, czy ubrania ładnie poukładane w szafce, czy wszystko jest na swoim miejscu i tak w nieskończoność. To jest jak syzyfowa praca, czyli na darmo, bo po chwili znowu wszystko od nowa. Ręce już od 2 lat myje mniej więcej 15-20 razy dziennie. Mam tak wyniszczone i białe, że wyglądają jak u starca. Boję się czegokolwiek dotknąć, bo zaraz myje ręce. Natręctwa doprowadzają mnie czasami do szału, że chce mi się krzyczeć i płakać. A jak coś mi się nie zgadza lub stoi nie na swoim miejscu, to doprowadza mnie to do szału i złości, i wszystko jeszcze bardziej się nasila. Bardzo się też boję i mam lęk przed ludźmi. Nie lubię być tam gdzie są ludzie. Boję się wyjść z domu, pójść do sklepu i gdziekolwiek, gdzie są inni, a szczególnie obcy. Czuję straszny lęk przed ludźmi. Często przychodzę do domu, siadam na łóżku i marzę, jest gdzieś tam daleko w swoich myślach, nie lubię jak przychodzą do mnie koledzy, a szczególnie jak chcą, abym gdzieś z nimi wyszedł. Lubię przebywać sam, w samotności, lubię być smutny. Ostatnio myślę o śmierci i to często i intensywnie. Chciałbym się powiesić albo zginąć jak bohater, np. ratując jakąś dziewczynę. Źle uczę się w szkole. Mam straszny problem z nauką, a szczególnie angielskim i polskim. Nie mogę nauczyć się słówek lub zdań z angielskiego, żebym powtarzał je milion razy, to ich nie zapamiętam, a bynajmniej następnego dnia zapomnę. A z polskiego jak jest jakiś wiersz do nauczenia, to nawet nie podejmuję się go, bo tak i tak nie nauczę się go. Ale nie wiem, czy to ma jakiś związek z nerwicą. Wiem, że najlepszym rozwiązaniem by był jakiś psycholog, ale boję się o tym powiedzieć rodzicom, bo nie zrozumieliby tego. Jeżdżę do ortodonty co miesiąc i wizyta 150 zł kosztuje. Jak byłem mały, to chorowałem i też bywałem często w szpitalu, a teraz jeszcze ta krępująca nerwica. Ach... Może są jakieś inne sposoby radzenia sobie z nią, bo ledwo co wytrzymuję. Bardzo proszę o radę. Z góry dziękuję.

Strasznie się boję, że umrę - co mi jest?!

Witam, ogólnie to już nie mam chęci do życia, brak sił. Mam 24 lata, nie mam już praktycznie znajomych, cały czas mi coś jest. Strasznie boję się, że umrę, nie potrafię opisać tego, co mi jest, raz boli mnie...

Witam, ogólnie to już nie mam chęci do życia, brak sił. Mam 24 lata, nie mam już praktycznie znajomych, cały czas mi coś jest. Strasznie boję się, że umrę, nie potrafię opisać tego, co mi jest, raz boli mnie serce, mam sucho w ustach, zimno mi, mam sine ręce, wciąż coś, odczuwam dziwne uczucie w głowie, nie wiem, brak mi sił.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co powoduje moje słabnięcie?

Od ponad roku słabnę. Dziwnie wtedy widzę, jakbym miała zaraz stracić świadomość i zemdleć jakbym śniła, ale jakby to był koszmar. Był okres, kiedy częściej, kiedy mniej. Byłam nawet w szpitalu na badaniach, ale nic z nich nie wynikło. Zaczęło...

