Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 8 8

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Pieczenie ręki lewej

Witam, od kilku godzin doskwiera mi ból z pieczeniem ręki lewej pomiędzy łokciem a kością ramienną od strony wewnętrznej. Czuję straszne pieczenie przy dotyku. Nigdzie się nie uderzyłam, ale pojawił się lekki obrzęk. Dlaczego tak się dzieje? Pozdrawiam.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Niedoczynność tarczycy i depresja

Witam, mam 21 lat i w ostatnim czasie nie mogę poradzić sobie ze swoimi wahaniami nastrojów. Dodam, że od co najmniej dwóch lat choruję na niedoczynność tarczycy, więc pewnie ma to jakiś związek. Od jakiegoś czasu bardzo dużo złego...

Witam, mam 21 lat i w ostatnim czasie nie mogę poradzić sobie ze swoimi wahaniami nastrojów. Dodam, że od co najmniej dwóch lat choruję na niedoczynność tarczycy, więc pewnie ma to jakiś związek. Od jakiegoś czasu bardzo dużo złego dzieje się w moim życiu, a ja nie mam nikogo, z kim mogłabym o tym wszystkim porozmawiać i chyba powoli przestaję sobie radzić. W dodatku większość tych złych rzeczy dzieje się przeze mnie - przez wyżej wspomniane huśtawki nastrojów. Chodzi o to, że ostatnio potrafię nie robić przez cały dzień nic, poza płakaniem. Z jakiego powodu? Potrafię znaleźć ich mnóstwo. Czasem płaczę z powodu błahostek, dlatego jest mi z tym tak bardzo źle. Nie potrafię znieść jakiejkolwiek nieprzychylnej mi sytuacji, zaraz reaguję płaczem. Szukam w mojej miejscowości miejsca, gdzie przyjętoby mnie na staż, ale boję się zapytać gdziekolwiek, ponieważ wiem, że w przypadku odmowy zacznę płakać, chociaż wcale tego nie chcę! Często, co najmniej kilka razy dziennie, mam myśli samobójcze. Jedynie strach przed bólem powstrzymuje mnie od działania. Niemniej boję się, że pewnego dnia zrobię sobie krzywdę, a tak naprawdę chciałabym cieszyć się z życia, jak każdy. Muszę dodać, że zanim zaczęły się te zmiany nastroju, byłam zawsze roześmianą optymistką z milionem planów na życie - teraz rzadko widzę siebie uśmiechniętą, chociaż staram się śmiać jak najczęściej. Proszę mi powiedzieć, czy powinnam się martwić? Z góry dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Dotyczy: Neurologia Depresja

Wypalenie i zły nastrój po wypadku samochodowym

Witam. Mam pytanie. Od pewnego czasu mam dziwnie zły nastrój, nic mnie nie cieszy, stałam się obojętna na wszystko, co robię, nie mam już żadnych pasji. Swój dom uważam za swoją twierdzę, która jeszcze najlepiej, żeby była zamknięta. Unikam ludzi,...

Witam. Mam pytanie. Od pewnego czasu mam dziwnie zły nastrój, nic mnie nie cieszy, stałam się obojętna na wszystko, co robię, nie mam już żadnych pasji. Swój dom uważam za swoją twierdzę, która jeszcze najlepiej, żeby była zamknięta. Unikam ludzi, ale wewnątrz krzyczę, żeby ktoś pomógł mi do nich wyjść. 2 lata temu miałam poważny wypadek samochodowy i w czasie pobytu w szpitalu mój chłopak odebrał sobie życie. Myślałam, że to od tego, ale to przecież było tak dawno. Ogólnie wcześniej miałam w sobie wielką siłę, żeby jakoś wyjść na prostą, a teraz kiedy to się stało, po prostu czuję się wypalona. Proszę o pomoc, nie wiem, czy to objawy depresji, czy czegoś w tym rodzaju...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak pokonać depresję?

Witam! Mam 22 lata i od 13 roku życia, próbuje pokonać depresję. Do 18 roku leczona byłam u psychiatry, który przepisywał mi bardzo dużą ilość leków przeciwdepresyjnych i przeciwlękowych. Gdy skończyłam 18 lat, lekarka ta powiedziała, że nie jest w...

Witam! Mam 22 lata i od 13 roku życia, próbuje pokonać depresję. Do 18 roku leczona byłam u psychiatry, który przepisywał mi bardzo dużą ilość leków przeciwdepresyjnych i przeciwlękowych. Gdy skończyłam 18 lat, lekarka ta powiedziała, że nie jest w stanie mi pomóc i żebym spróbowała hipnozy. Podjęłam wówczas leczenie u innego psychiatry, który również przepisywał mi leki. Przez te wszystkie lata mój stan utrzymuje się na mniej więcej tym samym poziomie. Każde niepowodzenie lub myśl o nim przeżywam jak katastrofę. Bardzo łatwo wybucham płaczem, nad którym nie potrafię zapanować. Wszystkiego się boję, ciągle mam nieuzasadnione lęki. Przerażają mnie niemal wszystkie życiowe sytuacje... jak np. założenie konta w banku, czy rozmowa telefoniczna. Od zawsze bałam się szkoły, teraz przeniosło się to na studia. Obecnie piszę pracę licencjacką i nie potrafię się zmobilizować do efektywnych działań, ponieważ gdy tylko rozpoczynam pisanie, pojawia się paraliżujący strach... Nie mogę nad nim zapanować, pomimo że próbuję przemówić sobie do rozsądku. W ten sposób tracę całe swoje życie. Nękają mnie wyrzuty sumienia. Wciąż czuję się winna. Kolejnym moim problemem jest jedzenie. Wydaje mi się, że mi nie wolno jeść. A gdy coś zjem, obwiniam się, że zjadłam za dużo i teraz przytyję. Będzie mi wstyd wyjść z domu, bo ludzie będą sobie o mnie myśleć jak o "żarłoku". Zdaję sobie sprawę z tego, że tok mojego myślenia jest chory. Dlatego często zastanawiam się, czy nie mam rozdwojenia jaźni, bo skoro wiem, że moje myśli są błędne i boję się choć nie ma powodu, to czemu nie potrafię się ich pozbyć? Ekstremalnym stresem jest dla mnie rozmowa z innymi ludźmi. Np. gdy mam rozmawiać z promotorką mojej pracy, to jestem przerażona, że powie mi, że to, co napisałam, to głupota. Przez 7 lat brałam różne leki psychotropowe, po których przeważnie źle się czułam. Odstawiłam je, szukając w międzyczasie pomocy u różnych specjalistów: psychiatrów, psychologów, terapeutów. Jedyne do czego udało mi się dojść, to to, że moje problemy wzięły się z przemocy psychicznej, którą stosuje mój ojciec wobec mojej rodziny. Nie potrafię się od niego uwolnić, ponieważ nie pracuję i żyję na jego utrzymaniu. Znalezienie pracy jest dla mnie kolejnym problemem, ponieważ nie udaje mi się przezwyciężyć strachu... Obecnie znów rozpoczęłam terapię, tym razem u psychologa. Po każdej wizycie u niego czuję się jeszcze bardziej "zdołowana". Jego pytania pozbawiają mnie jakiejkolwiek intymności. Jestem zupełnie bezradna. Wiecznie płaczę i wpadam w panikę. Nie wiem, jak nad sobą zapanować. Psycholog mi mówi: "Po prostu panować nad sobą". Dla mnie nie jest to jednak takie oczywiste. Chciałabym uzyskać konkretne wskazówki, jak sobie radzić z paraliżującym strachem i wiecznym smutkiem.

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Jak znaleźć dobrego psychiatrę?

Witam serdecznie, mam 23 lata i mieszkam w Poznaniu, pracuję i studiuję. Pewnego dnia poszłam do lekarza rodzinnego, bo bardzo źle się czułam, od dłuższego czasu bolał mnie brzuch, ciągle płakałam bez powodu, i lekarz stwierdził u mnie początki depresji....

Witam serdecznie, mam 23 lata i mieszkam w Poznaniu, pracuję i studiuję. Pewnego dnia poszłam do lekarza rodzinnego, bo bardzo źle się czułam, od dłuższego czasu bolał mnie brzuch, ciągle płakałam bez powodu, i lekarz stwierdził u mnie początki depresji. Przepisał mi jakieś środki na poprawę nastroju i kazał skonsultowac sie z psychiatrą. Efekt po tabletkach poczułam po ok. 3 tyg., ale gdy tabletki się skończyły wszystko wróciło... I tu moje pytanie, nie znam Poznania tak dobrze, żeby znaleźć prywatne gabinety psychiatryczne. Czy mogłabym otrzymać jakieś namiary na dobrych lekarzy psychiatrów??? POTRZEBUJĘ POMOCY :((

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Czy objawy autyzmu mogą być naprzemienne?

Mój syn Artur ma 21 miesięcy. Martwię się o niego, bo zauważyłam u niego dziwne zachowania. Ogólnie jest pogodnym i ruchliwym dzieckiem, uśmiecha się, jednak do tej pory nie wypowiedział żadnego słowa świadomie. Miał badanie słuchu i wszystko wyszło dobrze....

Mój syn Artur ma 21 miesięcy. Martwię się o niego, bo zauważyłam u niego dziwne zachowania. Ogólnie jest pogodnym i ruchliwym dzieckiem, uśmiecha się, jednak do tej pory nie wypowiedział żadnego słowa świadomie. Miał badanie słuchu i wszystko wyszło dobrze. Mówi "mama", "tata", "baba", "papa", ale to jest tak, jakby po prostu je powtarzał, bo mu się podobają. Pokazuje natomiast gestem odpychając moją rękę, że np. nie chce już jeść. Lubi jak go przytulam, przychodzi też czasem sam, żeby go przytulić.

Z zabawek preferuje tylko boks edukacyjny, który nosi w jednym ręku i drugi z cukierkami (których nie je), a służy mu do kopania. Reszta zabawek leży nieużywana (nie widziałam również, żeby bawił się coś udając np. że miś je - bo nie bawi się misami), czasem podejdzie, bo go jakaś zabawka zainteresuje, obejrzy ją sobie, powykręca, przetestuje gryząc i wyrzuca. Lubi też wrzucać klocki lub przedmioty do pudełek (jednak nie skupia się nad tymi czynnościami zbyt długo). Tak naprawdę kopanie jest jego ulubioną zabawą (jak nie ma jego boksu z cukierkami nie przejmuje się tym bardzo, znajduje sobie inny przedmiot do kopania: pudełko, klocek, bucik itp).

Lubi oglądać bajki, śmieje się z różnych sytuacji, które się tam dzieją. Uwielbia spacery, zawsze wyszuka sobie jakiś kamień lub glona, którego nosi przez cały spacer (czasem zamienia go na inny, ale przeważnie jak sobie coś upatrzy to trzyma do końca spaceru). Czasami nie reaguje na imię i nie chce patrzeć w oczy, nie wykonuje poleceń np. jak mówię mu, że czegoś nie wolno robić. Chociaż często się tak zdarza, że nawiązuje kontakt wzrokowy, uśmiecha się i nawet coś po swojemu mówi do danej osoby. Boi się obcych, często płacze, zwłaszcza jak ktoś obcy mu się nie spodoba, a ta osoba próbuje uratować sytuacje zagadując go, ale lubi dzieci. Nie mam za dużo możliwości, by miał kontakt z innymi dziećmi, ale zauważyłam, że sam czasem podchodzi i zaczepia dzieci, mówi wtedy do nich po swojemu, gestykulując rączkami.

Wiem, że moje dziecko ma wiele cech, które mogą świadczyć o autyzmie (nie mówi świadomie, nie reaguje na imię, nie bawi się zabawkami zgodnie z ich przeznaczeniem). Zastanawiam się jedynie, czy mogą one występować naprzemiennie np. dziś po tym, jak wstał z południowej drzemki w ogóle nie chciał na mnie patrzeć, nie reagował na imię, nawet jedząc odwracał głowę w drugą stronę. Po jedzeniu wyszłam z nim na spacer, na którym reagował już dobrze, zaczepiał dzieci, a ostatnie pół godziny bawił się ze mną: ja go wolałam, przychodził, dawałam mu buzi (cały czas trzymał kontakt wzrokowy, jak podbiegał), a później udawaliśmy, że albo ja, albo on mnie goni. Był bardzo szczęśliwy, śmiał się. mimo że był zmęczony, bo spacer był długi.

Czasami jak nie reaguje na imię albo na to, co mowię do niego wystarczy, że zrobię A KUKU albo A PSIK (to zawsze u niego wywołuje śmiech) i to jakby powoduje, że się włącza spowrotem. Nie wiem, czy jeśli u dziecka występuje autyzm, to zachowania mogą być naprzemienne (i to w takim krótkim okresie czasu następować po sobie) lub może to świadczy o tym, że ten autyzm się zaczyna?

Proszę podzielcie się ze mną swoimi doświadczeniami, z góry dziękuję.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Nie rozumiem, co się ze mną dzieje...

Witam, jestem 18-letnią dziewczyną, chciałam zadać pytanie, bo nie bardzo rozumiem, co się ze mną dzieje. Pochodzę raczej z ubogiej rodziny, lecz zawsze byłam ambitna, wyznaczałam wysokie cele, zawsze starałam się je realizować, mimo ambicji miałam grono przyjaciół, z którymi...

Witam, jestem 18-letnią dziewczyną, chciałam zadać pytanie, bo nie bardzo rozumiem, co się ze mną dzieje. Pochodzę raczej z ubogiej rodziny, lecz zawsze byłam ambitna, wyznaczałam wysokie cele, zawsze starałam się je realizować, mimo ambicji miałam grono przyjaciół, z którymi potrafiłam się dobrze bawić i vice versa. W sumie wszystko zaczęło się zmieniać jakieś półtora roku temu... przestałam dbać o relacje z ludźmi, przestałam rysować, co było moim hobby, przestałam się uczyć, już teraz na niczym mi nie zależy, każdą wolną chwilę staram się zabijać snem, czuję się przy tym wielka i utyta. Swoje zachowanie wciąż tłumaczę lenistwem, ale obawiam się, że to coś więcej. Już nie cieszy mnie nic tak jak kiedyś, ale także smutki są mniej wyraźne, wszystko zbladło... wciąż szukam dziury w całym, aż w końcu coś zaczyna się psuć... Czy powinnam się z tym zgłosić do specjalisty? Czy to wyłącznie trudy dojrzewania...? Z poważaniem pidżama

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Czy możliwe jest, że popadam w depresję?

Piszę tutaj, ponieważ czuję się samotna i nie mam do kogo się zwrócić. Szczerze mówiąc, pierwszy raz korzystam z tego typu "portalu" i czuję się bardzo dziwnie, wręcz nie wiedzieć dlaczego czuję się trochę głupio. Postanowiłam jednak sięgnąć po poradę,...

Piszę tutaj, ponieważ czuję się samotna i nie mam do kogo się zwrócić. Szczerze mówiąc, pierwszy raz korzystam z tego typu "portalu" i czuję się bardzo dziwnie, wręcz nie wiedzieć dlaczego czuję się trochę głupio. Postanowiłam jednak sięgnąć po poradę, ponieważ mam problem, z którym nie radzę sobie od dłuższego czasu. Na rodziców nie mam co liczyć, ponieważ całymi dniami siedzą w pracy i nie mają czasu, żeby ze mną porozmawiać. Właściwie to w domu panuje taka sytuacja, że każdy żyje własnym życiem i nie zwraca uwagi na drugiego. Między moimi rodzicami panują złe relacje. Moi rodzice są zupełnie różnymi osobami, które kompletnie do siebie nie pasują i śmiem twierdzić, że nie chcą ze sobą być. Nie cierpię weekendów, kiedy są oboje w domu, wtedy się tylko ciągle kłócą i zatruwają całą atmosferę. Czuję się tu samotna, ponieważ nie mogę z nikim porozmawiać – jak już wspomniałam każdy żyje tu własnym życiem. A ja nawet kiedy odczuwam potrzebę porozmawiania z mamą – po prostu się wstydzę, wstydzę się, że mam problem, z którym sobie już nie radzę. Mam 19 lat, za miesiąc matura. Szczerze mówiąc, nie boje się jej. W ogóle o niej nie myślę, na razie się niczym nie przejmuję... Mam natomiast inny problem. Od roku jestem ze wspaniałym chłopakiem. Bardzo go kocham i wiem, że on mnie też i że bardzo mu na mnie zależy. Jest ode mnie młodszy o 2 lata, ale mimo to jest bardzo dojrzały i wydaje się "taki dorosły". Bardzo się kochamy i nie wyobrażamy sobie życia bez siebie. Niestety, mieszka w Anglii. Mieszka tam 5 lat. Rodzice ściągnęli tam całą rodzinę, ponieważ szukali pracy i kiedy ojciec znalazł zostali już tam wszyscy. Mój chłopak planuje wrócić do Polski na stałe już za rok. Chce tu studiować. Niestety rodzice jego są negatywnie do tego nastawieni, wolą, żeby został tam w Anglii i nadal się tam uczył, więc jego przylot na stałe do mnie nie jest pewny. Z każdym jego powrotem do Anglii strasznie tęsknie i płaczę za nim całymi nocami. Przylatuje do mnie co 2 miesiące na okres najczęściej 2 tygodni. W okresie letnim jest dłużej, bo od połowy czerwca aż do końca sierpnia. Mimo wszystko dla mnie te rozstania na 2 miesiące są nie do wytrzymania. Strasznie za nim tęsknie i nie widzę sensu, aby żyć tak nadal. Niestety, bardzo go kocham i nie wyobrażam sobie rezygnacji z tego związku. Ostatnio moje "dołki" się pogorszyły, tak mi się wydaje. Przylatuje do mnie za 4 dni na 2 tygodnie, a ja się z tego nie cieszę tak, jak kiedyś. Kiedyś bardzo mnie to cieszyło, teraz nie, bo wiem, że potem znów poleci na 2 miesiące. Strasznie za nim tęsknie i nie radzę sobie z naszymi rozstaniami. On jest jedyną osobą, z którą rozmawiam o wszystkich moich problemach, jest jedynym wsparciem dla mnie. Strasznie za nim tęsknie i czasem to wszystko mnie przerasta, po prostu nie radzę sobie gdy go nie ma. To jest jeden problem związany z jego osobą. Drugi dotyczy zainteresowań, życiowych pasji itp. On jest osobą bardzo uzdolnioną. Pięknie rysuje, chodzi do angielskiej szkoły, w której uczy się sztuki, rysunki, grafiki, zdjęć itp. Doskonale włada językiem angielskim, zajmuje się fotografią, gra na gitarze oraz planuje naukę gry na innych instrumentach, śpiewa, nagrywa piosenki, po prostu jest chodzącym ideałem. Niedawno zapisał się na zajęcia sportowe... a ja? Czuję się przy nim strasznie beznadziejna. Kiedyś grałam w siatkówkę, potem zaczęło się liceum, więc zrezygnowałam, i obecnie nie zajmuje się niczym. Bardzo chciałabym zajmować się czymś z taką pasją, z jaką on to robi. Ale czuję się przy nim jak szara myszka, ponieważ wiem, że za cokolwiek bym się nie zabrała, to on zrobi to lepiej. Szukam zajęcia, którym mogłabym się całkowicie oddać, ale chciałabym, żeby było to zupełnie coś innego niż to, czym zajmuje się on. Czuję się strasznie "przysłonięta" przez jego osobę i mimo, że wciąż mi powtarza, że jestem wyjątkowa (mówiłam mu o tym problemie), to ja nadal czuję się przy nim gorsza i beznadziejna. Nie wiem jak sobie pomóc. Często z nim o tym rozmawiałam, mówił mi, że chętnie nauczy mnie rysować, jeśli chcę, albo fotografować, ale ja zawsze odmawiam – chciałabym dojść do czegoś sama, tak jak on. Gdy wyjechał do Anglii, to dopiero tam się tym wszystkim zainteresował i sam krok po kroku wszystkiego nauczył, też bym tak chciała, ale brakuje mi jakiejkolwiek motywacji, po prostu wiem, że będę gorsza od niego. Nie radzę sobie z tym i proszę o udzielenie paru rad, dzięki którym mam nadzieję, uda mi się rozwiązać te problemy.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mama chciała popełnić samobójstwo

Witam. Mama drugi tydzień ma depresję. Bierze tabletki antydepresyjne. Wczoraj zbudziła mnie i powiedziała, żebym jechał po papierosy do sklepu (nie spała całą noc). Przywiozłem i wszystko było w porządku. Później stało się coś okropnego. Zamknęła się w pokoju i...

Witam. Mama drugi tydzień ma depresję. Bierze tabletki antydepresyjne. Wczoraj zbudziła mnie i powiedziała, żebym jechał po papierosy do sklepu (nie spała całą noc). Przywiozłem i wszystko było w porządku. Później stało się coś okropnego. Zamknęła się w pokoju i podcięła sobie gardło. Cudem otworzyła drzwi, zadzwoniliśmy po pogotowie i zabrali ją do szpitala. Na szczęście nie przecięła tętnicy. Leży w szpitalu, wszyscy są załamani, okropna atmosfera. Jak sobie z tym poradzić i co robić w tej sytuacji? Co czeka teraz mamę? Proszę o odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy powinienem zwrócić się do specjalisty?

Mam 20 lat, jestem studentem. Ostatnio zaobserwowałem u siebie objawy wskazujące na depresję (poczucie ciągłego smutku, bezsilności i bezcelowości, zaburzenia apetytu, snu i koncentracji). Mój problem polega na tym, że nie bardzo wiem, co dalej ze sobą zrobić. Wychowałem się...

Mam 20 lat, jestem studentem. Ostatnio zaobserwowałem u siebie objawy wskazujące na depresję (poczucie ciągłego smutku, bezsilności i bezcelowości, zaburzenia apetytu, snu i koncentracji). Mój problem polega na tym, że nie bardzo wiem, co dalej ze sobą zrobić. Wychowałem się w kochającej rodzinie (jestem najmłodszy z 5 rodzeństwa – brat, 5 lat starszy, i 3 siostry, między 7 a 10 lat różnicy), praktykujący katolicy, żadnych nałogów czy kłótni, życie na dostatnim poziomie. Zawsze byłem raczej nieśmiały i małomówny, spędzałem czas w domu. Jestem w sytuacji, gdzie nie mam grupy przyjaciół, z którymi mógłbym spędzać wolny czas, i boję się kontaktu z nowymi ludźmi. (Na uczelni, owszem, rozmawiam z kolegami/koleżankami, ale tylko o szkole albo o innych duperelach, nigdy nie wchodzę na osobiste tematy, bo wstydzę się tego, że nie mam przyjaciół). Do tej pory nie bardzo mi to przeszkadzało (miałem kilkoro przyjaciół w podstawówce i gimnazjum, ale straciłem z nimi kontakt po przejściu do liceum, w liceum nie udało mi się nawiązać bliższych więzi, ale miałem nadzieję, że uda mi się na studiach, teraz wiem, że nie będzie to takie łatwe). Teraz często kiedy z kimś rozmawiam, dochodzi do takiej niezręcznej ciszy, kiedy ani ja, ani on nie wiemy, co powiedzieć. Boję się, że stałem się odludkiem do tego stopnia, że nie będę w stanie normalnie funkcjonować w społeczeństwie (znaleźć pracę, założyć rodzinę itd.). Wiem, że ludzie mają poważniejsze problemy i te moje wyznania brzmią trochę jak zwierzenia sfrustrowanej 12-latki (bez urazy dla 12-latek), jednak już od jakiegoś czasu nie mogę się pozbyć tych negatywnych emocji i boję się, że jak teraz czegoś nie zrobię, to może się to przerodzić w jakąś poważniejszą chorobę. Czy warto zwracać się z tym do psychologa, czy on może mieć dla mnie jakieś wyjście?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Bardzo proszę o interpretację wyniku EEG i ewentualne dalsze postępowanie

Orzeczenie: Zapis nieprawidłowy ze względu na zarejestrowane podczas aktywacji Hv zmiany napadowe w okolicy czołowo-skroniowej obustronnie z przewagą po stronie lewej - w postaci napadowego wyładowania fal theta-alfa 7-9 Hz do 70-90 uV, trwającego 1 s. Aktywacja FS nie wpływa...

Orzeczenie: Zapis nieprawidłowy ze względu na zarejestrowane podczas aktywacji Hv zmiany napadowe w okolicy czołowo-skroniowej obustronnie z przewagą po stronie lewej - w postaci napadowego wyładowania fal theta-alfa 7-9 Hz do 70-90 uV, trwającego 1 s. Aktywacja FS nie wpływa na zapis eeg. Reakcja blokowania słabo wyrażona. Czynność podstawowa przyspieszona (pod postacią mało zorganizowanej czynności fal alfa-beta 11-15 Hz do 25 uV). W zapisie widoczne są artefakty i okresy senności.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy to lęki?

Witam, od jakiegoś czasu dzieje się ze mną coś dziwnego. Mianowicie nieoczekiwanie robi mi się duszno, serce zaczyna mi szybciej bić, czasami nawet wali jak oszalałe, jest mi niedobrze — czuję się, jakbym miała zaraz zwymiotować, czasami do tych napadów...

Witam, od jakiegoś czasu dzieje się ze mną coś dziwnego. Mianowicie nieoczekiwanie robi mi się duszno, serce zaczyna mi szybciej bić, czasami nawet wali jak oszalałe, jest mi niedobrze — czuję się, jakbym miała zaraz zwymiotować, czasami do tych napadów dochodzi biegunka albo wręcz przeciwnie zaparcia i ból brzucha, żołądka, ogólnie czuję jakby moje jelita się przewracały na wszystkie możliwe strony. Jest to bardzo nieprzyjemne uczucie. Trwa to już nieustannie ponad dwa tygodnie, myślałam z początku, że to może jakaś grypa żołądkowa (a może jakieś pasożyty?). Byłam u lekarza dał mi lek xxxxxxx na nudności. Jednak to mi nie pomogło, pojawiłam się znowu u lekarza, powiedział, że to może być coś na tle wirusowym, że mam odpoczywać. Po kilku dniach znowu zjawiłam się u lekarza, bo nadal czułam się źle, poprosiłam o badania krwi. Z tego, co zapamiętałam, robili mi pod kątem anemii, tarczycy, cukru i dwóch pozostałych nie pamiętam. Wyniki musiały wyjść dobrze, bo nie oddzwonili do mnie (tutaj tak robią, jeśli coś jest niepokojącego, dzwonią do pacjentów). Nudności ustały, pojawiły się problemy z jelitami, czuję jakbym miała zaraz dostać biegunki, ale nic się nie dzieje. Boję się wychodzić z domu, nie pracuję już drugi tydzień, w Kościele robi mi się słabo, duszno, pocą mi się dłonie, muszę wychodzić przed, w autobusie to samo, nigdy nie miałam takich problemów :( Nie mogę też spać, mimo brania tabletek ziołowych, czuję głód, ale mam tak ściśnięty żołądek, że jak już coś zjem, jest to na siłę, poza tym boję się jeść, żeby nie nasilić objawów ze strony żołądka i jelit. Patrząc wstecz tak do początku roku, miałam napady lęku, ale było to tylko szybkie bicie serca, drżenie rąk i ciała, brałam łagodne leki uspokajające i przechodziło. W Polsce leczyłam się na depresję i zaburzenia odżywiania. Rok temu w marcu sama odstawiłam antydepresanty (mój błąd), od tamtej pory mój stan ogólnie bardzo się pogorszył. Żyję z myślami s., ale jakoś daję radę. Moje pytanie brzmi, czy to co się ze mną dzieje, to lęki na tle nerwicowym, czy też może to być coś innego? Bardzo proszę o pomoc jak sobie radzić, nie wiem, co już robić, przy najbliższej wizycie w Polsce pójdę do psychiatry, ale póki co muszę jakoś żyć, a najlepiej jak siedzę w domu i nigdzie nie wychodzę :( Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Cichy krzyk... rozbity o obojętność...

Od 4 klasy podstawówki (czyli 6 lat) cierpię na depresję... Chodzę do psychiatrów, psychologów, biorę leki (zapisanych w psychiatryku w zeszłym roku N*** 300 mg dwa razy dziennie i F*** 10 mg raz dziennie)... Parę razy nawet (dokładnie...

Od 4 klasy podstawówki (czyli 6 lat) cierpię na depresję... Chodzę do psychiatrów, psychologów, biorę leki (zapisanych w psychiatryku w zeszłym roku N*** 300 mg dwa razy dziennie i F*** 10 mg raz dziennie)... Parę razy nawet (dokładnie trzy) byłam hospitalizowana... I nic to nie daje. Miałam 38 prób samobójczych... w 1 gimnazjum poznałam Mariusza i zaczęłam palić (papierosy i trawę) i pić (i piwo, i wódkę, byle się upić)... Potem poznałam Piotra... Doszła jeszcze feta (amfetamina)... W lutym zeszłego roku trafiłam do szpitala po kolejnej próbie samobójczej... Okazało się, że byłam (tak, byłam to dobre słowo) w ciąży... Poroniłam i znalazł się kolejny powód do obwiniania się i prób samobójczych, ucieczek z domu, libacji alkoholowych i narkotyków... Wyobrażam sobie, że mam te dziecko, którego nie mam... Często je widzę w wyobraźni... Kochałam je, chociaż o nim nie wiedziałam... to był 4 miesiąc... Jakoś nie specjalnie zwracałam uwagę na brak okresu, przez te libacje nawet nie pamiętałam o czymś takim... A ostatnio próbowałam zabić się, przedwczoraj... Tradycyjnie, nie wyszło... Myślę tylko o śmierci... Nie mam już nadziei, że jutro będzie dobrze... Proszę... Błagam o pomoc...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Objawy stwardnienia rozsianego czy boreliozy?

Witam, mam 41 lat i w marcu tego roku znalazłam się na neurologii z podejrzeniem udaru. Objawy przy przyjęciu to: prawostronna niedoczulica ręki, nogi i twarzy oraz osłabienie siły mięśniowej. Wykonano mi tomografię komputerową i MRI głowy. W opisie... Witam, mam 41 lat i w marcu tego roku znalazłam się na neurologii z podejrzeniem udaru. Objawy przy przyjęciu to: prawostronna niedoczulica ręki, nogi i twarzy oraz osłabienie siły mięśniowej. Wykonano mi tomografię komputerową i MRI głowy. W opisie bez zmian. Wysunięto podejrzenie SM. Otrzymałam 3 wlewy S***1g. Objawy się wycofywały. Poczułam się lepiej. Wykonano mi punkcję lędźwiową. Miałam dodatnie odczyny globulinowe. Za 3 miesiące mam zgłosić się do szpitala na ponowną diagnostykę. W maju mam wykonać badanie potencjałów wywoływanych. Moje problemy rozpoczęły się w listopadzie po grypie AH1N1 z utratą przytomności, leczoną w szpitalu zakaźnym. Otrzymałam T***. W lutym tego roku przeszłam zapalenie nerwu trójdzielnego prawostronnie. Teraz znów czuję się źle. Jestem ciągle zmęczona. Mam zaburzenia czucia i mrowienia z takim uczuciem palenia skóry w zakresie prawych kończyn i twarzy. Od dwóch dni boli mnie prawe oko. Mam także dolegliwości ze strony kręgosłupa. Boli mnie w ok. lędźwiowej. Są to bóle napadowe, piekące, ostre, a potem nagle ustępujące. Często moje nogi i ręce robią się takie dziwne, jakbym nie miała w nich siły. Lekarz prowadzący wspominał coś o boreliozie, ale ja nie zauważyłam u siebie żadnego rumienia jak po ukąszeniu kleszcza. Badania laboratoryjne mam okej. W morfologii tylko od dłuższego czasu mam niski poziom leukocytów od 3,2-3,4. Czy występujące u mnie objawy to raczej SM, czy może borelioza? Czy w przypadku tych schorzeń możliwy jest na początku brak zmian obrazowych? Pozdrawiam. E.K.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy powinnam udać się z tym do lekarza, a jeśli tak, to do jakiego?

Jestem kobietą, mam 18 lat. Dziś zauważyłam ból pod lewą pachą przy podnoszeniu ręki, a zwłaszcza, gdy nacisnę na to miejsce. Nie wiem, czy powinnam udać się z tym do lekarza, a jeśli tak, to do jakiego?
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy nie jest za późno na uporządkowanie życia?

Witam. Mam 27 lat i niedawno skończyłem szkołę, która daje mi wspaniałe perspektywy. Dla niej porzuciłem poprzednie studia i do tej pory tego nie żałowałem. Ostatnio jednak całe moje życie legło w gruzach... Zostawiła mnie dziewczyna, powiedziała, że jestem nieodpowiedzialny,...

Witam. Mam 27 lat i niedawno skończyłem szkołę, która daje mi wspaniałe perspektywy. Dla niej porzuciłem poprzednie studia i do tej pory tego nie żałowałem. Ostatnio jednak całe moje życie legło w gruzach... Zostawiła mnie dziewczyna, powiedziała, że jestem nieodpowiedzialny, bo nie mam pracy i jestem "wiecznym studentem"... Bardzo to przeżyłem i nie potrafiłem się skupić na rzeczach naprawdę ważnych, przez to oblałem egzamin zawodowy... Moja sytuacja wygląda teraz tak, że jestem bez pieniędzy, bez dziewczyny, bez pracy... straciłem wszystko w krótkim okresie czasu. Wszystko dla mnie straciło sens, nie śpię po nocach, straciłem ochotę do życia i motywację do dalszego działania, jestem zawieszony jak w próżni, nie śpię po nocach, mam wrażenie, że przegrałem swoje życie i że jest za późno na jakiekolwiek zmiany. Bardzo mi z tym źle, ale z drugiej strony chcę poprawić ten egzamin i uporządkować wszystkie swoje sprawy, tylko teraz wszystko wydaje mi się bez sensu... Ludzie w moim wieku mają już staż zawodowy, rodziny, własne mieszkania, a ja tak naprawdę nie mam nic... winię się za to, że doprowadziłem do takiego stanu, w jakim jestem obecnie... Boję się, że jest już za późno na uporządkowanie życia...

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Anna Ręklewska
Mgr Anna Ręklewska

Czy mam ADHD? A może depresję?

Witam, z tego, co czytałam, nie mam tu takiego pytania, bo tę dolegliwość łączy się z ADHD, jest to jego odmiana bez ruchliwości. Mam 22 lata, jestem kobietą. Zastanawiałam się, czy nie udać się do psychiatry, bo od października mam...

Witam, z tego, co czytałam, nie mam tu takiego pytania, bo tę dolegliwość łączy się z ADHD, jest to jego odmiana bez ruchliwości. Mam 22 lata, jestem kobietą. Zastanawiałam się, czy nie udać się do psychiatry, bo od października mam jakaś depresję, i jestem strasznie rozchwiana emocjonalnie. Ciężko panuje mi się nad emocjami. Potrafię przeraźliwie płakać, później się śmiać, wybuchnąć złością i znów płakać, wszytko w ciągu kilku minut. Nie potrafię się porozumieć z najbliższymi mi osobami, czuję się jakaś inna w grupie, nie potrafię niczego doprowadzić do końca, mam ciągle bałagan, chociaż sprzątam, i tworzy się nowy z tego, co zaczęłam sprzątać. Cały czas myślę, jaka jestem beznadziejna i nic mnie nie cieszy. Nawet jeśli inni mnie za coś chwalą, to nie przyjmuje tego w ogóle, nie wiem, czy nie dociera to do mnie... Przytyłam ostatnio (od października 10 kg), co spowodowało jeszcze większy ból i rozpacz z mojej strony. Mam jakiś chyba wyidealizowany obraz siebie, bo cały czas myślę, jaka jestem okropna. Nie potrafię doprowadzić czegoś do końca. Jak już coś zacznę, to zostawiam to i zaczynam coś nowego. Bardzo szybko mi się to nudzi, po pierwszym niepowodzeniu tracę motywację. Jestem już taka zagubiona, że sama nie wiem, co mam ze sobą zrobić. Ostatnio jak wpadłam w histerię, to miałam nawet myśli samobójcze, oczywiście po histerii byłam szczęśliwa, potem na wszystkich krzyczałam w domu i poszłam spać, dlatego że chyba wieczorem mam jakieś rozładowanie emocjonalne. Proszę, pomóżcie mi, skierujcie gdzieś. Jestem z Opola.

Potwierdzenie padaczki badaniami

Chłopiec, 6 lat, zaczął się zacinać po upadku z drabinki w przedszkolu, był 4 dni na obserwacji w szpitalu. Rozpoznanie Commotio cerebri /S 06.0/. Wyniki badań przeprowadzonych w szpitalu: Mocz - bez zmian. Wynik badania rtg czaszki w trzech rzutach...

Chłopiec, 6 lat, zaczął się zacinać po upadku z drabinki w przedszkolu, był 4 dni na obserwacji w szpitalu. Rozpoznanie Commotio cerebri /S 06.0/. Wyniki badań przeprowadzonych w szpitalu: Mocz - bez zmian. Wynik badania rtg czaszki w trzech rzutach typowych nie wykazuje kostnych zmian pourazowych uchwytnych rtg. Konsultacja okulistyczna - tarcza n. II-go okrągła w poziomie dna, granice wyraźne. Plamki z refleksem. Naczynia prawidłowe. Siatkówka bez zmian. Dno oczu: OP i OL w granicach fizjologii. Jako matka widzę, że dziecko się jąka, logopeda, pod której jest opieką, również widzi zmiany w mówieniu. Wynik badania EEG to: na tle niezmienionej czynności podstawowej pojawiają się napadowo we wszystkich odprowadzeniach serie fal wolnych o częstotliwości 5 Hz i napięciu do 120 mkV. Orzeczenie: Zapis EEG budzi podejrzenie o uogólnione zmiany napadowe. Proszę o informację, co to oznacza.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Dotyczy: Neurologia Padaczka

Co ze mną się dzieje?

Witam, więc objawy jakich doświadczam to: drętwienie lewej części głowy, bliżej tak skroni, ale nie jest to miejsce stałe. Po prostu po lewej stronie. Do tego rakcie drętwienie szczególnie w trakcie snu, lewego małego palca u ręki. Czasami brak skupienia... i kołatania serca, takie nerwowe bicie, łzawienie lewego oka.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak długo jeszcze będę brała leki?

Od 7 lat walczę z rakiem. Wycięto guz - 8 cm - odbytnicy. Była radioterapia, operacje, chemia. Teraz guz (na szczęście w porę wycinany) odrasta w tym samym miejscu. Wycinane są te zmiany co 3-6 mies. Jelita już nie...

Od 7 lat walczę z rakiem. Wycięto guz - 8 cm - odbytnicy. Była radioterapia, operacje, chemia. Teraz guz (na szczęście w porę wycinany) odrasta w tym samym miejscu. Wycinane są te zmiany co 3-6 mies. Jelita już nie funckjonują normalnie po tym wszystkim. Od 5 lat biorę leki na depresję. Jest lepiej, ale nadal mam obniżony nastrój i nadal miewam stany lękowe, w o wiele mniejszym nasileniu i trwają o wiele krócej. Dawniej były napadowe, silne. Dołączyły się jednak stany pobudzenia, czasami niemożność spokojnego usiedzenia - jak dzieci nadpobudliwe:))). Czasami myśli gdzieś gnają, ale raczej rzadko to się zdarza. Dbam o odpowiednią aktywność fizyczną, wypoczynek. Pracuję zawodowo na 1/2 etatu. Jestem zmęczona walką z rakiem i z depresją. Biorę antydepresant z grupy SSRI. Zastanawiam się, czy jest możliwe, żeby tak długo brać lek i nie widzieć rewelacyjnej poprawy nastroju (nie wiem, kiedy ostatnio się czułam radośnie, normalnie). Czy lek może jest źle dobrany? Czy jestem skazana już przy chorobie nowotworowej na depresję? Czy jest prawdą, że nowotworowa choroba powoduje specyficzny rozstrój biochemii organizmu i stąd depresja? Z serdecznymi pozdrowieniami, OJ

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty