Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 3 6

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Jak przyspieszyć leczenie zaburzeń emocjonalnych i psychosomatycznych?

Mam 30 lat. Przez większość swojego życia tłumiłem w sobie negatywne emocje, zwłaszcza gniew, nie potrafiłem go wyrażać, przeżyłem 6 silnych epizodów depresyjnych. Trafiłem do ośrodka leczenia nerwic i depresji, po tym jak go opuściłem rozpocząłem terapię hydrodynamiczną,...

Mam 30 lat. Przez większość swojego życia tłumiłem w sobie negatywne emocje, zwłaszcza gniew, nie potrafiłem go wyrażać, przeżyłem 6 silnych epizodów depresyjnych. Trafiłem do ośrodka leczenia nerwic i depresji, po tym jak go opuściłem rozpocząłem terapię hydrodynamiczną, która trwała 2,5 roku - nauczyłem się wyrażać swoje negatywne uczucia, wyleczyłem się z depresji. Od ostatniego epizodu minęły prawie 3 lata. Pozostał jednak problem - ciągle czuję dolegliwości w różnych częściach ciała, klucia w klatce piersiowej, mrowienia w stopach, odbijanie z żołądka, drżenie głosu, a jakość życia społecznego nie jest zadowalająca. Ćwiczę gimnastykę zdrowotną, jeżdżę na basen, biegam, robiłem też przez dłuższy czas ćwiczenia oddechowe. Z miesiąca na miesiąc czuję jakby lepszy kontakt z własnym ciałem i uczuciami. Czy można to jakoś przyspieszyć?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie wiem co robić i jak rozmawiać z mężem, mam już nerwicę. Czy jest jakieś rozwiązanie?

Mam 24 lata i jestem mężatką od prawie 2 lat. Od początku nasz związek był wyśmiewany i potępiany, ponieważ mój mąż jest Kurdem z Iraku, co nie było akceptowane przede wszystkim przez moich znajomych z pracy. Jak dziś na to...

Mam 24 lata i jestem mężatką od prawie 2 lat. Od początku nasz związek był wyśmiewany i potępiany, ponieważ mój mąż jest Kurdem z Iraku, co nie było akceptowane przede wszystkim przez moich znajomych z pracy. Jak dziś na to patrzę, z perspektywy czasu, to nawet im się nie dziwię. Moim głównym problemem jest mój mąż i jego niegotowość na posiadanie dziecka. Już próbowałam używać wielu argumentów, ale nie działają. Wczoraj się dowiedziałam, że moja koleżanka jest w 6 tyg. ciąży i wstyd się przyznać, ale w głębi duszy jej zwyczajnie zazdroszczę. Ostatnio stwierdzono u mnie nerwicę i jestem 3 tydz. na beta-blokerze, a to wszystko dzięki niemu. Wystarczyło, żeby się nie odezwał 1 dzień i ścisk w klatce piersiowej, trudności w oddychaniu i przyspieszony puls. Za każdym razem jak wyjeżdża do swojego kraju te objawy powracają. Obecnie bez tabletek nie dałabym rady. Widujemy się strasznie rzadko, bo jest to około 8 godzin tygodniowo. Ostatnio mu powiedziałam, że jeśli nie zmieni pracy i nadal nie będziemy się widywać, to będę chciała rozwodu. Już nie raz prosiłam żeby to zrobił, ale nigdy nie chciał słuchać, a teraz tylko mi powiedział, że porozmawiamy o tym jak wrodzi. Mam straszne zmiany nastroju, nawet zrobiłam test na internecie dotyczący depresji - jedyne czego się dowiedziałam, to żeby niezwłocznie skontaktować się z lekarzem. Już w wieku 14 lat dostałam lek na rozluźnienie i pije czasem do dnia dzisiejszego. Chyba już wszystko z siebie wylałam. Najgorsze są moje dosyć częste myśli, których się boje. Nie wiem jak sobie poradzić - może chciałam za szybko dorosnąć? W wieku 19 lat wyjechałam do Anglii i siedzę tu do dzisiaj, więc szybko zaczęłam żyć na własny rachunek. Proszę o cieple słowo i radę. Dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Dotyczy: Neurologia Nerwica

Stres, stany lękowe, nerwica czy depresja?

Witam, Mój opis będzie dosyć obszerny, ponieważ w ciągu ostatnich kilku miesięcy zaobserwowałam kilka rzeczy, które mnie martwią. Zacznijmy od tego, że mam 18 lat i jestem w klasie maturalnej. Ostatnio miewam zmienne nastroje, zastanawiam się więc czy jest to...

Witam, Mój opis będzie dosyć obszerny, ponieważ w ciągu ostatnich kilku miesięcy zaobserwowałam kilka rzeczy, które mnie martwią. Zacznijmy od tego, że mam 18 lat i jestem w klasie maturalnej. Ostatnio miewam zmienne nastroje, zastanawiam się więc czy jest to wynik stresu, czy są to stany lękowe czy depresja i gdzie mam się kierować po dalsze porady? Mój problem polega chyba na tym, że nie toleruję szkoły. Próbuję się do niej przekonać, nie mam najgorszych ocen, ale w ciągu roku szkolnego bardzo często mam stany depresyjne, kiedy jedyne czego pragnę to leżeć w łóżku i nigdy już z niego nie wychodzić. Bywają tygodnie, kiedy nie obchodzi mnie otoczenie, wygląd ani to, co myślą o mnie znajomi. Często wyjeżdżam za granicę do rodziny lub znajomych i widzę, że wtedy mój stan się poprawia. Dziś wróciłam z Londynu, gdzie byłam tydzień. Przez te 7 dni miałam wyśmienity humor, śmiałam się w głos, jadłam aż mi się uszy trzęsły i z chęcią wychodziłam uprawiać sport oraz zwiedzać miasto. Dziś wróciłam i mój humor gwałtownie powrócił do sytuacji przed wyjazdem. Pierwsze co zrobiłam, to rzuciłam się do łóżka. Serce bardzo mi łomocze i boli mnie głowa i brzuch. Zauważyłam, że piję ogromne ilości kakao, natomiast nabieram jadłowstrętu i przechodzę obojętnie wokół potraw, które niegdyś bardzo mi smakowały. Od czasu do czasu zjem kostkę czekolady. Jak pomyślę, że jutro idę do szkoły zaczynam płakać. Nie przejmuję się maturami, bo jak już pisałam, całkiem nieźle się uczę. Mam jednak dość wybuchowy charakter i często popadam w konflikty z nauczycielami, którzy często błędnie interpretują moje słowa. Druga sprawa to dojeżdżanie pociągami. Dojeżdżam do szkoły pociągiem a teraz zbliża się zima, robi się coraz chłodniej wiec nieraz czekam godzinę na dworze na spóźniający się pociąg. Ponadto jakikolwiek siniak lub ból powoduje mój lęk. Sama z siebie odczuwam potrzebę uprawiania sportu oraz spokojnego rozciągania się przy muzyce (za czym wcześniej nie przepadałam). Dwa tygodnie temu udałam się do pani pedagog w szkole, która skierowała mnie do psychiatry. Powiedziałam o tym mamie, która chyba się przestraszyła i nazwała mnie "wariatką". Do psychiatry więc nie poszłam. Próbowałam też wyjaśnić rodzicom swoją sytuację, poprosiłam raz tatę o jakieś środki wyciszające, ale rodzice powiedzieli, że przesadzam i że jestem histeryczką. Mogę dodać, że od 5. roku życia obgryzam paznokcie. Jestem dość silną osobą, bardzo pogodną, więc myślę, że znajomi i otaczający mnie ludzie nie mają nawet pojęcia o moich problemach. Jestem w stanie zasnąć zapłakana, ale obudzić się rano, wziąć się w garść i dzielnie przetrwać dzień. Myślę, że wypisałam to, co najważniejsze. Chociaż, jeszcze dręczy mnie sporo. Pozdrawiam i liczę na poradę!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy moje dziecko prawidłowo się rozwija?

Martwi mnie zachowanie mojego 14-miesięcznego synka. Jest on dzieckiem wesołym, często się śmieje, wykonuje proste polecenia: pa pa i cacy, jednak tylko wtedy gdy ma na to chęć. Nie reaguje na imię, powtarza kilka slow prostych słów po polsku, bo...

Martwi mnie zachowanie mojego 14-miesięcznego synka. Jest on dzieckiem wesołym, często się śmieje, wykonuje proste polecenia: pa pa i cacy, jednak tylko wtedy gdy ma na to chęć. Nie reaguje na imię, powtarza kilka slow prostych słów po polsku, bo w domu mówi się w trzech językach. Czasami jak ogląda bajkę to mogę do niego mówić, ale nie reaguje. Rozumie, gdy mi mówię nie wolno i niu niu, tylko, że raczej się śmieje niż posłucha mnie. Dość późno zaczął siadać (8 miesięcy), raczkować (10), nie chodzi, a stać stoi tylko parę sekund i siada. Lubi 'grać' ze mną w piłeczką. Reaguje na ulubioną piosenkę gummy misia.

Proszę o poradę, bo już nie wiem, co myśleć o tym...

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda

Nerwica - dlaczego ja?

Witam, obecnie czekam na wizytę u kardiologa - chcemy wykluczyć wszelkie inne choroby przed ostateczną diagnozą. Generalnie zawsze byłam trochę neurotyczna, zbyt emocjonalnie podchodziłam do wielu tematów, od kilkunastu miesięcy bardzo szybko się męczę - wchodzę na pierwsze piętro i...

Witam, obecnie czekam na wizytę u kardiologa - chcemy wykluczyć wszelkie inne choroby przed ostateczną diagnozą. Generalnie zawsze byłam trochę neurotyczna, zbyt emocjonalnie podchodziłam do wielu tematów, od kilkunastu miesięcy bardzo szybko się męczę - wchodzę na pierwsze piętro i z trudem łapię oddech, do tego mroczki przed oczami, osłabienie - czuję jak gdyby zaraz miały mi się ugiąć nogi, kołatania serca podczas dłuższego stania, czasami duszności, podczas jazdy na rowerze - podjazdów, biegu po prostu nie daję rady - jak gdybym oddychała wodą, początkowo tłumaczyłam to brakiem formy, potem anemią, bo miałam to paskudztwo przez jakiś czas, ale teraz wszystko jest ok, poza tym że w spoczynku mam tętno 120. Nie zamierzam negować tego, że prawdopodobnie mam nerwicę, tylko zastanawiam się jak to się do mnie przypałętało i jak mogę sobie ulżyć, szkoda życia na zadyszkę, chcę oddychać pełną piersią...

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska
Dotyczy: Neurologia Nerwica

Problemy z załatwianiem potrzeb fizjologicznych u dziecka autystycznego

Witam, mam pytanie dotyczące załatwiania się dzieci autystycznych. Konkretnie chodzi mi o oddawanie kału, które wydaje się być zupełnie niekontrolowane. Mój 5-letni synek od ponad 2 miesięcy nie chce załatwiać się do toalety, tylko tak jakby popuszczał kupkę w majtki...

Witam, mam pytanie dotyczące załatwiania się dzieci autystycznych. Konkretnie chodzi mi o oddawanie kału, które wydaje się być zupełnie niekontrolowane. Mój 5-letni synek od ponad 2 miesięcy nie chce załatwiać się do toalety, tylko tak jakby popuszczał kupkę w majtki (to nie są duże kupki) jak pomagam mu wycierać pupę to widzę, że kał znajduje się w odbycie tak jakby już w tym momencie chciał się załatwić. Robi to praktycznie cały czas. Zmieniam mu bieliznę co parę minut. Na toalecie nie załatwi się. Siusiu chodzi sam robić do toalety lub jeżeli nie wie gdzie jest toaleta to woła, że chce siusiu.

Proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda

Co zrobić, żeby moje życie nabrało sensu?

Witam! Mam na imię Magdalena. Mam 14 lat. Od pewnego czasu (ok.1 rok) nie chce mi się żyć. Kiedyś często chciało mi się płakać, a teraz wszystko stało się obojętne. Ciągle mam wrażenie, że jestem strasznie gruba, że koleżanki z...

Witam! Mam na imię Magdalena. Mam 14 lat. Od pewnego czasu (ok.1 rok) nie chce mi się żyć. Kiedyś często chciało mi się płakać, a teraz wszystko stało się obojętne. Ciągle mam wrażenie, że jestem strasznie gruba, że koleżanki z klasy ciągle mnie obgadują, śmieją się ze mnie, bo nie mam markowych ciuchów, nie wygłupiam się tak jak one, nie przeklinam. Przez to nienawidzę chodzić do szkoły, a w domu też nie jest łatwo. Wszyscy w domu są ostatnio smutni, a ja mam tego dość. Mamy małe mieszkanie (1 pokój na 4 osoby). Nie mam chłopaka przez co myślę, że jestem głupia, gruba i nigdy nikomu się nie spodobam. A tak bardzo chciałabym z kimś być... Mam 165 cm i ok 65 kg. Moja mama i jedna koleżanka, której mogę zaufać mówią, że ja wcale nie jestem gruba, ale mam wrażenie, że tylko tak mówią. Nieraz myślałam żeby skończyć z takim życiem bo to nie ma sensu, ale wiem, że wtedy rodzina się załamie. Czasami myślę żeby kupić opakowanie tabletek nasennych i pomóc sobie. Czasami się tnę (szczególnie po nogach) co sprawia mi wielką ulgę. Bardzo proszę o pomoc, bo nie warto tak żyć...

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Ból z tyłu głowy i wymioty

Witam, mój mąż jakieś 4 miesiące temu poślizgnął się na mokrej podłodze i uderzył tyłem głowy o kafelki. Miał sporego guza. Teraz od trzech dni boli go tył głowy, 2razy wymiotował ma podpuchnięte oczy nie chce iść do lekarza, mówi...

Witam, mój mąż jakieś 4 miesiące temu poślizgnął się na mokrej podłodze i uderzył tyłem głowy o kafelki. Miał sporego guza. Teraz od trzech dni boli go tył głowy, 2razy wymiotował ma podpuchnięte oczy nie chce iść do lekarza, mówi że to przejdzie. Czy to może mieć związek z tamtym uderzeniem? Nigdy też nie chodził w czapce, dopiero teraz. Ma 32 lata. Dziękuje za odpowiedź.    

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy katatymia może być następstwem depresji?

Co to jest katatymia, jakie są charakterystyczne objawy i czy może ona być następstwem depresji? Czy może mieć również związek z agresją?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Omdlenia i wymioty po upadku u dziecka?

Mój 3.5 letni synek spadając z łóżka przekoziołkował uderzając głową i plecami o drewnianą podłogę. Skarżył się na ból głowy, zasypiał. Karetką przewieziono go do szpitala, gdzie został na noc. Zrobiono rtg czaszki-wyszło dobrze. W nocy nic się nie...

Mój 3.5 letni synek spadając z łóżka przekoziołkował uderzając głową i plecami o drewnianą podłogę. Skarżył się na ból głowy, zasypiał. Karetką przewieziono go do szpitala, gdzie został na noc. Zrobiono rtg czaszki-wyszło dobrze. W nocy nic się nie działo a nad ranem 3 razy wymiotował. Dostał kroplówkę a wieczorem go wypisano. Po 2dniach dziecko dziwnie się zachowywało. Zazwyczaj pogodne, rozmowne z dużą ilością pytań. Stał się markotny, śpiący. Raz jest to ożywiony, raz marudny i osowiały i tak na zmianę, raz wymiotował. Udaliśmy się do szpitala, zrobiono tomografię, w której nic nie wykryto i puszczono nas do domu. Następny dzień był trochę markotny, natomiast dziś znów zmienne zachowanie, przytomnie mówi, po czym markotny, osowiały, raz wymiotował. Czy to normalne po takim urazie? Jak długo może to trwać czy potrzebne dodatkowe badania, jakie? Neurolog obejrzał go i nic nie stwierdził, ale bez dodatkowych badań

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy moje objawy wskazują na ChAD?

Mam prawie 19 lat, pierwsze myśli samobójcze miałam w wieku 12 lat. Nigdy nie miałam bardzo poważnych problemów, jako dzieciak byłam nieśmiała, brakowało mi pewności siebie więc nie miałam nigdy zbyt wielu znajomych. Przechodziłam różne okresy, pisania wierszy, zagłębiania się...

Mam prawie 19 lat, pierwsze myśli samobójcze miałam w wieku 12 lat. Nigdy nie miałam bardzo poważnych problemów, jako dzieciak byłam nieśmiała, brakowało mi pewności siebie więc nie miałam nigdy zbyt wielu znajomych. Przechodziłam różne okresy, pisania wierszy, zagłębiania się w różnych ideologiach, później zajęłam się w większej mierze filozofią, stwierdziłam wtedy, że "moim podstawowym problemem jest brak problemu", odkąd poszłam do liceum w różnym stopniu natężenia stale towarzyszy mi lęk. Obecnie nie zajmuję się niczym. Jestem w maturalnej klasie, powinnam się uczyć, ale nie jestem w stanie skoncentrować się choćby na krótkim tekście. Na początku moje stany depresyjne powracały sezonowo, regularnie w okolicach listopada i zanikały na przełomie kwietnia i maja, dlatego też nie traktowałam ich poważnie. Teraz są coraz częściej, niezależnie od pory roku, choć muszę przyznać, późną wiosną i latem jest łatwiej. Kiedyś dużo płakałam, tej jesieni jestem tak strasznie zobojętniała, że tylko czasem mam takie nagłe wybuchy histerii, wtedy płaczę i wyję jak zwierzę. Od kilku lat łykam czasem tabletki przeciwbólowe w dużych ilościach, samookaleczam się.Nie mam siły zupełnie na nic, wszystko mnie męczy, mam problemy z całym układem pokarmowym, stale boli mnie głowa. Od czerwca leczę się na niedoczynność tarczycy. Przyjmuję tabletki, wyniki niby są w normie, ale objawy (zmęczenie, brak sił, wypadanie włosów) nie ustępują. Myślę, że dużo łatwiej byłoby mi podjąć decyzję o skończeniu tego wszystkiego gdyby nie obecność w moim życiu człowieka, który mnie kocha ponad wszystko. Napisałabym, że ja jego też, ale moje uczucia, emocje niezależnie czego i kogo dotyczą ledwo się tlą, po prostu jestem znieczulona. On wie tylko o części tych faktów, nie chcę na niego zrzucać moich wyimaginowanych problemów. Wielokrotnie mi jednak mówił (czasem odbieram to jako szantaż emocjonalny), że jeśli mnie straci (nie wiem czy mówił o śmierci czy o rozstaniu) to się zabije. I to jest chyba ostatni argument jaki mi pozostał. Gdzieś tam w głębi duszy pewnie chcę żyć, dlatego piszę ten list. Ale czuję, że jeśli nic się nie wydarzy to być może jeszcze w tym roku zrealizuje mój plan.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak poradzić sobie z ciągłym strachem?

Witam! Mam na imię Mariusz i mam 21 lat. Z nerwicą zmagałem się w wieku 18 lat, gdy szkolne pielęgniarki wmawiały mi, że serce za szybko i za mocno mi bije. Tak czułem się dobrze, ale po tych ciągłych uwagach...

Witam! Mam na imię Mariusz i mam 21 lat. Z nerwicą zmagałem się w wieku 18 lat, gdy szkolne pielęgniarki wmawiały mi, że serce za szybko i za mocno mi bije. Tak czułem się dobrze, ale po tych ciągłych uwagach zacząłem się zastanawiać nad swoim zdrowiem. To spowodowało ciągłe złe samopoczucie (bóle w klatce piersiowej, tętno powyżej 100 uderzeń na minutę). Poszedłem z tym do lekarza rodzinnego na badania. Zrobiono mi EKG oraz podstawowe badania (morfologia, mocz, magnez, potas itp.). Badania wyszły w sumie dobrze. Dostałem beta-bloker, który brałem przez dwa tygodnie. Później lek odstawiłem. Po pewnym czasie w sumie wszystkie te objawy znikły. Czułem się dobrze. Może dlatego, że nie myślałem o tym i nie mierzyłem ciągle tętna. Na początku tego roku (2010) nerwica wróciła, podczas gdy położyłem się spać, przysnąłem i po godzinie obudziłem się z ogromnym lękiem. Cały się trząsłem, telepałem. Było mi masakrycznie zimno, no i oczywiście wysokie tętno. Od razu pobiegłem do siostry, która jeszcze nie spała (nocny Marek :P). Posiedziałem z nią, przykryłem się kołdrą, ale to nie ustało. Poza tym już się bardzo tym wszystkim denerwowałem. Poszedłem sobie zaparzyć melisę. Wypiłem ją i poczułem poprawę. Poszedłem spać. Rano w pamięci miałem ten nocny incydent. Na samą myśl dolegliwości powracały do mnie jak bumerang. Od razu melisa. A do tego musiałem iść do pracy, ponieważ był mój "dyżur", że tak napiszę. I to w dodatku musiałem być sam! Co potęgowało strach i lęk. Bałem się zostać sam. Mimo wszystko jakoś te 8 godzin minęło. Ale było ciężko. Kolejne dni również były bardzo złe (zawroty głowy, uczucie zimna, później gorąca, dreszcze, uczucie gorąca w głowie, bóle w klatce piersiowej, sztywny kark, uczucie lęku na klatce piersiowej). Ciągle bałem się, że może to zawał. Jestem takim hipochondrykiem. Boję się chorób no i ciągle sobie jakieś wmawiam. Poszedłem z tym ponownie do lekarza rodzinnego. Lekarz podał mi Persen na noc oraz magnez z wit. B6, który miałem brać przez miesiąc. Myślę, że trochę mi pomogło, bo czułem się lepiej. Ale któregoś dnia (była paskudna pogoda), czułem się słabo, serce mi waliło mocno i szybko no i ten lęk przed śmiercią, zawałem. Pojechałem na izbę przyjęć. Zrobiono mi EKG, osłuchano oraz podano ten sam lek pod język. Objawy po woli mijały. Powiedzieli mi, że jestem trochę za chudy (55kg, nie mogę przytyć, chociaż bardzo dużo jem - dobra przemiana materii) oraz to, że nic mi takiego nie jest. Lekarz wypełnij świstek opisujący co mi podał itp. Na następny dzień poszedłem do lekarza rodzinnego jak kazała pani doktor ze szpitala. Lekarz rodzinny po przeczytaniu notatki, wypytania mnie jak się czułem zmierzył mi ciśnienie i zlecił podstawowe badania. Gdy już je miałem na następny dzień poszedłem ponownie do rodzinnego. Sprawdziła wyniki i powiedziała, że wyniki są świetne - "jesteś zdrowy jak młody bóg"- powiedziała. Dodała jeszcze, że jestem bardzo emocjonalny i poleciła mi picie melisy (kupiłem melisę w syropie). Tak więc zrobiłem. Mimo tych badań dalej czułem, że może coś podczas tych badań wyszło źle i stąd te dobre wyniki. Powiedziałem sobie: "Koniec! Ciągle sobie coś wmawiam. Trzeba żyć dalej!". Próbowałem przytyć - nic. Zmieniłem dietę. Odżywiam się teraz bardziej zdrowo - nie piję alkoholu, jem mało słodyczy, mało słodzę, jem więcej warzyw i owoców. Pomogło. Czuję się dużo lepiej. Mogę normalnie funkcjonować. A dodam, że po tym jak byłem u lekarza tylko tydzień piłem melisę i tylko ze dwa razy wziąłem lek i tylko po pół tabletki. Śpię normalnie. Nie ma z tym problemów, więc się wysypiam. Zacząłem myśleć o jakichś treningach. Wybrałem Tai Chi Chuan. Ale niestety sam trenuję w domu, ponieważ mieszkam w małej mieścinie i nie ma tutaj jakichś klubów itp. Niestety lęk, choć w dużo mniejszym stopniu pozostał. Jest dużo lepiej, ale jak pomyślę o tym, że jednak mogę mieć ten zawał to od razu tętno przyśpiesza. Serce przyśpiesza również, gdy jestem na jakimś ważnym spotkaniu w pracy, bądź rozmawiam z dyrektorem o jakichś ważnych sprawach, albo jak mnie wzywa do siebie i nie wiem o co chodzi to od razu denerwuję się, że może chodzić o coś złego. I się nakręcam... Wtedy znowu boję się, że od tego stresu dostanę zawału. Tak samo emocjonuję się każdym filmem, programem telewizyjnym, gdy komuś kibicuję, albo gdy się z kimś kłócę itp. Może to jest jednak normalne a ja sobie wmawiam, że to ze mną coś jest nie tak? Tętno, tętno, tętno... Przestałem je ciągle sprawdzać i kontrolować, ale to nie jest takie łatwe. Jak czuję przy zdenerwowaniu wysokie tętno to od razu jest mi słabo, duszę się i mam czarne myśli... Mimo tych ostatnich spostrzeżeń czuję się dużo lepiej, cieszę się z życia, walczę z tymi wszystkimi niedoskonałościami, słucham muzyki relaksacyjnej, mówię sobie ok jak ktoś mnie ochrzani o coś to nieważne. Nie mogę się tym przejmować. Niech mnie nawet zwolni (jeśli chodzi o szefów w pracy :) ). Stresuję się czasami niektórymi wyjściami: wesele, kościół. Czasami jak się stresuję muszę iść do toalety i to mnie też przeraża, że jak będę musiał iść to nie będę miał gdzie. Będę musiał wytrzymać, a jak nie wytrzymam z tych nerwów... Boję się tego również, że w takich miejscach coś mi się stanie... Boję się również wielu innych rzeczy - że będę całe życie sam, że nikt mnie nie pokocha, nie będę miał żony, dzieci itp. Wiem, że to jest straszne... Co mi Pani radzi. Jak sobie z tymi myślami radzić? Opisałem to wszystko tak w miarę szczegółowo. Czekam na odpowiedź i pozdrawiam!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Chcę zasnąć i już się nie obudzić. Depresja?

Jestem studentką, ale to nie ważne. Chodzi o to, że już mi się nie chce. To dość dziwny stan i trwa już bardzo długo. Chciałabym żeby moje życie się już skończyło, ale sama nic nie zrobię w tym kierunku. Nie...

Jestem studentką, ale to nie ważne. Chodzi o to, że już mi się nie chce. To dość dziwny stan i trwa już bardzo długo. Chciałabym żeby moje życie się już skończyło, ale sama nic nie zrobię w tym kierunku. Nie rozmawiam z ludźmi jeśli nie jest to absolutnie konieczne, nie wychodzę z domu poza chodzeniem na zajęcia. Nienawidzę ludzi, są obrzydliwi. Wszystko na co patrzę napawa mnie wstrętem i obrzydzeniem. Nie mam chłopaka, przyjaciół, jeśli tylko mogę to nie odzywam się do nikogo od poniedziałku do piątku. W weekendy czasem rozmawiam z mamą, opowiadam jej o wykładach i takich uczelnianych sprawach w większości zasłyszanych na auli lub korytarzu. Mam swój własny świat i nie są to nic nie znaczące słowa, bo ja naprawdę wymyślam własny świat. Nie ma w nim mnie, są różni inni ludzie wymyśleni przeze mnie. Oni są dobrzy, nie są obrzydliwi. Gdy zasypiam to oni układają się do snu, a kiedy się budzę, oni wstają. Już nie pamiętam dnia bez nich. Są już ze mną prawie pięć lat. Nie chcę niczego zmieniać. Chcę zasnąć i już się nie obudzić. Proszę nie raczyć mnie regułkami w stylu: warto żyć, możesz coś zmienić. Nie jestem osobą, którą załamało jakieś niepowodzenie - tak po prostu wygląda moje życie. Nigdy nie spotkałam nikogo, komu bym o tym powiedziała, ani nikogo kto mógłby to zrozumieć i chyba dlatego piszę. Spytam przy okazji z ciekawości: czy jest to depresja?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Silne bóle głowy z różnymi dolegliwościami

Od przeszło tyg. mam silne bóle z tyłu głowy po lewej stronie. Do tego objawy takie jak: mogę odchylać głowy do przodu ani do tyłu, bo mi zaraz szyja sztywnieje i mam straszny ból, a oprócz tego mam silne bóle...

Od przeszło tyg. mam silne bóle z tyłu głowy po lewej stronie. Do tego objawy takie jak: mogę odchylać głowy do przodu ani do tyłu, bo mi zaraz szyja sztywnieje i mam straszny ból, a oprócz tego mam silne bóle z tyłu głowy po lewej stronie. Paraliż lewej strony ciała paraliż buzi w tym problem z mówieniem kręci mi się w głowie, utrata świadomości. Neurolog stwierdził, że to uraz kręgosłupa szyjnego i miałam robione rtg i wyszło mi takie coś zwężenie szpar miedzy-trzonowych C2-C5 oraz C5-C6 bez odczyny kostno-wytwórczego zniesienie fizjologiczne, lordozy w odcinku ruchowym kręgosłupa. Bólu nie wytrzymuję dalej wszystko bardzo boli i muszę czekać do 13 grudnia. Mam wizytę u neurologa, aż coś stwierdzi szukam po necie i nic konkretnego nie ma. Może ktoś z was miał to co ja?  

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Co mam zrobić, by być szczęśliwą i nie zamartwiać się głupstwami?

Witam, Mam 18 lat. Jestem jeszcze młoda, a mimo to czasami brakuje mi sensu w życiu. Mam wspaniałą rodzinę, na którą wiem, że mogę liczyć. Wielu znajomych, o których wiem, że mnie cenią i szanują. Więc teoretycznie powinnam być szczęśliwa....

Witam, Mam 18 lat. Jestem jeszcze młoda, a mimo to czasami brakuje mi sensu w życiu. Mam wspaniałą rodzinę, na którą wiem, że mogę liczyć. Wielu znajomych, o których wiem, że mnie cenią i szanują. Więc teoretycznie powinnam być szczęśliwa. I to prawda, zdarzają się dni, w których kocham życie, kocham wszystko co mam, widzę jaki piękny jest świat i jakie to szczęście móc na nim być. A jednak po tych okresach radości przychodzi ogromny dół. I tak jest na zmianę. A jego przyczyny są różne. Kiedyś było to, że jestem brzydka. Innym razem, że jestem głupia. Ostatnio nawet to, że jestem wredna, że nie potrafię pomóc innym, że jestem złym człowiekiem. Nie wiem jednak dlaczego tak jest. Nie jestem jakąś pięknością, ale na ogół ludzie mnie chwalą, twierdzą, że jestem ładna, zgrabna itp. Moi rodzice i znajomi uważają, że jestem mądrą, inteligentną dziewczyną - chodzi tu zarówno o wiedzę zdobywaną w szkole jak i tą "życiową mądrość". Moi znajomi mogą zawsze na mnie liczyć, staram się ich słuchać, zapytać czy coś się stało gdy są smutni. Dlaczego więc, mimo tego iż gdzieś w środku wiem, że inni mają rację, dostrzegam nawet konkretne przykłady, które by to potwierdzały, zachowuję się jak bym miała niską samoocenę? Dlaczego wystarczy jedna impreza, na której zobaczę ładniejsze dziewczyny od siebie i już uważam, że wyglądam okropnie w porównaniu do nich? Dlaczego czuję, że coś jest ze mną nie tak, gdy widzę jak dziewczyny w moim wieku lub młodsze zachowują się poważnie i dorośle, podczas gdy ja żartuję i wygłupiam się w najlepsze? Owszem, wiem ze moi znajomi lubią mnie za to poczucie humoru, ale wystarczy jedno spojrzenie takiej obcej osoby, a ja już zaczynam się zastanawiać nad sobą, nawet nieświadomie. A najzabawniejsze jest to, że moje koleżanki uważają mnie za osobę pewną siebie, odważną, bezpośrednią. Prawda jest trochę inna. W podstawówce i gimnazjum byłam nieśmiałą dziewczyną. Miałam koleżanki i kolegów, ale można powiedzieć, że trochę izolowałam się od reszty. Dopiero gdy poszłam do liceum stałam się odważniejsza. Zaczęłam mniej się przejmować innymi, wiedziałam, że czasem muszę pokonać swoja nieśmiałość, by coś osiągnąć. Stałam się otwarta i szczera, dzięki czemu, według mnie, szybko zjednuję sobie ludzi. Jednak nie nie do końca pozbyłam się nieśmiałości. Ona dalej jest, tyle że troszkę mniejsza. I to jest cała sprzeczność. Ludzie widzą we mnie cechy, których ja nie dostrzegam lub może po prostu nie chcę dostrzec. Już nie wiem jak mam sobie tłumaczyć moje zachowanie. Najpierw stwierdziłam, że może jakaś monotonia w moim życiu powoduje, iż raz na jakiś czas dopada mnie depresja. Jednak uznałam, że wmawiam sobie chorobę i próbuję się usprawiedliwić. Myślałam, że może chcę być perfekcyjna. Ale ta teoria nie miała by sensu, bo niby skąd by się wzięła? Rodzice nigdy dużo ode mnie nie wymagali, byli zadowoleni z moich ocen. Nigdy nie mówili np., że "nic nie osiągnę", " że sobie nie poradzę". Mimo częstych kłótni z nimi, zrobili by wszystko bym była szczęśliwa. Potem to już uznałam, że ja jestem wszystkiemu winna, że jestem okropną egoistką, która nie widzi problemów innych ludzi i jest zazdrosna o to co oni mają,że musi być tą "naj". Obecnie, gdy pokłócę się z moja mamą to wmawiam sobie, że rzeczywiście widocznie zasłużyłam, na to ze jest na mnie zła, że oskarżyła mnie o kłamstwo, że w złości np. powiedziała, że jestem głupia. Wiem, że mówi takie rzeczy, bo jest zdenerwowana, ale ja to wszystko biorę do siebie. Wiem też, że nie jestem święta, ale wiem też to, że mama nie zawsze ma rację. Bo czy mam się pogodzić z tym, że gdy ja mówię prawdę, to ktoś oskarża mnie o kłamstwo? Albo gdy ja czuję, że jestem wrażliwą osobą, to ktoś mnie w czasie kłótni nazywa egoistką? Zdaję sobie sprawę z tego, że może czasami mama odbiera moje zachowanie jako brak szacunku do niej, ale to nie prawda. Kocham ją i szanuję, choć może nie potrafię tego okazać. Sądzę że przyczyną tego może być zmiana naszego zachowania. Mama mogła przecież w końcu stracić cierpliwość, a ja... Myślę, że kiedyś chciałam być taka jak mama, to co mówiła mama było dla mnie racją itp. A gdy poszłam do liceum zaczęłam zauważać, że mama też ma wady i to często takie które ja zauważam u siebie. I to chyba trochę wpłynęło na to, że nie zawsze się z nią zgadzam. Z tego co napisałam mogło wyniknąć, że mam jakieś złe relacje z rodzicami. Ale to nie prawda. Tak jest w trakcie kłótni i po niej. Gdy wszystko jest dobrze rodzice, a w szczególności mama są dla mnie wsparciem, mogę się do niech zwrócić z każdą sprawą. I za to jestem im ogromnie wdzięczna, choć chyba moje zachowanie na to nie wskazuje. A może mi się tylko wydaje, że ich doceniam i snuję? Sama już nie wiem jak to jest ze mną, z moimi relacjami z ludźmi. Nie wiem jak mam postępować, co robić by nie wywoływać sporów, by być z siebie zadowoloną. By przede wszystkim cały czas być szczęśliwą i nie zamartwiać się głupstwami. Czasem mam wrażenie, że nikt mnie nie rozumie i dodatkowo uważa, że sama tworzę sobie problemy. Czasem jest tak, że czuję się samotna w tłumie, że jestem smutna mimo uśmiechu na twarzy. Więc co powinnam zrobić by tak nie było? Z góry dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Ból głowy i wybuchy gorąca u nastolatki

Mam 15 lat jestem dziewczyną. Od nie dawna strasznie boli mnie głowa (wcześniej mi się to nie zdarzało), zdarza się że kilka dni pod rząd, dzień albo dwa przerwy i ból powraca. Boli, a wręcz dziwnie piecze górna cześć pleców....

Mam 15 lat jestem dziewczyną. Od nie dawna strasznie boli mnie głowa (wcześniej mi się to nie zdarzało), zdarza się że kilka dni pod rząd, dzień albo dwa przerwy i ból powraca. Boli, a wręcz dziwnie piecze górna cześć pleców. Mam częste wybuchy gorąca.   Ostatnio na niczym nie mogę się skupić, a to przeszkadza mi w nauce. Wcześniej jeszcze przed bólami głowy odczuwałam ucisk w okolicach serca. Kręci mi się w głowie i tracę równowagę. Nie wiem co mam robić? Czy to normalne? Proszę o pomoc i z góry dziękuję ;]  

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

To nerwica lękowa, czy coś innego?

  Od 3 lat leczę się na nerwicę lekową. Boję się wyjść z domu, szczególnie sama, bo wydaje mi się, że może mi się coś stać, że zemdleję albo umrę, że mam jakaś wadę serca. Objawy mojej nerwicy są rożne:...

  Od 3 lat leczę się na nerwicę lekową. Boję się wyjść z domu, szczególnie sama, bo wydaje mi się, że może mi się coś stać, że zemdleję albo umrę, że mam jakaś wadę serca. Objawy mojej nerwicy są rożne: przyspieszony puls, uczucie ciśnienia w klatce piersiowej, niepokój, lęk przed śmiercią, ciągłe myślenie, że mam chore serce - przez te objawy ekg spoczynkowe miałam robione nie raz, zawsze miałam puls 100, lecz lekarz stwierdził, że jest ok i że to z nerwów. Ale dla mnie to za mało bo i tak ciągle myślę, że może jednak coś jest z sercem nie tak, bo jakieś objawy mam i może przydałyby się inne badania. Nie wiem co mam już robić, niedługo chyba zwariuję. Proszę o poradę!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak pozbyć się lęku przed podróżowaniem?

Witam, Mam 16 lat, jestem kobietą, mam problem dość dziwnej natury. Od kiedy pamiętam miałam problem z częstym oddawaniem moczu. W miejscach, gdzie mogę iść do toalety w każdej chwili nie sprawia to wielkiego problemu, ale weźmy jazdę np. autokarem...

Witam, Mam 16 lat, jestem kobietą, mam problem dość dziwnej natury. Od kiedy pamiętam miałam problem z częstym oddawaniem moczu. W miejscach, gdzie mogę iść do toalety w każdej chwili nie sprawia to wielkiego problemu, ale weźmy jazdę np. autokarem na wycieczki - ogarnia mnie wręcz lęk, że będę musiała iść do toalety, a akurat nie będzie takiej możliwości. Z tym bywa różnie, bo potrafię czasami siedzieć spokojnie i 4 godziny, a czasami chodzę do toalety co 15 minut. Dodam, że miałam robione badania i nic nie wykazały, więc jest to raczej na podłożu nerwowym, ale za każdym razem przed wycieczką denerwuję się tak samo, a nie zawsze mam ten problem, czasem pojawia się też przed snem, lub bez wyraźnego powodu. Nie ma też znaczenia, czy wypiję coś przed podróżą, czy nie. Od kiedy też pamiętam mój "problem" z częstym chodzeniem do toalety był przedmiotem żartów rodziców, nie jakichś okrutnych, czasami też złościli się czy wrzeszczeli na mnie, kiedy chciałam skorzystać z toalety w jakimś niedogodnym miejscu czy czasie, co jest zrozumiałe, ale to przecież nie moja wina. To jest też częścią mojego lęku przed podróżowaniem, będę się czuć winna, jeśli trzeba się będzie przeze mnie zatrzymać. Chcę się po prostu pozbyć lęku przed podróżowaniem autokarem czy samochodem, jest to dla mnie bardzo uciążliwe, nie wiem czy psycholog tu coś pomoże, ale nie słyszałam o nikim innym z podobnym problemem i nie wiem, gdzie się zwrócić.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Dotyczy: Neurologia Nerwica

Jak poradzić sobie z lękiem i pewnie kroczyć przed siebie?

Jestem kobietą i mam 20 lat. W dzieciństwie stosowano wobec mnie nakazy, np. w szkole masz mieć średnia powyżej 4. Kiedy już taką miałam, zdarzało się, że wśród moich ocen była jedna jedyna trójka. Wtedy już nie było istotne, że...

Jestem kobietą i mam 20 lat. W dzieciństwie stosowano wobec mnie nakazy, np. w szkole masz mieć średnia powyżej 4. Kiedy już taką miałam, zdarzało się, że wśród moich ocen była jedna jedyna trójka. Wtedy już nie było istotne, że moja średnia miała wartość powiedzmy 4,5 tylko słyszałam narzekania w stylu: "Po co tu ta 3?" itp. Rodzice zawsze wiele ode mnie oczekiwali. W szkole musiałam mieć świetne stopnie, w domu nie mogłam liczyć na wsparcie, gdyż nasz dom był zarówno miejscem ich pracy, a raczej przede wszystkim. Do osiemnastego roku życia bardzo rzadko rozmawiałam z tatą, ponieważ rzadko miał na to czas. Kiedy zrobiłam coś źle, zamiast najpierw usłyszeć czemu byłam winna, bądź jak powinnam zrobić coś w sposób właściwy, to w pierwszej kolejności była kara. Nie wiem dlaczego, ale z czasem zaczęłam bać się wszystkiego, co było mi nieznane, tj. nie zrobiłam bierzmowania, miałam wyjechać do USA jako au pair jednak zrezygnowałam, gdyż wystraszyłam się, że nie znam na tyle perfekcyjnie angielskiego, żebym sobie poradziła, kiedy po raz pierwszy miałam iść na basen, robiłam wszystko by się z tego wykręcić, ponieważ nie wiedziałam czy odnajdę się w tej nowej sytuacji. Bezpiecznie czuję się wyłącznie w swoim mieszkaniu, ponieważ mam świadomość, że nic mnie w nim nie zaskoczy. Obecnie zrezygnowałam ze studiów, ponieważ zawsze kiedy miałam iść na uczelnię dopadał mnie ogromny lęk, że nie sprostam stawianym przede mną zadaniom. W trakcie zajęć pociły mi się ręce, czułam mocny ból brzuch (ze strachu) i musiałam lecieć do łazienki. Z czasem zaczęłam się bać nawet tych sytuacji. Boję się co będzie dalej. Chciałabym znów zacząć studiować, żyć aktywnie, przestać się bać. Chciałabym żeby ten lęk przestał mi towarzyszyć, bym stała się pewna siebie, odważna. Nie chcę tak przejmować się opinią innych... Co robić?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Dotyczy: Neurologia Nerwica

Czy bóle brzucha są spowodowane nerwicą żołądka?

Witam, Czy możecie opisać mi nerwicę żołądka? Jakiś czas temu miałam duszności na tle nerwów, a teraz boli mnie żołądek. Ból występuje tak nad pępkiem, ale nie potrafię go opisać. Bardzo proszę o odpowiedź.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Patronaty