Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 8 3

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Zazdrość w związku: Pytania do specjalistów

Jak ulepszyć nasz związek?

Witam, od prawie roku jestem z obecnym chłopakiem. I niestety ta relacja jest dosyć toksyczna, ponieważ oboje jesteśmy bardzo wrażliwi i jesteśmy o siebie zazdrośni i o ile chłopak potrafi jakoś nad tym zapanować tak ja nie potrafię ukryć złości.... Witam, od prawie roku jestem z obecnym chłopakiem. I niestety ta relacja jest dosyć toksyczna, ponieważ oboje jesteśmy bardzo wrażliwi i jesteśmy o siebie zazdrośni i o ile chłopak potrafi jakoś nad tym zapanować tak ja nie potrafię ukryć złości. Są dni, że jest wszystko okej, tłumaczę sobie, że tylko na mnie mu zależy, a przychodzą dni, gdzie mam doła i jestem zła o nawet głupie spojrzenie i wmawiam sobie, że chłopak jest zainteresowany inna. Jednak największym problemem jest to, że wiem, że jest najlepszym chłopakiem jakiego mogłam sobie wymarzyć ale nie potrafię być szczęśliwa. Jest wszystko super, a ja na siłę szukam w nim wad, coś co mnie zdenerwuje i czuję, że potrzebuje od niego "odpocząć".. bardzo mi przykro, bo jest wszystko okej, a ja nie potrafię tego docenić. Na chwilę jestem mega szczęśliwa, kocham swojego chłopaka, uważam go za najlepszego na świecie, by za chwilę zezłościć się o drobnostkę i zepsuć wszystko... Nie wiem o co chodzi.. proszę o pomoc..
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Ziółkowska
Mgr Małgorzata Ziółkowska

Jak poradzić sobie z tą zaborczością w związku?

Dzień dobry mam problem z psychiką. Od dawna jestem osobą nadpobudliwą płaczliwą która pyskuje. Każdy mój związek kończy się przez to że nie umiem się zamknąć w odpowiedniej chwili przez co osobą nie wytrzymuje i mnie uderza. Jestem zaborcza muszę... Dzień dobry mam problem z psychiką. Od dawna jestem osobą nadpobudliwą płaczliwą która pyskuje. Każdy mój związek kończy się przez to że nie umiem się zamknąć w odpowiedniej chwili przez co osobą nie wytrzymuje i mnie uderza. Jestem zaborcza muszę mieć kontrolę nad partnerem gdy robi coś wbrew mnie szantażuje go wyzywam później za to przepraszam bo wiem że źle zrobiłam ale za chwilę jest znów to samo jestem jak tykającą bomba. Jestem zazdrosna boje się że mnie zdradzi skrzywdzi przez co mężczyźni mnie zostawiają. Boje się być sama za wszelką cenę chce z nim być. W domu rodzinnym była przemoc psychiczna. Jak mam sobie z tym poradzić
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Dlaczego mam te ataki złości i agresji?

Dzień dobry, Czuję, że niszczę życie mojego partnera. Potrafię wybuchnąć gniewem a nawet agresją z powodu naprawdę nic nie znaczących rzeczy którymi nikt normalny nie zaprzątał by sobie głowy, doszukuje się tego, że źle na mnie spojrzał, nie potrafie przyjąć... Dzień dobry, Czuję, że niszczę życie mojego partnera. Potrafię wybuchnąć gniewem a nawet agresją z powodu naprawdę nic nie znaczących rzeczy którymi nikt normalny nie zaprzątał by sobie głowy, doszukuje się tego, że źle na mnie spojrzał, nie potrafie przyjąć krytyki. Każda najmniejsza kłótnia kończy się moimi krzykami i rzucaniem rzeczami mojego partnera, sugeruje mu że powinien odejść i bardzo ranię go słowami. Mój partner powiedział mi nawet, ze gdy jestem wściekła to czuje się on jakbym go nienawidziała jakby był najgorszym człowiekiem na świecie, patrzę na niego z pogardą i nie rzadko nawet dochodzi do pchnięcia z mojej strony. Przyznam szczerze, że nie potrafię tego kontrolować, nie potrafię opanować tej złości i gniewu, jest to coś co dzieje się automatycznie. Do tego dochodzą dni gdy już budzę się z poczuciem pustki i złego nastroju a wtedy mój partner ma jeszcze gorszy dzień niż ja. Naprawdę kocham mojego partnera i nie rzadko przepłukuje godzinami to co zrobiłam, bardzo chciałabym się zmienić ponieważ wiem, ze pewnego dnia mój partner po prostu mnie zostawi bo nikt nie wytrzyma takiego rollercoastera. Mój poprzedni związek był może nawet gorszy ponieważ dochodziło do przemocy słownej i fizycznej. Do tego wszystkiego dochodzi chora kontrola i zazdrość. Czuję, że sobie nie radzę a moje myśli robią się naprawdę dla mnie destrukcyjne, nie potrafię docenić tego co mam, a mam naprawdę wiele i wiem, że pewnego dnia to wszystko stracę przez moją chorą głowę. Gdzie szukać pomocy? Chce po prostu być normalna i szczęśliwa? Psychiatra czy psycholog?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Marcin Goluch
Mgr Marcin Goluch

Czy dobrze robię zrywając toksyczną relacje z ojcem?

Czy dobrze robię zrywajac toksyczną relacje z ojcem ? Mam 30 lat pracuję jako inzynier w Niemczech i mogę pozwolic sobie na dobre zycie. Mimo duzej wady wzroku udalo ukonczyc mi się studia i zaraz po nich wyjechalam za granice.... Czy dobrze robię zrywajac toksyczną relacje z ojcem ? Mam 30 lat pracuję jako inzynier w Niemczech i mogę pozwolic sobie na dobre zycie. Mimo duzej wady wzroku udalo ukonczyc mi się studia i zaraz po nich wyjechalam za granice. Mieszkalam ze swoim tatą jednak od poczatku znalazlam pracę co prawde jako pomocnik w fabryce ale nie znajac jezyka przyjelam tą ofertę poniewaz nie chcialam wykorzystwac taty i od poczatku dokladalam mu się na życie. Po roku nauczylam sie języka i znalazlam dobra pracę w wyuczonym zawodzie. Moj tato byl w zwiazku jednak czesto nocowal w swoim starym mieszkaniu bo mial z tamtąd bilzej do pracy. Dodam ze wczesniej kilka razy zawiodlam sie na nim bo po rozwodzie rodzicow raz się mna interesowal a potem znajdowal nowa narzeczona i mial mnie i moją mlodsza siostre gdzieś. Jednak odkad zamieszkalam praktycznie z nim nasza relacja zaczela sie znowu ukladać. Z jego partnerką tez mialam dobre stosunki. Żylo mi się wygodnie w mieszkaniu taty,. Sprzatalam, gotowalam, pomagalam mu w sprawach urzedowych poniewaz slabo zna niemiecki. Jenak okolo półtora roku temu poraz kolejny tato rozstal sie z partnerką i zamieszkalismy calkowicie razem. Nie idpowiadalo mi to ale nie wyprowadzalam sie poniewaz tato bal się samotnosci. Myślalam nawet o kupnie domu i znalezieniu w nim miejsca dla taty. Tacie marzyl się drogi samochód jednak nie mial odpowiedniej zdolności kredytowej wiec pozyczylam mu duzą sume pieniedzy. Przeprowadzilismy rozmowe powiedzialam mu ze będzie mu ciezko to splacić ale on zarzekal się ze da rade ze teraz zajmie siŵ mną moją siostrą i pracą bo ma dosć związkow wiec zaufalam mu. W miedzyczasie też postanowilam zabrać go na wakację na Sycylię razem z moją siostrą. Umowilismy sie z tatą ze oplacimy je na pół. Po 2 tygodniach odebraliśmy nowe auto taty byl taki szczęśliwy. Minely 3 dni i okazalo się że tato ma nową narzeczonà w Polsce nigdy jej nie widział poznal ją na fb. Poczulam się oszukana ale ok. Jednak po okolo 2 tygodniach tato zaczą mnie kompletnie olewać. Pomyślalamże wspolne wakacje odbudują naszą relacje jednak nic z tego tato po 14 godzin dziennie gadal przez telefon ze swoja narzeczoną, nie chodzil nigdzie ze mną i siostrą bo nie mial podobno pieniedzy, robil awantury. Po powrocie poprosilam go o oddanie polowy pieniędzy za wakacje zgodnie z umową powiedzial ze nie ma. Jednak po tygodniu pojechal na urlop ze swoją bezrobotną narzeczoną za ktory calkowicie zaplacil. Zaczelam szukac mieszkania dla siebie trwalo okolo 3 miesiace zanim udalo mi się wyprowadzic. Przez caly ten czas slyszalam jakim jestem darmozjadem, ze niszcze mu szczescie, ze jestem zazdrosna o jego prawdziwa milośc bo ja zmieniam czasami chlopakow, ze bez niego nic bym w zyciu nie osiagnela nie skonczyla studiów. Dodam ze studia byly dzienne na państwowej uczelni a tato przez pierwsze 3 lata nie wiedzial nawet jaki kierunek studiuję bo tak się mna interesowal. A kazdą pracę w Niemczwch zalatwilam sobie sama. I moj kochany tatus rozpowiadal na prawo i lewo jaka jestem wyrodna. Po wyprowadzce nie pomagal mi w remoncie bo nie mial czasu poniewaz sprowadzil sobie odrazu narzeczoną i znowu opowiadal jaka jestem wyrodna ze się wyprowadzilam. Teraz ma mnie i moja siostre gdzieś ale przychodzi jak coś potrzebuje i oczywiscie udaje kochajacego ojca na fb. Jednak nie oddaje swojego dlugu bo podobno nie ma pieniedzy ale prowadzi wystawne zycie na pokaz ze swoją ,,ukochaną". Ja bylam darmozjadem ale sponsoruje jej dorosle dzieci. A jak powiedzialam mu ze oni tez mogliby mieć prace i wyksztalcenie to uslyszalam że nie wszyscy musza byc kimś. I w ogole dla niego wyksztalcenie i ambicja to jest wada.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Tomasz Kościelny
Mgr Tomasz Kościelny

Jak mogę poradzić sobie z taką sytuacją w domu?

Dzień dobry, rok temu po 6 latach za granicą przeprowadziliśmy się z mężem i dziećmi( 4 i 2 lata) do Polski. Po jakimś czasie zaczęły się problemy, mąż zaczął popijać alkohol, wyrzucał mnie z domu- na który razem zapracowaliśmy.... Dzień dobry, rok temu po 6 latach za granicą przeprowadziliśmy się z mężem i dziećmi( 4 i 2 lata) do Polski. Po jakimś czasie zaczęły się problemy, mąż zaczął popijać alkohol, wyrzucał mnie z domu- na który razem zapracowaliśmy. Później wymyślił sobie że go zdradzam. W maju- kiedy jeszcze miał okresy że było lepiej poszliśmy do psychiatry- podejrzewał depresję i zespół Otella. Powiedział żeby jeszcze z kimś się skonsultować, przepisał lekarstwa. Niestety mąż nie chcę nic brać, wyzywa mnie od najgorszych, nie raz podniósł rękę. Starszemu dziecku wmawia głupoty. Do ludzi rozpowiada że go zdradzam co jest nieprawdą. Nie wiem co robić- szkoda mi dzieci, jego też bo kiedyś był dobrym mężem i ojcem.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Marciniak
Mgr Joanna Marciniak

Jak poradzić sobie z taką zazdrością i kontrolą?

Witam, zacznę od opowiedzenia historii, a następnie przejdę do sprawy. byłam 6 lat w związku z toksycznym facetem, z którym mam dziecko. Jestem 4 lata po rozstaniu. Mój były odciął mnie od znajomych, nie mogłam nigdzie wyjść tylko dom, praca... Witam, zacznę od opowiedzenia historii, a następnie przejdę do sprawy. byłam 6 lat w związku z toksycznym facetem, z którym mam dziecko. Jestem 4 lata po rozstaniu. Mój były odciął mnie od znajomych, nie mogłam nigdzie wyjść tylko dom, praca i dziecko. Zawsze wzbudzał we mnie poczucie winy. Była też zdrada przez kilka miesięcy ( w ostatnich miesiącach związku) i przemoc fizyczna, psychiczna która się bardzo nasiliła w ostatnich miesiącach przed zakończeniem. Po tym jak mnie zdradzał, już po rozstaniu nie byłam w stanie wejść w żadną relację z powodu obaw o zdrady i przemoc. Przez rok z hakiem dla mnie każdy facet był taki sam tzn "faceci potrafią tylko zdradzać i nie można im ufać", a później nadal była nieufność i nadal jest w stosunku do mężczyzn. Jestem w związku od 1,5 roku z fajnym mężczyzną, ale niestety się kłócimy. Na pocżatku było ok. W miarę mu ufałam. Ale im dłużej to trwało zavzynałam go posądzać o zdrady. Mówi mi o wszsytkim gdzie jest z kim wychodzi i wychodzi tylko z kolegami. Ja za każdym razem dopytuje się czy na pewno z kolegami, czy nie będzie żadnych dziewczyn. Jak doda jakichś nowych znajomych na FB albo instagramie i są to osoby płci żeńskiej dopytuje się kto to czy na pewno go z nimi nic nie łączy itd. Czasami jak jest dostepny proszę o screeny listy czatów/wiadomości czy żeby zobaczyć czy przypadkiem nie bajeruje z kimś. Mimo tego że wiem że na pewno jest z kolegami, że nie ma kobiet ja i tak się go dopytuję, proszę o udowadnianie itd. Mamy kontakt praktycznie cały czas, nie ma też sygnałów żeby coś było nie tak. Ale ja i tak mu nie ufam, nie jestem w stanie. Cały czas mam z tyłu głowy że może mnie zdradzać mimo tego że wiem jak jest, że nie ma innel kobiety. Kłótnie są teraz bardzo częste bo jego to już męczy, ma dosyć takiego zachowania z mojej strony. Potrafię być spokojna na jakiś czas ale nagle, nie wiem jak to nazwać... i muszę poprostu zadzwonić i go sprawdzić, gdyż mam wrażenie że coś jest na rzeczy. Chciałabym mu ufać bo on mi nic nie zrobił i nie ma też żadnych sygnałów, żeby była druga kobieta i jest to nawet nie możliwe. Ale niestety nie mogę sobie poradzić z zazdrością i w pewnym sensie kontrolowaniem. Chciałabym mieć nad tym kontrolę. Ja i mój mężczyzna doszliśmy do wniosku, że mam traumę po tamtym byłym. Co mogę zrobić? Nie chcę go stracić, ale każda kłótnia zbliża do końca. Chciałabym się wyzbyć myśli o tym że na każdym kroku mnie zdradza, mimo że nie ma sygnałów i nie miałby nawet kiedy i jak.
odpowiada 1 ekspert:
Dr Mieczysław Bakun
Dr Mieczysław Bakun

Jak pozbyć się takich natrętnych myśli w związku?

Dzień dobry Chciałbym nakreślić swoją sytuację. Jestem w zwiazku już od prawie 1,5 roku z mężczyzna który obiektywnie nie daje mi żadnych przesłanek do tego żebym miała jakieś ale. Aczkolwiek przez pryzmat poprzednich nieudanych relacji(poznałam swojego faceta w wieku 29... Dzień dobry Chciałbym nakreślić swoją sytuację. Jestem w zwiazku już od prawie 1,5 roku z mężczyzna który obiektywnie nie daje mi żadnych przesłanek do tego żebym miała jakieś ale. Aczkolwiek przez pryzmat poprzednich nieudanych relacji(poznałam swojego faceta w wieku 29 lat) mam ciągle domysły i scenariusze czy aby na pewno jest ze mną z miłości i czy np jego wyjście z kolegami które nie zdarza się często nie jest powodem że może już tego czasu nie chce spędzać ze mną. Obawiam się ciągle ze może jednak po czasie spędzanie ze mną czasu i wspólne życie mu się znudzi i wybierze finalnie kolegów. Męczą mnie ciągle takie domysły i scenariusze chciałabym się tego wyzbyć. Ale ciągle boję się oszukania i staram się wychwytywać ewentualne ku temu powody.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Pigulska
Mgr Katarzyna Pigulska

Czy taki związek ma szansę na rozwój?

Ostatnio nie dogaduję się z dziewczyną, zastanawiam się czy przesadzam. Wszystko się zaczeło od tego gdy w czerwcu pisała z kochankiem z którym zdradziła swojego męża o tym że zastanawia sie czy sie ze mną rozstac że dzieci sie przywiązaly... Ostatnio nie dogaduję się z dziewczyną, zastanawiam się czy przesadzam. Wszystko się zaczeło od tego gdy w czerwcu pisała z kochankiem z którym zdradziła swojego męża o tym że zastanawia sie czy sie ze mną rozstac że dzieci sie przywiązaly i to ją trzyma, śmiała się z życia seksualnego ze mną, wyszło to najaw. Po 2 miesiącach dowiedziałem się że wysyła za pieniądze swoje zdjęcia o treści erotycznej uzasadniła to w sposób że brakowało jej pieniędzy. Od tego czasu nie dogadujemy się, nie ma kłótni gdzie się obrażamy nawzajem, sam często ukrywam swój smutek i mówię że wszystko okey bo i tak to nic już zapewne nie wniesie. Nie zmienia to faktu że od tej sytułacji panicznie sie boję że ją strace. Zdaża jej się chodzić na imprezy do klóbów gdzie pije duże ilości alkoholu wtedy nie mogę spać. Powiedziałem i tak już z nastawieniem że nic z tego nie wyniknie że po nocach wtedy nie śpię i że mam obawy, nic z tego nie wynikło. W poprzednich związkach nie mialem problemu z zazdrością która mnie wyniszcza. Mam poczucie że jestem nie zrozumiały w tym temacie gdyż jak był to świerzy temat właściwie przerabiany na gorąco, bo nadal jest świerzy (około miesiąca temu) za każdym razem mówiła że inaczej to poprostu widzimy, ja czuję się zdradzony w tych dwóch wymienionych sytulacjach a jej jest to obojętne. Staram się ile mogę być dla niej dobry, choć czasem pojawiają mi się myśli by to wszystko skończyć, nie chcę żeby ona żyła w strachu bo chcę widzieć że jej zależy nie z lęku. Zastanawiam sie czy przesadzam, kompletnie nie wiem co zrobić.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy moje nastawienie do partnera jest złe?

Dzień dobry, Jestem w związku z partnerką. Generalnie wszystko działa jak w normalnym związku, są wzloty i upadki ale jest stabilnie. Ostatnio doszło do rozmowy na temat byłych partnerów. Wiedziałem, że jacyś byli i jakoś sobie to w głowie ułożyłem,... Dzień dobry, Jestem w związku z partnerką. Generalnie wszystko działa jak w normalnym związku, są wzloty i upadki ale jest stabilnie. Ostatnio doszło do rozmowy na temat byłych partnerów. Wiedziałem, że jacyś byli i jakoś sobie to w głowie ułożyłem, ale okazało się, że było ich więcej (nie tak dużo więcej) w tym "przygody" na jedną noc. I o ile z dłuższymi związkami jakoś bym sobie poradził, tak wiedząc, że było z tym różnie zaczęła mnie to wszystko straszne dręczyć. Nie mam problemu z zazdrością, ufam i chyba jedynie występuje ta pozytywna zazdrość która pokazuje że mi zależy, nie próbuje partnerki kontrolować czy ograniczać. Nie mam też problemu z tym, żeby się porównywać do jej byłych. Moje poczucie wartości jest stabilne i nie bazuje na porównywaniu się do innych. Jednak podchodzę do związku w bardzo romantyczny i staroświecki sposób. Fakt, że inni mężczyźni ją mieli, czasem bez większych starań przytłacza mnie bardzo i już w trakcie rozmowy nabierałem obrzydzenia, ponieważ obrzydzają mnie inni mężczyźni i teraz całując partnerkę myślę o tym że całuję tych mężczyzn w penisy. Przychodzi mi do głowy jeszcze jedna rzecz, że być może bardziej mnie to dotyka dlatego że ona miała więcej partnerów niż ja, tym samym inaczej do tego podchodzę. Jednak "nadrabianie" tego może nie rozwiązać mojego problemu, a tylko popsuć to co mam. Czy w ogóle psychoterapia może mi w tym pomóc?
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Jak pracować nad poczuciem własnej wartości?

Witam serdecznie. Pisałam nie tak dawno temu do Państwa w sprawie z partnerem, który ciągle opiniuje, komentuje i broni ostro jednej naszej wspólnej znajomej nie biorąc pod uwagę mojej osoby, jak i moich uczuć. Dziś rozmawiam z nim ponownie. Jeszcze... Witam serdecznie. Pisałam nie tak dawno temu do Państwa w sprawie z partnerem, który ciągle opiniuje, komentuje i broni ostro jednej naszej wspólnej znajomej nie biorąc pod uwagę mojej osoby, jak i moich uczuć. Dziś rozmawiam z nim ponownie. Jeszcze raz przestawiłam mu mój pogląd na tę sprawę, po czym wyjaśniłam wyraźnie, że jego zachowanie mnie zraniło, a nawet doprowadziło do łez, których nie widział, gdyż płakałam w ukryciu za jego plecami. Wyrazie w rozmowie postawiłam mu moje granice. Partner niestety nie widzi w swoim zachowaniu nic złego. Na różne sposoby zaczął się tłumaczyć, a na słowa, jakie powiedział w kierunku naszej, a w zasadzie jego znajomej zacytuje ,,ale się wyrobiła, nowe ciuchy kupiła'' po czym stanął w jej obronie, gdy na nią źle powiedziałam mówiąc ,,czemu tak o niej mówisz''. Dziś mi słowa wyjaśnił. Powiedział, że ją podziwia, bo kiedy jej mąż pracował, ona musiała zajmować się domem dziećmi. Mnie chciał tym samym dać do zrozumienia, że ona zawsze będzie u niego na pierwszym miejscu, bo pracuje, kupuje sobie nowe ciuchy i w ogóle wyrobiła się, ma prawa jazdy. A ja w jego oczach z tej racji, że nie pracuje, bo nie mogę znaleźć pracy, mimo tego, że mam nowe ciuchy, a nie mam prawa jazdy jak ona, w jego oczach jestem nic niewarta. Jednak nie mam zamiaru mu nic udowadniać, chcę po prostu być sobą i popracować nad własnym poczuciem wartości. Mimo że mam 38 lat, jestem zadbana kobietą, na powodzenie u płci przeciwnej nie narzekam. On ma 58 lat. To przykre słyszeć z ust partnera takie słowa i porównania, to strasznie boli. Jak sam twierdził, on mnie kocha, tylko ja się pytam gdzie tutaj miłość i szacunek? Ja bym w życiu nie zrobiła takiego świństwa, jak on zrobił mnie. Bardzo mocno zwracam uwagę na czyjeś uczucia i wiem, jak może czuć się w taki sposób skrzywdzona osoba. Na sam koniec chcę dodać, że po tej całej rozmowie partner przestał się do mnie odzywać, milczy, a jak już się odezwie, to tylko w sprawie służbowej. Nie wierzę w jego zmiany, no jeśli by chciał coś zmienić w tym kierunku, to by to zrobił, a on wciąż powiela te same schematy, nie patrząc nic na moje uczucia. Czuję się bardzo niepewnie w tej relacji. Straciłam zaufanie do niego, jak i poczucie bezpieczeństwa. Związek też nie daje mi żadnej satysfakcji, a wręcz podcina mu skrzydła. Oczywiście, jeśli chodzi o terapię dla par, to nie wchodzi w grę. Chciałam jednak poznać Państwa zdanie na wyżej opisana przeze mnie sytuację. Chciałabym również dowiedzieć się jak pracować nad swoim poczuciem własnej wartości, gdyż nie wygląda ono dobrze, a zależy mi na tym, żeby nad nim popracować, wzmocnić je. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wszelkie odpowiedzi.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Czy możliwe że mam borderline?

Nie wiem co zrobić... Nawet nie wiem od czego zacząć. Wydaje mi się że mam borderline, albo jakieś inne problemy psychiczne, boję się iść do lekarza, boję się że pójdę i tak nie będę w stanie powiedzieć tego co się... Nie wiem co zrobić... Nawet nie wiem od czego zacząć. Wydaje mi się że mam borderline, albo jakieś inne problemy psychiczne, boję się iść do lekarza, boję się że pójdę i tak nie będę w stanie powiedzieć tego co się że mną dzieje. A czasem już nie jestem w stanie sama że sobą wytrzymać. Cały czas mi źle. Nic mnie nie cieszy, nic nie interesuje, wszytsko nie ma sensu. Czasem są chwilę że jest ok. Ale to tylko chwilę. Sama nie wiem o co mi chodzi. Czuję po prostu że wszytsko jest bez sensu. Mam mężax który dzielnie znosi moje humory... Ciągle się na niego obrażam, kloce się z nim o pierdoly, czepiam się o wszytsko. Żaden normalny człowiek by tego nie wytrzymał. Jestem impulsywna, potrafię powiedzieć mu w złości takie rzeczy że masakra... Grozę mu ze się zabije itp... Mam wahania nastroju, w ciągu minuty, pod wpływem jakieś sytuacji mój humor zmienia się o 180 stopni... Nie lubie ludzi, nie chce się z nikim spotykać, w większości ludzi widzę wrogów... Ale później zostaje sama i np w weekendy jest mi źle że nie mam się z kim spotkać. Wszytsko się wyklucza. Płaczę bo sama nie wiem czego chce. Jestem złym człowiekiem, jesteśmy zazdrosna i zawistna. Nie umiem się cieszyć czyimś szczęściem. Mam niskie poczucie własnej wartości... Niby nie mam powodów.. Jestem wykształcona, mam pracę, jestem ładna, szczupła. Wiem że wiele osób nawet nie wyobraża sobie ze mogę tak o sobie myśleć. Ale ciągle coś że mną jest nie tak. Najbardziej szkoda mi męża że musi to wszytsko wytrzymywać boję się. Ze jak czegoś z tym nie zrobię to w końcu się rozstaniemy... Wydaje mi się że nie ma dla mnie pomocy. Nie wiem...
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Ziółkowska
Mgr Małgorzata Ziółkowska

Czy mogę być nie empatyczny?

Czy jest ze mną coś nie tak? Myślę że nie mam w sobie empatii. Nawet jeśli moje dziecko trafiło do szpitala potrafię z pracy przyjść do domu i po prostu pójść spać a nie pojechać do Żony i dziecka.... Czy jest ze mną coś nie tak? Myślę że nie mam w sobie empatii. Nawet jeśli moje dziecko trafiło do szpitala potrafię z pracy przyjść do domu i po prostu pójść spać a nie pojechać do Żony i dziecka. Czuje strach ból czasem zazdrość natomiast nie potrafię myśleć o kimś jak o sobie. Nie mogę się wczuć co myśli druga osoba często nikogo nie słucham bo uważam że nie powie nic interesującego. Pytam gdyż nie czuję nawet z tego powodu większego dyskomfortu lecz bardziej ciekawość własnego rozumowania nie potrafię ocenić samego siebie
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Balcerzak
Mgr Katarzyna Balcerzak

Jak dalej postępować z byłą partnerką?

Dzień dobry, mam problem natury psychologicznej a dokładniej sercowej. Pół roku temu zerwała ze mną dziewczyna. Ja 31, ona 36 lat, oboje czyste karty ale już z pewnym doświadczeniem, oczekujący poważnego związku choć wiadomo nic na siłę. 5 miesięcy związku... Dzień dobry, mam problem natury psychologicznej a dokładniej sercowej. Pół roku temu zerwała ze mną dziewczyna. Ja 31, ona 36 lat, oboje czyste karty ale już z pewnym doświadczeniem, oczekujący poważnego związku choć wiadomo nic na siłę. 5 miesięcy związku - krótki czas ale na początku było niemal wzorcowo. Dziewczyna choć nigdy nie mówiła o swoich uczuciach do mnie to jednak zachowaniem i spędzaniem wspólnego czasu dawała do zrozumienia że jej zależy. (Ja się zaangażowałem tym bardziej że mój poprzedni związek dawał mało intymności a moim językiem miłości jest afirmacja i bliskość fizyczna). Po zerwaniu próbowałem na jakiś czas się odciąć dla swojego dobra ale ex prosiła o kontakt, kilka razy ukarała mnie za zbywanie, by potem "błagać" o odnowienie kontaktu. Obecnie pisze do mnie codziennie czasem dzwoni a ja nadal myślę o NIEJ... Z jednej strony mówiła kilka razy że nie wrócimy do siebie, wróciła też też zresztą na Tindera, a z drugiej pisze mi lekko dwuznaczne teksty i wysyła odważniejsze zdjęcia czy wspomina nasze życie łóżkowe że było jej dobrze. Jestem w rozsypce... Czy moja była jest narcyzką? Czy ja się uzależniłem? Rośnie we mnie frustracja z powodu braku bliskości i nieodwzajemnionych uczuć oraz zazdrość gdy wspomina o swoich "lowelasach".
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak radzić sobie z takich zachowaniem partnera?

Witam serdecznie. Mam 38 lat. Jestem w związku od 16 lat. Mam od jakiego czasu problem z partnerem (56 lat) . Otóż partner ma moce parcie na obce kobiety. Komentuje je i opiniuje w mojej obecności w taki sposób, w... Witam serdecznie. Mam 38 lat. Jestem w związku od 16 lat. Mam od jakiego czasu problem z partnerem (56 lat) . Otóż partner ma moce parcie na obce kobiety. Komentuje je i opiniuje w mojej obecności w taki sposób, w jaki nigdy mnie nie opiniował. Aby nieco lepiej mogli państwo zrozumieć sytuację postaram sie w skrócie opisać jedną z sytuacji jaką miałam z nim w tym roku. W marcu kiedy byłam z partnerem na zakupach podjechała pod sklep nasza wspólna znajoma z jednej miejscowości. Mój partner od razu odwrócił się w jej stronę po czym bez wahania rzucił tekst,, ale się wyrobiła, bo kupiła nowe ciuchy ,,. Nie ukrywam, że zabolało mnie to i to mocno. Ale w jego oczach zobaczyłam coś, czego u niego nigdy nie widziałam w stosunku do mnie. Ten zachwyt w jego oczach, ten podziw. To mnie już rozebrało na łopatki po całości. Zrobiło mi się bardzo przykro. Miałam ochotę skonfrontować go z całą tą sytuacją podchodząc do niej i mówiąc, że mój partner chce jej coś ważnego powiedzieć, jednak plan nie powiódł się. Po powrocie do domu odbyłam z nim rozmowę. Powiedziałam co mi się nie podobało w tej całej sytuacji i że mnie to zabolało. Partner natomiast stwierdził, że to nic takiego, to w końcu zwykły komentarz, nic wielkiego
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Tomasz Kościelny
Mgr Tomasz Kościelny

Jak radzić sobie z zazdrością partnera?

Dzień dobry, Od kilku miesięcy spotykam się z partnerem. Nigdy nie było sytuacji która mogłaby chociaż trochę wprowadzić partnera w zazdrość. Natomiast od jakiegoś czasu zauważyłam, że mój partner robi się zazdrosny o sam fakt, że pracuje z mężczyznami (dodam,... Dzień dobry, Od kilku miesięcy spotykam się z partnerem. Nigdy nie było sytuacji która mogłaby chociaż trochę wprowadzić partnera w zazdrość. Natomiast od jakiegoś czasu zauważyłam, że mój partner robi się zazdrosny o sam fakt, że pracuje z mężczyznami (dodam, że pracuje zdalnie i kontakt mam tylko i wyłącznie poprzez komunikatory firmowe). Z osobami z pracy kontakt mam tylko czysto służbowy, piszę do nich w sprawach w których potrzebuje pomocy w kwestii zawodowej. Dodatkowo prowadzę kilka kont na marketplacach różnych firm, tutaj także zdarza się, że wlaściciele firm dzwonią do mnie w różnych sprawach, typu proszą o przygotowanie raportu itp. Mój partner jest wtedy zazdrosny i mówi, że nie podoba mu się to że inni mężczyźni do mnie dzwonią. Próbuje przetłumaczyć mu, że jest to kontakt tylko służbowy, że nie mam możliwości nie odbierać telefonów bądź ich olewać bo na tym polega moja paca, że pracuje dla nich. Po takich sytuacjach relacja między nami robi się chłodna i czuje z jego strony, że obarcza mnie winą o te sytuacje.
odpowiada 1 ekspert:
Dr Mieczysław Bakun
Dr Mieczysław Bakun

Czy to oznacza przemoc emocjonalną?

Czy to co mnie spotkało, to przemoc emocjonalna, czy miałam do czynienia z toksykiem? Dzień Dobry, proszę o przeczytanie mojej całej historii, poradę i wyrozumiałość. Ciężko przeszłam to rozstanie, być może przez więź traumatyczną, nadal do mnie wracają wspomnienia i... Czy to co mnie spotkało, to przemoc emocjonalna, czy miałam do czynienia z toksykiem? Dzień Dobry, proszę o przeczytanie mojej całej historii, poradę i wyrozumiałość. Ciężko przeszłam to rozstanie, być może przez więź traumatyczną, nadal do mnie wracają wspomnienia i nie mogę przestać analizować czy miałam do czynienia z osobą, która stosowała przemoc psychiczną, emocjonalną typu gaslighting, wobec mnie, czy też ja mogłam być powodem tych zachowań . Dodam, że będac w związku czułam się źle, ale nie potrafiłam odejść, być może z lęku. Po rozstaniu nie potrafiłam do teraz czuć gniewu, będąc u psychologa, Pani stwierdziła, raz mówiłam jak było, a na następnym spotkaniu próbowałam go bronić, usprawiedliwiać, coś typu syndrom sztokholmski. Moja historia Mam 23 lata, poznaliśmy się w lutym w 2022 roku, od razu jak się zobaczyliśmy zaiskrzyło. Dzieliła nas spora odległość, bo około 50 km On przyjeżdżał wieczorami, ponieważ posiada gospodarstwo. Spotykaliśmy się dwa razy w tygodniu. Szybko rozmawialiśmy o przyszłości, prawił mI komplementy. Poznał moją rodzinę, ja jego. Potem coraz częściej zabierał mnie do siebie. Od razu mu pomagałam na gospodarce. Zauważyłam, Że jeśli nie wstanę chociaż raz jego rodzina nie odzywała się do mnie, albo odzywki typu żeby wzbudzić u mnie poczucie winy. On był strasznie zazdrosny na początku, nie kazał mi spotykać się ze znajomymi, gdy pokiwałam takiemu jednemu na pożegnanie to był zły i karał mnie ciszą. Jak byliśmy na jakiejś imprezie to on mógł tańczyć z dziewczynami,ja nie z chłopakami . Sprawdzał na początku mój telefon, a gdy po kilku miesiącach dałam hasło on powiedział, że jeśli nie powiem mu albo nie wyłącza hasła on nie pójdzie na śniadanie. Wiele razy śmiał się z tego ile ja jem, po mimo że ja nie mam złej figury. Na początku taki nie był. Z czasem zaczął się zmieniać I pokazywać siebie z innej strony, jeśli się mocno klocilismy było kilka razy tak,że podnosił rękę, ale nigdy nie uderzył, na babcie raz gdy była odwrócona tylem także, i powiedział Ty stara ale po cichu i szybko, ponieważ powiedziałam, że ten lepszy chleb chowają mi, a dają gorszy. Ale nie wiedziałam, że tak zareaguje na babcię, ale być może temu ze babcia źle traktuję, jego mamę, synową. w Jego domu rządzą mężczyźni, jego mamę nie szanują tesciowie. Jego mama tez czesto u nas przebywala nawet do 23 czasami bo chyba temu ze jej maz nie poswiecal jej uwagi. On tez nie mial drzwi w swoim pokoju tylko rozsuwane to w kazdej chwili ktos mogl wejsc, byly chwile ze bylismy w intymnej sytuacji a ktos wszedl bez pukania. Kiedyś jalowka go uderzyła to jak wpadł w szał to zaczął ja tak bic że zaniemowilam. Ale dużo też robił dla mnie rzeczy, że pokazywał mu że mu zależy jak karmil pieska sąsiadów ie karmili , gdy miałam okres kupił mi słodycze, jak zachorowalam troszczyl się o mnie. Dzięki mnie wkładal naczynia do zmywarki albo odkurzył pokój ja za to wywalam gnoj codziennie albo wrzucalam do paszowozu jedzenie dla krów. Jak się poklocilismy i mnie nie przytulił wiedział że ja nie zasnę I będę się męczyć. A rano żebym tylko wstała do pracy z nim dawał mi buziaki I przytulal. Jak jechaliśmy z Jego rodzina po drzewo do lasu to ja z Jego mama dzwigalismy ciężkie kawałki drewna A on siedział sobie w ladowarce dopóki jego tata nie zwrócił mu uwagi. Też jak potem podalawalam kawałki drewna jego tacie to on robił wgl coś innego i byl gdzie indziej. Często czułam się samotna I wykorzystywana w tym związku. Czasami był taki uroczy I miły A czasami jak się klocilismy taki chamski I nie do poznania. Też po pracy zamiast że mną zjeść śniadanie szedł do pokoju do taty I z nim oglądał rolnictwo. To się zmieniło gdy z nim pomagałam na tyle żeby to robił w pokoju A I tak oglądał. Po śniadaniu gdy nie pracowaliśmy to spaliśmy I tak samo po południu po pracy. Bardzo było mało chwil gdy szczerze rozmawialiśmy. Czułam się że byłam żeby sprawiać mu przyjemność I do pracy. Duzo bylo sytuacji ze juz bylo do zerwania to wtedy u moich rodzicow plakalismy, ja tez bo mi zalezalo, a on nie wiem czy gral na emocjach czy szczerze. w listopadzie miesiac przed zakończeniem związku ja z nim zerwalam, on płakał, dał buziaka w czoło i poszedł. Potem Wróciłam do niego, gdy się odezwał I postanowił postawić się rodzinie. Lecz w grudniu coś się zmieniło mówił że nie będę nim rządzić całe życie, stał się chłodny I coś się zmieniło. Kupiłam prezenty dla Jego rodziny i jego, i miałam kupić jeszcze mięsne batony do piesków, on o tym wiedział, planował sylwestra ze mną i jego znajomymi w domu, W święta zerwał że mną przez smsa mówiąc że do siebie nie pasujemy, że mnie kocha, ale nie da się że mną wytrzymać. 3 dni później gdy do mnie to dotarlo dostałam szoku I zadzwoniłam do niego, blagalam go o miłość, Że będę ulegla. Pierwszy raz w życiu byłam taka zdesperowana. Naprawde po mimo tabletek uspokajajacych myślałam że moje serce tamtej nocy pęknie, jakbym straciła siebie, swoją tożsamość, naprawdę dziwne uczucie. A on miał wy...e, mówił takie aha I co. Jak zadzwoniłam potem w styczniu on powiedział że nie wie czy wróci. Potem dałam sobie spokój miesiąc. I 14 lutego zobaczyłam zdjęcie z nową dziewczyna. Jego coś we mnie pękło. Kochał mnie niby A już ma nową. Potem gdy do niego zadzwoniłam powiedziałam, że ma mi powiedzieć, że mnie już nie kocha i już nie wróci, on powiedział, że kochał mnie że coś znaczylam I nigdy nie wróci i zaczął się śmiać. Czułam się taka upokorzona. Dodam, Że mieliśmy w planach wziąść kiedyś ślub, rozmawialiśmy już o tym o orkiestrze przed moimi rodzicami o sali z Jego rodzina,a on mi próbował wmówić że o niczym takim nie mówił. Jego mama cały czas mówiła o sali, o rezerwowaniu. Gdy widziałam film albo zdjęcie długo do mnie potem wracało jak jakas trauma, potem żałowałam, że zobaczyłam, ale miałam wtedy silną potrzebę oglądania go i jej. Oczywiście, szybko mi to minęło z trudem, bo wiedziałam, że to mnie niszczy psychicznie, usunęłam tego samego miesiąca, czyli w lutym, Usunęlam od razu social media, bo miałam tam też jego rodzinę i znajomych, jego mama i siostra mi lajkowaly zdjęcia, przez co dopamina mi rosła i robiłam sobie nadzieję. Po rozstaniu moja rodzina miała dość mnie , bo dużo płakałam jak nie wyłam i ciągle o nim mówiłam, rozmawiałam dużo z ludźmi, co mi bardzo pomogło. Naprawdę ciężko mi wytłumaczyć to psychologicznie jak nie co innego jak uzależenienie od osoby, porównywalne do narkotyku. Bardzo mi trudno było w tym czasie, Dodam,że jego rodzina dużo się wtrącala w związek,on dużo rozmawiał z mama o problemach naszych I podejmowaniu decyzji. Często też o planach że gdzieś jedziemy dowiadywalam się ostatnia. Powiedział mi że nie chce być chamski ale żebym poszła do psychologa. Tak bardzo mu zaufałam, tak dużo pomagałam jemu, jego rodzinie, a poczułam się jak śmieć gdy zerwał przez smsa po 9 miesiącach. były też sytuację gdzie zmniejsza poczucie mojej wartości na przyklad kiedys pierwszy raz dawalam cielakom wody wszystkim sama a po miesiacu znowu taka byla sytuacja a on ze czy dam rade tak szyderczo, czy tez mnie nie przyjma do pracy. To był mój pierwszy chłopak i on o tym wiedział, że czekałam tyle na tego jedynego. On nie palił nie cpal I nie pił, chodzi do kościoła,więc myślałam że musi być porządny. kiedyś powiedział, że dobrze że na...il swojemu psu, bo teraz go słucha. Jak mu pomagalam na gospodarstwie i cos zlego zrobilam np jechalam ladowarka (musialam przejechac kolo paszowozu i bylo tak ciasno) i lekko lusterko to tak na mnie krzyczal ze mam isc do domu i poplakalam sie i poszlam to potem krzyczal ze poszlam do domu i mu nie pomoglam .Dodam że miał wysokie mniemanie o sobie typu że jest najlepszym tancerzem djem jaki on jest wysportowant I piękny,Często oglądał się w lustrze. Ale w głębi duszy wiedziałam że jest zakompeksiony I próbuje to przykryć. Mowil ze może mieć każdą I że niģdy nie znajdę lepszego chłopaka od niego albo że dominować to mogę w łóżku . Zniknely tez z nim wiadomosci po zerwaniu i z Jego mama wiec podejrzewam ze mial dostep do konta, ale zmienilam juz haslo. Sama nie wiem czy on mnie kochał czy tylko wykorzystywał. Bardzo mnie skrzywdził, mam taką traumę, płacze i jest mi bardzo ciężko. On jest teraz szczęśliwy z inną, A ja nie mogę się pozbierać. Chcialabym sie dowiedziec co mieliście o tym wszystkim, jakieś Wasze rady I opinie na temat tych różnych akcji I jego zachowania. Czy był on narcyzem, toksykiem, czy to z nim jest coś nie tak. Czy on jeśli teraz się zakochał szczęśliwie będzie dla niej inny czy z czasem też pokaże siebie? I to podnoszenie reki, czy to już był sygnał ostrzegawczy? Naprawdę dużo osób mi mówi, Że nie był mnie wart, a ja cierpię myślę że temu że się od niego emocjonalnie uzaleznilam. Czy to możliwe że manipulowal mną, czy prostu na początku coś do mnie czuł I z czasem gdy już przestał był taki bo juz stracil zainteresowanie. Nigdy nie sądziłam że taka osoba, która nosi krzyż na szyi, miła na początku może tak upodlic człowieka, ponieważ nie zasłużyłam na takie potraktowanie. A wszyscy Jego znajomi myślą że zerwalismy face to face, że to ja jestem wszystkiemu winna I to on zrobił że mnie desperatka,gdy próbowałam walczyć o Jego miłość. Z czasem zdałam sobie sprawę że to nie tylko moja wina. Pokazywał też, że mu zależy jak mówiłam, że jego rodzina przekracza granicę typu, np. noszenie czapki, kiedy mam myć wlosy i on to mówił. Gdy do niego przyszłam I wstawałam razem z nim głupio mi było tak stać I nic nie robić, więc mu pomagałam. Czułam też potem presję rodziny np. Dziadek mówił o nie widziałem dziś dziewczynki itd. Chodziłam z nim za rękę do kościoła I jak siedzieliśmy też mnie trzymał. Ciężko po prostu uwierzyć,że człowiek w tak młodym wieku, może być tak perfidny, zły i zepsuty w środku. Ale jak widziałam ich razem na nagraniu czy na zdjęciu to na prawdę widać na zakochanego, a czy narcyz potrafi się zakochać? Takie miał maślane,zauroczone spojrzenie. Ona jest całkiem inna ode mnie. Bo skończyłam szkole rolniczą I posiada również gospodarstwo, więc może się dogadają. Nie wiem, czy on był tylko dla mnie taki, czy dla niej też będzie jeśli rzeczywiście ja pokocha. Czy po prostu jestem naiwna. Przypomniała mi się jeszcze sytuacja, gdy oglądaliśmy filmy I coś mnie wzruszyło,to on że jestem nienormalna to tylko film, to było też chore dla mnie. Ale ja mam takie myslenie' że on tylko dla mnie taki był, bo ja też dużo się stawiałam jemu I jego rodzinie I wymagałam, w sensie takim, żeby patrzył też na mnie. I mówił też że całe życie nie będę nim rządziła. A moim zdaniem po prostu to nie było rządzenie tylko życie razem w związku. Myślę, że jestem uzależniona emocjonalnie od niego. Niedługo idę do psychologa. Mój pierwszy chłopak i takie coś. Dobrze,że to tylko 9 miesięcy On też przy znajomych jest całkiem inny, dusza towarzystwa, lubiący się bawić. Możliwe że byłam dla niego zbyt biedna, bo tamta jest całkiem inna, maluje się, stroi. Może byłam dla niego niezbyt wystarczająca. Ona też jest chudsza. Czemu w mojej głowie są myśli, że tylko mnie tak traktował, A z nią będzie inaczej. Czy można to jakoś wytłumaczyć z punkty psychologicznego. Czemu on pokazał mi prawdziwego siebie, gardzil mną czasami, a przy innych zupełnie inny człowiek. Ciężko mi to wytłumaczyć serio zastanawiam się czy chcę z Takim czymś spędzić całe życieNie znajdziesz takiego kto będzie Ciebie tak traktował jak ja Czemu płaczesz na filmie, to tylko filmPo zerwaniu To nie jest tak, że Cię kocham, ale Ktoś inny będzie do Ciebie lepiej pasował Jestem młody, nie chcę przez Ciebie mieć coś z mózgiem Nie chcę być chamski, ale idź do psychologa Proszę nie dzwoń więcej bo będę musiał Ciebie zablokować Dałem Ci palec a Ty wziełaś rękę I ja mam do Ciebie wrócic jak Ty nawet nie umiesz się pożegnać (rozłączyłam się potym jak się zaśmiał, że nie wróci) Niczego Ci nie obiecywałem Mamie napisał że naprawdę życzy mi żebym była szczęśliwa, że ma się mną opiekować, bo jemu jak i mi na pewno nie będzie łatwo Czuję się oszukana, zdradzona, poniżona, niewystarczająca, gorsza (że znalazł lepszą) Strasznie przeżyłam to rozstanie, całą winę zwalił na mnie. Traktował mnie jakby mnie nie znał zerwał tak nagle, czuję się jak zabawka Chciałabym wiedzieć, czy możliwe, że był przemocowcem, czy też temu, że mnie potrzebował, tkz. chciał mnie wykorzystać, a tą dziewczynę , bo mu się spodobała naprawdę będzie traktował inaczej. Nie wiem czy to ze mną było coś nie tak, czy z nim. Do dzisiaj nie mam social mediów, ten ból minął mi, dużo się także modliłam do Pana Boga, i może też czytanie i oglądanie fimów psychologicznych m.in o toksykach, narcyzie. I też mam bardzo ważne pytanie czy powinnam przestać się izolować w postaci social mediow typu Facebook, bardzo bym chciała założyć, ale boję się, że kiedyś ktoś z jego rodziny czy znajomych mnie zaprosi, a ja z grzeczności nie chcę odrzucać, chociaż bardzo bym chciała. Uważam, że nie rozumieją, że to działa na mnie negatywnie, ale chcę z tym walczyć i wrócić do życia, nie chcę wiecznie uciekać od bólu, ktory sprawił, że czułam się jak śmieć.
odpowiada 1 ekspert:
mgr Edward Jakubowicz
mgr Edward Jakubowicz

Jak poradzić sobie po trudnym rozstaniu z partnerką?

Witam. Chciałbym opisać swój problem... Otóż 3 dni temu zostałem porzucony przez partnerkę. Ehh... Nie wiem czy nie jest to błachy temat na tym portalu, ale po prostu jestem kompletnym wrakiem w środku... Tylko siedzę i głowę mam pełną myśli...... Witam. Chciałbym opisać swój problem... Otóż 3 dni temu zostałem porzucony przez partnerkę. Ehh... Nie wiem czy nie jest to błachy temat na tym portalu, ale po prostu jestem kompletnym wrakiem w środku... Tylko siedzę i głowę mam pełną myśli... Nic mnie nie cieszy, już nic nie motywuje... Nie wiem jak sobie z tym poradzić mimo wieku ale jednak nie jestem weteranem ilości związków które za każdym razem kończyły się albo zdradą albo oszukaniem. Myślałem że to ta jedyna, ta która zauważyła we mnie to czego inne nie widziały. Postanowiła nawet zmienić całe swoje życie wyprowadzając się do mnie za granicę, aż za koło podbiegunowe. To mi pokazywało że jej zależy... Ale jednak jej przeszło... Mimo że to ja nas utrzymywałem. Ona miała tylko za zadanie uczyć się języka i ruszyć z własną działalnością. Lecz po czasie okazało się że to ja mam za nią więcej motywacji niż ona.Gdy coś nie wychodziło momentalnie poddawała się i chciała uciec do kraju. I tak się stało, wróciliśmy na wakacje i już wiedziała że nie wraca za granicę. Lecz przez miesiąc nadal udawała mówiąc że mnie kocha, a nawet w sprawach intymnych nic się nie zmieniło. A chwilę przed powrotem info ze to koniec i że ona ma już dość. Już pomijając kwestie finansowe ale ten czas który jej poświęciłem aby poprawić jej byt i aby mogła realizować się na nowo. Co się stało? Stwierdziła że chce ona się nie zmieni, że chce robić co jej się podoba, patrzeć na kogo jej się podoba itp. Fakt, o to też był zgrzyt gdy zwróciłem jej uwagę że nie jest mi miło gdy siedzę obok niej a ona "odprowadza wzrokiem" obcego faceta. Jej odp było że jej coś wmawiam, że nie patrzyła w takim kontekście i że ona jest po prostu ciekawa ludzi. Fakt, jestem zazdrosny co mi też przeszkadza, też szukam sposobu aby nie być takim, ale myślę że każdemu by się nie spodobało. Chcę być wolną kobietą więc po co ja jej byłem potrzebny? Po co przeprowadzka 3000 km od Polski? Podobno chciała zobaczyć czy jeszcze jest w stanie się zmienić, bo wcześniej założyła sobie że już z nikim nigdy nie będzie. Fakt, też nieraz czepiałem jej się, często źle mi potem z tym było. Ale po prostu nie rozumiem dlaczego wszystko jest na mojej głowie. Pracuje jako nauczyciel w Norwegii. Mam dużo obowiązków i stresów. I też nieraz uwslnisłem to w domu będąc z złym humorze i w ogóle. Myślę że oboje mamy coś do przepracowania, zarówno z dzieciństwa jak i z poprzednich związków. Tylko ona nie rozmawiała ze mną że jej tak źle... Bo teraz było idealnie, a to nagle zostałem postawiony przed faktem dokonanym. A gdy spytałem dlaczego kazała mi rezerwować bilety, wtedy odpowiedziała "bo taka kolej rzeczy, kończą się wakacje, trzeba wracać". Mówiła jak obłąkana. Nie mogłem uwierzyć w to... Pytałem dlaczego nie powiedziała od razu, a ona "bo jestem nienormalna. Jak myślisz, dlaczego były mnie zdradzał". Aha... Czyli to ona też się przyczyniła do tego, a mi mówiła że to on tylko taki drań... Po prostu z ciepłej i życzliwej osoby, zamieniła się w zimną i obojętną kobietę... A teraz zostałem z tym wszystkim... Za kilka dni powrót do pracy, planowanie roku szkolnego, ja kompletnie nie mam głowy do tego. Zero chęci i motywacji... A tyle do zrobienia. Boję się że teraz to na co pracowałem przez 6 lat, tak po prostu zawali się... Mam problem ze znem, jestem kompletnie ściśnięty w środku. Jeść też się nie udaje... Powiedziała że możemy mieć kontakt... Co lepsze? Nagłe zakończenie, czy utrzymywanie kontaktu i czekanie na stopniowe wygaszanie tego. Sąm nie wiem... Nadal ją kocham... Ale czuję też złość... Ale też nie chce aby zrezygnowała teraz ze swoich talentów. Bo nie wierzy w siebie... Nie rozumiem jak może jej wystarczać takie życie jakie miała wcześniej? Za średnią krajową i wynajmowanie mieszkania bez ogrzewania go aby zaoszczędzić na rachunkach. Straszne to jest... Jej były prawie ją pobił ja nigdy na nią nie podniosłem głosu... Ale jeśli nadal będzie bawić się, to kiedyś może trafić na kogoś kto nie pozostanie dłużny. Świat jest pełen świrów... Wiem wiem, to jej wybór... Ale jak zwykle mam tak że chciałbym zbawić cały świat. Nawet nie dać sobie, aby inni mieli lepiej. No i tak potem cierpię za to... Dużo pisałem... Nie wiem czy ktokolwiek dotrze do końca... Jeśli tak, to bardzo dziękuję...
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Oliwia Mazurowska
Mgr Oliwia Mazurowska

Dlaczego partner woli oglądać pornografię?

Witam serdecznie. Jestem kobietą, mam 32 lata. Od ponad 10 lat jestem w związku. Problem jest z tym, że mąż przez pierwsze 3 lata miał ochotę na seks, mówił że bardzo go kręcę i było to widoczne . Później dość... Witam serdecznie. Jestem kobietą, mam 32 lata. Od ponad 10 lat jestem w związku. Problem jest z tym, że mąż przez pierwsze 3 lata miał ochotę na seks, mówił że bardzo go kręcę i było to widoczne . Później dość drastycznie ta częstotliwość zaczęła spadać, nie pomagały moje zachęty czy inicjowanie zbliżeń. Partner zbywał mnie, mówił, że seks nie jest najważniejszy, że jestem nimfomanką. A ja jedynie chciałam bliskości, częściej niż raz na pół roku. Nie tak dawno na jaw wyszło, że partner od wielu lat ogląda pornografię... Kiedy z nim porozmawiałam, przyznał się, że robił to codziennie, czasem częściej. Nie mogę sobie poradzić ze sobą od tego momentu. Zawsze lubiłam swoje ciało, akceptowałam je i miałam się za atrakcyjną kobietę. Jednak jeśli mój mąż wybierał tyle lat pornografię, zamiast zbliżeń z żoną, to nie potrafię już o sobie dobrze myśleć. Jestem zazdrosna, rozgoryczona, poniekąd czuje się zdradzona. Rozumiem czasami oglądnąć film dla dorosłych, kiedy jednocześnie występują zbliżenia. Ale filmy zamiast realnego partnera? Jak mam sobie poradzić z tym? Czuje się ze sobą tak źle...
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Ziółkowska
Mgr Małgorzata Ziółkowska

Czy Trittico i Elicea mogą być łączone ze sobą?

Witam, chciałbym się upewnić czy przepisane przez lekarza leki triticco i elicea to dobry pomysł z walka przy chorobliwej zazdrości, problemem ze snem, wybuchowoscią i brakiem chęci na cokolwiek? Czy te leki nie będą ze sobą kolidować?
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Dlaczego moja partnerka tak mnie ukrywa przed innymi kobietami z jej bliskiego otoczenia?

Witam, Moje pytanie dotyczy zazdrości. Jestem od 2 lat w związku z kobietą, która w ogóle nie chce mnie przedstawić swojej mamie ani koleżankom i najbliższej przyjaciółce. Przedstawiła mnie swojemu wujkowi i ojcu (jej rodzice są po rozwodzie). Ostatnio powiedziała,... Witam, Moje pytanie dotyczy zazdrości. Jestem od 2 lat w związku z kobietą, która w ogóle nie chce mnie przedstawić swojej mamie ani koleżankom i najbliższej przyjaciółce. Przedstawiła mnie swojemu wujkowi i ojcu (jej rodzice są po rozwodzie). Ostatnio powiedziała, że dopóki będzie mogła to będzie mnie ukrywać przed swoją mamą. Jak o tym rozmawialiśmy to widziałem po jej mimice twarzy (odwracała wzrok, była zaczerwieniona), że była bardzo zakłopotana tą tematyką. Przecież jak planujemy wspólne życie to wcześniej czy później będzie musiała mnie przedstawić. Oboje mamy po 40 lat. Czyżby to wynikało z zazdrości? Poprzednich partnerów swojej mamie przedstawiła. Nie jestem brzydkim mężczyzną, a wręcz odwrotnie. Podobam się wielu kobietom. Nie wyglądam na 40 lat. Na pewno moja dziewczyna nie ma się czego wstydzić jeśli chodzi o mój wygląd. Więc moje pytanie brzmi dlaczego tak mnie ukrywa przed innymi kobietami z jej bliskiego otoczenia?
odpowiada 1 ekspert:
mgr Edward Jakubowicz
mgr Edward Jakubowicz
Patronaty