Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychologia: Pytania do specjalistów

Jak mogę poradzić sobie ze stresem na studiach?

Witam. Od października studiuje po raz pierwszy w życiu, mam 19 lat. Pomimo iż minął dopiero miesiąc, nie daje sobie rady. Na myśl o zajęciach ogarnia mnie strach, mdłości. Mam ataki paniki, myśli samobójcze i się samookaleczam. Od 4... Witam. Od października studiuje po raz pierwszy w życiu, mam 19 lat. Pomimo iż minął dopiero miesiąc, nie daje sobie rady. Na myśl o zajęciach ogarnia mnie strach, mdłości. Mam ataki paniki, myśli samobójcze i się samookaleczam. Od 4 lat lecze się psychiatrycznie (depresja, zaburzenia lękowe, fobia społeczna). Po maturze uznałam, że muszę iść na studia, wybrałam więc te które mnie interesują (i to się nie zmieniło po tym miesiącu, wręcz przeciwnie, wiem, że gdyby nie te problemy kochałabym te studia całą sobą) i dostałam się. Wyprowadziłam 500km od domu i tego akurat nie żałuję. Czuje się lepiej w tym mieście, nie mam złych wspomnień i nic nie kojarzy mi się z rodzicami (alkoholicy, nieżyjący). Jednak te studia wysysają ze mnie wszystko. Wstaje rano i myślę o tym, że jak wrócę będę musiała się uczyć, zamiast odpocząć po wykańczających psychicznie zajęciach (bardzo duży kontakt z ludźmi, są to studia społeczne). Zaczęłam opuszczać zajęcia, nie daje rady wyjść z domu na zajęcia. Dostaje ataków paniki (ok 2/3 razy w tygodniu od 3 tygodni), po nich mam silne myśli samobójcze, samookaleczam się. Czasami nie potrafię wyjść poza drzwi, bo przeraża mnie perspektywa siedzenia od 9 do 18 na uniwersytecie, powrót o 19 i kilka godzin nauki zamiast odpoczywania. Czuje się wyssana z wszystkiego co pozytywne. Wiem, że nie uda mi się zdać sesji zimowej ani ukończyć roku w ogóle (co radzi mi rodzina, ja wiem, że nie dam rady i wiem, że ich tym rozczaruje). Koleżanka proponuje mi rzucenie studiów, rozpoczęcie pracy (która będzie mniej męcząca od studiów, gdyż brak nauki), leczenie się i powrót na studia, gdy już będę zdrowa i będę mogła wykorzystać swój potencjał. Zaczynam myśleć, że to może nie jest taki zły pomysł. Boję się jednak wyśmiania i wytykania palcami, że ooo to ta, która wymyśla problemy i nie potrafi zdać nawet 1 roku studiów.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy jest szansa, że bez farmakologii wyleczę moje lęki?

Dzień dobry. Mam nerwicę lękową, jednak strasznie boję sie przyjmowania leków. Chodzę na terapie grupową. Czy jest szansa ze bez farmakologi wylecze lęki?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz

Czy powinnam zrezygnować z mojej terapii?

Dzień dobry, chodzę na terapie ponad rok. Terapeutke znam od 4 lat, ale prywatnie na prawdziwa terapie chodzę dopiero od ponad roku. Mam zdiagnozowane ChAD i borderline. Od 2 miesięcy nie czuję zadnej poprawy, zaczynam myśleć ze powinnam przerwać... Dzień dobry, chodzę na terapie ponad rok. Terapeutke znam od 4 lat, ale prywatnie na prawdziwa terapie chodzę dopiero od ponad roku. Mam zdiagnozowane ChAD i borderline. Od 2 miesięcy nie czuję zadnej poprawy, zaczynam myśleć ze powinnam przerwać terapie bo nic się nie zmienia a ciagle rozmawiamy o sprawach bieżących - które są teraz bardzo ciężkie ale powinnysmy chyba pracować nad tematami z przeszłości. Nie wiem co robić. Nie było mnie na terapii już 2 tyg, raz ja nie mogłam a teraz terapeuta Nie ma wolnego terminu. Coraz częściej chce rzucić terapie ale wiem ze bez niej będzie mi ciężko. Zmiana terpaeuty w moim przypadku nie wchodzi w grę. Nie potrafię zaufac i jestem oporna. Co robić?:(
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Czy moja pamięć jeszcze może się poprawić?

A czy jeśli po 14,5 roku od wypadku nie odzyskałem pamięci w zadowalający stopniu czyli czytam książkę i nie gubię wątku, uczę się tak jak przed wypadkiem to to oznacza że już lepiej nie będzie? Bo spotkałem się z taką opinia kogoś kto ma doczynienia z takimi przypadkami w ZUSie.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Patrycja Nosel
Mgr Patrycja Nosel
Dotyczy: Psychologia

Co znaczą te dolegliwości pod wpływem silnego stresu?

Witam. Jestem kobietą, mam 20 lat. Miesiąc temu wydarzył się pewien incydent, który sprawił, że odczuwałam bardzo silny stres. Utrzymywał się on przez 10 dni, niemalże nieustannie. Próbując zasnąć, pierwszy raz w życiu miałam wtedy coś na zasadzie omamów -... Witam. Jestem kobietą, mam 20 lat. Miesiąc temu wydarzył się pewien incydent, który sprawił, że odczuwałam bardzo silny stres. Utrzymywał się on przez 10 dni, niemalże nieustannie. Próbując zasnąć, pierwszy raz w życiu miałam wtedy coś na zasadzie omamów - słyszałam rozmowy, które nie miały miejsca, a były negatywnie nacechowane w moją stronę, miałam wizje, w których umierałam. Jednej nocy przez ok 8 godzin jedyne co robiłam to ciężko oddychałam, serce mi kołatało, nic nie przynosiło ulgi. Do chwili teraźniejszej mój stan zmieniał się wielokrotnie. Zaobserwowałam u siebie zanik pamięci oraz brak myśli. Nie potrafię aktualnie obejrzeć żadnego filmu, niczego przeczytać. Momentalnie zapominam, co ktoś do mnie powiedział. Przestałam kojarzyć fakty. Mam jedynie pustkę w głowie, niektóre czynności wykonuję bardzo machinalnie, nie myślę o tym, co robię. Ciężko jest mi odpowiadać na najprostsze pytania. Dodatkowo, przestałam odczuwać jakiekolwiek emocje - smutek, radość, ekscytacja, wstyd, zakłopotanie. Nie mam żadnej wrażliwości, przemyśleń. Jakbym nie miała na to już siły. Straciłam moje poczucie humoru, moją dbałość o cokolwiek, staranność. Zawalam aktualnie pierwszy raz w życiu naukę i relacje z rodziną i znajomymi. Mój umysł pracuje bardzo wolno, zapominam słów, proste czynności umysłowe mnie przerastają. Wychodzę na bardzo tępą, opryskliwą. Kiedyś tak nie było, wręcz przeciwnie, zawsze o wszystko walczyłam, by zrobić coś dobrze, byłam perfekcjonistką, nie miałam problemów z kontaktami międzyludzkimi. To otępienie sprawiło, że przestało mi zależeć na czymkolwiek. Czy przez ten ogrom stresu, w ramach obrony, mój mózg się całkiem wyłączył? Jak przywrócić sprawność umysłu? Dwa miesiące temu byłam inną osobą. Teraz zrobienie czegokolwiek jest dla mnie bardzo trudne. Dodatkowo, alkohol przestał na mnie działać w jakikolwiek sposób, nieważne, jaka ilość. Jakbym się uodporniła. Jest identyczna pustka w głowie przed, po i w trakcie. Jakbym miała watę w głowie. Proszę o pomoc. Nie chcę się tak czuć.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Alicja Maria Jankowska
Mgr Alicja Maria Jankowska

Co może znaczyć uczucie samotności chociaż przebywamy wśród ludzi?

Dlaczego czasami czujemy się samotni, mimo że przebywamy wśród ludzi?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Jak radzić sobie z niegrzecznym 3-latkiem?

Jestem mamą 3.5 letniego dziecka, nie radzę sobie juz. Absolutnie mnie nie słucha, robi to co on chce, jak ja mu coś powiem jak np żeby posprzatal zabawki to wszystko jest na nie i robi dalej swoje. Naprawdę ręce mi... Jestem mamą 3.5 letniego dziecka, nie radzę sobie juz. Absolutnie mnie nie słucha, robi to co on chce, jak ja mu coś powiem jak np żeby posprzatal zabawki to wszystko jest na nie i robi dalej swoje. Naprawdę ręce mi już opadają. I też w sumie przez to nie potrafię go odpieluchować, nie slucha tego co mówię. Nocnik, WC przerabialam już chyba z 20 razy i efekt taki sam, że sika na siebie i wgl mu to nie przeszkadza. Proszę pomóżcie jak sobie radzić, rozmowy, prośby ani groźby nic nie dają. Macie jakieś pomysły czy może już psycholog jest mi w stanie tylko pomóc? Jest prowadzony przez logopede, ale ona twierdzi, że jest zbyt bardzo nadpobudliwy.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Patrycja Nosel
Mgr Patrycja Nosel
Dotyczy: Psychologia Dziecko

Co może znaczyć mój lęk przed pracą?

Dzień dobry, mam problem, chcialabym, zeby ktos z boku na niego spojrzał i mi coś doradził... Mam 24 lata, od zawsze miałam problemy w szkole, wagarowałam, miałam złe oceny, tłumaczyłam to sobie problemami w domu rodzinnym. Przyszła pora na dorosłość... Dzień dobry, mam problem, chcialabym, zeby ktos z boku na niego spojrzał i mi coś doradził... Mam 24 lata, od zawsze miałam problemy w szkole, wagarowałam, miałam złe oceny, tłumaczyłam to sobie problemami w domu rodzinnym. Przyszła pora na dorosłość - praca. Od kiedy zaczęłam pracować, zmieniam pracę jak rękawiczki. Mój rekord to 4 miesiące w jednym miejscu. Tłumaczyłam sobie, ze to nie były odpowiednie prace. W chwilach, gdy mam wolne od pracy, (np. wakacje, albo gdy akurat odeszłam z jednego miejsca pracy i mam przerwe zanim znajde nastepne) mogę być pogodną osobą, zdyscyplinowaną, czytam książki, ćwicze na siłowni, sprzątam w domu, jeżdże z moim chłopakiem na wycieczki rowerowe i tak dalej. Ale, gdy zaczynam pracować to wali mi się cały świat. Pierwsze dni zawsze przebiegają najlepiej. Później odczuwam ogromny stres, lęk, coraz większą barierę między mną, a współpracownikami. Nie potrafię rozmawiać z ludźmi. Dochodzi do tego, ze moje ciało reaguje na ten stres, jestem cała czerwona na twarzy. 3 tygodnie temu rozpoczelam nową pracę, na pełny etat. I cały ten czas ciągle odczuwam napięcie, od momentu gdy otwieram rano oczy. Droga do pracy to męka, cale moje ciało chce zawrócić do domu, odczuwam lęk. Czasem zaciskam zęby i mowie sobie, ze ten lek jest nieracjonalny, ze jak tylko sie zmusze i juz przekrocze prog pracy to zobacze, ze nie bedzie tak strasznie jak sobie to wyobrałam. Ale czasem to uczucie wygrywa, i sie poddaje, wtedy wracam do domu, a pozniej stres, ze przegrałam tę walke. Tak i tak jest źle. Od 3 tygodni od kiedy pracuje, zmieniłam sie, mam jakby depresje i zaostrzona fobie społeczną, boje sie robic zakupy, rozmawiać ze wspollokatorami, choc wczesniej to nie byl dla mnie problem. Przestaje juz wierzyc w to, ze znajde odpowiednia prace i wszystko sie zmieni... Ten problem jest we mnie. Nie wiem jak sobie pomóc, nie dam rady tak żyć, a pieniądze skads musze miec. Dodam jeszcze, ze mieszkam z chłopakiem za granicą... Co mi jest? Czy istnieje jakies rozwiązanie?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Co może znaczyć taki problem ze snem?

Witam Mam problem z zasypianiem a mianowicie gdy już przechodzę w fazę zasypiania to nagle mną gwałtownie szarpie (przerywa dalszy sen) i nie mogę zasnąć , nie wiem jak to dokładnie opisać ale trochę się boje nigdy tak nie... Witam Mam problem z zasypianiem a mianowicie gdy już przechodzę w fazę zasypiania to nagle mną gwałtownie szarpie (przerywa dalszy sen) i nie mogę zasnąć , nie wiem jak to dokładnie opisać ale trochę się boje nigdy tak nie miałem, mam krzywy kręgosłup dosyć bardzo ale nie wiem czy to ma jakiś wpływ na to przeleciałem cały internet i nic tylko o problemach psychicznych, mam 21 lat borykam się również z nerwicą.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz

Czy to mogą być problemy psychosomatyczne?

Jestem Patrycja i mam 27 lat. 30 kwietnia zmarł mój ojciec. Pogrzeb odbył się dopiero 4 maja, ponieważ tyle czasu zajęło załatwianie formalności podczas wolnych od pracy majówkowych dni. Od razu zaznaczę, że nie byłam jakoś bardzo zżyta z ojcem,... Jestem Patrycja i mam 27 lat. 30 kwietnia zmarł mój ojciec. Pogrzeb odbył się dopiero 4 maja, ponieważ tyle czasu zajęło załatwianie formalności podczas wolnych od pracy majówkowych dni. Od razu zaznaczę, że nie byłam jakoś bardzo zżyta z ojcem, chociaż uważam, że w obliczu śmierci rodzica ma to małe znaczenie. Bardzo trudno było mi doczekać się dnia pogrzebu, te kilka dni to był koszmar, który próbowałam zapracować w ogrodzie. Następnie od razu wróciłam do pracy (jestem nauczycielką) i ,,zapracowałam" żałobę. Myślałam, że po pogrzebie, który przeżyłam koszmarnie (nie mogłam się utrzymać na nogach, cała dygotałam), wszystko wraca do normy. Jednak w lipcu zaczęłam mieć problem ze zgagą. Później zaczęły mi się ataki kłucia pod prawymi żebrami. Morfologia wyszła super, USG idealne, więc problem fizyczny wykluczony. Później zrobiłam gastroskopię. W październiku przeraziłam się, że może mam raka (wcześniej miałam epizody nerwicowe, po chorobie nowotworowej brata), ponieważ przeczytałam artykuł o raku trzustki. I wiem, że racjonalnie to głupie, ponieważ USG to wykluczyło. W każdym razie, od tamtego czasu znów mnie pokłuwa, w różnych częściach brzucha, mam problem z regularnym załatwianiem, nie śpię spokojnie, znów mam zgagę. Skłaniam się ku hipotezie, że to problemy psychosomatyczne. Co Państwo o tym sądzą? Ja mam wrażenie, że zwariowałam, ponieważ świat wymknął mi się spod kontroli...
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Jak postępować z mamą, która wtrąca się w wychowanie dzieci?

Może ten problem wydać się błahy i głupi, ale ja już nerwowo nie wytrzymuję. Wraz z mężem jesteśmy zgodnym małżeństwem. Mamy trójkę dzieci (9, 6 i 4 lata), problemem jest moja mama, która okazała się niepoprawną despotką. Nie słucha i... Może ten problem wydać się błahy i głupi, ale ja już nerwowo nie wytrzymuję. Wraz z mężem jesteśmy zgodnym małżeństwem. Mamy trójkę dzieci (9, 6 i 4 lata), problemem jest moja mama, która okazała się niepoprawną despotką. Nie słucha i nie szanuje naszych zasad odnośnie wychowywania dzieci. Prosimy by dzieci nie oglądały cały dzień bajek, oczywiście jak są u babci to od rana do wieczora lecą bajki, czasem nawet dwie różne bajki, w dwóch różnych pokojach. Nie pobawi się z dziećmi, nie spędzi z nimi czasu, tylko obiecuje wyjścia do kina, na plac zabaw czy do teatru, które nigdy nie dochodzą do skutku. A ich brak rekompensuje nieustannym kupowaniem ogromnych ilości słodyczy i różnych zabawek. Raz była nawet taka sytuacja, że w sklepie, gdzie była z młodszymi dziećmi kupiła im zabawki, na które ja wcześniej nie wyrażałam zgody (były nieodpowiednie do wieku dzieci), syn jej to wyraźnie powiedział, że mama nie pozwala tych zabawek, na co moja mama odpowiedziała "a babcia pozwala". Przeprowadziłam już z mamą masę rozmów, prosiłam, tłumaczyłam, wyjaśniałam by tak nie robiła. Dzieci nie potrzebują całego pokoju zabawek i nie potrzebują codziennie jeść słodyczy, potrzebują spędzić czas z osobami bliskimi. Poza tym nie chcę by wypaczyły sobie pogląd, że miłość wyraża się tylko w kupowaniu upominków. Nic nie dociera. Podpierałam się fachową literaturą, artykułami, baaa, przytaczałam rozmowy z pediatrą, dietetykiem, co moja mama kwituje, tym, że co oni się znają, ona wie lepiej i dalej to trwa. Mało tego, dochodzi do sytuacji, gdzie podważa mój lub męża autorytet przy dzieciach, robi z nas złych rodziców, wyzywa nas i obgaduje do dzieci.Przy każdej próbie zwrócenia uwagi rozpoczyna się awantura, wyzwiska i wyrabianie poczucia winy Najstarsze dziecko przypłaca to silnym zdenerwowaniem i szokiem, zaczyna się od babci odsuwać i unikać z nią kontaktu. Mąż się na mnie złości, że nie potrafię swojego wyegzekwować, a ja się złoszczę na niego, że nie rozumie mojej sytuacji, przez co dochodzi do nieporozumień w naszym związku. W zasadzie o nic innego się nie kłócimy. Ja sama jestem w chaosie emocjonalnym, co odbija się na moim zdrowiu psychicznym i fizycznym. Zauważyłam, że jak mam z mamą ciche dni, gdzie się do siebie nie odzywamy, wyciszam się i czuję znacznie lepiej. Myślę nad zerwaniem kontaktów. Ale czy to dla dzieci najlepsza opcja?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Oliwia Mazelewska-Sokołowska
Mgr Oliwia Mazelewska-Sokołowska

Czy powinnam całkowicie zrezygnować z terapii?

Czy powinnam całkowicie zrezygnować z terapii? Chodzę do psychologa prawie rok czasu, przez ten czas miałam dwóch pań psychologów. Jedna z nich denerwowała mnie oraz moich rodziców, w wyniku czego ojciec, ku niezadowoleniu mojej matki zrezygnował z niej. Kiedy się... Czy powinnam całkowicie zrezygnować z terapii? Chodzę do psychologa prawie rok czasu, przez ten czas miałam dwóch pań psychologów. Jedna z nich denerwowała mnie oraz moich rodziców, w wyniku czego ojciec, ku niezadowoleniu mojej matki zrezygnował z niej. Kiedy się o tym dowiedziałam od tej pierwszej pani, nie mogłam powstrzymać radości. Aktualnie chodzę do drugiej terapeutki. Również mnie denerwuje. Przede wszystkim zauważyłam, że terapia ma dla mnie wyniszczające skutki, od czasu terapii mam poważne problemy z agresją i wulgaryzmami, czego nie było przed terapią. Ponadto chodzenie na psychoterapię jest dla mnie wstydem i samymi nerwami, a chodząc tam rzadko odnajduję pomoc, bo obecna pani psycholog nie chce mi doradzać, na moją wyraźną prośbę. Nie widzę sensu w takim sposobie prowadzenia terapii. Przede wszystkim chodzę na terapię "na siłę", momentami czuję się jak niewolnik chodząc na terapię, rodzice wiecznie uważają, że to pomoże, choć już raz złapałam się na tym, że moja mama jest "zaślepiona" w psychologach oraz dokonuje błędnych analiz mojego stanu oraz różnych sytuacji. Uważam też, iż największe problemy zniknęły i myślę, że zakończenie terapii i całkowita rezygnacja z szukania nowego terapeuty może być dla mnie zbawienna. Czy powinnam całkowicie zrezygnować z terapii i w ogóle nie chodzić do psychologa? Już raz miałam taki okres bez psychologa (po zrezygnowaniu z tej pierwszej) i czułam się "wyzwolona", że nie muszę na siłę tam chodzić.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Maciej Rutkowski
Mgr Maciej Rutkowski
Mgr Łucja Fitchman
Mgr Łucja Fitchman

Jak mogę pomóc bliskiej mi osobie w depresji?

Witam,mam pytanie... Jak mógłbym pomóc bliskiej mi osobie w depresji co z dnia na dzień mówi że jest coraz gorzej,bez cięcia się nie wytrzymuje...Chociaż próbowałem zabrać jej żyletki to się upierała z dnia na dzień się boję o nią i... Witam,mam pytanie... Jak mógłbym pomóc bliskiej mi osobie w depresji co z dnia na dzień mówi że jest coraz gorzej,bez cięcia się nie wytrzymuje...Chociaż próbowałem zabrać jej żyletki to się upierała z dnia na dzień się boję o nią i próbuję ją w jakiś sposób ratować lecz nie wychodzi mi chyba to. Jak jej pomóc ? Oczywiście leczy się ale nie wiem czy to też jej coś daje...Proszę o pomoc
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Golicz
Mgr Magdalena Golicz

Jak wyleczyć moją nerwicę lękową?

Witam. Mam 22 lata i nerwice lękową. Podejrzewam też derealizację. Od dziecka nie miałam łatwego życia. Codziennie mam natrętne myśli dotyczące różnych tematów. Od 3 dni mam natretne myśli ze przyjdzie do mojego mieszkania wujek i albo na mnie nakrzyczy... Witam. Mam 22 lata i nerwice lękową. Podejrzewam też derealizację. Od dziecka nie miałam łatwego życia. Codziennie mam natrętne myśli dotyczące różnych tematów. Od 3 dni mam natretne myśli ze przyjdzie do mojego mieszkania wujek i albo na mnie nakrzyczy albo mnie zabije. Wiem że nic takiego się nie wydarzy ponieważ ja mieszkam zagranicą i nie wiem skąd te myśli. Gdy ta myśl przychodzi ja od razu sobie wyobrażam jak wchodzi do mieszkania i krzyczy. Co to może być? Proszę o pomoc gdyż tą myśl budzi we mnie lęk.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Jsk poukładać swoje życie?

Witam serdeznie:) Bardzo bym chciała być w końcu szczęśliwa lecz z moim mężem przeżywam więcej dni smutnych niż szczęśliwych.. Ma bardzo trudny charakter, ciągle tylko narzeka. Jestem tym już bardzo zmęczona. Mieszkamy za granicą, mamy 2 letnią córeczkę i bardzo... Witam serdeznie:) Bardzo bym chciała być w końcu szczęśliwa lecz z moim mężem przeżywam więcej dni smutnych niż szczęśliwych.. Ma bardzo trudny charakter, ciągle tylko narzeka. Jestem tym już bardzo zmęczona. Mieszkamy za granicą, mamy 2 letnią córeczkę i bardzo bym chciała ten męczący związek zakończyć i wrócić do mojego rodzinnego kraju. Tylko bez pieniędzy jak mam sobie z tym poradzić.. Nie mam od nikogo pomocy. Bardzo proszę o radę.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Jak rozmawiać z żoną na temat naszego życia seksualnego?

Witam, Od jakiegoś czasu mam odczucie jakbym się nie spełniał w małżeństwie. Czuje się nie dowartościowany, żona powtarza mi, że nie wyglądam jak chłopiec nie jak mężczyzna, albo z tym małym nic nie zwojujesz 12 cm. Te pytania że strony... Witam, Od jakiegoś czasu mam odczucie jakbym się nie spełniał w małżeństwie. Czuje się nie dowartościowany, żona powtarza mi, że nie wyglądam jak chłopiec nie jak mężczyzna, albo z tym małym nic nie zwojujesz 12 cm. Te pytania że strony żony są ironiczne, niedostane, ale mnie bolą. Nie znam przeszłości żony bo ją ukrywa, ale na pewno nie doświadczyłem tego co ona doświadczyła przede mną. Ona czuje się spełniona tak sądzę, Ja oczekuje szacunku, ale to nie mam, już nie wspomnę o zbliżeniu, nie wiem co to seks analny czy oralny. Jestem pewny, że żona go doświadczyła Ja nie, to boli. Powoli się zamykam wobec siebie, żony nie rozmawiamy już 3 tydzień nie wiem jak długo to potrwa. Czy w ogóle ma sens rozmawiać.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Tomasz Kościelny
Mgr Tomasz Kościelny

Jak ułożyć relacje z rodzicami?

Witam, Właściwie to nie wiem od czego zacząć, bo z jednej strony mnie to bardzo męczy i boli, a z drugiej strony zastanawiam się czy nie „wydziwiam” i z tego powodu chciałbym zasięgnąć rady kogoś doświadczonego. Może zacznę od tego,... Witam, Właściwie to nie wiem od czego zacząć, bo z jednej strony mnie to bardzo męczy i boli, a z drugiej strony zastanawiam się czy nie „wydziwiam” i z tego powodu chciałbym zasięgnąć rady kogoś doświadczonego. Może zacznę od tego, że od ponad 3 lat jestem w związku i od około roku w małżeństwie. Sprawa generalnie dotyczy moich rodziców i ich odnoszenia do mnie, do mojej żony i do mojego życia. Ciężko mi to wszystko dokładnie wytłumaczyć, ale mam takie poczucie, że moi rodzice zbyt mocno wchodzą w moje życie I to na poziomie emocjonalnym. Oceniają lub krytykują moje decyzje i innych ludzi, udzielają rad w sytuacjach w których ich nie chciałem, manipulują - czasami nawet spotkałem się z opinią ojca, że „gówno wiem, a jak będę w taki sposob myslal, to mnie wydymaja i zostane z niczym” lub matki „jeszcze się uczysz życia i jak bedziesz potrzebowal pomocy to przylecisz do rodzicow, jak wtedy gdy (...)”. Z drugiej strony mam taki obraz, że mam z nimi dobry kontakt, generalnie są dobrymi ludźmi, a w dodatku jestem jedynakiem i powyższe sytuacje wydawały się raczej sporadyczne. Pomimo moich uczuć i przywiązania dopiero niedawno sobie zdałem sprawę jaki to miało i ma wpływ na moje życie, małżeństwo itp... dużo rzeczy w moim życiu podporządkowuje temu „co pomyślą rodzice”. Od kilku miesięcy moi rodzice półsłówkami zaczęli krytykować moją żonę i jej rodziców (rodziców to w zasadzie czasami otwarcie). Na początku dawałem się rozjuszyć. Zdarzało mi się, że wyciągałem w kłótni z żoną ich słowa, a potem zdawałem sobie sprawę, że to nie są moje myśli. To są ich argumenty! I z drugiej strony miałem taki obraz, jak się z nią widzieli, że mówili do niej „moja kochana córka” itd... Mówiłem żonie, która generalnie jest bardzo emocjonalna, czasami powie coś bez przemyślenia i przez co palnie głupotę lub czasami jest to prawda, ale która jest bolesna - żeby nie była przy nich taka otwarta, bo oni nie odbierają tego jak ona myśli. Prawie zawsze się kłócimy z żoną po spotkaniu z moimi rodzicami, bo ja już wiem co ona powiedziała co im się nie spodobało. W końcu nie wytrzymałem i po kolejnej takiej sytuacji w której moi rodzice zaczęli ją krytykować (do mnie) powiedziałem o tym mojej żonie, żeby miała tego świadomość. Swoje też powiedziałem rodzicom - oczywiście zbagatelizowali to, że robię problemy nie na miejscu(ale nie mówiłem im, że rozmawiałem o tym z żoną). Żonie było cholernie przykro, że nie powiedzieli jej tego w twarz, a jednocześnie traktują ją jak „córkę” „kochają” itd. Oczywiście obraziła się na moich rodziców i nie odzywała się. Po kilku tygodniach moja mama do niej zadzwoniła jak gdyby nigdy nic. Spotkali się i moja żona opowiedziała o tej sytuacji mojej mamie w takiej formie, żeby to wyjaśnić, że ją to zabolało, żeby jej od razu mówiła coś co jej się nie spodobało itd. Reakcja była niespodziewana. Wyrzygała jej WSZYSTKO - byłem w szoku. Nawet to, że oni nie jeździli na wakacje przez całe życie, żeby kupić mieszkanie w którym mieszkamy i że nawet za to nie jest wdzięczna. Mieszkanie do którego moja żona nie ma nic - było kupione długo przed tym jak się poznaliśmy itd. Oczywiście krótko po tym dostałem telefon od rodziców - mając relację mojej żony ze spotkania. Byłem w szoku. Próba zrobienia z siebie ofiary, jednocześnie bycia sprawiedliwym oczywiście chęć życia w zgodzie i przyjaźni, a w co 4 zdaniu próba dyskredytacji mojej żony z używaniem argumentów i faktów poniżej pasa. I cały czas „wiemy, że ją kochasz, ale spójrz prawdzie w oczy, spójrz na to realnie”... masakra Jestem głupi i nie wiem co o tym myśleć... bardzo mnie to boli.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Alicja Maria Jankowska
Mgr Alicja Maria Jankowska

Jak walczyć z tą przypadłością u syna?

Witam Chciałabym pomoc dla syna. Podczas rozmowy lub odpowiedzi w szkole zacina się i nie potrafi nad tym zapanować. Dzieje się to również podczas spotkań z rówieśnikami. Dzięki temu strasznie się stresuje,i mam wrażenie że popada w depresję....
odpowiada 1 ekspert:
 Paweł Żmuda-Trzebiatowski
Paweł Żmuda-Trzebiatowski
Dotyczy: Stres Psychologia

Co oznacza ten dziwny lęk?

Dzień dobry, mam pozornie błachy problem, lecz ostatnio zaczął mnie martwić. Mam 21 lat i bardzo boję się penetracji pochwy. Z tego powodu nie używam tamponów, nie wkładam tam palców, już nie mówiąc o seksie. Niestety, niedawno... Dzień dobry, mam pozornie błachy problem, lecz ostatnio zaczął mnie martwić. Mam 21 lat i bardzo boję się penetracji pochwy. Z tego powodu nie używam tamponów, nie wkładam tam palców, już nie mówiąc o seksie. Niestety, niedawno nabawiłam się jakiegoś zakażenia, być może grzybicy. Wybieram się do ginekologa i jestem pewna, że potrzebuję badania przez pochwę oraz dostanę receptę. Miałam już kiedyś badanie i tego boję się mniej, bo wiem, że jestem w rękach specjalisty, jednak mam ogromne opory przed wsadzeniem sobie globulki w pochwę, a będę musiała to zrobić i to kilkakrotnie. Przeraża mnie to, zaczynam myśleć, że jednak jestem popsuta... nie mam komu o tym opowiedzieć, ponieważ kobiety w moim wieku normalnie współżyją i nie mają problemu z wsadzaniem "tam" rzeczy. Czy powinnam zgłosić się do psychologa? I czy globulki dopochwowe można jakoś zastąpić? Np. tabletkami doustnymi? Dodam również, że nie mam traumatycznych wspomnień, a masturbuję się "nieinwazyjnie", bez penetracji.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Patrycja Nosel
Mgr Patrycja Nosel

Czy to zachowanie synka powinno budzić mój niepokój?

Witam, Jestem mama 2 letniego chłopca. Synek w ciągu dnia jak sie czyms ekscytuje lub cieszy kreci rączkami i jakby przez jego ciało przechodził jakis deszcze. Ale gdy powiem mu żeby sie nie trzasl przestaje. Nikt nie widzi z naszej... Witam, Jestem mama 2 letniego chłopca. Synek w ciągu dnia jak sie czyms ekscytuje lub cieszy kreci rączkami i jakby przez jego ciało przechodził jakis deszcze. Ale gdy powiem mu żeby sie nie trzasl przestaje. Nikt nie widzi z naszej rodziny ze z dzieckiem jest coś nie tak mówią ze tak reaguje że to normalne ale nas to nie pokoi . Dodam że synek robi tak od kiedy pamiętam. Mało mowi ale za to mówi po swojemu pokazuję wszystko paluszkiem rozumie wszystko co do niego mowie. Pokazuje części ciała mowi papa, umie sie bawić w akuku. Mowi mama, tata, dziadzia ,dzidzi, ciocia. Lubi oglądać książeczki pokazywac w nich np. zwierzątka jak zapytam gdzie jest krowa to pakazuje paluszkiem .Potrafi tylko niektóre odgłosy zwierzątek. Potrafi jeść niektóre rzeczy sam np. serek czy to parówki potrafi sobie z tym poradzić. Noce przesypia cale lecz budzi sie na mleko. Mały też czesto ogląda dużo bajek bardzo je lubi.Ogólnie jest dzieckiem skreconym wchodzi na meble skacze wyglupia sie zastanawia nas tylko te kręcenie rączkami i te trzęsienie. Zastanawiam sie gdzie pójść żeby ktos to zaobserwował i nas dobrze pokierował. Dodam że gdy miał okolo roku był u neurologa który mówił ze to nie jest nic złego zeby sie nie przejmować tym kręceniem rączkami. Dodam że nasz pediatra tez nie widzi problemu mówi ze tak sie zachowuje że taka jego natura.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz
Patronaty