Od ponad roku słabnę. Dziwnie wtedy widzę, jakbym miała zaraz stracić świadomość i zemdleć jakbym śniła, ale jakby to był koszmar. Był okres, kiedy częściej, kiedy mniej. Byłam nawet w szpitalu na badaniach, ale nic z nich nie wynikło. Zaczęło to się na Bożonarodzeniowej Akademii, śpiewałam w chórku, nigdy się nie denerwowałam, bo niby czym? Było tam z 50 innych dziewczyn, ubrane tak jak ja, więc tremy nie miałam. Ale gdy zobaczyłam jak jedna z dziewczyn zemdlała w tym chórku mi się zrobiło słabo i prawie zemdlałam. Ale zdążyłam w porę wyjść ze sceny. Od tamtej pory robi mi się często słabo. Szczególnie na sali gimnastycznej, gdzie to się stało po raz pierwszy. Słabnę na lekcjach. Próbuje wytrzymać te 45 minut. W niektórych salach gdzie siedzę całkowicie na tyle, to jakoś nie robi mi się słabo. Przez ostatni czas prawie w ogóle mi się nie robiło słabo. Tylko czasem. Myślałam, że to już mija, ale otóż nie znowu zaczyna mi się to dziać kilka razy dziennie. Nie mogę nawet zbytnio wyjść z domu za daleko, bo boję się, że zasłabnę. Do kościoła też nie chodzę, bo nie mogę ustać godziny. Kompletnie nie wiem co robić. Regularnie chodzę do neurologa, ale te wizyty nic nie pomagają. Proszę o dobrą radę, co mam zrobić? Może jakieś ćwiczenia wykonywać przeciwko stresowi?Dodam jeszcze, że mam 13 lat.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Ustępujące objawy

Dzień dobry, choruję na nerwicę i lęk społeczny od 17 lat (tak pomógł mi ustalić lekarz psychiatra). Mam 32 lata. Moim największym odczuwalnym dyskomfortem były od tego 15 roku życia dokuczliwe objawy somatyczne przejawiające się bólem żołądka, biegunkami, nudnościami występującymi...

Dzień dobry, choruję na nerwicę i lęk społeczny od 17 lat (tak pomógł mi ustalić lekarz psychiatra). Mam 32 lata. Moim największym odczuwalnym dyskomfortem były od tego 15 roku życia dokuczliwe objawy somatyczne przejawiające się bólem żołądka, biegunkami, nudnościami występującymi zaraz po przebudzeniu i trwającymi przez pierwszą połowę dnia. Drugą przeszkadzającą mi normalnie funkcjonować dolegliwością było od zawsze złe samopoczucie, lęk przy rozmowie z innym człowiekiem, lęk przed miejscem publicznym i bardzo złe w nim samopoczucie (autobus, restauracja itd.). Ponieważ dolegliwości żołądkowe w ostatnim czasie bardzo się nasiliły, postanowiłem podjąć kolejną próbę leczenia (wcześniej leczono mnie farmakologicznie, jednak po odstawieniu leków objawy wracały). Poszedłem więc do kolejnego lekarza, u którego byłem kilka miesięcy temu. Lekarz zaproponował pobyt w szpitalu specjalizującym się w leczeniu nerwic. Umówiłem się, że położę się w lipcu. Od tej wizyty wiele się zmieniło. Zaopatrzyłem się w stos książek o nerwicy, leczeniu, psychoterapii, leczeniu lęku, wykładów audio o zaburzeniach. Zacząłem regularnie ćwiczyć (2x dziennie) trening autogenny Schulza. I od tego momentu coś się poprzestawiało. Zaczynam się dobrze czuć, objawy somatyczne występują sporadycznie. Jednakże mam dziwne huśtawki nastrojów, których wcześniej nie miałem, w moim związku, w którym od 5 lat (od początku znajomości z żoną) było cudownie, teraz jest trochę problemów natury emocjonalnej z mojej winy. Po raz pierwszy w życiu odwołałem swój publiczny występ, tak jakby stałem się mniej odpowiedzialny, przestałem utrzymywać kontakt z najbliższą mi wcześniej osobą, ponieważ doszedłem do wniosku, że za bardzo "wtrącała" się w moje życie. Polubiłem ludzi, zwolniłem tempo życia itd. Mam pytanie: czy to możliwe, żebym się sam wyleczył, poprawił tak znacząco swój stan zdrowia? Aż nie chce mi się wierzyć, przeżyłem większość swojego życia ze sporymi dolegliwościami, które miałyby tak teraz po prostu ustąpić w przededniu pójścia do szpitala? Bardzo proszę o wskazówkę jak dalej postąpić?

Wydaje mi się, że słyszę ludzi, nieokreślony lęk, co to?

Odkąd pamiętam bałam się ciemności, ale nie dlatego, że jest ciemno. Dlatego, że wydawało mi się, że ktoś/coś jest za mną, przyjdzie zrobi mi coś - jest to bardzo, bardzo nieokreślony lęk i objawia się tym, że wsłuchując się w...

Odkąd pamiętam bałam się ciemności, ale nie dlatego, że jest ciemno. Dlatego, że wydawało mi się, że ktoś/coś jest za mną, przyjdzie zrobi mi coś - jest to bardzo, bardzo nieokreślony lęk i objawia się tym, że wsłuchując się w ciemność, słyszę wiele dziwnych odgłosów i nie jestem w stanie się przebić ponad to. Obecnie już mam grubo po 20 i wciąż mam kłopot z zasypianiem w pustym mieszkaniu. Wydaje mi się, że słyszę jakieś szepty, nieokreślone hałasy, które sprawiają, że zaczynam czuć lęk, serce bije mi szybciej, nie mogę się uspokoić, mam wrażenie, że ktoś za mną stoi, coś/ktoś się stanie. Nie zawsze tak jest, ale zawsze jak jestem sama. Co jest ze mną nie tak? Czy to choroba?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Strach przed byciem samą i przed wychodzeniem samotnie z domu

Witam. Mam 34 lata i od roku 1998 choruję na nerwicę lękową. Mieszkam w Londynie i bardzo trudno uzyskać jest mi fachową pomoc. W trakcie swojej choroby miałam lepsze i gorsze chwile. W tej chwili jest ten gorszy okres. Panicznie...

Witam. Mam 34 lata i od roku 1998 choruję na nerwicę lękową. Mieszkam w Londynie i bardzo trudno uzyskać jest mi fachową pomoc. W trakcie swojej choroby miałam lepsze i gorsze chwile. W tej chwili jest ten gorszy okres. Panicznie boje się wychodzić z domu lub samotnie przebywać w domu. Boje się, że zwariuję, zacznę się dziwnie zachowywać np: będę krzyczeć, płakać, rozbierać się lub zrobię sobie krzywdę. Nie umiem nad tym zapanować, sama się nakręcam. Próbuję skupić się nad czymś, zająć czymś swoje myśli,ale przychodzi mi to z wielkim trudem. Prawie codziennie mam bóle głowy, nic mi się nie chce. Staram się o pracę i już się martwię, jak będę dojeżdżać do pracy, jak sobie poradzę. Bezpiecznie czuję się przy mężu albo z przyjaciółmi. Od jakichś 4-5 lat przyjmuję lek przeciwlękowy. Bardzo proszę o radę.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Nerwowość, lęk, zniechęcenie - co dalej?

Witam! Mam od niedawna "mały" problem. Przez ponad tydzień jestem nerwowa, nic mnie nie cieszy, najchętniej nie rozmawiałabym z nikim leżąc tylko na kanapie. Na wszystkich dookoła krzyczę (szczególnie matka), robiąc im na przekór. Unikam ludzi jak najbardziej mogę. Czekają...

Witam! Mam od niedawna "mały" problem. Przez ponad tydzień jestem nerwowa, nic mnie nie cieszy, najchętniej nie rozmawiałabym z nikim leżąc tylko na kanapie. Na wszystkich dookoła krzyczę (szczególnie matka), robiąc im na przekór. Unikam ludzi jak najbardziej mogę. Czekają mnie matury ustne, egzaminy, zaliczenia, wybór kierunku studiów, a ja po prostu mam to gdzieś, nie chce mi się nic, chociaż wiem, że to dla mnie najważniejszy wybór w życiu. Zawsze byłam określana jako niezależna rodzice nie wtrącali się do mojej nauki, ponieważ dobrze sobie radziłam. Nigdy się nie interesowali. Chciałabym iść na studia aktorskie, lecz samo miasto, do którego musiałabym się przenieść (by to właśnie studiować) przerasta mnie. Wciąż jestem w przekonaniu, że nie dam sobie rady, już nic mnie nie cieszy, straciłam sens życia. Nie uczę się, "olewam" testy. Najchętniej siedziałabym ciągle w domu. Żyję ciągle w innym świecie - tym nierealnym. Czuje w sobie wewnętrzne stany nerwowe, budzę się w nocy, nie mogę spać, jestem ciągle zmęczona i niewyspana. Gdy ktoś coś ode mnie chce, reaguję wrzaskiem i trzaśnięciem drzwi. Proszę o pomoc. Nesa

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Parcie na stolec

Mam pewien problem, który pojawił się w styczniu. Byłem z kumplem w parku i zachciało mi się załatwić do toalety, więc myślę idę do domu, ale niestety nie zdążyłem. Od tamtego czasu jak gdzieś wychodzę albo w szkole jak jestem...

Mam pewien problem, który pojawił się w styczniu. Byłem z kumplem w parku i zachciało mi się załatwić do toalety, więc myślę idę do domu, ale niestety nie zdążyłem. Od tamtego czasu jak gdzieś wychodzę albo w szkole jak jestem mam jakiś lęk i odczucia, że chce mi się do toalety, jak jestem na imprezie tego nie odczuwam, bo nie myślę wtedy o tym. W szkole na lekcji, gdy się nudzę odczuwam taki ból. Nie wiem co mam robić. Są na to jakieś lekarstwa? Proszę o pomoc.

Obsesyjne myśli na temat zadania komuś bólu

18, kobieta. Witam, od jakichś 2-óch lat borykam się z obniżonym nastrojem i typowymi, dla depresji przypadłościami; tj obniżony nastrój, poczucie bezsensu życia, utrata apetytu na zmianę z wilczym głodem, apatia, bezsenność wymiennie z niewyspaniem, pomimo nawet 13...

18, kobieta. Witam, od jakichś 2-óch lat borykam się z obniżonym nastrojem i typowymi, dla depresji przypadłościami; tj obniżony nastrój, poczucie bezsensu życia, utrata apetytu na zmianę z wilczym głodem, apatia, bezsenność wymiennie z niewyspaniem, pomimo nawet 13 [!!] godzin na dobę.

Pomimo wcześniejszych, dobrych kontaktów z innymi, a wręcz bycia duszą towarzystwa, stopniowo przestawało mnie to interesować. Jednakowoż, leczę się już u specjalisty psychiatry, właśnie w kierunku depresji, przyjmuję A***, 50mg 2x1. Leki przyjmuję od marca, na terapię uczęszczam od stycznia. Mimo że przyjmuję leki, to zamiast, teoretycznie być lepiej, ze mną, to w zasadzie, nie ma zmian. Może, czasami, chce się uśmiechać. Rzadko.

Zwracam się, jednak z pytaniem następującym- czy to normalne [podejrzewam, że nie], że mam obsesyjne myśli nt zadania komuś bólu? Czasami nie mogę się oprzeć i kiedy znajduję się z partnerem z sytuacji intymnej, zadaję mu ból. Ale nie tylko w takich momentach. Również, często mam ochotę, po prostu kogoś rozwalić. Coś nie, albowiem nie doznaję ulgi po zniszczeniu rzeczy.

Napawa mnie przyjemność, kiedy widzę ból i przerażenie w oczach drugiej osoby. Należę do szczupłych osób. Przy 168 ważę 56kg. Uwielbiam również sprawiać komuś ból poprzez nękanie, wbijanie tzw. 'szpileczek'. Zdaję sobie sprawę, że jest to sadyzm i chora sprawa.

Proszę o jakąkolwiek pomoc. Póki co, boję się z tym iść do mojej terapeutki. Dodam, że morfologia, ob, mocz, usg tarczycy oraz fT3 fT4, TSH są w normie. Ogólnie, poza wysokim mianem przeciwciał ANA 1:1280; oraz torbielą na szyszynce- 10mm. Wyniki mam w porządku.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Sposoby leczenia lęku i natrętnych myśli

Witam. Mam 26 lat. Jestem mężczyzną. Od wielu lat mam problemy z natrętnymi myślami. Czy jest możliwe, by w końcu znikły? Trudno je opisać w kilku zdaniach. Towarzyszą mi każdego dnia, a najbardziej nasilają się w sytuacjach stresowych. Często są...

Witam. Mam 26 lat. Jestem mężczyzną. Od wielu lat mam problemy z natrętnymi myślami. Czy jest możliwe, by w końcu znikły? Trudno je opisać w kilku zdaniach. Towarzyszą mi każdego dnia, a najbardziej nasilają się w sytuacjach stresowych. Często są to sytuacje, które obiektywnie nie powinny stwarzać uczucia lęku. Im bardziej chcę by te myśli znikły, tym bardziej intensywnie mi doskwierają. Mam wrażenie, że wpadam w myślowe"błędne koło", którego nie potrafię przerwać. Zaczęło się wiele lat temu od lęku przed chorobą, potem natrętnych myśli było tak wiele, że trudno tu je wszystkie opisywać. Dotyczą różnych spraw - od sensu życia do...możliwości podróży w czasie. Nigdy nie kończą się jakąś konkluzją - przebiegają według określonego wzorca. Są wśród nich myśli tak dziwne, że wstydziłbym się o nich mówić. Nie chcę ich kontynuować, ale mam bardzo ograniczony wpływ na ich przebieg. Kiedy się pojawiają, zawsze niechciane, wywołują u mnie poczucie dezorientacji tak silne, że trudno mi je opisać słowami. Najgorzej jest w sytuacji, kiedy muszę się mobilizować do wykonywania swoich codziennych obowiązków (praca, studia). Wówczas niejako na przekór swoim skłonnościom staram się ukierunkować myśli na to, co muszę robić, ale zawsze wiąże się to z ogromnym stresem, dusznościami, bólem głowy, drżeniem karku itp. Oczywiście nie udaje mi się tych myśli "odpędzić". Mam mętlik w głowie, nad którym nie mogę zapanować. Staram się sobie przetłumaczyć, że nie ma sensu myśleć wbrew sobie, ale to również nie daje rezultatu i również powoduje błędne koło - staram się sobie pomóc metodą, która tylko dalej wpędza mnie w obsesje (samo myślenie o moim problemie stało się obsesją!!!). Przebieg tych wszystkich myśli wyczerpuje mnie psychicznie i odbiera chęć do czegokolwiek. Jestem prawie bez przerwy rozkojarzony i zdenerwowany. Często mam wrażenie, że po prostu nie mogę myśleć. Czuję, że nie dam sobie rady. Chciałbym pozbyć się tych problemów, ale nie wiem jak to zrobić. Prostej metody z pewnością nie ma, ale przecież przyjmuje się, że nerwice są "uleczalne". Co, w takim razie, powinienem zrobić, by odzyskać kontrolę nad swoim umysłem? Co spowodowało moje problemy? Dłuższe trwanie w nich tworzy mur między mną, a światem. Powoduje niską samoocenę, brak wiary w to, że mogę cokolwiek w swoim życiu zmienić. Odrywa mnie od bliskich osób i uniemożliwia tworzenie więzi z innymi ludźmi. Niezwykle mnie unieszczęśliwia. Bardzo proszę o odpowiedź.

Jak z tym żyć i czy to na pewno to?

Witam! Mam 21 lat. Przez ostatnie parę miesięcy miałem masę problemów. Zaczęło się od tego, że zostałem wyrzucony ze szkoły. Ukończyłem zawodówkę i poszedłem do Liceum Ogólnokształcącego. Był to zbyt duży przeskok, a mam wymagającą matkę. Próbowałem się uczyć i...

Witam! Mam 21 lat. Przez ostatnie parę miesięcy miałem masę problemów. Zaczęło się od tego, że zostałem wyrzucony ze szkoły. Ukończyłem zawodówkę i poszedłem do Liceum Ogólnokształcącego. Był to zbyt duży przeskok, a mam wymagającą matkę. Próbowałem się uczyć i jednak zdać, ale nie dałem rady. Następnie okazało się, że moja dziewczyna jest w ciąży, ale los sobie zakpił i poroniła, choć chciałem tego dziecka całym sercem. Tamtego wieczoru się wszystko zaczęło, będąc z nią w szpitalu nie moglem ustać, miałem silne duszności i drgawki (tak jak by). Myślałem, że to tylko tymczasowe i od razu przejdzie. Jednak tak się nie stało, było to trzy miesiące temu, tydzień później udałem się do lekarza, dostałem kilka leków na serce, gdyż wszystkie badania mi wyszły b.dobrze, jak to lekarz orzekł. Wszystkie te objawy łącznie z jakimś dziwnym niepokojem utrzymywały się. Niedawno poszedłem na pogotowie pani doktor przepisała mi lek na uspokojenie, ale też dostałem zalecenie by udać się do neurologa. Mam już tego dość. Dostałem też, ale już od pani doktor neurolog adres poradni psychologicznej, jednak nie mam dość odwagi by tam się udać. Czy możliwe, że to nerwica? Czytam o tym dużo i wszystko wskazuje, ze tak, dodatkowo wszystkie badania łącznie z EKG w chwili "ataku" wychodzą dobrze.

Skoki ciśnienia podczas lęku i ataku paniki

Witam, nazywam się Paweł i mam 33 lata. Mam zdiagnozowaną nerwicę lękową. Leczę się na nią już ok. 10 lat. Leczę się preparatem paroksetyny. Pierwszy raz rok z przerwą 1 roku, a następnie 2 lata z przerwą 1,5 roku. W...

Witam, nazywam się Paweł i mam 33 lata. Mam zdiagnozowaną nerwicę lękową. Leczę się na nią już ok. 10 lat. Leczę się preparatem paroksetyny. Pierwszy raz rok z przerwą 1 roku, a następnie 2 lata z przerwą 1,5 roku. W czasie zażywania ww. preparatu wszelki objawy nerwicy ustąpiły. Po odstawieniu leku, wracały. Wówczas nie uczęszczałem na psychoterapię. Obecnie jestem już po 10 sesji psychoterapeutycznej. Na razie nie widać żadnej poprawy mojego samopoczucia. Mam ciągłe stany lękowe i raz na 2-3 dni napady paniki. Wówczas ratuję się preparatem benzodiazepiny. Po ostatniej konsultacji psychiatrycznej zasugerowałem mojemu lekarzowi powrót do paroksetyny. Stwierdził on, że nie widzi takiej potrzeby, ale jeśli ma mi to poprawić komfort życia, to mogę do leku wrócić. Ostatnimi czasy zauważyłem, że podczas trwania lęku i podczas ataku paniki dostaję silnych bólów głowy i skoków ciśnienia krwi. Podczas ostatniego ataku moje ciśnienie wyniosło 180/110. Chociaż mam badania kardiologiczne, z których nic nie wynika. Lekarz nie stwierdził u mnie również choroby nadciśnieniowej. Moje ciśnienie zwykle ma 120/80. Boję się, że moje ataki mogą skończyć się zawałem lub wylewem krwi do mózgu ze względu na tak wysokie ciśnienie. Dlatego zacząłem je kontrolować nawet kilkanaście razy dziennie. Domyślam się, że taka ilość pomiarów jest za częsta, niemniej jednak jest to silniejsze ode mnie. Każdy ból głowy lub sztywnienie karku od razu wiążę się z wylewem lub zawałem. Chciałem zapytać, czy tego typu skoki ciśnienia są rzeczywiści groźne dla organizmu i czy powinienem się z tym gdzieś zgłosić. W tym miejscu chciałem dodać, że po zastosowaniu benzodiazepiny, a tym samym "zażegnaniu" lęku, ciśnienie powraca do normy. Wysokie ciśnienie występuje jedynie podczas lęku. Bardzo się tym martwię i nie daje mi to spokoju. Zarówno mój psycholog, jak i psychiatra, nie dają mi jednoznacznej odpowiedzi na moje pytanie. W związku z tym może otrzymam je od Państwa. Z poważaniem

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy lęk i strach kiedyś odejdą?

Zapomniałam dodać, że wszystkiego się boję. Boję się, że nie kocham mojego chłopaka, nie potrafię przez to z nim być, bo nie wiem, co czuję, to jest coś okropnego. Sama siebie się boję i swoich myśli. Mam wrażenie, że to...

Zapomniałam dodać, że wszystkiego się boję. Boję się, że nie kocham mojego chłopaka, nie potrafię przez to z nim być, bo nie wiem, co czuję, to jest coś okropnego. Sama siebie się boję i swoich myśli. Mam wrażenie, że to one mnie niszczą. Staram się o tym nie myśleć, ale to samo mnie nachodzi. Boję się zrobić cokolwiek, bo mam wrażenie, że to obróci się przeciwko mnie. Jak kochałam się z chłopakiem, na początku wszystko było dobrze, a później takie myśli, że jak ja to mogłam zrobić, muszę komuś o tym powiedzieć i panika, strach, lęk, płacz, wyrzuty sumienia. A to są dość intymne sprawy i wołałabym je zachować dla siebie. Mam dosyć, nie umiem z tym walczyć. Dlaczego tak się dzieje? Czy to się w końcu skończy, czy już zawsze tak będzie? Proszę mi pomoc.

Patronaty