Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 8 3

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Relacje z partnerem: Pytania do specjalistów

Czy odejść od faceta i pogrzebać 4 lata związku?

Witam, mam huśtawkę emocjonalną, bo nie potrafię rozstać się z moim facetem. Nie wiem, czy warto z nim zrywać, czy lepiej wierzyć, że będzie dobrze, chociaż czuję, że nie ma już takich podstaw. Mam 31 lat, moj facet ma 26,...

Witam, mam huśtawkę emocjonalną, bo nie potrafię rozstać się z moim facetem. Nie wiem, czy warto z nim zrywać, czy lepiej wierzyć, że będzie dobrze, chociaż czuję, że nie ma już takich podstaw. Mam 31 lat, moj facet ma 26, jednak jest dużo dojrzalszy od facetów w jego wieku. Poznaliśmy się w szalonych okolicznościach (ja zrywałam z poprzednim facetem, byłam zakochana w innym, który mnie odrzucał) za granicą, zakochaliśmy się w sobie i zaczęliśmy pędzić przez życie. Było nam wspaniale, on pocieszał mnie w chwilach smutku, które miewam dosyć często, taką mam przewrażliwioną naturę, ja motywowałam go do działania, bo jest okropnym leniwcem. Wyjeżdżaliśmy razem, pracowaliśmy, mieszkaliśmy, imprezowaliśmy, przeżywaliśmy wzloty i upadki... Teraz jesteśmy w Polsce od 2 lat. On obiecywał mi dużo rzeczy, jednak teraz, po tych kilku latach, widzę, że nie potrafi się zmobilizować, żeby realizować swoje jakieś potrzeby, marzenia. Jest bardzo autorytarny, nie chce się słuchać, chociaż wie, że ja mam rację (np. że im starszy, tym trudniej będzie mu się uczyć, np. języka obcego), chce wszystko przeżyć na własnej skórze, jest introwertyczny i w ogóle ma złożoną naturę, tak jak ja. Ja z kolei lubię wyolbrzymiać pewne sprawy, często płakałam, nie radząc sobie ze swoimi emocjami, jestem pesymistką. Jednak zaczęłam nowe studia - kocham je! Mam w miarę spokojną pracę, zaczęłam się urządzać w domu rodziców i pomyślałam, że dobrze byłoby wiedzieć, czy on myśli o mnie jako o wybrance na całe życie. Nigdy nie chciałam mieć dziecka, ale z nim pomyślałam, że moglibyśmy założyć gniazdko. Ponieważ był dla mnie czuły, pomagał mi, naprawiał wiele rzeczy w domu, zapraszał do siebie i uwielbiał spędzać ze mną czas na rozmowach, oglądaniu filmów itp.... Zapytałam go po 3 latach bycia razem, co z nami w przyszłości. Powiedział, że nie wie, nie potrafi planować, nie wie, co przyniesie przyszłość... Dziecko może mieć za 2 lata, ale generalnie nie chce mieć teraz dzieci. Wspomniał też, że będąc z nim, jestem wystawiona na ryzyko, bo on myśli, że mógłby sobie jeszcze kogoś lepszego ode mnie poszukać. Bardzo mnie to zabolało, ale później przepraszał za swoje zachowanie... dałam mu pół roku na zastanowienie. Po tym czasie dalej nie uzyskałam odpowiedzi, co z nami. Wciąż zapewnia, że będzie dobrze, ale widzę, że jest jakiś przybity. Często po prostu ucina temat i zamyka się w sobie. Mam teraz poczucie winy, że za dużo od niego wymagam. Może powinnam poczekać z takimi pytaniami, dać mu czas, żeby dojrzał, ale jesteśmy już 4 lata, jestem już po trzydziestce, więc może nie powinnam mieć w ogóle tego poczucia winy, tylko odejść? On też wspominał, że nie jest urządzony materialnie, nie chce zaczynać czegoś bez pieniędzy, więc chce teraz wyjechać za granicę znowu w poszukiwaniu lepiej płatnej pracy. Tylko że nie zapytał mnie o zdanie, założył w milczeniu, że będę chciała przyjechać do niego za 1,5 roku i tam będziemy się urządzać... Mamy problemy w porozumiewaniu się, może ja po prostu nie umiem rozmawiać z mężczyznami? Z nim czułam się najlepiej z wszystkich dotychczasowych facetów, a miałam ich w sumie niewielu. Czuję, że też mnie kocha, ale powiedział mi to może ze 2 razy. Ja potrzebuję poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji, on lubi ryzykować, żyć chwilą, jest wesołkiem i boi się odpowiedzialności... Czy warto na niego czekać?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Czy nadal kocham, czy to przyzwyczajenie?

Rozstałam się z Tomem na dobre 24 grudnia przed północą. Do tej pory utrzymujemy kontakt. Piszemy ze sobą, gdy się widzimy, normalnie rozmawiamy. Na WOSP-ie był moim „ochroniarzem”. Chodziliśmy razem, rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Na koniec dnia dałam mu buziaka w...

Rozstałam się z Tomem na dobre 24 grudnia przed północą. Do tej pory utrzymujemy kontakt. Piszemy ze sobą, gdy się widzimy, normalnie rozmawiamy. Na WOSP-ie był moim „ochroniarzem”. Chodziliśmy razem, rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Na koniec dnia dałam mu buziaka w polika. On myślał, że daję mu drugą szansę, lecz się mylił. To tylko był przyjacielski gest. Dlaczego się z nim rozstałam? Nie mieliśmy żadnych wspólnych tematów. Nasze spotkania wyglądały tak: szliśmy złapani za rękę, było miło, przyjemnie. Czasami rozmowa się kleiła, o byle czym, ale kleiła. Było tak, że nie mieliśmy o czym rozmawiać i szliśmy w ciszy. Jak szliśmy do mnie albo do niego, to zawsze oglądaliśmy filmy, przytulaliśmy się, całowaliśmy. Nic więcej. Rozstanie... Pisałam z innymi chłopakami SMS-y. To chyba mnie zgubiło. Nie wiedziałam, którego chcę, a wiedziałam, że z żadnym z nich nic mnie nie połączy, ponieważ jest to niemożliwe. Dlaczego? Bo jest wiele czynników... np. za daleko mieszkają, wiek... no i ci chłopcy wybili mnie z tego, co było. Moje myśli się plątały. Nie wiedziałam, co myśleć, co sądzić... Gdy było mi źle, zawsze pisałam do Sławka. On za każdym razem mi pomagał. Tom był o to zazdrosny. Lecz wytłumaczyłam mu, kim on jest, zrozumiał, lecz dalej chciał mnie mieć tylko dla siebie. On zawsze pisał z Agą. Czasami wiedziałam, co do niej pisze. Mówił mi. Była taka jedna... Alicja się zwie... Miała do niego pretensje, że pisze ze mną, jej poświęca mniej czasu i w ogóle. Ja również byłam o nią zazdrosna... ale po jakimś czasie przeszło mi. Teraz jestem po osiemnastce... działo się tam wiele... napiłam się pierwszy raz w życiu. Przesadziłam z alkoholem. Pamiętam głównie scenę łazienkową... gdy siedziałam i wymiotowałam... w pewnym momencie przyszedł on – Tomek... zapytałam, czy da mi buzi. Odmówił. Zapytałam, czy mogę usiąść na kolana – pozwolił. Usiadłam i rozmawialiśmy... zaczęłam mu dawać buziaki, przytulać się... było miło. Zrozumiałam parę rzeczy. Zrozumiałam, że w pewnych momentach zachowałam się dziecinnie... np. wtedy, gdy miesiąc temu napił się i dzwonił do mnie, pisał SMS-y, że mnie kocha... ja zareagowałam na to ciszą. Nie odzywałam się do niego. Tak mi doradzili. Teraz tego żałuję... Nie wiem co dalej. Nie wiem, czy go kocham, czy chcę z nim być. Czy można cokolwiek jeszcze naprawić... Pomóżcie....

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

O co mu chodzi?

Jakieś dwa tygodnie temu moja przyjaciółka poinformowała mnie, że podobam się pewnemu chłopakowi (bo powiedział jej to jej kolega ;)) i dała mu mój numer gg. Rzekomo jednak nie powiedziała mi o tym, bo nie mogła (ja jednak wiedziałam ;))....

Jakieś dwa tygodnie temu moja przyjaciółka poinformowała mnie, że podobam się pewnemu chłopakowi (bo powiedział jej to jej kolega ;)) i dała mu mój numer gg. Rzekomo jednak nie powiedziała mi o tym, bo nie mogła (ja jednak wiedziałam ;)). Minął jakiś tydzień, a chłopak nic nie pisał. Dopiero jak zaczęła się interwencja mojej przyjaciółki (napisała do tego kolegi, że mi powiedziała o tym wszystkim i że ten chłopak też mi się podoba (bo mi się podoba :D), to on napisał. Bardzo dobrze mi się z nim rozmawiało. Okazał się miły i sympatyczny. Tylko że później napisał do mnie jeszcze tylko jeden raz... Na korytarzu szkolnym mówi mi "Cześć" i uśmiecha się słodko, czasami się na mnie patrzy, jak ,,nie widzę"... Ale na gadu-gadu w ogóle do mnie już nie pisze... w realu też nie podejdzie i nie zagada... Chciałabym napisać do niego pierwsza, ale boję się, że mi nie odpisze, albo że po prostu już mu się nie podobam i nie ma ochoty ze mną rozmawiać... Co mam zrobić...? I o co mu właściwie chodzi...?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Jak wrócić do normalnego życia?

Jestem kobietą, mam 24 lata. Ponad 2 lata temu rozstałam się z partnerem, w niemiłych okolicznościach. Bardzo mocno się pokłóciliśmy, żadne z nas później nawet nie próbowało nawiązać kontaktu. Jednakże nie to jest moim głównym problemem. Od czasu rozstania cyklicznie...

Jestem kobietą, mam 24 lata. Ponad 2 lata temu rozstałam się z partnerem, w niemiłych okolicznościach. Bardzo mocno się pokłóciliśmy, żadne z nas później nawet nie próbowało nawiązać kontaktu. Jednakże nie to jest moim głównym problemem. Od czasu rozstania cyklicznie dopadają mnie stany, z którymi sobie nie radzę. Na co dzień staram się być duszą towarzystwa, tak by nikt nie zauważył, że mam problem. Czasami przesadzam z alkoholem, to pozwala mi przestać myśleć o rozstaniu, a w szczególności o tamtej kłótni. Jednak gdy już złapie mnie ten cięższy stan - nie rozmawiam z nikim, nie spotykam się z ludźmi przez kilka tygodni, nie mogę spać, mam obrzydzenie do jedzenia, zawalam obowiązki. Nie cieszy mnie nic, co zwykło mi sprawiać przyjemność. Nie odczuwam szczęścia, realizując się w pracy, zarzuciłam kilkuletnie hobby. Przez wiele godzin siedzę w fotelu, wyglądając byle jak, patrzę odrętwiała np. w drzwi szafy. Bardzo często płaczę bez powodu, czuję, że ogarnął mnie bezsens. Nawet gdy uporam się już z tym beznadziejnym samopoczuciem, jestem notorycznie przemęczona, mimo że mój tryb życia jest spokojny i nie wymaga wiele wysiłku. Często miewam zawroty głowy, ciężko mi się oddycha, tak jakby nie było tlenu w powietrzu, czasami mam krwotoki z nosa. Staram się dużo ruszać, uprawiać sport, a jednak wejście na drugie piętro po schodach często sprawia mi problem. Myślałam, że to kwestia niedoboru witamin, więc zaczęłam brać magnez, żelazo i kompleks witamin, jednak nie pomogło mi to. Przeszkadza mi moje zobojętnienie na wszystko, na przyjaciół, na rodzinę, na codzienne, mniejsze problemy, na zabawę, na obowiązki. Nie potrafię się zmotywować. Miewam stany lękowe, bez powodu boję się o najbliższych albo odczuwam strach, silny stres i nie wiem nawet, czym jest spowodowany. Podobne stany miałam jako nastolatka, aczkolwiek myślałam, że to kwestia rozchwiania hormonalnego, spowodowanego dorastaniem. Nigdy nie próbowałam się leczyć, w związku z tymi problemami. Wolę nie rozmawiać o nich z innymi, ale są zbyt uporczywe. Proszę o radę, jak mam wrócić do normalnego trybu życia.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Spotkania z nią

Ona określiła nasze spotkania. Raz na tydzień w niedzielę, ale napisałem do niej SMS-a w stylu "Twoje ostatnie słowa są dla mnie światłem i tarczą w naszej drodze do siebie. Postaram się Cię odnaleźć. Obiecuję". A ona odpisała, że chyba pomyliłem osoby.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Co robić, gdy on twierdzi, że potrzebuje czasu?

Co mam zrobić, gdy mi tak bardzo na nim zależy, a on mówi, że potrzebuje czasu? W zeszłym roku poznaliśmy się, ale jakoś wszystko się rozpadło... za dużo od niego wymagałam, nie zależało mi... 3 tygodnie temu odezwałam się do...

Co mam zrobić, gdy mi tak bardzo na nim zależy, a on mówi, że potrzebuje czasu? W zeszłym roku poznaliśmy się, ale jakoś wszystko się rozpadło... za dużo od niego wymagałam, nie zależało mi... 3 tygodnie temu odezwałam się do niego... zaczęło robić się fajnie. Spotkaliśmy się, trzymaliśmy za ręce, sypaliśmy czułe słówka. Pisaliśmy do siebie słodkie wiadomości. Dziś rano napisałam do niego, ale on bardzo chamsko odpisywał... jakoś tak sucho... Było mi przykro... Spytałam, co jest. On powiedział, że potrzebuje czasu, że to wszystko go przytłacza, że wszystko dzieje się zbyt szybko... mówi, że w zeszłym roku nie zwracałam na niego uwagi, a teraz jest wszystko zbyt szybko. Powiedział, że chce czasu, chce to wszystko przemyśleć. Czy to normalne, że on się tak zachowuje? Czy powinnam czekać?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Nic nie rozumiem...

Witam, chciałbym przedstawić swoją historię, a więc... Poznałem kiedyś, dość przypadkiem, w Internecie dziewczynę, zaczęliśmy razem pisać, nic szczególnego, ale z czasem nasze rozmowy zaczęły nabierać tempa. Mieliśmy wspólnych znajomych, więc w końcu się poznaliśmy, ale nie myślałem o niej... Witam, chciałbym przedstawić swoją historię, a więc... Poznałem kiedyś, dość przypadkiem, w Internecie dziewczynę, zaczęliśmy razem pisać, nic szczególnego, ale z czasem nasze rozmowy zaczęły nabierać tempa. Mieliśmy wspólnych znajomych, więc w końcu się poznaliśmy, ale nie myślałem o niej w kategorii kobiety życia. Wszystko zaczęło nabierać tempa dziwnego, rozmowy na gg wychodziły poza pewną granicę. ale ani ja, ani ona nie chciała przestać. Miała chłopaka, który przebywał w ZK, pisała mi, że gdy ze mną pisze, to inaczej się czuje. Serce bije mocniej, że choć wie, że ma chłopaka, to nie może się powstrzymać, ma myśli, których nie powinna mieć. Zaczęła pisać różne rzeczy, jaki to nie jestem, że takiego ze świecą szukać. Stwierdziłem – zależy jej na mnie. Gdy zerwała z chłopakiem, spotkaliśmy się. Powiedziałem co czuję itd., wyglądało wszystko pięknie. Następnego dnia napisała mi, że wróciła do chłopaka z litości, bo prosił, ze nie da rady, no to przestaliśmy pisać. Dla mnie to koniec. Nagle po 2 dniach odezwała się i mówiła, że stęskniła się, że myślała przez 2 dni, co robię itd. Mówi, że zrobiła błąd, że wróciła itd... Doszliśmy do porozumienia, że gdy będziemy wolni, to spróbujemy być razem, ona się zgodziła na to. Nagle po paru dniach zerwała z nim i napisała mi o tym. Myślę – to moja szansa. Spotkaliśmy się, wszystko pięknie, nagle ona mi pisze, że męczy ją świat realny, inaczej w Realu, inaczej w Internecie. Napisała, że to nie ma sensu, załamałem się tym faktem, ale napisałem jej żeby przemyślała to i nie pisała do mnie przez tydzień. Ona napisała, że tak będzie najlepiej, po czym odezwała się po 2 dniach, gdyż dowiedziała się, że jestem w szpitalu. Napisałem jej, że nie chcę litości żadnej, a ona napisała, że nie ma tu żadnej litości, że nie jestem jej obcy, że powinienem to wiedzieć, że nie łączy nas żadna litość itd. Spotkaliśmy się było miło, całowaliśmy się. Napisała mi, że jak będzie więcej takich wieczorów, to będzie dobrze na pewno, plany wyjścia razem itd., wszystko znów dobrze, ale 2 dni później napisała mi, że podjęła decyzję, że nie chce ze mną być i tyle, że nie kocha mnie i żebym to uszanował, że miała motyle w brzuchu, ale przeszło jej. Dziwne tak z dnia na dzień? Pisaliśmy prawie rok czasu, dzień w dzień, nigdy dłuższa przerwa niż 3 dni. O co tu chodzi? Świat się pomylił? Zostałem oszukany, bo gdy spotkałem się z nią i się całowaliśmy, pytałem ją, że jeśli nie chce nic, niech powie to teraz, a ona, że nie jestem na straconej pozycji. To o co jej chodziło? Wiem tyle, że wykasowałem wszystko, co z nią związane – numery telefonu itd., najgorsze jest to, że ciągle myślę o niej ;/

Co mam robić? Chcę, żeby on wrócił...

Chodziliśmy ze sobą rok, a potem On tak po prostu mnie zostawił. Teoretycznie przez to, że pisałam z kumplem. Ciągle pozostawia mi jakąś nadzieję, wiele furtek, tylko że ja ciągle Go od siebie oddalam poprzez np. gadanie z Jego przyjaciółmi...

Chodziliśmy ze sobą rok, a potem On tak po prostu mnie zostawił. Teoretycznie przez to, że pisałam z kumplem. Ciągle pozostawia mi jakąś nadzieję, wiele furtek, tylko że ja ciągle Go od siebie oddalam poprzez np. gadanie z Jego przyjaciółmi na ten temat i błaganie o pomoc, błaganie Go o przebaczenie. Ja bardzo Go kocham i nie wierzę, że Jemu tak z dnia na dzień przeszło, nie mam już siły, chcę, żeby wrócił, proszę o pomoc. Pozdrawiam, Bożena

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Kwiatkowska
Mgr Joanna Kwiatkowska

Jestem samotny, szukam dziewczyny... Czemu nic mi nie wychodzi w życiu?

Od pewnego czasu podobała mi się dziewczyna, oczywiście znalazłem pretekst jak zagadać, zaprosiłem ją na studniówkę, utrzymywałem z nią kontakt przed studniówką, pisaliśmy ze sobą, podobał mi się jej tok myślenia i w ogóle. Po studniówce powiedziałem, co czuję, że...

Od pewnego czasu podobała mi się dziewczyna, oczywiście znalazłem pretekst jak zagadać, zaprosiłem ją na studniówkę, utrzymywałem z nią kontakt przed studniówką, pisaliśmy ze sobą, podobał mi się jej tok myślenia i w ogóle. Po studniówce powiedziałem, co czuję, że mi zależy itp., itd., ale niestety zostałem odrzucony, bardzo boli mnie to i miałem złe myśli... Nie mogę patrzeć na pary, nie dam rady, bo jestem sam, nie mam nikogo i strasznie źle mi z tym jest. Myślę, że zabraknie mi czasu, żeby znaleźć tę drugą połówkę. Myślę, że gdybym miał dziewczynę, moje życie nabrałoby sensu, koloru, byłbym zupełnie innym człowiekiem. Nie wiem, co robić, nie wiem jak zapomnieć o niej, nie wiem, jak poznać nową dziewczynę, jak poderwać. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Moja dziewczyna ma depresję! Powiedziała, że potrzebuje czasu i że się wyprowadza! Jak długo mam czekać?

Moja dziewczyna ma depresję! Powiedziała, że potrzebuje czasu i że się wyprowadza! Jak długo mam czekać?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Kwiatkowska
Mgr Joanna Kwiatkowska

Co zrobić, gdy dziewczyna udaje, że mnie nie zna?

Moja była dziewczyna cierpi na depresję. Dalej bardzo ją kocham i chciałbyś do niej wrócić, ale ona nie pozwala mi na spotkania, powiedziała, że możemy spotykać się tylko raz w tygodniu, w niedzielę. Wysłałem jej sms, że to dla...

Moja była dziewczyna cierpi na depresję. Dalej bardzo ją kocham i chciałbyś do niej wrócić, ale ona nie pozwala mi na spotkania, powiedziała, że możemy spotykać się tylko raz w tygodniu, w niedzielę. Wysłałem jej sms, że to dla mnie za mało, bo mi na niej bardzo zależy, ale nic mi nie odpisała... Do tego niedługo wyprowadza się, więc już w ogóle będzie mi trudno się z nią spotykać. Co robić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Kwiatkowska
Mgr Joanna Kwiatkowska

Jak sobie poradzić z problemami z chłopakiem?

Zacznę od początku. Moja i Konrada mama razem pracują i nas poznały. Przyszedł czas studniówek i napisał do mnie, czy się spotkamy. Spotkaliśmy się, porozmawialiśmy, potem odwiózł mnie do domu. Na następny dzień napisał, czy pojadę z nim i jego...

Zacznę od początku. Moja i Konrada mama razem pracują i nas poznały. Przyszedł czas studniówek i napisał do mnie, czy się spotkamy. Spotkaliśmy się, porozmawialiśmy, potem odwiózł mnie do domu. Na następny dzień napisał, czy pojadę z nim i jego kuzynką do baru. Zgodziłam się, wtedy zapytał (domyślałam się od początku, że o to mu chodzi), czy pójdziemy razem na studniówki (i on miał i ja). W sumie to partnera pewnego nie miałam, więc się zgodziłam. Spotykaliśmy się dość często, codziennie pisaliśmy na gg koło 2 h. Poszliśmy razem na sylwestra, mówił, że jesteśmy razem, że jestem jego dziewczyną. Całowaliśmy się, przytulaliśmy, rozmawialiśmy też o seksie. Jakiś tydzień temu rozmawialiśmy i on powiedział, że jestem jego koleżanką, zaprzeczając temu, co mówił wcześniej. Powiedział, że nie pamięta, aby mówił coś takiego na sylwestra. Pokłóciliśmy się wtedy, ale na następny dzień go przeprosiłam i w sumie nie wiem za co, bo ja się z kolegami nie całuję i nie przytulam. Pisaliśmy, żeby wyjaśnić sprawę, bo oczywiście on nigdy nie ma czasu na poważne rozmowy i zostaje tylko gg, a wiadomo jak to jest, coś się źle zrozumie itd. Napisał, że nie chce dziewczyny, bo przy poprzedniej to on skakał, a ona leciała na dwa fronty. Teraz mówi, że nie chce dziewczyny, bo to są zobowiązania. Jak zapytałam jakie, to odpisał, że jak będzie chciał pójść z kolegami do baru, to będzie mógł, jak będzie chciał pójśc z koleżanką gdzieś, to pójdzie, jak będzie chciał gdzieś iść z inną dziewczyną, to pójdzie. Ja zostałam zgwałcona, powiedziałam mu tylko, że ja nie patrzę na moje przyszłe związki przez pryzmat jednego kolesia, który mnie skrzywdził, bo z żadnym bym już nie była. Nie pytał o co chodzi, więc nie wie o gwałcie, ja go wypytywałam, czemu jest zrażony. Czy ja go w ogóle obchodzę? To było przed jego studniówką. Na studniówce mnie olewał, tańczył z wszystkimi dziewczynami, widział, że patrzę i specjalnie łapał za biodra czy coś w tym stylu. Nic mu nie mówiłam, bo przeciez to nie mój chłopak, ale było mi źle, wytrzymałam do końca. Teraz po studniówce już się nie odzywa, wcześniej zawsze pisał, jak był na gg, teraz nic. Do koleżanki poznanej na studniówce napisał: Cześć, cukierku :), do mnie nigdy tak nie mówił. Wczoraj przyjechali do niego koledzy, zadzwonili do mnie, czy wyjdę (mieszkamy niedaleko siebie), no to przyjechali niedaleko mojego domu, jego 2 kolegów, on i ja. Staliśmy i gadaliśmy, stwierdziliśmy, że pojedziemy do miasta na bilard, Konrad miał trening, więc musiał się spakować itd. Umówiliśmy się za godzinę, on jechał swoim autem, ja pojechałam z jego kolegami od razu do baru. Jak z nimi jechałam, to mówili, że jest strasznie zazdrosny o mnie. Teraz pytanie: Czemu? Przeciez nie chce ze mną być. Po treningu Konrad odwiózł mnie do domu, zapytał tylko gdzie byliśmy, co robiliśmy i kto był, a wracaliśmy ponad 15 minut. Szczerze mówiąc, to pierwszy raz się nie przejmowałam tym, że nie mamy o czym rozmawiać. Wczoraj jakoś to było. Myślałam, że jak go będę trochę olewać, to może weźmie się w garść. W nocy miałam dziwne sny, że on kocha jakąś dziewczynę i miał taki opis na gg, i nie pamiętam dokładnie wszystkiego, wiem, że tego nie zniosę. Dzisiaj już jest mi z powrotem źle, bardzo mocno mi na nim zależy, nie wiem, czy to miłość, czy po prostu to, że od czasu gwałtu nie miałam chłopaka i potrzebuje miłości, trochę ciepła. Nie chcę go stracić, a czuję, że wczoraj chyba go za mocno olałam. Zastanawia mnie to, czemu jest zazdrosny, czy to ma sens i jak mam sobie z tym poradzić, bo jestem w totalnej rozsypce:( Pozdrawiam, z góry dziękuję za pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Bardzo chcę się zmienić dla swojego chłopaka. Co mam zrobić w tym celu? Jak zacząć?

Bardzo kocham swojego chłopaka i szanuję, bardzo chcę się dla niego zmienić. Wiem, że przesadzam w wielu sytuacjach i chcę to zmienić. Chcę być bardziej opanowana, spokojna, za bardzo krzyczę, choć wiem, że nie powinnam, chcę przestać się bać o...

Bardzo kocham swojego chłopaka i szanuję, bardzo chcę się dla niego zmienić. Wiem, że przesadzam w wielu sytuacjach i chcę to zmienić. Chcę być bardziej opanowana, spokojna, za bardzo krzyczę, choć wiem, że nie powinnam, chcę przestać się bać o niego. Ufam mu, naprawdę mu ufam, i wiem, że nie zdradziłby mnie, ale nie wiem czemu nachodzą mnie jakieś głupie myśli, gdy nie ma go koło mnie, co teraz robi itp. Gdy jestem z nim, jest cudownie, a gdy już musi jechać do domu i nie ma go koło mnie, strasznie tęsknię, dnia nie mogę bez niego wytrzymać. Są dni, że nie da się spotkać parę dni, a ja wydzwaniam jak głupia, bo chcę wiedzieć, co robi na bieżąco i to też chcę w sobie zmienić. TĘ CIEKAWOŚĆ. Chcę być pewna i spokojna, chcę zmienić swoje zachowanie. Też nie pozwalam mu na wiele rzeczy, np. nie lubię jego kolegi i zabraniam mu się z nim spotykać, bo go nie lubię i jego zachowania. Nie wiem, czy to fair, że tak robię. Muszę to zmienić, ale jak? Chcę się także nauczyć słuchać go i zrozumieć, ale często stawiam na swoim, co nie zawsze wychodzi na dobre. Proszę o szybką odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Odrzucenie przez dziewczynę

Powiedziałem pewnej osobie, że mi na niej zależy, zostałem odrzucony, nie wiem co robić. Brakuje mi strasznie drugiej połówki. Mam 20 lat, wiem, jestem młody, ale myślę, że brakuje mi czasu i już zawsze będę sam, nie chcę być samotny, nie wiem, co robić. Proszę o pomoc.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Czy depresja była przyczyną rozstania?

2 tygodnie temu rozstałem się z dziewczyną. Byliśmy ze sobą bardzo długo, ale nagle poczułem, że potrzebuję odpoczynku. Rodzice stwierdzili, że dziwnie się zachowuję, więc zaprowadzili mnie do psychologa, który stwierdził u mnie depresję. Czy to możliwe, że byłem chory już wcześniej i dlatego zakończyłem ten związek?
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Co mam robić? Nie umiem się z nim rozstać, a chcę...

Chodzę z chłopakiem pół roku, przez ten czas bardzo dobrze go poznałam :( Nie chcę być już z nim... Nie mam sił do tego związku. Nic mi nie wolno, nie mogę się widywać z kolegami, których bardzo długo znam,...

Chodzę z chłopakiem pół roku, przez ten czas bardzo dobrze go poznałam :( Nie chcę być już z nim... Nie mam sił do tego związku. Nic mi nie wolno, nie mogę się widywać z kolegami, których bardzo długo znam, jak spotykam się z dziewczynami, nie chce mi uwierzyć. Mój chłopak lubi sobie wypić, jeszcze do tego ma takie towarzystwo, które mi nie odpowiada. Nie jest odpowiedzialny za to co robi, jeździ pod wpływem alkoholu. Postanowiłam z nim zerwać... Próbowałam ze 4 razy... i nadal z nim jestem. Mówiłam, że nie chcę być już z nim, że ja nie jestem szczęśliwa w tym związku, a może nie dorosłam do tego, żeby być z kim, dopiero mam 16 lat, chcę się nacieszyć życiem. Co do zerwania... powiedziałam mu o tym...  zaczęło się piekło... dzwonił do mnie, że jak go zostawię, to się powiesi albo spowoduje wypadek, tylko wiem, że to nie są żarty, szkoda, że nie wiedziałam o tym, zanim zaczęłam z nim chodzić. Kiedyś był z dziewczyną 2 lata, ona miała go tak samo dość i zerwała z nim, to w ostatniej chwili uratował go brat, bo już by dawno nie żył. Teraz to nie wiem, co mam robić. Napisałam do jego mamy, ale nic mi nie pomogła. Powiedziała mi tylko tyle, że on jest do tego wszystkiego zdolny. Straszy mnie tak ciągle, że już go nie zobaczę, nie ma teraz po co żyć... za każdym razem wychodziło tak, jak on chciał. Ale ja nadal nie chcę być z nim. Przez to ja myślę, żeby coś sobie zrobić. Zdaję sobie sprawę, że to nie jest żadne rozwiązanie. Nie wiem, co mam robić, nie radzę sobie już z tym. Co mam zrobić, żeby przestał mnie kochać, jak go mam do siebie zniechęcić? Jak nie odpowiadam mu na esemesy, to stoi pod moim domem... dzwoni do mnie... mam tego dość.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Boję się go stracić...

Starałam się już stworzyć 3 prawdziwe związki, ten jest kolejny... ale inny. Przy nim czuję się wyjątkowa, chcę go kochać i z nim tylko być, jednak zdarzają się momenty, że on bardzo mnie krzywdzi, boję się cokolwiek powiedzieć, gdyż...

Starałam się już stworzyć 3 prawdziwe związki, ten jest kolejny... ale inny. Przy nim czuję się wyjątkowa, chcę go kochać i z nim tylko być, jednak zdarzają się momenty, że on bardzo mnie krzywdzi, boję się cokolwiek powiedzieć, gdyż jest on osobą strasznie nerwową i wydaje mi się, że także wrażliwą. Boję się, że mnie zostawi, a ja tak bardzo go kocham. Wiem, że nie umiałabym stworzyć kolejnego związku, bo skoro tak wielka miłość nie przetrwałaby, to ja nie umiałabym już uwierzyć w cokolwiek. Nie wiem, jak mam do niego podchodzić, jest jedynakiem i czasem wydaje mi się, że strasznie rozpieszczonym. Cierpię przez niego i za każdym razem, gdy się pokłócimy, ja wyciągam pierwsza rękę, tracę przez to szacunek do samej siebie, bo często on wcale nie chce się pogodzić, targają nim negatywne emocje, ale wiem, że mnie kocha... Czuję to zawsze, kiedy się nie kłócimy, a kłócimy się naprawdę sporadycznie. Staram się, jak mogę, robię co on sobie zażyczy....

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Jaki ON ma cel w tym, że gra ponownie na moich uczuciach?

Byłam w dwuletnim związku z mężczyzną, który zostawił mnie, bo to było najwygodniejsze dla niego rozwiązanie. Przez 2 lata trwania związku nie było mowy o zamieszkaniu czy pomieszkiwaniu u niego, ja naciskałam, bo wypalałam się każdego dnia z tęsknoty za...

Byłam w dwuletnim związku z mężczyzną, który zostawił mnie, bo to było najwygodniejsze dla niego rozwiązanie. Przez 2 lata trwania związku nie było mowy o zamieszkaniu czy pomieszkiwaniu u niego, ja naciskałam, bo wypalałam się każdego dnia z tęsknoty za wspólnym życiem. Miałam proste marzenia – dom, rodzina, miłość, spokój, szczęście, wspólne plany… On wolał dyskoteki (narkotyki), siłownię (sterydy), seks (ale nie ze mną, tylko wolał sam zaspokajać się, patrząc na panienki w Internecie – miał nawet swoją stronkę). Z mojej strony pojawiły się zakazy, że ma przestać oglądać panienki w Internecie, że mam już dość, naciskałam na wspólne mieszkanie, to doczekałam się po 2 latach półki, a on nie wytrzymał tego. Opisywać można w nieskończoność to, jak bardzo mnie skrzywdził. Teraz przejrzałam i obudziłam się ze snu. Rozstanie skończyło się wizytą u psychologa, który pomógł mi uświadomić sobie, że żyłam z psychopatą i człowiekiem uzależnionym. Po 4 tygodniach od dnia, w którym mnie zostawił chciał wrócić (na jeden dzień, jak się okazało) i spędzić ze mną resztę życia. Pokazałam mu, że chcę spróbować i dać nam szansę, bo wierzyłam, że w końcu zrozumiał, że aby budować związek, to trzeba być razem. W ciągu kilku dni okazało się, że nie jest pewien uczuć do mnie. Potraktował mnie jak wielkie zero i znowu odszedł bez słowa wytłumaczenia. Były święta, sylwester, a ja nawet życzeń noworocznych od niego nie otrzymałam. Dzisiaj, znowu po miesiącu, chce wrócić. Mówi, że się wystraszył wtedy, że teraz chciałby wynagrodzić mi podwójnie krzywdy, które mi wyrządził, tylko że ja dzisiaj już mu nie wierzę, w żadne jego piękne i czułe słowa. Myślę, że on celowo manipuluje moimi uczuciami, że wcale tak nie jest, że mnie kocha i chce być ze mną do końca życia. Bo gdyby mnie kochał, nie doprowadziłby mnie do wielkiej rozpaczy, nie dopuściłby do tego, aby moje życie rozsypało się w drobne kawałki. Najgorsze jest to, że tęsknię za nim, a kiedy on co kilka dni gra na moich uczuciach, wysyłając SMS czy maila, to tęsknię jeszcze mocniej. Jestem silna, nie odpisuję, nie reaguję (chociaż raz już się złamałam). Boję się, że znowu dam mu się nabrać na jego nic nie znaczącą grę. Przecież taki typ psychopaty może wiele. Przede mną kolejna wizyta u psychologa, która, mam nadzieję, da mi siły i pomoże zrozumieć jego postępowanie. On mnie nie kocha, a pomimo tego ciągle przypomina mi, że jest na tym świecie. Dlaczego tak się dzieje? Jak od niego się uwolnić, pomimo że kocham nadal? Jaki ON ma cel w tym, że gra ponownie na moich uczuciach? Przecież odszedł już dwa razy. Gdyby mnie kochał i był człowiekiem o czystych zamiarach, nie potraktowałby mnie jak kogoś, kto nie zasługuje na szacunek. Czy on będzie tak długo grał na moich uczuciach, aż osiągnie swój cel? ZAŁAMANA

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Kiedy na terapię?

Mam 33 lata. Jesteśmy razem prawie 13 lat. Miesiąc temu dowiedziałam się, że mąż od ponad roku ma romans z 20-latką i że się w niej zakochał, chce z nią być. Powiedział mi także, że oprócz dziecka nic już nas...

Mam 33 lata. Jesteśmy razem prawie 13 lat. Miesiąc temu dowiedziałam się, że mąż od ponad roku ma romans z 20-latką i że się w niej zakochał, chce z nią być. Powiedział mi także, że oprócz dziecka nic już nas nie łączy. Jednak poprosiłam go o jeszcze jedną szansę ratowania naszej rodziny, bo mamy 6-letnią córkę, a ja mimo odrazy do samej siebie za to jak się upokarzam, nadal Go kocham. Zgodził się i wrócił do domu. Wiem, że może nam pomóc terapia. Kiedy powinniśmy się na taką terapię wybrać? Kiedy będzie odpowiedni moment? Dodam jeszcze, że mąż wrócił do nas dwa tygodnie temu, mogę się do niego przytulać, ale nie zgadza się na seks. A może nie ma sensu walczyć? Proszę o radę.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Mam problem, z którym nie potrafię już sobie poradzić...

Witam. Zacznę od samego początku... Poznałam chłopaka, w którym się zakochałam z wzajemnością. Byliśmy razem 8 miesięcy. Bardzo nam na sobie zależało, wszystko między nami dobrze się układało, jednak nasi rodzice od samego początku byli przeciwni temu związkowi. Jego rodzice...

Witam. Zacznę od samego początku... Poznałam chłopaka, w którym się zakochałam z wzajemnością. Byliśmy razem 8 miesięcy. Bardzo nam na sobie zależało, wszystko między nami dobrze się układało, jednak nasi rodzice od samego początku byli przeciwni temu związkowi. Jego rodzice zawsze uważali, że musi mieć dziewczynę na poziomie, taką, która ma bogatych rodziców... Ja niestety nie pochodzę z bogatego domu i to dlatego... Planowaliśmy wspólną przyszłość, chcieliśmy mieć dziecko, aby nikt już nie mógł nas rozdzielić. I tak się stało - zaszłam w ciążę, kiedy on się o tym dowiedział, zostawił mnie. Może nie był na to gotowy, oboje mieliśmy po 17 lat... Nasze drogi się rozeszły. On nie chciał ze mną być. Mówił, że nie chce ani mnie, ani tego dziecka. Kiedy nasza córka się urodziła, poinformowałam go o tym, jednak z jego strony nie było żadnego odzewu... Nie interesował się nami. Nie chciał nas znać, jednak pomimo tego, co mi zrobił, nadal bardzo go kochałam i kocham nadal. Dopiero kiedy nasza Nikola skończyła 10 miesięcy, chciał się ze mną spotkać, wszystko wyjaśnić i porozmawiać. Zgodziłam się, jednak wtedy nie widział jeszcze swojej córki, bo nie chciał się spotkać w moim domu rodzinnym. Rozmawialiśmy. Mówił, że chce wszystko naprawić, mieliśmy spotkać się na drugi dzień, bo chciał poznać swoją córkę. Nie przyjechał. Myślałam, że mu nie zależy, że to wszystko było tylko głupim żartem z jego strony. Tego samego dnia dostałam od niego wiadomość, że jest w szpitalu, miał wypadek, kiedy wracał ode mnie i że jest w połowie niepełnosprawny. Przestraszyłam się. Pojechałam do niego do szpitala wraz z córką. Był ledwo żywy, w wyniku tego wypadku dostał urazu splotu barkowo-nerwowego ramienia. Miał całkowicie niesprawną prawą rękę. Przez cały czas, w którym przebywał w szpitalu, chodziłam do niego codziennie, pomagałam, karmiłam, pomagałam się myć. Wtedy przyrzekał mi, że się zmieni, jeśli tylko mu wybaczę, że chce być dobrym ojcem, że zrozumiał swój błąd. Zaufałam mu, chociaż miałam bardzo duże wątpliwości. Kiedy wyszedł ze szpitala, jeździłam do niego do domu wraz z córką, nadal mu pomagałam. Był dla mnie dobry, do czasu kiedy sprawność ręki nie zaczęła powracać, potem już, kiedy było coraz lepiej, znowu zaczął traktować mnie i córkę ozięble. Nie chciał utrzymywać ze mną kontaktu ani się spotykać, jednak cały czas mówił, że nas kocha. Ta trauma trwała trzy miesiące, w końcu tego nie wytrzymałam, napisałam mu, że to koniec. Napisał, że skoro tego chcę, to niech tak będzie. Nie byliśmy razem dwa miesiące. Kontakt się urwał. Po tym czasie znów zaczął pisać, że chce ze mną być, że jesteśmy dla niego najważniejsze, że nas kocha. Znów mu uwierzyłam, jednak znów nie chciał się z nami spotykać ani utrzymywać kontaktu, odwiedził nas tylko raz i to na chwilę. Powiedziałam mu, że jeśli się to nie zmieni, to rozstaniemy się na zawsze, bo mam dosyć tego, co się dzieje między nami. Obiecał, że się zmieni, jednak tego nie zrobił... Po raz kolejny napisałam mu, że to koniec, a on, że jeśli tak chcę, to możemy się pożegnać i znów kontakt się urwał. Na pożegnanie napisał mi tylko, że chce, żebym wiedziała, że mnie kocha. Nie wiem, co mam o tym myśleć, nadal go kocham i nie potrafię o nim zapomnieć. Nasza córka praktycznie go nie zna, nie pamięta go. Jak można wytłumaczyć jego zachowanie? Mówi, że mnie kocha, a nie okazuje uczuć, traktuje mnie tak, jakbym nie istniała w jego życiu... Nie chciał z nami zamieszkać, żeby nasza córka mogła mieć normalne życie i rodzinę... Nie chcę być już z nikim innym i wiem, że nawet jeśli byłabym z kimś innym, moja córeczka nie miałaby szczęśliwego dzieciństwa, bo nikt nie pokocha jej jak własne dziecko... Jak mam do niego dotrzeć? Co mam zrobić? Proszę o pomoc, bo nie daję już sobie z tym wszystkim rady, mam stany depresyjne. Co robić? Z góry dziękuję za pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Patronaty