Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 8 6

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Czy to już starość?

Witam, mam 40 lat i od kilku dni czuję źle tzn. jestem słaba, mam uczucie, że zaraz zemdleję, bardzo zimne dłonie i stopy, a przy tym są wilgotne. Mam uczucie przytkanych uszu i mrowienie na skórze głowy. Byłam u... Witam, mam 40 lat i od kilku dni czuję źle tzn. jestem słaba, mam uczucie, że zaraz zemdleję, bardzo zimne dłonie i stopy, a przy tym są wilgotne. Mam uczucie przytkanych uszu i mrowienie na skórze głowy. Byłam u lekarza z objawami podobnymi do zapalenia zatok i gardła, czyli ból głowy, uczucie dużej głowy, ropny katar. Lekarz powiedział, że te objawy są od gardła i zatok. Dostałam antybiotyk X****, po którym poczułam się gorzej tzn. dostałam wysokiego tętna ok. 100, totalnej słabości, nudności. Po konsultacji z lekarzem odstawiłam lek po 4 pigułce, leżałam i czekałam na poprawę. Obecnie jestem słaba, mam zawroty głowy a właściwie uczucie kołysania się i mogę tylko leżeć lub chwilę posiedzieć, jestem senna. Oprócz ww objawów mam również od czasu do czasu uczucie galopowania serca. Proszę o radę, jakie zrobić badania i co może być przyczyną takich objawów oraz jak doprowadzić się do normalnego stanu. Pozdrawiam Lampek
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Ręka jak kamień

Podczas snu budzę się z ręką lodowatą i bez czucia nigdy nie byłam w tej sprawie u lekarza, ponieważ myślę, że to od ucisku żył w trakcie snu. Ręka jest wtedy lodowata, a gdy drugą ręką ją potrząsam to najpierw... Podczas snu budzę się z ręką lodowatą i bez czucia nigdy nie byłam w tej sprawie u lekarza, ponieważ myślę, że to od ucisku żył w trakcie snu. Ręka jest wtedy lodowata, a gdy drugą ręką ją potrząsam to najpierw strasznie mrowi, a następnie stopniowo wraca w niej czucie. Nie wiem czy to słuszne, że nie mówiłam o tym nigdy lekarzowi. Doświadczam tego rzadko, ale jest to dosyć dotkliwe, jeden raz tak zrobiło mi się w prawą nogę. Bardzo dziękuję za poprzednią odpowiedź, z poważaniem Ewa.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy fototerapię można stosować przy zwykłej depresji?

Witam. Mężczyzna mam 32 lata. Moja "przygoda" zaczęła się 14 lat temu, kiedy pierwszy raz zapaliłem marihuanę. Na początku śmiech i fajna zabawa z kolegami, ale po kilkunastym razie już nie było tak śmiesznie. Pojawiły się lęki, niepokoje tuż po...

Witam. Mężczyzna mam 32 lata. Moja "przygoda" zaczęła się 14 lat temu, kiedy pierwszy raz zapaliłem marihuanę. Na początku śmiech i fajna zabawa z kolegami, ale po kilkunastym razie już nie było tak śmiesznie. Pojawiły się lęki, niepokoje tuż po zapaleniu marihuany. Postanowiłem zaprzestać, bo zacząłem czuć, że to nie tędy droga. Zaprzestałem. Po kilku dniach od zaprzestania w nocy pojawił się potwory lęk i kołatanie serca.

Nie wiedziałem co się ze mną dzieje, miałem wtedy koło 18 lat i całe życie nagle wywróciło mi się do góry nogami. Lęk i niepokój nasilał się z dnia na dzień. To było coś strasznego. Taka sytuacja trwała koło roku i postanowiłem wybrać się do psychiatry. Dodatkowo pojawił się lęk przed ciemnością. Lekarz powiedział, że to reakcja organizmu na narkotyk, bo jak twierdził, za krótki czas by doszło do uzależnienia. Przepisał mi jakieś leki, ale nie brałem, bo byłem taki przestraszony, że bałem się brać.

W międzyczasie byłem u psychologa, który z jakiegoś testu stwierdził, że mam nerwicę wegetatywną. Taka sytuacja trwała koło 2 lat. W międzyczasie zdałem maturę. Lęk zmniejszał się. Poszedłem na studia i zapomniałem o wszystkim, to był najpiękniejszy okres mojego życia. Cudowne lata.

Skończyłem trudne studia. Zaczęła się praca. Pracowałem po 14 godzin dziennie przez rok i zima przyszedł stary lek i niepokój, zniechęcenie, myślałem dużo o egzystencji i nachodził mnie smutek, bezsilność. Miałem silne zawroty głowy i plamy na języku. Rano nie mogłem wstać, głowa mi pękała i kołatało serce. Zrezygnowałem z pracy. Poszedłem do psychiatry. Stwierdził, że mam depresję sezonową i przepisał lek z grupy SSRI. Źle się po nim czułem. Miałem uczucie jakby ktoś za mną szedł. Wyostrzoną uwagę. Wystraszyłem się i odstawiłem go.

Mam wątpliwości czy to nie zwykła depresja, bo czasami w słoneczne letnie dni mam lekkiego dołka, ale zimą jest jednak najgorzej. Mam pytanie czy moglibyście mi doradzić, czy fototerapia jest zawsze skuteczna?Różnie piszą, a chciałem znać Waszą opinię. Chciałem kupić lampę, ale nie mam pojęcia gdzie zasięgnąć rady, jaka ma być. Lekarza pytałem, ale powiedział, że nie może mi pomóc. To duży koszt i nie chciałbym, aby pieniądze poszły na marne. Z góry dziękuję. Mój mail to marekiks@interia.pl.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Problemy z sutkiem u mężczyzny

Witam, mam 27 lat, wiele lat ćwiczyłem na siłowni, nigdy nie brałem anabolików czy prohormonów. Od około 6 lat przy dotyku boli mnie lewy sutek - górna jego część. Jest to bardzo silny i nieprzyjemny ból. W międzyczasie odwiedziłem...

Witam, mam 27 lat, wiele lat ćwiczyłem na siłowni, nigdy nie brałem anabolików czy prohormonów. Od około 6 lat przy dotyku boli mnie lewy sutek - górna jego część. Jest to bardzo silny i nieprzyjemny ból. W międzyczasie odwiedziłem kilku lekarzy: - rodzinny, stwierdził, że wyczuwa jakiś guzek - onkolog – stwierdził, że to ginekomastia - chirurg – stwierdził, że to mastalgia (badania jader OK) - endokrynolog – stwierdził, że to ginekomastia. Zlecił USG w celu potwierdzenia Wynik usg - struktura piersi tłuszczowa, bez zmian. Czyli lipomastia. Poziom prolaktyny w normie. W strukturze piersi żadnych zmian nigdy nie wyczułem. Biorę od dłuższego czasu antydepresanty, ale bóle zaczęły się lata wcześniej. Kolejny lekarz stwierdził, że to "od kręgosłupa". Sutek jak bolał, tak boli, czy można coś jeszcze zrobić w kierunku diagnostyki? Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Nie wiem co ze sobą zrobić, gdzie się podziać?

Mam bardzo dziwny problem i nie wiem kogo zapytać o pomoc? Jestem Magda, mam 18 lat. Chodzę do szkoły, uczę się, mam znajomych, spotykam się z nimi. Niby wszystko wygląda okey, ale ja czuję inaczej, bo nie wiem co ze... Mam bardzo dziwny problem i nie wiem kogo zapytać o pomoc? Jestem Magda, mam 18 lat. Chodzę do szkoły, uczę się, mam znajomych, spotykam się z nimi. Niby wszystko wygląda okey, ale ja czuję inaczej, bo nie wiem co ze sobą zrobić. Mam takie odczucie, że wszystko, całe życie, wszystko co robię, nie ma sensu. Wstaję rano, łazienka, kuchnia, szkoła, znajomi, kuchnia, łazienka, sen. Generalnie męczę się, gdy za często muszę się spotykać z ludźmi, nie mam ochoty z nimi gadać, staram się na siłę zmusić, żeby się z nimi spotykać, żeby nie siedzieć w domu i żeby nie być sama. Z drugiej strony wymiguję się od spotkań i wykręcam, bo po prostu.. Jaki w tym sens? Pogadamy i pójdę do domu. Chodzę do szkoły, uczę się, potem może studia i praca, potem będę stara i na co mi to wszystko? Nie wiem co ze sobą zrobić, nie wiem gdzie się podziać, nie mam na nic ochoty, wszystko mnie męczy i wkurza. Do tego mam straszny natłok myśli. Ciągle myślę i analizuję, nie mogę przestać myśleć, nawet przed snem myślę o różnych rzeczach, budząc się rano, dalej kończąc te same myśli. Nie mam spokoju, czuję w sobie mętlik i emocjonalną pustkę. Nic mnie nie interesuje, nic mnie nie obchodzi, nie wiem co ze sobą zrobić, ktoś coś do mnie mówi, nawet nie słucham, tylko przelatują mi słowa przez głowę od ucha do ucha i brzęczą tylko jak upierdliwa mucha. Często odpowiadam automatycznie, nawet nie zdaję sobie sprawy, co mówię. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że się boję. Nie wiem czego. Nie mam powodu do strachu, ale czuję jakby lęk paraliżował moje ciało, boję się, że nie potrafię nic czuć albo już sama nie wiem co. Boję się po prostu. przyjaciółka doradziła mi żebym się zmusiła i czymś zajęła. No to zajęłam się, czytam książki, ale nawet czytając książkę myślę o czymś innym. Czuję się jak automat, który nie wie co robi, ale robi co powinien, bo tak został zaprogramowany. albo jak puszka, pusta w środku z lękliwymi myślami odbijającymi się od ściany do ściany z wielkim echem drążącymi mi dziurę w głowie. Czuję się smutna, niezdecydowana, rozkojarzona, nerwowa. Nie biorę żadnych leków, jakiś czas tylko brałam v***, bo miałam kłopoty ze snem (które raczej minęły). Nie byłam na żadnych badaniach diagnostycznych. Proszę doradźcie mi coś, bo czuję, że oszaleję!
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak pomóc osobie cierpiącej na depresję przez internet?

Witam. Zwracam się do Pana/Pani o pomoc, ponieważ czuję się bezradna z pewnej sytuacji. Otóż, pewien mój dobry znajomy, a przy tym bardzo ważna dla mnie osoba, (nie ukrywajmy, jestem po prostu zaangażowana emocjonalnie w znajomość z nim; darzę go...

Witam. Zwracam się do Pana/Pani o pomoc, ponieważ czuję się bezradna z pewnej sytuacji. Otóż, pewien mój dobry znajomy, a przy tym bardzo ważna dla mnie osoba, (nie ukrywajmy, jestem po prostu zaangażowana emocjonalnie w znajomość z nim; darzę go pewnym uczuciem) cierpi na depresję. Nasza znajomość opiera się głównie na kontakcie internetowym, mimo iż znamy się w 'realu'. On często wspomina w naszych rozmowach o swoim stanie, a ja nie wiem, jak mam wtedy reagować. Staram się go pocieszać, dawać sensowne rady... Pragnę mu pomóc, ale nie wiem, w jaki sposób. Dowiedziawszy się o jego chorobie, zaczęłam szukać informacji i porad na temat depresji. Wciąż dowiaduję się czegoś nowego. Wiem, że powinnam nakłonić go do wizyty u psychologa, ale wątpię, że mi się to uda. Zresztą był już u psychologa, a także poddał się na pewien czas leczeniu farmakologicznemu. Nie wykazał chęci jednak uczęszczania na jakąkolwiek terapię. Powody nie są mi znane. Staram się okazywać mu wsparcie, ale nasz elektroniczny kontakt nie daje mi zbyt dużych możliwości. Proszę, poradźcie, jak mogę mu pomóc. Pozdrawiam i z góry dziękuję - P., lat piętnaście.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Jak z tym walczyć?

21 lat, mężczyzna. Witam. Od jakoś przeszło 2 lat mam zaburzenia snu. Wcześniej mogłem w ogóle spać, od jakiegoś roku tego snu potrzebuje aż za dużo. Próbowałem przestawić sobie czas spania, ale niestety, zawsze wracałem do tej godziny 3:00....

21 lat, mężczyzna. Witam. Od jakoś przeszło 2 lat mam zaburzenia snu. Wcześniej mogłem w ogóle spać, od jakiegoś roku tego snu potrzebuje aż za dużo. Próbowałem przestawić sobie czas spania, ale niestety, zawsze wracałem do tej godziny 3:00. Po rozwodzie rodziców zacząłem obwiniać siebie, miałem mnóstwo myśli samobójczych, jednak nikt nie mógł mi pomóc, lub może inaczej, ja nie mówiłem o tych problemach, a gdy już mówiłem, każdy je bagatelizował. Jest bardzo mało rzeczy, które mnie uszczęśliwiają. Mam wspaniałą dziewczynę i zdaje sobie sprawę z tego, że ona cierpi u mojego boku właśnie z powodu mojej podupadłej psychiki. Zawsze kiedy próbuję się za coś zabrać, na następny dzień wstaje i nie mam kompletnie sił, chęci do niczego. Na początku myślałem, że to może zwykle lenistwo lub przez papierosy. Rozwiązywałem test, moje odpowiedzi to same D, lub C, może jedna to B (test na wykrycie depresji). Nie poszedłem do lekarza, bo nawet do tego nie mogę się zmobilizować, po prostu brak mi sił na to. Chciałem się dowiedzieć jak wygląda taka terapia? „Zawaliłem" też szkołę i moje kolejne pytanie brzmi, czy mam jakąkolwiek szanse na nauczanie indywidualne? I czy jest szansa, że w ogóle wyjdę z tego stanu i będę mógł żyć tak aktywnie jak kiedyś? Kiedyś każdy moment był szczęśliwy, byłem duszą towarzystwa, teraz zostaje w cieniu. Moje problemy zaczęły się tak jak napisałem, od rozwodu rodziców, ale jakoś sobie z tym poradziłem. Później rozstanie z dziewczyną, z którą bylem ponad 2 lata i to jakoś bardziej dobiło. Powtarzam moje pytania : Chciałbym się dowiedzieć jak wygląda taka terapia? "Zawaliłem" też szkołę i moje kolejne pytanie brzmi, czy mam jakakolwiek szanse na nauczanie indywidualne? I czy jest szansa, że w ogóle wyjdę z tego stanu i będę mógł żyć tak aktywnie, jak kiedyś? Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Liczne fale theta w badaniu EEG

Mam gorącą prośbę o ocenę EEG: w ok. potylicznych rejestruje się czynności fal alfa 10Hz i amp. 25-100 uv z falami theta 6-7 Hz i amp. do 60 uv. RZ obecna. W przednich odprowadzeniach występują fale beta oraz theta...

Mam gorącą prośbę o ocenę EEG: w ok. potylicznych rejestruje się czynności fal alfa 10Hz i amp. 25-100 uv z falami theta 6-7 Hz i amp. do 60 uv. RZ obecna. W przednich odprowadzeniach występują fale beta oraz theta 6-7 Hz i amp. do 50 uv. W czasie HW w ok. czołowoskroniowych pojawiają się dość liczne fale theta 5-6 Hz i amp. 75 uv. O: zapis i zmianach w ok. czołowoskoroniowych aktywowanych HW.  

odpowiada 3 ekspertów:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Lek. Jerzy Bajko
Lek. Jerzy Bajko
Dr n. med. Anna Błażucka
Dr n. med. Anna Błażucka

Pare pytań o nerwicę? Bardzo proszę o odpowiedź.

Witam. Mam 23 lata mam problem z którym borykam się w sumie dopiero od dwóch tygodni, ale jest i meczy. Otóż pod koniec marca miałam wieczorami takie tapnięcia serca (mocniejsze uderzenie) tak mi się wydaje, że to było serce. Dodam,...

Witam. Mam 23 lata mam problem z którym borykam się w sumie dopiero od dwóch tygodni, ale jest i meczy. Otóż pod koniec marca miałam wieczorami takie tapnięcia serca (mocniejsze uderzenie) tak mi się wydaje, że to było serce. Dodam, że było to przed miesiączką. Jak tylko się pojawiła to te tapnięcia ustały. Miesiąc później znowu to samo, z tym że dwa tygodnie temu myślę, że ze snu wybudziło mnie właśnie takie tapnięcie, poczułam jakbym miała zemdleć i serce zaczęło walić mi bardzo szybko, całą noc nie mogłam potem zasnąć. Od tamtej pory źle śpię, bo czasem przychodzi taki lęk i duszność. Mam również uczucie ciężkości w klatce piersiowej i jestem często zmęczona, pojawiły się również czasem bóle głowy. Robiono mi ekg, pomiar ciśnienia, morfologię, a także tsh,. Ale wszystko jest w porządku. Moja internistka stwierdziła, że to nerwica i mam wybrać się do psychiatry. Na wizytę czekam. Od takiej ogólnej diagnozy za dużo o tym myślę i męczy mnie to strasznie. Mam takie pytania: 1. Czy jest możliwe to że jest to reakcja na to że mój mąż właśnie trzy tygodnie temu wyjechał za granicę? 2. Rok temu w maju trafiłam do szpitala, gdyż dostałam krwotoku, czy może to być jakiś strach przed tym, że może się to powtórzyć? 3. Skoro dzieje się to zazwyczaj przed miesiączka to czy mogą to być jakieś zaburzenia hormonalne?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Bezsenność, neurastenia czy depresja?

Jestem 28-letnią kobietą, od 3 lat żoną, od 2 lat mamą. Od najmłodszych lat byłam bardzo nerwowa, ojciec pił i znęcał się fizycznie nad matką, mnie wykańczał psychicznie. Dla ojca zawsze byłam" głupia, niedouczona" i tak jest po dzień dzisiejszy....

Jestem 28-letnią kobietą, od 3 lat żoną, od 2 lat mamą. Od najmłodszych lat byłam bardzo nerwowa, ojciec pił i znęcał się fizycznie nad matką, mnie wykańczał psychicznie. Dla ojca zawsze byłam" głupia, niedouczona" i tak jest po dzień dzisiejszy. Pragnę zauważyć, że posiadam wykształcenie medyczne (jestem terapeutą zajęciowym) stąd moje pytanie o nerwicę neurasteniczną. Mimo,że sama podejrzewam u siebie tą przypadłość, chcę zasięgnąć porady psychiatry. Mój synek skończył niedawno 2 latka i wkroczył w okres buntu. Wszystko wymusza płaczem, wręcz wrzaskiem! Jeśli zabraniam mu czegoś krzyczy tak, jakbym go ze skóry obdzierała. Mój mąż pracuje od 7 do 23, w związku z czym przy dziecku nie pomaga.

Moje problemy, jak wspomniałam, mają już zaczątek w dzieciństwie, jednak teraz objawy nasiliły się. Budzę się rano kompletnie zmęczona, mimo że przesypiam całą noc. Zdarza się też, że budzę się w nocy z niewyjaśnionym lękiem, serce wali mi jak oszalałe i nie śpię pół nocy. Ciągle krzyczę bez powodu na syna, choć jak już wspomniałam jego ciągły wrzask i bunt doprowadza mnie do furii. Coraz częściej żałuję, że zdecydowałam się na dziecko. Bardzo często mam napady duszności, trzęsą mi się ręce, drży całe ciało, boli mnie głowa, serce wali jakby miało z piersi wyskoczyć, przy czym boli jak przy stanie przedzawałowym. Wpadając w histerię zaczynam uciekać się do przemocy fizycznej! Zarówno wobec męża jak i dziecka! Nie zrobiłam żadnemu z nich krzywdy, ale od potrząsania się zaczyna, a jak się może skończyć?

Zdarzają mi się stany depresyjne. Myślę, że jestem niedobrą matką i dlatego mój syn mnie nie słucha. Jestem niedobrą córką, bo nie spełniam oczekiwań ojca tyrana (jestem niewykształcona). Jestem niedobrą żoną- odsunęłam się od męża, zarówno pod względem fizycznym jak i psychicznym. Nie rozmawiamy ze sobą, bo nie mam o czym z Nim rozmawiać, o seksie od dawna nie ma mowy! Coraz częściej płaczę, wszystko jest mi obojętne, moje myśli krążą wokół samobójstwa. Czuję się kompletnie bezradna, niepotrzebna i bezwartościowa. Obecnie piję roztwór zawierający sole bromu- czy to wystarczy na uspokojenie moich nerwów, czy należy zgłosić się do specjalisty? Dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Dotyczy: Neurologia Depresja

Płaczliwość i zamykanie się w sobie a depresja

Może zacznę od tego, że moja mama ma schizofrenię. Zawsze bałam się, że mnie też to spotka. Od kilku miesięcy zamykam się coraz bardziej w sobie. Kiedyś byłam dusza towarzystwa - teraz najchętniej nie wstawałabym z łóżka. Urwał mi...

Może zacznę od tego, że moja mama ma schizofrenię. Zawsze bałam się, że mnie też to spotka. Od kilku miesięcy zamykam się coraz bardziej w sobie. Kiedyś byłam dusza towarzystwa - teraz najchętniej nie wstawałabym z łóżka.

Urwał mi się kontakt z większością znajomych. Nie mogę przestać myśleć, że po prostu nie chcę już tu być- że życie po prostu nie ma sensu. Pojawiły się problemy w pracy - zamiast wstać w poniedziałek rano śpię i płaczę do 15 bez żadnej poważniejszej przyczyny. Jakiś czas temu miałam także problemy z zasypianiem a mianowicie bałam się zasnąć - byłam się rzeczy kompletnie nie stworzonych, albo że ktoś się włamie, coś złego się stanie jak zasnę.

Takie epizody pojawiają się co kilka miesięcy. Mam problemy z koncentracją, są dni kiedy po prostu nie jestem w stanie myśleć o niczym, ani podjąć najgłupszej decyzji: np co chcę zjeść. Czy to depresja, czy już coś innego?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Napadowe wyładowanie fal wolnych i theta w badaniu EEG

Witam serdecznie. Mam 24 lata. Od 3 miesięcy leczę się na nerwicę, którą mam od dziecka. 3 miesiące temu po dużym stresie dostałam mioklonii przysennych, tzn. jak zasypiam kilkadziesiąt razy, drgnie mi albo nogę, albo rękę, albo głowę. Zawsze...

Witam serdecznie. Mam 24 lata. Od 3 miesięcy leczę się na nerwicę, którą mam od dziecka. 3 miesiące temu po dużym stresie dostałam mioklonii przysennych, tzn. jak zasypiam kilkadziesiąt razy, drgnie mi albo nogę, albo rękę, albo głowę. Zawsze jest to pojedyncze drgnięcie, nie tracę przytomności, nie mam zawrotów głowy. Nie ukrywam, że boję się przez to zasypiać, czuję lęk przed zasypianiem. Podobne objawy (jakby tikanie głowy i ręki) miałam w dzień, ale po miesiącu leczenia ustąpiły. Przyjmuję C*** (3x1 tabletka) i L*** (1 tabletka na noc, bo po tym mniej mam tych mioklonii i łatwiej mi zasypiać). Dla świętego spokoju psychiatra skierował mnie na EEG, ale wcale tego spokoju nie zdobyłam... Na 24h przed badaniem odstawiłam leki. W trakcie badania byłam bardzo zdenerwowana. Badanie robiła Pani docent, która powiedziała, że nie jest źle, że nie widzi ogniska, ani zmian organicznych, ale opis mnie niepokoi. Tak wygląda opis badania: Rytm alfa obecny. Rz zaznaczona. W zapisie widoczne fale theta i o zaostrzonym rysunku oraz niskonapięciowe fale wolne. Zanotowano jednorazowo napadowe wyładowanie fal wolnych i theta, obejmowało ono wszystkie odprowadzenia, czas trwania 2 sec. Prowokacja oddechowa (HV) zwiększa ilość fal patologicznych - okresowo wzrasta ilość fal theta o zaostrzonym rysunku i pojawiają się niskonapięciowe fale ostre w odprowadzenia ciemieniowo-skroniowym obustronnie, zmiany te utrzymują się po HV. Fotostymulacja bez wyraźnego wpływu na zapis. Wniosek: Zapis z rozlanymi zmianami z wrażliwością na prowokacje. Bardzo proszę o pomoc w interpretacji badania. Czym mogą być te rozlane zmiany i czy to wszystko ma związek z moimi miokloniami? Z góry bardzo dziękuję!

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Co mam zrobić z ojcem?

Mam problem z moim tatą. Mam 20 lat i jestem najstarszy z rodzeństwa. Rok temu (mniej więcej) popsuły się kontakty moich rodziców. Mama od ok. 2 lat wyjeżdża do pracy do Holandii, tam znalazła sobie kogoś, pół roku temu powiedziała...

Mam problem z moim tatą. Mam 20 lat i jestem najstarszy z rodzeństwa. Rok temu (mniej więcej) popsuły się kontakty moich rodziców. Mama od ok. 2 lat wyjeżdża do pracy do Holandii, tam znalazła sobie kogoś, pół roku temu powiedziała ojcu, że ma też sobie kogoś znaleźć. Ale nie powiedziała mu wprost, że ma innego, tylko że ma jego dość, bo nie umie się postawić, tylko zawsze na wszystko się zgadza (bo faktycznie taki jest). Wiem, że ma innego, bo mi to przyznała. Mój ojciec od tego czasu nie umie sobie z niczym poradzić, nie interesuje się dziećmi (jest nas czwórka 17,18,19 i 20 lat). My się tym tak nie przejmujemy, ale siostry dobija ojciec psychicznie, opuściły się one w nauce, budzi je po nocach i płacze, że żona go zostawiła. Mówi, że jak go długo nie będzie w domu to mają go szukać w pobliższym lesie, bo się powiesi, zaczął popijać. Nie wiem jak mam mu pomóc, jako najstarszy czuje się odpowiedzialny za rodzeństwo, ja nie mieszkam w domu, więc rzadko tam jestem, a siostry dzwonią codziennie i płaczą mi w słuchawkę. Jak mam pomóc ojcu, który jak ja jestem w domu udaje, że jest wszystko w porządku? Interesuje mnie najbardziej to, żeby moje rodzeństwo nie musiało wysłuchiwać ciągle jego problemów i żeby mogły zająć się sobą. Co robić?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Wzmożone napięcie w mięśniach?

Witam! Bardzo proszę o fachową poradę. Moja 11- miesięczna córka od niedawna kurczy palce u nóg u prawej bardziej niż u lewej. Gdy staram się jej rozmasować te skurczone palce wtedy widać poprawę, ale co jakiś czas je kurczy oraz...

Witam! Bardzo proszę o fachową poradę. Moja 11- miesięczna córka od niedawna kurczy palce u nóg u prawej bardziej niż u lewej. Gdy staram się jej rozmasować te skurczone palce wtedy widać poprawę, ale co jakiś czas je kurczy oraz jak tylko się dotknie jej paluszków. Ale jeszcze bardziej mnie niepokoi fakt, że w prawej stopie na stronie zewnętrznej ma bardzo napięte mięśnie w miejscu, gdzie kończy się stopa, a zaczyna noga, w miejscu zgięcia. Staram się jej to rozmasować, ale ona wtedy stawia taki opór, a stopa jest bardzo napięta i sztywna. Bardzo się martwię, czy to może być jakiś przykurcz mięśni? Stopa w tym miejscu jest bardzo często napięta i nie jest rozluźniona. Dodam, że mała raczkuje, nigdy nie miała chodzika, nie była namawiana do chodzenia za rączki. Sama zaczęła chodzić przy meblach. Proszę o odpowiedź!!!

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy depresja zagościła u mnie na zawsze?

Mam 26 lat. Dwójkę cudownych dzieci. Kochającego męża. Jako dziecko bardzo często się śmiałam, wygłupiałam i żartowałam. Wszystko zmieniło się ok 15 roku życia. Choć pamiętam, że jako małe dziecko popłakiwałam nocami, myśląc noc w noc o śmierci, wojnach i...

Mam 26 lat. Dwójkę cudownych dzieci. Kochającego męża. Jako dziecko bardzo często się śmiałam, wygłupiałam i żartowałam. Wszystko zmieniło się ok 15 roku życia. Choć pamiętam, że jako małe dziecko popłakiwałam nocami, myśląc noc w noc o śmierci, wojnach i całej reszcie okropnych rzeczy.

Najgorzej było ze mną podczas matury i chwilę potem. Doszło do momentu, że mama wsadziła mnie do samochodu i zawiozła do znajomego lekarza, a potem na przedwczesne wakacje do babci. Lekarz nie potrafił mi pomóc, wypytywał o przyczyny mojego smutku i chęci samobójstwa, nakazał powiedzieć mamie w domu, lub ona się tym potem zajmie, tzw. twarda ręka.

No ale, jakoś się z tego wygrzebałam. Kiedy miałam już totalnie dość, uciekłam od tego, co mnie męczyło, ludzi, których się bałam itp. wyjechałam. Pierwsze 2 miesiące nie były zbyt ciekawe brak pieniędzy i niemożliwość znalezienia pracy ostatecznie doprowadziły mnie do płaczu. Jednak znalazłam p-kt zaczepienia.

Dostałam prace i tam poznałam mojego męża ;) Było cudownie, śmiałam się całymi dniami i dziękowałam Bogu, że żyje. Kładłam się spać ze spokojem i radością, Byłam zajęta pracą i miłością. Do czasu- przebywaliśmy 24h na dobę razem i w końcu dopadła mnie niemożliwa zazdrość(niszcząca) niestety trwa ona do dziś i jest jak kolejna choroba.

Mam mnóstwo problemów jak chyba każdy, ale nie zawsze sobie potrafię z nimi poradzić. Najgorsze to to, że wyzywam się na moich maleństwach. Nie potrafię się z nimi bawić, tylko krzyczę, krzyczę a ostatnio nawet praktycznie bez powodu, a one są przecież takie malutkie, słodkie i kochane. Tylko ja nie potrafię znieść ich płaczu i ciągłych niekończących się pytań.

Dawno temu mówiono na mnie niania, każdy twierdził, żże potrafię jak nikt zając się dziećmi, a teraz guzik z tego, nie potrafię zająć się nawet swoimi;(. Chce tylko spać, nie mam sił podnieść się z łózka, by dać im zjeść i się napić, kiedy pytają.

Nie raz nie wychodzimy przez kilka dni, bo ja nie mam sił się ubrać, umalować itp. Szczególnie jak pogoda okropna, bo ostatnio zauważyłam, jak było słonecznie, to zawsze zabierał je na długi spacer, do parku, na plac zabaw i nie miałam tyle problemów, dzień mijał szybciej prościej.

Eh, rozpisałam się i pogubiłam, tyle tego. Krótko, mówiąc jestem bardzo nieprzewidywalna. jednego dnia budzę się i uważam, że życie jest piękne i mam siły, by przenosić góry, a drugiego dnia-nie mam sił, by wstać z łóżka, czuję się beznadziejnie i chcę tylko płakać.

Nieraz przez kilka tygodni zły nastrój mnie gnębi, a potem znów jest dobrze na jakiś czas. Ogólnie jednak mam wrażenie, że nie ma sensu żeby si tak męczyć. Boje się jednak śmierci. A ten okropny smutek, płacz i humory po prostu mnie wykańczają. Czasami już fizycznie -nie mogę.  

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to możliwe, że mam depresję?

Mam 16 lat. Jestem dziewczyną. Chodzę do szkoły, w tym roku kończę gimnazjum. Mam dobre oceny. Rodzinę, dom, marzenia. Zależy mi aby dostać się do dobrej szkoły. Chciałabym tak wiele... Dwa lata temu straciłam ważne osoby w moim życiu....

Mam 16 lat. Jestem dziewczyną. Chodzę do szkoły, w tym roku kończę gimnazjum. Mam dobre oceny. Rodzinę, dom, marzenia. Zależy mi aby dostać się do dobrej szkoły. Chciałabym tak wiele... Dwa lata temu straciłam ważne osoby w moim życiu. Dwa lata temu straciłam samą siebie. Myślałam, że najgorsze mam już za sobą.

Przez półtora roku żyłam w horrorze. Nie wiem, co działo się dookoła mnie. Pamiętam tylko okropny ból w klatce piersiowej. Przyspieszony oddech. Kurczenie nóg. Kiedy ból nadchodził modliłam się, abym wreszcie roztrzaskała się na małe kawałeczki. Z drugiej strony kurczowo trzymałam się siebie. Potem przychodził sen. I kolejny dzień. Chciałam ze sobą skończyć. Nie zrobiłam tego. Chyba zabrakło mi sił.

Nie wyobrażałam sobie, że mogłabym już nigdy nie zobaczyć... Wybudziłam się z tego. Nie żałuję, że w tedy brakowało mi sił, aby ze sobą skończyć. Teraz czuję pustkę. Nie radzę sobie. Widzę, że dzieje się ze mną coś nie tak. Nawet głupio mi o tym pisać. Mam wrażenie, że nieustannie gram. Śmieje się, chodzę do szkoły, uczę się, podejmuję decyzje, a tak naprawdę mam ochotę wstać i krzyczeć "pomocy". Myślałam, że najgorszy etap mam już za sobą. Chyba się łudziłam.

Wmawiam sobie, że w końcu przecież musi być dobrze. Tłumaczę, że przecież mam wszystko. Ubrania, jedzenie, posprzątane. Wszystko. A jednak potem przychodzą znowu myśli... Schemat jest ten sam. Myślę o przeszłości. Nie mogę zapomnieć. Z drugiej strony, wiem, że jestem silna. A może sobie tylko to wmawiam... Nie mogę odnaleźć siebie. W szkole mam koleżanki. Poza również. Ale nie wyobrażam sobie, żebym mogła którejś z nich o tym opowiedzieć.

Czuję pustkę. To nie trwa ciągle. Są dni, kiedy czuję się dobrze. Mam dobry humor. Ale są też takie dni, jak ten. Może zwariowałam... Nie wiem. Zależy mi na wielu sprawach, choć ostatnio mój zapał przygasł. Wiem też, że muszę sobie z tym poradzić. Tylko nie wiem czy dam radę sama. Nie wiem czy do depresja. Nie wiem, co mam zrobić. Dlatego proszę o odpowiedź i pomoc. Dziękuję.

Czy to fobia?

Mam taki problem, od zawsze byłam małomówna, zamknięta w sobie, ciężko nawiązuję kontakty z ludźmi. W towarzystwie ludzi jestem zdenerwowana, nie potrafię się odezwać, wygląda to tak, że pustka w głowie, nie wiem co powiedzieć, a jeżeli już wiem, mam...

Mam taki problem, od zawsze byłam małomówna, zamknięta w sobie, ciężko nawiązuję kontakty z ludźmi. W towarzystwie ludzi jestem zdenerwowana, nie potrafię się odezwać, wygląda to tak, że pustka w głowie, nie wiem co powiedzieć, a jeżeli już wiem, mam to w głowie, ale i tak tego nie mówię, jakaś blokada mi to uniemożliwia. Wydaje mi się, że jest to po części genetyczne, gdyż mój dziadek też taki był. Zaczęłam chodzić do psychologa, ale jak na razie efektów nie ma. Może psychiatra byłby lepszym rozwiązaniem?  

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co to jest pajęczak w mózgu?

Chciałabym się dowiedzieć, co to jest ten pajęczak w mózgu (czy coś takiego...)?
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Izabela Brym
Lek. Izabela Brym

Depresja w okresie dojrzewania

Witam, mam 17 lat, jestem obecnie w pierwszej klasie liceum. Piszę ten list, ponieważ obawiam się że (boje się nawet myśleć o tym słowie) mam depresję. Wszystko zaczęło się w wakacje tamtego roku. Skończyłam gimnazjum, jakoś nie tęskniłam za...

Witam, mam 17 lat, jestem obecnie w pierwszej klasie liceum. Piszę ten list, ponieważ obawiam się że (boje się nawet myśleć o tym słowie) mam depresję. Wszystko zaczęło się w wakacje tamtego roku. Skończyłam gimnazjum, jakoś nie tęskniłam za swoją klasa. Zawsze byłam dobrą uczennicą, miałam sukcesy artystyczne (skończyłam szkołę muzyczną pierwszego stopnia), słowem ceniłam naukę, prawdziwe wartości w życiu, piękno, szlachetność, uczciwość a na dodatek jestem bardzo wierzącą osobą. W wakacje czułam dziwną obojętność mnie ogarniającą. Kiedy stało się coś naprawdę przykrego, ja tego nie odczuwałam. Jak jakieś znieczulenie. Wszystko się odbijało na mnie po trochu potem. Nigdy nie przychodziła wielka fala smutku, która była raz a porządna. Potem (na końcu wakacji) przeżyłam swój pierwszy pocałunek, z chłopakiem, na którym mi zależało już 7 miesięcy wcześniej. Okazało się, że on nie ma jednak ze mną żadnych planów. Flirtował ze mną dalej, co dawało mi małą nadzieje, choć w głębi duszy wiedziałam, że dla niego to nic nie znaczy. Zresztą nawet w tym roku (styczeń) powiedział mi, że dalej myśli o swojej byłej dziewczynie. Gdy to usłyszałam, pękło mi serce. Pierwszy raz tak mocno płakałam i szlochałam. Nie mogłam się uspokoić, nie spałam. Od końca wakacji tamtego roku myślę o nim codziennie, dosłownie. Nie chcę już, ale to weszło w nawyk. Od paru tygodni się poprawia mój stan, wychodzę z tego, ale zaczynam dostrzegać, że nie tylko on powodował mój zły stan. Od początku wejścia do liceum jest mnóstwo nauki (profil bio-chem-fiz, a z fizyki jestem bardzo słaba), nie mam na nic czasu. Przestałam grać na pianinie, zrezygnowałam z dodatkowych lekcji angielskiego ( czyli z tego, w czym zawsze byłam bardzo dobra). Non stop chodzę smutna, nic mi się nie chce, wszystko odkładam na ostatnią chwile, mało śpię, ciągle jestem senna, boli mnie głowa, z nikim się nie spotykam, nic mnie nie cieszy, straciłam chęci do życia, zainteresowania, odczuwam permanentna apatie. Dużo by tego wymieniać, teraz tylko nadmieniłam kilka stanów. Boje się.. boje się czegoś, czego nie mogę nawet określić. Któregoś dnia kładąc się spać nie mogłam zasnąć z powodu strachu. Nie miałam następnego dnia kartkówki, sprawdzianu itp. Po prostu się bałam. Uciskało mnie coś w środku. Czuję się tak, jakby moje życie było bezwartościowe a cała ja niepotrzebna. Każde małe i większe stresy, smutki, żale i rozpacze nigdy ze mnie nie uchodziły przez np. wysiłek fizyczny, wszystko tłumiłam w sobie, każde uczucia i emocje "zakopywałam" w sobie żywcem. Chcę swoje życie zmienić, ale nie wiem jak i nawet nie mam sił. Gdybym mogła zobrazować swoje wnętrze, to byłoby jak dzisiejsza pogoda: jest zimno, wieje porywisty wiatr, pada deszcz cały dzień, wszędzie jest szaro i ponuro... ale gdzieś głęboko, daleko daleko jest miejsce we mnie, gdzie ukryta jest moja nadzieja i ciepło, ale nawet nie mam sił by się do nich dokopać. Szukam odpowiedzi w wierszach, maksymach, książkach... ale ulatują mi one z mojej pamięci ( jak zresztą wszystko). To wszystko co czuje utrzymuje się już od prawie 9 miesięcy. Nie chcę tak żyć. Pragnę wreszcie znaleźć radość i utraconą nadzieję. Chcę tego i mam dość ciągłego płaczu. Naprawdę nie wiem co robić, a dalej tak być nie może. Proszę o pomoc, bardzo mocno.

Czy depresja jest do wyleczenia, czy do zaleczenia?

Nerwowość, kłopoty z żołądkiem, sercem, jelitem, mdłości, dziwne uczucie w głowie, zaburzenia równowagi, lęki ja myślałam, że to nerwica. Poszłam do psychiatry, a pani, że to depresja. Dostałam leki na depresję i depresję obsesyjną (z grupy SSRI oraz lek...

Nerwowość, kłopoty z żołądkiem, sercem, jelitem, mdłości, dziwne uczucie w głowie, zaburzenia równowagi, lęki ja myślałam, że to nerwica. Poszłam do psychiatry, a pani, że to depresja.

Dostałam leki na depresję i depresję obsesyjną (z grupy SSRI oraz lek czterpierścieniowy) oczywiście boje się brać ze względu na skutki uboczne. Moje pytanie, czy to depresja i czy dam radę bez tych leków ją pokonać? Kupiłam t*** lek, biorę p***.

Pani mi powiedziała, że depresja jest nie do wyleczenia tylko zaleczenia, czy to prawda? I że nie widzi potrzeby psychoterapii, ja widzę, ale nie mogę znaleźć dobrego od wielu lat. Jestem załamana, czy to już tak całe życie będę się męczyć? Te objawy są okropne, nie dają żyć normalnie

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty