Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 3 8

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Jeśli to nerwica, to jak sobie z nią radzić?

Mam na imię Karina, obecnie mieszkam w UK z mężem i dzieckiem, od 6 lat mam, 28 lat. Już od dzieciństwa coś mi dolega, zaczęło się jak byłam mała i zamknęli mnie w samochodzie na chwilę, a ja mała jeszcze...

Mam na imię Karina, obecnie mieszkam w UK z mężem i dzieckiem, od 6 lat mam, 28 lat. Już od dzieciństwa coś mi dolega, zaczęło się jak byłam mała i zamknęli mnie w samochodzie na chwilę, a ja mała jeszcze nie wiedziałam jak otworzyć drzwi, darłam się w tym samochodzie, płakałam, a nikt w około przechodzących nie pomógł mi. To uczucie czuję do dziś. Potem już było podobnie - strach w małych, zamkniętych pomieszczeniach, strach w tłoku, a potem już nawet wyjście samej z domu. Starałam się walczyć. Zawsze jednak musiałam sobie wymyślać jakąś alternatywę - jakby coś się działo pójdę do znajomego na ulicy albo na pogotowie jeśli będzie blisko. Kiedy zdarzało się coś w moim życiu ekscytującego zapominałam na jakiś czas, czułam się silna, że to pokonam. Potem jednak po jakimś czasie powracało to straszne uczucie, gorące poty, kołatanie serca, drgawki np. w nocy kiedy się denerwowałam, że znów poczuję to uczucie. Myślę, że sama je podświadomie wywołuje. Nie chcę myśleć, ale samo przychodzi. Strach przed tym, że wpadnę w panikę i nie będę umiała z niej wyjść. Proszę o pomoc, co robić?

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy moje objawy świadczą o anoreksji?

W odp. na pani pismo chciałabym dodać, że: kiedyś tak, uważałam, że jestem przy tuszy (gruba), ale obecnie tak nie uważam. Jestem zadowolona ze swojej teraźniejszej wagi. Jem na przymus, ponieważ nie mam apetytu, a czasem w pracy bywa, że...

W odp. na pani pismo chciałabym dodać, że: kiedyś tak, uważałam, że jestem przy tuszy (gruba), ale obecnie tak nie uważam. Jestem zadowolona ze swojej teraźniejszej wagi. Jem na przymus, ponieważ nie mam apetytu, a czasem w pracy bywa, że nie mam chwili czasu, by cokolwiek zjeść, a potem tak myśli o jedzeniu zachodzą w niepamięć i myślę tylko, żeby skończyć pracę i wrócić do domu, tam cokolwiek zjeść, coś porobić w domu i położyć się spać i zacząć nowy dzień... Tak każdego dnia. Mogłabym się nazwać typem pracoholika!!!

Jeżeli chodzi o konsultację z lekarzem rodzinnym, to udałam się do niego i powiedziałam mu o zaistniałej sytuacji i skierował mnie na różne badania, min: badanie krwi i moczu i inne oraz dał skierowanie do neurologa, ponieważ zapomniałam dodać w poprzednim pytaniu, że mam brak czucia, tzn. nie mam od dłuższego czasu łaskotek ani po uderzeniu w kolana tików... NIE WIEM CZYM TO MOGŁO BYĆ SPOWODOWANE? ZACZĘŁAM MARTWIĆ SIĘ O ZDROWIE!!! NIE WIEM CO JEST ZE MNĄ NIE TAK!!!! Czy mogło to być spowodowane przez moje kilkanaście lat ćwiczeń i treningów? Trenowałam od lat kajakarstwo górskie, biegi, gimnastyka, pływanie, podnoszenie i wyrywanie ciężarów itp. Obecnie nic nie trenuję, jedynie jestem w ciągłym ruchu i od czasu do czasu jeżdżę rowerem i czasem gimnastyka. Proszę o pozytywną odp. DZIĘKUJĘ ŚLICZNIE:) DO USŁYSZENIA.... POZDRAWIAM

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Autyzm a padaczka - czy można pomylić te diagnozy?

Jestem mamą chłopca w wieku dwa lata i trzy miesiące. Mój problem zaczął się pół roku temu, kiedy zauważyłam, że dziecko nie reaguje na mój głos i ma problemy z nawiązywaniem kontaktu wzrokowego. Również w stosunku do mnie był agresywny...

Jestem mamą chłopca w wieku dwa lata i trzy miesiące. Mój problem zaczął się pół roku temu, kiedy zauważyłam, że dziecko nie reaguje na mój głos i ma problemy z nawiązywaniem kontaktu wzrokowego. Również w stosunku do mnie był agresywny - gryzł i szczypał. Wybudzał się w nocy z płaczem tak jakby coś go bolało. Zauważyłam, że czasami się zamyśla tzn. patrzy w jeden punkt przez moment, a potem nagle powraca oczami do rzeczywistości. Do tej pory synek nie mówi, ale wydaje dźwięki. Udałam się do neurologa, który zlecił wykonanie badania EEG we śnie. Wynik badania wg. neurologa to padaczka i zalecił stosowanie przez synka leku D*** w ostatecznej dawce 350. Wynik EEG-Badanie wykonano we śnie spontanicznym. I,II stadium snu NREM. W odprowadzeniach czołowych po stronie prawej obecne nieliczne zespoły fali ostrej-fali wolnej i pojedyncze zespoły iglicy fali. Obecnie uczęszczamy na integrację sensoryczną. Widzę dużą poprawę. Syn ma z innymi ludźmi dobry kontakt, i z dziećmi również. Wcześniej nie chciał iść nawet do moich bliskich. Unikał dotyku, teraz tak nie jest. Niepokoi mnie jedna rzecz - syn inaczej się zachowuje w domu - bawi sie ze mną i mam z nim kontakt wzrokowy, również moje siostry. A inaczej jak chodzimy na integrację sensoryczną - tam jest jakby nieobecny. Kręci przedmiotami, czego nie robi w domu. Nie wiem co robić, czy diagnozować synka w kierunku autyzmu?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy moja mama ma depresję?

Witam, moja mama nigdy nie była przez rodziców wspierana, jej rodzeństwo także jej nie wspiera, wręcz odwraca ogonem i udaje, że to wszystko jej wina, a nie ich, co w rzeczywistości jest na odwrót, rodzice umarli, wszystkie pieniądze odziedziczyli oni....

Witam, moja mama nigdy nie była przez rodziców wspierana, jej rodzeństwo także jej nie wspiera, wręcz odwraca ogonem i udaje, że to wszystko jej wina, a nie ich, co w rzeczywistości jest na odwrót, rodzice umarli, wszystkie pieniądze odziedziczyli oni. Moja mama płacze po nocach, siedzi cały czas, patrzy w jeden punkt lub gapi się w telewizor, jeszcze ugotuje obiad, do pracy nie chodzi, bo jest na emeryturze, coraz ciężej widzę radzi sobie z tym wszystkim, nie poznaję jej - robi się taka cicha, a wcześniej zawsze promieniowała energią, teraz mówi ciągle, że jej smutno, że jej życie to porażka i ogólnie mówi, że już sobie nie radzi i płacze. Błagam, pomóżcie - mieszkam z nią sama i nie mogę na to powoli patrzeć. Czy to już depresja? Czy wysłać jakoś ją do psychologa? Jak ją na to namówić?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy moje ciągłe myślenie o pieniądzach to już obsesja?

Dzień dobry. Mam na imię Paulina i mam 20 lat. Nie wiem, czy mój "problem" nie jest zbyt błahy, żeby o nim tu pisać, ale bardzo cenię sobie tę stronę i mam nadzieję, że uzyskam jakąś odpowiedź gwoli uspokojenia :]....

Dzień dobry. Mam na imię Paulina i mam 20 lat. Nie wiem, czy mój "problem" nie jest zbyt błahy, żeby o nim tu pisać, ale bardzo cenię sobie tę stronę i mam nadzieję, że uzyskam jakąś odpowiedź gwoli uspokojenia :].

Jakiś czas temu zauważyłam, że bardzo ważne (może aż za) są dla mnie pieniądze. Może to śmieszne, ale ja non stop myślę o pieniądzach, w ciągu dnia, przed snem, zawsze... Zaczęłam niedawno grać w Lotto. Kiedy tylko kupię kupon, to od razu mam dobry humor, wstępuje we mnie nowa energia, jestem pełna nadziei, a kiedy po raz kolejny okazuje się, że nic nie wygrałam, to mam "doła", zaczynam myśleć, że życie nie ma sensu i jeśli w najbliższym czasie nie wygram przynajmniej 500 tysięcy to się zabiję, bo życie bez pieniędzy nie ma sensu... Póki co mieszkam u rodziców i jeszcze się uczę.

Nie chcę pracować, jedynym sposobem jaki widzę w życiu na zarobienie pieniędzy to wygranie w Lotto albo "upolowanie" bogatego faceta ;/ Mam obsesję? Przesadzam? ;/ Pozdrawiam i czekam na odp :)

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie mam ochoty żyć. Dlaczego taka jestem?

Witam! Mam 25 lat i wychowuję 2 synków - 3 latka i 6-miesięcznego. Od 3 lat siedzę z dziećmi w domu i się nimi opiekuję. Mój problem pojawił się już jak miałam ok. 16 lat, chciałam umrzeć przez kłótnie w...

Witam! Mam 25 lat i wychowuję 2 synków - 3 latka i 6-miesięcznego. Od 3 lat siedzę z dziećmi w domu i się nimi opiekuję. Mój problem pojawił się już jak miałam ok. 16 lat, chciałam umrzeć przez kłótnie w domu rodzinnym, brak miłości od najbliższych, ciągłe krytykowanie i porównywanie do starszego brata:(.

2,5 roku temu przeprowadziłam się w obce miejsce, gdzie nie mam żadnych znajomych i mieszkam ok. 20 km od przyjaciół. Do południa przesiaduję w domu sama i robię wszystko to co mój mąż powinien zrobić, ale często go nie ma, ponieważ jeździ do swoich rodziców i samą mnie zostawia. Coraz częściej mnie wszystko denerwuje. Pomimo, że nie chcę się wyżywać na dzieciach to niestety robię, krzyczę na nie:((. Płaczę po nocach, boję się wszystkiego i w ogóle nie chcę wychodzić do ludzi:((. Przestałam mieć zainteresowanie seksem. Nie mam ochoty żyć, ale jedyną rzeczą, która mnie powstrzymuje przed tym są moje aniołki, które najbardziej na świecie kocham.

Najgorsze jest to, że mój mąż kiedyś był zupełnie inny, troskliwy, a teraz nic, zero uczuć - jak płaczę to na mnie krzyczy, żebym przestała ryczeć:/, nie chcę się w ogóle odzywać i milczę:(. Widzę, że się coś niedobrego ze mną dzieje, ponieważ kiedyś byłam radosna, szczęśliwa, uwielbiałam towarzystwo, wychodzić do ludzi, bawić się, a teraz marzę, aby chociaż trochę zająć się sobą:(( Proszę o pomoc! Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Czy udać się do lekarza? Mam okropne bóle głowy i zaburzenia widzenia

Witam, mam straszny problem. Męczą mnie bóle głowy, straszne bóle głowy, które trwają zazwyczaj kilka dni. Tym bólom towarzyszą mdłości i złe widzenie. Widzę za mgłą albo dostaję czasem takich oczopląsów, nie widzę wszystkiego, jakby mi ktoś naświetlił...

Witam, mam straszny problem. Męczą mnie bóle głowy, straszne bóle głowy, które trwają zazwyczaj kilka dni. Tym bólom towarzyszą mdłości i złe widzenie. Widzę za mgłą albo dostaję czasem takich oczopląsów, nie widzę wszystkiego, jakby mi ktoś naświetlił oczy :( Robiłam badania. EEG wyszło nieprawidłowe, jakbym była chora na padaczkę, jednak rezonans magnetyczny wykluczył padaczkę i inne choroby. Dowiedziałam się tylko, że mam malutką dziurkę poudarową w mózgu. Nie wiem co mam robić, mam malutką córeczkę a te bóle głowy dosłownie odbierają mi chęć do życia. Tak chciałabym żyć normalnie i bawić się z moją córeczką jak inne mamy. Nawet leki przeciwbólowe już nie pomagają :( Proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Dr n. med. Anna Błażucka
Dr n. med. Anna Błażucka
Dotyczy: Neurologia Migrena

Czy w wieku 13 lat mogę mieć depresję?

Witam serdecznie! Mam na imię Marta i mam 13 (rocznikowo 14) lat. Nie potrafię sprecyzować od jakiego czasu dokładnie dzieje się ze mną coś niedobrego. Zacznijmy może od tego, że moja mama chorowała na depresję. Teraz jest już lepiej (wymodliłam...

Witam serdecznie! Mam na imię Marta i mam 13 (rocznikowo 14) lat. Nie potrafię sprecyzować od jakiego czasu dokładnie dzieje się ze mną coś niedobrego. Zacznijmy może od tego, że moja mama chorowała na depresję. Teraz jest już lepiej (wymodliłam jej zdrowie, to już inna historia), wciąż zażywa leki, jednak wróciła już do pracy i widać znaczącą poprawę.

W wieku 12 lat dojrzałam emocjonalnie. Zaczęłam sobie zadawać różne pytania na temat życia, jaki ono ma sens itp. Również moja wiara znacząco się pogłębiła. Im bardziej jednak dojrzewałam, tym było mi coraz ciężej. Dojrzewanie w domu, w którym słyszysz, jak twoja mama płacze, przysłuchiwanie się rozmowom rodziców na temat problemów w pracy itd. nie wpłynęło na mnie dobrze. W szkole pojawiła się kwestia pierwszej skomplikowanej miłości, problemy z koleżankami (bardzo dobrze się uczę, co powoduje ich zazdrość i często zwracam im uwagę, gdy przeklinają, przez co zaczęto mnie lekko szykanować, określać mianem świętej itp.), może nie jest to otwarta nienawiść z ich strony, jednak moja pozycja w klasie znacząco osłabła. Zaczęłam zauważać, że każda, najdrobniejsza niemiła uwaga bardzo głęboko mnie rani i potrafię ją rozpatrywać bardzo długo.

Poza tym mam tendencję do obwiniania się za wszystko: za to, że mama była chora, a ja nie potrafiłam jej pomóc, za to, że popełniam grzechy, że nie jestem dobrą przyjaciółką... Powodów było mnóstwo. Jestem również przemęczona szkołą, tym, że wiecznie muszę coś robić, uczyć się, pisać sprawozdania, często do późna w nocy. Jestem perfekcjonistką i nic na to nie poradzę. Czasami czuję coś, czego nie potrafię opisać: w skrajnych chwilach coś dusi mnie w środku, jakby chciało wydrzeć się ze mnie... Kiedy pojawiło się to, gdy musiałam pomagać tacie na podwórku, myślałam, że oszaleję. Łzy mimowolnie ciekły mi z oczu, miałam to straszne uczucie w środku, a musiałam pracować! Na to nie ma słów. Boję się już tego, co kiedyś sprawiało mi wielką przyjemność: nie mogę spokojnie poleżeć, bo do głowy przychodzą mi natrętne myśli, złe myśli o mnie i o tym co robię, których nie potrafię odgonić. Nie potrafię już dostrzegać dobrych stron życia, te złe pchają się na myśl i choć bardzo się staram nie umiem ich wyrzucić!

Muszę być wiecznie zajęta, aby te myśli się nie pojawiały... I przypomina mi się teraz, jak zwracałam mamie uwagę, gdy patrzyła zamyślona w okno: "Nie myśl, mamo". Widzę teraz w sobie jej kopię. Z powodu przegranej w zawodach zaczęłam płakać, w domu ryczałam na cały głos, nie potrafiłam nad sobą zapanować. Za byle przezwisko też już chce mi się płakać. Czasami mam ochotę zakopać się w łóżku i już z niego nie wychodzić. Gdyby nie wiara, wielokrotnie już bym się pocięła. Jest jednak coś, co sprawia mi przyjemność: siatkówka. Gdy gram, chociaż na chwilę odrywam się od tego wszystkiego. A gdy idzie mi źle... tragedia.

Nie izoluję się od ludzi, ale też mam znacznie mniejszą ochotę na spotkania towarzyskie, już nie jestem tą samą osobą, co kiedyś. I na pewno nie powiem o tym rodzicom. Mamie, żeby się zamartwiała i znowu wpadła w depresję? Szkolnemu psychologowi? Ta pani jakoś nie wzbudza mojego zaufania. A poza tym, wszyscy by to zbagatelizowali... ot, huśtawka nastrojów, hormony szaleją. Ale ja czuję, że ze mną coś jest nie tak. Wie o tym przyjaciółka, i dobrze, bo gdybym miała to dusić w sobie, oszalałabym. Jednak i tak mówię o tym bardzo mało. Nie chcę mówić tylko o sobie. Co ja mam robić? Czy to depresja?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jaki może być powód odrealnienia?

Witam serdecznie. Przez okres pół roku paliłem marihuanę, prawię przy każdym paleniu miałem lęki, po odstawieniu czułem się czasami tak jakbym był na haju, później miałem ogromny napad lęku, bałem się o życie i uczucie haju się nasiliło. Następnego dnia...

Witam serdecznie. Przez okres pół roku paliłem marihuanę, prawię przy każdym paleniu miałem lęki, po odstawieniu czułem się czasami tak jakbym był na haju, później miałem ogromny napad lęku, bałem się o życie i uczucie haju się nasiliło. Następnego dnia zgłosiłem się do socjoterapeuty. Stwierdził, że te uczucie haju to derealizacja wywołana przez lęki, a lęki przez brak poczucia bezpieczeństwa (dorastałem w rodzinie z problemem alkoholowym, gdzie ciągle były kłótnie i cały czas się o coś bałem). Teraz wszystko się zmniejszyło, ale czuję się czasami taki odrealniony i często boję się o to, że zachoruje psychicznie - u psychiatry nie byłem, żadnych leków nie brałem. Czy to odrealnienie może być przez coś innego? Mam je od 5 miesięcy, oczywiście jest mniejsze, ale jest. Czasami zdaje mi się tak jakbym naglę się obudził, albo jak nagle zmienia się muzyka to tak jakbym śnił i wtedy pojawia się lęk. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Ból uciskowy w lewej skroni, drętwienie czoła, ucisk w mostku i piszczenie w uchu

Wszystko zaczęło się od bólu uciskowego w lewej skroni i rozprzestrzeniło się na całe czoło. W późniejszej kolejności poczułem jakby drętwiało mi czoło. Jak marszczyłem czoło to czułem dziwne drętwienie (ciężar) w pasie nad czołem. Później poczułem jakby dziwne uwypuklenie... Wszystko zaczęło się od bólu uciskowego w lewej skroni i rozprzestrzeniło się na całe czoło. W późniejszej kolejności poczułem jakby drętwiało mi czoło. Jak marszczyłem czoło to czułem dziwne drętwienie (ciężar) w pasie nad czołem. Później poczułem jakby dziwne uwypuklenie pulsujące na szyi i w jamie ustnej, ledwo wyczuwane językiem, ale co jakiś czas mnie kuły, piekły a też uciskały. Nachodziły dziwnym płynem (wydzieliną) o bardzo dziwnym smaku, coś jakby słonego. Co jakiś czas się zmniejszały i znowu uwypuklały. W tych miejscach zazwyczaj czułem niekiedy także mrowienie, pieczenie, kłucie, jak dotykałem to swędzenie. Zawsze kiedy coś się wydzielało w tych punktach czułem zimno. Często zapach wychodził potem, pamiętam że ręce tak jakoś dziwnie pachniały. Podobny ucisk poczułem w pewnym miejscy w mostku i też tak dziwnie zaczął boleć, pulsował i wydzielał się płyn który nawet utrudniał oddychanie. Od niedawna w uchu mi piszczy nieustannie a i również słyszę szumienie. Ostatnio ciągle wypłukuje prysznicem z ucha czarne czopy. Lekarka mówiła, że to woskowina, ale ja jej nie wierzę. Czuję również niekiedy uciski w środku ucha, które są również wilgotne. Niekiedy kręci mi się w głowie. Czuje jakby mi się uginały nogi, drżały. Oczywiście teraz jak pisze nie czuje żadnych objawów tylko drętwienie w czole. W dzieciństwie zemdlałem i miałem robione badania głowy, serca. Później podejrzewano u mnie cukrzycę, bo jestem otyły - ważę 100kg. Kilka miesięcy temu z powodu tych objawów miałem robione TK, EKG, EEG i też nic nie wykazały. Według lekarzy jestem otyłym okazem zdrowia, ale ja i tak wiem, że coś jest nie tak. Jestem trochę hipochondrykiem i podejrzewałem u siebie guzy, tętniaki, zwyrodnienie kręgosłupa, ale już sam nie wiem. Boję się że to coś groźnego. Niekiedy jak zamknę oczy widzę dziwne zygzaki.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Bóle w tylnej części głowy, gdy jest wietrzna pogoda - czy to niepokojący objaw?

Jestem nastolatką. Od niedawna zauważyłam, że czasem mam lekkie bóle głowy w tylnej części, które zazwyczaj czuję np. wtedy, gdy wieje chłodny wiatr - zakładam kaptur i mi przechodzi. Po raz pierwszy poczułam coś takiego, gdy z chyba nie całkiem...

Jestem nastolatką. Od niedawna zauważyłam, że czasem mam lekkie bóle głowy w tylnej części, które zazwyczaj czuję np. wtedy, gdy wieje chłodny wiatr - zakładam kaptur i mi przechodzi. Po raz pierwszy poczułam coś takiego, gdy z chyba nie całkiem wysuszoną głową wyszłam na dwór. Co to może być? Strasznie się niepokoję, bo słyszałam jak mogą się zakończyć niektóre takie przypadki.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Po zwolnieniu męża z pracy podejrzewam u niego depresję. Jak mu pomóc?

Witam. Mam duży problem z moim mężem. Ma on 37 lat i na początku września br. został zwolniony z pracy, w której przepracował 12 lat. Przez ten okres przechodził kilka stanowisk, a ostatnio zajmowane było bardzo odpowiedzialne. Mój mąż...

Witam. Mam duży problem z moim mężem. Ma on 37 lat i na początku września br. został zwolniony z pracy, w której przepracował 12 lat. Przez ten okres przechodził kilka stanowisk, a ostatnio zajmowane było bardzo odpowiedzialne. Mój mąż każdą wolną chwilę spędzał w pracy, praca była jego pasją, była po prostu wszystkim. I nagle jak grom z jasnego nieba spadła na niego wiadomość, że nie ma pracy - został wyrzucony.

Został wyrzucony, a argumentem było to, że pracował pod wpływem alkoholu. Dyrektor, który wtedy był w pracy nie odsuną go od pracy ani nie wysłał na badania krwi czy alkomatu. Dla mojego męża wiadomość, że jest pijany, gdy był trzeźwy była jak by ktoś dał mu w twarz. Nigdy nie zdarzyło mu się pracować pod wpływem alkoholu, nigdy nie miał żadnej nagany w pracy mało tego - miał wiele pochwał za dobrze wykonywaną pracę. Był cały dzień i całą noc mobilny. Od 12 lat, tak jak mąż był zatrudniony, nigdy nie mieliśmy wspólnych wakacji, świąt,  urodzin, bo była praca, a on musiał w niej być.

6.09 2010 jest datą jego końca. Od tej pory nie mam z nim normalnego kontaktu. Powtarza, że jest darmozjadem i teraz go nie chcę (a nigdy nie mówiłam, że jest to jego winą, że stracił pracę, codziennie zapewniam go o swojej miłości i o tym, że jakoś sobie poradzimy), że powinien skończyć z sobą - wtedy chociaż my dostalibyśmy pieniądze z odszkodowania. Cały dzień spędza przed telewizorem,  prawie z nikim nie rozmawia. A jak już zaczyna mówić to wszystko sprowadza się do sprawy zwolnienia jego. Utrata pracy dla mojego męża to koniec świata. Nie potrafi nic sam zrobić, wszędzie ja muszę załatwiać coś za niego - nawet w sprawie pracy ja dzwonię za niego. Ostatnio też wymusił na drodze pierwszeństwo i doprowadził do stłuczki.

Bardzo kocham mojego męża i bardzo się o niego martwię. Jesteśmy małżeństwem 17 lat, ale takiego go nie znałam. Łapie go na tym, że coś ktoś mówi czy coś się dzieje, a mój mąż tak jakby był poza tym, nie rejestruje tego. Dzisiaj rozmawiał ze mną przez telefon a po 5 min. do mnie dzwoni i mówi mi z powrotem to samo tak jakby nie pamiętał, że ze mną rozmawiał. Dzieci zaczynają się też bać o niego, każą mi coś zrobić tylko, że ja nie wiem co mam robić. O lekarzu nie chce słyszeć, twierdzi, że sobie poradzi, a ja widzę jak coraz głębiej wpada w przepaść rozpaczy, bezsilności. Codziennie liczy, że zadzwonią do niego z wyrzuconej pracy i będą chcieli, aby wrócił.

Nie wiem jam mam mu pomóc. Czy to depresja? Czy mój mąż będzie wstanie pracować w innym miejscu? Muszę wiedzieć - mamy kilka kredytów, które mąż spłacał, a teraz nie stać nas na wszystkie książki dla dzieci do szkoły (ja jestem na rencie). Błagam o pomoc. Ania

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Dziwny ból, drętwienie, mrowienie - czy to nerwica?

Dobry wieczór. Mam pytanie: mam częste uczucie zimnych nóg i rąk, drętwieje mi lewa cześć twarzy, parzy mnie coś w nodze i w głowie, mam dziwny ból w głowie nie da się tego opisać, ciężka, nadmuchana, jeszcze do tego... Dobry wieczór. Mam pytanie: mam częste uczucie zimnych nóg i rąk, drętwieje mi lewa cześć twarzy, parzy mnie coś w nodze i w głowie, mam dziwny ból w głowie nie da się tego opisać, ciężka, nadmuchana, jeszcze do tego pulsuje mi cale ciało, np. od kolan po łydki, plecy. Mam uczucie, że zaraz się przewrócę albo się coś ze mną stanie, oprócz tego były zawroty, ale minęły. Czy to nerwica? Dodam jeszcze, że robiłam wszystkie najważniejsze badania wyniki książkowe.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Dlaczego drżą mi ręce?

Witam, od kilku miesięcy trzęsą mi się ręce (właściwie cały czas; w sytuacjach stresowych dużo bardziej), zaczyna mi to przeszkadzać w życiu; wielu rzeczy nie jestem w stanie zrobić, np. pokroić chleba, czy narysować czegokolwiek. Dodam, że od dawna nie... Witam, od kilku miesięcy trzęsą mi się ręce (właściwie cały czas; w sytuacjach stresowych dużo bardziej), zaczyna mi to przeszkadzać w życiu; wielu rzeczy nie jestem w stanie zrobić, np. pokroić chleba, czy narysować czegokolwiek. Dodam, że od dawna nie sypiałam normalnie, jest 3 w nocy, ja jestem zmęczona, ale usnąć nie mogę. Takie rozchwianie trwa około rok. Zastanawiam się, czy brak snu jest przyczyną trzęsących się rąk, czy brak snu i trzęsące się ręce są objawem... Właśnie, objawem czego? Może to niedoczynność (nadczynność?) tarczycy, na którą moja matka i babcia chorowały? Czy raczej związane jest to ze stresem? Myślę, że warto dodać, że mam 15 lat, jestem w ostatniej klasie gimnazjum.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Nie umiem rozmawiać z innymi, obawiam się, że mnie wyśmieją - czy to zaburzenia psychiczne?

Nie umiem, nie potrafię rozmawiać z ludźmi, dosłownie z nikim. Żyję we własnym świecie, prawie w ogóle się nie odzywam, nie umiem podtrzymać rozmowy, a tym bardziej zacząć jej. Nie umiem, nie wiem o czym mam rozmawiać z innymi, nie... Nie umiem, nie potrafię rozmawiać z ludźmi, dosłownie z nikim. Żyję we własnym świecie, prawie w ogóle się nie odzywam, nie umiem podtrzymać rozmowy, a tym bardziej zacząć jej. Nie umiem, nie wiem o czym mam rozmawiać z innymi, nie wiem co mam powiedzieć, mam wrażenie, że jak coś powiem to mnie wyśmieją albo powiem coś źle - wiem, że to głupie, ale jak mam, nie umiem się otworzyć na innych. Ciągle jestem smutna, nie umiem się cieszyć i czerpać radości, mam dość samej siebie i swojego życia. Już nie wierzę w to, że będzie dobrze. Straciłam nadzieję. Wiem, że to głupie, ale ja nie umiem inaczej:(((( Czy ze mną jest coś nie tak? Czy mam jakieś zaburzenia psychiczne? Czy to że nie umiem pokazuje że to może ja jestem inna, to znaczy gorsza?
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Złe samopoczucie w ciąży - depresja czy hormony?

Witam. Rok temu przeprowadziłam się do narzeczonego (ok. 600 km, mieszkaliśmy z teściami), pół roku temu wzięliśmy ślub i przeprowadziliśmy się do innego miasta (100 km od teściów). Przeprowadzając się rok temu zrezygnowałam z pracy, którą bardzo lubiłam i w...

Witam. Rok temu przeprowadziłam się do narzeczonego (ok. 600 km, mieszkaliśmy z teściami), pół roku temu wzięliśmy ślub i przeprowadziliśmy się do innego miasta (100 km od teściów).

Przeprowadzając się rok temu zrezygnowałam z pracy, którą bardzo lubiłam i w której pracowałam kilka lat. Po przeprowadzce - poczułam się bardzo samotna. Pracowałam w domu, popołudniami prowadziłam zajęcia, które nie dawały mi takiej satysfakcji jak kiedyś i miałam wrażenie, że robię wszystko źle, że nikt mnie nie akceptuje, że źle pracuję - i znajdowałam tego potwierdzenie. Czułam się wykluczona i bardzo samotna.

Po ślubie i przeprowadzce do większego miasta zaczęłam szukać pracy, ale okazało się, że jestem w ciąży. Rozmowy kwalifikacyjne nijak mi "nie szły". Po każdej odmowie ryczałam przez kilka dni i rozpamiętywałam swoje porażki. Zaczęłam analizować moje życie od czasu zmiany miejsca zamieszkania i widzę, że od tego czasu nic mi się nie udaje.

Panicznie boję się egzaminów, rozmów kwalifikacyjnych, rozmów przez telefon. Z jednej strony nie chcę siedzieć w domu, bo widzę, jak to działa na moją głowę, a z drugiej - bardzo boję się wyjść z domu i szukać pracy, bo przeraża mnie wizja kolejnej porażki i odrzucenia (kto by chciał zatrudnić kobietę w ciąży?). Nawet na opiekunkę do dziecka nikt mnie nie chciał wziąć. Nawet znajomi męża. Chyba będąc w ciąży do niczego się nie nadaję ;( Jestem niepotrzebna nikomu. Co najwyżej mężowi do ugotowania obiadu...

Wcześniej byłam osobą aktywną, prowadziłam ciekawe życie, byłam samodzielna, wesoła i lubiana. A teraz? Czuję się jak więzień. To hormony czy depresja? Dodam, że do tej pory - właściwie od czasu matury, na studiach i po nich - utrzymywałam się sama, choć często nie było (finansowo) łatwo. Ale nie o pieniądze mi w życiu chodziło. Mieszkałam w obcym mieście, gdzie zdążyłam się zaaklimatyzować przez 8 lat, a teraz - nie jestem w stanie wziąć się w garść.

Przez pół roku nie poznałam nikogo nowego. Nie mam tutaj koleżanek. Moja rodzina nie daje mi wsparcia (sami mają swoje problemy - choroba matki, alkoholizm ojca). Mogę oczywiście liczyć zawsze na męża, ale wiem, że on nie zmieni mojego życia, jeśli ja tego nie zrobię. Nie chcę go zadręczać moimi nastrojami, bo widzę, że czuje się winny - nie chcę tego, bo to moja wina, a nie jego.

Wpadam w histerię niemal każdego dnia, nie mam energii, zmuszam się do zrobienia czegokolwiek. Jednocześnie czuję się oceniania przez teściów, którzy ciągle pytają mnie, dlaczego nic nie robię. Czuję się jak pasożyt i leń. Boję się, żeby te moje depresyjne nastroje nie odbiły się na dziecku. Każde niepowodzenie objawia się u mnie kilkudniowymi bólami brzucha :( Porzuciłam swoje dotychczasowe pasje. Kiedyś kochałam teatr, teraz samo wspomnienie tworzenia czegokolwiek wyciska mi łzy z oczu. Porównuję się ze znajomymi, czytam opinie na forach o "leniwych babach siedzących w domu", poprzedni znajomi przestali się do mnie odzywać, każdy ma swoje sprawy.

Zaczęłam się jąkać, boję się odezwać w sklepie. Udaję przed ludźmi, że wszystko jest w porządku, a jak jest naprawdę wie tylko mój mąż i ja. Zrobiłam się nieprzyjemna i złośliwa. Myślałam o tym, żeby zapisać się na jakieś kursy zawodowe czy językowe, ale brak własnych pieniędzy oraz strach powstrzymują mnie. Wydaje mi się, że teściowie źle by to odebrali. Jako kolejne "żerowanie" na ich synu. Nawet nie mam przyjaciółki, z którą mogłabym szczerze porozmawiać. Pewnie dlatego opisuję swoje problemy tutaj... Od czasu, gdy nie mam własnych, wstydzę się brać pieniądze od męża, czuję się jak "dziad".

Gdy myślę o tym, jak będzie wyglądało moje życie po urodzeniu dziecka to jeszcze bardziej mi smutno. Kolejny rok siedzenia w domu. Ta samotność mnie przeraża... Widzę pustkę przed sobą. Nie chcę być dla męża ciężarem - psychicznym i finansowym :( Zawsze chciałam mieć dzieci, ale bez pracy, bez satysfakcji, z dala od rodziny i przychylnych osób jest to zadanie, które mnie przerosło. Nie chcę być wyrodną matka, nie chcę odrzucać mojego dziecka, nie chcę być nieszczęśliwa... Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Wybuchy płaczu, zmienny nastrój - co robić?

Od dłuższego czasu (jakiś rok, półtora) mam huśtawkę nastroju, w jednej chwili potrafię cieszyć się jakimś drobiazgiem, jak widokiem dziecka, czy czerwienią liści w parku, a po chwili wybucham płaczem. Najgorsze jest to, że nie potrafię tego kontrolować, potrafię...

Od dłuższego czasu (jakiś rok, półtora) mam huśtawkę nastroju, w jednej chwili potrafię cieszyć się jakimś drobiazgiem, jak widokiem dziecka, czy czerwienią liści w parku, a po chwili wybucham płaczem. Najgorsze jest to, że nie potrafię tego kontrolować, potrafię zacząć płakać siedząc w tramwaju czy stojąc w kolejce.

Czasami faktycznie ma to jakąś przyczynę, ale najczęściej po prostu patrzę na Pałac Kultury czy sięgam po ser i nagle łzy stają mi w oczach i nie mogę się opanować. Poza tym cały mam napady smutku, czuję się głupia i niepotrzebna, myślę, że lepiej byłoby po prostu nie istnieć. I cały czas się boję, wszystkiego i wszystkich. Boje się, że coś jest ze mną nie tak, z tego co wiem mój ojciec leczył się w zakładzie psychiatrycznym, chyba na schizofrenię, i to jest jeden z moich lęków.

Właśnie skończyłam studia, szukam pracy, więc to może być powodem poczucia beznadziei, ale ostatnie pół roku było dla mnie faktycznie dobre, a ja mimo tego nie potrafię się cieszyć osiągnięciami.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Brak sensu życia - co z tym zrobić, jak go odnaleźć?

Mój ojciec zmarł jak byłem mały. Inni moi koledzy mają ojców i strasznie im tego zazdroszczę. Chodzę do technikum, uważam, że wybrałem zły profil, w którym nie jestem zbyt dobry i nie znajdę dobrej pracy. Nie mam żadnego kieszonkowego, matka...

Mój ojciec zmarł jak byłem mały. Inni moi koledzy mają ojców i strasznie im tego zazdroszczę. Chodzę do technikum, uważam, że wybrałem zły profil, w którym nie jestem zbyt dobry i nie znajdę dobrej pracy. Nie mam żadnego kieszonkowego, matka totalnie mnie olewa. Cały dzień pracuje w domu i nawet słowa dziękuję nie słyszę. Boję się, że za rok nie będę wiedział co ze sobą zrobić. Mam totalną depresję. Moja orientacja też mnie martwi. Niekiedy mam wzwód na widok mężczyzny, a na widok kobiety nie. Chcę mieć rodzinę, dzieci a przez tą inną orientację nie będę mógł współżyć z dziewczyną, mieć żony, rodziny i dzieci :( :(:( Błagam, pomocy.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

W jaki sposób poradzić sobie z bezsennością w ciąży?

Jestem w ciąży i mam problemy ze snem. Jestem ciągle zestresowana. Jak sobie z tym poradzić?
odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Przewlekle chory na nieśmiałość?

Witam serdecznie. Mam na imię Piotr, mam 18 lat i chciałbym się podzielić swym problemem i jeżeli to możliwe prosić o jakieś porady jak najskuteczniej zwalczyć (załagodzić) ów problem. Zawsze byłem osobą nieśmiałą, ale mimo to nigdy nie miałem kłopotów... Witam serdecznie. Mam na imię Piotr, mam 18 lat i chciałbym się podzielić swym problemem i jeżeli to możliwe prosić o jakieś porady jak najskuteczniej zwalczyć (załagodzić) ów problem. Zawsze byłem osobą nieśmiałą, ale mimo to nigdy nie miałem kłopotów z nawiązywaniem relacji interpersonalnych. Ba, byłem nawet uważany w gronie swych znajomych za duszę towarzystwa i osobę, która zawsze potrafi rozśmieszyć czy też zabłysnąć. Niestety w ostatnim czasie wszystko diametralnie się zmieniło. Od ok 2 miesięcy wstecz zacząłem obserwować u siebie zmiany, które z każdym następnym tygodniem/dniem ulegały nasileniu. Rozpoczął się proces zamykania na świat i ludzi. Nie mam pojęcia dlaczego stało się to tak niespodziewanie i miało tak mocny przebieg. Przeszukałem dziesiątki stron internetowych w celu zdiagnozowania co mi jest. Niestety nie było to dobre posunięcie, bo w wyniku towarzyszących mi emocji (a zazwyczaj działając pod wpływem mocnych emocji, zdarza mi się myśleć irracjonalnie - ale to chyba każdemu ;-) i kopiąc do tego we wszelkiego rodzaju informacjach na temat zaburzeń, uroiłem sobie cięższe zaburzenie psychiczne. Chodziłem przygaszony, nie potrafiłem nawiązać kontaktu z bliskimi, do tego doszedł dość mocny stan depresyjny. Trwałem w takim stanie przez dobrych kilka dni, nie rozmawiając prawie z nikim, ponieważ nawet rozmowa z bliskimi sprawiała mi dość duży kłopot i napawała ogromnym stresem. Bodajże po tygodniu tego patologicznego stanu coś we mnie pękło. Wróciłem ze szkoły, zamknąłem się w pokoju i najzwyczajniej rozpłakałem się, ale nastąpił przełom. Zebrałem siły by opowiedzieć o swym problemie mamie i starszemu bratu (reszta domowników nie miała pojęcia o istnieniu mego problemu ). Dzięki długiej rozmowie udało się im wyperswadować mój stan i to bardzo skutecznie. Ale to co nękało mnie najbardziej nie ustąpiło, a mianowicie to, że nie potrafiłem odnaleźć się wśród ludzi. Teraz już wiem, że moim problemem jest jakiegoś rodzaju lęk społeczny lub też mocna nieśmiałość. Codzienne wyjście do szkoły przyprawia mnie o dość duży dyskomfort. Stresuje mnie myśl, że znów będę musiał "walczyć" ze sobą na oczach innych. Najbardziej dołuje mnie to, że tak ciężko jest mi być "dawną osobą", która potrafiła zabawić towarzystwo, a bycie w centrum uwagi nie wprawiało jej w tak ogromne zakłopotanie. Boje się, że moje znajomości i przyjaźnie, które wcześniej zawarłem mocno na tym ucierpią. Moim kolejnym zmartwieniem jest bardzo mocne "spinanie się" przed ludźmi i trudności z utrzymaniem kontaktu wzrokowego. Często wymuszam uśmiech przez co szczęka mało co mi później nie odpadnie, a do tego zazwyczaj posiadam "pokerową twarz", chociaż wewnątrz aż kłębi się od uczuć i emocji. Od czego mam zacząć by ponownie stanąć na nogi i być pewną siebie jak niegdyś osobą? Co zrobić by mniej się spinać przed ludźmi i usunąć ból szczęki? Z góry bardzo dziękuję za odczytanie moich wypocin i prosiłbym z całego serca o jakąś radę :) Pozdrawiam serdecznie.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty