Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 4 0

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Jak dać sobie radę po wyjściu ze szpitala psychiatrycznego?

  Jestem drugi raz w szpitalu po próbie samobójczej, jutro rano mam wypis. Pewnie dziś nie zasnę. Trafiłem tu, bo nie chce mi się żyć, oddychać, jeść, myśleć itd. Mam poczucie winy, że istnieje. Jutro mija równo dwa miesiące...   Jestem drugi raz w szpitalu po próbie samobójczej, jutro rano mam wypis. Pewnie dziś nie zasnę. Trafiłem tu, bo nie chce mi się żyć, oddychać, jeść, myśleć itd. Mam poczucie winy, że istnieje. Jutro mija równo dwa miesiące jak tu jestem, ordynator chce mnie wypisać rano a ja już myślę o kolejnej próbie, nie mam sposobu na inne życie. Jeśli to jest depresja, to z jakiego powodu? Mam wszystko poukładane w życiu. Jutro pewnie mnie już nie będzie, planuję to zrobić w samo południe na dworcu PKP. Medycyna jest bezsilna w takich przypadkach. I jeszcze to motto szpitala „Człowiek przede wszystkim, to takie proste”. Powinno być „Schemat przede wszystkim, to takie proste”. Żegnam
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Autyzm a padaczka - czy można pomylić te diagnozy?

Jestem mamą chłopca w wieku dwa lata i trzy miesiące. Mój problem zaczął się pół roku temu, kiedy zauważyłam, że dziecko nie reaguje na mój głos i ma problemy z nawiązywaniem kontaktu wzrokowego. Również w stosunku do mnie był agresywny...

Jestem mamą chłopca w wieku dwa lata i trzy miesiące. Mój problem zaczął się pół roku temu, kiedy zauważyłam, że dziecko nie reaguje na mój głos i ma problemy z nawiązywaniem kontaktu wzrokowego. Również w stosunku do mnie był agresywny - gryzł i szczypał. Wybudzał się w nocy z płaczem tak jakby coś go bolało. Zauważyłam, że czasami się zamyśla tzn. patrzy w jeden punkt przez moment, a potem nagle powraca oczami do rzeczywistości. Do tej pory synek nie mówi, ale wydaje dźwięki. Udałam się do neurologa, który zlecił wykonanie badania EEG we śnie. Wynik badania wg. neurologa to padaczka i zalecił stosowanie przez synka leku D*** w ostatecznej dawce 350. Wynik EEG-Badanie wykonano we śnie spontanicznym. I,II stadium snu NREM. W odprowadzeniach czołowych po stronie prawej obecne nieliczne zespoły fali ostrej-fali wolnej i pojedyncze zespoły iglicy fali. Obecnie uczęszczamy na integrację sensoryczną. Widzę dużą poprawę. Syn ma z innymi ludźmi dobry kontakt, i z dziećmi również. Wcześniej nie chciał iść nawet do moich bliskich. Unikał dotyku, teraz tak nie jest. Niepokoi mnie jedna rzecz - syn inaczej się zachowuje w domu - bawi sie ze mną i mam z nim kontakt wzrokowy, również moje siostry. A inaczej jak chodzimy na integrację sensoryczną - tam jest jakby nieobecny. Kręci przedmiotami, czego nie robi w domu. Nie wiem co robić, czy diagnozować synka w kierunku autyzmu?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Często czuję się beznadziejna, że do niczego się nie nadaję. Czy to jest depresja?

Witam serdecznie. Od dłuższego czasu zauważyłam u siebie bardzo niskie poczucie własnej wartości. Dodam, że jestem bardzo chuda i właśnie to powoduje, że nie potrafię się niczym cieszyć. Bardzo chciałabym przytyć, ale mi to w ogóle nie wychodzi i...

Witam serdecznie. Od dłuższego czasu zauważyłam u siebie bardzo niskie poczucie własnej wartości. Dodam, że jestem bardzo chuda i właśnie to powoduje, że nie potrafię się niczym cieszyć. Bardzo chciałabym przytyć, ale mi to w ogóle nie wychodzi i załamuję się do tego stopnia, że czasami myślę o samobójstwie, właściwie dosyć często mi to przez myśl przechodzi chociaż wiem, że nie miałabym odwagi tego zrobić.

Często czuję się beznadziejna, że do niczego się nie nadaję. Nie potrafię sama nic załatwić, a mam 25 lat. Jestem również małomówna, nie odzywam się w towarzystwie, bo boje się ze zostanę wyśmiana. Nie mam również własnego zdania, można mną manipulować ile tylko się chce. Bardzo często płaczę, właściwie nawet mała błahostka doprowadza mnie do łez. Mój ojciec jest niepijącym alkoholikiem - czasem sobie myślę, że to ma duży wpływ na to jaka teraz jestem.

Nie mam ochoty na nic, na wychodzenie z domu, na rozmowy ze znajomymi, którzy często piszą do mnie abym ich odwiedziła, ale mi się po prostu nie chce. Jak mam sobie pomóc?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Dziwne bóle - czy to może być depresja?

Witam. Od 2 lat mam dziwne bóle całego ciała. Dodam, że mam 17 lat i moja mama leczy się na nerwicę. Zaczęło się od tego, że przez tydzień non stop bolała mnie głowa. Poszłam do lekarza, który skierował mnie do...

Witam. Od 2 lat mam dziwne bóle całego ciała. Dodam, że mam 17 lat i moja mama leczy się na nerwicę.

Zaczęło się od tego, że przez tydzień non stop bolała mnie głowa. Poszłam do lekarza, który skierował mnie do neurologa, a neurolog na TK głowy - okazało się, że wszystko jest w porządku. Dodam, że badaniem zostały objęte zatoki. Jakiś czas po tym zaczęły boleć mnie stawy i kości (przeszywający ból, znikający po chwili, nawracający) - poszłam do lekarza, który dał mi skierowanie na badania na reumatyzm, lecz okazało się, że wszystko jest w porządku, dostałam skierowanie do reumatologa, ale zanim nadeszła wizyta to bóle ustąpiły i reumatolog nic nie zdiagnozował.

Po jakimś czasie pojawiły się bóle w klatce piersiowej (przestrzałowi) trwały dosyć długo lecz lekarze również nic nie zdiagnozowali. Potem wieczorem miałam silny ból koło serca (nasilał się) był tak silny, że zaczęłam płakać z bólu, pojechałam na pogotowie, lekarz zrobił EKG i okazało się że EKG jest w porządku! Lekarz powiedział, że to od nerwów i dał mi leki i przeszło po jakiejś godzinie potem odczuwałam jeszcze lekki ból i wszystko minęło.

Potem znowu nawróciły bóle głowy, głowa bolała przez 2 tygodnie, występowały lekkie zawroty wraz z nudnościami (nie wymiotowałam) na przemian z bólami, poszłam do lekarza, badania krwi nic nie wykazały, badanie dna oka w porządku, pojechałam do neurologa, który stwierdził, że mogą być to napięciowe bóle głowy i dał leki na rozszerzenie naczyń krwionośnych, jestem w trakcie ich brania, lecz bóle nawróciły, głowa bolała przez 4 dni. Dostałam skierowanie na rezonans magnetyczny głowy lecz zostanie on wykonany dopiero w styczniu.

Dodam jeszcze, że mam nieregularne miesiączki, które trwają bardzo długo, bo aż 7 dni i odczuwam silne bóle, które mijają po zażyciu środków przeciwbólowych. Co to może być? Czy może to wszystko być związane z nerwicą?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to mogą być symptomy udaru?

Wstając dzisiaj rano z przerażeniem zauważyłam, że prawa noga i ręka są lekko zdrętwiałe, cały dzień meczy mnie strach przed udarem. Mam stwierdzoną nerwicę lękową, ale ja dalej w nią nie wierzę, podejrzewając, że te wszystkie symptomy, a jest ich cała masa, są symptomami udaru.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak pomóc przyjaciółce, która chce popełnić samobójstwo?

Moja przyjaciółka powiedziała mi, że ma od dłuższego czasu myśli samobójcze i że nie chce się już męczyć (problemy zdrowotne od urodzenia). Bardzo się martwię o nią. Obie mamy po 18 lat. W szkole zachowuje się normalnie jest uśmiechnięta, nie...

Moja przyjaciółka powiedziała mi, że ma od dłuższego czasu myśli samobójcze i że nie chce się już męczyć (problemy zdrowotne od urodzenia). Bardzo się martwię o nią. Obie mamy po 18 lat. W szkole zachowuje się normalnie jest uśmiechnięta, nie daje tego po sobie poznać, nawet jej rodzice nic się nie domyślają. Gdy zaproponowałam jej wizytę u psychologa stanowczo odmówiła dodając, że ma już dość lekarzy. Z znajomymi dobrze się dogaduje. U mnie szuka wsparcia, a ja nie wiem jak jej pomóc. Bardzo proszę o odpisanie. Z góry dziękuję. Pozdrawiam. Kinia.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Drżenie rąk - jakie mogą być przyczyny?

Witam. Problem już widzę zgłaszany - drżenie rąk przy podawani/przenoszeniu kawy. Szczególnie w sytuacjach stresujących. Jestem w 100% pewien, że u mnie to kwestia psychiki, bo to samo mam przy kieliszku. Jak piję z dobrym przyjacielem to bez problemu,...

Witam. Problem już widzę zgłaszany - drżenie rąk przy podawani/przenoszeniu kawy. Szczególnie w sytuacjach stresujących.

Jestem w 100% pewien, że u mnie to kwestia psychiki, bo to samo mam przy kieliszku. Jak piję z dobrym przyjacielem to bez problemu, jak w nowym towarzystwie to czuję się jak alkoholik tak mi się ręce trzęsą - alkoholikiem nie jestem - przykład pierwszy z brzegu. Chciałem natomiast zapytać, czy to może być spowodowane, spotęgowane jakąś chorobą stawów lub mięśni? Mam wrażenie, że drżą ręce jak przekręcam przedramię wokół osi kości przedramienia, oraz jak prostuję/zginam rękę w łokciu. Nie robię tego płynnie, tylko skokami, jakby albo stawy się blokowały, albo mięśnie jakoś tak niezauważalnie szybko się kurczyły i rozkurczały i wszystko wygląda tak jakbym robił ruchy po zębatce jakiejś.

Można się z tego samemu wyleczyć? Zauważyłem, że jak z tego żartuję i kolokwialnie mówiąc olewam to - to albo znika całkowicie, albo bardzo się zmniejsza.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
 Przemysław Zarzeczny
Przemysław Zarzeczny

Czy nerwica lękowa może być powodem nadciśnienie lub skoków ciśnienia?

Witam serdecznie, nazywam się Paweł i mam 33 lata. Choruję na nerwicę lękową od 10 lat. Obecnie od pól roku uczęszczam na psychoterapię. O od pewnego czasu zauważyłem u siebie podwyższone ciśnienie tętnicze krwi (ok. 150/100) a czasami i...

Witam serdecznie, nazywam się Paweł i mam 33 lata. Choruję na nerwicę lękową od 10 lat. Obecnie od pól roku uczęszczam na psychoterapię. O od pewnego czasu zauważyłem u siebie podwyższone ciśnienie tętnicze krwi (ok. 150/100) a czasami i wyżej. Mam zrobione wszystkie badania, min. morfologię, echo serca a ostatnio nawet holter ciśnieniowy (śr. Ciśnienie 124/78). Wszystkie wyniki są prawidłowe. Lekarze twierdzą, że może być to przyczyna nerwicy. W związku z powyższym chciałem zapytać czy nerwica lękowa może być powodem nadciśnienie lub skoków ciśnienia? Czy powinienem się tym przejmować i zacząć przyjmować leki na nadciśnienie? Lekarze nie dają mi jednoznacznej odpowiedzi. Każą mi kontrolować ciśnienie. Nie ukrywam, że boję się zwłaszcza skoków ciśnienia. Jestem w kropce i nie wiem co robić. Proszę o pomoc

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jaki wpływ na naukę dziecka ma autyzm?

Witam, od września tego roku uczę chłopca 17-letniego, chorego na autyzm, matematyki (państwowe liceum ogólnokształcące - nauczanie indywidualne). Przede mną uczyło go już w naszej szkole dwóch nauczycieli. Od miesiąca próbuję jakoś do niego dotrzeć, nie jest łatwo. Najgorsze jest...

Witam, od września tego roku uczę chłopca 17-letniego, chorego na autyzm, matematyki (państwowe liceum ogólnokształcące - nauczanie indywidualne). Przede mną uczyło go już w naszej szkole dwóch nauczycieli. Od miesiąca próbuję jakoś do niego dotrzeć, nie jest łatwo. Najgorsze jest to, że nie widzę żadnych efektów swojej pracy, ani co najgorsze, pracy moich poprzedników. Marzeniem chłopca, wg rodziców, jest zdanie matury, która czeka go w maju przyszłego roku. Cały czas myślę o tym chłopcu... Czy ma jakiekolwiek szanse? Czy są znane przypadki osób chorych na autyzm, które zdały maturę, studiowały? Czuję, że mam na barkach jego przyszłość. Chciałabym tylko wiedzieć, czy moja praca jest walką z wiatrakami...

Pozdrawiam

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda

Epilepsja a nerwica. Co tak naprawdę mi dolega?

Jestem kobietą, mam 37 lat. W dzieciństwie miałam uraz głowy - trepanacja. W szk. średniej ataki się zwiększyły, z tym, że uczyłam się pielęgniarstwa, a to wiązało się ze stresem (dojazdy, więcej nauki). Jestem na rencie. Ostatnio lek. neurolog wywnioskował...

Jestem kobietą, mam 37 lat. W dzieciństwie miałam uraz głowy - trepanacja. W szk. średniej ataki się zwiększyły, z tym, że uczyłam się pielęgniarstwa, a to wiązało się ze stresem (dojazdy, więcej nauki). Jestem na rencie. Ostatnio lek. neurolog wywnioskował z zapisu EEG, że więcej w mojej chorobie nerwicy niż epilepsji, skierował mnie do psychiatry. Tam na pewno pójdę, bo w mojej chorobie są często lęki, nie rzucam się, tracę tylko świadomość na parę chwil i upadam. Chcę podjąć naukę policealną, ale nie wiem, czy powinnam. Biorę N*** 600 i C***2, N*** 300 także. Boję się o moją pamięć i jak zniosę stresy. Po moich ''atakach'' mam lęki, pojawiają się z 10 razy w miesiącu. Proszę Państwa o odpowiedź, co tak naprawdę może mi dolegać? Od 20 lat lekarze zmieniaję mi leki, nic mi nie pomaga. W dodatku silne obawy nie dają mi normalnie funkcjonować. Co ze szkołą, nauką, dojazdami? Czy powinnam się w ogóle za to zabierać? Proszę o pomoc, Katarzyna

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Dotyczy: Neurologia Padaczka

Czy zapis EEG w granicach normy jest jednoznaczny z wyleczeniem padaczki?

Cztery lata temu przydarzył mi się atak, który później na podstawie EEG po nieprzespanej nocy, pozwolił zdiagnozować padaczkę. W tym czasie cierpiałam na depresję i od kilku lat na ciężką bezsenność, przy intensywnej pracy fizycznej. Miałam też anemię....

Cztery lata temu przydarzył mi się atak, który później na podstawie EEG po nieprzespanej nocy, pozwolił zdiagnozować padaczkę. W tym czasie cierpiałam na depresję i od kilku lat na ciężką bezsenność, przy intensywnej pracy fizycznej. Miałam też anemię. Należę do osób raczej zbyt wrażliwych a przy tym opanowujących swoje emocje (chodzi zwykle o te negatywne). Leki na bezsenność już mi nie pomagały. Pod koniec tego dnia, gdy nastąpił atak, byłam bez odpoczynku i prawie nic nie jadłam (ogólnie jadłam o wiele mniej). Praca, jak nigdy, wymagała pełnej mobilizacji i maksymalnego zaangażowania. Pamietam osłabienie a potem próby skontaktowania się ze mną. Osoba, która była przy tym, mówiła o drgawkach. Przez jakiś czas nie było ze mną kontaktu. Gdy nieco doszłam do siebie mówiłam od rzeczy i nic nie mogłam sobie przypomnieć. Ale to już pamiętam. Zmoczenia się i przygryzienia języka nie było. Od tamtej pory leczę się na padaczkę. Dotąd nic niepokojącego się nie wydarzyło. Po całkowitej zmianie trybu życia, przesypiam spokojnie noce. Unikam przemęczenia i dbam o odpoczynek. Jak się zdaje depresja już mi nie dokucza, choć nadal mam skłonności do anemii (przy znakomitym apetycie). Wczoraj odebrałam wynik EEG: rytm alfa 10/s średnionapięciowy z domieszką fal szybkich, symetryczny. Reakcja zatrzymania obecna. Próba hiperwentylacyjna ujemna. No i "zapis w granicach normy". Czy to znaczy, że jakaś poprawa nastąpiła? Jeśli chodzi o mnie, to wolałabym brać leki nadal, w obawie przed powtórnym atakiem, ale to przecież nie o to chodzi. Pytam tutaj, ponieważ w mojej rodzinnej miejscowości trudno o stałych lekarzy. Obecnie znów jestem u innego neurologa i nie każdy jest tego samego zdania. Chciałabym po prostu wiedzieć, jaki jest mój obecny stan zdrowia i czy w tej sytuacji mogłabym ze spokojem zdecydować się na potomstwo, bez zagrożenia dla niego? O ile to możliwe, proszę o odpowiedź i dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Dotyczy: Neurologia Padaczka

Depresja i kryzys małżeński - jak sobie z tym poradzić?

Witam. Mam 44 lata, jestem mężczyzną, od 10 lat choruję na depresję.Mam zmienność nastroju - raz jestem spokojny, po czym wybucham. Wydaje mi się, że mam zaburzenie osobowości. Mam myśli samobójcze i nie chce mi się żyć. Wstydzę się,...

Witam. Mam 44 lata, jestem mężczyzną, od 10 lat choruję na depresję.Mam zmienność nastroju - raz jestem spokojny, po czym wybucham. Wydaje mi się, że mam zaburzenie osobowości. Mam myśli samobójcze i nie chce mi się żyć.

Wstydzę się, że tutaj pisze i, że coś takiego mnie dopadło. Na zewnątrz nie widać po mnie, że jestem smutny i załamany, ale jak już nie ma ludzi przy mnie to siadam w kącie skulony i chcę umrzeć. I tak w kółko. Depresja objawia się niemożnością podejmowania decyzji - nie chce mi się wychodzić z domu, cieszę się jak zostaję sam i cieszę się samotnością. Drażnią mnie ludzie. Zawsze byłem człowiekiem, który był dusza towarzystwa i ostoją spokoju, ale teraz jest odwrotnie. Denerwują mnie nawet telefony, sms-y. Mam poczucie, że jestem bezwartościowym człowiekiem i, że życie się dla mnie skończyło.

Obecnie przechodzę kryzys małżeński, oddalam się od żony (żona twierdzi, że nie). Nie ufam jej, a to dla tego, że wdała się 2 lata temu w romans smsowy trwający ponad rok. Straciłem poczucie męskości, nie ufam już jej i nie pociąga mnie już ona. Mam problemy ze wzwodem. Gdzieś tam czuję, że ją kocham, ale ona mnie drażni i denerwuje.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak poradzić sobie po próbie samobójczej?

Jakiś czas temu podjęłam próbę samobójczą poprzez przedawkowanie leków. Od tamtego czasu dalej mam myśli samobójcze i nie potrafię sobie z nimi poradzić. Nie wiem do kogo mam się z tym zgłosić, ponieważ nie jestem pełnoletnia, a naprawdę bardzo chciałabym się z tym uporać.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Dwie próby samobójcze - co jest ze mną nie tak?

Witam! 2 razy popełniłam próby samobójcze i to dość niedawno, pierwszym razem nic nie mówiąc rodzicom, lecz się przestraszyłam śmierci i niestety wygadałam się, skończyło się na tym, że leki zwróciłam przełykiem. Przeprosiłam, udawałam, że wszystko w porządku, ale nadszedł...

Witam! 2 razy popełniłam próby samobójcze i to dość niedawno, pierwszym razem nic nie mówiąc rodzicom, lecz się przestraszyłam śmierci i niestety wygadałam się, skończyło się na tym, że leki zwróciłam przełykiem.

Przeprosiłam, udawałam, że wszystko w porządku, ale nadszedł drugi raz, także połknęłam leki, napisałam mamie, że przepraszam ją za wszystko i że ją kocham. Za szybko przybiegła do domu i wmusiła we mnie dużo kubłów wody, żebym zwymiotowała. Teraz jedyne co mnie utrzymuje przy życiu to rodzice, nie chce im robić krzywdy. Życie jest dla mnie bezsensowne (bo szczerze życie sensu nie ma), koledzy i koleżanki w moim wieku (15 lat) są głupio-mądrzy, nie lubię ich, mają tak błahe problemy, rzeczywistość jest szara, życie to jedna wielka gra z pionkami, a mnie już męczy udawanie przed wszystkimi. Rodzice po wszystkim udają, że nic się nie stało (byłam u psychologa może z 3 razy), na drugi dzień muszę iść do szkoły i zachowywać się normalnie.

Chciałabym się zapytać co jest ze mną nie tak? Nie chcę krzywdzić rodziców, ale w końcu znowu będę próbowała się zabić i tym razem rzeczywiście skończy się śmiercią.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie mam na nic ochoty, nie mogę patrzeć na siebie w lustrze - czy to depresja?

Witam. Mam na imię Beata, w tym roku kończę 31 lat. Mam dwójkę dzieci i partnera, z którym jestem 2 lata. Na depresję leczę się od 2005 roku. Byłam już trzykrotnie hospitalizowana, ostatni raz w tym roku w czerwcu. Uczęszczam...

Witam. Mam na imię Beata, w tym roku kończę 31 lat. Mam dwójkę dzieci i partnera, z którym jestem 2 lata. Na depresję leczę się od 2005 roku. Byłam już trzykrotnie hospitalizowana, ostatni raz w tym roku w czerwcu. Uczęszczam a właściwie dopiero zaczęłam na terapię indywidualną i przyznam, że nie najlepiej się tam czuję, może zbyt wiele oczekuję? Zalecono mi również terapię grupową DDA - jestem otwarta na tę propozycję, ponieważ sama szukam ratunku dla siebie.

Może opisze jak w tej chwili się czuję - fatalnie! Źle mi ze samą sobą, nie znoszę swojej osoby, nie mogę na siebie patrzeć w lustrze, strasznie się sobie nie podobam, a do tego wszystkiego dochodzi depersonalizacja i derealizacja – koszmar. Poczucie obcości we własnym domu tak jak bym nie istniała, jakby Beata już dawno umarła - nie mogę odzyskać samej siebie, a trwa to już zdecydowanie za długo. Ze szpitala wypisałam się na własne żądanie pomimo zaleceń ordynatorki – pomyślałam, że poświęcę się dla dzieci i partnera, ale sielanka nie trwała długo, bo znowu od tygodnia coś mnie dopadło. Cały czas jestem na lekach, ale na razie nie przynoszą one jakiegoś konkretnego skutku, nie do końca jestem pewna czy to depresja czy coś poważniejszego. Nie mam na nic ochoty. Robienie czegokolwiek sprawia mi maga trudność.

A, i nie wspominałam jeszcze jednej rzeczy - patrząc na siebie w lustrze mój wizerunek wydaje mi się zupełnie obcy i to dodatkowo pogłębia mój lęk o to co się ze mną dzieje. Do tej pory nie znalazłam osoby z podobnymi problemami dlatego coraz częściej utwierdzam się w tym, że to coś znacznie poważniejszego. Pomóżcie!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to depresja czy dystymia?

Też byłam, jestem cichym dzieckiem, nikt nigdy się ze mną nie liczył. Zawsze ludzie postępowali bardzo nie fair: w podstawówce byłam popychadłem dla innych, dzieci mnie krzywdziły psychicznie. Jako tako było w gimnazjum, poznałam wielu fajnych, wspaniałych ludzi, którzy wydawali...

Też byłam, jestem cichym dzieckiem, nikt nigdy się ze mną nie liczył. Zawsze ludzie postępowali bardzo nie fair: w podstawówce byłam popychadłem dla innych, dzieci mnie krzywdziły psychicznie.

Jako tako było w gimnazjum, poznałam wielu fajnych, wspaniałych ludzi, którzy wydawali się być zaufanymi osobami, lecz tacy nie byli. Pierwsze dwa lata gimnazjum były okropne: dzieci wyśmiewały się ze mnie zawsze byłam dla nich brzydkim kaczątkiem. Zawsze do mnie mieli jakieś "ale": że znowu zawaliłam np. mecz w siatkówkę i choć pomimo, że potrafiłam w to grać. Ich postępowanie co do mojej osoby było grubo przesadne, ale trwałam w tym wszystkim, z tymi emocjami sobie nie radziłam, ale udawałam, że jestem silna. Tak, jak dziewczyna powyżej opisująca swoja sytuację, że pomagała ludziom, którzy potrzebowali wsparcia. Ja także tak robiłam, poświęcałam się dla innych, radziłam, pomagałam, tylko żeby nic złego im się nie stało. A oni, no cóż, po czasie się odwracali, nie gadali ze mną. Nie rozumiałam tego w ogóle.

W 3 klasie gimnazjum zaczęło się że tak powiem moje piekło: zaczęły się groźby w moją stronę, klasa odwróciła się ode mnie. Nikt ze mną nie gadał, a jedynie, co słyszałam to groźby, aż w końcu doszedł to tego lęk. Bałam się chodzić do szkoły. Chodziłam, bo musiałam, a sytuacja w klasie z dnia na dzień była coraz gorsza, a ja byłam bardzo słaba psychicznie, nie dawałam sobie rady, aż emocje sięgnęły zenitu i próbowałam popełnić samobójstwo. Wtedy ta cała sprawa trafiła na policję, ale winnych nie było. Ja na całe szczęście tylko dostałam pouczenie i nic więcej.

Od roku borykam się z innym problemem: mianowicie jestem nękana przez pewną dziewczynę która (ona i jej rodzina) w zasadzie psychicznie mnie wykańcza. Ta dziewczyna z niczego zrobi coś czyli po prostu z igły robi widły: jej rodzina pisała do mnie wiadomości typu, że powinnam się zabić, że jestem psychicznie chora, że nadaje się do czubów itp. a nawet ostatnio doszły groźby w stronę mojej mamy. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie mam zielonego pojęcia, o co tej dziewczynie chodzi. Przez cała tę sytuację nie wiem, co robić.

Po prostu jestem załamana, po nocach nie śpię, często płaczę, mam huśtawki humoru, nie mam chęci do życia, a nawet przychodzą czasem myśli czy lepiej by było jak by mnie nie było. Czy to depresja, czy coś większego? Proszę o poradę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy wystarczy własnej siły, żeby dać sobie radę z depresją?

Witam, niedawno skończyłam 20 lat i czuję że już od kilku lat mam depresję (ok. 7). Nigdy jednak nie zdradzałam się z tym przed nikim. Zawsze gdy byłam wysyłana do psychologa, wiedziałam co powiedzieć, o czym nie mówić, jak się...

Witam, niedawno skończyłam 20 lat i czuję że już od kilku lat mam depresję (ok. 7). Nigdy jednak nie zdradzałam się z tym przed nikim. Zawsze gdy byłam wysyłana do psychologa, wiedziałam co powiedzieć, o czym nie mówić, jak się zachowywać, żeby stwierdził że wszystko jest w porządku.

Gdy trzeba, doskonale potrafię udawać wszystkie emocje i reakcje, tak żeby nie zdradzić się nawet przed rodziną, a gdy zdarzy się, że nie wytrzymam albo ktoś coś zauważy, zawsze znajduję jakaś sensowną wymówkę.Wielu zachowań nawet nie muszę tłumaczyć, bo trwa to już tyle lat, że myślą iż jest to część mojego charakteru. Chciałabym jednak w końcu nie musieć niczego udawać, być otwartą, szczęśliwa i pełną energii jak kiedyś. Powinnam pójść do jakiegoś specjalisty, jednak tu przychodzi problem. Po studiach chcę zacząć pracę, gdzie jeżeli dowiedzą się że leczę się na głowę, to po prostu mnie nie przyjmą, nie chcę też żeby moi bliscy o tym wiedzieli, nie chcę ich martwić.

Stąd moje pytania: są poradnie, gdzie mogę przyjść anonimowo, jednak czy same rozmowy z psychologiem mogą pomóc? W aptekach są też dostępne różne środki bez recepty ale czy one w ogóle są skuteczne, czy też działają jedynie na zasadzie placebo? A może po prostu przyzwyczaję się do tego skoro mogłam tak żyć tyle czasu, lub jest taka szansa że to samo minie, że wystarczy własnej siły żeby dać sobie z tym rade? Bardzo proszę o odpowiedź.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Co mam zrobić, gdzie iść? Czuję, że kolejny raz depresji sama nie przejdę

Witam mam 7/9 odp D w teście i tak się właśnie czuję! Nachodzą mnie rożne dziwne myśli, mam problemy w związku, za dużo myślę, nie mogę się skupić… Takie stany depresji nachodziły mnie już w przeszłości. Rozstałam się z chłopakiem...

Witam mam 7/9 odp D w teście i tak się właśnie czuję! Nachodzą mnie rożne dziwne myśli, mam problemy w związku, za dużo myślę, nie mogę się skupić… Takie stany depresji nachodziły mnie już w przeszłości.

Rozstałam się z chłopakiem i byłam załamana, ale jakoś z tego wyszłam, choć było to ciężkie. Mam skłonności do używek i jak tylko mam problem - sięgam po nie. Tym razem znowu to przechodzę, nie mogę się skupić, nic mi się nie chce, jest mi wszystko obojętne, jednak w środku czuję się nerwowa, zamyślona, a muszę pracować, tylko jak? Myśli mam gdzie indziej. Mieszkam poza granicami kraju i nie mam się do kogo zwrócić, ponieważ szukałam psychiatry, ale w miejscowości, w której mieszkam i okolicy niestety nie ma polskiego psychologa, a jednak temu najłatwiej byłoby wytłumaczyć.

Co mam zrobić, gdzie iść? Czuję, że muszę z kimś pogadać, a kolejny raz depresji sama chyba nie przejdę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Znowu czuję się fatalnie. Czy to nawrót depresji?

Witam. Mam 32 lata i od roku leczę się na depresję. Na wizytę u psychiatry zdecydowałam się, gdy już nie mogłam poradzić sobie sama ze sobą.Najpierw były jedne leki, które nie przyniosły efektu. Podczas ich brania próbowałam popełnić samobójstwo, ale...

Witam. Mam 32 lata i od roku leczę się na depresję. Na wizytę u psychiatry zdecydowałam się, gdy już nie mogłam poradzić sobie sama ze sobą.Najpierw były jedne leki, które nie przyniosły efektu. Podczas ich brania próbowałam popełnić samobójstwo, ale niestety mi się nie udało. Potem lekarz przepisał mi inne środki znacznie silniejsze i było co raz lepiej, aż do teraz.

Od ok. miesiąca znowu zaczęłam się czuć co raz gorzej. Cały czas chce mi się płakać, nie mogę spać po nocach, jestem rozdrażniona i nic mnie nie cieszy. Znowu wróciły myśli samobójcze. Niedawno byłam na kolejnej wizycie u lekarza, który zmienił mi leki na inne. Biorę je od kilku dni, ale po nich czuję się strasznie źle. Nie jestem w stanie normalnie funkcjonować, po nocach śnią mi się koszmary, tak straszne, że po obudzeniu jestem cała zlana potem, kołacze mi serce i czuję ogromny strach.Nie mogę udać się do tego lekarza, ponieważ skończyły się limity i do końca roku już mój lekarz nie przyjmuje "na kasę chorych", a innego psychiatry nie ma w moim mieście. Nie stać mnie na to, żeby iść na prywatną wizytę.

Sama nie wiem co mam robić, zastanawiam się, czy nie zacząć znowu przyjmować leków, które brałam poprzednio (zostało mi ich na ok. 2 tygodnie leczenia), ale co dalej? Czy ja nigdy nie będę mogła już normalnie żyć? Czy zawsze będzie to do mnie wracać? Co mam robić? Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy mogę jeszcze zmienić podejście do tej beznadziejnej rzeczywistości?

Wiem o tym, że tylko on może postawić diagnozę, ale mi na niej nie zależy, bo w sumie nic mi nie jest - po prostu czuję się źle, momentami nawet tak bardzo źle, że niewiele brakuje żebym wzięła te wszystkie...

Wiem o tym, że tylko on może postawić diagnozę, ale mi na niej nie zależy, bo w sumie nic mi nie jest - po prostu czuję się źle, momentami nawet tak bardzo źle, że niewiele brakuje żebym wzięła te wszystkie tabletki. Nic nie pomoże, bo na takie podejście nie ma rady i na taką rzeczywistość.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty