Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Problemy psychologiczne: Pytania do specjalistów

Jak być znowu szczęśliwym człowiekiem?

Mam na imię Daria, mam 16 lat. Jestem obecnie w technikum. Miesiąc temu zostawił mnie chłopak dla innej dziewczyny - byłam z nim rok, bardzo się załamałam, myślę o samobójstwie kilka razy dziennie. Byłam bardzo w nim zakochana, zrobiłabym dla...

Mam na imię Daria, mam 16 lat. Jestem obecnie w technikum. Miesiąc temu zostawił mnie chłopak dla innej dziewczyny - byłam z nim rok, bardzo się załamałam, myślę o samobójstwie kilka razy dziennie. Byłam bardzo w nim zakochana, zrobiłabym dla niego wszystko, a teraz on mnie traktuje jak śmiecia, powietrze, udaje, że mnie nie zna.

Mieszkam w niewielkiej wsi gdzie od 4 lat mnie gnębią, wyzywają, popychają - boję się ludzi, boję się jeździć autobusem do szkoły, nie radzę sobie z tym. Od 1 gimnazjum się okaleczam - tnę całe ręce, nie patrzę jak grube są sznyty sprawia mi to "ulgę''. Ten chłopak, który mnie zostawił, również mieszka w tej wsi i chodzi ze mną do szkoły. Nie mam za wielu przyjaciół, bo odwrócili się ode mnie, uważaja mnie za psychiczną. Nie mam z kim porozmawiać, czuję się samotna, boję się wszystkiego. Z rodzicami nie rozmawiam dość często - krzyczą na mnie, że siedzę sama w pokoju, nie wyjdę do ludzi. Mama czasami nawet - ostatnio często - naśmiewa się, że ona się dziwi, jak ten chłopak mógł tyle ze mną wytrzymać i że dobrze, że mnie zostawił. Wyzywa mnie i krzyczy na mnie dość często. Mam siostrę, z którą kompletnie się nie dogaduję - bijemy się, wyzywamy, ona ma mnie w dup*e. Jedynie z tatą się jakoś dogaduję.

Gdy budzę się rano czuję jakbym miała jakąś maskę - idąc do szkoły wiem, że znowu będę musiała udawać, że jest dobrze, że nic się nie dzieje, gdy przychodzę zdejmuję tę maskę i ta szara rzeczywistość powraca. Nie wiem co się ze mną dzieje. Dużo płaczę po nocy. Boję się powiedzieć mamie, bo powie, że jestem stuknięta i będzie krzyczeć na mnie i mnie wyzywać, boję się wszystkiego. Jedynie gdy się tnę czuję jakąś ulgę, albo gdy sięgam po alkohol czuję się lepiej. Nie wiem co mam dalej ze sobą robić:(. Miałam plany żeby zdać maturę, iść na studia i do szkoły teatralnej - mama się śmiała, że ja i szkoła aktorska - taki ciemniak jak ja to tylko do świń do obory. To boli i to bardzo. Boję się zaufać ludziom. Jestem osoba wrażliwą i jak kogoś poznam, dążę go zaufaniem, a po jakimś czasie jestem wyrolowana. Boję się, że któregoś dnia zrobię sobie krzywdę i zniknę na zawsze.

Potrzebuję pomocy :(. Nie wiem sama co już mam robić, nie wiem co się ze mną dzieje, mam myśli samobójcze, płaczę dużo, często jestem zła. Nie radzę sobie z tym wszystkim. Chcę być znowu szczęśliwym człowiekiem.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nadwrażliwość - co mam zrobić, żeby się od tego uwolnić?

Mam na imię Rafał, mam 15 lat, jestem mężczyzną. Mój problem polega na tym, że przejmuję się wszystkim, dosłownie wszystkim. Ciągle przejmuję się wszystkim co ktoś do mnie powie. Nawet w żartach, kiedy pojawia się jakaś krytyka na mój temat...

Mam na imię Rafał, mam 15 lat, jestem mężczyzną. Mój problem polega na tym, że przejmuję się wszystkim, dosłownie wszystkim. Ciągle przejmuję się wszystkim co ktoś do mnie powie. Nawet w żartach, kiedy pojawia się jakaś krytyka na mój temat natychmiast psuje mi się humor. Nie mogę normalnie funkcjonować. Nawet kiedy oglądam telewizję ciągle nachodzą mnie natarczywe myśli: "Może ktoś mnie obgaduje?", "Oni mnie nie lubią", "Pewnie myślą, że jestem głupi". Nie mogę przestać się tym przejmować, co więcej - od kilku tygodni jest to tak natarczywe, że nawet zasypiając nie mogę się uspokoić.

W poprzednich klasach bardzo się wygłupiałem, dlatego właśnie dużo osób kiedy tylko mnie widzi od razu zaczyna się śmiać albo dyskretnie mówić, żebym sobie poszedł. Ludzie uważają mnie za takiego co to się tylko wygłupia i śmieje. Tak wcale nie jest - mam po prostu poczucie humoru. Nie dopuszczają myśli, że się zmieniłem. Nie wytrzymuję już tego. Czuję się gorszy, niepotrzebny, ciągle męczą mnie te myśli. Chociaż próbuję powiedzieć sobie, że nie jestem pępkiem świata to cały czas myślę, że ludzie mnie obgadują, nie traktują poważnie. Nawet kiedy mam pewność, że tak nie jest znajdzie się coś co znów będzie mi zaprzątać głowę całymi dniami.

Proszę o pomoc, poradę. Co mam zrobić by przestać się tak tym wszystkim przejmować i przestać wymyślać sobie (czasami naprawdę niewiarygodne) głupoty? Chcę znowu móc - tak jak kilka lat temu - nie myśleć o tym tylko o sobie. Każdy żyje dla siebie, a ja nie mogę. Ciągle myślę: "Czy on nic o mnie złego nie myśli?". Powiem jeszcze, bo myślę, że to ważne: zawsze robię coś kilka razy. Poprawiam zeszyty, gaszę świtało. Jeśli nie zrobię czegoś określoną liczbę razy to nie wytrzymam i wraz pójdę dokończyć. Proszę o pomoc. Nie dam sobie już z tym rady.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Ciągle płaczę i chodzę wkurzona. Co się ze mną dzieje?

Witam, mam 16 lat i od dłuższego czasu coś dziwnego się ze mną dzieje: cały czas chce mi się płakać, nawet z byle głupstwa. Ostatnio pokłóciłam się z mamą i płakałam pół dnia. Cały czas chodzę wkurzona, a nie wiem...

Witam, mam 16 lat i od dłuższego czasu coś dziwnego się ze mną dzieje: cały czas chce mi się płakać, nawet z byle głupstwa. Ostatnio pokłóciłam się z mamą i płakałam pół dnia. Cały czas chodzę wkurzona, a nie wiem dlaczego. Gdy wychodzę z domu cały czas mam wrażenie, że ktoś mnie śledzi, obserwuje. Wściekam się o byle co. Nie wiem co mam robić :(

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Depresja czy obniżony nastrój?

Witam. Potrzebuję opinii kogoś z zewnątrz. Zawsze byłam osobą bardzo zamkniętą - ani podstawówki, ani gimnazjum nie wspominam najlepiej. W liceum może byłby jakiś przełom, gdyby nie pewna sytuacja: otóż z powodu braków w pewnym przedmiocie na początku II klasy...

Witam. Potrzebuję opinii kogoś z zewnątrz. Zawsze byłam osobą bardzo zamkniętą - ani podstawówki, ani gimnazjum nie wspominam najlepiej.

W liceum może byłby jakiś przełom, gdyby nie pewna sytuacja: otóż z powodu braków w pewnym przedmiocie na początku II klasy liceum udałam się na korepetycje do najlepszej nauczycielki w mieście. Niestety, byłam u niej tylko 4 lub 5 razy i to było straszne - ta kobieta udowodniła mi, że jestem nic nie warta. Gdy na 180 zadań z pracy domowej zrobiłam 150, mówiła, że jestem kompletnie nieprzygotowana. Cały czas mnie strofowała, gdy szłam na zajęcia, z nerwów ściskało mnie coś w klatce, a po wyjściu płakałam. Moja samoocena spadła jeszcze niżej, a i tak zawsze była niesamowicie niska.

W wakacje nie poszłam do pracy, choć chciałam, bo strach przed pomyłką i tym, że nie poradzę sobie z myciem autobusów paraliżował mnie. Ten stan trwa do dziś, a niebawem będę studentką II roku. No właśnie, czy będę? Przez 2 semestry dużo się uczyłam, nie miałam ani jednej poprawki, wszystkie kolokwia zdawałam w pierwszym terminie, a egzaminu po drugim semestrze nie zdałam. Załamałam się tym. Co najgorsze - mój chłopak, z którym jestem 3,5 roku, wyjeżdża na studia, a to jedyna osoba, przed którą się otworzyłam. Gdy się o tym dowiedziałam, świat mi się zawalił. Mówi, że jak skończy studia będzie miał dobrą pracę i wtedy kupimy sobie mieszkanie i będziemy żyć we dwójkę.

Dodatkowo straciłam większość kontaktów z ludźmi, głównie siedzę w domu, nie wychodzę nigdzie. Ciągle płaczę. Wiele razy myślałam o śmierci, ostatnio nawet, po całym, przepłakanym dniu postanowiłam, że po prostu zabiję się nożem kuchennym, ale pomyślałam, że mogłabym to przeżyć i bolałoby. Uważam, że nie powinnam żyć, że tak byłoby lepiej. Mam momenty totalnego odrętwienia, nic mnie nie cieszy. Od ok. 3 lat nie mogę powiedzieć, żebym pamiętała cokolwiek, co by mnie ucieszyło. Mój chłopak bardzo mnie wspiera, ale nadal nie czuję się szczęśliwa, chociaż kocham go bardzo. Jest jeszcze wiele sytuacji i spraw, które wpływają na mnie, choćby to, że z powodów mojej nadwagi poszłam do dietetyka i schudłam ok. 10 kilo, ale to i tak mniej, niż zakładałam i choć wagę mam praktycznie w normie, jestem załamana.

I teraz, po tym całym chaosie, moje pytanie: czy to depresja, czy tylko zwykłe obniżenie nastroju? Nie wiem czy powinnam iść do psychologa/psychiatry czy może jestem przewrażliwiona?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czerwienię się z byle powodu. Co z tym zrobić?

Mam 25 lat, jestem kobietą, skończyłam studia, podobno jestem ładna i nie powinnam mieć problemów ze wstydzeniem się, a jednak tak nie jest. Czerwienię się z byle powodu. Nie pozwala mi to normalnie funkcjonować, żyć. Słyszałam, że są jakieś leki, które pomagają, uspokajają. Proszę o pomoc.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nigdy nikomu na mnie nie zależało, a dziś już nie chcę pomocy. Czy jestem chora?

Mam 15 lat, jestem trochę zbyt wrażliwą dziewczyną. To bardzo trudne, aczkolwiek to co tu piszę, pomoc specjalisty, może być dla mnie nadzieją. Może? Ojciec pił i bił mnie. Swoje smutki topił w alkoholu, a to nie wpływało dobrze na...

Mam 15 lat, jestem trochę zbyt wrażliwą dziewczyną. To bardzo trudne, aczkolwiek to co tu piszę, pomoc specjalisty, może być dla mnie nadzieją. Może? Ojciec pił i bił mnie. Swoje smutki topił w alkoholu, a to nie wpływało dobrze na niego i na jego percepcję. Tracił kontakt z rzeczywistością. Często wyżywał się na mnie. Doskonale wiem jak brzmi słowo "bicie". To jednak nie była kara za złe zachowanie - to było po prostu maltretowanie, tak bardzo bolesne, zostawiające trwałe ślady w mojej psychice. Raz miałam rozciętą głowę, siniaki, zemdlałam, leżałam parę godzin na schodach. Byłam bita nożem po głowie. Często rzucał mi na głowę sałatką, mięsem, czymś, co miał pod ręką. Poniżał mnie i to w niezwykle dotkliwy sposób. Wirowały talerze, kubki, telefon... Matka z nożem krzyczała, płakała. Taki obraz zapisał się w moim mózgu i tak chyba pozostanie na zawsze.

Tu zaczyna się dopiero moja historia. W szkole również byłam poniżana, od zawsze byłam trochę ostrożna i nieufna, a także zakompleksiona. Jednakże to miało do pewnego stopnia normalny odczyn. Do niedawna… Dzisiaj wręcz nienawidzę swojego ciała. Odchudzam się, katuję. Okres spóźnia mi się już prawie 2 miesiące. W 2 tyg. schudłam ok. 6 kilo. Nadal chudnę. Pierwszy raz pocięłam się w wieku 10 lat, pięć lat temu. Dzisiaj okaleczam się wręcz notorycznie, za karę, kiedy płaczę, albo zdradzam "ludzkie odruchy"- również. Nigdy nikomu na mnie nie zależało. Matka uczyła mnie, że "trzeba być twardym, nie można zdradzać emocji", a ja tego tak bardzo potrzebowałam, potrzebowałam pomocy. Dziś już jej nie chcę. Jestem wyobcowana, uwielbiam samotność, czuję się wręcz samotna w tłumie. Nie rozumiem ich. Inaczej postrzegam świat. Wszyscy mówią, że jestem "psychiczna" i to chyba prawda.

Byłam wykorzystywana jako małe dziecko. Do dziś śni mi się molestowanie w nocy, budzę się z krzykiem, płaczę, trzęsę się. Nikt jednak mnie nie słyszy, umieram w środku. Wszystko we mnie jest już puste. Nie wiem kim jestem, czym jestem. Nie rozumiem swojego ciała, nienawidzę go, brzydzę się nim jak zdechłym ptakiem chociażby... Widzę dziewczynki w ciemnych włosach - one zabijają moją matkę… Zbliżają się do mnie - jedna dotknęła raz mojej ręki, myłam ją wodą i łzami parę godzin, nie umiałam się uspokoić. Chciałam umrzeć, nadal chcę. Modlę się prawie codziennie do Boga o śmierć. Tylko tego chcę. Nie mam już marzeń. Często słyszę głosy, rozmawiałam z Bogiem. Widziałam śmierć dziadka i Matkę Boską. Mój wymyślony przyjaciel - czwórek, każe mi się zabić. Nic mnie tu już nie trzyma, właściwie nic, a nic. Nie czuję nic. Tylko palącą tęsknotę, bo wszystko jest już we mnie puste, martwe, wyprute z emocji. Jestem jak lalka, nie czuję. Tylko tęsknota. Nie czuję również radości.

Od pięciu lat samookaleczam się. To koi mój ból, to jedyne moje słowo do świata: "daj mi umrzeć". Proszę, chcę odejść. W atakach, które zdarzają się często, podpalam się, gryzę siebie, gryzę ściany, wyję z bólu, płaczę, tnę się żyletką... Raz miałam ok. 20 ran zadanych sama sobie na ręce. Lubię ból, to jedyne co mam! Nikt mnie nie kocha, ja sama siebie nienawidzę. Nienawidzę też ojca, który - proszę mi uwierzyć - zamienił moje życie w piekło… i to molestowanie przez kolegę. Miewam ataki lękowe. To boli tak okropnie! Potwornie! Boję się, widzę dziwne rzeczy, np. sceny śmierci i w ogóle - to tak bardzo boli psychicznie... Nie umiem się cieszyć. Nikt ze szkoły nie wie o tym, w czym żyję, w swoim własnym świecie. Nikt nie nauczył mnie żyć prawdziwie, nie wiem co to znaczy. Mam za sobą próby samobójcze, nienawidzę siebie i wszystkiego co mnie otacza. W każdym dorosłym widzę seksualne zwierzę. W szkole śmiali się z moich emocji, mówili, że nie mogę mieć problemów, krzyczeli, wyzywali od szmat i rzeczy. Mama się mną nie interesuje. Boję się zmian, w tym również otoczenia. Wytwarzam w sobie ból i gniew, sama, nie wiem jak, jestem nikim. Nie zasługuję na szczęście! Z ojcem już lepiej, ale co ze mną? Czy jestem chora? Zdrowa? Niech ktoś mi powie kim jestem… Proszę…

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Co się dzieje z moim partnerem?

Witam! Mam w chwili obecnej wielki problem. 2 i pół roku temu związałam się z wdowcem, który sam wychowuje dzieci. Bardzo zaangażowałam się w ten związek. Po jakimś czasie zaczęły "wychodzić" cechy mojego partnera. Okazało się, że jest bardzo nerwowy.... Witam! Mam w chwili obecnej wielki problem. 2 i pół roku temu związałam się z wdowcem, który sam wychowuje dzieci. Bardzo zaangażowałam się w ten związek. Po jakimś czasie zaczęły "wychodzić" cechy mojego partnera. Okazało się, że jest bardzo nerwowy. Popada w jednej sekundzie w furie, potrafi szarpać i wyzywać dzieci, latać jak opętany, krzyczeć, a właściwie wrzeszczeć, a po chwili każe się przytulać. A do tego ma tiki nerwowe (chrząka i mruga nadmiernie oraz porusza stale palcami). Zaczęłam się tego wszystkiego bać. Ostatecznie przeraziło mnie takie zdarzenie: kiedyś powiedział, że widział wilkołaka, który wyszedł ze ściany i go ukąsił. Zaczęłam się śmiać, ale kiedy zobaczyłam, że on nie żartuje, przeraziło mnie to. Co to wszystko oznacza? Czy on może mieć jakąś chorobę psychiczną? Sama przez to wszystko robię się nerwowa, zaczęłam źle sypiać i popadam w jakieś dziwne stany smutku. Nie wiem, co mam robić. Proszę o pomoc, o radę. Dziękuję z góry. Natalia46
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Mam wrażenie, że w szkole nikt mnie nie lubi i mnie obgadują. Co jest nie tak?

Mam 18 lat i jestem kobietą. Nie wiem co jest nie tak, ale kiedy w szkole ktoś idzie obok mnie i np. usłyszę "nie lubię jej" to od razu myślę, że mówią o mnie i mam jakiś taki niepokój i...

Mam 18 lat i jestem kobietą. Nie wiem co jest nie tak, ale kiedy w szkole ktoś idzie obok mnie i np. usłyszę "nie lubię jej" to od razu myślę, że mówią o mnie i mam jakiś taki niepokój i nie mogę przestać o tym myślec. Nie wiem dlaczego tak jest ;(.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy takie życie ma sens?

Mam 17 lat. Jestem dobrą uczennicą, ale ostatnim czasem nie mogę skupić się na nauce, nie mam do tego chęci. Próbuję się nie uczyć, ale nie mogę sobie na na to pozwolić. Nie daję rady. Ciągle mam uczucie lęku...

Mam 17 lat. Jestem dobrą uczennicą, ale ostatnim czasem nie mogę skupić się na nauce, nie mam do tego chęci. Próbuję się nie uczyć, ale nie mogę sobie na na to pozwolić. Nie daję rady. Ciągle mam uczucie lęku. W szkole zamykam się w sobie i z nikim nie rozmawiam, chociaż zdarza mi się nawiązywać kontakt. Kiedy z kimś próbuję rozmawiać po prostu się zawstydzam i nie jestem w stanie z siebie wydusić słowa. Samookaleczam się od ponad 2 lat. Nie mogę sobie poradzić z tym.

Czasem dręczą mnie myśli jak ze sobą skończyć, bo czy ma sens takie życie? Wcześniej zmarła moja koleżanka, z którą siedziałam w ławce w gimnazjum. Potem odeszli moi dziadkowie ze strony ojca. Czuję poczucie winy z powodu ich śmierci. Dziadkowie ze strony mamy są alkoholikami. Z rodzicami mam mieszane kontakty. Do ojca czuję nienawiść z powodu tego, że traktuje nas szorstko. Z matką jest lepiej, ale myślę, że jednak mnie nie rozumie. Co to może być?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Z byle jakiego powodu chce mi się płakać i wszystko za bardzo biorę do siebie. O co w tym chodzi?

Mam 14 lat, ale jestem bardzo dojrzała jak na swój wiek. Mam chłopaka w wieku 18 lat i gdy wszystko jest OK, to się jakoś trzymam, ale byle jaki powód i chce mi się płakać i chyba wszystko za bardzo...

Mam 14 lat, ale jestem bardzo dojrzała jak na swój wiek. Mam chłopaka w wieku 18 lat i gdy wszystko jest OK, to się jakoś trzymam, ale byle jaki powód i chce mi się płakać i chyba wszystko za bardzo biorę do siebie. Gdy chłopak napisze mi coś, co mi się nie spodoba (przykrego, nie obraźliwego), np. że dzisiaj nie przyjedzie, to od razu mam dziwne myśli, że nie ma czasu dla mnie i że się mną nie interesuje, albo gdy kuzynka mi napisze coś, co też mi się nie spodoba to od razu nie chce mi się z nią pisać i wyżywam się na innych. O co w tym chodzi?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Najbardziej boję się odrzucenia. Jak sobie z tym poradzić?

Witam! W marcu zerwałam ze swoim chłopakiem. To było dość dziwne, ponieważ po feriach zimowych przyjechał zupełnie inny, zimny i totalnie mnie olał - uznałam, że warto to zakończyć. Jakieś dwa miesiące później mój przyjaciel też mnie olał, ponieważ...

Witam! W marcu zerwałam ze swoim chłopakiem. To było dość dziwne, ponieważ po feriach zimowych przyjechał zupełnie inny, zimny i totalnie mnie olał - uznałam, że warto to zakończyć.

Jakieś dwa miesiące później mój przyjaciel też mnie olał, ponieważ znalazł sobie "fajne, nowe koleżanki". To, że zerwałam z moim chłopakiem - z tym się pogodzilam, ale to co zrobił mi przyjaciel, z tym nie mogłam się pogodzić. Przyszły wakaje, wyjechałam na obóz sportowy i tam znów zbliżyłam się z moim dawnym kumplem, ale powiem tak: od dłuższego czasu czuję się odrzucona, te wydarzenia tkwią we mnie gdzieś. Czuję się tak, jakby mnie nikt nie chciał.

Jeśli ktoś mnie krytykuje zaraz zdarza mi się płakać, ogólnie dużo płaczę.  Źle mi. W towarzystwie się trzymam, ale gdy jestem sama to nie jest zbyt dobrze. Boję się samotności, nie mogę siedzieć sama w pokoju, bo mi źle i smutno. Mam 17 lat, a straciłam radość życia. Nie wiem co jest, co się dzieje, ale nie zawsze mam takie napady smutku. Najgorsze jest to, że w rodzicach nie mam żadnego oparcia. Jak przyjeżdżam z internatu na weekend do domu, wtedy czuję się najgorzej.

Proszę o pomoc. Nie radzę sobie z tym, co mnie otacza, najbardziej boję się odrzucenia - to mnie przeraża tak, że pozostają mi tylko łzy i nic więcej.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Całe moje życie się posypało. Jak się utrzymać na powierzchni?

Witam. Mam 30 lat, od 3 lat jestem ojcem, od 4 miesięcy sam wychowuję córkę, bo matka wyjechała do pracy za granicę. Od 2 lat nie jestem z matką mojej córki, a od roku byłem z kobietą, która mnie zostawiła...

Witam. Mam 30 lat, od 3 lat jestem ojcem, od 4 miesięcy sam wychowuję córkę, bo matka wyjechała do pracy za granicę. Od 2 lat nie jestem z matką mojej córki, a od roku byłem z kobietą, która mnie zostawiła od tak, w ciągu jednego dnia. Jak mam czas na myślenie logiczne to ją rozumiem, że po prostu nie była w stanie dźwignąć ciężaru bycia z mężczyzną, który sam wychowuje córkę, a do tego mieszka od 2 lat z matką.

Przez ostatnie 6 miesięcy wszystko się zaczęło sypać. Firma przestała dobrze funkcjonować, straciłem pracę, banki nakazały mi spłatę całych zobowiązań i teraz jeszcze zostawiła mnie kobieta. Czy jest jakaś metoda, by uwolnić się od strasznego uczucia straty, zmusić do działania, bo motywacja idzie na dno, a psychicznie już naprawdę jestem na krawędzi?

Wspomnę, że przez 2 lata chodziłem do psychologa - na początku z matką mojej córki, by ratować związek potem już indywidualnie, żeby się "naprostować". Za dużo mam do stracenia by się poddawać, ale siły się powoli kończą. Pozdrawiam i dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czuję się niepotrzebny - co zrobić, żeby to zmienić?

Witam. Mam 16 lat. Uważam, że jestem niepotrzebny. Moi koledzy przytulają się do dziewczyn, rozmawiają ze sobą, łaskoczą dla zabawy, ale tylko kiedy ja do którejś podejdę - one mnie odpychają. To juz moja trzecia szkoła i w każdej to...

Witam. Mam 16 lat. Uważam, że jestem niepotrzebny. Moi koledzy przytulają się do dziewczyn, rozmawiają ze sobą, łaskoczą dla zabawy, ale tylko kiedy ja do którejś podejdę - one mnie odpychają. To juz moja trzecia szkoła i w każdej to samo. Czuję się z tym bardzo źle, nie wiem jak sobie z tym poradzić. Niektórzy koledzy też tak reagują, nie mam przyjaciela. Bardzo chcę żyć tak jak oni, lecz już zapomniałem co to zabawa. Kocham zwierzęta, ale i to już nawet nie pomaga. Boje się, że niedlugo wszyscy zobaczą mnie w wiadomościach i dopiero wtedy zobaczą, że źle zrobili. Boję się, że stanie się najgorsze… Proszę o odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Co mam zrobić, aby taki stan minął i nie wrócił więcej?

Witam, mam na imię Łukasz (26 lat). Piszę tutaj, ponieważ nie radzę sobie ze swoim życiem. Od pewnego czasu (dokładnie od roku) straciłem całkowicie chęć do robienia czegokolwiek. Stałem się drażliwy i nerwowy. Nic mnie nie cieszy, nie mam...

Witam, mam na imię Łukasz (26 lat). Piszę tutaj, ponieważ nie radzę sobie ze swoim życiem. Od pewnego czasu (dokładnie od roku) straciłem całkowicie chęć do robienia czegokolwiek. Stałem się drażliwy i nerwowy. Nic mnie nie cieszy, nie mam pomysłu na swoje życie. Izoluje się od ludzi, unikam kontaktów z rodziną i przyjaciółmi (jeżeli w ogóle jeszcze ich posiadam). Zamknąłem się w sobie.

Po skończeniu szkoły średniej postanowiłem rozpocząć studia. Niestety po pierwszym semestrze zrezygnowałem. Próbę podjęcia nauki podejmowałem jeszcze dwa razy z podobnym skutkiem. Rozpocząłem pracę, która nie przynosi mi satysfakcji, ale nie mam motywacji aby znaleźć lepszą. Zawsze byłem dzieckiem spokojnym i nieśmiałym, co uważam za wielką wadę. Ludzie uważają mnie za sympatycznego i uczynnego faceta. Rodzina stawia mnie jako przykład do naśladowania dla młodszych członków. Ale ja w gronie ludzi czuję sie wyalienowany, obcy. Nie mam dziewczyny chodź bardzo tego pragnę.

Chwilami wydaje mi sie ze przegrałem swoje życie i nie wiem jak to zmienić. Już dawno nic nie sprawiło mi przyjemności. Nie chcę aby moje życie było takie nudne i monotonne. Podejmując jakieś decyzje w ostatniej chwili wycofuje sie z nich. To samo ze spotkaniami z ludźmi. Umówione spotkania odwołuje w ostatniej chwili lub nie odbieram telefonów. Czuję się bardzo samotny. Byłem w kilku związkach z kobietami, ale niestety nic z tego nie wychodziło. Po ostatnim "związku", który trwał ponad miesiąc :) straciłem chęci do zrobienia czegoś ze swoim życiem. Kobieta z którą się spotykałem tak po prostu odeszła nie podając powodu. Od tego czasu przestało mi zależeć na czymkolwiek. Przestałem chodzić na siłownię, spotykać się z ludźmi.

Są dni kiedy czuję się jak młody Bóg - snuje plany na przyszłość, postanowienia. Chcę zacząć dbać o swoje ciało, znaleźć kobietę, z którą ułożę sobie przyszłość. Cały czas chodzą mi po głowie studia. Ale po paru dniach przychodzi smutek, żal, samotność, bezsens. Nie chcę tak dalej żyć więc zwracam się z prośbą: co mam zrobić, aby taki stan minął i nie wrócił więcej?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

To tylko smutek?

Witam. Otóż od pewnego czasu jakoś nie mogę się odnaleźć. Minęło 5 lat jak zmarł mój tata i muszę przyznać, że nigdy nie pogodziłam się z jego odejściem. To było bardzo przykre doświadczenie, ponieważ zmarł na moich oczach. Bardzo to...

Witam. Otóż od pewnego czasu jakoś nie mogę się odnaleźć. Minęło 5 lat jak zmarł mój tata i muszę przyznać, że nigdy nie pogodziłam się z jego odejściem. To było bardzo przykre doświadczenie, ponieważ zmarł na moich oczach. Bardzo to przeżyłam dlatego, że miałam tylko 14 lat. Poza tym nie spodziewałam się takiego zbiegu rzeczy.

Od tamtego czasu moje życie diametialnie się zmieniło. Nie mogę się odnaleźć. Ciągle chodzę przygnębiona, smutna, bez konkretnego powodu. Poza tym od czasu gdy nie ma taty źle dogaduję się z mamą. I mam okropne wyrzuty sumienia, że to przeze mnie zmarł tata. Zresztą słyszałam takie słowa od wujka. Pewnie jest coś w tym racji,  ale byłam mała i spanikowałam. Ostatnio też dokucza mi bezsenność, okropne bóle głowy (miałam wszystkie badania robione i wyszło wszystko dobrze), czasami mam wrażenie, że mnie już szczęscie nie spotka, że już zawsze tak będzie, że nie mam po co żyć.

Chciałabym zmienić swoje nastawienie, ale nie wiem od czego zacząć. Czy to tylko zwykły smutek? Dziękuję za odpowiedź...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jestem nerwowa - jaka może byc tego przyczyna?

Jestem kobietą, mam 23 lata. Moim dużym problemem są bardzo silne nerwy. Dopadają mnie zazwyczaj gdy coś nie idzie po mojej myśli, gdy coś jest nie tak jak bym tego chciała, czasem doprowadza mnie to do stanu, w którym muszę...

Jestem kobietą, mam 23 lata. Moim dużym problemem są bardzo silne nerwy. Dopadają mnie zazwyczaj gdy coś nie idzie po mojej myśli, gdy coś jest nie tak jak bym tego chciała, czasem doprowadza mnie to do stanu, w którym muszę uderzyć coś lub nawet kogoś, gdy jest obok. Wtedy krzyczę, płaczę i mam myśli samobójcze. Nie chce mi się żyć, choć mam wszystko czego mi trzeba - rodzinę, chłopaka, szkolę. Boje się odebrać sobie życie. Irytuje mnie nawet sposób jaki moja mama mówi do mnie. Od dziecka byłam nerwowa. Potrafiłam rzucać przedmiotami o byle błahostki. Czy takie sprawy dziedziczne? W bliskiej rodzinie ktoś już ma problemy tego typu sfery, ale to przez alkohol. Chciałabym być opanowana i spokojna, ale nie potrafię nad tym zapanować. Bardzo proszę o rade i pomoc. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak pogodzić się ze śmiercią brata?

Witam! Moj przypadek jest ciężki, nie potrafię sobie poradzić już z tym sama, więc proszę o pomoc. Mam dużo problemów, przez całe życie zmagałam się z chwilową depresją, brakiem samoakceptacji itp. Ostatnio zmarł mój najukochańszy, jedyny brat, chorował przez...

Witam! Moj przypadek jest ciężki, nie potrafię sobie poradzić już z tym sama, więc proszę o pomoc. Mam dużo problemów, przez całe życie zmagałam się z chwilową depresją, brakiem samoakceptacji itp.

Ostatnio zmarł mój najukochańszy, jedyny brat, chorował przez pół roku na raka mózgu, byłam przy Nim ile się dało. Umarł 3 miesiące temu, a moje życie przestało wtedy mieć jakikolwiek sens... Tak bardzo go kocham, nie potrafię żyć bez niego. Tak bardzo chciałabym być z nim! Mam za dużo problemów, to mnie przerasta, zamknęłam się w sobie. W szkole próbuję normalnie funkcjonować, żartować nawet, ale inni mnie nie rozumieją, nie wiedzą jakie katusze przechodzę.

Ciągle mam przed oczami cierpienie brata, nie mogę pogodzić się z jego śmiercią. Najchętniej bym się zabiła, ale wtedy trafię do piekła i się z nim nie zobaczę. Zrobiłam się wredna dla rodziny, szczególnie dla siostry, ale to już inna historia - nie wytrzymuję jej zachowania, mieszkałam sama z mamą, a ona teraz się na nowo wprowadziła i już nie mogę. Siedzę całymi dniami w pokoju, pogrążona, ciągle mam doła. Czuję się cholernie samotna, chociaż mam koleżanki, ale one tego nigdy nie zrozumieją.

Chciałabym bardzo iść do jakiegoć psychoterapeuty, ale w mojej małej miejscowości nie ma nikogo takiego, choćby nawet - nie umiałabym mu zaufać. Poza tym wszyscy by o tym plotkowali.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mam dość słuchania, że będzie dobrze. Czy ktoś mi może jeszcze pomóc?

Witam. Odeszłam od męża z powodu krzywd, znęcania się psychicznego, wykorzystywania seksualnego i zdrady, nie żyję już z nim od ponad 2 lat. Mamy wspólne dziecko. Od jakiegoś czasu jestem z kimś w związku, walczę w sądzie...

Witam. Odeszłam od męża z powodu krzywd, znęcania się psychicznego, wykorzystywania seksualnego i zdrady, nie żyję już z nim od ponad 2 lat. Mamy wspólne dziecko. Od jakiegoś czasu jestem z kimś w związku, walczę w sądzie z mężem i teściami, jestem z tym wszystkim sama i zmęczona mam ochotę się poddać.

Wychowywałam się w D.DZ. Rodzice się znęcali na de mną psychicznie i fizycznie:(. Teraz zauważyłam, że obecny partner jest bardzo nerwowy, mam obawy, że sytuacja się powtórzy :(. Bardzo się boję, zależy mi na tej osobie, ale strach jest silniejszy - odsuwam się od partnera, nie wiem dlaczego jestem zimna, nie chce z nikim spędzać z nim czasu, najchętniej zamknęłabym się w domu i spała.

Cierpię na bezsenność, często płaczę, codziennie pesymistycznie podchodzę do życia, krytycznie, a do swojej osoby nabrałam obrzydzenia. Nic mnie nie cieszy, zaczynam do wszystkiego podchodzić obojętnie, jakby mi już na niczym nie zależało, jestem nerwowa, myślę tylko o śmierci - że jak umrę ten ból, cierpienie zniknie i wszyscy dookoła będą mieli lżej. Czasem tęsknię za mężem mimo tego, ile krzywd mi wyrządził.

Nie potrafię zrozumieć czego chcę od życia. Mam dość słuchania, że będzie dobrze, że nie mogę się podać. Jak już tracę siły czuję jakby nikt mnie nie rozumiał, a tylko wymagał wymagał mówiąc: "całe życie jesteś silna, tyle przeszłaś, co to dla ciebie", ale ja już tracę siły, wypalam się, jestem zmęczona - czy to możliwe? Czemu zamykam się w sobie i nie chcę z nikim rozmawiać? Boję się? Proszę o pomoc! Dziękuję.

odpowiada 4 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski
mgr Monika Góra
mgr Monika Góra
Dr Dominika Farley
Dr Dominika Farley

Czuję, że jestem bezradny i nie umiem z tego wybrnąć. Co robić?

Witam, mam 17 lat i od dwóch zmagam się z czymś, czego nie jestem w stanie wytlumaczyć - mam problemy, a to, do czego dążę mi nie wychodzi. Próbuję, próbuję i jeszcze raz próbuję, ale zawsze czuję się zrezygnowany. Jednego...

Witam, mam 17 lat i od dwóch zmagam się z czymś, czego nie jestem w stanie wytlumaczyć - mam problemy, a to, do czego dążę mi nie wychodzi. Próbuję, próbuję i jeszcze raz próbuję, ale zawsze czuję się zrezygnowany. Jednego dnia jestem gotów burzyć mury, a następnego sądzę, że to nie ma sensu, bo i tak się nie uda.

Ojciec nie mieszka ze mną i nigdy się mną nie interesował. Jego wizyty u mnie wyglądały tak, że przychodził, wypijał kawę i szedł dalej. Często mnie zwodził, nie jest dla mnie autorytetem i nigdy nie był. Aktualnie już leci 3. rok jak go nie widzę i chcę, by tak zostało do końca. Pochodzę z rodziny dysfunkcyjnej (ojczym robił awantury, ojciec pije). Dziewczyny nie mam i nie szukam w sumie, bo jestem golas i nie zabiorę jej nawet do kina. Żyję marzeniami, a wracając do rzeczywistości nie widzę przyszłości dla siebie - jedyne, co widzę to przegrane życie, na które jestem skazany, jeżeli nie zrobie jakiegoś dobrego posunięcia.

W sumie nie wiem co robić, dosłownie, źle się z tym czuję, że jestem bezradny i nie umiem z tego wybrnąć. Do psychologa nie pójdę na pewno. Proszę o jakąś radę, jak żyć, cokolwiek. Wszystkiego na pewno nie napisałem, bo nie mam do tego głowy. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Zginął na miejscu. Jak mam dalej żyć?

Witam, mam 22 lata i dzisiaj miją 3 miesiące jak mój narzeczony nie żyje. Miał wypadek samochodowy i zginął na miejscu. Nie mogę sobie tego wybaczyć, że Go puściłam do Holandii, żeby mógł zarobić na nasz ślub. Tak mi...

Witam, mam 22 lata i dzisiaj miją 3 miesiące jak mój narzeczony nie żyje. Miał wypadek samochodowy i zginął na miejscu. Nie mogę sobie tego wybaczyć, że Go puściłam do Holandii, żeby mógł zarobić na nasz ślub.

Tak mi go strasznie brakuje, był dla mnie wszystkim, a On nawet nie przychodzi do mnie, ani się nie śni. Dzięki niemu poczułam co to życie. Musiałam się przeprowadzić do Szczecina, żeby być z nim szczęśliwa, a teraz wszystko się popsuło i musiałam wrócić do Warszawy i nawet nie mogę być u niego na cmentarzu. Po jego śmierci obchodziliśmy 4 rocznicę i musiałam być sama w tym dniu i kupić mu wieniec, a nie prezent. Chcę zapomnieć, żeby nie cierpieć, ale nie potrafię...

Czekam na dzień, w którym znowu będę z nim taka szczęśliwa, jak do tej pory. Nawet mu nie dali żadnej szansy na życie, zginął na miejscu, a ja miałam do niego jechać - czemu Bóg nie pozwolił mi go zobaczyć i być z nim? Każdy myśli, że sobie wszystko już poukładałam, ale to nie prawda - już nie potrafię dłużej udawać…

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty