Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Uczucie samotności: Pytania do specjalistów

Jak mam poradzić sobie z taką relacją z moim mężem?

Mam 30 lat, pracuje na dobrym stanowisku, nie mam dzieci choć staram się o nie od 5 lat, również in vitro. Czuje się ogromnie samotna w związku. Mój mąż zawsze ma czas dla przyjaciół i przyjaciółek, dla problemów innych a... Mam 30 lat, pracuje na dobrym stanowisku, nie mam dzieci choć staram się o nie od 5 lat, również in vitro. Czuje się ogromnie samotna w związku. Mój mąż zawsze ma czas dla przyjaciół i przyjaciółek, dla problemów innych a ja jestem mu tylko potrzebna żeby rozwiązać jego problemy. Sabotuje moje szczęście i moje marzenia. Zawsze jak mu coś powiem o swoich planach to reaguje negatywnie, wymyśla problemy a kiedy jestem już wystarczająco zdołowana to jednak mówi ze wszystko się uda i ze we mnie wierzy. Ostatnio kiedy zrobiłam in vitro poprosiłam żeby był dla mnie miły, ze stres może tylko zaszkodzić. Co zrobił? Upił się i pobił człowieka, potem do mnie zadzwonił ze musimy zapłacić za szkody… byłam w ogromnym stresie bo nie odzywał się cała noc a potem taka sytuacja.. kolejne in vitro przed Bożym narodzeniem. Upił się nie wiem około 12 i zaczął wspominać moja siostrę , która zmarła. To były ogromnie ciężkie wspomnienia i sytuacja bo tylko on był pijany a wszyscy wokół źli. Oczywiście to ze mnie traktował jak szmatę to już codzienność po alkoholu. Potem kilka dni później na sylwestrze także się upił i i również bardzo złe mnie traktował- dwa dni później zrobiłam test z krwi, Beata nie była zerowa. Postanowiłam się z nim rozwieźć. Wyjechał nie rozmawialiśmy przez ponad miesiąc- odżyłam, poczułam ze chociaż teraz jestem samotna to przynajmniej szczęśliwa i spokojna bo nie czekam na niczyje wsparcie. Wtedy zmarł brat męża. Chociaż go nienawidziłam to nie mogłam go zostawić bez wsparcia.. jego mama była ciężko chora na raka.. powiedziałam ze nie zapomniałam tego co się wydarzyło ale ze będę przy Nim. Potem w teorii się między Nami poprawiło, ustaliłam ze jeśli będzie alkohol i złe traktowanie to mnie nie zobaczy. Powiedział ze się zmieni i ze pójdziemy na terapie. Mama zmarła.. myślałam ze pójdziemy na terapie… ale on woli wszystko zamiatać pod dywan i nadal mnie złe traktować. Namawia na kolejne in vitro w sierpniu, ale nawet nie zaczął się starać o Nasze małżeństwo. O psychologu nie wspomnę. Ma czas wspierać wszystkich i rozmawiać z wszystkimi a ja jestem na ostatnim miejscu. Nawet ze mną nie mieszka… i najlepsze jest to ze mógłby, gdyby tylko chciał. Kiedyś miałam dwa ciężkie wypadki, o mały włos nie straciłam życia - w obu przypadkach nigdy go przy mnie nie było. Mówi czule słówka, pierze mi mózg ale nigdy nie podejmuje inicjatywy. Nawet jeśli potrzebuje się wygadać ze względu na ciężki dzień w pracy to on olewa to i mówi o sobie… nie wiem co myśleć. Jego ojciec jest alkoholikiem, nigdy nie wspierał mamy… mój mąż traktuje mnie identycznie. Czy można kogoś jednocześnie Kochać i nienawidzić? Kiedy jest dobrze to jest dobrze, ale niestety wszystkie rzeczy się powtarzają a ja nie wierze już w jego słowa…

Jak poradzić sobie z takimi problemami w tym wieku?

Dzień dobry pisząc to zastanawiałem się od czego zacząć i co w tej sytuacji robić Gdyż mam 22 lata i mam momentalnie słabe powodzenie u dziewczyn Zdarzały się jakieś związki ale nie były one zbyt długie Jeden to miałem ledwo... Dzień dobry pisząc to zastanawiałem się od czego zacząć i co w tej sytuacji robić Gdyż mam 22 lata i mam momentalnie słabe powodzenie u dziewczyn Zdarzały się jakieś związki ale nie były one zbyt długie Jeden to miałem ledwo co 3 miesiące przez co wiele osób zaczęło się z tego śmiać Ostatni mój zwiazek miał tylko miesiąc przez co ze za bardzo się angażowałem w osobe Ale Po tym związku już probowalem coś zdziałać przez internet ale zadna dziewczyna nie chciała sie ze mną nawet spotkać Przez co chciałem trochę odpuścić ten temat z dziewczynami Ale mam wrażenie że to może być spowodowane tym ze kiedy miałem znajomości to wiele osób mnie wykorzystywalo że względu za dobre serce bylem wysmiewany gnębiony nikt mnie szczerze nie lubiał przez co tylko bylem odpychany przez dziewczyny ale tez ze względu mam brzydką twarz ( i to nie jest moja opinia chociaż chciałbym zmienić swój wygląd twarzy Ale nie wygrałem loterii genowej) I też przez to że ledwo co sięgam 178 cm wzrostu I po tym okresie stałem się bardziej nieśmiały i nie mam pewnosci siebie w dodatku nie umiem już ufać komuś ze ktoras dziewczyna pomysli o mnie dobrze przez co ze tylko udają Czuje wewnątrz taka pustke ktorą nikt nie umie jej wypełnić Jestem już taki samotny ze nawet rodzina nie interesuje sie takimi problemami tylko mnie wyśmiewają i krytykują Nic dziwnego gdyż wiele osób z rodziny to dziewczyny Ja już sobie z tym nie radze Czemu moje zycie musi Tak wyglądać ? Czy naprawdę nie mogę dostać tego czego chce ? Czy zasluzylem tylko na piekło? Czemu innym sie powodzi ze mają kogoś A ja nie? Nie mam pojęcia co z sobą zrobić Jeśli w moim życiu sie nic.dobrego nie zmieni to już postanowilem ze sobą skończę bo dla mnie dalsze zycie to tylko będzie wegetacją
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Aniceta Kijewska
Mgr Aniceta Kijewska

Jak mogę radzić sobie z uciążliwymi napadami paniki?

Witam, chciałabym poradzić się w kwestii napadów paniki, stresu, które prowadzą u mnie często do pojawienia się problemów w codziennym funkcjonowaniu. Wszystko myślę jest związane z upływającym czasem, z czym nie mogę się pogodzić. Mam dopiero 30 lat, a... Witam, chciałabym poradzić się w kwestii napadów paniki, stresu, które prowadzą u mnie często do pojawienia się problemów w codziennym funkcjonowaniu. Wszystko myślę jest związane z upływającym czasem, z czym nie mogę się pogodzić. Mam dopiero 30 lat, a nie potrafię iść do przodu, jestem samotna i mieszkam sama. Mam pracę, w której nie mam większych problemów, jednak mimo to w każdym momencie może przyjść i przychodzi atak, że coś mija nie wróci, za wszelką cenę mogłabym wrócić np. do czasu szkoły średniej, żeby było jak wtedy. Jeśli chodzi o fakt zdrowia to mam podwyższone ciśnienie, osłabienie, jestem niespokojna, ciągle mam wrażenie, że coś się stanie. Dodatkowo mam przyspieszone bicie serca, gdy te myśli nawracają. Często puchną mi kostki, łydki, bolą żyły na rękach. Piję dużą ilość wody, tak zalecił mi lekarz, badanie krwi wykazało, że mam za gęstą krew. Mało kiedy potrafię cieszyć się z życia, z tego co jest i obawiam się, że później znowu będę żałować, że nie doceniłam tego co jest teraz i krąg się zamyka.
odpowiada 2 ekspertów:
Specjalista Medycyny Naturalnej - Naturoterapeuta Mariusz Bek
Specjalista Medycyny Naturalnej - Naturoterapeuta Mariusz Bek
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz

Dlaczego ciągle odczuwam samotność?

Dzień dobry Chciałem się podzielić swoim problemem zdrowotno- społecznym. Mam 21 lat i odczuwam zupełną samotność. Nie posiadam żadnych znajomych ani relacji miłosnych. Sytuacja taka utrzymuje się od najmłodszych lat życia. Powoduje to frustrację i stany depresyjne. Dodam, że studiuję... Dzień dobry Chciałem się podzielić swoim problemem zdrowotno- społecznym. Mam 21 lat i odczuwam zupełną samotność. Nie posiadam żadnych znajomych ani relacji miłosnych. Sytuacja taka utrzymuje się od najmłodszych lat życia. Powoduje to frustrację i stany depresyjne. Dodam, że studiuję na dosyć dobrym kierunku, a w szkole średniej byłem laureatem olimpiady ogólnopolskiej. Nie sądzę więc, by był to jakiś mój defekt poznawczy. Z moich obserwacji wynika, że trudności mogą się brać z dużej sztywności zachowań, braku poczucia humoru i dosyć specyficznych zainteresowań. Zdaję sobie sprawę, że tak krótki opis nie pozwoli uzyskać rozpoznania w internecie. Ciekawi mnie jednak, czy opisane trudności mogą wskazywać na jakiś problem zdrowotny? Z góry dziękuję za odpowiedzi.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Balcerzak
Mgr Katarzyna Balcerzak

Jakie mogą być przyczyny tego zachowania starszej osoby?

Dzień dobry Szanowni Państwo, mamy bardzo poważne problemy z moim ojcem i wreszcie chcielibyśmy uzyskać podpowiedzi co z nim zrobić, ponieważ zostawiono nas na lodzie, a my żyjemy w ciągłym niesamowitym strachu. Mój ojciec ma 85 lat, ma bardzo dobre... Dzień dobry Szanowni Państwo, mamy bardzo poważne problemy z moim ojcem i wreszcie chcielibyśmy uzyskać podpowiedzi co z nim zrobić, ponieważ zostawiono nas na lodzie, a my żyjemy w ciągłym niesamowitym strachu. Mój ojciec ma 85 lat, ma bardzo dobre wyniki badań, jedynie ma problemy z cukrzycą i bóle kręgosłupa. Na wszystko został przebadany, ale nie psychiatrycznie. Jedynie zgodził się pójść do neurologa, która stwierdziła, że ma zmiany w mózgu typowe dla osób w tym wieku. Do psychiatry nie pójdzie, bo on uważa, że jest zdrowy. Zresztą nawet mówi do lekarz domowej, że on jest zdrowy, a nam ciągle powtarza, że umiera (od ponad 20 lat). Mieszkaliśmy przez 30 lat daleko od siebie, ale staraliśmy się być z nim w kontakcie, którego on unikał jak ognia (u nas był tylko raz). Ciągle mówił, że ma swoje życie i że chce sobie go ułożyć poszukując ciągle jakiejś partnerki. Ma obsesję na punkcie znalezienia sobie partnerki, która jak mówi "by się nim zaopiekowała", ale nigdy nie zbadano mu poziom testosteronu. Obecnie od kilku lat mieszkamy blisko siebie i mamy z nim po prostu piekło. Był okres czasu w którym co pół roku za to, że mówiliśmy mu, że jest w stosunku do nas bardzo agresywny i że ciągle kłamie, otwierał okno i próbował się z niego wyrzucić. Dziś wiemy, że wtedy nas zastraszał i że trzeba było wezwać pogotowie i policję, ale wtedy nie wiedzieliśmy co zrobić. Także był okres w którym mówił nam, że jeżeli będziemy go "nachodzić" (nie odwiedzać) to się powiesi i żyły potnie. Więc chcieliśmy stać od niego z daleka, a on dzwonił, że jest taki samotny i nim się nie interesujemy. Ludziom cały czas opowiada jaki on jest samotny, ile to on nie ma pieniędzy i ile nam dał, a to wszystko nie jest prawdą! Kilka osób z rodziny ma do nas pretensje, że nim się nie zajmujemy, bo im powiedział, że siedzi ciągle sam! Po części wiemy z kim ma kontakt, ale nie wiemy z kim rozmawia i co naopowiadał. Doszło się do takiego momentu w którym on żądał (bo tylko żąda, nigdy nie prosi), żeby danego dnia kupić mu jeden duży kartofel na obiad, następnego dnia jedną cebulę na śniadanie itd. Aferę robi nie z tej ziemi jeżeli nie ma tego, czego żąda. Jak dostaje szału, nawet o byle co, to twarz robi mu się szara, szarpie się za włosy wyrywając je, pewnego razu wybił sobie bark bo tak machał rękami. Jeżeli nie widzi, że my nie płaczemy, to wtedy siada, łapie się za głowę, trzęsie się twarz, jak przy bardzo wysokiej gorączce, i wydaje z siebie dźwięki jak ryki jakiegoś niedźwiedzia, cały czas kiwając się. W końcu stwierdził, że nie ma po co żyć i poszedł do domu starców, podkreślając, że za miesiąc umrze i tak ciągle powtarza, pomimo że nie ma żadnych sygnałów by tak miało się stać. Zanim tam poszedł stało się kilka bardzo dziwnych sytuacji, mające jako wspólny mianownik oskarżenie nas o przyniesienie rzeczy do domu w czasie jego nieobecności. Mówił o garnku ze spleśniałymi naleśnikami pod jego drzwiami (nigdy nam tego nie pokazał), o wieszakach (pokazał stertę wieszaków na podłodze, ale tak naprawdę to są jego), o zapałkach (zawsze je miał) i inne rzeczy. Czyżby zaczął mieć urojenia? Jeśli chodzi o dom starców, to nie wiemy skąd miał adres do tego domu, ale faktem jest, że ma bardzo dobrą opiekę. Tylko jest tam od kilku miesięcy, a my dalej mamy z nim problemy, bo dom jest blisko nas. Pielęgniarki do nas dzwoniły co drugi dzień, bo nie mogły panować nad jego atakiem szału. Nawyzywał ich od świń, złodziei i wszystko co najgorsze. Wyszła sprawa, że ktoś ukradł mu pieniądze. Nie wiemy ile miał ze sobą pieniędzy, bo nie chciał powiedzieć. Już przestali do nas dzwonić, bo powiedzieliśmy, że też nad nim nie panujemy. Nadal jest do nas bardzo agresywny, ciągle kłamie, a teraz doszły jeszcze problemy, że ktoś wchodzi do jego mieszkania. Niczego nie skradziono, tylko widać było po otwartych szafkach, że ktoś doszczętnie przeszukał je. Najstraszniejsze jest to, że widać było, że ktoś spokojnie wszedł za pomocą klucza! Ojciec twierdzi, że nikomu nie dał żadnych kluczy. Zmieniliśmy zamki, nie mówiąc mu o tym, i póki co jest spokojnie. Ja jestem po zawale i jestem osłabiona po nagłej operacji nerek po której wróciłam do domu chora na covid (miało miejsce rok temu). Moja córka w wyniku mojej choroby i zachowania dziadka ma ataki paniki. Mój mąż jakoś się trzyma, jeszcze. Ojciec z tymi wynikami badań może spokojnie dożyć do 100 lat, ale co z nami? Mamy brać środki uspokajające i chodzić na terapię, a on ma dalej szaleć na całego? Co zrobić, żeby wreszcie jakiś psychiatra go zbadał i go uspokoić? Bardzo prosimy o pomoc.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Krystyn Czerniejewski
Lek. Krystyn Czerniejewski

Jak radzić sobie z dużym obniżeniem samopoczucia?

Jest mi ostatni bardzo ciężko i często chce mi się płakać i łzy leczą po policzkach i obecnie nie mam szczęścia w życiu , w miłości i w pracy a po za tym jestem chory i mam silne bóle kręgosłupa... Jest mi ostatni bardzo ciężko i często chce mi się płakać i łzy leczą po policzkach i obecnie nie mam szczęścia w życiu , w miłości i w pracy a po za tym jestem chory i mam silne bóle kręgosłupa i jak mnie złapie ból to aż nie chce się żyć taki ból nie do zniesienia. Zastanawiam się, czy to co mam obecnie i to co mnie spotyka obecnie jest konsekwencją przeszłości nie byłem dobrym synem dla mamy chociaż się starałem i nigdy nie miałem taty i ponad 1 rok temu zmarła moja mama a ponad 2 lata umarła moja dziewczyna i zarazem narzeczona choć często w naszym związku były problemy a nie raz potrafiłem usłyszeć obelgi bądź dostać w twarz ale mimo wszystko ja kochałem i też mi jej brakuje ale najbardziej mam wyrzuty sumienia z tego powodu jak dziewczyna Agnieszka zaszła w ciążę chociaż miała ogromne długi i kuratora na swoją córkę i nie pracowała może się bała znów mieć dziecko a może ja też się byłem jak będzie dalej i zgodziłem się na aborcję a ona nie wiem skąd zamówiła jakieś tabletki a teraz mam wyrzuty sumienia i nigdy sobie nie wybaczę bo nie powinnam się zgodzić a powinienem ja powstrzymać chociaż też nie miałem lekko nawet w szkole zawodowej gdzie pamiętam trafiłem do złej klasy co była przemoc, agresja i znęcanie się nade mną i zmuszanie do noszenia wszystkim plecaków a teraz zostałem sam nie mam kolegów, przyjaciół , dziewczyny, żony czy dziecka i do końca życia będę sam i samotny i powinienem cierpieć z powodu tego co zrobiłem i to jest nie wybaczalne nie rozumiem też tezy lewicy, że kobieta ma prawo decydować i to jej ciało a co z decyzją ojca przecież on też może cierpieć i mieć wyrzuty sumienia bo też ma uczucia . Jak już wspomniałem nie mam rodziny choć staram się utrzymywać kontakt z siostrą i siostrzeńcem to jak ja nie zadzwonię sami nie zadzwonią czy poniżać się i cały czas dzwonić i prosić czy sobie darować bo czuje z jej strony niechęć oraz egoizm i ignorancję i widać , że sama nie zadzwoni i nie chce utrzymywać kontaktu tak jak siostrzeniec. Jak już wspomniałem nie mam kolegów , koleżanek oraz przyjaciół zawsze wolałem wychowywać się w rodzinie niż szukać przyjaciół oraz kolegów czyli wolałbym mieć dziewczynę żonę czy jedno oraz dwójka dzieci i żyć w takiej liczbie osób bo ja nigdy nie lubiłem przebywać w dużej liczbie ludzi wolę mniejsza grupę. Ostatnio poznawałem dziewczyny co mówiły kochają i jest im dobrze a mnie zostawiały jedli jest dobrze nie powinny zostawić więc co jest nie tak i co ze mną nie tak . Ja nie mam też takiej możliwości poznania dziewczyny jak gazeta matrymonialna oraz ogłoszenia matrymonialne w internecie bo mnie interesuje stały związek skierowany na małżeństwo i nie interesują mnie przelotne znajomości oraz przygody bo mam już 39 lat a mimo wszystko czuje, że życie to wegetacja i mam również niską samoocenę. Czy mam szanse na miłość i czy zasługuje na miłość jeśli popełniałem błędy szczególnie biorąc pod uwagę aborcję czy obecne cierpienia to nie wina i konsekwencją tego jaki byłem u jak się zachowywałem szczególnie pod względem aborcji i czy z tego powodu sam powinien cierpieć i sprawiać sobie ból i cierpienie i jak zapomnieć o przeszłości o błędach w szczególności biorąc pod uwagę aborcję i jak się z tym pogodzić i jak sobie wybaczyć skoro powiedziałem, że nigdy sobie nie wybaczę ?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Barbara Szalacha
Mgr Barbara Szalacha

Jak radzić sobie z trudną relacją z rodzicem?

Witam. Mam 30 lat. Jestem po rozwodzie, trudnym związku... Mieszkam obecnie znów z rodzicami. Niestety cały czas wtrącają się w moje życie. Od niedawna spotykam się z kimś. Kiedy tata dowiedział się o tym niemalże się zezłościł. Zaczął wyrzuty, że... Witam. Mam 30 lat. Jestem po rozwodzie, trudnym związku... Mieszkam obecnie znów z rodzicami. Niestety cały czas wtrącają się w moje życie. Od niedawna spotykam się z kimś. Kiedy tata dowiedział się o tym niemalże się zezłościł. Zaczął wyrzuty, że jestem niedojrzała emocjonalnie, podejmuje cały czas złe decyzje, między innymi przez jedną z takich decyzji jestem teraz samotna matką. Ogólnie rodzice traktują mnie jak małe dziecko które trzeba prowadzić za rękę i pomagać we wszystkim. Mam już swoje lata chce żyć swoim życiem podejmowac samodzielnie decyzję i uczuć się na własnych błędach... Jak przekonać rodziców a szczególnie ojca że mam prawo decydować o sobie sama?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Aniceta Kijewska
Mgr Aniceta Kijewska

Jak dać sobie radę z poczuciem samotności?

Witam, jestem studentem i mam 25 lat, właśnie zacząłem ostatni rok studiów w mieście oddalonym 350km od domu rodzinnego. Przez te wszystkie lata mieszkałem z dziewczyną, która rok szybciej skończyła studia i na staż wróciła do rodzinnej miejscowości,a ja musiałem... Witam, jestem studentem i mam 25 lat, właśnie zacząłem ostatni rok studiów w mieście oddalonym 350km od domu rodzinnego. Przez te wszystkie lata mieszkałem z dziewczyną, która rok szybciej skończyła studia i na staż wróciła do rodzinnej miejscowości,a ja musiałem zmienić mieszkanie, wynająć pokój i zostałem sam. Nie mogę sobie poradzić z uczuciem samotności i przykrości z tego powodu, że musiałem zostać sam na studiach, wiem że to tylko 9 miesięcy, a do domu będę zjeżdżał tak często jak to możliwe minimum raz na 2 tygodnie ale nie potrafię sobie z tym poradzić. Nie mogę się skupić na nauce i spotkaniach ze znajomymi bo ogarnia mnie wszechogarniająca pusta, ból brzucha i brak chęci do jakiejkolwiek aktywności, pozostaję w codziennym kontakcie z rodzicami i dziewczyną ale to nie wystacza i nie wiem co mam zrobić, albo się przyzwyczaję albo zwariuję, proszę o pomoc.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Klekotko
Mgr Magdalena Klekotko

Dlaczego wystąpił taki problem podczas stosunku?

Dzien dobry, Zwracam sie do was z dosc wstydliwym intymnym pytaniem. Bo juz sama niewiem co mam robic i jak mam byc. Więc postanowiłam zasięgnąć porady tutaj!. I tak, chyyyba powiem juz od razu ze juz jestem dojrzałą kobietą, Jestem... Dzien dobry, Zwracam sie do was z dosc wstydliwym intymnym pytaniem. Bo juz sama niewiem co mam robic i jak mam byc. Więc postanowiłam zasięgnąć porady tutaj!. I tak, chyyyba powiem juz od razu ze juz jestem dojrzałą kobietą, Jestem samotną matką, i jestem juz od 3 miesiący w nowym związku z moim partnerem... Nie śpieszyliśmy się z rozpoczęciem współżycia... a postanowiliśmy najpierw lepiej się poznać, oraz zbudować fundamenty związku... I Tu chyba ja sama nigdy niemialam takiej wielkiej potrzeby, Bardzo długo byłam samotną, nie maialam zadnych stosunkow, chyba juz od urodzenia syna, 17l. Poprostu juz od tego odwyklam.. Do momentu, jak 2 dni zdecydowaliśmy się na seks.. bardzo sie balam, choc tego i chcialam, i w srodku cos tam czulam, czulam jak jestem coraz bardziej pobudzona podczas grę wstępną, dotykania roznych czesci ciala itd... I tu znow do momentu jak moj partner byl na mnie, Juz poodczasz tych ruchow jak podczas normalnego stosunku, czlonek nie mógł tam wślizgnąć sie do tego odpowiedniego miejsca... dodam ze moj partner mial wszystko w pozadku ciagle mial wzwod, widzialam to sama i czulam podczas tych ruchow.. bylo kilka to prób i każda kończyła się fiaskiem, penis się ślizga i koniec... Czy tu juz ja jestem nie normalną, i cos ze mną nie tak?? czy tu cos z moim partnerem czegos nie wie? i jak następnym razem uniknąć takich rzeczy bo tu cos nie normalnego!
odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Krzysztof Gierlotka
Dr n. med. Krzysztof Gierlotka

Jak mam poradzić sobie z takim problemem w wieku 30-lat?

Kobieta, 30 lat. Witam. Mam problem z odżywianiem i kwestią swojego wyglądu: 1. Jestem silnie a swoim wyglądzie, sylwetce oraz wadze. To jak wyglądam i ile ważę determinuje to na ile mogę pozwolić sobie na jedzenie. Chociaż ostatnio jestem wobec... Kobieta, 30 lat. Witam. Mam problem z odżywianiem i kwestią swojego wyglądu: 1. Jestem silnie a swoim wyglądzie, sylwetce oraz wadze. To jak wyglądam i ile ważę determinuje to na ile mogę pozwolić sobie na jedzenie. Chociaż ostatnio jestem wobec siebie bardzo restrykcyjna. 2. Na tygodniu przeważnie unikam jedzenia. Rano piję, pojawia się białko, w pracy nie chcę jeść a w domu po powrocie chcę jeść jak najmniej i ograniczyć się do 1 posiłku. Ale czasami "przegrywam" i mój wygłodzony organizm domaga się więcej. Zdarza się, że jem hurtowo, czuję się przejedzona i mam z tego okropne wyrzuty sumienia. A żeby zabić te wyrzuty sumienia jem więcej. A z drugiej strony chcę to spalić choć czasami brakuje sił fizycznych, sale i tych psychicznych. Chcę cofnąć czas i czuć się lekko, najlepiej głodna. 3. Ostatnio bardzo restrykcyjnie ograniczam ilość kalorii. 500-600-700 to już dużo. I w dodatku chcę to spalić ćwiczeniami, czasami spalić więcej niż zjadłam. 4. Jestem niewolnikiem ćwiczeń. Ćwiczę codziennie. Wpadłam w schematy konkretnych ćwiczeń. Często mam tego dosyć, ale jest jakiś wewnętrzny przymus by ćwiczyć, w konkretny sposób. Dzień zaczynam od ćwiczeń i kończę go ćwiczeniami. Chcę je zrobić jak najszybciej by mieć spokój. Dają mi one także poczucie, że nie przytyję. 4. Stosuję często środki przeczyszczające. Czasami czuję się osłabiona. Mam pusty brzuch i gdy pozwolę sobie na więcej jedzenia czuję się źle. Bardzo przejedzona. Czasami pofolguję sobie za bardzo muszę to odchorować. Często zdarzało się, że na drugi dzień robiłam sobie głodówkę, czułam się okropnie, spuchnięta, ogromny brzuch, oczywiście środki przeczyszczające by poczuć ulgę. 5. Gdy chcę ograniczyć jedzenie, chcę jeść w samotności, nie lubię gdy ktoś zagląda mi do talerza i wtrąca się ile zjadłam. Nienawidzę tego. Z drugiej jednak stron bardzo tęsknię za normalnym życiem, jedzeniem. Raz tęsknię za jedzeniem a raz go nienawidzę. 6. Ciągle temat jedzenia jest obecny w mojej głowie. Tak samo jak i ćwiczenia. Ćwiczę także w tajemnicy, w różnych miejscach. Wiele rzeczy planuję pod to. Mam wrażenie, że na wiele rzeczy brakuje mi czasu, także dla męża. 7. Inni mówią mi, żebym więcej jadła a mnie to bardzo denerwuje. Aktualnie waga 54 kg przy wzroście 166 cm. Ale był moment, że ważyłam blisko 50 kg. Im więcej na wadze tym dla mnie gorzej. Im mniej tym lepszy nastrój. 8. Jestem tym zmęczona. Czasami chcę wykrzyczeć, że siebie nienawidzę, zwłaszcza gdy ulegam epizodom obżarstwa. 9. Wszystko zaczęło się gdy chciałam schudnąć przed weselem. Program ćwiczeń, dieta. Udało się. Ale wszystko poszło a daleko. Chyba nie poradziłam sobie także ze zmianami po ślubie - przeprowadzka do teściów. Bardzo to przeżywałam. Stres chyba wszystko pogłębił i uciekłam w to. Przepraszam, że tyle tego piszę, ale czasami muszę to z siebie wyrzucić a tyle tego kotłuje się w głowie.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Dlaczego odczuwam te silne tremy?

Witam, proszę o poradę, szukam odpowiedzi na swój charakter. Mieszkam z kolegą który jest komunikatywny, bardzo dobrze sobie radzi w kontakcie z ludźmi. Dostaje na urodziny od przyjaciół prezenty w postaci zdjęć z wspomnieniami itd. Ma wiele znajomych a ja... Witam, proszę o poradę, szukam odpowiedzi na swój charakter. Mieszkam z kolegą który jest komunikatywny, bardzo dobrze sobie radzi w kontakcie z ludźmi. Dostaje na urodziny od przyjaciół prezenty w postaci zdjęć z wspomnieniami itd. Ma wiele znajomych a ja mam jedynie alkohol I samotność. Czuję jakąś dziwna tremę gdy spotykam jakieś nowe osoby, czuję się nieswojo i chciałbym jak najszybciej uciec stamtąd. Przy kolegach z pracy jestem naprawdę sobą i nie ma z tym problemu ale to są ludzie znacznie starsi odemnie a chciałbym poznać kogoś w swoim wieku. Mam 22 lata nigdy nie miałem kobity. Co jest ze mną nie tak?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Tomasz Kościelny
Mgr Tomasz Kościelny

Jak poradzić sobie w trudnym czasie emocjonalnym?

Jestem chłopakiem i mam 21 lat. Od roku płaczę z samotności. Miałem też w ciągu roku parę przejść. Między innymi operację serca i samoakceptację siebie. Mam kompletny mentlik w głowie. Długo nie było dnia bym się uśmiechną z byle powodu.... Jestem chłopakiem i mam 21 lat. Od roku płaczę z samotności. Miałem też w ciągu roku parę przejść. Między innymi operację serca i samoakceptację siebie. Mam kompletny mentlik w głowie. Długo nie było dnia bym się uśmiechną z byle powodu. Każdego dnia będąc w obojętnie jakim miejscu. Dostrzegam tylko kolory ciemne i czarne. Nie wiem co z tym kompletnie robić
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak uporać się z takimi problemami w wieku 36-lat?

Dzień dobry. Może komuś wyda się glupie co tu wypisuje ale opowiem o problemie który męczy mnie więcej niż 25 lat a mam na chwilę obecną 36. Mam ciężka utajona depresje, widzę to po swoim zachowaniu . Potrafię w... Dzień dobry. Może komuś wyda się glupie co tu wypisuje ale opowiem o problemie który męczy mnie więcej niż 25 lat a mam na chwilę obecną 36. Mam ciężka utajona depresje, widzę to po swoim zachowaniu . Potrafię w pracy cieszyć się uśmiechać dowcipkować. Za jakiś czas czy to w pracy czy w domu czy u rodziców, zastygam w miejscu tzn zaczyna się gonitwa myśli, która mnie paraliżuje, jest mi nie dobrze, I proszę Boga o jak najszybszą śmierć. Są dni kiedy wszystko jest dobrze, ale są i dni kiedy całe moje życie wali się. Dostaje wolne z pracy, trzy cztery dni zamiast się cieszyć chwilami połykam tabletki na lepszy sen które dostaję od swojego psychiatry, przesypiam te dni. Oddalam się od znajomych, rodziny do której potrafiłem jeździć każda wolna chwile, teraz raz w miesiącu jeżelii się uda. Nie cieszy mnie kompletnie nic. Chociaż stosuje leki od lekarza psychiatri na dzień i na noc, to widzę że one mi wogole nie pomagają. Najgorsze jest to że mój psychiatra od samego początku rozpoczęcia terapii, dzwoni do mnie przez telefon pogada 5 minut ,I zapisuje leki. Naprawdę nie mam komu się wygadać o swoim problemie. A moje życie traci z dnia na dzień sens. Zauważyłem u siebie ataki jedzenia, potrafię myśleć o nich całe dnia. Wracam do domu gdzie w pracy nie zjem prawie nic, I zaczyna się okres objadania. Następnego dnia że wstydu, przed samym sobą nie jem nic. Dostałem tabletki na bulimia od lekarza ale one ja bardziej po nich tyje. Na dodatek mam problemy żołądkowo jelitowe. Przez okres 25 lat w ciągłym stresie gdzie jako nastolatek miałem takie bole głowy że chodziłem na czworakach od momentu kiedy wiedziałem że dane sytuację stresowe mijają. Kolotanie serca , bol klatki piersiowej. W późniejszych latach atak paniki zamknięcie się w sobie. Problemy z jelit drażliwym, tzn bole brzucha nieustane biegunki, gdzie wyniki badań i kolonoskopia nic nie wykazywały. Do tego od 2 miesięcy stwierdzono u mnie cukrzycę 2 typu, po usg jamy brzusznej stwierdzone niealkoholowe stłuszczenie wątroby i trzustki. Doprowadziłem się do takiego stany że nie potrafię normalnie myśleć i funkcjonować. Co do żołądka to jak mam napady obżarstwa, na noc budzę się w nocy z pełnymi ustami ślina kwas zolodkowy podchodzi pod same gardło, od tego piecze mnie przełyk, które trwa nawet 2 miesiace I tu kolejne tabletki od lekarza. Moje życie to koszmar, na dodatek ludzie z którymi pracuje, rodzina i partnerka kiedy odpowiadam co się ze mną dzieje nie pomagają mi wsparciem, dobrym słowem, nie widzą w tym problemu. Mam nie raz ochotę spakować się i uciec, zostawić wszystko zapomnieć zaszyć się w jakiejś samotni beż ludzi, problemów. Mam czasami ochotę umrzeć, ale nie jestem wstanie popełnić samobójstwa. U mnie w domu zaczęło się to od 6 roku życia jak widziałam śmierć mojej babci, to zostało mi do teraz strach, bol , samotność, ataki paniki nerwicy. Ludzie mnie poniżali całe życie, w szkole jak chodziłem do 6 klasy podstawówki, młodzież wymyślała na mnie różne rzeczy okropne, pochodziłem z ubogiej rodziny. Przez okres tych 2 miesięcy wakacji, zamknąłem się na strychu w pokoju, kiedy ktoś przejeżdżał droga i patrzył się w moje okna ja kładłem się na podłodze żeby mnie nie widział. Ufałem ludziom, a oni mnie zawodzili, okłamywali. Jeżeli ktoś mi jest w stanie pomóc to proszę o odpowiedź.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz

Jak leczyć to przygnębienie u 19-latki?

Witam, od 3 lat przez większość czasu odczuwam przygnębienie i brak sił do podstawowych czynności w szczególności gdy jestem samemu. Czuję ciągłe zmęczenie i codziennie muszę robić drzemki. Od dłuższego czasu budzę się także z poczuciem irracjonalnego stresu i... Witam, od 3 lat przez większość czasu odczuwam przygnębienie i brak sił do podstawowych czynności w szczególności gdy jestem samemu. Czuję ciągłe zmęczenie i codziennie muszę robić drzemki. Od dłuższego czasu budzę się także z poczuciem irracjonalnego stresu i lęku najczęściej powiązanego ze sprawami codziennymi, którymi w ciągu dnia się nie przejmuję. Podobnie sprawa ma się wieczorami. Odczuwam też niechęć do spotkań ze znajomymi, czuję się samotny pomimo wielu wartościowych kontaktów, nie czuję powiązania z ludźmi. Zdarzają mi się momenty w których mam ochotę zrobić sobie krzywdę lub nawet popełnić samobójstwo, ale zawsze jest to relatywnie krótkie i trwa do godziny czasu. Nic sobie dotychczas nie zrobiłem pod wpływem napływających myśli ze strachu przed konsekwencjami. Często też gdy z nikim nie rozmawiam zapuszczam się w szlaki myślowe powodujące smutek, stres, irytację i bezsilność. Opisane powyżej symptomy nie przeszkadzają w funkcjonowaniu i nie są ciągłe bo raz na jakiś czas zdarza się dzień, w którym jestem prawie cały czas spokojny, a nawet szczęśliwy z najmniejszej choćby rzeczy. Nie zauważam u siebie jednak stałych objawów somatycznych depresji. Od ponad roku uczęszczam na psychoterapie i mimo wielu pozytywnych skutków, mam wrażenie jakby moje samopoczucie wciąż było na bardzo niskim poziomie. Dlatego też zastanawiam się czy zasadnym byłaby konsultacja z psychiatrą, pomimo braku współistniejących objawów somatycznych i faktu że przytłoczenie nie trwa dwóch tygodni bez przerwy. Z góry dziękuję za pomoc i pozdrawiam.
odpowiada 1 ekspert:
Specjalista Medycyny Naturalnej - Naturoterapeuta Mariusz Bek
Specjalista Medycyny Naturalnej - Naturoterapeuta Mariusz Bek

Jak mam poradzić sobie z samotnością?

Co mam zrobić z tą samotnością? Ile się można oszukiwać? Nie mam nawet do kogo się odezwać w sumie. W internecie ktoś a później nie ma. Nie umiem zabiegać chyba i utrzymywać kontaktów. Tak to chyba nie myślę. Widzę... Co mam zrobić z tą samotnością? Ile się można oszukiwać? Nie mam nawet do kogo się odezwać w sumie. W internecie ktoś a później nie ma. Nie umiem zabiegać chyba i utrzymywać kontaktów. Tak to chyba nie myślę. Widzę młodzież przytuloną, ja tak nigdy nie miałem i nie będę mieć. Za stary już jestem, to nie ten czas. Trudno chyba mi się jakoś z tym pogodzić choć taki chyba jestem. W końcu tyle lat żyłem, ale czy to można nazwać życiem. Nic mnie raczej nie czeka dobrego. Nie wiem co z tym zrobić. W moim stanie co byłem na lekach „terapia” zdała się na nic. Nawet nie mogłem się wygadać, bo psycholog mówiła, że to było. A ja nie miałem komu i żałuje, że matce coś w ogóle mówię, bo obraca się to przeciwko mnie. Chyba nigdy nie miałem wsparcia. Sam ze sobą rozmawiałem w głowie. Mogą to być zaburzenia schizoafektywne jak psycholog to u mnie zauważyła? Jeśli tak to co to znaczy właściwie. Oszukuje się, całe życie się oszukiwałem, że ktoś będzie w moim życiu
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz

Jak poradzić z bólem po sobie po rozstaniu?

Witam. Chciałabym opisać w skrócie moj problem. I bardzo chciałabym żeby ktoś chociaż mi odpowiedział i da wsparcie bo nie daje rady:( Byłam z chłopakiem 4 lata w związku. Mieszkaliśmy ze sobą. Od początku związku brakowało mi z jego strony... Witam. Chciałabym opisać w skrócie moj problem. I bardzo chciałabym żeby ktoś chociaż mi odpowiedział i da wsparcie bo nie daje rady:( Byłam z chłopakiem 4 lata w związku. Mieszkaliśmy ze sobą. Od początku związku brakowało mi z jego strony tak jakby więcej uczuć, czułości i takiego większego zainteresowania moja osoba i zaangażowania we wszystko.. ciagle było mi mało i mało tego. Tez ja ciagle mówiłam i rozmawiałam z nim, ze potrzebuje i chciałabym więcej tego od niego.. ale zawsze jakby grochem o ścianę. Nigdy nic nie docierało do niego;( może na początku związku i to na chwile tylko była zmiana i koniec. Bardzo się mimo wszystko zaangażowałam w ten związek i w ta osobę… tylko on był mi w głowie:( nie patrzyłam na siebie tylko na niego żeby jemu było dobrze ze wszystkim:( nie patrzyłam na siebie i na swoje uczucia choć czułam ze do końca nie jestem szczęśliwa :( Od dwóch tygodni jestem sama, rozstalismy się:( ja kompletnie nie daje rady psychicznie. Ciagle płacze, budzę się nad ranem cała sparaliżowana z płaczem, On mi się sni, ciagle wspominam, idealizuje strasznie tego chłopaka, bardzo siebie obwiniam, ze to przeze mnie się stało, strasznych wyrzutów sumienia dostałam, ze gdyby nie moje zachowanie to byśmy byli do teraz razem :( Bo na sile próbowałam go zmienić z takiego zamkniętego i wycofanego faceta w bardziej czułego i uczuciowego, otwartego gdzie bardzo mi tego brakowało :( To wszystko nie daje mi normalnie funkcjonować.. czekam ciagle do wieczora kiedy będę mogła się położyć i rozmyślać, płakać i pisać do niego, wręcz błagać o powrót i to, ze ja się zmienię i nie będę go zmieniać :( wiem, desperackie zachowanie ale naprawdę tak bardzo jest mi tego zal i przykro bo to nie był zły chłopak tylko nie umiał okazywać uczuć, zainteresowania, takiej miłości o jakiej zawsze marzyłam ;( ciężko nawet się rozmawiało z nim bo tak jakby olewał mnie i ciagle wolał cos innego robić np siedzieć w telefonie niż ze mna cos wyjaśnić :( gdy ja się czułam zle ;( I po czasie byłam bardzo sfrustrowana , smutna czułam się taka samotna, zła niemiła i agresywna dla niego ;( zaczął mnie później irytować, drażnić i denerwować… a teraz mi go strasznie brakuje ;( najbardziej gdy wspominam wszystko ;( Sama nie wiem jak to możliwe gdzie w związku do końca nie czułam się szczęśliwa a teraz za ta osoba płacze i nie mogę normalnie funkcjonować w życiu ;( Myśle ze gdybym nie zmieniała na sile kogoś byłoby dobrze i byśmy byli razem a teraz przechodzę depresje i ciężki stan bo dostaje myśli ze lepiej jakby mnie nie było na tym świecie, przynajmniej nie odczuwałabym takiego bolu :(
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Tomasz Kościelny
Mgr Tomasz Kościelny

Jak otworzyć się na innych ludzi?

Jestem kobietą, mam 28 lat. Moje życie jest poprawne, mieszkam w dużym mieście. Partner, praca, finanse, przyjaciele, kontakt z rodzicami - wszystko jest dobrze. Mam kompleksy jak każdy, ale mam się za spoko babkę, niebrzydką, niegłupią, zabawną i błyskotliwą. Nie... Jestem kobietą, mam 28 lat. Moje życie jest poprawne, mieszkam w dużym mieście. Partner, praca, finanse, przyjaciele, kontakt z rodzicami - wszystko jest dobrze. Mam kompleksy jak każdy, ale mam się za spoko babkę, niebrzydką, niegłupią, zabawną i błyskotliwą. Nie mam dzieci, nie chcę mieć, w boga nie wierzę, w miłość po grób też średnio. Żyję jako tako, jestem zdrowa fizycznie, oprócz hashimoto, które kontroluję z endokrynologiem. Krew mam ok. Wiem że hashimoto też wpływa na wiele aspektów, ale bardzo chciałabym poznać jakieś konkretne książki, wskazówki (na tę chwilę nie za bardzo stać mnie na terapię w związku ze stale rosnącymi ratami kredytu) i co mogę więcej zrobić oprócz zasłaniania się tarczycą i tym "że ja tak mam", bo przerasta mnie już ta niechęć do wszystkiego i niebranie za to odpowiedzialności. Nie lubię wychodzić z domu, nie nazwę się introwertyczką, ale nie cierpię pracować z biura (czasami mogę zdalnie) czy spotykać się z ludźmi, z rodziną, oprócz najbliższych dwóch osób - partnera z którym mieszkam i przyjaciółki, która mieszka 1km ode mnie. Nie rozpoznaję u siebie objawów depresji, jem i śpię dobrze, nie zaniedbuję obowiązków, nie uważam się za gorszą. Czasem mam ludzi za chorych, a czasem siebie mam za taką. Różnie z tym bywa. Ostatnio byłam na dwóch konsultacjach z seksuologiem, gdyż wydawało mi się, że mam problem z brakiem libido, podejrzewałam u siebie aseksualizm, jednak okazało się, że pod kątem seksualności/sensualności niewiele da się zrobić i że wg terapeutki nie jestem aseksualna, ani "chora". I że to nie to. Od zawsze libido było niskie, ale psycholog powiedziała, że to bardziej kwestia niepokoju, lęku który towarzyszy mi ogółem w życiu i najpierw trzeba się zająć tym, bo być może, gdy ogarnę to, nie będę już potrzebować konsultacji seksuologicznych. Jestem inteligentna, ale wszystko za bardzo analizuje, mam charakter nerwicowy, neurotyczny, boję się nowości, wyzwań, przez co w relacjach żyję czasem jak dziecko we mgle, pomimo dojrzałości poznawczej. Jest mi ciężko. Chciałabym coś zmienić, mam wrażenie że posiadam wgląd i teorię, ale brak mi praktyki i siły do zmian. Każdego dnia towarzyszy mi jakiś nieuzasadniony lęk i niepokój, gdy mam się spotkać z rodzicami, teściami, jakimikolwiek innymi ludźmi niż wyżej wymieniona dwójka. Nie chcę zawodzić bliskich chcę dobrze czuć się ze sobą, nie rozumiem dlaczego nic mi się nie chce. Lubię żyć w swojej zamkniętej bańce, domu, pozornym bezpieczeństwie, które w sumie nie daje mi wcale szczęścia, więc ciągle czuję, że czegoś mi brak. Czytałam o lęku społecznym, ale moim zdaniem to też nie to. Partner czasami proponuje mi różne aktywności, np. sport, wyjazd, kino, teatr, ale nie chce mi się nic robić, nie mam na nic ochoty, a gdy już czegoś spróbuję, to zawsze jest to samo, marudzę i mam wisielczy nastrój. Myślę, że po pandemii i pozwoleniu na siedzenie w domu, jeszcze bardziej zamknęłam się na nowości - nie chcę się zmuszać do niczego, a jak to robię, to i tak nie jestem zadowolona. Chcę, by "wszyscy dali mi spokój", ale wcale nie chcę samotności, więc to takie błędne koło. Wszystko co napisałam jest zbiorem własnych przemyśleń, tego co przekazali mi moi bliscy, czy seksuologowie, psychiatrzy w przeszłości. Nigdy nie byłam na terapii, choć miałam kilka konsultacji w różnym kierunku.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak poradzić sobie w tej sytuacji mając nerwicę lękową?

Dzień dobry. Zmagam się z pewnym problemem a mianowicie . Choruje na nerwica lękowa leczę ją ale w momentach gdy mam stresujące sytuację mam lęk, mdlosci , wymioty , zimne poty itp. . Za 2 tyg. Mój chłopak z którym... Dzień dobry. Zmagam się z pewnym problemem a mianowicie . Choruje na nerwica lękowa leczę ją ale w momentach gdy mam stresujące sytuację mam lęk, mdlosci , wymioty , zimne poty itp. . Za 2 tyg. Mój chłopak z którym jestem 8 lat wyjeżdża za granicę. Ostatni raz gdy wyjeżdżał (2 lata temu kilka wyjazdów) bardzo to odchorowałam . Boję się ,że i tym razem może tak być. Doktor przepisała mi leki na takie sytuację ale one i tak nie pomagają w 100 % . Tak naprawdę problem tkwi w głowie. Jesteśmy już 8 lat i boje się tęsknoty, samotności sam fakt , ,że wyjeżdża sprawia obecnie u mnie duży lęk , łzy. Dużo pracuje Boję się momentu wracania do pustego mieszkania . Macie pomysł jak sobie z tym poradzić? Jak poukładać sobie to w głowie? Wiem , że to rzecz normalna że ktoś wyjeżdża. Mojego chlopaka też rozumiem jemu też jest ciężko na samym myśl, że musi wyjechać ale on nie ma nerwicy .
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Katarzyna Balcerzak
Mgr Katarzyna Balcerzak
Mgr Oliwia Mazurowska
Mgr Oliwia Mazurowska

Czy powinniśmy szukać innych możliwych przyczyn tych opóźnień?

Dzień dobry Proszę o poradę ponieważ bardzo martwię się o moją córkę.Córka ma 6,5 lat rozwój fizyczny przebiega prawidłowo( siadanie raczkowanie chodzenie) ma bardzo opoźniony rozwój mowy.Mówi pojedyńczymi wyrazami dopiero zaczyna składac krótkie zdania.Do 3 lat córka nie słyszła (wysięk... Dzień dobry Proszę o poradę ponieważ bardzo martwię się o moją córkę.Córka ma 6,5 lat rozwój fizyczny przebiega prawidłowo( siadanie raczkowanie chodzenie) ma bardzo opoźniony rozwój mowy.Mówi pojedyńczymi wyrazami dopiero zaczyna składac krótkie zdania.Do 3 lat córka nie słyszła (wysięk w uchu) a do 4 lat niedosłyszała .Teraz słuch ok. Córka zaczęła uczeszczać do przedszkola nie chce wykonywać żadnych prac, nie umie rysować i nie lubi. Potarfi dostosować się do zasad panujacych w grupie, zaczyna powoli nawiązywać relacje z rówieśnikami ale idzie to cięzko, ma napady złosci i autoagresji. Mimo wszystko chętnie chodzi do przedszkola.Reaguje na imię proste polecenia i nawiązuje kontakt wzrokowy.Wykonuje mimowolne ruchy dłońmi( od około 6 miesięcy) nasiliły się w chwili pójścia do przedszkola. W domu nie chce się niczego uczyć najlepiej lubi się wygłupiac. Nie lubi samotności chętnie przebywa w towarzystwie innych.Lubi pieszoty i przytulanie .W domu wszędzie jej pełno .Jest bardzo ruchliwa ale i potrafi też być spokojna.Nie ma problemów ze spaniem i jedzeniem.Lubi zmiany , jest spostrzegawcza. Czesto nie odpowiada na pytania trzeba ją dopytać jeszcze raz. Nie chętnie pokazuję to co zna np . kolory figury geometryczne. Nazywa Przedmioty na obrazkach , często niewyraźnie np. papryka - papika.W wieku 3 lat autyzm wykluczony przez psychologa. Chodziła na prywatną terapię autyzm również wykluczony.W chwili obecnej diagnoza PPP Autyzm czekamy na psychiatrę.Pani w PPP twierdzi że nie jest tak żle że terapia powinna pomóc. Córka nawiązuję kontakt nie jest odizolowana (chociaż w przedszklu trochę tak ale już jest lepiej)Przeczytałam artykuł o zespole Frax i boję się ze moja córka może go mieć i nie wiem co gorsze autyzm czy zespół Frax .Jest bardzo mało informacji o tym zespole u dziewczynek.Dodam że w rodzinie ani mojej ani męza nie była upośledzeń w rodzinie. I dlatego nie wiem czy jak odbiorę diagnozę czy na niej poprzestać i podjąc z córką terapię czy drążyć temat i szukać innych możliwych przyczyn tych opóźnień w rozwoju. Terminy do specjalistów są bardzo odległe a ja się niepokoje Pozdrawiam
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Kwiatkowska
Mgr Magdalena Kwiatkowska

Czy to oznacza, że moja babcia ma urojenia?

Witam serdeczenie. Martwi mnie sytuacja rodzinna a raczej zachowanie mojej babci. Pamietam ze juz jako dziecko babcia mowila ze truja jej krowy itp i usilnie w to wierzyla. Z biegiem lat takie myslenie i urojenia sie tylko poglebily. Babcia rozbila... Witam serdeczenie. Martwi mnie sytuacja rodzinna a raczej zachowanie mojej babci. Pamietam ze juz jako dziecko babcia mowila ze truja jej krowy itp i usilnie w to wierzyla. Z biegiem lat takie myslenie i urojenia sie tylko poglebily. Babcia rozbila w ten sposob rodzine. Zmarl moj kuzyn i babcia odwiedzajac swoich znajomych wmawila im ze umarl od alkoholu bo moja mama sprzedawala mu alkohol. Oczywiscie nie bylo to kompletnie prawda ale tak bardzo bolesna ze moja mama ( jej synowa ) nie chce jej nigdy widziec nigdy juz w zyciu. Babcia rowniez miala urojenia o kradzeniu jej pieniadzy, drewna i dotyczyly one innych czlonkow rodziny. Rodzina odsunela sie od niej. Wszystkie corki ja odrzucily. Zostal jej tylko moj tata ktory sie nia opiekuje bo babcia mieszka sama na koloni wsi. Jest to osoba samotna, nikt jej nie odwiedza. Ja babci wspolczuje i wierze ze ma zaburzenia. Chcialabym zmienic sytuacje w rodzinnie i moze otworzyc innym oczy na wybaczenie chorej babci ktora byc moze wymaga psychiatry. Babcia jest bardzo samotna i odizolowana. Nikt nie chce jej odwiedzac a ja i tata mieszkamy za granica. Czy mam racje, czy babcia ma urojenia ? Co moge zrobic , ja wnuczka ?
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Karol Gołębiewski
Lek. Karol Gołębiewski
Patronaty