Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 9 1 5

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Rozstanie: Pytania do specjalistów

Jak mam poradzić sobie z rozstaniem?

Zostawił mnie mój chłopak! Byliśmy razem 6 lat. Prawdę mówiąc, to nie pierwszy raz jak to zrobił. W ciągu tego czasu było to z jakieś 5 razy. Co prawda wracaliśmy do siebie i za każdym razem twierdził, że kocha mnie...

Zostawił mnie mój chłopak! Byliśmy razem 6 lat. Prawdę mówiąc, to nie pierwszy raz jak to zrobił. W ciągu tego czasu było to z jakieś 5 razy. Co prawda wracaliśmy do siebie i za każdym razem twierdził, że kocha mnie coraz bardziej. Bardzo go kocham i właśnie dlatego zawsze pozwalam mu wrócić. Tym razem już nawet mieszkaliśmy razem, byliśmy oglądać mieszkania, żeby kupić własne, i po świętach, po Nowym Roku, powiedział, że ma depresję i musimy się rozstać. Minął już miesiąc, jak nie jesteśmy razem i dwa dni temu zadzwonił do mnie, że wyjeżdża za granicę na parę miesięcy do pracy i że zanim pojedzie, bardzo chciałby mnie zobaczyć. Oczywiście zgodziłam się. Spotkaliśmy się i było naprawdę super... Powiedział, że cały ten czas myśli o mnie i w ogóle, że bardzo mnie kocha... ale być razem nie możemy jak na razie – czas pokaże. Co ma być, to będzie... ale przecież ja nie mogę wiecznie czekać, czy on wróci, czy nie, i nie wiem, jak się tego pozbyć? Zmieniłam numer telefonu, zablokowałam go na wszystkich stronach internetowych, żeby nie miał ze mną żadnego kontaktu. Jakoś mu się udało i pierwsze co zrobiłam, to poleciałam, jak tylko się ze mną skontaktował. Bardzo, ale bardzo go kocham, ale teraz już wiem, że razem być nie możemy. Jaka to przyszłość z kimś, kto zostawia cię tyle razy. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że ja to wiem, ale nie potrafię powiedzieć sobie nie, zwłaszcza jemu. Wiem, że nie jest dla mnie, że nie będę z nim szczęśliwa, ale mimo wszystko, myśląc, że już z nim nie będę, czuję się jakby mi brakowało powietrza, nie mam ochoty na nic. Czuję się, jakby wziął moje serce i z nim wyjechał. Proszę, pomóżcie mi! Jaka mam sobie poradzić? Jak mam o nim zapomnieć? Co muszę zrobić, żeby powiedzieć mu w końcu nie?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Czy nadal kocham, czy to przyzwyczajenie?

Rozstałam się z Tomem na dobre 24 grudnia przed północą. Do tej pory utrzymujemy kontakt. Piszemy ze sobą, gdy się widzimy, normalnie rozmawiamy. Na WOSP-ie był moim „ochroniarzem”. Chodziliśmy razem, rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Na koniec dnia dałam mu buziaka w...

Rozstałam się z Tomem na dobre 24 grudnia przed północą. Do tej pory utrzymujemy kontakt. Piszemy ze sobą, gdy się widzimy, normalnie rozmawiamy. Na WOSP-ie był moim „ochroniarzem”. Chodziliśmy razem, rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Na koniec dnia dałam mu buziaka w polika. On myślał, że daję mu drugą szansę, lecz się mylił. To tylko był przyjacielski gest. Dlaczego się z nim rozstałam? Nie mieliśmy żadnych wspólnych tematów. Nasze spotkania wyglądały tak: szliśmy złapani za rękę, było miło, przyjemnie. Czasami rozmowa się kleiła, o byle czym, ale kleiła. Było tak, że nie mieliśmy o czym rozmawiać i szliśmy w ciszy. Jak szliśmy do mnie albo do niego, to zawsze oglądaliśmy filmy, przytulaliśmy się, całowaliśmy. Nic więcej. Rozstanie... Pisałam z innymi chłopakami SMS-y. To chyba mnie zgubiło. Nie wiedziałam, którego chcę, a wiedziałam, że z żadnym z nich nic mnie nie połączy, ponieważ jest to niemożliwe. Dlaczego? Bo jest wiele czynników... np. za daleko mieszkają, wiek... no i ci chłopcy wybili mnie z tego, co było. Moje myśli się plątały. Nie wiedziałam, co myśleć, co sądzić... Gdy było mi źle, zawsze pisałam do Sławka. On za każdym razem mi pomagał. Tom był o to zazdrosny. Lecz wytłumaczyłam mu, kim on jest, zrozumiał, lecz dalej chciał mnie mieć tylko dla siebie. On zawsze pisał z Agą. Czasami wiedziałam, co do niej pisze. Mówił mi. Była taka jedna... Alicja się zwie... Miała do niego pretensje, że pisze ze mną, jej poświęca mniej czasu i w ogóle. Ja również byłam o nią zazdrosna... ale po jakimś czasie przeszło mi. Teraz jestem po osiemnastce... działo się tam wiele... napiłam się pierwszy raz w życiu. Przesadziłam z alkoholem. Pamiętam głównie scenę łazienkową... gdy siedziałam i wymiotowałam... w pewnym momencie przyszedł on – Tomek... zapytałam, czy da mi buzi. Odmówił. Zapytałam, czy mogę usiąść na kolana – pozwolił. Usiadłam i rozmawialiśmy... zaczęłam mu dawać buziaki, przytulać się... było miło. Zrozumiałam parę rzeczy. Zrozumiałam, że w pewnych momentach zachowałam się dziecinnie... np. wtedy, gdy miesiąc temu napił się i dzwonił do mnie, pisał SMS-y, że mnie kocha... ja zareagowałam na to ciszą. Nie odzywałam się do niego. Tak mi doradzili. Teraz tego żałuję... Nie wiem co dalej. Nie wiem, czy go kocham, czy chcę z nim być. Czy można cokolwiek jeszcze naprawić... Pomóżcie....

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Czy czekać, aż on podejmie decyzję, czy ze mną zostanie?

Tydzień temu rozstałam się z moją wielką miłością, tzn. to on mnie zostawił. Byliśmy umówieni w lokalu z naszym wspólnym znajomym. Przyszedł on z siostrą. Mój eks przez cały wieczór rozmawiał z nią, ona go łaskotała, etc.... Po prostu...

Tydzień temu rozstałam się z moją wielką miłością, tzn. to on mnie zostawił. Byliśmy umówieni w lokalu z naszym wspólnym znajomym. Przyszedł on z siostrą. Mój eks przez cały wieczór rozmawiał z nią, ona go łaskotała, etc.... Po prostu go podrywała (chociaż wiem, że oni się już długo znają, ale ja ją widziałam pierwszy raz w życiu). Byłam przez cały wieczór bardzo zła, było mi też smutno, no i postanowiłam wyjść, miałam nadzieję, że to go poruszy i powie, żebym została, a on wstał i powiedział mi tylko "pa kochanie", więc wkurzyłam się na niego i oblałam go piwem. Wiem, że z mojej strony nie było to zbyt mądre, ale zareagowałam spontanicznie, pod wpływem nerwów.... i on mi powiedział, że to koniec. Nagle stwierdził, że już mnie nie kocha i że nie ma to już sensu... Po paru dniach jednak zmienił zdanie i napisał, że to, co mówił, a co myślał, to dwie różne sprawy. Przyjechał do mnie i powiedział, że potrzebuje czasu, żeby to sobie przemyśleć, poczekałam jeszcze jakieś 2 dni i poprosiłam go, żeby podjął decyzję szybciej, bo dla mnie to wszystko jest nie do wytrzymania. Ciągle płakałam, prosiłam go, żeby mnie nie zostawiał i żeby mi wybaczył... Przyjechał znowu i powiedział, że potrzebuje miesiąca, żeby świadomie podjąć decyzję. Teraz nie wiem, czy czekać? Co, jeśli za miesiąc powie mi, że jednak nie chce już ze mną być? Zaznaczam jeszcze, że byliśmy ze sobą rok i mieliśmy bardzo poważne plany na przyszłość... :(

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Jak wrócić do normalnego życia?

Jestem kobietą, mam 24 lata. Ponad 2 lata temu rozstałam się z partnerem, w niemiłych okolicznościach. Bardzo mocno się pokłóciliśmy, żadne z nas później nawet nie próbowało nawiązać kontaktu. Jednakże nie to jest moim głównym problemem. Od czasu rozstania cyklicznie...

Jestem kobietą, mam 24 lata. Ponad 2 lata temu rozstałam się z partnerem, w niemiłych okolicznościach. Bardzo mocno się pokłóciliśmy, żadne z nas później nawet nie próbowało nawiązać kontaktu. Jednakże nie to jest moim głównym problemem. Od czasu rozstania cyklicznie dopadają mnie stany, z którymi sobie nie radzę. Na co dzień staram się być duszą towarzystwa, tak by nikt nie zauważył, że mam problem. Czasami przesadzam z alkoholem, to pozwala mi przestać myśleć o rozstaniu, a w szczególności o tamtej kłótni. Jednak gdy już złapie mnie ten cięższy stan - nie rozmawiam z nikim, nie spotykam się z ludźmi przez kilka tygodni, nie mogę spać, mam obrzydzenie do jedzenia, zawalam obowiązki. Nie cieszy mnie nic, co zwykło mi sprawiać przyjemność. Nie odczuwam szczęścia, realizując się w pracy, zarzuciłam kilkuletnie hobby. Przez wiele godzin siedzę w fotelu, wyglądając byle jak, patrzę odrętwiała np. w drzwi szafy. Bardzo często płaczę bez powodu, czuję, że ogarnął mnie bezsens. Nawet gdy uporam się już z tym beznadziejnym samopoczuciem, jestem notorycznie przemęczona, mimo że mój tryb życia jest spokojny i nie wymaga wiele wysiłku. Często miewam zawroty głowy, ciężko mi się oddycha, tak jakby nie było tlenu w powietrzu, czasami mam krwotoki z nosa. Staram się dużo ruszać, uprawiać sport, a jednak wejście na drugie piętro po schodach często sprawia mi problem. Myślałam, że to kwestia niedoboru witamin, więc zaczęłam brać magnez, żelazo i kompleks witamin, jednak nie pomogło mi to. Przeszkadza mi moje zobojętnienie na wszystko, na przyjaciół, na rodzinę, na codzienne, mniejsze problemy, na zabawę, na obowiązki. Nie potrafię się zmotywować. Miewam stany lękowe, bez powodu boję się o najbliższych albo odczuwam strach, silny stres i nie wiem nawet, czym jest spowodowany. Podobne stany miałam jako nastolatka, aczkolwiek myślałam, że to kwestia rozchwiania hormonalnego, spowodowanego dorastaniem. Nigdy nie próbowałam się leczyć, w związku z tymi problemami. Wolę nie rozmawiać o nich z innymi, ale są zbyt uporczywe. Proszę o radę, jak mam wrócić do normalnego trybu życia.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Jak stanąć ponownie na nogi?

W walentynki zostawiła mnie żona. To był cios, jakiego się nie spodziewałem, załamałem się totalnie, zostawiła mnie dla innego. Bedąc ze mną, jeszcze na boku się umawiała z tamtym. Wcześniej jednak była u rodziców, przemyśleć sprawę, a jak przyjechała, to...

W walentynki zostawiła mnie żona. To był cios, jakiego się nie spodziewałem, załamałem się totalnie, zostawiła mnie dla innego. Bedąc ze mną, jeszcze na boku się umawiała z tamtym. Wcześniej jednak była u rodziców, przemyśleć sprawę, a jak przyjechała, to mi oznajmiła, że nic już do mnie nie czuje, że nie chce już ze mną być! Znamy się 4 lata, z czego małżeństwem jesteśmy dopiero 1,5, mieliśmy ostatnio mały kryzys, ale myślałem, że da się to naprawić... no, ale wyszło na to, że się myliłem... Długi czas już nie mogę spać, myślę o niej w każdej minucie, kocham ją strasznie, wybaczyłbym wszystko... nie wiem, co robić, jaką postawę przyjąć, jak ponownie stanąć na nogi, gdyż jestem strasznie załamany... Jestem teraz za granicą, parę mies. temu straciłem pracę... a teraz żonę... życie się zawaliło - co robić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Kwiatkowska
Mgr Joanna Kwiatkowska

Spotkania z nią

Ona określiła nasze spotkania. Raz na tydzień w niedzielę, ale napisałem do niej SMS-a w stylu "Twoje ostatnie słowa są dla mnie światłem i tarczą w naszej drodze do siebie. Postaram się Cię odnaleźć. Obiecuję". A ona odpisała, że chyba pomyliłem osoby.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Co mam robić? Chcę, żeby on wrócił...

Chodziliśmy ze sobą rok, a potem On tak po prostu mnie zostawił. Teoretycznie przez to, że pisałam z kumplem. Ciągle pozostawia mi jakąś nadzieję, wiele furtek, tylko że ja ciągle Go od siebie oddalam poprzez np. gadanie z Jego przyjaciółmi...

Chodziliśmy ze sobą rok, a potem On tak po prostu mnie zostawił. Teoretycznie przez to, że pisałam z kumplem. Ciągle pozostawia mi jakąś nadzieję, wiele furtek, tylko że ja ciągle Go od siebie oddalam poprzez np. gadanie z Jego przyjaciółmi na ten temat i błaganie o pomoc, błaganie Go o przebaczenie. Ja bardzo Go kocham i nie wierzę, że Jemu tak z dnia na dzień przeszło, nie mam już siły, chcę, żeby wrócił, proszę o pomoc. Pozdrawiam, Bożena

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Kwiatkowska
Mgr Joanna Kwiatkowska

Jak żyć dalej - proszę o pomoc...

Moja sytuacja jest następująca. 9 miesięcy temu poznałam mężczyznę, w którym zakochałam się do szaleństwa. To była prawdziwa miłość, nigdy wcześniej tego nie czułam. On też zapewniał mnie o swojej miłości. Wierzyłam mu, to było widać w jego oczach....

Moja sytuacja jest następująca. 9 miesięcy temu poznałam mężczyznę, w którym zakochałam się do szaleństwa. To była prawdziwa miłość, nigdy wcześniej tego nie czułam. On też zapewniał mnie o swojej miłości. Wierzyłam mu, to było widać w jego oczach. Był tylko jeden problem - miał żonę i dziecko. Obiecał, że się z nią rozstanie do końca roku. Po czym w grudniu oświadczył, że nie da rady tak szybko tego zrobić, że ona nie chce się rozstać, że to pewnie potrwa. Na początku się załamałam, bałam tego czekania, ale potem zrozumiałam, że tak bardzo go kocham, że wytrzymam. Tylko że on odsunął się ode mnie, przestał okazywać miłość, czułość. Twierdził, że tym rani mnie jeszcze bardziej, że będę chciała więcej, a on nie może mi na razie tego dać, że najpierw musi skończyć tamto, a dopiero zacząć ze mną. Powiedział, ze odezwie się, jak tamto skończy. Zupełnie się załamałam, od miesiąca płaczę codziennie, nie jem, nie mogę się na niczym skoncentrować. Bardzo go kocham, nie umiem zapomnieć, wszystko mi go przypomina. Ciągle tylko płaczę, nawet to nie płacz tylko "wycie" z rozpaczy. Wszyscy tłumaczą mi, że on nigdy już nie zadzwoni, że od niej nie odejdzie, ale ja nie dopuszczam tej myśli do siebie. Nie umiem się pozbierać, w oczach mam cały czas łzy, wieczorami nie mogę usnąć, nie śpię pół nocy, a rano jestem nieprzytomna. Ciągle tylko płacz i łzy. Nie wiem, jak mam żyć dalej, nie wiem, czy w ogóle mam po co żyć. To tak strasznie boli. Wszyscy mówią "weź się w garść", "otwórz oczy dziewczyno", a wtedy boli mnie jeszcze bardziej. Co ja mam zrobić? Psychicznie już nie wytrzymuję

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Kwiatkowska
Mgr Joanna Kwiatkowska

On mnie zostawił... Potrzebuję pomocy...

Ostatnio zostawił mnie facet. 3 tygodnie temu zaręczyliśmy się, wszystko było super, a po 2 tygodniach mnie zostawił. Zaczęła pisać do niego jego była, on twierdził, że nie odpisuje jej i nie chce mieć z nią nic wspólnego, a ja...

Ostatnio zostawił mnie facet. 3 tygodnie temu zaręczyliśmy się, wszystko było super, a po 2 tygodniach mnie zostawił. Zaczęła pisać do niego jego była, on twierdził, że nie odpisuje jej i nie chce mieć z nią nic wspólnego, a ja się bałam, że jest inaczej i ciągle robiłam mu wyrzuty z tego powodu. Byłam zazdrosna, chciałam mieć go tylko na wyłączność, czego żałuję bardzo. Zawsze musiał mi powtarzać po wiele razy coś, żebym w końcu zrozumiała. W końcu napisał mi SMS-a, że nie wraca do domu, że śpi u siebie i że już ma tego dość, i że to koniec. Załamałam się tym faktem, bo bardzo go kocham. To wszystko zmieniło mnie bardzo i wiem, że teraz mogłoby być całkiem inaczej między nami, gdyby dał mi szansę. Rozmawialiśmy z jego rodzicami wszyscy. Powiedział, że chce czasu, żeby to wszystko przemyśleć, ale za każdym razem, jak ja napisałam do niego, czy wróci, to on pisze, że już nie i że mam się z tym pogodzić. Napisałam list do niego, bo nawet nie mamy okazji się spotkać, bo jak mówił, że sie spotkamy, to w terminie spotkania pisał, że coś mu wypadło i nie ma czasu, po prostu zbywał mnie. Po przeczytaniu tego listu, w którym napisałam, żebyśmy zaczęli wszystko od nowa, że może warto dać mi szansę, odpisał, że nie i że wie, że to trudne, ale mam zapomnieć o nim, i że nie będziemy już razem, i że nikt i nic tego nie zmieni. A ja tak bardzo bym chciała, żeby wrócił. Staram się do niego nie pisać, żeby poukładał sobie wszystko i może zatęsknił, ale czy to ma sens, czy faktycznie może jeszcze wróci? Skoro się ze mną zaręczył, to chyba aż tak szybko nie przestał mnie kochać i coś tam mu może zależy. Bardzo proszę o odpowiedź, co mam robić, bo naprawdę nie radzę sobie z tym, i bardzo chcę, żeby wrócił do mnie.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Jak poradzić sobie z rozstaniem z dziewczyną?

Witam bardzo serdecznie. Na wstępie chcę pozdrowić i podziękować za zainteresowanie moim tematem. Mam 20 lat. Jakieś 2 tygodnie temu rozstałem się z dziewczyną "nieoficjalnie". Chodzi o to, że do mojej świadomości nie do końca dotarło to, że odeszła. Mieliśmy...

Witam bardzo serdecznie. Na wstępie chcę pozdrowić i podziękować za zainteresowanie moim tematem. Mam 20 lat. Jakieś 2 tygodnie temu rozstałem się z dziewczyną "nieoficjalnie". Chodzi o to, że do mojej świadomości nie do końca dotarło to, że odeszła. Mieliśmy ze sobą kontakt, tylko polegał on raczej na tym, że ciągle zrzucała na mnie winę. W czasie tych 2 tygodni byłem u niej i się pokłóciliśmy. Chciałem wyjeżdzać od niej z miasta, kupiłem bilet i nagle... przyszła na dworzec i powiedziała, żebym nie wyjeżdzał, powiedziała, że da nam szansę, że nie chce skreślać tego. Byłem szczęsliwy. Jednak moja radość nie trwała długo. Czułem się obcy, nie mogłem się zbliżyć do niej, pocałować, bo czułem, że tego nie chce. A wszystko przez to, że nie byłem sobą... Wypominałem jej przeszłość i błędy, byłem bardzo agresywny w słowach, nie panowałem nad tym, co mówię i nad tym, co mogę powiedzieć, bo uważałem się w tym związku za pana i władcę. Po prostu teraz dostrzegłem, że moje zachowanie było naprawdę potworne. Ona wytłumaczyła mi to tak, że przez półtora miesiąca jak nie mogliśmy dojść do zgody, bo ciągle, notorycznie się kłóciliśmy, ona się oddalała ode mnie i wszystko, co czuła, zanikło, bo już miała dość mego zachowania. Dopiero teraz dostrzegłem to, jaki byłem. Obiecywałem jej poprawę, obiecywałem jej zmianę i naprawdę wiele zrozumiałem, wiele zmieniłem w sobie i w swojej osobowości, bo naprawdę chciałem dla niej być ideałem, jak kiedyś, lecz ona nie dała mi szansy. Skreśliła mnie, skreśliła nas, bo powiedziała, że już mnie nie kocha, że boi się mnie, że nie widziała szansy. Zawsze byłem przeciwny papierosom, bo popalała, ale przestała, jak się poznaliśmy. Lubiła wypić. Kiedyś upiła się i obiecywała, że więcej nie weźmie, a teraz po rozstaniu poszła do dyskoteki, pubu i powtarza to, co robiła kiedyś. Jak mam rozumieć te jej zachowania? Była w stanie zrezygnować dla mnie, a teraz znowu? Nie umiem się pogodzić z tym, że między mną a moją kobietą było naprawdę uczucie, które trwało 7 miesięcy, ale byliśmy ze sobą jak najbliżej, uprawialiśmy seks i obiecywaliśmy sobie wiele... Teraz jak widać, to było bez znaczenia. Nie umiem się pogodzić z tym, że ona mogłaby kochać innego, oddać się mu i być z nim, bo czuję w sobie wtedy smutek, złość i obwiniam się o wszystko, a to moja wina, tego błędu nie wyrzeknę się nigdy. Nie chce ze mną rozmawiać, powiedziała, że zmieni numer, jak nie przestanę pisać, bo już ma mnie dość. Było mi przykro tego słuchać... ale cóż, musiałem się pogodzić. Ciężko mi jest na sercu, bo wiem, że straciłem z własnej winy i głupoty osobę, którą kocham. Pomóżcie mi, bo naprawdę jest mi bardzo ciężko. Doradźcie coś, co mam robić, jak pogodzić się z tą myślą. Czy kiedykolwiek będę miał szansę normalnie z nią porozmawiać? Jak leczyć takie rany i jak postępować dalej? Nie mam sił...

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Moja dziewczyna ma depresję! Powiedziała, że potrzebuje czasu i że się wyprowadza! Jak długo mam czekać?

Moja dziewczyna ma depresję! Powiedziała, że potrzebuje czasu i że się wyprowadza! Jak długo mam czekać?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Kwiatkowska
Mgr Joanna Kwiatkowska

Co zrobić, gdy dziewczyna udaje, że mnie nie zna?

Moja była dziewczyna cierpi na depresję. Dalej bardzo ją kocham i chciałbyś do niej wrócić, ale ona nie pozwala mi na spotkania, powiedziała, że możemy spotykać się tylko raz w tygodniu, w niedzielę. Wysłałem jej sms, że to dla...

Moja była dziewczyna cierpi na depresję. Dalej bardzo ją kocham i chciałbyś do niej wrócić, ale ona nie pozwala mi na spotkania, powiedziała, że możemy spotykać się tylko raz w tygodniu, w niedzielę. Wysłałem jej sms, że to dla mnie za mało, bo mi na niej bardzo zależy, ale nic mi nie odpisała... Do tego niedługo wyprowadza się, więc już w ogóle będzie mi trudno się z nią spotykać. Co robić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Kwiatkowska
Mgr Joanna Kwiatkowska

Jak się zachowywać, by odzyskać ukochaną osobę?

Witam serdecznie. Byłem zaręczony z dziewczyną, którą bardzo kocham, jest wszystkim dla mnie, jednak kiedy byliśmy jeszcze ze sobą, nie zawsze byłem sprawiedliwy co do Niej. Byłem zbyt surowy i chyba zgrywałem twardziela, teraz okazuje się, że Ona nie miała...

Witam serdecznie. Byłem zaręczony z dziewczyną, którą bardzo kocham, jest wszystkim dla mnie, jednak kiedy byliśmy jeszcze ze sobą, nie zawsze byłem sprawiedliwy co do Niej. Byłem zbyt surowy i chyba zgrywałem twardziela, teraz okazuje się, że Ona nie miała swojego zdania. Teraz, po rozstaniu, zrozumiałem, kiedy i jakie błędy robiłem. Chcę to wszystko naprawić i zmienić pewne zachowania. Rozstaliśmy się, a raczej Ona zrobiła pierwszy krok. Milczeliśmy tydzień, potem dzwoniliśmy do siebie i ciągle to robimy. Przepraszam Ją i mówię, proszę o jeszcze jedną szansę, o jedyną. Byłem u Niej, a mieszka na drugim końcu kraju, i po dwóch godzinach rozmowy wróciłem do domu. Powiedziała, że potrzebuje czasu na poukładanie sobie wszystkiego, czasu do namysłu. Ciągle rozmawiamy przez tel. i mówię, jak bardzo Ją kocham i jak mi na niej zależy, Ona na to, że wszystko rozumie i żebym dał jej jeszcze czas. Sam już nie wiem, co robić, boję się, że ten czas zadziała na moją niekorzyść. Co mam robić, a czego nie, jak mam się zachowywać, żeby wróciła? Proszę o radę i pomoc, bo szczerze Ją kocham i potrzebuję. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Czy depresja była przyczyną rozstania?

2 tygodnie temu rozstałem się z dziewczyną. Byliśmy ze sobą bardzo długo, ale nagle poczułem, że potrzebuję odpoczynku. Rodzice stwierdzili, że dziwnie się zachowuję, więc zaprowadzili mnie do psychologa, który stwierdził u mnie depresję. Czy to możliwe, że byłem chory już wcześniej i dlatego zakończyłem ten związek?
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Jak mam dalej żyć?

Nie umiem sobie już sama z tym poradzić. Myślałam, że dam sobie radę, ale nie potrafię. Mam 18 lat. Rozstałam się z chłopakiem. Był ode mnie młodszy o rok. Zerwał ze mną po 11 miesiącach związku, argumentując to zerwanie...

Nie umiem sobie już sama z tym poradzić. Myślałam, że dam sobie radę, ale nie potrafię. Mam 18 lat. Rozstałam się z chłopakiem. Był ode mnie młodszy o rok. Zerwał ze mną po 11 miesiącach związku, argumentując to zerwanie, stwierdził, że za bardzo go ograniczałam, bo zabroniłam mu flirtować z innymi dziewczynami, że nie zachowuję się jak dziewczyna. Nie mogę do dzisiaj się po tym pozbierać, choć minęły już prawie 2 miesiące. Bardzo mnie tym zranił. Był dla mnie całym światem, całym moim życiem. Byłam gotowa poświęcić dla niego wszystko. Myślałam, że to miłość taka już na zawsze, ta jedna jedyna. Co prawda dostawałam wiele sygnałów o jakiś zdradach itp., ale on zawsze się pięknie wytłumaczył, a ja miałam nadzieję, że nawet jeśli to prawda, to że on się w końcu zmieni. Najbardziej chyba boli mnie to, że to z nim straciłam dziewictwo, bo myślałam, że to ten jedyny, że z nim spędzę resztę życia. Sprawa dziewictwa była dla mnie najważniejsza. Mam wrażenie, jakbym zaprzepaściła całe swoje życie. Nie wyobrażam sobie, że mogę być z kimś innym, że ktoś inny będzie mnie dotykał. Albo że mój przyszły mąż, o ile jakiś kiedyś się trafi, będzie miał bagaż życiowy za sobą w postaci kilku wcześniejszych kochanek. I mimo że ja też nie będę dla niego dziewicą, to nie wyobrażam sobie żyć z kimś, kto miał kogoś. Może jestem staroświecka, ale dla mnie dziewictwo to świętość i coś bardzo ważnego, tylko dla jednego mężczyzny. A on mnie oszukał. Mówił, że będzie ze mną do końca życia, że mnie kocha, że nie wyobraża sobie być z inną, że to ja jestem najważniejsza i że zawsze będę. W tym związku było wszystko takie idealne, a przynajmniej mi się tak wydawało. On miał te same poglądy jak ja. Był takim samym niejadkiem jak ja. Podobno też byłam jego pierwszą. Wiele nas łączyło. Śni mi się codziennie. Nie potrafię przestać myśleć. Każda rzecz, każde miejsce mi o nim przypomina. Gdziekolwiek jestem, widzę nas. Teraz on ma dużo swoich upragnionych koleżanek, spotykał się nawet z moją koleżanką, kochał się z nią. A ja do dziś jestem sama i nie potrafię z nikim być. Może nawet i nie chcę. Chciałabym, żeby on wrócił, żeby to wszystko okazało się kłamstwem i żeby raz jeszcze powiedział, że mnie kocha... Ale tak nigdy nie będzie. Teraz wiem, że nigdy nic dla niego nie znaczyłam. Czuję się taka okłamana, jakby 11 miesięcy mojego życia były kłamstwem. Czasem mam wrażenie, jakby ten człowiek nigdy nie istniał. Jakbym 11 miesięcy kochała moje wyobrażenie o nim, a nie jego. Bo nie ma takiego człowieka, którego kochałam. On zwyczajnie nie istnieje. Jest teraz zupełnie kimś innym. On jest szczęśliwy, a ja staram się ciągle pozbierać, ale już sama nie potrafię. Nie umiem już tak żyć. Życie bez niego to nie jest dla mnie życie.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Były chłopak nie daje mi spokoju. Co robić?

Mam 18 lat. Jakiś czas temu rozstałam się z chłopakiem, byłam z nim ponad rok. On dalej sprawdza mnie na każdym kroku, wie gdzie byłam, z kim, o której godzinie. Dosłownie wszystko! Mam już tego dość. Co najgorsze, on...

Mam 18 lat. Jakiś czas temu rozstałam się z chłopakiem, byłam z nim ponad rok. On dalej sprawdza mnie na każdym kroku, wie gdzie byłam, z kim, o której godzinie. Dosłownie wszystko! Mam już tego dość. Co najgorsze, on ciągle pisze do mojej mamy, z każdym problemem idzie do niej. Ona już też ma tego dość, ale do niego to nie dociera. Ostatnio, jak się z nim spotkałam, próbował spowodować wypadek, bo powiedział, że on nie chce już żyć, a ja zginę razem z nim. Gdy mu powiedziałam, że mogę być z nim tylko dlatego, żeby on był szczęśliwy (myślałam, że zrozumie aluzję), powiedział, że dobrze, że on się z tego bardzo cieszy, nie myślał o mnie. Chciałabym, żeby dał mi w końcu święty spokój. Chcę zacząć żyć swoim życiem. Co mam robić?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Był ze mną 2 lata i odszedł bez słowa...

Był ze mną 2 lata. Pokochałam go od pierwszej randki. Chciałam go kochać, ale on na to nie pozwalał. Miał 32 lata, ja 28. Chciałam stabillizacji, wspólnego życia… po prostu zasypiać i budzić się przy nim. Tak po prostu,...

Był ze mną 2 lata. Pokochałam go od pierwszej randki. Chciałam go kochać, ale on na to nie pozwalał. Miał 32 lata, ja 28. Chciałam stabillizacji, wspólnego życia… po prostu zasypiać i budzić się przy nim. Tak po prostu, bo kochałam z nim przebywać, pomagać mu w trudnych chwilach. Nigdy nie powiedział, że mnie kocha. Tłumaczył się jedynie, że nie umie tego mówić, że w dzieciństwie nie zaznał miłości i pewnie dlatego nie wie, co to znaczy “prawdziwa miłość”. Kiedy ja wspominałam o wspólnym życiu, zaraz się irytował i rozmowa kończyła się kłótnią. W końcu po 2 latach doczekałam się półki w jego szafie i usłyszałam, że mogę zostawać u niego, kiedy tylko chcę, ale na razie nie zamieszkamy razem. Było to dla mnie niepojęte i bolesne. Takie wieczne życie na walizkach. Przez 1,5 roku chciał, żebym zostawała u niego tylko w weekend. W tygodniu wolał być sam. Po 3 tygodniach od jego niby jakiegoś małego kroku do wspólnego mieszkania i po ostrej kłótni, zostawił mnie. Powiedział, że wypalił się, że tak naprawdę tylko wymagałam, a sama nic nie dawałam. Przykro było mi to słyszeć, bo tak naprawdę to ja dbałam o niego, a teraz już wiem, że za mocno. Powiedział też, że spotkał się z kimś i teraz czuje się adorowany. Długa w ogóle to jest historia. Wstydzę się, że nie widziałam tego, co wszyscy wkoło widzieli. Wstydzę się tego, że nie widziałam, jak mnie nie kocha. Jak ciągle musiałam prosić o jego miłość. Źle zaczęło się dziać od naszych pierwszych wakacji, kiedy po 3 dniach urlopu i przebywania nad morzem powiedział mi, że po powrocie chce w spokoju kawę wypić. Odstawił mnie do domu. I zamiast 4 dzień urlopu spędzać przy nim, spędziłam w domu, płacząc. Zaznaczę, że na wakacjach było miło, ale widocznie kiedy on jest z kimś dłużej, to już się męczy. Dodam, że przede mną także odszedł od kobiety po 2 latach (pięknej i niezależnej zresztą) i po roku wspólnego mieszkania. Zostawił ją, a teraz zostawił mnie. Czy on potrafi kochać? Po 3 tygodniach od rozstania i przeżywania rozpaczliwie tego (spać nie mogłam, jeść nie mogłam, pracować nie potrafiłam, bolał każdy milimetr ciała), wiedziałam, że aby zacząć normalnie żyć, muszę wziąć się w garść i zacząć uczyć się życia na nowo - bez niego. Kiedy odszedł, to oczywiście nie powiedział, że to definitywnie koniec, że może kiedy przemyśli i na nowo zaczną wracać uczucia, to przyjdzie sam do mnie, ale że teraz mam dać mu spokój. No i wystarczyło, że przez 10 dni nie odezwałam się do niego ani słowem i nie odpisałam na jego 2 SMS-y - zadzwonił do mnie i poprosił o spotkanie. No i spotkaliśmy się. Wtedy usłyszałam, że zrozumiał już, że aby budować związek, trzeba być razem, że dosyć już spotykania się, że chce ze mną zamieszkać już w święta (spotkaliśmy się 11 grudnia 2009 r.). Byłam tak naprawdę szczęśliwa, kiedy usłyszałam to, co zawsze chciałam od niego usłyszeć. Powiedziałam mu, że bardzo cierpiałam, że boję się, że znowu mnie zostawi i będę cierpiała, ale o wiele bardziej. Powiedział, że wie jak cierpiałam, że jest mu bardzo przykro, że przez to musiałam przejść i tak cierpieć, ale miał już tak zatruty łeb, że nie wiedział, co zrobić z naszym związkiem, że wyszło tak, ale on oczyścił się bardzo, nie wie jak ja. Nie wie też, czy jest jeszcze tym, którego chcę widzieć do końca swoich dni. Dlatego poprosił o spotkanie. Wiedział, że chcę spróbować. Powiedziałam, że na święta to niemożliwe, żebyśmy razem zamieszkali, ale w nowym roku byłoby miło. Zaczął się wycofywać ze swoich deklaracji. Oprócz tego spotkania, na którym powiedział mi takie słowa, nie dążył do spotkania. Wyczuł, że chcę wrócić i że chcę spróbować. W pierwszy dzień świąt usłyszałam, że nie jest pewien uczuć do mnie, że się pogubił, że wie, że krzywdzi ludzi wkoło, że musi się wziąć w garść i że myśli, iż niedługo będzie lepiej. A ja zaczęłam cierpieć na nowo. Jak bardzo, nawet nie wspomnę. Sylwestra też nie wiedział, czy ze mną spędzi. Spotkaliśmy sie dzień po świętach, było miło, kochaliśmy się, a potem powiedział, że nie jest pewien uczuć, że nie wie, czy spędzimy sylwestra i za godzinę powiedział, że musi się szykować, bo jest umówiony. No i 3 stycznia, przejeżdżając koło jego domu, widziałam jak wychodził z kobietą i odwoził ją do domu (bo miał jej torby). Nocowała u niego, spędzili razem weekend, a mnie pozostawił bez słowa wytłumaczenia. Dlaczego dorosły mężczyzna tak postępuję? Nie umiem sobie poradzić. W przyszłym tygodniu zaczynam terapię u psychologa, bo nie radzę sobie... KOCHAM cały czas i boli mocno :( Mam teraz tylko dwa obrazy. Pierwszy - jego słowa do mnie o wspólnej przyszłości :) Drugi - przed jego domem z inną kobietą :( Nie umiem teraz żyć. Załamana i zakochana, ale nie kochana.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Czy to może być depresja po rozstaniu? Gdzie się udać?

Witam. Jestem kobietą, mam 24 lata. Ponad 8 miesięcy temu po 7-letnim związku mój facet mnie zostawił, teraz jest już zaręczony z inną. Początkowo było okropnie, ale potem się pozbierałam i nawet byłam szczęśliwa. Sporo schudłam, zaczęłam dbać o siebie,...

Witam. Jestem kobietą, mam 24 lata. Ponad 8 miesięcy temu po 7-letnim związku mój facet mnie zostawił, teraz jest już zaręczony z inną. Początkowo było okropnie, ale potem się pozbierałam i nawet byłam szczęśliwa. Sporo schudłam, zaczęłam dbać o siebie, rozwijać się, poznawać ludzi. Potem euforia opadała i okres świąteczno-noworoczny był już ciężki. Od tamtej pory jest jeszcze gorzej. Od kilku tygodni jestem zmęczona. Bywają dni, kiedy niemal non stop chce mi się spać. Coraz trudniej wstać rano do pracy, czasem nie myję się przed snem, bo pójście do łazienki wydaje się zbyt dużym wysiłkiem. Ciężko mi się skupić, zapamiętać pewne rzeczy. W zasadzie wiele spraw robi mi się obojętnych, ale to trochę tak, jakbym stworzyła jakąś barierę, by nie dać się zranić. Coraz mniejszą mam chęć poznawać ludzi, rozmawiać. Mam uczucie jakby te 7 lat życia, marzenia, plany - wszystko przypadło w udziale tamtej, a ja już nawet nie mam ochoty myśleć o przyszłości, choć zawsze sprawiało mi to wiele przyjemności. Za pół roku powinnam skończyć studia i nie mam pojęcia, co chcę zrobić ze swoim życiem. Nic nie ma sensu, nie ma celu, przyszłości. Dni zlewają się ze sobą, są szare. Ale potrafię się śmiać, nie jest tak, że siedzę i płaczę, zwykle nie czuję się źle, a raczej obojętnie, pusto. Nie wiem, czy powinnam iść do lekarza ogólnego z tym zmęczeniem - do tego mam od miesiąca jakieś uczulenie, pojawia się pokrzywka i swędzi, ale biorę lek i przestaje swędzieć. Czy może wszystko wskazuje na depresję i powinnam szukać pomocy gdzieś indziej? Tylko gdzie? U psychologa, psychiatry? Może to tylko zimowa pogoda tak wpływa? Bardzo proszę o radę!

Jak żyć po utraconej miłości?

Mam 26 lat. Z dniem 1 stycznia spotkało mnie coś bardzo przykrego, okropnego i raniącego mnie. Po ośmioletnim związku z moim chłopakiem, dowiedziałam się, że już mnie nie kocha. Później stwierdził, że moje uczucie do mnie się wypaliło. Minęło już...

Mam 26 lat. Z dniem 1 stycznia spotkało mnie coś bardzo przykrego, okropnego i raniącego mnie. Po ośmioletnim związku z moim chłopakiem, dowiedziałam się, że już mnie nie kocha. Później stwierdził, że moje uczucie do mnie się wypaliło. Minęło już 24 dni od rozstania, a ja nie mogę się z tym pogodzić. Nie było go przy mnie, gdy najbardziej cierpiałam. Pomagają mi koleżanki. Na ich prośbę, zaczął mi trochę pomagać. Był nawet u mnie, gdy zadzwoniłam do niego w środku nocy i przytulił mnie. Powiedział, że wszystko będzie dobrze. Kiedyś przyszedł do domu (bo wyprowadził się) i gdy zebrałam wszystkie siły, żeby dobrze wyglądać, to powiedział, że ładnie. Chyba jeszcze odrobinę uczucia do mnie miał. Ale powiedział, że teraz zrozumiał, co zrobił. Powiedział, że się jeszcze zastanowi. Ale już nie ma kontaktu, jest z nią. Tą, do której coś poczuł. A ja zostałam sama, z poczuciem winy i ogromną tęsknotą. Nie odbiera telefonów. Nawet już nie dzwonię. Ale będę musiała się z nim jeszcze spotkać, żeby załatwić sprawę mieszkania, które kupiliśmy niecały rok temu. Ja zaczęłam pobąkiwać coś o ślubie, dziecku, a on stwierdził, że ostatnio nam się w ogóle nie układało. Owszem, były problemy, ja wyjeżdżałam do szkoły, a on się bawił. Nie przepadałam za jego rodziną, ale ja walczyłam o niego, bo on był tam od wszystkiego, mając jeszcze trójkę rodzeństwa. Ale nie było też tak źle, a on mi to wyrzucił. Wprawdzie powiedział, żebym się nie przejmowała, bo to jego wina, że mnie zostawia, ale ja tak tęsknię. Kocham i nie potrafię go znienawidzić, był cudowny, a ja wszystko skopałam swoimi fochami. Czasami myślę, że może się przestraszył tego mojego gadania, bo ma 26 lat, ale ja wcale nie nalegałam. Stwierdziłam nawet, że może tak dalej być, jak chce. Powiedział, że w sylwestra wszystko popsułam ostatecznie. Faktycznie, nie byłam zbyt miła, ale chciałam go przeprosić. Później poskładałam wszystkie fakty, przyznał się, że zna ją od około 2 miesięcy, całował się już z nią i jest najzwyczajniej inna niż ja - nie lepsza, nie gorsza. Młodsza i pewnie ładniejsza... Chodzę do psychiatry, biorę lek. Tłumaczę sobie, że jeśli go kocham, to muszę dać mu wolność, ale tęsknota i samotność jest okropna. Nie mogę spać, uczyć się, prawie zawaliłam sesję. Moja mama cierpi też przeze mnie. Staram się żyć dla niej, ale nawet to mnie nie trzyma mocno na ziemi. Myślałam nawet o śmierci, ale nie mam na tyle odwagi. Chociaż dzisiaj w nocy sama siebie się przestraszyłam i swoich myśli. Proszę o pomoc!!! Ja sobie nie daję rady z tą utraconą miłością... Ciągle chcę do niego zadzwonić i chociaż usłyszeć jego głos... Mam go cały czas przed oczami... kochammmmmmmmm...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Jak odzyskać chłopaka?

Zerwał ze mną chłopak wczoraj. Byliśmy ze sobą prawie 10 miesięcy. Bardzo się kochaliśmy, wszystko dobrze się między nami układało. Tylko nie wiem, co się teraz stało. Napisał mi, że mnie nie kocha, że nie czuje do mnie miłości i...

Zerwał ze mną chłopak wczoraj. Byliśmy ze sobą prawie 10 miesięcy. Bardzo się kochaliśmy, wszystko dobrze się między nami układało. Tylko nie wiem, co się teraz stało. Napisał mi, że mnie nie kocha, że nie czuje do mnie miłości i że potrzebuje czasu, może wszystko się samo odbuduje. Napisał, że się kiedyś do mnie odezwie. Ja nie potrafię bez niego żyć, bardzo go kocham i chcę, żebyśmy znowu byli razem. Proszę, pomóżcie mi. Co mam zrobić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper
Patronaty